bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Witam.
Koñcz± siê wakacje i lato. Przed nami z³ota polska jesieñ miejmy nadzieje.
Ja jednak z przygotowaniami wybiegam o krok do przodu.
Wymy¶li³em sobie zimow± ekspedycjê czerwonego szlaku od Komañczy do Wo³osatego, ze spaniem na ¶niegu itp.
Mam ju¿ jednego zapaleñca, takiego jak ja jednak dla bezpieczeñstwa i towarzystwa przyda³oby siê jeszcze kliku.
Nasz± wyprawê planujemy w okolicach stycznia/lutego 2010. Ale to jeszcze do ustalenia, gdyby pojawili siê jeszcze jacy¶ chêtni.
Poszukujemy ludzi, którzy byli ju¿ zim± na podobnych wyprawach, jednak "nowicjusze" i chêtni do spróbowania czego¶ nowego te¿ bêd± mile widziani.
Trasa mia³aby wygl±daæ mniej wiêcej tak, aby w ka¿dym ewentualnym miejscu noclegu by³o w miarê blisko do zabudowañ. Bezpieczeñstwo przede wszystkim!
Ca³± wyprawê przewidujemy na ok. max. 5-6 dni w zale¿no¶ci od warunków pogodowych (ilo¶ci czy te¿ g³êboko¶ci ¶niegu)
I tak pierwszy dzieñ to przyjazd w miarê mo¿liwo¶ci wcze¶nie rano do Komañczy. Pozostawienie "gdzie¶" naszych pojazdów. Krótki rozruch aklimatyzacyjny z marszem do pierwszego miejsca noclegowego na polu namiotowym w Duszatynie. Tutaj mo¿emy doprecyzowaæ plany i po pierwszym noclegu, je¶li kto¶ nie bêdzie czu³ siê na si³ach, to mo¿e zawróciæ.
Drugi dzieñ, to trasa przez Chryszczat±, prze³êcz ¯ebrak do Cisnej. Ca³y czas Wysokim Dzia³em czerwonym szlakiem. W Cisnej mamy wybór, kto chce to w namiocie na ¶niegu (o ile bêdzie), komu zimno to w Schronisku.
Dzieñ trzeci, to dalej szlak czerwony przez jas³o i Okr±glik pod Smerek. Nocleg gdzie¶ na zboczach lub u stóp Smereka. Tutaj mamy mo¿liwo¶æ zej¶cia np. do Schroniska w Roztokach Górnych z Okr±glika lub z Jas³± w Okolice Prze³êczy Przys³up. (moim zdaniem w zimie do Roztok bêdzie ³atwiej).
Dzieñ czwarty to obie po³oniny i nocleg w UG.
Dzieñ pi±ty to Tarnica, Halicz i Rozsypaniec z ewentualnym noclegiem w Wo³osatem lub próba powrotu do Komañczy.
W zale¿no¶ci od warunków ¶niegowych, je¿eli odcinek Wetlina-UG bêdzie nieprzejezdny, to mo¿e byc problem z szybkim dostaniem siê do Komañczy.
Istnieje te¿ mo¿liwo¶æ hardcorowa powrót do Cisnej z Wo³osatego szlakiem granicznym i dalej Wysokim Dzia³em do Komañczy. Ale na to potrzeba minimum 2 dni (czerwony+graniczny w sumie prawie 200km) no i przede wszystkim chêtnych.
Oczywi¶cie dla naszego bezpieczeñstwa poinformujemy GOPR o naszych planach.
Czekam na chêtnych :mrgreen: i wszystkie opinie.
"Nied¼wiedzie miêso" siê szykuje,mniam.Powodzenia ¿yczê.
"Nied¼wiedzie miêso" siê szykuje,mniam.Powodzenia ¿yczê. Powinny jeszcze spaæ. Ale zawsze mo¿e który¶ przebudziæ sie na siku :-D
http://www.twojebieszczady.pl/fauna/niedzwiedz.php
Jak sroga zima bêdzie, to prêdzej wilki mog± nas pogoniæ, w zesz³ym roku wyci±ga³y ponoæ psy z budy :???:
W zimie nie mia³em jeszcze do czynienia z misiem. Nie widzia³em te¿ jego tropów. Co innego z wilkami.
Dzika zwierzyna jest raczej p³ochliwa i je¿eli zbierze siê nas kilkuosobowa ekipa, to narobimy tyle ha³asu i smrodu, ¿e raczej nic doi nas nie podejdzie
Nie w tym sensie pisa³em,he he.Przeczytaj klasykê Jacka Londona "Bellew Zawierucha".Po¿eraæ nied¼wiedzie miêso to wdaæ siê w znakomit± awanturê np sp³yw przez progi na Yukonie,co¶ jak nasze,taternickie "jest ryzyko,jest zabawa,albo piargi,albo s³awa".Najwy¿szym stopniem wtajemniczenia (i radochy) jest "po¿eranie nied¼wiedziego miêsa na surowo" ;)
Nie w tym sensie pisa³em,he he.Przeczytaj klasykê Jacka Londona "Bellew Zawierucha".Po¿eraæ nied¼wiedzie miêso to wdaæ siê w znakomit± awanturê np sp³yw przez progi na Yukonie,co¶ jak nasze,taternickie "jest ryzyko,jest zabawa,albo piargi,albo s³awa".Najwy¿szym stopniem wtajemniczenia (i radochy) jest "po¿eranie nied¼wiedziego miêsa na surowo" ;)
NO8-), bo ju¿ siê zmartwi³em, ¿e Twój post wystraszy ewentualnych chêtnych:cry:
a wkec jesli praca i szkola pozwola jestem pierwszym chetnym,choc przyznam ze przejscie polonina wetlinska zima 2008 mnie osobiscie zmusi³o do powrotu,ale nie mialem sprzetu do noclegu na sniegu
Pomys³ jest. Dobry pomys³.
Ale najwa¿niejszego nie wiesz ..i nie bêdziesz wiedzia³ do koñca.
Nie bêdziesz wiedzia³ ile bêdzie ¶niegu ...i co ciekawsze nie bierzesz tego pod uwagê. Nie znalaz³em informacji czy ma byæ to trasa z buta, skiturem, a mo¿e rakiety ?
A to s± totalnie ró¿ne wersje.
Wielko¶æ i jako¶æ ¶niegu decyduje co jest mo¿liwe a co nie.
Mniejsze znaczenie ma nocowanie w ¶niegu.
Warto poczytaæ , a temat by³ poruszany wielokrotnie.
don Enrico masz racje co do sniegu.po prostu plany bedzie korygowac pogoda
Pomys³ jest. Dobry pomys³.
Ale najwa¿niejszego nie wiesz ..i nie bêdziesz wiedzia³ do koñca.
Nie bêdziesz wiedzia³ ile bêdzie ¶niegu ...i co ciekawsze nie bierzesz tego pod uwagê. Nie znalaz³em informacji czy ma byæ to trasa z buta, skiturem, a mo¿e rakiety ?
A to s± totalnie ró¿ne wersje.
Wielko¶æ i jako¶æ ¶niegu decyduje co jest mo¿liwe a co nie.
Mniejsze znaczenie ma nocowanie w ¶niegu.
Warto poczytaæ , a temat by³ poruszany wielokrotnie. Masz racjê, ostatnio warunki ¶niegowe w Biesach, a raczej ich brak pokrzy¿owa³y nie jedne plany.
Ostatnie pewne warunki z bardzo du¿± ilo¶ci± ¶niegu widzia³em w tutaj jakie¶ 6,7 lat temu. Wej¶cie z Wetliny na po³oninê przez Or³owicza i zej¶cie od Chatki do Wy¿niañskiej zajê³o nam 13 godzin. ¦niegu by³o tyle ¿e od Hotelu Górskiego w Wetlinie do samych UG droga by³a nieod¶nie¿ana, a na prze³êczy Wy¿niañskiej by³o widaæ jedynie czubki (5 cm) znaków drogowych. To by³a zima. Wjechali¶my pó¼nym wieczorem do Komañczy i chcieli¶my wielk± obwodnic± dojechaæ do UG. ale najdalej da³o siê jakie¶ 5 km. za Komañczê. Na drodze le¿a³o 1,5m ¶niegu, a zaspy siêga³y prawie 3m. ¯eby zawróciæ do Komañczy musielismy kopaæ jamê, aby samochód móg³ wycofaæ. Noc spêdzilismy na CPN w Komañczy.
Ale do rzeczy.
Ogólnie zamiar jest taki, ¿e trasa z buta. Je¿eli bêdzie wiêcej chêtnych i du¿o ¶niegu, to chcia³bym aby podzieliæ siê na kilka grup, np. 4-6 osobowych i w ka¿dej z grup by³yby rakiety dla pierwszego przecieraj±cego szlak. Raczej wszyscy rakiet mieæ nie bêd±, bo to wydatek rzêdu 400-500 z³. Mo¿na te¿ wypo¿yczyæ np. w Wetlinie za 20 z³/doba. Ze wzglêdów g³ównie cenê, umiejêtno¶ci i niepewny ¶nieg, skitur odpada ca³kowicie.
A co do nocowania na ¶niegu i mrozie, to wrêcz przeciwnie, ma to kolosalne znaczenie, zw³aszcza, w drugiej po³owie wyprawy, kiedy organizm jest ju¿ dobrze nadwyrê¿ony.
Mo¿e siê przy³±czysz, zapraszamy:-D
a wkec jesli praca i szkola pozwola jestem pierwszym chetnym,choc przyznam ze przejscie polonina wetlinska zima 2008 mnie osobiscie zmusi³o do powrotu,ale nie mialem sprzetu do noclegu na sniegu Witam pierwszego chêtnego. Bardzo siê cieszymy:grin:
Wycofaæ siê juz nie mozna, chyba, ¿e dopiero w Duszatynie po pierwszym noclegu:grin:
Pozdrawiam.
Rakiet u mjenia niet, ale przemyslalem sprawe i prosze o wstepne wciagniecie mnie na liste. Potwierdze na PW jak juz bede wiedzial czy bede mial urlop (i na jak dlugo mozna sie zasniegowac). Doswiadczenie zimowe jakies tam jest (glowie Gorce i Beskidy - szlaki mniej uczeszczane bo zahaszczone i niezbyt widokowe).
Dla wiêkszego pogl±du tego co zamierzamy zrobiæ oraz dla zachêcenia potencjalnych uczestników stworzy³em w wolnym czasie co¶ takiego pod adresem
http://www.biesy4ever.neostrada.pl
Zapraszam do odwiedzin i czekamy na kolejnych chêtnych. Na dzisiaj mamy wstêpnie potwierdzony udzia³ 5 uczestników.
Ch³opie...¿e siê Ty nie boisz pisaæ o Biesach:shock:;)
...
Kurde jakby nie ta matura... Pozwolicie, ¿e powtórzê Wasz pomys³ kiedy¶ w przysz³o¶ci?
Kurde jakby nie ta matura... Pozwolicie, ¿e powtórzê Wasz pomys³ kiedy¶ w przysz³o¶ci? Matura dopiero w maju, zd±¿ymy wróciæ :razz:
Nowe informacje nt wyprawy.
Rozes³a³em kilka wiadomo¶ci i mam pierwsze odpowiedzi.
Serwisy bieszczady.info.pl oraz bieszczady.pl napisz± o wyprawie oraz wstawi± banery wyprawy na swoje strony.
Raz jeszcze zachêcam niezdecydowanych do udzia³u w zimowej eskapadzie.
hmmm... powodzenia ;)
Trasa do¶æ ambitna. Czasy przej¶æ na mapie "na styk" z godzinami wschód/zachód s³oñca.
OK, dobra.. mo¿e nie "na styk" - dzieñ d³u¿szy od mapowego czasu przej¶cia o 1-2h.
No, tylko jeszcze ten ¶nieg.....
Poproszê o relacjê i zdjêcia ;)
a! pal licho, czy id±c po szlaku siê wyrobisz. Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu (ja zgubi³em id±c na Chryszczat±), a i w lesie na Okr±glik poszed³em gdzie¶ prosto, mimo, ¿e szlak skrêca³ :P tak to ju¿ jest jak oznakowanie szlaku masz na wysoko¶ci kolana, a nie g³owy..
a! pal licho, czy id±c po szlaku siê wyrobisz. Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu (ja zgubi³em id±c na Chryszczat±), a i w lesie na Okr±glik poszed³em gdzie¶ prosto, mimo, ¿e szlak skrêca³ :P tak to ju¿ jest jak oznakowanie szlaku masz na wysoko¶ci kolana, a nie g³owy.. na Ja¶le i w lecie siê ludzie gubi± i zamiast na Okr±glik id± do Przys³upia.
Tam jako¶ dziwnie jest wszystko oznakowane.
Ale faktem jest ¿e zim± wszystko wygl±da inaczej.
Jak pierwszy raz by³em zim± w Biesach to nie wiedzia³em o co chodzi :razz:
Co do czasów przej¶æ na mapkach to s± to czasy letnie wiêc nie ma co siê zbytnio nimi sugerowaæ.
Mo¿e siê do nas przy³±czysz?:razz:
Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu Oczywi¶cie, w takich warunkach nie mo¿na liczyæ, ¿e oznakowanie szlaku bêdzie zawsze widoczne. Niezbêdna jest mapa, kompas albo jeszcze lepiej - GPS.
na Ja¶le i w lecie siê ludzie gubi± i zamiast na Okr±glik id± do Przys³upia.... Nie ma tak ¿le, w lecie czy zim±. Masz tu link z zimy tego roku na Jas³ach.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4920
¦nieg by³ taki sypki, ¿e i rakiety nie przydatne by³y. Poszperaj na forum ,gdzie¶ jest tu sprawozdanie z zimowej wyprawy która "Goprem" siê skoñczy³a. Nie piszê to dla tego ¿eby zniechêcaæ do chodzenia zim± , bo na prawdê jest wtedy piêknie i dobrze siê chodzi , tylko wszystko trzeba robiæ z rozs±dkiem.
Nie ma tak ¿le, w lecie czy zim±. Masz tu link z zimy tego roku na Jas³ach.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4920
¦nieg by³ taki sypki, ¿e i rakiety nie przydatne by³y. Poszperaj na forum ,gdzie¶ jest tu sprawozdanie z zimowej wyprawy która "Goprem" siê skoñczy³a. Nie piszê to dla tego ¿eby zniechêcaæ do chodzenia zim± , bo na prawdê jest wtedy piêknie i dobrze siê chodzi , tylko wszystko trzeba robiæ z rozs±dkiem. Czyta³em i czytam ci±gle, co do rozs±dku to jak wszêdzie piszê: bezpieczeñstwo przede wszystkim. Miêdzy innymi dlatego przygotowania rozpoczynam teraz a nie w styczniu.
Co by¶ doradza³ na odcinku Cisna Jas³o?
... bezpieczeñstwo przede wszystkim.... Najgorsze zim± w górach s± zamiecie , zawieje i brak widoczno¶ci. Mróz , g³eboki ¶nieg i opady ¶niegu nie s± tak uci±¿liwe, jak zawieja i brak widoczno¶ci.
Dla tego przed wyj¶ciem wa¿ne jest sprawdziæ prognozê pogody na dobrej stronie, ale i tak prognoza jest wzglêdnie wiarygodna ,no max. na 48 godzin, d³u¿sza to wielka niewiadoma.
Przy z³ych prognozach nie nale¿y nigdy wychodziæ w góry.
Bardzo przeszkadza te¿ "braja" z roztopionego g³êbokiego ¶niegu i nie daj Bo¿e jak to czêsciowo zamarznie popo³udniem:mrgreen:
Pozdrawiam i ¿yczê powodzenia , bo góry s± piêkne zimowa por±.
Po obgadaniu z diablem-1410 vel Piotrkiem:) macie kolejn± osobê do teamu:) Je¿eli tylko ¿ycie pozwoli to ruszamy;) plan jest szalenie ambitny, ale kwestia przygotowania, jakie¶ tam zaplecze zimowe (tatrzañskie) mam wiêc jestem dobrej my¶li co do ca³ej inicjatywy;]
Po obgadaniu z diablem-1410 vel Piotrkiem:) macie kolejn± osobê do teamu:) Je¿eli tylko ¿ycie pozwoli to ruszamy;) plan jest szalenie ambitny, ale kwestia przygotowania, jakie¶ tam zaplecze zimowe (tatrzañskie) mam wiêc jestem dobrej my¶li co do ca³ej inicjatywy;] witamy na pok³adzie :lol:
Na pok³adzie to tak bardziej po mojemu (Sopocku:P) :) Dziêki, dziêki:) Witam ca³± resztê ekipy;]
Moja, jednoosobowa czesc reszty ekipy wita Pania w szeregach (lub szeregu bo pewnie bedziemy przemiszczac sie gesiego) ;)
Nigdy, pod ¿adnym pozorem nie sugerujcie siê pogod± z tzw ICM... najpewniejsza pogoda jest na onet.pl... sprawdza³em wielokrotnie i ta z onetu w 99 procentach siê zawsze sprawdza³a (z godzinami w³±cznie)... tak przynajmniej jest w Bieszczadach.
Je¶li chodzi o prognozy d³ugoterminowe, to polecam portal kanadyjski:
http://www.accuweather.com/index.asp...er=accuweather
Prognoza dwutygodniowa sprawdza siê w ponad 90 procentach.
witam. pomysl ambitny i szalenie interesuj±cy. zglebie swoj grafik sesyjny i ..... mam nadzieje do zobaczenia ;)
pozdrawiam
Pomys³ zimowej wyprawy jest na tyle atrakcyjny, ¿e prze¶ledzi³am ca³y temat... Sama, przypuszczalnie, tego roku ograniczê siê do weekendowych wypadów ¶nie¿n± por±, natomiast gdy przed momentem dzieli³am siê ze znajomym ¿alem, ¿e nie mogê siê do Was przy³±czyæ - on z kolei wyrazi³ chêæ do³±czenia (ku mojej zazdro¶ci!). Mog³abym wiêc prosiæ o jakie¶ namiary, ¿eby nie byæ forumowo-osobistym po¶rednikiem? :)
Pomys³ zimowej wyprawy jest na tyle atrakcyjny, ¿e prze¶ledzi³am ca³y temat... Sama, przypuszczalnie, tego roku ograniczê siê do weekendowych wypadów ¶nie¿n± por±, natomiast gdy przed momentem dzieli³am siê ze znajomym ¿alem, ¿e nie mogê siê do Was przy³±czyæ - on z kolei wyrazi³ chêæ do³±czenia (ku mojej zazdro¶ci!). Mog³abym wiêc prosiæ o jakie¶ namiary, ¿eby nie byæ forumowo-osobistym po¶rednikiem? :)
witam.:razz:
wszystkie niezbêdne informacje znajdziesz na naszej stronie www.biesy4ever.neostrada.pl
Dziêkujê za informacjê, ju¿ przekazujê dalej ;)
Sklep ze sprzêtem outdoorowym znanego czeskiego producenta zaproponowa³ uczestnikom naszej wyprawy rabat w wysoko¶ci 30% na wszystkie dostêpne produkty ze wszystkich kolekcji.
Wiêcej informacji dla zainteresowanych na naszej stronce lub na priv
na swojej stronce napisali¶cie: "Problem mo¿e byæ z wod±, wyp³ywaj±cy nieopodal potok Riaby, mo¿e byæ zamarzniêty..." naprawde macie do¶wiadczenie w zimowych biwakach? po takim tek¶cie zaufanie maleje.
na swojej stronce napisali¶cie: "Problem mo¿e byæ z wod±, wyp³ywaj±cy nieopodal potok Riaby, mo¿e byæ zamarzniêty..." naprawde macie do¶wiadczenie w zimowych biwakach? po takim tek¶cie zaufanie maleje. jedni mniejsze inni wiêksze (przynajmniej tak im siê wydaje) co do wody, to zawsze mo¿na rozpu¶ciæ trochê ¶niegu i po problemie. W zasadzie po problemie, niektórzy po ¶niegu maj± rozwolnienie :)
A co tak dok³adnie wzbudza Twój niepokój?
Nie napisa³em ani s³owa o niepokoju i absolutnie ani troszeczke siê o was nie martwiê :d Bawi mnie tylko ten wielki szum i atmosfera niezwyk³o¶ci jak± robicie wokó³ zimowego wedrowania:)))
Wielki szum? Hmmm jako¶ nie zauwa¿y³am:) Niezwyk³o¶æ chyba nie, bo czarowaæ nie zamierzamy, wrêcz przeciwnie przej¶æ jak ludzie ciekawy kawa³ek Bieszczad zim±, dla niektórych to wyzwanie, dla innych trening, dla jeszcze innych po prostu aktywny urlop, w³a¶ciwie tak jak jest to z ka¿dym wypadem w góry. Ka¿dy na to inaczej patrzy. My¶lê jednak, ¿e ka¿dy z nas podchodzi trochê z pokor± do zimy w górach, dlatego te opisy (tras itp.) s± tak szczegó³owe i przygotowanie tej propozycji zaczê³o siê tak wcze¶niej aby ka¿dy móg³ siê przygotowaæ (choæ by sprzêtowo, bo w zimê ju¿ pod przys³owiow± pa³atk± lub na hamaku siê nie ma co spaæ:):))
wybacz Jabol ale takie zaplanowanie jest niezbêdne i dla naszego bezpieczeñstwa i z szacunku dla gór.Je¶li piszesz ¿e szum jest robiony to poka¿ gdzie.Piotr utworzy³ specjaln± stronê gdzie dowiadujemy siê o nowo¶ciach i to ca³y szum.Je¿eli uwa¿asz ¿e lekcewa¿enie jakichkolwiek zagro¿eñ jest robieniem afery to osobi¶cie radzê-omijaj góry zim± coby¶ GOPRowcom pracy zaoszczêdzi³.Pozdrawiam serdecznie i wielu pobytów w Bieszczadach ¿yczê
No i widzisz Krzy¶ wysz³o, ¿eby¶ w koñcu przesta³ w zimie je¼dziæ, bo szkoda GOPRu :mrgreen: a tak na powa¿nie-niech sobie maj± stronkê w necie, zobacz na innych?Robi± mega medialne show z byle wycieczki terenówk± na po³oniny rumuñskie, to ci m³odzi ludzie przynajmniej pójd± na piechotê, a nie skuterem ¶nie¿nym na Wetliñsk± czy innym pojazdem np Stra¿y Granicznej:-D a zapewniam Ciê, ¿e s± tacy lansuj±cy siê na mi³o¶ników gór-ot taki bajer i imid¿;-)
heheh spokojnie my ju¿ z Jabolem wyja¶nili¶my sprawê na priv i wszystko jest ok, on t bardziej ¿artobliwie wszystko pisa³, wiêc nie ostrzmy no¿y ju¿ na siebie;)
A wszystkich Panów oczywi¶cie zapraszam z nami do nieskuterowej:P wycieczki w góry:)
A wszystkich Panów a panie gorsze?:twisted:
Panie tym bardziej zapraszam, bo kto¶ mnie musi wspieraæ w póki co mocno mêskim gronie:)
W okolicach waszego terminu bede ³azi³(jak bozia pozwoli)po terenach przez was planowanych.Nasze spotkanie wiêc jest ca³kiem mo¿liwe.U mnie termos zawsze jest,wk³adka ty¿...
Powodzenia ¿yczê i pozdrowienia ¶lê.
jaki¶ minimalny rozg³os i strona www musz± byæ, jak siê chce pozyskaæ sponsora np. na odnowienie ekwipunku
A swoj± drog± bardzo ³adnie wykonana ta www, Piotrze Ty¶ jest autorem?czy komercyjnie (och jak ja lubiê to s³owo) te¿ tworzysz?
Powiem tak . pomys³ jest super i co do wyprawy i my¶lê co do do³±czenia , ale z decyzj± muszê jeszcze poczekaæ ,bo jeszcze nie wiem jak z praca po³apie.
a co do stronki http://www.ta-no.pl/biesy4ever/index.php? super sprawa pode¶le do znajomych :-):-):-).
pozdrawiam
a tak od siebie co¶ do wyprawy dodam.na pewno wiêkszo¶æ o tym wie, w aptece mo¿na kupiæ plastry rozgrzewaj±ce nawet takie du¿e p³aty co na ca³a klatkê piersiowa siê zmieszcz± a nawet w w takiej formie jak stopa czy d³oñ sam z tego korzysta³em i polecam a na pewno na takiej wyprawie mo¿e siê przydaæ.:-):-):-)
e¿eli uwa¿asz ¿e lekcewa¿enie jakichkolwiek zagro¿eñ jest robieniem afery to osobi¶cie radzê-omijaj góry zim± coby¶ GOPRowcom pracy zaoszczêdzi³.Pozdrawiam serdecznie i wielu pobytów w Bieszczadach ¿yczê To Jabol masz za swoje:D:D:D W ogóle ju¿ Ty lepiej w górki nie chadzaj:P
Ale powiem, ¿e gdybym mia³ czas, to bym te¿ sobie tak± wyrypê zimow± zafundowa³ po Bieszczadach. Moze mniej ambitnie, je¶li chodzi o zasiêg dziennego marszu ale têskniê za takimi woja¿ami. Ostatnio nieco sobie do³adowa³em akumulatorki na zimówce SKPB:P lecz to ju¿ jaki¶ czas temu by³o i do dzi¶ nie mia³em okazji.
Z ciekawostek zimowo-³azêgowych i q przestrodze. Dawno temu poszli¶my we dwóch w Gorce. Na znany Stawieniec. Traska z Turbacza, przez Borek i atak od do³u z doliny Kamienickiego Potoku na szagê bez szlaku, bo mieli¶my jedynie jak±¶ marn± mapê i zielone najwy¿ej pojêcie, któr± grzêdk± ruszyæ do góry, przy którym kolejnym potoczku. Ju¿ po dwóch dniach zdobyli¶my sza³as;> Wg mapy, Mo¶ci Panowie - od prze³êczy Borek do tego miejsca nie by³o wiecej ni¿ jakie¶ 6 km:D:D:D Ale je¶li ma siê wszystko wyæwiczone i przepracowane, znaczy, jak obozowaæ w zimie na ¶niegu, to w sumie jest to super zabawa i wówczas pokonany dystans nie ma znaczenia.
Pozdrawiam i czekam na jak±¶ fajn± relacjê:)
Derty
najwa¿niejsza jest przygoda, atmosfera no i bezpieczeñstwo, plany zweryfikuje pogoda, trasa te¿ nie jest najwa¿niejsza tak jak i ilo¶æ przebytych km. Nawet je¶li dotarcie z Komañczy do Cisnej zajmie 5 dni to i tak bêdzie warto...chyba:)
Zapraszam wszystkich raz jeszcze, mamy ju¿ 8 potwierdzonych uczestników, 4 siê jeszcze waha (o których mi wiadomo).
W okolicach po³owy listopada organizujemy weekendowe spotkanie gdzie¶ w Biesach nt zimowej wycieczki. Mo¿na wpa¶æ i samemu siê przekonaæ, ¿e warto. O terminie spotkania postaram siê poinformowaæ. Termin samejk wyprawy to najprawdopodobnie 2 tydzieñ lutego 2010.
witam.to nie zapomnij daj znaæ na forum o terminie spotkania co do omówienia wyprawy.
Witam.
Listopad zbli¿a siê coraz szybciej wiêc proponujê ustaliæ termin spotkania organizacyjno-integracyjnego.
Poniewa¿ w tym roku 11listopada wypada w ¶rodê i niektórzy pewnie bêd± mieli d³ugi weekend, proponujê termin spotkania na 14-15 listopada br. Miejsce oraz forma spotkania do ustalenia.
My¶lê, ¿e dobrze by³oby spêdziæ go w jakim¶ pensjonacie z barem:)
W sobotê mo¿emy siê poszwêdaæ, wieczorem poplanowaæ przy piwku a w niedzielê powrót.
Miejsce spotkania do ustalenia w terminie nie d³u¿szym ni¿ do poniedzia³ku, trzeba zarezerwowaæ miejsca (o ile jeszcze bêd±)
Proszê o pilne potwierdzenie udzia³u w spotkaniu oraz propozycjê miejsca spotkania.
Moja propozycja to Ober¿a Biesisko w Przys³upiu, jest bar i pokoje, w sobotê mo¿emy wej¶æ np. na Jas³o i Okr±glik, ewentualnie i¶æ dalej do Cisnej i powrót asfalcikiem
witam.co do zimowej ekspedycji tak jak wcze¶niej pisa³em nie mogê jeszcze potwierdziæ przybycia.ale co do spotkania organizacyjno-integracyjnego to siê piszê na 100% termin mi odpowiada a co do miejsca to siê dostosuje no ale bar to bankowo musi byæ:-):-):-) takie sprawy to to nawet nale¿y omawiaæ przy piwku:grin::grin::grin: .
Ja równie¿ ju¿ mailowo potwierdzi³am obecno¶æ, tak¿e przybêdê znad morza;)
Ustalony zosta³ termin i miejsce spotkania organizacyjnego.
+ miejsce zbiórki: nowa stacja benzynowa w Wetlinie
+ termin: 14 listopada 2009
+ godzina: 6-8 rano
Awaryjnie wymagane posiadanie namiotu lub miejsca w namiocie oraz bezwzglêdnie ¶piwór.
Wiêcej informacji dla zainteresowanych na e-mail.
Szczegó³y (nocleg) ustalimy na miejscu w sobotê.
Zapraszamy wszystkich.
nie wiem wprawdzie, gdzie jest nowa stacja benzynowa w wetlinie, niemniej mam zamiar sie stawic, do zobaczenia 6-8 rano tam¿e :)
nowa stacja jest ko³o budynku Nadle¶nictwa jak to komu¶ pomo¿e :D
nie wiem wprawdzie, gdzie jest nowa stacja benzynowa w wetlinie, niemniej mam zamiar sie stawic, do zobaczenia 6-8 rano tam¿e :) innej w Wetlinie nie ma:) trudno pomyliæ, czekamy:)
ps niektórzy bêd± mokn±æ ju¿ od dzisiejszej nocy:)
I po integracji:)
Kto nie by³, niech ¿a³uje.
Relacja wkrótce.
Na razie kilka zdjêæ.
foto1. Czwartek w po³udnie na Ja¶le
foto2. Czwartek po po³udniu na stokach Jas³a
foto3. Pi±tek na Okr±gliku
foto4. Pi±tek prawie w Wetlinie
foto5. sobota - kolacja przy ¶wiecach na po³oninie:)
ps. takiego ¶niegu na odcinku Cisna-Smerek (czerwony szlak) nikt siê nie spodziewa³, czasami ¶nieg siêga³ do kolan. Szlak absolutnie nieprzetarty.
Od¶wie¿aj±c w±tek, informujê szanownych forumowiczów, ¿e wszystko przygotowane i ruszamy w sobotê przed wschodem s³oñca spod schroniska w Komañczy.
Trzymajcie kciuki:)
wszystko przygotowane i ruszamy w sobotê Nie by³o ¿adnych postów, my¶la³em, ¿e zrezygnowali¶cie. Nadawajcie komunikaty z trasy. Trzymam kciuki.
Zrezygnowaæ? W ¿yciu! :)
Wszystko przygotowane, nerwowa atmosfera wyczuwalna:)
Jak siê nie odezwiemy do 15 lutego mo¿ecie nas szukaæ.
Mo¿ecie wpa¶æ jak co¶ na wiosnê to mo¿e ju¿ bêdzie trochê z nas lód topnia³:)
A tak serio pewnie, ¿e idziemy, ale w uszczuplonym sk³adzie...
No niestety.
Z pocz±tkowych 10 chêtnych, zrobi³o nam siê 5 osób.
Zaczynamy w trójkê z Czap± i Diab³em (Diabe³ ju¿ czeka-mamy nadziejê:)
Od Cisnej do³±czy Ella i Duñczyk.
Je¿eli kto¶ by siê jeszcze skusi³, to zapraszamy oczywi¶cie:)
¯a³ujê, ¿e nie wiedzia³em wcze¶niej, co prawda planujê t± trasê na wiosne, ale i w zimie bym poszed³. No có¿, trudno - trzymam kciuki i powodzenia !!!
Jak siê nie odezwiemy do 15 lutego mo¿ecie nas szukaæ. Mam nadziejê, ¿e bêdziemy mieli na forum co wieczór bie¿±ce wiadomo¶ci. Planujecie co¶ takiego?
Go³êbia pocztowego bêd± wysy³aæ :D Mi³ego wyjazdu! No i pogody, oraz ciekawych, niespodziewanych - ale pozytywnych zdarzeñ, one dodaj± soli ka¿demu wyjazdowi :)
P.
Mam nadziejê, ¿e bêdziemy mieli na forum co wieczór bie¿±ce wiadomo¶ci. Planujecie co¶ takiego? Czapa obieca³a relacje Piskalowi, zapewne bêd± to relacje sms, na WAPa mo¿e pr±du nie starczyæ:)
¯a³ujê, ¿e nie wiedzia³em wcze¶niej, ... No to siê sprê¿aj. Masz jeszcze prawie 2 dni na przygotowanie:)
No nie bezpo¶rednio ja ale bardziej z Diab³em ale spoko:)
My¶lê, ¿e komu¶ bêdziemy dawaæ znaæ wiêc pewnie kto¶ czasem co¶ szepnie na forum:)
Powodzenia PiotrzeB i ca³a reszto:-D
Przy okazji: podobn± trasê zim± z namiotami od Komañczy na Opo³onek, tudzie¿ pêtlê od prze³êczy £upkowskiej wododzia³em przez Opo³onek i z powrotem do Komañczy przez Po³oniny i Chryszczat± mia³em okazjê przebyæ w ró¿nym, zawsze wytrwa³ym towarzystwie w drugiej po³owie lat 80-tych, nazywali¶my to "bularstwem" i byli¶my dumni... po latach przeczyta³em o zimowym przej¶ciu na nartach, na prze³omie stycznia i lutego 1955 roku... rany, wydawa³o nam siê, ¿e mamy super sprzêt, choæ nie wszyscy posiadali¶my karimaty, a puchowego ¶piwora na pocz±tku nie mia³ nikt... a oni 30 lat wcze¶niej te¿ dali radê:grin:, a teraz 55 lat pó¼niej wy te¿ dacie radê, nie w±tpiê:grin:
a ci±gle mam w g³owie zdjêcia z Rawek, z lat 30-tych, na których widaæ kobiety, Bojkinie, przewracaj±ce siano tam, znaczy one tam co dzieñ drepta³y z Berehów... co prawda latem, ale te¿ to siano czêsto by³o zwo¿one zim±...
¦wiat siê zmienia...
Powodzenia:-D
Jakby co¶ to mogê s³u¿yæ po¿yczeniem ksi±¿ki opisuj±cej to pierwsze po wojnie przej¶cie narciarskie w Bieszczadach:
P. Czartoryski - "Na nartach przez Bieszczady" - opisuj±ce pierwsze wielodniowe przej¶cie Bieszczad na nartach po II W¦. Trasa wiod³a mniej wiêcej Lutowiska - Ustrzyki Grn - Bukowe - Tarnica - Halicz(na 3 razy) - Caryñska - Wetliñska - dolina Wetlinki - Terka - £opienka - Jab³onki - Rabe - Chryszczata - Komañcza. do po¿yczenia u mnie.
Mogê wys³aæ - ¿eby krzewiæ fajn± literaturê - a w odpowiednim w±tku wpiszê do kogo, ¿eby ksi±¿ka nie zaginê³a w pomrokach dziejów.
Mogê te¿ s³u¿yæ ksi±¿k± "Na nartach w Czarnohorze" - S.Lenkiewicza. opisuj±c± narciarskie przygody z lat 30tych XX wieku.
Piotrek
Aha, PiotrzeB, gdzie¶ na pocz±tku tego w±tku napisa³e¶:
"Wej¶cie z Wetliny na po³oninê przez Or³owicza i zej¶cie od Chatki do Wy¿niañskiej zajê³o nam 13 godzin."
Nie wiem czy kto¶ ci zwraca³ uwagê, ale: je¶li schodzili¶cie do Wy¿niañskiej, to - nie kpi±c z 13 godzin (bo to jak najbardziej realny czas podczas prawdziwej zimy) - zapytujê czy zeszli¶cie na tê prze³êcz pod±¿aj±c przez Caryñsk±?, czy do Berehów i asfaltem za¶nie¿onym? czy zeszli¶cie na Wy¿ni± i jako¶ tam na Wy¿niañsk± doszli¶cie?
Tak pytam, bo wiesz:):):) Prze³êcz Wy¿nia, na któr± zwykle schodzi siê od Chatki, co nie znaczy zawsze, to nie Prze³êcz Wy¿niañska pod Wy¿niañskim Wierchem:), o czym, nie w±tpiê wiesz:), ot ciekawo¶æ: pomyli³e¶ prze³êcze czy obrali¶cie inn± ni¿ my¶lê drogê?, hm, bo od Chatki trudno jest zej¶æ, w sensie dos³ownym, na Wy¿niañsk±, ¶ci¶le to niemo¿liwe:)
Jeszcze raz: powodzenia!!!
Gratulujê wy¶mienitej znajomo¶ci topografii Bieszczadu szymonie magurycz:)
Oczywi¶cie chodzi³o mi o Prze³êcz Wy¿ni±.
Najwa¿niejsze jednak, ¿e ¿yjemy i nam siê uda³o.
Prze¿ycia i wra¿enia niezapomniane.
Zdjêæ mnóstwo.
Niebawem Diabe³ i Czapa pokusz± siê o krótk± relacjê.
Za rok idziemy niebieskim:)
ej¿e Piotrze a mo¿e jako g³ówny organizator pierwszy dasz przyk³ad i skrobniesz co nieco
No, to chyba siê nie doczekamy. Ale fajnie by³o, nie?
A by³o, by³o:)
Zajefajnie!!!
Karolina ju¿ pisze (tak mówi). Dajcie jej jeszcze chwilê :)
A póki co :-)
http://picasaweb.google.com/elaslob/...m0813Luty2010#
pozdrawiam uczestników :-)))
dobre foty! kto szed³ z plecakiem wolfganga? jaki to model? ja mam globetrotter II 65l i jest strasznie ciê¿ki... pokrowiec przemaka strasznie na deszczu - czy ten wyprawowy wolfgang siê sprawdzi³ na ¶niegu?
Wolfganga ma Duñczyk, chyba ten sam model co i Twój.
Nie zauwa¿y³em, ¿eby mia³ z nim problemy.
Ale najlepiej jak sam siê wypowie.
nikt siê nie kwapi aby zacz±æ, wiêc muszê ja
(nie licz±c Diab³a, który ju¿ zacz±³ http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=4817&page=3 ale on przeciera³ nam szlaki ju¿ tydzieñ przed naszym przyjazdem).
Szybkie pakowanie i d³ugie po¿egnanie i ju¿ pêdzê do Kielc.
W drodze tel. od Czapy, poci±g ma ma³e opó¼nienie.
Na dworcu czekam troszkê, ale po 20min. pojawia siê w drzwiach dworcowych ONA.
U¶ciski, powitania :-) i pakujemy siê do cytrnki.
Jest oko³o 22. Ruszamy dalej, na po³udnie!!!
¦nieg czeka. (no i Diabe³ w Komañczy)
Podró¿ trochê siê d³u¿y, po 2 jeste¶my pod schroniskiem.
Diabe³ wychodzi nam na przeciw (pewnie po to piwo co mamy ze sob±:-) )
Na powitanie po peciku (Czapa nie pali, jeszcze siê nie nauczy³a), potem po piwku (piwko jednak lubi:-) ) i jeszcze po peciku i spaæ.
Kto nie prze¿y³ pobudki ala Diabe³ nie wie co to pobudka :evil:
Oko³o 6 zbiórka, kolejno odlicz, i po peciku.
Jest nas troje: Czapa, Diabe³ i ja.
Ela i Duñczyk maj± do³±czyæ w Cisnej za dwa dni.
Przepakowujemy plecaki, zbêdne rzeczy wêdruj± do baga¿nika.
W schronisku dowiadujemy siê, ¿e jaka¶ para równie¿ zamierza pod±¿aæ naszym ¶ladem do Cisnej za jakie¶ dwa dni. Niestety nie spotykamy ich.
Wiêc jeszcze tylko poranna kawa Diab³a i startujemy.
Przygoda czeka!!!
Po drodze rozwa¿amy dwie opcje: drog± do Duszatyna czy szlakiem?
W koñcu to "Czerwona droga" wiêc wybór jest jednoznaczny.
Przy zej¶ciu do lasu wyci±gam swój ciê¿ki sprzêt.
Jeszcze po peciku i zanurzamy siê w ¶niegu.
a nie mieli¶my aby promowaæ zdrowego stylu ¿ycia:-)a te pety faktycznie smakowa³y:-)
Ostatni rzut oka na drogê i ro ruszamy naszym czerwonym.
¦nieg sypki, puch, tak wiêc moje rakiety za du¿o nie pomagaj±, pomimo 140kg no¶no¶ci.
Zapadam siê do pó³ ³ydki, ale za to Czapa z Diab³em do kolan.
Szlak nieprzetarty absolutnie, nikt przed nami nie próbowa³ têdy spacerowaæ.
W lesie sporo tropów zwierzyny i ¶niegu coraz wiêcej.
Spotykamy ludzkie ¶lady, klucz± dziwnie wokó³ ca³kowicie poza szlakiem, jakby jaki¶ my¶liwy, albo Jabol nie móg³ siê zdecydowaæ, w któr± stronê ma i¶æ :-)
Niez³ym tempem docieramy ponownie do drogi przed Duszatynem.
Jeszcze chwila i pijemy kawkê pod zamkniêtym barem.
Humory dopisuj±, pogoda równie¿.
Po peciku i ruszamy dalej.
Z Duszatyna dalej drog± w kierunku jeziorek.
Droga dobrze przetarta, trwa zrywka po ubieg³orocznych ¶niego³omach.
Praktycznie do samego dolnego jeziorka docieramy drog± w towarzystwie bieszczadzkiego monstra.
Raz tylko próbujemy zej¶æ na szlak, ale ¶niegu jest tak du¿o, poza tym pod ¶niegiem ukrywaj± siê powalone drzewa, które bardzo skutecznie spowalniaj± marsz (jak bardzo, przekonamy siê ju¿ za godzin kilka)
Idziemy wiêc drog± i tak docieramy do pierwszego jeziorka.
I tu zaczyna siê przedsmak tego, co nas czeka przez kolejne dni.
cdn...
Przy dolnym jeziorku byli¶my oko³o po³udnia, mo¿e troszkê pó¼niej.
Wiêc stwierdzili¶my, ¿e raczej spokojnie przed zmrokiem powinni¶my osi±gn±æ nasz pierwszy cel, czyli prze³êcz ¯ebrak.
Tym bardziej, ¿e czeka³a tam na nas ukryta whisky :-)
Oj jak bardzo siê przeliczyli¶my.
Górne jeziorko osi±gniête zosta³o po ok godzinie. Bardzo ciê¿kiej godzinie.
Na brzegu korzystaj±c z okazji pecik, który poprawi³ bardzo "samopoczucie".
Popatrzyli¶my na drugi brzeg, gdzie ko³o symbolicznej mogi³y le¶nika szlak odbija od brzegu prosto na zbocze Chryszczatej.
Pierwsza my¶l, skracamy drogê, idziemy przez jeziorko.
Jednak rezygnujemy z tego pomys³u i z mozo³em zaczynamy okr±¿aæ zgodnie ze szlakiem.
Idê w rakietach toruj±c szlak towarzyszom. Staram siê i¶æ brzegiem, lód wydaje siê wytrzymywaæ moje obci±¿enie. Nie ma tu tyle ¶niego³omów co wy¿ej, tylko ¶niegu sporo.
Na samym koñcu jeziorka, gdzie wpada do niego strumieñ i szlak ostro schodzi w dó³ przechodz±c przez osuwisko, wiedziony pokus± skrócenia nieco drogi idê prosto po tafli trzymaj±c siê jak najbli¿ej wystaj±cych ze ¶niegu krzaków. W rakietach idzie mi siê nie¼le. ¦nieg jest tu na tyle zle¿a³y, ¿e zapadam siê niewiele.
Gdy docieram ponownie na brzeg s³yszê wo³anie za sob±.
To Czapa postanowi³a spe³niæ swoje marzenie i co prawda nie uda³o jej siê umyæ w³osów, ale za to jedn± stopê tak:-)
Sz³a ostatnia i niestety lód nie wytrzyma³.
¦niegu i powalonych drzew jest tyle, ¿e okr±¿enie jeziorka zajmuje nam kolejn± godzinê.
Dalej jest ju¿ tylko gorzej.
Pocz±tek podej¶cia na Chryszczat±, to istna wspinaczka po powalonych drzewach przysypanych ¶niegiem, w którym zapadamy siê co rusz prawie po pas.
Mijaj± kolejne dwie godziny a do szczytu jeszcze daleka droga.
Daj± znaæ o sobie zmêczenie i nieprzespane noce.
Diabe³ wysuwa siê na szpicê, ja z Czap± ledwie dyszmy.
Na dzisiaj wystarczy. Dalej nie ma sensu.
Rozbijamy siê wprost na szlaku w miarê równym terenie.
Przygotowujemy platformy pod namioty, w miêdzyczasie topi±c ¶nieg na herbatkê.
Pomimo zmêczenia humory nam dopisuj±.
Planujemy nastêpny dzieñ.
Wstaæ przed wschodem i na ¶niadanie zmierzyæ siê z Chryszczat±.
Potem to ju¿ gór± Dzia³u wiêc na pewno bêdzie l¿ej.
Nastêpny nocleg to pewnie za Wo³osaniem, a mo¿e i w samej Cisnej.
Przecie¿ w poniedzia³ek w Cisnej do³±cza Ela z Duñczykiem.
Tak wiêc parzymy herbatkê, szybka liofilizowana kolacja, smakuje rewelacyjnie zw³aszcza spaghetti przyprawione proszkiem z poch³aniacza tlenu, nastêpnie po peciku, szybka toaleta i do ¶piworków. (Czapa toalety nie za¿ywa³a, wszak nogi my³a ca³kiem niedawno:-) )
Zasypiam b³yskawicznie, nie pamiêtam co mi siê ¶ni³o, pewnie Chryszczata)
cdn...
Zganiasz na ¶nieg i powalone drzewa, ¿e Was spowalniaj± a z tego co piszesz to zdecydowanie winne s± "peciki":lol:
i ³yskacz :) Fajnie siê czyta - lekkie pióro, jakie¶ spotkania ze zwierzaczkami? No i co z tym butem/nog± zamoczonym - przeca to idzie siê odmroziæ, chyba ¿e woda nie dosz³a do ¶rodka, tylko but posmakowa³ wody?
P.
Dzieñ drugi wyprawy, niedziela.
W nocy trochê dosypa³o ¶niegu.
Nie mamy termometru (b³±d), ale w nocy by³o chyba zno¶nie, co prawda Czapa i Diabe³ maj± pozamarza³y buty (o dziwo moje nie zamarz³y???). Wydaje nam siê, ¿e temperatura spad³a niedu¿o poni¿ej -10st.C., mo¿e do -15.
Wstajemy wcze¶nie, jest jeszcze ciemno.
Toaleta, ¶niadanko i po peciku i ju¿ jeste¶my gotowi na zmierzenie siê z Chryszczat±.
Po koñcówce dnia poprzedniego nabawi³em siê ma³ej kontuzji.
W dziwny sposób przeci±¿y³em kolano, chyba od wyjmowania rakiety spod ¶niegu.
Bola³o jak diabli tylko przy podnoszeniu nogi.
Dopracowana pó¼niej technika marszu w rakietach pozwoli³a mi unikn±æ bólu. Gorzej by³o w namiocie, gdy trzeba by³o uginaæ kolana.
Ale do rzeczy.
Wyruszyli¶my dalej po godz.7.
Im bli¿ej wierzcho³ka Chryszczatej tym mniej ¶niego³omów, ¶niegu jednak ci±gle mnóstwo.
Szli¶my wzd³u¿ osuwiska, staraj±c trzymaæ siê oznakowañ na drzewach.
Nie zawsze siê to jednak udawa³o.
Na pocz±tku prowadzi³ Diabe³, pó¼niej ja przej±³em inicjatywê.
Sen dobrze mi zrobi³ i nawet kontuzja kolana nie dokucza³a.
Czu³em siê na si³ach wypiæ piwo wieczorem w Cisnej.
Brnêli¶my wiêc tak przez zaspy i ¶niego³omy ju¿ do¶æ d³ugo, a wierzcho³ka wci±¿ nie by³o widaæ.
Dopiero ok. godz. 11 pojawiaj± siê znajome gêste choinki zwiastuj±ce, ¿e jeste¶my tu¿ tu¿ :-)
Na cmentarzu siê co prawda nie pali papierosów, ale nie mogli¶my siê powstrzymaæ.
Po peciku i uskrzydleni wpadamy pod wie¿ê.
Wreszcie Chryszczata!!!
Dawno tu nie by³em. S± ³awki i stolik, dobre miejsce na biwak.
W warunkach bez¶nie¿nych, nawet z du¿ym obci±¿eniem dotarcie z górnego jeziorka na Chryszczat± nie zajmuje wiêcej ni¿ godzinê.
Nam to podej¶cie zajê³o od wczorajszego dnia ok 6h!!!
Natura weryfikuje wszystko.
Ale nadal jeste¶my dobrej my¶li i mamy jeszcze nadziejê na nocleg bli¿ej Cisnej.
Pami±tkowe fotki i trzeba ruszaæ.
Na wierzcho³kach ¶nieg przewiany i zmro¿ony. To dobrze zwiastuje na pozosta³± czê¶æ trasy.
Dalej Dzia³em, torujemy na zmianê z Diab³em.
Czapa idzie ostatnia, co¶ jest nie tak, ale ¿e to "Zosia-Samosia", to siê nie przyznaje i o pomoc nie prosi :-)
I tak po godzinie marszu zostajê sam na szpicy, a przewaga nad towarzyszami zaczyna siê powiêkszaæ.
Trasa nieco lepsza, mniej powalonych drzew, ale ¶niegu coraz wiêcej.
Rakiety siê przyda³y, a tak d³ugo zwleka³em z ich zakupem.
Pomimo tego, ¿e siê zapadam do po³owy ³ydki, mogê poruszaæ siê w miarê sprawnie.
Pogoda jest ³adna i mro¼na. Temperatura w granicach -15 st.C.
Idê na szpicy toruj±c szlak. Moja przewaga nad reszt± grupy wzrasta.
Na pocz±tku jeste¶my w zasiêgu wzroku, pó¼niej g³osu, ale gdy robi±c 15min. przerwy nie widzê ani nie s³yszê moich kompanów postanawiam zrobiæ postój na popas.
Zacz±³ wiaæ przenikliwy, mro¼ny wiatr. Wyszukujê miejsce w dolince za dwoma poka¼nymi bukami, zdejmuje plecak i rakiety.
Os³oniêty pniami postanawiam co¶ zje¶æ na szybko.
Nasz szybko w menu mam tylko chleb razowy i zamarzniête pasztety.
Nie chce mi siê gotowaæ wiêc ciep³em swoich palców nabieram pasztet jak widelcem.
Smakuje rewelacyjnie. Jest zamarzniêty.
Gdy koñczê opakowanie nadchodzi reszta grupy, a moje palce zaczynaj± boleæ i szczypaæ.
Trzeba je szybko ogrzaæ.
Zapomnia³em niestety zabraæ termosu (nigdy tego b³êdu wiêcej nie pope³niê) wiêc jestem zdany na zapasy p³ynów moich przyjació³.
Odpoczywamy jeszcze chwilkê, inhalujemy z Diab³em p³ucka i wyruszamy.
Ponownie zajmujê miejsce toruj±cego i ponownie moja przewaga nad reszt± szybko siê powiêksza.
To chyba ten zamarzniêty pasztet da³ mi takiego kopa, o inhalacji nie wspominaj±c :-)
Opanowanie techniki poruszania siê na rakietach i zmêczenie Czapy i Diab³a, te¿ siê do tego przyczyni³o.
Moja przewaga wzrasta dramatycznie. Nie ¶wiadom tego posuwam siê dalej.
Dzisiaj ju¿ siê z przyjació³mi nie zobaczê...
cdn...
To prawda zapadamy siê w dobrych miejscach tylko do kolan a w z³ych-brry do pasa.Czapa -Zosia-Samosia zaczyna zostawaæ w tyle wiêc ¿eby jej nie zgubic mam co chwila odpoczynek przymusowy.Do¶c szybko zaczyna siê robiæ ciemno i w pewnym momencie w³osy staj± mi dêba gdy s³yszê-Piotru¶ poczekaj na mnie-Czapa mnie dogania i nieswoim g³osem prosi o odpoczynek-jest ¿le.Zak³adamy czo³ówki i dalej naprzód.Stwierdzamy zgodnie ¿e je¶li to jeszcze nie jest ¯ebrak to najwy¿szy czas rozbiæ namiot i odpocz±æ.Tak te¿ czynimy.O zmêczeniu Czapy niech ¶wiadczy fakt ¿e kiedy zdjê³a pledcak zatoczy³a siê jak pijana a odcinek kilku zaledwie metrów zaj±³ Jej d³u¿sz± chwilê.Pierwsz± mena¿kê wytopionege ¶niegu wypijamy kilkoma ³ykami i pijemy dalej teraz ju¿ co¶ gotowanego.Udaje nam sie z³apaæ zasiêg i skontaktowaæ co prawda tylko sms z Piotrem i powiadomiæ ¿e z nami wszystko OK.Po kolacji robi nam siê mi³o ciep³o wiêc spaæ-szybko nam siê to udaje.Tego dnia szli¶my ok 12 godzin a przemie¿ony odcinaek by³ tak znikomy ¿e szkoda gadaæ-ale tak juz zim± bywa
Pope³ni³em du¿y b³±d od³±czaj±c siê tak bardzo od grupy.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, ¿e sta³o siê to nie¶wiadomie.
Jeszcze przez 2h. s³ysza³em ich g³osy, a przynajmniej tak mi siê wydawa³o :-)
Teraz wydaje siê to weso³e, ale dla mnie wówczas nie by³o zbytnio do ¶miechu.
Nie mia³em ¿adnej wody, a piæ siê chcia³o tak bardzo.
Rozpuszcza³em ¶nieg miêdzy zêbami a ustami i tak gasi³em pragnienie.
Nie chcia³em bezpo¶rednio po³ykaæ ¶niegu, aby siê dodatkowo nie wych³adzaæ.
Jedyny minus tak pozyskanej wody, to odmro¿ona dolna warga od wewn±trz.
Idê wiêc sobie dalej, zmagaj±c siê ze ¶niegiem samotny jak palec.
W innych warunkach samotne wêdrowanie bieszczadzkie mi nie przeszkadza, ale teraz, zima, czuje siê dziwnie.
Nie jest to strach, bo swój domek mam na plecach, ale wyczuwam dziwny niepokój.
To chyba magia tego miejsca i legenda o trzech potworach zaklêtych w ska³ê na Chryszczatej :-)
Schodz±c w kierunku prze³êczy napotykam coraz wiêcej nawianego ¶niegu i zwalonych buków równie¿ przebywa.
Niektóre z nich s± tak du¿e, ¿e muszê je obchodziæ wokó³.
Marsz w rakietach w sypkim ¶niegu ma t± zaletê, ¿e pomimo zapadania (p³ytszego ni¿ przy ich braku) wokó³ buta tworzy siê przestrzeñ wolna od ¶niegu. Noga siê tak nie wych³adza.
Problemem i to do¶æ du¿ym jest cofniêcie siê
.
Pocz±tkowo robiê d³u¿sze przerwy z nadziej±, ¿e reszta grupy w koñcu mnie dogoni. Jednak po godzinie 14 zrezygnowa³em z czekania.
Próbuje dzwoniæ, ale w ci±gu dnia mamy telefony wy³±czone (oszczêdzanie baterii) wiêc nie udaje mi siê dowiedzieæ, gdzie jest Czapa z Diab³em.
Nie mog³em równie¿ w 100% zlokalizowaæ dok³adnie mojego po³o¿enia, a samemu wola³em nocowaæ na prze³êczy.
Wracaæ siê nie mia³em si³y, poza tym liczy³em, ¿e jednak spotkamy siê wszyscy wieczorem na ¯ebraku.
Brnê po kolana, byle do przodu. co kilkaset metrów rysuj±c ró¿ne znaki na ¶niegu.
My¶lê sobie, ¿e jak siê w koñcu dodzwoniê, to przynajmniej bêdê wiedzia³ jak du¿a odleg³o¶æ nas dzieli.
I tak rysuj±c wchodzê na zwalonego buka przykrytego ¶niegiem.
A ¿e by³y to dwa buki, jeden za drugim, to oba czubki rakiety utknê³y mi szczelinie i ju¿ walê w zaspê nawianego ¶niegu g³ow± w dó³.
I tak sobie le¿ê. Ruszyæ siê nie mogê.
Obie nogi zaklinowane pomiêdzy pniami, gdzie¶ w górze.
G³owa pod ¶niegiem, dla odmiany gdzie¶ w dole.
Plecak skutecznie dociska³ mnie do ziemi przesuwaj±c siê na g³owê.
Jedna rêka zaklinowa³a mi siê razem z kijkiem zgiêta pod brzuchem.
Na szczê¶cie druga rêka wraz z kijkiem le¿a³a sobie z boku.
Szkoda, ¿e nikogo nie by³o ze mn± bo fajn± fotkê bym mia³ :-)
Nogi w rakietach wystaj±ce z zaspy.
¦nieg wciska mi siê do ust. Próbuje wstaæ. Nie mogê.
Trzeba siê wiêc obróciæ na plecy, ale nowe plecak po³o¿enie plecaka sprawia ¿e mój nowy ¶rodek ciê¿ko¶ci jest na wysoko¶ci pach.
Ruszam g³ow± na boki, aby z³apaæ wiêcej powietrza.
Walczê chwilê o uwolnienie drugiej rêki spod brzucha, kijek trochê przeszkadza, ale w koñcu udaje siê, uff.
Teraz mam dwie rêce wolne, obie z kijkami.
Próbuje siê podeprzeæ na d³oniach, ale zapadaj± siê g³êbiej w ¶niegu.
Le¿ê bezsilny przyci¶niêty plecakiem, rakiety skutecznie klinuj± siê w pniach.
G³owê trzymam w bok i spokojnie oddycham pod plecakiem.
Próbujê ponownie odwróciæ siê na plecy a chocia¿ na bok.
Za pomoc± kijka odpycham siê kilka razy, drug± rêk± próbuje ci±gn±æ za plecak w przeciwnym kierunku.
W koñcu udaje mi siê przekrêciæ. Le¿ê teraz na boku. Czyli jestem uratowany.
Powoli rozpinam paski i zsuwam plecak.
Z trudem uwalniam nogi z rakiet i wstajê.
Jestem ca³y w ¶niegu, wystraszony, jest mi zimno.
Oj jak bardzo ¿a³owa³em od³±czenia siê od grupy.
Siadam jednak na plecaku, pecik na pewno poprawi mi nastój.
Znowu próbuje bezskutecznie nawi±zaæ kontakt telefoniczny z grup±.
Zbieram swoje zabawki, zak³adam rakiety i nieogl±daj±ca siê za siebie ruszam w kierunku prze³êczy.
Zaczyna siê ¶ciemniaæ, albo za nastepnym wzgórzem bêdzie prze³êcz, albo rozbijam siê gdzie popadnie.
Jestem bardzo zmêczony i chce mi siê pic.
Za wzgórzem niestety prze³êczy nie by³o, za nastêpnym te¿, ani za nastêpnym.
Jeszcze ponad godzina marszu i jestem na prze³êczy. A mia³a byæ Cisna, no chocia¿ Wo³osañ. :-)
Jestem tak zmêczony, ¿e nie mam ochoty na poszukiwanie ukrytego ³iskacza, poza tym samemu jako¶ tak g³upio.
Jest dobrze po 16.
Na prze³êczy widaæ ¶lady kó³, droga by³a niedawno od¶nie¿ana.
Szybko kopie platformê pod namiot przy podej¶ciu szlaku na Wo³osañ.
Mam st±d dobry punkt obserwacyjny na druga stronê szlaku.
Rozk³adam zabawki, topie ¶nieg, pierwsz± mena¿kê (dziêki Karolinko) wypijam jak tylko ¶nieg siê roztopi³.
Pó¼niej cztery herbaty jedna po drugiej i do ¶piwora.
W³±czam telefon, SMS od Piotra.
"Jeste¶my daleko, jeszcze idziemy, ale chyba bêdziemy nocowaæ, Czapa ma kontuzjê"
Zaczynam siê martwiæ, Czapa nigdy nie narzeka, je¶li powiedzia³a, ¿e j± co¶ boli, to musi byæ juz niedobrze.
Próbuje dzwoniæ, wreszcie oko³o godz. 18 udaje siê, dowiadujê siê ¿e kolano Czapy nie wygl±da dobrze, ale ci±gle id±.
Znale¼li jak±¶ drogê i bêd± próbowaæ schodziæ w kierunku Woli Michowej, jak siê nie uda to biwakuj± na Dziale.
Czapa chce, ¿eby kolano obejrza³ lekarz. Diabe³ prosi, abym spróbowa³ wypatrzeæ ich czo³ówki w lesie.
Wychodzê z namiotu, nic nie widaæ, zaczyna wiaæ i pada ¶nieg.
Tragedia!!!
Dzwoniê do Eli, informujê j± o naszym po³o¿eniu.
Mia³a byæ jutro rano w Cisnej, a my dopiero w po³owie drogi.
Trzeba szybko weryfikowaæ plany.
cdn...
Dzieñ 3, poniedzia³ek
Noc by³a d³uga.
Na prze³êczy wia³o jak cholera, drzewa trzeszcza³y, ¶nieg sypa³.
Obudzi³em siê o pó³nocy i nie mog³em zasn±æ.
Rozmy¶la³em o tym co dalej.
Wstêpnie postanawiam schodziæ do Jab³onek, stamt±d mam wiêksze prawdopodobieñstwo dostania siê jakim¶ pojazdem do Cisnej.
Je¿eli Czapa i Diabe³ schodzili wcze¶niej do Woli Michowej, to pewnie nad ranem ju¿ tam bêd±.
Jednak ostateczn± decyzjê pozostawiam do rana.
Obudzi³o mnie przenikliwe zimno, w dwie osoby jednak siê lepiej ¶pi, jest zdecydowanie cieplej i mo¿na siê pokopaæ :-)
By³a chyba godzina 7. Próba dodzwonienia do Diab³a nie powiod³a siê.
Gotujê ¶niadanie, sprawdzam drogê z prze³êczy na obie strony.
Do Woli Michowej od¶nie¿ona niczym aleja Marsza³kowska, do Smolnika i do Jab³onek tylko dwie g³êbokie koleiny, ciê¿ko siê po nich idzie, dwie nogi siê nie mieszcz±.
Pakujê siê szybko i jeszcze raz dzwoniê do Diab³a.
Ponownie nic.
Decydujê siê na zej¶cie do Woli Michowej, jest wcze¶nie mo¿e dogoniê resztê.
Droga wije siê po zboczach Dzia³u, wszystko dooko³a jest bia³e.
Jest cudownie :-) Zima jak marzenie.
Na ostrym ³uku po lewo widzê chatkê za drzewami. Drzwi nadal nie ma (info. dla Jabola)
Nie widaæ, aby kto¶ tam ostatnio zagl±da³, nie ma ¿adnych ¶ladów, a ¶niegu po pas.
Chatka szybko zostaje w tyle. Gnam do przodu szukaj±c ¶ladów na ka¿dej napotkanej stokówce schodz±cej z Wysokiego Dzia³u.
Bez powodzenia. Wokó³ jedynie mnóstwo wilczych tropów.
Jaka¶ wataha pod±¿a³a przede mn±, czasami doszukuje siê ¶ladów piêciu osobników.
Poprzedniego dnia gdy dociera³em samotnie do prze³êczy równie¿ trafia³em na wilcze tropy, w zasadzie przez ca³± drogê, ale nigdy nie uda³o mi siê wypatrzeæ ¿adnego wilka.
Chocia¿ zachowywa³em siê wyj±tkowo cicho na postojach, pewnie za bardzo mnie by³o czuæ :-)
Po drodze do Michowej mijam jeszcze parê zabudowañ pracowników le¶nych oraz kilka stokówek schodz±cych z Dzia³u, którymi mogli potencjalnie schodziæ moi przyjaciele.
Niestety na ¿adnej nie odnajdujê ich ¶ladów.
Prawie przed sama wsi± telefon.
Dzwoni Diabe³.
Wczoraj schodzili do Woli, ale postanowili jednak wróciæ na szlak i bêd± szli na prze³êcz a potem do Woli Michowej.
Czapa ma opuchniête kolano, ale mo¿e i¶æ. Nastroje ogólnie niez³e.
Ok, my¶lê sobie, zejdê do wsi, zostawiê swoje zabawki i wyjdê im na przeciw.
Pomogê Czapie nie¶æ plecak.
Informujê towarzyszy o swoich planach.
Odpowied¼ Czapy jest oczywista: Absolutnie nie!!! :-)
OK, czyli nie jest jeszcze tak ¼le.
Do sklepu w Woli docieram b³yskawicznie.
Ju¿ po 1,5h od startu z prze³êczy siedzê na parapecie i delektujê siê pecikiem.
Mam trochê czasu, wiêc przerwa na piwko i ma³± integracjê z miejscow± ludno¶ci± :-)
Wchodzê do sklepu i na dzieñ dobry dostajê grzane piwo z pieca.
Stawia Zdzicho (ten bez nogi).
Nie pozostajê d³u¿ny, stawiam nastêpne.
Zdzicho z³apa³ smaka i ju¿ 6 pustych butelek stoi na ladzie.
W miêdzy czasie telefonujê Czapa ¿e s± ju¿ na prze³êczy i bêd± schodziæ do Woli.
Ju¿ po³udnie, pó¼no. Ale dzisiaj i tak tylko drog± do Cisnej.
Daleko nie jest jakie¶ 15km, mo¿e uda siê stopa z³apaæ, ale ruch dzisiaj bardzo marny.
Zdzicho s³ysz±c nasze rozmowy telefoniczne postanawia organizowaæ pomoc GOPR dla moich przyjació³.
Na bufecie pojawia siê 0,5l czego¶ mocniejszego.
Muszê siê szybko ewakuowaæ ze sklepu, bo zaraz pomoc GOPR bêdzie potrzebna dla mnie.
Dzwonie do Eli z informacj± o naszym po³o¿eniu. Bêdzie czekaæ na nas w Cisnej po po³udniu.
Dzwoniê do Kija (Wagabunda) z pytaniem o jak±¶ ciep³± strawê normalnego pochodzenia.
Zaprasza serdecznie do Kiry.
A wiêc ¿egnam siê ze Zdzichem i ju¿ po chwili jem gor±c± kwa¶nicê w Kirze.
Jest rewelacyjna!!!
Dzwoni Jabol z pytaniem jak nam idzie, opisujê mu nasz dotychczasowe zmagania ze ¶niegiem, dostajê w zamian kilka wskazówek na dalsz± trasê, dowiadujê siê o po¿arze schroniska w Smolniku :-(
Dopijam herbatkê i postanawiam jednak wyj¶æ na przeciw Czapie i Diab³owi.
Zostawiam sprzêt w Kirze i spotykam moich towarzyszy kilkaset metrów przed wsi± na drodze z prze³êczy.
Czapa wygl±da dobrze, gorzej jej kolano.
Diabe³ marzy o browarku.
Idziemy do sklepu.
W sklepie "goprowców" przyby³o i wódeczka na ladzie widzê ju¿ siê koñczy.
Rozmawiamy chwilê z "goprowcami", Zdzicho stary kawaler chce ca³owaæ Czapê, Diabe³ przedstawia sie jako ojciec Czapy.
¦miechu by³o co niemiara.
Nam jednak czas w drogê, w Cisnej czeka Ela.
Po drodze wpadamy jeszcze do Kiry na co¶ gor±cego.
Diabe³ potwierdza walory smakowe tutejszej kwa¶nicy.
Czapa nie mo¿e zmêczyæ swojej ogórkowej:-)
¯egnamy obs³ugê Kiry i wychodzimy na stopa.
D³ugo nikt nie chce stan±æ.
Idziemy tak drog±, nuda jak cholera, robimy zdjêcia.
Chyba wielko¶æ naszych plecaków przera¿a potencjalnych chêtnych na podwiezienie do Cisnej.
W koñcu nasza g³ówna autostopowiczka Czapa zabiera siê za ³apanie stopa.
Pierwsza próba i od razu rekord skoczni:-) (leæ Ada¶ leæ!!!)
£adujemy siê do Vectry Szczepana (chyba z Cisnej) pozdrawiamy go i dziêkujemy raz jeszcze.
Czapa do przodu, my z Diab³em i plecakami ledwo mie¶cimy siê do ty³u.
Przywaleni sprzêtem docieramy do Cisnej.
Ela czeka w Trolu.
Wchodzimy uradowani, powitania u¶ciski, browarek i pecik (Ela niestety te¿ siê jeszcze nie nauczy³a paliæ, co zrobiæ, trudno :-( )
Ustalamy nocleg, decyzja zapada, ¿e jednak w Goprówce.
Poza tym kolano Czapy trzeba poddaæ diagnozie bardziej profesjonalnej ni¿ nasza.
Idziemy wiêc na kwaterê.
Jest ciep³o mi³o i przyjemnie, mo¿na siê wyk±paæ.
Czapa opiera siê przed oglêdzinami kolana bardzo d³ugo.
Chyba obawia³a siê diagnozy. Kolano napuch³o do¶æ mocno. Mog³a zebraæ siê woda.
Jednak o przerwaniu wyprawy nawet nie chce s³yszeæ :-)
W koñcu ulega namow±.
Idzie do ratowników.
Diagnoza jest jednoznaczna: Prze¿yje!!! :-)
Ale je¿eli do rana kolano spuchnie bardziej, to nie ma mowy o dalszej wêdrówce.
Dostaje ma¶æ z prywatnych zborów cisniañskiego GOPR.
Tak wiêc trzeba opiæ pomy¶ln± diagnozê no i czas siê trochê zintegrowaæ.
Wszak jeste¶my w Cisnej i Siekierkê trzeba zaliczyæ.
Idziemy na grzane wino.
Diabe³ dzwoni do Duñczyka. To nasz ostatni 5 uczestnik. Jedzie do nas prosto z Danii.
Ma byæ w Cisnej nad ranem. Po drodze zahaczy jeszcze o Komañczê. W schronisku czeka jego jedzenie na wyprawê i inne pierdo³y.
Ustalamy, ¿e musimy odpu¶ciæ sobie równie¿ odcinek Jas³o - Smerek.
Teren podobny do wcze¶niejszego, zapewne ¶niegu bêdzie równie du¿o a i ¶niego³omów na zej¶ciu do Smereka w listopadzie by³o mnóstwo.
Przej¶cie tego odcinka zajê³o by nam pewnie ok. 4 dni. Tyle czasu nie mamy, a po cichu liczymy na jak±¶ ma³± inwersjê na po³oninach.
Postanawiamy, ¿e podjedziemy PKS-em za Kalnicê i wyprawê rozpoczniemy dalej od Smerka.
Wracamy do Goprówki, szybki prysznic i spaæ.
¦pi siê niewygodnie, jest stanowczo za ciep³o.
Takie mieszane noclegi namiot/kwatera nie s± chyba dobrym rozwi±zaniem.
Noc mija szybko, pobudka zafundowana przez Diab³a jest niczym scena z przes³uchania gestapo w filmach wojennych.
Od razu lamp± po oczach w ciemnym pomieszczeniu.
Rano dociera Duñczyk.
Dociera to ma³o powiedziane.
Jak dojechaæ zim±, samochodem osobowym z Komañczy do Cisnej stokówkami, zahaczaj±c prawie o Roztoki Górne, wie tylko On i jego nawigacja.
cdn...
oj tam gestapo od razu-delikatny by³em jak NKWD:-)
Rano to pojêcie wzglêdne, tam nasze rano bywa³o przed 4:00 i o takiej w³a¶nie godzinie pojawi³ sie Duñczyk:)
Dodam jeszcze tylko apropo tych pobudek... Je¿eli kiedykolwiek zamierzacie siê wybraæ z Diab³em w góry to moja naprawdê serdeczna rada: NIE POZWÓLCIE MU ROBIÆ POBUDEK!!!
Cdn.:
Po drastycznych pobudkach itp. postanawiamy podjechaæ PKSem do Kalnicy i stamt±d ruszyæ dalej czerwonym szlakiem, wysy³amy wiêc Duñczyka na przystanek aby zobaczy³ co i jak:) No i zobaczy³... Po 7 mamy autobus, wiêc szybkie ¶niadanko, pakowanko, ja polecia³am podziêkowaæ za ma¶æ i lecimy na przystanek. A tam... no tak Duñczyk nigdy PKSami nie je¼dzi³, wiêc wybra³ dla nas opcje wakacyjn± :P a do tego czasu to chyba woleliby¶my ju¿ nie czekaæ na tym przystanku:) Czyli mamy jeszcze godzinê do realnego transportu i od razu pada stwierdzenie Panów "po peciku?" tak wiêc udajemy sie do sklepu na zakupy, peciki... (jezu jak oni mnie terroryzowali tymi pecikami). Czas szybko zlecia³ wiêc siê ³adujemy do (uwaga- niespó¼nionego:)) PKSa, tam oczywi¶cie min ludzi zerkaj±cych na nasze plecaki nie da siê opisaæ, ale ju¿ sie chyba przyzwyczaili¶my.
Dojechali¶my (mi³y kierowca wyrzuci³ nas przy samym szlaku). No to ch³opkami po tradycyjnym peci.... grrr... I ruszamy:)
Ja asekuracyjnie ze wzglêdu na swoje kolano ruszy³am na przód, zaraz za mn± ruszy³ Diabe³, potem z daleka widzia³am Elê z Duñczykiem i zamyka³ Piotr. Pocz±tek ca³kiem ok, ¶niegu nie mam po pas:P
Ela wysuwa siê na prowadzenie, kto¶ musi przecieraæ szlak dlatego tak sie zmieniali¶my, ale trzeba przyznaæ, ¿e ta trasa w okresie ferii by³a ca³kiem uczêszczana i choæ nie spotkali¶my tam nikogo to sladów by³o ca³kiem sporo.
Duñczyk padniêty po podró¿y widaæ, ¿e nie zawsze biegnie do przodu.
Przerwa- Panowie-peciki, Panie- potrzeby fizjologiczne, czekolada, herbatka i pniemy siê wy¿ej.
Pogoda nie jest najgorsza, jest pochmurnie,ale widzimy siebie praktycznie ca³y czas, dosyæ ciep³o, po rozmowach ekipy wnioskujemy, ¿e ok -5 stopni. Niepokoj± nas tylko ciemne chmury id±ce w nasz± stronê. Jednak dziêki 100 % pozytywnemu my¶leniu ca³ego naszego zespo³u stwierdzamy- przejd± obok:P
I w koñcu ok 11 wychodzimy z lasu, przed nami wy³ania siê on... Bia³o- skalisty, wygl±daj±cy trochê lawinowo, ale zachêcaj±co- SMEREK.
Nasza ekipa troszczy³a siê o mnie zawodowo, co chwilê pytali jak kolano, na miejscach bardziej zawianych przecierali szlak tak¿e trzeba przyznaæ, ¿e wspierali¶my siê wzajemnie ( z reszta potem sami zobaczycie przy dalszych relacjach).
Podje¶cie pod Smerek by³o bardzo wyczerpuj±ce, stroma ¶ciana, w wielu miejscach pod piêknych ale kurcze zdradliwym puchem bia³ego ¶niegu wystawa³y oblodzone kamienie. Nasze plecaki z ka¿dym metrem wa¿y³y coraz wiêcej. Wtedy my¶lê sobie: a jednak w Bieszczadach czasem raki by siê przyda³y...
Docieramy na szczyt jest po 12. Wieje, jak to przewa¿nie na Smerku.
Czekolada, herbatka i po krótkich sesjach fotograficznych schodzimy na Prze³êcz.
Zej¶cie idzie ju¿ g³adko, trzeba uwa¿aæ tylko na lód.
Widzimy po Duñczyku, ¿e opada z si³. Wiemy, ¿e musimy doj¶æ do zmroku do Chatki, tam zrobimy d³u¿sz± przerwê i przemy¶limy sprawê noclegu. Na pocz±tku wychodz±c mieli¶my te optymistyczne i realistyczne wersje. S±dzili¶my nauczeni do¶wiadczeniem z poprzednich dni, ¿e nocowaæ bêdziemy musieli na Prze³êczy. Chyba jednak bêdzie dobrze, jedno wiemy wchodz±c ju¿ na Po³oninê Chatka jest pierwszym miejscem gdzie mo¿emy stan±æ na d³u¿ej.
Ubieramy gogle, ³apawice i stajemy twarz± w twarz z bardzo silnym wiatrem i coraz bardziej ponurymi widokami.
Przetarte- jedno dobre my¶limy chyba wszyscy. Tym razem na zdjêcia z Po³onin nie ma co liczyæ:(
Szlak wydaje sie d³u¿szy ni¿ zwykle, a przecie¿ ka¿de z nas tak dobrze go zna.
Duñczyk jest wyczerpany, ustalamy, ¿e idzie ca³y czas w pierwszej trójce.
Tak wiêc ja z Piotrem zamykali¶my nasz sk³ad reszta z przodu.
Widzimy podje¶cie pod Osadzki Wierch... jejku jak tam wieje. ¦nieg uderza o krawêd¼ szczytu i ulatuje w powietrze.
Ostatnie zej¶cie- strome, dalej lód trzyma, coraz ciemniej ju¿ ok 16 a my dalej idziemy.
Nasz szyk siê zmienia. Piotr na prowadzeniu. Diabe³ z Duñczykiem na koñcu. Widoczno¶æ beznadziejna. Sama na podej¶ciu do Chatki zauwa¿y³am j± dopiero jakie¶ 25 m przed sob±.
Wchodzimy.
5 bigosów i herbaty- pro¶ba do Lutka i Dorotki.
Po chwili docieraj± nasi przyjaciele. Wykoñczeni. Ka¿demu ewidentnie wiatr da³ popaliæ. Krótka narada zespo³u- nocujemy w Chatce.
"W schronisku po sezonie"- wiecie jak to jest jak juz dostali¶my wrz±tek, herbatki, obiadki itd i posz³a w ruch whisky prosto z Dani:) Kolejna integracja z w³a¶cicielami i nie tylko. Obok te¿ impreza (tzn tam chyba byla impreza, bo u nas to by³y pogaduchy przy "pe³niejszej szklance":)). W schronisku spali¶my z ekip± narciarzy.
Po jakim¶ czasie dociera do nas Dorotka, opowiadaj±ca o problemach ze swoimi kotami... Da³am jej podpowied¼, ¿eby pogada³a z Diab³em bo przecie¿ on jest weterynarzem (ubaw po pachy:)- potem chcia³ mnie za to zabiæ). Musia³ sie wybroniæ jako¶, ale stanê³o na udzielaniu rad:)
Po opowie¶ciach zimowo- historyczno- schroniskowych k³adziemy siê spaæ...
Cdn
Dziêki za relacje... w dobie betonowego wiêzienia to jak balsam dla duszy... pisaæ pisaæ... za tydzieñ siê przejdê po okolicy i mi ju¿ spieszno ¿eby siê w nastrój wprawiaæ... :D
Córcia -za t± minê na nastêpnym spotkaniu napojê Ciê surowym jajkiem a pobudkê og³oszê wiadrem lodowatej wody:-)
No to ³adna wyrypa.
¶wietnie siê czyta, tym bardziej ¿e mam w³asne odniesienia, bo w tym samym czasie samotnie walczy³em siê z Trohañcem. ¦niegu nie brakowa³o.
do opisu Czapy dorzucam kilka fotek z pierwszego etapu tego dnia, czyli zdobycia Smereka.
Po jakim¶ czasie dociera do nas Dorotka, opowiadaj±ca o problemach ze swoimi kotami... Da³am jej podpowied¼, ¿eby pogada³a z Diab³em bo przecie¿ on jest weterynarzem (ubaw po pachy:)- potem chcia³ mnie za to zabiæ). Musia³ sie wybroniæ jako¶, ale stanê³o na udzielaniu rad:) Dodam, ¿e Karolinka te¿ nie¼le musia³a siê t³umaczyæ z tego ¿e Dorcia na pewno jej nie zna :mrgreen: i ¿e jej siê tylko wydaje to co sie jej wydaje hahahah.
Krótki opis uzupe³niaj±cy relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)
Warunki ¶niegowe na trasie by³y o wiele lepsze ni¿ w poprzednich dniach.
Przede wszystkim szlak by³ przetarty przynajmniej w lesie.
Na odkrytych przestrzeniach by³o ju¿ gorzej, ale by³o co¶ widaæ i nie trzeba traciæ czasu na zastanawianie siê nad wyborem drogi.
Pocz±tek dnia by³ dla mnie bardzo ciê¿ki. Nie lubiê du¿ych odprê¿eñ na trasie, pó¼niej ciê¿ko mi siê zebraæ do kupy i wej¶æ w swój rytm marszu.
Do Smereka pogoda by³a ogólnie rzecz ujmuj±c przejrzysta.
Ju¿ na samym szczycie zrobi³o siê mocno pochmurnie, gdy dotarli¶my do Or³owicza zaczê³o porz±dnie wiaæ i spad³a nam troszkê widoczno¶æ.
Na pocz±tku Duñczyk trzyma³ siê dobrze, jego niewyspane noce i zmêczenie da³y znaæ o sobie za prze³êcz±.
Co innego Ela.
To kobieta na baterie. Nie widzia³em co rano jad³a, ale ciê¿ko za ni± by³o nad±¿yæ.
Mo¿e dlatego, ¿e jak mówi Diabe³ "to nie cz³owiek, to miejscowa" :-)
Od prze³êczy ¶niegu nam przyby³o, na pocz±tku szed³em bez rakiet, ale w koñcu za³o¿y³em swoje dopalacze i uda³o mi siê zmieniæ Elê na prowadzeniu.
Podej¶cie pod schronisko by³o wyczerpuj±ce.
Marzyli¶my z Czap± o rozbiciu namiotu niedaleko chatki, ale nie by³o takiej opcji (mo¿e nastêpnym razem).
Gdy ju¿ wszyscy poszli spaæ postanowi³em udaæ siê na ostatniego tego piêknego wieczora pecika.
Stoj±c tak w drzwiach schroniska zauwa¿y³em na wprost przede mn± trzy czo³ówki, by³a ju¿ prawie pó³noc. ¦wiate³ka wyra¼nie porusza³y siê w moj± stronê.
Sta³em tak dobre 20min. ¦wiat³a raz zapala³y siê, raz gas³y raz jedno raz drugie.
My¶lê sobie, nic tylko kto¶ tak jak my próbuje siê zim±, tylko wyszed³ za pó¼no i ma teraz problemy.
Wracam po kogo¶, aby potwierdzi³ ¿e nie mam przewidzeñ.
Ela wraca ze mn± przed schronisko.
Wypatrujemy ¶wiate³, niestety nic nie widaæ.
Mg³a sie przerzedza i widzimy ¶wiat³a, ale samochodów jad±cych w dole drog±.
Jestem na 100% pewien ¿e widzia³em jednak ¶wiat³a czo³ówek i by³y wyra¼nie na wysoko¶ci szlaku, a nie na dole.
Wychodzimy kawa³ek na szlak.
Jednak nic nie widaæ, tylko samochody w dole.
Sam ju¿ nie jestem pewien.
Wracamy do schroniska, Elê obarczam odpowiedzialno¶ci±, je¿eli jednak kto¶ tam by³ i idê spaæ.
Widok samochodów na drodze na dole, zwiastuje poprawienie pogody na jutro :-)
cdn...
jeszcze kilka fotek z tego dnia.
Smerek, prze³êcz i po³onina
a schron by³ o¶wietlony jako¶ na zewn±trz? mog³e¶ pomóc i po¶wieciæ Twoj± czo³ówk± - to mog³oby pomóc wêdrowcom, rozwia³by¶ w±tpliwo¶ci. A dlaczego nie by³o opcji namiotowej przy schronie? Zakaz ze wzglêdu na BdPN? P.
a schron by³ o¶wietlony jako¶ na zewn±trz? mog³e¶ pomóc i po¶wieciæ Twoj± czo³ówk± - to mog³oby pomóc wêdrowcom, rozwia³by¶ w±tpliwo¶ci. A dlaczego nie by³o opcji namiotowej przy schronie? Zakaz ze wzglêdu na BdPN? P. ¶wieci³em w opcji 90m, mryga³em dawa³em ró¿ne znaki.
Jednak chyba zmyli³y mnie samochody na drodze.
Nie s³ysza³em pó¼niej, aby kogo¶ szukano lub znaleziono.
Schronisko, a raczej wiatka Goprowców jest o¶wietlana od tamtej strony do ok. godz 22
Co do spania, to zakaz BdPN
Dzieñ 5.
Wstajê wcze¶niej, jest mi gor±co.
Idê zobaczyæ czy to ju¿.
Pogoda super wszystko widaæ.
To jeszcze nie ju¿, ale widaæ ju¿ po¶wiatê.
Wschód lada moment.
Dopalam pecika i wracam po aparat.
Ela idzie równie¿.
Sesja trwa, do³±cza Czapa i Duñczyk.
Wschód przepiêkny. Widoczno¶æ idealna.Tylko ci±gle wieje.
Chmury powoli ustêpuj±. Rozwidnia siê
Z prawej we mgle majacz± Tatry.
Z lewej to chyba Pikuj i masyw Karpat Ukraiñskich i prawie ca³a Ukraina.
Solina za plecami, Caryñska, Tarnica i Rawki na wyci±gniêcie rêki.
Dzisiaj siê bêdziemy opalaæ.
cdn...
przepiêkny ten wschód mieli¶cie ! Bajer :)
przepiêkny ten wschód mieli¶cie ! Bajer :) nasze zdjêcia nawet w po³owie nie oddaj± jego uroku
Wschód s³oñca nad sraczem (5) ....to jest hicior.
Wschód s³oñca nad sraczem (5) ....to jest hicior. To chyba jedyny sracz na ¶wiecie z takim wschodem s³oñca
¦niegu by³o w nim po sufit :-)
tak a wokó³ sracza czuæ zapach PRL-u :)
Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo ¶mierdzi w ka¿dym ustroju;)
A wschód s³oñca niez³y...bez wzglêdu nad czym on tam jest;)
Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo ¶mierdzi w ka¿dym ustroju;)
A wschód s³oñca niez³y...bez wzglêdu nad czym on tam jest;) zgadzam siê ale te klimaty spotyka siê coraz rzadziej a tam niezmiennie 365 dni w roku mo¿na poczuæ ten powiew.... :)
Zajebi¶cie piptsze teras niebieski szlak nanas czeka pozdrowienia duñczyk
Pszepraszam potsze
taxus10 napisa³ :
Nie zgodzê siê z tym.
Przy tej temperaturze nie czuæ zapachu, !!!!
cd opowie¶ci
Po sesji jemy ¶niadanko, pakujemy siê i dalej w drogê.
S³oñce wschodzi nam coraz wy¿ej zwiastuj±c ³adn± pogodê.
Szczelnie zapinamy ubranka, id±c grani± po³oniny wiatr ci±gle przypomina nam kto dzisiaj tu rz±dzi.
Poza górn± granic± lasu s³oñce przejmuje inicjatywê na resztê dzisiejszego dnia.
Robi siê "nieprzyjemnie" ciep³o a wrêcz gor±co.
Pla¿a w Sopocie na morzem normalnie :-), tylko piasek ma bia³y kolor.
Zdejmujemy kurtki i zbêdne ocieplacze, zostajemy w polarach i bieli¼nie.
Okulary p.s³oneczne staj± siê niezbêdne, s³oñce mocno razi odbijaj±c siê od ¶niegu.
Pogoda-marzenie.
Doj¶cie do Berehów zajmuje nam dos³ownie chwilê.
Na parkingu przy budce BdPN robimy d³u¿sz± przerwê na przepak i dostosowanie ubioru.
Mo¿na siê poopalaæ.
cdn...
No zaszala³e¶ tym stwierdzeniem:P
cd.
Z Berehów ruszamy na Caryñsk±.
Podej¶cie wymagaj±ce.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030099.JPG
Po nocy spêdzonej w chatce idzie mi siê ciê¿ko.
Szlak przetarty, s³onko przygrzewa nawet miêdzy drzewami.
Robimy coraz wiêcej krótszych i d³u¿szych postojów.
http://lh4.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030105.JPG
No i mnóstwo zdjêæ.
http://lh6.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02757.JPG
Pogoda super.
Widoczno¶æ idealna. Mo¿e nie taka jak przy inwersji, ale widaæ naprawdê wiele.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/IMG_5134.JPG
Czas mamy dobry, do Ustrzyk niedaleko, wiêc i na d³u¿sze przerwy mo¿na sobie pozwoliæ.
Na odkrytych przestrzeniach sporo nawianego ¶niegu, idê w rakietach.
Przed grani±, a w³a¶ciwie na jej pocz±tku robimy d³u¿szy popasik z czekoladk± i sesj± foto.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030120.JPG
Pó¼niej ju¿ tylko chwila i jeste¶my na szczycie Caryñskiej.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02755.JPG
Grupa znacznie siê rozci±ga, wszyscy zawziêcie fotografuj± (prawie wszyscy:-) )
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02764.JPG
Dzisiaj spotykamy ju¿ wiêcej turystów na szlaku. Najwiêcej ludzi wchodzi zielonym od Prze³êczy Wy¿niañskiej.
Niedaleko za skrzy¿owaniem szlaku czerwonego z zielonym dogania nas "Stary". Tak chyba siê wabi mieszkaniec Bacówki pod Ma³± Rawk±.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02770.JPG
Diabe³ dzwoni do schroniska, ¿e mamy ich pieska. W³a¶ciciele prosz± o sprowadzenie go do Ustrzyk. Tam wieczorem umawiamy siê na zwrot psa.
Dzieñ jest przepiêkny, s³onko mocno przygrzewa, ¶nieg razi oczy.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02752.JPG
Pó¼nym popo³udniem docieramy do koñca grani Caryñskiej i schodzimy do granicy lasu.
¦niegu przybywa, "Stary" toruje szlak.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02761.JPG
Z po³oniny stromo w dó³, Czapa trenuje pupozjazdy przy okazji rzucaj±c ekwipunkiem po lesie. Lubi sporty ekstremalne :-)
Na parkingu w Ustrzykach jeste¶my ju¿ po zmroku.
Czekamy chwilê na w³a¶cicieli psa.
Po szczê¶liwym przekazaniu psiego wêdrowca, Diabe³ ju¿ trzyma swoj± golonkê w gar¶ci.
W ZPC ponoæ smakuje najlepiej :-)
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030132.JPG
cdn...
Dzieñ 3, poniedzia³ek Moje uzupe³nienie ...
W niedzielê urywam siê szybko z weselnych poprawin by spakowaæ swoje manatki do wyprawy. Rozmawiam z Piotrkiem o ich sytuacji i zaczynam mieæ ..... stresa. Do mojej g³owy ca³y czas nap³ywaj± my¶li czy dam radê, nie dla kogo¶ ale dla siebie. Od jakiego¶ d³u¿szego czasu chcê pojechaæ na jak±¶ d³u¿sz±, ekstremaln± wyprawê wiêc gdzie lepiej siê nie sprawdziæ jak nie u siebie??? Tym bardzie nie chce siê rozczarowaæ :? W poniedzia³ek popo³udniu jadê do Cisnej i w Trollu czekam na resztê. Jestem strasznie ciekawa reszty ekipy - zna³am tylko Piotra i Karolinê i wtedy jeszcze nie wiedzia³am ¿e z 9-osobowej ekipy zosta³a nas tylko pi±tka.
Noc w goprówce po weselichu by³a zdecydowanie za krótka a ta pobudka..... Bezcenne...
Krótki opis uzupe³niaj±cy relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)
Warunki ¶niegowe na trasie by³y o wiele lepsze ni¿ w poprzednich dniach.
Przede wszystkim szlak by³ przetarty przynajmniej w lesie.
Na odkrytych przestrzeniach by³o ju¿ gorzej, ale by³o co¶ widaæ i nie trzeba traciæ czasu na zastanawianie siê nad wyborem drogi.
Pocz±tek dnia by³ dla mnie bardzo ciê¿ki. Nie lubiê du¿ych odprê¿eñ na trasie, pó¼niej ciê¿ko mi siê zebraæ do kupy i wej¶æ w swój rytm marszu.
Do Smereka pogoda by³a ogólnie rzecz ujmuj±c przejrzysta.
Ju¿ na samym szczycie zrobi³o siê mocno pochmurnie, gdy dotarli¶my do Or³owicza zaczê³o porz±dnie wiaæ i spad³a nam troszkê widoczno¶æ.
Na pocz±tku Duñczyk trzyma³ siê dobrze, jego niewyspane noce i zmêczenie da³y znaæ o sobie za prze³êcz±.
Co innego Ela.
To kobieta na baterie. Nie widzia³em co rano jad³a, ale ciê¿ko za ni± by³o nad±¿yæ.
Mo¿e dlatego, ¿e jak mówi Diabe³ "to nie cz³owiek, to miejscowa" :-) Po bardzo dobrze przespanej nocy szybko regenerujê siê po weselichu :-) I w ogóle adrenalina wysoka, piêkne widoczki (przynajmniej na pocz±tku) wiêc nogi same nios±. Ku wyja¶nieniu jad³am kaszkê dla niemowl±t :-)))) Ju¿ raz w Rumuni w Paringu uratowa³a mi ¿ycie 8-) No i jestem miejscowa.
Przed zmrokiem docieramy do Chatki. Uwielbiam ten klimat. Dooko³a jest nieprzyjemnie, hula wiatr, zacina ¶niegiem a w ¶rodku tak cieplutko i przyja¼nie. Bigos Dorci i whiskacz Duñczyka wszystkim poprawia humor.
Przed noc± Piotrek obarcza mnie odpowiedzialno¶ci± za ¶wiat³a czo³ówek gdzie¶ tam w oddali. Cholera ... stoimy pod chatk±, wyostrzaj± mi siê wszystkie zmys³y ale nic nie widzê. Kurczê, mo¿e faktycznie kto¶ tam potrzebuje pomocy, sama wiem, ¿e nawet w dzieñ nie by³o ³atwo. Wiêc jeszcze kilkakrotnie podchodze do okna i wypatruje i k³adê siê z nadziej± ¿e tylko nam siê wydawa³o ... I na szczê¶cie, tylko nam siê wydawa³o :grin:
Dzieñ 5. Rano budzi nas niesamowity wschód s³oñca. Po prostu WOW. Pierwszy raz w ¿yciu widzê co¶ takiego :-))))) Latam dooko³a tej chatki jak poparzona i pstrykam fotek tyle ile siê da bo ca³y czas mam wra¿enie ¿e jest piêkniej ni¿ przed sekund±.
Dzi¶ jest piêkny dzieñ, dla odmiany idê ca³y czas z ty³u i robiê zdjêcia, opalam siê i delektujê przyrod± :-) Ale pod koniec mam lekki kryzys, co wyczuwa zaraz Diabe³ wiêc uparcie idzie za mn± i nie da siê przekonaæ ¿e dam sobie radê i wiem ¿e ¼le siê idzie czyim¶ tempem i to mnie straaaasznie wkurza. Ale z drugiej strony siê cieszê. To by³ mój pierwszy kilkudniowy wypad z lud¼mi których nie zna³am i nie wiedzia³am czy bêdê mog³a na nich polegaæ, czy bêdê mog³a liczyæ na pomoc gdy bêdê jej potrzebowa³a ...
wybacz mi takie zachowanie ale w górach tak trzeba.je¶li widzê ¿e ktos zostaje z ty³u to trzeba na t± osobê czekaæ.nie chodzi mi o zmêczenie ale nawet g³upie skrêcenie kostki lub co¶ w tym stylu i ju¿ mog± byæ problemy a taka wycieczka ma byæ przyjemna ale i bezpieczna:-)
No co ty, ja przecie¿ siê nie gniewam. Takie momenty s± irytuj±ce ale na dole czujesz wdziêczno¶æ do takiej osoby :-)
cd...
I tak delektuj±c siê min± Diab³a i Duñczyka poch³aniaj±cych gor±ce golonki, siedzimy i my¶limy gdzie tu dzisiaj spaæ.
Diabe³ chce siê rozstawiaæ ko³o ZPC, wiêc korzystaj±c z okazji robiê szybki prysznic w kibelku obok. Ju¿ jestem gotowy.
No ale jak to w grupie zdania s± podzielone. Z tym ¿e w naszej grupie dogadujemy siê bez wiêkszych problemów. Kompromis (Karolina :-) )
Namioty bêd± musia³y poczekaæ na prze³êcz.
Dzisiaj raz jeszcze wczasy w goprówce. Nasza wyprawa powinna chyba nosiæ nazwê "Szlakiem bieszczadzkich Goprówek" :-)
Jeszcze krótkie negocjacje ceny noclegu w ZPC i idziemy w koñcu naprzykrzaæ siê ratownikom.
Dzieñ chyba 6. Bodaj¿e Czwartek.
Po upalnej nocy w goprówce (pomimo zakrêconych grzejników i rozszczelnionych okien) szybko przychodzi ranek, a z nim kolejny opad ¶niegu.
Wychodzimy pó¼niej ni¿ ostatnio, chcemy uzupe³niæ zapasy w sklepie.
Poza tym dzisiaj tylko zamierzamy dostaæ siê na prze³êcz pod Tarnic±.
Dzisiaj "t³usty czwartek" wiêc pod sklepem jeszcze po p±czusiu :-)
Startujemy.
¦nieg leniwie sobie sypie. Temperatura te¿ jakby wy¿sza.
Droga do pocz±tku lasu od¶nie¿ona.
Idziemy do przodu, Diabe³ pozdrawia ulubionego Wujka i ju¿ jeste¶my w lesie.
Szlak równie¿ przetarty, wszak to têdy na Tarnicê :-)
Ludzi zero. Miejscowych te¿ (nie licz±c Eli :-) ). Tylko dwa kundelki zamykaj± nasz± kolumnê i pomimo naszych wysi³ków w ¿aden sposób nie chc± siê przekonaæ do powrotu do Ustrzyk.
Odpoczywamy pod wiat±. Przygotowanie do spotkania z Szerokim Wierchem odk³adamy na granicê lasu.
Do koñca lasu warunki s± dobre, dalej robi siê ju¿ fajnie.
Chmury, ¶nieg i porywisty po³udniowy wiatr zacinaj±cy ¶niegiem.
Ale co to dla nas. Kominiarki, chusty, kaptury, co kto ma, na g³owê, gogle lub inne sprzêty przes³aniaj±ce oczy i zaczynamy.
Szlak dobrze otyczkowany, nie ma mo¿liwo¶ci pob³±dzenia we mgle.
Idzie siê ciê¿ko, wiatr szaleje i nawianego ¶niegu na szlaku sporo.
Idê w rakietach wiêc znów wysuwam siê na czo³o, Ela tu¿ za mn±, wczoraj jad³a schabowego :-)
Na Szeroki wchodzimy ¶rodkiem stoku, mniejsze zagro¿enie lawinowe.
Na grani wieje jeszcze mocniej. Niektóre tyczki powywracane.
Idziemy w chmurze. Widoczno¶æ bardzo kiepska, ale idzie mi siê dobrze. Lubie takie warunki i szczerze mówi±c liczy³em na wiatr, który bêdzie mnie wywraca³ :-)
Docieramy do Tarniczki. Widoczno¶æ jakie¶ 10m. W oko³o mleko.
Schodzimy na prze³êcz, troszkê ni¿ej widoczno¶æ siê polepsza.
Prze³êcz totalnie zawiana ¶niegiem.
Patrzê trochê ze smutkiem w stronê ni¿szej Prze³êczy Goprowskiej i dalej na Krzemieñ i Halicz.
Nie ma ich, wszystko tonie w chmurach. Nie widaæ nawet lasu w dolinie.
Tarnica os³ania nas od wiatru wiêc nie wieje.
Szybka decyzja.
Nocujemy na prze³êczy. Jak do rana widoczno¶æ siê nie poprawi, odpuszczamy Halicz i schodzimy bezpo¶rednio do Wo³osatego.
Jest dopiero po 14.
Rozstawiamy nasz obóz, po raz pierwszy wszystkie namioty :-).
Maj±c jednak nadzieje na wietrzn± noc przywi±zujemy namioty do odkopanych ³awek na prze³êczy.
Jeden odci±g namiotu Diabe³ przewi±zuje w poprzek szlaku, niespodzianka dla jutrzejszych zawodów narciarskich Goprowców :-)
Wej¶cie na Tarnicê równie¿ odk³adamy na jutro i lepsz± widoczno¶æ.
Ku naszemu zdziwieniu, na prze³êczy zaczynaj± pojawiaæ siê tury¶ci.
Dwie grupki wchodz± od Wo³osatego.
Wzbudzamy zainteresowanie. Rozmowy, zdjêcia, pozdrowienia.
Wchodz± i schodz± z powrotem.
Oko³o 15 szok.
Od strony prze³êczy goprowskiej podchodzi jaka¶ postaæ.
Kobieta!!!
Jest sama, idzie z Wo³osatego, ale przez Halicz!!!???
Ma rakiety. Co za "baba" :-)
Co prawda z lekkim plecakiem, ale sama w takich warunkach.
Szczêka mi opad³a. (jak to czyta, to gratuluje jej raz jeszcze)
Krótko odpoczywa i rusza dalej do Ustrzyk. Przez Szeroki Wierch :-).
Za ni± lub te¿ przed ni± (nie pamiêtam dok³adnie) jeszcze jedna para posz³a równie¿ t± droga do Ustrzyk. Pomimo niezbyt dobrego przygotowania i pó¼nej ju¿ pory.
Nie dali siê nam przekonaæ na zej¶cie bezpieczniejsz± droga do Wo³osatego.
Dlaczego tej miejscowo¶ci nikt nie lubi?
Ostatnim turyst± spotkanym na prze³êczy by³ chyba bardzo wyczerpany i zziêbniêty ch³opak, który nie reagowa³ na nas absolutnie.
Zszed³ z Tarniczki i potykaj±c siê kontynuowa³ zej¶cie do Wo³osatego.
Wygl±da³ co najmniej dziwnie.
Tak wiêc po wszystkich odwiedzinach jemy sobie kolacyjkê no i idziemy spaæ w oczekiwaniu na poprawê widoczno¶ci.cdn...
Dzieñ 7. Pi±tek.
Noc by³a d³uga.
Czapa gdzie¶ mi zginê³a w namiocie.
Wia³o s³abo, ale za to znów dopada³o troszkê ¶wie¿ego ¶niegu.
W nocy obozowisko odwiedzi³o stadko saren (tak twierdzi Czapa).
Wstali¶my wcze¶nie, pogoda do dupy, czyli bez zmian - mleko :-(
Nawet ska³ek na Tarnicy nie by³o widaæ, jedynie czasami tylko na chwilkê.
Pakujemy plecaki i czekamy z decyzj± co dalej.
W miêdzyczasie z Czap± i El± wchodzimy na Tarnicê.
Zim± tu jestem pierwszy raz, a¿ wstyd siê przyznaæ.
Dlatego tak siê upieram na wej¶cie.
Wchodzimy wiêc, troszkê zbaczamy z letniego szlaku, ale szczyt osi±gamy bardzo szybko, wydaje mi siê, ¿e szybciej ni¿ w warunkach bez¶nie¿nych.
Szybkie fotki przy krzy¿u i schodzimy.
W po³owie zej¶cia co¶ zaczyna siê dziaæ.
Nagle widzimy prze³êcz i Diab³a z Duñczykiem.
Pó¼niej widzimy las w dolinie przy goprowskiej.
To nie mg³a. To raczej bardzo niski pu³ap ciê¿kich chmur, które nie mog± przedostaæ siê nad Tarnic±.
Wiatr je gna dooko³a dolin± Wo³osatki i Terebowca. Samym ¶rodkiem Gniazda.
Schodzimy na prze³êcz.
Zaczyna siê przedziwna i zarazem piêkna gonitwa chmur, a w jej ¶rodku my na prze³êczy.
Raz ukazuje siê Kopa Bukowska, za chwilê znika, pó¼niej widzimy Krzemieñ za moment wy³ania siê Bukowe Berdo.
Ela biegnie z aparatem na Tarniczkê, robimy mnóstwo zdjêæ.
Teraz widaæ jak zasypana jest Prze³êcz Goprowska. Wczorajsze ¶lady dziewczyny, która wchodzi³a do nas od Goprowskiej zawiane totalnie. Wszystko równiutko zasypane.
Samego trawersu w stronê Halicza jednak ju¿ nie widaæ.
Sielanka trwa³a ok pó³ godziny.
Wiatr lekko siê zmieni³, zrobi³o siê ciemniej i bardziej pochmurno.
Zastanawiamy siê jeszcze trochê na Haliczem.
Jednak pogoda bierze górê nad nami decyzja jest jednomy¶lna.
Trzeba chyba koñczyæ...
cdn...
(ciê¿ko wybiera siê z tylu zdjêæ)
A tak trochê na dok³adkê-po rozbiciu namiotów i przygotowaniu jedzonka rozmawiam z par± planuj±c± zej¶cie z Tarnicy przez Szeroki Wierch do UG.do¶æ grzecznie proszê ich o pozostawienie nam swoich kart bankomatowych wraz z numerami pin-niestety odmawiaj±(tak liczy³em na dodatkow± gotówkê) :-) ale za to zrezygnowali z tego do¶æ marnego pomys³u i grzecznie zeszli do Wo³osatego.W nocy zmarz³em nieco bo karimata tradycyjnie okaza³a siê za w±ska ale nocleg bez przygód.resztê opisa³ ju¿ Piotr wiêc teraz dni zostaje odliczaæ do kolejnej zimy:-)
....schodzimy. Ja w duszy w sumie siê cieszê, wychodzi moje ego :-) ¬le siê czujê, troszkê siê przeziêbi³am i prawdopodobnie w przypadku podjêcia decyzji, ¿e idziemy dalej tras± ja najprawdopodobniej podjê³abym decyzjê o schodzeniu do Wo³osatego. Nie chcia³abym byæ balastem. I smutno by mi by³o :-(. A wiêc schodzimy do Wo³osatego, zamawiamy busa i jedziemy do Wetliny (Jak mia³ na imiê wasz przyjaciel?...).
A wieczorkiem ¿egnamy siê w Bazie Ludzi z Mg³y (Diabe³ obieca³ jedyne w swoim rodzaju grzane wino ale nie by³o mi dane go spróbowaæ). Ja wymieniam siê z sympatycznym "miejscowym" koleg± nasz± wyprawow± koszulkê, na pocz±tku troszkê ¿a³uje ale dziêki temu teraz mam unikatow± koszulkê w kolorze czerwonym :-))))) ...
Przyjaciel ma na imiê Henryk (pozdrawiamy:-) )
Wracaj±c do tematu koszulek, to historia jednej z nich potoczy³a siê do¶æ niespodziewanie i niesamowicie.
Razem z Karolin± i El± opu¶cili¶my Biesy i Wetlinê w sobotê rano.
W pi±tek dowiedzieli¶my siê, ¿e w sobotê wieczorem w remizie w Wetlinie bêdzie imprezka charytatywna, z której dochód ma zasiliæ miejscow± szko³ê.
Poniewa¿ Diabe³ z Duñczykiem zostali dzieñ d³u¿ej od nas, pojawili siê na tej w³a¶nie imprezie i...
i wystawili na licytacjê nasz± wyprawow± koszulkê (w³asno¶æ Duñczyka).
Koszulka osi±gnê³a niebotyczn± cenê 170 z³ :-) Kasa oczywi¶cie zasili³a fundusz szko³y.
Taki nasz wk³ad w rozwój edukacji bieszczadzkiej dziatwy :-)
Mam nadziejê, ¿e nowy w³a¶ciciel bêdzie nosi³ j± z dum± 8-)
Tak wygl±da³a
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-)
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-) Cierpliwo¶ci Piotrze. Ja jeszcze ¿yjê Babi± Gór± :-)
Ale pierwsze pomys³y ju¿ s±.
£adny film na jutjubie;-)
pochwalcie siê nim proszê :-D
w zasadzie to Czapa powinna, bo to jej dzie³o.
Filmik jest tutaj
http://www.youtube.com/watch?v=_QvnpVl0in4
A tutaj zdjêcia, gdyby kto¶ mia³ ochotê
http://picasaweb.google.pl/dokumenty...yprawaLuty2010
No milo mi bardzo, ¿e siê podoba;)
Jak sobie o nim przypomnialam teraz i go obejrzalam, to zrobi³o mi siê strasznie têskno:(
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-) Wedle ¿yczenia
http://forum.bieszczady.info.pl/show...138#post101138
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Koñcz± siê wakacje i lato. Przed nami z³ota polska jesieñ miejmy nadzieje.
Ja jednak z przygotowaniami wybiegam o krok do przodu.
Wymy¶li³em sobie zimow± ekspedycjê czerwonego szlaku od Komañczy do Wo³osatego, ze spaniem na ¶niegu itp.
Mam ju¿ jednego zapaleñca, takiego jak ja jednak dla bezpieczeñstwa i towarzystwa przyda³oby siê jeszcze kliku.
Nasz± wyprawê planujemy w okolicach stycznia/lutego 2010. Ale to jeszcze do ustalenia, gdyby pojawili siê jeszcze jacy¶ chêtni.
Poszukujemy ludzi, którzy byli ju¿ zim± na podobnych wyprawach, jednak "nowicjusze" i chêtni do spróbowania czego¶ nowego te¿ bêd± mile widziani.
Trasa mia³aby wygl±daæ mniej wiêcej tak, aby w ka¿dym ewentualnym miejscu noclegu by³o w miarê blisko do zabudowañ. Bezpieczeñstwo przede wszystkim!
Ca³± wyprawê przewidujemy na ok. max. 5-6 dni w zale¿no¶ci od warunków pogodowych (ilo¶ci czy te¿ g³êboko¶ci ¶niegu)
I tak pierwszy dzieñ to przyjazd w miarê mo¿liwo¶ci wcze¶nie rano do Komañczy. Pozostawienie "gdzie¶" naszych pojazdów. Krótki rozruch aklimatyzacyjny z marszem do pierwszego miejsca noclegowego na polu namiotowym w Duszatynie. Tutaj mo¿emy doprecyzowaæ plany i po pierwszym noclegu, je¶li kto¶ nie bêdzie czu³ siê na si³ach, to mo¿e zawróciæ.
Drugi dzieñ, to trasa przez Chryszczat±, prze³êcz ¯ebrak do Cisnej. Ca³y czas Wysokim Dzia³em czerwonym szlakiem. W Cisnej mamy wybór, kto chce to w namiocie na ¶niegu (o ile bêdzie), komu zimno to w Schronisku.
Dzieñ trzeci, to dalej szlak czerwony przez jas³o i Okr±glik pod Smerek. Nocleg gdzie¶ na zboczach lub u stóp Smereka. Tutaj mamy mo¿liwo¶æ zej¶cia np. do Schroniska w Roztokach Górnych z Okr±glika lub z Jas³± w Okolice Prze³êczy Przys³up. (moim zdaniem w zimie do Roztok bêdzie ³atwiej).
Dzieñ czwarty to obie po³oniny i nocleg w UG.
Dzieñ pi±ty to Tarnica, Halicz i Rozsypaniec z ewentualnym noclegiem w Wo³osatem lub próba powrotu do Komañczy.
W zale¿no¶ci od warunków ¶niegowych, je¿eli odcinek Wetlina-UG bêdzie nieprzejezdny, to mo¿e byc problem z szybkim dostaniem siê do Komañczy.
Istnieje te¿ mo¿liwo¶æ hardcorowa powrót do Cisnej z Wo³osatego szlakiem granicznym i dalej Wysokim Dzia³em do Komañczy. Ale na to potrzeba minimum 2 dni (czerwony+graniczny w sumie prawie 200km) no i przede wszystkim chêtnych.
Oczywi¶cie dla naszego bezpieczeñstwa poinformujemy GOPR o naszych planach.
Czekam na chêtnych :mrgreen: i wszystkie opinie.
"Nied¼wiedzie miêso" siê szykuje,mniam.Powodzenia ¿yczê.
"Nied¼wiedzie miêso" siê szykuje,mniam.Powodzenia ¿yczê. Powinny jeszcze spaæ. Ale zawsze mo¿e który¶ przebudziæ sie na siku :-D
http://www.twojebieszczady.pl/fauna/niedzwiedz.php
Jak sroga zima bêdzie, to prêdzej wilki mog± nas pogoniæ, w zesz³ym roku wyci±ga³y ponoæ psy z budy :???:
W zimie nie mia³em jeszcze do czynienia z misiem. Nie widzia³em te¿ jego tropów. Co innego z wilkami.
Dzika zwierzyna jest raczej p³ochliwa i je¿eli zbierze siê nas kilkuosobowa ekipa, to narobimy tyle ha³asu i smrodu, ¿e raczej nic doi nas nie podejdzie
Nie w tym sensie pisa³em,he he.Przeczytaj klasykê Jacka Londona "Bellew Zawierucha".Po¿eraæ nied¼wiedzie miêso to wdaæ siê w znakomit± awanturê np sp³yw przez progi na Yukonie,co¶ jak nasze,taternickie "jest ryzyko,jest zabawa,albo piargi,albo s³awa".Najwy¿szym stopniem wtajemniczenia (i radochy) jest "po¿eranie nied¼wiedziego miêsa na surowo" ;)
Nie w tym sensie pisa³em,he he.Przeczytaj klasykê Jacka Londona "Bellew Zawierucha".Po¿eraæ nied¼wiedzie miêso to wdaæ siê w znakomit± awanturê np sp³yw przez progi na Yukonie,co¶ jak nasze,taternickie "jest ryzyko,jest zabawa,albo piargi,albo s³awa".Najwy¿szym stopniem wtajemniczenia (i radochy) jest "po¿eranie nied¼wiedziego miêsa na surowo" ;)
NO8-), bo ju¿ siê zmartwi³em, ¿e Twój post wystraszy ewentualnych chêtnych:cry:
a wkec jesli praca i szkola pozwola jestem pierwszym chetnym,choc przyznam ze przejscie polonina wetlinska zima 2008 mnie osobiscie zmusi³o do powrotu,ale nie mialem sprzetu do noclegu na sniegu
Pomys³ jest. Dobry pomys³.
Ale najwa¿niejszego nie wiesz ..i nie bêdziesz wiedzia³ do koñca.
Nie bêdziesz wiedzia³ ile bêdzie ¶niegu ...i co ciekawsze nie bierzesz tego pod uwagê. Nie znalaz³em informacji czy ma byæ to trasa z buta, skiturem, a mo¿e rakiety ?
A to s± totalnie ró¿ne wersje.
Wielko¶æ i jako¶æ ¶niegu decyduje co jest mo¿liwe a co nie.
Mniejsze znaczenie ma nocowanie w ¶niegu.
Warto poczytaæ , a temat by³ poruszany wielokrotnie.
don Enrico masz racje co do sniegu.po prostu plany bedzie korygowac pogoda
Pomys³ jest. Dobry pomys³.
Ale najwa¿niejszego nie wiesz ..i nie bêdziesz wiedzia³ do koñca.
Nie bêdziesz wiedzia³ ile bêdzie ¶niegu ...i co ciekawsze nie bierzesz tego pod uwagê. Nie znalaz³em informacji czy ma byæ to trasa z buta, skiturem, a mo¿e rakiety ?
A to s± totalnie ró¿ne wersje.
Wielko¶æ i jako¶æ ¶niegu decyduje co jest mo¿liwe a co nie.
Mniejsze znaczenie ma nocowanie w ¶niegu.
Warto poczytaæ , a temat by³ poruszany wielokrotnie. Masz racjê, ostatnio warunki ¶niegowe w Biesach, a raczej ich brak pokrzy¿owa³y nie jedne plany.
Ostatnie pewne warunki z bardzo du¿± ilo¶ci± ¶niegu widzia³em w tutaj jakie¶ 6,7 lat temu. Wej¶cie z Wetliny na po³oninê przez Or³owicza i zej¶cie od Chatki do Wy¿niañskiej zajê³o nam 13 godzin. ¦niegu by³o tyle ¿e od Hotelu Górskiego w Wetlinie do samych UG droga by³a nieod¶nie¿ana, a na prze³êczy Wy¿niañskiej by³o widaæ jedynie czubki (5 cm) znaków drogowych. To by³a zima. Wjechali¶my pó¼nym wieczorem do Komañczy i chcieli¶my wielk± obwodnic± dojechaæ do UG. ale najdalej da³o siê jakie¶ 5 km. za Komañczê. Na drodze le¿a³o 1,5m ¶niegu, a zaspy siêga³y prawie 3m. ¯eby zawróciæ do Komañczy musielismy kopaæ jamê, aby samochód móg³ wycofaæ. Noc spêdzilismy na CPN w Komañczy.
Ale do rzeczy.
Ogólnie zamiar jest taki, ¿e trasa z buta. Je¿eli bêdzie wiêcej chêtnych i du¿o ¶niegu, to chcia³bym aby podzieliæ siê na kilka grup, np. 4-6 osobowych i w ka¿dej z grup by³yby rakiety dla pierwszego przecieraj±cego szlak. Raczej wszyscy rakiet mieæ nie bêd±, bo to wydatek rzêdu 400-500 z³. Mo¿na te¿ wypo¿yczyæ np. w Wetlinie za 20 z³/doba. Ze wzglêdów g³ównie cenê, umiejêtno¶ci i niepewny ¶nieg, skitur odpada ca³kowicie.
A co do nocowania na ¶niegu i mrozie, to wrêcz przeciwnie, ma to kolosalne znaczenie, zw³aszcza, w drugiej po³owie wyprawy, kiedy organizm jest ju¿ dobrze nadwyrê¿ony.
Mo¿e siê przy³±czysz, zapraszamy:-D
a wkec jesli praca i szkola pozwola jestem pierwszym chetnym,choc przyznam ze przejscie polonina wetlinska zima 2008 mnie osobiscie zmusi³o do powrotu,ale nie mialem sprzetu do noclegu na sniegu Witam pierwszego chêtnego. Bardzo siê cieszymy:grin:
Wycofaæ siê juz nie mozna, chyba, ¿e dopiero w Duszatynie po pierwszym noclegu:grin:
Pozdrawiam.
Rakiet u mjenia niet, ale przemyslalem sprawe i prosze o wstepne wciagniecie mnie na liste. Potwierdze na PW jak juz bede wiedzial czy bede mial urlop (i na jak dlugo mozna sie zasniegowac). Doswiadczenie zimowe jakies tam jest (glowie Gorce i Beskidy - szlaki mniej uczeszczane bo zahaszczone i niezbyt widokowe).
Dla wiêkszego pogl±du tego co zamierzamy zrobiæ oraz dla zachêcenia potencjalnych uczestników stworzy³em w wolnym czasie co¶ takiego pod adresem
http://www.biesy4ever.neostrada.pl
Zapraszam do odwiedzin i czekamy na kolejnych chêtnych. Na dzisiaj mamy wstêpnie potwierdzony udzia³ 5 uczestników.
Ch³opie...¿e siê Ty nie boisz pisaæ o Biesach:shock:;)
...
Kurde jakby nie ta matura... Pozwolicie, ¿e powtórzê Wasz pomys³ kiedy¶ w przysz³o¶ci?
Kurde jakby nie ta matura... Pozwolicie, ¿e powtórzê Wasz pomys³ kiedy¶ w przysz³o¶ci? Matura dopiero w maju, zd±¿ymy wróciæ :razz:
Nowe informacje nt wyprawy.
Rozes³a³em kilka wiadomo¶ci i mam pierwsze odpowiedzi.
Serwisy bieszczady.info.pl oraz bieszczady.pl napisz± o wyprawie oraz wstawi± banery wyprawy na swoje strony.
Raz jeszcze zachêcam niezdecydowanych do udzia³u w zimowej eskapadzie.
hmmm... powodzenia ;)
Trasa do¶æ ambitna. Czasy przej¶æ na mapie "na styk" z godzinami wschód/zachód s³oñca.
OK, dobra.. mo¿e nie "na styk" - dzieñ d³u¿szy od mapowego czasu przej¶cia o 1-2h.
No, tylko jeszcze ten ¶nieg.....
Poproszê o relacjê i zdjêcia ;)
a! pal licho, czy id±c po szlaku siê wyrobisz. Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu (ja zgubi³em id±c na Chryszczat±), a i w lesie na Okr±glik poszed³em gdzie¶ prosto, mimo, ¿e szlak skrêca³ :P tak to ju¿ jest jak oznakowanie szlaku masz na wysoko¶ci kolana, a nie g³owy..
a! pal licho, czy id±c po szlaku siê wyrobisz. Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu (ja zgubi³em id±c na Chryszczat±), a i w lesie na Okr±glik poszed³em gdzie¶ prosto, mimo, ¿e szlak skrêca³ :P tak to ju¿ jest jak oznakowanie szlaku masz na wysoko¶ci kolana, a nie g³owy.. na Ja¶le i w lecie siê ludzie gubi± i zamiast na Okr±glik id± do Przys³upia.
Tam jako¶ dziwnie jest wszystko oznakowane.
Ale faktem jest ¿e zim± wszystko wygl±da inaczej.
Jak pierwszy raz by³em zim± w Biesach to nie wiedzia³em o co chodzi :razz:
Co do czasów przej¶æ na mapkach to s± to czasy letnie wiêc nie ma co siê zbytnio nimi sugerowaæ.
Mo¿e siê do nas przy³±czysz?:razz:
Kwestia jeszcze taka, czy znajdziesz szlak, bo nie zawsze siê udaje w ¶niegu Oczywi¶cie, w takich warunkach nie mo¿na liczyæ, ¿e oznakowanie szlaku bêdzie zawsze widoczne. Niezbêdna jest mapa, kompas albo jeszcze lepiej - GPS.
na Ja¶le i w lecie siê ludzie gubi± i zamiast na Okr±glik id± do Przys³upia.... Nie ma tak ¿le, w lecie czy zim±. Masz tu link z zimy tego roku na Jas³ach.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4920
¦nieg by³ taki sypki, ¿e i rakiety nie przydatne by³y. Poszperaj na forum ,gdzie¶ jest tu sprawozdanie z zimowej wyprawy która "Goprem" siê skoñczy³a. Nie piszê to dla tego ¿eby zniechêcaæ do chodzenia zim± , bo na prawdê jest wtedy piêknie i dobrze siê chodzi , tylko wszystko trzeba robiæ z rozs±dkiem.
Nie ma tak ¿le, w lecie czy zim±. Masz tu link z zimy tego roku na Jas³ach.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4920
¦nieg by³ taki sypki, ¿e i rakiety nie przydatne by³y. Poszperaj na forum ,gdzie¶ jest tu sprawozdanie z zimowej wyprawy która "Goprem" siê skoñczy³a. Nie piszê to dla tego ¿eby zniechêcaæ do chodzenia zim± , bo na prawdê jest wtedy piêknie i dobrze siê chodzi , tylko wszystko trzeba robiæ z rozs±dkiem. Czyta³em i czytam ci±gle, co do rozs±dku to jak wszêdzie piszê: bezpieczeñstwo przede wszystkim. Miêdzy innymi dlatego przygotowania rozpoczynam teraz a nie w styczniu.
Co by¶ doradza³ na odcinku Cisna Jas³o?
... bezpieczeñstwo przede wszystkim.... Najgorsze zim± w górach s± zamiecie , zawieje i brak widoczno¶ci. Mróz , g³eboki ¶nieg i opady ¶niegu nie s± tak uci±¿liwe, jak zawieja i brak widoczno¶ci.
Dla tego przed wyj¶ciem wa¿ne jest sprawdziæ prognozê pogody na dobrej stronie, ale i tak prognoza jest wzglêdnie wiarygodna ,no max. na 48 godzin, d³u¿sza to wielka niewiadoma.
Przy z³ych prognozach nie nale¿y nigdy wychodziæ w góry.
Bardzo przeszkadza te¿ "braja" z roztopionego g³êbokiego ¶niegu i nie daj Bo¿e jak to czêsciowo zamarznie popo³udniem:mrgreen:
Pozdrawiam i ¿yczê powodzenia , bo góry s± piêkne zimowa por±.
Po obgadaniu z diablem-1410 vel Piotrkiem:) macie kolejn± osobê do teamu:) Je¿eli tylko ¿ycie pozwoli to ruszamy;) plan jest szalenie ambitny, ale kwestia przygotowania, jakie¶ tam zaplecze zimowe (tatrzañskie) mam wiêc jestem dobrej my¶li co do ca³ej inicjatywy;]
Po obgadaniu z diablem-1410 vel Piotrkiem:) macie kolejn± osobê do teamu:) Je¿eli tylko ¿ycie pozwoli to ruszamy;) plan jest szalenie ambitny, ale kwestia przygotowania, jakie¶ tam zaplecze zimowe (tatrzañskie) mam wiêc jestem dobrej my¶li co do ca³ej inicjatywy;] witamy na pok³adzie :lol:
Na pok³adzie to tak bardziej po mojemu (Sopocku:P) :) Dziêki, dziêki:) Witam ca³± resztê ekipy;]
Moja, jednoosobowa czesc reszty ekipy wita Pania w szeregach (lub szeregu bo pewnie bedziemy przemiszczac sie gesiego) ;)
Nigdy, pod ¿adnym pozorem nie sugerujcie siê pogod± z tzw ICM... najpewniejsza pogoda jest na onet.pl... sprawdza³em wielokrotnie i ta z onetu w 99 procentach siê zawsze sprawdza³a (z godzinami w³±cznie)... tak przynajmniej jest w Bieszczadach.
Je¶li chodzi o prognozy d³ugoterminowe, to polecam portal kanadyjski:
http://www.accuweather.com/index.asp...er=accuweather
Prognoza dwutygodniowa sprawdza siê w ponad 90 procentach.
witam. pomysl ambitny i szalenie interesuj±cy. zglebie swoj grafik sesyjny i ..... mam nadzieje do zobaczenia ;)
pozdrawiam
Pomys³ zimowej wyprawy jest na tyle atrakcyjny, ¿e prze¶ledzi³am ca³y temat... Sama, przypuszczalnie, tego roku ograniczê siê do weekendowych wypadów ¶nie¿n± por±, natomiast gdy przed momentem dzieli³am siê ze znajomym ¿alem, ¿e nie mogê siê do Was przy³±czyæ - on z kolei wyrazi³ chêæ do³±czenia (ku mojej zazdro¶ci!). Mog³abym wiêc prosiæ o jakie¶ namiary, ¿eby nie byæ forumowo-osobistym po¶rednikiem? :)
Pomys³ zimowej wyprawy jest na tyle atrakcyjny, ¿e prze¶ledzi³am ca³y temat... Sama, przypuszczalnie, tego roku ograniczê siê do weekendowych wypadów ¶nie¿n± por±, natomiast gdy przed momentem dzieli³am siê ze znajomym ¿alem, ¿e nie mogê siê do Was przy³±czyæ - on z kolei wyrazi³ chêæ do³±czenia (ku mojej zazdro¶ci!). Mog³abym wiêc prosiæ o jakie¶ namiary, ¿eby nie byæ forumowo-osobistym po¶rednikiem? :)
witam.:razz:
wszystkie niezbêdne informacje znajdziesz na naszej stronie www.biesy4ever.neostrada.pl
Dziêkujê za informacjê, ju¿ przekazujê dalej ;)
Sklep ze sprzêtem outdoorowym znanego czeskiego producenta zaproponowa³ uczestnikom naszej wyprawy rabat w wysoko¶ci 30% na wszystkie dostêpne produkty ze wszystkich kolekcji.
Wiêcej informacji dla zainteresowanych na naszej stronce lub na priv
na swojej stronce napisali¶cie: "Problem mo¿e byæ z wod±, wyp³ywaj±cy nieopodal potok Riaby, mo¿e byæ zamarzniêty..." naprawde macie do¶wiadczenie w zimowych biwakach? po takim tek¶cie zaufanie maleje.
na swojej stronce napisali¶cie: "Problem mo¿e byæ z wod±, wyp³ywaj±cy nieopodal potok Riaby, mo¿e byæ zamarzniêty..." naprawde macie do¶wiadczenie w zimowych biwakach? po takim tek¶cie zaufanie maleje. jedni mniejsze inni wiêksze (przynajmniej tak im siê wydaje) co do wody, to zawsze mo¿na rozpu¶ciæ trochê ¶niegu i po problemie. W zasadzie po problemie, niektórzy po ¶niegu maj± rozwolnienie :)
A co tak dok³adnie wzbudza Twój niepokój?
Nie napisa³em ani s³owa o niepokoju i absolutnie ani troszeczke siê o was nie martwiê :d Bawi mnie tylko ten wielki szum i atmosfera niezwyk³o¶ci jak± robicie wokó³ zimowego wedrowania:)))
Wielki szum? Hmmm jako¶ nie zauwa¿y³am:) Niezwyk³o¶æ chyba nie, bo czarowaæ nie zamierzamy, wrêcz przeciwnie przej¶æ jak ludzie ciekawy kawa³ek Bieszczad zim±, dla niektórych to wyzwanie, dla innych trening, dla jeszcze innych po prostu aktywny urlop, w³a¶ciwie tak jak jest to z ka¿dym wypadem w góry. Ka¿dy na to inaczej patrzy. My¶lê jednak, ¿e ka¿dy z nas podchodzi trochê z pokor± do zimy w górach, dlatego te opisy (tras itp.) s± tak szczegó³owe i przygotowanie tej propozycji zaczê³o siê tak wcze¶niej aby ka¿dy móg³ siê przygotowaæ (choæ by sprzêtowo, bo w zimê ju¿ pod przys³owiow± pa³atk± lub na hamaku siê nie ma co spaæ:):))
wybacz Jabol ale takie zaplanowanie jest niezbêdne i dla naszego bezpieczeñstwa i z szacunku dla gór.Je¶li piszesz ¿e szum jest robiony to poka¿ gdzie.Piotr utworzy³ specjaln± stronê gdzie dowiadujemy siê o nowo¶ciach i to ca³y szum.Je¿eli uwa¿asz ¿e lekcewa¿enie jakichkolwiek zagro¿eñ jest robieniem afery to osobi¶cie radzê-omijaj góry zim± coby¶ GOPRowcom pracy zaoszczêdzi³.Pozdrawiam serdecznie i wielu pobytów w Bieszczadach ¿yczê
No i widzisz Krzy¶ wysz³o, ¿eby¶ w koñcu przesta³ w zimie je¼dziæ, bo szkoda GOPRu :mrgreen: a tak na powa¿nie-niech sobie maj± stronkê w necie, zobacz na innych?Robi± mega medialne show z byle wycieczki terenówk± na po³oniny rumuñskie, to ci m³odzi ludzie przynajmniej pójd± na piechotê, a nie skuterem ¶nie¿nym na Wetliñsk± czy innym pojazdem np Stra¿y Granicznej:-D a zapewniam Ciê, ¿e s± tacy lansuj±cy siê na mi³o¶ników gór-ot taki bajer i imid¿;-)
heheh spokojnie my ju¿ z Jabolem wyja¶nili¶my sprawê na priv i wszystko jest ok, on t bardziej ¿artobliwie wszystko pisa³, wiêc nie ostrzmy no¿y ju¿ na siebie;)
A wszystkich Panów oczywi¶cie zapraszam z nami do nieskuterowej:P wycieczki w góry:)
A wszystkich Panów a panie gorsze?:twisted:
Panie tym bardziej zapraszam, bo kto¶ mnie musi wspieraæ w póki co mocno mêskim gronie:)
W okolicach waszego terminu bede ³azi³(jak bozia pozwoli)po terenach przez was planowanych.Nasze spotkanie wiêc jest ca³kiem mo¿liwe.U mnie termos zawsze jest,wk³adka ty¿...
Powodzenia ¿yczê i pozdrowienia ¶lê.
jaki¶ minimalny rozg³os i strona www musz± byæ, jak siê chce pozyskaæ sponsora np. na odnowienie ekwipunku
A swoj± drog± bardzo ³adnie wykonana ta www, Piotrze Ty¶ jest autorem?czy komercyjnie (och jak ja lubiê to s³owo) te¿ tworzysz?
Powiem tak . pomys³ jest super i co do wyprawy i my¶lê co do do³±czenia , ale z decyzj± muszê jeszcze poczekaæ ,bo jeszcze nie wiem jak z praca po³apie.
a co do stronki http://www.ta-no.pl/biesy4ever/index.php? super sprawa pode¶le do znajomych :-):-):-).
pozdrawiam
a tak od siebie co¶ do wyprawy dodam.na pewno wiêkszo¶æ o tym wie, w aptece mo¿na kupiæ plastry rozgrzewaj±ce nawet takie du¿e p³aty co na ca³a klatkê piersiowa siê zmieszcz± a nawet w w takiej formie jak stopa czy d³oñ sam z tego korzysta³em i polecam a na pewno na takiej wyprawie mo¿e siê przydaæ.:-):-):-)
e¿eli uwa¿asz ¿e lekcewa¿enie jakichkolwiek zagro¿eñ jest robieniem afery to osobi¶cie radzê-omijaj góry zim± coby¶ GOPRowcom pracy zaoszczêdzi³.Pozdrawiam serdecznie i wielu pobytów w Bieszczadach ¿yczê To Jabol masz za swoje:D:D:D W ogóle ju¿ Ty lepiej w górki nie chadzaj:P
Ale powiem, ¿e gdybym mia³ czas, to bym te¿ sobie tak± wyrypê zimow± zafundowa³ po Bieszczadach. Moze mniej ambitnie, je¶li chodzi o zasiêg dziennego marszu ale têskniê za takimi woja¿ami. Ostatnio nieco sobie do³adowa³em akumulatorki na zimówce SKPB:P lecz to ju¿ jaki¶ czas temu by³o i do dzi¶ nie mia³em okazji.
Z ciekawostek zimowo-³azêgowych i q przestrodze. Dawno temu poszli¶my we dwóch w Gorce. Na znany Stawieniec. Traska z Turbacza, przez Borek i atak od do³u z doliny Kamienickiego Potoku na szagê bez szlaku, bo mieli¶my jedynie jak±¶ marn± mapê i zielone najwy¿ej pojêcie, któr± grzêdk± ruszyæ do góry, przy którym kolejnym potoczku. Ju¿ po dwóch dniach zdobyli¶my sza³as;> Wg mapy, Mo¶ci Panowie - od prze³êczy Borek do tego miejsca nie by³o wiecej ni¿ jakie¶ 6 km:D:D:D Ale je¶li ma siê wszystko wyæwiczone i przepracowane, znaczy, jak obozowaæ w zimie na ¶niegu, to w sumie jest to super zabawa i wówczas pokonany dystans nie ma znaczenia.
Pozdrawiam i czekam na jak±¶ fajn± relacjê:)
Derty
najwa¿niejsza jest przygoda, atmosfera no i bezpieczeñstwo, plany zweryfikuje pogoda, trasa te¿ nie jest najwa¿niejsza tak jak i ilo¶æ przebytych km. Nawet je¶li dotarcie z Komañczy do Cisnej zajmie 5 dni to i tak bêdzie warto...chyba:)
Zapraszam wszystkich raz jeszcze, mamy ju¿ 8 potwierdzonych uczestników, 4 siê jeszcze waha (o których mi wiadomo).
W okolicach po³owy listopada organizujemy weekendowe spotkanie gdzie¶ w Biesach nt zimowej wycieczki. Mo¿na wpa¶æ i samemu siê przekonaæ, ¿e warto. O terminie spotkania postaram siê poinformowaæ. Termin samejk wyprawy to najprawdopodobnie 2 tydzieñ lutego 2010.
witam.to nie zapomnij daj znaæ na forum o terminie spotkania co do omówienia wyprawy.
Witam.
Listopad zbli¿a siê coraz szybciej wiêc proponujê ustaliæ termin spotkania organizacyjno-integracyjnego.
Poniewa¿ w tym roku 11listopada wypada w ¶rodê i niektórzy pewnie bêd± mieli d³ugi weekend, proponujê termin spotkania na 14-15 listopada br. Miejsce oraz forma spotkania do ustalenia.
My¶lê, ¿e dobrze by³oby spêdziæ go w jakim¶ pensjonacie z barem:)
W sobotê mo¿emy siê poszwêdaæ, wieczorem poplanowaæ przy piwku a w niedzielê powrót.
Miejsce spotkania do ustalenia w terminie nie d³u¿szym ni¿ do poniedzia³ku, trzeba zarezerwowaæ miejsca (o ile jeszcze bêd±)
Proszê o pilne potwierdzenie udzia³u w spotkaniu oraz propozycjê miejsca spotkania.
Moja propozycja to Ober¿a Biesisko w Przys³upiu, jest bar i pokoje, w sobotê mo¿emy wej¶æ np. na Jas³o i Okr±glik, ewentualnie i¶æ dalej do Cisnej i powrót asfalcikiem
witam.co do zimowej ekspedycji tak jak wcze¶niej pisa³em nie mogê jeszcze potwierdziæ przybycia.ale co do spotkania organizacyjno-integracyjnego to siê piszê na 100% termin mi odpowiada a co do miejsca to siê dostosuje no ale bar to bankowo musi byæ:-):-):-) takie sprawy to to nawet nale¿y omawiaæ przy piwku:grin::grin::grin: .
Ja równie¿ ju¿ mailowo potwierdzi³am obecno¶æ, tak¿e przybêdê znad morza;)
Ustalony zosta³ termin i miejsce spotkania organizacyjnego.
+ miejsce zbiórki: nowa stacja benzynowa w Wetlinie
+ termin: 14 listopada 2009
+ godzina: 6-8 rano
Awaryjnie wymagane posiadanie namiotu lub miejsca w namiocie oraz bezwzglêdnie ¶piwór.
Wiêcej informacji dla zainteresowanych na e-mail.
Szczegó³y (nocleg) ustalimy na miejscu w sobotê.
Zapraszamy wszystkich.
nie wiem wprawdzie, gdzie jest nowa stacja benzynowa w wetlinie, niemniej mam zamiar sie stawic, do zobaczenia 6-8 rano tam¿e :)
nowa stacja jest ko³o budynku Nadle¶nictwa jak to komu¶ pomo¿e :D
nie wiem wprawdzie, gdzie jest nowa stacja benzynowa w wetlinie, niemniej mam zamiar sie stawic, do zobaczenia 6-8 rano tam¿e :) innej w Wetlinie nie ma:) trudno pomyliæ, czekamy:)
ps niektórzy bêd± mokn±æ ju¿ od dzisiejszej nocy:)
I po integracji:)
Kto nie by³, niech ¿a³uje.
Relacja wkrótce.
Na razie kilka zdjêæ.
foto1. Czwartek w po³udnie na Ja¶le
foto2. Czwartek po po³udniu na stokach Jas³a
foto3. Pi±tek na Okr±gliku
foto4. Pi±tek prawie w Wetlinie
foto5. sobota - kolacja przy ¶wiecach na po³oninie:)
ps. takiego ¶niegu na odcinku Cisna-Smerek (czerwony szlak) nikt siê nie spodziewa³, czasami ¶nieg siêga³ do kolan. Szlak absolutnie nieprzetarty.
Od¶wie¿aj±c w±tek, informujê szanownych forumowiczów, ¿e wszystko przygotowane i ruszamy w sobotê przed wschodem s³oñca spod schroniska w Komañczy.
Trzymajcie kciuki:)
wszystko przygotowane i ruszamy w sobotê Nie by³o ¿adnych postów, my¶la³em, ¿e zrezygnowali¶cie. Nadawajcie komunikaty z trasy. Trzymam kciuki.
Zrezygnowaæ? W ¿yciu! :)
Wszystko przygotowane, nerwowa atmosfera wyczuwalna:)
Jak siê nie odezwiemy do 15 lutego mo¿ecie nas szukaæ.
Mo¿ecie wpa¶æ jak co¶ na wiosnê to mo¿e ju¿ bêdzie trochê z nas lód topnia³:)
A tak serio pewnie, ¿e idziemy, ale w uszczuplonym sk³adzie...
No niestety.
Z pocz±tkowych 10 chêtnych, zrobi³o nam siê 5 osób.
Zaczynamy w trójkê z Czap± i Diab³em (Diabe³ ju¿ czeka-mamy nadziejê:)
Od Cisnej do³±czy Ella i Duñczyk.
Je¿eli kto¶ by siê jeszcze skusi³, to zapraszamy oczywi¶cie:)
¯a³ujê, ¿e nie wiedzia³em wcze¶niej, co prawda planujê t± trasê na wiosne, ale i w zimie bym poszed³. No có¿, trudno - trzymam kciuki i powodzenia !!!
Jak siê nie odezwiemy do 15 lutego mo¿ecie nas szukaæ. Mam nadziejê, ¿e bêdziemy mieli na forum co wieczór bie¿±ce wiadomo¶ci. Planujecie co¶ takiego?
Go³êbia pocztowego bêd± wysy³aæ :D Mi³ego wyjazdu! No i pogody, oraz ciekawych, niespodziewanych - ale pozytywnych zdarzeñ, one dodaj± soli ka¿demu wyjazdowi :)
P.
Mam nadziejê, ¿e bêdziemy mieli na forum co wieczór bie¿±ce wiadomo¶ci. Planujecie co¶ takiego? Czapa obieca³a relacje Piskalowi, zapewne bêd± to relacje sms, na WAPa mo¿e pr±du nie starczyæ:)
¯a³ujê, ¿e nie wiedzia³em wcze¶niej, ... No to siê sprê¿aj. Masz jeszcze prawie 2 dni na przygotowanie:)
No nie bezpo¶rednio ja ale bardziej z Diab³em ale spoko:)
My¶lê, ¿e komu¶ bêdziemy dawaæ znaæ wiêc pewnie kto¶ czasem co¶ szepnie na forum:)
Powodzenia PiotrzeB i ca³a reszto:-D
Przy okazji: podobn± trasê zim± z namiotami od Komañczy na Opo³onek, tudzie¿ pêtlê od prze³êczy £upkowskiej wododzia³em przez Opo³onek i z powrotem do Komañczy przez Po³oniny i Chryszczat± mia³em okazjê przebyæ w ró¿nym, zawsze wytrwa³ym towarzystwie w drugiej po³owie lat 80-tych, nazywali¶my to "bularstwem" i byli¶my dumni... po latach przeczyta³em o zimowym przej¶ciu na nartach, na prze³omie stycznia i lutego 1955 roku... rany, wydawa³o nam siê, ¿e mamy super sprzêt, choæ nie wszyscy posiadali¶my karimaty, a puchowego ¶piwora na pocz±tku nie mia³ nikt... a oni 30 lat wcze¶niej te¿ dali radê:grin:, a teraz 55 lat pó¼niej wy te¿ dacie radê, nie w±tpiê:grin:
a ci±gle mam w g³owie zdjêcia z Rawek, z lat 30-tych, na których widaæ kobiety, Bojkinie, przewracaj±ce siano tam, znaczy one tam co dzieñ drepta³y z Berehów... co prawda latem, ale te¿ to siano czêsto by³o zwo¿one zim±...
¦wiat siê zmienia...
Powodzenia:-D
Jakby co¶ to mogê s³u¿yæ po¿yczeniem ksi±¿ki opisuj±cej to pierwsze po wojnie przej¶cie narciarskie w Bieszczadach:
P. Czartoryski - "Na nartach przez Bieszczady" - opisuj±ce pierwsze wielodniowe przej¶cie Bieszczad na nartach po II W¦. Trasa wiod³a mniej wiêcej Lutowiska - Ustrzyki Grn - Bukowe - Tarnica - Halicz(na 3 razy) - Caryñska - Wetliñska - dolina Wetlinki - Terka - £opienka - Jab³onki - Rabe - Chryszczata - Komañcza. do po¿yczenia u mnie.
Mogê wys³aæ - ¿eby krzewiæ fajn± literaturê - a w odpowiednim w±tku wpiszê do kogo, ¿eby ksi±¿ka nie zaginê³a w pomrokach dziejów.
Mogê te¿ s³u¿yæ ksi±¿k± "Na nartach w Czarnohorze" - S.Lenkiewicza. opisuj±c± narciarskie przygody z lat 30tych XX wieku.
Piotrek
Aha, PiotrzeB, gdzie¶ na pocz±tku tego w±tku napisa³e¶:
"Wej¶cie z Wetliny na po³oninê przez Or³owicza i zej¶cie od Chatki do Wy¿niañskiej zajê³o nam 13 godzin."
Nie wiem czy kto¶ ci zwraca³ uwagê, ale: je¶li schodzili¶cie do Wy¿niañskiej, to - nie kpi±c z 13 godzin (bo to jak najbardziej realny czas podczas prawdziwej zimy) - zapytujê czy zeszli¶cie na tê prze³êcz pod±¿aj±c przez Caryñsk±?, czy do Berehów i asfaltem za¶nie¿onym? czy zeszli¶cie na Wy¿ni± i jako¶ tam na Wy¿niañsk± doszli¶cie?
Tak pytam, bo wiesz:):):) Prze³êcz Wy¿nia, na któr± zwykle schodzi siê od Chatki, co nie znaczy zawsze, to nie Prze³êcz Wy¿niañska pod Wy¿niañskim Wierchem:), o czym, nie w±tpiê wiesz:), ot ciekawo¶æ: pomyli³e¶ prze³êcze czy obrali¶cie inn± ni¿ my¶lê drogê?, hm, bo od Chatki trudno jest zej¶æ, w sensie dos³ownym, na Wy¿niañsk±, ¶ci¶le to niemo¿liwe:)
Jeszcze raz: powodzenia!!!
Gratulujê wy¶mienitej znajomo¶ci topografii Bieszczadu szymonie magurycz:)
Oczywi¶cie chodzi³o mi o Prze³êcz Wy¿ni±.
Najwa¿niejsze jednak, ¿e ¿yjemy i nam siê uda³o.
Prze¿ycia i wra¿enia niezapomniane.
Zdjêæ mnóstwo.
Niebawem Diabe³ i Czapa pokusz± siê o krótk± relacjê.
Za rok idziemy niebieskim:)
ej¿e Piotrze a mo¿e jako g³ówny organizator pierwszy dasz przyk³ad i skrobniesz co nieco
No, to chyba siê nie doczekamy. Ale fajnie by³o, nie?
A by³o, by³o:)
Zajefajnie!!!
Karolina ju¿ pisze (tak mówi). Dajcie jej jeszcze chwilê :)
A póki co :-)
http://picasaweb.google.com/elaslob/...m0813Luty2010#
pozdrawiam uczestników :-)))
dobre foty! kto szed³ z plecakiem wolfganga? jaki to model? ja mam globetrotter II 65l i jest strasznie ciê¿ki... pokrowiec przemaka strasznie na deszczu - czy ten wyprawowy wolfgang siê sprawdzi³ na ¶niegu?
Wolfganga ma Duñczyk, chyba ten sam model co i Twój.
Nie zauwa¿y³em, ¿eby mia³ z nim problemy.
Ale najlepiej jak sam siê wypowie.
nikt siê nie kwapi aby zacz±æ, wiêc muszê ja
(nie licz±c Diab³a, który ju¿ zacz±³ http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=4817&page=3 ale on przeciera³ nam szlaki ju¿ tydzieñ przed naszym przyjazdem).
Szybkie pakowanie i d³ugie po¿egnanie i ju¿ pêdzê do Kielc.
W drodze tel. od Czapy, poci±g ma ma³e opó¼nienie.
Na dworcu czekam troszkê, ale po 20min. pojawia siê w drzwiach dworcowych ONA.
U¶ciski, powitania :-) i pakujemy siê do cytrnki.
Jest oko³o 22. Ruszamy dalej, na po³udnie!!!
¦nieg czeka. (no i Diabe³ w Komañczy)
Podró¿ trochê siê d³u¿y, po 2 jeste¶my pod schroniskiem.
Diabe³ wychodzi nam na przeciw (pewnie po to piwo co mamy ze sob±:-) )
Na powitanie po peciku (Czapa nie pali, jeszcze siê nie nauczy³a), potem po piwku (piwko jednak lubi:-) ) i jeszcze po peciku i spaæ.
Kto nie prze¿y³ pobudki ala Diabe³ nie wie co to pobudka :evil:
Oko³o 6 zbiórka, kolejno odlicz, i po peciku.
Jest nas troje: Czapa, Diabe³ i ja.
Ela i Duñczyk maj± do³±czyæ w Cisnej za dwa dni.
Przepakowujemy plecaki, zbêdne rzeczy wêdruj± do baga¿nika.
W schronisku dowiadujemy siê, ¿e jaka¶ para równie¿ zamierza pod±¿aæ naszym ¶ladem do Cisnej za jakie¶ dwa dni. Niestety nie spotykamy ich.
Wiêc jeszcze tylko poranna kawa Diab³a i startujemy.
Przygoda czeka!!!
Po drodze rozwa¿amy dwie opcje: drog± do Duszatyna czy szlakiem?
W koñcu to "Czerwona droga" wiêc wybór jest jednoznaczny.
Przy zej¶ciu do lasu wyci±gam swój ciê¿ki sprzêt.
Jeszcze po peciku i zanurzamy siê w ¶niegu.
a nie mieli¶my aby promowaæ zdrowego stylu ¿ycia:-)a te pety faktycznie smakowa³y:-)
Ostatni rzut oka na drogê i ro ruszamy naszym czerwonym.
¦nieg sypki, puch, tak wiêc moje rakiety za du¿o nie pomagaj±, pomimo 140kg no¶no¶ci.
Zapadam siê do pó³ ³ydki, ale za to Czapa z Diab³em do kolan.
Szlak nieprzetarty absolutnie, nikt przed nami nie próbowa³ têdy spacerowaæ.
W lesie sporo tropów zwierzyny i ¶niegu coraz wiêcej.
Spotykamy ludzkie ¶lady, klucz± dziwnie wokó³ ca³kowicie poza szlakiem, jakby jaki¶ my¶liwy, albo Jabol nie móg³ siê zdecydowaæ, w któr± stronê ma i¶æ :-)
Niez³ym tempem docieramy ponownie do drogi przed Duszatynem.
Jeszcze chwila i pijemy kawkê pod zamkniêtym barem.
Humory dopisuj±, pogoda równie¿.
Po peciku i ruszamy dalej.
Z Duszatyna dalej drog± w kierunku jeziorek.
Droga dobrze przetarta, trwa zrywka po ubieg³orocznych ¶niego³omach.
Praktycznie do samego dolnego jeziorka docieramy drog± w towarzystwie bieszczadzkiego monstra.
Raz tylko próbujemy zej¶æ na szlak, ale ¶niegu jest tak du¿o, poza tym pod ¶niegiem ukrywaj± siê powalone drzewa, które bardzo skutecznie spowalniaj± marsz (jak bardzo, przekonamy siê ju¿ za godzin kilka)
Idziemy wiêc drog± i tak docieramy do pierwszego jeziorka.
I tu zaczyna siê przedsmak tego, co nas czeka przez kolejne dni.
cdn...
Przy dolnym jeziorku byli¶my oko³o po³udnia, mo¿e troszkê pó¼niej.
Wiêc stwierdzili¶my, ¿e raczej spokojnie przed zmrokiem powinni¶my osi±gn±æ nasz pierwszy cel, czyli prze³êcz ¯ebrak.
Tym bardziej, ¿e czeka³a tam na nas ukryta whisky :-)
Oj jak bardzo siê przeliczyli¶my.
Górne jeziorko osi±gniête zosta³o po ok godzinie. Bardzo ciê¿kiej godzinie.
Na brzegu korzystaj±c z okazji pecik, który poprawi³ bardzo "samopoczucie".
Popatrzyli¶my na drugi brzeg, gdzie ko³o symbolicznej mogi³y le¶nika szlak odbija od brzegu prosto na zbocze Chryszczatej.
Pierwsza my¶l, skracamy drogê, idziemy przez jeziorko.
Jednak rezygnujemy z tego pomys³u i z mozo³em zaczynamy okr±¿aæ zgodnie ze szlakiem.
Idê w rakietach toruj±c szlak towarzyszom. Staram siê i¶æ brzegiem, lód wydaje siê wytrzymywaæ moje obci±¿enie. Nie ma tu tyle ¶niego³omów co wy¿ej, tylko ¶niegu sporo.
Na samym koñcu jeziorka, gdzie wpada do niego strumieñ i szlak ostro schodzi w dó³ przechodz±c przez osuwisko, wiedziony pokus± skrócenia nieco drogi idê prosto po tafli trzymaj±c siê jak najbli¿ej wystaj±cych ze ¶niegu krzaków. W rakietach idzie mi siê nie¼le. ¦nieg jest tu na tyle zle¿a³y, ¿e zapadam siê niewiele.
Gdy docieram ponownie na brzeg s³yszê wo³anie za sob±.
To Czapa postanowi³a spe³niæ swoje marzenie i co prawda nie uda³o jej siê umyæ w³osów, ale za to jedn± stopê tak:-)
Sz³a ostatnia i niestety lód nie wytrzyma³.
¦niegu i powalonych drzew jest tyle, ¿e okr±¿enie jeziorka zajmuje nam kolejn± godzinê.
Dalej jest ju¿ tylko gorzej.
Pocz±tek podej¶cia na Chryszczat±, to istna wspinaczka po powalonych drzewach przysypanych ¶niegiem, w którym zapadamy siê co rusz prawie po pas.
Mijaj± kolejne dwie godziny a do szczytu jeszcze daleka droga.
Daj± znaæ o sobie zmêczenie i nieprzespane noce.
Diabe³ wysuwa siê na szpicê, ja z Czap± ledwie dyszmy.
Na dzisiaj wystarczy. Dalej nie ma sensu.
Rozbijamy siê wprost na szlaku w miarê równym terenie.
Przygotowujemy platformy pod namioty, w miêdzyczasie topi±c ¶nieg na herbatkê.
Pomimo zmêczenia humory nam dopisuj±.
Planujemy nastêpny dzieñ.
Wstaæ przed wschodem i na ¶niadanie zmierzyæ siê z Chryszczat±.
Potem to ju¿ gór± Dzia³u wiêc na pewno bêdzie l¿ej.
Nastêpny nocleg to pewnie za Wo³osaniem, a mo¿e i w samej Cisnej.
Przecie¿ w poniedzia³ek w Cisnej do³±cza Ela z Duñczykiem.
Tak wiêc parzymy herbatkê, szybka liofilizowana kolacja, smakuje rewelacyjnie zw³aszcza spaghetti przyprawione proszkiem z poch³aniacza tlenu, nastêpnie po peciku, szybka toaleta i do ¶piworków. (Czapa toalety nie za¿ywa³a, wszak nogi my³a ca³kiem niedawno:-) )
Zasypiam b³yskawicznie, nie pamiêtam co mi siê ¶ni³o, pewnie Chryszczata)
cdn...
Zganiasz na ¶nieg i powalone drzewa, ¿e Was spowalniaj± a z tego co piszesz to zdecydowanie winne s± "peciki":lol:
i ³yskacz :) Fajnie siê czyta - lekkie pióro, jakie¶ spotkania ze zwierzaczkami? No i co z tym butem/nog± zamoczonym - przeca to idzie siê odmroziæ, chyba ¿e woda nie dosz³a do ¶rodka, tylko but posmakowa³ wody?
P.
Dzieñ drugi wyprawy, niedziela.
W nocy trochê dosypa³o ¶niegu.
Nie mamy termometru (b³±d), ale w nocy by³o chyba zno¶nie, co prawda Czapa i Diabe³ maj± pozamarza³y buty (o dziwo moje nie zamarz³y???). Wydaje nam siê, ¿e temperatura spad³a niedu¿o poni¿ej -10st.C., mo¿e do -15.
Wstajemy wcze¶nie, jest jeszcze ciemno.
Toaleta, ¶niadanko i po peciku i ju¿ jeste¶my gotowi na zmierzenie siê z Chryszczat±.
Po koñcówce dnia poprzedniego nabawi³em siê ma³ej kontuzji.
W dziwny sposób przeci±¿y³em kolano, chyba od wyjmowania rakiety spod ¶niegu.
Bola³o jak diabli tylko przy podnoszeniu nogi.
Dopracowana pó¼niej technika marszu w rakietach pozwoli³a mi unikn±æ bólu. Gorzej by³o w namiocie, gdy trzeba by³o uginaæ kolana.
Ale do rzeczy.
Wyruszyli¶my dalej po godz.7.
Im bli¿ej wierzcho³ka Chryszczatej tym mniej ¶niego³omów, ¶niegu jednak ci±gle mnóstwo.
Szli¶my wzd³u¿ osuwiska, staraj±c trzymaæ siê oznakowañ na drzewach.
Nie zawsze siê to jednak udawa³o.
Na pocz±tku prowadzi³ Diabe³, pó¼niej ja przej±³em inicjatywê.
Sen dobrze mi zrobi³ i nawet kontuzja kolana nie dokucza³a.
Czu³em siê na si³ach wypiæ piwo wieczorem w Cisnej.
Brnêli¶my wiêc tak przez zaspy i ¶niego³omy ju¿ do¶æ d³ugo, a wierzcho³ka wci±¿ nie by³o widaæ.
Dopiero ok. godz. 11 pojawiaj± siê znajome gêste choinki zwiastuj±ce, ¿e jeste¶my tu¿ tu¿ :-)
Na cmentarzu siê co prawda nie pali papierosów, ale nie mogli¶my siê powstrzymaæ.
Po peciku i uskrzydleni wpadamy pod wie¿ê.
Wreszcie Chryszczata!!!
Dawno tu nie by³em. S± ³awki i stolik, dobre miejsce na biwak.
W warunkach bez¶nie¿nych, nawet z du¿ym obci±¿eniem dotarcie z górnego jeziorka na Chryszczat± nie zajmuje wiêcej ni¿ godzinê.
Nam to podej¶cie zajê³o od wczorajszego dnia ok 6h!!!
Natura weryfikuje wszystko.
Ale nadal jeste¶my dobrej my¶li i mamy jeszcze nadziejê na nocleg bli¿ej Cisnej.
Pami±tkowe fotki i trzeba ruszaæ.
Na wierzcho³kach ¶nieg przewiany i zmro¿ony. To dobrze zwiastuje na pozosta³± czê¶æ trasy.
Dalej Dzia³em, torujemy na zmianê z Diab³em.
Czapa idzie ostatnia, co¶ jest nie tak, ale ¿e to "Zosia-Samosia", to siê nie przyznaje i o pomoc nie prosi :-)
I tak po godzinie marszu zostajê sam na szpicy, a przewaga nad towarzyszami zaczyna siê powiêkszaæ.
Trasa nieco lepsza, mniej powalonych drzew, ale ¶niegu coraz wiêcej.
Rakiety siê przyda³y, a tak d³ugo zwleka³em z ich zakupem.
Pomimo tego, ¿e siê zapadam do po³owy ³ydki, mogê poruszaæ siê w miarê sprawnie.
Pogoda jest ³adna i mro¼na. Temperatura w granicach -15 st.C.
Idê na szpicy toruj±c szlak. Moja przewaga nad reszt± grupy wzrasta.
Na pocz±tku jeste¶my w zasiêgu wzroku, pó¼niej g³osu, ale gdy robi±c 15min. przerwy nie widzê ani nie s³yszê moich kompanów postanawiam zrobiæ postój na popas.
Zacz±³ wiaæ przenikliwy, mro¼ny wiatr. Wyszukujê miejsce w dolince za dwoma poka¼nymi bukami, zdejmuje plecak i rakiety.
Os³oniêty pniami postanawiam co¶ zje¶æ na szybko.
Nasz szybko w menu mam tylko chleb razowy i zamarzniête pasztety.
Nie chce mi siê gotowaæ wiêc ciep³em swoich palców nabieram pasztet jak widelcem.
Smakuje rewelacyjnie. Jest zamarzniêty.
Gdy koñczê opakowanie nadchodzi reszta grupy, a moje palce zaczynaj± boleæ i szczypaæ.
Trzeba je szybko ogrzaæ.
Zapomnia³em niestety zabraæ termosu (nigdy tego b³êdu wiêcej nie pope³niê) wiêc jestem zdany na zapasy p³ynów moich przyjació³.
Odpoczywamy jeszcze chwilkê, inhalujemy z Diab³em p³ucka i wyruszamy.
Ponownie zajmujê miejsce toruj±cego i ponownie moja przewaga nad reszt± szybko siê powiêksza.
To chyba ten zamarzniêty pasztet da³ mi takiego kopa, o inhalacji nie wspominaj±c :-)
Opanowanie techniki poruszania siê na rakietach i zmêczenie Czapy i Diab³a, te¿ siê do tego przyczyni³o.
Moja przewaga wzrasta dramatycznie. Nie ¶wiadom tego posuwam siê dalej.
Dzisiaj ju¿ siê z przyjació³mi nie zobaczê...
cdn...
To prawda zapadamy siê w dobrych miejscach tylko do kolan a w z³ych-brry do pasa.Czapa -Zosia-Samosia zaczyna zostawaæ w tyle wiêc ¿eby jej nie zgubic mam co chwila odpoczynek przymusowy.Do¶c szybko zaczyna siê robiæ ciemno i w pewnym momencie w³osy staj± mi dêba gdy s³yszê-Piotru¶ poczekaj na mnie-Czapa mnie dogania i nieswoim g³osem prosi o odpoczynek-jest ¿le.Zak³adamy czo³ówki i dalej naprzód.Stwierdzamy zgodnie ¿e je¶li to jeszcze nie jest ¯ebrak to najwy¿szy czas rozbiæ namiot i odpocz±æ.Tak te¿ czynimy.O zmêczeniu Czapy niech ¶wiadczy fakt ¿e kiedy zdjê³a pledcak zatoczy³a siê jak pijana a odcinek kilku zaledwie metrów zaj±³ Jej d³u¿sz± chwilê.Pierwsz± mena¿kê wytopionege ¶niegu wypijamy kilkoma ³ykami i pijemy dalej teraz ju¿ co¶ gotowanego.Udaje nam sie z³apaæ zasiêg i skontaktowaæ co prawda tylko sms z Piotrem i powiadomiæ ¿e z nami wszystko OK.Po kolacji robi nam siê mi³o ciep³o wiêc spaæ-szybko nam siê to udaje.Tego dnia szli¶my ok 12 godzin a przemie¿ony odcinaek by³ tak znikomy ¿e szkoda gadaæ-ale tak juz zim± bywa
Pope³ni³em du¿y b³±d od³±czaj±c siê tak bardzo od grupy.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, ¿e sta³o siê to nie¶wiadomie.
Jeszcze przez 2h. s³ysza³em ich g³osy, a przynajmniej tak mi siê wydawa³o :-)
Teraz wydaje siê to weso³e, ale dla mnie wówczas nie by³o zbytnio do ¶miechu.
Nie mia³em ¿adnej wody, a piæ siê chcia³o tak bardzo.
Rozpuszcza³em ¶nieg miêdzy zêbami a ustami i tak gasi³em pragnienie.
Nie chcia³em bezpo¶rednio po³ykaæ ¶niegu, aby siê dodatkowo nie wych³adzaæ.
Jedyny minus tak pozyskanej wody, to odmro¿ona dolna warga od wewn±trz.
Idê wiêc sobie dalej, zmagaj±c siê ze ¶niegiem samotny jak palec.
W innych warunkach samotne wêdrowanie bieszczadzkie mi nie przeszkadza, ale teraz, zima, czuje siê dziwnie.
Nie jest to strach, bo swój domek mam na plecach, ale wyczuwam dziwny niepokój.
To chyba magia tego miejsca i legenda o trzech potworach zaklêtych w ska³ê na Chryszczatej :-)
Schodz±c w kierunku prze³êczy napotykam coraz wiêcej nawianego ¶niegu i zwalonych buków równie¿ przebywa.
Niektóre z nich s± tak du¿e, ¿e muszê je obchodziæ wokó³.
Marsz w rakietach w sypkim ¶niegu ma t± zaletê, ¿e pomimo zapadania (p³ytszego ni¿ przy ich braku) wokó³ buta tworzy siê przestrzeñ wolna od ¶niegu. Noga siê tak nie wych³adza.
Problemem i to do¶æ du¿ym jest cofniêcie siê
.
Pocz±tkowo robiê d³u¿sze przerwy z nadziej±, ¿e reszta grupy w koñcu mnie dogoni. Jednak po godzinie 14 zrezygnowa³em z czekania.
Próbuje dzwoniæ, ale w ci±gu dnia mamy telefony wy³±czone (oszczêdzanie baterii) wiêc nie udaje mi siê dowiedzieæ, gdzie jest Czapa z Diab³em.
Nie mog³em równie¿ w 100% zlokalizowaæ dok³adnie mojego po³o¿enia, a samemu wola³em nocowaæ na prze³êczy.
Wracaæ siê nie mia³em si³y, poza tym liczy³em, ¿e jednak spotkamy siê wszyscy wieczorem na ¯ebraku.
Brnê po kolana, byle do przodu. co kilkaset metrów rysuj±c ró¿ne znaki na ¶niegu.
My¶lê sobie, ¿e jak siê w koñcu dodzwoniê, to przynajmniej bêdê wiedzia³ jak du¿a odleg³o¶æ nas dzieli.
I tak rysuj±c wchodzê na zwalonego buka przykrytego ¶niegiem.
A ¿e by³y to dwa buki, jeden za drugim, to oba czubki rakiety utknê³y mi szczelinie i ju¿ walê w zaspê nawianego ¶niegu g³ow± w dó³.
I tak sobie le¿ê. Ruszyæ siê nie mogê.
Obie nogi zaklinowane pomiêdzy pniami, gdzie¶ w górze.
G³owa pod ¶niegiem, dla odmiany gdzie¶ w dole.
Plecak skutecznie dociska³ mnie do ziemi przesuwaj±c siê na g³owê.
Jedna rêka zaklinowa³a mi siê razem z kijkiem zgiêta pod brzuchem.
Na szczê¶cie druga rêka wraz z kijkiem le¿a³a sobie z boku.
Szkoda, ¿e nikogo nie by³o ze mn± bo fajn± fotkê bym mia³ :-)
Nogi w rakietach wystaj±ce z zaspy.
¦nieg wciska mi siê do ust. Próbuje wstaæ. Nie mogê.
Trzeba siê wiêc obróciæ na plecy, ale nowe plecak po³o¿enie plecaka sprawia ¿e mój nowy ¶rodek ciê¿ko¶ci jest na wysoko¶ci pach.
Ruszam g³ow± na boki, aby z³apaæ wiêcej powietrza.
Walczê chwilê o uwolnienie drugiej rêki spod brzucha, kijek trochê przeszkadza, ale w koñcu udaje siê, uff.
Teraz mam dwie rêce wolne, obie z kijkami.
Próbuje siê podeprzeæ na d³oniach, ale zapadaj± siê g³êbiej w ¶niegu.
Le¿ê bezsilny przyci¶niêty plecakiem, rakiety skutecznie klinuj± siê w pniach.
G³owê trzymam w bok i spokojnie oddycham pod plecakiem.
Próbujê ponownie odwróciæ siê na plecy a chocia¿ na bok.
Za pomoc± kijka odpycham siê kilka razy, drug± rêk± próbuje ci±gn±æ za plecak w przeciwnym kierunku.
W koñcu udaje mi siê przekrêciæ. Le¿ê teraz na boku. Czyli jestem uratowany.
Powoli rozpinam paski i zsuwam plecak.
Z trudem uwalniam nogi z rakiet i wstajê.
Jestem ca³y w ¶niegu, wystraszony, jest mi zimno.
Oj jak bardzo ¿a³owa³em od³±czenia siê od grupy.
Siadam jednak na plecaku, pecik na pewno poprawi mi nastój.
Znowu próbuje bezskutecznie nawi±zaæ kontakt telefoniczny z grup±.
Zbieram swoje zabawki, zak³adam rakiety i nieogl±daj±ca siê za siebie ruszam w kierunku prze³êczy.
Zaczyna siê ¶ciemniaæ, albo za nastepnym wzgórzem bêdzie prze³êcz, albo rozbijam siê gdzie popadnie.
Jestem bardzo zmêczony i chce mi siê pic.
Za wzgórzem niestety prze³êczy nie by³o, za nastêpnym te¿, ani za nastêpnym.
Jeszcze ponad godzina marszu i jestem na prze³êczy. A mia³a byæ Cisna, no chocia¿ Wo³osañ. :-)
Jestem tak zmêczony, ¿e nie mam ochoty na poszukiwanie ukrytego ³iskacza, poza tym samemu jako¶ tak g³upio.
Jest dobrze po 16.
Na prze³êczy widaæ ¶lady kó³, droga by³a niedawno od¶nie¿ana.
Szybko kopie platformê pod namiot przy podej¶ciu szlaku na Wo³osañ.
Mam st±d dobry punkt obserwacyjny na druga stronê szlaku.
Rozk³adam zabawki, topie ¶nieg, pierwsz± mena¿kê (dziêki Karolinko) wypijam jak tylko ¶nieg siê roztopi³.
Pó¼niej cztery herbaty jedna po drugiej i do ¶piwora.
W³±czam telefon, SMS od Piotra.
"Jeste¶my daleko, jeszcze idziemy, ale chyba bêdziemy nocowaæ, Czapa ma kontuzjê"
Zaczynam siê martwiæ, Czapa nigdy nie narzeka, je¶li powiedzia³a, ¿e j± co¶ boli, to musi byæ juz niedobrze.
Próbuje dzwoniæ, wreszcie oko³o godz. 18 udaje siê, dowiadujê siê ¿e kolano Czapy nie wygl±da dobrze, ale ci±gle id±.
Znale¼li jak±¶ drogê i bêd± próbowaæ schodziæ w kierunku Woli Michowej, jak siê nie uda to biwakuj± na Dziale.
Czapa chce, ¿eby kolano obejrza³ lekarz. Diabe³ prosi, abym spróbowa³ wypatrzeæ ich czo³ówki w lesie.
Wychodzê z namiotu, nic nie widaæ, zaczyna wiaæ i pada ¶nieg.
Tragedia!!!
Dzwoniê do Eli, informujê j± o naszym po³o¿eniu.
Mia³a byæ jutro rano w Cisnej, a my dopiero w po³owie drogi.
Trzeba szybko weryfikowaæ plany.
cdn...
Dzieñ 3, poniedzia³ek
Noc by³a d³uga.
Na prze³êczy wia³o jak cholera, drzewa trzeszcza³y, ¶nieg sypa³.
Obudzi³em siê o pó³nocy i nie mog³em zasn±æ.
Rozmy¶la³em o tym co dalej.
Wstêpnie postanawiam schodziæ do Jab³onek, stamt±d mam wiêksze prawdopodobieñstwo dostania siê jakim¶ pojazdem do Cisnej.
Je¿eli Czapa i Diabe³ schodzili wcze¶niej do Woli Michowej, to pewnie nad ranem ju¿ tam bêd±.
Jednak ostateczn± decyzjê pozostawiam do rana.
Obudzi³o mnie przenikliwe zimno, w dwie osoby jednak siê lepiej ¶pi, jest zdecydowanie cieplej i mo¿na siê pokopaæ :-)
By³a chyba godzina 7. Próba dodzwonienia do Diab³a nie powiod³a siê.
Gotujê ¶niadanie, sprawdzam drogê z prze³êczy na obie strony.
Do Woli Michowej od¶nie¿ona niczym aleja Marsza³kowska, do Smolnika i do Jab³onek tylko dwie g³êbokie koleiny, ciê¿ko siê po nich idzie, dwie nogi siê nie mieszcz±.
Pakujê siê szybko i jeszcze raz dzwoniê do Diab³a.
Ponownie nic.
Decydujê siê na zej¶cie do Woli Michowej, jest wcze¶nie mo¿e dogoniê resztê.
Droga wije siê po zboczach Dzia³u, wszystko dooko³a jest bia³e.
Jest cudownie :-) Zima jak marzenie.
Na ostrym ³uku po lewo widzê chatkê za drzewami. Drzwi nadal nie ma (info. dla Jabola)
Nie widaæ, aby kto¶ tam ostatnio zagl±da³, nie ma ¿adnych ¶ladów, a ¶niegu po pas.
Chatka szybko zostaje w tyle. Gnam do przodu szukaj±c ¶ladów na ka¿dej napotkanej stokówce schodz±cej z Wysokiego Dzia³u.
Bez powodzenia. Wokó³ jedynie mnóstwo wilczych tropów.
Jaka¶ wataha pod±¿a³a przede mn±, czasami doszukuje siê ¶ladów piêciu osobników.
Poprzedniego dnia gdy dociera³em samotnie do prze³êczy równie¿ trafia³em na wilcze tropy, w zasadzie przez ca³± drogê, ale nigdy nie uda³o mi siê wypatrzeæ ¿adnego wilka.
Chocia¿ zachowywa³em siê wyj±tkowo cicho na postojach, pewnie za bardzo mnie by³o czuæ :-)
Po drodze do Michowej mijam jeszcze parê zabudowañ pracowników le¶nych oraz kilka stokówek schodz±cych z Dzia³u, którymi mogli potencjalnie schodziæ moi przyjaciele.
Niestety na ¿adnej nie odnajdujê ich ¶ladów.
Prawie przed sama wsi± telefon.
Dzwoni Diabe³.
Wczoraj schodzili do Woli, ale postanowili jednak wróciæ na szlak i bêd± szli na prze³êcz a potem do Woli Michowej.
Czapa ma opuchniête kolano, ale mo¿e i¶æ. Nastroje ogólnie niez³e.
Ok, my¶lê sobie, zejdê do wsi, zostawiê swoje zabawki i wyjdê im na przeciw.
Pomogê Czapie nie¶æ plecak.
Informujê towarzyszy o swoich planach.
Odpowied¼ Czapy jest oczywista: Absolutnie nie!!! :-)
OK, czyli nie jest jeszcze tak ¼le.
Do sklepu w Woli docieram b³yskawicznie.
Ju¿ po 1,5h od startu z prze³êczy siedzê na parapecie i delektujê siê pecikiem.
Mam trochê czasu, wiêc przerwa na piwko i ma³± integracjê z miejscow± ludno¶ci± :-)
Wchodzê do sklepu i na dzieñ dobry dostajê grzane piwo z pieca.
Stawia Zdzicho (ten bez nogi).
Nie pozostajê d³u¿ny, stawiam nastêpne.
Zdzicho z³apa³ smaka i ju¿ 6 pustych butelek stoi na ladzie.
W miêdzy czasie telefonujê Czapa ¿e s± ju¿ na prze³êczy i bêd± schodziæ do Woli.
Ju¿ po³udnie, pó¼no. Ale dzisiaj i tak tylko drog± do Cisnej.
Daleko nie jest jakie¶ 15km, mo¿e uda siê stopa z³apaæ, ale ruch dzisiaj bardzo marny.
Zdzicho s³ysz±c nasze rozmowy telefoniczne postanawia organizowaæ pomoc GOPR dla moich przyjació³.
Na bufecie pojawia siê 0,5l czego¶ mocniejszego.
Muszê siê szybko ewakuowaæ ze sklepu, bo zaraz pomoc GOPR bêdzie potrzebna dla mnie.
Dzwonie do Eli z informacj± o naszym po³o¿eniu. Bêdzie czekaæ na nas w Cisnej po po³udniu.
Dzwoniê do Kija (Wagabunda) z pytaniem o jak±¶ ciep³± strawê normalnego pochodzenia.
Zaprasza serdecznie do Kiry.
A wiêc ¿egnam siê ze Zdzichem i ju¿ po chwili jem gor±c± kwa¶nicê w Kirze.
Jest rewelacyjna!!!
Dzwoni Jabol z pytaniem jak nam idzie, opisujê mu nasz dotychczasowe zmagania ze ¶niegiem, dostajê w zamian kilka wskazówek na dalsz± trasê, dowiadujê siê o po¿arze schroniska w Smolniku :-(
Dopijam herbatkê i postanawiam jednak wyj¶æ na przeciw Czapie i Diab³owi.
Zostawiam sprzêt w Kirze i spotykam moich towarzyszy kilkaset metrów przed wsi± na drodze z prze³êczy.
Czapa wygl±da dobrze, gorzej jej kolano.
Diabe³ marzy o browarku.
Idziemy do sklepu.
W sklepie "goprowców" przyby³o i wódeczka na ladzie widzê ju¿ siê koñczy.
Rozmawiamy chwilê z "goprowcami", Zdzicho stary kawaler chce ca³owaæ Czapê, Diabe³ przedstawia sie jako ojciec Czapy.
¦miechu by³o co niemiara.
Nam jednak czas w drogê, w Cisnej czeka Ela.
Po drodze wpadamy jeszcze do Kiry na co¶ gor±cego.
Diabe³ potwierdza walory smakowe tutejszej kwa¶nicy.
Czapa nie mo¿e zmêczyæ swojej ogórkowej:-)
¯egnamy obs³ugê Kiry i wychodzimy na stopa.
D³ugo nikt nie chce stan±æ.
Idziemy tak drog±, nuda jak cholera, robimy zdjêcia.
Chyba wielko¶æ naszych plecaków przera¿a potencjalnych chêtnych na podwiezienie do Cisnej.
W koñcu nasza g³ówna autostopowiczka Czapa zabiera siê za ³apanie stopa.
Pierwsza próba i od razu rekord skoczni:-) (leæ Ada¶ leæ!!!)
£adujemy siê do Vectry Szczepana (chyba z Cisnej) pozdrawiamy go i dziêkujemy raz jeszcze.
Czapa do przodu, my z Diab³em i plecakami ledwo mie¶cimy siê do ty³u.
Przywaleni sprzêtem docieramy do Cisnej.
Ela czeka w Trolu.
Wchodzimy uradowani, powitania u¶ciski, browarek i pecik (Ela niestety te¿ siê jeszcze nie nauczy³a paliæ, co zrobiæ, trudno :-( )
Ustalamy nocleg, decyzja zapada, ¿e jednak w Goprówce.
Poza tym kolano Czapy trzeba poddaæ diagnozie bardziej profesjonalnej ni¿ nasza.
Idziemy wiêc na kwaterê.
Jest ciep³o mi³o i przyjemnie, mo¿na siê wyk±paæ.
Czapa opiera siê przed oglêdzinami kolana bardzo d³ugo.
Chyba obawia³a siê diagnozy. Kolano napuch³o do¶æ mocno. Mog³a zebraæ siê woda.
Jednak o przerwaniu wyprawy nawet nie chce s³yszeæ :-)
W koñcu ulega namow±.
Idzie do ratowników.
Diagnoza jest jednoznaczna: Prze¿yje!!! :-)
Ale je¿eli do rana kolano spuchnie bardziej, to nie ma mowy o dalszej wêdrówce.
Dostaje ma¶æ z prywatnych zborów cisniañskiego GOPR.
Tak wiêc trzeba opiæ pomy¶ln± diagnozê no i czas siê trochê zintegrowaæ.
Wszak jeste¶my w Cisnej i Siekierkê trzeba zaliczyæ.
Idziemy na grzane wino.
Diabe³ dzwoni do Duñczyka. To nasz ostatni 5 uczestnik. Jedzie do nas prosto z Danii.
Ma byæ w Cisnej nad ranem. Po drodze zahaczy jeszcze o Komañczê. W schronisku czeka jego jedzenie na wyprawê i inne pierdo³y.
Ustalamy, ¿e musimy odpu¶ciæ sobie równie¿ odcinek Jas³o - Smerek.
Teren podobny do wcze¶niejszego, zapewne ¶niegu bêdzie równie du¿o a i ¶niego³omów na zej¶ciu do Smereka w listopadzie by³o mnóstwo.
Przej¶cie tego odcinka zajê³o by nam pewnie ok. 4 dni. Tyle czasu nie mamy, a po cichu liczymy na jak±¶ ma³± inwersjê na po³oninach.
Postanawiamy, ¿e podjedziemy PKS-em za Kalnicê i wyprawê rozpoczniemy dalej od Smerka.
Wracamy do Goprówki, szybki prysznic i spaæ.
¦pi siê niewygodnie, jest stanowczo za ciep³o.
Takie mieszane noclegi namiot/kwatera nie s± chyba dobrym rozwi±zaniem.
Noc mija szybko, pobudka zafundowana przez Diab³a jest niczym scena z przes³uchania gestapo w filmach wojennych.
Od razu lamp± po oczach w ciemnym pomieszczeniu.
Rano dociera Duñczyk.
Dociera to ma³o powiedziane.
Jak dojechaæ zim±, samochodem osobowym z Komañczy do Cisnej stokówkami, zahaczaj±c prawie o Roztoki Górne, wie tylko On i jego nawigacja.
cdn...
oj tam gestapo od razu-delikatny by³em jak NKWD:-)
Rano to pojêcie wzglêdne, tam nasze rano bywa³o przed 4:00 i o takiej w³a¶nie godzinie pojawi³ sie Duñczyk:)
Dodam jeszcze tylko apropo tych pobudek... Je¿eli kiedykolwiek zamierzacie siê wybraæ z Diab³em w góry to moja naprawdê serdeczna rada: NIE POZWÓLCIE MU ROBIÆ POBUDEK!!!
Cdn.:
Po drastycznych pobudkach itp. postanawiamy podjechaæ PKSem do Kalnicy i stamt±d ruszyæ dalej czerwonym szlakiem, wysy³amy wiêc Duñczyka na przystanek aby zobaczy³ co i jak:) No i zobaczy³... Po 7 mamy autobus, wiêc szybkie ¶niadanko, pakowanko, ja polecia³am podziêkowaæ za ma¶æ i lecimy na przystanek. A tam... no tak Duñczyk nigdy PKSami nie je¼dzi³, wiêc wybra³ dla nas opcje wakacyjn± :P a do tego czasu to chyba woleliby¶my ju¿ nie czekaæ na tym przystanku:) Czyli mamy jeszcze godzinê do realnego transportu i od razu pada stwierdzenie Panów "po peciku?" tak wiêc udajemy sie do sklepu na zakupy, peciki... (jezu jak oni mnie terroryzowali tymi pecikami). Czas szybko zlecia³ wiêc siê ³adujemy do (uwaga- niespó¼nionego:)) PKSa, tam oczywi¶cie min ludzi zerkaj±cych na nasze plecaki nie da siê opisaæ, ale ju¿ sie chyba przyzwyczaili¶my.
Dojechali¶my (mi³y kierowca wyrzuci³ nas przy samym szlaku). No to ch³opkami po tradycyjnym peci.... grrr... I ruszamy:)
Ja asekuracyjnie ze wzglêdu na swoje kolano ruszy³am na przód, zaraz za mn± ruszy³ Diabe³, potem z daleka widzia³am Elê z Duñczykiem i zamyka³ Piotr. Pocz±tek ca³kiem ok, ¶niegu nie mam po pas:P
Ela wysuwa siê na prowadzenie, kto¶ musi przecieraæ szlak dlatego tak sie zmieniali¶my, ale trzeba przyznaæ, ¿e ta trasa w okresie ferii by³a ca³kiem uczêszczana i choæ nie spotkali¶my tam nikogo to sladów by³o ca³kiem sporo.
Duñczyk padniêty po podró¿y widaæ, ¿e nie zawsze biegnie do przodu.
Przerwa- Panowie-peciki, Panie- potrzeby fizjologiczne, czekolada, herbatka i pniemy siê wy¿ej.
Pogoda nie jest najgorsza, jest pochmurnie,ale widzimy siebie praktycznie ca³y czas, dosyæ ciep³o, po rozmowach ekipy wnioskujemy, ¿e ok -5 stopni. Niepokoj± nas tylko ciemne chmury id±ce w nasz± stronê. Jednak dziêki 100 % pozytywnemu my¶leniu ca³ego naszego zespo³u stwierdzamy- przejd± obok:P
I w koñcu ok 11 wychodzimy z lasu, przed nami wy³ania siê on... Bia³o- skalisty, wygl±daj±cy trochê lawinowo, ale zachêcaj±co- SMEREK.
Nasza ekipa troszczy³a siê o mnie zawodowo, co chwilê pytali jak kolano, na miejscach bardziej zawianych przecierali szlak tak¿e trzeba przyznaæ, ¿e wspierali¶my siê wzajemnie ( z reszta potem sami zobaczycie przy dalszych relacjach).
Podje¶cie pod Smerek by³o bardzo wyczerpuj±ce, stroma ¶ciana, w wielu miejscach pod piêknych ale kurcze zdradliwym puchem bia³ego ¶niegu wystawa³y oblodzone kamienie. Nasze plecaki z ka¿dym metrem wa¿y³y coraz wiêcej. Wtedy my¶lê sobie: a jednak w Bieszczadach czasem raki by siê przyda³y...
Docieramy na szczyt jest po 12. Wieje, jak to przewa¿nie na Smerku.
Czekolada, herbatka i po krótkich sesjach fotograficznych schodzimy na Prze³êcz.
Zej¶cie idzie ju¿ g³adko, trzeba uwa¿aæ tylko na lód.
Widzimy po Duñczyku, ¿e opada z si³. Wiemy, ¿e musimy doj¶æ do zmroku do Chatki, tam zrobimy d³u¿sz± przerwê i przemy¶limy sprawê noclegu. Na pocz±tku wychodz±c mieli¶my te optymistyczne i realistyczne wersje. S±dzili¶my nauczeni do¶wiadczeniem z poprzednich dni, ¿e nocowaæ bêdziemy musieli na Prze³êczy. Chyba jednak bêdzie dobrze, jedno wiemy wchodz±c ju¿ na Po³oninê Chatka jest pierwszym miejscem gdzie mo¿emy stan±æ na d³u¿ej.
Ubieramy gogle, ³apawice i stajemy twarz± w twarz z bardzo silnym wiatrem i coraz bardziej ponurymi widokami.
Przetarte- jedno dobre my¶limy chyba wszyscy. Tym razem na zdjêcia z Po³onin nie ma co liczyæ:(
Szlak wydaje sie d³u¿szy ni¿ zwykle, a przecie¿ ka¿de z nas tak dobrze go zna.
Duñczyk jest wyczerpany, ustalamy, ¿e idzie ca³y czas w pierwszej trójce.
Tak wiêc ja z Piotrem zamykali¶my nasz sk³ad reszta z przodu.
Widzimy podje¶cie pod Osadzki Wierch... jejku jak tam wieje. ¦nieg uderza o krawêd¼ szczytu i ulatuje w powietrze.
Ostatnie zej¶cie- strome, dalej lód trzyma, coraz ciemniej ju¿ ok 16 a my dalej idziemy.
Nasz szyk siê zmienia. Piotr na prowadzeniu. Diabe³ z Duñczykiem na koñcu. Widoczno¶æ beznadziejna. Sama na podej¶ciu do Chatki zauwa¿y³am j± dopiero jakie¶ 25 m przed sob±.
Wchodzimy.
5 bigosów i herbaty- pro¶ba do Lutka i Dorotki.
Po chwili docieraj± nasi przyjaciele. Wykoñczeni. Ka¿demu ewidentnie wiatr da³ popaliæ. Krótka narada zespo³u- nocujemy w Chatce.
"W schronisku po sezonie"- wiecie jak to jest jak juz dostali¶my wrz±tek, herbatki, obiadki itd i posz³a w ruch whisky prosto z Dani:) Kolejna integracja z w³a¶cicielami i nie tylko. Obok te¿ impreza (tzn tam chyba byla impreza, bo u nas to by³y pogaduchy przy "pe³niejszej szklance":)). W schronisku spali¶my z ekip± narciarzy.
Po jakim¶ czasie dociera do nas Dorotka, opowiadaj±ca o problemach ze swoimi kotami... Da³am jej podpowied¼, ¿eby pogada³a z Diab³em bo przecie¿ on jest weterynarzem (ubaw po pachy:)- potem chcia³ mnie za to zabiæ). Musia³ sie wybroniæ jako¶, ale stanê³o na udzielaniu rad:)
Po opowie¶ciach zimowo- historyczno- schroniskowych k³adziemy siê spaæ...
Cdn
Dziêki za relacje... w dobie betonowego wiêzienia to jak balsam dla duszy... pisaæ pisaæ... za tydzieñ siê przejdê po okolicy i mi ju¿ spieszno ¿eby siê w nastrój wprawiaæ... :D
Córcia -za t± minê na nastêpnym spotkaniu napojê Ciê surowym jajkiem a pobudkê og³oszê wiadrem lodowatej wody:-)
No to ³adna wyrypa.
¶wietnie siê czyta, tym bardziej ¿e mam w³asne odniesienia, bo w tym samym czasie samotnie walczy³em siê z Trohañcem. ¦niegu nie brakowa³o.
do opisu Czapy dorzucam kilka fotek z pierwszego etapu tego dnia, czyli zdobycia Smereka.
Po jakim¶ czasie dociera do nas Dorotka, opowiadaj±ca o problemach ze swoimi kotami... Da³am jej podpowied¼, ¿eby pogada³a z Diab³em bo przecie¿ on jest weterynarzem (ubaw po pachy:)- potem chcia³ mnie za to zabiæ). Musia³ sie wybroniæ jako¶, ale stanê³o na udzielaniu rad:) Dodam, ¿e Karolinka te¿ nie¼le musia³a siê t³umaczyæ z tego ¿e Dorcia na pewno jej nie zna :mrgreen: i ¿e jej siê tylko wydaje to co sie jej wydaje hahahah.
Krótki opis uzupe³niaj±cy relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)
Warunki ¶niegowe na trasie by³y o wiele lepsze ni¿ w poprzednich dniach.
Przede wszystkim szlak by³ przetarty przynajmniej w lesie.
Na odkrytych przestrzeniach by³o ju¿ gorzej, ale by³o co¶ widaæ i nie trzeba traciæ czasu na zastanawianie siê nad wyborem drogi.
Pocz±tek dnia by³ dla mnie bardzo ciê¿ki. Nie lubiê du¿ych odprê¿eñ na trasie, pó¼niej ciê¿ko mi siê zebraæ do kupy i wej¶æ w swój rytm marszu.
Do Smereka pogoda by³a ogólnie rzecz ujmuj±c przejrzysta.
Ju¿ na samym szczycie zrobi³o siê mocno pochmurnie, gdy dotarli¶my do Or³owicza zaczê³o porz±dnie wiaæ i spad³a nam troszkê widoczno¶æ.
Na pocz±tku Duñczyk trzyma³ siê dobrze, jego niewyspane noce i zmêczenie da³y znaæ o sobie za prze³êcz±.
Co innego Ela.
To kobieta na baterie. Nie widzia³em co rano jad³a, ale ciê¿ko za ni± by³o nad±¿yæ.
Mo¿e dlatego, ¿e jak mówi Diabe³ "to nie cz³owiek, to miejscowa" :-)
Od prze³êczy ¶niegu nam przyby³o, na pocz±tku szed³em bez rakiet, ale w koñcu za³o¿y³em swoje dopalacze i uda³o mi siê zmieniæ Elê na prowadzeniu.
Podej¶cie pod schronisko by³o wyczerpuj±ce.
Marzyli¶my z Czap± o rozbiciu namiotu niedaleko chatki, ale nie by³o takiej opcji (mo¿e nastêpnym razem).
Gdy ju¿ wszyscy poszli spaæ postanowi³em udaæ siê na ostatniego tego piêknego wieczora pecika.
Stoj±c tak w drzwiach schroniska zauwa¿y³em na wprost przede mn± trzy czo³ówki, by³a ju¿ prawie pó³noc. ¦wiate³ka wyra¼nie porusza³y siê w moj± stronê.
Sta³em tak dobre 20min. ¦wiat³a raz zapala³y siê, raz gas³y raz jedno raz drugie.
My¶lê sobie, nic tylko kto¶ tak jak my próbuje siê zim±, tylko wyszed³ za pó¼no i ma teraz problemy.
Wracam po kogo¶, aby potwierdzi³ ¿e nie mam przewidzeñ.
Ela wraca ze mn± przed schronisko.
Wypatrujemy ¶wiate³, niestety nic nie widaæ.
Mg³a sie przerzedza i widzimy ¶wiat³a, ale samochodów jad±cych w dole drog±.
Jestem na 100% pewien ¿e widzia³em jednak ¶wiat³a czo³ówek i by³y wyra¼nie na wysoko¶ci szlaku, a nie na dole.
Wychodzimy kawa³ek na szlak.
Jednak nic nie widaæ, tylko samochody w dole.
Sam ju¿ nie jestem pewien.
Wracamy do schroniska, Elê obarczam odpowiedzialno¶ci±, je¿eli jednak kto¶ tam by³ i idê spaæ.
Widok samochodów na drodze na dole, zwiastuje poprawienie pogody na jutro :-)
cdn...
jeszcze kilka fotek z tego dnia.
Smerek, prze³êcz i po³onina
a schron by³ o¶wietlony jako¶ na zewn±trz? mog³e¶ pomóc i po¶wieciæ Twoj± czo³ówk± - to mog³oby pomóc wêdrowcom, rozwia³by¶ w±tpliwo¶ci. A dlaczego nie by³o opcji namiotowej przy schronie? Zakaz ze wzglêdu na BdPN? P.
a schron by³ o¶wietlony jako¶ na zewn±trz? mog³e¶ pomóc i po¶wieciæ Twoj± czo³ówk± - to mog³oby pomóc wêdrowcom, rozwia³by¶ w±tpliwo¶ci. A dlaczego nie by³o opcji namiotowej przy schronie? Zakaz ze wzglêdu na BdPN? P. ¶wieci³em w opcji 90m, mryga³em dawa³em ró¿ne znaki.
Jednak chyba zmyli³y mnie samochody na drodze.
Nie s³ysza³em pó¼niej, aby kogo¶ szukano lub znaleziono.
Schronisko, a raczej wiatka Goprowców jest o¶wietlana od tamtej strony do ok. godz 22
Co do spania, to zakaz BdPN
Dzieñ 5.
Wstajê wcze¶niej, jest mi gor±co.
Idê zobaczyæ czy to ju¿.
Pogoda super wszystko widaæ.
To jeszcze nie ju¿, ale widaæ ju¿ po¶wiatê.
Wschód lada moment.
Dopalam pecika i wracam po aparat.
Ela idzie równie¿.
Sesja trwa, do³±cza Czapa i Duñczyk.
Wschód przepiêkny. Widoczno¶æ idealna.Tylko ci±gle wieje.
Chmury powoli ustêpuj±. Rozwidnia siê
Z prawej we mgle majacz± Tatry.
Z lewej to chyba Pikuj i masyw Karpat Ukraiñskich i prawie ca³a Ukraina.
Solina za plecami, Caryñska, Tarnica i Rawki na wyci±gniêcie rêki.
Dzisiaj siê bêdziemy opalaæ.
cdn...
przepiêkny ten wschód mieli¶cie ! Bajer :)
przepiêkny ten wschód mieli¶cie ! Bajer :) nasze zdjêcia nawet w po³owie nie oddaj± jego uroku
Wschód s³oñca nad sraczem (5) ....to jest hicior.
Wschód s³oñca nad sraczem (5) ....to jest hicior. To chyba jedyny sracz na ¶wiecie z takim wschodem s³oñca
¦niegu by³o w nim po sufit :-)
tak a wokó³ sracza czuæ zapach PRL-u :)
Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo ¶mierdzi w ka¿dym ustroju;)
A wschód s³oñca niez³y...bez wzglêdu nad czym on tam jest;)
Taxusie,
Moim skromnym zdaniem gówno tak samo ¶mierdzi w ka¿dym ustroju;)
A wschód s³oñca niez³y...bez wzglêdu nad czym on tam jest;) zgadzam siê ale te klimaty spotyka siê coraz rzadziej a tam niezmiennie 365 dni w roku mo¿na poczuæ ten powiew.... :)
Zajebi¶cie piptsze teras niebieski szlak nanas czeka pozdrowienia duñczyk
Pszepraszam potsze
taxus10 napisa³ :
Nie zgodzê siê z tym.
Przy tej temperaturze nie czuæ zapachu, !!!!
cd opowie¶ci
Po sesji jemy ¶niadanko, pakujemy siê i dalej w drogê.
S³oñce wschodzi nam coraz wy¿ej zwiastuj±c ³adn± pogodê.
Szczelnie zapinamy ubranka, id±c grani± po³oniny wiatr ci±gle przypomina nam kto dzisiaj tu rz±dzi.
Poza górn± granic± lasu s³oñce przejmuje inicjatywê na resztê dzisiejszego dnia.
Robi siê "nieprzyjemnie" ciep³o a wrêcz gor±co.
Pla¿a w Sopocie na morzem normalnie :-), tylko piasek ma bia³y kolor.
Zdejmujemy kurtki i zbêdne ocieplacze, zostajemy w polarach i bieli¼nie.
Okulary p.s³oneczne staj± siê niezbêdne, s³oñce mocno razi odbijaj±c siê od ¶niegu.
Pogoda-marzenie.
Doj¶cie do Berehów zajmuje nam dos³ownie chwilê.
Na parkingu przy budce BdPN robimy d³u¿sz± przerwê na przepak i dostosowanie ubioru.
Mo¿na siê poopalaæ.
cdn...
No zaszala³e¶ tym stwierdzeniem:P
cd.
Z Berehów ruszamy na Caryñsk±.
Podej¶cie wymagaj±ce.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030099.JPG
Po nocy spêdzonej w chatce idzie mi siê ciê¿ko.
Szlak przetarty, s³onko przygrzewa nawet miêdzy drzewami.
Robimy coraz wiêcej krótszych i d³u¿szych postojów.
http://lh4.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030105.JPG
No i mnóstwo zdjêæ.
http://lh6.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02757.JPG
Pogoda super.
Widoczno¶æ idealna. Mo¿e nie taka jak przy inwersji, ale widaæ naprawdê wiele.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/IMG_5134.JPG
Czas mamy dobry, do Ustrzyk niedaleko, wiêc i na d³u¿sze przerwy mo¿na sobie pozwoliæ.
Na odkrytych przestrzeniach sporo nawianego ¶niegu, idê w rakietach.
Przed grani±, a w³a¶ciwie na jej pocz±tku robimy d³u¿szy popasik z czekoladk± i sesj± foto.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030120.JPG
Pó¼niej ju¿ tylko chwila i jeste¶my na szczycie Caryñskiej.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02755.JPG
Grupa znacznie siê rozci±ga, wszyscy zawziêcie fotografuj± (prawie wszyscy:-) )
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02764.JPG
Dzisiaj spotykamy ju¿ wiêcej turystów na szlaku. Najwiêcej ludzi wchodzi zielonym od Prze³êczy Wy¿niañskiej.
Niedaleko za skrzy¿owaniem szlaku czerwonego z zielonym dogania nas "Stary". Tak chyba siê wabi mieszkaniec Bacówki pod Ma³± Rawk±.
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02770.JPG
Diabe³ dzwoni do schroniska, ¿e mamy ich pieska. W³a¶ciciele prosz± o sprowadzenie go do Ustrzyk. Tam wieczorem umawiamy siê na zwrot psa.
Dzieñ jest przepiêkny, s³onko mocno przygrzewa, ¶nieg razi oczy.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02752.JPG
Pó¼nym popo³udniem docieramy do koñca grani Caryñskiej i schodzimy do granicy lasu.
¦niegu przybywa, "Stary" toruje szlak.
http://lh5.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...0/DSC02761.JPG
Z po³oniny stromo w dó³, Czapa trenuje pupozjazdy przy okazji rzucaj±c ekwipunkiem po lesie. Lubi sporty ekstremalne :-)
Na parkingu w Ustrzykach jeste¶my ju¿ po zmroku.
Czekamy chwilê na w³a¶cicieli psa.
Po szczê¶liwym przekazaniu psiego wêdrowca, Diabe³ ju¿ trzyma swoj± golonkê w gar¶ci.
W ZPC ponoæ smakuje najlepiej :-)
http://lh3.ggpht.com/_XY1Zsv4kH0c/S4...4/P1030132.JPG
cdn...
Dzieñ 3, poniedzia³ek Moje uzupe³nienie ...
W niedzielê urywam siê szybko z weselnych poprawin by spakowaæ swoje manatki do wyprawy. Rozmawiam z Piotrkiem o ich sytuacji i zaczynam mieæ ..... stresa. Do mojej g³owy ca³y czas nap³ywaj± my¶li czy dam radê, nie dla kogo¶ ale dla siebie. Od jakiego¶ d³u¿szego czasu chcê pojechaæ na jak±¶ d³u¿sz±, ekstremaln± wyprawê wiêc gdzie lepiej siê nie sprawdziæ jak nie u siebie??? Tym bardzie nie chce siê rozczarowaæ :? W poniedzia³ek popo³udniu jadê do Cisnej i w Trollu czekam na resztê. Jestem strasznie ciekawa reszty ekipy - zna³am tylko Piotra i Karolinê i wtedy jeszcze nie wiedzia³am ¿e z 9-osobowej ekipy zosta³a nas tylko pi±tka.
Noc w goprówce po weselichu by³a zdecydowanie za krótka a ta pobudka..... Bezcenne...
Krótki opis uzupe³niaj±cy relacji Czapy (z mojego punktu widzenia)
Warunki ¶niegowe na trasie by³y o wiele lepsze ni¿ w poprzednich dniach.
Przede wszystkim szlak by³ przetarty przynajmniej w lesie.
Na odkrytych przestrzeniach by³o ju¿ gorzej, ale by³o co¶ widaæ i nie trzeba traciæ czasu na zastanawianie siê nad wyborem drogi.
Pocz±tek dnia by³ dla mnie bardzo ciê¿ki. Nie lubiê du¿ych odprê¿eñ na trasie, pó¼niej ciê¿ko mi siê zebraæ do kupy i wej¶æ w swój rytm marszu.
Do Smereka pogoda by³a ogólnie rzecz ujmuj±c przejrzysta.
Ju¿ na samym szczycie zrobi³o siê mocno pochmurnie, gdy dotarli¶my do Or³owicza zaczê³o porz±dnie wiaæ i spad³a nam troszkê widoczno¶æ.
Na pocz±tku Duñczyk trzyma³ siê dobrze, jego niewyspane noce i zmêczenie da³y znaæ o sobie za prze³êcz±.
Co innego Ela.
To kobieta na baterie. Nie widzia³em co rano jad³a, ale ciê¿ko za ni± by³o nad±¿yæ.
Mo¿e dlatego, ¿e jak mówi Diabe³ "to nie cz³owiek, to miejscowa" :-) Po bardzo dobrze przespanej nocy szybko regenerujê siê po weselichu :-) I w ogóle adrenalina wysoka, piêkne widoczki (przynajmniej na pocz±tku) wiêc nogi same nios±. Ku wyja¶nieniu jad³am kaszkê dla niemowl±t :-)))) Ju¿ raz w Rumuni w Paringu uratowa³a mi ¿ycie 8-) No i jestem miejscowa.
Przed zmrokiem docieramy do Chatki. Uwielbiam ten klimat. Dooko³a jest nieprzyjemnie, hula wiatr, zacina ¶niegiem a w ¶rodku tak cieplutko i przyja¼nie. Bigos Dorci i whiskacz Duñczyka wszystkim poprawia humor.
Przed noc± Piotrek obarcza mnie odpowiedzialno¶ci± za ¶wiat³a czo³ówek gdzie¶ tam w oddali. Cholera ... stoimy pod chatk±, wyostrzaj± mi siê wszystkie zmys³y ale nic nie widzê. Kurczê, mo¿e faktycznie kto¶ tam potrzebuje pomocy, sama wiem, ¿e nawet w dzieñ nie by³o ³atwo. Wiêc jeszcze kilkakrotnie podchodze do okna i wypatruje i k³adê siê z nadziej± ¿e tylko nam siê wydawa³o ... I na szczê¶cie, tylko nam siê wydawa³o :grin:
Dzieñ 5. Rano budzi nas niesamowity wschód s³oñca. Po prostu WOW. Pierwszy raz w ¿yciu widzê co¶ takiego :-))))) Latam dooko³a tej chatki jak poparzona i pstrykam fotek tyle ile siê da bo ca³y czas mam wra¿enie ¿e jest piêkniej ni¿ przed sekund±.
Dzi¶ jest piêkny dzieñ, dla odmiany idê ca³y czas z ty³u i robiê zdjêcia, opalam siê i delektujê przyrod± :-) Ale pod koniec mam lekki kryzys, co wyczuwa zaraz Diabe³ wiêc uparcie idzie za mn± i nie da siê przekonaæ ¿e dam sobie radê i wiem ¿e ¼le siê idzie czyim¶ tempem i to mnie straaaasznie wkurza. Ale z drugiej strony siê cieszê. To by³ mój pierwszy kilkudniowy wypad z lud¼mi których nie zna³am i nie wiedzia³am czy bêdê mog³a na nich polegaæ, czy bêdê mog³a liczyæ na pomoc gdy bêdê jej potrzebowa³a ...
wybacz mi takie zachowanie ale w górach tak trzeba.je¶li widzê ¿e ktos zostaje z ty³u to trzeba na t± osobê czekaæ.nie chodzi mi o zmêczenie ale nawet g³upie skrêcenie kostki lub co¶ w tym stylu i ju¿ mog± byæ problemy a taka wycieczka ma byæ przyjemna ale i bezpieczna:-)
No co ty, ja przecie¿ siê nie gniewam. Takie momenty s± irytuj±ce ale na dole czujesz wdziêczno¶æ do takiej osoby :-)
cd...
I tak delektuj±c siê min± Diab³a i Duñczyka poch³aniaj±cych gor±ce golonki, siedzimy i my¶limy gdzie tu dzisiaj spaæ.
Diabe³ chce siê rozstawiaæ ko³o ZPC, wiêc korzystaj±c z okazji robiê szybki prysznic w kibelku obok. Ju¿ jestem gotowy.
No ale jak to w grupie zdania s± podzielone. Z tym ¿e w naszej grupie dogadujemy siê bez wiêkszych problemów. Kompromis (Karolina :-) )
Namioty bêd± musia³y poczekaæ na prze³êcz.
Dzisiaj raz jeszcze wczasy w goprówce. Nasza wyprawa powinna chyba nosiæ nazwê "Szlakiem bieszczadzkich Goprówek" :-)
Jeszcze krótkie negocjacje ceny noclegu w ZPC i idziemy w koñcu naprzykrzaæ siê ratownikom.
Dzieñ chyba 6. Bodaj¿e Czwartek.
Po upalnej nocy w goprówce (pomimo zakrêconych grzejników i rozszczelnionych okien) szybko przychodzi ranek, a z nim kolejny opad ¶niegu.
Wychodzimy pó¼niej ni¿ ostatnio, chcemy uzupe³niæ zapasy w sklepie.
Poza tym dzisiaj tylko zamierzamy dostaæ siê na prze³êcz pod Tarnic±.
Dzisiaj "t³usty czwartek" wiêc pod sklepem jeszcze po p±czusiu :-)
Startujemy.
¦nieg leniwie sobie sypie. Temperatura te¿ jakby wy¿sza.
Droga do pocz±tku lasu od¶nie¿ona.
Idziemy do przodu, Diabe³ pozdrawia ulubionego Wujka i ju¿ jeste¶my w lesie.
Szlak równie¿ przetarty, wszak to têdy na Tarnicê :-)
Ludzi zero. Miejscowych te¿ (nie licz±c Eli :-) ). Tylko dwa kundelki zamykaj± nasz± kolumnê i pomimo naszych wysi³ków w ¿aden sposób nie chc± siê przekonaæ do powrotu do Ustrzyk.
Odpoczywamy pod wiat±. Przygotowanie do spotkania z Szerokim Wierchem odk³adamy na granicê lasu.
Do koñca lasu warunki s± dobre, dalej robi siê ju¿ fajnie.
Chmury, ¶nieg i porywisty po³udniowy wiatr zacinaj±cy ¶niegiem.
Ale co to dla nas. Kominiarki, chusty, kaptury, co kto ma, na g³owê, gogle lub inne sprzêty przes³aniaj±ce oczy i zaczynamy.
Szlak dobrze otyczkowany, nie ma mo¿liwo¶ci pob³±dzenia we mgle.
Idzie siê ciê¿ko, wiatr szaleje i nawianego ¶niegu na szlaku sporo.
Idê w rakietach wiêc znów wysuwam siê na czo³o, Ela tu¿ za mn±, wczoraj jad³a schabowego :-)
Na Szeroki wchodzimy ¶rodkiem stoku, mniejsze zagro¿enie lawinowe.
Na grani wieje jeszcze mocniej. Niektóre tyczki powywracane.
Idziemy w chmurze. Widoczno¶æ bardzo kiepska, ale idzie mi siê dobrze. Lubie takie warunki i szczerze mówi±c liczy³em na wiatr, który bêdzie mnie wywraca³ :-)
Docieramy do Tarniczki. Widoczno¶æ jakie¶ 10m. W oko³o mleko.
Schodzimy na prze³êcz, troszkê ni¿ej widoczno¶æ siê polepsza.
Prze³êcz totalnie zawiana ¶niegiem.
Patrzê trochê ze smutkiem w stronê ni¿szej Prze³êczy Goprowskiej i dalej na Krzemieñ i Halicz.
Nie ma ich, wszystko tonie w chmurach. Nie widaæ nawet lasu w dolinie.
Tarnica os³ania nas od wiatru wiêc nie wieje.
Szybka decyzja.
Nocujemy na prze³êczy. Jak do rana widoczno¶æ siê nie poprawi, odpuszczamy Halicz i schodzimy bezpo¶rednio do Wo³osatego.
Jest dopiero po 14.
Rozstawiamy nasz obóz, po raz pierwszy wszystkie namioty :-).
Maj±c jednak nadzieje na wietrzn± noc przywi±zujemy namioty do odkopanych ³awek na prze³êczy.
Jeden odci±g namiotu Diabe³ przewi±zuje w poprzek szlaku, niespodzianka dla jutrzejszych zawodów narciarskich Goprowców :-)
Wej¶cie na Tarnicê równie¿ odk³adamy na jutro i lepsz± widoczno¶æ.
Ku naszemu zdziwieniu, na prze³êczy zaczynaj± pojawiaæ siê tury¶ci.
Dwie grupki wchodz± od Wo³osatego.
Wzbudzamy zainteresowanie. Rozmowy, zdjêcia, pozdrowienia.
Wchodz± i schodz± z powrotem.
Oko³o 15 szok.
Od strony prze³êczy goprowskiej podchodzi jaka¶ postaæ.
Kobieta!!!
Jest sama, idzie z Wo³osatego, ale przez Halicz!!!???
Ma rakiety. Co za "baba" :-)
Co prawda z lekkim plecakiem, ale sama w takich warunkach.
Szczêka mi opad³a. (jak to czyta, to gratuluje jej raz jeszcze)
Krótko odpoczywa i rusza dalej do Ustrzyk. Przez Szeroki Wierch :-).
Za ni± lub te¿ przed ni± (nie pamiêtam dok³adnie) jeszcze jedna para posz³a równie¿ t± droga do Ustrzyk. Pomimo niezbyt dobrego przygotowania i pó¼nej ju¿ pory.
Nie dali siê nam przekonaæ na zej¶cie bezpieczniejsz± droga do Wo³osatego.
Dlaczego tej miejscowo¶ci nikt nie lubi?
Ostatnim turyst± spotkanym na prze³êczy by³ chyba bardzo wyczerpany i zziêbniêty ch³opak, który nie reagowa³ na nas absolutnie.
Zszed³ z Tarniczki i potykaj±c siê kontynuowa³ zej¶cie do Wo³osatego.
Wygl±da³ co najmniej dziwnie.
Tak wiêc po wszystkich odwiedzinach jemy sobie kolacyjkê no i idziemy spaæ w oczekiwaniu na poprawê widoczno¶ci.cdn...
Dzieñ 7. Pi±tek.
Noc by³a d³uga.
Czapa gdzie¶ mi zginê³a w namiocie.
Wia³o s³abo, ale za to znów dopada³o troszkê ¶wie¿ego ¶niegu.
W nocy obozowisko odwiedzi³o stadko saren (tak twierdzi Czapa).
Wstali¶my wcze¶nie, pogoda do dupy, czyli bez zmian - mleko :-(
Nawet ska³ek na Tarnicy nie by³o widaæ, jedynie czasami tylko na chwilkê.
Pakujemy plecaki i czekamy z decyzj± co dalej.
W miêdzyczasie z Czap± i El± wchodzimy na Tarnicê.
Zim± tu jestem pierwszy raz, a¿ wstyd siê przyznaæ.
Dlatego tak siê upieram na wej¶cie.
Wchodzimy wiêc, troszkê zbaczamy z letniego szlaku, ale szczyt osi±gamy bardzo szybko, wydaje mi siê, ¿e szybciej ni¿ w warunkach bez¶nie¿nych.
Szybkie fotki przy krzy¿u i schodzimy.
W po³owie zej¶cia co¶ zaczyna siê dziaæ.
Nagle widzimy prze³êcz i Diab³a z Duñczykiem.
Pó¼niej widzimy las w dolinie przy goprowskiej.
To nie mg³a. To raczej bardzo niski pu³ap ciê¿kich chmur, które nie mog± przedostaæ siê nad Tarnic±.
Wiatr je gna dooko³a dolin± Wo³osatki i Terebowca. Samym ¶rodkiem Gniazda.
Schodzimy na prze³êcz.
Zaczyna siê przedziwna i zarazem piêkna gonitwa chmur, a w jej ¶rodku my na prze³êczy.
Raz ukazuje siê Kopa Bukowska, za chwilê znika, pó¼niej widzimy Krzemieñ za moment wy³ania siê Bukowe Berdo.
Ela biegnie z aparatem na Tarniczkê, robimy mnóstwo zdjêæ.
Teraz widaæ jak zasypana jest Prze³êcz Goprowska. Wczorajsze ¶lady dziewczyny, która wchodzi³a do nas od Goprowskiej zawiane totalnie. Wszystko równiutko zasypane.
Samego trawersu w stronê Halicza jednak ju¿ nie widaæ.
Sielanka trwa³a ok pó³ godziny.
Wiatr lekko siê zmieni³, zrobi³o siê ciemniej i bardziej pochmurno.
Zastanawiamy siê jeszcze trochê na Haliczem.
Jednak pogoda bierze górê nad nami decyzja jest jednomy¶lna.
Trzeba chyba koñczyæ...
cdn...
(ciê¿ko wybiera siê z tylu zdjêæ)
A tak trochê na dok³adkê-po rozbiciu namiotów i przygotowaniu jedzonka rozmawiam z par± planuj±c± zej¶cie z Tarnicy przez Szeroki Wierch do UG.do¶æ grzecznie proszê ich o pozostawienie nam swoich kart bankomatowych wraz z numerami pin-niestety odmawiaj±(tak liczy³em na dodatkow± gotówkê) :-) ale za to zrezygnowali z tego do¶æ marnego pomys³u i grzecznie zeszli do Wo³osatego.W nocy zmarz³em nieco bo karimata tradycyjnie okaza³a siê za w±ska ale nocleg bez przygód.resztê opisa³ ju¿ Piotr wiêc teraz dni zostaje odliczaæ do kolejnej zimy:-)
....schodzimy. Ja w duszy w sumie siê cieszê, wychodzi moje ego :-) ¬le siê czujê, troszkê siê przeziêbi³am i prawdopodobnie w przypadku podjêcia decyzji, ¿e idziemy dalej tras± ja najprawdopodobniej podjê³abym decyzjê o schodzeniu do Wo³osatego. Nie chcia³abym byæ balastem. I smutno by mi by³o :-(. A wiêc schodzimy do Wo³osatego, zamawiamy busa i jedziemy do Wetliny (Jak mia³ na imiê wasz przyjaciel?...).
A wieczorkiem ¿egnamy siê w Bazie Ludzi z Mg³y (Diabe³ obieca³ jedyne w swoim rodzaju grzane wino ale nie by³o mi dane go spróbowaæ). Ja wymieniam siê z sympatycznym "miejscowym" koleg± nasz± wyprawow± koszulkê, na pocz±tku troszkê ¿a³uje ale dziêki temu teraz mam unikatow± koszulkê w kolorze czerwonym :-))))) ...
Przyjaciel ma na imiê Henryk (pozdrawiamy:-) )
Wracaj±c do tematu koszulek, to historia jednej z nich potoczy³a siê do¶æ niespodziewanie i niesamowicie.
Razem z Karolin± i El± opu¶cili¶my Biesy i Wetlinê w sobotê rano.
W pi±tek dowiedzieli¶my siê, ¿e w sobotê wieczorem w remizie w Wetlinie bêdzie imprezka charytatywna, z której dochód ma zasiliæ miejscow± szko³ê.
Poniewa¿ Diabe³ z Duñczykiem zostali dzieñ d³u¿ej od nas, pojawili siê na tej w³a¶nie imprezie i...
i wystawili na licytacjê nasz± wyprawow± koszulkê (w³asno¶æ Duñczyka).
Koszulka osi±gnê³a niebotyczn± cenê 170 z³ :-) Kasa oczywi¶cie zasili³a fundusz szko³y.
Taki nasz wk³ad w rozwój edukacji bieszczadzkiej dziatwy :-)
Mam nadziejê, ¿e nowy w³a¶ciciel bêdzie nosi³ j± z dum± 8-)
Tak wygl±da³a
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-)
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-) Cierpliwo¶ci Piotrze. Ja jeszcze ¿yjê Babi± Gór± :-)
Ale pierwsze pomys³y ju¿ s±.
£adny film na jutjubie;-)
pochwalcie siê nim proszê :-D
w zasadzie to Czapa powinna, bo to jej dzie³o.
Filmik jest tutaj
http://www.youtube.com/watch?v=_QvnpVl0in4
A tutaj zdjêcia, gdyby kto¶ mia³ ochotê
http://picasaweb.google.pl/dokumenty...yprawaLuty2010
No milo mi bardzo, ¿e siê podoba;)
Jak sobie o nim przypomnialam teraz i go obejrzalam, to zrobi³o mi siê strasznie têskno:(
No Piotrze pierwsza zimowa ju¿ za nami ale rozmawiali¶my o czym¶ w Bazie Ludzi z Mg³y-co¶ o niebieskim zabarwieniu.Mo¿e czas powoli na konkrety:-) Wedle ¿yczenia
http://forum.bieszczady.info.pl/show...138#post101138