bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
O samym przejściu granicznym Ubla i odprawie na Ukraińską stronę nie będę się rozpisywał,ale zdecydowanie "europa" jest na przejściu w Krościenku w porównaniu z Ublą. To ostatnio sie tam popsuło bo już nie pierwszy raz czytam negatywne opinie na temat przejścia w Ubli. Kiedyś było odwrotnie bardziej polecano je niż Krościenko.
O samym przejściu granicznym Ubla i odprawie na Ukraińską stronę nie będę się rozpisywał,ale zdecydowanie "europa" jest na przejściu w Krościenku w porównaniu z Ublą. napisz cos o tym przejsciu bo mnie zainteresowalo :)
Eeee, no właśnie. Jechałam przez Ublę i owszem przetrzepali nam bagaże, ale tylko leciuchno, bo kontrolę mieli, a poza tym kulturka była.
napisz cos o tym przejsciu bo mnie zainteresowalo :) Buba już piszę
To ostatnio sie tam popsuło bo już nie pierwszy raz czytam negatywne opinie na temat przejścia w Ubli. Kiedyś było odwrotnie bardziej polecano je niż Krościenko. Podstawowy powód niezadowolenia naszego ,turystów którzy wiozą pieniądze na Ukrainę,;)
to ok. 40 minut przeprawy przy zerowym ruchu na przejściu. Wypisywanie karteczek podstemplowanie paszportów , następnie grzebanie w aucie , przeglądanie prawie wszystkich zakamarków⌠szukanie: noży , granatów, materiałów radioaktywnych, chemicznych , żrących i nie wiem jeszcze czego.
Następnie do akcji przystępuje pani celnik , i znowu pytania i wypełnianie deklaracji celnej (o dziwo w języku polskim).Po raz pierwszy na Ukraińskiej granicy wypełniałem deklarację celna âŚile waluty PLN, $, EURO , Hrywna , złota itdâŚâŚâŚâŚâŚ.
Dopiero wtedy wjazd na Ukrainę, a co by się działo dopiero przy wyjeżdzie?
Kolega opowiadał ,że nawet mydło mu wąchali kiedyś na tym przejściu przy wyjeżdżdzie.
Dlatego wracaliśmy przez Krościenko , a tam cała odprawa po Ukraińskiej i Polskiej stronie trwała niecałe 10 minut.
Eeee, no właśnie. Jechałam przez Ublę i owszem przetrzepali nam bagaże, ale tylko leciuchno, bo kontrolę mieli, a poza tym kulturka była. Jechałaś wtedy na Ukrainę czy z UKR?
Wszystkie opisane czynności Ukraińskich pogranicznych odbywały się w pełnej kulturze , nic im nie można zarzucić pod tym względem .
PS. Droga Użok -Terka - Stary Sambor âŚdziury połatane , a i z Chyrowa do granicy też , tylko w âźcentrumâ Chyrowa jak były, tak są.
Joorg - ja na UA jeszcze autem nie byłem, ale w ostatni weekend dostałem szczegółową relację/instrukcję jak to robić, której kamieniem węgielnym było położenie w bagażniku DWÓCH POLSKICH ZLOTYCH by celnik przy otworzeniu go mógł
zabrać... Rzecz dotyczy Krościenka.
Joorg - ja na UA jeszcze autem nie byłem, ale w ostatni weekend dostałem szczegółową relację/instrukcję jak to robić, której kamieniem węgielnym było położenie w bagażniku DWÓCH POLSKICH ZLOTYCH by celnik przy otworzeniu go mógł
zabrać... Rzecz dotyczy Krościenka. Pete , tu dostałeś stara instrukcję ..nie ma już tak , ja jeżdżę kilka razy do roku turystycznie przez Krościenko i nigdy nie "kładłem" do bagażnika i poza też nie.
Jest już lepiej w tych sprawach , no może jeszcze autokary ...coś tam;)
ps. jeszcze jedno , jak jedziesz pasatem kombi to masz pewne "przewalanie" przez polskich celników ,a tamci z UA też pewnie "wołają" i bagażnik przeglądają;), a zresztą jedni i drudzy doskonale wiedzą "kto jest kto"
Przejście w Ubli na granicy SK/UA jest skrótem, szczególnie dla osób z południa Polski jadących w rejony Zakarpacia.
Przejeżdżałem przez to przejście chyba z 10 razy w ostatnich 12-stu miesiącach.
Jeden z przykładów ; wyjeżdzam z Ukrainy, jest godz. 21. Na przejściu przede mną jeden samochód (słownie JEDEN)
Ile będzie trwała odprawa ?
Dwie godziny w plecy. Oprócz standardowych pytań zadawanych przez trzech kolejnych pograniczników czy nie wywozimy broni, narkotyków, czołgów, wyposarzenia cerkwii i tp. , pojawia się kolejny który przynosi płachty (format A-3) w postaci deklaracji celnych. Mnóstwo rubryk do wypełnienia przy których wypełnianie karteczek imigracyjny to przedszkole.
Oczywiście samochód stoi na boku, obok przejeżdżają Słowacy w ciągu kilku minut a my stoimy.
Potem kolejne oczekiwanie w budynku na pojawienie się odpowiedniego mundurowego. Po kwadransie pojawia się i wstukuje w kompa jakieś informacje przez kilkanaście minut.
Przekazuje dokumenty następnemu, który wypełnia ręcznie kolejne formularze. Jest - wreszcie ukraińska odprawa celna skończona. Podjeżam kilka metrów.
Kontrola paszportów. Dokumenty zostają zatrzymane. Mamy czekać.
Po kwadransie przychodzi mundurowy który będzie robił rewizję szczegółową. Wyciągamy wszystko, tłumacząc co to jest plecak a co namiot. Bebeszenie samochodu, numery silnika, itd, itp.
Skończył, oczywiście nic nie znalazł bo nie mógł.
Przynosi formularze i zaczyna je ręcznie wypełniać.
Pytam co to ? To urzędowe potwierdzenie że wykonana była ta szczegółowa kontrola.
Owszem, wszystko grzecznie i kulturalnie , ale dwie godziny szlak trafił.
Jeszcze 15 minut u Słowaków i mogę gonić do Rzeszowa.
Uff !!, jak dobrze że nie Szengen zniósł te pozostałe przejścia.
to ok. 40 minut przeprawy przy zerowym ruchu na przejściu. Wypisywanie karteczek podstemplowanie paszportów , następnie grzebanie w aucie , przeglądanie prawie wszystkich zakamarków⌠szukanie: noży , granatów, materiałów radioaktywnych, chemicznych , żrących i nie wiem jeszcze czego.
Następnie do akcji przystępuje pani celnik , i znowu pytania i wypełnianie deklaracji celnej (o dziwo w języku polskim).Po raz pierwszy na Ukraińskiej granicy wypełniałem deklarację celna âŚile waluty PLN, $, EURO , Hrywna , złota itdâŚâŚâŚâŚâŚ.
Dopiero wtedy wjazd na Ukrainę, a co by się działo dopiero przy wyjeżdzie?
Kolega opowiadał ,że nawet mydło mu wąchali kiedyś na tym przejściu przy wyjeżdżdzie.
. :)
jak za starych dobrych czasow na przejsciu w medyce ;) ciekawe co przewoza w mydelniczkach bo moje mydelko kiedys tez wachali ;) a koledze kazali sie golic zeby byl podobny do zdjecia w paszporcie.. albo jak celniczka wyciagala po jednej smierdzacej skarpetce z plecaka (przy gaciach spasowala ;)) albo jak sie cos kiedys totalnie zatkalo i ponad 20 godzin stalismy..a jakie imprezy z tirowcami przy ogniskach z palet..to potrafi miec urok jak sie czlowiek odpowiednio nastawi..ech..te czasy- myslalam ze minely bezpowrotnie - a tu jeszcze sa takie przejscia!
bo teraz przez kroscienko czy medyke to mozna ikony i granaty na kilogramy przewozic ;)
ale deklaracji celnej to nigdy nie wypelnialam! trzeba sie wiec kiedy przez uble przejechac by i tej atrakcji zazyc :)
Przejście w Ubli na granicy SK/UA .........pojawia się kolejny który przynosi płachty (format A-3) w postaci deklaracji celnych. Mnóstwo rubryk ...Oczywiście samochód stoi na boku, obok przejeżdżają Słowacy w ciągu kilku minut a my stoimy. ...
Owszem, wszystko grzecznie i kulturalnie , ale dwie godziny szlak trafił.
... jak dobrze że nie Szengen zniósł te pozostałe przejścia. Dokładnie tak ,a na deklaracji celnej pisze
"Zatwierdzone postanowieniem Gabinetu ministrów Ukrainy z dnia 15 lipica 1997 Nr 748 "
:)...
ale deklaracji celnej to nigdy nie wypelnialam! trzeba sie wiec kiedy przez uble przejechac by i tej atrakcji zazyc :) Ja też nigdy nie wypełniałem deklaracji celnej na granicy UA, na innych kiedyś wypełniałem.Jutro dam zdjęcia deklaracji, bo dostałem drugi druk jak powiedziałem pani ,że się pomyliłem i żle wpisałem dane w rubrykę "poddaństwo"
Buba jedż ,jedż przez Uble, wszystkiego trzeba popróbować ;)
Wracaliśmy z Ua do UE przez Ublę, bo jechaliśmy przez Użgorod i tam to była tragedia. W Ubli pełna kulturka
Moje odprawy (na butach) w z Ubli do Bierieznego trwały ok. 45 min przy niewielkim ruchu. Słowacy byli szybsi Ukraińcom się nie spieszyło.
Wracając z powrotem było dokładnie odwrotnie. Słowacy przeginali z kontrolą plecaków i ślamazarnością swojego postępowania. Odprawa trwała ok. 1,5 h.
Ogólnie rzecz biorąc to chyba wciąż i tak szybciej ;) niż na PL-UA
ale deklaracji celnej to nigdy nie wypelnialam! trzeba sie wiec kiedy przez uble przejechac by i tej atrakcji zazyc :) Ty buba to jakaś zboczona jesteś.
Kocham na Ukrainie wszystko z wyjątkiem przejść granicznych.
Mi w Medyce dwa razy mało nie rozgnietli uczestnika obozu - raz faceta tak docisnęli do barierki, że zaczął wymiotować i mało nie zemdlał, drugi raz mało nie rozdeptali dziewczyny, która się przewróciła z plecakiem.
Przez Ublę nie podróżowałam a w Użgorodzie i w Czopie (oba SK/UA, drugie kolejowe) było bardzo kulturalnie i na prawdę szybko.
Ale koledze właśnie w Ubli zakwestionowali syrop od kaszlu z apteczki, grozili więzieniem i trzymali parę godzin, tak długo aż nie dostali 100 $ (składkowe od całej grupy).
B.
Ty buba to jakaś zboczona jesteś.
Kocham na Ukrainie wszystko z wyjątkiem przejść granicznych.
B. chyba tak...;) rozne sa zboczenia :-)
dla mnie zawsze to przejscie bylo jakby brama do innego swiata. Juz TAM rozpoczynala sie wyprawa. TAM juz sie czulo ze dalej nic nie bedzie tak samo, ze czas bedzie plynal inaczej i trzeba zmienic spojrzenie na rozne rzeczy.. ze cala wspaniala cywilizowana europa ze swoimi standardami zostaje gdzies daleko, daleko...
mam tyle niesamowitych wspomnien z tych przejsc granicznych, ile ludzi sie poznalo, ile wodki sie wypilo, jak cala noc mozna bylo przegadac z obcymi towarzyszami "niedoli", jak ludzie czasem bezinteresownie potrafia ci pomoc (jak rowniez dokopac), jak mozna wymyslac metody zeby ci nie rewidowali plecaka (a przynajmniej nie wszytskie jego czesci) , jak mozna bylo fajnie poobserwowac mechanizmy dzialania "dzikiego stada" czy umiejetnosc nieziemskiego wrecz kombinowania niektorych.. tak..najwieksza atrakcja przejsc bylo dla mnie obserwowanie ludzi..
myslalam kiedys nawet o napisaniu relacji : "na przejsciu" ale niestety wiekszosc wspomnien pochodzi z czasow gdy nie robilam zdjec :(
T
Ale koledze właśnie w Ubli zakwestionowali syrop od kaszlu z apteczki,
tussipect? ;)
Petefijalkowski napisał :
W Ubli to złotówki CI nie przejdą.
Na własne oczy widziałem jak Słowacy kładli na biurku dokumenty a na nich okrągły pieniążek 1 e.
Natomiast Ukraińcy wzbogacali swe dokumenty kawałkiem papieru z napisem 10 hrywien. Jedni i drudzy robili to w sposób otwarty nie krępując się moją osobą.
Jeśli ktoś będzie mnie namawiał do takiego postępowania to użyję brzydkiego słowa.
Buba ! idź na całość
Trzeba twardym być nie miętkim.
Jedź do Ubli , w taki dzień jak dziś gdy termometry wyskakują z siebie. Stań rano przed granicą i poczekaj z 12 godzin i dopiero wówczas wjedź na pas odprawy. Poproś o wszystkie deklaracje do wypełnienia a następnie pokaż że masz tabletki przeciwbólowe.
Po kilku kolejnych godzinach spędzonych na granicy ATRAKCJA gwarantowana.
Jest jeszcze ktoś chętny ?
w taki dzień jak dziś gdy termometry wyskakują z siebie. w taki jak dzis to sama przyjemnosc pogrzac sie w sloneczku, posiedzic na wygrzanej masce auta, poopalac i obserwowac swiat wokol :) gorzej jak leje, wieje i zimno...wtedy rzeczywiscie trudniej docenic atrakcje jak sie wlewa za kolnierz...
Natomiast Ukraińcy wzbogacali swe dokumenty kawałkiem papieru z napisem 10 hrywien. J kiedys w medyce czy kroscienku zwykle sie 5 UAH wsadzalo w paszport ;) nigdy nie zapomne jak jakas rodzinka jechala na ua pierwszy raz i rozpytywali co trzeba zrobic zeby sprawnie jechac i ktos im powiedzial ze "piatku" w paszport sie wsadza..a oni wsadzili 5 euro... :razz::razz::razz: szkoda ze nie udalo sie fotografowac min pogranicznikow- widok bezcenny :-D
Buba ! idź na całość
Trzeba twardym być nie miętkim.
Jedź do Ubli ...
Jest jeszcze ktoś chętny ? Mam nadzieję znów na Ukrainie w lipcu być. Oczywiście przez Ublę :razz:
Są ponoć tacy którzy lubią być poniżani ,pomiatani i jeszcze czerpią z tego satysfakcje.
Nauka zna takie przypadki. To się jakoś nazywa.
Myślę że przejście w Ubli można im polecić.
Wówczas z radością mogą
Są ponoć tacy którzy lubią być poniżani ,pomiatani i jeszcze czerpią z tego satysfakcje. sa tez tacy co dla ladnych widokow i atrakcji leza pod gore, w upale, mrozie, deszczu w blocie po kostki lub wyzej,narazajac sie na rozne niewygody, a pot zalewa im oczy... Zamiast lezec nad basenem i pic zimne piwo... sa tez tacy co maratony biegaja zamiast usiasc i odpoczac...czy to tez masochisci? bo jak inaczej ich nazwac? ;)
( kiedys nas dzieciaki na ukrainie pytaly ile nam placa ze wnosimy te ciezkie plecaki na szczyty gor zamiast siedziec na tylku w dolinie w wygodnym pensjonacie. Nie uwierzyli ze robimy to za darmo..)
chyba nie zawsze to co najwygodniejsze jest najwieksza atrakcja...
Moje odprawy (na butach) w z Ubli do Bierieznego trwały ok. 45 min przy niewielkim ruchu...... Słowacy przeginali z kontrolą plecaków i ślamazarnością swojego postępowania. Odprawa trwała ok. 1,5 h.
Ogólnie rzecz biorąc to chyba wciąż i tak szybciej ;) niż na PL-UA Wtak, masz nieaktualne dane ,przynajmniej co do Krościenka, a może to ja mam tam takie szczęście.
Od lutego 2009, czy na wieżdzie czy wyjażdzie z Ukrainy , jadąc samochodem w czwórkę ,czas odpraw nie trwał dłużej niż 20 minut.
Plecaków nikt nie rozwalał , co najwyżej pytali się czy coś szczególnego;) wieziemy.
W zeszłą niedzielę wracając z Borżawy wybraliśmy Krościenko po doświadczeniach na wieżdzie w Ubli.
Właśnie w tą niedziele ustanowiliśmy "rekord" czasowy przekraczania granicy Smilnicja - Krościenko (w zasadzie był to przejazd 4 osób samochodem),niecałe 10 minut od wjazdu za rampę po Ukraińskiej stronie , po wyjazd z przejścia na Polską stronę.
Wtak, masz nieaktualne dane ,przynajmniej co do Krościenka, a może to ja mam tam takie szczęście.
Od lutego 2009, czy na wieżdzie czy wyjażdzie z Ukrainy , jadąc samochodem w czwórkę ,czas odpraw nie trwał dłużej niż 20 minut.
Plecaków nikt nie rozwalał , co najwyżej pytali się czy coś szczególnego;) wieziemy.
W zeszłą niedzielę wracając z Borżawy wybraliśmy Krościenko po doświadczeniach na wieżdzie w Ubli.
Właśnie w tą niedziele ustanowiliśmy "rekord" czasowy przekraczania granicy Smilnicja - Krościenko (w zasadzie był to przejazd 4 osób samochodem),niecałe 10 minut od wjazdu za rampę po Ukraińskiej stronie , po wyjazd z przejścia na Polską stronę. Jesienią zeszłego roku pieszo z plecakiem przez Medykę przejście na Ukrainę zajęło mi max 40 min, powrót tym samym przejściem ok godz 18 - 20 min. Widocznie miałem szczęście.
Jesienią zeszłego roku pieszo z plecakiem przez Medykę przejście na Ukrainę zajęło mi max 40 min, powrót tym samym przejściem ok godz 18 - 20 min. Widocznie miałem szczęście. W Medyce przechodzi się dobrze od grudnia 2008, kiedy to zmieniono przepisy dotyczące dozwolonej ilości przewożonych papierosów.
W zeszłym roku też zupełnie nie miałam problemu, a poprzednio (2005, 2007, 2008 ) to był koszmar.
B.
No to w Polszcze idzie ku lepszemu. Może "procedury Euro 2012" wdrażają.
Nic tylko się cieszyć ;).
A jeśli chodzi o Krościenko czy Medykę to opierałem się na opowieściach innych - jeżdżąc przez Ublę :)
Wracając do zasadniczego tematu czyli przejścia w Ubli .
Było to ubiegłego roku. Wyjazd z Ukrainy - część ukraińska - 5 samochodów. Standardowe działania kontrolne plus deklaracje plus rewizja i to wszystko tylko 40 minut .
Dlaczego tak szybko ?
Bo obok na pasie stał samochód na polskich blachach a wokół mundurowi.
Stał tam już od SZEŚCIU godzin
Chłopaki wracali z Rumuni i nieopatrznie przyznali się do posiadania noża o 40 cm ostrzu.
Pogranicznicy licząc na zaszczyty udaremnili przemyt broni - bo jak wiadomo broń przez granicę można przewozić tylko za specjalnym zezwoleniem.
środek transportu w którym dokonywany był przemyt (noża) został zagrożony przepadkiem mienia.
Negocjacje trwały. Życzyliśmy im powodzenia.
Myśmy wjechali na Slovensko.
W
Chłopaki wracali z Rumuni i nieopatrznie przyznali się do posiadania noża o 40 cm ostrzu.
Pogranicznicy licząc na zaszczyty udaremnili przemyt broni - bo jak wiadomo broń przez granicę można przewozić tylko za specjalnym zezwoleniem.
środek transportu w którym dokonywany był przemyt (noża) został zagrożony przepadkiem mienia.
. ostatnio oni rzeczywiscie wyczuleni jacys na te "bronie biale" ;) ...
na noze to chyba poluja na wszystkich przejsciach, rok temu i w tym roku to i w medyce i w kroscienku pytali i kazali pokazywac noze- bardzo pogranicznikow bawil moj nozyk o miekkim ostrzu i noz kuchenny do drugiego dania ;) ktore zesmy z duma pokazywali :) ale pamietam ze raz jakis gosc z bagnetem wiszacym u spodni mial problemy...
hahaha, no, jak wracaliśmy z Gorganów to się w sklepie rzuciliśmy na bochen świeżutkiego chleba, no i wiadomo jak się taki je;-)
Więc my też i go tak zjedli w połowie.
Pogranicznicy z daleka widzą tylko pół chleba i pytają się o nóż.
My, że nie mamy.
A oni na chleb pokazują: a to jak kroiliście?
No to im pokazałam powygryzany na maxa chleb, się zaśmiali i chyba uwierzyli, że noża u nas niet, bo każdy normalny by chleb pokroił, a nie pochłaniał w ten sposób.
Nóż w aucie oczywiście był-tak ostry jak jego właściciel (bardzo mi się to określenie spodobało kiedyś).
dobre z tym powygryzanym chlebem!!!!!! :)
Pogranicznicy licząc na zaszczyty udaremnili przemyt broni - bo jak wiadomo broń przez granicę można przewozić tylko za specjalnym zezwoleniem.
środek transportu w którym dokonywany był przemyt (noża) został zagrożony przepadkiem mienia.
Negocjacje trwały. Życzyliśmy im powodzenia. Wiadomo że o te 100 $ im chodziło i tyle.
Ja problemów na przejściach nie miałam ale musiałam w zeszłym roku dać łapówkę na dworcu kolejowym we Lwowie.
Milicja zaczepiła chłopaka z naszej grupy, ze na "karteczce" ma wpisane w języku polskim a nie cyrylicą i grozili ze go odeślą na granicę.
A tu za 20 min. pociąg do Kijowa.
100 UAH rozwiązało sprawę.
Dodam że ja nienawidzę takich sytuacji i był to pierwszy raz w życiu kiedy dałam łapówkę, ale nie było wyjścia.
B.
"rekord" czasowy przekraczania granicy Smilnicja - Krościenko (w zasadzie był to przejazd 4 osób samochodem),niecałe 10 minut od wjazdu za rampę po Ukraińskiej stronie , po wyjazd z przejścia na Polską stronę. czyżby przygotowania do EURO2012 ?
ostatnio Medykę też jakoś dziwnie szybko przemkneliśmy (pieszo), praktycznie nie było mrówek a i całodobowy sklep po stronie ua zamkniety :( , za to ukraińcy szturmowali biedronkę.
Co do Ubli to jak sie jedzie na 2 tygodnie to doba spędzona na przejsciu moze być atrakcją, ale jak sie jedzie na weekend czyli ma do dyspozycji 48 godz. i wraca poźnym wieczorem, licząc być przed północą w domu (rano trzeba do rzeczywistości wrócić) to kilka godzin extra w Ubli zdecydowanie traci na atrakcyjności.
Chyba że (dla niektórych) atrakcją jest sytuacja jaką ostatnio tam miałem.
Ukraiński pogranicznik zaczął za pomocą śrubokręta oddzierać mi podsufitkę w samochodzie.
Warknąłem na niego i odstąpił od tego.
Kilkakrotnie łapałem się na okazję miejscowymi samochodami typu łada itp.
Nie miały podsufitki, zdezelowana tapicerka, pourywane klamki.
Jeśli Buba marzy o takim samochodzie koniecznie powinna jechać przez Ublę (ale tylko własnym )
znalezione po sąsiedzku :
źródło : www.karpatywschodnie.pl
Hm,
różne ludzie mają doświadczenia.
Ja przez Ukraińców przechodziłem gładko, natomiast Słowacy przekopywali długo i skrupulatnie nasze plecaki. Na słowa, że jesteśmy unitami odpowiadali, że tu obowiązuje prawo słowackie, a nie "nasze" ;)
Jest to mój pierwszy post, więc chciałbym wszystkich przywitać.
wybieram się niedlugo samochodem na Ukrainę,
mam pytanie odnośnie przewozu noża przez granicę - sa jakieś określone parametry dopuszczalne, czy pop prostu NIC nie można przewozić?
pozdrawiam
Jest to mój pierwszy post, więc chciałbym wszystkich przywitać.
wybieram się niedlugo samochodem na Ukrainę,
mam pytanie odnośnie przewozu noża przez granicę - sa jakieś określone parametry dopuszczalne, czy pop prostu NIC nie można przewozić?
pozdrawiam zwyklego scyzoryka czy noza kuchennego sie nie czepiaja.. jesli masz potrzebe przewiesc bagnet to schowaj go gleboka do plecaka, a na wszelki wypadek zabierz jakis maly nozyk i z duma pokazuj jak zapytaja czy masz noz :)
...
mam pytanie odnośnie przewozu noża przez granicę - sa jakieś określone parametry dopuszczalne, czy pop prostu NIC nie można przewozić? Nic co przypomina bagnety itp. maczety , możesz mieć taki malutki nożyk ;)(z 7 cm ostrza) do smarowania masła na chlebie.
Nie spotkałem się z przepisem w tym temacie, na pewno prawo zabrania posiadania "białej broni" , ale i tak wszystko zależy od interpretacji strażników, tak jednych jak i drugich.Lepiej ich nie drażnić.:mrgreen:
Świeże wrażenia z Ubli. Przekraczanie = "na butach"
Przeprawa "Tam" - 5 min
Przeprawa "Z powrotem" - 10 min (ciut dłużej bo weekend ;) )
Wydaje się, że nie jest najgorzej.
I z obserwacji.
Autka: wjazd na UA bez oczekiwania;
wjazd na Słowację oczekiwanie ze 2-3 h.
W sierpniu jechałem rowerem. Przeprawa "tam" również zajęła mi 5 minut. Wszyscy byli mili. Wracałem przez Krościenko pociągiem.
Wracając do zasadniczego tematu czyli przejścia w Ubli .
Było to ubiegłego roku. Wyjazd z Ukrainy - część ukraińska - 5 samochodów. Standardowe działania kontrolne plus deklaracje plus rewizja i to wszystko tylko 40 minut .
Dlaczego tak szybko ?
Bo obok na pasie stał samochód na polskich blachach a wokół mundurowi.
Stał tam już od SZEŚCIU godzin
Chłopaki wracali z Rumuni i nieopatrznie przyznali się do posiadania noża o 40 cm ostrzu.
Pogranicznicy licząc na zaszczyty udaremnili przemyt broni - bo jak wiadomo broń przez granicę można przewozić tylko za specjalnym zezwoleniem.
środek transportu w którym dokonywany był przemyt (noża) został zagrożony przepadkiem mienia.
Negocjacje trwały. Życzyliśmy im powodzenia.
Myśmy wjechali na Slovensko. heheh to chyba o nas piszesz :-)
Jechaliśmy niebieskim Clio.
Generalnie skończyło się na oddaniu "przedmiotu przemytu" w "depozyt" i puścili nas,
Edit:
eee to chyba jednak nie o nas chodziło, bo po 1 akcja miała miejsce 2 lata temu, a po drugie to przypomniałem sobie, że nasz kozik miał może z 20 cm.
Sorki za wprowadzenie w błąd, ale reszta się zgadza i jako żywo wspomnienia wróciły :)
Ja też miałem niewątliwą przyjemność przekraczania granicy w Ubli samochodem. (w czerwcu 2010)
Co do słowaków złego słowa nie można powiedzieć.
Co do ukraińców dobrego słowa nie można powiedzieć :)
Wjazd jako tako się udał (mimo iż nie miałem zielonej karty i nie dawałem w łape).
Z wyjazdem były już tylko problemy na każdej możliwej lini.
Oczywiście wypełnianie deklaracji celnych itp.
Ale był taki typ co powiedział wprost jak już mnie puszczali że jak następnym razem nie chce mieć problemów to żebym na piwo dał.
A samochodu praktycznie wogóle nie sprawdzali - tylko koło zapasowe.
Najbardziej rozbawił mnie typ który podszedł do samochodu, popukał w nadkole i stwierdził że tam jest skrytka.
Jak narazie mam dosyć wjazdu na Ukrainę samochodem, bo w łapę odemnie nie dostaną.
Miał ktoś może problemy podczas przekraczania tego przejścia pieszo?
Z tym powinno być OK.
Plecak to mogą mi zabierać - samochód to nie za bardzo.
Jest tam może postój taksówek?
Nie orientujecie się także czy w małym bereżnym jest stacja kolejowa?
Ewentualnie jakaś marszrutka do Użogrodu?
mikigl
W Małym masz normalny przystanek kolejowy (pociągi relacji Sianki - Użgorod)
... i pełno marszrutek ...głównie relacji Luta -Użgorod
Gdzie zostawić samochód w Ubli? Chce pojechać do Ubli, tam zostawić auto a przez granicę pieszo. Robił tak ktoś??
Ano robił :)
Wielokrotnie zostawiałem auto w ostatnim przed granicą domu po lewej stronie. Potem zostawialiśmy gratyfikację w koronach (no i euro ;) ). Stamtąd jakieś 800 m do granicy i 3 km do Małego B.
Potwierdzam. W Ubli nadal panuje wysoki poziom upierdliwości przekraczania granicy.
Spowodowany jest głównie działaniem (braku działania) pograniczników ukraińskich.
O ile jeszcze wjazd na ich terytorium odbył się w normie (godzina z hakiem na 10 samochodów)
o tyle wyjazd okazał się popisówką indolencji.
Im więcej mundurowych, tym większy bałagan. Trzy godziny stracone na bezowocne przypatrywanie się działaniu służb ukraińskich, które traktują podróżnych jak szmaty.
Kto lubi takie traktowanie to polecam przejście w Ubli.
Gdy podjechaliśmy pod budki pozwoliłem sobie wyrazić opinię o ich pracy (w narzeczu rosyjsko-mołdawsko-ukraiński)
Ze zdziwienia przybijali szybko pieczątki i zapomnieli o swojej ulubionej deklaracji celnej.
W zdumienie wprowadziła mnie słowacka celniczka.
Zapytała czy mam ser.
A pewnie że mam (2 warkocze) i dawaj pokazywać jej w której kieszeni plecaka je umieściłem.
Schowaj, schowaj, nie pokazuj, Nie wolno.
Zdumiałem się :-o
po pierwsze - jak nie wolno to dlaczego kazała mi schować ?
po drugie - dlaczego sera nie wolno wwozić na teren SK ?
:lol:...może to jakaś nowa broń w rękach terrorystów ?? ...noże i nożyki już nie ...teraz SER :!:
Albo może śjakieś narkotyki przemycają w serach :) Cholera wie.
Pewnie jakieś weterynaryjne historie po prostu;-)
po drugie - dlaczego sera nie wolno wwozić na teren SK ? Heniu,rozumiem ,że przemawia przez ciebie skromność ...
więc dodam,że słowacka celniczka ( ok.28 lat;blondynka;przyciasny mundurek;buty nie pasujące do umundurowania na ciut za wysokim obcasiku)była oszołomiona kozackimi wyczynami forumowicza roku, po drugiej stronie szlabanu...
gdyby Heniu z plecaka wydobył tuzin skośnookich reakcja byłaby podobna...
serki to był pretekst do rozmowy...
a Kobietki czasami lubią włodarzyć , nawet po słowackiej stronie
amen
Fajny ten temat. Wyobrażam sobie, że czyta go kilku prokuratorów ukraińskich i ustala aktualną taryfę od skorumpowanych pograniczników:P Może choć o darkach w euro nie piszcie, bo trza będzie zaraz kredyt brać na wycieczkę:P
Pozdr
Derty-kutwa
Opowiedział mi dzisiaj historię nasz kolega forumowy (chcący zachować anonimowość jako że pełni misję tajną bo jest szpiegiem) jak to ostatnio przekraczał tą granicę wracając do do grupy unijnej.
Otóż na granicach stoi mnóstwo znaków STOP i zachował się nieodpowiedzialnie przekraczając o 50 cm ów znak, znaczy zatrzymał się za późno.
To wystarczyło aby ukraińscy pogranicznicy uznali to za przyczynę naruszenia terytolialności i okazję do pobrania okolicznościowych opłat.
Uważajcie więc, każda okazja jest dobra aby ściągnęli z Was kasę na tym przejściu .
A dla tych którzy lubią poniewieranie przez pograniczników to przejście jest wymarzone.
Nic się nie zmieniło. Kolega został tam bardzo źle potraktowany. Był na Borżawie, nie zasięgnął opinii o Ubli. przy wyborze przejścia kierował się tylko odległością i jakością drogi.
Byłem w tamtym tygodniu. Samochód zostawiłem w Ubli, na przejście poszedłem pieszo. Przy wejściu na Ukrainę ukraiński celnik zapytał się o leki. Przyznałem się do tych na przeziębienie, przez co musiałem je wszystkie pokazywać i całą zawartość plecaka. Za to z powrotem najmniejszych problemów, Ukraińcy nawet się nie odezwali, Słowak nie popatrzył do plecaka. Na przejściu spokojnie, żadnych tłumów mrówek jak w Medyce.
Na przejściu spokojnie, żadnych tłumów mrówek jak w Medyce. To chyba dawno w Medyce nie byłeś. Obecnie przejście piesze przekracza się z marszu.
Nie wiem jak jest obecnie, jak mówisz, że przekracza się z marszu to ok. Ostatni post pisałem 2.11 więc chwilę temu...
czy na tym przejsciu Ubla puszczaja rowrami
gorzej jest na przejściu Uzgorod - Słowacja tam nas trzymali za tabletki p - bólwe calą noc ukraincy oczywiscie
Witaj na forumie. Dzień Dobry !
Czemu piszesz że gorzej jest w Użgorodzie jeśli nie masz porównania do Ubli ?
A sądzę że nie masz , bo pytasz o rowery. Tak można przejechać rowerem , wykorzystując przejście piesze.
p.s. ten numer z tablekami w Ubli już dawno stosowali.
Jakieś doświadczenia z ostatnich miesięcy macie czy położyliście krzyżyk na Ubli? Dzięki.
Już w ubiegłym roku dało się zauważyć wzrost kultury obsługi podróżnych.
Przekraczałam granicę w Ubli w lipcu 2013. Jechaliśmy rowerami, nie było najmniejszego problemu z przejściem - szybko i z uśmiechami. I nawet pieczątki dostaliśmy, oczywiście po poproszeniu.