Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Dlaczego istnieje w Polsce pewna grupa osób, które mog± posiadaæ wykszta³cenie ¶rednie, wy¿sze, ba - nawet stopnie i tytu³y naukowe, nie maj±c jednak formalnie ukoñczonej szko³y podstawowej ?
I, podkre¶lam, wszystko to nast±pi³o jak najbardziej lege artis.

Podpowied¼: chodzi o czê¶æ populacji osób urodzonych w okresie 1.01. - 30.06. 1952 r. Czyli o czê¶æ obecnych 57-latków (oni mo¿e niech siê nie wypowiadaj±, niech pozwol± odgadn±æ innym).



Podpowied¼: chodzi o czê¶æ populacji osób urodzonych w okresie 1.01. - 30.06. 1952 r. Czyli o czê¶æ obecnych 57-latków (oni mo¿e niech siê nie wypowiadaj±, niech pozwol± odgadn±æ innym). Ja jestem trochê m³odsza, ale z tego co pamiêtam wówczas zmieniano ilo¶æ klas w szkole podstawowej z 7 na 8 (ja chodzi³am ju¿ do 8-klasowej) i zapewne to z tego powodu.

Nie pamiêtam jakie by³y szczegó³owe zasady zmian.

Pozdrowienia

Basia

(...) z tego co pamiêtam wówczas zmieniano ilo¶æ klas w szkole podstawowej z 7 na 8 (ja chodzi³am ju¿ do 8-klasowej) i zapewne to z tego powodu.
Nie pamiêtam jakie by³y szczegó³owe zasady zmian.
(...)Basia
Dok³adnie tak.
W szczegó³ach przedstawia³o siê to nastêpuj±co.

1. Rocznik 1951 by³ ostatnim koñcz±cym podstawówkê 7-klasow±.

2. Istnia³a obawa "pustego" roku w szko³ach ponadpodstawowych - roku szkolnego 1966/67. W tym czasie bowiem nie by³oby pierwszych klas takich szkó³ - ci, którzy normalnie mieliby siê w nich znale¼æ, akurat dopiero koñczyli przed³u¿on± o rok podstawówkê (rocznik 1952 - pierwszy rocznik koñcz±cy szko³ê podstawow± 8-letni±).

3. Wobec powy¿szego wybrano takie rozwi±¿anie:
a) uczniowie, którzy ukoñczyli 7-m± klasê ju¿ w nowym systemie (czyli jeszcze nie byli absolwentami szko³y podstawowej), urodzili siê w pierwszej po³owie 1952 r. oraz zadeklarowali chêæ pój¶cia do techników lub szkó³ zasadniczych zawodowych - mogli to uczyniæ pomimo nieposiadania ¶wiadectwa ukoñczenia szko³y podstawowej, :smile:
b) uczniowie urodzeni w drugiej po³owie 1952 r., a tak¿e wszyscy urodzeni w 1952 r., którzy zamierzali pój¶æ do liceów ogólnokszta³c±cych, musieli ju¿ ukoñczyæ wszystkie 8 klas (pe³ny program szko³y podstawowej).

PS
Dzi¶ 6-cio klasow± szko³ê podstawow± koñczy 13-latek, a zaczyna 7-latek. Ju¿ wkrótce rozpoczynaæ j± bêd± 6-latki lub nawet dzieci ciut m³odsze - dotyczy osób urodzonych w IV kwartale.
Absolwentami za¶ podstawówek bêd± ju¿ 12-latki.

a zaczyna 7-latek Abstrahuj±c od tematu - w Kanadzie dzieci id± do szko³y gdy maj± ukoñczone 4 lata.

Sory za oftop :)


No tak, ale dzieñ naszego siedmiolatka i ichniejszego czterolatka nie wygl±daj± tak samo;)
Nie ucz± siê tak samo, ani tego samego.

Widzia³em taka szko³ê w Holandii, co prawda nie by³o tam tylu zabawek, co w Polskich przedszkolach, ale szko³± jak± my znamy to nie by³o. No i od tamtejszych kilkulatków nie wymaga siê tyle, co od naszych 7-latków.

Wiêc porównanie - nasze dzieci id± do szko³y w wieku 6 lat (zerówka jest obowi±zkowa) a gdzie¶ tam w wieku 4 brzmi jak daleko id±ce uproszczenie;).

To tak gwoli ¶cis³o¶ci;) Sorry za OT równie¿.

Pozdrawiam:)
Po co to Wasze "sorry", zagadka ju¿ odgadniêta, mo¿emy sobie o systemach o¶wiaty "podstawowej" podyskutowaæ.

Kiedy¶, w zamierzch³ych czasach, by³y szko³y podstawowe 4-ro letnie i chwatit. :lol:
"Absolwent" wychodzi³ z takiego "zak³adu naukowego" wyposa¿ony w umiejêtno¶æ czytania (g³ównie), pisania (tylko najzdolniejsi) i dalej uczy³ siê (ju¿ poza szko³±) jakiego¶ fachu, ewentualnie wêdrowa³ do 7-mio letniego gimnazjum (koñczonego egzaminem maturalnym).
A po zdaniu tego¿ ju¿ by³ z niego wielki inteligent.:lol:
No i dochodzimy do sedna sprawy ;)
Co za ró¿nica, jak siê bêdzie ów zak³ad opiekuñczo-wychowawczy dla mojego dziecka nazywa³: szko³a, ¿³obek, ochronka czy zerówka? I co za ró¿nica, w jakim wieku dzieciaki bêd± tam przyjmowaæ? Zdecydowanie wa¿niejsze jest to, co siê z tymi niebo¿±tkami bêdzie tam wyprawiaæ. Jako rodzicowi wszystko mi jedno, czy moje dziecko nauczy siê czytaæ i pisaæ w instytucji pt. przedszkole, zerówka czy I klasa, ale dog³êbnie mnie interesuje, ¿eby mia³o warunki, opiekunów i program odpowiednie do wieku i poziomu. I ju¿.
Osobi¶cie ¿enuje mnie ca³a ta publiczna debata szkolno-przedszkolna i uwa¿am j± za kolejn± okazjê do prê¿enia musku³ów przed elektoratem :smile:
O to to ;)
Zasadniczo powinna liczyæ siê jako¶æ kszta³cenia.
Na moim w³asnym przyk³adzie wiem jak bardzo "wykszta³cenie" mo¿e byæ abstrakcyjne.
Po ¶redniej szkole w Ustrzykach - skoñczonej nota bene z wyró¿nieniem - musia³em siê baaaaardzo przyk³adaæ do nauki by nie zakoñczyæ edukacji na kolejnym poziomie zaraz po pierwszej sesji.
W tym samym czasie moi koledzy, którzy koñczyli krakowskie licea na trójach ;) pierwszy rok studiowania wspominaj± jako okres najlepszych balang.
Dobra szko³a podstawowa i ¶rednia (obecnie pomiêdzy nimi funkcjonuje ni to pies, ni to wydra, czyli gimnazjum) daje naprawdê podbudowê na ca³e ¿ycie.

Ch³opaki - Adminie i Marcowy - musicie koniecznie to uwzglêdniæ w edukacji Waszych córek.
Nie wiem jak sobie z tym poradzi Darek w Kanadzie, ale i w Polsce sprawa ta nie jest obecnie prosta - szczególnie w zakresie wyboru dobrej podstawówki i gimnazjum.

Szko³y prywatne wcale nie musz± byæ na wysokim poziomie. Nauczyciele patrz± na uczniów przez pryzmat czesnego, chwal± ich przed rodzicami, dzieci ucz± siê "bezstresowo", a bomba dopiero wybucha przy okazji kwalifikacji na wy¿szy etap edukacji. Wtedy nierzadko okazuje siê, i¿ uczniowie niektórych szkó³ publicznych umiej± o wiele wiêcej.

Napisa³em "niektórych", poniewa¿ bywaj± i takie szko³y publiczne, do których a¿ strach jest wej¶æ. Na zasadzie cichego porozumienia, nauczyciele udaj±, ¿e w nich ucz±, a dzieci udaj±, ¿e siê ucz±. A jak nie, to w mordê, albo kosz od ¶mieci na g³owê ! :-x

Tomku, musisz po prostu, za te parê lat (szybko zleci :lol:) wypatrzeæ dla Marcówny jak±¶ dobr± publiczn± szko³ê podstawow± i panienkê tam umie¶ciæ. Je¶li nie bêdzie takiej "w rejonie" (a rzadko bywa), napiszesz podanie do pani dyrektor motywuj±c jakimi¶ szczególnymi okoliczno¶ciami, ¿e np. w pobli¿u pracujesz Ty lub ¿ona, mieszkaj± tam rodzice lub te¶ciowie, itp.

Ja swego czasu (w 1994 r.) te¿ kierowa³em swoj± ówczesn± siedmioletni± panienkê do najlepszej (wtedy) podstawówki na Ochocie, a w podaniu bezczelnie napisa³em, ¿e kierujê siê "wysokim poziomem i presti¿em kierowanej przez Pani± Dyrektor placówki o¶wiatowej". Ten argument plus ³adne kwiaty wystarczy³y (dzi¶ by to chyba by³o jednak za ma³o).
Tak siê z³o¿y³o, i¿ przy owej podstawówce utworzono potem ca³kiem przyzwoite gimnazjum, którego ukoñczenie (z testem gimnazjalnym) zapewni³o w 2003 r. mojej córce miejsce w LO im. Batorego w W-wie, czyli w liceum z czo³ówki nie tylko warszawskiej, ale wrêcz ogólnopolskiej.

W miêdzyczasie moja kole¿anka z pracy pos³a³a syna (rówie¶nika mojej Ani) do prywatnego gimnazjum, mia³ tam "nadrobiæ" edukacyjne "niedobory" z podstawówki. Ca³y czas od niej s³ysza³em, jacy wspaniali nauczyciele ucz± w tym gimnazjum, jak ma³o liczne s± klasy, jakie nowoczesne pomoce naukowe, wyposa¿enie laboratoriów jêzykowych, itd. itp. Poza tym zadane lekcje w tej szkole odrabia siê od razu po lekcjach, tak wiêc kole¿anka i jej m±¿ s± ju¿ zwolnieni z nadzoru i w tej dziedzinie ! No, ale skoro p³ac± taaakie ciê¿kie pieni±dze, to oczywi¶cie im siê to nale¿y.
Wpêdza³a mnie owa kole¿anka w kompleksy, chwilami czu³em siê jak wyrodny ojciec.
W 2003 r. mit prysn±³. Ch³opak, mimo niez³ych stopni na ¶wiadectwie ukoñczenia gimazjum, tak s³abo zda³ egzamin gimnazjalny, ¿e dobre warszawskie licea to móg³ sobie poogl±daæ tylko z ulicy.

A na zakoñczenie przytoczê s³owa so³tysa Kierdzio³ka: "¯adne wy¿sze studia nie zast±pi± uczciwie skoñczonej szko³y podstawowej !"
:smile:

PS
Proszê o zmianê tytu³u niniejszego w±tka tematycznego na "Edukacja na poziomie podstawowym i ¶rednim". :smile:
No tak, ale przy wyborze tego "najlepszego" gimnazjum , czy liceum kierujemy siê nie tylko opiniami zas³yszanymi, stanem inwentarza, czy kwalifikacjami personelu. Mo¿na rzuciæ te¿ okiem na ten bardzo wymierny czynnik - wyniki egzaminów.
Cholera z tego co piszecie wynika, ¿e jestem szczê¶liwcem bo moje pociechy jedna skoñczy³a a druga w tym roku koñczy studia.

Mo¿na rzuciæ te¿ okiem na ten bardzo wymierny czynnik - wyniki egzaminów. Egzaminy nie mówi± wszystkiego. Moje liceum ma wyniki matury przeciêtne (powy¿ej ¶redniej wojewódzkiej). Nie mo¿na go porównywaæ z elitarnymi, wielkomiejskimi szko³ami. Tylko, ¿e do elitarnych szkó³ w du¿ych miastach dostaje siê m³odzie¿ z wynikami od 170 punktów na 200 mo¿liwych w rekrutacji. Do nas przychodzi m³odzie¿ z wynikiem od 70 pkt na rekrutacji, wiêc które liceum jest lepsze?
Co prawda uj±³em sprawê upraszczaj±c do bólu, to mimo wszystko moja wypowied¼ brzmia³a:

...wymierny, bo wyra¿ony liczbowo.

By³a to jedynie odpowied¼ na "wypominki egzaminowe" SB.

Rozumiem, co masz na my¶li i w 100% sie zgadzam...na co dzieñ mam do czynienia z bardzo zró¿nicowan± m³odzie¿± i nie raz wiêkszym sukcesem jest 60% na podstawie ni¼li 80 na rozszerzeniu;)

Pozdrawiam:)
Masz zupe³n± racjê. Chcia³em tylko zwróciæ uwagê na czêste nadmierne fetyszyzowanie wyników egzaminów.
Ja bym przyj±³ "wspó³czynnik" absolwentów, którzy dostaj± siê na wybrane przez siebie kierunki studiów jako ten, który mo¿e wiele powiedzieæ o szkole ¶redniej.
Je¶li z klasy 30 osobowej egzaminy na studia zdaje powiedzmy 12 osób z czego 1 dostaje siê na wybrane przez siebie studia dzienne to niestety mo¿na domniemywaæ, i¿ takie liceum/technikum nie jest zbyt dobrym.
Pytanie jeszcze ile osób korzysta³o z prywatnego douczania!!
Mój syn te¿ skoñczy³ ustrzyck± szko³ê ¶redni±(bez wspomagania) i mimo przera¿aj±cych wizji znajomych z du¿ych miast,dosta³ sie bez problemu na studia i bez najmniejszych trudnosci je ukoñczy³.Nie przes±dza³abym o powodzeniu tylko na podstawie ukoñczenia szko³y,która gdzie¶ "na krañcu ¶wiata"!
Wiêkszo¶æ raczej korzysta...
Niektórzy pewnie na wyrost i ze strachu....!
a ja chodzilam sobie do liceum o dosyc niskim poziomie (czego mialam swiadomosc i wybralam je celowo), przed egzaminami wstepnymi na studia pochodzilam sobie przez rok na dodatkowe kursy przygotowujace z dwoch przedmiotow ktore byly mi potrzebne i egzaminy na studia zdalam duzo lepiej niz moi rowiesnicy ktorych w ostatniej klasie dobrych szkol katowali rowniez intensywna nauka przedmiotow ktore na studia im potrzebne nie byly..

a zamiast cale 4 lata siedziec i zakuwac moglam sobie pobalowac, powedrowac i ogolnie cieszyc sie zyciem.. i na studia sie dostalam i skonczyc sie je tez udalo..

wedlug mnie nie ma co zadreczac dzieciakow najlepszymi szkolami... to jakis dziwny wymysl naszych czasow.. slyszalam nawet ze w niektorych miastach sa egzaminy do elitarnych przedszkoli... toz to jakas paranoja!!! zeby w wieku kilku lat startowac do wyscigu szczurow i myslec o robieniu kariery w przyszlosci..
Jest takie stare ludowe przys³owie:
"Czego Ja¶ siê nie nauczy, tego Jan nie bêdzie umia³".

Oczywi¶cie wpadaæ w skrajno¶æ nie mo¿na. Nie sam± nauk± Ja¶ ¿yje.
Ale pilnowaæ go trzeba. I stwarzaæ mu optymalne warunki do nauki.

A tak w ogóle, to edukacja w równej mierze polega na stwarzaniu dostêpu do wiedzy, jak i na egzekwowaniu (sprawdzaniu) jej przyswojenia.
Co z tego, ¿e np. prywatne liceum w du¿ym mie¶cie zatrudni nauczyciela ze stopniem naukowym, autora podrêczników, etc., a nawet tak¿e bêd±cego dobrym wyk³adowc±, skoro z jego lekcji skorzysta tylko kilku prymusów - kujonów. Reszta - widz±c, ¿e ów pan psor (pani psorka) nie wymaga - i tak siê bêdzie obijaæ, a wiedza sp³ynie po nich jak woda po kaczce.

PS
Buba dokona³a swoistej selekcji "wiedzy do nabycia" ju¿ na etapie liceum. Nie wiem, czy s³usznie. Przypominaj±c sobie teraz k³opoty niektórych moich kolegów ze studiów, przypuszczam, ¿e raczej nie.
Ci±gle tylko grzebi± w tym systenie edukacji. A czy jakie¶ tumany z naszego systemu wyros³y? Liczba klas jest taka sama. Wziêli by siê za polepszenie warunków nauki.
Tak siê zastanawiam, czy przez przypadek sami nauczyciele nie ucz± specjalnie tak, ¿eby inny nauczyciel musia³ douczyæ?
hehehe:) ...to mafia gorsza od przewodnickiej
To, ¿e system edukacji podstawowej i ¶redniej musia³ ulec zmianie po 1989 r., nie ulega w±tpliwo¶ci. Powodów mo¿na by wyliczyæ sporo, ja widzê takie dwa.

1. Zerwali¶my z polityk± pe³nego zatrudnienia, a ponadto stali¶my siê spo³eczeñstwem postindustrialnym. Po có¿ nam wiêc ca³a rzesza absolwentów zasadniczych szkó³ zawodowych i techników (mechanicznych, energetycznych, elektrycznych, itd.), skoro dla nich nie ma pracy ?

2. Integruj±c siê ze ¶wiatem zachodnim musieli¶my przej±æ jego choæby ogólne wzorce edukacyjne. W PRL nauka na wy¿szych studiach by³a limitowana, a tam - nie. W rezultacie "odgórnego" limitowania u nas liczby miejsc w szko³ach wy¿szych, wielu absolwentów liceów trafia³o zamiast na studia, to do szkó³ pomaturalnych (w niektórych z nich poziom nauczania by³ wy¿szy ni¿ w dzisiejszych prywatnych uczelniach). W rezultacie dochodzi³o do paradoksu takiego, ¿e o ile statystyczny m³ody Polak posiada³ wiêksz± wiedzê ogóln± niz jego zachodni odpowiednik, to statystycznie byli¶my jednak spo³eczeñstwem du¿o gorzej wykszta³conym.:lol: U nas bowiem odsetek ludzi z wy¿szym wykszta³ceniem jeszcze w 1990 r. nie przekracza³ chyba 10%, podczas gdy w Europie Zachodniej czy Stanach by³ du¿o wy¿szy.
I trzeba by³o to koniecznie zmieniæ, upowszechniaj±c dostêp do szkó³ wy¿szych.
Niestety, przy okazji sprawdzi³a siê ogólna zasada, stara jak ¶wiat: albo ilo¶æ, albo jako¶æ. Znaczne powiêkszenie tego pierwszego czynnika statystycznie musi doprowadziæ do pogorszenia drugiego - obojêtne czy to bêdzie sk³adanie komputerów, hodowla trzody chlewnej czy kszta³cenie absolwentów wy¿szych uczelni.
Niejako wiêc w odpowiedzi na ten spadek poziomu wiedzy przeciêtnego absolwenta wykreowano gradacjê dyplomów i uczelni. W PRL to by³o wrêcz nie do pomy¶lenia. W przeciêtnym zak³adzie pracy "mgr in¿." po np. Politechnice Warszawskiej mia³ takie same szanse na zatrudnienie czy awans jak tylko "in¿." po prowincjonalnej wy¿szej szkole in¿ynierskiej.


Reformuj±c nasz± o¶wiatê wylali¶my jednak tak¿e dziecko z k±piel±.
Przed 1989 r. nauczyciele w szko³ach podstawowych i ponadpodstawowych posiadali autorytet i rzeczywiste instrumentarium do egzekwowania wiedzy. Nikt nie mia³ pretensji do dyrektora szko³y, ¿e np. 10 - 15% uczniów nie zda³o do nastêpnej klasy. Wrêcz przeciwnie, w obiegowej opinii dobrze ¶wiadczy³o o tej szkole, o jej wymaganiach.
A takie karygodne zachowania m³odzie¿y, jakie nieraz nam obecnie serwuj± media, by³y po prostu niemo¿liwe. Prêdzej nauczyciel wsadzi³by jakiemu¶ rozwydrzonemu gnojowi kosz na ¶mieci na g³owê, ni¿ ów by siê odwa¿y³ obraziæ nauczyciela.
Przypominam sobie w tej chwili, jak matematyk w mojej szkole (jednocze¶nie wychowawca klasy) dos³ownie przyp.... jednemu uczniowi (16 lat) za notoryczne rozrabianie na lekcji. Na oczach wszystkich. A potem wywali³ go kopniakiem z klasy. Nastêpnego dnia w szkole pojawi³ tatu¶ owego gagatka. Przeprosi³ pana psora w imieniu syna, wrêczy³ mu jaki¶ wielgachny koniak zakupiony w banku PKO (zanim posta³ "Pewex", tam siê kupowa³o za "dewizy") i obieca³, ¿e ju¿ "nigdy wiêcej". I poskutkowalo. Ów kole¿ka ograniczy³ siê do rozrabiania ju¿ tylko na przerwach, w mêskim kiblu lub na szkolnym boisku.:smile:
Co do punktu 1.

Praca dla takowych absolwentów musia³a sie w koñcu znale¼æ, bo przecie¿ nie ma spo³eczeñstwa samych menad¿erów;)

Ta oczywista prawda znana jest wszem i wobec, jednak w ferworze reform posz³o siê na ilo¶æ, jak s³usznie zauwa¿asz.
No i Twoje wyt³uszczenie jak s±dzê jest ironi± lekk±, prawda?;)

Niejednokrotnie mia³em okazjê zaobserwowaæ, gdy "papier" by³ wa¿niejszy od rzeczywistych dzia³añ, no a co na papierze mo¿na naj³atwiej pokazaæ? Statystyki!
Wiêkszo¶æ dzia³añ zwi±zanych z reformami, tych dzia³añ na poziomie szko³y to nikomu niepotrzebne i nic nie wnosz±ce do praktyki ró¿norodne analizy, opracowania itp, dziêki którym "parê" osób robi niesamowita kasê szkol±c szarego luda=belfra.

Po drugie, upowszechnienie wy¿szego wykszta³cenia by³o potrzebne, ale moim zdaniem powinno polegaæ na umo¿liwieniu / u³atwieniu dostêpu, a nie "sztucznym" bardzo popychaniu w kierunku studiów...równie¿ osób, które sobie z takim wyzwaniem po prostu nie radz±.

Gdy dodamy do tego now± jako¶æ po 89 roku - "rynkowo¶æ" oferty edukacyjnej, transformacjê "ucznia" w "klienta", a¿ w koñcu komercyjny charakter wiêkszo¶ci szkó³ wy¿szych - g³ównie niepublicznych, to jako¶æ w ogóle przestaje byæ zauwa¿ana, a ilo¶æ jest jedynym wyznacznikiem sukcesu uczelni.

Gdy nieraz s³yszê opowie¶ci osób obecnie studiuj±cych w takich szko³ach, to mnie krew zalewa, bo dochodzê do wniosku, ¿e trudniej mnie by³o ukoñczyæ podstawówkê i egzamin wstêpny do liceum zdaæ.

Nie chcê oczywi¶cie generalizowaæ, bo wiem, ¿e s± dobre szko³y, te "ni¿sze" i wy¿sze, jestem te¿ przekonany, ¿e choæ system idea³em nie jest, a czasem zwyczajnie choruje, to jednak nie jest tak tragicznie.

Po prostu, IQ narodu wcale nie wzrasta, pracowito¶æ raczej maleje, a dostêpne gad¿ety a¿ zniechêcaj± do u¿ywania najwa¿niejszego z organów, a tu nagle chce siê 2 razy wiêcej ludzi na studia wypychaæ.

Zreszt± takie problemy dotykaj± systemów edukacyjnych w wielu krajach, jest to znak naszych czasów;)

A autorytet? - tu my¶lê, ¿e to te¿ zmieniaj±ca siê rzeczywisto¶æ, nieco mniejszy szacunek dla cz³owieka bez wzglêdu na jego zawód.

W praktyce dotycz±cej wymagañ - wspomniany przez Ciebie odsetek nie otrzymuj±cych promocji do nastêpnej klasy to science fiction.
Powtarzanie przez ucznia roku, to nieraz by³a "pora¿ka nauczyciela", "ujma dla szko³y" itp.
Z powodu problemów na rynku pracy w bran¿y edukacyjnej ka¿dy uczeñ jest na wagê z³ota i by trochê sytuacje uzdrowiæ nale¿a³o by wprowadziæ 100% zasady rynkowe.

Szko³y nie dzia³aj±ce odpowiednio powinny znikn±æ, a nauczyciele, którzy sobie w swej pracy nie radz± powinni odej¶æ, a nie tkwiæ na bezpiecznym sto³ku z pakietem przywilejów w kieszeni;)
Uczniów i ich rodziców szybko przyzwyczaiæ, ¿e obowi±zki maj± byæ wype³niane, a konsekwencje ich lekcewa¿enia bezwzglêdnie ponoszone.
Brutalne mo¿e, ale "ma³a rewolucja" od¶wie¿a zawsze atmosferê;)

...na koniec cos pocieszaj±cego:

Nie ma co siê gor±czkowaæ, bo ten ¶wiat lepszy nie bêdzie ju¿ nigdy...

Wiêc....najlepiej mieæ to w dupie i robiæ swoje;)

Pozdrawiam:)

(...)
No i Twoje wyt³uszczenie jak s±dzê jest ironi± lekk±, prawda?;)
(...)
...na koniec cos pocieszaj±cego:
Nie ma co siê gor±czkowaæ, bo ten ¶wiat lepszy nie bêdzie ju¿ nigdy...
Wiêc....najlepiej mieæ to w dupie i robiæ swoje;)
Pozdrawiam:)
Dok³adnie tak.:-)
Na medycynie i o¶wiacie znaj± siê WSZYSCY i jako¶ nic z tego nie wynika!
Droga Wuko,

Mo¿na by dorzuciæ do tej listy jeszcze parê dziedzin z tak zwan± polityk± na czele, wielu ludzi ma pomys³y, energiê i zapa³ do dzia³ania...ino co z tego, skoro, gdy ju¿ do koryta siê dorw±, to z g³oszonych idea³ów zostaje biznes...

Dlatego chyba z tego "znania siê" nic nie wynika;)

Pozdrawiam:)

Gdy dodamy do tego now± jako¶æ po 89 roku - "rynkowo¶æ" oferty edukacyjnej, transformacjê "ucznia" w "klienta", a¿ w koñcu komercyjny charakter wiêkszo¶ci szkó³ wy¿szych - g³ównie niepublicznych, to jako¶æ w ogóle przestaje byæ zauwa¿ana, a ilo¶æ jest jedynym wyznacznikiem sukcesu uczelni.

Pozdrawiam:)

taaak..mialam w podstawowce w klasie kolege ktory zaczynal edukacje od szkoly specjalnej, dzieki temu ze sie bardzo staral i przykladal do nauki w trzeciej klasie przeniesli go do zwyklej szkoly..ale cala podstawowke tez pamietam ze sobie calkowicie nie radzil, ledwo przepychali go z klasy do klasy.. (byla to zwykla podstawowka na przykopalnianym osiedlu, zadna elitarna gdzie wymagali nie wiadomo co). Na etapie szkoly sredniej stracilam z nim kontakt.. ostatnio spotkalam go na osiedlu.. jest podwojnym magistrem, skonczyl dwa fakultety na prywatnych uczelniach..pytalam go czy bylo mu trudno..stwierdzil ze nie..ze nie musial sie duzo uczyc, a na pewno nie tyle co w podstawowce;)

kazdy musi miec teraz skonczone studia, bo inaczej nie wypada.. a ze to jakas parodia dawnych studiow to juz nikt sie nie przejmuje ;)
Dlatego VM-mie,Twoja wcze¶niejsza rada,gdzie To umie¶ciæ jest jak najbardziej i jedynie s³uszna.Te¿ pozdrawiam!

(...)
kazdy musi miec teraz skonczone studia, bo inaczej nie wypada.. a ze to jakas parodia dawnych studiow to juz nikt sie nie przejmuje ;)
I st±d mamy teraz ranking wy¿szych uczelni, o czym ju¿ wspomnia³em powy¿ej.

PS
Przypominam sobie, ¿e w czasach moich studiów ju¿ samo s³owo "student" brzmia³o dumnie i oznacza³o przynale¿no¶æ do pewnej "elity". Obojêtne, gdzie by siê nie studiowa³o.
A teraz ... :lol::lol::lol:
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl