ďťż

A mnie się marzy ...

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

*
Dziesiątki, a może setki wpisów pojawiało się na tym forum zaczynające się od ......
rzucam dotychczasowe życie bo się duszę,/zostałem oszukany/ zdradzony/ ....wszystko się zawaliło ... walę tą cywilizację ...jadę w dzikie Bieszczady i tam będę sobą żyjąc na pustkowiu w otoczeniu dzikiej przyrody.... itp...itd...
Szczęściem w nieszczęściu nie wszyscy wyjechali w te tzw "dzikie Bieszczady" bo byśmy mieli teraz w Tworylnym więcej "dzikich" mieszkańców niż za czasów gdy była tam cywilizacja.
O czym mi się marzy w chorobowej gorączce ?
A marzy mi się jak w tej piosence , o zwyczajnej izbie z prostych desek , tyle tylko , że nie dla siebie.
Marzy mi się , aby istniało takie miejsce gdzie mogli by miłośnicy górek bieszczadzkich wpaść w dowolnej chwili i powiedzieć zawsze
"mój jest ten kawałek podłogi"**
Bez rezerwacji i perturbacji, ale mieć coś swojego nie na wyłączność , tylko na wspólne użytkowanie.
Forumowicze wszystkich krajów łączcie się ... aby zrealizować ten projekt (nie wykluczone że z dotacją uniją)
.
Wszakże większość z nas jest niestety pragmatykami i cieszymy się tymi okolicami , bo chcemy zaczerpnąć w nich siły do codzienności, a nie zawładnąć na własne potrzeby.
Na własne potrzeby kupiłbym sobie to lub owo (gdybym miał kasę) i nie pisałbym o tym.
.... ale mnie się marzy kurna chata
(a co nie wolno pomarzyć)

*autor teksu Jan Kaczmarek
** autor Waldemar Miszczor wykonanie mr.zoob


Oj Heniu!! weź na tę swoją chorobę jakiegoś mocniejszego psychotropa, bo po takich postach to kwiat forumowy zamarzy się i zapłacze...oj chciałoby się tych dech surowych.
Pozdrawiam (dosłownie):smile:
Ale kapitalny pomysł! Ja to w bezsenne noce obmyślałem nawet projekt takiej chaty, tak żeby była:
-wtopiona w otoczenie
-mało widoczna
-dobrze zabezpieczona przed intruzami, prawie niezniszczalna
-prosta, dość pojemna, ciepła, funkcjonalna, mająca tajne wyjście
-nie musi być na dalekim odludziu lecz na uboczu, w miejscu dogodnym itp, itd... szable w dłoń!
A może warto stworzyć coś na podobieństwo Chaty Socjologa- wszak działki nie są ww mniej popularnych miejscach zbyt drogie :-) np http://otodom.pl/dzialka-ropienka-12...d24979549.html


A miejsce po schronie na Horodku?
Mam 30 arową zakrzaczoną działkę --tyle że w Zagórzu
Kurna chata.....Kominek musi być ...
ble, ble, gadu, gadu, niemcy kolo stalingradu, a amerykanie kolo bagdadu.
ej, mieszczuchy, fejsbukowe pokolenie - nie gadac, a wziac pile, mlotek, siekiere i se samemu zrobic, o na przyklad tak, zadna filozofia:

https://lh6.googleusercontent.com/-p...0/DSC_4316.jpg

https://lh6.googleusercontent.com/-h...0/DSC_0764.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-F...0/DSC_0782.jpg

surowe deski, surowy kamien, surowy ogien, zadne tam pedalstwo za szybami.
nawet ruszt w kominku mam i miecho se na nim pieke.
i wale te cywilizacje - telewizor do mojej chalupy nie ma wstepu.
i to jest pragmatyzm.
niemal w srodku miasta.

no - a tera rzeczywiscie mozecie plakac.
albo kupic se pare kubikow desek.

http://megaprzygoda.pl/_d/heh.gif
Hmmmm no cudnie! Ale nie każdy ma TAKIE powiedzmy umiejętnosci...;) Oczywiscie można to zlecić innym ale....wiadomo o co chodzi..:lol:
a masz mazeno tajne wyjście? :)
Wasze, sorry, nasze marzenia są niepełne, bez marzeń o braku problemów z prawem budowlanym, toną załączników i dwiema tonami pozwoleń.
Gdy ruszy taki projekt każdy może wnieść w realizację, jako wkład, swoje umiejętności. Ja np. w drewnie trochę siedzę.
Ale póki co, może po prostu tutaj, na forum, zbudujemy swoją samotnię. Każdy opisze, jak sobie taką kurną chatę wyobraża. Już zresztą zaczęliśmy.
A Heniu, jako autor potem to uporządkuje. Ja dokładam swoje: drewniana biblioteka z obladrów. Ostatnio zbudowałem ławę z nogami od maszyny singera, ale od dołu wzmocnioną kłodą znalezioną nad Wisłą obrobioną przez... bobry. Później wrzucę zdjęcie.
Dołożę moje trzy grosze , wyrób własny z byle czego ( znalezione poroże )Załącznik 37264Załącznik 37265
> Ale nie każdy ma TAKIE powiedzmy umiejętnosci
taaa.
a jeszcze 100 lat temu wiekszosc ludzi miala.
ciekawe czemu dzisiaj nie ma.
zgubili?
http://megaprzygoda.pl/_d/heh.gif

moj ojciec mawial tak:
"bog wymyslil zdrowe sloje drewna, czlowiek - chore fladrowanie".
amen.

https://lh5.googleusercontent.com/-T...0/DSC_0731.jpg https://lh6.googleusercontent.com/-u...0/DSC_0726.jpg
Ciągle szukam odpowiedzi na pytanie : czemu Ci co żyli tutaj 100 lat temu mogli realizować marzenia o wybudowaniu schroniska, schronu, chaty a my nie.
To wtedy powstały w lasach i na uroczyskach wszelakie budowle służące turystom.
Jedne tak piękne i okazałe jak schroniska na Zaroślaku czy pod Pikujem, inne proste, wręcz prymitywne, ale dające schronienie w okolicznościach przyrody.
Dzisiaj mało wiemy o tych schronach w Berehach Górnych, Duszatynie czy Łupkowie, pozostał tylko ślad na starych mapach.
Czy nasza cywilizacja, a co za tym idzie biurokracja osiągnęła taki poziom, że dusi wszelkie takie zamysły ?

Czy nasza cywilizacja, a co za tym idzie biurokracja osiągnęła taki poziom, że dusi wszelkie takie zamysły ? Dusi. Mówi o tym Prawo Parkinsona, a administracja i fiskalizm rozrósł się do tak monstrualnych rozmiarów że nikt już nad tym nie panuje. Vide inne prawo zwane Efektem Motyla, które mówi, że trzepot skrzydeł motyla u wybrzeży Stanów może wywołać tsunami w Indonezji. I takie biurokratyczne tsunami już mamy. Czytam dziś na WP o nowym pomyśle naszych geniuszy z Wiejskiej o opodatkowaniu kierowców, którzy biorą kaskę za podwózkę autostopowiczów. W XI księdze Tytus, Romek i A'tomek zbierali podatki od kichnięcia, przekleństwa i ziewania.
A my... marzmy. Dopóki nam nie opodatkowali jeszcze marzeń.
Jedna połowa mnie - mówi:
super, robimy, postawi sie chatkę, albo zrobi/wyremontuje/przysposobi jakieś schronisko..., będzie się przyjeżdżać, będą fajni ludzie, będzie czysto, miło, ciekawie...

Druga połowa mnie - mówi:
ale czy jeszcze są tacy ludzie?, czy jak przyjadę za pół roku okaże się, że wspólne znaczy niczyje, a co za tym idzie wiadomo..., a jak to utrzymać, a kto za to zapłaci...

ech, chciała by dusza do Raju...

Napisałem kiedyś podobnie nostalgiczny post na jednym takim forum w kontekście Wańka Działu..., nawet po funduszach unijnych zacząłem się rozglądać i co, wiadomo - nic.
Ostatecznie wtedy sam siebie podsumowałem tak:
"Na latającym dywanie drzemka jest miła i wcale nie chce mi się budzić. Szczególnie z tak błahego powodu jak... rzeczywistość."

A więc latajmy, snujmy tę wizję, piękna jest a to już wiele.
don Enrico 100 lat temu nie było "ŁUNI"
Można wziąć przykład z Gniezna : http://www.ipla.tv/2015-03-11-komisa...ch/vod-6217982
A może i śladem tokiem myślenia Drzymały ...,.?
http://muratordom.pl/budowa/przed-bu...a,13_2163.html + grunt rolny = sukces... innych bardziej prostych możliwości nie ma

taaa.
a jeszcze 100 lat temu wiekszosc ludzi miala.
ciekawe czemu dzisiaj nie ma.
zgubili?
http://megaprzygoda.pl/_d/heh.gif
tak trochę nie w temacie ale...też się zastanawiam, dlaczego kiedyś ludziom nie przychodziło do głowy, żeby obcinać w polskich pisanych słowach ogonki i kreseczki a teraz to taki postępujący trend... (wiem, wiem, powtarzam się :mrgreen: )

Don Enrico - w kurnej chacie zmora na piersiach siada i dusi w nocy ;) Musi być kurna?
hallo,

Dla mnie wnętrze jest mniej istotne;
widok z okna i ...coś jeszcze .

Z racji częstych skandynawskich rajz architekturę inną proponuję:
Nido w.g ROBIN-a FALCK-a (rodem z Sipoo- FINLANDIA))

http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...7&cw=&ch=&q=85
> tak trochę nie w temacie ale...też się zastanawiam, dlaczego kiedyś ludziom nie przychodziło do głowy, żeby obcinać w polskich pisanych słowach ogonki i kreseczki a teraz to taki postępujący trend...
ten "trend" (jak rowniez constans minuskula - to tak a'propos zdania z malej litery u ciebie, hie, hie) mam od 1996 (czyli odkad jestem w "walimnietacywilizacji" czyli w sieci). ynterety wtedy nie wiedzialy, co to kodowania jezykowe - tak sie przyzwyczailem i tak mam. i tera to je taka moja licentia poetica - swego rodzaju znak rozpoznawczy mazeniaka. jak rowniez specyficzny sposob cytowania, jak w pierwszych eudorach - z dziubkiem ">".
http://megaprzygoda.pl/_d/heh.gif

> Dla mnie wnętrze jest mniej istotne;
no - dopoki mieszkasz w lesie/w rowie (kumple tak o mnie mowia: "spiacy po rowach").
w takich sytuacjach dla mnie "zewnetrze" jest priorytetowe, rzeklbym - ma przewage w 100%. trza se ino wygodne miejsce znalezc i cieszyc sie lasem/rowem, o:

https://lh4.googleusercontent.com/-s...0/_MG_3920.jpg
(okolice sukowatego)

> architekturę inną
skandynawska mi nie odpowiada - jedynie, co w niej lubie, to material (no - lasow maja duzo). ale sposob w jaki go wykorzystuja... ze tak powiem: pedalski. ciupciaja sie z listewkami, jakby wszystkie drzewa na zapalki chcieli przerobic - zdecydowanie wole nasze toporne ociosanie siekierka (z "delikatnych" narzedzi - chyba jedynie osnik).
no bo jak ta skandynawska "chalupa" (powyzej) ma sie do naszych chalup (na zdjeciach ponizej) - niczym dizajnerski wspolczesny land rover evoque w stosunku do lr serii I, II i III; moze i nowoczesne, i ladniunie (nie: ladne) to-to, ale w terenie nie robi i charakter prawdziwego samochodu do eksplorowania interioru afryki zatracilo na rzecz "plastikowego" wypasu - znaczy relacja estetyki do funkcji zostala mocno zachwiana, o:

http://megaprzygoda.pl/_d4/landrover_grzimek_01.jpg
(he, he - ciekawe czy ktos wie, z jakiej to ksiazki zdjecie)

http://www.motorstown.com/images/lan...-evoque-10.jpg
(mucha na dziko! paskudztwo! - ten cytat pewnie wszyscy znaja)

pomijam juz reductio ad absurdum formy - te nasze (z pozoru) prymitywe chatki sa o wiele bardziej organiczne i o wiele bardziej... przemyslane konstukcyjnie (per analogiam: wymiencie zarowke w evoqu!).

taki zrab na nakladke czy na zamek, ze juz nie wspomne - na jaskolczy ogon. no przecie to genialne i pikne zarazem, nic dodac, nic ujac (nawet ostatki sie ostawia). zas skandynawskie wymagaja dziwnych polaczen metalowych, czesto zupelnie nietrwalych, po miesiacu uzytkowania - rozchwianych (he, he - jak widze ikea, to przechodze na druga strone ulicy, zeby mi cos na glowe nie spadlo).

poza tym skandynawska architektura przez to swoje mechaniczne ugladzenie jest po prostu odhumanizowana, zimna w odbiorze - to drewno stracilo dusze. jak patrze na skandynawskie produkcje stolarsko-ciesielskie, mam wrazenie, jakbym ogladal maszerujace armie mlotow z "the wall" floydow. rowne szeregi niewolnikow. drewno zniewolone. no bo obrabiane w fabryce, nie recznie.

nasze chalupy (zreszta nie tylko - w ogole stara architektura drewniana, rowniez sakralna, czy architektura malych form - przedmiotow uzytkowych - ta, co sie jeszcze jakos ostala), z niemal nieobrobiona forma poszczegolnych elementow - to przy tym sama esencja, zarowno formy i jak "wolnosci" (zachowanego "realizmu") materialu - ot, chocby sciany tych budynkow - stoja przecie bez gwozdzi (to tak a'propos skandynawskich lacznikow):

https://lh6.googleusercontent.com/-v...0/_MG_3882.jpg
(turzansk)

https://lh4.googleusercontent.com/-0...0/_MG_0545.jpg
(czertez)

https://lh6.googleusercontent.com/-2...0/_MG_4626.jpg
(michniowiec)

https://lh5.googleusercontent.com/-f...0/_MG_2980.jpg
(moszczaniec)

https://lh3.googleusercontent.com/-z...0/_MG_0349.jpg
(olchowiec)

https://lh3.googleusercontent.com/-A...edzica_044.jpg
(kluszkowce)

https://lh4.googleusercontent.com/-5...0/_MG_8941.jpg
(krywka)

https://lh4.googleusercontent.com/--...0/_MG_8675.jpg
(lipowiec)

https://lh3.googleusercontent.com/-_...0/_MG_1193.jpg
(jurgow)

https://lh5.googleusercontent.com/-r...0/_MG_8354.jpg
(polana jaworzynka, gorce)

https://lh4.googleusercontent.com/-R...0/_MG_2851.jpg
(nowy sacz)

ale to tatkie dywagacje jeno. co kto lubi.
ja tam wole siekiere niz pilnik-gladzik.
Jedną z najładniejszych i prostych budowli jaką spotkałem wędrując nie tylko po Bieszczadach jest dobrze znana wielu z was ta oto wiata. Spełnia ona większość wymagań stawianych na początku przeze mnie, z tajnym wyjściem oczywiście;):

Załącznik 37267 Załącznik 37268 Załącznik 37269

Gdyby poprawić niektóre niedogodności takie jak to że:
- za mało miejsca do spania, może za mały strych lub brak zabudowanej izby na dole,
- otwartą jadalnię jednak bym pozostawił z kominkiem rzecz jasna,
-zamiast pokrycia papą lepsza dość gruba blacha w ciemnym kolorze i bez połysku,
- ja to bym może bardziej ją wcisnął w zbocze, tak żeby część była schowana i z zewnątrz i nie wyglądała na wielką.

To tylko propozycja i marzyć wolno, może za ...? lat ktoś może coś...

Ps.
Mój dziadek jako cieśla w latach dwudziestych widział za Bugiem całe wioski złożone z kurnych chat. Miejscowi budowali je w bardzo prosty sposób, coś tam jeszcze pamiętam i to, że worki z suszonymi rybami trzymali wewnątrz pod dachem tak, że cały czas były poddymiane. Póżniej któryś z naszych polityków zakazał budowania kurnych chat.

Czytam dziś na WP o nowym pomyśle naszych geniuszy z Wiejskiej o opodatkowaniu kierowców, którzy biorą kaskę za podwózkę autostopowiczów. W XI księdze Tytus, Romek i A'tomek zbierali podatki od kichnięcia, przekleństwa i ziewania. Chyba idzie ku temu, by żyło się jak w bajce.
Chat/bacówek drewnianych wam brakuje? Te co są stoją puste...

Chat/bacówek drewnianych wam brakuje? Te co są stoją puste... Pewnie chodzi o taką "forumową" :)

(...)
Don Enrico - w kurnej chacie zmora na piersiach siada i dusi w nocy ;) Musi być kurna?
Nie, no , przecież nie chodzi o to aby się wędzić na siłę.
To miała być taka przenośnia, obrazująca pewną pierwotność. (a poza tym tylko taką piosenkę skojarzyłem)
Partyzancie !
Podany przez Ciebie przykład jest bliski zamysłom wyimaginowanym, tyle tylko , że ma już od dawna swego gospodarza,
a tu jak słusznie zauważa Tolek chodzi o taką "forumową"
Czy ta chata miałaby być dla wszystkich dostępna? Jak to wykonać? Żyło by się tam jak w hippisowskiej komunie? MMM... Mmiodzio ☺

Pewnie chodzi o taką "forumową" :) Klucz do tej chaty mógłby być schowany np:
a)pod wycieraczką
b)pod kamieniem obok jabłoni
c) u Stefana co mieszka koło poczty
d)...............................

Zainteresowani oczywiście wiedzieli by , gdzie .
Przyjeżdżam chata zamknięta idę do Stefana po klucz........:razz:
Dobrym zwyczajem wędrowców, opuszczając chatę powinieneś przygotować ją następnej osobie. Zabezpieczoną w drewno na opał, "krzesiwo", wodę ( jeśli studnia jest gdzieś) i podstawowy prowiant min. na jeden posiłek.

ten "trend" (jak rowniez constans minuskula - to tak a'propos zdania z malej litery u ciebie, hie, hie) mam od 1996 (czyli odkad jestem w "walimnietacywilizacji" czyli w sieci). ynterety wtedy nie wiedzialy, co to kodowania jezykowe - tak sie przyzwyczailem i tak mam. i tera to je taka moja licentia poetica - swego rodzaju znak rozpoznawczy mazeniaka. jak rowniez specyficzny sposob cytowania, jak w pierwszych eudorach - z dziubkiem ">". Mała litera w moim poście to nie moja licentia poetica ani trend tylko błąd :wink:
Może się czepiam ale jako ktoś, kto nie lubi "pilnika-gladzika" w przypadku drewna - możliwe, że zrozumiesz również moją niechęć do "pilnika-gładzika literkowego". ;)
No ale dość o tym...bo sprawa zasadnicza jest znacznie ciekawsza :)))


(...)przykład jest bliski zamysłom wyimaginowanym, tyle tylko , że ma już od dawna swego gospodarza,
a tu jak słusznie zauważa Tolek chodzi o taką "forumową"
Osobiście z takiej "forumowej chatki" pewnie nie miałabym okazji skorzystać ale kibicuję, żeby marzenie don Enrico się spełniło. :))
"Norwegii i w mniej uczęszczanych parkach spotkamy natomiast samoobsługowe chatki. Klucze do nich (tzw. uniwersalny klucz DNT) otrzymamy w najbliższym biurze Norweskiego Towarzystwa Turystycznego."
Cytat z :Norwegofil.pl

[...] Ja to w bezsenne noce obmyślałem nawet projekt takiej chaty[...] Ja mam Partyzancie gotowy projekt takiej budki:D Na papierze i w komputerze z rozrysowanymi szczegółami, przedmiarami prac i materiałów. Też produkt dawnych, bezsennych, rozmarzonych nocy...:)
Co do reszty pomysłów: Piskal wezwał do przedkładania propozycji, jakiż to by miał być ten domek. Wskazuję, że taki ogólnie zarysowany pomysł można znaleźć w sielnce WGB o bukowym domu. Jest tam wiele cennych wskazówek: świetlistość pomieszczeń (duże okna z wystawą ku słońcu), bukowość (pomysł nie najlepszy, by konstruować z buka ściany, a więc traktujemy go jako potrzebną przenośnię), pachnącość (to zapewni lekkie rozszczelnienie kominka czy też pieca, by smrodek z palonego buka przedostawał się do wnętrza), ma być granie wiatru - czyli domek nie może być szczelnie osłonięty przed tym zjawiskiem atmosferycznym (taka ważna uwaga, co do położenia, bowiem wynika z niej, że ma być na wygwizdowiu z widokiem z góry ale i do góry, bo mają być góry nade mną jak niebo), na ścianie ma być zegar nie elektroniczny, a raczej mechaniczny, żeby 'gwarzył' i żeby mu się dobrze chodziło, a wiadomo, że elektryczne to tylko tykają, a nie chodzą. Ma też być wyraźna chłonność akustyczna ścian, które będą więziły dźwięki z instrumentów - co by to dokładnie miało być, to nie wiadomo, ale jeśli jest dużo muzy w pomieszczeniu, to siłą rzeczy ściany nasiąkają grą i tego jestem pewien. Czyli: w domq mają być instrumenty do grania. Oświetlenie ma być nieelektryczne - mają skiwerczeć świece (a nawet mrugać zalotnie, co już samo w sobie jest magiczne), a nie bździć jakieś energoochydne Philipsy. Do kibla można by chadzać z kagankiem, choć wprost w pieśni nie ma o tym mowy.
Chałupa ma być w miarę przestronna, bo gdy wpadną na kilka chwil, to trudno, by się tłoczyli na stojąco jak w kurniku. Jednak metraż każdy dobierze sam. Pamiętajmy jednak, że zbyt duże pomieszczenia powodują zanik gędźby w kątach.
Tyle co w pieśni znalazłem, to przedrukowałem, a inne pomysły później:)
Pozdrawiam,
M.

PS: Co do współnych przedsięwzięć i obaw przed ich podejmowaniem - w Kletnie, które gdzie jest tam jest, ale też w górach, pewna grupa zapaleńców górskich zakupiła domek i go przysposobiła. I od lat jakoś zgodnie dzielą się kosztami, obowiązkami itd. Dodam, ze przyjęta formuła wykorzystania tej budki pozwala na spraszanie do niej gości, dzięki czemu śmiech ściany w niej rozjaśnia na okrągło, a o niesnaskach jakoś nie słyszałem....
A tak jeszcze gwoli uzupełnień i wyjaśnień w sprawie organizacji wspólnego domq - właśnie rozpocząłem studia nad zeszytami z Chatki Wielkanocnej pod Śnieżnymi Kotłami. Wiele tam utyskiwań na różne sprawy, ale jednak góruje w zeszytach radość. Radość z najprostszych rzeczy, które się udały wpisującym.Tak więc jednemu udało się dojść do Chatki z dołu, drugiemu wrócić do niej po zakończeniu braterskiej wizyty w Chatce AKT na Bażynowych Skałach, trzeciemu - znaleźć opał, zapałki i jadło w postaci makaronu popróbowanego przez myszy. Jest tych radości tak wiele, że nie sposób o wszystkich napisać. Wiele też stoi w tych pamiętnikach o codziennym życiu mieszkańców, którzy musieli zorganizować prowiant, ciepełko, nowe drzwi po starym huraganie, a nawet papę na dach. I nawet nie byli współwłaścicielami tego obiektu. Zwyczajnie chcieli...Czyli jeśli ktoś przemyśli wszelkie aspekty uczestnictwa w takim przedsięwzięciu, może startować. W KArkonoszach takich czynnych chatek jest kilka i wszystkie dobrze działają. Zawsze goszczą w nich zupełnie zakręceni ludzie. Młodzi, starzy, do wyboru, do koloru...i zawsze ktoś nasącza ściany grą...
Pzdr
Derty
"ma być granie wiatru - czyli domek nie może być szczelnie osłonięty przed tym zjawiskiem atmosferycznym"

-O matko :) Długo byśmy w nim nie pomieszkali, zwłaszcza zimniejszą porą. A zimą masakra. I ile drewna by poszło by go nagrzać. Mi się ten sposób niespecjalnie podoba, może dlatego że kiedyś zimę spędziłam w takiej nieszczelnej chacie (8 stopni rano nie było czymś wyjątkowym, wejście do łazienki pod prysznic traumatyczne, zwłaszcza gdy woda nie nagrzewała się dobrze ze względu na różne awarie czyli z lodowatej zamieniała się w mniej zimną :) ), gdzie przerwa w paleniu przez noc mocno ją wychładzała. Ale za to miałam romantyczne granie wiatru :) Ale jeżeli to ma być domek zimny do którego mamy wpaść i wypaść na drugi dzień to spoko. Jednak milej wspominam chatki w których jest ciepło zimą (np. Łupków).
Teraz to piszę sobie a muzom i są to prawie senne marzenia.
Tamta chatka którą pokazywałem na fotografiach to tylko przykład funkcjonalnej budowli, która gwarantuje raczej bieszczadzkość a nie komfort. Mogłaby być tak trochę pół na pół, podszyta wiatrem z jednej strony i ciepła i wygodna z drugiej.
Gdyby tak jakoś dogadać się z gospodynią Cichej Wody, nie mam pojęcia czy to możliwe, czy byłaby taka wola właścicielki i aprobata ze strony forumowiczów. Żubracze jest fajne, może odległe od BPN, ma jednak wiele zalet. Może udałoby się wziąść w dzierżawę jakis obiekt albo podkupić, czy jak?
To miejsce jest dobrym punktem na:- Wysoki Dział(Wołosań)
-Hyrlatą, Roztoki i Okrąglik,
-na Balnicę,
-łatwy dojazd od Komańczy i Cisnej,
Klimat to już zależy od nas i myślę, że dzierżawa- bo zawsze jest droga odwrotu(sieję defetyzm na samym początku?)Jakiś kontakt gdzieś mam.
Mam doświadczenia z pracy w dwóch stowarzyszeniach, które takie chatki posiadają / posiadały. Chodzi o dawne chatki studenckie, a wcześniej wykupione stare chałupy góralskie - konkretnie w Lachowicach i w Danielce.
Teraz nie mam czasu, ale wieczorem coś nasmaruję. Doświadczenia niestety nie są specjalnie budujące, bo niestety albo komercja, albo nic. No i wymaga mocnego zaangażowania kilkunastu osób.

Dobrym zwyczajem wędrowców, opuszczając chatę powinieneś przygotować ją następnej osobie. Zabezpieczoną w drewno na opał, "krzesiwo", wodę ( jeśli studnia jest gdzieś) i podstawowy prowiant min. na jeden posiłek. Różnie jest to interpretowane-często wbrew logice, jako opał zdarzało mi się zastać dwumetrowe prawie kłody średnicy kółka od taczek
( życzę powodzenia w paleniu czymś takim-chyba że ktoś akurat ma w plecaku piłę spalinową....)
A co do prowiantu- najczęściej to dokarmianie myszy :P

Koncepcja chaty słuszna, aczkolwiek raczej niewykonalna, lepiej jak śpiewa Budka Suflera- ratujmy co się da,
Zamiećmy, wynieśmy śmieci a i paczka gwoździ też się przyda :P

Gdyby tak jakoś dogadać się z gospodynią Cichej Wody, nie mam pojęcia czy to możliwe, czy byłaby taka wola właścicielki i aprobata ze strony forumowiczów. Żubracze jest fajne, może odległe od BPN Pomarzyć można więc mnie się marzy taki obiekt gdzieś bliżej parku albo ukraińskiej granicy. W zachodnich Bieszczadach jest kilka chatek i wiat.
A może tu coś pogadać: http://www.maniow11.kk-net.pl/
Jankes mieszka tam obecnie (chyba) sam. Hoduje kozy i robi sery.
Zajebista klimatyczna miejscówka i Równy Gość.
Jest prąd, woda. Bywam tam od 10-ciu lat.
Doinwestować i raj dla swoich.
Zdaje się, że otarłem się o człowieka. Zdecydowanie jestem na tak.
Gorączka już mi opadła, ale pozostał wątek który wzbudziłem w sennych imaginacjach.
Czytam, z ciekawością czytam .

A może tu coś pogadać: http://www.maniow11.kk-net.pl/
Jankes mieszka tam obecnie (chyba) sam. Hoduje kozy i robi sery.
Zajebista klimatyczna miejscówka i Równy Gość.
Jest prąd, woda. Bywam tam od 10-ciu lat.
Doinwestować i raj dla swoich.
Taki Dom Przyjaciela to prawie nasz dom,
partycypacja finansowa i "fizyczna" w jego substancję jest oczywistością.
Pasują mi takie wątki bo pozwalają na snucie fantazji i prowokują do przemyślenia po raz kolejny obciążonych dziedzicznie projektów.
Jest dobrze, ale nie beznadziejnie i zamiast ...w rajską dziedzinę ułudy... pomyślę raczej nad tym żeby skupić się na już wybranym, bieszczadzkim miejscu.

W maju na KIMBie będziecie mogli o tym pomówić. Ja niestety mam zaplanowany w tym czasie kolejny pobyt szpitalny z dzieckiem.
Na majowym spotkaniu może okazać się, że najlepsze są właśnie takie majowe spotkania i może nie warto przywiązywać się do jednego miejsca.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl