ďťż

Jan Falkowski, Bazyli Pasznycki, NA POGRANICZU ŁEMKOWSKO-BOJKOWSKIEM

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

W końcu... Jeszcze tylko Antoni B. Szczesniak, Wiesław Z. Szota, "Droga do donikąd" proszę...
Dostępna na allegro


Gdzie to można dostać . Na allegro nie znalazłem
dr google:
http://www.lideria.pl/Na-pograniczu-...opis?nr=222900

http://www.olesiejuk.pl/baza-ksiazek...le/295175.html

http://www.literia.pl/445347,Ksiazki...jkowskiem.html

http://www.petlaczasu.pl/na-pogranic...kiem/b05063778

Gdzie to można dostać . Na allegro nie znalazłem po prostu źle szukałeś:

http://www.allegro.pl/item826574226_..._bojkowie.html


Znalazłem.
Nawet na forum jest do ściągnięcia:
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=5648
Nieco oftopic ale dla Barnaby niezła pozycja:
http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/doccon...=2500&dirids=1

:)
Sądzę,że byłoby więcej zainteresowanych.
Bojki, czy Łemki

Odkąd wciągnąłem ‼Na pograniczu łemkowsko – bojkowskim”... spać mi nie daje jedna myśl: dlaczego na mapach poglądowych istniejących w Polskich Bieszczadach (np.: przy MBL, lub przy muzeum ekumenicznym w Myczkowcach) te granice między Bojkami, a Łemkami są tak ostre...?
Autorzy wyżej wymienionej książki nie dali jednoznacznej odpowiedzi co to była za grupa etnograficzna zamieszkująca teren współczesnych – polskich Bieszczadów. Określili ten teren jako ‼przejściowy”. Patrząc na ich mapę cech etnograficznych to tak od Sanu na wschód zaczynała się ta prawdziwa Bojkowszczyzna, z wszystkimi charakterystycznymi dla tej grupy cechami. Natomiast ‼czysta” Łemkowszczyzna zaczynała się od Osławy na Zachód.... Tak więc ten teren (patrząc od strony etnograficznej), który znajduje się między tymi dwoma granicznymi rzekami współczesnych Polskich Bieszczadów można by określić eufemistycznie ‼ni to pies ni wydra”. Jaką trzeba mieć odwagę żeby powiedzieć to wprost: tu nie ma Bojkowszczyzny, ani łemkowszczyzny.... bo czuchanie nie wszyscy tu noszą, bo cerkiew bojkowska to tak naprawdę w niewielu miejscowościach bieszczadzkich (w obecnej Polsce) występowała, bo różnice językowe na pograniczu są słabe do wychwycenia. Tak więc Pasznycki i Falkowski nie owijają w bawełnę tylko piszą wprost:

W kilka lat później K. Pieradzka potwierdziła wersje granicy (a właściwie jej brak) pisząc:

Sami zainteresowani (mieszkańcy Bieszczadów Zachodnich) mieli to daleko gdzieś, albo używali określeń Łemko, Bojko, Hyrniak jako przezwiska o konotacji negatywnej... to tak jakby pewną część ludzkości określić jako grupa etnograficzna debili – bo ich tak przezywają.
Bardziej zależy na tym naukowcom jak się kto przezywa niż samym tubylcom. Naukowcy nie przeżyliby gdyby nie dokonali jakiegoś uogólnienia, wyindukowali jakąś prawdę, lub podsumowali jakiegoś zjawiska.

Podsumowując... :-)
autorzy tej książki uczciwie podeszli do tematu nie zamazywali różnic ‼dla dobra nauki” i jasności kresek na mapie. Czy Bojkowie byli solą tej ziemi...? nie wiem – zbyt duże uogólnienie jak dla mnie.

Bojki, czy Łemki...
Podsumowując... :-)
autorzy tej książki uczciwie podeszli do tematu nie zamazywali różnic ‼dla dobra nauki” i jasności kresek na mapie. Czy Bojkowie byli solą tej ziemi...? nie wiem – zbyt duże uogólnienie jak dla mnie.
A wiesz, że Falkowski był Polakiem a Pasznycki(j) Ukraińcem?
nie wiedziałem, ale to chyba nie ma większego znaczenia....? obaj odwalili kawał dobrej roboty.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl