ďťż

Wędrówka Huculszczyzną...

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Niedawno opisując wyjazd w Bieszczady relację zakończyłem słowami:

"...nie prędko znowu mi przyjdzie do głowy wyjazd w porze letniej... Niestety słowa nie dotrzymałem :-P

Znajomi rzucili hasło: Jedziemy na Ukrainę, jedziesz z nami? No i jak tu nie pojechać chociaż dobrze zdawałem sobie sprawę z czym wiąże się letni wyjazd w najpopularniejsze pasmo Ukrainy. Byłem już tam dwa razy ale ciągle mam do wyrównania rachunki z tym pasmem.

DOJAZD

Rozpoczynamy we trójkę, klasycznie spotykamy się w Przemyślu, Medyka, marszrutka do Lwowa. Udaję się nam z marszu wskoczyć do autobusu Lwów-Worochta. Powoli się turlamy po tych ekspresowych szosach w stronę gór. Prognozy pogody zapowiadały opady w dniu dzisiejszym i widać że musiało padać, zachmurzone góry i kałuże na drodze. Wysiadamy w Worochcie. Kierowca informuje nas że kolejny autobus będzie niedługo no to czekamy, czekamy, czekamy... Gdzieś po 30-40 min z nudów rozpijamy butelkę nalewki coby umilić oczekiwanie. O zmierzchu w końcu pojawia się autobus. Wysiadamy na przełęczy Krywopolskiej. Ciemno, rozglądamy się po okolicy za jakimś dobrym miejscem na namioty. W pobliży przystanku nic ciekawego nie widać. Zostawiamy Hontas z tobołami i idziemy z Bobem na zwiady. Po ok 200m znajdujemy to czego szukamy, kawałek ogrodzonego terenu, wiatka turystyczna, nawet jest huśtawka. Super. Rozbijamy namiociki, rozkładamy się w wiatce i miło spędzamy wieczór. Spać.

DZIEŃ 1

Klasycznie jako ranny ptaszek wstaję pierwszy. Rozglądam się po okolicy.

http://s1.bild.me/bilder/260513/4916...opolska700.jpg

Robię sobie kawkę i kanapki. W takich sytuacjach zawsze zlatują się sępy...

http://s1.bild.me/bilder/260513/6113...-piesek700.jpg

Wstaje reszta ekipy, robią co mają zrobić a ja lecę do pobliskiego sklepu. Rzut okiem na przełęcz o poranku.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5870...opolska700.jpg

Wypijamy sobie z bobem po piwku, nawet Hontas spróbowała chociaż ona piwa nie lubi (nigdy tego nie zrozumiem :] ). Zarzucamy toboły i udajemy się w kierunku pasma Kostrzycy. Wdrapujemy się na pierwszą górkę, pojawiają się widoki. Syniak i Chomiak w Gorganach:

http://s1.bild.me/bilder/260513/5277...polsk__700.jpg

Zbliżamy się do przysiółka Bukowien. W oddali zachmurzone pasmo Kostrzycy.

http://s1.bild.me/bilder/260513/2745...ukowien700.jpg

Zagubione wioski i przysiółki. Klimaty za które kocham ukraińskie górki.

http://s1.bild.me/bilder/260513/7585634007a700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/7342...ukowien700.jpg

Wchodzimy do lasu i rozpoczynamy podejście.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5014...strzycy700.jpg

Mijany las czasami jest ładnie porośnięty mchami, a czasami kamieniście korzenny.

http://s1.bild.me/bilder/260513/7754...strzycy700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/3590297015a700.jpg

W końcu wyłazimy na grzbiet. Jesteśmy na połoninie Wesnarka. Patrząc na mapę to co trzecia połonina nazywa się Wesnarka. Z daleka szczekają na nas dwa psy. Są daleko i po chwili orientujemy się że są przywiązane do drzew obok staji. Nieco niżej kiedyś było tu polskie schronisko:

http://s1.bild.me/bilder/260513/5064...rzycy-1938.jpg

Panoramka na połoninie:

http://s1.bild.me/bilder/260513/1403...esnarka700.jpg

Pogoda niby stale się polepsza. Chmury z Kostrzycy już sobie poszły ale Czarnohora ciągle dymi...

http://s1.bild.me/bilder/260513/3696...esnarka700.jpg

Idziemy dalej grzbietem, docieramy do połoniny Rogalowej.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6011...ogalowa700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/9416495022700.jpg

Mijamy połoninę Fostową i nie chce nam się iść dalej. Woda zlokalizowana. Rozbijamy namioty.

http://s1.bild.me/bilder/260513/1043...trzyc__700.jpg

Obok namiotów wycinkowe widoczki na północną stronę i góry Pokucko-Bukowińskie.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6970...trzyc__700.jpg

Nasze obozowisko przy miękkim wieczornym świetle:

http://s1.bild.me/bilder/260513/1747...trzyc__700.jpg

Powoli pasmo Czarnohory zrzuca chmury.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9394...trzyc__700.jpg

Wieczorne lenistwo przy ognisku...

http://s1.bild.me/bilder/260513/2934...trzyc__700.jpg

C.D.N.


DZIEŃ 2

Gdy jest ładna pogoda zazwyczaj wstaję przed świtem, moja ulubiona pora dnia gdy jestem w terenie. Przez około 2 godz, zanim wstanie reszta śpiochów, mam czas tylko dla siebie, aparatu i kubka kawy :)

http://s1.bild.me/bilder/260513/6471...trzyc__700.jpg

Budzi się piękny dzień. W końcu Czarnohora w całej okazałości.

http://s1.bild.me/bilder/260513/1605...trzyc__700.jpg

Daleko majaczy monumentalna ruina na Popie Iwanie.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9753...trzyc__700.jpg

W końcu wyruszamy dalej pasmem Kostrzycy.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9499...strzyca700.jpg

Na mijanych połoninach spotykamy samotnie pasące się konie i jagodziarzy. Na krzyżówce pod Kostryczem kombinujemy jak iść dalej. Dzisiaj dojdą od nas kolejne dwie osoby więc musimy dojść do punktu spotkania. Decydujemy się iść dalej pasmem Kostrzycy, na mapie trasa wygląda na łatwą...

http://s1.bild.me/bilder/260513/7315...Bo__ota700.jpg

Szlak którym szliśmy gdzieś ginie, trudno, trzymamy się grzbietu. Tylko idąc grzbietem raz po łące raz lasem ścieżki praktycznie nie występują. Coś mi zaczyna strzykać w kościach że będzie wesoło. Zaczynamy schodzić powoli z grzbietu na stronę Bystreca. Po drodze leniwe krówki w lesie...

http://s1.bild.me/bilder/260513/2766548061-700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/2481640062-700.jpg

Dochodzimy do drogi biegnącej trawersem i odnajdujemy nasz zagubiony szlak. Idziemy tą drogą szukając dogodnego zejścia do Bystreca. Ścieżki schodzące do wsi bocznymi grzbietami zaznaczone na mapie można między bajki włożyć. Mijamy jedno boczne ramię, mijamy drugie...

http://s1.bild.me/bilder/260513/8198...strzycy700.jpg

W końcu wybieramy jeden grzbiet i zaczynamy schodzić po łące. Widoczek na sąsiedni grzbiecik z "Chatką u Kuby":

http://s1.bild.me/bilder/260513/8158...zakiwka700.jpg

Grzbiecik z łąką kończy nam się na stromym dzikim lesie. Ładnie. Eksplorujemy okolicę, znajdujemy jakąś niewielką ścieżkę. Schodzimy dalej. Dochodzimy do wyraźnej ścieżki i widzimy budynki. Powinniśmy się cieszyć ale ja już kiedyś przerabiałem podobny temat i jeszcze się nie cieszę. Obawy się sprawdzają. Dochodzimy do grupy domów, pytamy ludzi jak dojść do wsi na dół i nam pokazują "o tam". "O tam" okazuje się wąziutką stromą scieżką schodzącą do głębokiego jaru i dalej do kolejnych domostw i kolejne łąki itd...

http://s1.bild.me/bilder/260513/9866...strecem700.jpg

Nie wiem czy to my takie gapy i przegapiamy wszystkie ścieżki czy to ci ludzie schodzą do wsi raz na rok. Drugi raz już tak "chaszczuję" do Bystreca. Znajdujemy kolejną ścieżkę idącą w dół która oczywiście się kończy w krzakach ale widać już drogę na dnie doliny i złazimy po stromiźnie przez łąki i ogrodzenia... W końcu stoimy na drodze. Uff. Zniosło nas prawie do wylotu doliny Bystreca, jesteśmy spompowani. No nic, idziemy w głąb doliny, dochodzimy do sklepu marząc o piwie. Odbijamy się od zamkniętych drzwi. "Dziś sklep nieczynny, sianokosy". Nieeeeeeee. Z rozpaczy wypijamy butelkę nalewki. Wiele godzin już w nogach a tu jeszcze z 1,5h marszu przed nami. Nalewka troszeczkę poprawia humor. Idziemy dalej. Po 9h marszu dochodzimy do "Chaty u Kuby" gdzie mamy się spotkać ze znajomymi. Do zmierzchu została jeszcze niecała godzina. Ludzi u Kuby cała masa, praktycznie sami polacy. Nie jestem fanem schronisk ale chciałem zobaczyć tą pięknie położoną chatę.

http://s1.bild.me/bilder/260513/8662...-u-Kuby700.jpg

Tuż przed zmierzchem docierają do nas Alex i Ewa. Alex przynosi piwo :)
Dalej będziemy wędrować w piątkę...

C.D.N.
Jak zwykle piękne zdjęcia.
I pozdrowienia dla Hontas ! :)

Kiedy byliście w chatce u Kuby ?

Kiedy byliście w chatce u Kuby ? 17.08


DZIEŃ 3

Budzę się o świcie i cichutko na paluszkach schodzę na dół przed chatę. Kolejny dzień pięknej pogody i piękne poranne widoki.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9982...-u-Kuby700.jpg

Wkrótce wstaje reszta nocujących, kolejka po wrzątek, śniadanko, szybkie plany na dziś. Miejscowi huculi zbierają się przed chatą na sianokosy.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9822695700.jpg

Opuszczamy chatę, ostatni rzut okiem na prysznic z pięknym widokiem i sam dom.

http://s1.bild.me/bilder/260513/3294228700-2.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/8163...-u-Kuby700.jpg

Obieramy kierunek Dzembronia, marzy nam się SKLEP. Widok na przełęcz nad Dzembronią i poprzednią chatę Kuby.

http://s1.bild.me/bilder/260513/3086...broni__700.jpg

Schodząc do wsi tracimy dużo wyskości ale pragnienie jest silniejsze. Jest gorąco, jak dla mnie zdecydowanie za gorąco.

http://s1.bild.me/bilder/260513/8539...broni__700.jpg

Pod sklepem robimy dłuższy piknik, przed nami przewalają się kolejne grupy turystów. Pada postanowienie pobicia rekordu szybkości przejścia Czarnohory. Opuszczamy sklep i wdrapujemy się pod górę jakimś nieoznaczonym grzbietem. Trochę mam wątpliwości pamiętając przygody dnia poprzedniego ale kiedy spotykamy schodzących turystów upewniamy się że droga jest ok.

http://s1.bild.me/bilder/260513/3494...broni__700.jpg

Po 2 godzinach dochodzimy do wody i ładnej polanki. Czas na biwak coby za szybko Czarnohory nie przebiec. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że na polance stoi już z 10 namiotów. Szukamy innej miejscówki. Co chwilę mijamy turystów, ruch jak na Tarnicę. Niedaleko znajdujemy trochę brzydsze miejsce ale przynajmniej bez tłoku.

http://s1.bild.me/bilder/260513/4328...rnohory700.jpg

Najpierw przylazły wszędobylskie konie. Wszędzie musiały wsadzić łby i wszystkiego spróbować. Później przyszły krowy z dzwonkami dla których najlepsza trawa rosła obok namiotów. W końcu się uspokoiło, zapada zmierzch, płonie ognisko i ubywają zapasy domowych nalewek z plecaków...

http://s1.bild.me/bilder/260513/3875...rnohory700.jpg

C.D.N.
DZIEŃ 4

W nocy przed świtem przez nasze obozowisko przełazi stado krówek z dzwonkami, spali zapewne tylko mocno znieczuleni.
Dzisiaj mamy ambitny plan do zrealizowania, trasa trudna więc trzeba się wyspać. ;)

http://s1.bild.me/bilder/260513/7300...rnohory700.jpg

Wstajemy i udajemy się w dalszą drogę tym "deptakiem" pełnym turystów. Mijamy ciekawe lasy...

http://s1.bild.me/bilder/260513/1391...Kamie__700.jpg

Zatrzymujemy się na dłużej przy wartkim potoku, nieopodal fajny wodospad. Udało się nawet być przy nim samemu przez kilka minut.

http://s1.bild.me/bilder/260513/4044...Kamie__700.jpg

Przewalają się kolejne grupy turystów, grupy plecakowe i na lekko. Mija nas pewna grupa z Odessy i śmiejemy się że mają dalej w te góry niż my.
Wdrapujemy się na grzbiet pełen skałek, w oddali szczerzy do nas zęby Uchaty Kamień.

http://s1.bild.me/bilder/260513/4294...Kamie__700.jpg

Na grzbiecie jest dużo pewnych owoców przez które wędrówka wydłuża się nieznacznie :)

http://s1.bild.me/bilder/260513/5212...182047-700.jpg

I ponownie Uchaty Kamień tym razem z widoczną granią Czarnohory...

http://s1.bild.me/bilder/260513/6715...Kamie__700.jpg

Za Uchatym Kamieniem magicznie gdzieś znikają wszyscy turyści, tylko jakieś pojedyncze sztuki na horyzoncie. Otwiera się za to widok na Popa Iwana...

http://s1.bild.me/bilder/260513/2994...Kamie__700.jpg

Ambitna trasa na dziś prawie wykonana, na nieodległej, dogodnej na biwak polance zrzucamy klamoty. Idę z Bobem pod "Kwadrat" zobaczyć jak wygląda sytuacja z innym miejscem noclegowym. W drodze powrotnej następuje "tajemnicze zaginięcie Boba". Poszukiwania trwają a Bob po prostu postanowił zwiedzić dodatkowo Smotrec. ;)
Przenosimy się z tobołami pod "Kwadrat".

http://s1.bild.me/bilder/260513/2451...adratem700.jpg

Dla tych co nie są zorientowani nazwa "Kwadrat" wzięła się od resztek podmurówki ze starego polskiego schroniska które kiedyś tu stało.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6581...pem_Iwanem.jpg http://s1.bild.me/bilder/260513/4551...01954058-1.jpg

Wkrótce dołącza do nas znajoma grupa z Odessy. Rozbijają namioty obok nas. Nasza ekipa jak również większa część z Krymu idzie po południu na lekko na Popa Iwana. Z naszej ekipy ja zostaję przy namiotach. Z Popem mam osobiste porachunki i mam zamiar je wyrównać w dniu następnym.

http://s1.bild.me/bilder/260513/7782...adratem700.jpg

Reszta wieczoru upływa przyjemnie przy domowych nalewkach, odganianiu meszek i drapaniu pogryzionych nóg i głowy. Eh te lato...

C.D.N.
DZIEŃ 5

Budzę się około 4.30. Z nadzieją wyglądam przed namiot. Huraaa, bezchmurne niebo pełne gwiazd. Ubieram się i pakuję, mam w planach wejść na lekko na Popa Iwana. Wychodzę kilka minut przed 5.00. Czołówka na głowę i ruszam w trasę. Jest to moje trzecie przejście Czarnohory i jeszcze mi się nie udało być na Popie tak żeby było coś widać. Wygląda na to że do 3 razy sztuka. Dopiero pod samym szczytem rozwidnia się na tyle że wyłączam latarkę. Dojście z "Kwadratu" zajęło mi równą godzinę więc mam jeszcze koło kwadransa do wschodu. Delektuję się tą magiczną chwilą, budzący się dzień, morze gór wokoło i ruiny...

http://s1.bild.me/bilder/260513/7847756wsch_d-700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/4526...op-Iwan700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/5196...op-Iwan700.jpg

Większość okien jest zamurowana, ciekawe w jakim celu. Na popie nie jestem sam, jedno z wejść jest zasłonięte tropikiem od namiotu, cicho i głucho więc nie przeszkadzam.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9396...op-Iwan700.jpg

Rozjaśniło się, czas schodzić na dół. Od świtu wokoło szczytu kręci się masa kruków.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9150988kruki700.jpg

Rzut oka za siebie na ruiny i cień Popa Iwana padający na okoliczne góry.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9003...op-Iwan700.jpg

W drodze powrotnej mijam kilka namiotów stojących blisko ścieżki a których nie widziałem idąc po ciemku. Do obozowiska dochodzę ok 7.30 a słońce już smaży konkretnie.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5747...adratem700.jpg

Czekam na śpiochów aż wstaną jedząc śniadanie i pijąc kawkę. Nie ma gdzie się za bardzo schować przed słońcem, szukam cienia za namiotem. Dzisiaj mamy kolejny masakrycznie długi odcinek do przejścia więc trzeba ładować akumulatory. ;)

W końcu wyruszamy, bezstresowy spacerek główną granią...

http://s1.bild.me/bilder/260513/2495...rnohora700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/5484...rnohora700.jpg

Tu odpoczynek, tam fotka i droga mija. W końcu widzimy już cel dzisiejszego dnia. Jeziorko pod Gutinem Tomnatekiem.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5379...rnohora700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/8208...Gutinem700.jpg

Jakiś wytrwały osobnik wyciosał na zboczu nad jeziorkiem tryzuba. Znajdujemy dobre miejsce na trzy namioty. Z daleka obserwuje nas jakieś pasterskie psisko.

http://s1.bild.me/bilder/260513/8673412psisko700.jpg

Mamy szczęście, ominął nasze namioty i chwycił reklamówkę innej ekipy. Kroczkiem spacerowym zaczął się oddalać a za nim biegnie pan z brzuszkiem. Pan przyspiesza, pies przyśpiesza, pan zwalnia, pies zwalnia. Widać było że ma w tym fachu doświadczenie. :-)
Wyciągamy odpowiednie wnioski i chowamy całe żarcie żeby nie było powtórki. Zlatują się i inne sępy w postaci małych ptaszków które łażą między namiotami, zupełnie się nie boją i szperają za okruszkami. Ktoś może wie co to za okaz?

http://s1.bild.me/bilder/260513/2023637ptasiek1-700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/6003...siek-2-700.jpg

Reszta dnia mija nam na leżakowaniu, grze w karty, kończeniu ostatniej butelki nalewki (hlip), krótkiej kąpieli w jeziorku dla odważnych i odpornych itd. Jest miło.

C.D.N.
Oj,piękne,piękne.....
Jeszcze,jeszcze!!!!!!
Faaaajnie. Zazdroszczę Wam.
DZIEŃ 6

Poranek jest ładny. Z czasem niebo zasłaniają różniaste chmurki i można odpocząć od słońca.

http://s1.bild.me/bilder/260513/2476...Gutinem700.jpg

Wyjście z kotła gdzie spaliśmy w rzeczywistości nie było takie strome jak się wydawało. Ponownie jesteśmy na grani.

http://s1.bild.me/bilder/260513/2594...rnohora700.jpg

Czasami po drodze uda się strzelić krótką drzemkę...

http://s1.bild.me/bilder/260513/6347...x-kima-700.jpg

Innym razem spotkać pasterzy...

http://s1.bild.me/bilder/260513/9407...rnohora700.jpg

I tak sobie pokonujemy kolejne kilometry...

http://s1.bild.me/bilder/260513/6473...rnohora700.jpg

Im bliżej Howerli tym więcej chmur i pogoda coraz mniej mi się podoba.

http://s1.bild.me/bilder/260513/7714...resku__700.jpg

Pod Howerlą ja się wyłamuję z ekipy i postanawiam obejść górę trawersem, mam alergię na górki typu "Tarnica". Staję w miejscu z dobrym widokiem na zejście z Howerli. Szacuję że poczekam na resztę ok 1 godz. Wcinam borówki/jagody (*niepotrzebne skreślić), witam turystów i ...obserwuję zmieniającą się pogodę. Howerla dostała czapeczkę z chmury, gdzieś daleko jakieś pomruki, chmurki gęstnieją. Mijają mnie kolejni turyści i ostro dają na Howerlę, czapki z głów. Już widzę że nie ominie nas nieuniknione, kilka kilometrów dalej piękna ściana deszczu i pomruki. Przez chwilę naszła mnie myśl żeby rozbić namiot, w sumie fajne miejsce.

http://s1.bild.me/bilder/260513/1245...owerl__700.jpg

Na zejściu z Howerli dostrzegam już znajome sylwetki. Ale to jeszcze ze 20 min zanim się spotkamy. Ubieram się przeciwdeszczowo i czekam. Najpierw zaczęło padać, później się spotkaliśmy, później spadł grad a schodząc niżej dopadła nas ulewna burza. Ścieżka zamienia się w rzekę i te wrażenie kiedy piorun walnie gdzieś bardzo blisko...

http://s1.bild.me/bilder/260513/4163826scie__ka700.jpg

Dochodzimy do przełęczy Peremyczka. Trochę się zmieniło od ostatniego razu. Do drewnianego domku niegdyś dla turystów dobudowali werandę, ale w samym domku urzędują strażnicy parkowi. Chowamy się pod werandę chociaż niewiele to daje bo przecieka jak sito. Mistrzowska robota budowlana. Po rozmowie ze strażnikami dowiadujemy się że można przekimać w "schronisku". Opierałem się jak mogłem ale poległem w demokratycznym głosowaniu ;)
Uiściliśmy opłatę 15 hr niby za pobyt na terenie parku i 20 hr za nocleg w "schronisku". "Schronisko" to nowy budynek dwukondygnacyjny. Na dole jest puste pomieszczenie z kilkoma ławami i różne ekspozycje przedstawiające jak to dzielny Oleksa Dovbush (tamtejszy Janosik) bohatersko walczył z "polish landlords". W jednym rogu malowniczo tworzy się kałuża, coś widocznie poszło nie tak przy budowie dachu. Na górze są miejsca sypialne w formie boksów i 2 ławy. Pomysł jest całkiem ciekawy gdyby nie to że "łóżko" ma ok 180 cm. Niewiele wolnych miejsc już zostało. Udaje się nam kupić od strażników parkowych 5 litrowych piw za jedyne 30 hr/szt. Czego się nie robi z pragnienia. Za oknem leje, ciągle się przewala jakaś nowa burza. Świeczki na stole dla atmosfery, żarcie, piwko, porozwieszane mokre łachy, w końcu kładziemy się spać. Ostatnia burza budzi mnie tam ok 3.00...

C.D.N.
DZIEŃ 7

Obudziłem się połamany i obolały. Nie ma to jak własny namiot. Zerkam przez okno. Nie pada i widać Pietrosa więc z pogodą jest ok.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6513586700.jpg

Pakujemy się i w drogę. Widok na schronisko.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9617...emyczka700.jpg

Odcinek od Peremyczki do podnóża Pietrosa biegnie praktycznie po płaskim, trochę lasem trochę otwartym terenem. W dolinach malowniczo kłębią się chmury.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6286...kopeska700.jpg

http://s1.bild.me/bilder/260513/1232...kopeska700.jpg

Pod Pietrosem następuje podział ekipy. Ja, Alex i Ewa wdrapujemy się na górę, Bob i Hontas obchodzą ją trawersem. Podejście z tej strony jest mocno orzeźwiające, można dobrze przewietrzyć płuca, ale warto było dla widoków ze zboczy.

http://s1.bild.me/bilder/260513/9258311a.jpg

Niedaleko szczytu, na mocno nachylonym stoku pasą się owieczki.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5181...etrosem700.jpg

W końcu udaje nam się wdrapać na szczyt. Na górze złamany krzyż i domek. Jacyś geniusze palili ognisko w środku przez co cały jeden narożnik był przepalony i załatany pianką i deskami. Niestety na górze przyszła chmura i nici z widoczności.

http://s1.bild.me/bilder/260513/6438...Pietros700.jpg

Kilka minut drogi i wychodzimy z chmury. Zejście tą stroną góry jest łagodne.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5059...etrosem700.jpg

Spotykamy się z resztą ekipy na przełęczy pod Szeszulem, zaczyna nam się kończyć Czarnohora i powoli schodzimy z gór. Niedaleko znajdujemy dobre miejsce biwakowe z wiatką.

http://s1.bild.me/bilder/260513/2128...eszulem700.jpg

Wieczór spędzamy przy ognisku, zapiekany chlebek, kiełbaska, ser żółty, same przysmaki.

http://s1.bild.me/bilder/260513/1227...eszulem700.jpg

C.D.N.
Widzę, że dla równowagi, po poprzednim szwędaniu sie po bezdrożach bieszczadzkich poszedłeś w utarte ścieżki Czarnohory.
Sam mam ten sam dylemat : chciałbym , ale się boję (że mnie stratują._
Dzięki że dzielisz się tą relacją.
Udało mi się lawirować między turystami i nie dałem się stratować. Lato zdecydowanie nie jest dobrą porą na Czarnohorę jeśli ktoś nie lubi tłumów.
pierwsze zdjecie z dnia II i pierwsze zdjęcie z dnia III....wow... powala na kolana!!!
wszystkie oczywiście super z klimatem!! :)

ano na glównej granii Czarnochory na prawdę są pory że nie spotka żywego ducha! i jakie to jest wtedy piękne :):)
aż narobiłam sobie smaka... ehhh... trzeba bedzie pojechać :)
DZIEŃ 8

Poranek był słoneczny ale tylko ja zdążyłem to zobaczyć :-)
Później z doliny przylazła chmura i zrobiło się mgliście.

http://s1.bild.me/bilder/260513/4014...eszulem700.jpg

Podczas zbierania gratów przypętał się do nas jakiś filanc i wyciągnął kolejną "opłatę parkową". Idziemy dalej w kierunku Kwasów. Wkrótce chmury się powoli rozwiewają.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5241...-Kwas_w700.jpg

Droga wije się schodząc coraz niżej. Miajmy wypasy krówek i owieczek. Często mamy ładny widok na dolinę Czarnej Cisy i Świdowiec.

http://s1.bild.me/bilder/260513/8432...-Kwas_w700.jpg

Tradycyjne narzędzia w dalszym ciągu mają się tu dobrze. Spore łąki wykaszane są kosami.

http://s1.bild.me/bilder/260513/5462926a.jpg

Pojawia się pierwsza zabudowa.

http://s1.bild.me/bilder/260513/3232...-Kwas_w700.jpg

Dochodzimy do opuszczonych ruin niedokończonej budowli górującej nad doliną.

http://s1.bild.me/bilder/260513/7082...-Kwas_w700.jpg

W końcu dochodzimy do pierwszego sklepu, łyk piwa w takich warunkach to niezapomniane przeżycie. :-)
Idziemy w kierunku Kwasów, wstępujemy na stację kolejową i pytamy o bilety, prądu niet i pani karze nam przyjść za 2-3 godziny.
Spoczywamy w barze, jemy coś na ciepło i wracamy pod stację.

http://s1.bild.me/bilder/260513/3474932218-Kwasy700.jpg

Suszymy mokre namioty, jemy arbuza, pijemy goriłkę. Ponownie pytamy o bilety do Lwowa. Pani mówi że nie ma, ale mogą jeszcze być więc należy pytać. W końcu udaje nam się zdobyć bilety. Pociąg mamy ok 1.30 a żeby aż tyle nie czekać na stacji wsiadamy wcześniej po 23.00 i jedziemy najpierw do Rachowa żeby potem jechać z powrotem w kierunku Lwowa. Zawsze można się położyć wcześniej na łóżku.

Wyjazd udany ale klasycznie za największą wadę uważam porę letnią. Dużo turystów, masa owadów i tradycyjne letnie nieprzejrzyste powietrze.

KONIEC
halo,

Cieszę się ,że część tej wspaniałej eskapady została przelana na słowa i fotografie.
:)
Wyobrażam sobie przemierzyć tą trasę na koniu i popalając huculska lulko...
:)
Dla chętnych filmik z wędrówki:

http://youtu.be/fVo28S4BHh8
z chęcią obejrzałem !
Tak, spokojny, sobotni wieczór i nostalgiczna opowieść o huculskiej krainie. Pięknie było się zanurzyć przez kilka chwil w tych niesamowitych klimatach. Prezentacja wymagała sporo pracy i podziękowanie za jej pokazanie.
Mam też dwa pytania techniczne :
1. sceny ruchome mają 3-4 sek. - to zamierzony efekt ? czy też wynik technicznych uwarunkowań ? W tak krótkim czasie trudno "załapać" , ale one fajnie uzupełniały obraz.
2. Czy czas całkowity (16 min) był z góry określony ? czy też po prostu tyle było materiału ?
Pozdrawiam wszystkich fanów " prezentacji "

sceny ruchome mają 3-4 sek. - to zamierzony efekt ? czy też wynik technicznych uwarunkowań ? Zamierzony efekt


Czy czas całkowity (16 min) był z góry określony ? czy też po prostu tyle było materiału ? Mniej więcej tyle było materiału i długość wyszła jak wyszła, nie chciałem też przesadzać by nie zanudzić.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl