ďťż

O znakowaniu szlaków na Ukrainie w N.P.M.

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

http://npm.pl/index.php?action=site&id=73


Pete !
Staramy się na tym forum wstawiać cytaty, a nie tylko linki (które często znikają)
Wiem , że to wymaga więcej trudu, ale to jest forum wymagające.
No to ja wkleję tyle ile jest dostępne na www:

I mój komentarz:

Wszyscy chyba wiedzą o tym, że jestem zdecydowaną przeciwniczką znakowania szlaków w Gorganach i innych górach Ukrainy.

Wielokrotnie dyskutowałam o tym np. z Darkiem Dylągiem i innymi "znakarzami" w przyjaznej atmosferze na spotkaniach w Zawadce Rymanowskiej.

Moje argumenty są takie:

1. Pozostawcie prawo decydowania o tym jak to będzie wyglądać gospodarzom tego terenu, ale nie pomagajmy im "na siłę".

2. Znaki dają złudne poczucie bezpieczeństwa, wystarczy że na dłuższym odcinku oznakowanie zostanie zniszczone, a niedoświadczony turysta się zgubi.
A zgubienie się w Gorganach to nie jest zgubienie się w Beskidzie Myślenickim (dokładnie tego argumentu użyłam w rozmowie z Darkiem i w tym przyznał mi rację ;) )

3. Zostawmy chociaż jeden kawałek gór niezagospodarowany, dla tych co (tak jak ja) znajdują przyjemność w wyszukiwaniu własnej drogi.



Zostawmy chociaż jeden kawałek gór niezagospodarowany, dla tych co (tak jak ja) znajdują przyjemność w wyszukiwaniu własnej drogi. Wybieram się w końcu września w jakieś góry, gdzie trzeba mocno szukać drogi. Gdybyś miała takie "na oku" i wybierała się ze swoją ekipą, zabierzcie mnie także:)
Bardzo przepraszam za brak wklejenia całości dostępnej na stronie N.P.M. - w pełni rozumiem zasady. Jakoś w tym przypadku... no, wkleiłem linka i poszedłem sobie nie chcąc
rozpoczynać tematu na nowo etc :)

U mienia jest tak 50/50 obecnie, może bardziej na nieznakowanie, ale - ale. OStatnio troszkę mi się rozszerzył obraz i o ile z argumentami 2 i 3 Basi zgadzam się, to
po dogłębnym podpytaniu Tarasa(jest jedną z cytowanych osób w artykule) o stosunek do tej kwestii np. środowiska turystycznego we Lwowie, myślę że jest to argument
na siłę. Oni - czyli Ukraińcy generalnie są za.

Pete

Oni - czyli Ukraińcy generalnie są za.
Pete
Generalnie to cały świat jest za:-).
Nie zmienia to jednak że można by pozostawić kawałek gór nie oszpecony znakami dla chodzących odrobinę inteligentniej. Ogólnie i generalnie i w stu procentach to zgadzam się z Basią.

Wybieram się w końcu września w jakieś góry, gdzie trzeba mocno szukać drogi. Gdybyś miała takie "na oku" i wybierała się ze swoją ekipą, zabierzcie mnie także:) To raczej ja poprosiłabym o zabranie ;)

Całe plany urlopowe mi się rozsypały, mam do wykorzystania jeszcze 2 tygodnie urlopu "ciurkiem" a nie mam pojęcia gdzie pojechać.

Ale ja należę do tych co lubią chodzić powoli, kontemplować, wchodzić do "magazinów", nie wiem czy się nadaję.
Może uda mi się namówić fajną koleżankę o podobnych poglądach, ale to zależy od jej urlopu.

No dobra, kończę to marudzenie OT.
Tak się zastanawiam nad tym znakowaniem. Właśnie co wróciłem z Gorganów i byłem tam pewnie dzięki temu, że poprowadzone zostały szlaki. Ale na taki obszar gór kilka wyznaczonych ścieżek oznakowanych wydaje mi się że nikomu nie powinno przeszkadzać. Jeśli ktoś chce iść własną drogą czy przedzierać się przez inne drogi to wybór jest. Byłem w wielu różnych górach kilku krajów i też cenię sobie ciszę i spokój i chciało by się aby tam gdzie ja idę nie szło dużo osób. Aczkolwiek gdyby nie mapy górskich szlaków nie wiem czy moja przygoda z górami by się zaczęła. Wiadomo, są góry bardziej dostępne i mniej. Zawsze można wybrać te, które w danej chwili bardziej odpowiadają. Ale nikomu nie bronie dostępu do gór, a wyznaczenie nowych szlaków jak najbardziej popieram i jestem za.
Cała dyskusja jest o tym, czy jako Polacy (względnie Czesi) mamy prawo narzucać Ukraińcom swoją wizję znakowania gór.

Na jednej z dyskusji w Zawadce ktoś ze "znakarzy" powiedział (cytuję z pamięci) - przecież ci co nie lubią szlaków znakowanych mogą sobie iść przez gąszcz kosówki 3 metry od szlaku.

Nic mnie bardziej nie zdenerwowało, niż taka wypowiedź.
Przecież wszyscy, którzy lubią wędrówki poza szlakiem wiedzą, że zupełnie nie o to chodzi.

W tej chwili oznakowane są w Gorganach wszystkie narzucające się szlaki główne, grzbietowe.
A tak fajnie było mi w roku 2003 odkrywać ślady przedwojennych dróg (czasem zawalone wiatrołomami), jedynie z mapą WIG w ręce.

Człowiek czuje się wtedy odkrywcą.
A jednak te dawne drogi kiedyś też były przez kogoś wyznaczone, oznaczone i przetarte. Póki co ja będąc w Gorganach też czułem się odkrywcą tych gór - będąc tam po raz pierwszy. A nawet jednego dnia od świtu do zmierzchu na szlaku nie spotkałem ani jednej osoby.

A tak fajnie było mi w roku 2003 odkrywać ślady przedwojennych dróg (czasem zawalone wiatrołomami), jedynie z mapą WIG w ręce.

Człowiek czuje się wtedy odkrywcą.
Dokładnie. Cieszę się że też dane mi było łazić po Gorganach w tym samym roku bez żadnych szlaków i mizerną wiedzą o tych górach :)
Poza tym wiele czasowych informacji na tych znakach woła o pomstę do nieba, szczególnie na Świdowcu i Krasnej się to rzucało w oczy że znakarze chyba jechali autem i czasy braki na oko.
Ja też odkrywałem Gorgany w 2003 roku, niezapomniany wyjazd. Obecnie jestem po środku , ani zdecydowanym zwolennikiem szlaków, ani przeciwnikiem. Czasem jeżdżę sam i wolę poruszać się po szlakach.
Co do szlakow na Ukrainie zgadzam sie w 100% z Basia, a jeszcze bardziej z Pablem ktorego podejscie do znakowania prezentowane na innym forum bylo chyba jeszcze bardziej skrajne..

Tymczasem pozostaje wyszukiwanie tras ktore jeszcze nie zostaly spaćkane znakami- nam na razie udalo sie znalezc takie miejsca na Poloninach Hryniawskich i bieszczadzkim przedgorzu.. I jeszcze kilka mam na oku- i mam nadzieje ze zdaze tam przed znakarzami!


Ale ja należę do tych co lubią chodzić powoli, kontemplować, wchodzić do "magazinów", nie wiem czy się nadaję.
ojoj... to moze szkoda ze nie pojechalas z nami... powolnosci, kontemplacji i magazinow nie zabraklo ;) choc moze mialabys momentami przesyt tego co lubisz najbardziej ;)


Tak się zastanawiam nad tym znakowaniem. Właśnie co wróciłem z Gorganów i byłem tam pewnie dzięki temu, że poprowadzone zostały szlaki. . I wlasnie o to chodzi! Ty bys nie pojechal, ja bym nie wyjrzala pewnie ponad gorganskie doliny, nie pojechaloby kilkuset takich jak my.. Gorgany zostalyby dla tych ktorzy maja dobre rozeznanie w przestrzeni -potrafia sie nie zgubic bez szlaku , maja swietna kondycje zeby sie caly dzien przedzierac kosowka... I oni mogliby sie tymi Gorganami cieszyc.. Ja do nich nie naleze- ale nie wszystkie gory musza byc dla mnie... To ze nie umiem wylezc na jakas skałe, bo nie mam takich umiejetnosci albo sie boje- to nie znaczy ze trzeba tam zbudowac winde...
A tak? Sa szlaki?- Jedziemy! i ciagnie tłumek zwabionych złudnym poczuciem bezpieczenstwa...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl