bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Powrót letniej (prawie) pogody.
Dojazd do Wołosatego. Potem trasa: Wołosate - Przełęcz Bukowska (czerwonym szlakiem) - Rozsypaniec - Halicz - przełęcz pomiędzy Małym Haliczem a Kopą Bukowską - przełęcz GOPR (tylko latem) - przełęcz pod Tarnicą (dotąd cały czas czerwonym szlakiem) - Tarnica (wejście i zejście żółtym szlakiem) - Wołosate (niebieskim szlakiem).
Pogoda i widoki, że och i ach !
Co tu dalej komentować ? Oszczędzę tych, co tam nie byli w tym czasie.
Byłem tam w niedzielę, dzień wczesniej, ale szedłem w odwrotnym kierunku-pogoda złota. Szlak mokry, ludzi niezbyt wiele, widoki niezrównane. na przełeczy Bukowskiej pogranicznik w quad'zie.
sofron
Ja byłem 30.09 na Tarnicy (Wołosate, Tarnica, Bukowym Berdem do Mucznege i asfaltem do Tarnawy), i niestety powitała mnie bieszczadzka pogoda. Na szcęscie potem było pięknei, i połoniny oglądałem przy słońcu, nawet zobaczyłem to na co wcześniej wszedlem, (czyli Tarnice) :) No ale pożegnanie miałem również bieszczadzkie, jak schodziłem z przeł. Orłowicza do Wetliny. Szkoda że tęczy nie widizałem mimo słońca i ulewy
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Dojazd do Wołosatego. Potem trasa: Wołosate - Przełęcz Bukowska (czerwonym szlakiem) - Rozsypaniec - Halicz - przełęcz pomiędzy Małym Haliczem a Kopą Bukowską - przełęcz GOPR (tylko latem) - przełęcz pod Tarnicą (dotąd cały czas czerwonym szlakiem) - Tarnica (wejście i zejście żółtym szlakiem) - Wołosate (niebieskim szlakiem).
Pogoda i widoki, że och i ach !
Co tu dalej komentować ? Oszczędzę tych, co tam nie byli w tym czasie.
Byłem tam w niedzielę, dzień wczesniej, ale szedłem w odwrotnym kierunku-pogoda złota. Szlak mokry, ludzi niezbyt wiele, widoki niezrównane. na przełeczy Bukowskiej pogranicznik w quad'zie.
sofron
Ja byłem 30.09 na Tarnicy (Wołosate, Tarnica, Bukowym Berdem do Mucznege i asfaltem do Tarnawy), i niestety powitała mnie bieszczadzka pogoda. Na szcęscie potem było pięknei, i połoniny oglądałem przy słońcu, nawet zobaczyłem to na co wcześniej wszedlem, (czyli Tarnice) :) No ale pożegnanie miałem również bieszczadzkie, jak schodziłem z przeł. Orłowicza do Wetliny. Szkoda że tęczy nie widizałem mimo słońca i ulewy