bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Pod koniec sierpnia by³em w Bieszczadach. To moja druga wyprawa. Rok temu by³o Jas³o, Po³oniny Wetliñska i Caryñska, pêtla Tarnica-Halicz-Rozsypaniec.
W tym roku postanowli¶my zobaczyæ z koleg± co¶ nowego.
Pierwszego dnia poszli¶my z Wetliny na Rawki i by³o piêknie! Nie bêdê siê rozwodzi³, bo chyba to do¶æ uczêszczana okolica.
Drugiego dnia znajomi z Sanoka zaproponowali nam baaardzo d³ug± i mêcz±c± trasê: z Wetliny Pasmem Granicznym do Nowego £upkowa. Wprawdzie generalnie wolê spokojne chodzenie dla przyjemno¶ci, bez po¶piechu, z d³u¿szymi przystankami w najciekawszych miejscach, ale od czasu do czasu lubiê takie wyzwania. Mieli¶my na wszelki wypadek opracowane warianty wcze¶niejszego zej¶cia i oczywi¶cie do koñca nie doszli¶my. Wyl±dowali¶my ostatecznie w Maniowie, kawa³ek za Balnic±, ale mimo skrócenia trasa zajê³a nam 13 godzin! Na koñcu padali¶my z nóg, ale by³o warto - chocia¿by dla piêknych widoków na po³oniny z Dziurkowca!
Po tej mordêdze musieli¶my odpocz±æ, postanowili¶my trzeciego dnia i¶æ nad San, z Zatwarnicy przez wyludnione wsie: Hulskie, Krywe, Tworylne i Studenne, z finiszem w Terce lub Rajskiem, zale¿nie od tego jak bêdziemy stali z czasem (trzeba by³o zd±¿yæ na ostatni autobus powrotny do Ustrzyk Górnych). Oczywi¶cie byli¶my cali obolali po d³ugim marszu z poprzedniego dnia, dlatego mieli¶my siê zregenerowaæ, i¶æ powoli i delektowaæ siê widokami. I te¿ by³o super. Widoki z Rylego na Krywe, albo klimat zak±tka przy ruinach cerkwi... Piêknie tam... No i Tworylne!
Przyznam, ¿e trochê ba³em siê tej trasy, bo nie mam zbytniego do¶wiadczenia w chodzeniu po górach, a zw³aszcza po takich bezdro¿ach, bez znakowanych szlaków. Je¶li kto¶ nie wie, to dodam ¿e szlak ¶cie¿ki przyrodniczej koñczy siê w Krywem. Do Tworylnego ju¿ idzie siê bez znaków. St±d moje drobne obawy.
Dlatego przed wyjazdem dok³adnie czyta³em przewodnik i pyta³em na forum o wskazówki. Wiedzia³em, ¿e w Tworylnem mog± byæ drobne problemy z przej¶ciem - droga mia³a byæ zalana przez wodê, bo bobry zbudowa³y ¿eremie na potoku. "Mo¿liwe niewygodne obej¶cie do 15 minut" - tyle na ten temat w przewodniku. Liczy³em, ¿e gdy ju¿ bêdziemy na miejscu, to zobaczê rozlewisko i bêdê te¿ od razu widzia³ którêdy je obej¶æ. Ale okaza³o siê ¿e wody za bardzo nie widaæ (bobrów zreszt± te¿ nie), za to teren jest mocno podmok³y, a od pewnego momentu wszystko zaro¶niête gêstymi, wysokimi krzakami i pokrzywami. Nie by³o widaæ którêdy i¶æ.
Postanowili¶my i¶æ wg wskazówek z przewodnika i forum: obej¶æ to rozlewisko z prawej strony, ¿eby doj¶æ nad San w miejscu gdzie jest wyspa i przej¶æ tam na drug± stronê. Przedzierali¶my siê przez te pokrzywy i wysokie trawy i jako¶ natrafili¶my na miejsce po cerkwi. Dziêki bardzo dok³adnej mapce wsi (w przewodniku wydawnictwa Rewasz, polecam) wiedzieli¶my, ¿e musimy i¶æ na pó³noc, w stronê Sanu, ¿eby przej¶æ go ko³o wyspy. Kompas siê przyda³. Na mapie obej¶cie to by³o w linii prostej, wiêc wydawa³o mi siê, ¿e bêdzie krótsze ni¿
obej¶cie z lewej strony, prowadz±ce do wij±cej siê serpentynami drogi do Studennego. My¶la³em ¿e skoro droga prostsza, to bêdzie krótsze, ale dalej krzaczyska by³y gêstsze i stawia³y opór. No i wysokie by³y - nadal nie bardzo by³o widaæ w któr± stronê i¶æ - gdzie San, albo gdzie ten potok który do niego wpada, a wzd³u¿ którego mieli¶my i¶æ?...
Na dodatek w g±szczu wysokich ro¶linek z ¿ó³tymi kwiatami lata³o jeszcze pe³no pszczó³! My¶leli¶my, ¿e nas pok±saj±, bo wbili¶my siê w te krzaki z impetem, na przys³owiowego chama, tratuj±c wszystko... Inaczej nie chcia³y ustêpowaæ :-) Ale na szczê¶cie pszczo³y da³y nam spokój. Na to wszystko co kawa³ek by³y jakie¶ rowy po wyschniêtych potoczkach czy rozlewisku, grz±ski teren (przyda³y siê kije - do sprawdzania, czy zaraz nie wdepniemy w jakie¶ mega b³oto). Czasem trzeba by³o przechodziæ po zwalonych pniach...
Na szczê¶cie nie spotkali¶my ¿adnych dzikich zwierz±t, ludzi zreszt± prawie te¿ nie (ostatnich w Krywem o 10 rano), choæ w jednym miejscu w gêstwinie w Tworylnym, pod drzewkiem, by³a spora po³aæ udeptanej wysokiej trawy. Kto wie, mo¿e to jaki¶ dziki zwierzak? Bo w to, ¿e ludzie biwakowali w takim miejscu, nie uwierzê...
Dosyæ mnie zdeprymowa³y te trudno¶ci i niepewno¶æ czy odnajdziemy drogê. W koñcu w przewodniku sta³o "15-minutowe obej¶cie", a my brnêli¶my i brnêli¶my w krzaki. W ogóle nie spodziewa³em siê, ¿e natknê siê na co¶ takiego. Dlatego ul¿y³o mi, gdy w koñcu po 40-minutach uda³o nam siê wyj¶æ z krzaków na drogê (=¶lady d¿ipa na trawie).
Nie pociesza³o to, ¿e odje¿d¿a³ nam w³a¶nie ostatni autobus z Rajskiego... Ale na szczê¶cie by³o jeszcze wcze¶nie i jasno, jako¶ miêdzy 16 a 17. Za chwilê okaza³o siê, ¿e San trzeba przej¶æ w bród (wcze¶niej ³udzi³em siê, ¿e da siê przej¶æ po kamieniach). By³o to bardzo przyjemne do momentu, kiedy siê po¶lizgn±³em na jakim¶ ostrym kamieniu i rozbi³em kolano, przy okazji nalewaj±c sobie wody do butów, które nios³em w rêce. Morale mi opad³o wtedy jeszcze ni¿ej... Ale trochê siê podsuszy³em, opatrzy³em (pamiêtajcie dzieci, zawsze bierzcie ze sob± wodê utlenion± i plaster! ;)) i szli¶my dalej - wyszli¶my ju¿ na drogê i w zasadzie byli¶my uratowani - na 3 raty dojechali¶my stopem na nocleg w Ustrzykach.
Choæ na pocz±tku te trudno¶ci orientacyjne, gêste krzaki i niepewno¶æ gdzie i¶æ zbi³y mnie z tropu, to w sumie by³o to bardzo pozytywne do¶wiadczenie. Zobaczy³em, ¿e i w takiej sytuacji potrafiê sobie poradziæ, z map± i kompasem, i trochê bardziej uwierzy³em w siebie! No i oczywi¶cie zobaczy³em wszystkie te piêkne miejsca :)
Po takiej kumulacji prze¿yæ i wysi³ku nie mieli¶my ju¿ si³, fizycznych ani psychicznych, ¿eby d³u¿ej chodziæ. Byli¶my wprawdzie zadowoleni, ale i wyczerpani. Wra¿enia da³oby siê rozdzieliæ chyba na 5, a nie 3 dni... Dlatego postanowili¶my wracaæ ju¿ do domu no i pozosta³y niezrealizowane plany. Chcemy wróciæ za rok: i¶æ na Bukowe Berdo, na Dwernik-Kamieñ i do £opienki :)
A, jeszcze jedno! Jad±c autobusem w Bieszczady zobaczyli¶my piêkne zielone wzgórza Beskidu Niskiego w okolicach Rymanowa i Iwonicza. To te¿ mnie korci :)
Mo¿e w przysz³ym roku uda siê po³±czyæ Bieszczady i Beskid, z plecakiem i namiotem.
Na koniec do³±czam ma³± galeriê zdjêæ z wyjazdu:
http://picasaweb.google.com/vunnsal/...neIDolinaSanu#
Pozdrawiam,
Adam
Maluszek... vini, vidi, vici... i nie raz jeszcze tutaj przyb±d¼, zobacz, zwyciê¿aj i... opisuj! :)
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
W tym roku postanowli¶my zobaczyæ z koleg± co¶ nowego.
Pierwszego dnia poszli¶my z Wetliny na Rawki i by³o piêknie! Nie bêdê siê rozwodzi³, bo chyba to do¶æ uczêszczana okolica.
Drugiego dnia znajomi z Sanoka zaproponowali nam baaardzo d³ug± i mêcz±c± trasê: z Wetliny Pasmem Granicznym do Nowego £upkowa. Wprawdzie generalnie wolê spokojne chodzenie dla przyjemno¶ci, bez po¶piechu, z d³u¿szymi przystankami w najciekawszych miejscach, ale od czasu do czasu lubiê takie wyzwania. Mieli¶my na wszelki wypadek opracowane warianty wcze¶niejszego zej¶cia i oczywi¶cie do koñca nie doszli¶my. Wyl±dowali¶my ostatecznie w Maniowie, kawa³ek za Balnic±, ale mimo skrócenia trasa zajê³a nam 13 godzin! Na koñcu padali¶my z nóg, ale by³o warto - chocia¿by dla piêknych widoków na po³oniny z Dziurkowca!
Po tej mordêdze musieli¶my odpocz±æ, postanowili¶my trzeciego dnia i¶æ nad San, z Zatwarnicy przez wyludnione wsie: Hulskie, Krywe, Tworylne i Studenne, z finiszem w Terce lub Rajskiem, zale¿nie od tego jak bêdziemy stali z czasem (trzeba by³o zd±¿yæ na ostatni autobus powrotny do Ustrzyk Górnych). Oczywi¶cie byli¶my cali obolali po d³ugim marszu z poprzedniego dnia, dlatego mieli¶my siê zregenerowaæ, i¶æ powoli i delektowaæ siê widokami. I te¿ by³o super. Widoki z Rylego na Krywe, albo klimat zak±tka przy ruinach cerkwi... Piêknie tam... No i Tworylne!
Przyznam, ¿e trochê ba³em siê tej trasy, bo nie mam zbytniego do¶wiadczenia w chodzeniu po górach, a zw³aszcza po takich bezdro¿ach, bez znakowanych szlaków. Je¶li kto¶ nie wie, to dodam ¿e szlak ¶cie¿ki przyrodniczej koñczy siê w Krywem. Do Tworylnego ju¿ idzie siê bez znaków. St±d moje drobne obawy.
Dlatego przed wyjazdem dok³adnie czyta³em przewodnik i pyta³em na forum o wskazówki. Wiedzia³em, ¿e w Tworylnem mog± byæ drobne problemy z przej¶ciem - droga mia³a byæ zalana przez wodê, bo bobry zbudowa³y ¿eremie na potoku. "Mo¿liwe niewygodne obej¶cie do 15 minut" - tyle na ten temat w przewodniku. Liczy³em, ¿e gdy ju¿ bêdziemy na miejscu, to zobaczê rozlewisko i bêdê te¿ od razu widzia³ którêdy je obej¶æ. Ale okaza³o siê ¿e wody za bardzo nie widaæ (bobrów zreszt± te¿ nie), za to teren jest mocno podmok³y, a od pewnego momentu wszystko zaro¶niête gêstymi, wysokimi krzakami i pokrzywami. Nie by³o widaæ którêdy i¶æ.
Postanowili¶my i¶æ wg wskazówek z przewodnika i forum: obej¶æ to rozlewisko z prawej strony, ¿eby doj¶æ nad San w miejscu gdzie jest wyspa i przej¶æ tam na drug± stronê. Przedzierali¶my siê przez te pokrzywy i wysokie trawy i jako¶ natrafili¶my na miejsce po cerkwi. Dziêki bardzo dok³adnej mapce wsi (w przewodniku wydawnictwa Rewasz, polecam) wiedzieli¶my, ¿e musimy i¶æ na pó³noc, w stronê Sanu, ¿eby przej¶æ go ko³o wyspy. Kompas siê przyda³. Na mapie obej¶cie to by³o w linii prostej, wiêc wydawa³o mi siê, ¿e bêdzie krótsze ni¿
obej¶cie z lewej strony, prowadz±ce do wij±cej siê serpentynami drogi do Studennego. My¶la³em ¿e skoro droga prostsza, to bêdzie krótsze, ale dalej krzaczyska by³y gêstsze i stawia³y opór. No i wysokie by³y - nadal nie bardzo by³o widaæ w któr± stronê i¶æ - gdzie San, albo gdzie ten potok który do niego wpada, a wzd³u¿ którego mieli¶my i¶æ?...
Na dodatek w g±szczu wysokich ro¶linek z ¿ó³tymi kwiatami lata³o jeszcze pe³no pszczó³! My¶leli¶my, ¿e nas pok±saj±, bo wbili¶my siê w te krzaki z impetem, na przys³owiowego chama, tratuj±c wszystko... Inaczej nie chcia³y ustêpowaæ :-) Ale na szczê¶cie pszczo³y da³y nam spokój. Na to wszystko co kawa³ek by³y jakie¶ rowy po wyschniêtych potoczkach czy rozlewisku, grz±ski teren (przyda³y siê kije - do sprawdzania, czy zaraz nie wdepniemy w jakie¶ mega b³oto). Czasem trzeba by³o przechodziæ po zwalonych pniach...
Na szczê¶cie nie spotkali¶my ¿adnych dzikich zwierz±t, ludzi zreszt± prawie te¿ nie (ostatnich w Krywem o 10 rano), choæ w jednym miejscu w gêstwinie w Tworylnym, pod drzewkiem, by³a spora po³aæ udeptanej wysokiej trawy. Kto wie, mo¿e to jaki¶ dziki zwierzak? Bo w to, ¿e ludzie biwakowali w takim miejscu, nie uwierzê...
Dosyæ mnie zdeprymowa³y te trudno¶ci i niepewno¶æ czy odnajdziemy drogê. W koñcu w przewodniku sta³o "15-minutowe obej¶cie", a my brnêli¶my i brnêli¶my w krzaki. W ogóle nie spodziewa³em siê, ¿e natknê siê na co¶ takiego. Dlatego ul¿y³o mi, gdy w koñcu po 40-minutach uda³o nam siê wyj¶æ z krzaków na drogê (=¶lady d¿ipa na trawie).
Nie pociesza³o to, ¿e odje¿d¿a³ nam w³a¶nie ostatni autobus z Rajskiego... Ale na szczê¶cie by³o jeszcze wcze¶nie i jasno, jako¶ miêdzy 16 a 17. Za chwilê okaza³o siê, ¿e San trzeba przej¶æ w bród (wcze¶niej ³udzi³em siê, ¿e da siê przej¶æ po kamieniach). By³o to bardzo przyjemne do momentu, kiedy siê po¶lizgn±³em na jakim¶ ostrym kamieniu i rozbi³em kolano, przy okazji nalewaj±c sobie wody do butów, które nios³em w rêce. Morale mi opad³o wtedy jeszcze ni¿ej... Ale trochê siê podsuszy³em, opatrzy³em (pamiêtajcie dzieci, zawsze bierzcie ze sob± wodê utlenion± i plaster! ;)) i szli¶my dalej - wyszli¶my ju¿ na drogê i w zasadzie byli¶my uratowani - na 3 raty dojechali¶my stopem na nocleg w Ustrzykach.
Choæ na pocz±tku te trudno¶ci orientacyjne, gêste krzaki i niepewno¶æ gdzie i¶æ zbi³y mnie z tropu, to w sumie by³o to bardzo pozytywne do¶wiadczenie. Zobaczy³em, ¿e i w takiej sytuacji potrafiê sobie poradziæ, z map± i kompasem, i trochê bardziej uwierzy³em w siebie! No i oczywi¶cie zobaczy³em wszystkie te piêkne miejsca :)
Po takiej kumulacji prze¿yæ i wysi³ku nie mieli¶my ju¿ si³, fizycznych ani psychicznych, ¿eby d³u¿ej chodziæ. Byli¶my wprawdzie zadowoleni, ale i wyczerpani. Wra¿enia da³oby siê rozdzieliæ chyba na 5, a nie 3 dni... Dlatego postanowili¶my wracaæ ju¿ do domu no i pozosta³y niezrealizowane plany. Chcemy wróciæ za rok: i¶æ na Bukowe Berdo, na Dwernik-Kamieñ i do £opienki :)
A, jeszcze jedno! Jad±c autobusem w Bieszczady zobaczyli¶my piêkne zielone wzgórza Beskidu Niskiego w okolicach Rymanowa i Iwonicza. To te¿ mnie korci :)
Mo¿e w przysz³ym roku uda siê po³±czyæ Bieszczady i Beskid, z plecakiem i namiotem.
Na koniec do³±czam ma³± galeriê zdjêæ z wyjazdu:
http://picasaweb.google.com/vunnsal/...neIDolinaSanu#
Pozdrawiam,
Adam
Maluszek... vini, vidi, vici... i nie raz jeszcze tutaj przyb±d¼, zobacz, zwyciê¿aj i... opisuj! :)