bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Pobyt w Bieszczadach to kontakt z tym co piêkne, ale równie¿ mo¿e byæ chwil± refleksji.
Te refleksje nie opuszcza³y mnie w czasie ostatniego wyjazdu.
Po³owa pa¼dziernika przebija siê na ka¿dym kroku barwami jesieni. Z grup± ludzi którzy ju¿ wielokrotnie byli w Bieszczadach pod±¿yli¶my
na pocz±tkowy punkt za który obra³em Komañczê.
Dlaczego tam ?
Otó¿ moi znajomi , którzy jak wspomnia³em ju¿ wielokrotnie bywali to jednak zawsze poruszali siê po obszarze zamkniêtym symbolicznymi
nazwami Wetliny i Ustrzyk Górnych.
Oczywi¶cie po³oniny, Tarnica i schronisko u Lutka - to wszystko zosta³o zaliczone.
Tym razem chcia³em im pokazaæ ¿e Bieszczady to du¿o wiêcej.
Tak wiêc zaczê³o siê od górnego penetrowania doliny Jawornika.
Poni¿ej bazy mieli¶my okazjê spotkaæ miejscowych ludzi przygotowuj±cych
otoczenie kaplicy (greckiej) przed niedzielnym ¶wiêtem na które mia³o zjechaæ ponoæ pó³ Lublina, (wszak¿e to tu najpiêkniej gra orkiestra ¶wiêtego Miko³aja)
Wieczorny spacer po Komañczy to oczywi¶cie ogl±danie spalonej cerkwii , która o dziwo od czasu gdy sp³onê³a znacznie zyska³a na atrakcyjno¶ci.
Co chwila zatrzymywa³ siê kolejny samochód i wypuszcza³ ze swego wnêtrza kolejnych ludzi ciekawych tego - czego ju¿ nie ma.
Takiego ruchu turystycznego ta cerkiew nigdy nie do¶wiadczy³a gdy by³a.
Tak ju¿ jest , ¿e nieszczê¶cia s± bardziej medialne i poci±gaj±ce ni¿ zwyk³e piêkno.
Ale wróæmy do rzeczy.
Wêdrówka bieszczadzka.
Sobotni ranek przeci±gn±³ siê. Ruszamy wreszcie na szlak. G³ówny i w dodatku czerwony prowadzi nas na wschód w stronê Jeziorek Duszatyñskich.
A w³a¶ciwie to mia³ zamiar nas doprowadziæ. Schodz±c z pierwszego grzbietu w dolinê Os³awy otrzymujê telefon ¿e reszta grupy nie jest
w stanie wyj¶æ na ten grzbiet i zdecydowali siê wróciæ.
Tak wiêc okaza³o siê ¿e wczorajsze wieczorne zmagania w barze u Wandy wygra³y ju¿ z pierwszym dzisiejszym podej¶ciem pod górê.
Wtedy po raz pierwszy nasunê³a mi siê my¶l : Jak to jest ?
Na czym polega prawdziwa przygoda w Bieszczadzie ?
A mo¿e to w³a¶nie o to chodzi ?
Wyluzowaæ ?
balangowaæ ?
pe³en relaks
i zapomnieæ o doskwieraj±cej codzienno¶ci ?
Góry przecie¿ bêd± sta³y dalej i niekonicznie trzeba po nich chodziæ.Wystarczy byæ.
c.d.n.
Do³o¿ê obrazki.
...Jak to jest ?
Na czym polega prawdziwa przygoda w Bieszczadzie ?... Pytanie proste, a z odpowiedzi kilka ksi±¿ek mo¿naby mazn±æ :D
Wystarczy pokrzepiæ siê sprawozdaniami z wyjazdów bywalców (pisalców?) Forum i ju¿ czuje siê ducha przygody:)
Derty napisa³
spróbujmy wiêc szukac dalej ...
c.d.
Karawana idzie dalej.
Ogon zawróci³ to mo¿e i lepiej ni¿ mia³by siê rozsypaæ w trasie.
Przechodzimy przez most na Os³awie w którego perspektywy widaæ coraz wiêcej drzew nabieraj±cych jesiennych rumieñców.
Mijane domostwa w Pere³ukach jak zwykle wywo³uj± to same pytanie : z czego tu ludzie ¿yj± i jak jest to mo¿liwe ?
A czas p³ynie tam jeszcze wolniej ni¿ woda w pobliskiej rzece, och jak wolno.
Zakurzona droga wyd³u¿a odleg³o¶ci, zakrzaczone pobocza nie pozwalaj± ogl±daæ piêknego mostu na £okciu.
Gdyby komu¶ zale¿a³o to by³by lepszy efekt ni¿ daj± piêkne kolorowe tablice Urzêdu Gminy.
Ale tam.
W Duszatynie robimy ma³± przerwê na posi³ek i ruszamy zostawiaj±c za sob± ostatnie domy i kilka samochodów parkuj±cych turystów.
Zostawiamy za sob± cywilizacjê id±c w stronê przygody.
Ale, ale - nie koniecznie.
Po pó³godzinnej wêdrówce, gdy zrywkowa droga siê zwêzi³a s³yszymy doganiaj±cy nas warkot.
I nie jest warkot stara 66 które tak piêknie ton± tu w b³ocie.
Naszym oczom ukazujê siê l¶ni±cy motor wioz±cy romantyczn± parkê.
Nie zwa¿aj±c na wcze¶niejsze zakazy pomknêli obok nas
Dalej w górê.
No tak – pomy¶la³em – teraz ju¿ wiem na czym polega
Prawdziwa Bieszczadzka Przygoda.
Trzeba tylko dojechaæ piêknym motorem w towarzystwie ¶licznej dziewczyny nad romantyczne jeziorka
aby tam spêdziæ niezapomniane chwile.
Plecak mi siê przekrêci³ z wra¿enia.
Chwilê potem doszli¶my do tej parki. Ch³opak usi³owa³ wyt³umaczyæ motorkowi ¿eby siê nie ba³ b³ota po kostki,
Lecz motorek na poznañskich numerach wykazywa³ racjonalizm poznaniaka i nie chcia³ ruszyæ.
Mi³a dziewczyna zapyta³a nas o drogê, wiêc pocieszyli¶my j± ¿e to ju¿ nieca³a godzina.
Nie spotkali¶my siê ju¿.
Tak. To na pewno by³ sposób na prawdziw± bieszczadzk± przygodê.
Cdn.
i jeszcze parê obrazków
Wszystkich czytaj±cych ten w±tek zachêcam do podzielenia siê swoimi uwagami na temat Prawdziwej Bieszczadzkiej Przygody.
A teraz zapowiadany ci±g dalszy. Ci±g dalszy nast±pi³ bardzo szybko , mo¿e po 20 minutach w czasie których
Mozolnie wspinali¶my siê do góry taszcz±c na plecach nasze plecaki.
Na tym przedostatnim odcinku droga do¶æ mocno wznosi siê do góry.
Nic to - dogania nas warkot, tym razem grubszy i g³o¶niejszy. Ogl±dam siê do ty³u ze zdziwieniem.
Ale¿ tu dzisiaj ruch na tej trasie.
Terenowy jepik zatrzyma³ siê na chwilê aby zredukowaæ prze³o¿enie i ruszy³ ¶mia³o do góry.
Droga ostro do góry , ale on wydobywa³ moc z baniaków i nie dawa³ siê.
Przeje¿d¿aj±c obok doda³ gazu aby przeskoczyæ kamieñ . Zach³ysn±³em siê g³êboko rze¼kim powietrzem.
Ze zdziwienia przystan±³em. Dziêki temu mog³em przeczytaæ na drzwiach tej terenówki napis w jêzyku angielskim .
Mówi³ wyra¿nie ¿e to Biuro Podró¿y umo¿liwi prze¿ycie Prawdziwej Przygody w Bieszczadzie.
Zrozumia³em
Trzeba po prostu zap³aciæ i oni zagwarantuj± mi to prze¿ycie.
i nie muszê siê martwiæ ani o zakup samochodu, ani o pozwolenie wjazdu tam gdzie nie wolno jechaæ,
Dobrze by by³o usposobiæ siê odrobinê antystresowo. Ale na szczê¶cie znam takie p³yny.
Otar³em pot z czo³a (od nadmiaru wra¿eñ) i ruszy³em dalej w górê aby nadgoniæ prawdziw± przygodê.
Sta³a jakie¶ piêæ minut przed jeziorkami. Dlaczego nie dojecha³ nad sam brzeg ??
Tego nie wiem.
Wiem , ¿e mia³em okazjê zobaczyæ prawdziw± przygodê któr± prze¿ywa³y osoby z tego autka.
Siedzia³y nad brzegiem.
Dla uzupe³nienia dodam ¿e nie by³o widaæ aby byli to niepe³nosprawni.
Ci±g dalszy jeszcze bêdzie.
... a wogóle to nad jeziorkami by³o ¶licznie, popatrzcie sami.
prawdziwa bieszczadzka przygoda ... na pewno ci co ko¿ystaj± z takich us³óg o których pisa³e¶ nie zaznali takiego czego¶. Dlamnie przygoda po bieszcadzku jednoznacznie oznacza wysi³ek w³asnych nóg i smak dziczy i wolno¶ci. na ¶wiêto niepodleg³osci szykuje sie w³a¶nie co¶ takiego. Bêdzie trwa³o 3 dni. Pocz±tek to Wo³osate. Potem Tarnica - Krzemieñ - Halicz - Wo³owy Garb - Obnoga. Dwa kolejne dni to ca³y region na wschód od Halicza w d¿ungli ¿e tak powiem. to dopiero bêdzie przygoda. szkoda, ¿e tak d³ugo musze czekaæ :/
Przygoda po bieszczadzku to ³a¿enie poza utartymi szlakami, na swój w³asny sposób. Wybrudziæ siê, wyciszyæ. Telefony zostawiæ w cha³upie - poczuæ smak buszu i tyle.
A ja znów sprowokujê! Bo je¶li taki jakis jegomo¶æ traci m³odo¶æ na zdobywanie (ju¿ mniejsza o wiedzê) ocen, dalej pnie siê na jaki¶ studiach wymagaj±cych rycia od rana do nocy, a potem pracuje i ¶pi jedynie- tak, taki kto¶ jak wsi±dzie w terenowe autko, i pojedzie kawa³ek w bok, poza asfalt- to ma przygodê. A ta prawdziwa bieszczadzka.... no to tylko Duszatyñskie hihih
A tak serio, to chyba bym stêpi³ siekiere! I wstyd mi za tych na motorze!
->cz³owiek z lasu
No nie lubiê siê czepiaæ,sorry, ale popracuj troszkê nad ortografi± bo jak czytam Twoje posty to mi zêby cierpn± ;-)
czasem przygoda zaczyna sie bardzo niedaleko za asfaltem czy glowna droga ;) ja dla jednej bieszczadzkiej przygody nie musialam wysiadac z autka ;) jak autko porwal prad oslawy na pierwszym brodzie w duszatynie..ech.. a teraz wylozyli tam plytami ze nisko ciagnace zady nowe samochody przejezdzaja jak przez miasto... i przygody trzeba szukac gdzies dalej.. ;)
no niestety, (nie mam ci za z³e, ¿e zwracasz mi uwagê broñ Panie Bo¿e), ale ja jestem dysortografem :) staram siê nie robiæ b³êdów, ale czêsto one same tak jako¶. pracujê nad tym, ale cóz poradzic?
czlowieku radze pisaæ w word i wklejac , sam Ci posprawdza i nie beda sie czepiac
pozdrawiam
a mi tam to nie przeszkadza. Przypomnê tylko ¿e testowa wersja firefoxa sprawdza ortografiê wszêdzie gdzie co¶ piszesz - np w okienku "szybka odpowied¼. A s³ownik ma chyba z Worda, bo pewnych specyficzno¶ci nie uznaje ju¿ za b³êdy:)
Krzemieñ - Halicz - Wo³owy Garb - Obnoga. Dwa kolejne dni to ca³y region na wschód od Halicza w d¿ungli ¿e tak powiem. ????? (to dotyczy podkre¶lenia, przeze mnie, twojej wypowiedzi) ;-)
Hej:)
Natchnê³a¶ mnie Buba opowie¶ci± o wartkiej wodzie i samochodzie. To te¿ co¶ opiszê, ale teraz mam klêskê powodzi i uszczelniam kaloryfery..:D
a dla czego? z Wo³owego Garba (inaczej Kijowca, je¶li o to chodzi) do starej wsi Borsuczynów, by nastêpnie obok kudriawyñskiego wierchu wej¶c na ¶cie¿kê porwadz±c± na Obnogê. szed³em ju¿ mo¿e nie do koñca tamtêdy ale podobnie.
a dla czego? z Wo³owego Garba (inaczej Kijowca, je¶li o to chodzi) do starej wsi Borsuczynów, by nastêpnie obok kudriawyñskiego wierchu wej¶c na ¶cie¿kê porwadz±c± na Obnogê. I dopisz jeszcze ¿e ³aziæ po parku na prze³aj jest gut bo... tak. Ale podaæ lokalizacje chatki jakiej¶ jest be, bo ... tak i ju¿. :)
to czy jest gut, czy nie kazdy wie sam, ale jak kogo¶ to mêczy to dodam, ¿e idê z pracownikiem parku :)
a ja z Moczarnego wraca³em ze stra¿± graniczn±- jak by kto pyta³ :) hehehe Piotrze - Cz³owiek z lasu chyba nie do koñca rozumie Twoj± wypowied¼.... ale jaja! (albo udaje tylko ¿e nie wie)
a ja z Moczarnego wraca³em ze stra¿± graniczn±- Pochwycili Ciê i wlekli?:P
no .... za ³eb- co bym piachu nie nabra³- bo w areszcie to dra¿ni wspó³wiê¼niów
Barnaba pisze :
To siê nazywa przygoda po bieszczadzku , no, no
... ale wróæmy na chwilê do tej mojej opowie¶ci z ubieg³ego tygodnia:
Jeziorka Duszatyñskie
S³oneczko urokliwie zagl±da³o przez kolorowe ga³êzie drzew. Tak jakby chcia³o powiedzieæ ¿e warto by³o.
Zamiast wyci±gn±æ z plecaka ostatnie piwo , siêgam po aparat. Robiê zdjêcie za zdjêciem, jakby boj±c siê ¿e za chwilê te obrazy przestan± istnieæ.
Trudno siê nasyciæ bêd±c tak ³apczywym na kolorowe jesienne fajerwerki
Spojrzenie na zegarek dobija. Jest 13.30 Czas jest nieub³agany a przed nami ambitny o tej porze plan czyli Chryszczata, Prze³êcz ¯ebrak
i ostatni odcinek chaszczuj±co-tropi±cy do Smolnika.
Z ¿alem rozstajemy siê z tym miejscem, zak³adamy plecaki i tniemy na Krzywy Ryj.
Tak zabawnie nazwana jest na mapie trasa prowadz±ca na szczyt Chryszczatej.
Na szczycie wchodzimy w pu³ap chmur. S³oneczko zginê³o za warstwami.
Betonowy obelisk podpieraj± dwie zasmucone panienki, reszta napotkanej grupy delektuje siê za grani±.
Rzut oka na mapê i czas. Czas pogania na spokojne schodzenie w stronê prze³êczy.
Na ¶cie¿ce , na której le¿y sporo li¶ci niezgrabnie przesuwa siê salamandra.
Jeszcze nie wie ¿e chodzenie po ¶cie¿kach jest niebezpieczne. Przekonali¶my siê o tym wkrótce sami.
Tu¿ przed Prze³êcz± ¯ebrak doganiaj± nas pokrzykiwania zza pleców.
Z drogi !, z drogi !
Momentalnie uskakujemy w bok przed pêdz±cym na maxa rowerem. Ci±³ z góry naszym ¶ladem.
To musia³o byæ ekstremalne prze¿ycie.
To musia³a byæ Prawdziwa Bieszczadzka Przygoda.
My te¿ cieszyli¶my siê ¿e uda³o siê nam odskoczyæ (a salamandrze?)
c.d.n.
ku zazdro¶ci jeszcze 3 fotki
Ciê¿ko by mi by³o opanowaæ gniew je¶li jaki¶ rowerzysta postawi³by mi takie "ultimatum": z drogi! hehehhe (pó¼niej pewnie bym nie wyrobi³ z podziwu dla takiego cyklisty). Z punktu widzenia rowerzysty- no tyle czasu dra³owania pod górkê, to choæ w dó³ siê rozbuja³ na swojej maszynie. Jak by nie patrzeæ ta druga strona nie ma racji hihihi
A propos rowerzystów. W maju br z³azi³em sobie z £opiennika. Tak ot na dziko. I niedaleko mnie przejecha³ jaki¶ jegomo¶æ na rowerze. No na bank nie jecha³ szlakiem, z pewno¶ci± te¿ jego droga hamowania by³a d³u¿sza ni¿ najbardziej wymagaj±cego samolotu. Prawdziwa Przygoda? Z pewno¶ci± tak! Ale czy Bieszczadzka?
raczej nie :)
ci±g dalszy>>
Dochodzi godzina 16. O tej porze roku zosta³o nam ju¿ niewiele jasno¶ci. Jak skoñczy siê jasno¶æ bêdzie ciemno¶æ.
Prze³êcz ¯ebrak
Patrz±c na mapê widaæ ¿e jest to ¶rodek rozleg³ego masywu z najwy¿sz± Chryszczat±.
Masywu tak rozleg³ego i pokrêconego ¿e nie dziwota ¿e kiedy¶ tu by³a kwatera g³ówna UPA
St±d prowadz± trzy ( zamkniête dla ruchu ko³owego ) dró¿ki do zagubionych le¶nych osad .
St±d trzeba wy³o¿yæ co najmniej 4 godziny dobrego marszu zarówno do Cisnej jak i do Komañczy.
Jednym s³owem : zadupie.
Ho, Ho nic bardziej mylnego. Na prze³êczy widzimy stadko przyklejonych na poboczu terenówek.
Samochodziki kapi± od chromu i skór wnêtrza.
Piêkne - do niedawna aby takie cacka ogl±dn±æ musia³em jechaæ do stolicy. A teraz ju¿ nie koniecznie.Stolica przyjecha³a w teren.
Przy jednym z samochodów z napisem jeep sta³ postawny cz³owiek odziany w co¶ co przypomina³o po³±czenie
stroju le¶niczego z mundurem wermahtu.
Przerwa³ kamerowanie i przyja¼nie zagadn±³ w nasz± stronê.
- Dok±d to panowie siê wybieracie , bo ju¿ dnia ma³o ? Ja tu znam te strony to mogê wam pomóc.
- Chcemy dotrzeæ do Smolnika – odpowiadamy
-
- ? Jak to do Smolnika , przecie¿ to kawa³ drogi, zreszt± powiem wam – to mówi±c siêgn±³ do kieszeni i wyci±gn±³ ma³e pude³eczk.
- co¶ pomajstrowa³ przy pude³eczku i mówi : W lini prostej macie do „Zagrody” w Smolniku 5462m
Kurcze, zdar³o mnie. Czy ja wygl±dam na niebieskiego ptaka który umie lataæ w lini prostej ?
Po co mi ta informacja – zastanawiam siê w duchu ???
To Panowie idziecie drog± przez Mików ? – zagaduje dalej jegomo¶æ.
No nie, my¶my chcieli na skróty ¶cie¿k± id±ca grani±.
To chyba sobie ¿arty robicie – s³yszymy w odpowiedzi
Rozstajemy siê wkrótce.
A za mn± ci±gn± siê my¶li
jak to jest ?
Droga zamkniêta dla ruchu , a tu pe³no samochodów ?
Eleganckich samochodów.
A mo¿e przyjechali tu Ci Prawdziwi Mê¿czy¼ni wyposa¿eni w kamery, skóry , komóry , gepeesy i sedesy
aby prze¿yæ swoj± wersjê
Prawdziwej Przygody w Bieszczadzie ?
.
c.d.n.
Ja wiem! ja wiem! to by³ test! Kolesia ob³adowano przewodami, wsadzono w pojazd i wys³ano do lasu. Testuje siê, co zrobi:
1) Z GPSem znajdzie wodê
2) Znajdzie wodê bez GPS
3) Znajdzie wodê w baga¿niku
4) Nie znajdzie nic i wróci do chaty.
5) Nic nie znajdzie, i nigdzie nie wróci bo mu si±d± baterie w GPS.
Wydaje mi siê,¿e to ten jegomo¶æ to ja. By³a wtedy godzina ok. 16 za dwie godziny zapada³ zmrok i wydawa³o mi ,¿ê osi±gniêcie przez Was Smolnika jest nie osi±galne do zmroku i poprostu mia³em chêæ Was podwie¿æ. Nadmieniam , ¿e nie nale¿a³em do grupy osób parkuj±cych w oddali samochodów.Prze³êcz ¯ebrak pokazywa³em osobie która o w³asnych si³ach nigdyby tam nie dotar³a. Przy okazji zakopa³em skarb. http://www.opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=169 Trafnie okre¶li³e¶ mój wygl±d . Pozdrawiam serdecznie Wojtek1121
Bardzo ubawi³o mnie okre¶lenie mojego wygl±du, ale jak sie zastanowiê to bardziej poprawne okre¶lenie to po³±czenie le¶niczego z bundeswer±. Wojtek1121
Na prze³êczy widzimy stadko przyklejonych na poboczu terenówek. Samochodziki kapi± od chromu i skór wnêtrza. Piêkne - do niedawna aby takie cacka ogl±dn±æ musia³em jechaæ do stolicy. A teraz ju¿ nie oniecznie.Stolica przyjecha³a w teren. Przy jednym z samochodów z napisem jeep sta³ postawny cz³owiek odziany w co¶ co przypomina³o po³±czenie stroju le¶niczego z mundurem wermahtu. Znam tego jeepa, bo przejecha³em w nim z Wojtkiem wiele kilometrów w Bieszczadach, ale nie wiedzia³am, ¿e przyby³o mu chromu i skóry oraz, ¿e siê rozmno¿y³.
Co by nie mówiæ, to auto co sie rozmna¿a to skarb!
ci±g dalszy>>
A za mn± ci±gn± siê my¶li
jak to jest ?
Droga zamkniêta dla ruchu , a tu pe³no samochodów ?
c.d.n. Mo¿e siê mylê, je¿eli tak, to proszê o sprostowanie:
1. Od strony Woli Michowej jest znak "Zakaz ruchu"
2. Od strony Mikowa jest znak "Zakaz ruchu"
3. Od strony Bystergo ¿adnego znaku zakazu nie ma.
Oznacza to, ¿e mo¿na na ¯ebrak dojechaæ bez ³amania zakazu...
Mam na my¶li znaki stawiane przy drodze, a nie naniesione na mapencjê.
Pozdrawiam
Oznacza to, ¿e mo¿na na ¯ebrak dojechaæ bez ³amania zakazu... Nie mylisz siê. Od Bystrego mo¿na dojechaæ nieco poza "s³awojkê". Od Mikowa jest zakaz zarówno na P. ¯ebrak jak i do Duszatyna przez brody. Wychodzi na to, ¿e tylko Nadlesnictwo Komañcza zrobi³o tak± "akcje" - bezsensown±, bo nikt na te zakazy uwagi nie zwraca.
Widzê,¿e jestem rozgrzeszony z wjazdu na Prze³êcz ¯ebrak sta³em dok³adnie w miejscu przeciêcia szlaku. Na marginesie odpowiem Barnabie ,¿e przy pomocy gpsu znajdê 0.5l wódki w okolicy kruszarki ,wiêc gps te¿ mo¿e siê przydaæ, lub gdy bêde chcia³ to i wiêcej alkoholu znajdê . Zapytaj Jabola lub innych pos³uguj±cych siê gpsem w Bieszczadach . Pozdrawiam Wojtek1121.
Nie mia³em zamiaru Cie oskar¿aæ, ani rozgrzeszaæ. Po prostu stwierdzi³em, ¿e tam mo¿na wjechaæ. Bez gpsa te¿ znajdê ka¿d± ilo¶æ pod warunkiem, ¿e sklep bêdzie jeszcze otwarty.
Pozdrawiam
tak czytam Wasze posty mówi±ce o wkraczaniu "cywilizacji" w Góry, o nowoczesnych metodach docierania do miejsc kiedy¶ odludnych, o ludziach z GPSami, MP4ami, z samochodami, quadami, pedz±cych rowerami, o nieprzestrzeganiu znaków (których nikt nie pilnuje), o braku poszanowania jakichkolwiek przepisów-WOLNO¦Æ ponad wszystko (a mo¿e warcholstwo, brak wychowania, bezmy¶lno¶æ i zwyk³e chamstwo?) i nasuwa mi siê tylko pytanie, a w³a¶ciwe dwa: jeste¶my dinozauarami czy nale¿ymy do uk³adu? :| A mo¿e tak wygl±da turystyka wysokorozwiniêtej cywilizacji europejskiej? Choæ w naszej polskiej siermiê¿nej odmianie? Ja nawet jak mam wej¶c na prywatne pole to siê zastanawiam, czy wolno.... Ale widaæ, te¿ nale¿ê do uk³adu...albo jaki¶ dziwny jestem...
Nic mnie ju¿ nie zdziwi po tym, jak w drodze na Prze³êcz Bukowsk± minê³y mnie trzy d¿ipy, jad±ce na wycieczkê, a pod Opo³onkiem zobaczy³em czwartego zakopanego w b³ocie po drzwi...
sofron
Nie bardzo rozumiem Twoj± Wypowied¼:
1. Czy masz co¶ przeciwko GPS om , Quadom , MP4 itp...?
2. Na ¯ebrak mozna wjechaæ - to ustalili¶my
3. Pod Opo³onkiem widzia³e¶ auto. O.K. nie wolno tam wje¿dzaæ ale i wchodziæ. Mia³e¶ zezwolenie?
D³ugo sie zastanawia³em, czy Ci odpisaæ, bo ja te¿ czasmi nale¿ê do grupy, któr± opisa³e¶ "a mo¿e warcholstwo, brak wychowania, bezmy¶lno¶æ i zwyk³e chamstwo?" Natomiast nawet jakbym mia³ odpowiedni sprzêt to na Opo³onek, czy Rawki, Jas³o bym nie wje¿d¿a³. Sprzêtu takowego nie mam ale do Dudzatynia doje¿d¿am. Na parking. I tak robi wielu "forumowiczów" Czy to te¿ jest "chamstwo i warcholstwo"?
Pozdrawiam
Wydaje mi siê, ¿e:
1. je¿eli wolno gdzie¶ wjechaæ (przylecieæ) - to znaczy, ¿e wolno... choæ ja zastanowi³bym siê czy mo¿na i czy warto,
2. je¿eli co¶ (mam na my¶li np. gps-y, gore-texy, vibramy, cordury itp) ma mi pomóc i u³atwiæ wêdrówkê po górach to dlaczego mam np. chodziæ w trampkach, pos³ugiwaæ siê s³oñcem i mchem na drzewach czy robiæ zdjêcia z u¿yciem camera obscura.
Oczywi¶cie dla prze¿ycia Prawdziwej Bieszczadzkiej Przygody gotów jestem i¶æ boso, go³o i... z jedn± tylko butelk± piwa (;-) )
i... z jedn± tylko butelk± piwa (;-) ) Wa¿ne aby by³a zawsze pe³na :-)
A co do nowoczesnych technologii Wojtek bardzo ³adnie to uj±³e¶. Nie s±dzê aby kolega sofron chadza³ w brezentowej "kangurce" (choæ ja gdybym mia³, to bym w niej chodzi³), w butach uszytych ze skóry borsuka i oczywi¶cie z map± kre¶lon± w³asnorêcznie.
Oczywi¶cie przesadzam celowo, ale Kochani - nie postepu nie jeste¶my w stanie zatrzymaæ. Spieszê jednak¿e z wyja¶nieniem, ¿e pos³ugiwanie siê GPSem te¿ wymaga trochê nauki. Trzeba chwilkê po¶wiêciæ na to aby rozszyfrowaæ te wszystkie przyciski, obrazki itp. Zapewniam, ¿e GPS tez na nic siê zda je¶li straci sygna³ (a zdarza siê to w dolinkach), czy jak si±dzie zasilanie.
Podobnie kilka lat temu potepiano telefony komórkowe, ile to bylo gadania, ¿e szpanerzy, ¿e to niepotrzebne itp. A jest jeszcze na tym forum kto¶ kto nie ma telefonu komórkowego ? A wystarczy³o tylko 7-8 lat.
Kto¶ oczywi¶cie mo¿e siê nie godziæ na takie wkraczanie nowych technologii, ale i tak prêdzej czy pó¼niej nawet mimowolnie zostanie zmuszony do ich uzywania.
Ja nie przypominam sobie abym kiedy¶ potepia³ stosowanie GPSu, ale je¶li to robi³em to bez ¶wiadomo¶ci jaka to frajda pobawiæ siê w geocache, albo obejrzeæ sobie w domu w Google Earth trasê któr± siê przeby³o. Nie wspomnê o zaoszczedzonym w ten sposób czasie, który w moim wypadku ma kolosalne znaczenie.
Nie, moi drodzy adwersarze, nie mam nic przeciwko nowoczesno¶ci ani korzystaniu z niej. Sam to robiê i rzeczywi¶cie nie ubieram siê, jak Cicha Stopa, a gps rzeczywi¶cie mo¿e uratowaæ niejedne nerwy. Napisa³em tylko wyra¼nie, ¿e jestem przeciw samochodom tam, gdzie to jest zabronione, przeciw wariactwu i nie liczeniu siê z innymi, przeciwko blichtrowi. Znaki stoj±, a nikt ich nie przestrzega i nie pilnuje. Uzyskanie zezwolenia na wjazd zale¿ne jest tylko od odpowiednich znajomo¶ci. Mnie np dra¿ni kto¶ ze s³uchawkami na uszach, na Dwerniku Kamieniu czy Po³oninie, s³uchaj±cy brzêków zamiast ciszy, ale to moje prywatne odczucie, nie musi byæ powszechne i nim siê podzieli³em; samochodów terenowych i quadów, rycz±cych, rozje¿d¿aj±cych drogi i urz±dzaj±cych safari w Bieszczadach i Beskidzie Niskim widzia³em ju¿ chyba dziesi±tki. Zwariowanych rowerzystów nie przestrzegaj±cych przepisów i poruszaj±cych siê po szlakach PIESZYCH te¿, a jeden by³ opisany w pocz±tkowej fazie tego w±tku. Widzê ludzi, wchodz±cych na Krzemieñ dla zrobienia fotki ca³ymi wycieczkami, widzê takich, dla których wej¶cie na tarnicê i deptanie siatek z drutu to punkt na honorze-a to przecie¿te¿jest nieposzanowanie dla prawa i przepisów.
Ja kiedy chcialem wej¶æ na Opo³onek przeby³em d³ug± i uci±¿liw± drogê zdobywania pozwolenia, meldowania siê w SG i podpisywania druczków, ¿e "na w³asn± odpowiedzialno¶æ i uprzedzony o...".
Dlatego szkoda mi po prostu tego, ¿e kiedy¶ ludzie byli trochê bardziej "strachliwi" a przez to i praworz±dni...
sofron
Gwoli wyja¶nienia
Witam Ciê Wojtku. Pisz±c ¿e przyja¼nie zagadn±³e¶ nas na prze³êczy chcia³em przekazaæ swoje odczucie.
Mam nadziejê ,¿e nie gniewasz siê za orginalne okre¶lenie twego stroju.
Ale ono naprawdê robi³o wra¿enie niecodzienne.
Tak, to prawda, ¿e Twój samochód sta³ osobno.
To prawda ¿e wyja¶ni³e¶ mi ¿e jedziesz odn strony Turzañska, a tam nie ma zakazu.
Andrzej pisz±c
niestety nie zrozumia³ mojej przeno¶ni , wiêc przet³umaczê wprost :
stojace samochody nie nale¿a³y do miejscowej ludno¶ci która mog³aby przyjechaæ powiedzmy na grzyby.
p.s. prywatnie przyznam szczerze , ¿e uwielbiam ³amaæ zakazy i przepisy, w szczególno¶ci gdy s± kretyñskie (patrz zakazy wjazdu na ¯ebrak)
do Dudzatynia doje¿d¿am. Na parking. I tak robi wielu "forumowiczów" Czy to te¿ jest "chamstwo i warcholstwo"? Zwa¿ywszy na to ¿e do Duszatyna obecnie nie mo¿na legalnie dojechac samochodem, zachodzi du¿e prawdopodobieñstwo granicz±ce z pewno¶ci±, ¿e czyn taki jest wysoce niekulturalny i naganny, co mo¿e doprowadziæ nawet do zacytowanej interpretacji w zale¿no¶ci od stopnia frustracji dokonuj±cego owej oceny. :mrgreen: Parking na który siê powo³ujesz istnieje obecnie zapewne tylko w Twojej wyobra¼ni, chyba ¿e on Ci tam jest, ale czym¶ w rodzaju odpowiednika instrukcji obs³ugi otwierania konserwy znajduj±cej siê wewn±trz niej samej. Chyba ¿e karawan je¼dzi ju¿ po torach (co nie by³oby g³upie zwa¿ywszy na k³ody - nomen omen - rzucane pod ko³a przez LP), a to zwalnia³oby go z powy¿szych obostrzeñ, maj±cych na celu g³ównie drêczenie turystów. :mrgreen:
Piotrze!
Twoje uwagi przyj±³em ze skruch±:wink: i zrozumieniem. Cieszê siê, ¿e nie jeste¶ za bardzo sfrustrowany.
Obiecujê, ¿e wiecej nie bêdê........ pisa³ o ³amaniu przeze mnie jakichkolwiek przepisów. Tak bêdzie lepiej.
A karawan jeszcze nie jest przystosowany ¿eby je¼dziæ po "¿elieznych darogach". Ale mogê popracowaæ nad tym. Na razie Iras chce mieæ prysznic w lesie i to jest moje zmartwienie.:-D
Pozdrawiam
Wa¿ne aby by³a zawsze pe³na Nie wierzê, Doczu, aby¶ sta³ sie abstynentem :grin: Jak bêdziesz mia³ zawsze pe³n± i tylko jedn± butelkê piwa to¿ nigdy nie skosztujesz tego boskiego napitku :mrgreen:
A tak w ogóle to trzeba mieæ "szacunek i powa¿anie dla prawa i sprawiedliwo¶ci" ;-) zw³aszcza, ¿e mamy sie jako¶ samoobroniæ w tej lidze... :twisted:
My¶lê, ¿e Doczu mia³ na my¶li jedn±, za to cudown±, samonape³niaj±c± siê flaszkê :D Bo nie wierzê, ¿eby sta³ siê abstynentem :D
heheh - Marcowy dobrze rozumuje. ja nigdzie nie pisa³em , ¿e mia³em na mysli li tylko jedn± butelczynê. Ja zacytowa³em jeno Wojtka :-)
Upraszczaj±c moj± "metaforê" mia³em na my¶li aby zawsze jedna by³a pe³na, nie liczac ju¿ wypitych :D
Uprzedzaj±c ewentualne dywagacje uspokajam, ze abstynentem siê nie sta³em, nic mi nie wszyto i chêci zawsze s± :-) Jeno towarzystwa czasem nie staje :-( Ale takie to ju¿ moje szczê¶cie
Innymi s³owy, nigdy nie jest tak dobrze, ¿eby nie mog³o byæ lepiej!.
A tak sobie czytam i czytam, i zauwa¿am, ¿e bardzo czêsto ¶cieraj± siê pogl±dy typu "wolno" <> "nie wolno". Trochê to irytuj±ce, no bo niby co? Taki ja czy kto¶ inny ma nie pisaæ co robi³, bo to co robi³- robiæ nie wolno (jest odbierane negatywnie)? Dziwne to.
W kwestii zakazów ruchu. Wydaje mi siê, ¿e zakaz wjazdu jest raczej "dupochronem" dla firm ubezpieczeniowych ni¿ dla przyrody. Taka np Prze³êcz ¯ebrak. Nie mo¿na tam wjechaæ, a z jednej tylko strony mo¿na. Czyli ochrona przyrody nie by³a tu bod¼cem do postawienia znaku. Je¶li natomiast jaki¶ kto¶ bêdzie regularnie skraca³ sobie drogê, i ¶miga³ po dziurach, móg³by zepsuæ sobie auto- np urwaæ ko³o. (we wrze¶niu spotka³em siê z takim przypadkiem w rejonie w³a¶nie Rabego). W takim przypadku ubezpieczyciel móg³by siê migaæ. Tak samo jest na wielu odcinkach dróg. S± zamykane nie ze wzglêdu na przyrodê, ale ze wzglêdu na ich stan. I ¿eby nie by³o.... sprawa chyba nie dotyczy tu turystów, tylko mieszkañców regionu. Niby wszyscy wiedz±, a czasem chyba warto napisaæ i wyja¶niæ.... No chyba ¿e siê mylê... to pokornie proszê o sprostowanie....
Ruszt ok, szpetny ale jest. Ale prysznic? To ma byæ ¿art??
Chcia³bym odpowiedzieæ Henkowi ,¿e nie gniewam siê na okre¶lenie przez niego mojego ubioru a wrêcz mnie ubawi³o i wprowadzi³o w weso³y nastrój. Woli scis³o¶ci mój strój by³ po³±czeniem jak ju¿ nadmienia³em, le¶niczego z bundeswer±. Pozdrawiam i do spotkania na szlakach bieszczadzkich. Czekam dalsz± Twoj± relacjê. Mój pobyt na Prze³êczy ¯ebrak przyniósl wiele rado¶ci uczestnikom forum dalsza relacja http://www.opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=169 Przepraszam za samoreklamê Wojtek1121
Ruszt ok, szpetny ale jest. Ale prysznic? To ma byæ ¿art?? Pytaj Irasa nie mnie.
Pozdrawiam
Na razie Iras chce mieæ prysznic w lesie i to jest moje zmartwienie.
Nie tylko Iras chce mieæ prysznic ,ja takowym te¿ nie pogardzê.
Ostatnie moje pobyty w Bieszczadzie s± z dala od cywilizacji,a woda w potokach ju¿ cholernie zimna.wiêctrzeba wodê grzaæ na tym PIÊKNYM RUSZCIE.
W³a¶nie za ten ruszt Bertrandowi przyda³by siê jaki¶ tytu³ naukowy,bo podziw iwdziêczno¶æ ju¿ ma.
Pozdrawiam
eee....jaja se robicie z tym prysznicem prawda? :-)
Szkoda ¿e pr±du nie ma ,mo¿e by iras ¿elazko wykombinowa³..................... ¿e o innych równie niezbêdnych sprzêtach nie wspomne .
pozdrawiam i ¿ycze udanej modernizacji
Zaraz jaja sk±d idziemy z postêpem.
Mo¿e byæ ¿elazko z dusz±, jeszcze takie mo¿na wygrzebaæ gdzie¶ na strychach.
Pozdrawiam
Bez pralki sobie poradzi³ i ¿elazka to i bez prysznica te¿ bêdzie ok. Ale co Bertrand siê tak upar³.... mam nadziejê ¿e ka¿dorazowo bêdzie wodê nosi³.... bo jak nie to ja siê nie myjê!
Tym oto sposobem wiadomo ju¿ ¿e na Prze³êczy ¯ebrak mo¿na bywaæ pod warunkiem ¿e jedzie sie z dobrej strony.
ale czas koñczyæ opowiadanie o przygodzie.
Kieruj±c siê na Smolnik trafiamy na ¶cie¿kê biegn±c± po grani. Na pocz±tku wygl±da jak droga zrywkowa ale wkrótce
ods³ania swoje chimeryczne oblicze. Trzeba dobrze popracowaæ wyobra¼ni± aby j± dostrzec przemykaj±c± siê miêdzy krzakami
Czas po³yka kolejne minuty a my ci±gle poruszamy siê lasem , nie maj±c jakiego¶ konkretnego punktu odniesienia.
Nieub³aganie zbli¿a siê godzina 18-sta.- godzina ciemno¶ci. Bez zastanowienia odpadamy z grani w pierwsz± napotkan± dró¿kê w stronê Smolnika.
Nasuwaj±cy siê zmrok pogania nasze kroki. Przy wyj¶ciu z lasu zaliczamy jeszcze strefê b³ota. Ach to bieszczadzkie b³oto, kto go nie zaliczy³
na swoich butach ten jeszcze nie pozna³ tej krainy.
Osi±gamy g³ówn± drogê opodal cerkwi, ciemno¶æ ju¿ nie przeszkadza aby obraæ kierunek ku Zagrodzie Chryszczata. Jeszcze tylko odrobinê naiwnej nadzieji
na otwarty sklep – wszak¿e picie dawno siê ju¿ skoñczy³o. Kraty na drzwiach rozwiewaj± definitywnie.
Nocny spacer przez ca³y Smolnik ukazuje , ¿e to jest jednak koniec ¶wiata. Ciemno wszêdzie , g³ucho wszêdzie.
Na szczê¶cie Zagroda przywita³a nas radosnym ogniem paleniska i zas³u¿onym piwem.
Poranek przyniós³ leniwe mgie³ki snuj±ce siê nad Os³aw±.
Z mgie³ki tej wy³oni³y siê westernowe obrazki : kryte wozy, ci±gnione przez konie.
I znów wróci³a ta prze¶ladowcza my¶l : a mo¿e to jest wreszcie ta Prawdziwa Przygoda w Bieszczadzie.
Wozami podró¿owali tury¶ci poznaj±cy okolice
Dawa³y one niesamowity kolort temu miejscu.
Sk±d siê wziê³y ? Niestrudzony gospodarz s±siedniej Latarni (chyba wszyscy znaj± Wojtka zwanego Kijem)
organizuje wyprawy nawi±zuj±ce klimatem do dawnych pionierskich czasów.
aby z gitar± i ¶piewem ³emkowskich dumek i ko³omyjek zostawiæ prawdziwie bieszczadzkie wra¿enie.
Ech Bieszczady, Bieszczady !
I to ju¿ koniec rozwa¿añ na temat przygody.
Nie uwierzê, ¿e jeszcze jeste¶ w Zagrodzie i stamt±d do nas nadajesz. Napisz chocia¿ jak wróci³es z koñca ¶wiata.
Pozdrawiam
Z Zagrody wróci³em na skróty przez Siekierezadê.
A przecie¿ obiecywa³em sobie uroczy¶cie na rynku w Cisnej ¿e moja noga tam ju¿ wiêcej nie postanie (to by³o wkrótce po wstawieniu graj±cego pud³a z którego wydobywa³ siê g³ównie ³omot za z³otówki)
Za namow± naszych polityków - nigdy nie mów nigdy - jednak zmieni³em zdanie.
Nie do¶æ tego - zaryzykowa³em jad³o i jeszcze ¿yjê.
Do tej pory kosztowa³em wy³±cznie miejscowych specjano¶ci z beczki , bêd±c przekonanym ¿e tylko ludzie o stalowym ¿o³±dku tu jadaj±.
Wszystko sie zmienia. No i dobrze.
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Te refleksje nie opuszcza³y mnie w czasie ostatniego wyjazdu.
Po³owa pa¼dziernika przebija siê na ka¿dym kroku barwami jesieni. Z grup± ludzi którzy ju¿ wielokrotnie byli w Bieszczadach pod±¿yli¶my
na pocz±tkowy punkt za który obra³em Komañczê.
Dlaczego tam ?
Otó¿ moi znajomi , którzy jak wspomnia³em ju¿ wielokrotnie bywali to jednak zawsze poruszali siê po obszarze zamkniêtym symbolicznymi
nazwami Wetliny i Ustrzyk Górnych.
Oczywi¶cie po³oniny, Tarnica i schronisko u Lutka - to wszystko zosta³o zaliczone.
Tym razem chcia³em im pokazaæ ¿e Bieszczady to du¿o wiêcej.
Tak wiêc zaczê³o siê od górnego penetrowania doliny Jawornika.
Poni¿ej bazy mieli¶my okazjê spotkaæ miejscowych ludzi przygotowuj±cych
otoczenie kaplicy (greckiej) przed niedzielnym ¶wiêtem na które mia³o zjechaæ ponoæ pó³ Lublina, (wszak¿e to tu najpiêkniej gra orkiestra ¶wiêtego Miko³aja)
Wieczorny spacer po Komañczy to oczywi¶cie ogl±danie spalonej cerkwii , która o dziwo od czasu gdy sp³onê³a znacznie zyska³a na atrakcyjno¶ci.
Co chwila zatrzymywa³ siê kolejny samochód i wypuszcza³ ze swego wnêtrza kolejnych ludzi ciekawych tego - czego ju¿ nie ma.
Takiego ruchu turystycznego ta cerkiew nigdy nie do¶wiadczy³a gdy by³a.
Tak ju¿ jest , ¿e nieszczê¶cia s± bardziej medialne i poci±gaj±ce ni¿ zwyk³e piêkno.
Ale wróæmy do rzeczy.
Wêdrówka bieszczadzka.
Sobotni ranek przeci±gn±³ siê. Ruszamy wreszcie na szlak. G³ówny i w dodatku czerwony prowadzi nas na wschód w stronê Jeziorek Duszatyñskich.
A w³a¶ciwie to mia³ zamiar nas doprowadziæ. Schodz±c z pierwszego grzbietu w dolinê Os³awy otrzymujê telefon ¿e reszta grupy nie jest
w stanie wyj¶æ na ten grzbiet i zdecydowali siê wróciæ.
Tak wiêc okaza³o siê ¿e wczorajsze wieczorne zmagania w barze u Wandy wygra³y ju¿ z pierwszym dzisiejszym podej¶ciem pod górê.
Wtedy po raz pierwszy nasunê³a mi siê my¶l : Jak to jest ?
Na czym polega prawdziwa przygoda w Bieszczadzie ?
A mo¿e to w³a¶nie o to chodzi ?
Wyluzowaæ ?
balangowaæ ?
pe³en relaks
i zapomnieæ o doskwieraj±cej codzienno¶ci ?
Góry przecie¿ bêd± sta³y dalej i niekonicznie trzeba po nich chodziæ.Wystarczy byæ.
c.d.n.
Do³o¿ê obrazki.
...Jak to jest ?
Na czym polega prawdziwa przygoda w Bieszczadzie ?... Pytanie proste, a z odpowiedzi kilka ksi±¿ek mo¿naby mazn±æ :D
Wystarczy pokrzepiæ siê sprawozdaniami z wyjazdów bywalców (pisalców?) Forum i ju¿ czuje siê ducha przygody:)
Derty napisa³
spróbujmy wiêc szukac dalej ...
c.d.
Karawana idzie dalej.
Ogon zawróci³ to mo¿e i lepiej ni¿ mia³by siê rozsypaæ w trasie.
Przechodzimy przez most na Os³awie w którego perspektywy widaæ coraz wiêcej drzew nabieraj±cych jesiennych rumieñców.
Mijane domostwa w Pere³ukach jak zwykle wywo³uj± to same pytanie : z czego tu ludzie ¿yj± i jak jest to mo¿liwe ?
A czas p³ynie tam jeszcze wolniej ni¿ woda w pobliskiej rzece, och jak wolno.
Zakurzona droga wyd³u¿a odleg³o¶ci, zakrzaczone pobocza nie pozwalaj± ogl±daæ piêknego mostu na £okciu.
Gdyby komu¶ zale¿a³o to by³by lepszy efekt ni¿ daj± piêkne kolorowe tablice Urzêdu Gminy.
Ale tam.
W Duszatynie robimy ma³± przerwê na posi³ek i ruszamy zostawiaj±c za sob± ostatnie domy i kilka samochodów parkuj±cych turystów.
Zostawiamy za sob± cywilizacjê id±c w stronê przygody.
Ale, ale - nie koniecznie.
Po pó³godzinnej wêdrówce, gdy zrywkowa droga siê zwêzi³a s³yszymy doganiaj±cy nas warkot.
I nie jest warkot stara 66 które tak piêknie ton± tu w b³ocie.
Naszym oczom ukazujê siê l¶ni±cy motor wioz±cy romantyczn± parkê.
Nie zwa¿aj±c na wcze¶niejsze zakazy pomknêli obok nas
Dalej w górê.
No tak – pomy¶la³em – teraz ju¿ wiem na czym polega
Prawdziwa Bieszczadzka Przygoda.
Trzeba tylko dojechaæ piêknym motorem w towarzystwie ¶licznej dziewczyny nad romantyczne jeziorka
aby tam spêdziæ niezapomniane chwile.
Plecak mi siê przekrêci³ z wra¿enia.
Chwilê potem doszli¶my do tej parki. Ch³opak usi³owa³ wyt³umaczyæ motorkowi ¿eby siê nie ba³ b³ota po kostki,
Lecz motorek na poznañskich numerach wykazywa³ racjonalizm poznaniaka i nie chcia³ ruszyæ.
Mi³a dziewczyna zapyta³a nas o drogê, wiêc pocieszyli¶my j± ¿e to ju¿ nieca³a godzina.
Nie spotkali¶my siê ju¿.
Tak. To na pewno by³ sposób na prawdziw± bieszczadzk± przygodê.
Cdn.
i jeszcze parê obrazków
Wszystkich czytaj±cych ten w±tek zachêcam do podzielenia siê swoimi uwagami na temat Prawdziwej Bieszczadzkiej Przygody.
A teraz zapowiadany ci±g dalszy. Ci±g dalszy nast±pi³ bardzo szybko , mo¿e po 20 minutach w czasie których
Mozolnie wspinali¶my siê do góry taszcz±c na plecach nasze plecaki.
Na tym przedostatnim odcinku droga do¶æ mocno wznosi siê do góry.
Nic to - dogania nas warkot, tym razem grubszy i g³o¶niejszy. Ogl±dam siê do ty³u ze zdziwieniem.
Ale¿ tu dzisiaj ruch na tej trasie.
Terenowy jepik zatrzyma³ siê na chwilê aby zredukowaæ prze³o¿enie i ruszy³ ¶mia³o do góry.
Droga ostro do góry , ale on wydobywa³ moc z baniaków i nie dawa³ siê.
Przeje¿d¿aj±c obok doda³ gazu aby przeskoczyæ kamieñ . Zach³ysn±³em siê g³êboko rze¼kim powietrzem.
Ze zdziwienia przystan±³em. Dziêki temu mog³em przeczytaæ na drzwiach tej terenówki napis w jêzyku angielskim .
Mówi³ wyra¿nie ¿e to Biuro Podró¿y umo¿liwi prze¿ycie Prawdziwej Przygody w Bieszczadzie.
Zrozumia³em
Trzeba po prostu zap³aciæ i oni zagwarantuj± mi to prze¿ycie.
i nie muszê siê martwiæ ani o zakup samochodu, ani o pozwolenie wjazdu tam gdzie nie wolno jechaæ,
Dobrze by by³o usposobiæ siê odrobinê antystresowo. Ale na szczê¶cie znam takie p³yny.
Otar³em pot z czo³a (od nadmiaru wra¿eñ) i ruszy³em dalej w górê aby nadgoniæ prawdziw± przygodê.
Sta³a jakie¶ piêæ minut przed jeziorkami. Dlaczego nie dojecha³ nad sam brzeg ??
Tego nie wiem.
Wiem , ¿e mia³em okazjê zobaczyæ prawdziw± przygodê któr± prze¿ywa³y osoby z tego autka.
Siedzia³y nad brzegiem.
Dla uzupe³nienia dodam ¿e nie by³o widaæ aby byli to niepe³nosprawni.
Ci±g dalszy jeszcze bêdzie.
... a wogóle to nad jeziorkami by³o ¶licznie, popatrzcie sami.
prawdziwa bieszczadzka przygoda ... na pewno ci co ko¿ystaj± z takich us³óg o których pisa³e¶ nie zaznali takiego czego¶. Dlamnie przygoda po bieszcadzku jednoznacznie oznacza wysi³ek w³asnych nóg i smak dziczy i wolno¶ci. na ¶wiêto niepodleg³osci szykuje sie w³a¶nie co¶ takiego. Bêdzie trwa³o 3 dni. Pocz±tek to Wo³osate. Potem Tarnica - Krzemieñ - Halicz - Wo³owy Garb - Obnoga. Dwa kolejne dni to ca³y region na wschód od Halicza w d¿ungli ¿e tak powiem. to dopiero bêdzie przygoda. szkoda, ¿e tak d³ugo musze czekaæ :/
Przygoda po bieszczadzku to ³a¿enie poza utartymi szlakami, na swój w³asny sposób. Wybrudziæ siê, wyciszyæ. Telefony zostawiæ w cha³upie - poczuæ smak buszu i tyle.
A ja znów sprowokujê! Bo je¶li taki jakis jegomo¶æ traci m³odo¶æ na zdobywanie (ju¿ mniejsza o wiedzê) ocen, dalej pnie siê na jaki¶ studiach wymagaj±cych rycia od rana do nocy, a potem pracuje i ¶pi jedynie- tak, taki kto¶ jak wsi±dzie w terenowe autko, i pojedzie kawa³ek w bok, poza asfalt- to ma przygodê. A ta prawdziwa bieszczadzka.... no to tylko Duszatyñskie hihih
A tak serio, to chyba bym stêpi³ siekiere! I wstyd mi za tych na motorze!
->cz³owiek z lasu
No nie lubiê siê czepiaæ,sorry, ale popracuj troszkê nad ortografi± bo jak czytam Twoje posty to mi zêby cierpn± ;-)
czasem przygoda zaczyna sie bardzo niedaleko za asfaltem czy glowna droga ;) ja dla jednej bieszczadzkiej przygody nie musialam wysiadac z autka ;) jak autko porwal prad oslawy na pierwszym brodzie w duszatynie..ech.. a teraz wylozyli tam plytami ze nisko ciagnace zady nowe samochody przejezdzaja jak przez miasto... i przygody trzeba szukac gdzies dalej.. ;)
no niestety, (nie mam ci za z³e, ¿e zwracasz mi uwagê broñ Panie Bo¿e), ale ja jestem dysortografem :) staram siê nie robiæ b³êdów, ale czêsto one same tak jako¶. pracujê nad tym, ale cóz poradzic?
czlowieku radze pisaæ w word i wklejac , sam Ci posprawdza i nie beda sie czepiac
pozdrawiam
a mi tam to nie przeszkadza. Przypomnê tylko ¿e testowa wersja firefoxa sprawdza ortografiê wszêdzie gdzie co¶ piszesz - np w okienku "szybka odpowied¼. A s³ownik ma chyba z Worda, bo pewnych specyficzno¶ci nie uznaje ju¿ za b³êdy:)
Krzemieñ - Halicz - Wo³owy Garb - Obnoga. Dwa kolejne dni to ca³y region na wschód od Halicza w d¿ungli ¿e tak powiem. ????? (to dotyczy podkre¶lenia, przeze mnie, twojej wypowiedzi) ;-)
Hej:)
Natchnê³a¶ mnie Buba opowie¶ci± o wartkiej wodzie i samochodzie. To te¿ co¶ opiszê, ale teraz mam klêskê powodzi i uszczelniam kaloryfery..:D
a dla czego? z Wo³owego Garba (inaczej Kijowca, je¶li o to chodzi) do starej wsi Borsuczynów, by nastêpnie obok kudriawyñskiego wierchu wej¶c na ¶cie¿kê porwadz±c± na Obnogê. szed³em ju¿ mo¿e nie do koñca tamtêdy ale podobnie.
a dla czego? z Wo³owego Garba (inaczej Kijowca, je¶li o to chodzi) do starej wsi Borsuczynów, by nastêpnie obok kudriawyñskiego wierchu wej¶c na ¶cie¿kê porwadz±c± na Obnogê. I dopisz jeszcze ¿e ³aziæ po parku na prze³aj jest gut bo... tak. Ale podaæ lokalizacje chatki jakiej¶ jest be, bo ... tak i ju¿. :)
to czy jest gut, czy nie kazdy wie sam, ale jak kogo¶ to mêczy to dodam, ¿e idê z pracownikiem parku :)
a ja z Moczarnego wraca³em ze stra¿± graniczn±- jak by kto pyta³ :) hehehe Piotrze - Cz³owiek z lasu chyba nie do koñca rozumie Twoj± wypowied¼.... ale jaja! (albo udaje tylko ¿e nie wie)
a ja z Moczarnego wraca³em ze stra¿± graniczn±- Pochwycili Ciê i wlekli?:P
no .... za ³eb- co bym piachu nie nabra³- bo w areszcie to dra¿ni wspó³wiê¼niów
Barnaba pisze :
To siê nazywa przygoda po bieszczadzku , no, no
... ale wróæmy na chwilê do tej mojej opowie¶ci z ubieg³ego tygodnia:
Jeziorka Duszatyñskie
S³oneczko urokliwie zagl±da³o przez kolorowe ga³êzie drzew. Tak jakby chcia³o powiedzieæ ¿e warto by³o.
Zamiast wyci±gn±æ z plecaka ostatnie piwo , siêgam po aparat. Robiê zdjêcie za zdjêciem, jakby boj±c siê ¿e za chwilê te obrazy przestan± istnieæ.
Trudno siê nasyciæ bêd±c tak ³apczywym na kolorowe jesienne fajerwerki
Spojrzenie na zegarek dobija. Jest 13.30 Czas jest nieub³agany a przed nami ambitny o tej porze plan czyli Chryszczata, Prze³êcz ¯ebrak
i ostatni odcinek chaszczuj±co-tropi±cy do Smolnika.
Z ¿alem rozstajemy siê z tym miejscem, zak³adamy plecaki i tniemy na Krzywy Ryj.
Tak zabawnie nazwana jest na mapie trasa prowadz±ca na szczyt Chryszczatej.
Na szczycie wchodzimy w pu³ap chmur. S³oneczko zginê³o za warstwami.
Betonowy obelisk podpieraj± dwie zasmucone panienki, reszta napotkanej grupy delektuje siê za grani±.
Rzut oka na mapê i czas. Czas pogania na spokojne schodzenie w stronê prze³êczy.
Na ¶cie¿ce , na której le¿y sporo li¶ci niezgrabnie przesuwa siê salamandra.
Jeszcze nie wie ¿e chodzenie po ¶cie¿kach jest niebezpieczne. Przekonali¶my siê o tym wkrótce sami.
Tu¿ przed Prze³êcz± ¯ebrak doganiaj± nas pokrzykiwania zza pleców.
Z drogi !, z drogi !
Momentalnie uskakujemy w bok przed pêdz±cym na maxa rowerem. Ci±³ z góry naszym ¶ladem.
To musia³o byæ ekstremalne prze¿ycie.
To musia³a byæ Prawdziwa Bieszczadzka Przygoda.
My te¿ cieszyli¶my siê ¿e uda³o siê nam odskoczyæ (a salamandrze?)
c.d.n.
ku zazdro¶ci jeszcze 3 fotki
Ciê¿ko by mi by³o opanowaæ gniew je¶li jaki¶ rowerzysta postawi³by mi takie "ultimatum": z drogi! hehehhe (pó¼niej pewnie bym nie wyrobi³ z podziwu dla takiego cyklisty). Z punktu widzenia rowerzysty- no tyle czasu dra³owania pod górkê, to choæ w dó³ siê rozbuja³ na swojej maszynie. Jak by nie patrzeæ ta druga strona nie ma racji hihihi
A propos rowerzystów. W maju br z³azi³em sobie z £opiennika. Tak ot na dziko. I niedaleko mnie przejecha³ jaki¶ jegomo¶æ na rowerze. No na bank nie jecha³ szlakiem, z pewno¶ci± te¿ jego droga hamowania by³a d³u¿sza ni¿ najbardziej wymagaj±cego samolotu. Prawdziwa Przygoda? Z pewno¶ci± tak! Ale czy Bieszczadzka?
raczej nie :)
ci±g dalszy>>
Dochodzi godzina 16. O tej porze roku zosta³o nam ju¿ niewiele jasno¶ci. Jak skoñczy siê jasno¶æ bêdzie ciemno¶æ.
Prze³êcz ¯ebrak
Patrz±c na mapê widaæ ¿e jest to ¶rodek rozleg³ego masywu z najwy¿sz± Chryszczat±.
Masywu tak rozleg³ego i pokrêconego ¿e nie dziwota ¿e kiedy¶ tu by³a kwatera g³ówna UPA
St±d prowadz± trzy ( zamkniête dla ruchu ko³owego ) dró¿ki do zagubionych le¶nych osad .
St±d trzeba wy³o¿yæ co najmniej 4 godziny dobrego marszu zarówno do Cisnej jak i do Komañczy.
Jednym s³owem : zadupie.
Ho, Ho nic bardziej mylnego. Na prze³êczy widzimy stadko przyklejonych na poboczu terenówek.
Samochodziki kapi± od chromu i skór wnêtrza.
Piêkne - do niedawna aby takie cacka ogl±dn±æ musia³em jechaæ do stolicy. A teraz ju¿ nie koniecznie.Stolica przyjecha³a w teren.
Przy jednym z samochodów z napisem jeep sta³ postawny cz³owiek odziany w co¶ co przypomina³o po³±czenie
stroju le¶niczego z mundurem wermahtu.
Przerwa³ kamerowanie i przyja¼nie zagadn±³ w nasz± stronê.
- Dok±d to panowie siê wybieracie , bo ju¿ dnia ma³o ? Ja tu znam te strony to mogê wam pomóc.
- Chcemy dotrzeæ do Smolnika – odpowiadamy
-
- ? Jak to do Smolnika , przecie¿ to kawa³ drogi, zreszt± powiem wam – to mówi±c siêgn±³ do kieszeni i wyci±gn±³ ma³e pude³eczk.
- co¶ pomajstrowa³ przy pude³eczku i mówi : W lini prostej macie do „Zagrody” w Smolniku 5462m
Kurcze, zdar³o mnie. Czy ja wygl±dam na niebieskiego ptaka który umie lataæ w lini prostej ?
Po co mi ta informacja – zastanawiam siê w duchu ???
To Panowie idziecie drog± przez Mików ? – zagaduje dalej jegomo¶æ.
No nie, my¶my chcieli na skróty ¶cie¿k± id±ca grani±.
To chyba sobie ¿arty robicie – s³yszymy w odpowiedzi
Rozstajemy siê wkrótce.
A za mn± ci±gn± siê my¶li
jak to jest ?
Droga zamkniêta dla ruchu , a tu pe³no samochodów ?
Eleganckich samochodów.
A mo¿e przyjechali tu Ci Prawdziwi Mê¿czy¼ni wyposa¿eni w kamery, skóry , komóry , gepeesy i sedesy
aby prze¿yæ swoj± wersjê
Prawdziwej Przygody w Bieszczadzie ?
.
c.d.n.
Ja wiem! ja wiem! to by³ test! Kolesia ob³adowano przewodami, wsadzono w pojazd i wys³ano do lasu. Testuje siê, co zrobi:
1) Z GPSem znajdzie wodê
2) Znajdzie wodê bez GPS
3) Znajdzie wodê w baga¿niku
4) Nie znajdzie nic i wróci do chaty.
5) Nic nie znajdzie, i nigdzie nie wróci bo mu si±d± baterie w GPS.
Wydaje mi siê,¿e to ten jegomo¶æ to ja. By³a wtedy godzina ok. 16 za dwie godziny zapada³ zmrok i wydawa³o mi ,¿ê osi±gniêcie przez Was Smolnika jest nie osi±galne do zmroku i poprostu mia³em chêæ Was podwie¿æ. Nadmieniam , ¿e nie nale¿a³em do grupy osób parkuj±cych w oddali samochodów.Prze³êcz ¯ebrak pokazywa³em osobie która o w³asnych si³ach nigdyby tam nie dotar³a. Przy okazji zakopa³em skarb. http://www.opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=169 Trafnie okre¶li³e¶ mój wygl±d . Pozdrawiam serdecznie Wojtek1121
Bardzo ubawi³o mnie okre¶lenie mojego wygl±du, ale jak sie zastanowiê to bardziej poprawne okre¶lenie to po³±czenie le¶niczego z bundeswer±. Wojtek1121
Na prze³êczy widzimy stadko przyklejonych na poboczu terenówek. Samochodziki kapi± od chromu i skór wnêtrza. Piêkne - do niedawna aby takie cacka ogl±dn±æ musia³em jechaæ do stolicy. A teraz ju¿ nie oniecznie.Stolica przyjecha³a w teren. Przy jednym z samochodów z napisem jeep sta³ postawny cz³owiek odziany w co¶ co przypomina³o po³±czenie stroju le¶niczego z mundurem wermahtu. Znam tego jeepa, bo przejecha³em w nim z Wojtkiem wiele kilometrów w Bieszczadach, ale nie wiedzia³am, ¿e przyby³o mu chromu i skóry oraz, ¿e siê rozmno¿y³.
Co by nie mówiæ, to auto co sie rozmna¿a to skarb!
ci±g dalszy>>
A za mn± ci±gn± siê my¶li
jak to jest ?
Droga zamkniêta dla ruchu , a tu pe³no samochodów ?
c.d.n. Mo¿e siê mylê, je¿eli tak, to proszê o sprostowanie:
1. Od strony Woli Michowej jest znak "Zakaz ruchu"
2. Od strony Mikowa jest znak "Zakaz ruchu"
3. Od strony Bystergo ¿adnego znaku zakazu nie ma.
Oznacza to, ¿e mo¿na na ¯ebrak dojechaæ bez ³amania zakazu...
Mam na my¶li znaki stawiane przy drodze, a nie naniesione na mapencjê.
Pozdrawiam
Oznacza to, ¿e mo¿na na ¯ebrak dojechaæ bez ³amania zakazu... Nie mylisz siê. Od Bystrego mo¿na dojechaæ nieco poza "s³awojkê". Od Mikowa jest zakaz zarówno na P. ¯ebrak jak i do Duszatyna przez brody. Wychodzi na to, ¿e tylko Nadlesnictwo Komañcza zrobi³o tak± "akcje" - bezsensown±, bo nikt na te zakazy uwagi nie zwraca.
Widzê,¿e jestem rozgrzeszony z wjazdu na Prze³êcz ¯ebrak sta³em dok³adnie w miejscu przeciêcia szlaku. Na marginesie odpowiem Barnabie ,¿e przy pomocy gpsu znajdê 0.5l wódki w okolicy kruszarki ,wiêc gps te¿ mo¿e siê przydaæ, lub gdy bêde chcia³ to i wiêcej alkoholu znajdê . Zapytaj Jabola lub innych pos³uguj±cych siê gpsem w Bieszczadach . Pozdrawiam Wojtek1121.
Nie mia³em zamiaru Cie oskar¿aæ, ani rozgrzeszaæ. Po prostu stwierdzi³em, ¿e tam mo¿na wjechaæ. Bez gpsa te¿ znajdê ka¿d± ilo¶æ pod warunkiem, ¿e sklep bêdzie jeszcze otwarty.
Pozdrawiam
tak czytam Wasze posty mówi±ce o wkraczaniu "cywilizacji" w Góry, o nowoczesnych metodach docierania do miejsc kiedy¶ odludnych, o ludziach z GPSami, MP4ami, z samochodami, quadami, pedz±cych rowerami, o nieprzestrzeganiu znaków (których nikt nie pilnuje), o braku poszanowania jakichkolwiek przepisów-WOLNO¦Æ ponad wszystko (a mo¿e warcholstwo, brak wychowania, bezmy¶lno¶æ i zwyk³e chamstwo?) i nasuwa mi siê tylko pytanie, a w³a¶ciwe dwa: jeste¶my dinozauarami czy nale¿ymy do uk³adu? :| A mo¿e tak wygl±da turystyka wysokorozwiniêtej cywilizacji europejskiej? Choæ w naszej polskiej siermiê¿nej odmianie? Ja nawet jak mam wej¶c na prywatne pole to siê zastanawiam, czy wolno.... Ale widaæ, te¿ nale¿ê do uk³adu...albo jaki¶ dziwny jestem...
Nic mnie ju¿ nie zdziwi po tym, jak w drodze na Prze³êcz Bukowsk± minê³y mnie trzy d¿ipy, jad±ce na wycieczkê, a pod Opo³onkiem zobaczy³em czwartego zakopanego w b³ocie po drzwi...
sofron
Nie bardzo rozumiem Twoj± Wypowied¼:
1. Czy masz co¶ przeciwko GPS om , Quadom , MP4 itp...?
2. Na ¯ebrak mozna wjechaæ - to ustalili¶my
3. Pod Opo³onkiem widzia³e¶ auto. O.K. nie wolno tam wje¿dzaæ ale i wchodziæ. Mia³e¶ zezwolenie?
D³ugo sie zastanawia³em, czy Ci odpisaæ, bo ja te¿ czasmi nale¿ê do grupy, któr± opisa³e¶ "a mo¿e warcholstwo, brak wychowania, bezmy¶lno¶æ i zwyk³e chamstwo?" Natomiast nawet jakbym mia³ odpowiedni sprzêt to na Opo³onek, czy Rawki, Jas³o bym nie wje¿d¿a³. Sprzêtu takowego nie mam ale do Dudzatynia doje¿d¿am. Na parking. I tak robi wielu "forumowiczów" Czy to te¿ jest "chamstwo i warcholstwo"?
Pozdrawiam
Wydaje mi siê, ¿e:
1. je¿eli wolno gdzie¶ wjechaæ (przylecieæ) - to znaczy, ¿e wolno... choæ ja zastanowi³bym siê czy mo¿na i czy warto,
2. je¿eli co¶ (mam na my¶li np. gps-y, gore-texy, vibramy, cordury itp) ma mi pomóc i u³atwiæ wêdrówkê po górach to dlaczego mam np. chodziæ w trampkach, pos³ugiwaæ siê s³oñcem i mchem na drzewach czy robiæ zdjêcia z u¿yciem camera obscura.
Oczywi¶cie dla prze¿ycia Prawdziwej Bieszczadzkiej Przygody gotów jestem i¶æ boso, go³o i... z jedn± tylko butelk± piwa (;-) )
i... z jedn± tylko butelk± piwa (;-) ) Wa¿ne aby by³a zawsze pe³na :-)
A co do nowoczesnych technologii Wojtek bardzo ³adnie to uj±³e¶. Nie s±dzê aby kolega sofron chadza³ w brezentowej "kangurce" (choæ ja gdybym mia³, to bym w niej chodzi³), w butach uszytych ze skóry borsuka i oczywi¶cie z map± kre¶lon± w³asnorêcznie.
Oczywi¶cie przesadzam celowo, ale Kochani - nie postepu nie jeste¶my w stanie zatrzymaæ. Spieszê jednak¿e z wyja¶nieniem, ¿e pos³ugiwanie siê GPSem te¿ wymaga trochê nauki. Trzeba chwilkê po¶wiêciæ na to aby rozszyfrowaæ te wszystkie przyciski, obrazki itp. Zapewniam, ¿e GPS tez na nic siê zda je¶li straci sygna³ (a zdarza siê to w dolinkach), czy jak si±dzie zasilanie.
Podobnie kilka lat temu potepiano telefony komórkowe, ile to bylo gadania, ¿e szpanerzy, ¿e to niepotrzebne itp. A jest jeszcze na tym forum kto¶ kto nie ma telefonu komórkowego ? A wystarczy³o tylko 7-8 lat.
Kto¶ oczywi¶cie mo¿e siê nie godziæ na takie wkraczanie nowych technologii, ale i tak prêdzej czy pó¼niej nawet mimowolnie zostanie zmuszony do ich uzywania.
Ja nie przypominam sobie abym kiedy¶ potepia³ stosowanie GPSu, ale je¶li to robi³em to bez ¶wiadomo¶ci jaka to frajda pobawiæ siê w geocache, albo obejrzeæ sobie w domu w Google Earth trasê któr± siê przeby³o. Nie wspomnê o zaoszczedzonym w ten sposób czasie, który w moim wypadku ma kolosalne znaczenie.
Nie, moi drodzy adwersarze, nie mam nic przeciwko nowoczesno¶ci ani korzystaniu z niej. Sam to robiê i rzeczywi¶cie nie ubieram siê, jak Cicha Stopa, a gps rzeczywi¶cie mo¿e uratowaæ niejedne nerwy. Napisa³em tylko wyra¼nie, ¿e jestem przeciw samochodom tam, gdzie to jest zabronione, przeciw wariactwu i nie liczeniu siê z innymi, przeciwko blichtrowi. Znaki stoj±, a nikt ich nie przestrzega i nie pilnuje. Uzyskanie zezwolenia na wjazd zale¿ne jest tylko od odpowiednich znajomo¶ci. Mnie np dra¿ni kto¶ ze s³uchawkami na uszach, na Dwerniku Kamieniu czy Po³oninie, s³uchaj±cy brzêków zamiast ciszy, ale to moje prywatne odczucie, nie musi byæ powszechne i nim siê podzieli³em; samochodów terenowych i quadów, rycz±cych, rozje¿d¿aj±cych drogi i urz±dzaj±cych safari w Bieszczadach i Beskidzie Niskim widzia³em ju¿ chyba dziesi±tki. Zwariowanych rowerzystów nie przestrzegaj±cych przepisów i poruszaj±cych siê po szlakach PIESZYCH te¿, a jeden by³ opisany w pocz±tkowej fazie tego w±tku. Widzê ludzi, wchodz±cych na Krzemieñ dla zrobienia fotki ca³ymi wycieczkami, widzê takich, dla których wej¶cie na tarnicê i deptanie siatek z drutu to punkt na honorze-a to przecie¿te¿jest nieposzanowanie dla prawa i przepisów.
Ja kiedy chcialem wej¶æ na Opo³onek przeby³em d³ug± i uci±¿liw± drogê zdobywania pozwolenia, meldowania siê w SG i podpisywania druczków, ¿e "na w³asn± odpowiedzialno¶æ i uprzedzony o...".
Dlatego szkoda mi po prostu tego, ¿e kiedy¶ ludzie byli trochê bardziej "strachliwi" a przez to i praworz±dni...
sofron
Gwoli wyja¶nienia
Witam Ciê Wojtku. Pisz±c ¿e przyja¼nie zagadn±³e¶ nas na prze³êczy chcia³em przekazaæ swoje odczucie.
Mam nadziejê ,¿e nie gniewasz siê za orginalne okre¶lenie twego stroju.
Ale ono naprawdê robi³o wra¿enie niecodzienne.
Tak, to prawda, ¿e Twój samochód sta³ osobno.
To prawda ¿e wyja¶ni³e¶ mi ¿e jedziesz odn strony Turzañska, a tam nie ma zakazu.
Andrzej pisz±c
niestety nie zrozumia³ mojej przeno¶ni , wiêc przet³umaczê wprost :
stojace samochody nie nale¿a³y do miejscowej ludno¶ci która mog³aby przyjechaæ powiedzmy na grzyby.
p.s. prywatnie przyznam szczerze , ¿e uwielbiam ³amaæ zakazy i przepisy, w szczególno¶ci gdy s± kretyñskie (patrz zakazy wjazdu na ¯ebrak)
do Dudzatynia doje¿d¿am. Na parking. I tak robi wielu "forumowiczów" Czy to te¿ jest "chamstwo i warcholstwo"? Zwa¿ywszy na to ¿e do Duszatyna obecnie nie mo¿na legalnie dojechac samochodem, zachodzi du¿e prawdopodobieñstwo granicz±ce z pewno¶ci±, ¿e czyn taki jest wysoce niekulturalny i naganny, co mo¿e doprowadziæ nawet do zacytowanej interpretacji w zale¿no¶ci od stopnia frustracji dokonuj±cego owej oceny. :mrgreen: Parking na który siê powo³ujesz istnieje obecnie zapewne tylko w Twojej wyobra¼ni, chyba ¿e on Ci tam jest, ale czym¶ w rodzaju odpowiednika instrukcji obs³ugi otwierania konserwy znajduj±cej siê wewn±trz niej samej. Chyba ¿e karawan je¼dzi ju¿ po torach (co nie by³oby g³upie zwa¿ywszy na k³ody - nomen omen - rzucane pod ko³a przez LP), a to zwalnia³oby go z powy¿szych obostrzeñ, maj±cych na celu g³ównie drêczenie turystów. :mrgreen:
Piotrze!
Twoje uwagi przyj±³em ze skruch±:wink: i zrozumieniem. Cieszê siê, ¿e nie jeste¶ za bardzo sfrustrowany.
Obiecujê, ¿e wiecej nie bêdê........ pisa³ o ³amaniu przeze mnie jakichkolwiek przepisów. Tak bêdzie lepiej.
A karawan jeszcze nie jest przystosowany ¿eby je¼dziæ po "¿elieznych darogach". Ale mogê popracowaæ nad tym. Na razie Iras chce mieæ prysznic w lesie i to jest moje zmartwienie.:-D
Pozdrawiam
Wa¿ne aby by³a zawsze pe³na Nie wierzê, Doczu, aby¶ sta³ sie abstynentem :grin: Jak bêdziesz mia³ zawsze pe³n± i tylko jedn± butelkê piwa to¿ nigdy nie skosztujesz tego boskiego napitku :mrgreen:
A tak w ogóle to trzeba mieæ "szacunek i powa¿anie dla prawa i sprawiedliwo¶ci" ;-) zw³aszcza, ¿e mamy sie jako¶ samoobroniæ w tej lidze... :twisted:
My¶lê, ¿e Doczu mia³ na my¶li jedn±, za to cudown±, samonape³niaj±c± siê flaszkê :D Bo nie wierzê, ¿eby sta³ siê abstynentem :D
heheh - Marcowy dobrze rozumuje. ja nigdzie nie pisa³em , ¿e mia³em na mysli li tylko jedn± butelczynê. Ja zacytowa³em jeno Wojtka :-)
Upraszczaj±c moj± "metaforê" mia³em na my¶li aby zawsze jedna by³a pe³na, nie liczac ju¿ wypitych :D
Uprzedzaj±c ewentualne dywagacje uspokajam, ze abstynentem siê nie sta³em, nic mi nie wszyto i chêci zawsze s± :-) Jeno towarzystwa czasem nie staje :-( Ale takie to ju¿ moje szczê¶cie
Innymi s³owy, nigdy nie jest tak dobrze, ¿eby nie mog³o byæ lepiej!.
A tak sobie czytam i czytam, i zauwa¿am, ¿e bardzo czêsto ¶cieraj± siê pogl±dy typu "wolno" <> "nie wolno". Trochê to irytuj±ce, no bo niby co? Taki ja czy kto¶ inny ma nie pisaæ co robi³, bo to co robi³- robiæ nie wolno (jest odbierane negatywnie)? Dziwne to.
W kwestii zakazów ruchu. Wydaje mi siê, ¿e zakaz wjazdu jest raczej "dupochronem" dla firm ubezpieczeniowych ni¿ dla przyrody. Taka np Prze³êcz ¯ebrak. Nie mo¿na tam wjechaæ, a z jednej tylko strony mo¿na. Czyli ochrona przyrody nie by³a tu bod¼cem do postawienia znaku. Je¶li natomiast jaki¶ kto¶ bêdzie regularnie skraca³ sobie drogê, i ¶miga³ po dziurach, móg³by zepsuæ sobie auto- np urwaæ ko³o. (we wrze¶niu spotka³em siê z takim przypadkiem w rejonie w³a¶nie Rabego). W takim przypadku ubezpieczyciel móg³by siê migaæ. Tak samo jest na wielu odcinkach dróg. S± zamykane nie ze wzglêdu na przyrodê, ale ze wzglêdu na ich stan. I ¿eby nie by³o.... sprawa chyba nie dotyczy tu turystów, tylko mieszkañców regionu. Niby wszyscy wiedz±, a czasem chyba warto napisaæ i wyja¶niæ.... No chyba ¿e siê mylê... to pokornie proszê o sprostowanie....
Ruszt ok, szpetny ale jest. Ale prysznic? To ma byæ ¿art??
Chcia³bym odpowiedzieæ Henkowi ,¿e nie gniewam siê na okre¶lenie przez niego mojego ubioru a wrêcz mnie ubawi³o i wprowadzi³o w weso³y nastrój. Woli scis³o¶ci mój strój by³ po³±czeniem jak ju¿ nadmienia³em, le¶niczego z bundeswer±. Pozdrawiam i do spotkania na szlakach bieszczadzkich. Czekam dalsz± Twoj± relacjê. Mój pobyt na Prze³êczy ¯ebrak przyniósl wiele rado¶ci uczestnikom forum dalsza relacja http://www.opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=169 Przepraszam za samoreklamê Wojtek1121
Ruszt ok, szpetny ale jest. Ale prysznic? To ma byæ ¿art?? Pytaj Irasa nie mnie.
Pozdrawiam
Na razie Iras chce mieæ prysznic w lesie i to jest moje zmartwienie.
Nie tylko Iras chce mieæ prysznic ,ja takowym te¿ nie pogardzê.
Ostatnie moje pobyty w Bieszczadzie s± z dala od cywilizacji,a woda w potokach ju¿ cholernie zimna.wiêctrzeba wodê grzaæ na tym PIÊKNYM RUSZCIE.
W³a¶nie za ten ruszt Bertrandowi przyda³by siê jaki¶ tytu³ naukowy,bo podziw iwdziêczno¶æ ju¿ ma.
Pozdrawiam
eee....jaja se robicie z tym prysznicem prawda? :-)
Szkoda ¿e pr±du nie ma ,mo¿e by iras ¿elazko wykombinowa³..................... ¿e o innych równie niezbêdnych sprzêtach nie wspomne .
pozdrawiam i ¿ycze udanej modernizacji
Zaraz jaja sk±d idziemy z postêpem.
Mo¿e byæ ¿elazko z dusz±, jeszcze takie mo¿na wygrzebaæ gdzie¶ na strychach.
Pozdrawiam
Bez pralki sobie poradzi³ i ¿elazka to i bez prysznica te¿ bêdzie ok. Ale co Bertrand siê tak upar³.... mam nadziejê ¿e ka¿dorazowo bêdzie wodê nosi³.... bo jak nie to ja siê nie myjê!
Tym oto sposobem wiadomo ju¿ ¿e na Prze³êczy ¯ebrak mo¿na bywaæ pod warunkiem ¿e jedzie sie z dobrej strony.
ale czas koñczyæ opowiadanie o przygodzie.
Kieruj±c siê na Smolnik trafiamy na ¶cie¿kê biegn±c± po grani. Na pocz±tku wygl±da jak droga zrywkowa ale wkrótce
ods³ania swoje chimeryczne oblicze. Trzeba dobrze popracowaæ wyobra¼ni± aby j± dostrzec przemykaj±c± siê miêdzy krzakami
Czas po³yka kolejne minuty a my ci±gle poruszamy siê lasem , nie maj±c jakiego¶ konkretnego punktu odniesienia.
Nieub³aganie zbli¿a siê godzina 18-sta.- godzina ciemno¶ci. Bez zastanowienia odpadamy z grani w pierwsz± napotkan± dró¿kê w stronê Smolnika.
Nasuwaj±cy siê zmrok pogania nasze kroki. Przy wyj¶ciu z lasu zaliczamy jeszcze strefê b³ota. Ach to bieszczadzkie b³oto, kto go nie zaliczy³
na swoich butach ten jeszcze nie pozna³ tej krainy.
Osi±gamy g³ówn± drogê opodal cerkwi, ciemno¶æ ju¿ nie przeszkadza aby obraæ kierunek ku Zagrodzie Chryszczata. Jeszcze tylko odrobinê naiwnej nadzieji
na otwarty sklep – wszak¿e picie dawno siê ju¿ skoñczy³o. Kraty na drzwiach rozwiewaj± definitywnie.
Nocny spacer przez ca³y Smolnik ukazuje , ¿e to jest jednak koniec ¶wiata. Ciemno wszêdzie , g³ucho wszêdzie.
Na szczê¶cie Zagroda przywita³a nas radosnym ogniem paleniska i zas³u¿onym piwem.
Poranek przyniós³ leniwe mgie³ki snuj±ce siê nad Os³aw±.
Z mgie³ki tej wy³oni³y siê westernowe obrazki : kryte wozy, ci±gnione przez konie.
I znów wróci³a ta prze¶ladowcza my¶l : a mo¿e to jest wreszcie ta Prawdziwa Przygoda w Bieszczadzie.
Wozami podró¿owali tury¶ci poznaj±cy okolice
Dawa³y one niesamowity kolort temu miejscu.
Sk±d siê wziê³y ? Niestrudzony gospodarz s±siedniej Latarni (chyba wszyscy znaj± Wojtka zwanego Kijem)
organizuje wyprawy nawi±zuj±ce klimatem do dawnych pionierskich czasów.
aby z gitar± i ¶piewem ³emkowskich dumek i ko³omyjek zostawiæ prawdziwie bieszczadzkie wra¿enie.
Ech Bieszczady, Bieszczady !
I to ju¿ koniec rozwa¿añ na temat przygody.
Nie uwierzê, ¿e jeszcze jeste¶ w Zagrodzie i stamt±d do nas nadajesz. Napisz chocia¿ jak wróci³es z koñca ¶wiata.
Pozdrawiam
Z Zagrody wróci³em na skróty przez Siekierezadê.
A przecie¿ obiecywa³em sobie uroczy¶cie na rynku w Cisnej ¿e moja noga tam ju¿ wiêcej nie postanie (to by³o wkrótce po wstawieniu graj±cego pud³a z którego wydobywa³ siê g³ównie ³omot za z³otówki)
Za namow± naszych polityków - nigdy nie mów nigdy - jednak zmieni³em zdanie.
Nie do¶æ tego - zaryzykowa³em jad³o i jeszcze ¿yjê.
Do tej pory kosztowa³em wy³±cznie miejscowych specjano¶ci z beczki , bêd±c przekonanym ¿e tylko ludzie o stalowym ¿o³±dku tu jadaj±.
Wszystko sie zmienia. No i dobrze.