ďťż

Wyjazd w Karpaty Ukraińskie - 2 pytania

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Drodzy Forumowicze,

Wybieramy się w 2-3 osoby w Karpaty Ukraińskie na początku czerwca. Konkretnie 3 czerwac w poniedziałek wyjazd z W-wy i powrót w sobotę 8 bądź w niedzielę 9 przed południem. Mam gorącą prośbę o radę w zakresie dwóch kwestii.

Transport. Rozważamy jazdę własnym samochodem, ze względu na to, że uniezależnienie od ukraińskiego transportu publicznego może skutkować sporą oszczędność czasu. Mam jednak wątpliwości - czy z DAI (tak chyba nazywa się ichniejsza drogówka) jest bardzo dużo problemów? Czy jest jakiś sprawdzony sposób na spotkania z nimi. Najbardziej boję się akcji typu dłuższe zatrzymania, odholowanie samochodu ze względu na jakieś rzekome uchybienia formalne typu niewyraźna pięczątka na dokumentach itp, mogące skutkować, że zamiast zaoszczędzić czas, stracimy go. Co o tym myślicie?

Marszruta. Chcemy spędzić 4 pełne dni i noce w górach (pod namiotem) niekoniecznie w rejonach mocno obleganych turystycznie. Żeby nie było bardzo daleko (ograniczenia czasowe) myślałem, żeby wystartować z Sianek, wejść na Pikuj idąc od przełęczny Użockiej (liczę na to dwa dni) i potem wrócić, ale wolałbym nie po śladach, tylko jakoś inaczej. Czy ktoś z Was miałby jakiś pomysł jak zrobić pentelkę w tym rejonie? Oczywiście Pikuj jest pewnie mocno oblegany przez turystów, więc może ktoś ma jakieś inne pomysły na trasy w Bieszczadach Wschodnich, w Użańskim Parku Narodowym? Myślałem też o Gorganach, gdzie pewnie jest najmniej cywilizacji, ale to trochę daleko i boję się, że dojazd pochłonie zbyt dużo czasu? W każdym razie będę mocno wdzięczny a propozycje 4 dniowej trasy.

Z góry dziękuję za wszelkie rady.
Pozdrawiam serdecznie,
Sioux


Czasy gdy rasowało hasło : "co GAI do daj " już minęły. Bardziej bałbym się spotkania z drogówką na Słowacji, bo idą mocno w pięty. Można więc jechać śmiało, bez obaw.
\Ad.2. Pętlę można zrobić startując nie z Przełęczy tylko dwie wsie dalej z Wołosianki i wyskoczyć na grzbiet pikujowy. Dotarcie na główny szczyt , zejście np na Żdenewo, potem kierunek Ostra Hora , przejść całą (wszystkie trzy szczyty) i dalej w stronę wsi Tychy której dolina dochodzi do Wołosianki.
4 dni powinny wystarczyć, ale dużo odpoczynków nie będzie. Za to zawsze jest możliwość zmniejszyć pętelkę
tak jak powyżej napisał don Enrico - DAI trochę się zmienił, niż znamy to z ustnego przekazu. Dość często bywam na UA ( w przeciągu paru ładnych lat) /O ile -sumiennie - przestrzegasz przepisów ( prędkość, stosujesz się do znaków) - to raczej nie ma co się obawiać. Zazwyczaj czatują na wjazdach czy wyjazdach z miast. Rzadko lotne patrole. Te bywają coraz częściej wyposażone w wideokamery. O ile zatrzymują ( mnie za każdym razem - słusznie ) , chętnie zamiast mandatu , wezmą parę dolarów. Oraz chętnie z Tobą pogadają i pośmieją się. :lol:
Ważne jest- jakim autem się poruszasz- bo stan wielu odcinków dróg, jest kiepski. Czasem BARDZO kiepski. Ale w razie awarii wszelakiej , szybko znajdziesz pomoc. Czasem -aż za dużo chcących pomagać, doradzać ;)
Myślę że jak to ma byc pierwszy wyjazd samochodem na Ukrainę to lepiej wybrać wersję lżejszą dla samochodu i z przejścia w Korczowej jechać na Lwów a potem główną drogą na Stryj i dalej na południe a jak miniesz posterunek DAi w Niżnych Worotach skręcić na Zdeniewo jako bazę dla samochodu (ewentualnie Szerbowiec albo Perechrestny) . Tu po zostawieniu samochodu można śmigać w górę na Ostrą i przez Tichy do Wołosianki. Tam warto wsiąść do elektriczki która wywiezie piękną trasą na Przełęcz Użocką. Z Sianek dalej grzbietem aż do samego Pikuja, skąd spadamy w dół do samochodu.
Ta wersja trasy samochodowej prowadzi normalnymi drogami, a atrakcje "ukraińskich dróg" lepiej zostawić na potem.
Nie zapomnij zabrać zielonej karty przed wyjazdem.


Dzięki za rady. Cieszę się, że z DAI nie ma takiej tragedii. Piratować nie zamierzam, a i parę dolarów i paczek papierosów będę miał ze sobą. Będę jechał starą osobową Toyotą Corollą, tak więc żadnego off-roadu nie będzie. Zakładałem, że nie ma co pchać się w jakieś "białe" na mapie dróźki, ale czy rzeczywiście prosta droga z Krościenka do Wołosianki (najpierw T1401 a potem 1H-13- ze Starego Sambiru) jest tak zła, że przejazd osobówką będzie wyzwaniem? Droga przez Stryj wydaje się znacznie dłuższa.

Co do trasy, to powiedzcie jeszcze proszę, czy idąc z Żdeniewo na Ostrą Horę idzie się jakimiś szlakami, stokówkami czy też innymi ścieżkami? Czy też raczej nawigacja z kompasem w terenie. Nie mam nic przeciwko wędrówkom poza szlakami, ale tak jestem ciekawy, a nie mam jeszcze dokładnej mapy tych terenów. Na razie posługuję sie ukraińśka mapą 1:200 000, która daje mi tylko ogólny pogląd na całę Karpaty Ukraińśkie. Jak już zapadnie decyzja, że Pikuj i Ostra, to będę poszukiwał dokładniejszych map.

Pozdrawiam i dziękuję,
Sioux

(...) Droga przez Stryj wydaje się znacznie dłuższa.
(...)
Droga przez Stryj jest znacznie szybsza, ale jeśli wolisz wolną jazdę ze slalomem pomiędzy dziurami - to proszę na Stary Sambor
Kup sobie mapę polską albo czeską tych górskich terenów
i poczytaj starsze wątki o drogach i mapach

Droga przez Stryj jest znacznie szybsza, ale jeśli wolisz wolną jazdę ze slalomem pomiędzy dziurami - to proszę na Stary Sambor Dokładnie, słuchaj Don Henryka, słusznie prawi. Oto zdjęcie głownej drogi łączącej Lwów z Użgorodem (którą chcesz podrózować) w okolicach przełęczy Użockiej: Załącznik 31436
Ukraińscy kierowcy, oprócz slalomu między dziurami (które bywają naprawdę głębokie, może tego dokładnie tu nie widać) wybierają wariant jazdy poboczem. Spróbuj może najpierw w Polsce pojezdzić trochę poboczami, to Ci przejdzie ochota, nawet na główną międzyobwodową ukraińską trasę :-) .
Napisałeś, że jedziecie z Warszawy, więc nie rozumiem, po kiego grzyba chcesz przekraczać granicę w Krościenku. Droga (zarówno ta, o której pisze Don) z Korczowej do Lwowa, jak i z Medyki do tegoż były niedawno zmodernizowane i są gładkie jak stół. Najlepiej oczywiście (bo najkrócej) było by Ci uderzać z Warszawy prosto na Hrebenne, ale niestety nie wiem nic o jakości ukraińskiego odcinka tej trasy od granicy do Lwowa. Może szanowni przedmówcy mają jakieś dokładniejsze informacje na ten temat?
don Enrico DORZE CI RADZI ( i ja też ...) Z W-wy NAJLEPIEJ jechać Korczowa -Lwów ( obwodnica ! ) -Stryj. Droga jest DOBRA !!! o ile pojedziesz na St.Sambor - raz że bez umiejętności poruszania się po ukraińskich wądołach , corolla może tego nie przetrzymać, dwa- stracisz na tej drodze kupę czasu ( o nerwach i koncentracji - nie wspomnę)
ps fajek nie masz co ze sobą zabierać -mają swoje, o WIELE LEPSZE ( I TAŃSZE !! ) niż nasze

Załącznik 31436
. Najlepiej oczywiście (bo najkrócej) było by Ci uderzać z Warszawy prosto na Hrebenne, ale niestety nie wiem nic o jakości ukraińskiego odcinka tej trasy od granicy do Lwowa. Może szanowni przedmówcy mają jakieś dokładniejsze informacje na ten temat?
do Hrebennego trasa marzenie. za granicą względnie, może być ...ale w drodze powrotnej trzeba cholernie uważać, by nie stanąć w kolejce ''mrówek '' !!!!!! Bo parę godzin z dnia straconych .....
O.k. już jestem przekonany, żeby jechać przez Stryj do Żdeniewo (ew. Szerbowiec). Jak to mówią, czasami jedno zdjęcie (dzięki Luki) mówi więcej niż tysiąc słów :-)
Stamtąd najpierw an Ostra, a potem do Wołosianki i na Pikuj. Dzięki don Enrico za sugestię, żeby pojechać elektriczką na Przełęcz Użocką!

Co do map, to dzieki temu formu znalazłem 4 radzieckie sztabówki 1:50 000 i zamierzam z nich skorzystać. Poza tym jest Compass - Użański Park Narodowy, też 1:50 000, tylko nie moge znaleźć w necie zdjęcia i nie wiem, czy ta mapa obejmuje południowo-wchodnie stoki Pikuja i np, miejscowość Żdeniewo? Kiedyś ją oglądałem i wydawało mi się, że właśnie kończy się na Pikuj?

Pozdrawiam,
Sioux

Poza tym jest Compass - Użański Park Narodowy, też 1:50 000, tylko nie moge znaleźć w necie zdjęcia i nie wiem, czy ta mapa obejmuje południowo-wchodnie stoki Pikuja i np, miejscowość Żdeniewo? Kiedyś ją oglądałem i wydawało mi się, że właśnie kończy się na Pikuj? Tak, kończy się na Pikuju, a jeszcze dokładniej 14mm poniżej Pikuja:) - patrz: mapka niżej. Trochę większy zasięg na południe ma mapa Bieszczady Wschodnie "Ruthenus". Na niej jest Szczerbowiec i pół Zdeniowej.
Załącznik 31438

A tu jeszcze parę obrazków z drogi: Dobromil, Chyrów, okolice Turki, rejon przeł. Użockiej i gdzieś tam jeszcze. Przedmiotem mojego zainteresowania nie był stan nawierzchni, ona znalazła się tu przy okazji. No, może za wyjątkiem ostatniego zdjęcia, gdzie nawierzchnia jest motywem głównym.

Załącznik 31441 . Załącznik 31442 . Załącznik 31440 . Załącznik 31443 . Załącznik 31439

Poza tym jest Compass - Użański Park Narodowy, też 1:50 000, tylko nie moge znaleźć w necie zdjęcia i nie wiem, czy ta mapa obejmuje południowo-wchodnie stoki Pikuja i np, miejscowość Żdeniewo? Kiedyś ją oglądałem i wydawało mi się, że właśnie kończy się na Pikuj? http://compass.krakow.pl/page_17/ - tu masz zakres map
Witajcie,

W sobotę wróciłem z Bieszczad Wschodnich. Dziękujue raz jeszcze za cenny uwagi, bo bardzo się przydały.

Odnośnie samej drogi. Jechaliśmy w poniedziałek z W-wy przez Lublini potem przejście graniczne Korczowa. Wjeżdżając na Ukainę około 13:00 staliśmy 1 godzinę. Wracaliśmy około 14:00 i w ogóle nie staliśmy w kolejce. Ogólnie bardzo pozytywne wrażenie. Jechaliśmy, zgodnie z radą don Enrico, na Lwów, a potem przez Stryj, Skole i za Niżnymi Vorotami na Żdeniewo. Ogólnie bardzo sympatyczna droga. Jedynie na odcinku pomiędzy Skole a Niżnymi Vorotami spotykało się czasami dosyć straszne dziury i trzeba było uważać. Boczne drogi oczywiście w bardzo kiepskim stanie, ale tam był człowiek na to przygotowany i jechał wolno. Gorzej jest, jak jedzie się 80 km/h, a przed samochodem nagle wyrasta dziura szeroka n metr i głębkoa na 20 cm. Zrobiliśmy ponad 500 km po Ukrainie i nie zostaliśmy ani razu zatrzymani przez ich służby mundurowe. Dodam jednak, że starałem się jechać przepisowo, a jeżeli trochę szybciej, to zawsze w kolumnie lokalnych kierowców.

Zatrzymaliśmy się we wsi Bokowiec - jako że najbardizej nam pasowała ta lokalizacja ze względu na położenie pomiędzy Ostrą Horą a Pikujem. Chcieliśmy się przespać z poniedziałku na wtorek i zostawić gdzieś samochód do soboty. Chwilę popytaliśmy i znalazł się chętny gospodarz. Cena za całą "usługę" wyniosła 400 hrywien, co wydaje mi się dosyć wygórowaną kwotą. Dodam też, że stargowaliśmy z 600. Wydaje się, że popełniliśmy szkolny błąd, godząc się na to, żeby negocjacje odbyły się już po kolacji u gospodarza. Faktem jest, że było bardzo miło. Żona gospodarza poczęstowała nas jeszcze ciepłym śniadaniem we wtorek rano. Niestety nie pamiętam numeru domu.

We wtorek rano wyszliśmy w góry i wróciliśmy w sobotę przed południem. We worek weszliśmy na Ostrą i zeszliśmy kawełek granią w stronę wsi Tichyj. Ciężki dzień - deszcz i mgła. Na Ostrej mocno wiało i wdiczoność była około 50m, tak więc szybko schodziliśmy. W środę, około 13:00 bylismy we wsi Tichyj, gdzie zakupilśmy chlem i poszliśmy niebieskim szlakiem w stronę grani głównej karpat. Niebieski szlak niespodziewanie skręcił w prawo (jakby w kierunku Roztoki), więc opuściliśmy go kierując się bezpośrednio na grań. Dlaeko jednak nie doszliśmy, bo przyszły burze i zdecydowaliśmy się biwakaować dosyć nisko nad ładnym potokiem. Kolejny dzień - czwartek - to wejście na grań i przejscie kilku kilometrów na południowy zachód w stronę Pikuja. Biwakolwaliśmy na pięknej połoninie blisko grani (od strony zachodniej), tuz obok źródła dającego początek strumykowi. Pogada stała się łaskawsza i po południu mielismy piekny widok na Ostrą Horę. Wieczorem przyszła burza, ale na szczęście 20 letni namiocik Vaude dał radę. W piątek rano wiatr rozwiał chmury i mielismy piękna wycieczkę po grani na Pikuj. Dotarłwszy na Pikuj cofnęliśmy sie kilometr lub dwa granią i po dłuższym odpoczynku (ja nawet się zdrzemnąłem) zeszliśmy "na rympał" w stronę Bukowca. po wyjściu z lasu biwakowalismy na pastwiskach nad Bukowcem. Pogoda była piękna. W sobotę, po śniadanku zwinęliśmy rzeczy i zeszliśmy do Bukowca, pożegnaliśmy się z gospodarzem i pojechaliśmy do Polski.

Przez 4 dni i 4 noce nie spotkalśmy nikogo poza jednym pasterzem (nie licząc wsi Tichyj, przez którą przechodizliśmy). Spodziewałem się, że może postkamy kogoś na Pikuju, ale nic. Niestety spotykaliśmy za to sporo śmieci - głównie plastikowych butelek. Dużo było też nawigacji z mapą i kompasem. Korzystalismy z mapy Compass - Użański Park Narodowy 1: 50 000. Na mapę złego słowa powiedzieć nie mogę. Oczywiście należy z rezerwą podchodzić do ścieżek i "innych dróg" zaznaczonych na mapie. W rzeczywistości dróg jest więcej, ale też prowadzaą w różne dziwne miejsca. Bez posiłkowania się kompasem było by bardzo słabo. Na przykład na Ostrą nie znaleźliśmy, żadnej drogi/ścieżki, więc przez pierwszą połowę wchodziliśmy na azymut. W końcy znaleźliśmy ścieżkę, którą potem przy zejściu zgubilismy, a potem znowu znaleźliśmy. Było sporo odcinków, gdzie poruszaliśmy w ciężkich chaszczach. Ale takie chodzenie ma oczywiście swój niepowatarzalny urok!

Pierwotny plan zakładał dojście do Wołosianki i wejście na Pikuja od Sianek. Niestety nie straczyło na to czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że wyjazd był jak najbardziej udany. Nie mam też poczucia, żebyśmy się obijali.

Kolega robił zdjęcia. Jak mi prześle, to może zamieszczę kilka na forum.

Pozdrawiam,
Sioux
400 hrywien za zostawienie samochodu na kilka dni? Bez komentarza.

400 hrywien za zostawienie samochodu na kilka dni? Bez komentarza. Trochę podniósł barierkę , no nie ?
ale niekiedy trzeba zapłacić frycowe.
Gdybyś jednak Siouxie chciał skorzystać z tańszej wersji, to przeczytaj gdzie można zostawić samochód w Bukowcu
http://forum.bieszczady.info.pl/show...erwszy-raz-%29

Trochę podniósł barierkę , no nie ?
ale niekiedy trzeba zapłacić frycowe.
Ja zrozumiałem, że przedmówca chciał "przespać z poniedziałku na wtorek i zostawić gdzieś samochód do soboty." I że się przespał, a dodatkowo zjadł u gospodarzy śniadanie i kolację. Nie wiem, ile osób było, może na jedną głowę nie wypadło tak dużo. Myślę, że za parę chwil się dowiemy.
Byłem mało precyzyjny. Było nas dwóch i przespaliśmy z poniedziałku na wtorek. Zostaliśmy poczęstowani ciepłą kolacją i ciepłym śniadaniem z kawą. Samochód był jeden i stał i od poniedziałku wieczór do soboty rano.

Ogólnie, było sympatycznie. Wyszło po 200 hrywien na głowę, czyli po 80 PLN. Wydaje mi się to dużo, ale też może nie jakoś kosmicznie dużo. Czytałem chyba na tym forum wątki, w których była mowa, że rynek turystyczny się "urealnia" na Ukrainie i ceny zaczynają coraz bardziej przypominać te w Polsce. Domyślam się, że nasz gospodarz wziął nas za ludzi, którym za bardzo nie brakuje i bardzo chciał podreperować swój budżet. Niech mu będzie. Wyjazd był bardzo udany i nie zamierzam żałować 80 PLN.

Pozdrawiam,
Sioux
No i się wyjaśniło, najważniejsze że wyjazd był udany, pozostaje nam czekać na obrazki.
p.s. A swoją drogą, to już nie raz zdarzyły mi się sytuacje gdy miejscowi za jakąś usługę żądali kosmicznej kasy, jakby nie rozumiejąc liczb, przykładowo : lat temu ze trzy, gość jadący służbowo busem z Wołosianki na przełęcz Użocką zażądał od nas (3 osoby) 200 hrywien (czyli 80 zł za "okazję" na dystansie kilkunastu kilometrów), ale inny, uruchomił specjalnie pojazd i zawiózł nas tam za ułamek tej kwoty - ot! specyfika tamtejsza.
400 hrywien to bardzo dużo, ta wysoka zapłata może mieć późniejsze konsekwencje. Zapewne ten gospodarz, sąsiedzi, czyli część Bukowca może żądać tyle od następnych chętnych do parkowania tamże.
Nie sądzę Krzychu aby to miało jakieś dłuższe konsekwencje, zresztą Sioux wyjaśnił że nie chodziło tylko o samo parkowanie.

...Było nas dwóch i przespaliśmy z poniedziałku na wtorek. Zostaliśmy poczęstowani ciepłą kolacją i ciepłym śniadaniem z kawą. Samochód był jeden i stał i od poniedziałku wieczór do soboty rano. Niech mu będzie. Wyjazd był bardzo udany i nie zamierzam żałować 80 PLN. ... Nie jest tak znowu żle:) , wynika z rachunku w złotych :

1.Nocleg - 25
2.Ciepła kolacja - 15 ( a samogonek też kosztuje ;))
3.Ciepłe śniadanie - 10 (jajka super ekologiczne i serek też ...i ten chlebuś :-D)
4.Parkowanie strzeżone 6 dni - 5 x 6 =30 (na jednego, a na dwóch 10 zł / doba x 6 )
suma (200 UAH) = 80PLN


No i się wyjaśniło, najważniejsze że wyjazd był udany, .... :-D
W załączeniu kilka fotek z wyjazdu.

Pozdrawiam,
Sioux.

W załączeniu kilka fotek z wyjazdu.. Pikuj...jest zawsze piękny , nawet jak go przyjdzie "namacać " we mgle.
Byłem tam dwa dni przed Tobą,po raz.....
ps.

Czasy gdy rasowało hasło : "co GAI do daj " już minęły. ... Henek , nie do końca tak z tymi "gajami" jest, ten w Niżnych Worotach jest niereformowalny.Mają tam 1000 + 1 sposobów na złupienie turystów , zwłaszcza Polaków.Grają ostatnio w tzw."dobrego ;) i złego" milicjanta, ale to dużo ......opowiadania.Nie spotkałem nikogo ze znajomych, którzy by tam ostatnio nie "płacili" Mówią (milicjanci), że mają b. dobry alkomat , niemiecki ;), który nawet jak nie piłeś piwa z 10 dni , to i tak pokaże co piłeś ....przed tygodniem ;)...a nawet jak nic nie piłeś miesiąc.

Pikuj...jest zawsze piękny , nawet jak go przyjdzie "namacać " we mgle.
Byłem tam dwa dni przed Tobą,po raz.....
(...)
Cierpimy na tą samą chorobę pikujową, ostatnio zaczynają mi nasilać objawy.
.

(...)
Henek , nie do końca tak z tymi "gajami" jest, ten w Niżnych Worotach jest niereformowalny.Mają tam 1000 + 1 sposobów na złupienie turystów , zwłaszcza Polaków.Grają ostatnio w tzw."dobrego ;) i złego" milicjanta, ale to dużo ......opowiadania.Nie spotkałem nikogo ze znajomych, którzy by tam ostatnio nie "płacili" Mówią (milicjanci), że mają b. dobry alkomat , niemiecki ;), który nawet jak nie piłeś piwa z 10 dni , to i tak pokaże co piłeś ....przed tygodniem ;)...a nawet jak nic nie piłeś miesiąc.
Od każdej zasady są wyjątki , które ją potwierdzają.
A co na to powie Sioux ? Czy też zapłacił "myto" ?
Szczęśliwie nie zapłaciłem niczego. Anie razu też nie byłem zatrzymany. Przejeżdżając obok posterunku DAI w Niżnych Worotach widziałem Pana jak stał z lizakiem czy też innym tego typu urządzeniem, popatrzył, ale nie zatrzymał nas. Tak było w obie strony. Może po prostu szczęście.

Tak jak wcześniej pisałem, przez całą Ukrainę starałem się jechać możliwie przepisowo. Nastawienie psychiczne miałem takie, że za frajer nie będę płacił.

Swoją drogą wmawianie komuś, że jest pod wpływem wydaje mi się karkołomną strategią. Wszak jak ktoś naprawdę nie pił kilka dni, to stawia to milicjanta w głupiej sytuacji. Na miejscu takiego milicjanta raczej szedł bym w coś w stylu brak wymaganej książeczki szczepień, albo stare zdjęcie w paszporcie.

A Pikuj rzeczywiście piękny.
Pozdrawiam.

Cierpimy na tą samą chorobę pikujową, ostatnio zaczynają mi się nasilać objawy. To kiedy ?? ...czas by się tam spotkać ... ostatnio jak nigdy, spędziłem 2 godziny na Górze i odkryłem fajne miejsce do biesiadowania .Długo ..długo nie było nikogo na górce , aż tu patrze ;)idzie PTTK Sanok , z 50 Ludzi...ponad połowa to znajomi...jak dobrze spotkać Ich w górach.
ps. Może z W Husnego ? a może na Ruski Put? Wspólna pasja , wspólne wyjście. Kto jeszcze ? pasjonaci Pikuja mile widziani.
Przyznam się że chodzi mi po głowie zorganizowanie spotkania z uczestnictwem znajomych z Ukrainy. Ze względów symbolicznych i logistycznych wybrałem Opołonek. Tak wiem że to nie Pikuj, ale ...
Ale szukam kompromisu i jest problem z dobraniem odpowiedniego terminu, który by był odpowiedni dla paru osób które wstępnie zgłosiły chęć.
A Pikujowy swoją drogą , tyle że najwcześniej to koniec wakacji.
p.s. pewnie trochę psujemy wątek Siuxowi, chyba że miałby ochotę załapać się na taka imprezę.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl