bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Wczoraj wróci³am z jesiennych Bieszczadów. Absolutny zachwyt - piêkna pogoda, ¶wietne warunki turystyczne. W tych "piêknych okoliczno¶ciach przyrody" wybrali¶my siê z moim przyjacielem na Dwernik Kamieñ.
Widoków, wra¿eñ i zachwytów nie bêdê tu opisywaæ - wszyscy ich chyba do¶wiadczyli... Pragnê podzieliæ siê innymi wra¿eniami; otó¿ siedzieli¶my przy s³upku na szczycie oko³o godziny i w tym czasie pojawia³y siê nowe grupy turystów - wiêksze, mniejsze, jak to w górach. W pewnym momencie spostrzeg³am, ¿e trójka m³odych ludzi (s±dz±c z rozmowy - z Warszawy), wydoby³a z plecaka butelkê wódki "¿o³±dkowej gorzkiej", kieliszek i rozpoczê³a konsumpcjê. Jako ¿e zachowywali siê do¶æ g³o¶no, zmienili¶my miejsce - obok nas du¿a grupa w ró¿nym wieku, dzieci i pies. Pies pi³ wodê z miski, dzieci colê, no a doro¶li oczywi¶cie wódkê... Idziemy dalej, ju¿ w kierunku zej¶cia ze szczytu, a tu znowu dwoje m³odych racz±cych siê wódk±.
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
Odpowiedzcie proszê, bo od prawie dwudziestu lat chodzê po górach, ale z takim zjawiskiem nie spotka³am siê nigdy. Owszem, po zej¶ciu ze szlaku, w schronisku, ró¿nie bywa³o - ale bywa³o PO ZEJ¦CIU ZE SZLAKU. Ze szlaku...
mam nadziejê ¿e opisani tury¶ci to odosobniony przypadek
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ...
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ... Mo¿e to dlatego, ¿e zazwyczaj wybieram siê w góry wcze¶nie rano. Tym razem, w niedzielê, 19. pa¼dziernika. Mo¿e godzina sentymentalna?
Zaobserwowana sytuacja mia³a miejsce oko³o 13-tej
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ...
No to chyba specyficzne dla Bieszczadów, bo w innych górach w ogóle nie widujê.
Owszem wieczorem w schronisku lub w chatce bywa ¿e sama konsumujê (zw³aszcza jak jest fajne towarzystwo), ale w górach, na trasie tez mi siê to zjawisko zupe³nie nie podoba.
Pozdrowienia
Basia
Wczoraj wróci³am z jesiennych Bieszczadów. Absolutny zachwyt - piêkna pogoda, ¶wietne warunki turystyczne. W tych "piêknych okoliczno¶ciach przyrody" wybrali¶my siê z moim przyjacielem na Dwernik Kamieñ.
Widoków, wra¿eñ i zachwytów nie bêdê tu opisywaæ - wszyscy ich chyba do¶wiadczyli... Pragnê podzieliæ siê innymi wra¿eniami; otó¿ siedzieli¶my przy s³upku na szczycie oko³o godziny i w tym czasie pojawia³y siê nowe grupy turystów - wiêksze, mniejsze, jak to w górach. W pewnym momencie spostrzeg³am, ¿e trójka m³odych ludzi (s±dz±c z rozmowy - z Warszawy), wydoby³a z plecaka butelkê wódki "¿o³±dkowej gorzkiej", kieliszek i rozpoczê³a konsumpcjê. Jako ¿e zachowywali siê do¶æ g³o¶no, zmienili¶my miejsce - obok nas du¿a grupa w ró¿nym wieku, dzieci i pies. Pies pi³ wodê z miski, dzieci colê, no a doro¶li oczywi¶cie wódkê... Idziemy dalej, ju¿ w kierunku zej¶cia ze szczytu, a tu znowu dwoje m³odych racz±cych siê wódk±.
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
Odpowiedzcie proszê, bo od prawie dwudziestu lat chodzê po górach, ale z takim zjawiskiem nie spotka³am siê nigdy. Owszem, po zej¶ciu ze szlaku, w schronisku, ró¿nie bywa³o - ale bywa³o PO ZEJ¦CIU ZE SZLAKU. Ze szlaku... To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór.
hmmm...w zimie na Ukrainie to ciê¿ko bez flaszki w plecaku prze¿yæ... ¿eby chocia¿ do herbaty by³o ;)
No nie wiem Dorota co Ci powiedzieæ, mo¿e by³a¶ pod jakim¶ kloszem w tych górach chowana ...ale takie teraz czasy i m³odzie¿ zdegenerowana ;) A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych ..
hmmm...w zimie na Ukrainie to ciê¿ko bez flaszki w plecaku prze¿yæ... ¿eby chocia¿ do herbaty by³o ;)
No nie wiem Dorota co Ci powiedzieæ, mo¿e by³a¶ pod jakim¶ kloszem w tych górach chowana ...ale takie teraz czasy i m³odzie¿ zdegenerowana ;) A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych .. Dziêki Anyczka za dobre s³owo. Przez chwilê poczu³am siê jak stara, zas³u¿ona alkoholiczka.:mrgreen:
Nie cierpiê ¶wiêtojebliwo¶ci. Chodzenie po górach ma nam sprawiaæ przyjemno¶æ. Tam wszyscy jeste¶my równi i ci ¶wiêtojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opró¿ni.
A wogóle po kiego diab³a im s± potrzebne kieliszki?:shock: Z gwinta lepiej smakuje.
A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych .. Dla mnie jeden kielonek (lub wk³adka do herbaty) niebezpieczeñstwa nie stanowi, gorzej gdy kielonków jest wiêcej.
A jak wyczuæ ró¿nicê ?
Poza tym - tak siê sk³ada, ze ja zaczyna³am swoja "górsk±" edukacjê w harcerstwie w danych czasach, a wtedy siê jeszcze w harcerstwie nie pi³o.
Potem od razu zaczê³am chodziæ po Tatrach a w Tatrach picie na szlaku jest po prostu niebezpieczne.
Zreszt± do dzi¶ nie zdarzy³o mi siê widzieæ na szlakach lub na szczytach w Tatrach pij±cych osób (mimo ¿e tam chodz± t³umy). Nie wiem dlaczego - jaki¶ inny sposób uprawiania turystyki ?
Chocia¿ po Tatrach chodzi przecie¿ sporo "ceprów", ale jako¶ alkoholu na szczytach nie widzia³am - najwy¿ej ludzi ze szklankami pe³nymi piwa na asfaltówce do Morskiego Oka, ale we mnie osobi¶cie równie¿ to budzi³o niesmak (chocia¿ przecie¿ niebezpiecznym nie jest, ale to tak jakby kto¶ pi³ piwo id±c po ulicy, jako¶ nie budzi to we mnie mi³ych skojarzeñ).
W sumie jak pisa³am - ¶wiêta nie jestem, w schroniskach bardzo lubiê wypiæ wieczorem szklankê, lub dwie piwa. W dobrym towarzystwie z przyjemno¶ci± napijê siê ¶liwowicy, w schronisku, jeszcze chêtniej na biwaku w ciep³ym ¶piworze, ale nie na trasie.
Jako¶ tak mnie nauczono i w harcerstwie i na kursie przewodnickim, ¿e alkohol i góry wykluczaj± siê wzajemnie.
Poza tym - znam swój organizm. Wypicie nawet niewielkiej ilo¶ci alkoholu powoduje u mnie, ¿e znacznie szybciej siê mêczê, wiec po co bardziej siê nara¿aæ na zmêczenie id±c pod górkê ?
Z kolei na dó³ jestem mniej uwa¿na, przy moich tendencjach do ³atwego skrêcania nogi czu³abym siê niepewnie.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Bardzo chêtnie podyskutujê na ten temat, bo jest wg mnie dra¿liwy.
Jedna z moich kole¿anek - przewodniczek mia³a powa¿ny problem z towarzystwem, które na trasie rajdowej prawie ¿e bez przerwy popija³o na trasie, psuj±c zabawê i sobie i innym, którzy nie mogli i¶æ wystarczaj±co szybko aby zd±¿yæ na metê rajdu.
Sprawa alkoholu na wycieczkach stanowi powa¿ny problem metodyczny - na tyle powa¿ny ¿e uczy siê przewodników jak siê zachowaæ w przypadku kiedy grupa jest pij±ca.
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob.
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob. Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to ¶wi±tynia, a szlak to prezbiterium.
Jeste¶ NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiaæ buziê, kontemplowaæ panoramy, a nie piæ z kolegami wzmocnion± herbatkê. Szczególnie, gdy jeste¶ ubrany w kostium prawdziwego cz³owieka gór.
PS
Zawsze wiedzia³am, ¿e z tej S³owacji,a szczególnie ze s³owackich Bieszczadów p³ynie do nas fala zgorszenia. W zwi±zku z tym propnujê wielk± akcjê sprzeciwu.
Precz z szengenieniem!
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob. Mnie to ¿e co¶ jest "popularne" wcale nie przekonuje.
Góry to s± jednak góry i chodzenie po nich wi±¿e siê jednak z pewnym ryzykiem (ró¿nym, w zale¿no¶ci od tego jakie to s± góry).
Je¿eli kto¶ góry lekcewa¿y - to jest pierwszy krok do zrobienia sobie kiedy¶ kuku.
Pogoda mo¿e siê w ka¿dej chwili zmieniæ, alkohol, który na krótsz± metê powoduje z³udzenie ciep³a, na d³u¿sz± powoduje wych³odzenie organizmu (poniewa¿ powoduje rozszerzenie naczyñ krwiono¶nych i szybszy odp³yw ciep³a z organizmu).
Tak ¿e picie "dla rozgrzewki" w czasie marszu w zimie lub w czasie gwa³townego och³odzenia kompletnie mija siê z celem i powoduje w³a¶nie wych³odzenie.
Co innego po doj¶ciu do celu wêdrówki, wówczas przemarzniêtemu (ale nie wych³odzonemu) czlowiekowi mo¿na podac w ciep³ym schronisku kieliszek czego¶ mocniejszego do poduszki i zaraz wpakowaæ go do ciep³ego ¶piwora.
Poczytaj artyku³y o hipotermii i o postêpowaniu z cz³owiekiem wych³odzonym, jest ich trochê w sieci.
Ja nie piszê bynajmniej, ¿e kto¶ co wychyli kielonka na szlaku jest degeneratem, ale piszê o tym, ze picie alkoholu w górach mo¿e byæ w niektórych wypadkach bardzo szkodliwe i czasem mo¿e siê skoñczyæ tragicznie.
I to te¿ trzeba mieæ na uwadze.
Nawet je¶li siê tego kielonka wychyli - to na prawdê nie ma siê czym chwaliæ i nie nale¿y tego propagowaæ.
A poza tym - osobi¶cie bardzo nie lubiê, kiedy ludzie pij± na szlakach. Tak samo jak mój niesmak budzi picie alkoholu na ³awce w parku.
Wolê zasi±¶æ z przyjació³mi przy ognisku, lub ewentualnie za sto³em i tam spe³niæ kilka toastów.
A ju¿ propagowanie picia alkoholu w górach przez osobê, która jest przewodnikiem górskim - to jest co¶ co mi siê po prostu nie mie¶ci w g³owie.
Pozdrowienia
Basia
Mam nowe has³o reklamowe
Pi³e¶-nie pij.
Nie pi³e¶-pij na szlaku.
Basiu!
Zaraz tam propagowanie. Nie sadzê, ¿eby kto¶ rozumny to propagowa³ picie na szlaku na tym forum lub gdziekolwiek indziej. Inna sprawa jak napisa³a¶ wypicie kielonka po doj¶ciu do celu. Moim celem by³ Dwernik Kamieñ. Dotar³em i z przedmówc± /dziêkujê za zaliczenie mnie do grona przyjació³/ wypi³em kielonek. Co innego chlanie na szlaku, a co innego wypicie kielonka /nawet z gwinta/coby ciê¿kich kielonków nie nosiæ. Wszystko robione z umiarem i zdrowym rozs±dkiem nie powinno zaszkodziæ. W samochodzie zawsze mam pe³n± flaszkê a na szlaku bardzo czêsto piersiówkê w kieszeni. C¿esto j± wnoszê i znoszê, ale bywa³o, ¿e siê przyda³a /najczê¶ciej jako lekarstwo/.
pozdrawiam
Kiedy¶ by³am ¶wiadkiem pewnej rozmowy w której bra³ udzi±³ ¶.p. nestor bieszczadzkich przewodników pan Ignacy Zatwarnickii przewodnik licz±cy siê w naszym ¶wiatku, jeden z ¶wiêtojebliwych. Kolega przewodnik przeciwnik alkoholu podaje mu argumenty przwmawiaj±ce na opilstwem przewodników i za tym, ¿e alkohol to wróg ludzi gór. Pan Ignacy przez ca³y czas mówi:masz racjê. Kiedy pada stwierdzenie, ¿e nale¿y walczyæ z pijañstwem w¶ród przewodników nasz Nestor mówi: masz racjê. Wyjmuje pó³litrówkê, uderza w denko,rozkrêca i zaprasza: a teraz napijemy siê.
Basiu!
Zaraz tam propagowanie. Nie sadzê, ¿eby kto¶ rozumny to propagowa³ picie na szlaku na tym forum lub gdziekolwiek indziej. Inna sprawa jak napisa³a¶ wypicie kielonka po doj¶ciu do celu. Moim celem by³ Dwernik Kamieñ. No to siê ró¿nimy, bo moim celem jest zawsze szczê¶liwy powrót do domu, bazy czy dotarcie na miejsce biwaku, a nie tylko szczyt.
Niestety (sprawdzi³am to równie¿ na sobie) najwiêcej wypadków, zab³±dzeñ itd. zdarza siê w górach na zej¶ciu, kiedy ludzie czuj± siê ju¿ rozlu¼nieni.
I akurat tutaj wcale nie chodzi tylko o wp³yw alkoholu, tylko po prostu cz³owiek w naturalny sposób ma wtedy mniejsz± koncentracjê.
A piszesz "nikt rozumny nie propaguje picia".
Osoba która zagl±da na to forum rzadko i nie zna tutejszych "uwarunkowañ" mo¿e odnie¶æ ca³kiem inne wra¿enie.
B.
Ba¶ka przestañ byæ bardziej papieska ni¿ papie¿. W górach jest czas na wszystko. I na koncentracjê, i na wspólny kielonek wypity na szlaku z przyjació³mi.
Tego nauczyli mnie na kursie. I wiesz mi moi nauczyciele byli prawdziwymi lud¼mi gór. Kurs barmañski skoñczy³am mimo tego, ¿e by³am abstynentem. Na kursie przewodnickim po raz pierwszy wypi³am kieliszek alkoholu. Dla towarzystwa.
Spotykam s³u¿bowo alpinistów, tych którzy zjedli sobie zêby na Alpach czy Himalajach. Wiesz co ich wszystkich ³±czy. Moich szkoleniowców z kursu i ³ojantów z prawdziwego zdarzenia. Nie os±dzaj± innych ludzi. S± tolerancyjni.
Zostañ przy swoich zwyczajach, my z Anyczk± (swego czasu zawodowym przewodnikiem, mimo m³odego wieku ma bardzo du¿e do¶wiadczenie górskie i jest znakomita na szlaku) pozostaniemy przy swoim. Mam nadziejê, ¿e Ala potwierdzi moje s³owa.
No to siê ró¿nimy, bo moim celem jest zawsze szczê¶liwy powrót do domu, bazy czy dotarcie na miejsce biwaku, a nie tylko szczyt.
Niestety (sprawdzi³am to równie¿ na sobie) najwiêcej wypadków, zab³±dzeñ itd. zdarza siê w górach na zej¶ciu, kiedy ludzie czuj± siê ju¿ rozlu¼nieni.
I akurat tutaj wcale nie chodzi tylko o wp³yw alkoholu, tylko po prostu cz³owiek w naturalny sposób ma wtedy mniejsz± koncentracjê.
A piszesz "nikt rozumny nie propaguje picia".
Osoba która zagl±da na to forum rzadko i nie zna tutejszych "uwarunkowañ" mo¿e odnie¶æ ca³kiem inne wra¿enie.
B. O.K. I tu siê ró¿nimy. Jakby moim celem mia³ byæ szczê¶liwy powrót, to z domu bym nie wychodzi³. ;)
Druga czê¶æ Twojej wypowiedzi bezdyskusyjna. Masz racjê.
Z trzeci± czê¶ci± siê absolutnie nie zgadzam. Nikt tu picia nie propaguje i osoba postronna od razu to wychwyci.
Pozdrawiam
A ja sie lubiê napiæ i w Bieszczadzie i poza nim.U Ba¶ki wiêc mam przer±bane...mówi sie trudno.A z Bertrandem to ju¿ chyba od ponad roku na ¯ywca jestem umówiony,tylko ¿e jako¶ zej¶æ siê nie mo¿emy.Ale trzymaj tê piersiówkê Bertrandziku przy sobie, kiedy¶ napewno siê przyda(ja te¿ takow± posiadam a czasami i co¶ wiêkszego).
Zostañ przy swoich zwyczajach, my z Anyczk± (swego czasu zawodowym przewodnikiem, mimo m³odego wieku ma bardzo du¿e do¶wiadczenie górskie i jest znakomita na szlaku) pozostaniemy przy swoim. No i najprawdopodobniej tak zostanie, bo nie s±dzê abym kogo¶ przekona³a.
Jednak to jest forum dyskusyjne, a wiêc s³u¿y do dyskusji.
Mogê jasno i wyra¼nie wyraziæ swoj± opiniê, ¿e mi siê picie na trasie, lub na szczycie nie podoba.
Nie lubiê tego i uwa¿am za szkodliwe, gdy¿ powoduje wg mnie to, ¿e góry traktowane s± w sposób trochê lekcewa¿±cy.
Cieszê siê, ¿e nie tylko ja mam tak± opiniê.
Równie¿ uwa¿am, ¿e osoba bêd±ca przewodnikiem górskim, to je¿eli ju¿ nawet popija na szlaku to przynajmniej nie powinna tego propagowaæ - w tym pisaæ o tym na forum dyskusyjnym (które czyta trochê pocz±tkuj±cych turystów).
Ale to wszystko oczywi¶cie moja prywatna opinia, z któr± mo¿na siê nie zgadzaæ.
Pozdrowienia
Basia
Nie propagujê pijañstwa. Na tym forum, przez ca³y czas trwania tej dyskusji kpiê sobie z Ciebie i z Doroty. Jeszcze tego nie zrozumi³a¶.
Oczywi¶cie, zdarzy³o mi siê wypiæ na szlaku. Nie zamerzam tego ukrywaæ. Ostatnio na Dwrniku Kamieniu. Nie uwa¿am tego za nic z³ego.
O.K. I tu siê ró¿nimy. Jakby moim celem mia³ byæ szczê¶liwy powrót, to z domu bym nie wychodzi³. ;)
Przecie¿ pisa³am "nie tylko szczyt".
Najpierw szczyt (lub ewentualnie inny ciekawy obiekt), potem szczê¶liwy powrót.
Z trzeci± czê¶ci± siê absolutnie nie zgadzam. Nikt tu picia nie propaguje i osoba postronna od razu to wychwyci.
Pozdrawiam No w³a¶nie tego nie jestem wcale taka pewna.
Poza tym podkre¶lam - nie chodzi mi w ogóle o picie alkoholu (to by by³o z mojej strony co najmniej dziwne, gdy¿ akurat na innym forum piszê na temat zalet ¶liwowicy ³±ckiej, któr± pi³am na bardzo sympatycznym spotkaniu przy ognisku) ;) a konkretnie o picie alkoholu w górach, na trasach.
Pozdrowienia
Basia
Na tym forum, przez ca³y czas trwania tej dyskusji kpiê sobie z Ciebie i z Doroty. Jeszcze tego nie zrozumi³a¶. Szczerze mówi±c to zawsze mam problem z odró¿nieniem tego kiedy piszesz powa¿nie, a kiedy kpisz.
B.
To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór. Kpina.
Dziêki Anyczka za dobre s³owo. Przez chwilê poczu³am siê jak stara, zas³u¿ona alkoholiczka.:mrgreen:
Nie cierpiê ¶wiêtojebliwo¶ci. Chodzenie po górach ma nam sprawiaæ przyjemno¶æ. Tam wszyscy jeste¶my równi i ci ¶wiêtojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opró¿ni.
A wogóle po kiego diab³a im s± potrzebne kieliszki?:shock: Z gwinta lepiej smakuje. Ironia
Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to ¶wi±tynia, a szlak to prezbiterium.
Jeste¶ NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiaæ buziê, kontemplowaæ panoramy, a nie piæ z kolegami wzmocnion± herbatkê. Szczególnie, gdy jeste¶ ubrany w kostium prawdziwego cz³owieka gór.
PS
Zawsze wiedzia³am, ¿e z tej S³owacji,a szczególnie ze s³owackich Bieszczadów p³ynie do nas fala zgorszenia. W zwi±zku z tym propnujê wielk± akcjê sprzeciwu.
Precz z szengenieniem! Szyderstwo.
Mam nowe has³o reklamowe
Pi³e¶-nie pij.
Nie pi³e¶-pij na szlaku. Ironia
Hmm... Przyznajê siê bez bicia ¿e ja prawie zawsze na szlaku, a dok³adniej na docelowej górce wypijam puszkê piwa (rzadziej zdarza³ siê kielonek czy dwa). Wynika to z trzech powodów: po pierwsze zmêczonemu podej¶ciem cz³owiekowi chce siê piæ a wtedy piwo smakuje rewelacyjnie, po drugie - mam tak± maniê ¿e podczas wchodzenia na górê lubiê fundowaæ swojemu organizmowi "ekstremum", czyli przej¶æ w miarê mo¿liwo¶ci bez odpoczynku i picia (na pocz±tku sezonu z tym kiepsko) i tu wniesienie dodatkowego ciê¿arku i potem skonsumowanie go jest nagrod± przyznan± samemu sobie, a po trzecie tak± sobie wyrobi³em ¶wieck± tradycjê i jest mi z ni± dobrze...
Zreszt± nie przypominam sobie by kiedykolwiek ktokolwiek z dezaprobat± na mnie spojrza³ podczas takiej konsumpcji. Ale przyznajê ¿e picie wiêkszych ilo¶ci tr±ci ryzykiem choæby skrêcenia nogi (a ja lubiê truchcikiem zbiegaæ z górki)
Pozdrawiam
Kpina.
Ironia
Szyderstwo.
Ironia A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiaæ? czy niebardzo? :/
ja mam zdanie po¶rednie. bo uwa¿am ¿e fajnie mieæ herbatkê "wzbogacon±" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprz±taj± po sobie i póki ma to swoje granice i nie ³a¿± po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna byæ brana w góry.
A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiaæ? czy niebardzo? :/
ja mam zdanie po¶rednie. bo uwa¿am ¿e fajnie mieæ herbatkê "wzbogacon±" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprz±taj± po sobie i póki ma to swoje granice i nie ³a¿± po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna byæ brana w góry. :oops:
Rzeczowo i kulturalnie. Wiesz to by³o tak. Ze swoim ówczesnym ch³opakiem kilka lat temu by³am na Dwerniku Kamieniu. Noc by³a straszliwie ciemna. Gdzie¶ tak ko³o pó³nocki pojawi³a siê pó³prze¼roczysta postaæ. To by³ duch. Taki prawdziwy bieszczadzki. Nie uda³o nam siê go sfotografowaæ. Mój ch³opak wda³ siê w dyskusjê z upiorzastym. Od s³owa do s³owa i duch pijañstwa przekaza³o nam swoj± ostatni± pro¶bê. Mamy i¶æ i szerzyæ w¶ród prawdziwych ludzi gór alkoholizm. On ju¿ nie mo¿e. ¦wiêtojebliwe towarzystwo pod znakiem przewodnickiej trze¼wo¶ci doprowadzi³o go do skraju wyczerpania nerwowego. Duch pijañstwo musia³ udaæ siê w podró¿ rakiet± ufoludkow± na znacznie od naszego pad³u ³ez oddalon± planetê wszelkiego bezzeceñstwa. Oczywi¶cie dla podratowania zdrowia psychicznego. Nawiasem mówi±c to jego odlot widzieli¶cie nad Po³onin± Wetliñsk±. Od tego czasu staram siê wype³niaæ ostatni± wolê ducha pijañstwa i propagujê w¶ród braci przewodnickiej, ludzi gór i stonki nadmierne spo¿ycie alkoholu.
To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór. :-P:-P:-P:-P:-P:-P:-P
Ale, ¿e na Dwerniku kogo¶ widzieli¶cie to ju¿ jest szok ...
Rzeczywi¶cie na tym forum panuj± dziwaczne zwyczaje. Kpiny, ironie, szyderstwa itp. Robicie sobie ¿arty z rzeczy które nie nadaj± siê do ¿artowania. Dla mnie jest to równie¿ temat dra¿liwy (picie na szlaku) - chcesz to uchlej sie jak ¶winia ale mo¿e tak na dole, w barze, na noclegu - bo pu¼niej mo¿e nie zdaj±c sobie z tego sprawy kto¶ bêdzie musia³ po ciebie i¶æ i ciê ratowaæ. Jest du¿a ró¿nica miêdzy wypiciem, popijaniem, upijaniem i jeszcze mo¿na by tak d³ugo odmieniaæ to s³owo...
"... Ca³a wycieczka wysz³a w góry, na Po³oninê ¶wiêtowali 55. urodziny jednego z uczestników. Dorka zapamiêta³a, ¿e wychodz±c od niej ze schroniska, niektórzy byli ju¿ na dobrym dopingu. Ale poszli...
...0.54 - ratownicy docieraj± do pozosta³ych dwóch poszukiwanych...
... Teraz us³yszeli¶my wyra¼ne wo³anie z po³onin. Wkrótce byli¶my przy nich. Le¿eli powy¿ej granicy lasu... Do tego wszystkiego byli jeszcze kompletnie pijani. Byli w naprawde ciê¿kim stanie, przy czym zupe³nie sobie z tego nie zdawali sprawy.
...Pierwszego z nich zaczêli¶my sprowadzaæ w dwójkê, drógi by³ w gorszym stanie, postanowili¶my rozpaliæ ognisko, by go ogrzaæ i nakarmiæ...
...powoli sprowadzali¶my go¶cia... Z ty³u Antek nas asekurowa³. Mia³ w³±czony radiotelefon. Z jego g³o¶nika s³yszeli¶my przekaz o tym, ¿e tam na górze usta³a akcja serca, ¿e reanimuj±...Potem s³yszeli¶my jeszcze, ¿e trzeba powiadomiæ prokuratora... Wszystko ju¿ by³o jasne...
... W tym przypadku ca³kowit± winê ponosz± ludzie - przyczyn± za¶ wypadku by³ wypity w nadmiarze alkohol. G³upio o tym mówiæ, ale chyba trzeba - ku przestrodze innych."
Fragment opowiadania z ksi±¿k "Wo³anie z Po³onin - opowie¶ci bieszczadzkich goprowców".
Ca³± reszte dyskusji pozostawiam bez wiêkszego komentarza.
Proponowa³bym zakoñczyæ ten w±tek. Nasze dyskusje do niczego nie doprowadz±, tylko mo¿e niektórzy z nas siê pok³óc±. Po co?
Jedni uwa¿aj±, ¿e jest b³êdem wypicie kileliszka na szlaku /rozumiem tak± postawê/, inni uwa¿aj±, ¿e nie ma nic zdro¿nego wypicie kieliszka na szlaku /rozumiem tym bardziej, bo sam tak uwa¿am/, jeszcze inni ze wszystkiego kpi± /bo wiedz±, ¿e niczego ta dyskusja nie zmieni/.
Mo¿e lepiej za³o¿yæ w±tek o ubezpieczeniach od nieszczê¶liwych wypadków i odp³atno¶ci za akcje ratunkowe GOPR i SG osób pod wp³ywem alkoholu?
Je¿eli kto¶ pije na szlaku, to powinien liczyæ siê z tym, ¿e bêdzie p³aci³ za okre¶lone ¶wiadczenia ww s³u¿b. Je¿eli bêdzie taki w±tek /a mo¿e juz by³, tylko trza go odkopaæ/, to chêtnie siê jeszcze wypowiem. Tu ju¿ piany biæ nie zamierzam.
Pozdrawiam
Rzeczywi¶cie na tym forum panuj± dziwaczne zwyczaje. Kpiny, ironie, szyderstwa itp. Robicie sobie ¿arty z rzeczy które nie nadaj± siê do ¿artowania. Dla mnie jest to równie¿ temat dra¿liwy (picie na szlaku) - chcesz to uchlej sie jak ¶winia ale mo¿e tak na dole, w barze, na noclegu - bo pu¼niej mo¿e nie zdaj±c sobie z tego sprawy kto¶ bêdzie musia³ po ciebie i¶æ i ciê ratowaæ. Jest du¿a ró¿nica miêdzy wypiciem, popijaniem, upijaniem i jeszcze mo¿na by tak d³ugo odmieniaæ to s³owo...
"... Ca³a wycieczka wysz³a w góry, na Po³oninê ¶wiêtowali 55. urodziny jednego z uczestników. Dorka zapamiêta³a, ¿e wychodz±c od niej ze schroniska, niektórzy byli ju¿ na dobrym dopingu. Ale poszli...
...0.54 - ratownicy docieraj± do pozosta³ych dwóch poszukiwanych...
... Teraz us³yszeli¶my wyra¼ne wo³anie z po³onin. Wkrótce byli¶my przy nich. Le¿eli powy¿ej granicy lasu... Do tego wszystkiego byli jeszcze kompletnie pijani. Byli w naprawde ciê¿kim stanie, przy czym zupe³nie sobie z tego nie zdawali sprawy.
...Pierwszego z nich zaczêli¶my sprowadzaæ w dwójkê, drógi by³ w gorszym stanie, postanowili¶my rozpaliæ ognisko, by go ogrzaæ i nakarmiæ...
...powoli sprowadzali¶my go¶cia... Z ty³u Antek nas asekurowa³. Mia³ w³±czony radiotelefon. Z jego g³o¶nika s³yszeli¶my przekaz o tym, ¿e tam na górze usta³a akcja serca, ¿e reanimuj±...Potem s³yszeli¶my jeszcze, ¿e trzeba powiadomiæ prokuratora... Wszystko ju¿ by³o jasne...
... W tym przypadku ca³kowit± winê ponosz± ludzie - przyczyn± za¶ wypadku by³ wypity w nadmiarze alkohol. G³upio o tym mówiæ, ale chyba trzeba - ku przestrodze innych."
Fragment opowiadania z ksi±¿k "Wo³anie z Po³onin - opowie¶ci bieszczadzkich goprowców".
Ca³± reszte dyskusji pozostawiam bez wiêkszego komentarza. No i ... W zwi±zku z tym, ¿e czê¶æ polskiego spo³eczeñstwa popad³a w alkoholizm nale¿y wprowadziæ prohibicjê.
To, ¿e kto¶ ma lub mia³ problem to jego sprawa. Nie moja.
A forum jest jakie jest. Moim zdaniem bardzo fajne miejsce do po¿artowania. Je¿eli Ci nie odpowiada to zapraszam do brytanów lub na wyliczankê. Tam znajdziesz godn± siebie atmosferê.:-D
:-P:-P:-P:-P:-P:-P:-P
Ale, ¿e na Dwerniku kogo¶ widzieli¶cie to ju¿ jest szok ... Oj dawno siê Kolego Przewodniku na Dwerniku nie by³o. Oj dawno. To teraz bieszczadzki hit. Wiêcej luda ni¿ na Caryñskiej.
No i ... W zwi±zku z tym, ¿e czê¶æ polskiego spo³eczeñstwa popad³a w alkoholizm nale¿y wprowadziæ prohibicjê.
To, ¿e kto¶ ma lub mia³ problem to jego sprawa. Nie moja.
A forum jest jakie jest. Moim zdaniem bardzo fajne miejsce do po¿artowania. Je¿eli Ci nie odpowiada to zapraszam do brytanów lub na wyliczankê. Tam znajdziesz godn± siebie atmosferê.:-D ¯artuj sobie ¿artuj ale mo¿e z siebie sobie po¿artuj a nie z czyi¶ pogl±dów. Forum s³u¿y do wymieniania pogl±dów - przecie¿ ka¿dy mo¿e mieæ swój pogl±d w jakiej¶ sprawie,czy¿ nie? ¯artowanie z czyi¶ pogl±dów nie jest oznak± czego¶ fajnego, wrêcz przeciwnie. Forum jakie jest takie jest, lecz jest takie - jacy ludzie wpisuj± na niego swoje komentarze. To ludzie a raczej ich komentarze tworz± fora. To forum w³a¶nie takie jest - jak ju¿ kto¶ chce wyraziæ swój pogl±d w jakiej¶ dyskusyjnej sprawie to - o mó Bo¿e - ale¿ kto¶ ma h...owy pogl±d, ale jestes .... itp. Lepije pisz gdzie indziej, bo na tym forum nie ma miejsca dla ciebie, bo masz dziwny pogl±d. ¯artujecie z ludzkich pogl±dów. Mo¿e kto¶ czasem z waszych sobie po¿artuje? Co?
¯a³osne!!!
ma³y kieliszek dobrej wi¶nióweczki jeszcze nikomu nie zaszkodzi³, a w zimie na szczycie wrêcz obowi±zkowo ;)
Mo¿e kto¶ czasem z waszych sobie po¿artuje? Co?
¯a³osne!!! No có¿... zapraszam do ¿artów.
Ponoæ dobry ¿art jest tynfa wart.
A ja tam najbardziej nie cierpiê hipokryzji.
Co¶ piêknego waln±æ jakie¶ piwko albo ³yk "¿o³±dka" na rozs³onecznionej polanie , z widokiem na jesienne Bieszczady.
Niewykluczone ¿e jacy¶ orêdownicy trze¼wo¶ci na szlaku patrzyli na nas w ³ykend 10-12.10 z potêpieniem albowiem m.innymi w jeden dzieñ, w 19 osób napieralismy czerwonym przez Chryszczat±. A ¿e by³o cieplutko i s³onecznie, a ¿e nam siê nie ¶pieszy³o to ju¿ siê bojê komentarzy.
Nastêpn± raz± usi±dziemy w krzakach, ¶lubujê
Trochê mi teraz g³upio, ¿e rozpoczê³am ten w±tek.
Lucyno, ja kiedy¶ ostro pi³am i wiem, jak nawet jeden kielonek zmienia wszelkie perspektywy i oceny. Wchodzê na szczyt - piêkna panorama - zachwyt pe³ny; czy trzeba to pog³êbiaæ sztucznymi podnietami?
Kiedy¶ kto¶ mi powiedzia³ - NIE GA¦ S£OÑCA WÓDK¡...
Mo¿e dlatego tak mnie dra¿ni, z³o¶ci, gdy w obliczu takich fantastycznych widoków usi³uje siê podnie¶æ to jeszcze do potêgi przez alkohol; a po zej¶ciu do bazy - jedynie mgliste wspomnienia.
Z tych te¿ powodów, ilekroæ jestem w Bieszczadach w ogóle unikam alkoholu. Aby prze¿yæ, posmakowaæ piêkna ca³± swoj± prawdziw± istot±, swoimi zmys³ami wszystkimi takimi, jakie one s± - mo¿e biedne, prymitywne, naiwne i co tam jeszcze, ale kiedy powracam do zatrutego spalinami Krakowa, w ka¿dej chwili mogê wywo³aæ w g³owie swojej fantastyczny widok - np. z Dwernika Kamienia - niezm±cony niczym.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê.
Dlatego rozpoczê³am ten w±tek.
.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê. Jak nic to o nas.
Nie demonizujmy tematu, proszê.
Wszystko jest dla ludzi. Dok³adnie wszystko.
Nie ma takiej rzeczy z któr± nie mo¿na przesadziæ.
Tylko trzeba pamiêtaæ ¿e "s± granice których przekraczaæ nie wolno", cytuj±c klasyka marksizmu i leninizmu.
oj widze ze tu wiekszosc reprezentuje postawy znane mi z niektorych chatek beskidzkich : alkohol to twoj wrog, wodke pija tylko degeneraci a kazdy kielonek wypity w gorach to przestepstwo! no coz, ja mam totalnie inne podejscie do tematu... wszystko jest dla ludzi a nie dla swin.. i nie chodzi o to zeby sie uchlac do nieprzytomnosci..
a jesli chodzi o toasty na trasie (bo nie przepadam za stwierdzeniem "na szlaku", na szczescie jeszcze nie kazda nasza sciezka ma szlak :)) to spotykalam sie z tym zwyczajem wiele razy, fakt ze czesciej poza granicami naszego kraju ale u nas rowniez zdarzalo mi sie ze mnie ktos czestowal na szczycie kielonkiem.. kilka z nich wspominam szczegolnie milo :)
- kiedys wchodzilismy w bulgarii na gore zwana wichren, gdy juz prawie bez ducha wpelzlam jakos na gore, oczy mi jeszcze wylazily z orbit i nie moglam zlapac oddechu to jakis bulgar podal mi butelke z rakija smokinowa (chyba figowka) zeby wypic za to ze udalo sie tu wejsc. Fajny gest wedlug mnie, a i juz nigdy w zyciu zadna rakija mi tak nie smakowala..ponoc i alkohol dziala inaczej na tych prawie 3000m npm
- schodzilismy z poloniny rownej, betonka w strone lumszor i lipowca.. wialo, mgla a my zmoknieci po dwoch dniach na deszczowej poloninie.. morale grupy nie za wysokie, dwie osoby bolalo gardlo.. zmarznieci bylismy totalnie.. pelzlismy sobie przed siebie zapatrzeni w mglisty horyzont pare metrow przed nami... az nagle na srodku betonki spotkalismy grupke czechow! no wiec przywitania, kto skad dokad i oni wyciagneli czeski bimber i nas poczestowali, my wyciagnelismy kielbase, chlebek, oni gitarrre i zaczela sie fajna impreza, od razu zrobilo sie cieplej, weselej a i deszcz przestal padac i w lepszych humorach zeszlismy do lipowca
- wylazilam na gorke w masywie demerdzy na krymie, upal 40 kilka stopni w cieniu (taki jak lubie) ale skonczyla mi sie woda bo wypilam juz 5 litrow wiec wyschnieta totalnie pelzne a szcyt jakby sie oddalal..jak wyszlam w koncu na gore to marzylam tylko o czyms do picia, niekoniecznie zimnym i smacznym, byle mokre bylo.. a na gorce spotkalismy akurat studentow z kijowa,ktorzy poczestowali nas zimym obo³onem!!! nie wiem skad oni go mieli ale chwila byla niezapomniana!
-bardzo czesto tez na roznych bieszczadzkich bezdrozach rozni bieszczadnicy, drwale, smolarze i inne powszechnie tu na forum nielubiane "zakapiory" czestowali mnie roznymi trunkami. Czasem sie konczylo na jednym kielonku, czasem na wiecej a czasem wogole nie mialam ochoty
ale czesciej w polskich gorach to ja czestuje innych na trasie :) i zwykle poczestowani sie ciesza! to fajny sposob na poznawanie nowych ludzi, kilkoro przyjaciol z ktorymi teraz jezdze w gory poznalam w ten sposob :)
w toastach na trasie wedlug mnie chodzi o gest, o klimat, o magicznosc chwili a nie o upicie sie.. dlaczego duzej czesci ludzi alkohol sie tak zle kojarzy??
moze wiec nie jestem "prawdziwym czlowiekiem gor" ... ale calkiem mi z tym dobrze :D
dlaczego duzej czesci ludzi alkohol sie tak zle kojarzy?? Mo¿e dlatego ¿e mieli przykre do¶wiadczenia ?
Z opowiadania kole¿anki - prowadzi trasê na rajdzie zak³adowym oko³o 30 osób - ju¿ zaraz po starcie zaczyna siê "piwkowanie", potem mocniejsze alkohole. Po przej¶ciu kilku kilometrów w zasadzie nikt nie ma ju¿ ochoty i¶æ dalej, a tymczasem do przej¶cia jest jeszcze sporo (chocia¿ trasa ogólnie nie by³a wcale d³uga).
Podje¿d¿aj± jakim¶ ¶rodkiem lokomocji, na mecie pijani ju¿ w³a¶ciwie wszyscy z wyj±tkiem przewodników. Pijani do¶æ potê¿nie, wymiotuj±, niektórzy zasypiaj± w autobusie itd.
Inny kolega, inna sytuacja - tez prowadzi trasê na rajdzie, w¶ród ok 12 uczestników s± 3 osoby, które zabra³y na rajd po pó³ plecaka piw. Co chwile zatrzymuj± siê na trasie, opó¼niaj± marsz. W po³owie trasy s± ju¿ prawie ca³kiem pijani. Trudno z tak± grup± terminowo dotrzeæ na metê rajdu a ta reszta grupy trochê siê spieszy, bo na macie jest posi³ek i s± przygotowane ró¿ne atrakcje.
Moje do¶wiadczenie - przesympatyczny uczestnik wyjazdu. Wszystko Ok - tylko ma jedn± wadê. Kiedy jest czas wolny potrafi wypiæ kilkana¶cie piw jedno za drugim wprowadzaj±c siê w taki stan, ¿e sam nie wie co robi. Zaczepia dziewczêta, jest namolny, nieprzyjemny.
W pociagu do Lwowa pije z miejscowymi, bojê sie o niego aby siê nie zgubi³ w trakcie wysiadania, na dworcu i w mie¶cie, reszta grupy z³a, bo trzeba go pilnowaæ. Uszkadza sobie plecak, trzeba mu pomagaæ, tracimy bardzo du¿o cennego czasu, k³adziemy siê ostatecznie spaæ o 3 nad ranem.
Takich opisów mog³abym za³±czyæ wiêcej.
I na prawdê nie jest to z mojej strony hipokryzja.
Nie lubiê alkoholu na trasie.
Z przyjemno¶ci± pijê piwo lub dobre wino z przyjació³mi (a zdarza³y siê i mocniejsze trunki) po doj¶ciu do schroniska, bazy itd. Gdzie nikt nie móg³ siê ju¿ gubiæ, skrêciæ nogi, wpa¶æ pod tramwaj itd.
Jedno piwo wypite w piêknym miejscu nikomu zapewne nie zaszkodzi (chocia¿ ja sama raczej nie wypijê, bo jak pisa³am ¼le na mnie dzia³a).
Chodzi mi o sytuacje bardziej drastyczne, jak te opisane powy¿ej.
Pozdrowienia
Basia
Tylko trzeba pamiêtaæ ¿e "s± granice których przekraczaæ nie wolno", cytuj±c klasyka marksizmu i leninizmu.
No widzisz - tylko bardzo problematyczne jest gdzie le¿y ta granica.
Powy¿ej opisa³am przypadki, gdzie moim skromnym zdaniem ta granica ju¿ zosta³a przekroczona.
Ale kto¶ inny mo¿e mieæ ca³kiem inne zdanie, no bo przecie¿ nikomu nic siê nie sta³o.
Ale ¿e kilku czy kilkunastu osobom by³o nieprzyjemnie, straci³y czas na u¿eranie siê z pijanymi - mniejsza o to.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Mi te¿ siê parê razy w ¿yciu zdarzy³o przekroczyæ granicê.
I chocia¿ mia³o to miejsce kilka lat temu (i chocia¿ ¿adne niebezpieczeñstwo nam wtedy nie grozi³o) to do dzi¶ jest mi g³upio i wstyd.
Przez to, ¿e narazi³am inne, lubiane przeze mnie osoby na kontakt ze sob± w takim stanie.
Buba bardzo mi przykro, ¿e tak zrozumia³a¶ mnie, mój w±tek... Ja nie mam radykalnych pogl±dów. Na prawdê. Ja tylko tak ze swojej strony - po prostu chcia³am podzieliæ siê z kim¶ swoimi wra¿eniami. Zbulwersowa³o mnie to zjawisko. I gdzie i komu mam to opowiedzieæ? Chcia³am tylko poznaæ opiniê innych bieszczadników.
I pozna³am.
Jedno jest pewne - nie zabiorê flaszki z wódk± na nastêpne moje bieszczadzkie ¶wiêto...
Pewnego razu Edzio Dynks wybra³ siê na fazie z Dwernika do Koliby w Caryñskiem. Nie doszed³ bo wpierdoli³ siê do potoka. Tydzieñ podobno sp³ywa³ zmagaj±c siê z ¿ywio³em a¿ wyl±dowa³ w Sanie (fakt przez tydzieñ nikt go nie widzia³). Po tygodniu podobno siny by³ od zimna.....lub wypitego dinksu....ze szczê¶cia ¿e prze¿y³ oczywi¶cie.
Wielu sz³o w góry na srogiej fazie i nikt o tym nie wiedzia³ bo to nie byli tury¶ci jak by upadli no to co... za swoje nie. W górach ka¿dy musi za siebie odpowiadaæ.
Ja tam wolê na trze¼wego w góry chyba ¿e idê specjalnie po to i w doborowym towarzystwie ale wtedy trasa te¿ odpowiedni ³atwiejsza
Trochê mi teraz g³upio, ¿e rozpoczê³am ten w±tek.
Lucyno, ja kiedy¶ ostro pi³am i wiem, jak nawet jeden kielonek zmienia wszelkie perspektywy i oceny. Wchodzê na szczyt - piêkna panorama - zachwyt pe³ny; czy trzeba to pog³êbiaæ sztucznymi podnietami?
Kiedy¶ kto¶ mi powiedzia³ - NIE GA¦ S£OÑCA WÓDK¡...
Mo¿e dlatego tak mnie dra¿ni, z³o¶ci, gdy w obliczu takich fantastycznych widoków usi³uje siê podnie¶æ to jeszcze do potêgi przez alkohol; a po zej¶ciu do bazy - jedynie mgliste wspomnienia.
Z tych te¿ powodów, ilekroæ jestem w Bieszczadach w ogóle unikam alkoholu. Aby prze¿yæ, posmakowaæ piêkna ca³± swoj± prawdziw± istot±, swoimi zmys³ami wszystkimi takimi, jakie one s± - mo¿e biedne, prymitywne, naiwne i co tam jeszcze, ale kiedy powracam do zatrutego spalinami Krakowa, w ka¿dej chwili mogê wywo³aæ w g³owie swojej fantastyczny widok - np. z Dwernika Kamienia - niezm±cony niczym.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê.
Dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Domy¶la³am siê tego. Widzisz prawie abstynentka (nigdy nie by³am pijana), wróg alkoholizmu i alkoholików broniê prawa ludzi do bycia sob±. Nie masz prawa nam narzucaæ swojego punktu widzenia. To s± tylko Twoje problemy. Nie widzê powodu abym musia³a ograniczaæ siê w wyra¿aniu rado¶ci z obecno¶ci moich Przyjació³ i Kolegów. Pijê tylko z najbli¿szymi, to takie plemienne podkre¶lenie wspólnoty, blisko¶ci. Nie przeszkadzam nikomu, nie robiê nic z³ego, nie stanowiê zagro¿enia dla innych i moim zdaniem nie wywo³ujê zgorszenia pij±c kilonek na ¶cie¿ce. (Buba ma racjê,nie ka¿da ¶cie¿yna jest szlakiem).
Widzisz sprowokowa³a¶ mnie tymi "przebranymi w kostiumy ludzi gór" pij±cymi. Odpowiedz mi proszê tylko na jedno pytanie. Kto da³ Ci prawo os±dzaæ tych ludzi? Robili co¶ z³ego? Sk±d wiesz, ¿e nie byli prawdziwymi lud¼mi gór? Nie stosowali siê do Twoich zasad?
No widzisz - tylko bardzo problematyczne jest gdzie le¿y ta granica A dam ci fajny przyk³ad. Kiedy¶ do za³ogi na rejs, na jacht wskoczy³a w ostatniej chwili dziewczyna która by³a wegetariank±. Wierz mi ¿e mieli¶my wszyscy na czele z ni± przesr....Bo by³a extremaln± wegetariank±, wegank± czy jako¶ tak. Nawet jajek i mleka.
Po tym traumatycznym prze¿yciu powinienem napisaæ: wegetarianizm won z naszego morza. Owszem, wegetuj sobie na brzegu a w morzu ¿ryj jak wszyscy ale my¶lê teraz ¿e wszystko jest do pogodzenia. Trzeba miec umiar. Góry ucz± umiaru i trunek te¿ w nich ma swoje miejsce. Aby nie przesadziæ.... w ¿adna stronê:wink:
Ja ich nie os±dzam. Po prostu zbulwersowa³a mnie sytuacja, z któr± nigdy wcze¶niej nie mia³am do czynienia...
A dam ci fajny przyk³ad. Kiedy¶ do za³ogi na rejs, na jacht wskoczy³a w ostatniej chwili dziewczyna która by³a wegetariank±. Wierz mi ¿e mieli¶my wszyscy na czele z ni± przesr....Bo by³a extremaln± wegetariank±, wegank± czy jako¶ tak. Nawet jajek i mleka.
Po tym traumatycznym prze¿yciu powinienem napisaæ: wegetarianizm won z naszego morza. Owszem, wegetuj sobie na brzegu a w morzu ¿ryj jak wszyscy ale my¶lê teraz ¿e wszystko jest do pogodzenia. Trzeba miec umiar. Góry ucz± umiaru i trunek te¿ w nich ma swoje miejsce. Aby nie przesadziæ.... w ¿adna stronê:wink: Znam ten ból, bo na obozie górskim, który prowadzi³am w Wielkiej Fatrze i w Górach Choczañskich by³ facet, który by³ weganinem - jad³ tylko pestki, nasiona i owoce :wink:
Nikt mu nie powiedzia³ s³owa , by³ przemi³ym i kapitalnym towarzyszem wêdrówki, tylko sam musia³ d¼wigaæ swój ogromny plecak z tymi wszystkimi pestkami.
Po 7 dniach intensywnego ³a¿enia po górach z ciê¿kim plecakiem z³ama³ siê i zjad³ w Dolnym Kubinie "wypra¿any syr". :wink:
Mam szacunek dla odmiennych postaw.
Ale równie¿ ca³kowicie rozumiem Dorotê.
Dla mnie osobi¶cie góry i alkohol po prostu do siebie nie pasuj±.
I podoba³o mi siê to co napisa³a Dorota. Ja w górach równie¿ zupe³nie nie potrzebujê "wzmacniaczy wyobra¼ni".
Natomiast nie cierpiê alkoholu, je¿eli z powodu czyjego¶ pijañstwa, lub popijania kto¶ inny odczuwa dyskomfort, spó¼nia siê, denerwuje siê, nara¿a na niebezpieczeñstwo siebie lub innych itd.
W ¿adnym miejscu nie napisa³am ¿e ci co pij± to nie s± "prawdziwi ludzie gór".
Ja w ogóle uwa¿am ¿e nie ma takich zwierz±t jak "prawdziwi ludzie gór".
Pozdrowienia
Basia
A czy picie na szlaku jest bardziej nieobyczajne ni¿ w pracy, pod sklepem, w parku, w ¶rodkach transportu publicznego, na spacerze z dzieckiem, w domu przy dziecku... które pó¼niej ryczy i trzeba je gruchn±æ by uciszyæ, w szkole, na pla¿y, w kinie, w teatrze, na stadionie, hali sportowej czy na stoku narciarskim przed zjazdem? To norma przecie¿, nawet nie jest wstydem, ¿e tak siê naj...³o, ¿e "haftuje" siê publicznie, ¿e le¿y pokotem. Fajnie nawet opisaæ na Forum, ¿e w plecaku zamiast napoju izotonicznego jest browar, który ju¿ na pocz±tku dla fajno¶ci trzeba obaliæ. U wiêkszo¶ci Polaków jest na to przyzwolenie i tak± ma ta wiêkszo¶æ mentalno¶æ! Nie podoba siê to?... to sp...., nie patrz siê, nie reaguj, skrêæ, omiñ, przeskocz, zabij w my¶lach. Nie patrzy siê pod k±tem, ¿e to ¼le wygl±da, ¿e nale¿y wypiæ wtedy kiedy jest na to okoliczno¶æ, miejsce i przyzwolenie do tego, ¿e mo¿na inaczej. Nie powiem... jest lepiej ni¿ kiedy¶ i tutaj widzê nadziejê chocia¿ ta czasami jest matk± g³upich. Wielu ju¿ kuma, ¿e mo¿na inaczej, a tym co nie kumaj± ¿yczyæ by coraz mniej bra³o z nich naukê i mia³o inne spojrzenie.
Chyba za du¿o powiedzia³em ;)
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
. S³usznie zadajesz to pytanie. To nie jest nic innego jak zwyczajne chamstwo. Bo nawet je¶li kto¶ lubi napiæ siê na szlaku, to powinien to robic w taki sposób by innym nie zak³ócaæ spokoju ponad niezbêdn± miarê. I nic do rzeczy nie ma to czy kto¶ lubi alkohol czy jest wrêcz abstynentem. Jak siê ma klasê, to widac to nawet na Dwerniku Kamieniu, jak komus tego brakuje to widaæ to ju¿ na asfalcie w Dwerniku.
Buba bardzo mi przykro, ¿e tak zrozumia³a¶ mnie, mój w±tek... Ja nie mam radykalnych pogl±dów. Na prawdê. Ja tylko tak ze swojej strony - po prostu chcia³am podzieliæ siê z kim¶ swoimi wra¿eniami. Zbulwersowa³o mnie to zjawisko. I gdzie i komu mam to opowiedzieæ? Chcia³am tylko poznaæ opiniê innych bieszczadników.
I pozna³am.
Jedno jest pewne - nie zabiorê flaszki z wódk± na nastêpne moje bieszczadzkie ¶wiêto... pewnie ze forum jest po to by dzielic sie pogladami i poznawac opinie innych. po to jest :) nie wszyscy musza miec takie same zdanie.. nie ma powodu byc ci przykro..fajnie ze zaczelas taki watek
wedlug mnie kazdy powinien znac granice ktorych nie powinien przekraczac, aby nie zaszkodzic sobie ani nie stac sie klopotem dla innych.. mnie w zyciu tez pare razy zdarzylo sie te granice przekroczyc ale zwykle swiadomie bo po prostu chcialam wiedziec gdzie sa... i nie bylam wtedy dla nikogo ciezarem i klopotem.. kazdy powinien wiedziec co mu sluzy..jak komus szkodza pomidory to powinien ich unikac.. ja np. nie zjem, zwlaszca w gorach potrawy z groszkiem zielonym bo zrobie zle sobie i innym wspoltowarzyszom wyprawy.
moze mialam w zyciu szczescie bo raczej prawie zawsze alkohol kojarzy mi sie z milymi doznaniami, impreza w fajnym gronie, poznawaniem nowych ludzi, ciekawymi rozmowami..
i przewaznie w gory zabieram jakas butelke... ale nikomu na sile jej nie wlewam do gardla.. tak samo jak nie lubie zeby mnie ktos namawial do picia jak nie mam ochoty.. jak rowniez nie pozwalal czegos wypic gdy mam..;)
wedlug mnie mozna fajnie spedzic czas na noclegu bez alkoholu, jak rowniez fajnie przejsc trase po wypiciu pol butelki.. kazdy przypadek jest inny i nie ma reguly.. zalezy od czlowieka i jego zdolnosci oceny sytuacji, logicznego myslenia i kultury osobistej
S³usznie zadajesz to pytanie. To nie jest nic innego jak zwyczajne chamstwo. Bo nawet je¶li kto¶ lubi napiæ siê na szlaku, to powinien to robic w taki sposób by innym nie zak³ócaæ spokoju ponad niezbêdn± miarê. I nic do rzeczy nie ma to czy kto¶ lubi alkohol czy jest wrêcz abstynentem. Jak siê ma klasê, to widac to nawet na Dwerniku Kamieniu, jak komus tego brakuje to widaæ to ju¿ na asfalcie w Dwerniku. Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji.
To norma przecie¿, nawet nie jest wstydem, ¿e tak siê naj...³o, ¿e "haftuje" siê publicznie, ¿e le¿y pokotem.) no to wspolczucia jak tylko z takim stanem ci sie kojarzy picie ;) jesli ktos tak ma faktycznie powinien unikac kazdego trunku... a nawet czekoladek z adwokatem ;)
Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji.
swiete slowa!!! poki pies nie probuje cie ugryzc, nie wyje nocami, pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania, a chlopak tuli sie tylko do swojej dziewczyny - to chyba wszytsko jest w porzadku???
¦ledzê sobie tê dyskusjê i nie strzymam, ¿eby siê nie wtr±ciæ.
Osobi¶cie popieram Basiê rêcamy i nogamy. Nie ma nic dla mnie gorszego, jak góry i alkohol (na szlaku). I prywatnie i s³u¿bowo - prowadz±c grupê.
Je¿eli prowadzê grupê to wymagam od niej bezwzglêdnej abstynencji. Tym bardziej, ze w tych krêgach, w jakich siê obracam, rajdy i wyjazdy w ramach ko³a s± bezalkoholowe. Sama prowadz±c, bezwzglêdnie nie pijê i nie pozwalam moim uczestnikom. Osoba pij±ca w grupe stwarza zagrozenie dla siebie, a tak¿e dla mnie - poniewa¿ to ja bêde potem musia³a j± ratowaæ, moze kosztem innych ludzi.
Prywatnie - od jakiego¶ czasu nie pijê w ogóle - nie z za³o¿enia, ale z wyboru. Co oznacza, ¿e czasem mo¿e mi siê zdarzyæ, jak najdzie ochota, a zdarza sie to rzadko. W górach - moge policzyæ na palcach jednej rêki sytuacje, kiedy u¿y³am jakiegokolwiek alkoholu. I nie akceptujê termosów z rozgrzewaczem - to jest zupe³nie bezcelowe, a wrêcz niebezpieczne, szczególnie zim±.
Nie zabroniê otoczeniu piæ, niech sobie pije - jego sprawa. Ale uwa¿am to za bezsens - i jest to moje prywatne zdanie.
Wiem, ze nara¿am siê tu wielu osobom, ale przeprowadzi³am na ten temat ju¿ wiele dyskusji - w róznych krêgach, tak¿e przewodnickich. I nie podoba mi siê taki sposób spêdzania czasu, w którym bez wódki nie ma rozmowy czy zabawy. Uwa¿am, ¿e mo¿na chodziæ po górach nie nosz±c ze sob± piwa ani flaszki. Od lat ten sposób uprawiam. Nie wp³ynê na innych - podkre¶lam - nie zabroniê nikomu, ale swoje zdanie mam.
I mam jeszcze wra¿enie, ze czêsto nie by³oby picia, gdyby nie jedna, dwie osoby, któe namawiaj± a inne boj± siê wy³amaæ i powiedziec - nie, ja nie pijê. Zasada spo³eczna. Proste.
Nie mówiê, ¿e jestem ¶wiêta - za mn± jest troche doswiadczeñ - tak¿e alkoholowych. I uwa¿am, ¿e góry i alkohol w moim przypadku w parze nie id±. I kropka. A osoby pij±ce na szlaku stwarzaj± zagro¿enie - dla siebie, dla otoczenia, dla GOPRu, który mo¿e ich potem potencjalnie ¶ci±gac.
Chyba siê narazi³am, ale od dawna ju¿ swojego zdania nie ukrywam. Na szczê¶cie - wiele osób siêz tym godzi, ale i tak robi± swoje. Nie moja to sprawa i nie moje to zycie. Tylko czasem siê mog± razem spl±taæ... Ot co...
Dorota ma sporo racji. Tu raczej nie chodzi o to, ¿e kto¶ sobie wychyli kielicha czy piwko, kontempluj±c pejza¿e, nikomu nie wadz±c i niczemu nie zagra¿aj±c. Po to jest alko. Bez ró¿nicy - na szlaku, w schronisku czy pensjonacie. Wolna wola, o ile zna siê umiar.
Tu chodzi o stada pij±ce bez umiaru i ¶wiadomo¶ci, ¿e imprezowanie na szlaku niesie z sob± jakby wiêksze ryzyko. W ostatni weekend widzieli¶my takie obrazki na Bukowym Berdzie - idziemy w jedn± stronê: turysty siedzo, rzucajo miêsem i poci±gajo z flaszki. Idziemy w drug± stronê: ju¿ smacznie chrapio na go³ej ziemi. Albo radosne za³ogi z zamglonym wzrokiem, zaczepiaj±ce wszystkich id±cych z przeciwka, bo kto¶ im powiedzia³, ¿e w górach tak trzeba. Sorry, ale to nie s± przyjazne zachowania na szlaku, to jest odra¿aj±ca pijacka wylewno¶æ, która mo¿e budziæ co najwy¿ej politowanie. S³abe to - i pod wzglêdem estetyki, i zagro¿enia.
No i zgadzam siê, ¿e kiedy¶ - przynajmniej w Bieszczadach - zjawisko takie wystêpowa³o rzadziej, albo prawie wcale. Ale weekendowa turystyka by³a tu rozpowszechniona jakby mniej.
Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji. Na prawdê trudno porównywaæ "tolerancjê" dla osób pij±cych z "tolerancj±" dla osób niepe³nosprawnych na szlakach.
Mnie np. widok matki karmi±cej specjalnie nie przeszkadza, ale wzbudza we mnie pewne drobne za¿enowanie.
Przecie¿ ka¿da kobieta mo¿e robiæ to dyskretnie a nie za przeproszeniem wywalaæ na wierzch od razu ca³± pier¶.
Ja swoje dzieci te¿ karmi³am gdzie¶ w górach, ale po prostu siada³am w odosobnionym miejscu i narzuca³am swojego widoku innym.
Zawsze mo¿na tak zrobiæ.
To jest wg mnie czynno¶æ bardzo intymna, tak jak np. poca³unek.
Te¿ nie lubiê siê ca³owaæ publicznie i nigdy tego nie robi³am.
Za przeproszeniem (bo porównanie trochê idiotyczne) - kupy te¿ nikt publicznie nie robi, bo to czynno¶æ intymna.
Nie mia³abym ¿adnej tolerancji dla osoby robi±cej na ¶cie¿ce kupê.
Ale poniewa¿ ogólnie jestem bardzo tolerancyjna :mrgreen: to kiedy widzê karmi±c± matkê lub ca³uj±cych siê ludzi to nie zwracam im uwagi, a dyskretnie odwracam g³owê.
Psy w górach przeszkadzaj± mi czasem bardzo - g³ównie rumuñskie psy pasterskie. :evil:
Inne - przeszkadzaj± mi wtedy kiedy obszczekuj±, obw±chuj± innych ludzi (a w szczególno¶ci mnie) i nie s³uchaj± swojego w³a¶ciciela. Kiedy¶ taki piesek na mnie skoczy³ i z rado¶ci chyba mnie przewróci³ (nie robi±c poza tym krzywdy). To mi ju¿ do¶æ mocno przeszkadza³o.
Przeszkadza mi na górskich trasach nadmiar ludzi, przeszkadzaj± g³o¶ne ¶miechy i krzyki (a podpici ludzie z regu³y g³o¶no rozmawiaj± i krzycz±).
Je¿eli kto¶ sobie cichcem poci±gnie z buteleczki no bo ju¿ musi - nie przeszkadza mi zupe³nie dopóki nie stwarza problemu dla innych.
Ale niestety moje smutne do¶wiadczenie mówi mi, ¿e zazwyczaj bywa tak, ¿e po jakim¶ czasie - stwarza.
A to co piszesz o osobach - niepe³nosprawnych na szlakach - to siê nijak ma do tego w±tku i w ogóle niepotrzebnie piszesz o tym w tym konkretnym w±tku.
Mia³am t± przyjemnosæ prowadziæ w górach kilka razy osoby niepe³nosprawne i na prawdê nie spotka³am chyba osób tak ch³on±cych to wszystko co siê dzieje w górach, co widzieli i odczuli.
Pozdrowienia
Basia
swiete slowa!!! poki pies nie probuje cie ugryzc, nie wyje nocami, pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania, a chlopak tuli sie tylko do swojej dziewczyny - to chyba wszytsko jest w porzadku??? Cos mi sie zdaje, ¿e nie. Zasada z³otego ¶rodka widocznie w górach nie zprawdza siê. Tylko skrajno¶ci. Absolutna trze¼wo¶æ lub spicie siê jak ¶winia. :mrgreen:
pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania,
Nie - wystarczy ze wrzeszcz± i wyj± ca³± noc w bacówce do której Ty przysz³a¶ spaæ po ca³ej nocy spêdzonej w podró¿y (mia³am tak w tym roku w Górach Choczañskich).
Nawet bardzo grzeczni byli, ust±pili mnie i kole¿ance miejsce na ³awie.
Co z tego, kiedy do 4 w nocy wyli przeboje w stylu: "Whisky moja ¿ono".
B.
Nie - wystarczy ze wrzeszcz± i wyj± ca³± noc w bacówce do której Ty przysz³a¶ spaæ po ca³ej nocy spêdzonej w podró¿y (mia³am tak w tym roku w Górach Choczañskich).
Nawet bardzo grzeczni byli, ust±pili mnie i kole¿ance miejsce na ³awie.
Co z tego, kiedy do 4 w nocy wyli przeboje w stylu: "Whisky moja ¿ono".
B. a ja wypraktykowalam ze na taka okazje najlepiej zabrac rowniez namiot.. imprezujesz w bacowce dopoki ci sie podoba , masz ochote pospiewac i pogadac, a gdy zachce sie spac zawsze mozna zapbrac namiocik i postawic gdzies w lesie nieopodal. I zawsze woze w gory stopery do uszu, kilka kompletow, bo zawsze mozna komus uzyczyc..I wtedy jeden drugiemu nie przeszkadza..a pospiewac w bacowce tez jest fajnie :) ja przynajmniej lubie :)
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok Bo¿e ile ja nocy nie przespa³am przez chrapanie. Precz z chrapi±cymi. Gdy dr± buziê zawsze mo¿esz pój¶æ i wydrzeæ siê albo do nich do³±czyæ siê. Gdy chrapi± nie wypada.
Basia po prostu mo¿esz omijaæ miejsca, w których odbywaj± siê libacje.
Opowiem Wam jedn±, my¶lê ciekaw±, historiê jaka spotka³a mnie, gdy pewnej zimowej nocy (gdzie¶ ko³o pó³nocy) dotar³em do jednego z beskidzkich schronisk na szczycie pewnej góry. Rozgo¶ci³em siê w do¶æ obszernej wieloosobowej izbie, po chwili do³±czyli do mnie jacy¶ dwaj goprowcy. Siedzimy sobie zaparzaj±c czaja i pieprzymy o jakich¶ pierdo³ach. W tym samym czasie w schronisku trwa³a jaka¶ przewodnicka biba jedynego s³usznego towarzystwa. W pewnym momencie co¶ nam zaczyna siurczyæ po drzwiach. Z ciekawo¶ci jeden z goprowców zamaszy¶cie uchyla drzwi nie urywaj±c przy tym prawie pr±cia pewnemu starszemu jegomo¶ciowi obwieszonemu odznakami turystycznymi niczym ruski genera³, który po nadu¿yciu etanolu postanowi³ oddaæ mocz pod "naszymi" drzwiami.
Wszystko jest dla ludzi. Jedni wiedz± ile wypiæ, jedni nawet gdy wypij± s± nieszkodliwi, inni jak wypij± okazuje siê, ¿e s± ¶winiami (nie mam nic do przedstawicieli rzêdu parzystokopytnych z rodziny ¶winiowatych), a jeszcze inni nie musz± w cale wypiæ, bo i tak widaæ, ¿e s± ¶winiami. Ka¿dy ma swój rozum i ¶wiata nie uzdrowimy. Wypicie kielonka z przyjació³mi spotkanymi po drodze nie s³u¿y i nie ma na celu wprowadzenia siê w amok alkoholowy. Spo¿ywanie etanolu nabiera sensu tylko w dwóch sytuacjach:
1. Gdy trunek, w któerego sk³ad wchodzi etanol ma nadzwyczajne walory smakowe, lub...
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Poza tym od strony fizjologicznej etanol jest zwyk³ym narkotykiem, którym do woli mo¿emy siê raczyæ.
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok Mi akurat chrapanie nie przeszkadza w ogóle (ale to chyba kwestia przyzwyczajenia, bo mój m±¿ chrapie).
Natomiast wycie przeszkadza mi bardzo.
W opisanej sytuacji by³o tak, ¿e ja z kole¿ank± planowa³am nocleg w konkretnej bacówce, któr± zna³am wcze¶niej.
Kiedy oko³o pó³nocy (po poprzedniej nocy prawie nieprzespanej) dosz³y¶my na miejsce tam by³o ju¿ mocno wstawione, kilkunastoosobowe towarzystwo.
Jak pisa³am byli dla nas grzeczni, ust±pili nam miejsca w ¶rodku bacówki. No co z tego, kiedy spaæ siê tam nie da³o, wcale a wcale.
Kiedy kto¶ ryczy na ca³e gard³o w odleg³o¶ci 5 m ode mnie (a drewniana ¶cianka bacówy jest cienka) to stopery nic nie pomog±.
Oprócz ryczenia nic zdro¿nego nie robili.
A ja na ¿adn± imprezê absolutnie chêci nie mialam, chcia³am siê zwyczajnie wyspaæ.
Gadanie w tej sytuacji nie pomaga³o, bo oni ju¿ byli pijani, uciszali siê na chwilê a potem ryczeli znowu.
Rozwa¿a³y¶my ju¿ z kole¿ank± po prostu wyniesienie siê stamt±d, ale by³y¶my bardzo zmêczone a do najbli¿szego miejsca "pod dachem" by³o 2 godz. drogi.
Pozdrowienia
Basia
Basia po prostu mo¿esz omijaæ miejsca, w których odbywaj± siê libacje.
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B.
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Poza tym od strony fizjologicznej etanol jest zwyk³ym narkotykiem, którym do woli mo¿emy siê raczyæ. symboliczny sens.. :) zupelnie przypomnialo mi sie spotkanie z pewnymi ³emkami w regetowie, ktorzy za alkoholem nie przepadali, bo ma sie po nim kaca, jest niesmaczny itp ale za to poczestowali nas kropk± :D wlasnie oni mowili cos o symbolicznym sensie i nie mylili sie.. to byla wspaniala impreza, jedyna w swoim rodzaju!
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B. czasem wiadomo :) jest pare takich chatek w gorach gdzie jak sie jedzie to wiadomo po co.. i wiadomo ze nie siedzi sie tam przy herbacie, w nocy sie spiewa, gra i malo spi. Pamietam jak pare lat temu w chatce AKT w karkonoszach jakis koles poszedl poskarzyc sie do chatkowego ze jest 22 a tu ktos gra na gitarze i mu to przeszkadza.. chatkowy doznal takiego szoku ze zaniemowil na pol godziny, ze ktos wogole przyjechal tam spac..
a z bacowkami to rzeczywiscie loteria.. acz ja raczej trafialam na dwa przypadki
- bacowka pusta
- bacowka z ludzmi= impreza
no sa jeszcze bacowki z pasterzami w srodku, acz w takich bacowkach to juz totalnie sie nie da przesiedzic przy herbacie.. wiec jak chce spac to takie omijam szerokim ³ukiem ;)
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B. Je¶li w budynku odbywa sie jaka¶ impreza, która mi przeszkadza to omijam ten budynek. Zawsze mo¿na siê zdrzemn±æ w lesie. Poza tym sama mówisz, ¿e byli dla Was mili, a ¿e chcieli sobie pokrzyczeæ... Przecie¿ to nic zdro¿nego. Gdybyscie by³y na prawdê zmêczone to walnê³yby¶cie w kimono i tyle...
Poza tym to po przejrzeniu wcze¶niejszych postów dochodzê do wniosku, ¿e nie bardzo ma sens ta ca³a dyskusja. Nikt nikogo na si³ê nie przekona. Ka¿dy w inny sposób rozumie degustacjê napojów z etanolem w sk³adzie. A tak na marginesie to wspomnê ¿e wal± wszêdzie i do od czasów Noego. Nie widzê ró¿nicy pomiêdzy Bieszczadami a innymi zak±tkami Karpat. Generalnie pij± mniej tam, gdzie mniej ludzi jest. Chyba nie zdarzy³o mi siê ³ykn±æ odrobinki tylko w Gorganach. Oczywi¶cie ca³y czas mówiê o najprawdziwszych z prawdziwych turystów, którymi s± ci, co wedruj± ¶cie¿kami górskim.
Chyba nie zdarzy³o mi siê ³ykn±æ odrobinki tylko w Gorganach. . a byles w chatce lesnikow za osmo³oda? tam gdzie sie konczy blotnista droga na gruzawik a zaczynaja lesne sciezki na ihrowiec? tam czesto pomieszkuja drwale ktorzy baaardzo lubia czestowac turystow :) a z zapasem na droge to faktycznie by trzeba byc desperatem zeby po gorganach wodke nosic a nie wode ktorej tez brakuje (jak ciezar zblizony! a do sklepu daleko!
No Marcin dlatego omijam schroniska szlaki, turystów, goprowców i przewodników a jak musze to kimam w lesie
a byles w chatce lesnikow za osmo³oda? tam gdzie sie konczy blotnista droga na gruzawik a zaczynaja lesne sciezki na ihrowiec? tam czesto pomieszkuja drwale ktorzy baaardzo lubia czestowac turystow :) a z zapasem na droge to faktycznie by trzeba byc desperatem zeby po gorganach wodke nosic a nie wode ktorej tez brakuje (jak ciezar zblizony! a do sklepu daleko! Ot taka ju¿ go¶cinno¶æ naszych wschodnich s±siadów.
Poza tym z wod± nie jest a¿ tak ¼le. Trzy litry w plecaku na g³owê to nie a¿ tak wiele, a w ci±gu dnia zawsze mija siê kilka ¼róde³ek i potoków.
Choæ kiedy¶ jak ze znajomymi z Ukrainy robili¶my pierogi ruskie na ognisku to by³em ¶wiadkiem, jak u pasterzy dokonali wymiany - 1.5 litra spirtu za 1.5 litra ¶mietany.
Spo¿ywanie etanolu nabiera sensu tylko w dwóch sytuacjach:
1. Gdy trunek, w któerego sk³ad wchodzi etanol ma nadzwyczajne walory smakowe, lub...
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Doda³bym trzeci± ewentualno¶æ:
3. Kiedy proces otrzymywania zacnego trunku okupiony zosta³ d³ugoletnimi do¶wiadczeniami z receptur± , wieczorami spêdzonymi na obs³udze skomplikowanej aparatury w ¶cis³ej konspiracji, niezliczonym degustacjom maj±cym na celu uzyskanie doskona³ych walorów smakowo-zapachowych, nara¿aniem w³asnego zdrowia i wolno¶ci kosztem uzyskania kilkuset ml zniewalaj±cego p³ynu.
To tez powinno uzasadniaæ publiczn± degustacjê ;).
Tak czytam te biadolenia przewodników z powodu pijañstwa w¶ród turystów. I prawdê powiedziawszy ¶miaæ mi siê chce. Jeste¶cie przewodnikami, w górach pierwszymi po Bogu. Musicie sobie ludzi podporz±dkowaæ.
Specjalizujê siê w obs³udze grupi ntegracyjnych, gdzie czasami alkohol leje siê strumieniami. Jest jedna zasada. W górach nie chleje siê. Maj± wybór albo chlanie albo góry. Co¶ za co¶. Jak ostro pij± to imprezka w knajpie, jak chc± chodziæ po górach, braæ udzia³ w programie to musz± byæ trze¼wi. Prawie nigdy nie mam z tym problemów. Raz czy dwa odebra³am butelkê i na oczach grupy wyla³am wódê. Raz czy dwa nietrze¼wych zostawi³am w autokarze. Raz czy dwa odmówi³am wej¶cia w góry ze wzglêdu na bezpieczeñstwo. Raz czy dwa nastêpnego dnia do grupy,która mi podpad³a wys³a³am najgorszego przewodnika w Bieszczadach. Nie mo¿na milczeæ w trakcie, bo jeszcze grupa obrazi siê, a organizator nie da dalszych zleceñ. A co do zachowanie poni¿ej 550 m to pragnê przypomnieæ Wam, ¿e nam p³ac± niez³± kasê zapracê. Do naszych obowi±zków s³u¿bowych nale¿y znosiæ pijañstwo turystów. Nie mo¿na braæ pieniêdzy, a potem biadoliæ i¿ grupy s± be.
Doda³bym trzeci± ewentualno¶æ:
3. Kiedy proces otrzymywania zacnego trunku okupiony zosta³ d³ugoletnimi do¶wiadczeniami z receptur± , wieczorami spêdzonymi na obs³udze skomplikowanej aparatury w ¶cis³ej konspiracji, niezliczonym degustacjom maj±cym na celu uzyskanie doskona³ych walorów smakowo-zapachowych, nara¿aniem w³asnego zdrowia i wolno¶ci kosztem uzyskania kilkuset ml zniewalaj±cego p³ynu.
To tez powinno uzasadniaæ publiczn± degustacjê ;). Ja bym powiedzia³, ¿e ta trzecia ewentualno¶æ jest kwintesencj± tre¶ci dwóch pierwszych. :wink:
Raz czy dwa odebra³am butelkê i na oczach grupy wyla³am wódê. e. o kurcze! jak na wycieczce szkolnej! ale jak mozna doroslym ludziom cos odebrac i wylac?? to chyba troche nie w porzadku... jezdze troche na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem ale nigdy zaden sie nie posunal do zagladania ludziom w butelke, termos czy kanapke.. a tym bardziej odbieranie czegos.. bo jak ? si³±?? czy po kryjomu z plecaka??
Ot taka ju¿ go¶cinno¶æ naszych wschodnich s±siadów.
. od tej goscinnosci to sie czasem opedzic nie mozna.. jak niesiesz juz w plecaku 3 kilo jablek a nastepna babuszka ci sliwki przynosi a ty juz ledwo plecak niesiesz ;)
no a tego ze polacy maja chyba troche gorszy metabolizm alkoholu (albo mniejsza praktyke) to juz calkiem zrozumiec nie moga ;) ale i tak kocham wschod :)
o kurcze! jak na wycieczce szkolnej! ale jak mozna doroslym ludziom cos odebrac i wylac?? to chyba troche nie w porzadku... jezdze troche na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem ale nigdy zaden sie nie posunal do zagladania ludziom w butelke, termos czy kanapke.. a tym bardziej odbieranie czegos.. bo jak ? si³±?? czy po kryjomu z plecaka?? Jak to jak? Podchodzê, biorê butelkê z rêki, przechylam j± i wylewam.
Po co mam zagl±daæ. Dowody s± w rêkach. Umowa jest jasna. Kto¶ j± ³amie i ponosi tego konsekwencjê.
Jak to jak? Podchodzê, biorê butelkê z rêki, przechylam j± i wylewam.
Po co mam zagl±daæ. Dowody s± w rêkach. Umowa jest jasna. Kto¶ j± ³amie i ponosi tego konsekwencjê. aha! to przed rozpoczeciem wycieczki zapowiadalas ze nie mozna pic? i byla umowa? to troche zmienia sprawe.. zwykle jak jezdzilam na autkarowki czy z biurem podrozy to nikt nie zabranial i w planie wycieczki tez ni slowa nie bylo. Stad moje zdziwienie.. jedynie rajdy ze studenckich kol przewodnickich byly naszpikowane skrajn± wojujaca abstynencj±.. wiec zawsze jak juz jezdzilam to jako wolny strzelec towarzyszacy a nie uczestnik i nie mieli na mnie haka ;)
No no..dyskusja i temat jak kij w mrowisko...nie ma co biadolic, ze kielonek wypity na szlaku to cos niemoralnego - no kurna przeciez bez przesady! co w tym zlego?
W ostatni wykend z mezykiem zapodalismy sobie odrobinê wisnioweczki
wlasnie na Bukowym ( ale to nie my lezelismy na szlaku:twisted:) i bylo pieknie..pewnie, ze nikt nie mowi o chlaniu na umór..ale moje zdanie jest takie, ze jedna lufka na rozgrzanie nie stanowi zagrozenia ani dla mnie ani dla przyrody..ozywionej i nieozywionej...
a znam jednego przewodnika - z prawdziwego zdarzenia takiego co to jak mu sie wlaczy szwendala, to mus - on ma swoje haslo, ktore pewnie zaraz stanie sie w tej dyskusji ogniskiem zapalnym - ale un mowi tak: bo wiecie co z tego chodzenia jest tak naprawde najlepsze? Najlepsze z tego chodzenia to jest to picie:twisted:
nio.
Proponuje nie rozdierac szat nad wypitym browarkiem czy kielonkiem - kazdy odpowiada za siebie, znam tez takich co maja GPS do mierzenia kolejnego kilometra zeby go uczcic, ale to ich sprawa...tak czy siak - jak sie zna umiar, to wszystko jest dla ludzi
pozdrówka
aha! to przed rozpoczeciem wycieczki zapowiadalas ze nie mozna pic? i byla umowa? to troche zmienia sprawe.. zwykle jak jezdzilam na autkarowki czy z biurem podrozy to nikt nie zabranial i w planie wycieczki tez ni slowa nie bylo. Stad moje zdziwienie.. jedynie rajdy ze studenckich kol przewodnickich byly naszpikowane skrajn± wojujaca abstynencj±.. wiec zawsze jak juz jezdzilam to jako wolny strzelec towarzyszacy a nie uczestnik i nie mieli na mnie haka ;) Chodzi o umiar. W górach mo¿na wypiæ kieliszek ewntualnie dwa lub piwo ale ju¿ nie mo¿na wychlaæ ca³ej butelki na g³owê. Poza tym na alkohol trzeba sobie zas³u¿yæ. Najlepiej smakuje po zej¶ciu z gór, w fajnej knajpce. Poza tym wej¶cie górskie jest tylko pewnym elementem programu. Przewa¿nie go¶cie maj± wieczorn± imprezê.
Lucyno zabra³a¶ komu¶ wódke i wyla³a¶ j±? Gdzie tak opisywane przez ciebie poszanowanie drógiego cz³owieka? Gdzie ta tolerancja? Mo¿e ten cz³owiek chcia³ tylko jednego baniaczka - o tak, na rozgrzanie? Os±dzi³a¶ go i wykona³a¶ wyrok?
Piszesz ró¿ne dziwne, czasem sprzeczne ze sob± pogl±dy.
A wracaj±c do tematu, równie¿ spotykam siê z takimi zachowaniami na szlaku, mo¿e nie a¿ tak strasznie drastycznymi ale siê spotykam. Nie mo¿na oczywi¶cie wrzucaæ wszystkich do jednego worka. Szanuje opinie wszystkich na forum - ja przychylam siê do zdania tych, którzy uwarzaj±, ¿e alkohol w górach to nie jest dobry pomys³.
Lucyno zabra³a¶ komu¶ wódke i wyla³a¶ j±? Gdzie tak opisywane przez ciebie poszanowanie drógiego cz³owieka? Gdzie ta tolerancja? Mo¿e ten cz³owiek chcia³ tylko jednego baniaczka - o tak, na rozgrzanie? Os±dzi³a¶ go i wykona³a¶ wyrok?
Piszesz ró¿ne dziwne, czasem sprzeczne ze sob± pogl±dy.
A wracaj±c do tematu, równie¿ spotykam siê z takimi zachowaniami na szlaku, mo¿e nie a¿ tak strasznie drastycznymi ale siê spotykam. Nie mo¿na oczywi¶cie wrzucaæ wszystkich do jednego worka. Szanuje opinie wszystkich na forum - ja przychylam siê do zdania tych, którzy uwarzaj±, ¿e alkohol w górach to nie jest dobry pomys³. Nie widzê sprzeczno¶ci w swoich pogl±dach. Ró¿nicê pomiêdzy wypiciem przys³owiowego kieliszka, a uchlaniem siê wyja¶ni³ Marcin Scelina i Polej. Je¿eli tego nie jeste¶ wstanie zrozumieæ to mówi siê trudno.
Je¶li w budynku odbywa sie jaka¶ impreza, która mi przeszkadza to omijam ten budynek. Zawsze mo¿na siê zdrzemn±æ w lesie. Poza tym sama mówisz, ¿e byli dla Was mili, a ¿e chcieli sobie pokrzyczeæ... Przecie¿ to nic zdro¿nego. Gdybyscie by³y na prawdê zmêczone to walnê³yby¶cie w kimono i tyle...
Przepraszam, ale w tym wypadku nie rozumiem.
Dlaczego niby ja mam omijaæ miejsca w których chcê byæ dlatego, ¿e kto¶ inny w tych miejscach zachowuje siê niekulturalnie ?
(ot choæby jak opisa³e¶ szcza pod drzwiami)
Gdyby tak by³o - musia³abym omijaæ coraz to wiêcej i wiêcej miejsc w górach.
W sumie to w³a¶ciwie tak jest. Omijam miejsca w których wiem, ¿e mogê siê spodziewaæ libacji. W ten sposób omijam coraz wiêcej miejsc.
¯eby nie by³o, ¿e tylko marudzê - ja te¿ bardzo lubiê od czasu do czasu poimprezowaæ w górach (nawet nie koniecznie przy alkoholu, ale chodzi np. o g³o¶ne ¶piewanie), ale wtedy kiedy siê umawiamy na imprezê wybieramy miejsce, które mamy "na wy³±czno¶æ" i zwyczajnie wszyscy uczestnicz±cy nastawiaj± siê na to, ¿e bêdzie siê ¶piewaæ do rana. Nikomu wtedy nie przeszkadzamy.
Takich imprez nie robimy na ogó³ w ogólnodostêpnych schroniskach, a je¿eli nawet - to w listopadzie, kiedy innych turystów tam nie ma.
W naszej chatce w Lachowicach czêsto bywaj± imprezy ca³onocne, ale jakby kto¶ chcia³ spaæ (lub przyje¿d¿a z ma³ymi dzieæmi) to jest wydzielone jedno pomieszczenie, odleg³e od miejsca w którym siê ¶piewa.
W tym pomieszczeniu jest cicho i mo¿na spaæ.
W sumie wszystko siê sprowadza do tego "¿yj i daj ¿yæ innym", a nie wszyscy tego niestety przestrzegaj±.
Jednak doskonale rozumiem, ze marudzenie tutaj na forum i tak nic nie da.
Pozdrowienia
Basia
W naszej chatce w Lachowicach czêsto bywaj± imprezy ca³onocne, ale jakby kto¶ chcia³ spaæ (lub przyje¿d¿a z ma³ymi dzieæmi) to jest wydzielone jedno pomieszczenie, odleg³e od miejsca w którym siê ¶piewa.
W tym pomieszczeniu jest cicho i mo¿na spaæ.
niby ktore to pomieszczenie?? bo ja go nie odnalazlam.. o pewnej godzinie mi sie na imprezach wlacza instynkt szukania cichego miejsca ale akurat na adamach go nie odnalazlam (zima oczywiscie bo latem to sa tez komorki na drewno :) a akurat na adamach zgubilam stopery do uszu ;) widzialam ze dzieciaki to spaly na gorze, w tym mniejszym pomieszczeniu za drzwiami, ale cicho to tam nie bylo... ale dzieciaki przyzwyczajone spaly jak aniolki. Mnie zasnac sie nie udalo, ale nie wpadlam na to zeby isc i komus psuc impreze bo spiewa (i to ladnie) o 3 w nocy..) jak jade do chatki to sie na to nastawiam.
:wink:
Uff !
'Przebrn±³em"przez te osiem stron. Tak siê zastanawiam (zawsze przy tego typu "dyskusjach") "dlaczego nie potrafimy piêknie ró¿niæ siê"(cyt.)(dotyczy to tego jak i ka¿dego innego tematu gdzie zamiast konkretnej..... pojawiaj± siê "pouczaj±ce"innego.
S± co lubi± i s± co nie . Ale to nie powód do .... "takiej"..... .
Zakoñczmy t± .......... (nie naprawimy ......innych t± .... )
Pozdrawiam PF
ps
....I kto to ..... :wink: .... ten co ..... . Ci co mnie nieco znaj± ... pewnie siê ... u¶miechn±
W górach mo¿na wypiæ kieliszek ewntualnie dwa lub piwo ale ju¿ nie mo¿na wychlaæ ca³ej butelki na g³owê. \. wiesz, to chyba tez nie do konca tak.. zalezy od czlowieka.. jeden wypije male piwo jest uchlany jak swinia a drugi cala butelke wodki i tylko troche sie szerzej usmiecha ;) kazdy powinien wiedziec ile jemu wolno..
byl kiedys na wycieczce z pttk rzeszow taki koles, ktory ciagle zostawal w tyle, marudzil ze go cos boli, zaczepial innych, wszystko mu nie gralo.. ku zdziwieniu ekipy na trasie wyciagnal wodke (taka 0.7)i szedl z nia w rece cala trase i sobie po malutku popijal..na szczycie butelka byla pusta.. co ciekawsze im wiecej wypil tym szybciej szedl, byl weselszy, milszy i mniej marudzil. Do konca wyjazdu pil bez przerwy i sprawial klopoty tylko gdy mu zabraklo.. wiem ze to klasyczny przyklad alkoholizmu, ale dlaczego komus nie pozwolic robic z jego wlasnym zyciem co zechce? na szczescie przewodnicy tam nie zagladaja nikomu co je i pije , wiec wszyscy byli szczesliwi. A koles obszedl juz ponoc polowe gor ukrainy , oczywiscie na swoj sposob i jedynie wzbudza wielkie zdziwienie ze tak daje rade..
niby ktore to pomieszczenie?? A tak zwany pokój "dzieciêcy" - taki stosunkowo niewielki nad "niebieskim" - jego okno wychodzi na wygódkê.
Sama wiele razy tam spa³am - choæby w czasie Sylwestra, gdy ja siê postanowi³am po³o¿yæ ju¿ o 3, a zabawa (przy muzyce mechanicznej) trwa³a do 7 rano.
Z tym, ze zazwyczaj k³adzie siê tam dzieci, wiêc nie zawsze jest miejsce.
W "sypialni" - nad ³azienk± te¿ jest do¶æ cicho, w ka¿dym razie wystarczaj±co do spania.
Zreszt± jakby kto¶ ³adnie ¶piewa³ choæby i o 5 rano nie mia³abym nic przeciwko temu. Doskonale mi siê przy takim ¶piewie zasypia :-)
W poprzednich postach wyra¼nie narzeka³am na ryki i wycia jakie wydaj± z siebie osoby ju¿ mocno pijane. Na dodatek takie osoby niewiele dadz± sobie wyt³umaczyæ.
Pozdrowienia
Basia
:wink:
Uff !
'Przebrn±³em"przez te osiem stron. Tak siê zastanawiam (zawsze przy tego typu "dyskusjach") "dlaczego nie potrafimy piêknie ró¿niæ siê"(cyt.)(dotyczy to tego jak i ka¿dego innego tematu gdzie zamiast konkretnej..... pojawiaj± siê "pouczaj±ce"innego.
S± co lubi± i s± co nie . Ale to nie powód do .... "takiej"..... .
Zakoñczmy t± .......... (nie naprawimy ......innych t± .... )
Pozdrawiam PF
ps
....I kto to ..... :wink: .... ten co ..... . Ci co mnie nieco znaj± ... pewnie siê ... u¶miechn± nikt nikogo nie przeciagnie na swoja strone ale czemu nie pogadac? nie poznac racji drugiej strony? jak dla mnie to jest ciekawe.. ten watek wogole mnie zaszokowal ze tak wiele ludzi moze sie do mnie zle nastawic jak mnie spotka na szczycie z zubroweczka i nie koniecznie kieliszek wyciagniety w ich strone bedzie dla nich mila niespodzianka.. ja tam wole takie watki ktore sa kontrowersyjne.. no bo jak dlugo mozna komentowac np. galerie zdjec z bieszczad ktora bezapelacyjnie jest ladna i wszyscy sie zgadzaja? chyba nie przez 8 stron bo by wszyscy zdechli piec razy ;)
wiesz, to chyba tez nie do konca tak.. zalezy od czlowieka.. jeden wypije male piwo jest uchlany jak swinia a drugi cala butelke wodki i tylko troche sie szerzej usmiecha ;) kazdy powinien wiedziec ile jemu wolno..
byl kiedys na wycieczce z pttk rzeszow taki koles, ktory ciagle zostawal w tyle, marudzil ze go cos boli, zaczepial innych, wszystko mu nie gralo.. ku zdziwieniu ekipy na trasie wyciagnal wodke (taka 0.7)i szedl z nia w rece cala trase i sobie po malutku popijal..na szczycie butelka byla pusta.. co ciekawsze im wiecej wypil tym szybciej szedl, byl weselszy, milszy i mniej marudzil. Do konca wyjazdu pil bez przerwy i sprawial klopoty tylko gdy mu zabraklo.. wiem ze to klasyczny przyklad alkoholizmu, ale dlaczego komus nie pozwolic robic z jego wlasnym zyciem co zechce? na szczescie przewodnicy tam nie zagladaja nikomu co je i pije , wiec wszyscy byli szczesliwi. A koles obszedl juz ponoc polowe gor ukrainy , oczywiscie na swoj sposob i jedynie wzbudza wielkie zdziwienie ze tak daje rade.. Buba przeczytaj wypowied¼ Dziabki. Ona wyja¶ni³a dlaczego przewodnicy nie toleruj± picia w górach. Kwestia bezpieczeñstwa. Ka¿dy przewodnik w górach kieruje siê przez siebie wypracowanymi kryteriami.
Moim zdaniem w grupie zorganizowanej maj± panowaæ zupe³nie inne zasady ni¿ w grupie przyjació³. W ¿adnym wypadku w czasie pracy, nie wa¿ne czy w górach, czy na imprezie w knajpie nie wezmê alkoholu do ust. W górach pod opiek± mamy kilkna¶cie osób, czasami ponad 40. Si³a grupy jest uzale¿niona od si³y najs³abszego jej cz³onka. Oczywi¶cie, ka¿dy z nas ma prawo do robienia tego co mu siê podoba. Ogranicza go jednak interes drugiego cz³owieka. Nie zgodzi³abym siê poprowadziæ takiego osobnika w górach ze wzglêdu na bezpieczeñstwo. Jego i grupy. Pozosta³by w autokarze. Nie mam prawa os±dzaæ decyzji innych przewodników ale moim zdaniem to skrajna nieodpowiedzialno¶æ ze strony prowadz±cych grupê.
Jest jeszcze jedna kwestia, któr± my przewodnicy skrzêtnie omijamy. Choroby zawodowej przewodników, czyli alkoholizmu i powszechnegopijañstwa w¶ród przewodników. To mo¿e byæ jeden z powodów dlaczego przedwodnicy studenccy w ogóle nie akceptuj± alkoholu w górach.
ze tak wiele ludzi moze sie do mnie zle nastawic jak mnie spotka na szczycie z zubroweczka i nie koniecznie kieliszek wyciagniety w ich strone bedzie dla nich mila niespodzianka.. Ja bym Ci po prostu grzecznie podziêkowa³a mówi±c, ¿e nie pijê.
Ale nie by³abym od razu ¼le nastawiona.
No ale w ka¿dym razie mi³± niespodziank± na pewno by to dla mnie nie by³o.
W sumie to jak tak sobie przypominam - to nikt mnie nigdy wódk± w górach nie czêstowa³.
Chyba nie wzbudzam zaufania ;)
Pardon - raz na Ukrainie, ju¿ po zej¶ciu z Popadii czêstowali nas miejscowi drwale swojskim bimberkiem.
Ja grzecznie podziêkowa³am, bo by³am ju¿ mocno zmêczona i wiem ¿e w takim stanie wódka fatalnie na mnie dzia³a ( podziêkowa³a równie¿ wiêkszo¶æ osób, które by³y ze mn±) . Ale jeden z kolegów nie odmówi³, w efekcie spi³ siê do¶æ mocno i sprawi³ nam potem sporo k³opotu (wymiotowa³ ju¿ w mieszkaniu, po powrocie na miejsce noclegu, ¶mierdzia³o w pokoju jak nie wiem co).
Pozdrowienia
Basia
Pozosta³by w autokarze. Problem wtedy, kiedy nie jeste¶my na wycieczce autokarowej.
Jak wiesz ja czêsto prowadzê obozy wêdrowne, na których przemieszczamy siê ro¿nymi miejscowymi ¶rodkami lokomocji.
Pijany uczestnik np. w czasie jazdy ciê¿arówk±, w poci±gu lub w tramwaju stwarza ogromne zagro¿enie nie tylko dla siebie.
Z drugiej strony nigdy nie posunê³am siê do tego aby komu¶ odbieraæ i wylewaæ wódkê. Uwa¿am ¿e ludzie s± w koñcu doro¶li.
Gdyby co¶ takiemu cz³owiekowi siê sta³o - to na pewno nie ja ponosi³abym odpowiedzialno¶æ, bo on sam siê w taki stan wprowadzi³.
Mimo wszystko na miejscu przewodnika tej grupy o której pisze Buba (z PTTK Rzeszów) tego uczestnika zostawi³abym na dole przy najbli¿szej mo¿liwej okazji i powiedzia³a wszystkim dlaczego.
Ba³abym siê braæ odpowiedzialno¶æ za takiego cz³owieka.
Pozdrowienia
Basia
Choroby zawodowej przewodników, czyli alkoholizmu i powszechnegopijañstwa w¶ród przewodników. fakt... zauwazylam ze np. w pttk to problem...ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
W poprzednich postach wyra¼nie narzeka³am na ryki i wycia jakie wydaj± z siebie osoby ju¿ mocno pijane.
Basia najgorsza sprawa jak ktos lubi spiewac a nie umie :) wtedy te osoby z dobrym sluchem nieraz cierpia bardzo.. ja na szczescie dobrego sluchu nie mam ;)
To mo¿e byæ jeden z powodów dlaczego przedwodnicy studenccy w ogóle nie akceptuj± alkoholu w górach. na szczescie nie wszyscy sa tacy..wiele razy zdarzalo mi sie napic z opiekunami chatek czy organizatorami imprez na adamach, gorowej czy szyrokim.. nie bede pisac z kim bo basia ich zapewne zna.. ;) najczesciej gdzies w lesie nieopodal czy inszym ukryciu..jak za starych dobrych szkolnych czasow ;)
na szczescie nie wszyscy sa tacy..wiele razy zdarzalo mi sie napic z opiekunami chatek czy organizatorami imprez na adamach, gorowej czy szyrokim.. nie bede pisac z kim bo basia ich zapewne zna.. ;) Och, wiesz - ja wojuj±c± abstynentk± nie jestem.
A raczej w swoim kole mam opiniê przeciwn±. ;)
Po prostu czasem po zej¶ciu z gór lubiê siê wieczorem napiæ piwa, a nie wszyscy moi znajomi nawet to toleruj±.
Ale potrafiê zrozumieæ ich pogl±dy.
Pozdrowienia
Basia
(...) po zej¶ciu z gór lubiê siê wieczorem napiæ piwa (...) Basiu, w ca³ym tym w±tku Twoje wypowiedzi s± najbardziej rzeczowe i sensowne. Zgadzam siê z Tob± na 100 %.
Ale potrafiê zrozumieæ ich pogl±dy.
Pozdrowienia
Basia
ja tez potrafie, poki oni nie probuja ingerowac w moje...
[quote=buba;66778]ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
Buba, ja nie jestem "wojuj±cym abstynentem" - nie dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Ja po prostu wiem, jakie maj± zakoñczenie te "imprezki bieszczadzkie".
I dlatego cholera mnie bierze, kiedy widzê jak trunkuj± ludzie na szlaku...
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa...
[quote=dorota z krakowa;66793]
ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
Buba, ja nie jestem "wojuj±cym abstynentem" - nie dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Ja po prostu wiem, jakie maj± zakoñczenie te "imprezki bieszczadzkie".
I dlatego cholera mnie bierze, kiedy widzê jak trunkuj± ludzie na szlaku...
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa... Ka¿dy s±dzi po sobie.
Jakie maj± zakoñczenie te moje imprezki na szlaku? Wspania³e. Czasami d³ugie Polaków rozmowy przy kominku, czasami snucie opowie¶ci przy ognisku. Przewa¿nie koñcz± siê wspóln± kolacj± w knajpce. Kilka osób, które razem wêdrowa³o, nie za bardzo chce siê rozstaæ wiêc ka¿dy pretekst jest dobry aby wyd³u¿yæ wspólnie spêdzony czas.
Buba, przepraszam - jako¶ ¼le zaznaczy³am i Lucyna po³±czy³a nasze posty.
A tak na marginesie - dyskusja powróci³a do punku wyj¶cia - owe "toasty na szlakach" - najfajniej spe³nia siê po ZEJ¦CIU ZE SZLAKU.
[QUOTE=dorota z krakowa;66793
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa...[/QUOTE]
oj taaak.. my zwykle ciagnelismy losy kto prowadzi auto...
Dobrze,¿e omija ju¿ ten problem bo gdy siê zapomnê i oczywi¶cie w zacnym towarzystwie trochê sie zapomnê i wypijê co nieco mam w odwodzie córê,która mnie zawiezie tam gdzie potrzeba i nawet ¿onie nie powie o moich zakrapianych wieczorach.
Apo kielichu nie jezd¿ê,np po KIMBIE ostatnio 3 dni trze¿wia³em w krzakach,tylko Iras dobry cz³owiek ratowa³ mnie Ukraiñskim piwkiem
Obok picia na szlaku (ale ogólnie wszêdzie) wa¿niejsze jak siê zachowujemy gdy wypijemy.Wg.mnie tu jest problem.Je¶li wiem ile mogê,je¶li nie stwarzam sobie lub innym zagro¿enia,je¶li inni nie musz± patrzeæ na moj± zapit± gêbê,je¶li po prostu nie wadzê nikomu to nie widzê nic z³ego w wypiciu kieliszka tudzie¿ piwa.
Sam uwielbiam piwo i uwielbiam je po zej¶ciu ze szlaku.
Tak siê sk³ada ,¿e jako¶ na szlaku nie pi³em.
Ale to mo¿e dlatego ,¿e nikt mnie nie poczêstowa³ bo sam nie wpad³em na pomys³ by siê napiæ na szlaku
Bardziej ni¿ picie z³o¶ci mnie ¶miecenie i cholernie g³o¶na muzyka wydobywaj±ca siê z komórek najczê¶ciej m³odych turystów.To jest dla mnie wiêkszy problem.
Zachowanie,wychowanie,przebywanie w¶ród innych tak by Ci inni nie mieli mnie do¶æ.To jest najwa¿niejsze.
Sam uwielbiam piwo i uwielbiam je po zej¶ciu ze szlaku.
Tak siê sk³ada ,¿e jako¶ na szlaku nie pi³em.
Ale to mo¿e dlatego ,¿e nikt mnie nie poczêstowa³ bo sam nie wpad³em na pomys³ by siê napiæ na szlaku A gdyby kto¶ Ciê poczêstowa³, napi³by¶ siê wódki na szlaku?
A teraz ja powiem swoje:
ale siê porobi³o.....
Czy to ju¿ znaczy ze piæ w lesie te¿ nie mo¿na? Jak zwierzê? Wodê piæ teraz mam?
andrzej627
Wszystko zale¿y od sytuacji.Z kim,jak pogoda,jak siê czujê etc.
Nie widzê w tym nic z³ego by sobie ³ykn±æ kieliszeczek mimo,¿e jak ju¿ wspomnia³em
na szlaku mi siê nie zdarzy³o.
I chyba przede wszystkim nigdy nie pi³em podczas wêdrówki bo wydawa³o mi siê ,¿e
mój organizm po alkoholu mo¿e okazaæ siê s³abszy,¿e po prostu bêdê mia³ mniej si³.
(...) organizm po alkoholu mo¿e okazaæ siê s³abszy,¿e po prostu bêdê mia³ mniej si³. No w³a¶nie.
Dlatego do tej pory na szlaku id±c nie pi³em ale kto wie co bêdzie jutro.Nie jestem przeciwnikiem ani zwolennikiem alkoholu.Lubiê siê czasem napiæ ale zaawsze z rozwag±.
(No dobrze,kedy¶ jako dwudziestolatek zdarzy³o siê inaczej)
Najbardziej nie lubiê jak pije kto¶ kto po prostu nie umie siê napiæ.Bo albo pije za du¿o,albo nie wie kiedy skoñczyæ.
Ostatnio np.nocuj±c w Chatce Puchatka pij±c piwo na górze,po du¿ym wysi³ku,mia³em z tego wielk± przyjemno¶æ.Wyjatkowo ono wtedy smakowa³o.Z drugiej strony wiedzialem ,¿e juz nigdzie nie idê.
czasem picie na szlaku ciezko odroznic od picia na noclegu... pamietam ze dziwnie sie ludzie na nas patrzyli jak na Czarnej Gorze kolo wiezy widokowej rozlozylismy sie z jedzeniem, ktos wyjal krupniczek a ktos inny spiwor bo bylo chlodno.. niby ktos by mogl pomyslec ze to ma miejsce "na szlaku" a mysmy tego dnia juz dalej nie szli..spalismy we wiezy.. czesto "szlak" lub srodek trasy latwo mozna przemianowac na nocleg, wystarczy karimate rozlozyc...a wtedy juz wypada sie napic???
a wtedy juz wypada sie napic??? Nie wiem czy wypada, ja to rozpatrujê g³ownie w kategoriach bezpieczeñstwa i w³asnej wygody.
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y, a na prawdê nie odczuwam potrzeby napicia siê na trasie.
No ale kto¶ musi siê napiæ - potrafiê to zrozumieæ.
Byleby nie przesadza³.
Pozdrowienia
Basia
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y, a na prawdê nie odczuwam potrzeby napicia siê na trasie.
a mi tam w niektóre miejsca bez flaszki g³upio siê pokazywaæ. Nie ¿eby hektolitry, ale choæby symbolicznie.....
osobna sprawa ¿e po ³upaniu drewna ¿ubr smakuje najlepiej. Tak samo jak le¿ajsk po w³±czeniu ju¿ "TV"
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y,
Basia
mnie tez by sie nie chcialo nosic ale mamy od tego facetow w ekipie :)
Alkohol to nie tylko wódka we flaszce - niektóre "wina" sprzedaj± w kartonach. Jak wiadomo tekturowy karton jest l¿ejszy ni¿ szklana butelka :P
PS. My¶lê, ¿e ten w±tek nic nie zmieni... Kto chce piæ bêdzie pi³, a my siê tu niepotrzebnie ¿o³±dkujemy.
W±tek móg³by byc spokojnie podsumowany...z 10 stron wcze¶niej.
¯e u¿yjê ulubionego s³owa Lucynki - przeciwnicy ¶wiêtojebliwo¶ci i ci ¶wiêtojebliwi zgodnym chórem aprobuj± wychylenie kilku toastów wieczorkiem, jedynie niektórzy dzikich wrzasków nie znosz±. Ci anty-¶wiêtojebliwi akceptuj± kielonek na szczycie, choæ nie chc± zrozumieæ, ¿e ¶wiêtojebliwi pisza o piciu w górach, nie tylko Bieszczadach, gdzie ekspozycji nie ma, wiêc i niebezpieczeñstwo mniejsze.
Choæ i jestem przekonany, ¿e anty-¶wiêtojebliwi stoj±c nad 200 metrowa przepa¶ci± o wychyleniu kielonka za pomy¶lno¶æ by nie my¶leli.
Komentarz równie chaotyczny jak i ta dysputa;)
Pozdrawiam:)
Jak zwykle Panie Czepialski masz racjê.::-D
Wszystko jest dla ludzi. Tylko od nas zale¿y czy przys³owiowy nó¿ s³u¿y do krojenia chleba czy do zabijania. Podobnie jest z alkoholem.
Przez chwilê zastanwia³am siê nad tym problemem. W Bieszczadach nie widujê zbyt czêsto pijanych w górach. Je¿eli ju¿ s± dzie¶ przegiêcia do w Wetlinie czy Ustrzykach Górnych. W tym roku jesieni± nie mogli¶my przejechaæ przez Wetlinê, bo ¶rodkiem drogi szli pijani m³odzieñcy z puszkami piwa w rêkach.
Oczywi¶cie, ¿e nasze zachowanie jest uzale¿nione od warunków w których znajdujemy siê. Dwernik Kamieñ to taka "przyjemna" górka. Mi akurat kojarzy siê z imprezkami. Bywa³o, ¿e wieczorem rozbijali¶my tam obóz aby móc rano spojrzeæ na wschód s³oñca.
PS.
Na nasz± niedzieln± imprezê Marcin zabierze co¶ dobrego wykonanego w³asnorêcznie przez Kolegê z forum. Wzniesiemy naleweczk± toast nie po to aby schlaæ siê ale po to aby skosztuj±c naleweczki wspomnieæ tych wszystkich, którzy z nami s± sercem.
owszem, owszem ,w niedzielê, 12 X na Kamieniu ³azi³o ma³o ciekawe towarzystwo. A to g³o¶ni m³odzieniaszkowie z psiakiem a to starszak z rodzin± z puch± piwa w rêku. W cambu³ nie ma co potêpiaæ ale kto ze spo¿ywaj±cych zniesie na dó³ pust± , szklan± butlê/puszkê? -zostawiaj± æwoki ¶mieci na szlaku. A g³o¶ni m³odzieniaszkowie mogliby przyj±æ do wiadomo¶ci,¿e mo¿na do siebie mówiæ spokojnym g³osem a nie tokowaæ na ca³y szczyt. A widok piêkny....Brawo za now± ¶cie¿kê z Zatwarnicy! ciekawym tylko co to za nowy kamieni³om w bok od potoku, niedaleko wodospadu. pozdrawiam serdecznie
ale kto ze spo¿ywaj±cych zniesie na dó³ pust± , szklan± butlê/puszkê? -zostawiaj± æwoki ¶mieci na szlaku. A ja chlejê i znoszê(te puste)wiêc wyluzuj kolego z takimi tekstami.
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Widoków, wra¿eñ i zachwytów nie bêdê tu opisywaæ - wszyscy ich chyba do¶wiadczyli... Pragnê podzieliæ siê innymi wra¿eniami; otó¿ siedzieli¶my przy s³upku na szczycie oko³o godziny i w tym czasie pojawia³y siê nowe grupy turystów - wiêksze, mniejsze, jak to w górach. W pewnym momencie spostrzeg³am, ¿e trójka m³odych ludzi (s±dz±c z rozmowy - z Warszawy), wydoby³a z plecaka butelkê wódki "¿o³±dkowej gorzkiej", kieliszek i rozpoczê³a konsumpcjê. Jako ¿e zachowywali siê do¶æ g³o¶no, zmienili¶my miejsce - obok nas du¿a grupa w ró¿nym wieku, dzieci i pies. Pies pi³ wodê z miski, dzieci colê, no a doro¶li oczywi¶cie wódkê... Idziemy dalej, ju¿ w kierunku zej¶cia ze szczytu, a tu znowu dwoje m³odych racz±cych siê wódk±.
