bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Czy ktoś (raczej ze starej gwardii) zna podejście do chaty tzw "ścieżką zboczeńców"? Bo ona właśnie zdaje się od Chmiela szła. nikt tamtędy nie chodzi chyba a z tego co pamiętam to fajna ścieżka była. Może wartało by odnowić tradycje tylko kto z jeżdżących na Otryt zna tą drogę?
apropous...
Macie czasem wrażenie, chodząc po Otrycie, że wpadacie w jakieś pętle i tuntle czasowe? Że ten sam oddcinek drogi pokonujecie raz w 12 min a raz w 38 mimo, że jesteście przekonani, że tempo było takie jak zwykle? Albo, że wychodząc z jednego punktu dopada was myśl w którą się zagłębiacie idąc i dosłownie BUDZICIE się już na miejscu, albo że wogóle przestaje wiać wiatr, wszystko milknie, schodzi mgła i robi się jakoś dziwnie? Tak jakby cała góra przykryła się kocem, wstrzymała oddech i zastygła nie chcąc zostać zauważoną. Tylko przez co? Jak schodzi ta mgła to mam uczucie jak by dookoła działo się coś czego mam nie być świadkiem. Czy będąc dziećmi mieliście uczucie, że jak szybko się odwrócicie za siebie, to zobaczycie jak Bóg zmienia scenerię? Jeżeli tak, to właśnie o tym mówię.
Macio
pozdrawiam
OT - prośba do moderatora. Jesli możesz, to postaraj sie dopilnować, aby wszystkie tematy zaczynały się wielką literą. Zajawki tematów pojawiają się na conajmniej 3 serwisach i nieładnie wygląda jak wszystko jest z wielkiej, a jeden z malej, itp (na pozostałych forach poprawiam "ręcznie" jeśli trzeba). Tu przy okazji prosba do wszystkich forumowiczów: zaczynajcie tematy wielką literą, zaoszczędzicie nam nieco roboty.
Sciezka zboczencow? Hm, ciekawe... Droga od Chmiela - rzeczywiscie rzadko ostatnio uczeszczana - zawsze byla jedna z moich ulubionych, ale jako zywo, nigdy zadnego zboczenca tam nie spotkalem (nie zebym szukal...). Lazilem zreszta wielokrotnie chyba wszystkimi mozliwymi podejsciami pod Otryt (tak z 8-9 roznych, nie liczac tych jak sie zgubilem :o)) i tez nic. No chyba zeby zaliczyc do tej kategorii Jozia Polanskiego, ale to i tak raczej od strony Lutowisk/Skorodnego, a nie od Chmiela.
Jakby ktos chetny, to obie drogi do/od Chmiela moge chetnie pokazac, ale raczej juz chyba w nastepnym sezonie.
Pozdrawiam,
andy
Na tej ścieżce czai się Miśka z Otrytu ! :roll:
Odpisze Macio, bo sam mialem podobne doswiadczenia na Otrycie (gubienie sie, poczucie kompletnego zakrzywienia czasu). Sam sie kiedys gubilem na Otrycie po przejsciu 100 metrow juz bylem zgubiony.
Opisze to tylko nie wiem kiedy :( Bo czasu nie mam.
Chłopaki!
Nie pijcie tyle. :roll:
Chłopaki!
Nie pijcie tyle. :roll: Hmm nie rozumiem ale to moze od nadmiernego picia??? :cry:
Cze Janio!
Właśnie o tym mówię, gubienie się na ścieżce, która zna się jak swój pokój i tak dalej. Czekam z na odpowiedź.
Pozdro
Macio
Macie czasem wrażenie, chodząc po Otrycie, że wpadacie w jakieś pętle i tuntle czasowe? Kiedyś wpadłem tam w taki tunel czasowy. Niemal trzy dni mi wyleciały z życiorysu. Gdyby nie osioł Bila (nie pamiętam jak się nazywał) pewnie było by ich więcej. Ale to właśnie ten poczciwy zwierzak obudził mnie i uświadomił o czekającej mnie rzeczywistości. Przekonałem sie również, że tylko na Otrycie powiedzenie "głupi jak osioł" jest bynajmniej nie poprawne.
Osiol nazywal sie Hermaszewski :o) i podobno rzeczywiscie nie byl taki glupi...
A pamietasz Janio nasze wspolne zagubienie w drodze na Polanke? Bylismy chyba o krok od implozji, ale jakos sie udalo przewalczyc...
Pozdrofka,
andy
Oj tak pamietam Andy pamietam. W sumie sie udalo. Fakt ta implozja moze nas zaskoczyc. Dlatego trzeba bedzie w sobote jakos sobie dac rade z nia. Czy myslisz, ze znajdzie sie jakies piwko u Ciebie?? :wink:
No k...., dla spragnionych zawsze, a dla chroniacych sie przed implozja przede wszystkim... To strasznie niebezpieczna cholera, wiec trzeba uwazac. Moze i co insze sie znajdzie, jakby co.
andy
No to mi ulzylo. Szczegolnie, ze przez te kilka dni nie bede mogl zapobiegac tej straszliwej grozbie wiec w sobote bede musial na zapas zadzialac w tej kwestii :lol:
Tak Macio był taki czas jak jeszcze byłes w kołysce , parkowalo się pod chalupą Dąbrowskich . Podchodziliśmy zabierając ze soba mleko . Ach co to były za czasy .
Jedno muszę stwierdzić. Potraficie zachęcić do wędrówki po Otrycie. Jeszcze kilka tego rodzaju postów o petli czasowej to będę tylko marzyc o jednym. Wędrówkach po Otrycie.
Lucyna - to nie ma co marzyc, tylko trzeba przyjechac i polazic. A czas na to akurat najwlasciwszy - wrzesien na Otrycie to prawdziwa bajka!!!
Do zobaczenia,
A.
A jednak! Piotr zną tą drogę. Czyli pamiętałem dobrze, że coś takiego istnieje. Wójek Freud miałby wiele ciekawego do powiedzenia, o tym, że nagle wymyśliłem sobie jakąś "ścieżkę zboczeńców" i chcę, żeby mi ją ktoś pokazał.
...tym niemniej fajnie było by się nią przejść:D
A Ty Lucynko poprstu przyjeżdżaj, bo jak zauważył słusznie Andy- Otryt we wrześniu wyjątkowym doświadczeniem się jawi. Pętle czasowe i tunele przestrzenne czekają.
....i widoki nie w kij dmuchał:D
Macio
Wiem, ale czas. Mam nadzieję, że uda mi się wyskrobać chociaż jeden dzień. W tym roku byłam tam dwa razy na szkoleniu. Wspaniałe, dzikie tereny. Zobacze je napewno ale w zimowej szacie. Pa
Oj byłam tam raz ale co to było za przeżycie... Skała Dobosza, burza, zjezdzanie na pupie, przechodzenie przez San w butach... Niesamowite ale włąsnie takie coś kocham i napewno tam wróce... Jeszcze jak piszecie o tunelach czasowych. Może we wrzesnie tam nie zawitam ale w listopadzie na pewno :)
Skoro wspomniałaś tę uroczą część ciała - w listopadzie powinny juz być gotowe prycze, na nich materace (te już są), czyli wygoda dla wspomnianej. Poza tym to dobry czas: w zeszłym roku, właśnie w listopadzie mieliśmy w ciągu kilku dni 4 pory roku. Jednego dnia kąpałem się w misce na balkonie przy +27 w słońcu, drugiego była typowa piękna jesień bieszczadzka, potem wiosna, a nekst dej rano - biało od śniegu.
Pozdrawiam
Julo (majster)
Będę w październiku u Tosi. Odwiedzę Otryt i Chatę. Mam nadzieję na miłe spotkanie, może się uda?. Na razie nie mogę podać terminu, ale jak tylko coś się wyjaśni, dam znać
Długi
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
apropous...
Macie czasem wrażenie, chodząc po Otrycie, że wpadacie w jakieś pętle i tuntle czasowe? Że ten sam oddcinek drogi pokonujecie raz w 12 min a raz w 38 mimo, że jesteście przekonani, że tempo było takie jak zwykle? Albo, że wychodząc z jednego punktu dopada was myśl w którą się zagłębiacie idąc i dosłownie BUDZICIE się już na miejscu, albo że wogóle przestaje wiać wiatr, wszystko milknie, schodzi mgła i robi się jakoś dziwnie? Tak jakby cała góra przykryła się kocem, wstrzymała oddech i zastygła nie chcąc zostać zauważoną. Tylko przez co? Jak schodzi ta mgła to mam uczucie jak by dookoła działo się coś czego mam nie być świadkiem. Czy będąc dziećmi mieliście uczucie, że jak szybko się odwrócicie za siebie, to zobaczycie jak Bóg zmienia scenerię? Jeżeli tak, to właśnie o tym mówię.
Macio
pozdrawiam
OT - prośba do moderatora. Jesli możesz, to postaraj sie dopilnować, aby wszystkie tematy zaczynały się wielką literą. Zajawki tematów pojawiają się na conajmniej 3 serwisach i nieładnie wygląda jak wszystko jest z wielkiej, a jeden z malej, itp (na pozostałych forach poprawiam "ręcznie" jeśli trzeba). Tu przy okazji prosba do wszystkich forumowiczów: zaczynajcie tematy wielką literą, zaoszczędzicie nam nieco roboty.
Sciezka zboczencow? Hm, ciekawe... Droga od Chmiela - rzeczywiscie rzadko ostatnio uczeszczana - zawsze byla jedna z moich ulubionych, ale jako zywo, nigdy zadnego zboczenca tam nie spotkalem (nie zebym szukal...). Lazilem zreszta wielokrotnie chyba wszystkimi mozliwymi podejsciami pod Otryt (tak z 8-9 roznych, nie liczac tych jak sie zgubilem :o)) i tez nic. No chyba zeby zaliczyc do tej kategorii Jozia Polanskiego, ale to i tak raczej od strony Lutowisk/Skorodnego, a nie od Chmiela.
Jakby ktos chetny, to obie drogi do/od Chmiela moge chetnie pokazac, ale raczej juz chyba w nastepnym sezonie.
Pozdrawiam,
andy
Na tej ścieżce czai się Miśka z Otrytu ! :roll:
Odpisze Macio, bo sam mialem podobne doswiadczenia na Otrycie (gubienie sie, poczucie kompletnego zakrzywienia czasu). Sam sie kiedys gubilem na Otrycie po przejsciu 100 metrow juz bylem zgubiony.
Opisze to tylko nie wiem kiedy :( Bo czasu nie mam.
Chłopaki!
Nie pijcie tyle. :roll:
Chłopaki!
Nie pijcie tyle. :roll: Hmm nie rozumiem ale to moze od nadmiernego picia??? :cry:
Cze Janio!
Właśnie o tym mówię, gubienie się na ścieżce, która zna się jak swój pokój i tak dalej. Czekam z na odpowiedź.
Pozdro
Macio
Macie czasem wrażenie, chodząc po Otrycie, że wpadacie w jakieś pętle i tuntle czasowe? Kiedyś wpadłem tam w taki tunel czasowy. Niemal trzy dni mi wyleciały z życiorysu. Gdyby nie osioł Bila (nie pamiętam jak się nazywał) pewnie było by ich więcej. Ale to właśnie ten poczciwy zwierzak obudził mnie i uświadomił o czekającej mnie rzeczywistości. Przekonałem sie również, że tylko na Otrycie powiedzenie "głupi jak osioł" jest bynajmniej nie poprawne.
Osiol nazywal sie Hermaszewski :o) i podobno rzeczywiscie nie byl taki glupi...
A pamietasz Janio nasze wspolne zagubienie w drodze na Polanke? Bylismy chyba o krok od implozji, ale jakos sie udalo przewalczyc...
Pozdrofka,
andy
Oj tak pamietam Andy pamietam. W sumie sie udalo. Fakt ta implozja moze nas zaskoczyc. Dlatego trzeba bedzie w sobote jakos sobie dac rade z nia. Czy myslisz, ze znajdzie sie jakies piwko u Ciebie?? :wink:
No k...., dla spragnionych zawsze, a dla chroniacych sie przed implozja przede wszystkim... To strasznie niebezpieczna cholera, wiec trzeba uwazac. Moze i co insze sie znajdzie, jakby co.
andy
No to mi ulzylo. Szczegolnie, ze przez te kilka dni nie bede mogl zapobiegac tej straszliwej grozbie wiec w sobote bede musial na zapas zadzialac w tej kwestii :lol:
Tak Macio był taki czas jak jeszcze byłes w kołysce , parkowalo się pod chalupą Dąbrowskich . Podchodziliśmy zabierając ze soba mleko . Ach co to były za czasy .
Jedno muszę stwierdzić. Potraficie zachęcić do wędrówki po Otrycie. Jeszcze kilka tego rodzaju postów o petli czasowej to będę tylko marzyc o jednym. Wędrówkach po Otrycie.
Lucyna - to nie ma co marzyc, tylko trzeba przyjechac i polazic. A czas na to akurat najwlasciwszy - wrzesien na Otrycie to prawdziwa bajka!!!
Do zobaczenia,
A.
A jednak! Piotr zną tą drogę. Czyli pamiętałem dobrze, że coś takiego istnieje. Wójek Freud miałby wiele ciekawego do powiedzenia, o tym, że nagle wymyśliłem sobie jakąś "ścieżkę zboczeńców" i chcę, żeby mi ją ktoś pokazał.
...tym niemniej fajnie było by się nią przejść:D
A Ty Lucynko poprstu przyjeżdżaj, bo jak zauważył słusznie Andy- Otryt we wrześniu wyjątkowym doświadczeniem się jawi. Pętle czasowe i tunele przestrzenne czekają.
....i widoki nie w kij dmuchał:D
Macio
Wiem, ale czas. Mam nadzieję, że uda mi się wyskrobać chociaż jeden dzień. W tym roku byłam tam dwa razy na szkoleniu. Wspaniałe, dzikie tereny. Zobacze je napewno ale w zimowej szacie. Pa
Oj byłam tam raz ale co to było za przeżycie... Skała Dobosza, burza, zjezdzanie na pupie, przechodzenie przez San w butach... Niesamowite ale włąsnie takie coś kocham i napewno tam wróce... Jeszcze jak piszecie o tunelach czasowych. Może we wrzesnie tam nie zawitam ale w listopadzie na pewno :)
Skoro wspomniałaś tę uroczą część ciała - w listopadzie powinny juz być gotowe prycze, na nich materace (te już są), czyli wygoda dla wspomnianej. Poza tym to dobry czas: w zeszłym roku, właśnie w listopadzie mieliśmy w ciągu kilku dni 4 pory roku. Jednego dnia kąpałem się w misce na balkonie przy +27 w słońcu, drugiego była typowa piękna jesień bieszczadzka, potem wiosna, a nekst dej rano - biało od śniegu.
Pozdrawiam
Julo (majster)
Będę w październiku u Tosi. Odwiedzę Otryt i Chatę. Mam nadzieję na miłe spotkanie, może się uda?. Na razie nie mogę podać terminu, ale jak tylko coś się wyjaśni, dam znać
Długi