ďťż

Norwegia 2010-najdroższy kraj Europy czy jakoś tak?relacja

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

http://img707.imageshack.us/img707/8836/38753510.jpg

cdn...
:mrgreen:


Pięknie...dawaj dalej:razz:
Piękny błękit ;)
o którym mówisz? tym w płynie czy tym wypukłym ? ;-)


Dzięki
dalej to dopiero będzie;-)
Zdradzę, że wcale nie wyszło tak drogo jak się o Norwegii mówi, a co więcej wcale nie wyszło tak deszczowo jak to się o Norwegii mówi;-)
Właściwie to mieliśmy słońce ciągle, poza jednym deszczowym dniem, w którym i tak zmienialiśmy miejscówkę, więc siedzieliśmy w busach, pociągach czy na promach.
Norwegia jest PRZEPIĘKNA!!!
Chyba zdradziłam Ukrainę właśnie :mrgreen:

Aha, właśnie
czy ktoś może wie skąd się bierze taki kolor wody?
Możliwości są dwie:
-wapnień (ale żeby aż tak barwił niesamowicie?)
-jakiś plankton-taką teorię zasłyszałam w samolocie, że niby makrele na niego potem wpływają do fiordów
Ta fotka nie odda jeszcze tej barwy, ale jest najbliższa prawdzie.
Oryginał był po prostu tak niesamowity, że nie wiem.
I woda nie jest przeźroczysta, a wręcz mętna bardzo, co przemawia za planktonem
http://img155.imageshack.us/img155/112/16789062.jpg
ale pięknie...
wooow:shock: cudo...Norwegia moje marzenie:):!::!::!::!::!::!:
Krysiu ! Napisz coś więcej. Gdzie,jak i ile to Was kosztowało.
Marzę o Norwegii od dłuższego czasu ....
No no...wiedźmo pogodowa, już Ci to mówiłem,ale i napisać muszę.
Pogodową farciarą wszechczasów powinnaś się tytułować.
Fajnie, że tam się zabłąkałaś bo ten rejon my onegdaj ominęli, czekam na opasły fotoreportaż :mrgreen:
Norwegia !!!! supr hooper !!!! ale drugi oddech ?
Drugie spojrzenie jest bardziej przyziemne, ALE PO CO JA TO MÓWIĘ ??/
Najlciepiej przeżyć to sam....
Tylko Krysia nie mów, że znów ze strachu przed niedźwiedziami (tym razem polarnymi) spaliście w samochodzie ;)
Hahaha, nie mieliśmy auta, a polarne miśki to nie na południu.
Stepowych niedźwiadków nie było o dziwo też!!!
A więc leci się tanimi liniami np takim Wizz Airem Gdańsk-Bergen. Jest masa promocji, bilety od 19zł w górę. Najtaniej wyszło Monikę, bo kupowała pierwsza-216zł w obie strony ze wszystkimi opłatami. Ja dałam 100zł więcej za to samo. Jedzenie z Polski-no to każdy musi pod siebie liczyć. Ja miałam tyle, że przy powrocie plecak ważył tylko...10kg mniej :smile:, ale wszystkiego nie zjadłam, część po prostu została unieszkodliwiona albo rozdana, bo już patrzeć nie mogłam na to.
Na miejscu w sumie na transporty wydaliśmy coś koło 400zł. Ale to jest uzależnione od tego gdzie się chce jechać, bo transport jest pieruńsko drogi.
Bergen-Odda kosztował 220 koron ze zniżką (grupy mają zniżki), a to tylko 90km...w linii prostej. Co oznacza, że jechaliśmy blisko 5h i płynęliśmy promem z pół godziny po fiordzie, co było super atrakcją.
No i to tyle. Po tygodniu jak się rzuciliśmy na normalne jedzenie w sklepie to poszło mi ze 150-200zł, ale nie musiało, bo to z łakomstwa. Aha, i w tej cenie jeszcze mam koszulkę z łosiem śliczną;-) i magnesik z łosiem na lodóweczkę.
Więc ja się zamknęłam w 1000zł razem z jedzeniem z Polski.
Aha, spanie oczywiście w namiotach.
Rozbijać się można praktycznie wszędzie, nawet na prywatnych posesjach, pod warunkiem, że jest to oddalone 150metrów od domów i się nic nie niszczy.
Z tymi metrami mieliśmy ze dwa razy problemik, ale nikt nas nie wykurzył;-)
Palić ognia w tym okresie zgodnie z prawem nie można.
Aha i są takie chatki jak u nas niby schroniska, i są one puste, ale za korzystanie z nich płaci się ileś tam (ok 60-80zł zdaje się za dobę plus jedzenie), no chyba, że się robi bydło i się nie płaci, bo tak jak pisałam nikt tego nie pilnuje-liczą na uczciwość ludzką.
Pomysł narodził się na urodzinach Romana, który powiedział mi, że córka leci do Rzymu za jakieś 40zł. Zaczęłam śledzić tanie linie i wysoczyło mi takie Bergen za niewielkie w sumie pieniądze. Wojtek podchwycił pomysł i przejął stery w organizacji, bo ja mam słomiany zapał, a on bardzo chciał lecieć. To był początek.
A całość leci tak:
Sobota około południa Ania zabiera Rene, Wojtka i mnie z Olsztyna i jedziemy do Gdańska mijajc po drodze rokwiecone łąki. Rene stwierdza, że jest tak słodko, że trzeba stąd uciekać tam gdzie zimno. W Gdańsku idziemy jeszcze na obiad na Starówce. Jedzenie jak jedzenie-dobre, ale bez szału, ale stwierdzamy, że za parę dni te schaboszczaki będą wspominane jako najlepsze jedzenie na świecie (tak też było).
Na lotnisku spotykamy resztę ekipy- Monikę, Ale, Kaśkę, Grażkę i Krzyśka. We czwartek miała lecieć jeszcze jedna parka, ale napisali tylko smsa, że zwiedzają Gdańsk (w domyśle zamiast Bergen) i żebyśmy nie pytali co się stało i życzą dobrej pogody. Nie wiemy co się stało, zgodnie z życzeniem nie pytaliśmy...jeszcze;-)
Jest parę osób, które będą leciały po raz pierwszy, jest parę osób, które chca robić zdjęcia podczas lotu, czytaj wszyscy chcą siedzieć przy oknach.
Zaczyna się walka o okna-UDANA dodam;-)każdy siedzi przy swoim okienku.
Odlatujemy...
To w Gdańsku jeszcze:
http://img691.imageshack.us/img691/8843/77235070.jpg
Lecimy;-))
Długo długo nic, ale niedługo przed lądowaniem takie widoczki-wzbudzające nasz mega entuzjazm i ogólne:
-Jak tu ślicznie!
-Szukamy męża i zostajemy tu na zawsze
itd
http://img697.imageshack.us/img697/5666/81505708.jpg
http://img59.imageshack.us/img59/8789/33261420.jpg
http://img716.imageshack.us/img716/9149/55820133.jpg
http://img697.imageshack.us/img697/5846/52512458.jpg
Tu już lądujemy.
Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu nie wolno robić podczas lądowania zdjęć.
Tiaaaaa...jak jest tak ślicznie!!!A ja jestem osobą bardzo logiczną tzn trafiają do mnie tylko logiczne argumenty, a nie "nie, bo nie". Komórka?nie przemawia to do mnie zbytnio, no ale ok-jestem w stanie zaakceptować. Aparat nie wytwarza żadnego pola elektromagnetycznego, więc nie rozumiem dlaczego mógłby mieć wpływ na lądowanie.
Skończyło się to tym, że pan steward latał do mnie co chwilę wściekły i mówił, że nie wolno, a ja grzecznie, że tak tak wiem już wyłączam i na jego oczach wyłączałam i jak odchodził to apiać to samo;-)
I tak kilka razy;-)) aż wylądowaliśmy.
Przy lotnisku jeszcze zdobyliśmy kesza z geo niestety (bom tam nawet nie zalogowana) i poszliśmy szukać miejsca na nocleg.
Udało nam to się, rozbiliśmy namioty, zrobiliśmy ognisko i długo długo rozmawialiśmy.
Poranek słoneczny.
http://img180.imageshack.us/img180/7227/67487181.jpg
http://img59.imageshack.us/img59/6501/98691081.jpg
Śniadanko i na busa na lotnisko.
http://img180.imageshack.us/img180/3151/70459870.jpg
Jeszcze tylko krótka toaleta...
Nie wiem kto wpadł na pomysł mycia się w każdym napotkanym zlewie, ale tak już zostało do końca wyjazdu.
http://img59.imageshack.us/img59/2387/82755740.jpg
http://img6.imageshack.us/img6/4161/10058023.jpg
Bus kosztuje 90NOKów od łebka, czyli ok 45zł.
Jedziemy, bo i tak musimy;-)
cdn
Wysiadamy w Bergen przy targu rybnym i słynnej, wpisanej do rejestru UNESCO starówce. Trochę nas dziwi, że ona taka mała...na zdjęciach jakaś większa...
Pogoda jest super, widoczność też, zapada decyzja, że idziemy na wzgórze widokowe nad miastem podziwiać jego panoramę...
http://img338.imageshack.us/img338/2726/66864527.jpg
http://img823.imageshack.us/img823/8530/42817667.jpg
http://img813.imageshack.us/img813/9908/66224621.jpg
http://img811.imageshack.us/img811/1063/70168182.jpg
http://img819.imageshack.us/img819/4497/31383947.jpg
http://img810.imageshack.us/img810/4171/80342187.jpg
http://img808.imageshack.us/img808/4371/b10x.jpg
Dość szybko się męczymy-mamy bardzo ciężkie plecaki (przy wyjeździe mój był lżejszy o 10kg chyba już wspominałam), znajdujemy wypasiony tarasik prywatny, na który przy zdziwieniu norweskiej babci wchodzimy, podziwiamy panoramę miasta i stwierdzamy, że po co nam panorama z góry skoro będzie podobna.
http://img809.imageshack.us/img809/227/39417312.jpg
http://img816.imageshack.us/img816/7986/93936214.jpg
Przenosimy się na dworzec na busa do Oddy. Rozkład nam podała Asia w smsie-znajoma, która siedziała 2 lata w Norwegii.
216 NOKów i mamy śliczny grupowy bilecik do Oddy oddalonej o ok. 90km...w linii prostej. No to ile będziemy jechac?
Te 216 to oczywiście od osoby niestety. Pamiętajcie-tam grupa (wszystko powyżej 2 osób) ma zniżki jakieś tam.
Jedziemy autobusem relacji Bergen - Oslo.
Okazuje się, że te 90km to w linii prostej i podróż trwać będzie blisko 5h!
Ale to nic, bo od razu po wyjechaniu z iasta witają nas bajkowe krajobrazy.
Podziwiamy je z okien.
http://img820.imageshack.us/img820/3194/51154289.jpg
http://img819.imageshack.us/img819/2149/91689077.jpg
Tu poraz pierwszy zauważamy kolor niektórych fiordów-żadne foto nie odda ich barwy, jest tak nienaturalnie pięknie turkusowa.
Ciągle szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego. Na razie wygrywa ten plankton/algi, bo woda ta ma taki kolor wiosną. Rene się śmieje, że kiepsko, bo będzie, że byliśmy w tropicach,a nie Norwegii.
Aż w pewnym momencie niespodzianka!
Mamy jechac promem. Wysiadamy z autobusa i ku zdziwieniu wszystkich lecimy na łeb na szyję na górny pokład. Norwegowie poszli kulturalnie siedzieć w cieple, a nie marznąć jednak na wietrze.
No ale dla nas to mega atrakcja ten statek. Płyniemy chyba z pół godziny, a może dłużej?nie wiem
Wiało, było dość zimno, ale jak cuuuuuuuudnie.
Oczywiście robimy milion zdjęć, włącznie z "Titaniciem" ;-)))
http://img811.imageshack.us/img811/2166/25851970.jpg
http://img808.imageshack.us/img808/9041/63770582.jpg
http://img819.imageshack.us/img819/8992/70705212.jpg
oj chyba trza się tam wybrać, ale najpierw Borżawa zimą pani Krysiu
No tego to ja nie wiem czy najpierw, bo na stronie wizza są bilety jesienią po 4zł :-P
plus opłaty wyjdzie dużo poniżej 200zł;)
Krysiu !
Czy ja cię tu nie widziałem w pobliżu targu rybnego ?
Przyglądnij się, wydaje mi się że to byłaś TY !!! :razz:
Kryśka, a jaka była temperatura? Powietrza, oczywiście :-) Bo piszesz, że tubylcy się chowali przed zimnem, a Wy na zdjęciach popylacie prawie w negliżu. No to jak to było? :-D
Cieplutko!
Mega cieplutko;-) w dzień
w nocy też, może w górach tylko był przymrozek, ale nawet go nie zauważyliśmy, bo noc za krótka i zanim ktokolwiek by zdążył zmarznąć to już go słońce z namiotu wykurzało-za ciepło nie dało się spać, a Norwegowie jak krety się chowali przed słońcem :razz:
Znaczy się dla mnie ta temperatura była idealna, nie wiem ile to było konkretnie stopni, na tyle ciepło, żeby biegać w koszulkach, ale na tyle zimno, że jak się stawało na dłużej to polar był konieczny, no i pot się nie lał strumieniami.
Nie wiem czy mogę zdradzić , ale Krysia w centrum Bergenu ma swój pomnik.
Tylko z wrodzonej skromności nie wspomniała o tym w relacji.
Każdy kto ten pomnik widział już wie dlaczego śmiało może pisać

Chodzi Ci o tego pijanego żula?:mrgreen: to jeszcze nie dotarłam do niego;-)
To mokra środa;-), a jesteśmy na niedzieli;-)
Cała Krysia.
Przecież wiesz że nie o ten pomnik chodzi, ale bez obaw, nie opublikuję go bez Twej zgody.
Szczerze Ci powiem, że NIE wiem!
Tam jest masa pomników od sikających panów po takiego żula;-)
Jak był jakiś fajny i my go przegapili to....
to tylko kolejny powód, żeby tam wrócić;-))))
więc poproszę o pomniczek;-))))
ok, na zakończenie relacji postawimy pomnik Krysi.
Hahaha
No ale tam znalazłam całą łąkę takich
http://img228.imageshack.us/img228/5565/154jct.jpg
Nikogo poza mną oni nie interesowali-ot banda ignorantów!
Ale jaki to storczyk to ja nie wiem:-(
Krysia zadziwiasz mnie ;) Wygląda na Orchis mascula - storczyka męskiego. Jakbyś podała jeszcze lokalizację i jakieś dane o miejscu występowania to zapodałbym okaza storczykowcom, żeby podumali, a może jakieś zbliżonko na kwiatka zrobiłaś ;)
No niestety nie, bo oni lecieli jak opętani. Łąki nad Oddą, współrzędne mniej więcej takie: N 60° 06.930' E 06° 34.350'
Tzn blisko już;-)) pełno ich tam rosło, malutkie takie, niepozorne, pewnie je wzięli za takie fioletowe kwiatki co u nas są, ale im mówię, że to są storczyki, chyba nie uwierzyli. A to takie były na Rumunii?Te rosły nisko poziomu morza do 50 metrów npm nie więcej, podłoże skaliste tzn pod trawą skały

(...) lecieli jak opętani. Łąki nad Oddą (...) Czekam na ciąg dalszy.

Czekam na ciąg dalszy.
O tak Andrzeju masz rację;)
Bo ta nasza Kryśka coś zaniemogła:razz:
Na zakończenie
obiecany już dawno pomnik Krysi stojący przy głównej promenadzie miasta Bergen
.
Załącznik 21059
.
Krysia, jak najprawdziwsza muza chętnie pozuje artystom przy tworzeniu swych niezapomnianych dzieł.
Turysto ! Musisz to zobaczyć !
hahahahahahaha
BOMBA!!!

ps-ojej, czy musisz mi przypominać o pozostałych 3 folderkach ze zdjęciami z tego wyjazdu?;-)
Henio mnie zmobilizował, żeby wrócić do tych chwil.
No to dojechaliśmy do Oddy.
Trochę się pogoda tylko zkichała, no cóż-Norwegia w końcu.
http://img178.imageshack.us/img178/7841/87629557.jpg
http://img12.imageshack.us/img12/416/148qg.jpg
http://img841.imageshack.us/img841/6600/151kx.jpg
http://img35.imageshack.us/img35/3245/145ax.jpg
http://img221.imageshack.us/img221/5779/142nm.jpg
Idziemy do wioski obok Tyssedal, skąd wiedzie szlak na Trolltungę. 6km z buta!do tej pory nie wiem dlaczego po prostu nie wysiedliśmy tam?Może liczyliśmy na to, że jakiekolwiek sklepy będą otwarte w niedzielę w sporej bądź co bądź miejscowości?
No niestety nie były, znajdujemy jedynie sklepik na stacji benzynowej. Dodatkowo znajdujemy geokesza w Oddzie i ruszamy z kopyta.

cdn
Listopad to taki czas, że wieczory w Bergen teraz szybko nadchodzą.
Pozostaje podziwianie fiordów w poświacie księżyca
.
http://img337.imageshack.us/img337/9176/hm105255.jpg

Listopad to taki czas, że wieczory w Bergen teraz szybko nadchodzą. Dni się robią teraz coraz dłuższe. W kwietniu w Norwegii dni będą już wystarczająco długie, że mam chęć wybrać do Bergen i pojechać w rejs wokół Norwegii tam i z powrotem, szczególnie, że ceny za rejs są wtedy stosunkowo niskie.
7 kwietnia lecę do Bergen. Następnego dnia wsiadam na statek Midnatsol i ruszam na północ.
Andrzeju tylko końcówka czerwca i poczatek lipca - planuj spotkanie . Norwegia jest piękna, a białe noce na zawsze pozostają w pamięci. Temperatury w kwietniu nie za koniecznie takie przychylne, zmień plany Drogi Andrzeju - obysmy sie spotkali ( ja od 21 czerwca tam jestem ) .
Oszczedzać nie należy bezwarunkowo ;)
Andrzeju !
Polecam na początek spacer po pięknym mieście Bergen.
Ja w czasie godzinnego spaceru stwierdziłem że Norwegowie bardzo dbają o to aby mieć porządek ....we własnym obejściu.
Załączam zdjęcia ze wspomnianego spaceru .... i nikt mi nikt nie mówi że w Polsce jest bajzel.
Załącznik 22161Załącznik 22155Załącznik 22160Załącznik 22154Załącznik 22159Załącznik 22157....Załącznik 22158Załącznik 22156
pozostałe zdjęcia zamieszczę na życzeniehttp://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png

.... i nikt mi nikt nie mówi że w Polsce jest bajzel....[/IMG] i tak powiedzą ,że te śmieci to wyrzucili Polacy i "inni kolorowi":mrgreen:,brrrry
A jak dopiero " czysto" jest w US-ej
Ale mnie wyczułeś Januszu !
Skąd wiedziałeś że zawsze stare rowery wywożę samolotem do Bergen ?
................ ile razy zobaczę śmiecie na Ukrainie ............ zobaczę te obrazki z bogatej Norwegii .
cóż że tak mam.
Opowiadali mi Polacy mieszkający w Bodo o pewnym dziwaku, naszym rodaku.
Chodzi po rowach, lasach i innych opuszczonych miejscach i wyciąga porzucone tam rowery. Następnie remontuje je, maluje i sprzedaje je ....głównie Norwegom.
Szczególne wzięcie mają te najstarsze modele.
Ponoć trudno w tamtej okolicy znaleźć porzucony jednoślad.

Andrzeju tylko końcówka czerwca i poczatek lipca - planuj spotkanie . Norwegia jest piękna, a białe noce na zawsze pozostają w pamięci. Temperatury w kwietniu nie za koniecznie takie przychylne, zmień plany Drogi Andrzeju - obysmy sie spotkali ( ja od 21 czerwca tam jestem ) .
Oszczedzać nie należy bezwarunkowo ;)
Pomysłów wyjazdowych na ten rok mieliśmy wiele. Na mapie przejechałem już prawie 5000 km po drogach Kalifornii, Arizony i Utah. Wystarczy wsadzić trasy do GPSu i lecieć do Los Angeles. Ostatecznie realizację tego pomysłu odłożyliśmy na później. Najnowszym pomysłem jest wyjazd samochodem do Norwegii. Zacząłem studiować mapy i przewodniki po Skandynawii. Powstała trasa jak na załączonym obrazku: przez Danie, promem z Hirtshals do Bergen, stamtąd wycieczki po fiordach, a potem wzdłuż wybrzeża do Oslo, następnie na poludnie przez GĂśteborg do Kopenhagi. Czytając przewodnik zobaczyłem możliwość popłynięcia statkiem z Bergen wzdłuż wybrzeża aż do portu Kirkenes kolo granicy z Rosją i nabrałem ochoty na taki rejs. Ostatecznie w kwietniu jadę na ten rejs sam (12 dni na trasie Bergen - Kirkenes - Bergen), a wycieczka czerwcowa razem z Magdą jest też w dalszym ciągu aktualna.

Iza, napisz coś więcej o swoich planach.
owszem drogi kraj jedzenie bardzo drogie ale płace są najlepsze w Europie no i Dania też
NO nie wiem, ja na szlaku nie spotkałam ani jednego papierka, ani jednej puszki, nic. Co ciekawe tych śmieci dużo mniej spotkałam na Rumunii niż u nas, no ale przecież u nas ład i porządek i wszechpanująca miłość;-)))
Heh, ciekawe czy zdążę skończyć relację przed kolejną Norwegią;-)))
Bilety już kupione;-)) Tym razem Stavanger i tamte fjordy, wiosną.

Tym razem Stavanger i tamte fjordy, wiosną. Będziesz tam na górze czy na dole?

http://mw2.google.com/mw-panoramio/p...m/18481070.jpg
na górze;-)) oczywiście
i na drugiej górze-tym kamyku wbitym w skały, a więcej to nie wiem;-))

na górze;-)) oczywiście Tak myślałem.


na górze;-)) oczywiście
i na drugiej górze-tym kamyku wbitym w skały, a więcej to nie wiem;-))
Rozumiem, że masz na myśli Kjeragbolten. Wejdziesz na ten kamyk?

http://www.youtube.com/watch?v=mgKykl0vkKg
o oł;-)))
u Ciebie to tak różowo już nie wygląda jak na fotkach;-)))
eeee---no plan jest taki, że wejdę, ale teraz to już taka pewna tego nie jestem;-)))
Krysiu, napisz coś więcej o swoich planach.
Na razie planów brak, bo Wojtek się leni, ale ma jeszcze wiele miesięcy na ich naszkicowanie.
Chcemy te 2 skały zobaczyć, tydzień czasu, spanie w namiotach tradycyjnie.
Lot WizzAir'em z Gdańska ( od marca wprowadzają nowy kierunek), ekipa plus minus ta sama co rok temu.
Na dzień dzisiejszy i pewnie na kilka miesięcy jeszcze, to tyle.
Aaaaa, pierwszy nocleg (nocleg?te pieruńskie białe noce) na plaży nad Morzem Północnym-a bo są już za płotem lotniska;-), podobnież jedne z piękniejszych plaż na świecie (!serio!).
Krysiu, już wszystko rozumiem. Kiedy lecicie? Mam nadzieję być w czerwcu w Stavanger. Może się spotkamy na plaży?
Końcem maja, więc niestety.
Początkowo był plan na tydzień z Bożym Ciałem, bo wiadomo mniej urlopu, no ale ceny biletów przyjaźniejsze się okazały być w maju.
Niecałe 300zł ze wszystkim w 2 strony.
http://www.youtube.com/watch?v=LKMe-JgrJvU&NR=1
tu jest gorzej, widać jakie to wieeeeeeeeeeeeeelkie
umrę chyba jak tam wejdę na ten kamyk

umrę chyba jak tam wejdę na ten kamyk Najpierw trzeba tam dojść, co nie jest wcale takie ewidentne.

Krysiu, macie jakieś mapy tego regionu? Czy uczestniczysz w planowaniu Waszej wyprawy, czy tylko zdajesz się na to, co Wojtek wymyśli?
Ja i planowanie czegokolwiek???
Andrzejku, nie obrażaj mnie;-)))proszę
Mi jest wszystko jedno GDZIE, ważne jest tylko Z KIM i na tym etapie planowanie moje się kończy;-)
Planuję z kim, ot wszystko.
Mapy pewnie z sieci jak i rok temu. Wojtek gdzieś je znalazł, wysłał mi , ja je wydrukowałam na zwykłej kolorowej drukarce w formacie a4 i starczyło.

Ja i planowanie czegokolwiek???
.
ojej! pozbawiac sie takiej przyjemnosci? toz planowanie to pol radosci wyjazdu! i wtedy na wyjezdzie nie jestes dwa tygodnie tylko pol roku ;)
To ja wolę te pół roku być, ale po powrocie;-)
jak zdjęcia mam i wspomnienia.

ojej! pozbawiac sie takiej przyjemnosci? toz planowanie to pol radosci wyjazdu! i wtedy na wyjezdzie nie jestes dwa tygodnie tylko pol roku ;) Buba, zgadzam się z Tobą na 100%.

Buba, zgadzam się z Tobą na 100%.
I ja tak mam, właśnie zaczynam planować wakacje :)

B.

http://www.youtube.com/watch?v=LKMe-JgrJvU&NR=1
tu jest gorzej, widać jakie to wieeeeeeeeeeeeeelkie
umrę chyba jak tam wejdę na ten kamyk
Na to to ja nawet patrzeć na filmie nie mogę.

B.

wsiadam na statek i ruszam na północ. Norwegia jak widzę zaskakuje na " + i - ".
co warta by była wyprawa, gdyby wszystko było nam znane zanim wyjdziemy z domu...
ja dorzucę fotkę ze sztormu , tuż przed cumowaniem ...jakieś 200 m. do brzegu płynęliśmy ok....4 godzin ( jacht, 7 ludzi na pokładzie, silniki strumieniowe)
toteż -Ahoj Przygodo !
powodzenia
Super!
hahaha, a właśnie mi się przypomniało jak fociliśmy burzę w UG z Hero i Wojtkiem, i był mega wielki piorun i aż się zdziwiłam, że go nie złapałam!
Na co chłopaki:
-A dekielek to zdjęłaś z obiektywu?
-eeeee, nie
;-))))