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
Odpowiedzcie proszê, bo od prawie dwudziestu lat chodzê po górach, ale z takim zjawiskiem nie spotka³am siê nigdy. Owszem, po zej¶ciu ze szlaku, w schronisku, ró¿nie bywa³o - ale bywa³o PO ZEJ¦CIU ZE SZLAKU. Ze szlaku...
mam nadziejê ¿e opisani tury¶ci to odosobniony przypadek
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ...
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ... Mo¿e to dlatego, ¿e zazwyczaj wybieram siê w góry wcze¶nie rano. Tym razem, w niedzielê, 19. pa¼dziernika. Mo¿e godzina sentymentalna?
Zaobserwowana sytuacja mia³a miejsce oko³o 13-tej
Odpowiem tak: Doroto mia³a¶ naprawdê du¿o szczê¶cia. Szczê¶cia, ¿e takie zachowanie zobaczy³a¶ dopiero teraz. Jest to dosyæ powszechne zjawisko w Bieszczadzie. Nie s±dzê, ¿eby mo¿na by³o to zmieniæ...
No to chyba specyficzne dla Bieszczadów, bo w innych górach w ogóle nie widujê.
Owszem wieczorem w schronisku lub w chatce bywa ¿e sama konsumujê (zw³aszcza jak jest fajne towarzystwo), ale w górach, na trasie tez mi siê to zjawisko zupe³nie nie podoba.
Pozdrowienia
Basia
Wczoraj wróci³am z jesiennych Bieszczadów. Absolutny zachwyt - piêkna pogoda, ¶wietne warunki turystyczne. W tych "piêknych okoliczno¶ciach przyrody" wybrali¶my siê z moim przyjacielem na Dwernik Kamieñ.
Widoków, wra¿eñ i zachwytów nie bêdê tu opisywaæ - wszyscy ich chyba do¶wiadczyli... Pragnê podzieliæ siê innymi wra¿eniami; otó¿ siedzieli¶my przy s³upku na szczycie oko³o godziny i w tym czasie pojawia³y siê nowe grupy turystów - wiêksze, mniejsze, jak to w górach. W pewnym momencie spostrzeg³am, ¿e trójka m³odych ludzi (s±dz±c z rozmowy - z Warszawy), wydoby³a z plecaka butelkê wódki "¿o³±dkowej gorzkiej", kieliszek i rozpoczê³a konsumpcjê. Jako ¿e zachowywali siê do¶æ g³o¶no, zmienili¶my miejsce - obok nas du¿a grupa w ró¿nym wieku, dzieci i pies. Pies pi³ wodê z miski, dzieci colê, no a doro¶li oczywi¶cie wódkê... Idziemy dalej, ju¿ w kierunku zej¶cia ze szczytu, a tu znowu dwoje m³odych racz±cych siê wódk±.
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
Odpowiedzcie proszê, bo od prawie dwudziestu lat chodzê po górach, ale z takim zjawiskiem nie spotka³am siê nigdy. Owszem, po zej¶ciu ze szlaku, w schronisku, ró¿nie bywa³o - ale bywa³o PO ZEJ¦CIU ZE SZLAKU. Ze szlaku... To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór.
hmmm...w zimie na Ukrainie to ciê¿ko bez flaszki w plecaku prze¿yæ... ¿eby chocia¿ do herbaty by³o ;)
No nie wiem Dorota co Ci powiedzieæ, mo¿e by³a¶ pod jakim¶ kloszem w tych górach chowana ...ale takie teraz czasy i m³odzie¿ zdegenerowana ;) A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych ..
hmmm...w zimie na Ukrainie to ciê¿ko bez flaszki w plecaku prze¿yæ... ¿eby chocia¿ do herbaty by³o ;)
No nie wiem Dorota co Ci powiedzieæ, mo¿e by³a¶ pod jakim¶ kloszem w tych górach chowana ...ale takie teraz czasy i m³odzie¿ zdegenerowana ;) A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych .. Dziêki Anyczka za dobre s³owo. Przez chwilê poczu³am siê jak stara, zas³u¿ona alkoholiczka.:mrgreen:
Nie cierpiê ¶wiêtojebliwo¶ci. Chodzenie po górach ma nam sprawiaæ przyjemno¶æ. Tam wszyscy jeste¶my równi i ci ¶wiêtojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opró¿ni.
A wogóle po kiego diab³a im s± potrzebne kieliszki?:shock: Z gwinta lepiej smakuje.
A tak serio, to co z³ego w tym, ¿e kto¶ sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na w³asn± odpowiedzialno¶æ to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich ¶wiêtych .. Dla mnie jeden kielonek (lub wk³adka do herbaty) niebezpieczeñstwa nie stanowi, gorzej gdy kielonków jest wiêcej.
A jak wyczuæ ró¿nicê ?
Poza tym - tak siê sk³ada, ze ja zaczyna³am swoja "górsk±" edukacjê w harcerstwie w danych czasach, a wtedy siê jeszcze w harcerstwie nie pi³o.
Potem od razu zaczê³am chodziæ po Tatrach a w Tatrach picie na szlaku jest po prostu niebezpieczne.
Zreszt± do dzi¶ nie zdarzy³o mi siê widzieæ na szlakach lub na szczytach w Tatrach pij±cych osób (mimo ¿e tam chodz± t³umy). Nie wiem dlaczego - jaki¶ inny sposób uprawiania turystyki ?
Chocia¿ po Tatrach chodzi przecie¿ sporo "ceprów", ale jako¶ alkoholu na szczytach nie widzia³am - najwy¿ej ludzi ze szklankami pe³nymi piwa na asfaltówce do Morskiego Oka, ale we mnie osobi¶cie równie¿ to budzi³o niesmak (chocia¿ przecie¿ niebezpiecznym nie jest, ale to tak jakby kto¶ pi³ piwo id±c po ulicy, jako¶ nie budzi to we mnie mi³ych skojarzeñ).
W sumie jak pisa³am - ¶wiêta nie jestem, w schroniskach bardzo lubiê wypiæ wieczorem szklankê, lub dwie piwa. W dobrym towarzystwie z przyjemno¶ci± napijê siê ¶liwowicy, w schronisku, jeszcze chêtniej na biwaku w ciep³ym ¶piworze, ale nie na trasie.
Jako¶ tak mnie nauczono i w harcerstwie i na kursie przewodnickim, ¿e alkohol i góry wykluczaj± siê wzajemnie.
Poza tym - znam swój organizm. Wypicie nawet niewielkiej ilo¶ci alkoholu powoduje u mnie, ¿e znacznie szybciej siê mêczê, wiec po co bardziej siê nara¿aæ na zmêczenie id±c pod górkê ?
Z kolei na dó³ jestem mniej uwa¿na, przy moich tendencjach do ³atwego skrêcania nogi czu³abym siê niepewnie.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Bardzo chêtnie podyskutujê na ten temat, bo jest wg mnie dra¿liwy.
Jedna z moich kole¿anek - przewodniczek mia³a powa¿ny problem z towarzystwem, które na trasie rajdowej prawie ¿e bez przerwy popija³o na trasie, psuj±c zabawê i sobie i innym, którzy nie mogli i¶æ wystarczaj±co szybko aby zd±¿yæ na metê rajdu.
Sprawa alkoholu na wycieczkach stanowi powa¿ny problem metodyczny - na tyle powa¿ny ¿e uczy siê przewodników jak siê zachowaæ w przypadku kiedy grupa jest pij±ca.
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob.
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob. Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to ¶wi±tynia, a szlak to prezbiterium.
Jeste¶ NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiaæ buziê, kontemplowaæ panoramy, a nie piæ z kolegami wzmocnion± herbatkê. Szczególnie, gdy jeste¶ ubrany w kostium prawdziwego cz³owieka gór.
PS
Zawsze wiedzia³am, ¿e z tej S³owacji,a szczególnie ze s³owackich Bieszczadów p³ynie do nas fala zgorszenia. W zwi±zku z tym propnujê wielk± akcjê sprzeciwu.
Precz z szengenieniem!
No tak na S³owacji, a mówie o Bieszczadzie s³owackim picie piwa, koniaku czy ¶liwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczy³em kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic z³ego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba ¿e kto¶ przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku równie¿ wychyli³em kielonka za spotkanymi przyjació³mi i nie czuje siê degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob. Mnie to ¿e co¶ jest "popularne" wcale nie przekonuje.
Góry to s± jednak góry i chodzenie po nich wi±¿e siê jednak z pewnym ryzykiem (ró¿nym, w zale¿no¶ci od tego jakie to s± góry).
Je¿eli kto¶ góry lekcewa¿y - to jest pierwszy krok do zrobienia sobie kiedy¶ kuku.
Pogoda mo¿e siê w ka¿dej chwili zmieniæ, alkohol, który na krótsz± metê powoduje z³udzenie ciep³a, na d³u¿sz± powoduje wych³odzenie organizmu (poniewa¿ powoduje rozszerzenie naczyñ krwiono¶nych i szybszy odp³yw ciep³a z organizmu).
Tak ¿e picie "dla rozgrzewki" w czasie marszu w zimie lub w czasie gwa³townego och³odzenia kompletnie mija siê z celem i powoduje w³a¶nie wych³odzenie.
Co innego po doj¶ciu do celu wêdrówki, wówczas przemarzniêtemu (ale nie wych³odzonemu) czlowiekowi mo¿na podac w ciep³ym schronisku kieliszek czego¶ mocniejszego do poduszki i zaraz wpakowaæ go do ciep³ego ¶piwora.
Poczytaj artyku³y o hipotermii i o postêpowaniu z cz³owiekiem wych³odzonym, jest ich trochê w sieci.
Ja nie piszê bynajmniej, ¿e kto¶ co wychyli kielonka na szlaku jest degeneratem, ale piszê o tym, ze picie alkoholu w górach mo¿e byæ w niektórych wypadkach bardzo szkodliwe i czasem mo¿e siê skoñczyæ tragicznie.
I to te¿ trzeba mieæ na uwadze.
Nawet je¶li siê tego kielonka wychyli - to na prawdê nie ma siê czym chwaliæ i nie nale¿y tego propagowaæ.
A poza tym - osobi¶cie bardzo nie lubiê, kiedy ludzie pij± na szlakach. Tak samo jak mój niesmak budzi picie alkoholu na ³awce w parku.
Wolê zasi±¶æ z przyjació³mi przy ognisku, lub ewentualnie za sto³em i tam spe³niæ kilka toastów.
A ju¿ propagowanie picia alkoholu w górach przez osobê, która jest przewodnikiem górskim - to jest co¶ co mi siê po prostu nie mie¶ci w g³owie.
Pozdrowienia
Basia
Mam nowe has³o reklamowe
Pi³e¶-nie pij.
Nie pi³e¶-pij na szlaku.
Basiu!
Zaraz tam propagowanie. Nie sadzê, ¿eby kto¶ rozumny to propagowa³ picie na szlaku na tym forum lub gdziekolwiek indziej. Inna sprawa jak napisa³a¶ wypicie kielonka po doj¶ciu do celu. Moim celem by³ Dwernik Kamieñ. Dotar³em i z przedmówc± /dziêkujê za zaliczenie mnie do grona przyjació³/ wypi³em kielonek. Co innego chlanie na szlaku, a co innego wypicie kielonka /nawet z gwinta/coby ciê¿kich kielonków nie nosiæ. Wszystko robione z umiarem i zdrowym rozs±dkiem nie powinno zaszkodziæ. W samochodzie zawsze mam pe³n± flaszkê a na szlaku bardzo czêsto piersiówkê w kieszeni. C¿esto j± wnoszê i znoszê, ale bywa³o, ¿e siê przyda³a /najczê¶ciej jako lekarstwo/.
pozdrawiam
Kiedy¶ by³am ¶wiadkiem pewnej rozmowy w której bra³ udzi±³ ¶.p. nestor bieszczadzkich przewodników pan Ignacy Zatwarnickii przewodnik licz±cy siê w naszym ¶wiatku, jeden z ¶wiêtojebliwych. Kolega przewodnik przeciwnik alkoholu podaje mu argumenty przwmawiaj±ce na opilstwem przewodników i za tym, ¿e alkohol to wróg ludzi gór. Pan Ignacy przez ca³y czas mówi:masz racjê. Kiedy pada stwierdzenie, ¿e nale¿y walczyæ z pijañstwem w¶ród przewodników nasz Nestor mówi: masz racjê. Wyjmuje pó³litrówkê, uderza w denko,rozkrêca i zaprasza: a teraz napijemy siê.
Basiu!
Zaraz tam propagowanie. Nie sadzê, ¿eby kto¶ rozumny to propagowa³ picie na szlaku na tym forum lub gdziekolwiek indziej. Inna sprawa jak napisa³a¶ wypicie kielonka po doj¶ciu do celu. Moim celem by³ Dwernik Kamieñ. No to siê ró¿nimy, bo moim celem jest zawsze szczê¶liwy powrót do domu, bazy czy dotarcie na miejsce biwaku, a nie tylko szczyt.
Niestety (sprawdzi³am to równie¿ na sobie) najwiêcej wypadków, zab³±dzeñ itd. zdarza siê w górach na zej¶ciu, kiedy ludzie czuj± siê ju¿ rozlu¼nieni.
I akurat tutaj wcale nie chodzi tylko o wp³yw alkoholu, tylko po prostu cz³owiek w naturalny sposób ma wtedy mniejsz± koncentracjê.
A piszesz "nikt rozumny nie propaguje picia".
Osoba która zagl±da na to forum rzadko i nie zna tutejszych "uwarunkowañ" mo¿e odnie¶æ ca³kiem inne wra¿enie.
B.
Ba¶ka przestañ byæ bardziej papieska ni¿ papie¿. W górach jest czas na wszystko. I na koncentracjê, i na wspólny kielonek wypity na szlaku z przyjació³mi.
Tego nauczyli mnie na kursie. I wiesz mi moi nauczyciele byli prawdziwymi lud¼mi gór. Kurs barmañski skoñczy³am mimo tego, ¿e by³am abstynentem. Na kursie przewodnickim po raz pierwszy wypi³am kieliszek alkoholu. Dla towarzystwa.
Spotykam s³u¿bowo alpinistów, tych którzy zjedli sobie zêby na Alpach czy Himalajach. Wiesz co ich wszystkich ³±czy. Moich szkoleniowców z kursu i ³ojantów z prawdziwego zdarzenia. Nie os±dzaj± innych ludzi. S± tolerancyjni.
Zostañ przy swoich zwyczajach, my z Anyczk± (swego czasu zawodowym przewodnikiem, mimo m³odego wieku ma bardzo du¿e do¶wiadczenie górskie i jest znakomita na szlaku) pozostaniemy przy swoim. Mam nadziejê, ¿e Ala potwierdzi moje s³owa.
No to siê ró¿nimy, bo moim celem jest zawsze szczê¶liwy powrót do domu, bazy czy dotarcie na miejsce biwaku, a nie tylko szczyt.
Niestety (sprawdzi³am to równie¿ na sobie) najwiêcej wypadków, zab³±dzeñ itd. zdarza siê w górach na zej¶ciu, kiedy ludzie czuj± siê ju¿ rozlu¼nieni.
I akurat tutaj wcale nie chodzi tylko o wp³yw alkoholu, tylko po prostu cz³owiek w naturalny sposób ma wtedy mniejsz± koncentracjê.
A piszesz "nikt rozumny nie propaguje picia".
Osoba która zagl±da na to forum rzadko i nie zna tutejszych "uwarunkowañ" mo¿e odnie¶æ ca³kiem inne wra¿enie.
B. O.K. I tu siê ró¿nimy. Jakby moim celem mia³ byæ szczê¶liwy powrót, to z domu bym nie wychodzi³. ;)
Druga czê¶æ Twojej wypowiedzi bezdyskusyjna. Masz racjê.
Z trzeci± czê¶ci± siê absolutnie nie zgadzam. Nikt tu picia nie propaguje i osoba postronna od razu to wychwyci.
Pozdrawiam
A ja sie lubiê napiæ i w Bieszczadzie i poza nim.U Ba¶ki wiêc mam przer±bane...mówi sie trudno.A z Bertrandem to ju¿ chyba od ponad roku na ¯ywca jestem umówiony,tylko ¿e jako¶ zej¶æ siê nie mo¿emy.Ale trzymaj tê piersiówkê Bertrandziku przy sobie, kiedy¶ napewno siê przyda(ja te¿ takow± posiadam a czasami i co¶ wiêkszego).
Zostañ przy swoich zwyczajach, my z Anyczk± (swego czasu zawodowym przewodnikiem, mimo m³odego wieku ma bardzo du¿e do¶wiadczenie górskie i jest znakomita na szlaku) pozostaniemy przy swoim. No i najprawdopodobniej tak zostanie, bo nie s±dzê abym kogo¶ przekona³a.
Jednak to jest forum dyskusyjne, a wiêc s³u¿y do dyskusji.
Mogê jasno i wyra¼nie wyraziæ swoj± opiniê, ¿e mi siê picie na trasie, lub na szczycie nie podoba.
Nie lubiê tego i uwa¿am za szkodliwe, gdy¿ powoduje wg mnie to, ¿e góry traktowane s± w sposób trochê lekcewa¿±cy.
Cieszê siê, ¿e nie tylko ja mam tak± opiniê.
Równie¿ uwa¿am, ¿e osoba bêd±ca przewodnikiem górskim, to je¿eli ju¿ nawet popija na szlaku to przynajmniej nie powinna tego propagowaæ - w tym pisaæ o tym na forum dyskusyjnym (które czyta trochê pocz±tkuj±cych turystów).
Ale to wszystko oczywi¶cie moja prywatna opinia, z któr± mo¿na siê nie zgadzaæ.
Pozdrowienia
Basia
Nie propagujê pijañstwa. Na tym forum, przez ca³y czas trwania tej dyskusji kpiê sobie z Ciebie i z Doroty. Jeszcze tego nie zrozumi³a¶.
Oczywi¶cie, zdarzy³o mi siê wypiæ na szlaku. Nie zamerzam tego ukrywaæ. Ostatnio na Dwrniku Kamieniu. Nie uwa¿am tego za nic z³ego.
O.K. I tu siê ró¿nimy. Jakby moim celem mia³ byæ szczê¶liwy powrót, to z domu bym nie wychodzi³. ;)
Przecie¿ pisa³am "nie tylko szczyt".
Najpierw szczyt (lub ewentualnie inny ciekawy obiekt), potem szczê¶liwy powrót.
Z trzeci± czê¶ci± siê absolutnie nie zgadzam. Nikt tu picia nie propaguje i osoba postronna od razu to wychwyci.
Pozdrawiam No w³a¶nie tego nie jestem wcale taka pewna.
Poza tym podkre¶lam - nie chodzi mi w ogóle o picie alkoholu (to by by³o z mojej strony co najmniej dziwne, gdy¿ akurat na innym forum piszê na temat zalet ¶liwowicy ³±ckiej, któr± pi³am na bardzo sympatycznym spotkaniu przy ognisku) ;) a konkretnie o picie alkoholu w górach, na trasach.
Pozdrowienia
Basia
Na tym forum, przez ca³y czas trwania tej dyskusji kpiê sobie z Ciebie i z Doroty. Jeszcze tego nie zrozumi³a¶. Szczerze mówi±c to zawsze mam problem z odró¿nieniem tego kiedy piszesz powa¿nie, a kiedy kpisz.
B.
To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór. Kpina.
Dziêki Anyczka za dobre s³owo. Przez chwilê poczu³am siê jak stara, zas³u¿ona alkoholiczka.:mrgreen:
Nie cierpiê ¶wiêtojebliwo¶ci. Chodzenie po górach ma nam sprawiaæ przyjemno¶æ. Tam wszyscy jeste¶my równi i ci ¶wiêtojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opró¿ni.
A wogóle po kiego diab³a im s± potrzebne kieliszki?:shock: Z gwinta lepiej smakuje. Ironia
Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to ¶wi±tynia, a szlak to prezbiterium.
Jeste¶ NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiaæ buziê, kontemplowaæ panoramy, a nie piæ z kolegami wzmocnion± herbatkê. Szczególnie, gdy jeste¶ ubrany w kostium prawdziwego cz³owieka gór.
PS
Zawsze wiedzia³am, ¿e z tej S³owacji,a szczególnie ze s³owackich Bieszczadów p³ynie do nas fala zgorszenia. W zwi±zku z tym propnujê wielk± akcjê sprzeciwu.
Precz z szengenieniem! Szyderstwo.
Mam nowe has³o reklamowe
Pi³e¶-nie pij.
Nie pi³e¶-pij na szlaku. Ironia
Hmm... Przyznajê siê bez bicia ¿e ja prawie zawsze na szlaku, a dok³adniej na docelowej górce wypijam puszkê piwa (rzadziej zdarza³ siê kielonek czy dwa). Wynika to z trzech powodów: po pierwsze zmêczonemu podej¶ciem cz³owiekowi chce siê piæ a wtedy piwo smakuje rewelacyjnie, po drugie - mam tak± maniê ¿e podczas wchodzenia na górê lubiê fundowaæ swojemu organizmowi "ekstremum", czyli przej¶æ w miarê mo¿liwo¶ci bez odpoczynku i picia (na pocz±tku sezonu z tym kiepsko) i tu wniesienie dodatkowego ciê¿arku i potem skonsumowanie go jest nagrod± przyznan± samemu sobie, a po trzecie tak± sobie wyrobi³em ¶wieck± tradycjê i jest mi z ni± dobrze...
Zreszt± nie przypominam sobie by kiedykolwiek ktokolwiek z dezaprobat± na mnie spojrza³ podczas takiej konsumpcji. Ale przyznajê ¿e picie wiêkszych ilo¶ci tr±ci ryzykiem choæby skrêcenia nogi (a ja lubiê truchcikiem zbiegaæ z górki)
Pozdrawiam
Kpina.
Ironia
Szyderstwo.
Ironia A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiaæ? czy niebardzo? :/
ja mam zdanie po¶rednie. bo uwa¿am ¿e fajnie mieæ herbatkê "wzbogacon±" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprz±taj± po sobie i póki ma to swoje granice i nie ³a¿± po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna byæ brana w góry.
A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiaæ? czy niebardzo? :/
ja mam zdanie po¶rednie. bo uwa¿am ¿e fajnie mieæ herbatkê "wzbogacon±" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprz±taj± po sobie i póki ma to swoje granice i nie ³a¿± po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna byæ brana w góry. :oops:
Rzeczowo i kulturalnie. Wiesz to by³o tak. Ze swoim ówczesnym ch³opakiem kilka lat temu by³am na Dwerniku Kamieniu. Noc by³a straszliwie ciemna. Gdzie¶ tak ko³o pó³nocki pojawi³a siê pó³prze¼roczysta postaæ. To by³ duch. Taki prawdziwy bieszczadzki. Nie uda³o nam siê go sfotografowaæ. Mój ch³opak wda³ siê w dyskusjê z upiorzastym. Od s³owa do s³owa i duch pijañstwa przekaza³o nam swoj± ostatni± pro¶bê. Mamy i¶æ i szerzyæ w¶ród prawdziwych ludzi gór alkoholizm. On ju¿ nie mo¿e. ¦wiêtojebliwe towarzystwo pod znakiem przewodnickiej trze¼wo¶ci doprowadzi³o go do skraju wyczerpania nerwowego. Duch pijañstwo musia³ udaæ siê w podró¿ rakiet± ufoludkow± na znacznie od naszego pad³u ³ez oddalon± planetê wszelkiego bezzeceñstwa. Oczywi¶cie dla podratowania zdrowia psychicznego. Nawiasem mówi±c to jego odlot widzieli¶cie nad Po³onin± Wetliñsk±. Od tego czasu staram siê wype³niaæ ostatni± wolê ducha pijañstwa i propagujê w¶ród braci przewodnickiej, ludzi gór i stonki nadmierne spo¿ycie alkoholu.
To byli¶my my. Ubrani w kostiumy prawdziwych ludzi gór. Chlali¶my wódê jak prawdziwi ludzie gór. :-P:-P:-P:-P:-P:-P:-P
Ale, ¿e na Dwerniku kogo¶ widzieli¶cie to ju¿ jest szok ...
Rzeczywi¶cie na tym forum panuj± dziwaczne zwyczaje. Kpiny, ironie, szyderstwa itp. Robicie sobie ¿arty z rzeczy które nie nadaj± siê do ¿artowania. Dla mnie jest to równie¿ temat dra¿liwy (picie na szlaku) - chcesz to uchlej sie jak ¶winia ale mo¿e tak na dole, w barze, na noclegu - bo pu¼niej mo¿e nie zdaj±c sobie z tego sprawy kto¶ bêdzie musia³ po ciebie i¶æ i ciê ratowaæ. Jest du¿a ró¿nica miêdzy wypiciem, popijaniem, upijaniem i jeszcze mo¿na by tak d³ugo odmieniaæ to s³owo...
"... Ca³a wycieczka wysz³a w góry, na Po³oninê ¶wiêtowali 55. urodziny jednego z uczestników. Dorka zapamiêta³a, ¿e wychodz±c od niej ze schroniska, niektórzy byli ju¿ na dobrym dopingu. Ale poszli...
...0.54 - ratownicy docieraj± do pozosta³ych dwóch poszukiwanych...
... Teraz us³yszeli¶my wyra¼ne wo³anie z po³onin. Wkrótce byli¶my przy nich. Le¿eli powy¿ej granicy lasu... Do tego wszystkiego byli jeszcze kompletnie pijani. Byli w naprawde ciê¿kim stanie, przy czym zupe³nie sobie z tego nie zdawali sprawy.
...Pierwszego z nich zaczêli¶my sprowadzaæ w dwójkê, drógi by³ w gorszym stanie, postanowili¶my rozpaliæ ognisko, by go ogrzaæ i nakarmiæ...
...powoli sprowadzali¶my go¶cia... Z ty³u Antek nas asekurowa³. Mia³ w³±czony radiotelefon. Z jego g³o¶nika s³yszeli¶my przekaz o tym, ¿e tam na górze usta³a akcja serca, ¿e reanimuj±...Potem s³yszeli¶my jeszcze, ¿e trzeba powiadomiæ prokuratora... Wszystko ju¿ by³o jasne...
... W tym przypadku ca³kowit± winê ponosz± ludzie - przyczyn± za¶ wypadku by³ wypity w nadmiarze alkohol. G³upio o tym mówiæ, ale chyba trzeba - ku przestrodze innych."
Fragment opowiadania z ksi±¿k "Wo³anie z Po³onin - opowie¶ci bieszczadzkich goprowców".
Ca³± reszte dyskusji pozostawiam bez wiêkszego komentarza.
Proponowa³bym zakoñczyæ ten w±tek. Nasze dyskusje do niczego nie doprowadz±, tylko mo¿e niektórzy z nas siê pok³óc±. Po co?
Jedni uwa¿aj±, ¿e jest b³êdem wypicie kileliszka na szlaku /rozumiem tak± postawê/, inni uwa¿aj±, ¿e nie ma nic zdro¿nego wypicie kieliszka na szlaku /rozumiem tym bardziej, bo sam tak uwa¿am/, jeszcze inni ze wszystkiego kpi± /bo wiedz±, ¿e niczego ta dyskusja nie zmieni/.
Mo¿e lepiej za³o¿yæ w±tek o ubezpieczeniach od nieszczê¶liwych wypadków i odp³atno¶ci za akcje ratunkowe GOPR i SG osób pod wp³ywem alkoholu?
Je¿eli kto¶ pije na szlaku, to powinien liczyæ siê z tym, ¿e bêdzie p³aci³ za okre¶lone ¶wiadczenia ww s³u¿b. Je¿eli bêdzie taki w±tek /a mo¿e juz by³, tylko trza go odkopaæ/, to chêtnie siê jeszcze wypowiem. Tu ju¿ piany biæ nie zamierzam.
Pozdrawiam
Rzeczywi¶cie na tym forum panuj± dziwaczne zwyczaje. Kpiny, ironie, szyderstwa itp. Robicie sobie ¿arty z rzeczy które nie nadaj± siê do ¿artowania. Dla mnie jest to równie¿ temat dra¿liwy (picie na szlaku) - chcesz to uchlej sie jak ¶winia ale mo¿e tak na dole, w barze, na noclegu - bo pu¼niej mo¿e nie zdaj±c sobie z tego sprawy kto¶ bêdzie musia³ po ciebie i¶æ i ciê ratowaæ. Jest du¿a ró¿nica miêdzy wypiciem, popijaniem, upijaniem i jeszcze mo¿na by tak d³ugo odmieniaæ to s³owo...
"... Ca³a wycieczka wysz³a w góry, na Po³oninê ¶wiêtowali 55. urodziny jednego z uczestników. Dorka zapamiêta³a, ¿e wychodz±c od niej ze schroniska, niektórzy byli ju¿ na dobrym dopingu. Ale poszli...
...0.54 - ratownicy docieraj± do pozosta³ych dwóch poszukiwanych...
... Teraz us³yszeli¶my wyra¼ne wo³anie z po³onin. Wkrótce byli¶my przy nich. Le¿eli powy¿ej granicy lasu... Do tego wszystkiego byli jeszcze kompletnie pijani. Byli w naprawde ciê¿kim stanie, przy czym zupe³nie sobie z tego nie zdawali sprawy.
...Pierwszego z nich zaczêli¶my sprowadzaæ w dwójkê, drógi by³ w gorszym stanie, postanowili¶my rozpaliæ ognisko, by go ogrzaæ i nakarmiæ...
...powoli sprowadzali¶my go¶cia... Z ty³u Antek nas asekurowa³. Mia³ w³±czony radiotelefon. Z jego g³o¶nika s³yszeli¶my przekaz o tym, ¿e tam na górze usta³a akcja serca, ¿e reanimuj±...Potem s³yszeli¶my jeszcze, ¿e trzeba powiadomiæ prokuratora... Wszystko ju¿ by³o jasne...
... W tym przypadku ca³kowit± winê ponosz± ludzie - przyczyn± za¶ wypadku by³ wypity w nadmiarze alkohol. G³upio o tym mówiæ, ale chyba trzeba - ku przestrodze innych."
Fragment opowiadania z ksi±¿k "Wo³anie z Po³onin - opowie¶ci bieszczadzkich goprowców".
Ca³± reszte dyskusji pozostawiam bez wiêkszego komentarza. No i ... W zwi±zku z tym, ¿e czê¶æ polskiego spo³eczeñstwa popad³a w alkoholizm nale¿y wprowadziæ prohibicjê.
To, ¿e kto¶ ma lub mia³ problem to jego sprawa. Nie moja.
A forum jest jakie jest. Moim zdaniem bardzo fajne miejsce do po¿artowania. Je¿eli Ci nie odpowiada to zapraszam do brytanów lub na wyliczankê. Tam znajdziesz godn± siebie atmosferê.:-D
:-P:-P:-P:-P:-P:-P:-P
Ale, ¿e na Dwerniku kogo¶ widzieli¶cie to ju¿ jest szok ... Oj dawno siê Kolego Przewodniku na Dwerniku nie by³o. Oj dawno. To teraz bieszczadzki hit. Wiêcej luda ni¿ na Caryñskiej.
No i ... W zwi±zku z tym, ¿e czê¶æ polskiego spo³eczeñstwa popad³a w alkoholizm nale¿y wprowadziæ prohibicjê.
To, ¿e kto¶ ma lub mia³ problem to jego sprawa. Nie moja.
A forum jest jakie jest. Moim zdaniem bardzo fajne miejsce do po¿artowania. Je¿eli Ci nie odpowiada to zapraszam do brytanów lub na wyliczankê. Tam znajdziesz godn± siebie atmosferê.:-D ¯artuj sobie ¿artuj ale mo¿e z siebie sobie po¿artuj a nie z czyi¶ pogl±dów. Forum s³u¿y do wymieniania pogl±dów - przecie¿ ka¿dy mo¿e mieæ swój pogl±d w jakiej¶ sprawie,czy¿ nie? ¯artowanie z czyi¶ pogl±dów nie jest oznak± czego¶ fajnego, wrêcz przeciwnie. Forum jakie jest takie jest, lecz jest takie - jacy ludzie wpisuj± na niego swoje komentarze. To ludzie a raczej ich komentarze tworz± fora. To forum w³a¶nie takie jest - jak ju¿ kto¶ chce wyraziæ swój pogl±d w jakiej¶ dyskusyjnej sprawie to - o mó Bo¿e - ale¿ kto¶ ma h...owy pogl±d, ale jestes .... itp. Lepije pisz gdzie indziej, bo na tym forum nie ma miejsca dla ciebie, bo masz dziwny pogl±d. ¯artujecie z ludzkich pogl±dów. Mo¿e kto¶ czasem z waszych sobie po¿artuje? Co?
¯a³osne!!!
ma³y kieliszek dobrej wi¶nióweczki jeszcze nikomu nie zaszkodzi³, a w zimie na szczycie wrêcz obowi±zkowo ;)
Mo¿e kto¶ czasem z waszych sobie po¿artuje? Co?
¯a³osne!!! No có¿... zapraszam do ¿artów.
Ponoæ dobry ¿art jest tynfa wart.
A ja tam najbardziej nie cierpiê hipokryzji.
Co¶ piêknego waln±æ jakie¶ piwko albo ³yk "¿o³±dka" na rozs³onecznionej polanie , z widokiem na jesienne Bieszczady.
Niewykluczone ¿e jacy¶ orêdownicy trze¼wo¶ci na szlaku patrzyli na nas w ³ykend 10-12.10 z potêpieniem albowiem m.innymi w jeden dzieñ, w 19 osób napieralismy czerwonym przez Chryszczat±. A ¿e by³o cieplutko i s³onecznie, a ¿e nam siê nie ¶pieszy³o to ju¿ siê bojê komentarzy.
Nastêpn± raz± usi±dziemy w krzakach, ¶lubujê
Trochê mi teraz g³upio, ¿e rozpoczê³am ten w±tek.
Lucyno, ja kiedy¶ ostro pi³am i wiem, jak nawet jeden kielonek zmienia wszelkie perspektywy i oceny. Wchodzê na szczyt - piêkna panorama - zachwyt pe³ny; czy trzeba to pog³êbiaæ sztucznymi podnietami?
Kiedy¶ kto¶ mi powiedzia³ - NIE GA¦ S£OÑCA WÓDK¡...
Mo¿e dlatego tak mnie dra¿ni, z³o¶ci, gdy w obliczu takich fantastycznych widoków usi³uje siê podnie¶æ to jeszcze do potêgi przez alkohol; a po zej¶ciu do bazy - jedynie mgliste wspomnienia.
Z tych te¿ powodów, ilekroæ jestem w Bieszczadach w ogóle unikam alkoholu. Aby prze¿yæ, posmakowaæ piêkna ca³± swoj± prawdziw± istot±, swoimi zmys³ami wszystkimi takimi, jakie one s± - mo¿e biedne, prymitywne, naiwne i co tam jeszcze, ale kiedy powracam do zatrutego spalinami Krakowa, w ka¿dej chwili mogê wywo³aæ w g³owie swojej fantastyczny widok - np. z Dwernika Kamienia - niezm±cony niczym.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê.
Dlatego rozpoczê³am ten w±tek.
.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê. Jak nic to o nas.
Nie demonizujmy tematu, proszê.
Wszystko jest dla ludzi. Dok³adnie wszystko.
Nie ma takiej rzeczy z któr± nie mo¿na przesadziæ.
Tylko trzeba pamiêtaæ ¿e "s± granice których przekraczaæ nie wolno", cytuj±c klasyka marksizmu i leninizmu.
oj widze ze tu wiekszosc reprezentuje postawy znane mi z niektorych chatek beskidzkich : alkohol to twoj wrog, wodke pija tylko degeneraci a kazdy kielonek wypity w gorach to przestepstwo! no coz, ja mam totalnie inne podejscie do tematu... wszystko jest dla ludzi a nie dla swin.. i nie chodzi o to zeby sie uchlac do nieprzytomnosci..
a jesli chodzi o toasty na trasie (bo nie przepadam za stwierdzeniem "na szlaku", na szczescie jeszcze nie kazda nasza sciezka ma szlak :)) to spotykalam sie z tym zwyczajem wiele razy, fakt ze czesciej poza granicami naszego kraju ale u nas rowniez zdarzalo mi sie ze mnie ktos czestowal na szczycie kielonkiem.. kilka z nich wspominam szczegolnie milo :)
- kiedys wchodzilismy w bulgarii na gore zwana wichren, gdy juz prawie bez ducha wpelzlam jakos na gore, oczy mi jeszcze wylazily z orbit i nie moglam zlapac oddechu to jakis bulgar podal mi butelke z rakija smokinowa (chyba figowka) zeby wypic za to ze udalo sie tu wejsc. Fajny gest wedlug mnie, a i juz nigdy w zyciu zadna rakija mi tak nie smakowala..ponoc i alkohol dziala inaczej na tych prawie 3000m npm
- schodzilismy z poloniny rownej, betonka w strone lumszor i lipowca.. wialo, mgla a my zmoknieci po dwoch dniach na deszczowej poloninie.. morale grupy nie za wysokie, dwie osoby bolalo gardlo.. zmarznieci bylismy totalnie.. pelzlismy sobie przed siebie zapatrzeni w mglisty horyzont pare metrow przed nami... az nagle na srodku betonki spotkalismy grupke czechow! no wiec przywitania, kto skad dokad i oni wyciagneli czeski bimber i nas poczestowali, my wyciagnelismy kielbase, chlebek, oni gitarrre i zaczela sie fajna impreza, od razu zrobilo sie cieplej, weselej a i deszcz przestal padac i w lepszych humorach zeszlismy do lipowca
- wylazilam na gorke w masywie demerdzy na krymie, upal 40 kilka stopni w cieniu (taki jak lubie) ale skonczyla mi sie woda bo wypilam juz 5 litrow wiec wyschnieta totalnie pelzne a szcyt jakby sie oddalal..jak wyszlam w koncu na gore to marzylam tylko o czyms do picia, niekoniecznie zimnym i smacznym, byle mokre bylo.. a na gorce spotkalismy akurat studentow z kijowa,ktorzy poczestowali nas zimym obo³onem!!! nie wiem skad oni go mieli ale chwila byla niezapomniana!
-bardzo czesto tez na roznych bieszczadzkich bezdrozach rozni bieszczadnicy, drwale, smolarze i inne powszechnie tu na forum nielubiane "zakapiory" czestowali mnie roznymi trunkami. Czasem sie konczylo na jednym kielonku, czasem na wiecej a czasem wogole nie mialam ochoty
ale czesciej w polskich gorach to ja czestuje innych na trasie :) i zwykle poczestowani sie ciesza! to fajny sposob na poznawanie nowych ludzi, kilkoro przyjaciol z ktorymi teraz jezdze w gory poznalam w ten sposob :)
w toastach na trasie wedlug mnie chodzi o gest, o klimat, o magicznosc chwili a nie o upicie sie.. dlaczego duzej czesci ludzi alkohol sie tak zle kojarzy??
moze wiec nie jestem "prawdziwym czlowiekiem gor" ... ale calkiem mi z tym dobrze :D
dlaczego duzej czesci ludzi alkohol sie tak zle kojarzy?? Mo¿e dlatego ¿e mieli przykre do¶wiadczenia ?
Z opowiadania kole¿anki - prowadzi trasê na rajdzie zak³adowym oko³o 30 osób - ju¿ zaraz po starcie zaczyna siê "piwkowanie", potem mocniejsze alkohole. Po przej¶ciu kilku kilometrów w zasadzie nikt nie ma ju¿ ochoty i¶æ dalej, a tymczasem do przej¶cia jest jeszcze sporo (chocia¿ trasa ogólnie nie by³a wcale d³uga).
Podje¿d¿aj± jakim¶ ¶rodkiem lokomocji, na mecie pijani ju¿ w³a¶ciwie wszyscy z wyj±tkiem przewodników. Pijani do¶æ potê¿nie, wymiotuj±, niektórzy zasypiaj± w autobusie itd.
Inny kolega, inna sytuacja - tez prowadzi trasê na rajdzie, w¶ród ok 12 uczestników s± 3 osoby, które zabra³y na rajd po pó³ plecaka piw. Co chwile zatrzymuj± siê na trasie, opó¼niaj± marsz. W po³owie trasy s± ju¿ prawie ca³kiem pijani. Trudno z tak± grup± terminowo dotrzeæ na metê rajdu a ta reszta grupy trochê siê spieszy, bo na macie jest posi³ek i s± przygotowane ró¿ne atrakcje.
Moje do¶wiadczenie - przesympatyczny uczestnik wyjazdu. Wszystko Ok - tylko ma jedn± wadê. Kiedy jest czas wolny potrafi wypiæ kilkana¶cie piw jedno za drugim wprowadzaj±c siê w taki stan, ¿e sam nie wie co robi. Zaczepia dziewczêta, jest namolny, nieprzyjemny.
W pociagu do Lwowa pije z miejscowymi, bojê sie o niego aby siê nie zgubi³ w trakcie wysiadania, na dworcu i w mie¶cie, reszta grupy z³a, bo trzeba go pilnowaæ. Uszkadza sobie plecak, trzeba mu pomagaæ, tracimy bardzo du¿o cennego czasu, k³adziemy siê ostatecznie spaæ o 3 nad ranem.
Takich opisów mog³abym za³±czyæ wiêcej.
I na prawdê nie jest to z mojej strony hipokryzja.
Nie lubiê alkoholu na trasie.
Z przyjemno¶ci± pijê piwo lub dobre wino z przyjació³mi (a zdarza³y siê i mocniejsze trunki) po doj¶ciu do schroniska, bazy itd. Gdzie nikt nie móg³ siê ju¿ gubiæ, skrêciæ nogi, wpa¶æ pod tramwaj itd.
Jedno piwo wypite w piêknym miejscu nikomu zapewne nie zaszkodzi (chocia¿ ja sama raczej nie wypijê, bo jak pisa³am ¼le na mnie dzia³a).
Chodzi mi o sytuacje bardziej drastyczne, jak te opisane powy¿ej.
Pozdrowienia
Basia
Tylko trzeba pamiêtaæ ¿e "s± granice których przekraczaæ nie wolno", cytuj±c klasyka marksizmu i leninizmu.
No widzisz - tylko bardzo problematyczne jest gdzie le¿y ta granica.
Powy¿ej opisa³am przypadki, gdzie moim skromnym zdaniem ta granica ju¿ zosta³a przekroczona.
Ale kto¶ inny mo¿e mieæ ca³kiem inne zdanie, no bo przecie¿ nikomu nic siê nie sta³o.
Ale ¿e kilku czy kilkunastu osobom by³o nieprzyjemnie, straci³y czas na u¿eranie siê z pijanymi - mniejsza o to.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Mi te¿ siê parê razy w ¿yciu zdarzy³o przekroczyæ granicê.
I chocia¿ mia³o to miejsce kilka lat temu (i chocia¿ ¿adne niebezpieczeñstwo nam wtedy nie grozi³o) to do dzi¶ jest mi g³upio i wstyd.
Przez to, ¿e narazi³am inne, lubiane przeze mnie osoby na kontakt ze sob± w takim stanie.
Buba bardzo mi przykro, ¿e tak zrozumia³a¶ mnie, mój w±tek... Ja nie mam radykalnych pogl±dów. Na prawdê. Ja tylko tak ze swojej strony - po prostu chcia³am podzieliæ siê z kim¶ swoimi wra¿eniami. Zbulwersowa³o mnie to zjawisko. I gdzie i komu mam to opowiedzieæ? Chcia³am tylko poznaæ opiniê innych bieszczadników.
I pozna³am.
Jedno jest pewne - nie zabiorê flaszki z wódk± na nastêpne moje bieszczadzkie ¶wiêto...
Pewnego razu Edzio Dynks wybra³ siê na fazie z Dwernika do Koliby w Caryñskiem. Nie doszed³ bo wpierdoli³ siê do potoka. Tydzieñ podobno sp³ywa³ zmagaj±c siê z ¿ywio³em a¿ wyl±dowa³ w Sanie (fakt przez tydzieñ nikt go nie widzia³). Po tygodniu podobno siny by³ od zimna.....lub wypitego dinksu....ze szczê¶cia ¿e prze¿y³ oczywi¶cie.
Wielu sz³o w góry na srogiej fazie i nikt o tym nie wiedzia³ bo to nie byli tury¶ci jak by upadli no to co... za swoje nie. W górach ka¿dy musi za siebie odpowiadaæ.
Ja tam wolê na trze¼wego w góry chyba ¿e idê specjalnie po to i w doborowym towarzystwie ale wtedy trasa te¿ odpowiedni ³atwiejsza
Trochê mi teraz g³upio, ¿e rozpoczê³am ten w±tek.
Lucyno, ja kiedy¶ ostro pi³am i wiem, jak nawet jeden kielonek zmienia wszelkie perspektywy i oceny. Wchodzê na szczyt - piêkna panorama - zachwyt pe³ny; czy trzeba to pog³êbiaæ sztucznymi podnietami?
Kiedy¶ kto¶ mi powiedzia³ - NIE GA¦ S£OÑCA WÓDK¡...
Mo¿e dlatego tak mnie dra¿ni, z³o¶ci, gdy w obliczu takich fantastycznych widoków usi³uje siê podnie¶æ to jeszcze do potêgi przez alkohol; a po zej¶ciu do bazy - jedynie mgliste wspomnienia.
Z tych te¿ powodów, ilekroæ jestem w Bieszczadach w ogóle unikam alkoholu. Aby prze¿yæ, posmakowaæ piêkna ca³± swoj± prawdziw± istot±, swoimi zmys³ami wszystkimi takimi, jakie one s± - mo¿e biedne, prymitywne, naiwne i co tam jeszcze, ale kiedy powracam do zatrutego spalinami Krakowa, w ka¿dej chwili mogê wywo³aæ w g³owie swojej fantastyczny widok - np. z Dwernika Kamienia - niezm±cony niczym.Tylko trochê ciê¿ko mi wymazaæ z niego tych "przebranych w turystyczne ciuchy turystów" pij±cych wódkê.
Dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Domy¶la³am siê tego. Widzisz prawie abstynentka (nigdy nie by³am pijana), wróg alkoholizmu i alkoholików broniê prawa ludzi do bycia sob±. Nie masz prawa nam narzucaæ swojego punktu widzenia. To s± tylko Twoje problemy. Nie widzê powodu abym musia³a ograniczaæ siê w wyra¿aniu rado¶ci z obecno¶ci moich Przyjació³ i Kolegów. Pijê tylko z najbli¿szymi, to takie plemienne podkre¶lenie wspólnoty, blisko¶ci. Nie przeszkadzam nikomu, nie robiê nic z³ego, nie stanowiê zagro¿enia dla innych i moim zdaniem nie wywo³ujê zgorszenia pij±c kilonek na ¶cie¿ce. (Buba ma racjê,nie ka¿da ¶cie¿yna jest szlakiem).
Widzisz sprowokowa³a¶ mnie tymi "przebranymi w kostiumy ludzi gór" pij±cymi. Odpowiedz mi proszê tylko na jedno pytanie. Kto da³ Ci prawo os±dzaæ tych ludzi? Robili co¶ z³ego? Sk±d wiesz, ¿e nie byli prawdziwymi lud¼mi gór? Nie stosowali siê do Twoich zasad?
No widzisz - tylko bardzo problematyczne jest gdzie le¿y ta granica A dam ci fajny przyk³ad. Kiedy¶ do za³ogi na rejs, na jacht wskoczy³a w ostatniej chwili dziewczyna która by³a wegetariank±. Wierz mi ¿e mieli¶my wszyscy na czele z ni± przesr....Bo by³a extremaln± wegetariank±, wegank± czy jako¶ tak. Nawet jajek i mleka.
Po tym traumatycznym prze¿yciu powinienem napisaæ: wegetarianizm won z naszego morza. Owszem, wegetuj sobie na brzegu a w morzu ¿ryj jak wszyscy ale my¶lê teraz ¿e wszystko jest do pogodzenia. Trzeba miec umiar. Góry ucz± umiaru i trunek te¿ w nich ma swoje miejsce. Aby nie przesadziæ.... w ¿adna stronê:wink:
Ja ich nie os±dzam. Po prostu zbulwersowa³a mnie sytuacja, z któr± nigdy wcze¶niej nie mia³am do czynienia...
A dam ci fajny przyk³ad. Kiedy¶ do za³ogi na rejs, na jacht wskoczy³a w ostatniej chwili dziewczyna która by³a wegetariank±. Wierz mi ¿e mieli¶my wszyscy na czele z ni± przesr....Bo by³a extremaln± wegetariank±, wegank± czy jako¶ tak. Nawet jajek i mleka.
Po tym traumatycznym prze¿yciu powinienem napisaæ: wegetarianizm won z naszego morza. Owszem, wegetuj sobie na brzegu a w morzu ¿ryj jak wszyscy ale my¶lê teraz ¿e wszystko jest do pogodzenia. Trzeba miec umiar. Góry ucz± umiaru i trunek te¿ w nich ma swoje miejsce. Aby nie przesadziæ.... w ¿adna stronê:wink: Znam ten ból, bo na obozie górskim, który prowadzi³am w Wielkiej Fatrze i w Górach Choczañskich by³ facet, który by³ weganinem - jad³ tylko pestki, nasiona i owoce :wink:
Nikt mu nie powiedzia³ s³owa , by³ przemi³ym i kapitalnym towarzyszem wêdrówki, tylko sam musia³ d¼wigaæ swój ogromny plecak z tymi wszystkimi pestkami.
Po 7 dniach intensywnego ³a¿enia po górach z ciê¿kim plecakiem z³ama³ siê i zjad³ w Dolnym Kubinie "wypra¿any syr". :wink:
Mam szacunek dla odmiennych postaw.
Ale równie¿ ca³kowicie rozumiem Dorotê.
Dla mnie osobi¶cie góry i alkohol po prostu do siebie nie pasuj±.
I podoba³o mi siê to co napisa³a Dorota. Ja w górach równie¿ zupe³nie nie potrzebujê "wzmacniaczy wyobra¼ni".
Natomiast nie cierpiê alkoholu, je¿eli z powodu czyjego¶ pijañstwa, lub popijania kto¶ inny odczuwa dyskomfort, spó¼nia siê, denerwuje siê, nara¿a na niebezpieczeñstwo siebie lub innych itd.
W ¿adnym miejscu nie napisa³am ¿e ci co pij± to nie s± "prawdziwi ludzie gór".
Ja w ogóle uwa¿am ¿e nie ma takich zwierz±t jak "prawdziwi ludzie gór".
Pozdrowienia
Basia
A czy picie na szlaku jest bardziej nieobyczajne ni¿ w pracy, pod sklepem, w parku, w ¶rodkach transportu publicznego, na spacerze z dzieckiem, w domu przy dziecku... które pó¼niej ryczy i trzeba je gruchn±æ by uciszyæ, w szkole, na pla¿y, w kinie, w teatrze, na stadionie, hali sportowej czy na stoku narciarskim przed zjazdem? To norma przecie¿, nawet nie jest wstydem, ¿e tak siê naj...³o, ¿e "haftuje" siê publicznie, ¿e le¿y pokotem. Fajnie nawet opisaæ na Forum, ¿e w plecaku zamiast napoju izotonicznego jest browar, który ju¿ na pocz±tku dla fajno¶ci trzeba obaliæ. U wiêkszo¶ci Polaków jest na to przyzwolenie i tak± ma ta wiêkszo¶æ mentalno¶æ! Nie podoba siê to?... to sp...., nie patrz siê, nie reaguj, skrêæ, omiñ, przeskocz, zabij w my¶lach. Nie patrzy siê pod k±tem, ¿e to ¼le wygl±da, ¿e nale¿y wypiæ wtedy kiedy jest na to okoliczno¶æ, miejsce i przyzwolenie do tego, ¿e mo¿na inaczej. Nie powiem... jest lepiej ni¿ kiedy¶ i tutaj widzê nadziejê chocia¿ ta czasami jest matk± g³upich. Wielu ju¿ kuma, ¿e mo¿na inaczej, a tym co nie kumaj± ¿yczyæ by coraz mniej bra³o z nich naukê i mia³o inne spojrzenie.
Chyba za du¿o powiedzia³em ;)
By³ to dla mnie szok. Wszyscy ci ludzie, m³odzi, starzy - odziani w kostiumy "prawdziwych turystów", tak normalnie grzali wódê.
Musia³am to napisaæ i zadaæ na Forum pytanie, czy mo¿e co¶ siê w tych naszych Górach zmieni³o? Czy ja o czym¶ nie wiem? Czy to jest jaki¶ nowy "kultowy" obyczaj?
. S³usznie zadajesz to pytanie. To nie jest nic innego jak zwyczajne chamstwo. Bo nawet je¶li kto¶ lubi napiæ siê na szlaku, to powinien to robic w taki sposób by innym nie zak³ócaæ spokoju ponad niezbêdn± miarê. I nic do rzeczy nie ma to czy kto¶ lubi alkohol czy jest wrêcz abstynentem. Jak siê ma klasê, to widac to nawet na Dwerniku Kamieniu, jak komus tego brakuje to widaæ to ju¿ na asfalcie w Dwerniku.
Buba bardzo mi przykro, ¿e tak zrozumia³a¶ mnie, mój w±tek... Ja nie mam radykalnych pogl±dów. Na prawdê. Ja tylko tak ze swojej strony - po prostu chcia³am podzieliæ siê z kim¶ swoimi wra¿eniami. Zbulwersowa³o mnie to zjawisko. I gdzie i komu mam to opowiedzieæ? Chcia³am tylko poznaæ opiniê innych bieszczadników.
I pozna³am.
Jedno jest pewne - nie zabiorê flaszki z wódk± na nastêpne moje bieszczadzkie ¶wiêto... pewnie ze forum jest po to by dzielic sie pogladami i poznawac opinie innych. po to jest :) nie wszyscy musza miec takie same zdanie.. nie ma powodu byc ci przykro..fajnie ze zaczelas taki watek
wedlug mnie kazdy powinien znac granice ktorych nie powinien przekraczac, aby nie zaszkodzic sobie ani nie stac sie klopotem dla innych.. mnie w zyciu tez pare razy zdarzylo sie te granice przekroczyc ale zwykle swiadomie bo po prostu chcialam wiedziec gdzie sa... i nie bylam wtedy dla nikogo ciezarem i klopotem.. kazdy powinien wiedziec co mu sluzy..jak komus szkodza pomidory to powinien ich unikac.. ja np. nie zjem, zwlaszca w gorach potrawy z groszkiem zielonym bo zrobie zle sobie i innym wspoltowarzyszom wyprawy.
moze mialam w zyciu szczescie bo raczej prawie zawsze alkohol kojarzy mi sie z milymi doznaniami, impreza w fajnym gronie, poznawaniem nowych ludzi, ciekawymi rozmowami..
i przewaznie w gory zabieram jakas butelke... ale nikomu na sile jej nie wlewam do gardla.. tak samo jak nie lubie zeby mnie ktos namawial do picia jak nie mam ochoty.. jak rowniez nie pozwalal czegos wypic gdy mam..;)
wedlug mnie mozna fajnie spedzic czas na noclegu bez alkoholu, jak rowniez fajnie przejsc trase po wypiciu pol butelki.. kazdy przypadek jest inny i nie ma reguly.. zalezy od czlowieka i jego zdolnosci oceny sytuacji, logicznego myslenia i kultury osobistej
S³usznie zadajesz to pytanie. To nie jest nic innego jak zwyczajne chamstwo. Bo nawet je¶li kto¶ lubi napiæ siê na szlaku, to powinien to robic w taki sposób by innym nie zak³ócaæ spokoju ponad niezbêdn± miarê. I nic do rzeczy nie ma to czy kto¶ lubi alkohol czy jest wrêcz abstynentem. Jak siê ma klasê, to widac to nawet na Dwerniku Kamieniu, jak komus tego brakuje to widaæ to ju¿ na asfalcie w Dwerniku. Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji.
To norma przecie¿, nawet nie jest wstydem, ¿e tak siê naj...³o, ¿e "haftuje" siê publicznie, ¿e le¿y pokotem.) no to wspolczucia jak tylko z takim stanem ci sie kojarzy picie ;) jesli ktos tak ma faktycznie powinien unikac kazdego trunku... a nawet czekoladek z adwokatem ;)
Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji.
swiete slowa!!! poki pies nie probuje cie ugryzc, nie wyje nocami, pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania, a chlopak tuli sie tylko do swojej dziewczyny - to chyba wszytsko jest w porzadku???
¦ledzê sobie tê dyskusjê i nie strzymam, ¿eby siê nie wtr±ciæ.
Osobi¶cie popieram Basiê rêcamy i nogamy. Nie ma nic dla mnie gorszego, jak góry i alkohol (na szlaku). I prywatnie i s³u¿bowo - prowadz±c grupê.
Je¿eli prowadzê grupê to wymagam od niej bezwzglêdnej abstynencji. Tym bardziej, ze w tych krêgach, w jakich siê obracam, rajdy i wyjazdy w ramach ko³a s± bezalkoholowe. Sama prowadz±c, bezwzglêdnie nie pijê i nie pozwalam moim uczestnikom. Osoba pij±ca w grupe stwarza zagrozenie dla siebie, a tak¿e dla mnie - poniewa¿ to ja bêde potem musia³a j± ratowaæ, moze kosztem innych ludzi.
Prywatnie - od jakiego¶ czasu nie pijê w ogóle - nie z za³o¿enia, ale z wyboru. Co oznacza, ¿e czasem mo¿e mi siê zdarzyæ, jak najdzie ochota, a zdarza sie to rzadko. W górach - moge policzyæ na palcach jednej rêki sytuacje, kiedy u¿y³am jakiegokolwiek alkoholu. I nie akceptujê termosów z rozgrzewaczem - to jest zupe³nie bezcelowe, a wrêcz niebezpieczne, szczególnie zim±.
Nie zabroniê otoczeniu piæ, niech sobie pije - jego sprawa. Ale uwa¿am to za bezsens - i jest to moje prywatne zdanie.
Wiem, ze nara¿am siê tu wielu osobom, ale przeprowadzi³am na ten temat ju¿ wiele dyskusji - w róznych krêgach, tak¿e przewodnickich. I nie podoba mi siê taki sposób spêdzania czasu, w którym bez wódki nie ma rozmowy czy zabawy. Uwa¿am, ¿e mo¿na chodziæ po górach nie nosz±c ze sob± piwa ani flaszki. Od lat ten sposób uprawiam. Nie wp³ynê na innych - podkre¶lam - nie zabroniê nikomu, ale swoje zdanie mam.
I mam jeszcze wra¿enie, ze czêsto nie by³oby picia, gdyby nie jedna, dwie osoby, któe namawiaj± a inne boj± siê wy³amaæ i powiedziec - nie, ja nie pijê. Zasada spo³eczna. Proste.
Nie mówiê, ¿e jestem ¶wiêta - za mn± jest troche doswiadczeñ - tak¿e alkoholowych. I uwa¿am, ¿e góry i alkohol w moim przypadku w parze nie id±. I kropka. A osoby pij±ce na szlaku stwarzaj± zagro¿enie - dla siebie, dla otoczenia, dla GOPRu, który mo¿e ich potem potencjalnie ¶ci±gac.
Chyba siê narazi³am, ale od dawna ju¿ swojego zdania nie ukrywam. Na szczê¶cie - wiele osób siêz tym godzi, ale i tak robi± swoje. Nie moja to sprawa i nie moje to zycie. Tylko czasem siê mog± razem spl±taæ... Ot co...
Dorota ma sporo racji. Tu raczej nie chodzi o to, ¿e kto¶ sobie wychyli kielicha czy piwko, kontempluj±c pejza¿e, nikomu nie wadz±c i niczemu nie zagra¿aj±c. Po to jest alko. Bez ró¿nicy - na szlaku, w schronisku czy pensjonacie. Wolna wola, o ile zna siê umiar.
Tu chodzi o stada pij±ce bez umiaru i ¶wiadomo¶ci, ¿e imprezowanie na szlaku niesie z sob± jakby wiêksze ryzyko. W ostatni weekend widzieli¶my takie obrazki na Bukowym Berdzie - idziemy w jedn± stronê: turysty siedzo, rzucajo miêsem i poci±gajo z flaszki. Idziemy w drug± stronê: ju¿ smacznie chrapio na go³ej ziemi. Albo radosne za³ogi z zamglonym wzrokiem, zaczepiaj±ce wszystkich id±cych z przeciwka, bo kto¶ im powiedzia³, ¿e w górach tak trzeba. Sorry, ale to nie s± przyjazne zachowania na szlaku, to jest odra¿aj±ca pijacka wylewno¶æ, która mo¿e budziæ co najwy¿ej politowanie. S³abe to - i pod wzglêdem estetyki, i zagro¿enia.
No i zgadzam siê, ¿e kiedy¶ - przynajmniej w Bieszczadach - zjawisko takie wystêpowa³o rzadziej, albo prawie wcale. Ale weekendowa turystyka by³a tu rozpowszechniona jakby mniej.
Tak jak zwyczajnym chamstwem jest ka¿de nieposzanowanie drugiego cz³owieka.
Spotka³am siê ju¿ z tym, ¿e innym turystom nie podoba siê matka karmi±ca swoje maleñstwo piersi±, pies w górach, g³o¶ny ¶miech, tul±ca siê do ch³opaka dziewczyna, niepe³nosprawni na szlakach itd.
Mo¿e trochê wiêcej tolerancji. Na prawdê trudno porównywaæ "tolerancjê" dla osób pij±cych z "tolerancj±" dla osób niepe³nosprawnych na szlakach.
Mnie np. widok matki karmi±cej specjalnie nie przeszkadza, ale wzbudza we mnie pewne drobne za¿enowanie.
Przecie¿ ka¿da kobieta mo¿e robiæ to dyskretnie a nie za przeproszeniem wywalaæ na wierzch od razu ca³± pier¶.
Ja swoje dzieci te¿ karmi³am gdzie¶ w górach, ale po prostu siada³am w odosobnionym miejscu i narzuca³am swojego widoku innym.
Zawsze mo¿na tak zrobiæ.
To jest wg mnie czynno¶æ bardzo intymna, tak jak np. poca³unek.
Te¿ nie lubiê siê ca³owaæ publicznie i nigdy tego nie robi³am.
Za przeproszeniem (bo porównanie trochê idiotyczne) - kupy te¿ nikt publicznie nie robi, bo to czynno¶æ intymna.
Nie mia³abym ¿adnej tolerancji dla osoby robi±cej na ¶cie¿ce kupê.
Ale poniewa¿ ogólnie jestem bardzo tolerancyjna :mrgreen: to kiedy widzê karmi±c± matkê lub ca³uj±cych siê ludzi to nie zwracam im uwagi, a dyskretnie odwracam g³owê.
Psy w górach przeszkadzaj± mi czasem bardzo - g³ównie rumuñskie psy pasterskie. :evil:
Inne - przeszkadzaj± mi wtedy kiedy obszczekuj±, obw±chuj± innych ludzi (a w szczególno¶ci mnie) i nie s³uchaj± swojego w³a¶ciciela. Kiedy¶ taki piesek na mnie skoczy³ i z rado¶ci chyba mnie przewróci³ (nie robi±c poza tym krzywdy). To mi ju¿ do¶æ mocno przeszkadza³o.
Przeszkadza mi na górskich trasach nadmiar ludzi, przeszkadzaj± g³o¶ne ¶miechy i krzyki (a podpici ludzie z regu³y g³o¶no rozmawiaj± i krzycz±).
Je¿eli kto¶ sobie cichcem poci±gnie z buteleczki no bo ju¿ musi - nie przeszkadza mi zupe³nie dopóki nie stwarza problemu dla innych.
Ale niestety moje smutne do¶wiadczenie mówi mi, ¿e zazwyczaj bywa tak, ¿e po jakim¶ czasie - stwarza.
A to co piszesz o osobach - niepe³nosprawnych na szlakach - to siê nijak ma do tego w±tku i w ogóle niepotrzebnie piszesz o tym w tym konkretnym w±tku.
Mia³am t± przyjemnosæ prowadziæ w górach kilka razy osoby niepe³nosprawne i na prawdê nie spotka³am chyba osób tak ch³on±cych to wszystko co siê dzieje w górach, co widzieli i odczuli.
Pozdrowienia
Basia
swiete slowa!!! poki pies nie probuje cie ugryzc, nie wyje nocami, pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania, a chlopak tuli sie tylko do swojej dziewczyny - to chyba wszytsko jest w porzadku??? Cos mi sie zdaje, ¿e nie. Zasada z³otego ¶rodka widocznie w górach nie zprawdza siê. Tylko skrajno¶ci. Absolutna trze¼wo¶æ lub spicie siê jak ¶winia. :mrgreen:
pijani turysci nie przymuszaja cie do wspolnego biesiadowania,
Nie - wystarczy ze wrzeszcz± i wyj± ca³± noc w bacówce do której Ty przysz³a¶ spaæ po ca³ej nocy spêdzonej w podró¿y (mia³am tak w tym roku w Górach Choczañskich).
Nawet bardzo grzeczni byli, ust±pili mnie i kole¿ance miejsce na ³awie.
Co z tego, kiedy do 4 w nocy wyli przeboje w stylu: "Whisky moja ¿ono".
B.
Nie - wystarczy ze wrzeszcz± i wyj± ca³± noc w bacówce do której Ty przysz³a¶ spaæ po ca³ej nocy spêdzonej w podró¿y (mia³am tak w tym roku w Górach Choczañskich).
Nawet bardzo grzeczni byli, ust±pili mnie i kole¿ance miejsce na ³awie.
Co z tego, kiedy do 4 w nocy wyli przeboje w stylu: "Whisky moja ¿ono".
B. a ja wypraktykowalam ze na taka okazje najlepiej zabrac rowniez namiot.. imprezujesz w bacowce dopoki ci sie podoba , masz ochote pospiewac i pogadac, a gdy zachce sie spac zawsze mozna zapbrac namiocik i postawic gdzies w lesie nieopodal. I zawsze woze w gory stopery do uszu, kilka kompletow, bo zawsze mozna komus uzyczyc..I wtedy jeden drugiemu nie przeszkadza..a pospiewac w bacowce tez jest fajnie :) ja przynajmniej lubie :)
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok Bo¿e ile ja nocy nie przespa³am przez chrapanie. Precz z chrapi±cymi. Gdy dr± buziê zawsze mo¿esz pój¶æ i wydrzeæ siê albo do nich do³±czyæ siê. Gdy chrapi± nie wypada.
Basia po prostu mo¿esz omijaæ miejsca, w których odbywaj± siê libacje.
Opowiem Wam jedn±, my¶lê ciekaw±, historiê jaka spotka³a mnie, gdy pewnej zimowej nocy (gdzie¶ ko³o pó³nocy) dotar³em do jednego z beskidzkich schronisk na szczycie pewnej góry. Rozgo¶ci³em siê w do¶æ obszernej wieloosobowej izbie, po chwili do³±czyli do mnie jacy¶ dwaj goprowcy. Siedzimy sobie zaparzaj±c czaja i pieprzymy o jakich¶ pierdo³ach. W tym samym czasie w schronisku trwa³a jaka¶ przewodnicka biba jedynego s³usznego towarzystwa. W pewnym momencie co¶ nam zaczyna siurczyæ po drzwiach. Z ciekawo¶ci jeden z goprowców zamaszy¶cie uchyla drzwi nie urywaj±c przy tym prawie pr±cia pewnemu starszemu jegomo¶ciowi obwieszonemu odznakami turystycznymi niczym ruski genera³, który po nadu¿yciu etanolu postanowi³ oddaæ mocz pod "naszymi" drzwiami.
Wszystko jest dla ludzi. Jedni wiedz± ile wypiæ, jedni nawet gdy wypij± s± nieszkodliwi, inni jak wypij± okazuje siê, ¿e s± ¶winiami (nie mam nic do przedstawicieli rzêdu parzystokopytnych z rodziny ¶winiowatych), a jeszcze inni nie musz± w cale wypiæ, bo i tak widaæ, ¿e s± ¶winiami. Ka¿dy ma swój rozum i ¶wiata nie uzdrowimy. Wypicie kielonka z przyjació³mi spotkanymi po drodze nie s³u¿y i nie ma na celu wprowadzenia siê w amok alkoholowy. Spo¿ywanie etanolu nabiera sensu tylko w dwóch sytuacjach:
1. Gdy trunek, w któerego sk³ad wchodzi etanol ma nadzwyczajne walory smakowe, lub...
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Poza tym od strony fizjologicznej etanol jest zwyk³ym narkotykiem, którym do woli mo¿emy siê raczyæ.
a jesli chodzi o klopoty ze spaniem w chatkach czy bacowkach zwykle bardziej mi przeszkadza chrapanie niz gitara i spiewy w pomieszczeniu obok Mi akurat chrapanie nie przeszkadza w ogóle (ale to chyba kwestia przyzwyczajenia, bo mój m±¿ chrapie).
Natomiast wycie przeszkadza mi bardzo.
W opisanej sytuacji by³o tak, ¿e ja z kole¿ank± planowa³am nocleg w konkretnej bacówce, któr± zna³am wcze¶niej.
Kiedy oko³o pó³nocy (po poprzedniej nocy prawie nieprzespanej) dosz³y¶my na miejsce tam by³o ju¿ mocno wstawione, kilkunastoosobowe towarzystwo.
Jak pisa³am byli dla nas grzeczni, ust±pili nam miejsca w ¶rodku bacówki. No co z tego, kiedy spaæ siê tam nie da³o, wcale a wcale.
Kiedy kto¶ ryczy na ca³e gard³o w odleg³o¶ci 5 m ode mnie (a drewniana ¶cianka bacówy jest cienka) to stopery nic nie pomog±.
Oprócz ryczenia nic zdro¿nego nie robili.
A ja na ¿adn± imprezê absolutnie chêci nie mialam, chcia³am siê zwyczajnie wyspaæ.
Gadanie w tej sytuacji nie pomaga³o, bo oni ju¿ byli pijani, uciszali siê na chwilê a potem ryczeli znowu.
Rozwa¿a³y¶my ju¿ z kole¿ank± po prostu wyniesienie siê stamt±d, ale by³y¶my bardzo zmêczone a do najbli¿szego miejsca "pod dachem" by³o 2 godz. drogi.
Pozdrowienia
Basia
Basia po prostu mo¿esz omijaæ miejsca, w których odbywaj± siê libacje.
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B.
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Poza tym od strony fizjologicznej etanol jest zwyk³ym narkotykiem, którym do woli mo¿emy siê raczyæ. symboliczny sens.. :) zupelnie przypomnialo mi sie spotkanie z pewnymi ³emkami w regetowie, ktorzy za alkoholem nie przepadali, bo ma sie po nim kaca, jest niesmaczny itp ale za to poczestowali nas kropk± :D wlasnie oni mowili cos o symbolicznym sensie i nie mylili sie.. to byla wspaniala impreza, jedyna w swoim rodzaju!
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B. czasem wiadomo :) jest pare takich chatek w gorach gdzie jak sie jedzie to wiadomo po co.. i wiadomo ze nie siedzi sie tam przy herbacie, w nocy sie spiewa, gra i malo spi. Pamietam jak pare lat temu w chatce AKT w karkonoszach jakis koles poszedl poskarzyc sie do chatkowego ze jest 22 a tu ktos gra na gitarze i mu to przeszkadza.. chatkowy doznal takiego szoku ze zaniemowil na pol godziny, ze ktos wogole przyjechal tam spac..
a z bacowkami to rzeczywiscie loteria.. acz ja raczej trafialam na dwa przypadki
- bacowka pusta
- bacowka z ludzmi= impreza
no sa jeszcze bacowki z pasterzami w srodku, acz w takich bacowkach to juz totalnie sie nie da przesiedzic przy herbacie.. wiec jak chce spac to takie omijam szerokim ³ukiem ;)
A sk±d wiadomo gdzie bêdzie libacja ?
B. Je¶li w budynku odbywa sie jaka¶ impreza, która mi przeszkadza to omijam ten budynek. Zawsze mo¿na siê zdrzemn±æ w lesie. Poza tym sama mówisz, ¿e byli dla Was mili, a ¿e chcieli sobie pokrzyczeæ... Przecie¿ to nic zdro¿nego. Gdybyscie by³y na prawdê zmêczone to walnê³yby¶cie w kimono i tyle...
Poza tym to po przejrzeniu wcze¶niejszych postów dochodzê do wniosku, ¿e nie bardzo ma sens ta ca³a dyskusja. Nikt nikogo na si³ê nie przekona. Ka¿dy w inny sposób rozumie degustacjê napojów z etanolem w sk³adzie. A tak na marginesie to wspomnê ¿e wal± wszêdzie i do od czasów Noego. Nie widzê ró¿nicy pomiêdzy Bieszczadami a innymi zak±tkami Karpat. Generalnie pij± mniej tam, gdzie mniej ludzi jest. Chyba nie zdarzy³o mi siê ³ykn±æ odrobinki tylko w Gorganach. Oczywi¶cie ca³y czas mówiê o najprawdziwszych z prawdziwych turystów, którymi s± ci, co wedruj± ¶cie¿kami górskim.
Chyba nie zdarzy³o mi siê ³ykn±æ odrobinki tylko w Gorganach. . a byles w chatce lesnikow za osmo³oda? tam gdzie sie konczy blotnista droga na gruzawik a zaczynaja lesne sciezki na ihrowiec? tam czesto pomieszkuja drwale ktorzy baaardzo lubia czestowac turystow :) a z zapasem na droge to faktycznie by trzeba byc desperatem zeby po gorganach wodke nosic a nie wode ktorej tez brakuje (jak ciezar zblizony! a do sklepu daleko!
No Marcin dlatego omijam schroniska szlaki, turystów, goprowców i przewodników a jak musze to kimam w lesie
a byles w chatce lesnikow za osmo³oda? tam gdzie sie konczy blotnista droga na gruzawik a zaczynaja lesne sciezki na ihrowiec? tam czesto pomieszkuja drwale ktorzy baaardzo lubia czestowac turystow :) a z zapasem na droge to faktycznie by trzeba byc desperatem zeby po gorganach wodke nosic a nie wode ktorej tez brakuje (jak ciezar zblizony! a do sklepu daleko! Ot taka ju¿ go¶cinno¶æ naszych wschodnich s±siadów.
Poza tym z wod± nie jest a¿ tak ¼le. Trzy litry w plecaku na g³owê to nie a¿ tak wiele, a w ci±gu dnia zawsze mija siê kilka ¼róde³ek i potoków.
Choæ kiedy¶ jak ze znajomymi z Ukrainy robili¶my pierogi ruskie na ognisku to by³em ¶wiadkiem, jak u pasterzy dokonali wymiany - 1.5 litra spirtu za 1.5 litra ¶mietany.
Spo¿ywanie etanolu nabiera sensu tylko w dwóch sytuacjach:
1. Gdy trunek, w któerego sk³ad wchodzi etanol ma nadzwyczajne walory smakowe, lub...
2. Gdy spo¿ywaniu etanolu nadaje siê jaki¶ symboliczny sens.
Doda³bym trzeci± ewentualno¶æ:
3. Kiedy proces otrzymywania zacnego trunku okupiony zosta³ d³ugoletnimi do¶wiadczeniami z receptur± , wieczorami spêdzonymi na obs³udze skomplikowanej aparatury w ¶cis³ej konspiracji, niezliczonym degustacjom maj±cym na celu uzyskanie doskona³ych walorów smakowo-zapachowych, nara¿aniem w³asnego zdrowia i wolno¶ci kosztem uzyskania kilkuset ml zniewalaj±cego p³ynu.
To tez powinno uzasadniaæ publiczn± degustacjê ;).
Tak czytam te biadolenia przewodników z powodu pijañstwa w¶ród turystów. I prawdê powiedziawszy ¶miaæ mi siê chce. Jeste¶cie przewodnikami, w górach pierwszymi po Bogu. Musicie sobie ludzi podporz±dkowaæ.
Specjalizujê siê w obs³udze grupi ntegracyjnych, gdzie czasami alkohol leje siê strumieniami. Jest jedna zasada. W górach nie chleje siê. Maj± wybór albo chlanie albo góry. Co¶ za co¶. Jak ostro pij± to imprezka w knajpie, jak chc± chodziæ po górach, braæ udzia³ w programie to musz± byæ trze¼wi. Prawie nigdy nie mam z tym problemów. Raz czy dwa odebra³am butelkê i na oczach grupy wyla³am wódê. Raz czy dwa nietrze¼wych zostawi³am w autokarze. Raz czy dwa odmówi³am wej¶cia w góry ze wzglêdu na bezpieczeñstwo. Raz czy dwa nastêpnego dnia do grupy,która mi podpad³a wys³a³am najgorszego przewodnika w Bieszczadach. Nie mo¿na milczeæ w trakcie, bo jeszcze grupa obrazi siê, a organizator nie da dalszych zleceñ. A co do zachowanie poni¿ej 550 m to pragnê przypomnieæ Wam, ¿e nam p³ac± niez³± kasê zapracê. Do naszych obowi±zków s³u¿bowych nale¿y znosiæ pijañstwo turystów. Nie mo¿na braæ pieniêdzy, a potem biadoliæ i¿ grupy s± be.
Doda³bym trzeci± ewentualno¶æ:
3. Kiedy proces otrzymywania zacnego trunku okupiony zosta³ d³ugoletnimi do¶wiadczeniami z receptur± , wieczorami spêdzonymi na obs³udze skomplikowanej aparatury w ¶cis³ej konspiracji, niezliczonym degustacjom maj±cym na celu uzyskanie doskona³ych walorów smakowo-zapachowych, nara¿aniem w³asnego zdrowia i wolno¶ci kosztem uzyskania kilkuset ml zniewalaj±cego p³ynu.
To tez powinno uzasadniaæ publiczn± degustacjê ;). Ja bym powiedzia³, ¿e ta trzecia ewentualno¶æ jest kwintesencj± tre¶ci dwóch pierwszych. :wink:
Raz czy dwa odebra³am butelkê i na oczach grupy wyla³am wódê. e. o kurcze! jak na wycieczce szkolnej! ale jak mozna doroslym ludziom cos odebrac i wylac?? to chyba troche nie w porzadku... jezdze troche na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem ale nigdy zaden sie nie posunal do zagladania ludziom w butelke, termos czy kanapke.. a tym bardziej odbieranie czegos.. bo jak ? si³±?? czy po kryjomu z plecaka??
Ot taka ju¿ go¶cinno¶æ naszych wschodnich s±siadów.
. od tej goscinnosci to sie czasem opedzic nie mozna.. jak niesiesz juz w plecaku 3 kilo jablek a nastepna babuszka ci sliwki przynosi a ty juz ledwo plecak niesiesz ;)
no a tego ze polacy maja chyba troche gorszy metabolizm alkoholu (albo mniejsza praktyke) to juz calkiem zrozumiec nie moga ;) ale i tak kocham wschod :)
o kurcze! jak na wycieczce szkolnej! ale jak mozna doroslym ludziom cos odebrac i wylac?? to chyba troche nie w porzadku... jezdze troche na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem ale nigdy zaden sie nie posunal do zagladania ludziom w butelke, termos czy kanapke.. a tym bardziej odbieranie czegos.. bo jak ? si³±?? czy po kryjomu z plecaka?? Jak to jak? Podchodzê, biorê butelkê z rêki, przechylam j± i wylewam.
Po co mam zagl±daæ. Dowody s± w rêkach. Umowa jest jasna. Kto¶ j± ³amie i ponosi tego konsekwencjê.
Jak to jak? Podchodzê, biorê butelkê z rêki, przechylam j± i wylewam.
Po co mam zagl±daæ. Dowody s± w rêkach. Umowa jest jasna. Kto¶ j± ³amie i ponosi tego konsekwencjê. aha! to przed rozpoczeciem wycieczki zapowiadalas ze nie mozna pic? i byla umowa? to troche zmienia sprawe.. zwykle jak jezdzilam na autkarowki czy z biurem podrozy to nikt nie zabranial i w planie wycieczki tez ni slowa nie bylo. Stad moje zdziwienie.. jedynie rajdy ze studenckich kol przewodnickich byly naszpikowane skrajn± wojujaca abstynencj±.. wiec zawsze jak juz jezdzilam to jako wolny strzelec towarzyszacy a nie uczestnik i nie mieli na mnie haka ;)
No no..dyskusja i temat jak kij w mrowisko...nie ma co biadolic, ze kielonek wypity na szlaku to cos niemoralnego - no kurna przeciez bez przesady! co w tym zlego?
W ostatni wykend z mezykiem zapodalismy sobie odrobinê wisnioweczki
wlasnie na Bukowym ( ale to nie my lezelismy na szlaku:twisted:) i bylo pieknie..pewnie, ze nikt nie mowi o chlaniu na umór..ale moje zdanie jest takie, ze jedna lufka na rozgrzanie nie stanowi zagrozenia ani dla mnie ani dla przyrody..ozywionej i nieozywionej...
a znam jednego przewodnika - z prawdziwego zdarzenia takiego co to jak mu sie wlaczy szwendala, to mus - on ma swoje haslo, ktore pewnie zaraz stanie sie w tej dyskusji ogniskiem zapalnym - ale un mowi tak: bo wiecie co z tego chodzenia jest tak naprawde najlepsze? Najlepsze z tego chodzenia to jest to picie:twisted:
nio.
Proponuje nie rozdierac szat nad wypitym browarkiem czy kielonkiem - kazdy odpowiada za siebie, znam tez takich co maja GPS do mierzenia kolejnego kilometra zeby go uczcic, ale to ich sprawa...tak czy siak - jak sie zna umiar, to wszystko jest dla ludzi
pozdrówka
aha! to przed rozpoczeciem wycieczki zapowiadalas ze nie mozna pic? i byla umowa? to troche zmienia sprawe.. zwykle jak jezdzilam na autkarowki czy z biurem podrozy to nikt nie zabranial i w planie wycieczki tez ni slowa nie bylo. Stad moje zdziwienie.. jedynie rajdy ze studenckich kol przewodnickich byly naszpikowane skrajn± wojujaca abstynencj±.. wiec zawsze jak juz jezdzilam to jako wolny strzelec towarzyszacy a nie uczestnik i nie mieli na mnie haka ;) Chodzi o umiar. W górach mo¿na wypiæ kieliszek ewntualnie dwa lub piwo ale ju¿ nie mo¿na wychlaæ ca³ej butelki na g³owê. Poza tym na alkohol trzeba sobie zas³u¿yæ. Najlepiej smakuje po zej¶ciu z gór, w fajnej knajpce. Poza tym wej¶cie górskie jest tylko pewnym elementem programu. Przewa¿nie go¶cie maj± wieczorn± imprezê.
Lucyno zabra³a¶ komu¶ wódke i wyla³a¶ j±? Gdzie tak opisywane przez ciebie poszanowanie drógiego cz³owieka? Gdzie ta tolerancja? Mo¿e ten cz³owiek chcia³ tylko jednego baniaczka - o tak, na rozgrzanie? Os±dzi³a¶ go i wykona³a¶ wyrok?
Piszesz ró¿ne dziwne, czasem sprzeczne ze sob± pogl±dy.
A wracaj±c do tematu, równie¿ spotykam siê z takimi zachowaniami na szlaku, mo¿e nie a¿ tak strasznie drastycznymi ale siê spotykam. Nie mo¿na oczywi¶cie wrzucaæ wszystkich do jednego worka. Szanuje opinie wszystkich na forum - ja przychylam siê do zdania tych, którzy uwarzaj±, ¿e alkohol w górach to nie jest dobry pomys³.
Lucyno zabra³a¶ komu¶ wódke i wyla³a¶ j±? Gdzie tak opisywane przez ciebie poszanowanie drógiego cz³owieka? Gdzie ta tolerancja? Mo¿e ten cz³owiek chcia³ tylko jednego baniaczka - o tak, na rozgrzanie? Os±dzi³a¶ go i wykona³a¶ wyrok?
Piszesz ró¿ne dziwne, czasem sprzeczne ze sob± pogl±dy.
A wracaj±c do tematu, równie¿ spotykam siê z takimi zachowaniami na szlaku, mo¿e nie a¿ tak strasznie drastycznymi ale siê spotykam. Nie mo¿na oczywi¶cie wrzucaæ wszystkich do jednego worka. Szanuje opinie wszystkich na forum - ja przychylam siê do zdania tych, którzy uwarzaj±, ¿e alkohol w górach to nie jest dobry pomys³. Nie widzê sprzeczno¶ci w swoich pogl±dach. Ró¿nicê pomiêdzy wypiciem przys³owiowego kieliszka, a uchlaniem siê wyja¶ni³ Marcin Scelina i Polej. Je¿eli tego nie jeste¶ wstanie zrozumieæ to mówi siê trudno.
Je¶li w budynku odbywa sie jaka¶ impreza, która mi przeszkadza to omijam ten budynek. Zawsze mo¿na siê zdrzemn±æ w lesie. Poza tym sama mówisz, ¿e byli dla Was mili, a ¿e chcieli sobie pokrzyczeæ... Przecie¿ to nic zdro¿nego. Gdybyscie by³y na prawdê zmêczone to walnê³yby¶cie w kimono i tyle...
Przepraszam, ale w tym wypadku nie rozumiem.
Dlaczego niby ja mam omijaæ miejsca w których chcê byæ dlatego, ¿e kto¶ inny w tych miejscach zachowuje siê niekulturalnie ?
(ot choæby jak opisa³e¶ szcza pod drzwiami)
Gdyby tak by³o - musia³abym omijaæ coraz to wiêcej i wiêcej miejsc w górach.
W sumie to w³a¶ciwie tak jest. Omijam miejsca w których wiem, ¿e mogê siê spodziewaæ libacji. W ten sposób omijam coraz wiêcej miejsc.
¯eby nie by³o, ¿e tylko marudzê - ja te¿ bardzo lubiê od czasu do czasu poimprezowaæ w górach (nawet nie koniecznie przy alkoholu, ale chodzi np. o g³o¶ne ¶piewanie), ale wtedy kiedy siê umawiamy na imprezê wybieramy miejsce, które mamy "na wy³±czno¶æ" i zwyczajnie wszyscy uczestnicz±cy nastawiaj± siê na to, ¿e bêdzie siê ¶piewaæ do rana. Nikomu wtedy nie przeszkadzamy.
Takich imprez nie robimy na ogó³ w ogólnodostêpnych schroniskach, a je¿eli nawet - to w listopadzie, kiedy innych turystów tam nie ma.
W naszej chatce w Lachowicach czêsto bywaj± imprezy ca³onocne, ale jakby kto¶ chcia³ spaæ (lub przyje¿d¿a z ma³ymi dzieæmi) to jest wydzielone jedno pomieszczenie, odleg³e od miejsca w którym siê ¶piewa.
W tym pomieszczeniu jest cicho i mo¿na spaæ.
W sumie wszystko siê sprowadza do tego "¿yj i daj ¿yæ innym", a nie wszyscy tego niestety przestrzegaj±.
Jednak doskonale rozumiem, ze marudzenie tutaj na forum i tak nic nie da.
Pozdrowienia
Basia
W naszej chatce w Lachowicach czêsto bywaj± imprezy ca³onocne, ale jakby kto¶ chcia³ spaæ (lub przyje¿d¿a z ma³ymi dzieæmi) to jest wydzielone jedno pomieszczenie, odleg³e od miejsca w którym siê ¶piewa.
W tym pomieszczeniu jest cicho i mo¿na spaæ.
niby ktore to pomieszczenie?? bo ja go nie odnalazlam.. o pewnej godzinie mi sie na imprezach wlacza instynkt szukania cichego miejsca ale akurat na adamach go nie odnalazlam (zima oczywiscie bo latem to sa tez komorki na drewno :) a akurat na adamach zgubilam stopery do uszu ;) widzialam ze dzieciaki to spaly na gorze, w tym mniejszym pomieszczeniu za drzwiami, ale cicho to tam nie bylo... ale dzieciaki przyzwyczajone spaly jak aniolki. Mnie zasnac sie nie udalo, ale nie wpadlam na to zeby isc i komus psuc impreze bo spiewa (i to ladnie) o 3 w nocy..) jak jade do chatki to sie na to nastawiam.
:wink:
Uff !
'Przebrn±³em"przez te osiem stron. Tak siê zastanawiam (zawsze przy tego typu "dyskusjach") "dlaczego nie potrafimy piêknie ró¿niæ siê"(cyt.)(dotyczy to tego jak i ka¿dego innego tematu gdzie zamiast konkretnej..... pojawiaj± siê "pouczaj±ce"innego.
S± co lubi± i s± co nie . Ale to nie powód do .... "takiej"..... .
Zakoñczmy t± .......... (nie naprawimy ......innych t± .... )
Pozdrawiam PF
ps
....I kto to ..... :wink: .... ten co ..... . Ci co mnie nieco znaj± ... pewnie siê ... u¶miechn±
W górach mo¿na wypiæ kieliszek ewntualnie dwa lub piwo ale ju¿ nie mo¿na wychlaæ ca³ej butelki na g³owê. \. wiesz, to chyba tez nie do konca tak.. zalezy od czlowieka.. jeden wypije male piwo jest uchlany jak swinia a drugi cala butelke wodki i tylko troche sie szerzej usmiecha ;) kazdy powinien wiedziec ile jemu wolno..
byl kiedys na wycieczce z pttk rzeszow taki koles, ktory ciagle zostawal w tyle, marudzil ze go cos boli, zaczepial innych, wszystko mu nie gralo.. ku zdziwieniu ekipy na trasie wyciagnal wodke (taka 0.7)i szedl z nia w rece cala trase i sobie po malutku popijal..na szczycie butelka byla pusta.. co ciekawsze im wiecej wypil tym szybciej szedl, byl weselszy, milszy i mniej marudzil. Do konca wyjazdu pil bez przerwy i sprawial klopoty tylko gdy mu zabraklo.. wiem ze to klasyczny przyklad alkoholizmu, ale dlaczego komus nie pozwolic robic z jego wlasnym zyciem co zechce? na szczescie przewodnicy tam nie zagladaja nikomu co je i pije , wiec wszyscy byli szczesliwi. A koles obszedl juz ponoc polowe gor ukrainy , oczywiscie na swoj sposob i jedynie wzbudza wielkie zdziwienie ze tak daje rade..
niby ktore to pomieszczenie?? A tak zwany pokój "dzieciêcy" - taki stosunkowo niewielki nad "niebieskim" - jego okno wychodzi na wygódkê.
Sama wiele razy tam spa³am - choæby w czasie Sylwestra, gdy ja siê postanowi³am po³o¿yæ ju¿ o 3, a zabawa (przy muzyce mechanicznej) trwa³a do 7 rano.
Z tym, ze zazwyczaj k³adzie siê tam dzieci, wiêc nie zawsze jest miejsce.
W "sypialni" - nad ³azienk± te¿ jest do¶æ cicho, w ka¿dym razie wystarczaj±co do spania.
Zreszt± jakby kto¶ ³adnie ¶piewa³ choæby i o 5 rano nie mia³abym nic przeciwko temu. Doskonale mi siê przy takim ¶piewie zasypia :-)
W poprzednich postach wyra¼nie narzeka³am na ryki i wycia jakie wydaj± z siebie osoby ju¿ mocno pijane. Na dodatek takie osoby niewiele dadz± sobie wyt³umaczyæ.
Pozdrowienia
Basia
:wink:
Uff !
'Przebrn±³em"przez te osiem stron. Tak siê zastanawiam (zawsze przy tego typu "dyskusjach") "dlaczego nie potrafimy piêknie ró¿niæ siê"(cyt.)(dotyczy to tego jak i ka¿dego innego tematu gdzie zamiast konkretnej..... pojawiaj± siê "pouczaj±ce"innego.
S± co lubi± i s± co nie . Ale to nie powód do .... "takiej"..... .
Zakoñczmy t± .......... (nie naprawimy ......innych t± .... )
Pozdrawiam PF
ps
....I kto to ..... :wink: .... ten co ..... . Ci co mnie nieco znaj± ... pewnie siê ... u¶miechn± nikt nikogo nie przeciagnie na swoja strone ale czemu nie pogadac? nie poznac racji drugiej strony? jak dla mnie to jest ciekawe.. ten watek wogole mnie zaszokowal ze tak wiele ludzi moze sie do mnie zle nastawic jak mnie spotka na szczycie z zubroweczka i nie koniecznie kieliszek wyciagniety w ich strone bedzie dla nich mila niespodzianka.. ja tam wole takie watki ktore sa kontrowersyjne.. no bo jak dlugo mozna komentowac np. galerie zdjec z bieszczad ktora bezapelacyjnie jest ladna i wszyscy sie zgadzaja? chyba nie przez 8 stron bo by wszyscy zdechli piec razy ;)
wiesz, to chyba tez nie do konca tak.. zalezy od czlowieka.. jeden wypije male piwo jest uchlany jak swinia a drugi cala butelke wodki i tylko troche sie szerzej usmiecha ;) kazdy powinien wiedziec ile jemu wolno..
byl kiedys na wycieczce z pttk rzeszow taki koles, ktory ciagle zostawal w tyle, marudzil ze go cos boli, zaczepial innych, wszystko mu nie gralo.. ku zdziwieniu ekipy na trasie wyciagnal wodke (taka 0.7)i szedl z nia w rece cala trase i sobie po malutku popijal..na szczycie butelka byla pusta.. co ciekawsze im wiecej wypil tym szybciej szedl, byl weselszy, milszy i mniej marudzil. Do konca wyjazdu pil bez przerwy i sprawial klopoty tylko gdy mu zabraklo.. wiem ze to klasyczny przyklad alkoholizmu, ale dlaczego komus nie pozwolic robic z jego wlasnym zyciem co zechce? na szczescie przewodnicy tam nie zagladaja nikomu co je i pije , wiec wszyscy byli szczesliwi. A koles obszedl juz ponoc polowe gor ukrainy , oczywiscie na swoj sposob i jedynie wzbudza wielkie zdziwienie ze tak daje rade.. Buba przeczytaj wypowied¼ Dziabki. Ona wyja¶ni³a dlaczego przewodnicy nie toleruj± picia w górach. Kwestia bezpieczeñstwa. Ka¿dy przewodnik w górach kieruje siê przez siebie wypracowanymi kryteriami.
Moim zdaniem w grupie zorganizowanej maj± panowaæ zupe³nie inne zasady ni¿ w grupie przyjació³. W ¿adnym wypadku w czasie pracy, nie wa¿ne czy w górach, czy na imprezie w knajpie nie wezmê alkoholu do ust. W górach pod opiek± mamy kilkna¶cie osób, czasami ponad 40. Si³a grupy jest uzale¿niona od si³y najs³abszego jej cz³onka. Oczywi¶cie, ka¿dy z nas ma prawo do robienia tego co mu siê podoba. Ogranicza go jednak interes drugiego cz³owieka. Nie zgodzi³abym siê poprowadziæ takiego osobnika w górach ze wzglêdu na bezpieczeñstwo. Jego i grupy. Pozosta³by w autokarze. Nie mam prawa os±dzaæ decyzji innych przewodników ale moim zdaniem to skrajna nieodpowiedzialno¶æ ze strony prowadz±cych grupê.
Jest jeszcze jedna kwestia, któr± my przewodnicy skrzêtnie omijamy. Choroby zawodowej przewodników, czyli alkoholizmu i powszechnegopijañstwa w¶ród przewodników. To mo¿e byæ jeden z powodów dlaczego przedwodnicy studenccy w ogóle nie akceptuj± alkoholu w górach.
ze tak wiele ludzi moze sie do mnie zle nastawic jak mnie spotka na szczycie z zubroweczka i nie koniecznie kieliszek wyciagniety w ich strone bedzie dla nich mila niespodzianka.. Ja bym Ci po prostu grzecznie podziêkowa³a mówi±c, ¿e nie pijê.
Ale nie by³abym od razu ¼le nastawiona.
No ale w ka¿dym razie mi³± niespodziank± na pewno by to dla mnie nie by³o.
W sumie to jak tak sobie przypominam - to nikt mnie nigdy wódk± w górach nie czêstowa³.
Chyba nie wzbudzam zaufania ;)
Pardon - raz na Ukrainie, ju¿ po zej¶ciu z Popadii czêstowali nas miejscowi drwale swojskim bimberkiem.
Ja grzecznie podziêkowa³am, bo by³am ju¿ mocno zmêczona i wiem ¿e w takim stanie wódka fatalnie na mnie dzia³a ( podziêkowa³a równie¿ wiêkszo¶æ osób, które by³y ze mn±) . Ale jeden z kolegów nie odmówi³, w efekcie spi³ siê do¶æ mocno i sprawi³ nam potem sporo k³opotu (wymiotowa³ ju¿ w mieszkaniu, po powrocie na miejsce noclegu, ¶mierdzia³o w pokoju jak nie wiem co).
Pozdrowienia
Basia
Pozosta³by w autokarze. Problem wtedy, kiedy nie jeste¶my na wycieczce autokarowej.
Jak wiesz ja czêsto prowadzê obozy wêdrowne, na których przemieszczamy siê ro¿nymi miejscowymi ¶rodkami lokomocji.
Pijany uczestnik np. w czasie jazdy ciê¿arówk±, w poci±gu lub w tramwaju stwarza ogromne zagro¿enie nie tylko dla siebie.
Z drugiej strony nigdy nie posunê³am siê do tego aby komu¶ odbieraæ i wylewaæ wódkê. Uwa¿am ¿e ludzie s± w koñcu doro¶li.
Gdyby co¶ takiemu cz³owiekowi siê sta³o - to na pewno nie ja ponosi³abym odpowiedzialno¶æ, bo on sam siê w taki stan wprowadzi³.
Mimo wszystko na miejscu przewodnika tej grupy o której pisze Buba (z PTTK Rzeszów) tego uczestnika zostawi³abym na dole przy najbli¿szej mo¿liwej okazji i powiedzia³a wszystkim dlaczego.
Ba³abym siê braæ odpowiedzialno¶æ za takiego cz³owieka.
Pozdrowienia
Basia
Choroby zawodowej przewodników, czyli alkoholizmu i powszechnegopijañstwa w¶ród przewodników. fakt... zauwazylam ze np. w pttk to problem...ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
W poprzednich postach wyra¼nie narzeka³am na ryki i wycia jakie wydaj± z siebie osoby ju¿ mocno pijane.
Basia najgorsza sprawa jak ktos lubi spiewac a nie umie :) wtedy te osoby z dobrym sluchem nieraz cierpia bardzo.. ja na szczescie dobrego sluchu nie mam ;)
To mo¿e byæ jeden z powodów dlaczego przedwodnicy studenccy w ogóle nie akceptuj± alkoholu w górach. na szczescie nie wszyscy sa tacy..wiele razy zdarzalo mi sie napic z opiekunami chatek czy organizatorami imprez na adamach, gorowej czy szyrokim.. nie bede pisac z kim bo basia ich zapewne zna.. ;) najczesciej gdzies w lesie nieopodal czy inszym ukryciu..jak za starych dobrych szkolnych czasow ;)
na szczescie nie wszyscy sa tacy..wiele razy zdarzalo mi sie napic z opiekunami chatek czy organizatorami imprez na adamach, gorowej czy szyrokim.. nie bede pisac z kim bo basia ich zapewne zna.. ;) Och, wiesz - ja wojuj±c± abstynentk± nie jestem.
A raczej w swoim kole mam opiniê przeciwn±. ;)
Po prostu czasem po zej¶ciu z gór lubiê siê wieczorem napiæ piwa, a nie wszyscy moi znajomi nawet to toleruj±.
Ale potrafiê zrozumieæ ich pogl±dy.
Pozdrowienia
Basia
(...) po zej¶ciu z gór lubiê siê wieczorem napiæ piwa (...) Basiu, w ca³ym tym w±tku Twoje wypowiedzi s± najbardziej rzeczowe i sensowne. Zgadzam siê z Tob± na 100 %.
Ale potrafiê zrozumieæ ich pogl±dy.
Pozdrowienia
Basia
ja tez potrafie, poki oni nie probuja ingerowac w moje...
[quote=buba;66778]ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
Buba, ja nie jestem "wojuj±cym abstynentem" - nie dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Ja po prostu wiem, jakie maj± zakoñczenie te "imprezki bieszczadzkie".
I dlatego cholera mnie bierze, kiedy widzê jak trunkuj± ludzie na szlaku...
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa...
[quote=dorota z krakowa;66793]
ale szczerze to chyba juz wole alkoholika niz fanatycznego wojujacego abstynenta.. mam moze troche uraz do tego drugiego gatunku..
Buba, ja nie jestem "wojuj±cym abstynentem" - nie dlatego rozpoczê³am ten w±tek. Ja po prostu wiem, jakie maj± zakoñczenie te "imprezki bieszczadzkie".
I dlatego cholera mnie bierze, kiedy widzê jak trunkuj± ludzie na szlaku...
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa... Ka¿dy s±dzi po sobie.
Jakie maj± zakoñczenie te moje imprezki na szlaku? Wspania³e. Czasami d³ugie Polaków rozmowy przy kominku, czasami snucie opowie¶ci przy ognisku. Przewa¿nie koñcz± siê wspóln± kolacj± w knajpce. Kilka osób, które razem wêdrowa³o, nie za bardzo chce siê rozstaæ wiêc ka¿dy pretekst jest dobry aby wyd³u¿yæ wspólnie spêdzony czas.
Buba, przepraszam - jako¶ ¼le zaznaczy³am i Lucyna po³±czy³a nasze posty.
A tak na marginesie - dyskusja powróci³a do punku wyj¶cia - owe "toasty na szlakach" - najfajniej spe³nia siê po ZEJ¦CIU ZE SZLAKU.
[QUOTE=dorota z krakowa;66793
Ale te¿ mo¿e jest to swoista zazdro¶æ - oni sobie mog± popijaæ, podnosiæ wra¿enia, a ja muszê przecie¿ zej¶æ i wsi±¶æ w samochód. I wtedy muszê byæ trze¼wa...[/QUOTE]
oj taaak.. my zwykle ciagnelismy losy kto prowadzi auto...
Dobrze,¿e omija ju¿ ten problem bo gdy siê zapomnê i oczywi¶cie w zacnym towarzystwie trochê sie zapomnê i wypijê co nieco mam w odwodzie córê,która mnie zawiezie tam gdzie potrzeba i nawet ¿onie nie powie o moich zakrapianych wieczorach.
Apo kielichu nie jezd¿ê,np po KIMBIE ostatnio 3 dni trze¿wia³em w krzakach,tylko Iras dobry cz³owiek ratowa³ mnie Ukraiñskim piwkiem
Obok picia na szlaku (ale ogólnie wszêdzie) wa¿niejsze jak siê zachowujemy gdy wypijemy.Wg.mnie tu jest problem.Je¶li wiem ile mogê,je¶li nie stwarzam sobie lub innym zagro¿enia,je¶li inni nie musz± patrzeæ na moj± zapit± gêbê,je¶li po prostu nie wadzê nikomu to nie widzê nic z³ego w wypiciu kieliszka tudzie¿ piwa.
Sam uwielbiam piwo i uwielbiam je po zej¶ciu ze szlaku.
Tak siê sk³ada ,¿e jako¶ na szlaku nie pi³em.
Ale to mo¿e dlatego ,¿e nikt mnie nie poczêstowa³ bo sam nie wpad³em na pomys³ by siê napiæ na szlaku
Bardziej ni¿ picie z³o¶ci mnie ¶miecenie i cholernie g³o¶na muzyka wydobywaj±ca siê z komórek najczê¶ciej m³odych turystów.To jest dla mnie wiêkszy problem.
Zachowanie,wychowanie,przebywanie w¶ród innych tak by Ci inni nie mieli mnie do¶æ.To jest najwa¿niejsze.
Sam uwielbiam piwo i uwielbiam je po zej¶ciu ze szlaku.
Tak siê sk³ada ,¿e jako¶ na szlaku nie pi³em.
Ale to mo¿e dlatego ,¿e nikt mnie nie poczêstowa³ bo sam nie wpad³em na pomys³ by siê napiæ na szlaku A gdyby kto¶ Ciê poczêstowa³, napi³by¶ siê wódki na szlaku?
A teraz ja powiem swoje:
ale siê porobi³o.....
Czy to ju¿ znaczy ze piæ w lesie te¿ nie mo¿na? Jak zwierzê? Wodê piæ teraz mam?
andrzej627
Wszystko zale¿y od sytuacji.Z kim,jak pogoda,jak siê czujê etc.
Nie widzê w tym nic z³ego by sobie ³ykn±æ kieliszeczek mimo,¿e jak ju¿ wspomnia³em
na szlaku mi siê nie zdarzy³o.
I chyba przede wszystkim nigdy nie pi³em podczas wêdrówki bo wydawa³o mi siê ,¿e
mój organizm po alkoholu mo¿e okazaæ siê s³abszy,¿e po prostu bêdê mia³ mniej si³.
(...) organizm po alkoholu mo¿e okazaæ siê s³abszy,¿e po prostu bêdê mia³ mniej si³. No w³a¶nie.
Dlatego do tej pory na szlaku id±c nie pi³em ale kto wie co bêdzie jutro.Nie jestem przeciwnikiem ani zwolennikiem alkoholu.Lubiê siê czasem napiæ ale zaawsze z rozwag±.
(No dobrze,kedy¶ jako dwudziestolatek zdarzy³o siê inaczej)
Najbardziej nie lubiê jak pije kto¶ kto po prostu nie umie siê napiæ.Bo albo pije za du¿o,albo nie wie kiedy skoñczyæ.
Ostatnio np.nocuj±c w Chatce Puchatka pij±c piwo na górze,po du¿ym wysi³ku,mia³em z tego wielk± przyjemno¶æ.Wyjatkowo ono wtedy smakowa³o.Z drugiej strony wiedzialem ,¿e juz nigdzie nie idê.
czasem picie na szlaku ciezko odroznic od picia na noclegu... pamietam ze dziwnie sie ludzie na nas patrzyli jak na Czarnej Gorze kolo wiezy widokowej rozlozylismy sie z jedzeniem, ktos wyjal krupniczek a ktos inny spiwor bo bylo chlodno.. niby ktos by mogl pomyslec ze to ma miejsce "na szlaku" a mysmy tego dnia juz dalej nie szli..spalismy we wiezy.. czesto "szlak" lub srodek trasy latwo mozna przemianowac na nocleg, wystarczy karimate rozlozyc...a wtedy juz wypada sie napic???
a wtedy juz wypada sie napic??? Nie wiem czy wypada, ja to rozpatrujê g³ownie w kategoriach bezpieczeñstwa i w³asnej wygody.
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y, a na prawdê nie odczuwam potrzeby napicia siê na trasie.
No ale kto¶ musi siê napiæ - potrafiê to zrozumieæ.
Byleby nie przesadza³.
Pozdrowienia
Basia
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y, a na prawdê nie odczuwam potrzeby napicia siê na trasie.
a mi tam w niektóre miejsca bez flaszki g³upio siê pokazywaæ. Nie ¿eby hektolitry, ale choæby symbolicznie.....
osobna sprawa ¿e po ³upaniu drewna ¿ubr smakuje najlepiej. Tak samo jak le¿ajsk po w³±czeniu ju¿ "TV"
Poza tym - mi to by siê w ogóle nie chcia³o nosiæ wódkê ze sob±, przecie¿ taka flaszka co¶ nieco¶ wa¿y,
Basia
mnie tez by sie nie chcialo nosic ale mamy od tego facetow w ekipie :)
Alkohol to nie tylko wódka we flaszce - niektóre "wina" sprzedaj± w kartonach. Jak wiadomo tekturowy karton jest l¿ejszy ni¿ szklana butelka :P
PS. My¶lê, ¿e ten w±tek nic nie zmieni... Kto chce piæ bêdzie pi³, a my siê tu niepotrzebnie ¿o³±dkujemy.
W±tek móg³by byc spokojnie podsumowany...z 10 stron wcze¶niej.
¯e u¿yjê ulubionego s³owa Lucynki - przeciwnicy ¶wiêtojebliwo¶ci i ci ¶wiêtojebliwi zgodnym chórem aprobuj± wychylenie kilku toastów wieczorkiem, jedynie niektórzy dzikich wrzasków nie znosz±. Ci anty-¶wiêtojebliwi akceptuj± kielonek na szczycie, choæ nie chc± zrozumieæ, ¿e ¶wiêtojebliwi pisza o piciu w górach, nie tylko Bieszczadach, gdzie ekspozycji nie ma, wiêc i niebezpieczeñstwo mniejsze.
Choæ i jestem przekonany, ¿e anty-¶wiêtojebliwi stoj±c nad 200 metrowa przepa¶ci± o wychyleniu kielonka za pomy¶lno¶æ by nie my¶leli.
Komentarz równie chaotyczny jak i ta dysputa;)
Pozdrawiam:)
Jak zwykle Panie Czepialski masz racjê.::-D
Wszystko jest dla ludzi. Tylko od nas zale¿y czy przys³owiowy nó¿ s³u¿y do krojenia chleba czy do zabijania. Podobnie jest z alkoholem.
Przez chwilê zastanwia³am siê nad tym problemem. W Bieszczadach nie widujê zbyt czêsto pijanych w górach. Je¿eli ju¿ s± dzie¶ przegiêcia do w Wetlinie czy Ustrzykach Górnych. W tym roku jesieni± nie mogli¶my przejechaæ przez Wetlinê, bo ¶rodkiem drogi szli pijani m³odzieñcy z puszkami piwa w rêkach.
Oczywi¶cie, ¿e nasze zachowanie jest uzale¿nione od warunków w których znajdujemy siê. Dwernik Kamieñ to taka "przyjemna" górka. Mi akurat kojarzy siê z imprezkami. Bywa³o, ¿e wieczorem rozbijali¶my tam obóz aby móc rano spojrzeæ na wschód s³oñca.
PS.
Na nasz± niedzieln± imprezê Marcin zabierze co¶ dobrego wykonanego w³asnorêcznie przez Kolegê z forum. Wzniesiemy naleweczk± toast nie po to aby schlaæ siê ale po to aby skosztuj±c naleweczki wspomnieæ tych wszystkich, którzy z nami s± sercem.
owszem, owszem ,w niedzielê, 12 X na Kamieniu ³azi³o ma³o ciekawe towarzystwo. A to g³o¶ni m³odzieniaszkowie z psiakiem a to starszak z rodzin± z puch± piwa w rêku. W cambu³ nie ma co potêpiaæ ale kto ze spo¿ywaj±cych zniesie na dó³ pust± , szklan± butlê/puszkê? -zostawiaj± æwoki ¶mieci na szlaku. A g³o¶ni m³odzieniaszkowie mogliby przyj±æ do wiadomo¶ci,¿e mo¿na do siebie mówiæ spokojnym g³osem a nie tokowaæ na ca³y szczyt. A widok piêkny....Brawo za now± ¶cie¿kê z Zatwarnicy! ciekawym tylko co to za nowy kamieni³om w bok od potoku, niedaleko wodospadu. pozdrawiam serdecznie
ale kto ze spo¿ywaj±cych zniesie na dó³ pust± , szklan± butlê/puszkê? -zostawiaj± æwoki ¶mieci na szlaku. A ja chlejê i znoszê(te puste)wiêc wyluzuj kolego z takimi tekstami.