ďťż

Majowa opowieść z mchu i paproci...

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Nie będzie to historia pasjonująca, wybitna i doskonała, ale będzie ...moja. Jestem już na forum od jakiegoś czasu i nie chcę być tylko biorcą.

Długo czekałam na ten czas....czas święty, niepojęty, czas mojego "bieszczadowania". Czas przystanku od życia.....
Jak zwykle szykowałam sie jak na wojnę....tak , jakbym już nigdy miała nie wrócić .... Zapłaciłam rachunki, oddałam pożyczone książki, załatwiłam sprawy do załatwienia, posprzątałam.... I takie tam dziwactwa wieku dojrzałego....
Wreszcie pakowanie rzeczy potrzebnych, mniej potrzebnych i ..... kompletnie zbytecznych....ale cóż...jako blondynka muszę jakiś poziom głupoty trzymać...ech...:oops:
Wyruszam z zaspanej jeszcze Wielkopolski na Śląsk by zebrać resztę załogi....dwójkę ludzików i psa . Sobotnim rankiem, załadowani "po kokoardkę" , ale w doskonałych humorach wyjeżdżamy Załącznik 34708
W okolicach Krakowa pęka niebo...trochę nam się ciężko jedzie w takiej ulewie , ale jesteśmy twardzi jak żelki z Biedronki...
Pierwszy dłuższy przystanek w Sanoku. Zwiedzamy muzeum ikon i Beksińskiego, potem krótki spacer i ruszamy w stronę Prełuk, gdzie spędzimy pierwsze dwie noce. Młodzież zasiada za kierownicą i wybiera trasę...nie jest to trasa po mojej myśli, ale co tam...do młodych świat należy. Po paru kilometrach kończy się asfalt...Załącznik 34711
Obśmiewamy się z kierowcy i przewodnika, ale co by nie mówić widoki były przednie...
Krótki postój w Kulasznem i ruszamy do punktu docelowego.
Załącznik 34709

Chata w Prełukach to kawałek raju na ziemi...to dom pachnący świeżo pieczonym chlebem, dom pełen ludzi "znających Józefa"...dom zwierzaków...dom zapachów...zapachu trawy po deszczu, zapachu kwitnących drzew, zapachu ziół...( szkoda że nie da się ich zapakować w słoik i zostawić na potem...)..dom do którego chce się wrócić...

Po wieczornych pogawędkach idziemy spać. Towarzysze podróży zasypiają z prędkością światła...ja jeszcze wsłuchuję się w ciszę...chcę żeby mnie zabolała, chcę usłyszeć własne myśli... chcę odpępowić się od wszystkiego co pozostawiłam...Załącznik 34712

cdn.


.... no to pisz.... czekam na odpępowienie....
I nie każ długo czekać na upragniony ciąg dalszy ;)

I nie każ długo czekać na upragniony ciąg dalszy ;) A co ?
Nie możesz się doczekać o czym szemrze Osława ?
Jakież plotki niesie od Mikowa i Duszatyna ?


I tak nastał dzień następny...
Jak zawsze w Bieszczadach staje sie częścią otaczającego mnie świata i budzę się wraz z nim...myśli płyną wolno, te z szarej włóczki gdzieś odleciały daleko ....Po śniadaniu i kawie ruszamy w kierunku Duszatyna.
Nogi sztywne, nienawykłe na co dzień do takiego obuwia, jeszcze ciało zesztywniałe po podróży....jeszcze plecak coś mało kompatybilmy z pleckami...Kiedyś bywało lepiej, ale to było jakieś 10 kilo temu...wszystkim nam przybyło i nie ma co sobie wmawiać, że nasze oponki są przeca ratunkowe... dlatego obiecujemy sobie oszczędność w posiłkach...Załącznik 34739

Na drodze spotykamy pierwszych wędrowców....
Załącznik 34731

No tak , w Bieszczadach nie można się spieszyć jak mawia Pani Malina z Polańczyka więc zwalniamy też i my...
Wody Osławy wezbrane po ostatnich ulewach wartko suną przed siebie...
Załącznik 34734
Udajemy sie w stronę Jeziorek Duszatyńskich...dużo czasu zabiera nam pokonanie wszystkich potoków....brodzimy, skaczemy, szukamy płycizn....
Załącznik 34735
Wreszcie docieramy do celu....siedzimy jak dzieci z otwartymi buziami chłonąc ich przepiękną urodę.....
Załącznik 34736 Załącznik 34737
Po posiłku i herbatce udajemy sie na Chryszczatą...
Jako najsłabsze ogniwo grupy snuję się na tyłach, dotykam, wącham, podziwiam....Załącznik 34740
Załącznik 34732

Są też i moje paprocie rozwijające się jak z rolki....ich ponowny powrót do życia podziwiać będę już przez cały czas...

Załącznik 34733

No i dotarliśmy....

Załącznik 34738

Lenimy się długo...wygrzewamy na słonku...i wracamy...

Jeszcze tylko telefon do mamuni, która nie każe nam chodzić po górach "bo się poślizgniemy". Tłumaczenia, że jak ktoś ma pecha to i w drewnianym kościele cegła na głowę mu spadnie nie działają...Wieczorny meldunek, że jesteśmy cali i zdrowi będzie już codziennością...

Telefon milczy...wszyscy wiedzą że to "mój czas" i pozwalają mi się wylogować z życia na trochę....

Zmęczeni, zadowoleni, szczęśliwi wraz z zachodzącym słońcem idziemy spać.....
... mam podobnego wędrowca... identyczny plecak... w jeden dzień z Tarnawy Wyżnej w okolice Duszatyna?... jak na plecakowca, to na miano sprintera zasługuje...;)
Załącznik 34751

A co ?
Nie możesz się doczekać o czym szemrze Osława ?
Jakież plotki niesie od Mikowa i Duszatyna ?
Dopiero wróciłem, a już tęsknię;)

... mam podobnego wędrowca... identyczny plecak... w jeden dzień z Tarnawy Wyżnej w okolice Duszatyna?... jak na plecakowca, to na miano sprintera zasługuje...;)
Załącznik 34751
Prędzej uwierzę, że podjechał stopem. Chociaż... Kiedyś przy schronisku pod Łabskim Szczytem widziałem żółwie (w basenie co prawda). Zastanawiałem się wtedy jak długo musiały wchodzić.
Gienia - zdjęcia jeziorek piękne, tylko czemu takie małe?!

"nie każe nam chodzić po górach "bo się poślizgniemy" "
-eh, a ja wczoraj w Bieszczadach skręciłam kostkę (pierwszy raz w życiu) i to właśnie schodząc z Chryszczatej! Więc mama wie co mówi :) Teraz mam taką bulę i trochę pobolewa -więc nie ma żartów z tą Chryszczatą :) -ale żeby z tego powodu nie chodzić po górach, to już przesada :D
eeee.....no.... Jimi zdjęcia robione telefonem, więc może lepiej że małe....;)
Nadszedł czas pożegnać sielskie, anielskie Prełuki i ruszyć dalej co też dnia trzeciego robimy....
Udajemy się do Chmiela, gdzie na na następne cztery dni "zamieszkamy".
Po powitaniu z gospodarzami wygrzewamy się na słonku i podejmujemy decyzję wycieczki na Dwernik-Kamień....
Wyruszamy, ale nie docieramy do celu...jest to kara za złamanie zakazu wstępu na szlak...:oops:

Trochę nadąsani wracamy....humor poprawia nam posiłek...

Załącznik 34806

Planujemy wycieczkę na Bukowe Berdo i trochę w lepszych nastrojach idziemy spać.....

Nastał poranek dnia czwartego. Wyruszamy do Mucznego...
Jest ciepło, parno, a w oddali słychać burzę...nie tracimy ducha że uda nam się "powidokować"....i tak też się staje...

Załącznik 34807Załącznik 34808Załącznik 34810Załącznik 34811

Są też moje paprocie...

Załącznik 34809 :grin:

Mało ludzi...cisza, spokój....to jest to co lubimy...

Dnia następnego ruszamy na Rawki...
Słońce rozszalało się na dobre...idzie się ciężko...
Napotykany pierwszych wędrowców...

Załącznik 34812

Coś niechętni do fotek....zalatani jacyś, czy jakoś tak....;)

Oczywiście cieszymy oczy widokami...

Załącznik 34814Załącznik 34815

Idziemy na Kremenaros...Załącznik 34816 i powolutku wracamy....
Paprocie... tylko skąd taki tytuł? Wszak Noc Kupały już za tydzień... nie mogę się doczekać!!! Ostatnimi laty zaczęłam obchodzić to pogańskie święto i jest to jeden z najważniejszych dla mnie dni w roku - o ile nie najważniejszy :) Cieszę się, że spędzę go w górach i to moich wymarzonych a wianka tradycyjnie nie wrzucę do rzeki ale zrzucę z gór :D

Mysz... wrrrr... niecierpie!!! Pisz dalej :)
... a widzę Jimi, że Żwirka i Muchomorka to chyba nie znasz....tylko jakieś pogańskie święta:mrgreen:...
oj znam, znam :)

Paprocie... tylko skąd taki tytuł? Wszak Noc Kupały już za tydzień... nie mogę się doczekać!!! Ostatnimi laty zaczęłam obchodzić to pogańskie święto i jest to jeden z najważniejszych dla mnie dni w roku - o ile nie najważniejszy :) Cieszę się, że spędzę go w górach i to moich wymarzonych a wianka tradycyjnie nie wrzucę do rzeki ale zrzucę z gór :D

Mysz... wrrrr... niecierpie!!! Pisz dalej :)
Możesz obchodzić po chrześcijańsku - wigilię św. Jana czyli noc świętojańską ;)

A co do wianków gdy nie ma w pobliżu rzek rzuca sie je na drzewa . Dziewczyna rzucająca wianek na drzewo obraca się do drzewa tyłem i ciska wianek ponad głową. Wróżba dotyczy zamążpójścia, a jej pomyślny lub niepomyślny wynik zależy od tego czy wieniec zatrzymał się na drzewie . Ile razy wianek spadnie, zanim wreszcie zawiśnie na gałęziach, przez tyle lat dziewczyna pozostanie niezamężna.
POWODZENIA :-))
Też się szykuję na noc Kupały,może mi się uda przyjechać do Polańczyka,korowód z pochodniami szedł na wzgórze widokowe panie w regionalnych strojach ognisko, akordeon ,było pięknie.ech jak tęsknie.....;)
I tak nastał dzień kolejny...Ruszamy do Źródeł Sanu...
Beniowa wita nas kwitnącymi jabłonkami i żonkilami...

Załącznik 34818 Załącznik 34819

Obserwujemy mikrokosmos i nawet udaje się zrobić zdjęcie jednemu osobnikowi...

Załącznik 34820

Żółte kwiatki też są ładne...:-)

Załącznik 34821

Grób Hrabiny od jesieni nieco się zmienił....

Załącznik 34822

Młodsza część idzie dalej, a ja kończę tutaj swoją wędrówkę....leniuchuję...

Trochę jest mi smętnie...to ostatnie chwile...jutro czas wracać...będzie ciężko...

Wieczorem palimy ognisko i spotykamy się ze znajomymi bieszczadnikami całkiem niespodziewanie spotkanymi...

I tak też powoli kończy się nasz pobyt....

Nie możemy jakoś wyjechać....powolutku się pakujemy...spijamy kolejne kawy...po drodze idziemy jeszcze do Łopienki...

Załącznik 34823Załącznik 34824Załącznik 34825

Zatrzymujemy się w Polańczyku i .......i koniec....żegnamy się z Bieszczadami....Załącznik 34826

Powrót jest jak zawsze trudny...nie bardzo wiem co się dzieje dookoła...domownicy po trzech dniach proszą bym wróciła także "duchem" bo jestem "nie do potrzebowania"....Brutalnie powiedzą że nie ma co patrzeć w okno... gór nie zobaczę...Trochę pobeczę w kącie i...wrócę...nie ma wyjścia...

Ktoś kiedyś powiedział że w życiu jest jak na rondzie...nie ma przystanków, nie można się zatrzymać...
Nie jest to prawda...Moim przystankiem od życia zawsze są Bieszczady....Co mogę poradzić że chcę się ciągle zatrzymywać? Może leniwa jestem....

Koniec
Ktoś kiedyś powiedział że w życiu jest jak na rondzie...nie ma przystanków, nie można się zatrzymać.:sad:..ale można jak ten tramwaj pojechać na pętle i...wrócić...:lol:
Widok z Beniowej na Rozsypaniec, Halicz i Kopę Bukowską to dla mnie jeden z najmilszych widoków w Bieszczadach ;) Grób Hrabiny -faktycznie się zmienił. Gdy ja byłam 4 lata temu wyglądał tak:
Załącznik 34827Załącznik 34828
Sprawiłaś mi wielką radość tą relacją. Wędrowałem z Tobą i nostalgią, i nadzieją, że koło życia zatoczy się, zakolebie ... i przeniesie mnie w znajome górki.
Lipa w Beniowej zawsze mnie wzrusza i zachwyca. Jest taka ... lipowa ;)
A i jeszcze drobiażdżek: kwiatek to narcyz. Żonkile są duże i żółte.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Narcyz
Oczywiście Długi co do kwiatka masz rację...:oops: Nie wiem dlaczego napisałam żonkil...chyba z roztrzepania...Narcyze mam przeca w ogrodzie i za płotem domu na wsi....rosną sobie pod lasem i .... i...te pachną najpiękniej....:smile:

No i....cieszę się że sprawiłam radość...
Załącznik 34821

Mnie szczególnie urzekły te kaczeńce obok butów ;-). Choć nie ma ich dużo... zmusiły mnie do zastanowienia się, kiedy je ostatnio widziałam w naturze... hmm... chyba lepiej nie dociekać :-/. Kojarzą mi się z beztroskim włóczeniem się po łąkach w dzieciństwie...Pewnie nie masz więcej zdjęć kaczeńców...Fajnie się czytało.
leirion nie jestem pewna czy to są kaczeńce....ale podobne...:) Dokładniejszego zdjęcia brak...:(
Załącznik 34844

Takie kwitną bodaj w kwietniu niedaleko domu.
No to zbiłeś mnie z tropu Partyzancie... Teraz i ja nie jestem pewna, czy na zdjęciu Gieni to rzeczywiście kaczeńce... ;-). Ale na Twoim zdjęciu to już na pewno kaczeńce :-).
... knieć błotna górska.... ale nazywana też kaczeńcem...;)
Dzięki przemolla...wydawało mi się że kaczeńce są większe, ale możemy się umówić że to jest wersja miniaturkowa...
A może wiesz co to za pierzasta roślina?

Załącznik 34845

I jeszcze nie wiem co to za roślina...

Załącznik 34846
... ta biała to chyba łopiężnik biały...tę drugą później sprawdzę... jak dam radę...:?:
...wygląda na storczyka samiczego... jeśli to on, to miałaś niebywałe szczęście, bo jest wpisany do czerwonej księgi... piszą, że jest niewiele stanowisk.... jeśli się nie mylę... szkoda, że nie ma jeszcze kwiatostanu...
ta druga to ciemiężyca zielona
ooooo to źle rozpoznałem:evil:...
….to nie był maj….to był przełom stycznia i lutego….miesiąc w Bieszczadach….i jak tu teraz żyć?….:roll:
Zdjęć kilka bez komentarza….Załącznik 37173Załącznik 37174Załącznik 37175Załącznik 37176Załącznik 37177Załącznik 37178
Gienia - a jak tu żyć jeśli można sobie zimę w Bieszczadach pooglądać tylko na obrazkach :cry:
Zazdroszczę w każdym razie...a jeszcze bardziej, że aż miesiąc.
Dzięki za zdjęcia. :)
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl