bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Rafał Dominik, Bieszczadzkie opowieści z Siekierezady, Libra Księgarnia Akademicka, 2009
no nie jest to âźwybitna literaturaâ, ale każdy kto posługuje się takim określeniem jest człowiekiem z odległej epoki. Jak ktoś nie chce wydawać trzech dych zawsze może wybrać się do siekiery i przeczytać książkę w jadłospisie z bonusowymi akapitami, lub w necie http://www.siekierezada.pl/pod/opowiesci.html . Kolejna szufladka jaka mi się narzuciła to âźOpowieści Galicyjskieâ, ale książka Dominika wcale nie pręży się do NIKE. Książka ta ma to w dupie czy się spodoba czy nie. Warto ją mieć bo książka ta dla miłośników tego cudownego grajdołu (czyt. Bieszczady) może pełnić wiele funkcji. Książkę tą można traktować jako:
Apokryf stałych bywalców siekiery (autor chyba tylko raz używa określenia âźzakapiorâ w całej książce).
znaczący suplement i zarazem sprostowanie pewnych tez z twórczości Potockiego
kalejdoskop Barmana
przewodnik po kosmosie ciśniańskim
Jest to taka błahostka bez jakiegoś składu i ładu, ale bardzo cieszy zwłaszcza tych co trochę w tej miejscowości przesiedzieli i te zjawiska, które Dominik opisuje mogli zaobserwować własnymi OKami. To książka o miłości (człowieka i natury), morderstwie (żaby Weroniki i dwunastu kur), oraz wielu niewyjaśnionych zjawiskach w Ciasnej.
Nabyłem drogą kupna tę książeczkę niedawno. Zacząłem czytać i... podoba się!
Rażą mało fachowe ingerencje redaktora w tekst autora - lepiej już byłoby zostawić tak jak jest, np. w oryginale "ciśniański" a redaktorek z tego zrobił jakieś "cisieński", itp...
Jak przeczytam wszystko to napiszę więcej.
Nabyłem drogą kupna tę książeczkę niedawno. Zacząłem czytać i... podoba się!
Rażą mało fachowe ingerencje redaktora w tekst autora - lepiej już byłoby zostawić tak jak jest, np. w oryginale "ciśniański" a redaktorek z tego zrobił jakieś "cisieński", itp...
Jak przeczytam wszystko to napiszę więcej. Ja już przeczytałem. Też mi się podoba..chociaż mam to szczęście ,że wiele tych opowieści znam z "odgłosu paszczą" a,że Rafał jest dobrym opowiadaczem to boki można zrywać.
Po przeczytaniu nie mogę nie przyłączyć się do poprzedników i również chciałbym zachęcić innych forumowiczów do kupna tej książki. Lekkość przekazu, przewrotna trafność porównań i wspaniałe poczucie humoru autora, powodują, iż lektura rewelacyjnie odpręża i przenosi nas na te kilka godzin w przybrzeżne tereny Solinki czy też Habkowieckiego potoku. Wiele miejsca poświęcone jest w niej przemijaniu, raz opisanemu z uśmiechem, a innym razem w sposób niezwykle poruszający. Marcin napisał wcześniej, iż nie jest to âźwybitna literaturaâ â ja dodam, że na szczęście dla klimatu tego kawałka kosmosu. Chyba sobie przeczytam ją jeszcze raz.
Wiem, że jutro po południu to albo już się podąża, albo szykuje do tego, ale w razie innego przymusu pozostania w domach czy blokach:
http://www.twojebieszczady.pl/aktual...ekierezady.php
(...)
http://www.twojebieszczady.pl/aktual...ekierezady.php Z tego spotkania z autorem przypomniała mi się taka krótka humoreska przedstawiająca pewnie ogólne relacje panujące pomiędzy wydawcami a pisarzami.
Po środku sali stoją: Zygmunt Śliwa (wydawca, szef Libry) i Rafał Dominik (pisarz, szef Siekierezady). Po omówieniu sukcesu wydawniczego (podobno książka znika szybko z półek księgarni całego kraju) P. Zygmunt zwraca się do Rafała:
- Rafale, chciałbym więc jeszcze raz podziękować Ci za wyrażenie zgody na wydanie tej książki przez LibręâŚ
- Zygmuncie, nie takie rzeczy bym dla Ciebie zrobiłâŚza tą stówkę co mi zapłaciłeśâŚ:razz:
I ja tam byłem, wino piłem (choć niestety nie był to wiśniowy przebój Siekierezady*), po brodzie mi kapałoâŚ
*Struktura molekularna (Rafał Dominik - ze zbioru "Opowieści Siekierezady)
- Z czego to wino? â zadaje pytanie jegomość, patrzący jak leję z pipy wiśniowy przebój âźSiekierezadyâ.
- Panie, jak pan kupuje młotek, pyta się Pan, z czego on jest? Młotek ma napierdalać. Tak samo nasze wino â odpowiadam.
- Rafale, chciałbym więc jeszcze raz podziękować Ci za wyrażenie zgody na wydanie tej książki przez LibręâŚ
- Zygmuncie, nie takie rzeczy bym dla Ciebie zrobiłâŚza tą stówkę co mi zapłaciłeśâŚ:razz:
to ja rzucam wydawanie książek i zabieram się za ich pisanie, może napiszę cos o Bieszczadach za co Libra (p. Śliwa) zapłaci z jedną trzecią ze "stówki"* :-o:razz::-o:razz:
* "stówka" czyli sto nowych tysięcy złotych
...
* "stówka" czyli sto nowych tysięcy złotych Gdyby o takiej była mowa, nie byłoby humoreski...:razz:
Z tego spotkania z autorem przypomniała mi się ...
. że niestety mimo poważnych działań nie udało sie nam zdobyć rabatu na piwo za przyjscie z ksiażką do Siekiery :)
też przeczytałem dla odmiany z biblioteki (jak ktoś chce jutro oddaję)
dawno się tak głośo nie śmialem, a klimat przedni.
W której bibliotece ją mają? Bo domyślam się, że chodzi o Rzeszów.
dobrze myślisz
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie ul Dąbrowskiego
mozesz zamawiać przez internet
dobrze myślisz
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie ul Dąbrowskiego
mozesz zamawiać przez internet Coś tam poklikałam, ale nie umiem znaleźć :? Nic to, postaram się w piątek/sobotę wypożyczyć na miejscu.
Niestety, wróciłam bez książki, ponieważ ktoś zdążył wypożyczyć ją przede mną. W bibliotece dowiedziałam się, że posiadają jeden egzemplarz oraz iż 2 osoby czekają w kolejce na przeczytanie. Także możliwość na wypożyczenia przyjdzie mi pewnie czekać do stycznia...
.... Także możliwość na wypożyczenia przyjdzie mi pewnie czekać do stycznia... To już ! I biblioteka już czynna, po remoncie znaczy.
Próbuj
http://www.twojebieszczady.pl/akt_wyd8.php
No to teraz ja.
Dzisiaj dostałem maila z jednym rozdziałem tego "dzieła". Długo myślałem, co z nim zrobić i do tej chwili mam mieszane uczucia. Postanowiłem jednak zamieścić na forumie ten rozdział. Mam nadzieję, ze inne rozdziały są inne... Sami oceńcie to "dzieło", zadecydujcie czy warto je kupić i czy warto zabiegać o podpis autora.
UWAGA! CYTAT PONIŻEJ ZAWIERA WULGARYZMY!
"A chuj z takim pogrzebem -
Rozprawa o śmierci i pochówku,
czyli Testament Mietka
Wiosenny dzień w lutym, do Siekiery wchodzi Mietek, godzina dziewiąta rano, a on ma gębę powykrzywianą jak zdeformowany budzik Salwadora Dali, noc przygarbiła go i przeżuła, na potwornym kacu.
- Ciężko jest Mietek, co? â zadaję pytanie nie wymagające odpowiedzi.
- Oj, żebyś wiedział, przyjdzie zdychać, jebane chlanie.
- Nie będzie tak źle â pocieszam go â Zrób sobie przerwę â daję mu głupią i naiwną radę.
- Ach, żeby tak można było â westchnął Mietek.
Zająłem się swoimi obowiązkami, wycieram zapalczywie BAR, zapalam świeczki.
- Jedną zapal dla mnie â rzucił posępnie z âźkącika lustrzanegoâ cień Mietka â i jak zdechnę, żebyście mnie nie zakopywali do tego mokradła na cmentarzu, pierdolę, żeby wpieprzały mnie robaleâŚ
- A co mamy zrobić? â zainteresowałem się ostatnią wolą kolegi z klasy.
- Już ci mówię, najlepiej jak byście zostawili moje truchło psom na pożarcie. A jeśli to nie wyjdzie, zróbcie tak: załóżcie mi postronek na szyję i dwóch niech ciągnie mnie przez całą wieś, a wszyscy zainteresowani niech napierdalają truchło pałami, kijami i co tam, kto ma.
- Ale po co? Przecież będziesz już tylko potwornym, nietypowym trupem.
- Na pewno w swoim życiu nawkurwiałem odpowiednio dużo ludzi, więc żeby ich odpuściło, tak profilaktycznie dla zdrowia psychicznego.
- A co dalej? â zapytałem.
- Następnie rozpalcie duże ognisko za Siekierezadą, w chuj spalcie, a w moich popiołach upieczcie sobie ziemniaki, to tak na stypę. Wkurwia mnie to mękolenie plebana na cmentarzu, tak będzie dynamiczniej â dodał.
- To ja mogę Mietek cię ciągać czy napierdalać czymś?
Mietek staksował mnie poważnym wzrokiem i oświadczył â Nie, ty lepiej napieprzaj jakąś pałą, bo jak będziesz w zaprzęgu to przez pomyłkę tobie mogą przypierdolić.
Podziękowałem za troskę i obiecałem, że nie opuszczę tej imprezy, uwielbiam teatr wszelakiej formy.
Mietek póki, co ruszył w ciśniański mrok, zostałem sam, usiadłem i zadumałem się nad moją ostatnią wolą. Też nie chcę być zakopany w błotnistym dole. Wziąłem kartkę papieru i nagryzmoliłem testament: âźJak szczeli mnie chuj, zróbcie ze mną to samo, co z Mietkiemâ.
Jeżeli Moderatorzy mają ochotę coś z tym tekstem zrobić lub nawet dać mi bana, to nie widze przeciwskazań...
Ja wolę czytać wiersze WUKI
Pozdrawiam
Dobrze ze Recon jest gdzies na szlaku poza zasiegiem.:-D
wydarte z kontekstu może irytować nadmiarem przekleństw, ale ten kogo Mietek wk..ił nawet się uśmiechnie czytając to opowiadanie. dobrze że powstają takie wierne - dokumentalne teksty
Ale to cała książka jest pełna tych wulgaryzmów, czy tylko to jedno?
Bo jak cała to i dla mnie za wiele
Osobiście nie widzę nic zdrożnego w wiernym cytowaniu literatury (nawet tej "męskiej"), a zastępowanie wulgaryzmów kropkami w takim przypadku jest trochę jak wylewanie dziecka z kąpielą. By nie rzec - "zakłamywanie historii" ;) Ale ponieważ sam Bertrand ma obiekcje związane z tym cytatem, pozwoliłem sobie umieścić w Jego poście odpowiednie ostrzeżenie - kto nie będzie sobie życzył, nie przeczyta. A kogoś innego ostrzeżenie może zachęci :-)
Zamieszczone przez Bertranda opowiadanie jest tylko fragmentem całego zbioru i albo się ten wycinek komuś spodoba, albo i nie (dla mnie jest to jedno z dwóch najsłabszych). W każdym razie ja bym po przeczytaniu takiego wycinka nie oceniał całości, gdyż jej nie znając pewnie zrezygnowałbym z zakupu książki. Na szczęście zaryzykowałem, kupiłem i nie żałuję :-D. Co do wulgaryzmów to w książce jeszcze kilka się znajdzie - cóż nie wszyscy mieszkańcy Cisnej wrażliwymi poetami są ;). Jeden woli piwo, drugi wino ale zdarzają się tacy co lubią oba trunki - tylko który lepszy? I dlaczego samogon? :mrgreen:
Mavo... aż Ty podjudzaczu, przeca wiesz, żem już z wieży strażniczej zszedł!
A tak przy temacie... stronkę Siekierezady czytam (czytałem wcześniej niż Forum) sukcesywnie. I jeszcze jedno... stronka www i książka to nie Forum z Regulaminem.
Odnośnie samych opowiadań... hmmm.... dziś komuś z Forum osobiście swoje przemyślenia napisałem i styknie.
Pamiętam film "Leaving Las Vegas" (Zostawić Las Vegas) to hollywoodzka opowieść o alkoholiku który postanowił się zapić na śmierć, tylko że to taki alkoholik w zawsze wyprasowanej koszuli który nigdy nie nie był brudny, obrzygany (znaczy nigdy torsji nie miał) czy olany (znaczy nie miewał problemów z fizjologią) itp.
Postacie Rafała Dominika są do bólu prawdziwe, więc i język jakim się posługują daleki od kulturalnej polszczyzny jest. Pomimo że bohaterowie to najczęściej degeneraci, alkoholicy (osoby często określane jako margines) autor pokazuje ich świat z całym i jego pięknem.
Właśnie kończę âźBieszczadzkie opowieści Siekierezady 2â Libra 2010 autor Rafał Dominik .
Na początku kilka historii o najbardziej znanych bywalcach Siekiery pisane wierszem w klimacie westernowym, później aktualne opowiadania, niektóre wydarzenia z wiosny 2010 roku.
Delira I przyprawiła mnie o atak śmiechu, podobnie jak kilka innych, a czy śmiać się czy płakać wybór tradycyjnie należy do czytającego.
Dla mnie są to opowiadanie prawdziwe do bólu, lecz opowiedziane tak ze niekiedy wywołują :) .
Pamiętam film "Leaving Las Vegas" (Zostawić Las Vegas) to hollywoodzka opowieść o alkoholiku który postanowił się zapić na śmierć, tylko że to taki alkoholik w zawsze wyprasowanej koszuli który nigdy nie nie był brudny, obrzygany (znaczy nigdy torsji nie miał) czy olany (znaczy nie miewał problemów z fizjologią) itp. Alkoholizm nie jedną ma postać. Znany pisarz bajek Andersen był alkoholikiem tak skrytym, że wyszło to na jaw po jego śmierci, po lekturze jego pamiętników. Pił tylko w samotności. Współcześnie alkoholizm dotyka również ludzi z tzw. świecznika, nie koniecznie ich wizerunek jest równy naszym znajomym spod budki w Cisnej. Co nie znaczy, że choroba alkoholowa w białym kołnierzyku jest inna od tej w gumofilcach. Jedno nieszczęście.
Pozdrawiam
Długi
Czytaliście może te opowieści na stronie siekierezady? Osobiście skrzywiłem się po przeczytaniu losowych paru. Co o tym myślicie?
Wbrew wulgaryzmom niektóre zupełnie mądre są - z ostatnich to Ładna piosenka jest dobra, choć na pewno nie jest to literatura dla wszystkich :-)
lektura w sam raz do winka z kija
Ostatnio nakładem własnym autora ukazały się opowiadania o samochodach będących w posiadaniu autora. Samochody można oglądać z tyłu Siekerezady.
Opowieści ... hmmm mój 7 letni syn który w tym roku trzeci raz nawiedził Bieszczady co jakiś czas wyciąga to dzieło i prosi o powtórki... najlepiej o "Polonezie i kosmosie i o zającu co im wskoczył na maskę"... powoli staram się go zainteresować czymś bardziej do wieku odpowiednim bo zaczyna za dużo rozumieć :) A książki można tylko polecić, jak dla mnie lektura obowiązkowa, w październiku znów czas na piwo w siekierze...
źródło: https://twitter.com/JohnQsibab/status/621962649098518528/photo/1
W składzie kolejny tom opowiadań ...
https://pbs.twimg.com/media/CKGnuQlUYAATb_j.png
a znacie tego Pana z Libry? może chciałby "Lesnego" wydać? Kilka osób pisało, ze fajne. a kilka osób stąd to jak tysiące z tamtąd ;-))
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
no nie jest to âźwybitna literaturaâ, ale każdy kto posługuje się takim określeniem jest człowiekiem z odległej epoki. Jak ktoś nie chce wydawać trzech dych zawsze może wybrać się do siekiery i przeczytać książkę w jadłospisie z bonusowymi akapitami, lub w necie http://www.siekierezada.pl/pod/opowiesci.html . Kolejna szufladka jaka mi się narzuciła to âźOpowieści Galicyjskieâ, ale książka Dominika wcale nie pręży się do NIKE. Książka ta ma to w dupie czy się spodoba czy nie. Warto ją mieć bo książka ta dla miłośników tego cudownego grajdołu (czyt. Bieszczady) może pełnić wiele funkcji. Książkę tą można traktować jako:
Apokryf stałych bywalców siekiery (autor chyba tylko raz używa określenia âźzakapiorâ w całej książce).
znaczący suplement i zarazem sprostowanie pewnych tez z twórczości Potockiego
kalejdoskop Barmana
przewodnik po kosmosie ciśniańskim
Jest to taka błahostka bez jakiegoś składu i ładu, ale bardzo cieszy zwłaszcza tych co trochę w tej miejscowości przesiedzieli i te zjawiska, które Dominik opisuje mogli zaobserwować własnymi OKami. To książka o miłości (człowieka i natury), morderstwie (żaby Weroniki i dwunastu kur), oraz wielu niewyjaśnionych zjawiskach w Ciasnej.
Nabyłem drogą kupna tę książeczkę niedawno. Zacząłem czytać i... podoba się!
Rażą mało fachowe ingerencje redaktora w tekst autora - lepiej już byłoby zostawić tak jak jest, np. w oryginale "ciśniański" a redaktorek z tego zrobił jakieś "cisieński", itp...
Jak przeczytam wszystko to napiszę więcej.
Nabyłem drogą kupna tę książeczkę niedawno. Zacząłem czytać i... podoba się!
Rażą mało fachowe ingerencje redaktora w tekst autora - lepiej już byłoby zostawić tak jak jest, np. w oryginale "ciśniański" a redaktorek z tego zrobił jakieś "cisieński", itp...
Jak przeczytam wszystko to napiszę więcej. Ja już przeczytałem. Też mi się podoba..chociaż mam to szczęście ,że wiele tych opowieści znam z "odgłosu paszczą" a,że Rafał jest dobrym opowiadaczem to boki można zrywać.
Po przeczytaniu nie mogę nie przyłączyć się do poprzedników i również chciałbym zachęcić innych forumowiczów do kupna tej książki. Lekkość przekazu, przewrotna trafność porównań i wspaniałe poczucie humoru autora, powodują, iż lektura rewelacyjnie odpręża i przenosi nas na te kilka godzin w przybrzeżne tereny Solinki czy też Habkowieckiego potoku. Wiele miejsca poświęcone jest w niej przemijaniu, raz opisanemu z uśmiechem, a innym razem w sposób niezwykle poruszający. Marcin napisał wcześniej, iż nie jest to âźwybitna literaturaâ â ja dodam, że na szczęście dla klimatu tego kawałka kosmosu. Chyba sobie przeczytam ją jeszcze raz.
Wiem, że jutro po południu to albo już się podąża, albo szykuje do tego, ale w razie innego przymusu pozostania w domach czy blokach:
http://www.twojebieszczady.pl/aktual...ekierezady.php
(...)
http://www.twojebieszczady.pl/aktual...ekierezady.php Z tego spotkania z autorem przypomniała mi się taka krótka humoreska przedstawiająca pewnie ogólne relacje panujące pomiędzy wydawcami a pisarzami.
Po środku sali stoją: Zygmunt Śliwa (wydawca, szef Libry) i Rafał Dominik (pisarz, szef Siekierezady). Po omówieniu sukcesu wydawniczego (podobno książka znika szybko z półek księgarni całego kraju) P. Zygmunt zwraca się do Rafała:
- Rafale, chciałbym więc jeszcze raz podziękować Ci za wyrażenie zgody na wydanie tej książki przez LibręâŚ
- Zygmuncie, nie takie rzeczy bym dla Ciebie zrobiłâŚza tą stówkę co mi zapłaciłeśâŚ:razz:
I ja tam byłem, wino piłem (choć niestety nie był to wiśniowy przebój Siekierezady*), po brodzie mi kapałoâŚ
*Struktura molekularna (Rafał Dominik - ze zbioru "Opowieści Siekierezady)
- Z czego to wino? â zadaje pytanie jegomość, patrzący jak leję z pipy wiśniowy przebój âźSiekierezadyâ.
- Panie, jak pan kupuje młotek, pyta się Pan, z czego on jest? Młotek ma napierdalać. Tak samo nasze wino â odpowiadam.
- Rafale, chciałbym więc jeszcze raz podziękować Ci za wyrażenie zgody na wydanie tej książki przez LibręâŚ
- Zygmuncie, nie takie rzeczy bym dla Ciebie zrobiłâŚza tą stówkę co mi zapłaciłeśâŚ:razz:
to ja rzucam wydawanie książek i zabieram się za ich pisanie, może napiszę cos o Bieszczadach za co Libra (p. Śliwa) zapłaci z jedną trzecią ze "stówki"* :-o:razz::-o:razz:
* "stówka" czyli sto nowych tysięcy złotych
...
* "stówka" czyli sto nowych tysięcy złotych Gdyby o takiej była mowa, nie byłoby humoreski...:razz:
Z tego spotkania z autorem przypomniała mi się ...
. że niestety mimo poważnych działań nie udało sie nam zdobyć rabatu na piwo za przyjscie z ksiażką do Siekiery :)
też przeczytałem dla odmiany z biblioteki (jak ktoś chce jutro oddaję)
dawno się tak głośo nie śmialem, a klimat przedni.
W której bibliotece ją mają? Bo domyślam się, że chodzi o Rzeszów.
dobrze myślisz
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie ul Dąbrowskiego
mozesz zamawiać przez internet
dobrze myślisz
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie ul Dąbrowskiego
mozesz zamawiać przez internet Coś tam poklikałam, ale nie umiem znaleźć :? Nic to, postaram się w piątek/sobotę wypożyczyć na miejscu.
Niestety, wróciłam bez książki, ponieważ ktoś zdążył wypożyczyć ją przede mną. W bibliotece dowiedziałam się, że posiadają jeden egzemplarz oraz iż 2 osoby czekają w kolejce na przeczytanie. Także możliwość na wypożyczenia przyjdzie mi pewnie czekać do stycznia...
.... Także możliwość na wypożyczenia przyjdzie mi pewnie czekać do stycznia... To już ! I biblioteka już czynna, po remoncie znaczy.
Próbuj
http://www.twojebieszczady.pl/akt_wyd8.php
No to teraz ja.
Dzisiaj dostałem maila z jednym rozdziałem tego "dzieła". Długo myślałem, co z nim zrobić i do tej chwili mam mieszane uczucia. Postanowiłem jednak zamieścić na forumie ten rozdział. Mam nadzieję, ze inne rozdziały są inne... Sami oceńcie to "dzieło", zadecydujcie czy warto je kupić i czy warto zabiegać o podpis autora.
UWAGA! CYTAT PONIŻEJ ZAWIERA WULGARYZMY!
"A chuj z takim pogrzebem -
Rozprawa o śmierci i pochówku,
czyli Testament Mietka
Wiosenny dzień w lutym, do Siekiery wchodzi Mietek, godzina dziewiąta rano, a on ma gębę powykrzywianą jak zdeformowany budzik Salwadora Dali, noc przygarbiła go i przeżuła, na potwornym kacu.
- Ciężko jest Mietek, co? â zadaję pytanie nie wymagające odpowiedzi.
- Oj, żebyś wiedział, przyjdzie zdychać, jebane chlanie.
- Nie będzie tak źle â pocieszam go â Zrób sobie przerwę â daję mu głupią i naiwną radę.
- Ach, żeby tak można było â westchnął Mietek.
Zająłem się swoimi obowiązkami, wycieram zapalczywie BAR, zapalam świeczki.
- Jedną zapal dla mnie â rzucił posępnie z âźkącika lustrzanegoâ cień Mietka â i jak zdechnę, żebyście mnie nie zakopywali do tego mokradła na cmentarzu, pierdolę, żeby wpieprzały mnie robaleâŚ
- A co mamy zrobić? â zainteresowałem się ostatnią wolą kolegi z klasy.
- Już ci mówię, najlepiej jak byście zostawili moje truchło psom na pożarcie. A jeśli to nie wyjdzie, zróbcie tak: załóżcie mi postronek na szyję i dwóch niech ciągnie mnie przez całą wieś, a wszyscy zainteresowani niech napierdalają truchło pałami, kijami i co tam, kto ma.
- Ale po co? Przecież będziesz już tylko potwornym, nietypowym trupem.
- Na pewno w swoim życiu nawkurwiałem odpowiednio dużo ludzi, więc żeby ich odpuściło, tak profilaktycznie dla zdrowia psychicznego.
- A co dalej? â zapytałem.
- Następnie rozpalcie duże ognisko za Siekierezadą, w chuj spalcie, a w moich popiołach upieczcie sobie ziemniaki, to tak na stypę. Wkurwia mnie to mękolenie plebana na cmentarzu, tak będzie dynamiczniej â dodał.
- To ja mogę Mietek cię ciągać czy napierdalać czymś?
Mietek staksował mnie poważnym wzrokiem i oświadczył â Nie, ty lepiej napieprzaj jakąś pałą, bo jak będziesz w zaprzęgu to przez pomyłkę tobie mogą przypierdolić.
Podziękowałem za troskę i obiecałem, że nie opuszczę tej imprezy, uwielbiam teatr wszelakiej formy.
Mietek póki, co ruszył w ciśniański mrok, zostałem sam, usiadłem i zadumałem się nad moją ostatnią wolą. Też nie chcę być zakopany w błotnistym dole. Wziąłem kartkę papieru i nagryzmoliłem testament: âźJak szczeli mnie chuj, zróbcie ze mną to samo, co z Mietkiemâ.
Jeżeli Moderatorzy mają ochotę coś z tym tekstem zrobić lub nawet dać mi bana, to nie widze przeciwskazań...
Ja wolę czytać wiersze WUKI
Pozdrawiam
Dobrze ze Recon jest gdzies na szlaku poza zasiegiem.:-D
wydarte z kontekstu może irytować nadmiarem przekleństw, ale ten kogo Mietek wk..ił nawet się uśmiechnie czytając to opowiadanie. dobrze że powstają takie wierne - dokumentalne teksty
Ale to cała książka jest pełna tych wulgaryzmów, czy tylko to jedno?
Bo jak cała to i dla mnie za wiele
Osobiście nie widzę nic zdrożnego w wiernym cytowaniu literatury (nawet tej "męskiej"), a zastępowanie wulgaryzmów kropkami w takim przypadku jest trochę jak wylewanie dziecka z kąpielą. By nie rzec - "zakłamywanie historii" ;) Ale ponieważ sam Bertrand ma obiekcje związane z tym cytatem, pozwoliłem sobie umieścić w Jego poście odpowiednie ostrzeżenie - kto nie będzie sobie życzył, nie przeczyta. A kogoś innego ostrzeżenie może zachęci :-)
Zamieszczone przez Bertranda opowiadanie jest tylko fragmentem całego zbioru i albo się ten wycinek komuś spodoba, albo i nie (dla mnie jest to jedno z dwóch najsłabszych). W każdym razie ja bym po przeczytaniu takiego wycinka nie oceniał całości, gdyż jej nie znając pewnie zrezygnowałbym z zakupu książki. Na szczęście zaryzykowałem, kupiłem i nie żałuję :-D. Co do wulgaryzmów to w książce jeszcze kilka się znajdzie - cóż nie wszyscy mieszkańcy Cisnej wrażliwymi poetami są ;). Jeden woli piwo, drugi wino ale zdarzają się tacy co lubią oba trunki - tylko który lepszy? I dlaczego samogon? :mrgreen:
Mavo... aż Ty podjudzaczu, przeca wiesz, żem już z wieży strażniczej zszedł!
A tak przy temacie... stronkę Siekierezady czytam (czytałem wcześniej niż Forum) sukcesywnie. I jeszcze jedno... stronka www i książka to nie Forum z Regulaminem.
Odnośnie samych opowiadań... hmmm.... dziś komuś z Forum osobiście swoje przemyślenia napisałem i styknie.
Pamiętam film "Leaving Las Vegas" (Zostawić Las Vegas) to hollywoodzka opowieść o alkoholiku który postanowił się zapić na śmierć, tylko że to taki alkoholik w zawsze wyprasowanej koszuli który nigdy nie nie był brudny, obrzygany (znaczy nigdy torsji nie miał) czy olany (znaczy nie miewał problemów z fizjologią) itp.
Postacie Rafała Dominika są do bólu prawdziwe, więc i język jakim się posługują daleki od kulturalnej polszczyzny jest. Pomimo że bohaterowie to najczęściej degeneraci, alkoholicy (osoby często określane jako margines) autor pokazuje ich świat z całym i jego pięknem.
Właśnie kończę âźBieszczadzkie opowieści Siekierezady 2â Libra 2010 autor Rafał Dominik .
Na początku kilka historii o najbardziej znanych bywalcach Siekiery pisane wierszem w klimacie westernowym, później aktualne opowiadania, niektóre wydarzenia z wiosny 2010 roku.
Delira I przyprawiła mnie o atak śmiechu, podobnie jak kilka innych, a czy śmiać się czy płakać wybór tradycyjnie należy do czytającego.
Dla mnie są to opowiadanie prawdziwe do bólu, lecz opowiedziane tak ze niekiedy wywołują :) .
Pamiętam film "Leaving Las Vegas" (Zostawić Las Vegas) to hollywoodzka opowieść o alkoholiku który postanowił się zapić na śmierć, tylko że to taki alkoholik w zawsze wyprasowanej koszuli który nigdy nie nie był brudny, obrzygany (znaczy nigdy torsji nie miał) czy olany (znaczy nie miewał problemów z fizjologią) itp. Alkoholizm nie jedną ma postać. Znany pisarz bajek Andersen był alkoholikiem tak skrytym, że wyszło to na jaw po jego śmierci, po lekturze jego pamiętników. Pił tylko w samotności. Współcześnie alkoholizm dotyka również ludzi z tzw. świecznika, nie koniecznie ich wizerunek jest równy naszym znajomym spod budki w Cisnej. Co nie znaczy, że choroba alkoholowa w białym kołnierzyku jest inna od tej w gumofilcach. Jedno nieszczęście.
Pozdrawiam
Długi
Czytaliście może te opowieści na stronie siekierezady? Osobiście skrzywiłem się po przeczytaniu losowych paru. Co o tym myślicie?
Wbrew wulgaryzmom niektóre zupełnie mądre są - z ostatnich to Ładna piosenka jest dobra, choć na pewno nie jest to literatura dla wszystkich :-)
lektura w sam raz do winka z kija
Ostatnio nakładem własnym autora ukazały się opowiadania o samochodach będących w posiadaniu autora. Samochody można oglądać z tyłu Siekerezady.
Opowieści ... hmmm mój 7 letni syn który w tym roku trzeci raz nawiedził Bieszczady co jakiś czas wyciąga to dzieło i prosi o powtórki... najlepiej o "Polonezie i kosmosie i o zającu co im wskoczył na maskę"... powoli staram się go zainteresować czymś bardziej do wieku odpowiednim bo zaczyna za dużo rozumieć :) A książki można tylko polecić, jak dla mnie lektura obowiązkowa, w październiku znów czas na piwo w siekierze...
źródło: https://twitter.com/JohnQsibab/status/621962649098518528/photo/1
W składzie kolejny tom opowiadań ...
https://pbs.twimg.com/media/CKGnuQlUYAATb_j.png
a znacie tego Pana z Libry? może chciałby "Lesnego" wydać? Kilka osób pisało, ze fajne. a kilka osób stąd to jak tysiące z tamtąd ;-))