bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Sprawozdanie z I Ogólnokrajowej Konferencji Internautów Mi³o¶ników Bieszczad w Warszawie dn. 14. grudnia 2002 r.
Jest to sprawozdanie opisowe. Niezale¿nie od niego mo¿ecie zobaczyæ fotoreporta¿ autorstwa IrasaJ.
Spotkali¶my siê o godz. 18-tej w malutkim, przytulnym pubie „Gor±czka Z³ota” przy ul. Wilczej, niedaleko skrzy¿owania z ul. Marsza³kowsk±. Towarzystwo by³o nie tylko warszawskie (st±d nazwa konferencji: ogólnokrajowa), gdy¿ Gdañsk oraz pozosta³± czê¶æ Polski, a tak¿e pozosta³± czê¶æ Unii Europejskiej, reprezentowa³a powszechnie szanowana i s³ynna wolty¿erka - Szaszka. Niestety, do owego lokalu - wesz³a. A mog³a przecie¿ wjechaæ konno (bywali ju¿ tacy w Warszawie kilkadziesi±t lat temu).
Oto lista obecno¶ci uczestników konferencji, wg kolejno¶ci wpisów:
1) Szaszka,
2) Agnieszka - ¿ona IrasaJ,
3) Aleksandra,
4) Micha³ (spokojnie, to nie tamten),
5) Ma³gorzata - ¿ona Sta³ego Bywalca,
6) Sta³y Bywalec,
7 i 8) ¯abki (pod tym wspólnym nickiem s± zalogowani na Forum), czyli Adam i Ania,
9) IrasJ - www.bieszczadyfoto.republika.pl (pomys³odawca i organizator konferencji).
Zajêli¶my dwa z³±czone sto³y, o¶wietlone ¶wiecami. S³uchali¶my nastrojowych, bieszczadzkich pie¶ni z p³yt Szaszki. Nie przeszkadza³o to innym osobom obecnym w pubie. Frekwencja by³a zreszt± niska. Nieliczni zainteresowani wchodzili, postali chwilê, pos³uchali i wychodzili.
Zgodnie z tematem konferencji („Smak piwa w Bieszczadach”) zajêli¶my siê nie tylko jej stron± teoretyczn±, lecz przede wszystkim czê¶ci± warsztatow±. Królowa³ „Okocim” z beczki, a u¶miechniête do nas oblicze barmana wskazywa³o, ¿e nie jeste¶my go¶æmi deficytowymi (w przeciwieñstwie np. do niedaleko od nas siedz±cej studenckiej pary, pij±cej jedno ma³e piwo przez dwie s³omki).
Uczestnicy konferencji wyg³osili referaty, w których przedstawili swoje bieszczadzkie do¶wiadczenia i opisali niezwyk³e przygody. Co¶ nieco¶ z tego dos³ysza³em i zapamiêta³em.
Irek (IrasJ) m.in. opowiedzia³, jak kiedy¶ zmêczony po ca³odniowej wêdrówce dotar³ do Nasicznego i spocz±³ przed sklepem (czynnym tylko w sezonie). Zobaczy³ Go tam jaki¶ miejscowy kot i tak siê zdziwi³ widokiem przybysza z dalekich stron, ¿e a¿ siê zacz±³ tarzaæ i k±paæ w ka³u¿y. Jak pies, ale to by³ kot, nie pies. To z kolei zdumia³o Irka do tego stopnia, ¿e kupi³ owego kota za 30 z³ (w cenê zosta³ wliczony równie¿ nocleg w domu dotychczasowego w³a¶ciciela kota) i przywióz³ z Bieszczad do siebie, do domu. Ma go do tej pory. Jest to podobno i¶cie crazy cat.
Szaszka m.in. zrelacjonowa³a, w sposób budz±cy grozê, jedn± ze swoich konnych wycieczek. W pewnym momencie jej koñ zacz±³ chrapaæ, zapar³ siê kopytami i za nic nie chcia³ dalej i¶æ. A z lasu wyszed³ mi¶ i zacz±³ z³orzeczyæ, ¿e o¶mielono siê przerwaæ mu drzemkê. Porycza³, poodgra¿a³ siê i poszed³ sobie obra¿ony.
Potem Szaszka zademonstrowa³a sposób walki z wilkiem: nale¿y wsadziæ mu rêkê w paszczê i dalej w g³±b trzewi, chwyciæ za ogon od wewnêtrznej strony, przenicowaæ wilka na drug± stronê i w ten sposób samemu uzbroiæ siê w jego k³api±ce k³y, do obrony przed pozosta³ymi wilkami.
Adam i Ania to znajomi z I KIMB w Dwerniku. Wspominali kongres (ja skromnie milcza³em), wywo³uj±c zazdro¶æ u innych uczestników konferencji. Ania wyra¿a³a siê te¿ z nostalgi± o tym jeleniu, który w zimn± wrze¶niow± noc obchodzi³ wko³o Jej domek w Sêkowcu, usi³uj±c wywabiæ J± na zewn±trz.
Aleksandra i Agnieszka mówi³y du¿o i m±drze, ale ja siedzia³em z drugiego koñca dwóch z³±czonych sto³ów i niewiele (z racji odleg³o¶ci i muzyki) s³ysza³em. My¶lê, ¿e same wyst±pi± na Forum i przedstawi± swoje wra¿enia z konferencji.
Moja ma³¿onka opowiedzia³a, jak kiedy¶ (w 1986 r.) zgubili¶my siê na Falowej i mieli¶my k³opoty z zej¶ciem z tej górki.
Micha³ mówi³ bardzo ma³o, siedzia³ onie¶mielony pomiêdzy piêknymi kobietami. Mia³ je obok siebie i przed sob±. Delektowa³ siê smakiem piwa i widokiem pañ. Domy¶lam siê nawet, która Mu siê najbardziej podoba³a, ale ... zachowajmy dyskrecjê. W ka¿dym razie sprawia³ wra¿enie cz³owieka szczê¶liwego. Zabra³ raz, konstruktywnie i rzeczowo, g³os w dyskusji nt. smaku piwa, popieraj±c mój pogl±d, ¿e najlepsze piwo to Piwo Tyskie - Ksi±¿êce (proszê nie myliæ z popularnymi „Groniami”).
I tak czas up³yn±³ nam bardzo przyjemnie. Podjêli¶my uchwa³ê z pozdrowieniami dla wszystkich naszych nieobecnych Kole¿anek i Kolegów z Forum, ze szczególnym uwzglêdnieniem Asiczki oraz Darka - Admina.
Stwierdzili¶my, ¿e nie mo¿emy siê doczekaæ kolejnego, ju¿ drugiego, naszego Kongresu w Bieszczadach.
W miêdzyczasie, w ramach integracji, proponujemy utrzymaæ instytucjê konferencji. Nie¶mia³o sugerujemy kolejn± - w £odzi. Co, zamurowa³o Was ? Mieszka tam przecie¿ trzech bieszczadzkich weteranów (w porz±dku alfabetycznym: Barszczyk, Duszewoj i MarekM), mo¿e wiêc co¶ zaproponujecie ? Wystarczy wybraæ i uzgodniæ na Forum datê, a potem podaæ adres knajpy i strony internetowe najbli¿szych hoteli. Szaszka stwierdzi³a, ¿e skoro mog³a przyjechaæ z Gdañska do Warszawy, to mo¿e i do £odzi.
Rzucamy wiêc has³o i czekamy odzewu - z £odzi.
Podró¿e kszta³c±.
I je¶li chodzi o mnie, to by³oby „na tyle”.
Pozdrawiam
Witajcie!
No, no, SB, jestem pod wrazeniem szybkosci, z jaka Twoja relacja pojawila sie na forum. I jak zwykle opis jest niezwykle barwny i zywy. Ale to nie ja natknelam sie na tego misia w Bieszczadach...
Spotkanie udalo sie wysmienicie, kto nie byl niech zaluje! Ciesze sie, ze moglam zetkac sie z wami wszystkimi "na zywo", i wypic calkiem niewirtualne piwko, i to niejedno, hehe.
Jako uzupelnienie moich opowiesci, skrobne jutro legende o kosciele w Nowosiolkach i czolgu, bo dzis cos mi sie slowa nie kleja...
Dobry pomys³ w £odzi.... Jest tu taki pabik p.t. Zapiecek, coby siê w sam raz na konferencjê nadawa³.
Pozdrawiam
Ps. Jak czêsto planujecie Konferencje????
Hej, hej...
Wczoraj wieczorem niektórzy z nas mieli mo¿no¶æ zaspokoiæ swoj± ciekawo¶æ podwójnie: na znajomo¶æ smaków chmielowych i wyobra¿eñ niekoniecznie wirtualnych. I tak jednog³o¶nie okrzykniêto, ¿e w Bieszczadach wszystko ma inny, lepszy smak a bieszczadzkim drwal± jeno dwie niewiasty, dorównaæ kroku w smakowaniu tych trunków, mog±. Zdradzaæ na razie mi nie wypada, ale niektórzy zapewne siê zdziwi±, ogl±daj±c zapowiedziany fotoreportarz.
Dr¿yjcie panowie!!!
Co do wyobra¿êñ, hmm, podobno nikt sobie nie tworzy³ obrazu, a jednak...co dwie Aleksandry to nie jedna, to jest pewne, po¶wiadczyæ ju¿ to mo¿e swym autorytetem Sta³y Bywalec. Kto jeszcze mia³by w±tpliwo¶ci, niech siê zaprzyja¼ni z ostrzem aleksandryjskiej szaszki... Jej w³a¶cicielka, choæ o rysach ³agodnego bieszczadzkiego anio³a, to w³adaæ broni± niczym najzuchwalszy kozak, bezw±tpienia potrafi.
Za to nikt, kto us³ysza³ choæ trzy s³owa wypowiedziane przez S.B. nie w±tpi³, ¿ w³adza prezydecka tego forum znajdowa³a siê we w³a¶ciwych rêkach. Tak te¿ nie znajdziemy chyba ani jednej osoby, która dorównywa³aby Mu znajomo¶ci± okolic Krywego. ¯al jeno wielki mogê mieæ, ze stó³ tak skutecznie oddziela³ mnie od bezpo¶rednich dyskusji z S. Bywlcem. Kto przewidywa³by co¶ takiego na wiosnê :)
Zdecydowanie ³atwiej by³o z pozosta³ymi osobami. £atwiej- bardziej jednoznacznie - bowiem mo¿na by³o ich zobaczyæ na ich stronie internetowej (pasja fotograficzna Irka towarzyszy³a nam przez ca³e spotkanie) b±d¼ stanowili ca³kowit± zagadkê ze wzglêdu na nieliczne "pojawianie siê" na forum. Teraz zdecydowanie ³atwiej wyobraziæ sobie domek z podchodz±cym pod niego jeleniem, gdy ju¿ siê wie kto w nim by³ :>
No co¿, "ja te¿ tam by³am, wino i miód pi³am..."
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Aleksandra.
Witam!
Dziêkujê za pozdrowienia ;0)
Szkoda, ¿e to tak daleko :(
Witam ponownie!
¯eby nie bylo, ze ja tylko o piwie (i zanim fotoreprtaz Irasj-a pogr±¿y mnie calkowicie), opowiem o kosciele w Nowosiólkach.
Bylo na pocz±tku lat 70-tych. Mieszkancy od d³ugiego czasu bezskutecznie starali sie o pozwolenie na wybudowanie we wsi koscio³a.
W koncu postanowili wziac sprawy w swoje rece. Na dzialce przeznaczonej na kosciol zasiali kukurydze. Rownoczesnie okoliczni gospodarze zaczeli przygotowywac w swoich warsztatach drewniane czesci konstrukcji.
Kiedy kukurydza uros³a wysoko, wylano w niej fundamenty - z drogi byly zupelnie niewidoczne. Nastepnie w ciagu jednej nocy - a dzialo sie to 3 sierpnia 1975 r. (uda³o mi sie znalezc date!) wybudowali kosció³.
Ale to jeszcze nie wszystko. Zupelnie niezaleznie od tego co dzialo sie w Nowosiólkach, w Baligrodzie jakis czas wczesniej podjeto decyzje o wymianie czolgu-pomnika stojacego na tamtejszym cmentarzu. Poprzedni czo³g by³ podobno jakims unikatowym zabytkiem z czasow I w. swiatowej. Wywieziono go, a nowy czolg mial dojechac na miejsce o wlasnych silach.
No i jechal - akurat tuz po postawieniu kosciola. Mieszkancy bardzo wzburzyli sie jego widokiem, wylegli na droge uzbrojeni w kosy, motyki, butelki z benzyna i inne tego typu akcesoria. "Po naszym trupie!" "Nie damy kosciola!" - krzyczeli. Czo³g sie zatrzymal, klapa sie podniosla i wyjrzal z niej zupelnie oglupialy dowodca: "Ludzie! O co wam chodzi?! Jaki kosciol?!". Musial sie dlugo tlumaczyc, zamim ludzie w koncu mu uwierzyli i pozwolili przejechac...
Szaszka, wspaniala opowiesc :)
A kosciol nadal stoi?
Stoi, stoi. Tylko zostal oblozony "sajdingiem", ble. Mam nawet jego zdjecie. Jutro je zeskanuje i dolacze.
Jak czêsto..., no có¿, wszystko zale¿y od nastawienia i chêci.
Pozdrawiam :D
Aleksandra
A ja jeszcze a propos czo³gu :)
Kiedy¶ bêd±c jeszcze w podstawówce za czasów lepszego ustroju Pani od polskiego zorganizowa³a nam wycieczkê szkoln± po bieszczadach :)
Nie pamiêtam co chcia³a nam pokazaæ w zwi±zku z tym, ale pamiêtam bardzo dobrze jak po przyje¼dzie do Baligrodu zobaczyli¶my ten czo³g :)
Oczywi¶cie wycieczka na z³amanie karku uda³a siê w wiadomomym kierunku i jako, ¿e czo³g by³ "otwarty" tzn. mo¿na by³o dostaæ siê do ¶rodka zajêli¶my siê badaniem wnêtrza czo³gu.
Wtedy to dziêki wydatnej pomocy dwóch kolegów zaczêli¶my za pomoc± odpowiedniej przek³adni obracaæ wie¿yczk±, a tym samym i dzia³em :)
Pech chcia³, ¿e na drodze lufy dzia³a znajdowa³o siê drzewo, a my nie wiedz±c co stawia nam tak du¿y opór "ukrêcili¶my" mechanizm przek³adni tak, ¿e dzia³o nie mo¿na ju¿ by³o poruszyæ :)
I wtedy dopiero zaczê³a siê zabawa bowiem okaza³o siê, ¿e lufa skierowana jest w kierunku posterunku milicji! :) Ze zwyk³ych uczniaków 4 klasy podstawówki stali¶my siê wrogami klasy ludowej i chcieli¶my nawet doprowadziæ do zniszczenia posterunku organu w³adzy :)
Sprawa skoñczy³a siê nagannym zachowaniem i zawieszeniem w szkole, Pani od polskiego dosta³a naganê do akt :), a nasi ojcowie obowi±zkow± wizytê na kolegium do spraw wykroczeñ w Ustrzykach Dolnych i kary po 3000 z³otych polskich :)
Wszystkie kary skupi³y siê oczywi¶cie na mnie po powrocie ojca z Ustrzyk tak, ¿e przez nastêpne dwa tygodnie unika³em jak mog³em spotkañ z ojcem czy nawet nadmiernego rzucania mu siê w oczy.
Koledzy wed³ug realcji te¿ nie mieli lekko :)
Ach co za czasy :)))
O rany,
tak w bia³y dzieñ celowaæ w posterunek milicji...
:D :)
Darku czy uda³o Ci siê zrobiæ jeszcze cos tak niezwyk³ego?
Pozdrawiam wszystkich mi³o¶ników czterech pancernych!!!!!!
Aleksandra
Faktycznie, Darku, mia³e¶ pecha.
Ale i ja te¿, bêd±c w dziecinno - m³odzie¿owym wieku 15 lat, raz nie¼le podpad³em.
By³em wtedy wzorowym harcerzykiem i dobrym uczniem elitarnego radomskiego liceum, zwanego ku¼ni± olimpijczyków (od tzw. olimpiad przedmiotowych). Jesieni±, we wrze¶niu, z soboty na niedzielê, urz±dzono nam w lasach podradomskich zlot ¶rodowiska naszego hufca harcerskiego. Naprêdce podzielono nas na zastêpy. M.in. zosta³em zastêpowym i ja. Przydzielono mi ok. 10 w sumie sympatycznych urwisów, ale takiej zbieraniny z radomskich zawodówek, którzy od samego pocz±tku tylko formalnie mi siê podporz±dkowali. Niektórzy z nich byli nawet o rok, dwa starsi ode mnie, co w wieku "nastu" lat miewa spore znaczenie.
Od szefa zgrupowania, jakiego¶ 40-letniego harcmistrza, dosta³em kartkê z adresem i zadanie "bojowe" do wykonania: odnale¼æ i przeprowadziæ wywiad z kombatantem Batalionów Ch³opskich, a potem zdaæ relacjê wieczorem przy ognisku. Inne zastêpy otrzyma³y podobne dyspozycje.
I tak oto kilkaset sztuk radomskiej m³odzie¿y rozpe³z³o siê po okolicznych wsiach, wyj±tkowo obfituj±cych w cz³onków ZBoWiD.
Moje or³y, zaraz po zej¶ciu z oczu dru¿ynowym, wyjê³y "sporty" i zaczê³y "jaraæ". Potem wesz³y w szkodê - na jab³ka i gruszki ! Gdy jaki¶ ch³op zacz±³ nam z³orzeczyæ, rzucili w niego kamieniami. Ja oczywi¶cie nie bra³em w tym udzia³u, usi³owa³em im tego zabroniæ, powstrzymaæ ich - ale nadaremnie. Powiedzieli, ¿e jestem tylko ich przewodnikiem (bo mam kartkê z adresem !), a nie ¿adnym dowódc± i ¿ebym siê odp...
W koñcu znale¼li¶my cha³upê z wrêczonego mi adresu, ale bohatera to w niej ju¿ nie by³o. Poszed³ do ko¶cio³a a potem do knajpy. No to i my za nim. Znale¼li¶my go w wiejskiej gospodzie. Jako druh zastêpowy ³adnie mu siê zameldowa³em, wyrazi³em w imieniu ca³ej radomskiej m³odzie¿y "wdziêczno¶æ i podziw", a potem poprosi³em o wywiad. Wujek siê ucieszy³, napuszy³ i rozgada³, postawi³ nam nawet piwo. Ja nie pi³em, bo mi - jako m³odemu zastêpowemu - nie wypada³o, ale moi "podw³adni" ... . A potem ów bohater, bêd±c ju¿ wstawiony (piwem to on tylko popija³ inny trunek), o¶wiadczy³, ¿e chêtnie pójdzie z nami na ognisko i sam opowie o swoich zwyciêskich bojach z okupantem hitlerowskim. I tak uczyni³, wcze¶niej siê jeszcze raz napiwszy (a moje or³y razem z nim).
A nastêpnie to by³o ju¿ tak.
Przyprowadzi³em na obrady przy ognisku zataczaj±cego siê opoja, który be³kotliwie wszystkim obwie¶ci³, ¿e nikogo siê nie boi. Moi, po¿al siê Bo¿e, podw³adni, te¿ co¶ blu¼nili bez sensu. Jeden z nich, chyba najstarszy (17-latek), publicznie odla³ siê przy ognisku. Ja sta³em na baczno¶æ, wyprê¿ony jak struna, i odbiera³em opeer od dru¿ynowego.
Ale to jeszcze bynajmniej nie wszystko. W tym momencie wpad³ miêdzy nas so³tys z jakim¶ ch³opem, który wskazuj±c mnie i mój zastêp, zacz±³ siê drzeæ: "To oni, to oni zniszczyli mój sad i kamieniami we mnie rzucali. £obuzy, chuligani !"
Sprawa ta by³a pó¼niej przedmiotem korespondencji pomiêdzy ZSL i ZHP, a tak¿e tematem odrêbnych obrad rady pedagogicznej w mojej szkole.
Co do relacji z ojcem, to by³y one podobne, je¶li wrêcz nie identyczne, jak te opisane przez Darka.
Pozdrawiam
Witam wszystkich i przepraszam ¿e zamilk³em chwilowo, ale zaraz po spotkaniu mia³em inwentaryzacje w firmie i dopiero teraz dotar³em do domu po2 dobach pracy. Zdjecia odbieram jutro a jak siê uda to w czwartek je zobaczycie :) ( szaszka chce je ocenzurowaæ)
:) - co wy na to
pozdrawiam
...za pamiêæ i pozdrowienia;-)
Mi³o poczytaæ, ¿e te spotkania w IRL zacze³y ¿yæ swoim ¿yciem!!
¯yczê Wam wszystkim spokojnych ¦wi±t.
Wasza
Witam!
>O rany,
>tak w bia³y dzieñ celowaæ w posterunek milicji...
>:D :)
Nie celowali¶my celowo :) To by³ niezamierzony happening :)
Niestety smutni panowie nie kumali naszej dzieciêcej ciekawo¶ci.
A ¿e drzewo, które akurat spowodowa³o ca³± sytuacjê ros³o w takim miejscu, ¿e lufa opar³a siê o niego co spowodowa³o uszkodzenie mechanizmu - có¿ z³o¶liwo¶æ drzew :)
>Darku czy uda³o Ci siê zrobiæ jeszcze cos tak niezwyk³ego?
No z milicj± raczej nie :) Stara³em siê ich unikaæ, chocia¿ raz zbiera³em papierki w parku przy ¶wietle latarki pana komendanta :) - zdyba³ nas na hu¶tawkach po godzinie 21:00 :)
>Pozdrawiam wszystkich mi³o¶ników czterech pancernych!!!!!!
Pozdrawiam równie¿ :)
:) mam juz zdjêcia jutro zaczna sie ukazywac na forum i na mojej stronie
wysz³y bardzo ¶miesznie:)
Szaszka mo¿esz byæ spokojna wysz³a¶ jak prawdziwa bieszczadniczka :):):):)
Ocenzurowaæ???!!!???!!!
[precz z cenzurowaniem....?]
Nie wiem czemu, ale zawsze jak zrobie glupia mine, to akurat w tym momencie strzela flesz. :)
Witam
Nareszcie s± zdjêcia jest ich sporo wiêc na forum zamieszczê 3 a resztê mo¿na zobaczyæ na www.bieszczadyfoto.republika.pl
w dziale Bieszczadzkie spotkania
foto relacja jest w trakcie budowy wiêc dzisiaj bêdzie tam przybywa³o jeszcze materia³ów. Zdjêcia ju¿ wieczorem bêdzie mo¿na powiêkszyæ :)
Zapraszam te¿ do zamieszczania swoich wra¿eñ i opini w ksiêdze go¶ci w dziale Bieszczadzkie spotkania
pozdrawiam
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Jest to sprawozdanie opisowe. Niezale¿nie od niego mo¿ecie zobaczyæ fotoreporta¿ autorstwa IrasaJ.
Spotkali¶my siê o godz. 18-tej w malutkim, przytulnym pubie „Gor±czka Z³ota” przy ul. Wilczej, niedaleko skrzy¿owania z ul. Marsza³kowsk±. Towarzystwo by³o nie tylko warszawskie (st±d nazwa konferencji: ogólnokrajowa), gdy¿ Gdañsk oraz pozosta³± czê¶æ Polski, a tak¿e pozosta³± czê¶æ Unii Europejskiej, reprezentowa³a powszechnie szanowana i s³ynna wolty¿erka - Szaszka. Niestety, do owego lokalu - wesz³a. A mog³a przecie¿ wjechaæ konno (bywali ju¿ tacy w Warszawie kilkadziesi±t lat temu).
Oto lista obecno¶ci uczestników konferencji, wg kolejno¶ci wpisów:
1) Szaszka,
2) Agnieszka - ¿ona IrasaJ,
3) Aleksandra,
4) Micha³ (spokojnie, to nie tamten),
5) Ma³gorzata - ¿ona Sta³ego Bywalca,
6) Sta³y Bywalec,
7 i 8) ¯abki (pod tym wspólnym nickiem s± zalogowani na Forum), czyli Adam i Ania,
9) IrasJ - www.bieszczadyfoto.republika.pl (pomys³odawca i organizator konferencji).
Zajêli¶my dwa z³±czone sto³y, o¶wietlone ¶wiecami. S³uchali¶my nastrojowych, bieszczadzkich pie¶ni z p³yt Szaszki. Nie przeszkadza³o to innym osobom obecnym w pubie. Frekwencja by³a zreszt± niska. Nieliczni zainteresowani wchodzili, postali chwilê, pos³uchali i wychodzili.
Zgodnie z tematem konferencji („Smak piwa w Bieszczadach”) zajêli¶my siê nie tylko jej stron± teoretyczn±, lecz przede wszystkim czê¶ci± warsztatow±. Królowa³ „Okocim” z beczki, a u¶miechniête do nas oblicze barmana wskazywa³o, ¿e nie jeste¶my go¶æmi deficytowymi (w przeciwieñstwie np. do niedaleko od nas siedz±cej studenckiej pary, pij±cej jedno ma³e piwo przez dwie s³omki).
Uczestnicy konferencji wyg³osili referaty, w których przedstawili swoje bieszczadzkie do¶wiadczenia i opisali niezwyk³e przygody. Co¶ nieco¶ z tego dos³ysza³em i zapamiêta³em.
Irek (IrasJ) m.in. opowiedzia³, jak kiedy¶ zmêczony po ca³odniowej wêdrówce dotar³ do Nasicznego i spocz±³ przed sklepem (czynnym tylko w sezonie). Zobaczy³ Go tam jaki¶ miejscowy kot i tak siê zdziwi³ widokiem przybysza z dalekich stron, ¿e a¿ siê zacz±³ tarzaæ i k±paæ w ka³u¿y. Jak pies, ale to by³ kot, nie pies. To z kolei zdumia³o Irka do tego stopnia, ¿e kupi³ owego kota za 30 z³ (w cenê zosta³ wliczony równie¿ nocleg w domu dotychczasowego w³a¶ciciela kota) i przywióz³ z Bieszczad do siebie, do domu. Ma go do tej pory. Jest to podobno i¶cie crazy cat.
Szaszka m.in. zrelacjonowa³a, w sposób budz±cy grozê, jedn± ze swoich konnych wycieczek. W pewnym momencie jej koñ zacz±³ chrapaæ, zapar³ siê kopytami i za nic nie chcia³ dalej i¶æ. A z lasu wyszed³ mi¶ i zacz±³ z³orzeczyæ, ¿e o¶mielono siê przerwaæ mu drzemkê. Porycza³, poodgra¿a³ siê i poszed³ sobie obra¿ony.
Potem Szaszka zademonstrowa³a sposób walki z wilkiem: nale¿y wsadziæ mu rêkê w paszczê i dalej w g³±b trzewi, chwyciæ za ogon od wewnêtrznej strony, przenicowaæ wilka na drug± stronê i w ten sposób samemu uzbroiæ siê w jego k³api±ce k³y, do obrony przed pozosta³ymi wilkami.
Adam i Ania to znajomi z I KIMB w Dwerniku. Wspominali kongres (ja skromnie milcza³em), wywo³uj±c zazdro¶æ u innych uczestników konferencji. Ania wyra¿a³a siê te¿ z nostalgi± o tym jeleniu, który w zimn± wrze¶niow± noc obchodzi³ wko³o Jej domek w Sêkowcu, usi³uj±c wywabiæ J± na zewn±trz.
Aleksandra i Agnieszka mówi³y du¿o i m±drze, ale ja siedzia³em z drugiego koñca dwóch z³±czonych sto³ów i niewiele (z racji odleg³o¶ci i muzyki) s³ysza³em. My¶lê, ¿e same wyst±pi± na Forum i przedstawi± swoje wra¿enia z konferencji.
Moja ma³¿onka opowiedzia³a, jak kiedy¶ (w 1986 r.) zgubili¶my siê na Falowej i mieli¶my k³opoty z zej¶ciem z tej górki.
Micha³ mówi³ bardzo ma³o, siedzia³ onie¶mielony pomiêdzy piêknymi kobietami. Mia³ je obok siebie i przed sob±. Delektowa³ siê smakiem piwa i widokiem pañ. Domy¶lam siê nawet, która Mu siê najbardziej podoba³a, ale ... zachowajmy dyskrecjê. W ka¿dym razie sprawia³ wra¿enie cz³owieka szczê¶liwego. Zabra³ raz, konstruktywnie i rzeczowo, g³os w dyskusji nt. smaku piwa, popieraj±c mój pogl±d, ¿e najlepsze piwo to Piwo Tyskie - Ksi±¿êce (proszê nie myliæ z popularnymi „Groniami”).
I tak czas up³yn±³ nam bardzo przyjemnie. Podjêli¶my uchwa³ê z pozdrowieniami dla wszystkich naszych nieobecnych Kole¿anek i Kolegów z Forum, ze szczególnym uwzglêdnieniem Asiczki oraz Darka - Admina.
Stwierdzili¶my, ¿e nie mo¿emy siê doczekaæ kolejnego, ju¿ drugiego, naszego Kongresu w Bieszczadach.
W miêdzyczasie, w ramach integracji, proponujemy utrzymaæ instytucjê konferencji. Nie¶mia³o sugerujemy kolejn± - w £odzi. Co, zamurowa³o Was ? Mieszka tam przecie¿ trzech bieszczadzkich weteranów (w porz±dku alfabetycznym: Barszczyk, Duszewoj i MarekM), mo¿e wiêc co¶ zaproponujecie ? Wystarczy wybraæ i uzgodniæ na Forum datê, a potem podaæ adres knajpy i strony internetowe najbli¿szych hoteli. Szaszka stwierdzi³a, ¿e skoro mog³a przyjechaæ z Gdañska do Warszawy, to mo¿e i do £odzi.
Rzucamy wiêc has³o i czekamy odzewu - z £odzi.
Podró¿e kszta³c±.
I je¶li chodzi o mnie, to by³oby „na tyle”.
Pozdrawiam
Witajcie!
No, no, SB, jestem pod wrazeniem szybkosci, z jaka Twoja relacja pojawila sie na forum. I jak zwykle opis jest niezwykle barwny i zywy. Ale to nie ja natknelam sie na tego misia w Bieszczadach...
Spotkanie udalo sie wysmienicie, kto nie byl niech zaluje! Ciesze sie, ze moglam zetkac sie z wami wszystkimi "na zywo", i wypic calkiem niewirtualne piwko, i to niejedno, hehe.
Jako uzupelnienie moich opowiesci, skrobne jutro legende o kosciele w Nowosiolkach i czolgu, bo dzis cos mi sie slowa nie kleja...
Dobry pomys³ w £odzi.... Jest tu taki pabik p.t. Zapiecek, coby siê w sam raz na konferencjê nadawa³.
Pozdrawiam
Ps. Jak czêsto planujecie Konferencje????
Hej, hej...
Wczoraj wieczorem niektórzy z nas mieli mo¿no¶æ zaspokoiæ swoj± ciekawo¶æ podwójnie: na znajomo¶æ smaków chmielowych i wyobra¿eñ niekoniecznie wirtualnych. I tak jednog³o¶nie okrzykniêto, ¿e w Bieszczadach wszystko ma inny, lepszy smak a bieszczadzkim drwal± jeno dwie niewiasty, dorównaæ kroku w smakowaniu tych trunków, mog±. Zdradzaæ na razie mi nie wypada, ale niektórzy zapewne siê zdziwi±, ogl±daj±c zapowiedziany fotoreportarz.
Dr¿yjcie panowie!!!
Co do wyobra¿êñ, hmm, podobno nikt sobie nie tworzy³ obrazu, a jednak...co dwie Aleksandry to nie jedna, to jest pewne, po¶wiadczyæ ju¿ to mo¿e swym autorytetem Sta³y Bywalec. Kto jeszcze mia³by w±tpliwo¶ci, niech siê zaprzyja¼ni z ostrzem aleksandryjskiej szaszki... Jej w³a¶cicielka, choæ o rysach ³agodnego bieszczadzkiego anio³a, to w³adaæ broni± niczym najzuchwalszy kozak, bezw±tpienia potrafi.
Za to nikt, kto us³ysza³ choæ trzy s³owa wypowiedziane przez S.B. nie w±tpi³, ¿ w³adza prezydecka tego forum znajdowa³a siê we w³a¶ciwych rêkach. Tak te¿ nie znajdziemy chyba ani jednej osoby, która dorównywa³aby Mu znajomo¶ci± okolic Krywego. ¯al jeno wielki mogê mieæ, ze stó³ tak skutecznie oddziela³ mnie od bezpo¶rednich dyskusji z S. Bywlcem. Kto przewidywa³by co¶ takiego na wiosnê :)
Zdecydowanie ³atwiej by³o z pozosta³ymi osobami. £atwiej- bardziej jednoznacznie - bowiem mo¿na by³o ich zobaczyæ na ich stronie internetowej (pasja fotograficzna Irka towarzyszy³a nam przez ca³e spotkanie) b±d¼ stanowili ca³kowit± zagadkê ze wzglêdu na nieliczne "pojawianie siê" na forum. Teraz zdecydowanie ³atwiej wyobraziæ sobie domek z podchodz±cym pod niego jeleniem, gdy ju¿ siê wie kto w nim by³ :>
No co¿, "ja te¿ tam by³am, wino i miód pi³am..."
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Aleksandra.
Witam!
Dziêkujê za pozdrowienia ;0)
Szkoda, ¿e to tak daleko :(
Witam ponownie!
¯eby nie bylo, ze ja tylko o piwie (i zanim fotoreprtaz Irasj-a pogr±¿y mnie calkowicie), opowiem o kosciele w Nowosiólkach.
Bylo na pocz±tku lat 70-tych. Mieszkancy od d³ugiego czasu bezskutecznie starali sie o pozwolenie na wybudowanie we wsi koscio³a.
W koncu postanowili wziac sprawy w swoje rece. Na dzialce przeznaczonej na kosciol zasiali kukurydze. Rownoczesnie okoliczni gospodarze zaczeli przygotowywac w swoich warsztatach drewniane czesci konstrukcji.
Kiedy kukurydza uros³a wysoko, wylano w niej fundamenty - z drogi byly zupelnie niewidoczne. Nastepnie w ciagu jednej nocy - a dzialo sie to 3 sierpnia 1975 r. (uda³o mi sie znalezc date!) wybudowali kosció³.
Ale to jeszcze nie wszystko. Zupelnie niezaleznie od tego co dzialo sie w Nowosiólkach, w Baligrodzie jakis czas wczesniej podjeto decyzje o wymianie czolgu-pomnika stojacego na tamtejszym cmentarzu. Poprzedni czo³g by³ podobno jakims unikatowym zabytkiem z czasow I w. swiatowej. Wywieziono go, a nowy czolg mial dojechac na miejsce o wlasnych silach.
No i jechal - akurat tuz po postawieniu kosciola. Mieszkancy bardzo wzburzyli sie jego widokiem, wylegli na droge uzbrojeni w kosy, motyki, butelki z benzyna i inne tego typu akcesoria. "Po naszym trupie!" "Nie damy kosciola!" - krzyczeli. Czo³g sie zatrzymal, klapa sie podniosla i wyjrzal z niej zupelnie oglupialy dowodca: "Ludzie! O co wam chodzi?! Jaki kosciol?!". Musial sie dlugo tlumaczyc, zamim ludzie w koncu mu uwierzyli i pozwolili przejechac...
Szaszka, wspaniala opowiesc :)
A kosciol nadal stoi?
Stoi, stoi. Tylko zostal oblozony "sajdingiem", ble. Mam nawet jego zdjecie. Jutro je zeskanuje i dolacze.
Jak czêsto..., no có¿, wszystko zale¿y od nastawienia i chêci.
Pozdrawiam :D
Aleksandra
A ja jeszcze a propos czo³gu :)
Kiedy¶ bêd±c jeszcze w podstawówce za czasów lepszego ustroju Pani od polskiego zorganizowa³a nam wycieczkê szkoln± po bieszczadach :)
Nie pamiêtam co chcia³a nam pokazaæ w zwi±zku z tym, ale pamiêtam bardzo dobrze jak po przyje¼dzie do Baligrodu zobaczyli¶my ten czo³g :)
Oczywi¶cie wycieczka na z³amanie karku uda³a siê w wiadomomym kierunku i jako, ¿e czo³g by³ "otwarty" tzn. mo¿na by³o dostaæ siê do ¶rodka zajêli¶my siê badaniem wnêtrza czo³gu.
Wtedy to dziêki wydatnej pomocy dwóch kolegów zaczêli¶my za pomoc± odpowiedniej przek³adni obracaæ wie¿yczk±, a tym samym i dzia³em :)
Pech chcia³, ¿e na drodze lufy dzia³a znajdowa³o siê drzewo, a my nie wiedz±c co stawia nam tak du¿y opór "ukrêcili¶my" mechanizm przek³adni tak, ¿e dzia³o nie mo¿na ju¿ by³o poruszyæ :)
I wtedy dopiero zaczê³a siê zabawa bowiem okaza³o siê, ¿e lufa skierowana jest w kierunku posterunku milicji! :) Ze zwyk³ych uczniaków 4 klasy podstawówki stali¶my siê wrogami klasy ludowej i chcieli¶my nawet doprowadziæ do zniszczenia posterunku organu w³adzy :)
Sprawa skoñczy³a siê nagannym zachowaniem i zawieszeniem w szkole, Pani od polskiego dosta³a naganê do akt :), a nasi ojcowie obowi±zkow± wizytê na kolegium do spraw wykroczeñ w Ustrzykach Dolnych i kary po 3000 z³otych polskich :)
Wszystkie kary skupi³y siê oczywi¶cie na mnie po powrocie ojca z Ustrzyk tak, ¿e przez nastêpne dwa tygodnie unika³em jak mog³em spotkañ z ojcem czy nawet nadmiernego rzucania mu siê w oczy.
Koledzy wed³ug realcji te¿ nie mieli lekko :)
Ach co za czasy :)))
O rany,
tak w bia³y dzieñ celowaæ w posterunek milicji...
:D :)
Darku czy uda³o Ci siê zrobiæ jeszcze cos tak niezwyk³ego?
Pozdrawiam wszystkich mi³o¶ników czterech pancernych!!!!!!
Aleksandra
Faktycznie, Darku, mia³e¶ pecha.
Ale i ja te¿, bêd±c w dziecinno - m³odzie¿owym wieku 15 lat, raz nie¼le podpad³em.
By³em wtedy wzorowym harcerzykiem i dobrym uczniem elitarnego radomskiego liceum, zwanego ku¼ni± olimpijczyków (od tzw. olimpiad przedmiotowych). Jesieni±, we wrze¶niu, z soboty na niedzielê, urz±dzono nam w lasach podradomskich zlot ¶rodowiska naszego hufca harcerskiego. Naprêdce podzielono nas na zastêpy. M.in. zosta³em zastêpowym i ja. Przydzielono mi ok. 10 w sumie sympatycznych urwisów, ale takiej zbieraniny z radomskich zawodówek, którzy od samego pocz±tku tylko formalnie mi siê podporz±dkowali. Niektórzy z nich byli nawet o rok, dwa starsi ode mnie, co w wieku "nastu" lat miewa spore znaczenie.
Od szefa zgrupowania, jakiego¶ 40-letniego harcmistrza, dosta³em kartkê z adresem i zadanie "bojowe" do wykonania: odnale¼æ i przeprowadziæ wywiad z kombatantem Batalionów Ch³opskich, a potem zdaæ relacjê wieczorem przy ognisku. Inne zastêpy otrzyma³y podobne dyspozycje.
I tak oto kilkaset sztuk radomskiej m³odzie¿y rozpe³z³o siê po okolicznych wsiach, wyj±tkowo obfituj±cych w cz³onków ZBoWiD.
Moje or³y, zaraz po zej¶ciu z oczu dru¿ynowym, wyjê³y "sporty" i zaczê³y "jaraæ". Potem wesz³y w szkodê - na jab³ka i gruszki ! Gdy jaki¶ ch³op zacz±³ nam z³orzeczyæ, rzucili w niego kamieniami. Ja oczywi¶cie nie bra³em w tym udzia³u, usi³owa³em im tego zabroniæ, powstrzymaæ ich - ale nadaremnie. Powiedzieli, ¿e jestem tylko ich przewodnikiem (bo mam kartkê z adresem !), a nie ¿adnym dowódc± i ¿ebym siê odp...
W koñcu znale¼li¶my cha³upê z wrêczonego mi adresu, ale bohatera to w niej ju¿ nie by³o. Poszed³ do ko¶cio³a a potem do knajpy. No to i my za nim. Znale¼li¶my go w wiejskiej gospodzie. Jako druh zastêpowy ³adnie mu siê zameldowa³em, wyrazi³em w imieniu ca³ej radomskiej m³odzie¿y "wdziêczno¶æ i podziw", a potem poprosi³em o wywiad. Wujek siê ucieszy³, napuszy³ i rozgada³, postawi³ nam nawet piwo. Ja nie pi³em, bo mi - jako m³odemu zastêpowemu - nie wypada³o, ale moi "podw³adni" ... . A potem ów bohater, bêd±c ju¿ wstawiony (piwem to on tylko popija³ inny trunek), o¶wiadczy³, ¿e chêtnie pójdzie z nami na ognisko i sam opowie o swoich zwyciêskich bojach z okupantem hitlerowskim. I tak uczyni³, wcze¶niej siê jeszcze raz napiwszy (a moje or³y razem z nim).
A nastêpnie to by³o ju¿ tak.
Przyprowadzi³em na obrady przy ognisku zataczaj±cego siê opoja, który be³kotliwie wszystkim obwie¶ci³, ¿e nikogo siê nie boi. Moi, po¿al siê Bo¿e, podw³adni, te¿ co¶ blu¼nili bez sensu. Jeden z nich, chyba najstarszy (17-latek), publicznie odla³ siê przy ognisku. Ja sta³em na baczno¶æ, wyprê¿ony jak struna, i odbiera³em opeer od dru¿ynowego.
Ale to jeszcze bynajmniej nie wszystko. W tym momencie wpad³ miêdzy nas so³tys z jakim¶ ch³opem, który wskazuj±c mnie i mój zastêp, zacz±³ siê drzeæ: "To oni, to oni zniszczyli mój sad i kamieniami we mnie rzucali. £obuzy, chuligani !"
Sprawa ta by³a pó¼niej przedmiotem korespondencji pomiêdzy ZSL i ZHP, a tak¿e tematem odrêbnych obrad rady pedagogicznej w mojej szkole.
Co do relacji z ojcem, to by³y one podobne, je¶li wrêcz nie identyczne, jak te opisane przez Darka.
Pozdrawiam
Witam wszystkich i przepraszam ¿e zamilk³em chwilowo, ale zaraz po spotkaniu mia³em inwentaryzacje w firmie i dopiero teraz dotar³em do domu po2 dobach pracy. Zdjecia odbieram jutro a jak siê uda to w czwartek je zobaczycie :) ( szaszka chce je ocenzurowaæ)
:) - co wy na to
pozdrawiam
...za pamiêæ i pozdrowienia;-)
Mi³o poczytaæ, ¿e te spotkania w IRL zacze³y ¿yæ swoim ¿yciem!!
¯yczê Wam wszystkim spokojnych ¦wi±t.
Wasza
Witam!
>O rany,
>tak w bia³y dzieñ celowaæ w posterunek milicji...
>:D :)
Nie celowali¶my celowo :) To by³ niezamierzony happening :)
Niestety smutni panowie nie kumali naszej dzieciêcej ciekawo¶ci.
A ¿e drzewo, które akurat spowodowa³o ca³± sytuacjê ros³o w takim miejscu, ¿e lufa opar³a siê o niego co spowodowa³o uszkodzenie mechanizmu - có¿ z³o¶liwo¶æ drzew :)
>Darku czy uda³o Ci siê zrobiæ jeszcze cos tak niezwyk³ego?
No z milicj± raczej nie :) Stara³em siê ich unikaæ, chocia¿ raz zbiera³em papierki w parku przy ¶wietle latarki pana komendanta :) - zdyba³ nas na hu¶tawkach po godzinie 21:00 :)
>Pozdrawiam wszystkich mi³o¶ników czterech pancernych!!!!!!
Pozdrawiam równie¿ :)
:) mam juz zdjêcia jutro zaczna sie ukazywac na forum i na mojej stronie
wysz³y bardzo ¶miesznie:)
Szaszka mo¿esz byæ spokojna wysz³a¶ jak prawdziwa bieszczadniczka :):):):)
Ocenzurowaæ???!!!???!!!
[precz z cenzurowaniem....?]
Nie wiem czemu, ale zawsze jak zrobie glupia mine, to akurat w tym momencie strzela flesz. :)
Witam
Nareszcie s± zdjêcia jest ich sporo wiêc na forum zamieszczê 3 a resztê mo¿na zobaczyæ na www.bieszczadyfoto.republika.pl
w dziale Bieszczadzkie spotkania
foto relacja jest w trakcie budowy wiêc dzisiaj bêdzie tam przybywa³o jeszcze materia³ów. Zdjêcia ju¿ wieczorem bêdzie mo¿na powiêkszyæ :)
Zapraszam te¿ do zamieszczania swoich wra¿eñ i opini w ksiêdze go¶ci w dziale Bieszczadzkie spotkania
pozdrawiam