bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Mam male pytanko,ktore przekracza granice Bieszczad,ale sadze,ze niejeden(niejedna)z Was juz tez wybieral/a sie troche dalej na wschod...a konkretnie chodzi o Lwów.W przyszlym tygodniu wyjezdzam,z jeszcze jedna osoba,w Bieszczady,ale przy okazji chcemy skoczyc na dwa dni za granice.Nie wiemy tylko jak najwygodniej,najbezpieczniej i najtaniej(nie wiem czy da sie wszystko na raz...)tam dotrzec...:?:Najlepiej z Sanoka lub z Zagórza,takie szczatkowe info juz mam... Moze ktos z Was ma jakies doswiadczenia w tym temacie...?dzieki!
W każdej większej miejscowości bieszczadzkiej jest pełno plakatów informujących o organizowanych wycieczkach jednodniowych do Lwowa.
Jeśli wolisz łatwe rozwiązania to najlepiej skorzystać z tych sprawdzonych.
Jeśli chcesz doznań extremalnych to lepiej samemu wybrać się na przekraczanie granicy np. znanym pociągiem Sanok-Chyrów zwanym przemytniczkiem. Potem tylko jeszcze dojazd do Sambora i przesiadka do Lwowa. Gwarantuję ze podróż bedziesz pamiętał, (nie wiem tylko czy Lwów)
jeżeli będziesz jechać sam i prywatnie to na granicy spędzisz conajmniej 5 godzin. ci przewoznicy o których mówi Henek mają ułatwienia i ich puszczają (ale nie zawsze) szybciej. pociąg też długo "jedzie". Poza tym z tego co mnie wiadomo Lwów teraz jest cały w remoncie (wreszczie!!!) i nie dużo widać. Dla tego lepiej zaczekać i zobaczyć go jak jużbędzie wyładniały, bo szczerze mówiąc żal ściskał za szyje jak się oglądało te piękne kamienice w centrum obdrapane i obsmarowane. Jedynie opera jakoś się trzyma. taka mała rada - jak będziesz we lwowie, to ukryj dobrze kasę i mniej w kieszeni drobniaki. Jak nie "obsłużysz" dzieciaka to możesz zostać pobity. mniej oczy szeroko otwarte szczególnie na dzieciaki co kwiatki sprzedają. Jeden cię magluję, a drugi ci szpera po kieszeniach. co znajdzie zanosi do przypakowanego buldoga co stoi obok i obserwuje. nie licz na milicję. uważaj jak robisz zdjęcia. mój ojciec stracił tak aparat za 1 500 złych. komuś się po prostu nie spodobało. jak staruszek zobaczył nóż oddał bez gadania. Koleś centralnie wyciągnął kosę przy ludziach i mu groził. tragedia. uważaj też na iulicy. Traktuj pasy i światła tak jakby ich nie było. Oni tak robią. Pierwszeństwo ma ten kto ma lepszą furę. Jak będziesz na jakimś większym t5argowisku zapytaj się pocichutku kogoś o kałasznikowa. zabierze ciędo samochodu i ci pokaże pokryjomu co tam ma :) jaja sa w tym lwowie, jaja.
Hej!tu Szczypior!juz wrocilam z Bieszczad i jestem oczarowana!zreszta nie ja jedna...:)dzieki za odpowiedzi,ale w koncu z tego Lwowa nic nie wyszlo...bo bylo zbyt pieknie w samej Polsce i szkoda tego bylo na podroze,do tego nie pewne...tam-nastepnym razem...:)ale zawsze po Bieszczadach-one maja pierwszenstwo!:)pozdrawiam!
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
W każdej większej miejscowości bieszczadzkiej jest pełno plakatów informujących o organizowanych wycieczkach jednodniowych do Lwowa.
Jeśli wolisz łatwe rozwiązania to najlepiej skorzystać z tych sprawdzonych.
Jeśli chcesz doznań extremalnych to lepiej samemu wybrać się na przekraczanie granicy np. znanym pociągiem Sanok-Chyrów zwanym przemytniczkiem. Potem tylko jeszcze dojazd do Sambora i przesiadka do Lwowa. Gwarantuję ze podróż bedziesz pamiętał, (nie wiem tylko czy Lwów)
jeżeli będziesz jechać sam i prywatnie to na granicy spędzisz conajmniej 5 godzin. ci przewoznicy o których mówi Henek mają ułatwienia i ich puszczają (ale nie zawsze) szybciej. pociąg też długo "jedzie". Poza tym z tego co mnie wiadomo Lwów teraz jest cały w remoncie (wreszczie!!!) i nie dużo widać. Dla tego lepiej zaczekać i zobaczyć go jak jużbędzie wyładniały, bo szczerze mówiąc żal ściskał za szyje jak się oglądało te piękne kamienice w centrum obdrapane i obsmarowane. Jedynie opera jakoś się trzyma. taka mała rada - jak będziesz we lwowie, to ukryj dobrze kasę i mniej w kieszeni drobniaki. Jak nie "obsłużysz" dzieciaka to możesz zostać pobity. mniej oczy szeroko otwarte szczególnie na dzieciaki co kwiatki sprzedają. Jeden cię magluję, a drugi ci szpera po kieszeniach. co znajdzie zanosi do przypakowanego buldoga co stoi obok i obserwuje. nie licz na milicję. uważaj jak robisz zdjęcia. mój ojciec stracił tak aparat za 1 500 złych. komuś się po prostu nie spodobało. jak staruszek zobaczył nóż oddał bez gadania. Koleś centralnie wyciągnął kosę przy ludziach i mu groził. tragedia. uważaj też na iulicy. Traktuj pasy i światła tak jakby ich nie było. Oni tak robią. Pierwszeństwo ma ten kto ma lepszą furę. Jak będziesz na jakimś większym t5argowisku zapytaj się pocichutku kogoś o kałasznikowa. zabierze ciędo samochodu i ci pokaże pokryjomu co tam ma :) jaja sa w tym lwowie, jaja.
Hej!tu Szczypior!juz wrocilam z Bieszczad i jestem oczarowana!zreszta nie ja jedna...:)dzieki za odpowiedzi,ale w koncu z tego Lwowa nic nie wyszlo...bo bylo zbyt pieknie w samej Polsce i szkoda tego bylo na podroze,do tego nie pewne...tam-nastepnym razem...:)ale zawsze po Bieszczadach-one maja pierwszenstwo!:)pozdrawiam!