Różni ludzie różne potrzeby.
Jedni wszystko planują włącznie ze współrzędnymi GPS "toalety", a inni biorą to co dzień przyniesie.
I jedni i drudzy są szczęśliwi i siebie nawzajem nie zrozumieją;-)))))

co warta by była wyprawa, gdyby wszystko było nam znane zanim wyjdziemy z domu... nic!!
ale chyba nie ma co mylic planowania z brakiem spontanicznosci!

to ze sie ma plan to wcale nie oznacza ze musisz sie go scisle trzymac. Jak zycie zaczyna pisac lepszy scenariusz to wstepny plan zawsze mozna zmodyfikowac lub porzucic :-D albo zostawic na nastepny raz ;-) mi na kazdym wyjezdzie zwykle udaje sie zrealizowac 1/3 wstepnego planu ;) a eliminuje sie takie przypadki jak np. znajomi pojechali do syrii, wydali kasy na przelot , noclegi a za duzo nie pozwiedzali bo lazili tam i spowrotem po miasteczkach wogole nie wiedzac co tam w okolicy jest ciekawego... i wrocili z przekonaniem ze "tam nic nie ma" bo nic sie na nich samo nie rzucilo ;) czasem tak troche szkoda jak po powrocie sie okazuje ze 2 km od miejsca w ktorym sie bylo jest jakas rewelacja a nie bylo nam dane jej zobaczyc...

acz sa przypadki kiedy rzeczywiscie planowac nie trzeba- jesli sie jedzie na wycieczke po dolnym slasku i sie np. szuka ruin to wystarczy rzucic moneta w ktora strone swiata jechac i bacznie sie rozgladac dookola ;) do pol godziny cos ciekawego samo cie znajdzie ;)


Jedni wszystko planują włącznie ze współrzędnymi GPS "toalety", jakby byla jakas mapa ze wspolrzednymi na klimatyczne kible to by mozna bardzo fajna trase zaplanowac!
o widzisz, a ja bym wolała taką Syrię po wioskach niż latać za zabytkami;-)))
Różni ludzie-różne potrzeby.

PS-właśnie nikt nie chce Syrii po wioskach?LOT już lata do Damaszku;-)

o widzisz, a ja bym wolała taką Syrię po wioskach niż latać za zabytkami;-)))
)
ale to co piszesz to juz dla mnie jest wstepny plan :-) "nie interesuja mnie zabytki syrii tylko wioski"
Oj ale dla niektórych plan to rozpisany każdy dzień z mapami GPS i dokładnymi pozycjami nie tylko samej wioski, ale i siedziby szamana w danej wiosce;-)))
Ja mówię o takim planowaniu;)
a nie oglądaniu zdjęć czy czytaniu cudzych relacji i o jak tam fajnie, tam chcę.
Tak jak na tę Norwegię: chcę na te 2 skały.
Dla Ciebie to plan?
Mamy na to tydzień, powinniśmy się wyrobić;-)
A Andrzej spodziewałby się konkretnie: tego i tego dnia, o tej i o tej godzinie, wyruszamy stąd i stąd, aby po 1234 krokach dojść w kierunku północno-wschodnim bla bla bla;-)
Mi wystarczą zdjęcia tych miejsc, ich nazwy, mapy w swoim czasie i fajne relacje ludzi.
Po co więcej;-)
Krysiu, proponuję dyskusję na temat planowania przenieść do wątku o planowaniu. To właśnie Ty sprowokowałaś mnie do założenia tego wątku. Tam odpowiem na powyższy post. Tutaj trzymajmy się tylko Norwegii.

a nie oglądaniu zdjęć czy czytaniu cudzych relacji i o jak tam fajnie, tam chcę.
Tak jak na tę Norwegię: chcę na te 2 skały.
Dla Ciebie to plan?
Mamy na to tydzień, powinniśmy się wyrobić;-)
)
jak najbardziej to plan :)

chyba zesmy sie nie dogadaly jesli chodzi o slowo "planowanie"- bo ukladania wyjazdu na kazdy dzien, z noclegiem i jego miejscem, pora wstawania, jedzenia, i liczba kilometrow do przebycia tez nie lubie...
A przez planowanie rozumiem czytanie cudzych relacji, ogladanie zdjec, gromadzenie map oraz wpatrywanie sie w te mapy (takie male zboczenie- jedni lubia gapic sie w serial brazylijski, inni w mape ;) ) :) i jak to piszesz: "tam fajnie, ja tam chce!" I plan = jako zbior takich fajnych punktow
aaaa no widzisz to takie planowanie jak najbardziej.Tylko ja tego nie nazywam planowaniem.
Wszystko co napisałaś.
Poza mapami!
Tzn o ile mam papierowe to ok, ale tych w necie to ja nie lubię-gubię się od razu.
To mam już poplanowane Twoje dolnośląskie kościółki w takiej sytuacji, a ile mi się kiedyś uda w weekend zobaczyć to nie wiem;-)))ale wiem, które chcę;-))

Tzn o ile mam papierowe to ok, ale tych w necie to ja nie lubię-gubię się od razu.
)
a jakie inne jak papierowe????????? dla mnie mapy sa tylko papierowe! a jak mapa jest w necie to sie ja zapisuje na plytke i niesie do wydrukowania... potem sie ja laminuje tasma klejaca i namietnie oglada!!! :)


To mam już poplanowane Twoje dolnośląskie kościółki w takiej sytuacji, a ile mi się kiedyś uda w weekend zobaczyć to nie wiem;-)))ale wiem, które chcę;-)) oooo, o wlasnie! ja jeszcze w tym przypadku odnajduje wioske w atlasie samochodowych i zakreslam kolkiem, ostatecznie gdzies zapisuje czy tam jest kosciolek, palac czy wiatrak ;) bo pamiec ulotna... i tyle :)
Widzę, że Krysia i Buba uparły się, aby ignorować wątek o planowaniu.:-( Chyba trzeba wezwać na pomoc moderatora.
Daj se na luz Andrew, to ja założyłam ten wątek!!!
Co najwyżej mogę poprosić moderatora o zmianę jego tytułu polegającą na dopisaniu: plus pogaduchy o wędrowaniu wszelakim
dzięki z góry

Daj se na luz Andrew, to ja założyłam ten wątek!!! Co to ma do rzeczy, kto założył wątek?
To, że proszę o dopisanie do jego tytułu "plus pogaduchy o wędrowaniu wszelakim"
i tyle;-)
Buba no ja już mam pozaznaczane te Twoje miejscowości na mapie;-)
gorzej trochę z transportem, ale tym się będę potem martwić, a nóż się uda znaleźć kogoś z autem to problem odpadnie.
Nie będę się teraz tym stresować, pomartwię się jak już będę jechać;-)

gorzej trochę z transportem, ale tym się będę potem martwić, a nóż się uda znaleźć kogoś z autem to problem odpadnie.
Nie będę się teraz tym stresować, pomartwię się jak już będę jechać;-)
Nie chcę Cię bardziej stresować, ale wyczytałem, że droga o 27 serpentynach (Lysebotn road) jest otwarta dla ruchu dopiero z końcem maja.
Jedziemy końcem maja;-) i tam akurat bez autka;-)
Transport publiczny-który jest drogi, ale w sumie i tak taniej niż autem plus nogi, tak jak w zeszłym roku.
Przemieszczamy się autobusami/pociągami tylko tyle ile to jest konieczne, bo nie dojdziemy na nogach, a przy okazji trafiają się niespodzianki.
Tak jak w autobusie do Oddy.
Poraziła nas cena 220 NOKów chyba za 80km.
Ale potem się okazało, że te 80km jechaliśmy coś około 5h w tym z pół godziny promem po fjordzie-czyli mieliśmy rejs gratis;-)))
Autko by się przydało na dolnośląskie kościółki, ale myślę, że i bez dam sobie radę.
Krysiu, to już przestudiowałaś?
Lysefjord
Już w zeszłym roku, ale dzięki za linka;-))
z takich oficjalnych www to ta jest chyba jedyna, albo jedna z nielicznych.

z takich oficjalnych www to ta jest chyba jedyna, albo jedna z nielicznych. Jedyna po polsku, jaką znalazłem. Mam więcej takich stron "oficjalnych" po angielsku.
Jak masz to proszę zapodaj, już chyba każdy musi znać angielski, toż to podstawa.
Bardzo jest mało tych www i są bardzo ubogie w treści.
Za to jest masa z fotkami ludzi i to jest fajne, bo Norwegia jest bardzo fotogeniczna.

Jak masz to proszę zapodaj, już chyba każdy musi znać angielski, toż to podstawa. Wysłałem przez email.
Na jaki mejl?
Ja mam: kryjaw (at) gmail.com
Z góry dziękuję
Krysiu, a te filmy widziałaś?
http://youtube.com/visitnorwaycom
No ładny;-)
ciekawe jak blisko krawędzi ja się podczołgam;-)))
bo na pewno na 2 nogach to nie podejdę;-)))

ciekawe jak blisko krawędzi ja się podczołgam;-))) Może tak?

http://www.youtube.com/watch?v=JD1Cnc8qYCM

http://www.youtube.com/watch?v=rNTaxOZA5BU

:wink:
Widziałam tych świrów, straszne;-))))
mnie boli już od samego patrzenia!;-)

ciekawe jak blisko krawędzi ja się podczołgam;-))) Chyba na tyle, żeby spojrzeć w dół z Ambony.

Macie już plan, jak się tam dostać? Wojtek ma już rozkład jazdy promów i autobusów? Najpierw trzeba jechać promem ze Stavanger do Tau, stamtąd autobusem do schroniska Preikestolen Fjellstue i dalej na nogach: 4-5 godzin tam i z powrotem.
O matko, jaki znowu plan;-))
Na pewno śpimy na plaży i szukamy keszy po przylocie i to jest nasz plan;-)))
Rozkładu nie mamy i w zeszłym roku też żadnego nie posiadaliśmy, przecież one wiszą na dworcu?
Dostaniemy się na dworzec zobaczymy, o której mamy najbliższy autobus. Nie prościej w ten sposób?zamiast się stresować, aaaa ucieknie nam autobus.
Jak ucieknie to będzie następny;-))))

Dostaniemy się na dworzec zobaczymy, o której mamy najbliższy autobus. Nie prościej w ten sposób?zamiast się stresować, aaaa ucieknie nam autobus.
Jak ucieknie to będzie następny;-))))
Następny może być za tydzień. Będziecie czekać? Te autobusy kursują tylko w sezonie letnim.
Coś się wymyśli na miejscu.
No naprawdę, nasze życie od tego nie zależy;-)
Jakoś się tam dostaniemy-ZAKŁAD???;-)))

Coś się wymyśli na miejscu.
No naprawdę, nasze życie od tego nie zależy;-)
Jakoś się tam dostaniemy-ZAKŁAD???;-)))
Oczywiście, że jakoś się tam dostaniecie. Lepiej jednak, aby Wojtek sprawdził rozkład jazdy autobusu. "The bus service runs Saturday and Sunday from mid-May to mid-September, and every day from late-May to late-August." Życie od tego nie zależy, ale lepiej chyba postarać się przed wyjazdem, aby podczas wyprawy mieć jak najmniej niemiłych niespodzianek.

Przeczytaj opowieść faceta, który też nie lubi planować i nie znał rozkładu jazdy autobusu: http://robfisher.net/travel/norway2002/day3.html
Andrzej nie przekonasz mnie, dla nas nie ma czegoś takiego jak niemiłe niespodzianki, każda z niespodzianek jest fajna i jak na razie dobrze się kończy.
Różnimy się w planowaniu-Ty jak nie zaplanujesz co do minuty każdego dnia to nie zaśniesz spokojnie, a mi wystarczy świadomość z kim jadę i mniej więcej dokąd.
U Ciebie dla Ciebie się to sprawdza, i u mnie dla mnie też, różni ludzie różne potrzeby.
Więc zlituj się z tymi autobusami, promami i innymi.
My na miejscu się zorientujemy co i jak i jestem pewna, że dotrzemy tam gdzie chcemy, chyba, że naprawdę coś się złego zdarzy, ktoś z ekipy zachoruje itd.
To jest nasz URLOP i nie ma sensu się stresować niczym;-)

To jest nasz URLOP i nie ma sensu się stresować niczym;-) Ciągle piszesz o stresie. Czegoś nie rozumiem. Jeżeli będziesz znała rozkład jazdy, to będziesz się stresować?
A jeśli nie będę znała rozkładu jazdy to coś się stanie?
bo dla mnie nic
Poznam go na dworcu jak tam dojedziemy, w niedzielę, a może później, nie wiem, dowiem się na miejscu.
To Ty musisz koniecznie wszystko wiedzieć przed wyjazdem, a nie ja.

Rozkładu nie mamy i w zeszłym roku też żadnego nie posiadaliśmy, przecież one wiszą na dworcu?
Dostaniemy się na dworzec zobaczymy, o której mamy najbliższy autobus. Nie prościej w ten sposób?zamiast się stresować, aaaa ucieknie nam autobus.
Na razie nie musisz się stresować. Rozkładu jazdy na 2011 w tej chwili tam jeszcze nie ma:
Ruteinformasjon - Østerhus Buss
Ale ja się nie stresuję.
Tak jak napisałam-rozkład poznamy na miejscu na dworcu.
A Ty dalej swoje no;-))))
Może ten link, komuś poza mną, też się przyda.
Bardzo szczegółowe mapy topograficzne Norwegii (i nie tylko) są dostępne za pomocą programu Mobile Atlas Creator. Szczegóły na ten temat u GPS Maniaka: Mobile Atlas Creator (mobac) - raster z sieci. W razie trudności służę pomocą.
Wróciłem z rejsu wzdłuż wybrzeży Norwegii. Tutaj umieściłem parę zdjęć: Bergen-Kirkenes-Bergen 04/2011.
Tym razem zupełnie hardkorowo;-)
bez ani jednej mapy papierowej, tylko 2 GPSiki z keszami;-)
No i pogoda była straszna-zimno, lało i rzucało żabami, ale to co chcieliśmy-widzieliśmy.
Co do pieniędzy-za wszystko 800zł z lotem i jedzeniem, tylko dlatego tak dużo, że 2 noclegi spaliśmy w hostelu-byliśmy cali mokrzy-230zł i 1 noc na polu namiotowym 40zł.
http://img861.imageshack.us/img861/876/76809676.jpg
http://img833.imageshack.us/img833/3519/52754679.jpg
http://img42.imageshack.us/img42/97/50097357.jpg
http://img864.imageshack.us/img864/9325/31825027.jpg
Nieźle... Więcej zdjęć... Please!!
Czy to prawda co podają media że :

A tego to ja nie wiem. Po co ktoś miałby tam żebrać jak mają takie pensje?
Zwykły robotnik 10-15 tysięcy na nasze.
Dobry kraj do życia, tylko ten deszcz...
Świetne zdjęcia i piękne miejsca.
Wcale się nie dziwię Krysiu, że nie zwracasz uwagi na żebraków, walające się śmiecie czy też reżimowy system sprzedaży piwa.
Nie, bo w górach nie było żebraków, a do sklepów i tak nie wchodziliśmy;-)
za drogo;-)
Dzięki za miłe słowa.
Już mnie nosi, żeby w lecie tam wrócić.
I kto wie...ale tym razem na weekend tylko.
Ta trasa, którą szliśmy jest cudna!niestety w deszczu i mgle mało cudna była, więc chcemy wrócić.
W sumie i tak mam taniej i bliżej tam niż w polskie góry;-)

edit:
kupiłam specjalnie dodatkowe 3 akumulatory do aparatu iiiii...
"tyle" fociłam, że nawet 1 bateria nie poszła przez tydzień...
a nikon do energooszczędnych jak canon nie należy
Więcej zdjęć ,Krysiu proszę!!!!
Zaraz;-)
wpierw muszę skończyć zdjęcia z zeszłorocznej Norge;-)))))))))
Już wybrałam najlepsze, reszta mnie nudzi;-)
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl