ďťż

Ranking szlaków

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

...ostatnia tablica BIESZCZADY pokazuje 50 najczęściej wybieranych szlaków w tej grupie,proszę powiedzieć koledzy,co Waszym zdaniem uplasowało pierwsze trzy szlaki w czołówce,a raczej ich kombinacje?
1.Przełęcz Siodło-Tarnica
2.Tarnica-Przełęcz Siodło
3.Wołosate-Przełęcz Siodło
jest coś szczególnego,niepowtarzalnego,na co zwrócili uwagę wybierający,czy to raczej przypadkowe?
http://www.szlaki.net.pl/popularne.php
Mario


Ok.dzięki kolego za info na priva...no nie pomyślałem
Hey!
Każdy chce zdobyć Tarnicę, więc szlak najpopularniejszy (choć z pewnością nie najciekawszy :-)

Każdy chce zdobyć Tarnicę, więc szlak najpopularniejszy (choć z pewnością nie najciekawszy :-) dzięki Gandalf...właśnie tak mi jedna osoba pisała,że jest parcie na Tarnicę/wysokość...odpuszczam więc sobie ją i pierwszym razem jej nie zaliczę.


Zasłyszane:
"-byliśmy na Tarnicy, udało się zdobyć więc można wracać do domu
- ale Bieszczady to nie tylko Tarnica
- ale najwyższy szczyt zaliczony więc po co chodzić dalej"
Tak więc dla niektórych Bieszczady to wyłacznie Tarnica
A po kiego ch.....ja coś zdobywać za przeproszeniem, że tak sobie wypsnę wulgarnie i lekko na temat ciężki jak zupa z ołowiu?
zdobywać, zaliczać, etc. etc. wielce nie czaję ów imperatywu , choć to może jeno retoryka, gdzie pod pustym jak bęben słowem kryją się ochy i achy.
a mnie zastanawia nie to dlaczego te trasy się uplasowały w czołówce ale - w ogóle co to za trasy? zastanawialam się w ogóle co to jest Przełęcz Siodło i czy to nie jest czasem trasa od Siodła Tarnicy do Tarnicy i spowrotem :D ale mapa Ruthenus mówi że druga Przełęcz Siodło (poza Siodłem Tarnicy) znajduje się między Haliczem (na wschód) i Wołowym Garbem na 1212m. ok - tylko że na nią nie prowadzi żaden szlak turystyczny i w ogóle jest to Park Narodowy więc wchodzenie na ową przełęcz nie jest legalne - więc nie rozumiem w ogóle dlaczego owa Przełęcz Siodło tak się pojawia w tych rankingach jako najbardziej popularna i oblegana. I powiem szczerze że nie rozumiem logiki tych trzech szlaków.

Pełta, Twoje pytanie co jest interesującego w tych szlakach troche mnie dziwi, nie ukrywam. Tak samo by mnie zdzwiło gdyby miłośnik Bieszczadów zapytał mnie pretensjonalym tonem - co jest interesującego na Połoninie Wetlińskiej? To są Bieszczady, to są połoniny, widoki, z Bieszczadów Wysokich zdarza się dobrze widzieć Beskidy Ukraińskie. To pewnie chciałbyś usłyszeć, bo to wyróżnia je on innych szczytów. Widok na Połoninę Bukowską - najpiękniejszy widok w całych polskich Bieszczadach. Ale to wszystko to i tak nie to po co tam chodzę. Odpowiem krótko - nie rozumiem pytania zadanego przez człowieka który planuje kupić sobie domek w Bieszczadach - co jest ciekawego na powiedzmy odcinku "Tarnica - Przełęcz Siodło".

Fakt faktem, połoniny, Tarnica, Rawki to szlaki tak oblegane w sezonie że nam tu obecnym nie specjalnie się nawet chce tam wybierać, pomijając fakt że przeszliśmy je wiele razy z każdej strony wzdłuż i wszerz. ale gdyby odjąć ten tłum ludzi - czyli wypowiedzieć się wyłącznie o samych górach/szlakach - mogłabym pisać o nich eseje, tak tak - o Tarnicy czy Weltińskiej, które przeszliśmy tyle razy że moglibyśmy chodzić z zamkniętymi oczyma. Ale pisanie o rzeczach oczywistych wydaje mi się niepotrzebne :} Mnie z kolei razi coś innego - to że właśnie Ci wielcy Bieszczadnicy uważają za banalne powyższe szlaki.

Ja osobiście wybrałabym zupełnie inne szlaki jako ulubione, pewnie ich w tym 50-szlakowym rankingu nawet nie znajdę. Ale podobnie jak mi to Bazyl w Tarnawie powiedział, powiem - nie gadam głośno jakie są moje ulubione szlaki żeby czasem nie znalazły się one na przykład w owym rankingu.

Podobnie jak Kropek powiem, że szczyty nie są dla mnie celem. Celem jest wędrówka sama w sobie. Celem jest droga. Celem nie są widoczki z Tarnicy, Rabiej czy Bukowiny. Póki jestem na chodzie nigdy nie wjadę na górę kolejką:) Droga - iść iść iść i święty spokój :)
Jimi,no i dobrze,że wyrzuciłaś to z siebie,dzięki!
No niestety Jimi każdy ma jakieś halo... Jedni jak widać chwalą się że coś zdobywają (tak jak w moim przykładzie) inni robią rankingi,ale to tak na prawdę jest dobre bo zazwyczaj Ci ludzie nie pojadą w te nasze ulubione miejsca do których my trafiamy, bo jeżeli już wrócą w Bieszczady to wyjdą na Caryńską i Wetlińską, Tarnicę i Rawki i na tym się skończy ich przygoda z Bieszczadem. A "nasze" miejsca zostaną wciąż nasze. Oby więcej rankingów. Polecam Tarnicę:)

Jimi,no i dobrze,że wyrzuciłaś to z siebie,dzięki! ??co wyrzuciła?? Jimi powiedziała że ranking ...jest dla niepełnosprytnych...każdy bardziej rozgarnięty...ma swoje prywatne dróżki które kocha... Po co rankingi na które głosują przypadkowi przechodnie? Bo trudno brać poważnie wyniki:)
No i dobrze, że są różne punkty patrzenia. Ostatnio czytam trochę o Himalaizmie i spotkałam się z wypowiedziami polskich himalaistów że wchodzą na dany szczyt po to by odnotować swoje wejście jako pierwsze w ogóle. Przykładowo, o ile nie pomyliłam osoby, Krzysztof Wielicki strasznie chciał zdobyć południową ścianę Lhotse tylko dlatego żeby odnotować swoje wejście jako pierwszy. Kiedy w końcu Ruscy pierwsi ją pokonali, temat przestał go interesować, bo jak powiedział "ściana już została przez kogoś zdobyta, już nie potrzebuję na nią wchodzić". każdy ma jakiegoś bzika:) i niech sobie chodzi jak chce. chodziło mi o to, że nie lubię tego podejścia Bieszczadników którzy uważają owe standardy Bieszczadzkie za banalne - w końcu my też od tego zaczynaliśmy i chyba najpierw za to pokochaliśmy te góry. chyba problem nie leży w Tarnicy (pieprzyć jej wysokość:P) i tłumach wokół niej ale w tym w jakim czasie na nią idziemy, bo zdarzało mi się chodzić samej po standardach i nie spotkać żywej duszy:))
Jimi!! Czemu tak nerwowo?;) Podpisuję sie czterema kończynami pod Twoimi myślami!! Każdy z nas ma swoje kochane drogi i nikt ich nie odbierze tak jak my!! Dlatego wszystkie takie rankingi nie mają sensu(delikatnie mówiąc)
co nerwowo :) jak pisałam ostatni komentarz to nawet nie widziałam jeszcze Twojego:) pozdrawiam gorąco
Jimi o to właśnie chodzi:). Ja również spacerowałam Wetlińską spotykając 2 osoby i to samo było z Tarnicą. Trzeba poznać trochę te góry i się w nich zakochać żeby wiedzieć co gdzie jak i kiedy chociaż mniej więcej. Dlatego Creamcheese ma racje że nie ma co się denerwować niepotrzebnie.
Jak ktoś chce coś zdobyć bo nikt tam wcześniej nie był i robi to dla tzw lansu to jego problem,ale uważam że nie ma potrzeby brać sobie takich rzeczy do serca.
Rankingom zdecydowanie mówię tak.
z cytowanego rankingu nic nie wynika...chyba tylko to, że 35 osób lubi spacerować asfaltem z Wołosatego do UG;)...fakt, było to klimatyczne miejsce przed gruntownym remontem drogi...ale wtedy to i klimatyczny był przejazd autobusem pospiesznym (bodajże z Krakowa 6.50) i zdziwienie wsiadających w UG, że płacą za pospieszny a jadą z prędkością trzykołowego rowerka omijając wężykiem wspaniałe dziury w jezdni. Ech, gdzie te czasy!?

z cytowanego rankingu nic nie wynika...chyba tylko to, że 35 osób lubi spacerować asfaltem z Wołosatego do UG;)...fakt, było to klimatyczne miejsce przed gruntownym remontem drogi...ale wtedy to i klimatyczny był przejazd autobusem pospiesznym (bodajże z Krakowa 6.50) i zdziwienie wsiadających w UG, że płacą za pospieszny a jadą z prędkością trzykołowego rowerka omijając wężykiem wspaniałe dziury w jezdni. Ech, gdzie te czasy!? Tez za nimi tesknie jak szlag... Normalnie az mi sie gęba usmiechnela jak przeczytalam twojego posta! Na samo wspomnienie... Wtedy to nawet w gory nie trzeba bylo leźc - tak fajnie bylo w dolinach....
Niby tak calkiem niedawno a calkiem inny swiat... ale gorsze jeszcze od zmian w asfalcie sa zmiany w mentalnosci ludzi, nawet tych niby kochajacych gory, wyprawy, przygody...

Tez za nimi tesknie jak szlag... Normalnie az mi sie gęba usmiechnela jak przeczytalam twojego posta! Na samo wspomnienie... Wtedy to nawet w gory nie trzeba bylo leźc - tak fajnie bylo w dolinach... Może ktoś ma fotę z tego "niebieskiego" UG - Wołosate sprzed przebudowy drogi?? Ale taką żeby "asfalt" było widać!! Poproszę!! Tęsknota będzie jeszcze większa. Pozdrawiam stęsknioną Bubę;)
Czytajac tych kilka postów o "asfalcie w górach" przypomniała mi się ciekawa relacja z wyprawy po górach Rumunii, Ukrainy i Polski autorstwa pewnego rumuńskiego podróżnika. Zachęcam do zapoznania się z tą relacją, gdyż kilka uwag jej autora o wędrowaniu w polskich górach (konktretnie właśnie o Bieszczadach) jest zaskakująco zbieżna z odczuciami przynajmniej części użytkowników niniejszego forum: http://www.notrails.info/Hiking_3.html - zwróccie proszę uwagę szczególnie na drugi akapit, tyczący Polski właśnie, a zwłaszcza na konkluzję w końcówce tego akapitu :-) .
Zresztą cała relacja Pana Dumitru (także o górach Ukrainy i Rumunii - dostępne w postaci aktywnych linków na dole strony) godna jest przeczytania, jesli ktoś ma czas i zna dobrze angielski :-) .

Może ktoś ma fotę z tego "niebieskiego" UG - Wołosate sprzed przebudowy drogi?? Ale taką żeby "asfalt" było widać!! Poproszę!! Tęsknota będzie jeszcze większa. Kurde.. Czlowiek nie robil zdjecia tego asfaltu wtedy- bo myslal ze taki byl,jest i zawsze taki bedzie.. czasem jak jest fajnie to czlowiek traktuje to jak norme- i nie przez mysl nie przejdzie ze mu to kiedys ktos odbierze.. Zwykle potrafimy docenic dopiero to, co stracilismy :-(
A drogi z betonowych płyt tez lubisz?

Tu Wołosate w 97 roku- troche widac asfalt :-P

https://picasaweb.google.com/buba.da...53049167535058

za Wołosatym, z tegoz samego roku
https://picasaweb.google.com/buba.da...52962030759986

To jeszcze pare bieszczadzkich fotek z innych rejonow- "z tamtych lat" - dla milosnikow pokruszonego, zarastajacego trawa, pylistego asfaltu :-)
https://picasaweb.google.com/buba.da...53108359962706
https://picasaweb.google.com/buba.da...57987532277202


. Pozdrawiam stęsknioną Bubę;) moze bedzie kiedy okazja spotkac sie na jakiejs dziurawej drodze i wspolnie potęsknic do lepszych bieszczadzkich czasow :-D


[ godna jest przeczytania, jesli ktoś ma czas i zna dobrze angielski :-) .[/SIZE] Czas to by sie i znalazl... A biorac pod uwage to ostatnie zdanie drugiego akapitu (o ile je dobrze zrozumialam ;) )- to by sie chcialo poczytac reszte relacji..

a rodzice mowili- "ucz sie jezykow, przyda ci sie"... ech... trzeba bylo sluchac starszych ;) a dla mnie angielski zawsze byl symbolem zachodniego syfu wiec budzil wstret i odraze i jakos nie wchodzil do glowy ;)
Buba!! Wzruszyłaś mnie tymi fotkami!! Ten asfalt wyrastający kępkami spośród trawy!! Dzięki!! Pozdrawiam i obiecuje piwo przy najbliższym spotkaniu.:smile:
wiecej fotek klimatycznych drog wysylam ci na PW coby nie draznic naszych szanownych moderatorow :-P


Pozdrawiam i obiecuje piwo przy najbliższym spotkaniu.:smile: Obiecuje sie zrewanzowac jakims dobrym trunkiem :-D
Trochę inne spojrzenie:

http://www.bdpn.pl/index.php

Było wcześniej takie rozróżnienie? Bo w mojej pamięci jakoś nic się "nie telepie"
Ja też sobie nie przypominam.I ciągle uważam,że to jednak drogo.

Czas to by sie i znalazl... A biorac pod uwage to ostatnie zdanie drugiego akapitu (o ile je dobrze zrozumialam ;) )- to by sie chcialo poczytac reszte relacji..

a rodzice mowili- "ucz sie jezykow, przyda ci sie"... ech... trzeba bylo sluchac starszych ;) a dla mnie angielski zawsze byl symbolem zachodniego syfu wiec budzil wstret i odraze i jakos nie wchodzil do glowy ;)
Bubo - nie zamieściłem oczywiście w moim poscie tego linka, aby popisać się swoją znajomością angielskiego, która jest u mnie, oględnie rzecz ujmując na poziomie średnio -komunikatywnym :-). Zresztą czasem , jak już nie mogę czegoś w słowie pisanym zrozumieć, wrzucam sobie tekst angielski w google translator i ten za mnie (co prawda pokracznie, ale sens idzie wyłapać) tłumaczy.
Link ów to coś z cyklu "jak nas widzą nas inni" - w tym przypadku jest to opisanie naszych "kultowych" Bieszczadów - gór, które wielu uzanje przecież za "dzikie", przez obserwatora z kraju, w którym wielu z nas (forumowiczów) było - (a mojego pod względem gór ulubionego) czyli Rumunii. Otóż w moim wolnym tłumaczeniu ten fragment brzmi tak (a ja się pod nim w zasadzie w całej rozciągłości mógłbym podpisać): "Przez kolejne trzy dni odbyliśmy wycieczkę górską w Bieszczady, przez niewielkie (ograniczone?) góry, gdzie trzeba czekać w kolejce, aby wejść na szlak, gdzie autobusy przyjeżdżają na czas i turystyka służy raczej zarabianiu pieniędzy i ludzie niekoniecznie są z tego zadowoleni. (...) Kiedy ludzie znają angielski, kiedy mapy są łatwo dostępne, kiedy drogi są całkowice wyasfaltowane aż do ostatniej chatki i kiedy nie ma pasterzy z którymi można w zamian za pogawędkę przy skwierczącym ognisku wieczorem "uhandlować" kawałek sera, kiedy - warcając do domu - od ubrania nie czuć zapachu dymu, turystyka górska przestaje mnie już interesować (przestaje być moją sparwą)."

Bubo - nie zamieściłem oczywiście w moim poscie tego linka, aby popisać się swoją znajomością angielskiego, która jest u mnie, oględnie rzecz ujmując na poziomie średnio -komunikatywnym :-). Zresztą czasem , jak już nie mogę czegoś w słowie pisanym zrozumieć, wrzucam sobie tekst angielski w google translator i ten za mnie (co prawda pokracznie, ale sens idzie wyłapać) tłumaczy. luki, ja w zadnym przypadku nie mialam na celu zarzucac ci jakiegos popisywania sie, nawet mi to przez glowe nie przeszlo..


[ Kiedy ludzie znają angielski, kiedy mapy są łatwo dostępne, kiedy drogi są całkowice wyasfaltowane aż do ostatniej chatki i kiedy nie ma pasterzy z którymi można w zamian za pogawędkę przy skwierczącym ognisku wieczorem "uhandlować" kawałek sera, kiedy - warcając do domu - od ubrania nie czuć zapachu dymu, turystyka górska przestaje mnie już interesować (przestaje być moją sparwą)." [/SIZE] dzieki za tlumaczenie (bo fragmentu o pasterzach nie udalo mi sie wylapac a jest istotny :) )

Ja tez w calej rozciaglosci moglabym sie podpisac pod tym fragmentem.. Calym.. Bo mnie takie gory tez totalnie nie interesuja.. I podobne mysli mialam w glowie gdy w 2007 roku po raz ostani przemierzalam zachodniobieszczadzkie dokladne szlaki i swieze asfalty.. ze to juz nie jest moj swiat...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl