bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Witam! Niedługo wybieram się wraz ze znajomymi w ukraińskie Bieszczady. Zauważyłam, że sporo użytkowników forum odwiedziło już te strony, wię liczę na to, że ktoś mógłby poradzić mi, z jaką mapą najlepiej się tam wybrać. Słyszałam, że dobre są mapy WIG i na pewno się w nie zaopatrzę, ale czy zna ktoś może jakieś aktualne wydanie (idealne byłoby z zaznaczonymi szlakami turystycznymi, ale nie wiem czy takowe istnieje)? Z góry dzięki za pomoc.
W Ukrainskich Bieszczadach szlaków turystycznych jest tyle co na lekarstwo - oprócz mapy WIG (lub reprint tejze dokonany przez wydawnictwo PiTR Kartografia) polecam ukraińską mapę w skali 1 - 100.000 (myslę ze można ja kupić w Ksiegarni Ukraińskiej "Nestor" w Krakowie lub w księgarniach sieci "Sklep Podróżnika" (Kraków, warszwa, Bielsko...) Mapa ta jest zrobiona na bazie sowieckich map wojskowych.
Rozmawiając z ukraińskim przewodnikiem zadałem mu to pytanie : z jakich map korzystają najczęściej ?
Odpowiedział że jeśli już muszą korzystać to właśnie z przedwojennych WIG-wek, ale tak naprawdę to chodzi się na czuja. To tkwi w mentalności.
Bardzo ważne jest po prostu rozmawiać. Ludnosc miejscowa jest dobrze zorientowana.
Barszczu pisze że brak jest szlaków . TAK , ale to nie oznacza że brak jest ścieżek czy traktów bądż dróg.
Trzeba rozmawiać
Zgadzam się, trzeba rozmawiać ..., ale nie każdy zna język ... :?
Wróciłem niedawno z Ukrainy (Lwów i Czarnohora) i doprawdy nie miałem żadnego problemu z dogadaniem się i ze zrozumieniem co do mnie mówią. A nie posługuję się ukraińskim, choć go trochę liznąłem. Towarzyszący mi mój kumpel, choć nie zna ani ukraińskiego ani rosyjskiego i mówił tylko po polsku, również wszytko kumał co do niego mówią i świetnie sie dogadywał. Oczywiście, że najlepiej znać język kraju, do którego się jedzie, ale nie wszyscy mają talent językowy a i czasu do nauczenia go potrzeba sporo... Nie należy przesadzać, zwłaszcza, że to Słowianie tacy jak my... Poza tym na Ukrainie, jak na razie jeszcze, żyją ludzie tak uczynni, gościnni i uprzejmi (przynajmniej tylko z takimi mieliśmy do czynienia), że pomogą w każdej sytuacji!
Co do map. Oczywiście stare wig-ówki, ale i współczesne też nie są złe. Poza tym zajrzyjcie na stronę www.lib.berkeley.edu/EART/x-ussr/ukraine.html a także http://sunsite.berkeley.edu:8085/x-u...k/M-35-133.jpg, skąd można ściągnąć sowieckie sztabówki (niezłe np. co do poziomic, gorsze natomiast do ścieżek).
Pozdrowaśki i życzę wspaniałych wrażeń
PS.
Barszczu pisze że brak jest szlaków . TAK , ale to nie oznacza że brak jest ścieżek czy traktów bądż dróg. Henek masz rację!!!
Barszczu pisze że brak jest szlaków Nie napisałem, że brak jest szlaków tylko, że jest ich jak na lekarstwo - w Bieszczadach Wschodnich jest kilka znakowanych szlaków turystycznych. Olla pytała o mapy z zaznaczonymi szlakami wiec tym samym wyjasniam ze na ukrainskich mapach szlaki turystyczne wyznakowane w terenie nie sa naniesione!
Wróciłem niedawno z Ukrainy (Lwów i Czarnohora) i doprawdy nie miałem żadnego problemu z dogadaniem się i ze zrozumieniem co do mnie mówią. Tak, to jest prawda i więcja czastyna na Zachodniej Ukrainę znają język polski, i dodać że język ukrainski jest bardzo podobny do polskiego. Tomu i nie ma probłem komunikacji. Tutaj, w Dublinie w mójej szkole uczi się student z Warszawy. Do niego rozmawiam po ukrainsku i on majże wszystko rozumie. 8)
Przepraszam za mój polski- tylko jego uczię się mało czasu.
Co do map to mozna dostać w Polsce ich sporo, wydanie wegierskie rejonu Czarnohory. Gorganów i Świdowca widziałem w Empiku, niezastapione są reprinty WiG, ale trzeba się nimi umieć posługiwać, w Lwowie można dostać sporo map górskich, są we wszystkich ksiegarniach, u nas mozna dostać laminowana mapę która wydał o ile sie nie mylę Exspres-map lub cos podobnego obejmuje Czarnohorę ,Gorgany i Świdowiec, jak pisano w tym poscie szlakow jak na lekarstwo a co ścieżek to trzeba uważać znam takich co zamiast do góry to schodzili nimi na dół, ścieżki są i jest ich mnóstwo i tu problem zeby wybrać tą właściwą, oprócz map niezbedny kompas, jest bardzo przydatny w niektórych sytuacjach, jadących pierwszy raz może troszkę przerazić ogrom tych gór ale pomału do wszystkiego można się przyzwyczaić. Będąc w turbazie "Dumka" u stóp Połoniny Borżawy dowiedziałem sie od szefa turbazy że jest opracowana mapa właśnie rejonu Borżawy do poloniny Kuk, a w najblizszym czasie mają powstać znakowane szlaki z rejonu Hukliwej, Filipowca , Wolowca
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
W Ukrainskich Bieszczadach szlaków turystycznych jest tyle co na lekarstwo - oprócz mapy WIG (lub reprint tejze dokonany przez wydawnictwo PiTR Kartografia) polecam ukraińską mapę w skali 1 - 100.000 (myslę ze można ja kupić w Ksiegarni Ukraińskiej "Nestor" w Krakowie lub w księgarniach sieci "Sklep Podróżnika" (Kraków, warszwa, Bielsko...) Mapa ta jest zrobiona na bazie sowieckich map wojskowych.
Rozmawiając z ukraińskim przewodnikiem zadałem mu to pytanie : z jakich map korzystają najczęściej ?
Odpowiedział że jeśli już muszą korzystać to właśnie z przedwojennych WIG-wek, ale tak naprawdę to chodzi się na czuja. To tkwi w mentalności.
Bardzo ważne jest po prostu rozmawiać. Ludnosc miejscowa jest dobrze zorientowana.
Barszczu pisze że brak jest szlaków . TAK , ale to nie oznacza że brak jest ścieżek czy traktów bądż dróg.
Trzeba rozmawiać
Zgadzam się, trzeba rozmawiać ..., ale nie każdy zna język ... :?
Wróciłem niedawno z Ukrainy (Lwów i Czarnohora) i doprawdy nie miałem żadnego problemu z dogadaniem się i ze zrozumieniem co do mnie mówią. A nie posługuję się ukraińskim, choć go trochę liznąłem. Towarzyszący mi mój kumpel, choć nie zna ani ukraińskiego ani rosyjskiego i mówił tylko po polsku, również wszytko kumał co do niego mówią i świetnie sie dogadywał. Oczywiście, że najlepiej znać język kraju, do którego się jedzie, ale nie wszyscy mają talent językowy a i czasu do nauczenia go potrzeba sporo... Nie należy przesadzać, zwłaszcza, że to Słowianie tacy jak my... Poza tym na Ukrainie, jak na razie jeszcze, żyją ludzie tak uczynni, gościnni i uprzejmi (przynajmniej tylko z takimi mieliśmy do czynienia), że pomogą w każdej sytuacji!
Co do map. Oczywiście stare wig-ówki, ale i współczesne też nie są złe. Poza tym zajrzyjcie na stronę www.lib.berkeley.edu/EART/x-ussr/ukraine.html a także http://sunsite.berkeley.edu:8085/x-u...k/M-35-133.jpg, skąd można ściągnąć sowieckie sztabówki (niezłe np. co do poziomic, gorsze natomiast do ścieżek).
Pozdrowaśki i życzę wspaniałych wrażeń
PS.
Barszczu pisze że brak jest szlaków . TAK , ale to nie oznacza że brak jest ścieżek czy traktów bądż dróg. Henek masz rację!!!
Barszczu pisze że brak jest szlaków Nie napisałem, że brak jest szlaków tylko, że jest ich jak na lekarstwo - w Bieszczadach Wschodnich jest kilka znakowanych szlaków turystycznych. Olla pytała o mapy z zaznaczonymi szlakami wiec tym samym wyjasniam ze na ukrainskich mapach szlaki turystyczne wyznakowane w terenie nie sa naniesione!
Wróciłem niedawno z Ukrainy (Lwów i Czarnohora) i doprawdy nie miałem żadnego problemu z dogadaniem się i ze zrozumieniem co do mnie mówią. Tak, to jest prawda i więcja czastyna na Zachodniej Ukrainę znają język polski, i dodać że język ukrainski jest bardzo podobny do polskiego. Tomu i nie ma probłem komunikacji. Tutaj, w Dublinie w mójej szkole uczi się student z Warszawy. Do niego rozmawiam po ukrainsku i on majże wszystko rozumie. 8)
Przepraszam za mój polski- tylko jego uczię się mało czasu.
Co do map to mozna dostać w Polsce ich sporo, wydanie wegierskie rejonu Czarnohory. Gorganów i Świdowca widziałem w Empiku, niezastapione są reprinty WiG, ale trzeba się nimi umieć posługiwać, w Lwowie można dostać sporo map górskich, są we wszystkich ksiegarniach, u nas mozna dostać laminowana mapę która wydał o ile sie nie mylę Exspres-map lub cos podobnego obejmuje Czarnohorę ,Gorgany i Świdowiec, jak pisano w tym poscie szlakow jak na lekarstwo a co ścieżek to trzeba uważać znam takich co zamiast do góry to schodzili nimi na dół, ścieżki są i jest ich mnóstwo i tu problem zeby wybrać tą właściwą, oprócz map niezbedny kompas, jest bardzo przydatny w niektórych sytuacjach, jadących pierwszy raz może troszkę przerazić ogrom tych gór ale pomału do wszystkiego można się przyzwyczaić. Będąc w turbazie "Dumka" u stóp Połoniny Borżawy dowiedziałem sie od szefa turbazy że jest opracowana mapa właśnie rejonu Borżawy do poloniny Kuk, a w najblizszym czasie mają powstać znakowane szlaki z rejonu Hukliwej, Filipowca , Wolowca