ďťż

Rowerem do źródła Sanu

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Witam. Chciałbym się dowiedzieć jak na ten moment wygląda ta trasa. Gdzie najdalej dojadę samochodem, a potem rowerem? I jak z opłatami? Pozdrawiam.


A powiedz jeszcze czy chcesz jechać od polskiej strony czy od ukraińskiej ?
Od polskiej.
Samochodem do parkingu w Bukowcu, gdzie w punkcie kasowym można wnieść opłatę ,i pokarmić z ręki oswojone lisy ,dalej parę kilometrów aż do scieżki prowadzącej na szlak ,można rowerem,tylko co dalej z tym rowerem...pieszo byłem owszem w tamtym roku w pażdzierniku,ale rowerem?Jakoś tego nie widzę ...część trasy przynajmniej z początku wiedzie po drewnianych wąskich pomostach....następnie też jest dosyć ciężko.to nie jest łatwa trasa dla roweru ale......;)


Akurat o teren się nie martwię, ale bardziej chodzi mi o jakieś zakazy/ewentualne spotkanie strażnika.
Zakazy są i strażnicy BPN też, jest też SL i SG i wszyscy mają prawo zatrzymać i... no właśnie, i co dalej? Mają uprawnienia, mogą wlepić mandat, mogą tylko porozmawiać i pouczyć, mogą tylko zawrócić. Moja rada to dojechać do cerkwiska i skitrać rower gdzieś w krzakach a dalej na nogach oznaczoną znakami ścieżką lub szlakiem.
Generalnie na terenie BPN rowerem można się poruszać tylko po szlakach rowerowych
https://www.bdpn.pl/index.php?option...=615&Itemid=55
i prawie każda mapa Bieszczad ma oznaczenia szlaków rowerowych a niektóre nawet informacje o zakazie jazdy np. ta
http://www.twojebieszczady.net/mapa-on/biesz3.php
Spotkanie z pogranicznikami jest jak najbardziej realne ze względu poruszania się wzdłuż granicy,sam tego doświadczyłem gdy blisko już zródła Sanu mineliśmy się z dwu osobowym patrolem pieszym Straży Granicznej....który własnie schodził z góry...
Dwa lata temu spałem na parkingu BPN w Bukowcu ze względu na późny przyjazd ze Lwowa. Ze względu na powołane wcześniej lisy nie rozbijałem namiotu (bąblowica) tylko przyciąłem komara w aucie. Tak pięknych gwiazd jak tam od lat nie widziałem, wcześniej odwiedziłem tylko zagrodę żubrów i cmentarz a potem tylko patrzyłem na gwiazdy. Jeśli chodzi o SG to wystawiłem dowód osobisty w oknie samochodu - i to był strzał w dychę bo później spotkałem strażników na szlaku - śmiali się, że gdyby nie to - pobudkę miałbym o 3 rano. Rowerem można podjechać kawałek, ale do samego źródła bez szans na dojazd pomijając zakazy. Rower przypniesz do drzewa, raptem kilka osób jest na tym szlaku, wokół głusza kto niby miałby go ukraść?
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl