bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Witam, mam pytanie odnośnie wypożyczalni rowerów. Czy są w bieszczadach jakieś dobre i niedrogie wypożyczalnie? Czy lepiej zabrać rower ze sobą. Co sądzicie??
Pozdrawiam
Ja polecam zabranie roweru ze sobą. Słyszałem o jednej wypożyczalni, lecz nie była zbyt tania.
Zawsze lepiej mieć swój rower,ale bez problemu można też wypożyczyć.Dwa lata temu wypożyczałem w Oberży Smerek Dolny,a trzy tygodnie temu w Wetlinie w Chacie Wędrowca.
raz jeździłam na pożyczonym... nigdy więcej tego nie zrobię :)
co swoja maszyna to swoja :) sprawdzona... i w ogóle się wie co się ma :D
Otoż to! Też uważam że co swój rower to swój ;) Nic nie zaskoczy i w ogóle - bo w końcu znamy ten sprzęt jak własną kieszeń:)
Zdecydowanie swój rower. Oczywiście nie każdy posiada bagażniki czy uchwyty na rowery. A na wyjazd raz do roku kupić się nie bardzo opłaca jeżeli nie ma sie pierdolca na punkcie roweru.
W Dolny Smereku wypożyczalnia wciąż działa i na pewno jest też u Barnaby w Oberży Biesisko w Przysłupiu. Cena 30pln za dobę. Oczywiście nie jest to sprzęt z górnej półki, ale na bezrybiu... Ostatnio namówiłem na przyjazd szwagra z rodziną .A,że rowery u nich tylko okazyjnie korzystali z wypożyczalni i było ok.
No tylko bez auta jak ten swój rower tam przetransportować;(
No tylko bez auta jak ten swój rower tam przetransportować;( Auto nie jest potrzebne do tej operacji logistycznej.Wystarczy samochód;):lol:
Auto nie jest potrzebne do tej operacji logistycznej.Wystarczy samochód;):lol: zawsze można pojechać rowerem;) znam takiego jednego co 270 km w jeden dzień śmiga... dojeżdża w Bieszczady szybciej rowerem niż ja PKP :D
No ja nie chcę po asfalcie z Rzeszowa drałować.
No ja nie chcę po asfalcie z Rzeszowa drałować. się w ogóle nie dziwię! :)
też unikam asfaltów jak... hmm jak nie wiem czego;) ale nie lubię i omijam, nie ma jak to leśne i polne ścieżki :)
zawsze można pojechać rowerem;) znam takiego jednego co 270 km w jeden dzień śmiga... dojeżdża w Bieszczady szybciej rowerem niż ja PKP :D Jak się poznamy, to już będziesz znała dwóch :-?
Wojtku nie mów, że śmigasz w 1 dzień więcej niż 200km i to po jakby nie patrzeć górskim terenie!
Nie wierzę;-)
Wojtku nie mów, że śmigasz w 1 dzień więcej niż 200km i to po jakby nie patrzeć górskim terenie!
Nie wierzę;-)
Tak, tak, jak dla Ciebie te pagóry na Pogórzy Przemyskim to nie jest teren górski to ja już nie mam więcej pytań.
Zeby przejechac 200 km na rowerze to trzeba sie niezle uwijac.Dla niedzielnego rowerzysty dystan nierealny do pokonania. Nawet dla dobrego amatora jest to ogromne wyzwanie.Ja bym sie nie podjal takiej przejazdzki z prostej przyczyny.Srednia predkosc amtora to 25-30 km/h, czasem 35km/h ale na pewno nie w gorach czy po pagorkach,co daje 7-8 godzin jazdy.Na kazda godzine jazdy organizm potrzebuje okolo 0,5 litra plynu.Max wioze dwa bidony ,wiec efektywnie jade 2 godziny.Oczywiscie sa tez batoniki i zele energetyzujace,ktore daja niesamowitego kopa,ale organizmu nie oszukasz-pic trzeba.Zatem bez zaplecza(czytaj kogos w samochodzie,ktory poda plyny) nierealne do wykonania. Z pomoca kogos z zewnatrz mozliwe do realizacji.
Owszem nie kazdy lubi jazde ambitna i bardziej wymagajaca- i cale szczescie.Jest sporo rowerzystow jadacych z bagazami,namiotami,jedzeniem i piciem w plecaku,ale ich predkosc jazdy to z kolei 10-15km/h moze jakis wybitnych 20km/h(osobiscie nie spotkalem).Zatem na przejechanie 200km potrzebuja minimum 2 dni.Nie mowcie mi tez o mozliwosci odpoczynku i zjedzenia odpowiedniego posilku w czasie jazdy,bo to najwieksza pierdola jaka moze przyjsc do glowy.Albo rower,albo obiad u babci. Zatem z rezerwa podchodze do opowiesci o pokonaniu 200km na rowerze w ciagu jednego dnia :-?
Przepraszam za pisownie,ale nie mam pod reka klawiatury z polskiki znakami.
..."Zatem z rezerwa podchodze do opowiesci o pokonaniu 200km na rowerze w ciagu jednego dnia"...
Proszę zapoznać się z tą stronką i jeżeli dalej będą wątpliwości to możemy podyskutować.
http://www.bikestats.pl
Gdyby każdy cyklista opierał się na pomocy serwisu jadącego za nim to drogi były by puste.
P.S.Spora wypożyczalnia rowerów jest w Rajskie ale.Ja proponuję ze swoim.
Mój rekord życiowy to 323 km w ciągu dnia .... ale to srali mazgali ...kogo to obchodzi i jaki jest sens
Mądre poznawanie się się terenu kryje się się w rozpiętości 70-140 km
Taki jest wynik refleksji
Polecam z doświadczenia
Witam!!
Gdyby każdy cyklista opierał się na pomocy serwisu jadącego za nim to drogi były by puste. Waldi bez przesady.Większość ludzi spędzających wolny czas na rowerze poświęca temu nie więcej niż 2 do 3 godzin jazdy.
Link,który podałeś nie odnosi się do niedzielnych rowerzystów,którzy na rower wsiadają sporadycznie i za żadne skarby nie przejadą 200km za jednym podejściem,tylko do prawdziwych zapaleńców. Ja też nie mogę sobie pozwolić na codzienną jazdę na rowerze(nie licząc urlopu),ale robię to regularnie, powiedzmy 3 razy tygodniowo.Dystans najczęściej od 30 do 60 km.Nie oszczędzam się podczas jazdy i wiem,że nie dałbym rady walnąć 200 na dwóch bidonach,bez batonów i żeli.W pewnym momencie odcięło by mi prąd. 7 czy 8 godzin morderczego wysiłku,bez odpowiedniego uzupełniania płynów i kalorii jak sam na pewno dobrze wiesz nie jest zalecane.
Ale zaczyna się robić offtop,więc proponuję przeniesienie dyskusji do innego działu np: oftopiku lub na priva.
Nie oszczędzam się podczas jazdy i wiem,że nie dałbym rady walnąć 200 na dwóch bidonach,bez batonów i żeli.W pewnym momencie odcięło by mi prąd. 7 czy 8 godzin morderczego wysiłku,bez odpowiedniego uzupełniania płynów i kalorii jak sam na pewno dobrze wiesz nie jest zalecane. ale to przecież zawsze można do sklepu po drodze... nikt nie mówi że 200 km na jednym bidonie i śniadaniu;))
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Pozdrawiam
Ja polecam zabranie roweru ze sobą. Słyszałem o jednej wypożyczalni, lecz nie była zbyt tania.
Zawsze lepiej mieć swój rower,ale bez problemu można też wypożyczyć.Dwa lata temu wypożyczałem w Oberży Smerek Dolny,a trzy tygodnie temu w Wetlinie w Chacie Wędrowca.
raz jeździłam na pożyczonym... nigdy więcej tego nie zrobię :)
co swoja maszyna to swoja :) sprawdzona... i w ogóle się wie co się ma :D
Otoż to! Też uważam że co swój rower to swój ;) Nic nie zaskoczy i w ogóle - bo w końcu znamy ten sprzęt jak własną kieszeń:)
Zdecydowanie swój rower. Oczywiście nie każdy posiada bagażniki czy uchwyty na rowery. A na wyjazd raz do roku kupić się nie bardzo opłaca jeżeli nie ma sie pierdolca na punkcie roweru.
W Dolny Smereku wypożyczalnia wciąż działa i na pewno jest też u Barnaby w Oberży Biesisko w Przysłupiu. Cena 30pln za dobę. Oczywiście nie jest to sprzęt z górnej półki, ale na bezrybiu... Ostatnio namówiłem na przyjazd szwagra z rodziną .A,że rowery u nich tylko okazyjnie korzystali z wypożyczalni i było ok.
No tylko bez auta jak ten swój rower tam przetransportować;(
No tylko bez auta jak ten swój rower tam przetransportować;( Auto nie jest potrzebne do tej operacji logistycznej.Wystarczy samochód;):lol:
Auto nie jest potrzebne do tej operacji logistycznej.Wystarczy samochód;):lol: zawsze można pojechać rowerem;) znam takiego jednego co 270 km w jeden dzień śmiga... dojeżdża w Bieszczady szybciej rowerem niż ja PKP :D
No ja nie chcę po asfalcie z Rzeszowa drałować.
No ja nie chcę po asfalcie z Rzeszowa drałować. się w ogóle nie dziwię! :)
też unikam asfaltów jak... hmm jak nie wiem czego;) ale nie lubię i omijam, nie ma jak to leśne i polne ścieżki :)
zawsze można pojechać rowerem;) znam takiego jednego co 270 km w jeden dzień śmiga... dojeżdża w Bieszczady szybciej rowerem niż ja PKP :D Jak się poznamy, to już będziesz znała dwóch :-?
Wojtku nie mów, że śmigasz w 1 dzień więcej niż 200km i to po jakby nie patrzeć górskim terenie!
Nie wierzę;-)
Wojtku nie mów, że śmigasz w 1 dzień więcej niż 200km i to po jakby nie patrzeć górskim terenie!
Nie wierzę;-)
- l Po pierwsze primo, to jazda z Rzeszowa w Bieszczady/Beskid Niski/Sądecki nie jest jazdą w terenie górskim. To w większości jazda po drogach niezupełnie plaskich;)llPo drugie primo: z Rzeszowa nie jest łatwo wynaleźć takie miejsce w najbliższych górach, do którego jest ponad 200 km. Ale już z Jarosławia się znajdzie, np. do Krynicy.llPo trzecie primo: nie wierzysz - jedź ze mną kiedyś ;)l
Tak, tak, jak dla Ciebie te pagóry na Pogórzy Przemyskim to nie jest teren górski to ja już nie mam więcej pytań.
Zeby przejechac 200 km na rowerze to trzeba sie niezle uwijac.Dla niedzielnego rowerzysty dystan nierealny do pokonania. Nawet dla dobrego amatora jest to ogromne wyzwanie.Ja bym sie nie podjal takiej przejazdzki z prostej przyczyny.Srednia predkosc amtora to 25-30 km/h, czasem 35km/h ale na pewno nie w gorach czy po pagorkach,co daje 7-8 godzin jazdy.Na kazda godzine jazdy organizm potrzebuje okolo 0,5 litra plynu.Max wioze dwa bidony ,wiec efektywnie jade 2 godziny.Oczywiscie sa tez batoniki i zele energetyzujace,ktore daja niesamowitego kopa,ale organizmu nie oszukasz-pic trzeba.Zatem bez zaplecza(czytaj kogos w samochodzie,ktory poda plyny) nierealne do wykonania. Z pomoca kogos z zewnatrz mozliwe do realizacji.
Owszem nie kazdy lubi jazde ambitna i bardziej wymagajaca- i cale szczescie.Jest sporo rowerzystow jadacych z bagazami,namiotami,jedzeniem i piciem w plecaku,ale ich predkosc jazdy to z kolei 10-15km/h moze jakis wybitnych 20km/h(osobiscie nie spotkalem).Zatem na przejechanie 200km potrzebuja minimum 2 dni.Nie mowcie mi tez o mozliwosci odpoczynku i zjedzenia odpowiedniego posilku w czasie jazdy,bo to najwieksza pierdola jaka moze przyjsc do glowy.Albo rower,albo obiad u babci. Zatem z rezerwa podchodze do opowiesci o pokonaniu 200km na rowerze w ciagu jednego dnia :-?
Przepraszam za pisownie,ale nie mam pod reka klawiatury z polskiki znakami.
..."Zatem z rezerwa podchodze do opowiesci o pokonaniu 200km na rowerze w ciagu jednego dnia"...
Proszę zapoznać się z tą stronką i jeżeli dalej będą wątpliwości to możemy podyskutować.
http://www.bikestats.pl
Gdyby każdy cyklista opierał się na pomocy serwisu jadącego za nim to drogi były by puste.
P.S.Spora wypożyczalnia rowerów jest w Rajskie ale.Ja proponuję ze swoim.
Mój rekord życiowy to 323 km w ciągu dnia .... ale to srali mazgali ...kogo to obchodzi i jaki jest sens
Mądre poznawanie się się terenu kryje się się w rozpiętości 70-140 km
Taki jest wynik refleksji
Polecam z doświadczenia
Witam!!
Gdyby każdy cyklista opierał się na pomocy serwisu jadącego za nim to drogi były by puste. Waldi bez przesady.Większość ludzi spędzających wolny czas na rowerze poświęca temu nie więcej niż 2 do 3 godzin jazdy.
Link,który podałeś nie odnosi się do niedzielnych rowerzystów,którzy na rower wsiadają sporadycznie i za żadne skarby nie przejadą 200km za jednym podejściem,tylko do prawdziwych zapaleńców. Ja też nie mogę sobie pozwolić na codzienną jazdę na rowerze(nie licząc urlopu),ale robię to regularnie, powiedzmy 3 razy tygodniowo.Dystans najczęściej od 30 do 60 km.Nie oszczędzam się podczas jazdy i wiem,że nie dałbym rady walnąć 200 na dwóch bidonach,bez batonów i żeli.W pewnym momencie odcięło by mi prąd. 7 czy 8 godzin morderczego wysiłku,bez odpowiedniego uzupełniania płynów i kalorii jak sam na pewno dobrze wiesz nie jest zalecane.
Ale zaczyna się robić offtop,więc proponuję przeniesienie dyskusji do innego działu np: oftopiku lub na priva.
Nie oszczędzam się podczas jazdy i wiem,że nie dałbym rady walnąć 200 na dwóch bidonach,bez batonów i żeli.W pewnym momencie odcięło by mi prąd. 7 czy 8 godzin morderczego wysiłku,bez odpowiedniego uzupełniania płynów i kalorii jak sam na pewno dobrze wiesz nie jest zalecane. ale to przecież zawsze można do sklepu po drodze... nikt nie mówi że 200 km na jednym bidonie i śniadaniu;))