bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
29.07.
Swoja podró¿ zaczynamy w Lublinie, ko³o 14 z minutami wsiadamy do PKS do Tarnobrzegu. Tam czekaj± na nas ju¿ Bob i Marysia. Podró¿ mija bez ¿adnych sensacji. Doje¿d¿amy na miejsce ok. 21. Na Piotrowej Polanie czeka na nas silna grupa pod wezwaniem PeteRa i Hani. Wieczorem rozpalamy ognisko, pijemy piwko i ustalamy, co bêdziemy robiæ nastêpnego dnia. Wersje s± ró¿ne, od takich ¿e wstajemy o 6 i idziemy w górki po takie, ¿e ¶pimy o bólu… Zastanawiam siê co z tego wszystkiego wyjdzie… Ja z Piotrkiem wymiêkamy i idziemy spaæ.
30.07.
Rano dowiadujemy siê ¿e plan jest taki ¿e ko³o 10 wychodzimy na Wetlinê. I tak te¿ robimy.
Pogoda jest nie ciekawa… w lesie skwar ¿e siê nie da i¶æ, a ju¿ na samej górze tak wieje, ¿e g³owê urywa. Gdy ju¿ widzimy szczyty… to dech nam zapiera.. Trawa uk³ada siê jak faluj±ce morze… to by³o co¶ niesamowitego… Niestety jako ci ze s³ab± kondycja docieramy, prawie ostatni (ale nie ostatni :D ). <Piotrek jakby szed³ beze mnie to pewnie ju¿ dawno by³ na górze.> Na szczê¶cie nikt nie marudzi, ¿e inni siê opó¼niaj±. Ka¿dy jest szczê¶liwy, ¿e w koñcu uda³o nam siê doj¶æ. Ci, co doszli pierwsi do Or³owicza decyduj± siê na dalsz± wêdrówkê. My (ko³o 5 osób) chcemy trochê odpocz±æ i umawiamy siê na nastêpny punkt – Chatka Puchatka. Robimy pare fotek, zaspokajamy pragnienie i z powodu silnego wiatru decydujemy siê równie¿ na dalsz± trasê (trochê za zimno by³o ¿eby siedzieæ). Id±c poch³aniam masê jagód (jest ich bardzo du¿o i takie s³odziutkie… co tam b±blownica)
W pewnym momencie s³yszymy do¶æ „ciekaw±” rozmowê telefoniczn±: „ Tak, tu jest cudownie. Szkoda, ¿e Was tu nie ma. Tak roimy du¿o zdjêæ… Jest du¿o ludzi i jest z kim porozmawiaæ……” w tym momencie nie wytrzymujemy… i parskamy ¶miechem. No có¿ dla jednych atrakcj± jest jak jest ma³o turystów, a dla innych wrêcz przeciwnie. Z u¶miechem na twarzy dochodzimy do Chatki Puchatka. Czekaj± tam ju¿ na nas Peter z Hani i Bob z Marysi±. Dziwi mnie tylko jedno... jako¶ ma³o ludzi jak na Chatke...?? Reszta towarzystwa ju¿ polecia³a na dó³ i zmierzaj± ku Piotrowej Polanie. Wypijamy (Piotrek i ja) herbatkê z cytrynka i równie¿ schodzimy na dó³ ¿ó³tym szlakiem. Gdy dochodzimy do Prze³êczy okazuje siê, ¿e na PKS czekaj± równie¿ Hania z Peterem. Z naprzeciwka jedzie busik. Wiêkszo¶æ wysiada (zostaj± 2 osoby). Busiarz pyta dok±d chcemy jechaæ. Gdy s³yszy, ¿e a¿ 9 osób chce jechaæ do Wetliny to zawraca i wiezie nas na miejsce noclegu (swoj± drog±, biedni Ci ludzie, co byli równie¿ w busie i chyba chcieli do Ustrzyk Górnych… no có¿ troszkê sobie poje¼dzili).
Gdy ju¿ jeste¶my na miejscu – robimy ma³e zakupy, no i odpoczywamy przy piwku. Prawie ¿e w tym samym momencie przychodzi na piwo Bob. Chwilkê pó¼niej do³±cza reszta grupy – Janek, Sylwia i Kasia (którzy schodzi³a chwilkê po nas). Siedzimy, odpoczywamy i wysy³amy semesa do Dertego, który ma te¿ przyjechaæ z Dorot± i ich 16-letnim maleñstwem (zwanym dalej Julkiem lub Misiem). Okazuje siê, ¿e na miejscu bêd± ko³o 20-21. Ustalamy ¿e o tej porze zrobimy ognisko. Kilka osób mówi, ¿e ju¿ by cos zjedli. Zastanawiamy siê czy nie da³oby siê trochê przesun±æ obiadokolacji. Mo¿na i tu pe³nia szczê¶cia. Ok. 19 jemy obiadek. Zupa pieczarkowa i ruskie… Ale jakie ilo¶ci tego ¿arcia… wow… Jedna dziewczyna zjada a¿ 17 pierogów :)
Wieczorem docieraj± Derty, Dorota i Julek. Znów ognisko, piwo, ¶piew.. jednym s³owem sama rado¶æ.
c.d.n. ale ju¿ po niedzieli
Chol..., ze tez ja nigdy nie mam mozliwo¶ci byæ z Wami wszystkimi razem w górkach....buuuuuu. :cry:
Proszê Kasieñko o wiêcej zdjêæ.
AnkaWawa
z niecierpliwo¶ci± czekam do po niedzieli. Obyto nie by³a sobota... :D
Pozdrawiam
no dobra... w piatek :D :lol: :lol: :lol:
no dobra... w piatek wiesz ?? piatek ju¿ by³ -- napisz dzi¶ , jeszcze masz 4 godz -a jak Ci sie nie chce dzi¶, to moga byæ zdjêcia a napiszesz jurtro --czekamy!!!!
niestety jestem u AniWawy na malej imprezce... (szczegoly innym razem) i raczej daleszego opisu nie moge zrobic... szczegolnie ze zdejcie s± w pracy
Buziaczki i do uslyszenia w poniedzialek :) :lol:
niestety jestem u AniWawy na malej imprezce... (szczegoly innym razem my¶le ,¿e stety dobra musia³a byæ impreza :lol:
do uslyszenia w poniedzialek bo dzi¶ jest ju¿ wtorek i dalej Ciê nie "s³ychaæ" :roll:
cd. jw.
i raczej daleszego opisu nie moge zrobic...
teraz znow mam problemy z netem... i :( szkoda gadac...
Kasia po parapetówce u mnie "zaniemog³a" i nic nie pisze......he he he.
Pozdrawiam wszystkich.
Ania
Kasia po parapetówce u mnie "zaniemog³a" i nic nie pisze......he he he. Ania ale musia³a byæ impreza .......????-- , KAHA pewnie po ..zapomnia³a wszystko i teraz nie pisze , poczekamy mo¿e odzyska pamiêæ -- to do Niej nie podobne
pisze ,¿e ma problemy z netem --- a od kiedy to sie nazywa net ?
Joorg.
Nie mnie chwaliæ moja parapetówkê, niech siê wypowiedz± inni.
Co do od¶wie¿enia pamiêci Kasi przyda siê piwne spotkanie w najblizszym czasie. :)
Ania
oj tak oj tak ;)
obiecuje poprawe w pisaniu... ale robota mnie za bardzo przygniotla (na razie j± odrzucilam :D )
Pozdrawiam
K.
Przepraszam za ma³y przestój... ale juz siê poprawiam
31.07.
Tego dnia ju¿ nie by³o tak zgodnie; Piotrek i ja postanowili¶my, ¿e idziemy na Rawki, ale od Prze³êczy Wy¿niañskiej. Reszta postanowi³a wspinaæ siê Dzia³em. Jak postanowili¶my tak te¿ zrobili¶my. Tego dnia ju¿ nie by³o tak ³atwo nam wyj¶æ z miejsca obozowania. No i w koñcu kole 12 zebrali¶my siê i poszli w trasê. Do Prze³êczy dojechali¶my w sumie bez problemów (oprócz tego, ¿e nasz busiarz co chwilê siê zatrzymywa³… bo spotka³ kogo¶ znajomego i chcia³ z nim pogadaæ…). W koñcu dotarli¶my do Bacówki pod Rawkami i tu by³o nasze pierwsze zdziwienie… Samochody, które stoj± pod bacówk±..;?? Ale dlaczego krótka rozmowa z osobami, które akurat tam nocowa³y, i dowiedzieli¶my siê, ¿e trochê siê pozmienia³o… i w rezultacie du¿o osób mo¿e podje¿d¿aæ pod sama bacówkê w³asnym autem… ehhh..; Posiedzieli¶my chwilkê, napatrzyli¶my siê na Caryñsk± i stwierdzili¶my, ¿e nic tu po nas i idziemy dalej. Dzieñ by³ paskudny (ale nie dlatego ¿e pada³o, wrêcz przeciwnie s³oñce by³o takie; ¿e a¿ ¼le siê sz³o). W zwi±zku z tym co chwilkê stawali¶my w celu uzupe³nienia zbiorniczków wodnych ;) Po drodze mijali¶my wycieczkê polsko-ukraiñsk±, która równie¿ zmierza³a w tym samym celu co i my, czyli Wielka Rawka. Jakie¿ mieli¶my miny (u¶miechniête od ucha do ucha) gdy naszym oczom ukaza³ siê widok ma³ej Rawki :) Na samo wspomnienie, u¶miecham siê do siebie :D Zrobili¶my postój robienie zdjêæ. Poczym udali¶my siê na nasz cel podró¿y. Tam, spotkali¶my ludzi, którzy jak siê okaza³o, te¿ mieli kontakt z Lublinem (dwie z czterech osób mieszkaj± w Lublinie lub pod Lublinem). Pogawêdzili¶my trochê, uzupe³nili¶my akumulatorki po¿ywieniem i skierowali¶my siê ku UG. Reszta podró¿y odby³a siê bez sensacji. Do Piotrowej Polany dostali¶my siê stopem. Wieczorkiem zmienili¶my kwaterê na mniejsze lukszusy – pole namiotowe PTTKu. Ca³kiem mi³e miejsce, jak nie pada ;)
jeszcze pare fotek z tego dnia
01.08
Wstali¶my rano i dziêki wymy¶lnemu urz±dzeniu jakim jest telefon okaza³o siê ¿e w Piotrowej Polanie zosta³ tylko Derty, Dorota i Misio... Dogadali¶my siê ¿e mo¿e tego dnia pojechaliby¶my do Leska celem uzupe³nienia zasobów pieniê¿nych. Pogoda tego dnia by³a bardzo zdradliwa... Niby ciep³o, ale co raz z nieba spada³ deszcz. Bêd±c w Lesku – Derty wykona³ ma³y telefonik do Asiczki, która okaza³o siê ¿e tego dnia jest w domu i nas zaprasza do siebie. Z mi³± ochot± odwiedzili¶my j±. Nawet nie wiem ile ¿e¶my przegadali, ale tematy same siê nasuwa³y. Asiczka ma fajne zwier¿atka :) A od niej samej dostali¶my dyspozycje, gdzie warto jeszcze pojechaæ. Poniewa¿ tego dnia i tak ju¿ by¶my niegdzie nie weszli (na ¿adn± górkê) to postanowili¶my zastosowaæ siê do dyspozycji. I tak najpierw odwiedzili¶my Galeriê Barak w Czarnej, a potem £ysego. U £ysego przesiedzieli¶my z godzinê mo¿e wiêcej, ale by³o warto. Poopowiada³ nam trochê, trochê po¶piewa³ piosenek. Na koniec pokaza³ w³asn± bi¿uteriê... ehhhh, gdyby nie to ¿e jeszcze mieli¶my w planach jakie¶ 10 dni pobytu w górach, to mo¿e by¶my co¶ kupili, a tak skoñczy³o siê na popatrzeniu. Nastêpne dyspozycje dotyczy³y Jad³odajni. I tak zaraz za £ysym, mieli¶my je¶æ zupê cebulow± w chlebku w Czarnym Kogucie. I okaza³o siê ¿e w³a¶nie chlebek siê skoñczy³; No có¿ jak pech to pech. W efekcie zjedli¶my zupê cebulow± lub ¿urek w kocio³ku. Te¿ by³o dobre i tak± porcj± to mo¿na siê nie¼le naje¶æ. Potem mieli¶my jechaæ na nale¶niki (hmmm nie pamiêtam ju¿ jak siê nazywa³a ta knajpa) i...; znów okaza³o siê ¿e mamy pecha...; W poniedzia³ki jest zamkniête :( Obyli¶my siê ze smakiem. Co prawda wiêkszo¶æ ju¿ mia³a do¶æ ¿arcia, wiêc nawet bardzo nie posmutnieli¶my. Derty jednak nie móg³ przeboleæ ¿e tego dnia nie zje nale¶ników z jagodami...; Dojechali¶my na miejsce noclegowe bez ¿adnych problemów. Wieczorem umówili¶my siê jeszcze na odwiedzenie Chaty Ludzi zza Mg³y; na ma³e piwko. Posiedzieli¶my tam do pó¼nych godzin wieczornych i ustalili¶my plan na dzieñ nastêpny. Piotrek i ja obijamy siê, a Derty i ca³a reszta id± na Caryñsk±.
02.08.
Nasze obijanie polega³o na tym, ¿e pojechali¶my do Ustrzyk Górnych. Skonsumowali¶my jedzono, wypisali¶my pocztówki do znajomych i zrobi³a siê godzina do¶æ pó¼nawo; wiêc odezwali¶my siê semesem do Dertyego i okaza³o siê ¿e oni te¿ za chwil kilka bêd± w Ustrzykach. Czyli powrót te¿ mamy zapewniony. Tego wieczoru umówili¶my siê na piwo na naszym polu namiotowym. Skontaktowali¶my siê jeszcze z Jabolem i jego te¿ ¶ci±gnêli¶my, w wiadomym celu ;)) Spotkanie odby³o siê bez ¿adnych ekscesów :D
c.d.n. tym razem nie piszê kiedy, bo sama nie wiem ;)
Przepraszam za ma³y przestój... ale juz siê poprawiam no KAHA --nareszcie poprawi³a¶ siê.....( to chyba po tym ostatnim spotkaniu piwnym )- tylko jak sie "poprawiasz " , to nie spadnij z pieca (tak mawia³ mój wychowawca w szkole ¶redniej, jak kto¶ mówi³ ¿e sie poprawi ???? --mówi³ ,¿e jak jeden spa³ na piecu i sie poprawi³ to spad³ z pieca ...)
ale jest OK i poprawiaj sie dalej .... czekamy
No i w koñcu kole 12 zebrali¶my siê i poszli w trasê. Ech te kobiety... :) Zawsze sk³onne do przesady. Ko³o 12 to my juz podchodzilismy Ma³± Rawkê :) Rzeczywi¶cie pioruñsko gor±co by³o wtedy, czego mozna siê domyslic ogladaj±c zdjecia.
Potem mieli¶my jechaæ na nale¶niki Owa s³ynna nale¶nikarnia znajduje siê w Lutowiskach. Lecz i ja niestety nazwy jej nie pamiêtam.. :)
Mi³o¶nicy wszelkich nale¶ników ³aczcie sie!
Wlasie sobie uswiadomilam ze Jabola to mysmy sciagneli nast. dnia... po naszej ciekawej wedrowce....
03.08.
Tego dnia zdecydowalismy sie wejsc na Paportn± i zejsc gdzies w okilicach Smereka. Dzien by³ dosc parny, choæ na górze dosc dobrze wia³o... i mimo ¿e byli¶my w kurtkach to by³o ch³odno... Tym razem tez postanowilismy wspolnie z Dertymi spedzic dzien ;) (a moze to oni postanowili z nami... hihihi) Tym razem udalo nam sie dosc sprawnie zebrac i ruszylismy w traske :D Spotkali¶my siê w sklpeie w Starym Siole - ma³e zakupy i ruszamy. Zó³tym szlakiem przez Paportn±, Czaszczowat±, Dziurawiec i P³aszê. Na Czaszczowatej-zastanawiamy siê czy wejsc na Riab± Ska³ê (rezygnjemy) i idzmey dalej. Podziwiamy niesamowite widoki (niestey nie piszê ze swojego komputera w zwiazku z tym zdjecia zostan± zamieszcozne nieco pozniej). Na Dziurawcu robimy maly postoj-na maly obiad.... jagodowy... ehhhh.... Z Dziurawca widzimy juz nasz nastepny punkt-PLASZE. Tam robimy jeszcze dluzszy postoj... Tez na jagody. Takich wielkich to chyba nigdzie nie ma (oczywiscie jagod). Postoj sie wydluza, ale jagod nadal tyle ze... Mija nas jakas grupa ktora decyduje sie isc przez Okr±glik. W koncu i my sie zbieramy... jednak jest troche zimno. Postanawiamy ju¿ zejsc jak±s stokowk±. Wiemy ¿e jest ona dosc wyrazna, i trudno jej nie zauwazyc... Faktycznie zauwazamy j± bez trudnu... Potem sie troche zmienia... Bo robi sie w droge zjazdowa dla ciezarowek zwozacych drewno... W koncu dochodzimy do zwyklej drogi mijamy trzy wypaly drewna - tu przestroga dla innych t± drog± sie idzie i idzie i idzie.... Ale na szczescie sie w koncu dochodzi... do Smereka ;) stamt±d to juz rzut beretem i jestesmy w Wetlinie ;D
Wieczorem - po kolacji- wybieramy sie do knajpy. I wlasnie tego dnia sciagamy Jabola do nas. Zdzwaniamy sie, okazuje sie ze jest on niedlaeko i ze moze przyjechac... I przyjezdza... po 1,5 h :) :) :lol: :lol: Omawiamy z nim nasze dalsze plany, gadamy na rozne tematy i w koncu pora snu sie zbliza... padamy na twarz i niestety idziemy spac, Jabol jedzie do siebie....
Tego wieczoru zaczyna sie robic zle... Zaczyna padac... Padaæ to chyba zle powiedziane... Burza z piorunami... leje i leje... A mysmy tyle jeszcze chcieli zrobic... ehhh
Ps. Jak obiecalam zalaczam pare fotek ;)
My¶la³em, ¿e po burzy wysz³o s³oñce, a tu nic.... :(
Pozdrawiam
poprawie sie po niedzieli - jakos nie mam chyba weny na pisanie.... Pozwiem tylko tyle ze przez caly nast. dzien padalo (z malymi przerwami)...
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Swoja podró¿ zaczynamy w Lublinie, ko³o 14 z minutami wsiadamy do PKS do Tarnobrzegu. Tam czekaj± na nas ju¿ Bob i Marysia. Podró¿ mija bez ¿adnych sensacji. Doje¿d¿amy na miejsce ok. 21. Na Piotrowej Polanie czeka na nas silna grupa pod wezwaniem PeteRa i Hani. Wieczorem rozpalamy ognisko, pijemy piwko i ustalamy, co bêdziemy robiæ nastêpnego dnia. Wersje s± ró¿ne, od takich ¿e wstajemy o 6 i idziemy w górki po takie, ¿e ¶pimy o bólu… Zastanawiam siê co z tego wszystkiego wyjdzie… Ja z Piotrkiem wymiêkamy i idziemy spaæ.
30.07.
Rano dowiadujemy siê ¿e plan jest taki ¿e ko³o 10 wychodzimy na Wetlinê. I tak te¿ robimy.
Pogoda jest nie ciekawa… w lesie skwar ¿e siê nie da i¶æ, a ju¿ na samej górze tak wieje, ¿e g³owê urywa. Gdy ju¿ widzimy szczyty… to dech nam zapiera.. Trawa uk³ada siê jak faluj±ce morze… to by³o co¶ niesamowitego… Niestety jako ci ze s³ab± kondycja docieramy, prawie ostatni (ale nie ostatni :D ). <Piotrek jakby szed³ beze mnie to pewnie ju¿ dawno by³ na górze.> Na szczê¶cie nikt nie marudzi, ¿e inni siê opó¼niaj±. Ka¿dy jest szczê¶liwy, ¿e w koñcu uda³o nam siê doj¶æ. Ci, co doszli pierwsi do Or³owicza decyduj± siê na dalsz± wêdrówkê. My (ko³o 5 osób) chcemy trochê odpocz±æ i umawiamy siê na nastêpny punkt – Chatka Puchatka. Robimy pare fotek, zaspokajamy pragnienie i z powodu silnego wiatru decydujemy siê równie¿ na dalsz± trasê (trochê za zimno by³o ¿eby siedzieæ). Id±c poch³aniam masê jagód (jest ich bardzo du¿o i takie s³odziutkie… co tam b±blownica)
W pewnym momencie s³yszymy do¶æ „ciekaw±” rozmowê telefoniczn±: „ Tak, tu jest cudownie. Szkoda, ¿e Was tu nie ma. Tak roimy du¿o zdjêæ… Jest du¿o ludzi i jest z kim porozmawiaæ……” w tym momencie nie wytrzymujemy… i parskamy ¶miechem. No có¿ dla jednych atrakcj± jest jak jest ma³o turystów, a dla innych wrêcz przeciwnie. Z u¶miechem na twarzy dochodzimy do Chatki Puchatka. Czekaj± tam ju¿ na nas Peter z Hani i Bob z Marysi±. Dziwi mnie tylko jedno... jako¶ ma³o ludzi jak na Chatke...?? Reszta towarzystwa ju¿ polecia³a na dó³ i zmierzaj± ku Piotrowej Polanie. Wypijamy (Piotrek i ja) herbatkê z cytrynka i równie¿ schodzimy na dó³ ¿ó³tym szlakiem. Gdy dochodzimy do Prze³êczy okazuje siê, ¿e na PKS czekaj± równie¿ Hania z Peterem. Z naprzeciwka jedzie busik. Wiêkszo¶æ wysiada (zostaj± 2 osoby). Busiarz pyta dok±d chcemy jechaæ. Gdy s³yszy, ¿e a¿ 9 osób chce jechaæ do Wetliny to zawraca i wiezie nas na miejsce noclegu (swoj± drog±, biedni Ci ludzie, co byli równie¿ w busie i chyba chcieli do Ustrzyk Górnych… no có¿ troszkê sobie poje¼dzili).
Gdy ju¿ jeste¶my na miejscu – robimy ma³e zakupy, no i odpoczywamy przy piwku. Prawie ¿e w tym samym momencie przychodzi na piwo Bob. Chwilkê pó¼niej do³±cza reszta grupy – Janek, Sylwia i Kasia (którzy schodzi³a chwilkê po nas). Siedzimy, odpoczywamy i wysy³amy semesa do Dertego, który ma te¿ przyjechaæ z Dorot± i ich 16-letnim maleñstwem (zwanym dalej Julkiem lub Misiem). Okazuje siê, ¿e na miejscu bêd± ko³o 20-21. Ustalamy ¿e o tej porze zrobimy ognisko. Kilka osób mówi, ¿e ju¿ by cos zjedli. Zastanawiamy siê czy nie da³oby siê trochê przesun±æ obiadokolacji. Mo¿na i tu pe³nia szczê¶cia. Ok. 19 jemy obiadek. Zupa pieczarkowa i ruskie… Ale jakie ilo¶ci tego ¿arcia… wow… Jedna dziewczyna zjada a¿ 17 pierogów :)
Wieczorem docieraj± Derty, Dorota i Julek. Znów ognisko, piwo, ¶piew.. jednym s³owem sama rado¶æ.
c.d.n. ale ju¿ po niedzieli
Chol..., ze tez ja nigdy nie mam mozliwo¶ci byæ z Wami wszystkimi razem w górkach....buuuuuu. :cry:
Proszê Kasieñko o wiêcej zdjêæ.
AnkaWawa
z niecierpliwo¶ci± czekam do po niedzieli. Obyto nie by³a sobota... :D
Pozdrawiam
no dobra... w piatek :D :lol: :lol: :lol:
no dobra... w piatek wiesz ?? piatek ju¿ by³ -- napisz dzi¶ , jeszcze masz 4 godz -a jak Ci sie nie chce dzi¶, to moga byæ zdjêcia a napiszesz jurtro --czekamy!!!!
niestety jestem u AniWawy na malej imprezce... (szczegoly innym razem) i raczej daleszego opisu nie moge zrobic... szczegolnie ze zdejcie s± w pracy
Buziaczki i do uslyszenia w poniedzialek :) :lol:
niestety jestem u AniWawy na malej imprezce... (szczegoly innym razem my¶le ,¿e stety dobra musia³a byæ impreza :lol:
do uslyszenia w poniedzialek bo dzi¶ jest ju¿ wtorek i dalej Ciê nie "s³ychaæ" :roll:
cd. jw.
i raczej daleszego opisu nie moge zrobic...
teraz znow mam problemy z netem... i :( szkoda gadac...
Kasia po parapetówce u mnie "zaniemog³a" i nic nie pisze......he he he.
Pozdrawiam wszystkich.
Ania
Kasia po parapetówce u mnie "zaniemog³a" i nic nie pisze......he he he. Ania ale musia³a byæ impreza .......????-- , KAHA pewnie po ..zapomnia³a wszystko i teraz nie pisze , poczekamy mo¿e odzyska pamiêæ -- to do Niej nie podobne
pisze ,¿e ma problemy z netem --- a od kiedy to sie nazywa net ?
Joorg.
Nie mnie chwaliæ moja parapetówkê, niech siê wypowiedz± inni.
Co do od¶wie¿enia pamiêci Kasi przyda siê piwne spotkanie w najblizszym czasie. :)
Ania
oj tak oj tak ;)
obiecuje poprawe w pisaniu... ale robota mnie za bardzo przygniotla (na razie j± odrzucilam :D )
Pozdrawiam
K.
Przepraszam za ma³y przestój... ale juz siê poprawiam
31.07.
Tego dnia ju¿ nie by³o tak zgodnie; Piotrek i ja postanowili¶my, ¿e idziemy na Rawki, ale od Prze³êczy Wy¿niañskiej. Reszta postanowi³a wspinaæ siê Dzia³em. Jak postanowili¶my tak te¿ zrobili¶my. Tego dnia ju¿ nie by³o tak ³atwo nam wyj¶æ z miejsca obozowania. No i w koñcu kole 12 zebrali¶my siê i poszli w trasê. Do Prze³êczy dojechali¶my w sumie bez problemów (oprócz tego, ¿e nasz busiarz co chwilê siê zatrzymywa³… bo spotka³ kogo¶ znajomego i chcia³ z nim pogadaæ…). W koñcu dotarli¶my do Bacówki pod Rawkami i tu by³o nasze pierwsze zdziwienie… Samochody, które stoj± pod bacówk±..;?? Ale dlaczego krótka rozmowa z osobami, które akurat tam nocowa³y, i dowiedzieli¶my siê, ¿e trochê siê pozmienia³o… i w rezultacie du¿o osób mo¿e podje¿d¿aæ pod sama bacówkê w³asnym autem… ehhh..; Posiedzieli¶my chwilkê, napatrzyli¶my siê na Caryñsk± i stwierdzili¶my, ¿e nic tu po nas i idziemy dalej. Dzieñ by³ paskudny (ale nie dlatego ¿e pada³o, wrêcz przeciwnie s³oñce by³o takie; ¿e a¿ ¼le siê sz³o). W zwi±zku z tym co chwilkê stawali¶my w celu uzupe³nienia zbiorniczków wodnych ;) Po drodze mijali¶my wycieczkê polsko-ukraiñsk±, która równie¿ zmierza³a w tym samym celu co i my, czyli Wielka Rawka. Jakie¿ mieli¶my miny (u¶miechniête od ucha do ucha) gdy naszym oczom ukaza³ siê widok ma³ej Rawki :) Na samo wspomnienie, u¶miecham siê do siebie :D Zrobili¶my postój robienie zdjêæ. Poczym udali¶my siê na nasz cel podró¿y. Tam, spotkali¶my ludzi, którzy jak siê okaza³o, te¿ mieli kontakt z Lublinem (dwie z czterech osób mieszkaj± w Lublinie lub pod Lublinem). Pogawêdzili¶my trochê, uzupe³nili¶my akumulatorki po¿ywieniem i skierowali¶my siê ku UG. Reszta podró¿y odby³a siê bez sensacji. Do Piotrowej Polany dostali¶my siê stopem. Wieczorkiem zmienili¶my kwaterê na mniejsze lukszusy – pole namiotowe PTTKu. Ca³kiem mi³e miejsce, jak nie pada ;)
jeszcze pare fotek z tego dnia
01.08
Wstali¶my rano i dziêki wymy¶lnemu urz±dzeniu jakim jest telefon okaza³o siê ¿e w Piotrowej Polanie zosta³ tylko Derty, Dorota i Misio... Dogadali¶my siê ¿e mo¿e tego dnia pojechaliby¶my do Leska celem uzupe³nienia zasobów pieniê¿nych. Pogoda tego dnia by³a bardzo zdradliwa... Niby ciep³o, ale co raz z nieba spada³ deszcz. Bêd±c w Lesku – Derty wykona³ ma³y telefonik do Asiczki, która okaza³o siê ¿e tego dnia jest w domu i nas zaprasza do siebie. Z mi³± ochot± odwiedzili¶my j±. Nawet nie wiem ile ¿e¶my przegadali, ale tematy same siê nasuwa³y. Asiczka ma fajne zwier¿atka :) A od niej samej dostali¶my dyspozycje, gdzie warto jeszcze pojechaæ. Poniewa¿ tego dnia i tak ju¿ by¶my niegdzie nie weszli (na ¿adn± górkê) to postanowili¶my zastosowaæ siê do dyspozycji. I tak najpierw odwiedzili¶my Galeriê Barak w Czarnej, a potem £ysego. U £ysego przesiedzieli¶my z godzinê mo¿e wiêcej, ale by³o warto. Poopowiada³ nam trochê, trochê po¶piewa³ piosenek. Na koniec pokaza³ w³asn± bi¿uteriê... ehhhh, gdyby nie to ¿e jeszcze mieli¶my w planach jakie¶ 10 dni pobytu w górach, to mo¿e by¶my co¶ kupili, a tak skoñczy³o siê na popatrzeniu. Nastêpne dyspozycje dotyczy³y Jad³odajni. I tak zaraz za £ysym, mieli¶my je¶æ zupê cebulow± w chlebku w Czarnym Kogucie. I okaza³o siê ¿e w³a¶nie chlebek siê skoñczy³; No có¿ jak pech to pech. W efekcie zjedli¶my zupê cebulow± lub ¿urek w kocio³ku. Te¿ by³o dobre i tak± porcj± to mo¿na siê nie¼le naje¶æ. Potem mieli¶my jechaæ na nale¶niki (hmmm nie pamiêtam ju¿ jak siê nazywa³a ta knajpa) i...; znów okaza³o siê ¿e mamy pecha...; W poniedzia³ki jest zamkniête :( Obyli¶my siê ze smakiem. Co prawda wiêkszo¶æ ju¿ mia³a do¶æ ¿arcia, wiêc nawet bardzo nie posmutnieli¶my. Derty jednak nie móg³ przeboleæ ¿e tego dnia nie zje nale¶ników z jagodami...; Dojechali¶my na miejsce noclegowe bez ¿adnych problemów. Wieczorem umówili¶my siê jeszcze na odwiedzenie Chaty Ludzi zza Mg³y; na ma³e piwko. Posiedzieli¶my tam do pó¼nych godzin wieczornych i ustalili¶my plan na dzieñ nastêpny. Piotrek i ja obijamy siê, a Derty i ca³a reszta id± na Caryñsk±.
02.08.
Nasze obijanie polega³o na tym, ¿e pojechali¶my do Ustrzyk Górnych. Skonsumowali¶my jedzono, wypisali¶my pocztówki do znajomych i zrobi³a siê godzina do¶æ pó¼nawo; wiêc odezwali¶my siê semesem do Dertyego i okaza³o siê ¿e oni te¿ za chwil kilka bêd± w Ustrzykach. Czyli powrót te¿ mamy zapewniony. Tego wieczoru umówili¶my siê na piwo na naszym polu namiotowym. Skontaktowali¶my siê jeszcze z Jabolem i jego te¿ ¶ci±gnêli¶my, w wiadomym celu ;)) Spotkanie odby³o siê bez ¿adnych ekscesów :D
c.d.n. tym razem nie piszê kiedy, bo sama nie wiem ;)
Przepraszam za ma³y przestój... ale juz siê poprawiam no KAHA --nareszcie poprawi³a¶ siê.....( to chyba po tym ostatnim spotkaniu piwnym )- tylko jak sie "poprawiasz " , to nie spadnij z pieca (tak mawia³ mój wychowawca w szkole ¶redniej, jak kto¶ mówi³ ¿e sie poprawi ???? --mówi³ ,¿e jak jeden spa³ na piecu i sie poprawi³ to spad³ z pieca ...)
ale jest OK i poprawiaj sie dalej .... czekamy
No i w koñcu kole 12 zebrali¶my siê i poszli w trasê. Ech te kobiety... :) Zawsze sk³onne do przesady. Ko³o 12 to my juz podchodzilismy Ma³± Rawkê :) Rzeczywi¶cie pioruñsko gor±co by³o wtedy, czego mozna siê domyslic ogladaj±c zdjecia.
Potem mieli¶my jechaæ na nale¶niki Owa s³ynna nale¶nikarnia znajduje siê w Lutowiskach. Lecz i ja niestety nazwy jej nie pamiêtam.. :)
Mi³o¶nicy wszelkich nale¶ników ³aczcie sie!
Wlasie sobie uswiadomilam ze Jabola to mysmy sciagneli nast. dnia... po naszej ciekawej wedrowce....
03.08.
Tego dnia zdecydowalismy sie wejsc na Paportn± i zejsc gdzies w okilicach Smereka. Dzien by³ dosc parny, choæ na górze dosc dobrze wia³o... i mimo ¿e byli¶my w kurtkach to by³o ch³odno... Tym razem tez postanowilismy wspolnie z Dertymi spedzic dzien ;) (a moze to oni postanowili z nami... hihihi) Tym razem udalo nam sie dosc sprawnie zebrac i ruszylismy w traske :D Spotkali¶my siê w sklpeie w Starym Siole - ma³e zakupy i ruszamy. Zó³tym szlakiem przez Paportn±, Czaszczowat±, Dziurawiec i P³aszê. Na Czaszczowatej-zastanawiamy siê czy wejsc na Riab± Ska³ê (rezygnjemy) i idzmey dalej. Podziwiamy niesamowite widoki (niestey nie piszê ze swojego komputera w zwiazku z tym zdjecia zostan± zamieszcozne nieco pozniej). Na Dziurawcu robimy maly postoj-na maly obiad.... jagodowy... ehhhh.... Z Dziurawca widzimy juz nasz nastepny punkt-PLASZE. Tam robimy jeszcze dluzszy postoj... Tez na jagody. Takich wielkich to chyba nigdzie nie ma (oczywiscie jagod). Postoj sie wydluza, ale jagod nadal tyle ze... Mija nas jakas grupa ktora decyduje sie isc przez Okr±glik. W koncu i my sie zbieramy... jednak jest troche zimno. Postanawiamy ju¿ zejsc jak±s stokowk±. Wiemy ¿e jest ona dosc wyrazna, i trudno jej nie zauwazyc... Faktycznie zauwazamy j± bez trudnu... Potem sie troche zmienia... Bo robi sie w droge zjazdowa dla ciezarowek zwozacych drewno... W koncu dochodzimy do zwyklej drogi mijamy trzy wypaly drewna - tu przestroga dla innych t± drog± sie idzie i idzie i idzie.... Ale na szczescie sie w koncu dochodzi... do Smereka ;) stamt±d to juz rzut beretem i jestesmy w Wetlinie ;D
Wieczorem - po kolacji- wybieramy sie do knajpy. I wlasnie tego dnia sciagamy Jabola do nas. Zdzwaniamy sie, okazuje sie ze jest on niedlaeko i ze moze przyjechac... I przyjezdza... po 1,5 h :) :) :lol: :lol: Omawiamy z nim nasze dalsze plany, gadamy na rozne tematy i w koncu pora snu sie zbliza... padamy na twarz i niestety idziemy spac, Jabol jedzie do siebie....
Tego wieczoru zaczyna sie robic zle... Zaczyna padac... Padaæ to chyba zle powiedziane... Burza z piorunami... leje i leje... A mysmy tyle jeszcze chcieli zrobic... ehhh
Ps. Jak obiecalam zalaczam pare fotek ;)
My¶la³em, ¿e po burzy wysz³o s³oñce, a tu nic.... :(
Pozdrawiam
poprawie sie po niedzieli - jakos nie mam chyba weny na pisanie.... Pozwiem tylko tyle ze przez caly nast. dzien padalo (z malymi przerwami)...