O bieszczadzkich deptakach

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Na goraco troszke o bieszczadzkich deptakach \Wetlinska i Tarnica\.Dotarlem w Biesy juz 26.12 ok 14. Stwierdzilem ze trzeba sie chociarz ze Smerekiem przywitac, wiec ide-wszak to deptak nie gora \opinia spotkanej w sylwestra turystki\.Zaczynam w Wetlinie zolty7m i co za rozczarowanie-snieg do kolan isc sie nie da. wycofalem sie na kwatere. Po drodze obiad w karczmie , spotykam ludzi z rakietami,mowia ze wrocili z Rawki tzn. musieli sie wycofac,za gleboki i sypki snieg.Nastepnego dnia wuchodze rano juz z rakietami i znowu na Wetlinska. Wygodny jestem wiec obieram lajtowa trase -PrzeleczOrlowicza,Wetlinska,Chatka izejscie w dol do przeleczy.10 rano jestem u gory i ide na polonine.Widocznosc miejscami do 50m,silny wiatr i sniegu od 0,5m wzwyz.Zero ludzi zero przetartego szlaku,nic to twardkim byc trzeba.Wyprzedza mnier dwie osoby, potem kolejnych kilka czesciowo korzystaja z przetartego z mojego sladu.Dochodze pod Osadzkiego,widocznosc zaczyna spadac. Widze ze ci ktorzy mnie wyprzedzili zeszli ze szlaku,stwierdzam ze jest za pozno na dalsza wedrowke i sie cofam.Po chwili doganiaja mnie te ekipy ktore zeszly ze szlaku. Mowia ze dalej jest za ciezko i tez wracaja.Do wetliny scodze juz po ciemku,wiec jeszce tylko piwko i spac.Nastepnego dnia dojezdza reszta ekipy,poniewaz nigdy w gorach nie byli robimy tylko proste i krotkie spacery tj. Chatka Puchatka nastepnego dnia Wolosate-Tarnica-Wolosate-cudowna widocznosc piekna panorama Tatr no i sylwester cala Wetlinska.Znowu wspaniala pogoda szlak juz dobrze przetarty, tylko kawalek przed Przelecza snieg zawiewal slady.Wielkie podziekowania dla Rafala z Bazy Ludzi z Mgly za poratowanie kawa pozdrowienia juz nie tak mile dla kogos kto odpowiada za zimowe oznaczeni szlakow,mysle ze slopki co sto metrow krajobrazu nie zepsuja a bezpieczenstwo na szlaku sie polepszy.Do zobaczenia na szlakach


Ostatecznie wszystko, po czym "depczemy" (st±pamy) w pewnym sensie jest deptakiem. Nawet dziewiczy ¶nieg po naszym przej¶ciu:)

Byle dalej od t³umów w Bieszczadach!
Zachowaj nas Panie;)

Pozdrawiam
I znowu uda³o siê wyjechaæ gdzie serce ci±gnie.Startujemy z Bydgoszczy,Warszawy,Gdañska i Kopenhagi.Pieæ osób tj Czapa wspó³forumowiczka,Dziadek Wojtek,Kornelia,Mariusz imoja skromna osoba.Po ca³onocnej podró¿y l±dujemy w Sanoku tzn Kornelia,Dziadek i ja.Na dworcu spotykamy Czape,bierzemy busa i do Komañczy.Trzeba se zintegrowac co nader ³atwym siê staje przy pomocy a jak¿e butelki napoju bogów czyli NIEDZWIEDZIA potem spacer po Komañczy i du¿o ¶miechu.Dziadek ciekaw jak zabrzmi pojedyñczy dzwon cerkiewny ci±gnie za sznur i ³apie sie na delikatny opeer od opiekuna ww.cerkwi.Potem jeszcze cmentarz przy odbudowywanej cerkwi i do schroniska,gdzie dochodzimy z lekka przemoczeni.Moze kto¶ na forum bedzie umia³ odpowiedziec dlaczego na czesci krzy¿y cerkiewnych zamiast 3 ramienia jest pó³ksiêzyc.Teraz ju¿ spac bo nastepnego dnia idziemy w góry
Bêd± dalsze czê¶ci? I bardziej szczegó³owe? Bo na podstawie dwóch telefonów niewiele mogê powiedzieæ o waszej wyprawie.


beda beda ale jeszcze nie dzis bo zaraz ide spac
o ho ho ho;) zaczyna siê niebezpieczna opowie¶æ:) Ja te¿ ju¿ zjecha³am jak tylko bêdê mia³a chwilkê to znaj±c ¿ycie z Piotrem bêdziemy dorabiaæ kolejne czê¶ci:) póki co czas na pranie i szorowanie:P
I nasta³ dzieñ drugi naszej wycieczki.Pó¿na pobudka,¶niadanie i wymarsz.Na starcie gubi siê Wojtek i pierwszy etap pokonujemy w Troje.Po d³u¿szej chwili znajdujemy Wojtka na drodze prowadz±cej do Duszatyna gdzie dochodzimy juz wszyscy. Robimy szybk± przerwe po³±czon± z piwem i ¶niadaniem i spor± ilo¶ci± zdjêæ.Karolina wstaw proszê link.Nastêpny etap wiedzie do jeziorek Duszatyñskich gdzie poza pieknymi widokami podziwiamy nasz± grupow± dendrofilkê.Na szlaku coraz wiêcej ludzi,niestety przy mostku sterta ¶mieci(przy³o¿y³bym takiej ³ajzie co ¶mieci).Zaczynamy podej¶cie na Chryszczat±,a pot ¶cieka wszêdzie.Dziewczyny wzbudzaj± zachwyt gracj± z jak± siê poruszaj± i przekleñstwa za narzucone tempo.Nareszcie jeste¶my na szczycie gdzie jemy kolejny posi³ek,kilka fotek grobu z I wojny ¶w. i rozpoczynamy zej¶cie.Trasa mimo ze bez wiêkszych widoków jest bardzo urokliwa i warta zapoznania.Po pewnym czasie stwierdzamy ¿e doj¶cie o rozs±dnym czasie do Cisnej jest nierealne skrêcamy do Woli Michowej.Oczywi¶cie internetowy rozk³ad autobusów jest niewazny wiec zostae nam stop i ³apiemy przeuprzejmego kolege z Rzeszowa jad±cego zreszt± cienkusem.Kolego je¶li czytasz to forum to jeszcze raz wielkie dzieki.Docieramy do Cisnej,kolacja w Siekierezadzie,nocleg w Bacówce pod Honem,gdzie atmosfera mila ale warunki higeniczne do bani.Wypijamy jeszcze po piwie i idziemy spaæ.Itak zakoñczy³ siê dzieñ drugi
Do us³ug:
http://picasaweb.google.com/czapiews...enWrzesien2009

http://picasaweb.google.com/dokument...enWrzesien2009

http://picasaweb.google.com/dokument...enWrzesien2009

No có¿ dendrofilia mi jako¶ wesz³a w krew:P
"i przekleñstwa za narzucone tempo"- teraz siê dowiadujemy:P

Oj czekam ju¿ na kolejne dni, opisywanie zostawiam Tobie, mo¿e jeszcze czego¶ siê dowiemy:) hehe;)
Do us³ug:
http://picasaweb.google.com/czapiews...enWrzesien2009

http://picasaweb.google.com/dokument...enWrzesien2009

http://picasaweb.google.com/dokument...enWrzesien2009

No có¿ dendrofilia mi jako¶ wesz³a w krew:P
"i przekleñstwa za narzucone tempo"- teraz siê dowiadujemy:P

Oj czekam ju¿ na kolejne dni, opisywanie zostawiam Tobie, mo¿e jeszcze czego¶ siê dowiemy:) hehe;)
Czapa przesliczne zdjêcia - widzielismy Was na szlaku 3 wrze¶nia popo³udniem schodziliscie podobnie jak my z Prze³eczy pod Tarnic± - minêli¶cie nas troszkê ni¿ej prze³eczy .Pozdrawiamy
Jest to bardzo prawdopodobne bo na szlaku rzadko kto umkn±³ naszej uwadze:P Mi³o, mi³o:) wiedzia³am, ¿e kto¶ z forum na bank nas gdzie¶ spotka³:P
diabe³ napisa³
Na której¶ mapie (chyba Krukara) nazwane jest to podej¶cie " Krzywy ryj"
i rzeczywi¶cie zas³uguje na to.
Poranek dzieñ trzeci wita nas s³oñcem i ¶miechem,chocia¿ miê¶nie nieco nadwyrê¿one wo³aj± odpoczynku i ich po¶bie czynimy zado¶æ.Kilka fotek bacówki i schodzimy do Cisnej.Tam obowi±zkowa kwa¶nica w £emkowskiej,zakup tomików wierszy naszej nieocenionej WUKI i Rysia Szociñskiego,nastêpnie autobusem do Wetliny.Witamy siê z przemi³ym Henrykiem ¦limakiem,zajmujemy kwatere i LB.Po po³udniu do³±cza do nas Mariusz nick forumowy Duñczyk.W efekcie l±dujemy w Bazie Ludzi z Mg³y gdzie nastêpuje inegracji czê¶æ dalsza-wszak Mariusz jest dla naszych kobiet bieszczadzkich osob± now±.Na kwatere docieramy ju¿ ok.2 w nocy i spaæ.Przecie¿ trzeba i¶æ w góry.CDN
Dzieñ czawrty zaczynamy dosyæ pó¿no(to chyba wina zbyt du¿ej ilo¶ci trunków w Bazie).Zjadamy tradycyjnie wspólne ¶niadanie i b.pózno idziemy na Wetliñsk±.Zakup biletów oczywi¶cie na szlak nie ¶cie¿ke przyrodnicz±.Bardzo szybko zosta³em w tyle i drogê na prze³êcz Or³owicza pokonujê sam.Na prze³êczy spotykamy forumowicza o nicku Misieg.Po szybkim posi³ku ruszamy dalej ale bez po¶piechu wszak widoki jedne z najcudowniejszych w ca³ych Bieszczadach.Wraz z Wojtkiem zostajemy sobie z ty³u podczas gdy nasza m³odzie¿ zd±¿a szybko do przodu,my dwaj prowadzimy d³ugie rozmowy,na podej¶ciu na Osadzkiego robimy przystanek i ³apiemy piêkny zachód s³oñca.Gdzie¶ tam w katalogu niezast±pionej Karoliny mo¿na te fotki obejrzeæ.Do Chatki docieramy juz po ciemku wiêc zostawiamy plecaki na glebie i idziemy na ³aweczki przed schroniskiem gdzie impreza zaczyna siê dobrze rozkrêcaæ.Serdeczne pozdrowienia dla zapoznanych tam ludzi-Krzy¶ka,Rafa³a i ca³ej reszty.Szczególne pozdrowienia dla go¶cia pracuj±cego u Lutka-od Olki oczywi¶cie.Nie pamiêtam kiedy siê k³adli¶my ale pó¼no by³o.K³adziemy siê z my¶l± i szczerym zamiarem pobudki na wschód s³oñca.CDN
A potem nasta³ pi±ty dzieñ istnienia naszej komuny bieszczadzkiej.Pobudka by³a ju¿ o pi±tej rano-przecie¿ czekalismy na wschód s³oñca-DZIÊKI KRZYSZTOF.Piêkne widoki u ¶piocha Karoliny(babsztyl wstaæ nie chcia³)(PICASSO) a ju¿ oko³o dziesi±tej rano idziemy dalej.Wszak trasa lekka i ³atwa,zreszt± ka¿de z nas trapi dziwne pragnienie-PIWA MNIE DAJCIE-bo susza jest straszna.Tego dnia idê jako pierwszy wraz z Korneli±(ju¿ nasz± forumowiczk±) prowadzimy d³ugie rozmowy i podziwiamy i piêkne widoki i strome zej¶cie.W trasie spotykamy ma³¿eñstwo w nader podesz³ym wieku-WSPANIALI LUDZIE ,OBYM SAM TAKI POZOSTA£ NA STARO¦Æ-rozmawiamy z nimi kilkana¶cie minut i kontynuujemy zej¶cie.Teraz ma³a dygresja.Widzia³em sporo osób w sanda³ach i zastanawiam siê(czy to g³upota czy lekcewa¿enie w³asnego zdrowia) szli bez czapek na g³owach oczywi¶cie. Doszliu¶my w koñcu do parkingu w B.G. tam odpoczynek,czekanie na busa w kierunku podej¶cia do Schr.pod M.Rawka. W miêdzyczasie przypominam sobie o zaje¿dzie pod Caryñsk±-naszym lokalu kontaktowym.Staramy siê wiêc z³apaæ tam oboje stopa(KORNELIA NAWET NOGÊ OBNA¯Y£A)-bezskutecznie niestety.pieszo dotarli¶my do parkingu Pod Ma³± Rawk±,gdzie dotar³a te¿ po d³u¿szej chwili reszta naszej ekipy.Szybkie g³osowanie i jest decyzja-KREMANEROS-nastêpnym razem dzi¶ UG.,a nastêpnego dnia idziemy dalej.Po kilku minutach docieramy do celu.Pierwsze co czyniê to wizyta w zaje¿dzie gdzie spotyka mnie rozczarowanie.Wszak baner na p³ocie wisi wiêc i i obs³uga zaznajomiona byæ powinna.Niestety pomy³ka.Zniesmaczeni lekko wysy³amy nasze dziewoje do Bia³ego w poszukiwaniu noclegu(kobiety na medal oczywi¶cie zdoby³y pokój wolny) my w trzech pozostali¶my przy piwie.Potem ju¿by³o prosto i bez emocji-k±piel,piwo i spanie-wszak rano w góry i¶æ trzeba.CDN
Poranek dzieñ szósty przywita³ nas ch³odem i s³oñcem.wstali¶my do¶æ szybko bozaplanowana trasa do¶æ d³uga by³a.Piuerwsze kroki do sklepu w celu nabycia wody i innych wiktua³ów.B³yskawicznie znajdujemy busa i start do Wide³ek.tam podbijamy bilety izaczynamy podej¶cie.Po pewnym czasie znajdujemy w b³ocie odciski ³ap. Wo³amy Karolinê-wszak stara/w przeno¶ni/traperka.Stwierdza ¿e to wilcze i ¶wie¿e.Wiemy ¿e te zwierzêta s± ju¿ bardzo daleko wiêc idziemy dalej.Przed samymwyj¶ciem z lasu widzimy wiatê widaæ ¶wie¿o postawion± ale mijamy j± i idziemy dalej.Wychodzimy na po³oninê-przecudne widoki nagradzaj± poniesiony wysi³ek wiêc zaczynamy sesjê fotograficzn±a¿eby mieæ na czym oko zawiesiæ gdy ju¿ do domu wrócimy.Idziemy dalej zachwycaj±c siê przepiêkn± panoram± gór.Dziadek zostaje daleko w tyle wiêc czekamy na niego i pytamy czy da radê i¶æ dalej.Stwierdza ¿e tak wiêc ruszamy w dalsz± drogê.kiedy schodzimy ju¿ na prze³êcz GOPR dostajemy telefon od niesfornego Dziadka ¿e ma do¶æ i zawraca.Humory nam siê psuj± w momencie.Karolina zastanawia siê czy nie cofn±æ siê do niego i nie towarzyszyæ mu w trasie powrotnej.Po szybkiej naradzie uznajemy ¿e jest ju¿ za daleko i goniæ go jest bez sensu.Zaczynamy podej¶cie do prze³êczy pod Tarnic±.Kiedy jeste¶my ju¿ na miejscu Kornelia przyznaje siê ¿e zaczyna jej siê odzywaæ kontuzjowany wcze¶niej bark.Znowu narada i stwierdzamy ¿e schodzimy do Wo³osatego.Oczywi¶cie Kornelia postanawia jeszcze wej¶æ na Tarnicê gdzie jeszcze nie by³a.Idê wiec z Ni± na górê robiê kilka fotek i schodzimy na dó³.W miêdzyczasie jeszcze spotkali¶my poznanego dzieñ wcze¶niej Rafa³a-towarzyszy nam a¿ do U.G dok±d docieramy busem. Tam nabywamy prowiant i napoje i udajemy siê do bacówki Pod Ma³± Rawk±.Zjadamy kolacjê i czekamy na info od Dziadka-telefon ma wy³aczony.postanawiamy ¿e je¶li nie odezwie siê do 22 alarmujemy GOPR.Na szczê¶cie zadzwoni³ wiêc uspokojeni k³adziemy siê spaæ.CDN
Dziêki Twoim wywodom zostanê oficjaln± dendrofilk± i teraz po tych ¶ladach jeszcze zoofilk±:P hehe:) Oj to by³y czasy... Wracajmy ju¿ w nasze strony:)
etap kolejny rozpoczeli¶my od pój¶cia spaæ na glebie gdzie to okaza³o siê ¿e Czapa zoofilk± jest na pewno.W ¶rodku nocy obudzi³a nas okrzykiem (no co ty robisz)kto¶ na nogach jej siê po³o¿y³.okaza³o siê ¿e by³ to piesek zamieszkuj±cy schronisko-upodoba³ sobie jej/Czapy/nogi lub ¶piwór.kiedy ju¿ bli¿ej siê zapoznali ze sob± spali zgodnie oboje przy wtórze naszego pochrapywania.Poranek przywita³ nas deszczem i Dziadkiem cudem odnalezionym.nocowa³ gdzie¶ w Nasicznem na sianie.nie wiem jak tam dotar³,grunt ¿e wszystko skoñczy³o siê dobrze.wobec brzydkiej pogody rezygnujemy z wyj¶cia na Kremanerosa i udajemy siê do naszego Henryka do Wetliny.przebieramy siê w bardziej cywilizowane ubrania i jedziemy do Krysi do Szwjkowa aby z ni± porozmawiaæ.W drodze powrotnej ³apiemy wszystkie napotkane cerkwie,a przy okazji i cmentarze.Potem ju¿tylko zakupy w bacówce-s³ynna £±cka-sery i ju¿ jeste¶my w Wetlinie.Wieczorem idziemy w trzech do bazy ¿egnaæ siê wszak ju¿ nastêpnego dnia trzeba do domu wracaæ.Nagle znajduj± siê nasze dziewoje w towarzystwie Henryka i tortu urodzinowego dla Duñczyka.£zy w oczach mu siê zakrêci³y na widok tej niespodzianki.Potem huralne sto lat wykonane przez wszystkich obecnych w Bazie i d³ugie nocne polaków rozmowy.I tak minê³a nam ostatnia noc w Bieszczadach
A mo¿e tak troszkê szerzej-np.jak tam w Szwejkowie?Bo wygl±da.¿e expresem przez Bieszczady przejechali¶cie!Pozdrawiam!
Expresem, ale dog³êbnie:)
W Szwejkowie, pusto i cicho... Jak byli¶my to w tamtych stronach pustki, jedynie szefow± spotkali¶my, no ale jeszcze jakich czas temu kwapi³a siê do sprzedania Szwejkowa, a teraz jak byli¶my i o tym wspomnieli¶my to ju¿ jej ten pomys³ zszed³ na drugi plan, wiêc dalej jednak chce to prowadziæ i jacy¶ tam ludzie czasem zagl±daj±, jednak sam budynek wygl±da ju¿ nieciekawie, czê¶æ podczas mocniejszych deszczy zostaje zalewana (dach:/) a du¿a czê¶æ budynku jest ju¿ do generalnego remontu. Krysia odnowi³a sobie juz swoj± czê¶æ mieszkaln±, wiêc ma uroczy kominek, mamy nadziejê, ¿e stanie siê tak te¿ i ca³a reszt±.
A nie o budynku, to kulawy piesek nas przywita³, my¶lê, ¿e nie jedna osoba go stamt±d kojarzy:) Nasz samochodzik polubi³ czarny kocurek i zrobi³ sobie na nim miejsce wypoczynkowe, wiêc jak to w Szwejkowie- SPOKÓJ koi duszê i ¿yje w³asnym ¿yciem:)
Aaaa Piotrze dziêki za wspomnienie, a¿ mi³o wróciæ w opowie¶ciach do naszych weso³ych wycieczek:P
25.12.2009 znowu w trasie i znowu w Bieszczady.Jadê w towarzystwie zwariowanej sopocianki a naszej forumowiczki Czapy vel Karoliny vel Córci.Nastêpnego dnia jeste¶my na miejscu u naszego Henryka.Szybkie przywitanie z Wetlin±,Baz± ludzi z Mg³y i spaæ.Wstajemy ok.8 rano wszak dzi¶ tylko spacer do Do³¿ycy z zachaczeniem o schronisko w Jaworcu.10 rano spacerkiem torami kolejki idziemy powolutku do Smereka.Tam wchodzimy na asfalt i idziemy nim a¿ do mostu gdzie skrêcamy do schronu na jakie¶ ¶niadanie,a potem dalej w drogê.Szybka ssja zdjêciowa na nieczynnym wypale-Karolina wchodzi do otwartego pieca(nieczynnego niestety:-)) i dalej w drogê.Znowu kawa³ek asfaltem i ju¿ jeste¶my na szlaku w lesie.Zaczynam sapaæ i zastanawiaæ co mnie tu znowu przygna³o.Przecie¿ na dole te¿ jest piwo:-). idziemy spokojnym tempem z pocz±tku ¶cie¿k± a zaraz potem stokówk±.Na niej zaczynaj± siê problemy.Ca³e mnóstwo wiatro³omów,które trzeba omijaæ trac±c przy tym czas.Powoli robi siê ciemno wiêc przyspieszamy kroku ale i tak pd koniec jak siê pó¿niej okaza³o trasy gubimy szlak.Zaczynamy wiêc i¶æ dalej wzd³u¿ strumieni wszak one nas do drogi poprowadz±.Teren robi siê nieprzyjemny bo nie do¶æ ¿e ciemno to jeszcze wszêdzie powalone drzewa blokuj± drogê.Trzeba przechodziækilkakrotnie strumienie wiêc oboje jeste¶my ³adnie zakamuflowani b³otem a ig³y i li¶cie w ubraniach znajdowali¶my potem w zgo³a dziwnych miejscach.Po d³u¿szym czasie znajdujemy stokówkê gdzie s± wyra¿ne ¶lady prac porz±dkowych i ju¿ ni± dochodzimy do asfaltu.Byli¶my tylko trochê zdziwieni kiedy Karolina zauwa¿y³a niedaleko od miejsca gdzie zeszli¶my do drogi wej¶cie na szlak gdzie startowali¶my.Po prostu zatoczyli¶my du¿e ko³o.Itym sposobem trasa 4-godzinna trochê nam siê przed³u¿y³a ale grzane wino smakowa³o potem bosko.I tak min±³ dzieñ pierwszy
Kolejny dzieñ naszego pobytu min±³ nam na regeneracji si³ a jedynym wysi³kiem by³o przej¶cie siê kawa³ek torami kolejki le¶nej w stronê dzia³u.Panuje cisza i tylko czasami s³ychaæ jaki¶ samochód jad±cy przez Wetlinê.Karolina na widok uli postanawia przej¶æ przez strumyk p³yn±cy przy torach wiêc wyci±gam aparat bo mo¿e zaliczy jak±¶ fajn± glebê a ja bêdê mia³ to upamiêtnione:-)zawiod³a mnie niestety:-(.Po kolejnym wieczorze w Bazie idziemy spaæ a nastêpnego dnia znowu w góry.Tym razem naszym celem jest po³onina Caryñska któr± od ³adnych kilku lat jako¶ omijali¶my.Pogoda jest wspania³a wiêc pe³ni optymizmu ruszamy pod górê.Na samym starcie mijamy cmentarz ale nie wchodzimy na niego bo sporo ¶niegu a przed nami kilka godzin marszu.Szlak prowadzi ³agodnie pod górê przechodz±c nad strumieniami i ju¿ po d³u¿szej chwili pijemy cos ciep³ego w wiacie.Kilka fotek i naprzód.Mijamy granicê lasu i widzimy cel naszej wycieczki.W dole widaæ drogê do U.G a dalej pod lasem Bacówkê pod Rawk±.W koñcu dochodzimy do grani gdzie nagradza nas bezchmurne niebo i przepyszne widoki.Teraz ju¿ ca³kowicie spacerowo idziemy przed siebie upijaj±c siê tymi widokami i dziewiczym szlakiem.Byli¶my tego dnia pierwsi.Ludzi na szlaku spotykamy dopiero kawa³ek przed zej¶ciem w kierunku ww.Bacówki.Zaczynamy w³a¶ciwe zej¶cie i spotykamy coraz wiêcej innych mi³o¶ników tych zimowych widoków.Ze zdziwieniem zauwa¿amy ¿e czasy na mapie a te podane na s³upkach nijak siê nie zgadzaj±.Kto¶ kto pisa³ na s³upkach pomyli³ chyba odleg³o¶ci i czasy przej¶æ a mo¿e po prostu biega³:-).U góry ca³y czas wieje do¶æ mocno ale jeste¶my bardzo zadowoleni i z ¿alem schodzimy do lasu.Spotykamy tam grupê m³odych ludzi id±cych dopiero pod góre i jeste¶my oboje zdziwieni ich ubiorem-nie piszê tu o braku obuwia bo to czêste ale brak czapek,rêkawiczek itp to ju¿ chyba lekkie przegiêcie.Docieramy do celu czyli nasz lokal kontaktowy ZPC gdzie zjadamy obiad i sk±d dzwoniê z pozdrowieniami do WUKI i Piskala,a potem wychodzimy na stopa w stronê Wetliny.Szczê¶liwie zatrzymuje siê pierwszy samochód i okazuje siê ¿e jedzi nim moja znajoma z dwóch poprzednich sylwestrów.Po kilkunastu minutach jeste¶my na miejscu wiêc szybka k±piel,obiado kolacja obowi±zkowa wizyta w Bazie i spaæ.
Cytaty

"Szybka ssja zdjêciowa na nieczynnym wypale"

"Kilka fotek i naprzód."

I co? Klisza pêk³a? ;) Dlaczego "Ciemno¶æ! Widzê ciemno¶æ" a nie zdjêcia? :-)
Pozdrawiam
Nie pêk³a- cudem:P

Zdjêcia:
http://picasaweb.google.pl/dokumenty...20980110rMoje#
http://picasaweb.google.pl/dokumenty...iotraIKrzyska#
Nastepnego dnia wstajemy do¶æ wcze¶nie-ma przyjechaæ ekipa z Warszawy.Zjawiaj± siê ju¿ o siódmej i zaczyna sie ma³y rozgardiasz.Potem wszyscy odpoczywaj± tak gdzie¶ do poludnia i znowu krótki spacer.Wieczorem ju¿ tradycyjnie baza i nastaje kolejny dzieñ.Ruszamy po raz kolejny na Wetliñsk± a pogoda marna-wszystko zakrywa warstwa mg³y.W chatce zjadamy posilek wypijamy po piwie kilka fotek,szampan-wszak to ostatni dzieñ roku i wiêksza czê¶æ ekipy wraca na dó³.W trójke tylko Mariusz(Duñczyk)Magda i ja idziemy przez poloninê.Szlak dobrze udeptany wiêc idzie sie lekko i tylko ta mg³a cholerna.Na trasie spotykamy zaledwie kilka osób-jako¶ ma³o osób w tym roku dojecha³o na sylwestra.zastanawiam siê czy to wina pogody czy te¿ PKP siê przyczyni³o do tak s³abej frekwencji.Do Wetliny docieramy dopiero ok.17 idziemy jeszcze na obiadokolacjê i ju¿ szybko na kwaterê szybka k±piel golenie i do bazy na sylwestra.Zdjêcia zamie¶ci³a Karolina ja tylko napiszê ¿e impreza by³a przednia-czyli tak jak zawsze w Bazie Ludzi z Mg³y bywa.Pierwszy dzieñ to leczenie bol±cych glów i odsypianie imprezy wiêc grzecznie,chociarz wybrali¶my siê na koncert noworoczny do bazy ale nie wytrzyma³em i spaæ,wiêc o uzupe³nienie poproszê Karolinê.Drugiego stycznia wsta³em do¶æ wcze¶nie z mocnym postanowieniem wyj¶cia na Jawornik,a ¿e chêtnych tak rano nie by³o poszed³em sam.I tu zakl±æ w g³os muszê-kiedy przeszed³em ju¿ obok tabliczki ostrzegaj±cej ¿e na w³asne ryzyko to czyniê i przeszed³em niewielki kawa³ek pod górkê k±tem oka zauwa¿y³em jaki¶ ruch po lewo a ju¿ za sekundê w odleg³o¶ci + - 50metrów wyskoczy³ wilk.A mój cholerny aparat zamiast w rêce w futerale spoczywa³.Obliza³em siê smakiem i poszed³em dalej potem by³o ju¿ ³atwo i prosto Jawornik i zej¶cie do Wetliny zielonym szlakiem do wysoko¶ci przystanku PKS.Szybkie piwo w sklepie i najpotrzebniejsze zakupy,potem wczesny obiad i powrót na kwaterê.Reszta dnia zgodnie z kanonem-Baza wieczorem,¿egnamy siê z ekip± z Warszawy wyje¿dzaj± kolejnego dnia i spaæ.
3.01.2010-ok godziny 8 rano ¿egnamy ekipê z Warszawy przepakowujemy plecaki,i ju¿ przed 10 jeste¶my dziêki uprzejmosci Duñczyka w Wo³osatym.Jestesmy tzn.Karolina i ja.Postanawiamy zje¶æ jeszcze co¶ ciep³ego wiêc pierwsze kroki do baru gdzie ¶niadamy bez po¶piechu-wszak nic nas nie goni a nocleg mamy w namiocie pod gwiazdami:-).Wychodz±c± z baru Karolinê dopada w drzwiach pytanie (co ju¿ do domu?) Ta grzecznie odpowiada ze nie ¿e w góry pod namiot co zostaje skwitowane chóralnym pytaniem-POD NAMIOT? i dziwnymi spojrzeniami.Mamy z tego oboje sporo ¶miechu w dalszej czê¶ci trasy.Wchodzimy na szlak po drodze mijamy cmentarz na którym kto¶ stawia kapliczkê-spotkalismy tego cz³owieka we wrze¶nu schodz±c z Tarnicy-nie znam jego imienia.Chcemy doj¶æ do wiaty pod Bukowym Berdem ale kiedy docieramy pod Tarnicê zaczyna siê robiæ nieciekawie.Bardzo silny wiatr gna ¶nieg o konsystencji lodu.Mimo to wchodzimy na szczyt jakie¶ fotki i szybkie zej¶cie.Z wierzcho³ka schodzimy po omacku bo ¶nieg bije prosto w twarze.Na prze³êczy szybka decyzja schodzimy na prze³êcz GOPR-owców i tam szukamy miejsca na nocleg.Udaje nam sie tam dotrzeæ mimo ¿e szlak zawiany,a barierki zauwa¿amy dopiero z jakich¶ 50 metrów.Znowu kilka fotek przy s³upku i ju¿ skrêcamy w prawo w stronê lasu.Kilkana¶cie minut przedzieramy siê przez g³êboki ¶nieg a na miejscu widzimy ¿e nie bêdzie ³atwo.Wszêdzie teren jest nachylony wiêc dopiero po d³u¿szej chwili znajdujemy w miarê równe miejsce.Rozbijanie namiotu w tych warunkach to nic przyjemnego ale za chwilê nasz domek stoi.B³yskawicznie wiêc wskakujemy do ¶rodka i przebieramy siê ju¿ do snu.Oczywi¶cie jeszcze gotowanie wody na zupkê llub herbatê.To nie jest zbyt trudne ale wychodzenie z namiotu po ¶nieg do przyjemnych nie nale¿y.Ju¿ ok.19 zaszywamy siê w ¶piworach i zasypiamy(przynajmniej ja).Nastêpnego dnia rano ze zdumieniem dowiadujê siê ¿e Karolina w nocy polowanie na nied¿wiedzia z aparatem urz±dza³a.Obudzila siê ju¿ o trzeciej w nocy i us³ysza³a jaki¶ dziwny cichy d¿wiêk jakie¶ pochrapywanie.Dopiero po kilkunastu minutach zorientowa³a siê biedna ¿e to ja pochrapuje.Potem znowu grzanie wody na kawê,zwijanie biwaku i schodzimy do Górnych.Karolinê z³ama³a gor±czka wiêc nie ryzykujemy.Na prze³êczy pod Tarnic± spotykamy sympatyczne ma³¿eñstwo i potem jeszcze na Szerokim Wierchu jeszcze jednego kolegê.Jak na z³o¶æ nam specjalnie wychodzi s³oñce i otwieraj± siê cudne widoki na B.B i ca³± resztê.O godzinie 16 jeste¶my ju¿ w ZpC gdzie jemy co¶ na ciep³o i znajdujemy kwaterê.W barze spotykamy kikoro ciekawych ludzi a miêdzy innymi naszego kolegê z Szerokiego Wierch i wieczór koñczymy ju¿ w czworo przy wodzie ognistej a potem spaæ.Tak zakoñczy³ siê jeden z ciekawszych dni w górach
No,no!A ile mog³o byæ mrozu w czasie tej namiotowej nocy??
No to jest dobre pytanie, nadal mnie ono mêczy:) Termometru nie mieli¶my- a szkoda... Ja oscylowa³am miedzy -16 a -19 stopni, jednak po zej¶ciu na dó³ dowiedzieli¶my siê, ¿e to by³a najzimniejsza noc w tamtym okresie i w UG by³o - 25 stopni, dlatego tak mnie ciekawi ile by³o u nas;)
I znowu podró¿ w znanym kierunku.Do Warszawy jadê po¶piesznym a dalej Neobus.I zaczynaj± siê schody.Towarzystwo stoliczne nie do¶æ ¿e w sztok pijane to jeszcze s³ownictwo ma takie ¿e mnie budowlañcowi uszy wiêdn±.Na szczê¶cie udaje mi siê zasn±æ i prawie bezstresowo do Sanoka dotrzeæ.Pech nadal mnie nie opuszcza bo towarzystwo z neobusa ³aduje siê do tego samego PKS co i ja.Na sczê¶cie ju¿ w lesku opuszczaj± autobus a mnie ¿al siê robi ich gospodarza,a jednocze¶nie przestajê siê dziwiæ stosunkowi mieszkañców do turystów czyli nas.Zanim docieram do U.G kierowca zauwa¿a ¿e pijane towarzystwo zabrudzi³o mu ty³ autobusu wiêc humor ma nie najlepszy ale trudno.Docieram do U.G i pierwsze kroki do ZPC na strawê i piwo.Przesy³am pozdrowienia od Piskala dla obs³ugi z zaledwie miesiêcznym opó¿nieniem.Potem plecak na plecy i spacer do Wo³osatego sk±d chcê startowaæ.Na miejsce docieram busem z ZPC kierowanym przez w³a¶ciciela tak mi³ego nam przybytku i pora¿ka-dowiadujê siê ¿e bar pod Tarnic± nieczynny z braku turystów a nocleg i owszem jest ale bez jedzenia.Decydujê siê na powrót do U.G i nocleg w ZPC bo i ³ó¿ka wygodne a ina piwo blisko.Potem ju¿ z górki obiadokolacja,piwo ,k±piel i spaæ-nastêpnego dnia czeka mnie Caryñska a ¶nieg ca³y czas pada wiêc warunki mog± byæ ciê¿kie.CDN
Nie tak wcze¶nie jak zaplanowa³em podnios³em siê z ³ó¿ka i pierwsze spojrzenie za okno.Po wczorajszych chmurach ani ¶ladu i a¿ cieplej siê robi na duszy.Ubieram siê wiêc szybko spijam kawê i w drogê.Jeszcze tylko zakup papierosków i na góre.Z pocz±tku ¶niegu jest niewiele a i idê po równym wiêc na miêkko,chocia¿ plecak swoje wa¿y.Zaczynam podej¶cie ale tak na spokojnie i bez po¶piechu-wszak ca³y dzieñ przede mn± a i namiot mam wiêc jestem zabezpieczony.Po drodze gubiê kubek(kiepsko drania przytroczy³em) i nie¶wiadom tego zmierzam ku wiacie.Zatrzymujê siê na ¶niadanie -niech ¿yje suche musli z czekolad± i owocami.Dogania mnie para na rakietach i wrêczaj± mi mój kubekDZIÊKI WIELKIE!!!!! Ruszam dalej z nadziej± ¿e dziêki ludziom w rakietach bêdê mia³ l¿ej.Rozczarowanie-tam gdzie oni przechodz± bez trudu ja zapadam siê po kolana i g³êbiej.W koñcu docieram do granicy lasu i zaczynam kl±æ.¦niegu jest tyle ¿e barierek spod niego nie widaæ.Doj¶cie do drzewka gdzie jest kamieñ z namalowanym znakiem szlaku zajmuje mi godzinê ostrego przedzierania siê ale jest dobrze-wszak sam tego chcia³em:-)Niemo¿liwe okazuje trzymanie siê szlaku.W miejscu gdzie normalnie wchodzi siê na grañ utyworzy³siê nawis który lepiej omin±æ co para id±ca przodem uczyni³a.Na po³oninê wchodzê ju¿ dalej.Po pewnym czasie widzê ¿e para zamiast i¶æ na szczyt wycofa³a siê i zawrócili a ja zosta³em z po³onin± sam na sam.Dziarsko idê pod górê i ju¿ nied³ugo jestem przy znaku kieruj±cym do bacówki pod Rawk±.chcia³em tam chwilkê odpocz±æ ale widok do¶æ czarnej chmurki za plecami skutecznie mnie zniechêci³.Rozpoczynam zej¶cie oczywi¶cie znów po pas w ¶niegu(kocham t± robotê):-).Poniewa¿ idzie mi siê ¿le siadam na swych czterech literach i trenujê dupozjazd.Wszysto jest ok do momentu gdu zapad³em siê w ¶niegu ale co zjecha³em to moje.Nie widzê ¿adnego oznaczenia szlaku wiêc kierujê siê na widoczne z daleka schronisko a kiedy zapada zmrok prowadzi mnie ¶wiat³o zapalone w schronisku.Na rezerwie docieram do szosy i parkingu ale twardo idê dalej wszak to ju¿ blisko.Docieram na miejsce tam kolacja,rozmowa z przesympatycznymi lud¿mi z nomen omen Olsztyna jakie¶ piwko i spaæ.CDN
Poranek wita mnie s³onecznie wiêc pozytywnie nastawiony do plecaka i czekaj±cej mnie trasy ruszam dalej.Zanim zd±zy³em doj¶c do asfaltówki przypomnia³em sobie o istnieniu ramion i ca³ej reszty-tzn mojego brzucha.Pod±zam w strone Brzegów Górnych i planujê tam rozpocz±æ podej¶cie.Pierwsze kilka kroków i namrót-po wczorajszym przej¶ciu mam do¶æ.Wracam wiêc na Asfalt i serpentynami dalej w stronê Wy¿nej.Do¶æ szybko tam docieram wiêc kawa,papierosek i pod górê.Po drodze mijam tylko jednego pana z aparatem i oczywi¶cie niezawodnego Lutka-szlak ubija³ skuterem.Zaledwie pó³ godziny powy¿ej czasu mapowego meldujê siê u Dorotki i stwierdzam ¿e nocleg w ca³kowicie póstej chatce to jest to.Tradycyjnie jem przepyszny bigos kilka piw dla odzyskania utraconych p³ynów-na tej wysoko¶ci trzeba uwa¿aæ na odpiwienie organizmu:-) i spaæ.W nocy budzi mnie potê¿na wichura.Momentami mam wra¿enie ¿e dach odfrunie gdzie¶ ze mn± na ukrainê ale wytrzyma³.Rano kawka papieros krótka jeszcze rozmowa z Lutkiem i rezygnujê z przej¶cia Wetliñskiej.Nocna wichura jako¶ nie os³ab³a i uwazam podjêcie samotnego przej¶cia prze¿ po³oninê za g³upotê.Do lini lasu muszê schodziæ ty³em bo wiatr taki ¿e a¿ zatyka potem by³o ju¿ prosto.Asfaltem do Wetliny-meldujê siê u Henryka(mojego sta³ego gospodarza tam) dwa dni odpoczynku i ju¿ trzeba przenie¶æ siê do Komañczy gdzie jesstem umówiony z Czap± i Piotrem na nasz± Czerwon± drogê
i jeszcze wysy³a spragnionym mms-y w stylu "piêkny poranek", a tu jeszcze prawie 5 dni to wyjazdu wtedy zosta³o
Coby wspomnienia sie nie zatar³y.
02.02.2014 roku po nocy spêdzonej w Wêdlinie i przybyciu druha od lat sprawdzonego wraz z moj± pani± postanowili¶my na spacerek spokojny wyruszyæ bo to kobieta pierwszy raz w Bieszczadach by³a.
Trasa spokojna i niezbyt wymagaj±ca z Mucznego do Wo³osatego przez Bukowe i Tarnicê.
Ruszyli¶my na dwa autka mimo ¿e osób tylko 3 by³o. PiotrB swoim i my swoim .On pierwszy my za nim.On szybko my wolno.
Op³aci³o siê nam to stokrotnie.
Doje¿d¿aj±c do Wo³osatego widzimy na poboczu szary cieñ który okaza³ siê wilkiem.
Pozowa³ nam pieknie do zdjêæ szkoda ¿e aparatu nie by³o wiêc tylko z telefonu fotki by³y dziêki uprzejmo¶ci i umiejêtno¶ciom Jimi zamieszczone w dziale Nied¼wiedzie i wilki.
Moja niebieska strza³a zosta³a na parkingu w Wo³osatym a my juz w trójkê jednym autkiem jedziemy do Mucznego.
Startujemy do¶æ pó¼no bo oko³o 9 rano i idziemy powolutku do góry.Wychodz±c ju¿ na po³oninê napotykamy silny do¶æ wiatr jak nam siê zdawa³o. To by³ tylko pocz±tek.Przej¶cie od B.B do Wysokiego zajê³o nam sporo czasu przy czym moja Pani uparcie do¶æ trzyma³a siê rêkamy i nogamy a raczej kolanamy gruntu widok pocieszny do¶æ stwarzaj±c ;-)
¦niegu jak to owej zimy nie by³o wcale praktycznie i bardziej jesieñ lub wiosnê aura nam przypomina³a.
Szczê¶liwie dotarli¶my do prze³êczy GOPR i wiaty tam postawionej.Tam d³u¿szy popas znaczy kawa,herbata i s³odkie przek±ski. Potem ju¿ banalnie bardzo wchodimy na prze³êcz pod Tarnic± i sam± Tarnicê bo Pani moja zazdrosna jest strasznie i chcia³a z moj± kochank± /Tarnica/ siê zmierzyæ.Potem juz tylko zej¶cie do Wo³osatego i po drugie autko do Mucznego i kontrola SG u PiotraB i mi³a memu gard³u pop³uczyna piwna w Bazie.A co do tego gdzie zje¶æ zim±.Mimo mojej sympatii do ZPC wolê jednak sto³owaæ siê w Nie¼wiadku w Smereku bo i taniej i smaczniej zdecydowanie ale to moje subiektywne odczucia
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl