ďťż

Zioła w Bieszczadach

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Ciekawi mnie jakie lecznicze zioła rosną w Bieszczadach o ile wogule jakieś tu rosną.Czy ktoś ma jakieś wiadomości na ten temat?:?: :?: :?:


Rosną i to w dużej ilości. Zbiór roślin leczniczych jest źródłem uczymania niejednej rodziny. Musiałbyś wymienić nazwy roslin które Cię interesują. Takie pospolite jak dziurawiec, mięta, pokrzywy, jasnoty, bez czarny są tak pospolite, że bez specjalnego problemy znajdziesz je na łakach, polach, krzakach. Ostatnio dostałam kilka ciekawych przepisów na potrawy z ziół m.in. potrawkę z lepiężnika, sałatę z ziemowita i nalewkę z lulecznicy kraińskiej:wink: .

Ciekawi mnie jakie lecznicze zioła rosną w Bieszczadach o ile wogule jakieś tu rosną.Czy ktoś ma jakieś wiadomości na ten temat?:?: :?: :?: Kiedyś, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, trafił się wieczorkiem pewien młody Czech, praski student farmacji. Po poproszeniu przeze mnie o "diagnozę" łąk w Bieszczadach, niekoniecznie ;-) połonnych, wyraził się dwoma słowami : "cała apteka". Niestety, szybkiego kursu zielarstwa, a był w tym doprawdy mocny, nie zaliczyłem, może zaliczyłem, ale nie pamiętam . W końcu było to spotkanie Braci Słowian... Pozdro.

Kiedyś, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, trafił się wieczorkiem pewien młody Czech, praski student farmacji. Po poproszeniu przeze mnie o "diagnozę" łąk w Bieszczadach, niekoniecznie ;-) połonnych, wyraził się dwoma słowami : "cała apteka". Hehehe - czy to był Reinmar zwany Reynevanem? :mrgreen: Skojarzenie natychmiastowe...


z bieszczadzkich ziol najbardziej zapadl mi w pamiec dziurawiec ze stebnika- kiedys nazbieralismy go tyle ze samochod byl upakowany po dach, siedzialo sie na dziurawcu, malo go na kolanach i na glowie :) tak przesiaklismy zapachem ze wchodzac do sklepu nawet ludzie dziwnie patrzyli ;) a autko pachnialo okragly rok :) a dziurawcem obdzielilismy rodzine znajomych i jeszcze duzo zostalo :)

a najlepsze co moze byc to ziolowa herbatka warzona w kociolku na ognisku- dziurawiec, mieta, pokrzywa, krwawnik, babka ,macierzanka i troche malin :D mniam!!!!! i woda oczywiscie z potoczka :)

a w bieszczadach rosnie lepieznik rozowy?? ponoc taki jest , ale w beskidach widzialam tylko biale...
Rośnie. Biały, różowy i wyłysiały
Pewien Pan ;) z pola campingowego w Cisnej serwował chorym na bóle brzucha herbatkę z mięty(z ekstra dodatkiem wzmacniającym). Chorzy drugiego dnia byli zdrowi niestety nie chciał zdradzić miejsca gdzie zbiera ową mięte. Ogólnie mięta rośnie przy drodze(czuć na odległość) ale taka z ołowiem jest zdecydowanie mniej zdrowa. Kolega opowiadał, że w Bieszczadach rosną różne grzybki po których ma się "wizje" ale ja sie tam na tym nie znam więc się nie wypowiem...
ponoc najlepsze "wizjonerskie" grzybki rosna na polanie ostre- jak jeszcze istnial tam szalas to spotkalismy tam ekipe "grzybiarzy". Gotowali swoje swoje specyfiki w kociolku i pili odwar ;) chcieli nas czestowac...ale tak glupio bylo sie otruc w pierwszym tygodniu wakacji w bieszczadach ;)
Mięta rośnie na każdej podmokłej łące.Jak widać wiązówkę czy dzięgiela to na pewno będzie i mięta.To prawda że te bieszczadzkie łąki to cała apteka oraz restauracja.Kiedyś nawet przygotowaliśmy różnorodne menu na parę dni tylko z rosnących dookoła roślin :-)
Podejrzewam że na wiosne w Bieszczadach rośnie też podbiał pospolity(głownie przy strumykach) bo prawie wszędzie rośnie i jest podobny do mleczy... Gotowany jako napar (kolega robi też nalewki) pomaga przy ciężkich chorobach(wykrztuśny, brzeciwbólowy, przeciwgorączkowy, na zatrucia). Warto znać jej właściwości bo po pierwsze jest lekiem uniwersalnym a po drugi gdy brakuje apteki można ją stosować zastępczo(za lekarstwa,tabletki) lub pomocniczo. 1 łyżka podbiału(kwiatki) na szklankę wody. Przed każdą podróżą warto poczytać o najprostrzych ziołach bo nigdy nie wiadomo w jakiej sytuacji się znajdziemy...(środek nocy, nidziela i brak apteki;)
Mięta jest praktycznie obecna na każdej bieszczadzkiej łące o wilgotnym podłożu. Przyznam się jednak, że ja znalazłam tylko miętę długolistną (multum!)i kędzierzawą, a te są najmniej wartościowe i najmniej aromatyczne z odmian mięty, ale na napar przy bólach brzuszka i tak skuteczne - poznanie empiryczne:) - ale na sos miętowy nie polecam.
A czy ktoś spotkał jakieś unikalne zioła, niewystępujące w innych regionach kraju? Interesują mnie także rośliny trujące...nie żebym chciała wykorzystać w praktyce;) Jak ktoś się boi rozpowszechniać tego typu wiedzę na szeroką skalę, to proszę o odpowiedź na priv.
Na mokradełkach można też znaleźć rewelacyjny na żołądkowe dolegliwości BOBREK.Ale gorycz ma toto kosmiczną!Może ktoś z "botaników forumowych"doda fotkę tego ziółka!
Ja zawsze będąc w Bieszczadzie raczę sie herbatką z mięty. Swego czasu tylko taką pijałem. Świetna sprawa.
Lubię chodzić po górach w czerwcu i lipcu bo łąki zabójczo cudownie pachną zielem i kwiatem.
Utarło się, że zioła lecznicze to takie łatwe leczenie. Wiele ziół wymaga bardzo ostrożnego i umiejętnego dawkowania, np. dziurawiec, o naparstnicy nie wspomnę. Wiele jest silnie toksycznych, najbardziej znana wilcza jagoda otwiera poczet.
Ale zioła przyprawowe -- polecam bieszczadzkie oregano czyli lebiodkę. Do każdej potrawy. Polepszy smak zwykłej konserwy i zupki w proszku. Rośnie prawie wszędzie. Wiosną i wczesnym latem ostrożeń warzywny jako "zieleninka sałatkowa". Jest jeszcze czosnek, macierzanka, to z tych łatwo rozpoznawalnych i popularnych. Inne, te lecznicze, wymagają już wiedzy medycznej i botanicznej. Botanicznej dla właściwego rozpoznania i świadomości, że część z nich jest chroniona. To, że występują na danej łące masowo nie znaczy, że są pospolite.
Smacznego
Długi
a najlepsza rzecza jest poduszeczka wypchana macierzanka ma juz rok a pachnie ze mozna zwariowac :) i ma sie namiastke stodoly w domu!!! i to jakies stodoly!!! :)
czy ktoś zna jakiś przepis na herbatę z ziół?(byle była smaczna)
A, nie wiem - banalnie: herbata, mięty pieprzowej (czy tej pospolitej nawet) troszkę, macierzanka...?
Pozdrawiam ciepło z zielarskim uśmiechem-
K-ść
Macierzanka jest wspaniała. Poduszeczka - to świetna rzecz, szczególnie w środku zimy. A herbatka ze świeżej, szczególnie w gorący dzień - mniodzio.
Kiedyś na dłuższym wyjeździe robilismy sobie napary z mieszanki ziołowej - mięta, pokrzywa, macierzanka i coś jeszcze. Po takich miksturach gar był podejrzanie zielony ;)
Aż mi zapachniało :)

madzia
Na kłopoty żołądkowe polecam centurię (rośnie np. w drodze na Łopienkę), na zmęczone oczy - świetlik, bardzo popularny na odsłoniętych łąkach, na przeziębienia i uporczywy kaszel syrop miodek z mniszka lekarskiego, nie dość, że smaczny, to jeszcze skuteczny!
Znam też przepis na pyszną herbatkę: potrzeba kwiatu lipy, rumianku i można dodać jeszcze troszkę mięty lub liścia melisy. Zioła łączymy zawsze po trzy:)) Herbatka przepyszna:))
pozdrawiam
A tak tylko wspomnę, że przy cerkwisku w Beniowej rośnie dzika bazylia.... niezwykle aromatyczna, co wypróbowaliśmy osobiscie, dzięki naszemu przyjacielow /naszemu nadwornemu farmaceucie z Herbapolu :-P /....

a i jeszcze widywałam arnikę górską, ale jest pod ochroną....:-P
Z ususzonego korzenia cykori podróżnika(moje ukochane zielsko:)) można wyprażyć sobie kawusię. No nie powiem, żeby smakowała jak prawdziwa kawa, ale za to rośnie wszędzie, a kawy w Bieszczadach nie widziałam:D
A ja dodam jeszcze, że fantastycznym lekarstwem na wszelkiego rodzaju wypryski, a nawet na tzw. "kurzajki" jest glistnik - jaskółcze ziele. Zawartym w łodygach mleczkiem smarujemy chore miejsce i bardzo szybko pozbywamy się intruza:))
pozdrawiam
Wiesz może gdzię najczęściej występuje to zioło?
Niemal wszędzie,ale najczęściej na cmentarzach,przy ruinach piwnic,domostw itp.U mnie rośnie w Toruniu pod...blokiem.

Niemal wszędzie,ale najczęściej na cmentarzach,przy ruinach piwnic,domostw itp.U mnie rośnie w Toruniu pod...blokiem. U mnie też rośnie pod blokiem, natomiast nie spotkałam się z tym zielskiem na cmentarzu i jestem chyba trochę zdziwiona tym, że tam też rośnie.
pozdrawiam
Potwierdzam "jaskółcze ziele' kapitalnie usuwa kurzajki , zobaczyła kiedyś u mnie babcia w Wambierzycach kurzajki /z, którymi walczyłem lekarsko od dłuższego czasu/ synku powiedzała posmaruj zielem "jaskółczym " przełam łodygę i mleczkiem takim żółtym a raczej pomarańczowym smaruj a ziele znajdziesz wszędzie , stare rumowisko, cmentarz, nad strumykiem .
Cholerka pomyślałem brzydko to to wygląda a proba nie strzelba , siostra się śmiała , że słucham starej durnej baby zza buga - pomogło do dzisiaj nie ma śladu po kurzajach a było to z 20 lat temu.
Wszystko się zgadza, jeno ów glistnik rośnie w całym kraju i Europie, wszędzie ;-), gdzie nieco azotu w glebie, nie tylko w miejscu forum , zwanym "Zioła w Bieszczadach". Pozdro.
w bieszczadach napewno rośnie dużo ziół tylko jak je odrużnić?
wie może ktoś z was jak wygląda to "jaskółcze ziele"?
Załącznik 3941 ... to z netu, z pierwszej lepszej strony. Pozdro.
Zioła proszę bardzo:
malina środek napotny działa już po godzinie,
2 łyżki suszonych owoców zalewa się szklanką wrządku, parzy pod przykryciem 15 min, słodzi miodem i do łóżka
II wersja
2 łyżki prawdziwego soku z malin dolać do szklanki naparu z lipy i do łóżka.
Przy chorobach skórnych do płukania i okładów
2 łyżki liści zalanych szklanką wrządku najlepiej w termosie 30 min

Kwiat lipy jest najlepszym środkiem napotnym, uspokajającym,przeciwskurczowym stosowany także przy np.reumatyźmie i przy pobudliwości nerwowej.

Mam też coś dla miłośników nalewek
likier arcydzięgielowy
20 g młodych łodyg, rozdrobnionych arcydzięgla litwora zalać 750 ml spirytusu 70 %, pozostawić na 14 dni. Potem dodać 1 g kory cynamonowej, 10 goździków, 5 g listków melisy, 1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej. Macerować przez 7 dni, dodać 300 g cukru rozpuszczonego w 200 ml wody. Macerować przez 2-3 tygodnie. Przecedzić, zalać do flaszek. Likier ma zdolności poprawiania humoru,czyszczące, uspokajające,bakteriostatyczne.
Hej:)
A czemu ten przepis nie trafił na wątek nalewkowy na Oftopiku?:P To niedopuszczalna konkurencja;)

Pozdrawiam,
Derty
Wiadomo że wątek o ziołach w końcu zdryfuje w tym kierunku :-)
Pytam tu, bo mi się skojarzyło a nie chce mi się szukać wątku nalewkowego: robił ktoś kiedyś hyzopówkę...?
Podobno się da...
Pzdr.
K.

PS. No dobra, niby http://www.puszka.pl/przepis.php3?id=3551. Ale pytam o własne doświadczenia :wink:
Hej:)

Ja tam bym nie traktował nalewki hyzopowej jako typowej nalewki smakowej:P Ponadto hyzop ma silne działanie fizjologiczne. Po pierwsze działa doć mocno wykrztuśnie. OPo drugie przeciwpotnie. Po trzecie - niestety w większych ilościach może wywołac biegunkę;D Podany na tej stronce przepis jest typowym przepisem na miksturę leczniczą i chyba niewiele da się tu zmienić jeśli chodzi o smak:D Zaletą hyzopu jest mieszanka terpenów, które nadają specyficzny aromat roślinie. Ja go lubię, ale wąchać. Pić wolę piwko:D

Derty
może przejdźmy do ziół?
Likier arcydzięgielowy to nic innego jak Melisana Klosterfrau (drogi lek, dla "nerwusów" przed egzaminem niezbędny;)

Przydatnym w podróży ziołem jest korzeń żywokostu(na rany).
No a zwyczajna babka?Nieoceniony sposób na czyraki,ropnie i temu podobne paskudztwa.Dwa lata temu na BA "wyciągnęła"mi zastrzał spod paznokcia.Chyba by się nie obyło bez skalpela,gdyby nie ta skromna roślinka!

Przydatnym w podróży ziołem jest korzeń żywokostu(na rany). To prawda żywokost jest nieocenionym lekiem także na złamania. W mojej rodzinie jedna osoba uniknęła gipsu, po złamaniu mostka, właśnie dzięki żywokostowi i jego korzeniowi. robi się z niego taki galaretowaty wywar i okłada chore mejsca. Naprawdę pomaga:))
pozdrawiam
Hej:)
Pociągnę jednak wątek hyzopu i zadam pytanko: czy hyzop występuje na stanowiskach naturalnych w Bieszczadach lub na pobliskich pogórzach?:D

Pozdrawiam,
Derty

Hej:)
Pociągnę jednak wątek hyzopu i zadam pytanko: czy hyzop występuje na stanowiskach naturalnych w Bieszczadach lub na pobliskich pogórzach?:D

Pozdrawiam,
Derty
Nie spotkałam.
Na ostatnim szkoleniu po raz pierwszy w życiu jadłam ucho bzowe. Takie surowe. Nazbierałam trochę, przebrałam, obgotowałam i dziś po raz pierwszy dodam do jarzyn po chinsku. Po raz pierwszy jadłam zupę z młodej pokrzywy. Po raz pierwszy widziałam marchwicę, ponoć jest pyszna. Po raz pierwszy słyszałam, że korzenie kminku są jadalne. A co najważniejsze to takich szkoleń przed nami kilka i już mi zapowiedzieli, że będziemy gotować obiadki z tego co rośnie obok. Na szczęście zawsze mamy zaplanowany obiad w restauracji więc przegłodzenie mi nie grozi.
Acha a z ciekawostek to taka, że łodygi barszczu tego Socośtam służą jako instrumenty muzyczne i doniczki. Najlepiej w nich wysiewać nasiona konopii, bo taką doniczkę wkłada się do ziemi i roślinka nie musi się jako sadzonka ukorzeniać.

U mnie też rośnie pod blokiem, natomiast nie spotkałam się z tym zielskiem na cmentarzu i jestem chyba trochę zdziwiona tym, że tam też rośnie.
pozdrawiam
Glistnik lubi miejsca ocienione ale nie ciemne i raczej wilgotne, a napewno bogate w azot. Przykładowo glistnik rosnie często w lesie robiniowym. To ciekawy przypadek tworzenia się zespołu roślinnego, w którym jeden gatunek - robinia - dostarcza drugiemu - glistnikowi - pożytku. Pożytkiem jest azot, którego zawartość w glebie wzrasta dzięki działalności korzeni motylkowej było nie było robinii.
Trzeba tu dodać, że po nasmarowaniu się soczkiem z glistnika należy unikać przypadkowego zjedzenia jego resztek. Glistnik jest mocno trujący - zawiera około 20 alkaloidów.

Derty
Może ktoś rozszyfruje roślinę,którą Julek z Horodka zwie czarcim żebrem.On to gotuje z powodzeniem(z różnymi dodatkami).Liść trochę przypomina kształtem liście mlecza,ale jest pokryty kutnerkiem i dość duży.
Czarcie żebro(ostrożeń warzywny) jest bardzo popularne jeśli chodzi o kąpiele lecznicze. Jakie ma właściwości... szczerze mówiąc nie wiem:( Dzieci się w tym kąpie.
Ostroźeń warzywny ponoć jest bardzo smaczny, dodawany do sałatek. Ziele służy jako lek poprawiający trawienie. Odwar z ostrożenia służy zaś do płukania włosów. Ponoć zapobiega ich wypadaniu. Zbiera się młode pędy, a potem oddziela liście i zawiązki kwiatostanów od łodyg, te ostatnie wyrzuca się. Surowiec przed suszeniem należy szybko rozłożyć, gdyż łatwo zaparza się. Najlepiej suszyć w suszarniach ogrzewanych w temperaturze 30 sopni.
Wprawdzie nie dodawałem ostrożenia do sałatek ale robiłem z niego(nie tylko) zupę-pycha

Acha a z ciekawostek to taka, że łodygi barszczu tego Socośtam służą jako instrumenty muzyczne i doniczki. Sama szukałam takiej do wykonania didgeridoo. Podejrzewam, że tylko w Bieszczadach barszcz sosnowskiego osiąga takie rozmiary. Niestety jest rośliną parzącą.

Co do ziół to można się tak rozpisywać, ale fakt jest taki, że prawie wszystko co rośnie dookoła nas ma jakieś właściwości(trujące też), maliny są dobre na przeziębienia, lipa też, borówka zwyczajna na rozwolnienia, nalewka z orzechów na ból brzucha, kora dębu, muchomory czerwone działają halucynogennie, poziomki... itd. Daleko zatem nie trzeba szukać :) Sęk w tym, że trzeba się znać by nie przedawkować albo się nie otruć :)
Barszcz Sosnowskiego jest parzący tylko świeży,jak uschnie to już jest bezpieczny.A rozplenił się głównie na północ od Bieszczadów.Na zdjęciu gdzieś w dolinie Wiaru...
Jest też na terenie BdPN. Ostatnio ich botanik opowiadał nam o sposobach tępienia tego świństwa. Skutecznych jak widać. Poprostu roślina dwuletnia. W drugim roku należy pozwolić jej zawiązać nasiona i ściąć przed dojrzeniem nasion. Największe łany łany widziałam w drodze na Karlików, obok Płonnej. Ku memu zdziieniu okazało się, że nasz barszcz zwyczajny ma podobne właściwości.

Barszcz Sosnowskiego jest parzący tylko świeży,jak uschnie to już jest bezpieczny.A rozplenił się głównie na północ od Bieszczadów.Na zdjęciu gdzieś w dolinie Wiaru... :) . Browar to zielsko znajdziesz również znacznie blizej . W Puszczy Niepolomickiej . Rośnie na Blockich ląkach (czarny szlak ze st. kolejowej w Szarowie do Sitowca ) . Sporo tego - czyni taki trochę "księżycowy" krajobraz .

Pozdrawiam PF

[...]po raz pierwszy w życiu jadłam ucho bzowe.[...] Hej:)

Ucho bzowe to inaczej Hirneola auricula-judae czyli ucho judaszowe. Co Ty jadasz, bój się Boga?!:)
A na poważnie - ciekawy to grzybek, rosnący na pieńkach cz. bzu, na robinii czasem, a czasem na wierzbach. To jest wręcz fantastyczny środek na wszystko. Doczytałem się, że toto leczy: przeziębienia, hemoroidy, bóle zębów, brzucha i serca, wzmacnia skórę, włosy, psychikę, system odpornościowy, naczynia krwionośne. A jeszcze rozrzedza krew, obniża ciśnienie krwi w nadciśnieniu i na koniec pochłania wolne rodniki.
Aż się wierzyć nie chce, że ten galaretowaty grzybol jest taki cenny:)

Wobec czego polecam:D
Derty

Jest też na terenie BdPN. Ostatnio ich botanik opowiadał nam o sposobach tępienia tego świństwa. Tego świństwa nie idzie wytępić, trzeba by zimą przekopać i ziemie zalać jakimś kwasem to może by przestało rosnąć ;) Z tego co wiem (od znajomego zielarza) zostało sprowadzone specjalnie na pasze dla bydła i przjęła się doskonale na naszych glebach.

Interesuje mnie czy w Bieszczadach rośnie aronia.
Wczoraj czytałam artykuł, że warto robić soki z tej rośliny bo zawiera najwięcej witaminy P (ponoć tylko dzika!) spośród innych owoców. Na Słowacji w górskich miejscowościach rosły taaaakie aronie. Nigdy nie zwróciłam uwagi czy w Bieszczadach też rośnie.
Tak w ogródkach, na działkach, czasami jako żywopłot. Mam kilka obok domu. Jakoś moje ptaszyska nie przepadają za aronią. Zjadają ją jako ostatnią.
niedość, że ma dużo witamin to jeszcze jest smaczna.
piłem też kiedyś sok z tarni. surowe są bardzo kwaśne i ćerpkie
Sok z aronii jest pyszny, pozwólcie że zacytuje tutaj fragment z Wikipedii(w gazecie napisali to samo):

"Owoce aronii zawierają od 1200 do 5000 mg procent witaminy P. Zaznaczyć należy, że w sokach i mrożonkach witamina ta prawie w pełni zachowuje swoją aktywność. "

Z tarniny wychodzi pyszna nalewka, polecam!

Podejrzewam, że tylko w Bieszczadach barszcz sosnowskiego osiąga takie rozmiary. Nie tylko. W Pieninach i w tatrach też widziałem kolosalne okazy.
Z ziól, a raczej z czarnych owoców leśnych ostatnio piłam nalewkę. Nie cierpię alkoholu ale ta naleweczka bardzo mi smakowała. Dominantą były ciemne owoce czereśni ptasiej. Z tych owoców robi się także pyszne wino. Taie słodko leciutko cierpkie.
A ja cierpię po alkoholu... a naleweczki bardzo lubię...
Długi

Nie tylko. W Pieninach i w tatrach też widziałem kolosalne okazy. W Pieninach i w Tatrach to mogłeś widzieć ale raczej arcydzięgiel litwor.Ten na zdjęciu jest mały bo rośnie nad Ciężkim Stawem,ale w dolinach są takie jak barszcz Montegazziego.
To co prawda nie zioło, ale czy w Bieszczadach można gdzieś spotkać pigwy ?
Marzy mi się pigwówka na owocach z Bieszczad :-)

W Pieninach i w Tatrach to mogłeś widzieć ale raczej arcydzięgiel litwor.Ten na zdjęciu jest mały bo rośnie nad Ciężkim Stawem,ale w dolinach są takie jak barszcz Montegazziego. Hmmm... znawcą nie jestem, ale co roku znawcy wypowiadają się że masowo wyrasta w Tatrach Barszcz Sosnowskiego.
Wszak to właśnie w Tatrach lub gdzieś na Podhalu było gospodarstwo doświadczalne, z którego "wyciekł" BS.
Nie zdziwiłbym się zatem że najwięcej będzie go własnie tam.
Przeglądając Wiki i lepsze zdjęcia, zdecydowanie odrzucam Twoja hipotezę, jakoby to w Tatrach i Pieninach rósł Arcydzięgiel. (tzn pewnie rośnie, ale nie jego miałem na mysli pisząc o Barszczu Sosnowskiego). Zdecydowanie obstaję jednak przy Barszczu Sosnowskiego. Zupełnie inne liście i łodyga niż w Arcydzięgielu.
Przede wszystkim baldach inny.Nie wiedziałem że to dziadostwo w Tatrach się rozpleniło.Strasznie ciężko to wyplenić.

Przede wszystkim baldach inny. Zgadza się - baldach jest nie kulisty tylko skierowany ku górze


Nie wiedziałem że to dziadostwo w Tatrach się rozpleniło.Strasznie ciężko to wyplenić. Można by rzec, że stamtąd przyszło, a tam trafił z Mongolii bodaj.
->Doczu
Być może z Mongolii,a na pewno z Kaukazu.Tam występuje i barszcz Sosnowskiego i Montegazziego.Dla nas laików nierozróżnialne...
Co do barszczu sosnowskiego. Jeśli chodzi o Tatry to jedynie w okolicach Zakopanego widziałam, podejrzewam że rośnie tylko do pewnych wysokości. Same małe okazy...
Pigwa to przywleczony krzew, rośnie po ogrodach. W moim także
Pozdrawiam
Długi

Co do barszczu sosnowskiego. Jeśli chodzi o Tatry to jedynie w okolicach Zakopanego widziałam, podejrzewam że rośnie tylko do pewnych wysokości. Same małe okazy... Kilka okazów widziałem w potoku jak się idzie z Krupówek pod targ pod Gubałówką. Okazy po ok 2,5 metra, to nie wiem czy takie małe.
A pisząc Tatry miałem na mysli raczej doliny niż góry.


Pigwa to przywleczony krzew, rośnie po ogrodach. W moim także A robisz coś z niej ? :-) Jakieś naleweczki :D

Pigwa to przywleczony krzew, rośnie po ogrodach. W moim także A robisz coś z niegj ? :-) Jakieś naleweczki :D
Hm,ja robię naleweczkę-pigwówkę.Smakuje jak słońce,zwłaszcza zimą.Naturalnie,nie z tej pigwy zaołowionej co rośnie na skwerkach.Nie wiem czy jest zgodna ze sztuką robienia nalewek,ale wszystko można wykorzystać(także pyszne "odpady"do herbaty).Pozdrawiam.

Hm,ja robię naleweczkę-pigwówkę.Smakuje jak słońce,zwłaszcza zimą. Zapowiadam, że właśnie chyba tym specjałem wzniesiemy Toast Główny na KIMBie;) Więc niechaj nikt się nie wymiguje od obecności na tym wieczorze:D
Koncentrat lata czyli pigwa - działa leczniczo, a jakże. Mówię teraz o gatunku zwanym z łacińska Cydonia oblonga - pigwa wielkoowocowa. Działa przeciwbakteryjnie, obniża ciśnienie krwi, śluzy z nasion dobrze robią na infekcje górnych dróg oddechowych, zawiera sporo łatwo przyswajalnego żelaza, a więc w anemii i skłonnościach do niej jak znalazł i wreszcie działa rozkurczowo na mięsnie gładkie. Nic tylko pożerać:D O walorach smakowych nie wspomnę, bo każdy prawie chyba zetknął się z tymi owocami i wie:)

Pozdrawiam
Derty
Oj wie. Zapomiałeś o jej rozweselającym działaniu. Oczywiście naleweczki.
Ostatnio na szkoleniu (jesteśmy w towarzystwie cos z 20 biologów) uczę się rozpoznawać rośliny jadalne. Dziś upiekłam sobie bulwki ziaropłonu. Nawet smaczne. Jadłam też tatarak i ugotowane młodziutkie kwiatostany lepiężnika białego. Próbowałam też listki ziarnopłonu, ponoć młode roślinki z rodziny jaskrowatych są nietrujące ale po odgryzieniu kawałka poczułam piekący smak. Taki podobny do smaku tej substancji którą okrywa się wierzchołki młodych drzewek. Jeszcze coś jadlam ale wyleciało mi z pamięci. Też z jaskrowatych. Nie kaczńce. Ich młode listki też są ponoć jadalne.
No to kryzys nam nie grozi!Zawsze można na wędrówce sięgnąć "do korzeni".Sporą wiedzę na ten temat ma Julek z Horodka.

Ostatnio na szkoleniu (jesteśmy w towarzystwie cos z 20 biologów) uczę się rozpoznawać rośliny jadalne. Dziś upiekłam sobie bulwki ziaropłonu. Przednówek nęka przewodników?:O
Ziarnopłonowe bulwki są jadalne rzeczywiście, ale z tymi jaskrowatymi to bym uważał;> Wiele gatunków z tej rodziny jest trujących, a z rodzaju jaskier szczególnie. W dodatku odróżnianie gatunków jaskrów jest trudne więc dałbym spokój, bo np jaskier jadowity jest śmiertelnie trujący. J. ostry zdaje się też:)
O jedzeniu lepiężnika powiedział mi dawno temu góral z okolic Sopotni na Żywiecczyźnie. Jadano ten specjał na przednówku z braku lepszej strawy. Czy wszędzie w górach to nie wiem...
Pozdrawiam,
Derty

Zapowiadam, że właśnie chyba tym specjałem wzniesiemy Toast Główny na KIMBie;) Fiu fiu, a w zasadzie mniaaam... Zazroszczę. Pijcie na zdrowie :-)

P.S.
A może na Ukrainie można gdzies dostac taką naleweczkę ?
->Derty
Sam żarłem ogonki liści lepiężnika.Trzeba je obrać ze skórki,pociąć na kawałki i ugotować np w "zupie z ogonków lepiężnika" :-) Całkiem jadalne a jak dodać np "ogonków" z ostrożenia,pędów jeżynowych,liści czosnku niedźwiedziego czy podagrycznika to już miodzio.
zna ktoś może przepis na dobrą potrawę z dodatkiem ziół?
Pyszny napój może być? Całą duża szklankę napełnić świeżymi młodymi listkami mięty, zalać zieloną herbatą i odstawić na kilka min pod przkryciem. Pić osłodzoną miodem. Znakomicie gasi pragnienie.
lukasz luczaj "dzikie rosliny jadalne polski" ..czy jakos tak.lukasz ma swoja strone.
napisal tez o jadalnych owadach ale to sie chyba do tego tematu nie zalicza.(nie zartuje) :)
Dzięki za info. Zamawiam. Wypróbuję przepisy. Na wszelki wypadek zaczynam pisać testament. Czy ktoś chce w spadku moje koty?:grin:
facet wyprobowal to na sobie i zyje,ja tez troche poprobowalem i zyje ..ale sa tacy co juz nie zyja..
motto:nie pil i nie palil i umarl w wieku trzech lat
dziekuje za uwage.
Książka Łukasza Łuczaja jest świetna ale niestety bez zdjęć.Polecam jako uzupełnienie "Zioła i owoce leśne"-leksykon przyrodniczy GeoCenter oraz świetne "Jadalne dzikie jagody i rośliny" Detlev Henschel.Ażeby rozpoznawać rośliny o których pisze Łuczaj,polecam też "Przewodnik do oznaczania roślin"-używam Rostafińskiego bo mały,oraz "Jaki to kwiat".
Po to tyle literatury żeby się nie pomylić.Dla przykładu jedne z najlepszych jadalnych roślin(podagrycznik,pasternak,marchew,seler,kmine k) są z rodziny baldaszkowatych,ale też najbardziej(śmiertelnie-szczwół,szalej) trujące należą do tej rodziny.I dla niewprawnego oka są prawie identyczne z tymi jadalnymi!!

lukasz luczaj "dzikie rosliny jadalne polski" ..czy jakos tak.lukasz ma swoja strone.
napisal tez o jadalnych owadach ale to sie chyba do tego tematu nie zalicza.(nie zartuje) :)
jakie to owady są jadalne
???

jakie to owady są jadalne
???
A choćby mrówki.
Pieczone świerszcze są niezłe,mrówki też,innych nie jadłem.
No ja słyszałem, ale TYLKO słyszałem, :grin:, że powabne i smakowite, wypełnione najlepszym, przepysznym, pożywnym, ratującym życie białkiem, są larwy much, rozwijające się w mięsku martwym ( i niekiedy żywym ), pod warunkiem, że usunie się im główki.
Tylko jaki to ma związek z Bieszczadami, gdzie (zwłaszcza po flachę, browar i do spożywczaka) wszędzie blisko???? :shock:. Na tym świecie naszym są góry przekraczające kilkakroć obszar Polski , tysiąckroć teren Bieszczadów, są poligony wielkości naszego kraju... Szczególne uznania dla zjadaczy mrówek i świerszczy, serio :idea: .Pozdro.
->Chris
No cóż,takie dziwne rzeczy nauczyłem się jeść na Mazurach w "okolicach" stanu wojennego.Raz że w sklepach był tylko ocet,dwa że nie było kasy więc nauczyłem się łowić ryby dzirytem(nie wolno!),pokosztowałem raków gotowanych w kradzionej (wstydzę się) pietruszce.Przy okazji piekliśmy żaby,małże(słabo jadalne) oraz znakomite w smaku rosówki.A mrówki czerwone i świerszcze to już teraz(nowożytnie) w Bieszczadzie właśnie.Mrówki przez przypadek-robiłem obiadek,obok była kłoda,chciałem ją przesunąć,a tu gniazdo w kłodzie.Nie wiele myśląc chwyciłem patelnię z rozgrzanym olejem i ciach-dla spróbowania.Takie chrupkie i kwaskowe,niezłe.Świerszcze też dla spróbowania ale z rozmysłem-ciężko to przyrównać do czegokolwiek:konsystencja krewetek,smak delikatny,świetny.Chciałem jeszcze skosztować pieczonego węża,ponoć niezły.Złapałem więc żmiję ale mi się żal zrobiło i darowałem ją zdrowiem.Ot takie eksperymenta.
Mazury są OK, w kazdym razie były OK lata temu. W okolicach stanu woj. w sklepach ludziska kupowali po 4,5 kg mięcha na pysk z kartek, górnicy nawet, jak wiem od pewnej tychowianki, po 20 kilo, dzis łykają na plasterki, a nie na kilo, oczywiście tylko wtedy, jak im się dobrze powodzi [pytanie do powodzian : jak Wam sie powodzi ] (spożycie mięcha w latach stanu i dziś vide rocznik statystyczny), ale nie o tym była mowa...xD. Brak kasy to ZAWSZE i WSZĘDZIE problem jest - zgadzam się ;-)). Lepiej dzirytem, niż prądem. Raki, psia krew, to rarytas, masz szczęście. Choć żal do wrzątku na żywca. Jednak pychotka. Małże są super na potencję, rok temu widziałem je w starorzeczach zatrutej Warty, a to znakomity znak (pows3małem się od pożarcia) cO NIE ZNACZY, ŻE ..;) . Rosówki powiadasz ... Mrówy nie wiem czy nie są pod ochroną, a moze tylko ich kopce. Pewnie węże i żmije też. Wracając do chlorofilu - rewelacyjna herbata jest z gałązek świerku, mnóstwo wit.C. pOZDRO.
a czy znacie jakieś ziola z których da się zrobić coś na stluczenia?
Najlepszy jest aloes,a z naszych ziół arnika górska,ewentualnie jeszcze babka.Arnika jest pod ochroną ale można jej ziele dostać w aptece.
ntw(pomyliłem wątki,sorry)
[quote=lucyna;41740]Zioła proszę bardzo:
malina środek napotny działa już po godzinie,
2 łyżki suszonych owoców zalewa się szklanką wrządku, parzy pod przykryciem 15 min, słodzi miodem i do łóżka
II wersja
2 łyżki prawdziwego soku z malin dolać do szklanki naparu z lipy i do łóżka.
Przy chorobach skórnych do płukania i okładów
2 łyżki liści zalanych szklanką wrządku najlepiej w termosie 30 min

Najzdrowsza jest chyba III wersja
Litr malin koniecznie leśnych wsyp do worka z gazy
do dużego słoja wlej litr spirytusu
maliny zawieś w słoju wysoko nad płynem i szczelnie go zamknij (zakrętkę oklej ciastem z chleba , a najlepiej pszczelim woskiem
Po dwóch miesiącach wyrzuć owoce ( gdy spirytus wyciągnie sok są suche, czarne i do niczego sie nie nadają) jak uważasz ,że jest za mocne można rozcieńczyć wodą
W zależności od dawki działa już po pół godzinie no i jako ,że jest bez cukru można tym leczyć nawet diabetyka
Pozdrawiam Tasiek
P.S Trzeba cały czas pilnować żeby owoce nie dotykały płynu:lol: :-D
Ostatnio znalazłam dobrą książkę "Zioła lecznicze - historia, zbiór, stosowanie" Dr. B. Kuźnicka i Dr. A. Dziak polecam jak ktoś dalej się interesuje ziołolecznictwem i zaczyna od podstaw (są w niej czytelne rysunki)
dziękuję za informacje. wiesz moze gdzie mogę znalezc taką książkę??
Częstą przypadłością na wędrówce są "atrakcje żołądkowe" . Tu wiele razy ratowałem się ziołem - centuria ! Teraz jest pod scisłą ochroną. Gorzkie to niesamowicie, lecz bardzo skuteczne. Jeśli już zajdzie konieczność uszczknięcia kilku gałązek to nie wyrywać całej roślinki, bo ma słaby system korzeniowy, lecz obciąć nożem jej górną część. Tak aby 2/3 roślinki pozostało !Wtedy jest najbardziej skuteczna. Zioło wysuszyć w cieniu i zrobić z niej herbatkę. Uprzedzam że smak jest ; PORAŻAJĄCY..!
Mięta, rośnie w wilgotnych miejscach, szczególnie u źródeł lub wzdłuż potoków ! Takim klasycznym miejscem jest Baza Studencka na Jaworniku k. Rzepedzi. Jest tam bardzo miły zwyczaj że bazowy, wita przybyszów herbatą z mięty ! Baza jest położona nad strumykiem i rosną tam jej całe łączki. Pod wiatą suszą się wciąz następne jej wiązki ! To bardzo miły zwyczaj ! Do spotkania na "IMIENINACH SOŁTYSA..."

Baza Studencka na Jaworniku k. Rzepedzi. Jest tam bardzo miły zwyczaj że bazowy, wita przybyszów herbatą z mięty ! Baza jest położona Gwoli ścisłości:
to obecnie (ost. 2 lata, może się zmieni) nie jest już ogólnodostępna/formalna
letnia studencka baza namiotowa, ale prywatna chatka 'Orkiestry' & okolic;
naturalnie wędrowców nie odganiają, ale np. wybierajac się tam
z większą grupą dobrze byłoby się wcześniej skontaktować i uzgodnić

Serdeczności,

Kuba

Jest tam bardzo miły zwyczaj że bazowy, wita przybyszów herbatą z mięty ! Baza jest położona nad strumykiem i rosną tam jej całe łączki. Pod wiatą suszą się wciąz następne jej wiązki ! To bardzo miły zwyczaj ! Do spotkania na "IMIENINACH SOŁTYSA..." Już Kuba mnie ubiegł - dodam tylko że o ile się nie mylę "Imieniny sołtysa" równiez już od dwóch lat się nie odbywają - a przynajmniej nie w pierwotnej formie. W 2007 były tylko kolejne Warsztaty Śpiewu Archaicznego (z zakwaterowaniem w "Pod Suliłą").
Pozostał - zdaje się - jedynie szumny (pierwej) pomysł rewitalizacji (cokolwiek to miało znaczyć) wsi, który też jakby nieco spuścił z tonu a i entuzjastycznych z początku i przychylnych mu osób troszkę ubyło...
Niestety, macie rację ! Zmieniło się wiele na minus ! Mam nadzieję że pozostanie zwyczaj "mietowej herbatki" na powitanie ! Mam wiele miłych wspomnień i fotek z tego miejsca ! Równierz z poprzedniego, 1,5km w dół potoku, a nawet gdy ta stara baza była jeszcze prawdziwą bacowką , owieczkami i góralami wokoł !
[QUOTE=Klobuk;54694]Mam nadzieję że pozostanie zwyczaj "mietowej herbatki" na powitanie ! QUOTE]

Ponieważ temat dotyczy "herbatki miętowej " to poza Jawornikiem czestują nią również w Bazie Studenckiej pod Łopiennikiem, przynajmniej ostatnio jak byłem tam to ten zwyczaj jeszcze funkcjonował.
Teraz jest wspaniała pora do zbioru tarek i owoców dzikiej róży ! Wczoraj przerobiłem dwa kg. dzikiej róży i zapach jeszcze się unosi ! Tarnina, to jedyna pora gdy staje się jadalna. Znamy ją z wędrówek, lecz wtedy rozgryzienie jej owocu daje efekt identyczny jak znieczulenie u dentysty !!! Teraz przemrożona daje się zjeść i przetworzyć bo utraciła swą goryczkę ! Smacznego...!
Klobuk ! na co przerabiasz dziką różę ?
...suszki ? wino ? ... ?
Owoce dzikiej róży, tu nazywane ZOŚKI są teraz w najlepszym stanie do wszelkiego przerobu ! ROWNIERZ TARKI ! Owoce lekko podgotowuję i przecieram przez sitko aby oddzielić pesteczki i skórki.Otrzymany gęsty płyn przyprawiam ŻELFIKSEM lub podobnym preparatem wg. instrukcji na opakowaniu. Można używać też cukru żelującego. Otrzymujemy galaretkę o szaro-czerwonym kolorze, która otwiera swe walory wrzucona do herbaty, lub wyjadana łyżeczką. Używam jej do gofrów i naleśników !!! SMACZNEGO...!
Muszę uzupełnić; owoce przed gotowaniem należy wypłukać i zalać wodą tak aby wszystkie byly zanurzone w wodzie ! HEJ...!
Sladem zająca ! Znów bylem na wędrówce i nazbierałem owoców dzikiej roży ! Pogoda niesamowita, nawet wiatr ucichł ! Z pozoru wygląda że będzie błoto, i bląd ! Ziemia jeszcze nie odmarzła i chodzi się wspaniale ! Słonce i resztki śniegu wzdłuż starych miedz ! Na zboczach mnóstwo tarniny i dzikiej róży ! Zbierało się wspaniale, bo ogonki owoców przemrożone, tylko lekko trzymają się gałązki ! Zajęłło mi to cztery godziny spacerkiem i mam siedem litrów owoców i nieziemskie widoki w oczach po wedrowce !
Potwierdzam-konfitury z dzikiej róży tzw."Zośki" wspaniałe!Warto zapożyczyć sposób od Klobuka!
..uwaga uwaga... wyskoczą lada moment młode liście mniszka.. niezrównane są w sałatkach , jako suplement diety zdrowej - ideał... Coś na wiosenne przesilenie i naprawdę działa (co roku się "uzupełniam")
..następna sprawa... nie przegapić oskoły! soki ściągać przed puszczeniem liści...!

...a dla ciekawskich http://www.luczaj.com/warsztaty.htm ..już pisać i rezerwować miejsca.. :razz:
Mniszek świetny,ja jednak się już trzęsę na młodą pokrzywę i czosnek niedźwiedzi,mniam
...właśnie wróciłem z łąki.. nazbierało się na zupkę i sałatkę.. tyle że trzeba na klęczkach z godzinkę poszperać między zeschłymi trawskami za świeżyzną... ale daje rade.. pączki też niektórych roślin zjadliwe.. ano czekam na pokrzywe ale nihuhu... nie widać... w krakowskim wczesniej wyskakuje.. wiec już może gdzie znajdzieta..
Czy ja koza jestem, żeby jeść zielsko na surowo?
Ech, wiosny prawdziwej mi się chce.
Długi
...długi ... koza jada tez gotowane.. wogle to zjada wszystko.. nawet namioty
Ja wolę golonkę, pieczonego baranka, serek od Nikosa, domowe piwko i nalewki.
Jeżeli koza to też lubi, to mogę być jej kamratem.
Pozdrawiam
Długi
...to Ci jaką nagonie... ino baca wypuści na łąke ... póki co jagnięcinka świeża to i cza by już ogień rozpalać i ruszt szykować..
Ano, ano...
Ja tak tylko przez przekorę, latem zbieram całe pęki aromatycznej lebiodki. Potem do sosów i zimowego krupniku.. mniam. Baranka przed przypiekaniem też dobrze jest natrzeć ziołami. Dla miłośników świeżej zieleniny mogę polecić ostrożeń warzywny. Nie tak popularny jak mniszek czy pokrzywa.
Smacznego
Długi
Zapomnieliście o mojej ulubionej zupie. Szczawiowa to jest to!
..ze szczawiem to jest tak.. "co za dużo, to niezdrowo"

...ja polecam korzeń łopianu...ale to na jesień...
Niebawem to wszystko wyjecie z tych łąk, krzaków i chaszczy...

...polecę Was parkowcą na wypas kontrolowany...
cytat z jednego z portali internetowych... czyżby korporacje farmaceutyczne miały aż taki wpływ? Co prawda tu chodzi o Wielką Brytanię a nie o Bieszczady.. ale skoro Unia jego mać sobie tak szaleje to czy i do nas nie trafi tałatajswto
Które ziółko (niekoniecznie bieszczadzkie) pomaga na niedoczynność wątroby?

To nie to, co myślicie ;)

cytat z jednego z portali internetowych... czyżby korporacje farmaceutyczne miały aż taki wpływ? Co prawda tu chodzi o Wielką Brytanię a nie o Bieszczady.. ale skoro Unia jego mać sobie tak szaleje to czy i do nas nie trafi tałatajswto no nie do końca o Wlk. Brytanii, bo tak właśnie ma być w Unii, w tym i u nas. I jeszcze inne "ciekawe" i "pożyteczne" przepisy, ale ja już nic nie mówię, bo znowu będzie krzyk o numer rozporządzenia :twisted:

Które ziółko (niekoniecznie bieszczadzkie) pomaga na niedoczynność wątroby?

To nie to, co myślicie ;)
Sama niedoczynność.. czy z kamicą?

polecam Dziurawiec, Miętę (uważać przy kamicy z mocnymi naparami) i korzeń Mniszka Lekarskiego... kwiat Kocanki Piaskowej i kora Kruszyny... to są główne i najmocniejsze zioła leczące wątrobę... Jako że w naszym kraju schorzenia wątroby to choroba narodowa, Herbapol opracował kilka bardzo dobrych mieszanek..
..dla zainteresowanych tematyką zielarską polecam ciekawy artykuł pt."Zioła w tradycji ludowej Podlasia" ..link TUTAJ

nie wklejam całości bo jest dosyć obszerny...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl