Pierwszy wypad

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Cze¶æ, wczoraj wróci³em z pierwszego wypadu w Bieszczady, wypadu, którego nigdy nie zapomnê i z którego pomimo, ¿e dopiero wróci³em, to ju¿ my¶lê kiedy wybiorê siê ponownie.

Wypad ten by³ moim debiutem w podró¿owaniu z plecakiem. Plany mia³em ogromne i szumne, jednak¿e ¿ycie wszystko zweryfikowa³o. Okazuje siê, ¿e podró¿ "na ciê¿ko" ma zupe³nie inny charakter ni¿ ta "na lekko" i pomimo misternych przygotowañ, nie koniecznie wszystko przewidzia³em. Wszak tak siê nie da.

Pierwszego dnia wyl±dowa³em w Ustrzykach o 7.00. Powita³ mnie piêkny widok na Centrum Ustrzyk Górnych. Po kilkudziesiêciu minutach wyruszy³em na szlak. Mia³o byæ szybko, ³atwo i krótko. Spojrza³em na mapê i ruszy³em w stronê Rawek. Szlak by³ do¶æ ciekawy, aczkolwiek pierwszy etap do Wielkiej Rawki nie by³ zbyt widokowy. Dopiero na górze wszystko zosta³o zrekompensowane. Ju¿ wtedy odkry³em co¶ niesamowitego w Bieszczadach - pierwszych ludzi spotka³em dopiero po 2h wêdrówki, a wszystkich ludzi spotkanych na szlaku móg³bym policzyæ na palcach wszystkich koñczyn. Jak siê pó¼niej oka¿e - to by³ tylko prolog, i mo¿na nie spotkaæ "¿ywej duszy" du¿o, du¿o d³u¿ej. Z Rawek zszed³em do Wetliny, a stamt±d po skromnym posi³ku uda³em siê do Ustrzyk, gdzie pozna³em bardzo ciekawych ludzi i spêdzi³em bardzo mi³y wieczór.
Wtedy zacz±³em czuæ Ducha Bieszczad.

Drugiego dnia -tak¿e na lekko- ruszy³em w kierunku Tarnicy. Od Strony Ustrzyk. Tam ju¿ nie by³o tak spokojnie, a na górze by³o t³oczno niczym na Guba³ówce. Trzeba by³o szybko uciekaæ w stronê Halicza i Rozsypañca. Ludzi by³y t³umy, pomimo to jednak, widoki by³y niesamowite. Mimo tego, ¿e wysoko¶ci najwiêkszych lotów to nie by³y.
Jak siê pó¼niej okaza³o jednak, hitem tego dnia by³y mimo wszystko nie widoki, a toaleta, któr± wybudowali nam Szwajcarzy. Niesamowity wynalazek. I ciekawe, ¿e takie miejsca pojawiaj± siê zawsze wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebujemy.

Trzeci dzieñ -niedziela- by³ dniem ruszenia "na ciê¿ko" i mia³ byæ dniem pod znakiem Po³onin. Plan by³ szalony, ale ¿ycie go zweryfikowa³o. Bardzo d³ugo marudzi³em w Ustrzykach, na szlaku pojawi³em siê du¿o za pó¼no i spotka³em t³umy turystów. Dodaj±c do tego panuj±cy tego dnia skwar, wiedzia³em, ¿e nie ma szans na zrealizowanie tego planu ju¿ po wej¶ciu na Po³oninê Caryñsk±. Ale jak to siê mówi - trudno. Pejza¿e jednak by³y niesamowite.
Zszed³em do Brzegów, posili³em siê i d³ugo bi³em siê sam ze sob± i zastanawia³em siê "co zrobiæ". Wyruszy³em w górê, ale stwierdzi³em, ¿e jednak nie dam rady i z powrotem zszed³em do Brzegów. Tam popatrzy³em na mapê i uda³em siê na przystanek, gdzie okaza³o siê, ¿e Opatrzno¶æ nade mn± czuwa i od razu zjawi³ siê autobus. I tym sposobem, zamiast w zaplanowanej Zatwarnicy, pojawi³em siê w Kalnicy.

Czwarty dzieñ w planach mia³ up³yn±æ pod znakiem starych i opuszczonych wsi. I tak te¿ by³o, jednak w du¿o mniejszym zakresie - no có¿, ¿ycie.
Mimo wszystko wêdrówka przez opuszczone wsie -Jaworzec, £uh, Zawoja- dzia³ala na wyobra¼nie. To, ¿e zosta³y z nich tylko gdzieniegdzie stare jab³onie i pojedyncze mogi³y... Straszne, a jednocze¶nie niesamowite. Jest to ten etap ca³ego tego wyjazdu, którego nadal nie potrafiê zrozumieæ i nadal nie potrafie go opisaæ. Mo¿e kiedy¶ to siê uda. Przedostatnim etapem dnia by³a cerkiew w £opience. Zaskakuj±ce miejsce, niesamowite. Klimat panuj±cy w tej cerkwi, to jak zosta³a podniesiona Ona z ruiny, odrodzi³a siê niczym Feniks z popio³ów... Piêkne... Dobrze, ¿e Jej siê uda³o i nie podzieli³a losów cerkwi we wcze¶niej wspomnianych miejscowo¶ciach.
Tego dnia ostatecznym przystankiem by³a baza w £opience, a jego zwieñczeniem by³ najpiêkniejszy zachód s³oñca jaki podczas tego okresu widzia³em...

Pi±tego dnia plany do¶æ mocno pokrzy¿owa³a pogoda. Jak zwykle zbyt pó¼no wyszed³em. Jednak¿e dosta³em siê na £opiennik, a nastêpnie czarnym szlakiem do Jab³onek. Okaza³o siê, ¿e spotkanie pierwszych turystów dnia pierwszego po dwóch godzinach, to jest bardzo dobry wynik, bo tym razem prócz drwali wycinaj±cych las, przez kilka godzin nie spotka³em kompletnie nikogo. Po zameldowaniu siê w schronisku, mia³em ruszaæ masywem £opiennika do Baligrodu - niestety, nie uda³o siê ze wzglêdu na deszcz i burzê. Aczkolwiek do Baligrodu siê dosta³em - drog±. Niezwykle urokliwa miejscowo¶æ (jak wszystkie w Bieszczadach z reszt±). Tam równie¿ historia daje do my¶lenia: Kirkut, opuszczona cerkiew, obelisk upamiêtniaj±cy mê¿czyzn pomorndowanych przez UPA, czy niezwykle ciekawy epizod z pobytem w tym miejscu Karola Wojty³y... A¿ ¿al by³o wracaæ z powrotem do Jab³onek...

Dzieñ szósty to wêdrówka szlakiem rowerowym do Rabe. ¦wietne miejsce. Stamt±d uda³em siê zobaczyæ pobliskie Huczwice, Jeziorko Bobrowe, Kapliczkê Synarewo i sztolniê. Piêkne miejsca. Po udaniu siê jednak do pierwszego punktu - Jeziorka Bobrowego, wola³em nie ryzykowaæ i nie i¶æ w stronê Hryszczatej, tylko wracaæ t± sam± drog± - czu³em, ¿e bêdzie padaæ. I mia³em racjê. Pierwsz± falê przewidzialem co do minuty. Zd±¿y³em schowaæ siê w wiacie przy mostku prowadz±cym do Kapliczki. Po tym jak deszcz usta³ stwierdzi³em, ¿e ju¿ nic mi nie grozi - obszed³em pozosta³e punkty i uda³em siê w stronê Rabego. Niestety za wcze¶nie - burza powróci³a po kilku minutach. Po kilku minutach tej ulewy ju¿ nic mi nie przeszkadza³o - jedyne czego chcialem, to zobaczyæ znajomy ju¿ znak "Rabe". I po kilkudziesiêciu minutach go ujrza³em. W bazie spotka³em niesamowitych ludzi, a wieczór spêdzony na s³uchaniu niezwykle ciekawych opowie¶ci by³ jednym z najlepszych. W ogóle nie czu³o siê uciekaj±cego czasu, alkohol smakowa³ lepiej ni¿ zawsze, a pomimo tego, ¿e by³o mokro, noc by³a ciep³a, aczkolwiek krótka.

Rano nie chcia³o siê jednak spaæ. Tak¿e poranna zupka zalana wod± zagotowan± na ¿arze z ogniska z dnia poprzedniego smakowa³a lepiej ni¿ w dniach poprzednich. Tam wszystko by³o inne, a ka¿dy cz³owiek mia³ ¶wietn± historiê, któr± z chêci± siê dzieli³. Z ¿alem trzeba by³o ruszaæ - tego dnia w planach by³ ostani ju¿ przystanek: Komañcza.
Najpierw drog± ku prze³êczy ¯ebrak, a dalej GSB wprost do Komañczy. Mimo wczesnej pory do¶æ szybko spotka³em "szaleñców", którzy nocowali na ¯ebraku a celem ich drogi by³o przej¶cie ca³ego GSB. Szybko trafi³em tak¿e na ¶lady bytu ¯ubrów w tym miejscu, a krzy¿e mijane po drodze by³y punktami zamy¶lenia siê nad bol±cymi losami Najja¶niejszej...
Niesamowita droga, ludzie spotkani po drodze: weseli i rozmowni. Jedni koñczyli GSB, inni go dopiero zaczynali. Po tych, którzy koñczyli, wcale nie by³o widaæ zmêczenia, byli weseli i rado¶ni. Ka¿dy z nich by³ dla mnie mega pozytywnym impulsem i powodem do podziwu.
Naprawdê, podziwiam tych wszystkich ludzi, którym chce siê tu³aæ kilkana¶cie dni po to, by przebyæ w skwarze, czy deszczu, z obci±¿eniem na plecach te kilkaset kilometrów po górach. Mam nadziejê, ¿e te¿ mi siê kiedy¶ uda wybraæ na tak± wêdrówkê. To musi byæ co¶ niesamowitego.
Dotar³em najpierw do Duszatyna, gdzie znowu mog³em zadumaæ siê nad tym, ¿e jedynym znakiem po istniej±cej tu przed siedemdziesiêcioma laty wsi jest jedna mogi³a na cmentarzu... By³em jednak tak¿e mi³o zaskoczony: nie zawsze, praktycznie rzecz bior±c na ¶rodku pola, mo¿na zaopatrzyæ siê w co¶ do picia i co¶ zje¶æ.
Komañcza by³a ju¿ na wyci±gniêcie rêki: ostatni fragment drogi by³ jednak bardzo b³otnisty, szczê¶cie, ¿e prawie na koñcu czeka³ strumieñ, w którym mo¿na by³o sobie umyæ buty.
W Komañczy jednak czeka³o mnie niemi³e zaskoczenie: schronisko PTSM, zaznaczone na mapie by³o schroniskiem "widmo", schronisko PTTK oferowa³o jedynie pod³ogê, w cenie pokoju, a wszystkie cerkwie i ko¶cio³y, które chcia³em zobaczyæ by³y pozamykane. Jednak po kilku godzinach szukania uda³o siê znale¼æ "kawa³ek ³ó¿ka".
Wieczorem uda³o te¿ siê dotrzeæ do piêknego miejsca jakim jest klasztor w Komañczy. Nie dziwiê siê, ¿e komuni¶ci wys³ali kard. Wyszyñskiego w³a¶nie tam: wszak te 50 lat temu musia³ byæ to istny "koniec ¶wiata"...

Tak dobieg³a moja przygoda z Bieszczadami do koñca. Nastêpny dzieñ spêdzi³em g³ównie na dworcach, w autobusach i poci±gach, by dotrzeæ do Centralnej Polski. Zauwa¿y³em równie¿, ¿e w Rzeszowskiem od mojego ostatniej wizyty w tych "okolicach" wiele lat temu nie zmieni³o siê jedno: uwielbienie do wody i oran¿ady w szklanych butelkach. Tutaj dalej kupuje siê j± skrzynkami.

Je¶li kto¶ dobrn±³ do tego miejsca, to bardzo przepraszam za wszystkie b³êdy i to, jak ma³o szczegó³owo opisywa³em swoje wra¿enia. Zauwa¿y³e¶ pewnie tak¿e czêstotliwo¶æ wystêpowania s³owa "niesamowite". Tak, to wszystko by³o niesamowite. Kiedy o tym my¶lê, przypominam sobie pewne sceny, to tylko to s³owo potrafiê z siebie wydusiæ. Wszak by³ to niesamowity tydzieñ.

A ja ju¿ patrzê w kalendarz i zastanawiam siê, kiedy bêdê mog³ znowu "tam" wróciæ...


....dziêki za opowie¶æ:wink:...tak w³a¶nie siê zaczyna wracanie w Bieszczady...
Piêknie siê czyta, gdy oczami wyobra¼ni, mo¿na kolejny raz ¶ledziæ bieszczadzkie szlaki. Nie wiem czy dobrze zrozumia³em Twoje pierwotne plany.


Pi±tego dnia plany do¶æ mocno pokrzy¿owa³a pogoda. Jak zwykle zbyt pó¼no wyszed³em. Jednak¿e dosta³em siê na £opiennik, a nastêpnie czarnym szlakiem do Jab³onek.... Po zameldowaniu siê w schronisku, mia³em ruszaæ masywem £opiennika do Baligrodu - niestety, nie uda³o siê ze wzglêdu na deszcz i burzê. Aczkolwiek do Baligrodu siê dosta³em - drog±. Niezwykle urokliwa miejscowo¶æ (jak wszystkie w Bieszczadach z reszt±). Tam równie¿ historia daje do my¶lenia: Kirkut, opuszczona cerkiew, obelisk upamiêtniaj±cy mê¿czyzn pomorndowanych przez UPA, czy niezwykle ciekawy epizod z pobytem w tym miejscu Karola Wojty³y... A¿ ¿al by³o wracaæ z powrotem do Jab³onek... Rozumiem, ¿e zszed³e¶ do Jab³onek przez Woronikówkê, a nastêpnego dnia planowa³e¶ ponownie wej¶æ na Ture Berdo, aby doj¶æ do Baligrodu ?. Podziwiam samozaparcie i tempo pokonywania trasy.

Ma³a sugestia na przysz³o¶æ. Od J. Bobrowego, mo¿na przej¶æ przez Wierszki do prze³êczy 704 i w prawo stokówk±, aby dotrzeæ do dawnej wsi Rabe. A tu do bazy ju¿ jest rzut beretem.

Tak, to jest prawda, mi równie¿ wielokrotnie brakuje s³ów, aby okre¶liæ urok otaczaj±cej przyrody podczas pokonywania bieszczadzkiej przestrzeni. Pocieszam siê jednak pewn± z³ot± my¶l± " Ubóstwo s³ów nie pozwala na wyra¿enie zachwytu". "Zazdroszczê" tego innym, którzy potrafi± to piêknie robiæ.
¯yczê wiêcej takich "niesamowitych" :-) tygodni.
Jak na pierwszy raz, to piêknie to zrobi³e¶.
Dziêki za opisanie, z przyjemno¶ci± przeczyta³em.



Rozumiem, ¿e zszed³e¶ do Jab³onek przez Woronikówkê, a nastêpnego dnia planowa³e¶ ponownie wej¶æ na Ture Berdo, aby doj¶æ do Baligrodu ?. Podziwiam samozaparcie i tempo pokonywania trasy. Nie nie, Do jab³onek doszed³em z £opienki czerwonym na £opiennik a nastêpnie przez Boro³o i Kiczere. Pó¼niej mia³em przez Woronikówke wej¶æ na Berdo i do Baligrodu, ale to nie pyk³o. I to nie mia³o byæ nastêpnego dnia - to mia³o byæ tego samego dnia, którego dotar³em do Jab³onek ;)


Ma³a sugestia na przysz³o¶æ. Od J. Bobrowego, mo¿na przej¶æ przez Wierszki do prze³êczy 704 i w prawo stokówk±, aby dotrzeæ do dawnej wsi Rabe. A tu do bazy ju¿ jest rzut beretem. Tak, wiem o tym doskonale i s³ysza³em o tym szlaku. Jednak bior±c pod uwagê, ¿e chcia³em jeszcze zobaczyæ Kapliczkê Synarewo, a mój "meteorologiczny" nos mówi³ mi, ¿e mam coraz mniej czasu, wola³em zej¶æ t± sam± drog± i przeczekaæ burzê w³a¶nie na dole.

Dziêki za mi³e s³owa. Piêknie to siê robi jak siê czyta takie mi³e komentarze, nie spodziewa³em siê. Kolejne mi³e -Bieszczadzkie- zaskoczenie ;)

Nie nie, Do jab³onek doszed³em z £opienki czerwonym na £opiennik a nastêpnie przez Boro³o i Kiczere. Pó¼niej mia³em przez Woronikówke wej¶æ na Berdo i do Baligrodu, ale to nie pyk³o. I to nie mia³o byæ nastêpnego dnia - to mia³o byæ tego samego dnia, którego dotar³em do Jab³onek ;) Teraz wszystko jasne, tylko tych Kiczer w Bieszczadach jest bez liku, ale w tym przypadku nie stanowi to problemu z lokalizacj± :-). A podej¶cie na Woronikówkê, od strony Jab³onek, te¿ jest "atrakcyjne". Jeszcze raz gratulujê realizacji podjêtego wyzwania.
Dziêkujê za fajn± relacjê. Trochê brakuje mi fotek, ale od czego wyobra¼nia i pamiêæ?
Pozdrawiam
Zatonê³am w opowie¶ci, powróci³y wspomnienia z pierwszych wypraw, niezapomniane prze¿ycia, zapamiêtaj te chwile bêd± ci towarzyszyæ przy nastêpnych wypadach.

Cze¶æ, wczoraj wróci³em z pierwszego wypadu w Bieszczady, wypadu, którego nigdy nie zapomnê
(...)
nie czu³o siê uciekaj±cego czasu
(...)
Wszak by³ to niesamowity tydzieñ
(...)
A ja ju¿ patrzê w kalendarz i zastanawiam siê, kiedy bêdê mog³ znowu "tam" wróciæ...
To choroba, która toczy niejednego uczestnika tego forum.
Te¿ tak mam.
Zmotywowany ostatnimi komentarzami, aby od¶wie¿yæ wspomnienia, dodam kilka fotek. Nie mogê edytowaæ posta, dlatego bêdê dodawa³ regularnie, fragmentami. Pozwoli mi to d³u¿ej delektowaæ siê od¶wie¿aniem wspomnieñ ;)


Pierwszego dnia wyl±dowa³em w Ustrzykach o 7.00. Powita³ mnie piêkny widok na Centrum Ustrzyk Górnych. Po kilkudziesiêciu minutach wyruszy³em na szlak. Mia³o byæ szybko, ³atwo i krótko. Spojrza³em na mapê i ruszy³em w stronê Rawek. Szlak by³ do¶æ ciekawy, aczkolwiek pierwszy etap do Wielkiej Rawki nie by³ zbyt widokowy. Dopiero na górze wszystko zosta³o zrekompensowane. Ju¿ wtedy odkry³em co¶ niesamowitego w Bieszczadach - pierwszych ludzi spotka³em dopiero po 2h wêdrówki, a wszystkich ludzi spotkanych na szlaku móg³bym policzyæ na palcach wszystkich koñczyn. Jak siê pó¼niej oka¿e - to by³ tylko prolog, i mo¿na nie spotkaæ "¿ywej duszy" du¿o, du¿o d³u¿ej. Z Rawek zszed³em do Wetliny, a stamt±d po skromnym posi³ku uda³em siê do Ustrzyk, gdzie pozna³em bardzo ciekawych ludzi i spêdzi³em bardzo mi³y wieczór.
Wtedy zacz±³em czuæ Ducha Bieszczad....
Za³±cznik 39376Za³±cznik 39369Za³±cznik 39370Za³±cznik 39371Za³±cznik 39372Za³±cznik 39373Za³±cznik 39374Za³±cznik 39375
Druga porcja. Od popielicy (chyba), która odwiedzi³a mnie podczas jedzenia ¶niadania, poprzez Czerwony Szlak, Tarnicê, s³awn± toaletê (której nie by³bym sob±, gdybym nie sfotografowa³ i nie umie¶ci³), na smutnym akcencie koñcz±c.
I ma³y widoczek z Caryñskiej z dnia trzeciego.


Drugiego dnia -tak¿e na lekko- ruszy³em w kierunku Tarnicy. Od Strony Ustrzyk. Tam ju¿ nie by³o tak spokojnie, a na górze by³o t³oczno niczym na Guba³ówce. Trzeba by³o szybko uciekaæ w stronê Halicza i Rozsypañca. Ludzi by³y t³umy, pomimo to jednak, widoki by³y niesamowite. Mimo tego, ¿e wysoko¶ci najwiêkszych lotów to nie by³y.
Jak siê pó¼niej okaza³o jednak, hitem tego dnia by³y mimo wszystko nie widoki, a toaleta, któr± wybudowali nam Szwajcarzy. Niesamowity wynalazek. I ciekawe, ¿e takie miejsca pojawiaj± siê zawsze wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebujemy.

Za³±cznik 39435Za³±cznik 39436Za³±cznik 39437Za³±cznik 39438Za³±cznik 39439Za³±cznik 39440Za³±cznik 39441Za³±cznik 39442Za³±cznik 39443

Trzeci dzieñ -niedziela- by³ dniem ruszenia "na ciê¿ko" i mia³ byæ dniem pod znakiem Po³onin. Plan by³ szalony, ale ¿ycie go zweryfikowa³o. Bardzo d³ugo marudzi³em w Ustrzykach, na szlaku pojawi³em siê du¿o za pó¼no i spotka³em t³umy turystów. Dodaj±c do tego panuj±cy tego dnia skwar, wiedzia³em, ¿e nie ma szans na zrealizowanie tego planu ju¿ po wej¶ciu na Po³oninê Caryñsk±. Ale jak to siê mówi - trudno. Pejza¿e jednak by³y niesamowite.
Zszed³em do Brzegów, posili³em siê i d³ugo bi³em siê sam ze sob± i zastanawia³em siê "co zrobiæ". Wyruszy³em w górê, ale stwierdzi³em, ¿e jednak nie dam rady i z powrotem zszed³em do Brzegów. Tam popatrzy³em na mapê i uda³em siê na przystanek, gdzie okaza³o siê, ¿e Opatrzno¶æ nade mn± czuwa i od razu zjawi³ siê autobus. I tym sposobem, zamiast w zaplanowanej Zatwarnicy, pojawi³em siê w Kalnicy.
Za³±cznik 39446


Czwarty dzieñ w planach mia³ up³yn±æ pod znakiem starych i opuszczonych wsi. I tak te¿ by³o, jednak w du¿o mniejszym zakresie - no có¿, ¿ycie.
Mimo wszystko wêdrówka przez opuszczone wsie -Jaworzec, £uh, Zawoja- dzia³ala na wyobra¼nie. To, ¿e zosta³y z nich tylko gdzieniegdzie stare jab³onie i pojedyncze mogi³y... Straszne, a jednocze¶nie niesamowite. Jest to ten etap ca³ego tego wyjazdu, którego nadal nie potrafiê zrozumieæ i nadal nie potrafie go opisaæ. Mo¿e kiedy¶ to siê uda. Przedostatnim etapem dnia by³a cerkiew w £opience. Zaskakuj±ce miejsce, niesamowite. Klimat panuj±cy w tej cerkwi, to jak zosta³a podniesiona Ona z ruiny, odrodzi³a siê niczym Feniks z popio³ów... Piêkne... Dobrze, ¿e Jej siê uda³o i nie podzieli³a losów cerkwi we wcze¶niej wspomnianych miejscowo¶ciach.
Tego dnia ostatecznym przystankiem by³a baza w £opience, a jego zwieñczeniem by³ najpiêkniejszy zachód s³oñca jaki podczas tego okresu widzia³em...
Za³±cznik 39478Za³±cznik 39479Za³±cznik 39482Za³±cznik 39481
Szed³em i mija³em kolejne piece. Pola, ³±ki, które mimo up³ywu czasu dalej wskazuj±, ¿e "tu kiedy¶ byli ludzie".
Przypomina³y tak¿e kolejne znaki o granicach historycznych wsi.
Najmocniej jednak uderza³y w serce Cmentarze i Cerkwiska w szczerych polach.

Za³±cznik 39480
Tak budzi³o siê ¿ycie tego ranka przy schronisku w Jaworzcu.

Za³±cznik 39483Za³±cznik 39484Za³±cznik 39485
I w koñcu (praktycznie) meta...

Pi±tego dnia plany do¶æ mocno pokrzy¿owa³a pogoda. Jak zwykle zbyt pó¼no wyszed³em. Jednak¿e dosta³em siê na £opiennik, a nastêpnie czarnym szlakiem do Jab³onek. Okaza³o siê, ¿e spotkanie pierwszych turystów dnia pierwszego po dwóch godzinach, to jest bardzo dobry wynik, bo tym razem prócz drwali wycinaj±cych las, przez kilka godzin nie spotka³em kompletnie nikogo. Po zameldowaniu siê w schronisku, mia³em ruszaæ masywem £opiennika do Baligrodu - niestety, nie uda³o siê ze wzglêdu na deszcz i burzê. Aczkolwiek do Baligrodu siê dosta³em - drog±. Niezwykle urokliwa miejscowo¶æ (jak wszystkie w Bieszczadach z reszt±). Tam równie¿ historia daje do my¶lenia: Kirkut, opuszczona cerkiew, obelisk upamiêtniaj±cy mê¿czyzn pomorndowanych przez UPA, czy niezwykle ciekawy epizod z pobytem w tym miejscu Karola Wojty³y... A¿ ¿al by³o wracaæ z powrotem do Jab³onek... Za³±cznik 39486Za³±cznik 39487
Takim deszczem przywita³y Jab³onki. Deszcz spada³ w dó³, a drzewa nie nad±¿a³y go przyjmowaæ, bo tak by³y rozgrzane, ¿e od razu parowa³ z powrotem w górê...

Za³±cznik 39488Za³±cznik 39489Za³±cznik 39490
Piêkny baligród. Piêkny kirkut. I wspomniany Ko¶ció³-Kaplica przedpogrzebowa. Uderzy³ mnie w nim zapach sosny, pomimo, ¿e murowany. Pó¼niej - rozgl±dam siê - chor±gwie. Na ¶rodku równie¿ stoi co¶, co mi nie pasowa³o. "Katafalk? Ch³odnia?". Po przeczytaniu tablicy na zewn±trz, okaza³o siê, ¿e siê nie pomyli³em... ;)


Dzieñ szósty to wêdrówka szlakiem rowerowym do Rabe. ¦wietne miejsce. Stamt±d uda³em siê zobaczyæ pobliskie Huczwice, Jeziorko Bobrowe, Kapliczkê Synarewo i sztolniê. Piêkne miejsca. Po udaniu siê jednak do pierwszego punktu - Jeziorka Bobrowego, wola³em nie ryzykowaæ i nie i¶æ w stronê Hryszczatej, tylko wracaæ t± sam± drog± - czu³em, ¿e bêdzie padaæ. I mia³em racjê. Pierwsz± falê przewidzialem co do minuty. Zd±¿y³em schowaæ siê w wiacie przy mostku prowadz±cym do Kapliczki. Po tym jak deszcz usta³ stwierdzi³em, ¿e ju¿ nic mi nie grozi - obszed³em pozosta³e punkty i uda³em siê w stronê Rabego. Niestety za wcze¶nie - burza powróci³a po kilku minutach. Po kilku minutach tej ulewy ju¿ nic mi nie przeszkadza³o - jedyne czego chcialem, to zobaczyæ znajomy ju¿ znak "Rabe". I po kilkudziesiêciu minutach go ujrza³em. W bazie spotka³em niesamowitych ludzi, a wieczór spêdzony na s³uchaniu niezwykle ciekawych opowie¶ci by³ jednym z najlepszych. W ogóle nie czu³o siê uciekaj±cego czasu, alkohol smakowa³ lepiej ni¿ zawsze, a pomimo tego, ¿e by³o mokro, noc by³a ciep³a, aczkolwiek krótka. Za³±cznik 39491
Tak powita³o mnie piêknie Rabe. Godzinê pó¼niej, w trakcie wspomnianego deszczu, moje serce radowa³o siê na jej widok jeszcze bardziej.
Za³±cznik 39492
Jeziorko Bobrowe, tu jeszcze w pe³nym s³oñcu.
Za³±cznik 39493Za³±cznik 39494
I jedno z najciekawszych "sanktuariów" jakie w ¿yciu widzia³em...
Kukuryk92 napisa³
[QUO(...)I jedno z najciekawszych "sanktuariów" jakie w ¿yciu widzia³em...[/QUOTE]
Do tego "sanktuarium" prowadzi wyra¼na droga oznaczona tablicami
Je¶li kiedy¶ wrócisz w te strony, mo¿esz spróbowaæ odnale¼æ inn± kapliczkê na zboczach Gawgania, ale oznaczeñ tam nie ma, wtedy musisz liczyæ na siebie.

Rano nie chcia³o siê jednak spaæ. Tak¿e poranna zupka zalana wod± zagotowan± na ¿arze z ogniska z dnia poprzedniego smakowa³a lepiej ni¿ w dniach poprzednich. Tam wszystko by³o inne, a ka¿dy cz³owiek mia³ ¶wietn± historiê, któr± z chêci± siê dzieli³. Z ¿alem trzeba by³o ruszaæ - tego dnia w planach by³ ostani ju¿ przystanek: Komañcza.
Najpierw drog± ku prze³êczy ¯ebrak, a dalej GSB wprost do Komañczy. Mimo wczesnej pory do¶æ szybko spotka³em "szaleñców", którzy nocowali na ¯ebraku a celem ich drogi by³o przej¶cie ca³ego GSB. Szybko trafi³em tak¿e na ¶lady bytu ¯ubrów w tym miejscu, a krzy¿e mijane po drodze by³y punktami zamy¶lenia siê nad bol±cymi losami Najja¶niejszej...
Niesamowita droga, ludzie spotkani po drodze: weseli i rozmowni. Jedni koñczyli GSB, inni go dopiero zaczynali. Po tych, którzy koñczyli, wcale nie by³o widaæ zmêczenia, byli weseli i rado¶ni. Ka¿dy z nich by³ dla mnie mega pozytywnym impulsem i powodem do podziwu.
Naprawdê, podziwiam tych wszystkich ludzi, którym chce siê tu³aæ kilkana¶cie dni po to, by przebyæ w skwarze, czy deszczu, z obci±¿eniem na plecach te kilkaset kilometrów po górach. Mam nadziejê, ¿e te¿ mi siê kiedy¶ uda wybraæ na tak± wêdrówkê. To musi byæ co¶ niesamowitego.
Za³±cznik 39636Za³±cznik 39634Za³±cznik 39633

...I piêkne jeziorka Duszatyñskie. Z niesamowit± genez± powstania.

Za³±cznik 39635

Za³±cznik 39639Za³±cznik 39640Za³±cznik 39638Za³±cznik 39637

I przez Sanok do ¶rodkowej Polski ze smakiem Podkarpackiej Ambrozji :] ...

Za³±cznik 39641Za³±cznik 39642

... a po 17h od wyjazdu z Komañczy by³em znowu w ¶rodkowej Polsce :)


(...)I jedno z najciekawszych "sanktuariów" jakie w ¿yciu widzia³em... Do tego "sanktuarium" prowadzi wyra¼na droga oznaczona tablicami
Je¶li kiedy¶ wrócisz w te strony, mo¿esz spróbowaæ odnale¼æ inn± kapliczkê na zboczach Gawgania, ale oznaczeñ tam nie ma, wtedy musisz liczyæ na siebie. Dziêki za wskazówkê, na pewno siê wybiorê, gdy bêdê móg³ te tereny poznaæ bli¿ej.
Ale bym móg³ to zrobiæ, bêdê musia³ przeprowadziæ siê bli¿ej Rzeszowskiego.

I powa¿nie nad tym my¶lê ;)
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl