bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Już umówiliśmy się na tej liście, że spotykamy się w knajpce w Dwerniku (u Stenki). Dyżury od 1 maja do 30 września w piątki, w godz. 14 - 16. Kto w tym czasie będzie w Bieszczadach, a będzie miał czas i ochotę na wspólne piwko z dyskutantami z tej listy, tego obowiązuje dyżur . Nawet hasło i odzew już uzgodniliśmy (kto nie wierzy, niech przewertuje starsze tematy tej listy). Oto one:
Hasło:
"W Bieszczadach najlepsze pierożki są w knajpie w Dwerniku."
Odzew:
"Admin lubi je tylko jesienią. Przysyła Ci świeżą partię."
Łatwo zapamiętać, gdyż jest to wg kpt. Klossa, a poza tym są tam rzeczywiście dobre pierożki. Admin to z kolei administrator tej listy. Będzie sprawdzał obecność na dyżurach.
A ja jestem b. ciekaw, czy i kto z nas zjawi się na 1-szym dyżurze, którego termin jest tuż za pasem: 3 maja !
Oj, Stały Bywalcu, powinieneś bardziej wierzyć w bieszczadzkie dusze! Ja z mym przyjacielem (którego imienia na razie nie zdradzę) dyżur już objęliśmy już w zeszły piątek. Wprawdzie samotnie i jeszcze hasła nie znaliśmy, i pierogów zjeść nie zdążyliśmy, i z daleka, bo z połoniny Stenkę wspominaliśmy, ale z pełną świadomością się podpisuję, ze dyżur został odbyty ;-) Do zobaczenia!
Duszewoj.
p.s. A dla barszczyka...czy poswięcisz swoje ulubione danie dla pierożków w Dwerniku? :-)
Dla ruskich pierogów u Stenki - hmmm, powazna sprawa.... Może i poświęce??? Tymczasowo jednak tylko... A tak na marginesie - nie miałem pojęcia, że ta sympatyczna pani, która sprzedawała mnie i moim druhom tanie wino, flaszkę wódeczki oraz kilka piw, przed bytnością na Otrycie a po wycieczce z Koliby tak ma na imię... Zresztą sprzedawała wtedy spod lady, więc w pełni rzecz jest usprawiedliwiona - konspiracja to podstawa!
A tak w ogóle Stały Bywalcu - ja dyżur takoż odbyłem, bo w zeszłym tygodniu z Łodzi w ukochane me góry popędziłem (jak nie wierzysz - sprawdź we wcześniejszych wiadomościach na tej liście :-))) ). Dyżur miejsce miał pod Jaworcem (Łukasz, ociepieniec jeden świadkował z viagrą u boku) i pod Honerm, gdzie na świadków biorę Asię, Genia i Ariego naszego kochanego, tropiciela bieszczadzkiego! Ale zrobię co się da, by na pierogi zawitać - skoro admin lubi je zwłaszcza jesienią?... Ja jednak zamiast hasła gromko zaśpiewam, że BARSZCZYK CZERWONY SMAKUJE NAJLEPIEJ! A na odzew poproszę inną piosnkę, równie słodką, bo też dobrych kilkanaście miesięcy na szlaku (bodaj z Komańczy albo na granicznym...) powstałą: ORGAZM WIELOKROTNY ZDARZA SIĘ DOŚĆ CZĘŚTO. Muzyka - psalm, nie wiem który, bo napotkany kiedyś na Rozsypańcy ksiądz tylko się śmiał i nie sprecyzował.... A sami żeśmy nie wiedzieli, że to kościelna muzyka. Grunt, że ludzi jednoczy!
Pozdrawiam Stałego Bywalca a nadae wszystko ściskam potężnie Duszewoja, bo to chyba bieszczadzka Dusza jakowaś....
Barszczyk
Oj, Barszcyku, Barszczyku, ja tam od Asi i Gienka słyszę ciągle o takim jednym barszczyku (pewnie o Tobie :-), który dość często się zjawia na progu ich przemiłej Bacówki, i zawsze śpiewa głośno o orgazmie, który się dość często zdarza, ale potem, niezależnie od pory roku, rozwija swój śpiwór gdzie? Nie, nie w jednym z pomieszczeń bacówki, nie na glebie stołówkowej, nawet nie w kuchni , tylko na świeżym ciśniańskim powietrzu (sic!) i chrapie tam całą gwiezdną noc, nie zważając na to, że pod dachem czeka na niego (barszczyka - pewnie Ciebie) multum kochających go (barszczyka - pewnie Ciebie), spragnionych, rozśpiewanych, bieszczadzkich Aniołów! I co Ty na to? Przyznaj się, a ja na Twoje wezwanie u Stenki odpowiem: "orgazm wielokrotny zdarza się dość rzadko".
Na melodię psalmu oczywiście.
pozdrawiam.
Duszewoj.
Jedno słówko: szalone wariatyyyy....i tak trzymać.
Od razu wariaty! Jeszcze nas nie znasz a na takie komplementy trzeba sobie wszak chyba zasłużyć! Choć nie wątpię, że udałoby się nam to wszystkim!
Dzięki, Ola:-)
Najprawdopodobniej będę na tym pierwszym dużurze, wszak to mój pomysł (oczywiście przy Waszej pełnej akceptacji i aprobacie). W tym roku jadę w Bieszczady dwa razy: od 1 do 6 maja i od 31 sierpnia do 21 września. Takie mam plany, oby ich nie zapeszyć !!!
Zatem 3 maja stawiam pierwsze piwo wszystkim internautom z tej listy, którzy w knajpie w Dwerniku prawidłowo podadzą odzew na wypowiedziane przeze mnie hasło (lub odwrotnie).
buuuuuuu... a ja nie mogę jednak jechać teraz tylko dopiero najwcześniej na koniec maja, a i to niepewne...Magisterka mnie trzyma i nie chce puścić...Zawaliłabym sobie, ale wyjątkowo nie mogę, bo tak mi się porobiło, że muszę szybko to skończyć. Wypijcie moje zdrowie 3 maja na pierwszym dyżurze...Ja Wasze też wypiję...na balkonie...i hasło gromko krzyknę.....może usłyszę odzew???
A 21 września, Stały Bywalcu, mam urodzinki, więc jeśli przypadkiem będę w Dwerniku (oj chyba będę!) JA piwo postawić jestem gotowa. Kto jeszcze chce się załapać?
Nigdy nie przychodz ena takei zejscia, ale teraz to się zastanawiam. Fajny pomysł z tym spiworem i spaniem na zewnatrz.
Sprobuje juz w najblizszy wtorek spac pod gwiazdami. zeby tylko były.to pa.
Kasandrra
HMMMMM... Nie wiem, czy nie za późno, odpisuję, bo temetaów się ostatnio pojawiło, że ho ho i jeszcze trochę!!!!!! Ale trzeba liczyć na to, że zainteresowani zejda w dół i zerkną, co tam ten barszczyk wystukał, co to pod Honem pod gołym niebem sypiać zwykł (tak, tak drogi Duszewoju, to właśnie jam VCi jest!!!!! A Aniołów nie zostawiam, w inne noce i wieczory mam czas dla nich, tak jak Ty zapewne! Bo pewnie nie tylko na Forum tym się pisma nasze splatają, ale także w księdzie Honówki chociażby...)
To może najpierw odpowiedź w sprawie wariatów- milutko nam, raz jeszcze to podkreślam! Pwa w Dwerniku.... Cholera, że też w maju nie mogę tam być!!!!!!!!!! Ależ żałuję, nawet nie wiecie jak bardzo! Sam chętnie bym stawiał piwo, byle tylko tam być i je z Wami pić! Ale pojechac w Bieszczady pociągiem Łódź Zagórz, wysiąść rano, dostać się do Dwernika, walnąć browca i wsiąść wieczorem do pociągu Zagórz - Łódź (tylko na jeden dzień czas długoweekendowy pozwala...).... Ja robię różne idiotyzmy, ale takie wariactwo to chyba za wiele jak na moje siły. A raczej także na kieszeń :-(...
DAGMARKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie uwierzysz, ale ja także żem się urodził 21. września! Niezły numer, cio? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tego dnia w bieżącym roku będę na Czarnohorze, ale... już teraz gorące życzenia Ci składam i całuję usteczka, co dnia tego samego urodziny obchodzą co i ja! Cmok, cmok, cmok!
No i miałem na jeszcze jakiś wątek odpowiedzieć, ale się pogubiłem bo pora dość późna. To by więc było rtyle tego....
Dzięki Barszczu Mój Czerwony! (a może Ty biały barszczyk jesteś?...) Po barszczu takim usta się czerwieńsze stają, ale ja ci cmoki w ... czółko przesyłam i - równie gorące jak Twoje dla mnie - życzenia! Może, może dnia 21 września dziwnym trafem się spotkamy...? To byłby toast!!! Papatki bracie w dacie 21.IX !!!!!
Barszczyk CZERWONY smakuje najlepiej, nieuważnie czytasz Dagamrko Ty milutka z ustami czerwonymi jak najpiekneijsza kalina! Ale tylko w czółko? czytaj Dagmarko uważnie, byś później nie pytała, co zdarza się dość często :-)))) A historia byłaby niesamowita, gdybyśmy wspólnie urodzinowy toast wznieśli! Ćwierć wieku mi strzeli cholera, chyba się starzeję.... Gdzie to obchodzić jak nie w Bieszczadach?... Jest to pomysł. Ale ostatnio jak Przyjacielowi memu w pociągu imprezę rozprowadzaiłęm, z Łemkami i przypadkowo napotkanymi dziewczetami, a potem przez Ustrzyki i Polanę, Wańkę Dział (smolników chata opuszczona...) i Otyryt do Chaty Socjologa zaszliśmy i zaproponowałem, by wypić za zdrowie solenizanta! A na to gospodarz schroniska, Wojtek rzuca: Skąd wiedziałeś, że mam urodziny?... I się okazało, ze on też Byczek z 28 kwietnia. Dobre, nie?....
Buziaki w usteczka, papa
.
Szanowny Barszczyku (Czerwony)!!!
No niech już Ci będzie w usteczka...Chociaż nie lubię takiego sobie cmokania: jak usta to usta!!! A że panienką samotną nie jestem, więc tak się zaraz rozchulać nie mogę (niestety ;-)) - stąd to czółko...Pozdrawiam czerwonobarszczykowo :-)))
P.S.
O barszczyku czerwonym że najlepszy czytałam i owszem, a nawet to pamiętałam, tylko trochę podroczyć się chciałam, bo taka już zadziorna jestem...
Dwudziestego siódmego,a nie dwudziestego ósmego kwietnia musiałeś zdrowie urodzinowe Wojtka z Otrytu i swego druha pić, barszczyku, gdyż wtedy właśnie przypadają urodziny gospodarza chaty Socjologów. Wiem, bo sam też mam tego dnia urodziny i nie dalej jek rok temu mój przyjaciel nad przyjaciółmi, tam właśnie przez Wańka Dział mnie wywiódł, gdzie Starką raczyliśmy swe gardła do samego rana. A ponadto druh mój, podobnie jak Ty dla swego, niespodziankę mi zrobił wielką, gdyż już od samej Łodzi Kakliskiej, skąd akurat tego dnia wyruszaliśmy o 18.43, piekniuśką bieszczadzką imprezę rozkręcił, i z Łemkiem jednym Kropki napiliśmy-sia (a kropka to nie byle co, bo eter z wodą źrodlaną, o mocy piekielnej).
I, wspominając tę przemiła zeszłoroczną wędrówkę, zakrzyczę na całe gardło dla Tych, którzy 21 września swe urodziny obchodzą: "Zdrowia, szczastia, daj Wam Boże szczastia!" I za wszystkich pozostałych bieszczadników też!
duszewoj
Rzeczywiście, mego D(r)u(c)ha urodziny juz za godzinkę, bo 27-ego a nie ósmego... Ale ze mnie głupia cipa, hihihi....A Dagmarka ma kogoś?... Nic nie szkodzi, w Bieszczadach zapomnisz! Miasto, którym chodzą ludzie szarzy, pozbawieni złudzeń marzeń, zostaje gdzieś za nami!, żyjesz pełnią życia, nie myślisz, co jest tam, skąd się wyjechało i gdzie się wróci... Poza tym zdrada w Bieszczadach to nie zdrada :-))))) Całuję raz jeszcze, zachęcony poprzednia odpowiedzią, jeszcze namiętniej! Tak po bieszczadzku....
Barszczyk (czerwony i często :-)))
Zagram dla Ciebie na każdej gitarze świata, na ulic fletach, na nitkach babiego lata. Wyśpiewam jak potrafię księżyce na rozstajach
i wrześnie, i stycznie, i maje..-zyj nam sto lat drogi panie...tam gdzie powietrze ma dużo lepszy smak!
Ale mi sie zrymowały te życzenia ...wiosennego świetowania i choc troche bieszczackiego, nawet jesli zdala od gór.
A skoro sie robi tak całuśnie, to mnóstwa buziaków życze i dołączam same najsłotsze... : )
Barszczyku nie rozpaczaj nad 1/4 wieku...ja sie z niej ciesze od konca stycznia. ; )
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Hasło:
"W Bieszczadach najlepsze pierożki są w knajpie w Dwerniku."
Odzew:
"Admin lubi je tylko jesienią. Przysyła Ci świeżą partię."
Łatwo zapamiętać, gdyż jest to wg kpt. Klossa, a poza tym są tam rzeczywiście dobre pierożki. Admin to z kolei administrator tej listy. Będzie sprawdzał obecność na dyżurach.
A ja jestem b. ciekaw, czy i kto z nas zjawi się na 1-szym dyżurze, którego termin jest tuż za pasem: 3 maja !
Oj, Stały Bywalcu, powinieneś bardziej wierzyć w bieszczadzkie dusze! Ja z mym przyjacielem (którego imienia na razie nie zdradzę) dyżur już objęliśmy już w zeszły piątek. Wprawdzie samotnie i jeszcze hasła nie znaliśmy, i pierogów zjeść nie zdążyliśmy, i z daleka, bo z połoniny Stenkę wspominaliśmy, ale z pełną świadomością się podpisuję, ze dyżur został odbyty ;-) Do zobaczenia!
Duszewoj.
p.s. A dla barszczyka...czy poswięcisz swoje ulubione danie dla pierożków w Dwerniku? :-)
Dla ruskich pierogów u Stenki - hmmm, powazna sprawa.... Może i poświęce??? Tymczasowo jednak tylko... A tak na marginesie - nie miałem pojęcia, że ta sympatyczna pani, która sprzedawała mnie i moim druhom tanie wino, flaszkę wódeczki oraz kilka piw, przed bytnością na Otrycie a po wycieczce z Koliby tak ma na imię... Zresztą sprzedawała wtedy spod lady, więc w pełni rzecz jest usprawiedliwiona - konspiracja to podstawa!
A tak w ogóle Stały Bywalcu - ja dyżur takoż odbyłem, bo w zeszłym tygodniu z Łodzi w ukochane me góry popędziłem (jak nie wierzysz - sprawdź we wcześniejszych wiadomościach na tej liście :-))) ). Dyżur miejsce miał pod Jaworcem (Łukasz, ociepieniec jeden świadkował z viagrą u boku) i pod Honerm, gdzie na świadków biorę Asię, Genia i Ariego naszego kochanego, tropiciela bieszczadzkiego! Ale zrobię co się da, by na pierogi zawitać - skoro admin lubi je zwłaszcza jesienią?... Ja jednak zamiast hasła gromko zaśpiewam, że BARSZCZYK CZERWONY SMAKUJE NAJLEPIEJ! A na odzew poproszę inną piosnkę, równie słodką, bo też dobrych kilkanaście miesięcy na szlaku (bodaj z Komańczy albo na granicznym...) powstałą: ORGAZM WIELOKROTNY ZDARZA SIĘ DOŚĆ CZĘŚTO. Muzyka - psalm, nie wiem który, bo napotkany kiedyś na Rozsypańcy ksiądz tylko się śmiał i nie sprecyzował.... A sami żeśmy nie wiedzieli, że to kościelna muzyka. Grunt, że ludzi jednoczy!
Pozdrawiam Stałego Bywalca a nadae wszystko ściskam potężnie Duszewoja, bo to chyba bieszczadzka Dusza jakowaś....
Barszczyk
Oj, Barszcyku, Barszczyku, ja tam od Asi i Gienka słyszę ciągle o takim jednym barszczyku (pewnie o Tobie :-), który dość często się zjawia na progu ich przemiłej Bacówki, i zawsze śpiewa głośno o orgazmie, który się dość często zdarza, ale potem, niezależnie od pory roku, rozwija swój śpiwór gdzie? Nie, nie w jednym z pomieszczeń bacówki, nie na glebie stołówkowej, nawet nie w kuchni , tylko na świeżym ciśniańskim powietrzu (sic!) i chrapie tam całą gwiezdną noc, nie zważając na to, że pod dachem czeka na niego (barszczyka - pewnie Ciebie) multum kochających go (barszczyka - pewnie Ciebie), spragnionych, rozśpiewanych, bieszczadzkich Aniołów! I co Ty na to? Przyznaj się, a ja na Twoje wezwanie u Stenki odpowiem: "orgazm wielokrotny zdarza się dość rzadko".
Na melodię psalmu oczywiście.
pozdrawiam.
Duszewoj.
Jedno słówko: szalone wariatyyyy....i tak trzymać.
Od razu wariaty! Jeszcze nas nie znasz a na takie komplementy trzeba sobie wszak chyba zasłużyć! Choć nie wątpię, że udałoby się nam to wszystkim!
Dzięki, Ola:-)
Najprawdopodobniej będę na tym pierwszym dużurze, wszak to mój pomysł (oczywiście przy Waszej pełnej akceptacji i aprobacie). W tym roku jadę w Bieszczady dwa razy: od 1 do 6 maja i od 31 sierpnia do 21 września. Takie mam plany, oby ich nie zapeszyć !!!
Zatem 3 maja stawiam pierwsze piwo wszystkim internautom z tej listy, którzy w knajpie w Dwerniku prawidłowo podadzą odzew na wypowiedziane przeze mnie hasło (lub odwrotnie).
buuuuuuu... a ja nie mogę jednak jechać teraz tylko dopiero najwcześniej na koniec maja, a i to niepewne...Magisterka mnie trzyma i nie chce puścić...Zawaliłabym sobie, ale wyjątkowo nie mogę, bo tak mi się porobiło, że muszę szybko to skończyć. Wypijcie moje zdrowie 3 maja na pierwszym dyżurze...Ja Wasze też wypiję...na balkonie...i hasło gromko krzyknę.....może usłyszę odzew???
A 21 września, Stały Bywalcu, mam urodzinki, więc jeśli przypadkiem będę w Dwerniku (oj chyba będę!) JA piwo postawić jestem gotowa. Kto jeszcze chce się załapać?
Nigdy nie przychodz ena takei zejscia, ale teraz to się zastanawiam. Fajny pomysł z tym spiworem i spaniem na zewnatrz.
Sprobuje juz w najblizszy wtorek spac pod gwiazdami. zeby tylko były.to pa.
Kasandrra
HMMMMM... Nie wiem, czy nie za późno, odpisuję, bo temetaów się ostatnio pojawiło, że ho ho i jeszcze trochę!!!!!! Ale trzeba liczyć na to, że zainteresowani zejda w dół i zerkną, co tam ten barszczyk wystukał, co to pod Honem pod gołym niebem sypiać zwykł (tak, tak drogi Duszewoju, to właśnie jam VCi jest!!!!! A Aniołów nie zostawiam, w inne noce i wieczory mam czas dla nich, tak jak Ty zapewne! Bo pewnie nie tylko na Forum tym się pisma nasze splatają, ale także w księdzie Honówki chociażby...)
To może najpierw odpowiedź w sprawie wariatów- milutko nam, raz jeszcze to podkreślam! Pwa w Dwerniku.... Cholera, że też w maju nie mogę tam być!!!!!!!!!! Ależ żałuję, nawet nie wiecie jak bardzo! Sam chętnie bym stawiał piwo, byle tylko tam być i je z Wami pić! Ale pojechac w Bieszczady pociągiem Łódź Zagórz, wysiąść rano, dostać się do Dwernika, walnąć browca i wsiąść wieczorem do pociągu Zagórz - Łódź (tylko na jeden dzień czas długoweekendowy pozwala...).... Ja robię różne idiotyzmy, ale takie wariactwo to chyba za wiele jak na moje siły. A raczej także na kieszeń :-(...
DAGMARKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie uwierzysz, ale ja także żem się urodził 21. września! Niezły numer, cio? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tego dnia w bieżącym roku będę na Czarnohorze, ale... już teraz gorące życzenia Ci składam i całuję usteczka, co dnia tego samego urodziny obchodzą co i ja! Cmok, cmok, cmok!
No i miałem na jeszcze jakiś wątek odpowiedzieć, ale się pogubiłem bo pora dość późna. To by więc było rtyle tego....
Dzięki Barszczu Mój Czerwony! (a może Ty biały barszczyk jesteś?...) Po barszczu takim usta się czerwieńsze stają, ale ja ci cmoki w ... czółko przesyłam i - równie gorące jak Twoje dla mnie - życzenia! Może, może dnia 21 września dziwnym trafem się spotkamy...? To byłby toast!!! Papatki bracie w dacie 21.IX !!!!!
Barszczyk CZERWONY smakuje najlepiej, nieuważnie czytasz Dagamrko Ty milutka z ustami czerwonymi jak najpiekneijsza kalina! Ale tylko w czółko? czytaj Dagmarko uważnie, byś później nie pytała, co zdarza się dość często :-)))) A historia byłaby niesamowita, gdybyśmy wspólnie urodzinowy toast wznieśli! Ćwierć wieku mi strzeli cholera, chyba się starzeję.... Gdzie to obchodzić jak nie w Bieszczadach?... Jest to pomysł. Ale ostatnio jak Przyjacielowi memu w pociągu imprezę rozprowadzaiłęm, z Łemkami i przypadkowo napotkanymi dziewczetami, a potem przez Ustrzyki i Polanę, Wańkę Dział (smolników chata opuszczona...) i Otyryt do Chaty Socjologa zaszliśmy i zaproponowałem, by wypić za zdrowie solenizanta! A na to gospodarz schroniska, Wojtek rzuca: Skąd wiedziałeś, że mam urodziny?... I się okazało, ze on też Byczek z 28 kwietnia. Dobre, nie?....
Buziaki w usteczka, papa
.
Szanowny Barszczyku (Czerwony)!!!
No niech już Ci będzie w usteczka...Chociaż nie lubię takiego sobie cmokania: jak usta to usta!!! A że panienką samotną nie jestem, więc tak się zaraz rozchulać nie mogę (niestety ;-)) - stąd to czółko...Pozdrawiam czerwonobarszczykowo :-)))
P.S.
O barszczyku czerwonym że najlepszy czytałam i owszem, a nawet to pamiętałam, tylko trochę podroczyć się chciałam, bo taka już zadziorna jestem...
Dwudziestego siódmego,a nie dwudziestego ósmego kwietnia musiałeś zdrowie urodzinowe Wojtka z Otrytu i swego druha pić, barszczyku, gdyż wtedy właśnie przypadają urodziny gospodarza chaty Socjologów. Wiem, bo sam też mam tego dnia urodziny i nie dalej jek rok temu mój przyjaciel nad przyjaciółmi, tam właśnie przez Wańka Dział mnie wywiódł, gdzie Starką raczyliśmy swe gardła do samego rana. A ponadto druh mój, podobnie jak Ty dla swego, niespodziankę mi zrobił wielką, gdyż już od samej Łodzi Kakliskiej, skąd akurat tego dnia wyruszaliśmy o 18.43, piekniuśką bieszczadzką imprezę rozkręcił, i z Łemkiem jednym Kropki napiliśmy-sia (a kropka to nie byle co, bo eter z wodą źrodlaną, o mocy piekielnej).
I, wspominając tę przemiła zeszłoroczną wędrówkę, zakrzyczę na całe gardło dla Tych, którzy 21 września swe urodziny obchodzą: "Zdrowia, szczastia, daj Wam Boże szczastia!" I za wszystkich pozostałych bieszczadników też!
duszewoj
Rzeczywiście, mego D(r)u(c)ha urodziny juz za godzinkę, bo 27-ego a nie ósmego... Ale ze mnie głupia cipa, hihihi....A Dagmarka ma kogoś?... Nic nie szkodzi, w Bieszczadach zapomnisz! Miasto, którym chodzą ludzie szarzy, pozbawieni złudzeń marzeń, zostaje gdzieś za nami!, żyjesz pełnią życia, nie myślisz, co jest tam, skąd się wyjechało i gdzie się wróci... Poza tym zdrada w Bieszczadach to nie zdrada :-))))) Całuję raz jeszcze, zachęcony poprzednia odpowiedzią, jeszcze namiętniej! Tak po bieszczadzku....
Barszczyk (czerwony i często :-)))
Zagram dla Ciebie na każdej gitarze świata, na ulic fletach, na nitkach babiego lata. Wyśpiewam jak potrafię księżyce na rozstajach
i wrześnie, i stycznie, i maje..-zyj nam sto lat drogi panie...tam gdzie powietrze ma dużo lepszy smak!
Ale mi sie zrymowały te życzenia ...wiosennego świetowania i choc troche bieszczackiego, nawet jesli zdala od gór.
A skoro sie robi tak całuśnie, to mnóstwa buziaków życze i dołączam same najsłotsze... : )
Barszczyku nie rozpaczaj nad 1/4 wieku...ja sie z niej ciesze od konca stycznia. ; )