bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Trwają intensywne uzgodnienia szczegółów inwestycji dotyczących czterech kolejnych przejść: Mszaniec - Bandriw, Dubienka - Kładniw, Kryłów - Kretiw i Wołosate - Łubnie. O ich szybkie uruchomienie zabiegają od dawna lokalne społeczności. Decyzje mają zapaść w czerwcu. To było napisane 11 maja. Czy dzisiaj wiadomo już coś więcej na ten temat?
To było napisane 11 maja. Czy dzisiaj wiadomo już coś więcej na ten temat? Nawet jeśli miałoby powstać przejście w Wołosatem, to w ostatniej kolejności. Najpierw mają być budowane przejścia koło Lubaczowa ,w Malhowicach i w rejonie Lutowisk - o czym w tym tekście nie ma - i jak mi wiadomo w istocie trwają przygotowania do budowy dwóch pierwszych. Wołosate pojawia się w mediach, gdyż ciągle figuruje w programie wojewody podkarpackiego ale nie wydaje mi sie by powstało, jeśli postanie to koło Lutowisk.
Czy to przejście "koło Lutowisk"nie jest przypadkiem planowane przez Michniowiec?Jeśli nie,to gdzie ma być dokładniej?
Czy to przejście "koło Lutowisk"nie jest przypadkiem planowane przez Michniowiec? Raczej chodzi o przejście Żurawin - Boberka.
Jak wiemy przejściu w Wołosatem sprzeciwia się park narodowy.
Kominikacyjnie znacznie ułatwiłoby penetrację Zakarpacia...
Jak wiemy przejściu w Wołosatem sprzeciwia się park narodowy.
Kominikacyjnie znacznie ułatwiłoby penetrację Zakarpacia... Jak ostatnio słyszałem, w końcu mają wyremontować drogę do Wołosatego. A przez Boberkę będzie tez blisko w tamten rejon.
Raczej chodzi o przejście Żurawin - Boberka. To przejście (oficjalnie zwane Smolnik - Boberka) będzie na południe od Michniowca. Na północ od Michniowca będzie przejście Bandrów - Mszaniec. Trudno powiedzieć, do którego będzie bliżej z Michniowca.
Przejście Wołosate - Łubnia jest też na porządku dziennym.
Kolejne posiedzenie Komisji ds. przejść granicznych Polsko-Ukraińskiej Rady Koordynacyjnej ds. Współpracy Międzyregionalnej planowane jest na wrzesień.
Źródło:
Bezpieczeństwo Euro 2012
Moim zdaniem przejście Wołosate - Łubnia powinno powstać ale tylko dla ruchu pieszego i rowerowego, jeżeli zaś chodzi o ruch samochodowy to i z mojego punktu widzenia byłoby niecelowe, chociażby dlatego, ze na nieco wcześniejszej lini granicznej będzie kolejne drogowe przejście z ukrainą.
Co do sprzecowu BPN w kwestii uruchomienia jakiegokolwiek przejścia to uważam, że niema podstawy aby ten sprzeciw utrzymywać, bo argumenty o ochronie przyrody do mnie nietrafiają jeżeli mowa oczywiście o przejściu roweowo pieszym, bo idąc tym tokiem rozumowania równie dobrze można by zakazać jakiegokolwiek ruchu rowerów czy pieszych na terenie Parku Narodowego.
No chyba, że BPN sprzeciwai się tylko drogowemu przejściu granicznemu, bo mogło się coś zmienić w tej materii od czasu kiedy posiadłem te informacje (te kwestie były już poruszane bodajze rok wcześniej).
Moim zdaniem przejście Wołosate - Łubnia powinno powstać ale tylko dla ruchu pieszego i rowerowego, jeżeli zaś chodzi o ruch samochodowy to i z mojego punktu widzenia byłoby niecelowe, chociażby dlatego, ze na nieco wcześniejszej lini granicznej będzie kolejne drogowe przejście z ukrainą.
Co do sprzecowu BPN w kwestii uruchomienia jakiegokolwiek przejścia to uważam, że niema podstawy aby ten sprzeciw utrzymywać, bo argumenty o ochronie przyrody do mnie nietrafiają jeżeli mowa oczywiście o przejściu roweowo pieszym, bo idąc tym tokiem rozumowania równie dobrze można by zakazać jakiegokolwiek ruchu rowerów czy pieszych na terenie Parku Narodowego.
No chyba, że BPN sprzeciwai się tylko drogowemu przejściu granicznemu, bo mogło się coś zmienić w tej materii od czasu kiedy posiadłem te informacje (te kwestie były już poruszane bodajze rok wcześniej). Musisz wziąć pod uwagę to iż to jest granica z Ukraina, więc przejście piesze nie wchodzi w grę, z tym co jest w Medyce nie moga sobie poradzić. Przejście piesze to kilka tysiecy ludzi, pozostawiających tylko w pobliżu samochody, więc równie szkodliwe jak jakiekolwiek inne. Może za kilkanaście lat gdy Ukraina wejdzie do UE, powstanie przejście turystyczne.
Moim zdaniem przejście Wołosate - Łubnia powinno powstać ale tylko dla ruchu pieszego i rowerowego, jeżeli zaś chodzi o ruch samochodowy to i z mojego punktu widzenia byłoby niecelowe, chociażby dlatego, ze na nieco wcześniejszej lini granicznej będzie kolejne drogowe przejście z ukrainą. Moim zdaniem przejść granicznych nigdy nie jest za dużo.
Moim zdaniem przejść granicznych nigdy nie jest za dużo. Ogólnie masz rację. Ale ciągle trzeba pamiętac iż przejścia na Ukrainę służą ciągle w znaczącym stopniu do przemytu , ciągle zdarzają sie kolejki. Więc oddziaływanie takiego przejścia na okolicę jest mocno szkodliwe. Tym bardziej więc w Wołosatem nie jest do przyjecia. Zwłaszcza w kontekscie zamiaru wcześniejszego uruchomienia przejścia Żurawin - Boberka.
(...) ciągle trzeba pamiętac iż przejścia na Ukrainę służą ciągle w znaczącym stopniu do przemytu , ciągle zdarzają sie kolejki. Więc oddziaływanie takiego przejścia na okolicę jest mocno szkodliwe. Tym bardziej więc w Wołosatem nie jest do przyjecia. Zwłaszcza w kontekscie zamiaru wcześniejszego uruchomienia przejścia Żurawin - Boberka. Przemyt, kolejki, to są relikty przeszłości. Ja patrzę w przyszłość.
Gdyby chcieć ograniczyć ruch samochodowy w Parku Narodowym, trzeba by wprowadzić opłaty na wjazd samochodem na te teren. Dzisiaj pobiera się opłatę za wejście pieszo na szlaki turystyczne w Parku. Można sobie wyobrazić, że w przyszłości trzeba będzie zapłacić za przejazd samochodem na trasie Ustrzyki Górne - Łubnia, tak jak to ma miejsce dzisiaj na trasie Tarnawa Niżna - Bukowiec.
Co do granicy UE i Ukrainy jako kraju z poza obszaru wspólnot , to piesze przejście niebyłoby chyba znacznym problemem, bo przecież takie przejścia istniały na polsko - słowackiej granicy na długo przed przystąpieniem tych państw do struktur UE. A w dodatku wtedy ceny rynkowe weilu produktów na słowacji były nparawde konkurencyjne w stosunku do polskich, także a nawet zwłaszcza tych co teraz są główną przyczyną przemytu na granicy pl - ua, a o jakichkolwiek dużych problemach na przejściach typowo turystycznych jakimi są pieszo rowerowe niesłyszałem. Zresztą być może mnie się coś pomyliło i te przejścia powstały niedawno, jak tak to prosze mnie poprawić.
Co do ewentualnego przemytu pomiędzy Wołosatem i Łubnią to przecież ze względu na położenie takiego przejścia możnabyłoby wprowadzić jakieś dodatkowe obostrzenia np. zmniejszając ogólnie przyjete limity przewozu "gorących" towarów zza wschodniej granicy, a i jak wcześniej wspomniał andrzej627moznabyłoby jeszcze wprowadzić opłaty za przejazd samochodów tym przejściem jeżeli musiałoby to być już drogowe, co napewno zmniejszyłoby opłacalność przemyytu.
Jak tak przekraczam przejście Medyka/Szegini to nic mnie tak nie wkurza jak wszechobecny SYF !!! Kupa reklamówek, kartonów po papierosach itd...
Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w Wołosatem. Choć mnie osobiście (i pewnie wielu turystom) takie przejście graniczne byłoby niezmiernie na rękę, to jednak jestem zdecydowanie PRZECIW przejsciu granicznemu w Wołosatem, ze względu na ochronę tamtego rejonu przed zadeptaniem i zaśmieceniem. Nawet gdyby to przejście miało status przejścia turystycznego
Co do granicy UE i Ukrainy jako kraju z poza obszaru wspólnot , to piesze przejście niebyłoby chyba znacznym problemem, bo przecież takie przejścia istniały na polsko - słowackiej granicy na długo przed przystąpieniem tych państw do struktur UE. A w dodatku wtedy ceny rynkowe weilu produktów na słowacji były nparawde konkurencyjne w stosunku do polskich, także a nawet zwłaszcza tych co teraz są główną przyczyną przemytu na granicy pl - ua, a o jakichkolwiek dużych problemach na przejściach typowo turystycznych jakimi są pieszo rowerowe niesłyszałem. Zresztą być może mnie się coś pomyliło i te przejścia powstały niedawno, jak tak to prosze mnie poprawić.
Co do ewentualnego przemytu pomiędzy Wołosatem i Łubnią to przecież ze względu na położenie takiego przejścia możnabyłoby wprowadzić jakieś dodatkowe obostrzenia np. zmniejszając ogólnie przyjete limity przewozu "gorących" towarów zza wschodniej granicy, a i jak wcześniej wspomniał andrzej627moznabyłoby jeszcze wprowadzić opłaty za przejazd samochodów tym przejściem jeżeli musiałoby to być już drogowe, co napewno zmniejszyłoby opłacalność przemyytu. Musisz pamiętac że Ukraina jest poza UE, więc nie ma mowy o jakichkolwiek uproszczeniach w ruchu granicznym, nie długo będzie to jedyna odprawa graniczna aż do Lizbony. A na przejsciach turystycznych ze Słowacją nie było problemu, bo tam nie wolno było mieć niczego poza rzeczami osobistymi. Od początku Polska wraz z Czechami i Słowacją aspirowała do UE, wiec ulatwienia mogły być, z Ukraina nie będzie, poza tym że my nie musimy mieć wizy, ale Ukraińcy muszą. A normy przewozu towarów przez granicę są zdaje się takie same w całej UE.
(...) wszechobecny SYF !!! Kupa reklamówek, kartonów po papierosach itd...
Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w Wołosatem. Doczu, nikt chyba nie chce, aby taki syf był w Wołosatem i mam nadzieję, że ci, którzy będą decydowali o nowych przejściach granicznych, do czegoś takiego nie dopuszczą.
Ja za to wyobrażam sobie, że kiedyś będzie można przejechać przyzwoitą drogą z Ustrzyk, przez Wołosate, Łubnię, pojechać dalej i nie będzie tam żadnego syfu. Taka jest moja wizja.
Nie bedize przejscia w Wolosatem dopoki nie zmieni sie polityka Ukrainy wobec Polski w stosunku do rpzejsc granicznych oraz polityka BPNu co do turystyki.Wyceniam ze jezeli UKraina sie nei rozpadnie to tak za 15 lat powstanie to przejscie moze......
(...) tak za 15 lat powstanie to przejscie moze...... A więc nie jesteś wielkim pesymistą. Ja za to jestem pewien, że moja wizja stanie się rzeczywistością dużo wcześniej.
->andrzej627
Mam taką nadzieję że Twoja wizja nigdy się nie stanie rzeczywistością.Jak znam (nie osobiście,ale z działań) dyr.Winnickiego to raczej na to nie pozwoli(w czasie jego dowodzenia parkiem).
Doczu, nikt chyba nie chce, aby taki syf był w Wołosatem i mam nadzieję, że ci, którzy będą decydowali o nowych przejściach granicznych, do czegoś takiego nie dopuszczą. A jak sobie wyobrażasz "niedopuszczenie" do takiej sytuacji ?
Ja za to wyobrażam sobie, że kiedyś będzie można przejechać przyzwoitą drogą z Ustrzyk, przez Wołosate, Łubnię, pojechać dalej i nie będzie tam żadnego syfu. Taka jest moja wizja. Wizja wspaniała, ale wolę aby pozostała tylko wizją. Dla dobra gór.
Hej:)
A tak na marginesie dysputy o przejściach chciałem zapytać, czy przystąpienie do układu z Shengen w końcu otworzy nam drogi na Słowację? Nie przez przejścia, a szlakiem, górą... Już się rozmarzyłem:D
Pozdrawiam,
Derty
Hej:)
A tak na marginesie dysputy o przejściach chciałem zapytać, czy przystąpienie do układu z Shengen w końcu otworzy nam drogi na Słowację? Nie przez przejścia, a szlakiem, górą... Już się rozmarzyłem:D Tak, pod warunkiem, że z obu stron przejście będzie dozwolone ze względu na ochronę przyrody (rzecz jasna dotyczą tego całkiem inne przepisy). Np. z obu stron do granicy będzie dochodził szlak turystyczny.
W miejscach, które nie obejmuje Park Narodowy lub inny rezerwat przechodzić będzie można wszędzie.
Tylko trzeba będzie mieć ze sobą dokumenty.
Też czekam na to z utęsknieniem.
Pozdrowienia
Basia
Hej:)
Mrrr...tak pięknie będzie pójść przez Rabią w Bukovske Vrchy, zaliczyć cerkiewki na dole, podjechać do Ubli, wbić się do UA i zmęczyć np Borżawę i wrócić przez Ublę i Kremenaros po drodze zaliczając kolejne cerkwie:D
Pozdrowienia,
Derty
Tak, pod warunkiem, że z obu stron przejście będzie dozwolone ze względu na ochronę przyrody (rzecz jasna dotyczą tego całkiem inne przepisy). Np. z obu stron do granicy będzie dochodził szlak turystyczny.
W miejscach, które nie obejmuje Park Narodowy lub inny rezerwat przechodzić będzie można wszędzie.
Tylko trzeba będzie mieć ze sobą dokumenty.
Też czekam na to z utęsknieniem.
Pozdrowienia
Basia Jesteś pewna ? Bo mnie się zdaje iz przystąpienie do układu z Schengen oznacza zniesienie kontroli, ale granice między państwami ciągle istnieja i można je przekraczać tylko na przejściach. Oczywiście przejścia sa tak gęsto rozmieszczone, więc to nie problem. Trzeba pamiętać że w krajach Schengen też może być przywrócona kontrola na granicach np. ze wzgledu na zagrożenie terrorystyczne.
Hej:)
Na dawnej granicy Austrii z Niemcami jest sobie tablica z napisami, że to dawna granica. Obojętnie, czy to szlak, czy szosa. Z Zugspitza można zleźć na lewo i na prawo o ile się umie:P Pograniczników nie ma. Nikomu nie muszę okazywać żadnych paszportów, dowodów i niczego. W Berhtesgaden szlaki idą np znad Konigsee i można nimi dotrzeć do Austrii, zleźć w doliny i wsmyknąć się choćby w rejon Dachsteinu. Z Alp Bawarskich nie tylko widać Grossglockner ale i się stamtąd robi kilkudniowe traski w ten rejon. Górami i bez paszportów. Tak jest też np w Pirenejach lub na granicy włosko-austriackiej. Nie ma żadnych ograniczeń co do godziny, pory roku. Za to powoli tablice stają się ciekawostką turystyczną:P Wiele razy widziałem turystów niemieckojęzycznych fotografujących się na tle takich tablic. Granica jest już zupełnie umowną linią. Pewnie łatwą do przywrócenia ale na pewno nie strzeżoną zawzięcie.
I takie coś mi się marzy w Karpatach:D Dość mam łażenia wzdłuż wododziałów:P Oby choć to przejście w Wołosatym się pojawiło... Ileż to roboty i czasu byśmy zaoszczędzili na majowej wyprawce na Pikuja:)
Pozdrawiam,
Derty
Jesteś pewna ? Bo mnie się zdaje iz przystąpienie do układu z Schengen oznacza zniesienie kontroli, ale granice między państwami ciągle istnieja i można je przekraczać tylko na przejściach. Oczywiście przejścia sa tak gęsto rozmieszczone, więc to nie problem. Trzeba pamiętać że w krajach Schengen też może być przywrócona kontrola na granicach np. ze wzgledu na zagrożenie terrorystyczne.
Pewna to nie jestem niczego :mrgreen:
Ale przeczytaj informacje oficjalne:
http://www.rcie.koszalin.pl/20.htm
http://www.cie.gov.pl/WWW/quest.nsf/...60027BBF2?Open
Wynika z nich ze granice nadal będą istnieć, ale obywatele Unii (jak również osoby, które legalnie wjechały na teren Unii) mogą je legalnie przekraczać w dowolnym miejscu bez kontroli.
Co do okresowego zamykania granic z ważnych powodów (np. terroryzm) - masz rację.
Cały czas się zastanawiam, dlaczego turystyczne przejścia graniczne otwarto w tylu miejscach, a nie otwarto go na Kremenarosie.
Aż się prosiło w tamtym miejscu.
Pozdrowienia
Basia
Jakby ktoś miał jescze wątpliwości czy turystyczne pieszo - rowerowe przejście graniczne z Ukraina jest niemożliwe do zrealizowania ot chociazby omawiane (narazie fikcyjne) w tym wątku. Jeżeli coś takiego udało się na Białorusi, którą Ukraina wyprzedza w możliwości ubiegania się o członkowstwo w UE o kilka długości ...
http://serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50348,4293670.html
Ja za to wyobrażam sobie, że kiedyś będzie można przejechać przyzwoitą drogą z Ustrzyk, przez Wołosate, Łubnię, pojechać dalej i nie będzie tam żadnego syfu. Taka jest moja wizja.
Mam taką nadzieję że Twoja wizja nigdy się nie stanie rzeczywistością. Browar, czy mam rozumieć, że nie chcesz, aby tam były przyzwoite drogi? Czy uważasz, że na przejściach granicznych zawsze ma być syf?
Wizja wspaniała, ale wolę aby pozostała tylko wizją. Dla dobra gór. Doczu, cieszę się, że moją wizję uznajesz za wspaniałą. Jak rozumiem, dla Ciebie jest to jednak czysta utopia i próba jej realizacji w obecnej sytuacji byłaby szkodliwa dla gór. Dzisiaj być może masz rację.
O pomyśle na niedopuszczenie do syfu już pisałem - opłaty za korzystanie z tej drogi, aby przemytnikom nie opłacało się tędy jechać. Oczywiście można wyobrazić sobie też inne sposoby.
Doczu, cieszę się, że moją wizję uznajesz za wspaniałą. Jak rozumiem, dla Ciebie jest to jednak czysta utopia i próba jej realizacji w obecnej sytuacji byłaby szkodliwa dla gór. Dzisiaj być może masz rację. Za utopię jej nie uważam, ale za szkodliwą jak najbardziej. Przynajmniej na razie.
O pomyśle na niedopuszczenie do syfu już pisałem - opłaty za korzystanie z tej drogi, aby przemytnikom nie opłacało się tędy jechać. Oczywiście można wyobrazić sobie też inne sposoby. W dzisiejszych czasach pobieranie opłat nie rozwiąże tego problemu.
Znając mentalnośc Polaków może wręcz odnieść skutek odwrotny. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: "Płacę to niech sprzatają" itd.
Tu nie chodzi o represje a o świadomość społeczną.
->Andrzej627
Nie chodziło mi o syf,tylko o przejście.Mam nadzieję że nie będzie przejścia w Wołosatem,droga jest mi obojętna.
Hej:)
Tak sobie dumam, czy przejście piesze np na Przeł. Bukowskiej byłoby zagrożeniem dla otoczenia? Jakoś nie wierzę, że przemytnicy chcieliby tamtędy ganiać z wódą. Poszliby raczej turyści. Tak więc chyba nie byłoby problemu śmieci itp. Szlak mógłby sprowadzać wędrowców z przełęczy od razu w dół ku Werchowynie, a więc omijałby zamknięty odcinek grani ku Siankom. Wystarczyłoby też uruchamianie go jedynie od końca maja do np końca września. Presja ludzi na ten fragment BdPN nie musiałaby być wielka. Przejście położone na Beskidzie też byłoby dobre ale zachęcałoby łatwością dotarcia do niego przemytników właśnie.
Oczywiście nie kruszyłbym o te rozwiązania kopii lecz pomarzyć można:D
Pozdrawiam,
Derty
Jeżeli coś takiego udało się na Białorusi, którą Ukraina wyprzedza w możliwości ubiegania się o członkowstwo w UE o kilka długości ...
http://serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50348,4293670.html Ale coś takiego, to zupełnie co innego niż np. punkty przekraczania granicy ze Słowacją.
Regularna podwójna kontrola z infrastrukturą - tyle tylko, że bez samochodów.
Hej:)
Tak sobie dumam, czy przejście piesze np na Przeł. Bukowskiej byłoby zagrożeniem dla otoczenia? Myślę, że dużym.
Nie trzeba nawet przemytników czy przejścia jak ww. z Białorusią. Starczyłoby zwiększenie - i tak wszak jak na Bieszczady masowego - ruchu turystycznego.
Przypominają mi się niegdyś niemal bezludne okolice Beskidu Niskiego,
teraz popularne pieszo i rowerowo - praktycznie bez żadnych większych atrakcji
poza przejściem na Słowację.
Dodatkowo AFAIR grzbiet wododziałowy nie jest po ukraińskiej stronie w tym fragmencie chroniony,
a wręcz częściowo turystycznie udostępniony (szlak zielony przez Użocką i Opołonek).
BTW:
kilka lat temu trafiwszy akurat na Mieżdurnarodny Vystup Mladeżi na Kremenaros,
gawędziłem sobie z kim popadło i od jakichś regionalnych oficjeli polskich
(gminy? BdPN?) slyszałem,
że przejścia turystycznego na Słowację na Kremenarosie i w okolicach nie ma i nie będzie
właśnie z powodu bliskości Ukrainy.
BTW^2:
Prywatnie i egoistycznie mam szczerą nadzieję, że dłuugo jeszcze nie będzie możliwości
przekraczania granic z Ukrainą 'niżej' niż, powiedzmy, Bystre i Michniowiec.
W polskie i ukraińskie Bieszczady całkiem miło jeździ się oddzielnie,
a wszelkie utrudnienia dalszego zadeptywaniu, a zwłaszcza zainfrastrukturyzowaniu onych 'na śmierdź'
są mi lube (-;
Serdeczności,
Kuba
Przypominają mi się niegdyś niemal bezludne okolice Beskidu Niskiego,teraz popularne pieszo i rowerowo - praktycznie bez żadnych większych atrakcji poza przejściem na Słowację. Chyba znam jakowyś inny Beskid Niski w którym atrakcji jest zatrzęsienie a przejście na Słowację jest jedną z najbanalniejszych i najmniej ciekawych
(...) przejścia turystycznego na Słowację na Kremenarosie i w okolicach nie ma i nie będzie
właśnie z powodu bliskości Ukrainy. Czy to znaczy, że chcecie mieć w Bieszczadach coś w rodzaju muru berlińskiego?
Chyba znam jakowyś inny Beskid Niski w którym atrakcji jest zatrzęsienie a przejście na Słowację jest jedną z najbanalniejszych i najmniej ciekawych Hmm, ja zrozumiałam że nie chodzi bynajmniej o Beskid Niski jako całość, a tylko o jego skrawek w pobliżu przejścia granicznego.
Np. rejon przejścia Radoszyce-Palota.
Byłam tam z 4 lata temu - kompletne bezludzie.
Nie wiem jak jest teraz, ale sądzę że właśnie powstanie tego przejścia gwałtownie zwiększyło atrakcyjność tego rejonu.
Pozdrowienia
Basia
Czy to znaczy, że chcecie mieć w Bieszczadach coś w rodzaju muru berlińskiego? "Chcecie" - przepraszam, ale do kogo się zwracasz z tym pytaniem ?
Do nas czy do urzędników unijnych ?
W swoim imieniu odpowiadam - "nie - ja nie chcę".
Ale prawda jest taka, że na dość długie lata prawdopodobnie tam będzie granica Unii Europejskiej, ze wszystkimi konsekwencjami.
Pozdrowienia
Basia
"Chcecie" - przepraszam, ale do kogo się zwracasz z tym pytaniem ?
Do nas czy do urzędników unijnych ?
Do tych, co są przeciwni otworzeniu nowych przejść.
->Andrzej627
Doliny w BdPN powinny być nieprzelotowe.Wyobraź sobie co by się działo w Tworylnym,Worku,czy innych miejscach przez które można by przejechać...Sajgon.Uważam że do Wołosatego można podjechać na parking i hajda na Bukowską czy Tarnicę.Jakby można w Ukrainę,to byłoby 50 samochodów na minutę,a nie pięć,jak teraz.
Browar. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Masz całkowitą rację. Przejście w tym miejscu nie jest najlepszym pomysłem.
Pozdrawiam
->Andrzej627
Doliny w BdPN powinny być nieprzelotowe.Wyobraź sobie co by się działo w Tworylnym,Worku,czy innych miejscach przez które można by przejechać...Sajgon.Uważam że do Wołosatego można podjechać na parking i hajda na Bukowską czy Tarnicę.Jakby można w Ukrainę,to byłoby 50 samochodów na minutę,a nie pięć,jak teraz. Hej:)
Browarze - masz na myśli przejście samochodowe. A cóż by szkodziło, gdyby np do przejścia na przeł. Użockiej trzeba było dojść z Bukowca (lub nawet z Tarnawy) pieszo? Nic wielkiego by się nie stało. Komu to chciałoby się jechać po wertepach, później tłuc wiele kilometrów po nieciekawym terenie z widokiem na pkp ukraińskie, aby w konsekwencji zaliczyć zejście do Użoka lub do Sianek po nic. Ruch aut można by już blokować w Tarnawie, co odstręczałoby przemytników alkoholu i jednodniowych turystów. Uważam, że akurat ten rejon nie ma specjalnych walorów przyrodniczych. Robienie z tego miejsca na siłę dziczy jest absurdalne. Rozumiem sentymenty, rozumiem, że możliwość pójścia dalej z plecakiem odczarowałaby to miejsce, pozbawiła waloru 'końca świata'. Lecz jako łazik górski boleję nad tym, że granicami sztucznie pochlastano te tereny, stanowiące przez wieki integralną całość, po których można było się włóczyć gdzie dusza zapragnie.
Obawy przed tzw. antropopresją wywołaną istnieniem przejścia pieszego są na tych obszarach zupełnie nieuzasadnione, bo zjawisko tam i tak występuje w dużym stopniu bez względu na to, czy jest tam przejście, czy go nie ma. Po prostu na UA życie toczy się do samej granicy.
Jestem za sezonowym przejściem pieszym w rejonie Worka Bieszczadzkiego:D
Pozdrawiam,
Derty
Chyba znam jakowyś inny Beskid Niski w którym atrakcji jest zatrzęsienie a przejście na Słowację jest jedną z najbanalniejszych i najmniej ciekawych Ten sam dokładnie ((-;
zbyt skrótowo (-;słynne skróty bez/myślowe) napisałem
- chodziło mi o brak jakichś wyjątkowo ciekawych,
zwłaszcza dla tzw. szerszej publiczności,
obiektów po słowackiej stronie, które skłaniałyby do przekroczenia granicy
konkretnie dla ich zobaczenia.
Sadzę - acz bez konkretnych badań statystyczno-terenowych (-; - że dla wielu 'niesmakoszy'
przebywających w Niskim etc. atrakcyjnym pomysłem na wycieczkę może być samo:
'no to może by tak za granicę?'
Czy to znaczy, że chcecie mieć w Bieszczadach coś w rodzaju muru berlińskiego? My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi.
(nawet za cenę ograniczenia naszej osobistej tychże Bieszczadów konsumpcji)
Amen.
Serdeczności,
Ręką włąsną
Kuba
Komu to chciałoby się jechać po wertepach, później tłuc wiele kilometrów po nieciekawym terenie z widokiem na pkp ukraińskie, aby w konsekwencji zaliczyć zejście do Użoka lub do Sianek po nic Ależ naturaaalnie (((-;
Identycznie jak przecież zupełnie nikomu się nie chce
iść na istniejącą tam teraz ścieżkę przyrodniczą, prawda?
Uważam, że akurat ten rejon nie ma specjalnych walorów przyrodniczych. BdPN jest czemuś innego zdania (podobnei jak projektanci kolejnych wersji granic Parku),
no ale jakżeby miał się merytorycznie znać (-;
- ot tępa żądza posiadania i zabraniania.
Ewentualnie chęć wybudowania kolejnych domków strażnika.
Serdeczności,
Kuba
Jestem za sezonowym przejściem pieszym w rejonie Worka Bieszczadzkiego:D
Łażąc sporo po Słowacji korzystam dość często z turystycznych przejść granicznych i wcale nie jest tak dramatycznie jak to co poniektórzy opisywali powyżej.
Ot choćby porównanie - Beskid Żywiecki i leżąca tuż "za progiem" Magura Orawska, na dodatek udostępniona co najmniej dwoma przejściami - na Przysłopie pod Rycerzową, oraz samochodowym na przełęczy Glinka - i to już od ładnych paru lat.
W Beskidzie Żywieckim stosunkowo spory tłok (chociaż zdecydowanie mniejszy niż w najwyższej części Bieszczadów) - Magura Orawska - kompletnie bezludna, co najwyżej grupki Słowaków pomykające na rowerach, ale nie więcej niż 2-3 takie małe grupki dziennie.
Podobnie w Czechach - w dość mocno zagospodarowanym turystycznie Beskidzie Śląsko-Morawskim tydzień temu w środku lipca przez dwa dni spotkaliśmy 4-5 małych grupek turystów (większość na rowerach).
Góry Choczańskie - tuż za granicą z Polską, kilka godzin drogi pieszo od naszej granicy. Moi synowie wrócili tydzień temu, przez tydzień intensywnego chodzenia spotkali tylko jedną 4-osobową grupę turystów (na Szipie).
To już znacznie większy tłok jest w oddalonej od granic Polski Czarnohorze, po prostu ona jest obecnie "modna".
Tak ze myślę że otwarcie nowych turystycznych przejść granicznych nie spowodowałoby masowego napływu turystów w te góry, które obecnie są puste.
Tam brak jest szlaków turystycznych, a zdecydowana większość ludzi w ogóle nie wyobraża sobie chodzenia poza szlakami (nie mam tu bynajmniej na myśli parków narodowych).
Myślę że obawy niektórych są przedwczesne.
Pozdrowienia
Basia
- chodziło mi o brak jakichś wyjątkowo ciekawych,
zwłaszcza dla tzw. szerszej publiczności,
obiektów po słowackiej stronie, które skłaniałyby do przekroczenia granicy
konkretnie dla ich zobaczenia. Jesteś pewien ?
A np. muzeum Andy Warhola ?
Kiedyś na trasie z Dukli do Tylawy złapałam stopa, samochodem jechali państwo z Warszawy (raczej nie "turyści plecakowi") specjalnie do tego muzeum.
Nawet się mnie pytali czy wiem kto to był Andy Warhol, a odpowiedział im 6-letni wtedy Maciek ;-)
Innych tego typu atrakcji (muzeum w Świdniku, Bardiów) jest sporo, są coraz więcej reklamowane i coraz więcej ludzi na kuracji w Krynicy wybiera sie na dzień samochodem do Bardiowa.
A ze przy tym w drodze powrotnej zakupią buteleczkę - to inna sprawa.
Coraz więcej jest takich jednodniowych wycieczek na Słowację (sama czasem prowadzę takie ze Śląska), ale większość ma konkretne cele - głównie parki wodne. W Krynicy tez sporo biur się ogłasza z tego typu propozycjami.
My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi.
(nawet za cenę ograniczenia naszej osobistej tychże Bieszczadów konsumpcji)
Pisałam już powyżej - opierając się na doświadczeniach z Beskidu Żywieckiego, gdzie te przejścia funkcjonują już od ponad 10 lat:
One w znaczące sposób ułatwiają życie turystom.
Można np. zrobić fajną trasę Czadca - Wielka Racza - Przegibek (nocleg) - Przeł Przysłop - Vyhylowka.
Natomiast nie zauważyłam aby w znaczący sposób spowodowały powstawanie po słowackiej stronie "Wesołych Miasteczek".
Te owszem (w postaci parków wodnych) powstają jak grzyby po deszczu i rozbudowują się na potęgę, ale na Liptowie, Orawie przy trasach samochodowych.
Pozdrowienia
Basia
wcale nie jest tak dramatycznie [...] Ot choćby porównanie - Beskid Żywiecki i leżąca tuż "za progiem" [...] zdecydowana większość ludzi w ogóle nie wyobraża sobie chodzenia poza szlakami Kto, Basiu, pisał ówdzie o czymś 'dramatycznym'?
Chętnie przeczytam coś mocniejszego... (-;
Porównanie - a kiedy ostatnio byłaś w Wołosatem czy 'worku'?
Szlaki - akurat (jak już wspomniałem) tam (Opołonek, Przeł.Użocka) szlak jest.
Serdeczności,
Kuba
Kto, Basiu, pisał ówdzie o czymś 'dramatycznym'?
Chętnie przeczytam coś mocniejszego... (-;
Porównanie - a kiedy ostatnio byłaś w Wołosatem czy 'worku'? Dawno ;-)
Czyżby teraz było tam znacznie gorzej niż na takiej np. Rycerzowej ?
(na której Ty z kolei pewnie dawno nie byłeś)
A co z tą słynną "dzikością" Bieszczadów ?
W sumie paradoks - w takich Górach Choczańskich - pięknych i dosłownie kamieniem rzucić od granicy (jednocześnie 2 godz. jazdy samochodem od Krakowa, a 3 od Katowic - dobrą drogą) można chodzić tydzień i nie spotkać prawie nikogo, a w "dzikich Bieszczadach" tłok.
Pozdrowienia
Basia
Jesteś pewien ?
A np. muzeum Andy Warhola ?
(...)
Pisałam już powyżej - opierając się na doświadczeniach z Beskidu Żywieckiego, gdzie te przejścia funkcjonują już od ponad 10 lat:
One w znaczące sposób ułatwiają życie turystom.
(...)
Wesołych Miasteczek".
Te owszem (w postaci parków wodnych)
A jesteś pewna Basiu, że pisałem o _wszystkich_ przejść okolicach?
A jesteś pewna, że trzeba mnie uświadamiać co do atrakcyjności słowackiego Niskiego i/lub Bieszczadów?
(((-;
A jesteś pewna, że - przy całej sympatii dla Żywieckiego - całe polskie Beskidy,
a te jedyne wschodnie w szczególności,
winny być równie jak ww. wyposażone w szlaki, schroniska itp. ułatwienia życia turystów?
Wesoła wioseczka - nie chodziło mi o konkretne centra rozrywki,
ale dalsze czynienie Bieszczadów lekkimi, łatwymi, przyjemnymi i zagospodarowanymi.
Serdeczności,
Kuba
Czyżby teraz było tam znacznie gorzej niż na takiej np. Rycerzowej ?
(na której Ty z kolei pewnie dawno nie byłeś)
(...)
A co z tą słynną "dzikością" Bieszczadów ?
(...)
W sumie paradoks - w takich Górach Choczańskich
(...)
a w "dzikich Bieszczadach" tłok Obawiam się, że - w stosunku do przeszłości tych miejsc,
no i zwlaszcza - gdy idzie o Bieszczady - w ww. okolicach
- tak.
Choc faktycznie na Rycerzowej czy w okolicach byłem ostatnio tak z 8-10 lat temu
Dzikość (generalnei względna) - zdycha od paru dekad - ale to nie powód by oną dobijać.
Paradoks - Chocz jest otoczony ciekawszymi
(-;no dobra, niech Ci będzie - Lokalna Patriotko - podobnie ciekawymi) okolicami.
Bieszczady - pzostając w Polsce i Słowacji - generalnie mniej ciekawymi.
Tłok - ano właśnie, i niechże choć już dużo większym przynajmniej nie będzie...
Serdecznosci,
Kuba
(...)boleję nad tym, że granicami sztucznie pochlastano te tereny, stanowiące przez wieki integralną całość, po których można było się włóczyć gdzie dusza zapragnie.
Derty, bardzo ładnie to powiedziałeś.
A jesteś pewna Basiu, że pisałem o _wszystkich_ przejść okolicach?
A jesteś pewna, że trzeba mnie uświadamiać co do atrakcyjności słowackiego Niskiego i/lub Bieszczadów?
(((-; Ciebie na pewno nie trzeba.
:lol:
Ale chyba masz niezbyt wysokie mniemanie o ludziach, którzy jeżdżą na Słowację tylko po to (jak pisałeś) aby "być za granicą".
Z iloma takimi ludźmi gadałeś ?
Bo ja prowadzę raz, dwa razy do roku całe wycieczki właśnie na Słowację i ludzie najczęściej konkretnie wiedzą czego chcą i czego sie spodziewać. Prawda, ze chodzi o inne okolice - głównie Orawa i Liptów, ale chyba skończyły się już czasy, kiedy ludzie jeździli na Słowację tylko po alkohol.
Większość tych wycieczek które prowadzę to wycieczki stricte w góry (takie sobie wybieram). Inne jakie widziałam w biurach to przeważnie parki wodne.
Dostaję średnio co 2-3 dni pytania mailem co do walorów tej czy innej okolicy na Słowacji. I są to pytania nie od turystów górskich ale od takich "normalnych" ludzi, np. gdzie pojechać z 3-letnim dzieckiem, aby były fajne baseny, aby było blisko z Katowic i aby przy okazji można się było wybrać na spacer w górki.
I inne tego typu.
A jednocześnie przy tym wszystkim można łazić po słowackich górach tydzień i nie spotkać nikogo. Tylko to nie może być Mała Fatra, lub Tatry.
A jesteś pewna, że - przy całej sympatii dla Żywieckiego - całe polskie Beskidy,
a te jedyne wschodnie w szczególności,
winny być równie jak ww. wyposażone w szlaki, schroniska itp. ułatwienia życia turystów? Ależ one (tzn. całe polskie Beskidy - Wschodnie i Zachodnie) są równie dobrze wyposażone w szlaki i inne ułatwienia. Obecnie Bieszczady i Beskid Niski , wcale nie są jakąś "dziką enklawą". Raczej obserwuję przemieszczenie się tych tłumów ludzi z Beskidu Śląskiego i Żywieckiego na wschód, bo Beskid Niski i Bieszczady są "dzikie" i modne.
Najmniej ludzi to chodzi latem po Beskidzie Wyspowym.
Na którymś z czytanych przeze mnie forów niejaki Janek robił kiedyś dla Lucyny zestawienie "osobodni" noclegowych. Było to wg powiatów.
Wyszło z tego, ze najwięcej ludzi nocuje w powiecie tatrzańskim, potem długo długo nic i był Beskid Śląski a potem Bieszczady.
Oto odnaleziony link (jednak liczby są trochę inne, ale i tak Beskid Wyspowy zdecydowanie na końcu):
http://www.tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3752
Warto przeczytać cały wątek.
Wesoła wioseczka - nie chodziło mi o konkretne centra rozrywki,
ale dalsze czynienie Bieszczadów lekkimi, łatwymi, przyjemnymi i zagospodarowanymi. Ale chodzi Ci o Bieszczady po stronie polskiej, słowackiej czy ukraińskiej ?
Bo po polskiej to już chyba przepadło.
Ale w dalszym ciągu uważam że turystyczne przejścia graniczne w tym rejonie nie zaszkodzą ani ukraińskim ani słowackim Bieszczadom.
Jeszcze jeden przykład:
W najbardziej chyba zatłoczonym jeśli chodzi o ilość turystów Beskidzie Śląskim z tymi wszystkimi parkami linowymi na Czantorii i Równicy, kolejką krzesełkową na Czantorię itd. wystarczy przekroczyć granicą na jednym z kilku przejść granicznych w paśmie Czantorii i Stożka i zejść 300 m od granicy, aby znaleźć się w całkiem innym świecie.
Pozdrowienia
Basia
Nie Bardiów tylko Bardejów!
Nie Bardiów tylko Bardejów! Obawiam się że właśnie nie - Basia napisała poprawnie, czyli Bardiów (Bardejov) :)
My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi. Teraz rozumiem. Nie wystarczy szczelnie chroniona granica z Ukrainą. Całe Bieszczady trzeba otoczyć drutem kolczastym i zakazać wstępu. W wyjątkowych przypadkach specjalnie powołany Urząd Ochrony Bieszczadów mógłby wydawać jednorazowe przepustki upoważniające do wstępu pieszego ten teren.
Identycznie jak przecież zupełnie nikomu się nie chce
iść na istniejącą tam teraz ścieżkę przyrodniczą, prawda?
BdPN jest czemuś innego zdania (podobnei jak projektanci kolejnych wersji granic Parku), 1. Czy się idzie tylko do Sianek, czy dalej, to nie zmienia faktu, że JUŻ są tam tłumy. Ścieżka na przełęcz Użocką nie naruszy równowagi przyrody - pas graniczny penetrowany przez pograniczników jest w odległości kilkuset metrów od tej ścieżki, linia kolejowa i droga też są tuż tuż i zapewne więcej brużdżą przyrodzie niż kilkuset nawet facetów z worami idących ku wschodowi:) Same Sianki w zasadzie nie są niczym oddzielone od 'dzikich polskich Bieszczadów'. To jest fikcja nie dzikie zadupie.
Z powodów j.w. czynienie z rejonu Sianek i Przeł. Użockiej terenu zamkniętego, zakazanego, byłoby absurdem. Dobrze to rozumieli twórcy ścieżki przyrodniczej, która siłą rzeczy sprowadziła tam wreszcie i turystów z Polski. Przynajmniej równowaga narodowości jest;P Cały ten rejon jest otuliną naprawdę cennych rejonów Kińczyka i Połoniny Bukowskiej. Jest też jednym ze szlaków migracyjnych dużych drapieżców. Obecność na szlaku kilku faciów z walizami drapieżnikom nie przeszkodzi bardziej niż dymiące Moskwicze na przeżynającej ten teren szosie. Powiem więcej - może się okazać, że miśki zaczną kontrolować zawartość bagaży wędrowców:D I ruch osłabnie:P
Granice PN mogą się już tylko przesuwać ku północy i zachodowi. Sprawa Doliny Sanu pod Otrytem i jej walorów przyrodniczych jest raczej bezdyskusyjna choć mimo presji ludzi też jakoś ten teren owych walorów nie stracił. Tam powstaje problem, czy rzeczywiście rozwlekać granice PN-u, czy nie. Ale to już jest w innym wątku.
Pozdrawiam,
Derty
będąc na granicy koło przeł Żydowski Beskid (dodam że legalnie od str. ukraińskiej :lol: ) widziałem rzucone puszki po piwie Żywiec... :(
będąc na granicy koło przeł Żydowski Beskid (dodam że legalnie od str. ukraińskiej :lol: ) widziałem rzucone puszki po piwie Żywiec... :( Zdecydowanie więcej leży tam (na całej długości szlaku granicznego) puszek Obołoń oraz opakowań po ukraińskich papierosach :-(
No w końcu pogranicznicy UA patrolują :) :(
Coś w temacie:
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll.../-1/bieszczady
W temacie jak wyżej:
http://www.bdpn.pl/index.php?option=...=235&Itemid=26
Co najmniej dziwnym wydaje się przepływ informacji i sposoby uzgadniania dość istotnych spraw między Parkiem, a władzami samorządowymi.
Rada Naukowa Paku jest przeciwna planowanemu przejściu granicznemu Wołosate-Łubnia. W swoim stanowisku pisze m. in.
Czy ktoś wie, o kogo tu konkretnie chodzi?
Mrówki, stonkę, przemytników hurtowych, handlarzy narkotyków i mafię przewodnicką ;)
Pamiętam sprzed kilku lat, że wymiękł dyr. Komornicki (może mylę nazwisko), i zadeklarował publicznie, iż przejście Wołosate/Łubnia, jako jedyne pośród mających powstać, jest nie do pomyślenia, natomiast jeśli powstaną inne w regionie z (UA), sprawa jest do "przejścia" :roll:
No to jest oferta tych innych, ale nadal ... "kontrofersje", no bo jak to...
Rada Naukowa Paku jest przeciwna planowanemu przejściu granicznemu Wołosate-Łubnia. W swoim stanowisku pisze m. in.
Czy ktoś wie, o kogo tu konkretnie chodzi? Kto jest za? Do utworzenia przejścia dążą samorządowcy i mieszkańcy Zakarpacia. Jest to jedyne miejsce łączące polskie Podkarpacie i ukraińskie Zakarpacie. Przejścia turystyczne pomiędzy UE, a krajami niezrzeszonymi są niemożliwe. Musiałoby powstć przejście drogowe. Po co? Aby rozwijał się handel. W Bieszczadach w sezonie jest potężny rynek zbytu na wszelkie używki. Nie wierzę aby przejście miało jakieś zaczenie turystyczne. Turyści nie przecisną się przez handlarzy vide Krościenko.
@vm
Ręce precz od mafii przewodnickiej. Inaczej ...:twisted: ;)
Ano kto się interesuje? oprócz przedstawicieli Sejmu RP: ambasador Ukrainy w RP, Olexander Motsyk; konsul generalny Ukrainy w Lublinie, Ivan Grytsak; zastępca dyrektora Departamentu Konsularnego i Polonii, Bogusław Dubiński; konsul RP na Ukrainie, Ryszard Klemm; wicekonsul RP w Łucku, Andrzej Drozd; podsekretarz stanu w MSWiA, Wiesław Tarka; zastępca komendanta głównego Straży Granicznej, Jacek Bajger; komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, generał brygady Marek Dominiak; komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, pułkownik Józef Ostapowicz; zastępca Szefa Służby Celnej, Agnieszka Szymankiewicz; dyrektor Izby Celnej w Warszawie, Sławomir Pichor; dyrektor generalny dróg i autostrad, Zbigniew Jaworski; wiceminister polityki regionalnej, Władysław Ortyl; dowódca wojsk lądowych, generał broni Edward Pietrzyk; radca ministra obrony narodowej, generał dywizji Józef Buczyński; dowódca XXI Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie, generał brygady Janusz Bronowicz; dowódca Batalionu Polsko-Ukraińskiego, major Bogdan Wójcik; wojewoda podkarpacki, Ewa Draus; prezydent Przemyśla, Robert Choma i wielu innych znamienitych gości
nie pieprzmy o mieszkańcach i coś tam ;-)
Handlarze to zjawisko przejściowe. Kiedyś ten problem zniknie w sposób naturalny.
Lucyna, a co Ty sama sądzisz o takim przejściu?
Jestem zdecydowanie przeciwna. W żadnym ale to w żadnym wypadku przejście graniczne nie powinno funkcjonować na terenie BdPN.
Jestem zdecydowanie przeciwna. W żadnym ale to w żadnym wypadku przejście graniczne nie powinno funkcjonować na terenie BdPN. Nooo, robiłby się jarmark w wakacje pod Tarnicą oj robiłby.
"dyrektor generalny dróg autostrad, Zbigniew Jaworski"
Oczom nie wieżę - autostrada pod Tarnicą, no chyba że w XXXXXX wieku :lol:
Dodajmy może jeszcze, że drogowymi przejściami granicznymi, w miarę przejezdnymi, mimo zaawansowanych technologii , na granicach z Czechami, Słowacją i Ukrainą, interesuje się jak najbardziej NATO.
(a czy to Park Narodowy, czy nie ... :)
Jestem zdecydowanie przeciwna. W żadnym ale to w żadnym wypadku przejście graniczne nie powinno funkcjonować na terenie BdPN. Lucyna, czy możesz sobie wyobrazić, że Ukraina też kiedyś będzie w strefie Schengen? Wtedy też będziesz przeciwna?
Jestem zdecydowanie przeciwna. W żadnym ale to w żadnym wypadku przejście graniczne nie powinno funkcjonować na terenie BdPN. pognasz tamtędy z wycieczkami, spoko ;-)
Tak, Bieszczady są nadrzędną wartością!!!
Podzielam zdanie Lucyny.Przy obecnym dyrektorze to tym bardziej niemożliwe.
Pozdrawiam
Lucyna, czy możesz sobie wyobrazić, że Ukraina też kiedyś będzie w strefie Schengen? Wtedy też będziesz przeciwna? A co to ma do rzeczy ? To zdarzenie potencjalnie tak odległe, że szkoda czasu na dyskuję . Dziwi mnie wracanie ciągle do przejścia w Wolosatem. A może by panowie decydenci zrobili porządek na dotychcvzas istniejących przejsciach i wybudowali inne zaplanowane na granicy z Ukraina w naszym wojewodztwie: Budomierz, Malhowice, w rejonie Lutowisk. I tamte przejscia mają sens, bo moga mieć jakieś znaczenie gospodarcze, łączą gesto zaludnione obszary Ukrainy i Polski . Przeciez na południe od BdPN teren Ukrainy jest nie specjalnie gęsto zamieszkały, a gdyby przejście mialo służyć nie do przemytu ale wymiany towarowej, to te towary trzeba by tam wozić z daleka.
Przeciez na południe od BdPN teren Ukrainy jest nie specjalnie gęsto zamieszkały, a gdyby przejście mialo służyć nie do przemytu ale wymiany towarowej, to te towary trzeba by tam wozić z daleka. Coś mi mówi, że w Łubni już bimbrownie stoją pod parą i czekają. Więc z daleka będzie wożony tylko cuker:D
Zbliża się ten cudny czas, gdy se pierdyknę bigmaka w makdrajwie w Wołosatym, podjadę do tesko w Berehach, kupię taniej wódki, kiełbachy i zalegnę w jakimś uroczym pensjonaciku zakarpackim, aby powdychać fresz er z nowego klimatronika hotelowego, oglądnąć tvn-durno, nasycić się nastrojem dzikiej krayny. A później zawrócę wypasionego hajluksa ku autostradzie na północ i estakadami pomknę od połoniny do połoniny i z obrzydzeniem wspomnę czasy, gdy człek w znoju tachał jakiś cholerny plecak przez jakieś jeszcze bardziej cholerne krzale w bliżej nieokreślonym, cholernym, celu. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale...Buba, czujesz bluesa?
Derty
Coś mi mówi, że w Łubni już bimbrownie stoją pod parą i czekają. Więc z daleka będzie wożony tylko cuker:D
Zbliża się ten cudny czas, gdy se pierdyknę bigmaka w makdrajwie w Wołosatym, podjadę do tesko w Berehach, kupię taniej wódki, kiełbachy i zalegnę w jakimś uroczym pensjonaciku zakarpackim, aby powdychać fresz er z nowego klimatronika hotelowego, oglądnąć tvn-durno, nasycić się nastrojem dzikiej krayny. A później zawrócę wypasionego hajluksa ku autostradzie na północ i estakadami pomknę od połoniny do połoniny i z obrzydzeniem wspomnę czasy, gdy człek w znoju tachał jakiś cholerny plecak przez jakieś jeszcze bardziej cholerne krzale w bliżej nieokreślonym, cholernym, celu. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale...Buba, czujesz bluesa?
Derty Jakbym słuchał ojca Rydzyka i spółkę. Tam też snują takie wizje przyszłości.:wink:
Jakbym słuchał ojca Rydzyka i spółkę. Tam też snują takie wizje przyszłości.:wink: To Ty się wsłuchujesz w tę rozgłośnię? Gratulacje... :evil:
Kupić Ci odnośny berecik?:P
Pozdrawiam,
Derty
To Ty się wsłuchujesz w tę rozgłośnię? Gratulacje... :evil:
Kupić Ci odnośny berecik?:P
Pozdrawiam,
Derty He he he. Wiedziałem że ktoś tak zareaguje.
Czasem żeby wyrobić sobie SWOJE, powtarzam SWOJE a nie narzucone zdanie, należy poznać problem dogłębnie z każdej możliwej strony, nie tylko z jednej. A więc dotrzeć do źródeł i posłuchać.
Może Cię to zmartwi ale mija równo 10 lat od kiedy słuchałem ostatnio.
Powiem że wystarczyło mi parę miesięcy na wyrobienie sobie zdania, które okazało się identycznego ze zdaniem większości obywateli. Zadowolony?
Niestety ale Twoje wizje są analogiczne do wizji tej rozgłośni dotyczących tego co będzie gdy Polska wejdzie do UE. Wg. tego co pamiętam m.in. mówiono, że do tej pory połowa Polaków powinna kopnąć w kalendarz dobrowolnie albo, w przypadku opierania się, z pomocą miłościwie nam panującej Brukseli.
Cóż, tak mi się tylko skojarzyło :-P
Pozdrawiam również, zejdźmy na Biesy
[...]
Niestety ale Twoje wizje są analogiczne do wizji tej rozgłośni dotyczących tego co będzie gdy Polska wejdzie do UE. Wg. tego co pamiętam m.in. mówiono, że do tej pory połowa Polaków powinna kopnąć w kalendarz dobrowolnie albo, w przypadku opierania się, z pomocą miłościwie nam panującej Brukseli.
Hej:)
No zatkało mnie. Gdzieś Ty terminował? W gazecie wybiórczej? Zapraszam na kielicha kiedyś w Bieszczadach i sobie pogadamy o wizjach:D A tym czasem bądź łaskaw nie porównywać mnie z 'laskami' z RM, bo mało jeszcze o mnie wiesz...
Pozdrawiam,
Derty
A co to ma do rzeczy ? To zdarzenie potencjalnie tak odległe, że szkoda czasu na dyskuję . Dziwi mnie wracanie ciągle do przejścia w Wolosatem. Myślę, kiedyś Ukraina też będzie w UE i to zdarzenie nie jest tak bardzo odległe. Czy 20 lat temu ktoś marzył o dzisiejszej sytuacji geopolitycznej Polski? Dyskusja poszła jednak innym torem.
Myślę, kiedyś Ukraina też będzie w UE i to zdarzenie nie jest tak bardzo odległe. Czy 20 lat temu ktoś marzył o dzisiejszej sytuacji geopolitycznej Polski? Dyskusja poszła jednak innym torem. No może, ale przecież sami ukraińcy jeszcze nie wiedzą czego chcą...
Zachód kraju chce Unii, wschód nie, rosyjski niedźwiedź swą potężną łapę trzyma na wszystkim.
Roboty do wykonania przed wejściem mają duuużooo więcej od nas.
Jak dla mnie i wielu rowerzystów takie przejście byłoby super. Łatwo skakało by się na rowerku na Ukrainę. Pod warunkiem że po ich stronie byłoby po czym pojechać :wink:
No i sprawa wpływu na środowisko: jeśli okolica zmieni się tak jak przez przejście w Ożennej - to jestem za. Jeśli tak jak w Koniecznej to przeciw.
Ogólnie, jeśli teren w znacznym stopniu miałby utracić swe dotychczasowe walory to jestem przeciw.
Derty, to było tylko pierwsze skojarzenie (broń Boże porównanie), może niepotrzebnie wylane na papier, czasem za szybki jestem. A kielich - jak najbardziej, ale dopiero wiosną :grin: Po całodziennej jeździe czy wędrówce jest nawet wskazany.
napisal Derty
"Coś mi mówi, że w Łubni już bimbrownie stoją pod parą i czekają. Więc z daleka będzie wożony tylko cuker:D
Zbliża się ten cudny czas, gdy se pierdyknę bigmaka w makdrajwie w Wołosatym, podjadę do tesko w Berehach, kupię taniej wódki, kiełbachy i zalegnę w jakimś uroczym pensjonaciku zakarpackim, aby powdychać fresz er z nowego klimatronika hotelowego, oglądnąć tvn-durno, nasycić się nastrojem dzikiej krayny. A później zawrócę wypasionego hajluksa ku autostradzie na północ i estakadami pomknę od połoniny do połoniny i z obrzydzeniem wspomnę czasy, gdy człek w znoju tachał jakiś cholerny plecak przez jakieś jeszcze bardziej cholerne krzale w bliżej nieokreślonym, cholernym, celu. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale...Buba, czujesz bluesa?"
jasne! bedzie super ;) przeciez kazdy marzy o tym zeby tak spedzac czas nie tylko w biesach a i na ukrainie.. kazdego "porzadnego turyste" wozacego sie po rownym asfalcie pomiedzy jednym a drugim bieszczadzkim pensjonatem razi to ze na ukrainie jest jeszcze inaczej... jasne ze czuje bluesa...
a jesli chodzi o pana rydzyka i jego bande..nie jestem ich wielbicielka ani nie popieram wielu idei i pomyslow- bereta takze nie posiadam (mam tylko taki rastafarianski z welny ale nie nosze bo mi jakos nie za ladnie ;) ale coz zrobic ze czesc ich wizji sie sprawdza..
a moze i ja bym wpadla z wami na kielicha?? :D
Polecam artykuł z Nowin z 5 września:
Będzie więcej przejść granicznych
Dołączam mapkę z tego artykułu:
Polecam artykuł z Nowin z 5 września:
Będzie więcej przejść granicznych
Dołączam mapkę z tego artykułu: Przejście nie-samochodowe. To chyba dobry kompromis.
Buba, wpadaj bez pytania.
Hej:)
Ehhh...człek często za szybki jest przy kompie. Ja przynajmniej z braku czasu. Ale dziś mam go wiele. Siedzę chory, za oknem wali śnieg, wicher otrzepał przez ostatnie dni bukowe szatki jesienne i...rozmarzyłem się. O jednym, o pieszym przejściu, a niechby i w Wołosatym. Ale pieszym. Mrówki z wódą mi nie przeszkodzą. Wiesz Lucyno, przedarliśmy się dzielnie z Jaro i innymi słynnym 'przemytnikiem' do Chyrowa i spowrotem, to i kolejkę pieszochodów w Wołosatym wytrzymam:P
Kielich w Bieszczadach to ja wzniosę dopiero na Sylwestra. Wcześniej nie da rady:/ Chyba, że cuda się zdarzą:)
Pozdrawiam,
Derty
PS: Załączam kilka fotek z jesieni: http://picasaweb.google.pl/janguniak/Jesie
Kolory były szalone.
Zdjęcia rewelacyjne ale ptak robiący zapasy to nie sroka tylko sójka z tej samej rodziny krukowatych.
a pieszych przejsc to by moglo byc i 20!! najlepiej jakby byly turystyczne!! wbita tablica z napisem 'przejscie" jest najmniej inwazyjna i uciazliwa ;) zwlaszcza jak sie przechodzi poza godzinami gdy jest czynne ;)
Zdjęcia rewelacyjne ale ptak robiący zapasy to nie sroka tylko sójka z tej samej rodziny krukowatych. A to widać jednak:P Dzięki za podpowiedź - wreszcie poprawione:)
Pozdrawiam,
Derty
w Lubni mieszkańcy mówią o spotkaniu PL-UA które odbyło się w zeszłym tygodniu wraz z odwiedzeniem przełęczy Beskid między Wołosatem a Lubnią.
Podobno klamka zapadła i przejście ma być gotowe przed Euro 2012.
Szkoda, bo Lubnia teraz ma klimat wioski na końcu świata przepięknymi górami otoczonej. Z drugiej strony łatwiej będzie dotrzeć z PL na Zakarpacie (zawszę musze jeźdizć orzez SK).
Obecnie na granicy jednak droga graniczna będąca elementem sistiemy jest świeżutko orana i utrzymywana.
A sistiema w innych miejscach ? obraz nędzy i rozpaczy. między Piniaszkowym a Opołonkiem trza przedzierać się przez 3-4 metrowe wierzby....
Podobno klamka zapadła i przejście ma być gotowe przed Euro 2012. Czy ktoś wie coś konkretnego na ten temat?
Ja wiem tyle, że przejście będzie i tyle więcej nie powiem ;)
a ja dodam że wczoraj asfaltmistrze mineli Wołosate i nie zaprzestali prac... Mniemam że gnaja swymi piekielnymi machynami ku przełęczy:D
a ja dodam że wczoraj asfaltmistrze mineli Wołosate i nie zaprzestali prac... Mniemam że gnaja swymi piekielnymi machynami ku przełęczy:D Jak to? Czyżby te słowa oznaczały że droga UG-Wołosate jest już "normalna"?!
no i szlak trafil ekosystem w tej czesci swiata!
w koncu paralotniki moga latac :)
pozdrawiam
Przyznam,że i mnie zaskoczyła wyremontowana droga do Wołosatego,ale nie przepuszczałem,że może to grozic jakimś przejściem.Teraz wszystko jasne.
Kolejne posiedzenie Komisji ds. przejść granicznych Polsko-Ukraińskiej Rady Koordynacyjnej ds. Współpracy Międzyregionalnej planowane jest na wrzesień. Wersja oficjalna jest taka:
Odpowiedź na interpelację w sprawie budowy nowych przejść granicznych z Ukrainą
Nic nie słychać na temat Wołosatego.
....Nic nie słychać na temat Wołosatego. Po prostu , robią asfalt dalej na przełęcz. ( taniej teraz "pociągnąć" za jednym razem , niż ponownie kiedyś sprzęt ściągać tam)
Jak Ukraina będzie w EU , to będzie jak znalazł.
Jak Ukraina będzie w EU , to będzie jak znalazł. łojej, a już miałam nadzieję, że dożyję takiego przejścia :razz:
Po prostu , robią asfalt dalej na przełęcz. ( taniej teraz "pociągnąć" za jednym razem , niż ponownie kiedyś sprzęt ściągać tam)
Jak Ukraina będzie w EU , to będzie jak znalazł. Racja. A WOP przecież tamtędy co chwila gna "jak na sraczkę", więc ułatwi im to osiąganie i tak już zawrotnych prędkości.
Może do Bukowskiej asfalt dociągnął ? :wink:
Jeżeli powstanie przejście to kaktus mi wyrośnie w pewnym miejscu .Najlepiej będzie jak powstanie ze dwadzieścia nowych przejść granicznych tylko kto za nie zapłaci,chyba nie Ukraina.A tak na marginesie mieszkańcy Łubni na temat przejścia wiedzą tyle co my czyli nic ,klamka już zapadała ze sto razy i jakoś zapaść nie może.Pozdrawiam Ostatni Mohikanin z Ustrzyk Górnych.
Szanse na powstanie przejścia w Wołosatem są bliskie zero, nikt o zdrowych zmysłach nie zrobi "autostrady" w sercu parku narodowego, już lepszym rozwiązaniem jest przejście w Bystrem/Michniowcu lub w Smolniku..
a ja dodam że wczoraj asfaltmistrze mineli Wołosate i nie zaprzestali prac... Mniemam że gnaja swymi piekielnymi machynami ku przełęczy:D Daj znać za jakiś czas dokąd ten asfalt zrobią, ja ciągle twierdzę, że to na zamówienie wojsk straży granicznej z UG, by się im koła motorów i jeepów na wertepach nie urywały.
Jak się dobrze rozpędzą to asfalt położą aż po Gorgany a może i dalej.
Ja Wam napisałem co ludziska w Lubni mówili. Wiadomo wieść gminna może "ponieść", ale najwyraźniej spotkania PL-UA się odbywają. A im bliżej będzie EURO 2012 to naciski mogą być większe.
Wiadomo że są naciski ze strony Ukraińskiej przejście piesze mogłoby powstać ale nie samochodowe.Jednak nikt nie wie co tam w głowach zaświta naszym wspaniałym rządzącym,wpływu na to nie mamy poczekamy zobaczymy co się urodzi ciekawego.Pozdrawiam Ostatni Mohikanin z UG.
:wink: mamy zatem nadzieję, iż Przełęcz ponownie będzie "pełnić" swą zwykłą , liczącą co najmniej wiele tysięcy lat ludzkiej historii, funkcję.
Na pohybel twórcom gett, murów, zon, szlabanów, itd.
Poza tym i tak, niekiedy ;) nie było problemem przekraczanie "nielegalne" granicy w tym miejscu.
no właśnie :) niektórzy mieszkańcy Lubnej dość dobrze znają niektórych mieszkańców Wołosatego :)
Chris, nie wierzę! "Dyrygenci" z BPN zapłakaliby się na śmierć! A ileż "Rejtanów" by na Przełęczy leżało...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...CZADY/88295632
Daleko więc nam do tego, co robią Niemcy, Czesi i Słowacy: doprowadzają drogi z dobrą nawierzchnią do granicy i nie czekają czy mamy pieniądze na wybudowanie swojej czy nie! Oglądanie się i czekanie na środki ukraińskie prowadzi do tego, że ani z jednej ani z drugiej strony dobrych dróg ku granicy nie będzie! Ot i brak perspektywicznego myślenia...
.... doprowadzają drogi z dobrą nawierzchnią do granicy i nie czekają czy mamy pieniądze na wybudowanie swoje..... Wojtek masz rację , ale może droga (myślę ,że ze środków Unijnych) z Wołosatego dalej na przełęcz może być początkiem "perspektywicznego myślenia", choć tu zapewne chodzi na razie o ochronę zewnętrzych granic EU , a nie o turystykę .
Do końca nie zgadzam się z Tobą , Słowacy znowu nie są tak dobrzy jak piszesz , weżmy np . Roztoki , Radoszyce dla przykładu itp.
Wojtek masz rację , ale może droga (myślę ,że ze środków Unijnych) z Wołosatego dalej na przełęcz może być początkiem "perspektywicznego myślenia", choć tu zapewne chodzi na razie o ochronę zewnętrzych granic EU , a nie o turystykę .
Do końca nie zgadzam się z Tobą , Słowacy znowu nie są tak dobrzy jak piszesz , weżmy np . Roztoki , Radoszyce dla przykładu itp. Dokładnie, zresztą ostatnio nawet głośno było o drodze do granicy z Krępnej gdzie Słowacy też dali ciała
Słowacja boi się że ją zadeptamy chyba :)
Najpierw niech zaprowadzą porządek na przejściach już funkcjonujących a potem myślą o nowych.Należałoby również ukrócić samowolę połączoną z chamstwem i łapówkarstwem Ukraińskich pograniczników bo jak na razie to oni zarabiają na turystach i nie tylko.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...KEND/644332444
ehh.. pięknie to wygląda...
Komarnicki, Ilnicki - to polskie nazwiska turczańskiej szlachty zagrodowej...
Trzymam kciuki za to potencjalne przejście graniczne - wtedy któregoś dnia, po śniadanku, wsiądę sobie w samochód, przez Boberkę pojadę do Husnego Wyżnego, tam w magazinie kupię dwa piwa, jedno skonsumuję od razu i - w dwie-trzy godzinki wyskoczę na Pikuj, tam skonsumuję drugie piwko i nacieszywszy oczy widokami, spokojnie wrócę do domu na kolację...
Ech, piękne są marzenia...
Trzymam kciuki za to potencjalne przejście graniczne - wtedy któregoś dnia, po śniadanku, wsiądę sobie w samochód, przez Boberkę pojadę do Husnego Wyżnego, tam w magazinie kupię dwa piwa, jedno skonsumuję od razu i - w dwie-trzy godzinki wyskoczę na Pikuj, tam skonsumuję drugie piwko i nacieszywszy oczy widokami, spokojnie wrócę do domu na kolację...
Ech, piękne są marzenia... Gorzej, kiedy podobnych Tobie znajdą się tysiące.
;-)
B.
Gorzej, kiedy podobnych Tobie znajdą się tysiące. http://img57.imageshack.us/my.php?image=img6127yq6.jpg
maj; pod sposobnie osłaniającą od wiatru itd. skałką między Starostyną a Drohobyckim Kamieniem
- na przestrzeni kilku m kw. m.in.:
kawa 3w1, słodka chwila, chusteczki kosmetyczne (extremały...), dziczyzna liofilizowana (smakosze...), papier toaletowy, patyczki do uszu (esteci...), folie, papiery itd. - wszystko z polskimi metkami (Rodacy...)
Realistycznie - przejście w okolicach Lutowisk byłoby mimo wszystko całkiem zrozumiałe.
Drogowe w Wołosatem, czyli w środku Mnar.Rez.Biosfery - jak dla mnie - byłoby tragiczną pomyłką.
Serdeczności,
Kuba
taaaak... przez boberke czy wolosate bedzie szybko sprawnie i latwo pod pikuj... tylko czy wtedy bedzie jeszcze warto tam jechac??
ja tam jednak wole trudniej, na krocej ale moc zobaczyc taka ukraine jak jest jeszcze teraz.. widok ukrainskich wsi i polonin wynagradza dlugi czas spedzony na przejsciach :D
Komarnicki, Ilnicki - to polskie nazwiska turczańskiej szlachty zagrodowej...
Trzymam kciuki za to potencjalne przejście graniczne - wtedy któregoś dnia, po śniadanku, wsiądę sobie w samochód, przez Boberkę pojadę do Husnego Wyżnego, tam w magazinie kupię dwa piwa, jedno skonsumuję od razu i - w dwie-trzy godzinki wyskoczę na Pikuj, tam skonsumuję drugie piwko i nacieszywszy oczy widokami, spokojnie wrócę do domu na kolację...
Ech, piękne są marzenia... Seba,mam nadzieje,że to tylko taki niekonwencjonalny żart.
Seba,mam nadzieje,że to tylko taki niekonwencjonalny żart. Dlaczego żart? Niektórzy lubią lub mogą (jak Buba-zazrdoszczę) wielodniowe wyprawy, spanko w namiocie, tzw."niewygody", a ja "obarczony" rodziną z malutkimi dziećmi, pracą z której ciężko się wyrwać, jestem zmuszony zaliczać ukochane górki w jeden dzień (mam blisko). A już wyprawa na Ukrainę to z reguły przysłowiowe marzenie ściętej głowy...
Pozdrawiam
Dlaczego żart? Niektórzy lubią lub mogą (jak Buba-zazrdoszczę) wielodniowe wyprawy, spanko w namiocie, tzw."niewygody", a ja "obarczony" rodziną z malutkimi dziećmi, pracą z której ciężko się wyrwać, jestem zmuszony zaliczać ukochane górki w jeden dzień (mam blisko). A już wyprawa na Ukrainę to z reguły przysłowiowe marzenie ściętej głowy...
Pozdrawiam Seba uznalem to za żart,bo wydaje mi się,ze jesteś milośnikiem gór i przyrody,a takie przejście spowoduje straszna degradację naszych ukochanych gór. Moim zdaniem nie można jej usprawiedliwiać i tlumaczyć wygodą.Uważam,ze skrócenie drogi na Ukrainę nie może być powodem do degradacji środowiska w omawianej częsci Bieszczadów.Myślalem,że to dostrzegasz.
Seba uznalem to za żart,bo wydaje mi się,ze jesteś milośnikiem gór i przyrody,a takie przejście spowoduje straszna degradację naszych ukochanych gór. Moim zdaniem nie można jej usprawiedliwiać i tlumaczyć wygodą.Uważam,ze skrócenie drogi na Ukrainę nie może być powodem do degradacji środowiska w omawianej częsci Bieszczadów.Myślalem,że to dostrzegasz. Ee, przesadzasz... Tzw.wygodniccy turyści i tak tam nie pojadą bo brak infrastruktury na odpowiednim poziomie, ewentualnie do Sianek - przejechać się pociągiem przez tunele. Choć przyznaję że samo przejście w jakiś sposób "zanieczyści" jego najbliższą okolicę...
Pozdrawiam
Ee, przesadzasz... Tzw.wygodniccy turyści i tak tam nie pojadą bo brak infrastruktury na odpowiednim poziomie, ewentualnie do Sianek - przejechać się pociągiem przez tunele. Choć przyznaję że samo przejście w jakiś sposób "zanieczyści" jego najbliższą okolicę...
Pozdrawiam Seba,wydaje mi się,ze nie przesadzam.Większy rych samochodowy może np. zniszczyć calkowicie torfowisko przed Wolosatem.Moim zdaniem przejście dla pieszych-tak,dla samochodów-nie.
Witajcie :-) Po ostatnich doniesieniach (a raczej spekulacjach) mediów jakoby UEFA rozważało odebranie Ukrainie części spotkań Euro 2012(odpukać w niemalowane), zastanawiam się, czy wszelkie (i tak dość rachityczne) prace w temacie budowy i modernizacji infrastruktury przejść granicznych na polsko-ukraińskiej granicy nie wezmą zupełnie w łeb... Dotychczas hasłem przewodnim było "Zdążyć przed Euro 2012"... Już wiadomo, że i tak nie zdążymy. A jeśli nie teraz modernzacja przejść granicznych Polska-Ukraina, to kiedy?
Choć w te niewielkie przejścia, turystyczne, na których nam najbardziej zależy- nie wierzę,że się uda. Na to trzeba kasy, kasy i jeszcze raz kasy. A na barkach Ukrainy teraz budowa stadionów, dróg, infrastruktury. Nie chcę krakać, ale jest tak jak zacytował Browar - jeśli już, to Ukrainie zależy na przejściach dużych (TIR-y itd), a nie na tych niewielkich...
Całe szczęście,że Bieszczadzkie Anioły nie potrzebują przejść granicznych ;-DD
I to jest dobra wiadomość. :-) I tego się trzymajmy ;-))
Pozdrawiam ciepło! Darz Bór!
ps. Przelotowe doliny - liberum veto.
Przejście graniczne dla aut we Wołosatem - j.w.
moze nie zdążą... nie trace nadziei :)
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...OSCI/955487227
...
... No cóż, nie się tak stanie (jak wójt mówi).
niech ze to przejscie w Wolosatym bedzi ale tyko dla pieszych i rowerzystow.w sprawie samochodow musze niechetnie przyznac racje dyrekcji BdPN
Jak powstanie przejscie drogowe to zaraz zjawią sie białe pasaty z długimi antenami na dachach nie zwracające uwagi na pobocza i pędzące z nadświetlną predkościa. Szkoda ze raczej nie da sie zrobic przejścia typowo turystycznego gdzies na szlaku(np. na Krzemieńcu), tak by mozna było przejsc grancę odwiedzic pieszo okoliczne miejscowosci, jakies ciekawe miejsca. Jak dla mnie to dobre rozwiązanie.
Witamy Konradzie na forum
Dzień Dobry !
albo Czuwaj Duch !
a może Pochwalony !
jak go zwał tak go zwał witamy i zapraszamy do stosowania pewnych reguł.
(reguł kultury bieszczadzkiej)
Dzień Dobry!
Chyba śpiący już byłem, mój błąd.
Podtrzymam przejście Wołosate - Łubnia tylko dla ruchu pieszego i rowerowego. Zakarpacie nie ma tak zaduzo ludzi w miejscowinie Lubni i potem myslim ze nie moze powstac taka kolejka jak na przejście Medyka - Szegyni. Zapraszam do Zakarpacia, gdzie mamy juz podobne przejście na Slowaciu (Velke Slemence - Mali Selmenci), Wegrzy, Rumuni.
Podtrzymam przejście Wołosate - Łubnia tylko dla ruchu pieszego i rowerowego. A może tak dyliżansem?
Miałem przyjemność jechać końmi na tej trasie:
Dyliżansem do Łubni
PS. Pozdrawiam panią Agnieszkę i dziękuję jej za przejażdżkę.
serdecznie witam na forum :wink:
Ja tam jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek przejścia granicznego w Wołosatem czy pieszego, czy samochodowego, czy paralotniarskiego, czy quadowego :grin:
Co nas tak podnieca w Bieszczadach?? ich jeszcze stosunkowo duża DZIKOŚĆ, NIEDOSTĘPNOŚĆ NIEKTÓRYCH OBSZARÓW,
fajnie by było podjechać sobie samochodzikiem z Ustrzyk Górnych przez Beskid pod Pikuj, czy Równą. Ale zaraz Biechy rozpadłyby się na cześć wschodnią (Tarnica i ska) & zachodnią (Wetlińska, Caryńska i daleki zachód :wink:)
także myśle, że lepiej będzie bez przejście, a jak powstanie w Smoliniku to będzie i tak bliżej na Pikuj niż przez Krościenko :wink:
poza tym dyrekcja BdPN jest dalej przeciwna budowie przejścia w Wołosatym:
"Według naukowców, ochrona niedźwiedzi w Bieszczadach jest jednym z największych wyzwań na najbliższe lata. Podobnie zresztą jak ochrona pozostałych dużych drapieżników â wilków i rysi. To m.in. właśnie z tego powodu Bieszczadzki Park Narodowy nie zgadza się na wybudowanie w Wołosatem przejścia granicznego z Ukrainą.
â Nie możemy dopuścić do poszatkowania korytarzy ekologicznych, z których korzystają te gatunki â tłumaczył dr Winnicki dodając, że jeśli chodzi o Karpaty, jeszcze tylko w Polsce niedźwiedzie mają się dobrze i dziko. Na Ukrainie są zabijane przez kłusowników, na Słowacji legalnie można do nich strzelać, a w Rumunii są tak przyzwyczajone do ludzi, że podchodzą pod osiedla mieszkaniowe."
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/442537777
pozdrawiam
Ja tam jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek przejścia granicznego w Wołosatem czy pieszego, czy samochodowego, czy paralotniarskiego, czy quadowego :grin:
Co nas tak podnieca w Bieszczadach?? ich jeszcze stosunkowo duża DZIKOŚĆ, NIEDOSTĘPNOŚĆ NIEKTÓRYCH OBSZARÓW, Szlaban powinien stać już w Ustrzykach Górnych. Wtedy Bieszczady byłyby jeszcze bardziej podniecające.:-D Po co jeździć samochodem do Wołosatego?
Szlaban powinien stać już w Ustrzykach Górnych. Wtedy Bieszczady byłyby jeszcze bardziej podniecające.:-D Po co jeździć samochodem do Wołosatego? ..mi się marzy ta fajniejsza opcja z tym szlabanem już w Komańczy ;)
..mi się marzy ta fajniejsza opcja z tym szlabanem już w Komańczy ;) i wysiedlenie mieszkańców?
i wysiedlenie mieszkańców? ...mieszkańców i kamieni... drzewa i woda w strumieniach niech już zostaną ;p
Był kiedyś taki zacny plan... ech... szkoda...
taki ładny asfalt tam teraz... jeszcze brakuje krzesełkowego na przełęcz ;)
ale za to z drugiej strony granicy asfalt jest przyjaźniejszy dla piechurów ;)
Ja tam mam wielka nadzieję na przejście pieszo - rowerowe w Wołosatem.
Jakoś zawsze marzyłem aby pójść dalej na południe (południowy - wschód) z Wołosatego odkąd uświadomiłem sobie już w młodzieńczym wieku, że Bieszczady po polskiej stronie są malutkie obszarowo i przeszkodą do swobodnego poruszania się dalej na południe są granice państwowe, a Polska nie jest największa na świecie jakby tego nie rozumieć :) , bo już chociażby Ukraina jest większa i "posiada" dziksze, a zarazem przypominające moje ukochane Bieszczady góry o których zawsze słyszałem od ojca, że tam nie możemy iść, gdy pokazywał na Pliszkę (chyba tak?) chociażby z Halicza.
I mam nadzieję, że nie będę musiał robić tego na "około" przez Krościenko itp. Chociaż teraz wiem, że również ochrona tego małego obszarowo terenu jakim są polskie Bieszczady również jest ważna i trze baby jakoś zabezpieczyć na przyszłość to miejsce przed wszelkimi zapędami stworzenia w miejscu tego wymarzonego przejścia również możliwości korzystania przy pomocy wszelkich pojazdów spalinowych. Innym rozwiązaniem mnie satysfakcjonującym jest takież przejście do Sianek gdzieś ze szlaku do źródeł Sanu. W tamtym miejscu samo broniłoby się długo przed stworzeniem przejścia drogowego, bo nie wystarczyłoby postawić bramek jak w Wołosate - Łubnia, bo asfalt po polskiej stronie już jest.
Chociaż nie żyłem w czasach II RP, a znam ją tylko z książek to nie wiem dlaczego czuję jakiś sentyment do tamtych czasów w głębi duszy, gdy to duża część teraźniejszych gór Ukrainy za południową granicą należała do polski i można było tam pojechać jak teraz powiedzmy z Soliny do Wołosatego........
Ale mnie wzięło :D
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Ale chyba nie ma opcji przejścia pieszego na granicy Unii?Tak słyszałam, że tylko samochodowe mogą być, a piesze wtedy jako dodatek. No i stąd ten remont drogi do Wołosatego-pieszym nie przeszkadzają dziury, rowerom bardzo też nie.
Czy dobrze słyszałam?
Jeśli to prawda to ja jestem przeciw.
mapka przejść granicznych może to wam ułatwi dyskusję.
http://www.strazgraniczna.pl/wps/por...c/podkarpackie
piesze przejście graniczne jest formalnie przejściem drogowym.
A jeśli chodzi o Pliszkę to ona i z terenu Ukrainy jest prawie niedostępna (stożkowaty kształt determinuje bardzo strome zbocza ;-) )
piesze przejście graniczne jest formalnie przejściem drogowym. Czyli jednak auta a piesi jako dodatek?
No to ja jestem tak jak pisałam przeciw. Ruch samochodowy się zwiększy i to w samym sercu Parku.
jeśli chodzi o Pliszkę to ona i z terenu Ukrainy jest prawie niedostępna (stożkowaty kształt determinuje bardzo strome zbocza ;-) ) Jest dostępna i nawet szlak na nią prowadzi.
Pliszka z bliższego bliska:
http://bieszczady.bmiller.pl/2006-05...12_081620a.jpg
Pod szczytem:
http://bieszczady.bmiller.pl/2006-05...512_091054.jpg
Po prawej widoczny znak szlaku.
PS. To, że jest szlak nie oznacza, że można iść tym szlakiem bez mapy i ogólnej orientacji w terenie. To jest ukraiński szlak :mrgreen:
Czyli jednak auta a piesi jako dodatek?
No to ja jestem tak jak pisałam przeciw. Ruch samochodowy się zwiększy i to w samym sercu Parku. Jak się pokombinuje to wszystko można ładnie obejść. Przejście drogowe z ograniczeniem wagi np. do 1 tony (a może być jak widziałem kiedyś w Beskidzie Niskim - ograniczenie 0,5 t) i sprawa załatwiona
Właśnie kiedyś widziałeś...ale teraz my w Unii i tak sobie dowolnie niestety prawa już stanowić nie możemy.
Właśnie kiedyś widziałeś...ale teraz my w Unii i tak sobie dowolnie niestety prawa już stanowić nie możemy. Co Ty z tą Unią ciągle wyskakujesz?
Według jakiej polskiej ustawy drogowe przejście graniczne z Ukrainą musiałoby dopuszczać nieograniczony ruch samochodowy? Czy może jakaś dyrektywę europejska zabrania wychodzić na piechotę ze strefy Schengen?
Odpowiedz na powyższe pytania, ale nie w stylu jak sobie mała Krysia wyobraża Unię Europejską.
Andrzej sęk w tym , ze nie wiem jakie rozporządzenie unijne, ale jakieś NIE przewiduje przejścia tylko pieszego. Nie na odwrót. Ja jestem przeciwna przejściu samochodowemu w samym sercu Parku, a samo piesze nie wchodzi w rachubę, no bo prawo unijne jest takie a nie inne. Nie moja wina chyba? I mnie nie interesuje jaki to dziennik ustaw i jaki paragraf, bo co za różnica? Choć z drugiej strony samochodowe przejście w Wołosatem i wyciąg na Jasło i będzie cud malina.
samo piesze nie wchodzi w rachubę, no bo prawo unijne jest takie a nie inne Jesteś tego pewna? Na jakiej podstawie to piszesz? Skąd to wiesz? Czy może sama wymyśliłaś takie prawo unijne?
A może jest na forum jakiś prawnik, który nam wyjaśni tę kwestię?
A to myślisz, że nowy asfalt to położyli dla tych piechurów?I gdzie niby by mieli iść?jakiś bazar po jednej lub drugiej stronie granicy?Dla samych pieszych nikt przejścia nie zrobi, bo ilu rocznie by ich było,a utrzymanie przejścia ile by kosztowało?
Ja mam tylko nadzieję, że pan dyrektor Parku się nigdy na samochodowe przejście tam nie zgodzi i więcej mnie nie interesuje.
Niestety może to być zarządzone od góry...
A może jest na forum jakiś prawnik Łapi;-))))))))))
Krysiu, nie odpowiadasz na moje pytania.
Ciekaw jestem, skąd wiadomo, że UE nie pozwala na tworzenie przejść granicznych tylko dla pieszych. No powiedz skąd. Przecież to Ty tak napisałaś. Skąd to wiadomo? Nie zasłaniaj się asfaltem.
Np. przeleciałam wszystkie polskie obecne przejścia na www podanej przez Agę i nie ma tam ani jednego tylko pieszego?Co potwierdza to co słyszałam ze źródła, które ja uważam za pewne-przynajmniej w takich tematach za pewne, bo z innymi różnie bywało :mrgreen:
Jedynie pewne źródło prawa to Dziennik Ustaw. :lol:
Być może uznasz mnie za upierdliwego, ale ja chciałbym naprawdę wiedzieć, co z punktu widzenia prawnego stałoby na przeszkodzie, aby gdzieś na granicy z Ukrainą powstało przejście graniczne tylko dla pieszych. Twoje źródło jako wiarygodne zna chyba podstawę prawną. Zapytaj go o nią.
Po co mam pytać?mnie to nie interesuje. Wiesz różni ludzie-różne potrzeby.Jedni wszystko planują włącznie ze współrzędnymi GPS miejsca gdzie się pójdzie w krzaki, a inni idą na żywioł. Jedni nie zasną bez numeru dziennika ustaw, a innym to do szczęścia nie jest potrzebne. I tyle.
Zresztą Andrzejku kakaja rażnica-wiadomo, że nikt nie będzie przeciwny przejściu tylko pieszemu. Lepiej powiedz jakie jest Twoje zdanie na temat przejścia samochodowego w samym sercu Parku Narodowego. Mnie jakoś nie przekonują argumenty, że będzie mały ruch, bo nawet te 5 aut na godzinę to w skali roku się robi już całkiem sporo. A potem część z autek sobie pojedzie na Wetlinę dla widoków smrodząc i hałasując. Już tych Bieszczadów tak mało zostało...
Mnie jakoś nie przekonują argumenty, że będzie mały ruch, bo nawet te 5 aut na godzinę to w skali roku się robi już całkiem sporo. A potem część z autek sobie pojedzie na Wetlinę dla widoków smrodząc i hałasując. Już tych Bieszczadów tak mało zostało... Nawet jeśli będzie tylko piesze.. na pewno zwiększy się ilość samochodów chętnych do zaparkowania w Wołosatem...
[Pliszka] Jest dostępna i nawet szlak na nią prowadzi.
(...)
PS. To, że jest szlak nie oznacza, że można iść tym szlakiem bez mapy i ogólnej orientacji w terenie. To jest ukraiński szlak :mrgreen: Jasne Drogi bmillerze - da się wejść. Określenie "prawie niedostępna" miało tylko uwypuklić atrakcyjne kształty Pliszki ;) Ten szlak ma zielony, czy niebieski kolor ?
I troszkę OT - znalazłeś już w literaturze słupek pod Menczyłem ? :smile:
Sądząc z mapki to niebieski, ależ to by było niezwykłe, bo myślałem że wszystkie wschodnie szlaki są żółte
Określenie "prawie niedostępna" miało tylko uwypuklić atrakcyjne kształty Pliszki ;) Udało Ci się je uwypuklić doskonale :-)
Ten szlak ma zielony, czy niebieski kolor ? Tak jak pisze don Enrico szlak jest niebieski.
I troszkę OT - znalazłeś już w literaturze słupek pod Menczyłem ? :smile: Nope. Jak bym znalazł z pewnością bym się pochwalił :wink: Ale kiedyś znajdę! Może ona będzie nie o słupku granicznym ale o wilczym dole i nie na Menczyle ale pod Chryszczatą ale będę wiedział, że to ta wiadomość!
Pozdrawiam serdecznie
Bartek
hm. niebieski. Myślałem, że to może zielony z Przeł. Użockiej przez Przeł. Bukowską. A tu z mapki wynika - zielony schodzi do Werchowyny i niebieski wspina się na Pliszkę.
Zielony tak rzadko znakowany - można nie zauważyć zmiany ;)
Krysiu, znalazłem ciekawy artykuł na temat pieszych przejść granicznych:
Nie bójmy się pieszych przejść granicznych z Ukrainą
No, np w Ubli dawniej zawsze "dopisywano" piechurów (pogranicznicy to robili) do jakiegoś auta. Od jakiś 3 lat można śmiało tuptać pieszkom.
Andrzeju przeczytaj jeszcze raz, to nie jest o tylko pieszych przejściach, a pieszych przy samochodowych.
Napisałam do kolegi pracującego w SG i czekam na odpowiedź jak to w końcu jest.
Odpisał mi tak jak ja pisałam, na co ja mu podałam przykład przejścia tylko pieszego, że jakim cudem takie egzystuje.
Czekam na jego odpowiedź teraz;-)
Czy coś komuś wiadomo na temat planów otwarcia przejścia granicznego Wołosate - Lubnya???
Jeżeli tak, to na jakim jest to etapie i czy według Was jest to dobry pomysł???
Z bieszczadzkim pozdrowieniem.
Andrew
Myślę, że przejście rowerowo â piesze niezłe będę, ale pan dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego w to nie wierzę...prosze przeczytac:http://przeglad-bieszczadzki.pl/?p=839
MP: Powrócę na chwilę do innej sprawy a mianowicie pomysłu budowy polsko â ukraińskiego przejścia granicznego Wołosate â Łubnia. Stanowisko parku jest w tej sprawie zdecydowanie negatywne. Co jednak w sytuacji gdyby chciano w tym miejscu zbudować przejście pieszo â rowerowe? Czy to też zagrażałoby ochronie przyrody parku?
LB: Nad typowo turystycznym przejściem granicznym w tym miejscu, można się naturalnie zastanowić. Gdyby to było rzeczywiście tylko przejście rowerowo â piesze, to myślę, że problemów by nie było. Inicjator takiego przedsięwzięcia, musiałaby zagwarantować, że tylko na takim przejściu granicznym się to skończy. Ja nie wierzę w coś takiego. Z tego, co wiem, a wszystkie rozmowy na to wskazują, strona ukraińska jest zainteresowana otwarciem tylko przejścia samochodowego, które umożliwiałoby wjazd do Polski od strony Zakarpacia. Takie rozwiązanie jest ogromnym zagrożeniem dla parku, bo ruchliwa międzynarodowa droga rozcięłaby go na dwie części. Natomiast zdecydowanie popieramy utworzenie przejścia granicznego w Żurawinie, oddalonego o niewiele ponad dwadzieścia kilometrów.
Zakarpacie już ma przejścia graniczne ze Słowacją: VeÄźkĂŠ Slemence - Mali Selmenci
http://www.minv.sk/?hranicne-priechody-1
Proszę zobaczyć i wierzyć, że to jest możliwe ))
Załącznik 27475
U schyłku XXw byłem pojeździć rowerowo w okolicach Wołosatego. Z kumplem zapędziliśmy się za Wołosate, dalej w prawo na granicę. Szybko pojawił się jednoosobowy patrol motocyklowy SG. "Dej pińiondza". Bodajże wtedy po 50zł, albo jakoś tak. Tłumaczenie kumpla było rozwalające- tam stoi znak, zakaz ruchu pieszych, no ale my wjechali rowerami:grin: Efekt gadki byl taki że, mieliśmy foto przy Ukraińskim słupku, zrobione właśnie przez tego pogranicznika. Foto analogowe oczywiście "dziesi sie podziało". Wspominam to dlatego, że wczoraj Tam byłem, tzn na granicę nie poszedłem, bo brakło odwagi ( lata nie te), w lewo nie poszedłem, bo zaczynało padać .Rukwa mać! Czlek kapcanieje.:-?
- - - Updated - - -
Zna ktoś rozkład jazdy elektriczki, tak żeby rano z Sambora, Drohobycza do Użgorodu się dostać, a po południu nazad. Taka jednodniowka mi we łbie zaświtała. Jakby ktoś coś wiedział, to poproszę.
Zna ktoś rozkład jazdy elektriczki, tak żeby rano z Sambora, Drohobycza do Użgorodu się dostać Łatwo nie będzie, bo podmiejskie (tzw. elekticzki) jeżdżą najdalej do Sianek. Sambor masz tutaj, dalej już sobie poradzisz klikając po nazwach stacji.
Dzięki za linka. Z tego widzę, bez przesiadek nie bardzo.