bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Witam :)
Pewnie każdy kto był w Bieszczadach ma ochotę przyciągnąć kogoś bliskiego sercu, by pokazać mu kawałek tego "nieba". Tak też jest u mnie. W tym roku mam Świeżynkę a raczej Świeżynka i kombinuję jakby go tu podejść by umiłował bieszczadzkie wędrowanie :)
W wątku powitaniowym http://forum.bieszczady.info.pl/show...witanie/page26 pojawiła się propozycja:
jeśli mogę coś zasugerować, skoro to będzie Zatwarnica,to najlepszy na pierwszy raz dla "jednego takiego" jest Dwernik Kamień, najlepiej od strony mostu, potem ścieżką do wodospadu. Z Dwernika widać Chatkę i całą Wetlińską.Chatka Puchatka z Zatwarnicy to już wyprawa na całego. Wodospad i most? Brzmi ciekawie ale bez wskazówek obawiam się łatwo i sprawnie mogę nie znaleźć. Nie mniej jednak lubię poszukiwać :) Na mapie mam ścieżkę określaną jako dydaktyczna biegnącą:
1.Nasiczne - Dwernik Kamień - Magura - Sękowiec.
Ale podejrzewam że nie o tą ścieżkę chodzi.
2.most to od Zatwarnicy( ?) i wodospad na Hyrlatym (?) Pomysł mi się podoba, zwłaszcza, że to jeden z tym wcześniejszych nie zrealizowanych ;) Tyle, że jak dla całej gromady to se neda, ze względów zdrowotno technicznych :| Mijając wodospad należy przejść ścieżką przez Przysłup w Magurze i lekko wracając (?) dojść na Dwernik Kamień ( tak pokazuje mapa. Pytam bo nie znam tej trasy).
Co do mojego pomysły Zatwarnica - Przełęcz Orłowicz- Chatka Puchatka - Brzegi, fizycznie damy rady, boję się tylko że ten Mój Jeden Taki, nie da się namówić na więcej niż jedną wyprawę :( stąd od razu taaaaka wyprawa na "dzień dobry" Bieszczadom, o_O Tak czy inaczej życie samo pokaże co będzie :)
Ciekawa jestem również propozycji innych Bieszczadników ? Jakie są wasze propozycje "na pierwszy raz" w Bieszczadach :)
pozdrawiam :)
Chodzi o taką trasę: Od mostu na Sanie w Sękowcu ścieżką rowerową w kierunku Nasicznego, biegnie ona stokówką, prawie po płoaskim,jakaś godzina,potem skręcacie w las na czerwoną ścieżkę, miejsce jest dobrze oznakowane, na charakterystycznym zakręcie,traficie. No i już na sam Dwernik Kamień,łagodnym podejściem. Po drodze miniecie umocnienia z I wojny św. A widok jaki się przed wami otworzy zapiera dech.Obie Połoniny, Wetlińska centralnie, Rawki, Przysłup Caryński. Zejście ze szczytu zieloną ścieżką, bardzo ładne, do wodospadu na Hylatym z stamtąd już krok do Zatwarnicy.Sama przyjemność. Trasa na 4 godziny, tak więc na szczycie można posiedzieć dłużej nie martwiąc się , że nie zdążycie przed zamknięciem sklepu (w sezonie do 17). Bo trasę należy obowiązkowo zakończyć pod kultową wiatą Zatwarnicy. To są dosyć świeże ścieżki, zwróć więc uwagę, czy masz aktualną mapę.
Z Zatwarnicy warto wybrać się też do Krywego zahaczając po drodze o Hulskie. Nie wiem jak tam teraz ze ścieżkami, bo były poniszczone, ale nawet jak pójdziecie stokówką koło kościoła, to też dojdziecie, a trasa mało forsowna, może nie tak ładna jak wzdłuż Sanu, ale też nie brzydka.
Dziękuję Piskalu za szczegółowy opis, ( przeniosłam na swoją mapę :)). Tak zachęcacie z Polejem do tej trasy, że aż się oblizuję na ten kąsek :)
Hulskie już kiedyś miałam przyjemność odwiedzić i zatrzymać w kadrze. Teraz będzie konfrontacja. Krywe i jego bliskie okolice odwiedzę na pewno :)
Witam już po zbyt krótkim pobycie w Bieszczadach.
Sprawdziłam trasę, przynajmniej częściowo, którą polecaliście. Wyruszyłam sama, bo jak się w praniu okazało, tylko mnie nogi chciały ponieść gdzieś dalej. Trasę na Dwernik Kamień, nieco zmieniłam, o czym później. Na pewno wiele przez to straciłam, ale jeszcze więcej zdaje się, odebrała mi nietrafiona pogoda, było dżdżyście a na szczycie nie wiele można było podziwiać. Nie licząc smagania wiatrem i deszczem po policzkach ;)
Drogę stokówką przepędziłam, przez moment sądząc że gdzieś w krzakach czai się niebezpieczny zwierz:) Wyobraźnia płata mi czasem takie figle. Szłam sama nikogo nie spotykając po drodze, w chwili gdy wydawało mi się, że siedzi i śledzi mnie wilk, włoski na rękach stanęły mi dęba a pod skórą, poczułam przejmujące gorąco ;) Do skrętu na Dwernik Kamień przeszłam w 50 minut...
Dalej prowadził szlak, rozjeżdżony przez ciężkie pojazdy, i rozmyty przez deszcze. Szlak przypominał rozlepioną gigantyczną plastelinę, wypełnioną żółtą wodnistą mazią. By nie utopić butów, szłam lasem, prawie do samej Magury.
Załącznik 19517
W miedzy czasie, depcząc tak krok za krokiem, dość szybkim marszem, zauważyłam podejrzany trop dzikiego zwierza... To dodało mi energii i podziałało jak bat z drugiej strony pomyślałam sobie jaka ja głupia, że sama po Bieszczadach chodzę...
Załącznik 19518
Gdy minęłam Magurę, planowałam jeszcze, że wracać będę przez Hylaty...Na Dwernik Kamień dotarłam sporo poniżej czasu z tablic i oznaczeń. Jakby mnie wilk jaki gonił ;P Na szczycie nagrodą były borówki i ławeczka :) Zjadłam banana, zostawiając kromki z masłem orzechowym w pleckaku na potem dla misia, jeśli taki pojawiłby się na mojej drodze ;P
Załącznik 19519
Niestety, zadzwonił telefon i już widziałam, że guzik, muszę spieszyć się z powrotem w stronę Nasicznego, lub też drałować pieszo jeszcze ze 3 godziny lub więcej. Pora nie była wczesna, pogoda też nie za serdeczna. Widok na wodospad, zostawiłam sobie na raz następny, jednocześnie sprawdziłam własnymi nogami zejście (i wyjście) od strony Nasicznego.
Widok ze szczytu, musi zapierać dech w piersiach, jeśli tylko jest odpowiednia widoczność... tej nie było :( Pobłądziłam oczami wyobraźni daleko hen przed siebie i zamieniwszy, kilka zdań z napotkanymi podróżnikami na szczycie ruszyłam w drogę do Nasicznego.
Podsumowując, muszę przyznać, że to dobra trasa dla tych którzy pierwszy raz, lub też chcą w ciszy i w spokoju pochodzić po górkach a jednocześnie nie dreptać krok w krok za kimś.
Piątkowy widok tłumów na Połoninie Wetlińskiej przekonał zaś do tego, by bardziej przemyślanie dobierać czas na wypad w Bieszczady. Wakacje to nie jest ten klimat ;)
pozdrawiam :)
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Pewnie każdy kto był w Bieszczadach ma ochotę przyciągnąć kogoś bliskiego sercu, by pokazać mu kawałek tego "nieba". Tak też jest u mnie. W tym roku mam Świeżynkę a raczej Świeżynka i kombinuję jakby go tu podejść by umiłował bieszczadzkie wędrowanie :)
W wątku powitaniowym http://forum.bieszczady.info.pl/show...witanie/page26 pojawiła się propozycja:
jeśli mogę coś zasugerować, skoro to będzie Zatwarnica,to najlepszy na pierwszy raz dla "jednego takiego" jest Dwernik Kamień, najlepiej od strony mostu, potem ścieżką do wodospadu. Z Dwernika widać Chatkę i całą Wetlińską.Chatka Puchatka z Zatwarnicy to już wyprawa na całego. Wodospad i most? Brzmi ciekawie ale bez wskazówek obawiam się łatwo i sprawnie mogę nie znaleźć. Nie mniej jednak lubię poszukiwać :) Na mapie mam ścieżkę określaną jako dydaktyczna biegnącą:
1.Nasiczne - Dwernik Kamień - Magura - Sękowiec.
Ale podejrzewam że nie o tą ścieżkę chodzi.
2.most to od Zatwarnicy( ?) i wodospad na Hyrlatym (?) Pomysł mi się podoba, zwłaszcza, że to jeden z tym wcześniejszych nie zrealizowanych ;) Tyle, że jak dla całej gromady to se neda, ze względów zdrowotno technicznych :| Mijając wodospad należy przejść ścieżką przez Przysłup w Magurze i lekko wracając (?) dojść na Dwernik Kamień ( tak pokazuje mapa. Pytam bo nie znam tej trasy).
Co do mojego pomysły Zatwarnica - Przełęcz Orłowicz- Chatka Puchatka - Brzegi, fizycznie damy rady, boję się tylko że ten Mój Jeden Taki, nie da się namówić na więcej niż jedną wyprawę :( stąd od razu taaaaka wyprawa na "dzień dobry" Bieszczadom, o_O Tak czy inaczej życie samo pokaże co będzie :)
Ciekawa jestem również propozycji innych Bieszczadników ? Jakie są wasze propozycje "na pierwszy raz" w Bieszczadach :)
pozdrawiam :)
Chodzi o taką trasę: Od mostu na Sanie w Sękowcu ścieżką rowerową w kierunku Nasicznego, biegnie ona stokówką, prawie po płoaskim,jakaś godzina,potem skręcacie w las na czerwoną ścieżkę, miejsce jest dobrze oznakowane, na charakterystycznym zakręcie,traficie. No i już na sam Dwernik Kamień,łagodnym podejściem. Po drodze miniecie umocnienia z I wojny św. A widok jaki się przed wami otworzy zapiera dech.Obie Połoniny, Wetlińska centralnie, Rawki, Przysłup Caryński. Zejście ze szczytu zieloną ścieżką, bardzo ładne, do wodospadu na Hylatym z stamtąd już krok do Zatwarnicy.Sama przyjemność. Trasa na 4 godziny, tak więc na szczycie można posiedzieć dłużej nie martwiąc się , że nie zdążycie przed zamknięciem sklepu (w sezonie do 17). Bo trasę należy obowiązkowo zakończyć pod kultową wiatą Zatwarnicy. To są dosyć świeże ścieżki, zwróć więc uwagę, czy masz aktualną mapę.
Z Zatwarnicy warto wybrać się też do Krywego zahaczając po drodze o Hulskie. Nie wiem jak tam teraz ze ścieżkami, bo były poniszczone, ale nawet jak pójdziecie stokówką koło kościoła, to też dojdziecie, a trasa mało forsowna, może nie tak ładna jak wzdłuż Sanu, ale też nie brzydka.
Dziękuję Piskalu za szczegółowy opis, ( przeniosłam na swoją mapę :)). Tak zachęcacie z Polejem do tej trasy, że aż się oblizuję na ten kąsek :)
Hulskie już kiedyś miałam przyjemność odwiedzić i zatrzymać w kadrze. Teraz będzie konfrontacja. Krywe i jego bliskie okolice odwiedzę na pewno :)
Witam już po zbyt krótkim pobycie w Bieszczadach.
Sprawdziłam trasę, przynajmniej częściowo, którą polecaliście. Wyruszyłam sama, bo jak się w praniu okazało, tylko mnie nogi chciały ponieść gdzieś dalej. Trasę na Dwernik Kamień, nieco zmieniłam, o czym później. Na pewno wiele przez to straciłam, ale jeszcze więcej zdaje się, odebrała mi nietrafiona pogoda, było dżdżyście a na szczycie nie wiele można było podziwiać. Nie licząc smagania wiatrem i deszczem po policzkach ;)
Drogę stokówką przepędziłam, przez moment sądząc że gdzieś w krzakach czai się niebezpieczny zwierz:) Wyobraźnia płata mi czasem takie figle. Szłam sama nikogo nie spotykając po drodze, w chwili gdy wydawało mi się, że siedzi i śledzi mnie wilk, włoski na rękach stanęły mi dęba a pod skórą, poczułam przejmujące gorąco ;) Do skrętu na Dwernik Kamień przeszłam w 50 minut...
Dalej prowadził szlak, rozjeżdżony przez ciężkie pojazdy, i rozmyty przez deszcze. Szlak przypominał rozlepioną gigantyczną plastelinę, wypełnioną żółtą wodnistą mazią. By nie utopić butów, szłam lasem, prawie do samej Magury.
Załącznik 19517
W miedzy czasie, depcząc tak krok za krokiem, dość szybkim marszem, zauważyłam podejrzany trop dzikiego zwierza... To dodało mi energii i podziałało jak bat z drugiej strony pomyślałam sobie jaka ja głupia, że sama po Bieszczadach chodzę...
Załącznik 19518
Gdy minęłam Magurę, planowałam jeszcze, że wracać będę przez Hylaty...Na Dwernik Kamień dotarłam sporo poniżej czasu z tablic i oznaczeń. Jakby mnie wilk jaki gonił ;P Na szczycie nagrodą były borówki i ławeczka :) Zjadłam banana, zostawiając kromki z masłem orzechowym w pleckaku na potem dla misia, jeśli taki pojawiłby się na mojej drodze ;P
Załącznik 19519
Niestety, zadzwonił telefon i już widziałam, że guzik, muszę spieszyć się z powrotem w stronę Nasicznego, lub też drałować pieszo jeszcze ze 3 godziny lub więcej. Pora nie była wczesna, pogoda też nie za serdeczna. Widok na wodospad, zostawiłam sobie na raz następny, jednocześnie sprawdziłam własnymi nogami zejście (i wyjście) od strony Nasicznego.
Widok ze szczytu, musi zapierać dech w piersiach, jeśli tylko jest odpowiednia widoczność... tej nie było :( Pobłądziłam oczami wyobraźni daleko hen przed siebie i zamieniwszy, kilka zdań z napotkanymi podróżnikami na szczycie ruszyłam w drogę do Nasicznego.
Podsumowując, muszę przyznać, że to dobra trasa dla tych którzy pierwszy raz, lub też chcą w ciszy i w spokoju pochodzić po górkach a jednocześnie nie dreptać krok w krok za kimś.
Piątkowy widok tłumów na Połoninie Wetlińskiej przekonał zaś do tego, by bardziej przemyślanie dobierać czas na wypad w Bieszczady. Wakacje to nie jest ten klimat ;)
pozdrawiam :)