ďťż

Nalewki czas zacząć!! Robić :D

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Hej :D
Nadchodzi czas produkcji naleweczek na straszliwą zimę... Jak oceniacie stan jerzyn bieszczadzkich? Będzie w tym roku owocu co nie miara? A drugie pytanie - będę wdzięczny i butelczyną odpowiedniego trunku okraszę tę wdzięczność, gdy kto wskaże mi duże zasoby tarniny w Bieszczadach :D Dodam, że owocującej, bo np w okolicach stolycy nie wiedzieć czemu tarnina nie chce owocować solidnie od lat jeno sporadycznie utrzymuje owoce na krzalach ;>
Za wszelkie sugestie, porady i przepisy odnośnie fikuśnych truneczków też od razu dziękuję :D


Tym razem ja byłem pierwszy :) Od kilku tygodni w ciemnym, chłodnym i zacisznym miejscu mam nastaw wiśniówki. Zlanie i degustacja nastąpi w styczniu. Natomiast lada dzień gotowe będzie winko, także wiśniowe.
A to przepis, którego użyłem do wyprodukowania wiśniówki:

Składniki :

2 kg wiśni,

1/2 kg cukru,

10 goździków,

1/2 laski wanilii,

10 ziarenek kardamonu,

10 g cynamonu w kawałku,

1 litr spirytusu

1.Wiśnie umyć, odsączyć i wydrylować, zostawiając kilkanaście owoców z pestkami ( jeżeli dodamy wiśnie z pestkami w większej ilości - trzeba skrócić okres, w którym nalew ma się macerować. Dłuższa maceracja może spowodować przejście nadmiernej ilości związków cyjanowych do nalewu - powoduje to zbyt silny zapach pestkowy, po konsumpcji może wystąpić zatrucie kwasem pruskim objawiające się silnymi bólami glowy).
2. Wsypać do gąsiora, dodać goździki, kardamon, połamany w kawałki cynamon i cukier. Zalać spirytusem. Wymieszać, poruszając gąsior kulistym ruchem, szczelnie zamknąć i postawić na co najmniej pół roku w chłodnym pomieszczeniu. Co kilka dni poruszać gąsiorem.
3. Dojrzałą nalewkę przecedzić do butelek.
4. Spirytus można wymieszać pół na pół z wódką. Jeśli chcemy aby nalewka uzyskała bardziej wytrawny smak, do gąsiora można wrzucić kilka rozgniecionych migdałów lub zwiększyć ilość wiśni z pestkami.
Robić,robić.Przecież nie pić:)) u mnie robi się nalewka z czarnej porzeczki: 1,5kg owocu zasypane 1 kg cukru,po 2 tygodniach szlachetnie rozrzedzić należy soczek 1/2 litrem wódki,1/4 litrem spirolku i wywarem z 10 dkg liści porzeczki.Po kolejnych 2 tygodniach trza to zlać.Pić można po 2 miesiącach:)) zapraszam więc w pazdzierniku do Krakowa:))
Hm już mam ochotę jechać w Biesy przez Kraków.
A,czy około15 pażdziernika naleweczka juz się wyklaruję.
Pozdrawiam



Hm już mam ochotę jechać w Biesy przez Kraków.
A,czy około15 pażdziernika naleweczka juz się wyklaruję.
Pozdrawiam
Myślę,że jak jej podszepnę,że jest tak oczekiwana,to wyklaruje się szybciej niż wszyscy myślimy ;-) W razie czego mam jeszcze ubiegłoroczną wiśnióweczkę,ale z Hero nie zamierzam konkurować ;-)

z Hero nie zamierzam konkurować ;-) Żadna ze mnie konkurencja. Nie dość, że z ubiegłego roku nie zostało mi nic (ani kropelki czegokolwiek), to jeszcze pękłem swój największy gąsiorek. Co innego Derty. Ze źródeł zbliżonych do poinformowanych wiem, że ma całkiem spore zapasy, a i w Krakowie czasem bywa :) Może jakaś degustacja naszych wyrobów ? Najlepiej w Bieszczadzie !!

Co innego Derty. Ze źródeł zbliżonych do poinformowanych wiem, że ma całkiem spore zapasy, a i w Krakowie czasem bywa :) Może jakaś degustacja naszych wyrobów ? Najlepiej w Bieszczadzie !! No to plan jest następujący: gdyby Derty bardzo opierał się z wyjazdem w Bieszczad we wrześniu z większą ekipą, to go najnormalniej w świecie przechwycimy (jego i jego podróżną spiżarkę 8-) ) i zaciągniemy do celu podróży,gdzie nastąpi degustacja:wink:
Hej :D
Właśnie się wybieram do Regietowa na bazę. Będę przemykał przez Kraków:P
Kto mnie złapie, ten pije ;)
PS: Nastawiono już wiśniówki przedniej dymion, pożeczkówki zacnej drugie tyle, maliniaczek się barwi we szkle, a przed nami śliwówki. Próbną partię nastawiłem niedawno, ale cuś nie ten aromat. To wynik suszy chyba;( Cała nadzieja w jeżynkach, wonnych gruszkach i w tarnince... Nadal szukam zasobów jeżyn w Bieszczadach, zdatnych do zbioru. A może cuś na Rotundzie teraz będzie ?:O
I jeszcze jeden sęk - czy kto widział w tym roku żurawiny? Jaki pyszny z tego trunek wychodzi...

No to plan jest następujący: gdyby Derty bardzo opierał się z wyjazdem w Bieszczad we wrześniu z większą ekipą, to go najnormalniej w świecie przechwycimy (jego i jego podróżną spiżarkę 8-) ) i zaciągniemy do celu podróży,gdzie nastąpi degustacja:wink: Wcale nie zamierzam się opierać przed wyjazdem w jesienne Bieszczadki ;> Porwijcie mnie, a żywo!! Zamierzam tam, dla poprawy widzenia kolorów, zabrać mirabelówki nieco i pigwóweczki 'kapielku':P
No dobra, jeśli o mnie chodzi to mogę się zadeklarować, będę tam gdzie zwykle w Bieszczadach bywam od poranka 29 września, przez około tydzień. Potem wstąpię na krócej w połowie października. Derty, trzymaj rękę na pulsie, bo być może będę miał wolne miejsca w aucie. Dziś zlałem winko wiśniowe (11 litrów), wyszło półwytrawne.

Nastawiono już wiśniówki przedniej dymion, pożeczkówki zacnej drugie tyle, maliniaczek się barwi we szkle, a przed nami śliwówki. Próbną partię nastawiłem niedawno, ale cuś nie ten aromat. To wynik suszy chyba;( Cała nadzieja w jeżynkach, wonnych gruszkach i w tarnince... Nadal szukam zasobów jeżyn w Bieszczadach, zdatnych do zbioru. A może cuś na Rotundzie teraz będzie ?:O Derty,jak tak piszesz o tych wonnych gruszkach,jeżynkach,wisienkach i malinkach to zaczyna mnie gardło i przełyk swędzieć ;-)
Hero,zrobię tak,żebym zahaczyła terminem pobytu w Beszczadzie o 29 września.No bo co Ty z tą wiśniówką zrobisz sam biedny?:lol:
Jeśli chodzi o Pyrlandię, właśnie "zatutkałem" z rurki winko rabarbarowe. Wyszło na wytrawne- czyli tak jak lubię. Jak kto ma chwilę wolną w drodze/ powrocie z Bieszczadów, innych gór lub tak w ogóle... zapraszam serdecznie.
Ważą się jeszcze losy wina truskawkowego.... Bo w czasie wyjazdu odparowała woda z rurki. Buuu.

Jeśli chodzi o Pyrlandię, właśnie "zatutkałem" z rurki winko rabarbarowe. Wyszło na wytrawne- czyli tak jak lubię. Jak kto ma chwilę wolną w drodze/ powrocie z Bieszczadów, innych gór lub tak w ogóle... zapraszam serdecznie.
Ważą się jeszcze losy wina truskawkowego.... Bo w czasie wyjazdu odparowała woda z rurki. Buuu.
Barnaba, a czy ten rabarbar nie 'pędzi' pijących, gdy w postaci winka jest konsumowany? :D Bo po kompocie to nie jeden na gumno pędził z wytrzeszczem ócz...
A ja jak zwykle troszkę winka porzeczkowego i adwentóweczkę. Derty, a może byś tak udostępnił coś więcej ze swoich pysznych przepisów?

Derty,jak tak piszesz o tych wonnych gruszkach,jeżynkach,wisienkach i malinkach to zaczyna mnie gardło i przełyk swędzieć ;-) I o to chodzi...o to chodzi. Inni to w ogóle zaniemówili od tego swędzenia :P


Hero,zrobię tak,żebym zahaczyła terminem pobytu w Beszczadzie o 29 września.No bo co Ty z tą wiśniówką zrobisz sam biedny?:lol: Hihihi... Hero ...weź cały dymion tej wiśniówki, bo będziesz oblegany :D Może być, że 29 września będzie ogłoszony Bieszczadzkim Świętem Nalewki :D Narazie tylko Natasha wyjawiła swe zamiary, ale inni mogą knuć w tajemnicy ;P
Puki co swego wynalazku zasmakowałem tylko "końcem języka". Czekam na fundusze na korki. Wtedy zabutelkuję i będzie.... A jak by tak zlać do objętości 5l i testować to w Bieszczadach.... hmmm Jeszcze nalewka Natashy .... może coś jeszcze. Ja pierdykam!
Ciuciuredkowy sen polecam czyli:
trzeba wziąć litr ciuciuredek :) (w Galicji borówkami zwane a w reszcie Polski czarnymi jagodami)
litr tuziemskiego (kiedyś zwanego rumem)
wymieszać pół na pół dodać cukru do smaku (tak ze 4 łyżki
i odstawić na tydzień.
Po tygodniu jak najbardziej nadaje się do spożycia :)
Pewnie,że knują :) zresztą...ja tam nikogo oblegać nie zamierzam.Zamierzam przypuścić szturm,najlepiej z zaskoczenia :)
Barnaba,moja nalewka,jak już oznajmniałam na poprzedniej stronie gotowa będzie dopiero w piździerniku.Więc nie ostrz sobie na nią zębów :)
Borówki-mniam,mniam.Ale rumowi mówię stanowcze NIE :/

Hihihi... Hero ...weź cały dymion tej wiśniówki, bo będziesz oblegany :D Do końca września wiśniówka się nie zrobi, nie ma takiej siły, za to wezmę już gotowe wino z wiśni. Dziś nastawiam śliwowicę :)
To jest mój ulubiony wątek. Same pozytywne emocje.....

w piździerniku chyba :twisted: Twą dłoń prowadził :D

chyba :twisted: Twą dłoń prowadził :D No ba! Ten sam,który podszepnął mi o porzeczkach i wodzie ognistej do ich rozcieńczenia:mrgreen:
Tak czy owak - przerwuje w robieniu nalewek. Za 3 godziny wsiadam w pkp i jadę ku bazie w Regetowie. Zapraszam niniejszym do bazy przez następny tydzień. Ostatni niestety tydzień wakacji...
PS: Sliwóweczka już ma kolorek:D
W związku z tym, że robię wino, a ci co robią też, znają te rozterki.....
Ile razy ma klupnąć w rurce żeby już zlać? No i w jakim czasie? Bo stoi koło mnie taka jedna butla, a ja się na nią gapie jak kot na mysz z kulawą nogą.....
Moja wola słabnie bardzo, bo już wiem, że mój truskawkowy eksperyment się udał!!!
Zlej, gdy w rurce klupać przestanie, a osad opadnie na dno i napitek zrobi się mniej mętny. Rozwiń też może temat samego truskawcowca :)
Zatem niechaj szanowna gawiedź siądzie w kręgu.......

Nie dalej jak 3 dni temu postanowiłem wyizolować nieszczęsny owoc, który dał z siebie wszystko to co miał najlepsze. Truskawki niespodziewanie dobrze i łatwo się rozstały z alkoholową cieczą. Sam owoc unosił się na powierzchni i wykorzystałem rurkę..... wężyk. MMMM półwytrawne- ale jeszcze zostało mi 3 kilo biełej rozkoszy (cukru). Sok zlałem do butli, i dopełniłem cukrem rozpuszczonym 1 kg/2l cukru. Tak oto butla zapełniła się niemal po korek- osadu już nie ma w środku. Będzie tyle co się wytrąci w casie klarowania. Samo zaś 6l wody dodane do płynu zasadniczego nie zmieni wartości wina. Cukier zamieni się w moc(!), a woda sprawi że będzie wino w lepszej formie- teraz jakieś takie zbytnio gęste było czy coś. No liczę ze trunek będzie wybitnie niesamowity.....

....Pić można po 2 miesiącach:)) zapraszam więc w pazdzierniku do Krakowa:)) ja chce do Krakowa jechac.... moze mi sie uda namowic moja druga polowe... przynajmniej jest o czym pomarzyc ;)

ja chce do Krakowa jechac.... moze mi sie uda namowic moja druga polowe... przynajmniej jest o czym pomarzyc ;) Jak to dobrze (?) że ja nie muszę żadnych połów namawiać :) W każdym razie-zapraszam :wink: Porzeczkowe marzenie ciągle jeszcze ziścić się może8)
Ps.zlałam nalewkę.Upiłam się samym zapachem:twisted: :roll:
Upiłam się samym ......
Kac był? Bo jeśli tak, to moze na powrót rozszczepić by to na alkohol i soczek?

Jak to dobrze (?) że ja nie muszę żadnych połów namawiać :) co racja to racja... moze przyjade sama :D


W każdym razie-zapraszam :wink: Porzeczkowe marzenie ciągle jeszcze ziścić się może 8)
Ps.zlałam nalewkę.Upiłam się samym zapachem:twisted: :roll:
zebys tylko potem nie zalowala... ze tak oficjalnie wszystkich zapraszasz... zjedzie sie wataha i zabraknie jeszcze... hihihihi

Jak to dobrze (?) że ja nie muszę .... namawiać :) A owszem - że dobrze, dobrze. Najlepiej jak się same domyślają i nie trzeba namawiać:smile: :smile: :smile:

Ps.zlałam nalewkę.Upiłam się samym zapachem:twisted: Cóż... mi do upicia wystarcza dobra oranżada. Chyba nic tu po mnie.
Witajcie!
Ponieważ nikt nie zadeklarował jałowcówki, odkładam na bok moją nieśmiałość i deklaruje- mam jałowcówkę nasładzaną miodem, czteroletnią, mam i młodsze.Zestawiłem również trochę taty z mamą. Zapraszam na degustację tak w Krakowie jak i w Bieszczadzie! Pozdrawiam!
A ja mam takie zapytanie. Poniekąd związane z alkoholem.... Wynikło zapotrzebowanie na piołun. Poszedłem sobie nad rzeczkę.....
http://www.icpnet.pl/~skr725/b/1.JPG
http://www.icpnet.pl/~skr725/b/2.JPG
http://www.icpnet.pl/~skr725/b/3.JPG
http://www.icpnet.pl/~skr725/b/4.JPG
http://www.icpnet.pl/~skr725/b/5.JPG

Powiedzcie mi- czy to właśnie piołun?
hehe Absynt ;)

poczytaj na :

https://hyperreal.info/node/9476
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bylica_pio%C5%82un

wszedzie radza aby zaopatrzyc sie w sklepie/aptece
ok, jest sporo zielników, z bardziej lub mniej przejrzystymi szkicami i zdjeciami. Z całym szacunkiem, ale jak bym potrzebował zdjecia i opisy.... Jednak znalazłem coś co mniej więcej odpowiada "rysopisowi" chciałbym się jednak upewnić, że to jest to czego szukałem, lub nie...
W kwestii Absyntu, to hmmm procedura robienia tegoż, jest nieco inna niż to co ja planuję zrobić...
Jutro najwyzej pokaze fotki dziadkowi On pewnie bedzie wiedzial,sam chetnie bym zrobil cos takiego...

u mnie juz nastawione butle :) aronia,malina czekam jeszcze az mi winogrono dojrzeje :)

porownywalem to z fotami z ksiazek i z internetu ale dziadek ostatecznie rozwial watpliwosci

Witajcie!
Ponieważ nikt nie zadeklarował jałowcówki, odkładam na bok moją nieśmiałość i deklaruje- mam jałowcówkę nasładzaną miodem, czteroletnią, mam i młodsze.Zestawiłem również trochę taty z mamą. Zapraszam na degustację tak w Krakowie jak i w Bieszczadzie! Pozdrawiam!
no pieknie... czyli jak nic trzeba do Krakowa lub w Biesy ;)
Hej :D


Powiedzcie mi- czy to właśnie piołun? Polecam tę stronkę:
http://www.lonicera.hg.pl/pom/absynt.html

PS: W Beskidzie tarniny dojrzałe - można zbierać na nalewki :D Tylko przemrozić trzeba w lodówce zanim się zaleje spirolkiem :)
Fakt za moim domem na stoku też... mnogo ich i jeżyn

Fakt za moim domem na stoku też... mnogo ich i jeżyn A skąd nadajesz?:D Wpadnę na piwo może?;D
chyba byc mial troszke daleczko....
W prawdzie wina to nie nalewki, ale temu samemu służą, wiec chciałem się pochwalić w tym temacie, że w tym roku na działce winogrona obrodziły i nazbierałem ich 48 kg, a od sąsiadów dostałem 18 kg aronii :)
...a ja nazbierałam przedwczoraj sama ok 30 kg grzybów.Szkoda,że nie da się z nich sporządzić jakiejś wybornej naleweczki :(

...a ja nazbierałam przedwczoraj sama ok 30 kg grzybów.Szkoda,że nie da się z nich sporządzić jakiejś wybornej naleweczki :( Ale mozna zamarynowac z cebulką , pod "zmrorzoną"......... bedą pasowaly :wink: ,

Pozdrawiam PF
Zamarynowałam :) 8 słoiczków czeka na zmrożoną :)
Właśnie wróciłem z lasu. Grzybobranie było udane, no może nie ma aż 30 kg, ale też jest co marynować i suszyć.
To ja też się pochwalę moimi halucynami ;-)
Hero! Same trujące:D:D:D Będziesz miał wizje... w połączeniu z tym, co w dymionach bulka:P
A najlepsze są poćce:D Znacie poćce?:D
poćce ???
Ja to nazywam piaskowcami- to bodajże jakaś odmiana borowika.Jak się je kroi to atramentują:) No chyba,że w ogóle się nie wstrzeliłam w temat..jak to jest,Derty?
w moim otoczeniu nazywa się to siniakami, ale istotnie chyba botaniczna nazwa to maślak piaskowy. A może Borowik - nie pamietam
hmmm... czy mi sie wydaje, czy temat mial dotyczyc nalewek.... swoja droga i ja sie pochwale, moj ojczulek tez w tym roku nastawil sie na zrobienie tradycyjnej sliwoweczki ;)
Hej :D

Jak się je kroi to atramentują:) Trzony mają purpurowo-brązowe, kapeluchy z wierzchu ciemnobrazowe i zamszowe, a od spodu oliwkowo-żółte, w późniejszym wieku przechodzące w kolorek cynobrowo-czerwony. Miąższ po przekrojeniu robi się atramentowy - to są borowiki ceglastopore. Nie występują na niżu tylko w górach. Włókniste dość, ale przez to niechętnie jadane przez robale, no i mają przecudny aromat :D
Co ciekawe - borowik ten jest bardzo podobny do borowika szatańskiego i są tacy, którzy przez to podobieństwo boją się go jadać. Ale nie wiedzą, że szatany to gatunek niemal wymarły, a w dodatku występujący na bodaj 3 stanowiskach na Pomorzu. Tak wiec każdemu, kto znajdzie 'szatana' w górach polecam zebranie go i pożarcie :) Do 'szatańskiej' zupki dobrze pasuje wonna nalewka z aronii :D

Siniakami zwą niektóre gatunki podgrzybków, których hymenofor po dotknięciu z oliwkowego robi się granatowy.

PS: http://www.grzyby.pl/gatunki/Boletus_erythropus.htm
->Derty
Szatan różni się okrutnie od ceglastoporego:ma prawie biały kapeluch,taki aksamitny.Ceglastopore na Roztoczu i Bieszczadzie,w Przemyskim nazywane są "malarzami".

A najlepsze są poćce:D Znacie poćce?:D Czy o te grzyby Ci Derty chodziło ?? --borowik ceglastopory (beletus erythropus) --u nas to to nazywają podciecze ,sam nie wiem jak , muszę się dopytać "starych górali" - znalazłem dzisiaj te grzybki ,tam gdzie Ty tamtego roku zboczyłeś ze szlaku prowadząc grupę z Cergowej. (chyba do Ropianki, o ile dobrze sobie przypominam)U nas w tym roku rydzy dostatek.... (jak na załączonym zdjęciu)
ps. a co tam ,że temat o nalewkach ... grzybki też podobnie działają :lol:
ooo ile rydzyków :-)
Mniaaam.

ooo ile rydzyków :-)
Mniaaam.
Doczu mogę Ci "odpalić " wiaderko rydzy ,..(to nie Toruńskie) gratis - mnie juz sie nie chce przy tym robić ..zbierać uwielbiam , ale robić potem przy tym ....
No dobra, koniec z rydzykami.....
Jest sprawa! Pełen dobrej woli.... sknociłem!
Polazłem na ubocze mego miasta, celem zebrania bylicy piołun..... Chciałem tym zabełtać trochę w moim specyfiku...... Tak, nazbierałem, ususzyłem, zmieliłem w ilościach imponujących razem z miętą (zieleń od zieleni nie do rozróżnienia) i zalałem to. Wszystko teraz nie wygląda jak stara zarośnięta i zapuszczona woda z kałuży, a pachnie jak babciny amol (a nawet i mocniej), jednak nie wątpię że sam tego pić nie będę- wszak to nie trucizna.....

Problemy są dwa!
1. Bylica to jest, jednak po podaniu zdjęć na jakieś forum botaniczne okazało się ze nie piołun. Liczyłem ze tym razem razem z Irasem będę widział niedźwiedzie..... Mówi się trudno. Jednak czy u kogoś to rośnie?

2. Wysuszone zioła niby na powrót ożyły, zabarwiły się, napęczniały.... jak uważacie? Sączyć to przez skarpetę (albo coś) czy wsadzić na jeszcze jeden recykling - "co by zbędnej wody nie nosić"?? Szacowana woltawność obecnie to ok 70 jednostek, więcej jak na mój gust to dość skrajne wartości....

Jest sprawa! Pełen dobrej woli.... sknociłem! I właśnie to najważniejsze jest - przyznać się od razu :D A co do ten teges piołunu. O tej porze roku piołun to brunatne badyle na piaszczystych łąkach. Nie nadaje się do zbieractwa. Najlepszy piołun jest tuż przed rozpoczęciem i krótko po rozpoczeciu kwitnienia. Bylica piołun zawiera gorycze w takich ilościach i tak intensywne, że powinno się bardzo uważać z dodawaniem do napitku. Ponadto pewne składniki piołunu w ogóle są niezbyt zdrowe w nadmiarze. Proponuję Tobie zakupienie w Herbapolu torebeczki suszonki piołunowej. Na litr ankoholu dawaj nie więcej niż 2-3 gramy suszu. W napitkach ziołowych piołun dodawany jest właśnie dla nadania lekkiej goryczki, która jest dobrym kontrapunktem w napitkach mocno słodzonych. W ostateczności, gdy ma się możliwości, można starać się zdobyć piołun włoski. To pokrewny gatunek bylicy, znacznie bardziej aromatyczny i używany jako przyprawa w kuchni m.in. toskańskiej.
Likeiry tzw. benedyktyńskie często zawierają właśnie ten drugi gatunek piołunu w składzie. Gorycz toto ma subtelniejszą, nie taką piekącą, a aromat terpenów łagodniejszy i nie wywołujący u niektórych odruchów 'żołądkowych ' :D
Sporządzony wyciąg raczej użyj jako koncentratu. Dodawaj do innej wódki tyle, żeby uzyskać stonowany aromat. W dużym stężeniu zapewne cuchnie to jak amol. Pamiętaj, że w samym piołunie jest coś koło 30 związków terpenowych. Każdy ma swój 'cuch'. Jak jest tego za dużo, to śmierdzi amolem :P
wybrnąłem z sytuacji. Mianowicie oczyściłem trunek z goryczy, z myntów i innego dziadostwa. Uzyskałem ciecz jedynie z 5% zanieczyszczeniem wodą. Całość wlałem do naczynia z mietą- aby resztki goryczy itd .... no w ogóle ja lubię miętę. Dolałem nieco wody- tak aby mi się wąsy nie zapaliły kiedy będę dokładał do ognia..... Ale tylko troszkę- co by zbędnie nie nosić po lesie.
Jadę jutro (planowo) chętnych zapraszam!

.... no w ogóle ja lubię miętę.... zgaga...??
Zgaga? eeee
Ostatecznie wyszedł masakrator. Trunek bezwzględnie poszerzający uśmiech, a w większych ilościach zwiększający grawitację. W smaku? Ten tujon dziadoski jeszcze trochę czuć i zdecydowanie obniża walory smakowe. Kogo spotkałem to wie o czym mówię- bo nie szczędzę nikomu. A reszta? Jakieś nalewki miały być gotowe coś..... no jak? Czyżby szkło pękło i się wszystko rozlało? A może takie dobre że już wszystko wypite? Gadać mi tu prędko kto gdzie co ma to odwiedzać będę!

Jakieś nalewki miały być gotowe coś..... no jak? Czyżby szkło pękło i się wszystko rozlało? A może takie dobre że już wszystko wypite? Gadać mi tu prędko kto gdzie co ma to odwiedzać będę! Naleweczka wyszła diabelsko mocna. Nie to,żeby stanowić to mialo jakiś nadrzędny problem.Profanatorką nie jestem i rocieńczać dobrego trunku nie zamierzam:twisted:
A jesli kto chętny-zapraszam nieustająco.A że ktoś nie korzysta z mojego zaproszenia i przejeżdża przez kraków dwukrotnie nie odwiedzając bronowic,to..... sam sobie winien :grin:

Zgaga? eeee
A reszta? Jakieś nalewki miały być gotowe coś..... no jak? Czyżby szkło pękło i się wszystko rozlało? A może takie dobre że już wszystko wypite?

Z radością informuję, że właśnie zlałem śliwowicę. Niestety bez degustacji - zaraz do pracy trzeba. Na zachętę zamieszczam fotkę.
Hoho!!:D Niedobrze, żeś się przyznał:D
A moje naciągi jeszcze stoją pod cukrem i czekają na drugie zalanie spirolkiem. Oj będzie tego w tym roku...:D Najbardziej wabi prześwietny maliniak:D Fotek nie zamieszczam...jeszce nie czas;P
Hero a kiedy robisz impreze ??? ;-)
Hmmmm no muszę tu poruszyć ! Bo ja, całą swoją produkcję rozlałem w Bieszczadach. Zapasy skrajnie się konczą.... kto chciał ten wie co inni stracili... a reszta? Czy za słowami o nalewkach idą czyny.... i nalejecie?
"Bieżesz posudę, wlewasz miodu kubek, zalewasz to litrem samogonki. czekasz tydzień, dodajesz pięć sztuk papryki czuszki czekasz miesiąc i pić możesz" Taki przepis dał mi dziadek mego kumpla gdy go odwiedziłem na Podlasiu. To prawdziwie djabelski trunek. Pali w gębie nieżle sponiewiera i głowa po nim nie boli.
:)
Hobbystycznie rowniez "param" się "produkcją" domową (i tylko na domowy uzytek) alkoholi : nalewek , likierów , miodow i win . Czytajac ten watek zastanawiam sie zawsze nad Waszymi "nalewkami" . A dokladniej : nalewka - jako termin kojazy mi się z innymi sposobami "produkcji" tychże . Nie żebym sie czepial ale (jezeli to możlie) wyjaśnijcie mi (Hero , Derty) jak Wy rozumiecie ten "termin". Czasem w lużnej rozmowie likiery (wlasnej produkcji) również nazywam "nalewkami" choc wiem , że niewlasciwie .
Obecny rok "obrodzil" tylko likierem malinowym , malinowo-czarno porzeczkowym , cz.porzeczkowym , nalewką z cz. porzeczki i miodem "agrestniakiem" (który już jest pycha ale musi jeszcze z 1,5 roku "polezeć") bo byl niezbyt udany (i w owoce i w moj czas wolny) . Z poprzednich lat jeszcze nieco zostalo likieru z agrestu , wiśni i śliw wegierek , wina z dzikiej róży(calkiem sporo) malin (ostatnia butelka) .

Pozdrawiam PF

ps. b. lubię to "zajecie" , a najbardziej wtedy gdy inni "cmokają" degustując :-)

:)
Nie żebym sie czepial ale (jezeli to możlie) wyjaśnijcie mi (Hero , Derty) jak Wy rozumiecie ten "termin".
No według mojej wiedzy jest zasadnicza różnica między nalewką a likierem. Nalewka to alkoholowy wyciąg z ziół, owoców i innych substancji. Np może być nalewka na żywicy, ale i na wiśniach. Według staropolskiej tradycji nalewka jest wytwarzana z mocnego spirytusku, a nie jak chcą czasem niektórzy producenci, z popłuczyny 35%. Wiąże się to z pojemnością płynu jako rozpuszczalnika dla substancji zapachowych, które są zwykle bardzo lotne i nalewki potrafią szybko tracić swój aromat, gdy procentów w płynie mało:D Dla uściślenia - nalewka to nastawa na całe lub rozdrobnione owoce czy inny półprodukt. Proces naciągania jest długi, pozwalający ekstrahować związki zawarte w skórce, twardych częściach miąższu i w nasionach. W toku produkcji nalewkę dosładza się wedle potrzeby syropami, ale że marnotrawstwem byłoby zostawienie spirolu w samych owocach po pierwszym naciągu, często używa się syropku do tzw drugiego naciągu. Cukier sacharozowy często zastępuje się miodziem. Wysokostężony syrop dosłownie wyciąga resztki soku i przede wszystkim alkoholu z owoców. W przypadku wiśni ideałem wg mnie jest, gdy owoce po cukrze kurczą się około 1,5 razy w stosunku do objętości po 1 naciągu spirolem. Zawsze staram się, aby moje nalewki miały nie mniej niż 50-55% Wtedy aromat ich jest tak skondensowany, że aż trudno uwierzyć, że za nalewkę biorą np 'Nalewkę babuni' albo podbne fosole w sklepach.

Likier, to już tylko mieszanina: np soku z jakiegoś owocu, jajek, cukru, dodatków aromatyzujących i oczywiście naszego ulubionego, przedniego, życiodajnego ankohola:D Ten sposób sporządzania napoju prowadzi do powstania dużych różnic smakowych. Weźmy i wyciśnijmy soczek z wiśni. Trunek z niego nigdy nie zyska tego specyficznego aromatu migdałów, który pochodzi z nasion. W toku powolnej ekstrakcji alkoholem do roztworu nalewki przechodzi znacznie więcej różnych substancji z owoców niż znajdziemy w soku. Może być, że czasem w tworzeniu likieru jednak zalewa się owoce alkoholem, ale wówczas proces extrakcji jest krótki i do spirytusu głównie przechodzą substancje zawarte w soku owoców.Likiery powinny mieć niższą zawartość alkoholu niż nalewki.

To i cała różnica wg mojej wiedzy:D O, jakże i ja lubię oglądać zachwycone gęby biesiadników, gdy mlaszcząc smakują solidną naleweczkę.
I sam lubię spożywac;P
eee..i jeszcze jedno...likier nie może być wytrawny:) I jeszcze jedna rzecz - są likiery, do których produkcji używa się nalewek:D
Ten wątek nie może spaść.....
Nadszedł czas robienia nastawów wszelkiej maści. Sam nie bardzo mogę, bo truskawki i rabarbar jeszcze pracuje, a ciekawi mnie co Wy majstrujecie.....
A może by tam winko z ziemniaków?

Ten wątek nie może spaść.....
Nadszedł czas robienia nastawów wszelkiej maści. Sam nie bardzo mogę, bo truskawki i rabarbar jeszcze pracuje, a ciekawi mnie co Wy majstrujecie.....
A może by tam winko z ziemniaków?
Witam, polecam pyszną naleweczkę ze świeżych liści bieszczadzkiej mięty,niebieszczadzkich skórek od cytryn, wody i spirytusu.
Pychotą zawierającą mnóstwo witaminki C jest wino zrobione z bieszczadzkiego głogu....:wink:
nalewka ze spirytusu to już coś!!! rad bym spróbować. A ja tak się zastanawiam co za warzywo dać do kompotu z drożdży. Próbował ktoś wsadzić jakiegoś iglaka? (igły są kwaśne, i drożdże mogłyby się pogniewać na mnie), ale może samą oskubaną gałązkę, a może inne drzewo?

nalewka ze spirytusu to już coś!!! rad bym spróbować. A ja tak się zastanawiam co za warzywo dać do kompotu z drożdży. Próbował ktoś wsadzić jakiegoś iglaka? (igły są kwaśne, i drożdże mogłyby się pogniewać na mnie), ale może samą oskubaną gałązkę, a może inne drzewo? chyba tylko owoce się nadają, ale za to wszystkie :wink: wg.UE marchew to owoc, może poeksperymentujjjjj :grin: Poza tym jak winko słabe - można dodać spirytusku, choć na Słowacji już nie tak tani. Ale na podorędziu jest Ukraina :arrow: Pozdro.... Jeśli mówimy o drzewie, to znakomitym owocem jest czeremcha, ale jak czytam teraz, czeremcha to krzew :???:
Hero - naleweczka (wisniówka) wg Twojego przepisu ma niestety potężną wadę, mianowicie ubywa jej w zastraszającym tempie. Smak, kolor, aromat - REWELACJA! Robiłem nalewkę po raz pierwszy i po jej degustacji zostałem chyba nalewkoholikiem (pierwszy syndrom - dlaczego tak mało wyszło!?), za co dziękuję Tobie, Dertiemu i wszystkim Nalewkoforumowiczom.
Pozdrówka - Bazyl
P.S.
Zacząłem dokonywać zakupów niezbędnych szklanych pojemników (gąsiorków, balonów itp.) na przyszły sezon - chyba to kolejny syndrom.
No właśnie-a propos gąsiorków,balonów i innych nadmuchanych naczyń.. :) w czym przechowujecie nalewki? U mnie butelek po 40%-owych soczkach nie brakuje,ale jakoś tak nie w deseń wlać mi do nich moją wypieszczoną naleweczkę..postąpiłam ciut burżujsko i przelałam część do kryształowej karafki! Mówię Wam,smakuje 2 razy lepiej :)
Niestety podobnie jak Sir Bazylowi-ubywa mi jej i ubywa...no ale za to mam więcej witaminki Cy w organizmie :))))
Naleweczka + karafeczka!Piękny duecik!
Pozdrawiam najpiękniejsze miasto świata(jak donosi onet)
A na zimowe depresje najlepsza naleweczka z pigwy-słońce w karafce!

No właśnie-a propos gąsiorków,balonów i innych nadmuchanych naczyń.. :) w czym przechowujecie nalewki? U mnie butelek po 40%-owych soczkach nie brakuje,ale jakoś tak nie w deseń wlać mi do nich moją wypieszczoną naleweczkę..postąpiłam ciut burżujsko i przelałam część do kryształowej karafki! Mówię Wam,smakuje 2 razy lepiej :)
Niestety podobnie jak Sir Bazylowi-ubywa mi jej i ubywa...no ale za to mam więcej witaminki Cy w organizmie :))))
Cieszy mnie, że nalewki robią karierę:) Większe ilości przechowuję w dowolnych szklanych flachach. Ostatnio w Ikei ukazały się git flachy z korkiem takim, jak w dawnych oranżadówkach. Ustawiłem w takiej malinóweczki zasób i wybornie to wygląda. Może nawet za karafkę służyć:D Cena flachy - <9 zł, pojemność chyba z litr. Szczelna jest bardzo - robiłem testy na 3 czy 4 butelkach.
Najlepszą malinóweczkę piłam u Julka spod Dębu w Horodku.Poczęstował mnie z okazji urodzin(moich)
Generalnie nalewki najlepiej "prezentują się"w szkle,bo wtedy widać ich koloryt,jak szlachetnych kamieni.
Jako niegardzący trunkami bieszczadołaz tudzierz bieszczadopij. Wiem jakich naczyń się używa do spożycia gorzałeczki, wina, oraz napoju chmielowego. To jestem zupełnym ignorantem z jakigo naczynia wychylić należy nalewkę. Dlatego zapytuję szanownych Nalewkoforumowiczów, jakiego szkła należy użyć aby nie skalać tego trunku?
Ja myślę, ze powinny być to małe kusztyczki z grubego szkła, coś na kształt literatek, ale bardziej zaoblone ;)) Pozdrawiam nalewkowiczów.
Aaa tam - gadacie.
Nalewki powinno się pić z ... nalewki :-)
Doczu ma rację! Ostatnio chodzi za mną chęć posiadania kulawki. Bajer przedmiot o wszechstronnym użyciu

Doczu ma rację! Ostatnio chodzi za mną chęć posiadania kulawki. Bajer przedmiot o wszechstronnym użyciu Czy to kołpak ochronny od zapalnika granatu moździerzowego 120mm?:O Cudo o właściwej pojemności dla dorosłego mężczyzny, nieodstawialne, chyba że puste i ma śliczny, maskujący, bieszczadzko-zielony kolorek:D Na tle krzaków postronny obserwator nie widzi, jak bardzo cenna rzecz trafia do ust chaszczownika...

... powinny być to małe kusztyczki ... Cudowne określenie, podobnie jak sztamperlik:) Wg tradycji nalewki pijać się powinno z kielonów do nalewek i likierów. Najlepsze są wysokie a wąskie lekko stożkowate z kryształu rżniętego, aby światło migotało w trakcie spożycia. Pojemność od 25-30 ml do nawet 100 ml. Po 10 kolejkach oczywiście można już ochoczo przejść do musztardówek, słoików dżemowych, a nawet gwintu flaszy zgodnie z zasadą: gdzie dobre dzielą, tam wszystkie pojemności dozwolone.
Istnieje szkło, którę łączy w swych zaletach zarówno wspomnianą przez Barnabę kulawkę jak i tradycyjne, opisane przez Dertego szkło wysokie, a wąskie. Mam tu na myśli co prawda nie kryształowe szkło labolatoryjne w postaci próbówki, którą miałem juz kiedyś okazję użyć w postaci kielonka i to z niemałym sukcesem :)
Polecam

Cudowne określenie, podobnie jak sztamperlik:) Wg tradycji nalewki pijać się powinno z kielonów do nalewek i likierów. Najlepsze są wysokie a wąskie lekko stożkowate z kryształu rżniętego, aby światło migotało w trakcie spożycia. Pojemność od 25-30 ml do nawet 100 ml. Po 10 kolejkach oczywiście można już ochoczo przejść do musztardówek, słoików dżemowych, a nawet gwintu flaszy zgodnie z zasadą: gdzie dobre dzielą, tam wszystkie pojemności dozwolone. Trąci Panem Tadeuszem :) i przy okazji zastanawia mnie,czy jestes bardziej koneserem dobrego trunku (otraz formy jego podania i spożycia) czy też raczej koneserem pieknej polszczyzny :) Obie opcje zasługuja na pochwałę :)

A tak by the way:zaczęło się od przechowywania a skończyło na piciu.Uderz w stół.....:razz:

Hero-ja też doświadczyłam podpijania z fiolek i próbowek :-P
No tak, przy kusztyczkach, sztemperlikach należało by wspomnieć o podstawach, wręcz źródłach nalewek, bo jak zrobić nalewkę bez alembiku? A gdy juz gotowa, ustała, to potrzebny będzie kurbyszonek, by nie odbijać szyjki o kant stołu, bo się nie godzi tak postępować ze szlachetnym trunkiem.
Pozdrawiam miłośników trunków i polszczyzny
Długi
Przed kilkunastu laty pracując u landwirszaftmaistra w Diicyngen miałem okazję pić ichni sznaps z czegoś podobnego do próbówki. Ale toto miało średnicę około 1.5 cm i pojemność jakieś 25 ml. Po wychyleniu kilkunastu takich sznapsów, ból czaszkę rozsadzał. Do dzisiaj się zastanawiam czy od procentów czy też od wychyleń. A takie naczynie powodowało niezłe wychylenie głowy do tyłu, że gwiazdy na niebie można zobaczyć.
Mój serdeczny ,bieszczadzki kolega takie kielonki bez podstawki nazywa "lotniczymi".Nieźle się kojarzy,co?

Mój serdeczny ,bieszczadzki kolega takie kielonki bez podstawki nazywa "lotniczymi".Nieźle się kojarzy,co? Się kojarzy znakomicie :smile:
Bam! Pierwsze naciągi z większości owoców zlane, cukry kończą ssać. 36 litrów - kolorowy zawrót głowy:D Przygotowania do Toastu Głównego w toku:)

Pozdrawiam Zabieszczadzonych
Derty
czy mam rozumiec ze w czwartek bedzie degustacja...?? ;-)
Nie, KaHA, nie będzie wódki. Będzie piwko:D Wychlalibyśmy zasoby na Toast Główny KIMB-u;> trza oszczędzać:P Mogę przynieść reklamówki 2 wyrobów. Są już zasłodzone i odstane odpowiednio długo:) Ale pić będziesz chyba w sieni, bo z knajpy inaczej nas wywalą;P Polecam na razie wiśnię i maliniak zeszłoroczny.
hyhy pochwaliłem się już Browarowi... może reszta też ma jakieś pomysły....
Zrobiłem sobie w Poznaniu, bieszczadzką mgłę. Czyli do 200 ml płynu 60% dodałem znaczną szczyptę świerkowych igiełek. Miał być aromat a jest mgła... :) I tak fajowo!!! Macie pomysł co by tam wsadzić żeby było ciekawie?

Pomysły typu "zapałka" juz znam

hyhy pochwaliłem się już Browarowi... może reszta też ma jakieś pomysły....
Zrobiłem sobie w Poznaniu, bieszczadzką mgłę. Czyli do 200 ml płynu 60% dodałem znaczną szczyptę świerkowych igiełek. Miał być aromat a jest mgła... :) I tak fajowo!!! Macie pomysł co by tam wsadzić żeby było ciekawie?
Wiesz Barnaba...bieszczadzka mgle moga pijac bezobjawowo tacy, ktorzy pija ja od dawna:P Poczatki sa trudne:P Za 5 lat jednak uznasz, ze 60% to soczek:P A na powaznie: zapach terepnow trudno przelamac - idz w kierunku rozcienczania czystym 60% ale ostroznie i gdy juz poczujesz, ze mozna, dolej soku grejpfrutowego:) Podobne experymenta prowadzilem kiedys z iglami kosodrzewiny...:P Koshmarny zajzajer.
:) kosodrzewina.....
a tak o grejpfrutach... na pewnym forum bliskim mym zainteresowaniom znalazłem dokument z działu "how to" traktujący o wysokoprocentowych produktach fermentacji cytrusów. Daje do myślenia, czyż nie?

Te 60%, ostatnio już 75 to lenistwo, wodę to mam w potoku, po co mam w plecaku nosić?
Bywalcy Krakowa zapewne już odkryli Probiernię w Galerii przy Dworcu Głównym?:D Stoją śliczzne pękate dymiony, z kraników ciecze płyn... ale to dolna półka nalewkowa - tylko 40%:( Niemniej zajrzeć warto, nawet gdy przejazdem się szlajamy po Kraku. Probierenka blisko peronów - wystarczy 20 minut na zapoznanie się z wyrobami. Ceny straszą, ale to przecie Galeria:D
Pozdrawiam,
Derty

PS: Pigwa w pełni aromatu:D

Probierenka blisko peronów Później mogą być spore problemy z lokalizacją właściwego pociągu ;-) :lol:
tia, i mój ulubiony wątek spadł niemal z drugiej strony.... ehhh
a post już minął! i co?
I ja już konczę robić mniód pitny. Tylko tak się zastanawiam, dlaczego on taki gazowany jest skoro fermentacja stanęła? Wiadomo że wydziela sie CO2, ale czy to możliwe aby ta nędzna kapka wody w rurce powodowała utrzymanie takiego (wielkiego) ciśnienia gazu w cieczy? A może czas najwyższy zlać do butelek?
I ja już konczę robić mniód pitny.

Witam .

Barnabo - mój już skończony (czwórniak litewski) . Znajomym i rodzinie tak smakuje , że musialem co nieco ukryc (wszak po kilku latach ma byc dopiero "wystaly") , niech poczeka . Znajomi z Bieszczad już go tez pili :), mowili że dobry (a może tylko tak mówili zeby ..... ) .

Pozdrawiam PF
ps. Gazuje ? ...... a moze cos przeoczone . A smak ? coś więcej podaj ..... :)
No właśnie fermentacja stoi, wyklarowało w miarę (jak na mniód) tyle że jak sie kosztuje to tak na języku bąbelki sie czuje. Dziś wszystko wymieszałem ładnie, osad opadł, ale nie klupiało jakoś potem. Może przelać .... wszak ostatecznie to i tak rozlane będzie.....
aaaaa nie wiem, czy to istotne..... czwórniak :)
a propos miodu.....
Jako biedny st(r)udent chętnie podejmę współpracę z pszczelarzem. W zamian za mniód oferuję pomysł na wykorzystanie go, przyprawy, szkło do przetwarzania, siłę roboczą w liczbie 2 rąk i szeregu kubków smakowych w roli testera :)
A co sądzicie o stanie dzikich jabłoni w Bieszczadach? Czy jabłka z nich będą nadawać się na cydr?
Jestem fanem napojów zbliżonych do alkoholowych i jeżeli mam się narąbać, to wystarczy cokolwiek. Ale jak podejmuję trud wykonania napitku samodzielnie, to musi być to coś ekstra, czego inni nie robią, coś wyjątkowego. Jeżeli z młodszym robimy piwo, to nie zwykłe jasne, ale przeniczne, białe lub ciemne, typu book, jest tego bez liku.
Nalewki takoż. I jak czytam, że robicie czwórniak, to mnie trochę skręca. Nie mówię żeby zaraz półtorak, ale dwójniaczek bernardyński... mniam.
Bertrand wie, że ja już dużo nie mogę, więc stąd moja uwaga, że lepiej mniej, zato ekstra.
Liczę, że następnym razem zmajstrujecie dwójniaczek.
Długi

Liczę, że następnym razem zmajstrujecie dwójniaczek.
Długi
:) Ba ale dwójniaczk wymaga dlugiego (Dlugi :smile: ) okresu leżakowania (od 3 do 5 lat) ....... Poczekasz tyle :wink: (jak znajdę okazję ....podeślę kapkę czwórnika....jako "fanowi")

Nie tylko miody . Jakoś tak się sklada ,że lubię robić wina , nalewki , likiry i wódki . Zawsze to jest czym poczęstować gości (potem "puchnąc" od ...... :wink: )

Barnabo czy w Twoim miodzie - dawaleś kwas cytrynowy . fosforan amonu . A matką drożdżowa jaką stosowaleś (dosyć ważne to jest) ?

:) Ba ale dwójniaczk wymaga dlugiego (Dlugi :smile: ) okresu leżakowania (od 3 do 5 lat) ....... Poczekasz tyle :wink: Cierpliwy jestem. Nastawiaj co rok, to co rok będzie dwójniaczek
Na szybko można zrobić krupnik. Przywleczesz cosik na KIMB?
Pozdrawiam
Długi
:smile: Nie co rok mam na tyle miodu . Pomyślę nad tą propozycją (no może z innymi proporcjami :mód - woda ) .
Na KIMB ..... myślę nad sposobem podeslania (żeby maksymalnie ulatwić odbiór) . O sposobie odebrania powiadomię , ale na PW (jeśli mozna ).

Pozdrawiam PF
Dałem pożywkę, robiło dobrze, a teraz cisza.... chyba przed burzą!

Gratulacje dla Pastorowej nalewajki :)
Jak jesteśmy przy wiśniach to proponuję coś takiego
5 kg wiśni
1litr miodu
10dag suszonych śliwek
20 gożdzików
1 litr spirytusku
wiśnie umyć połowę wydrylować rzucić do gąsiorka dołożyć pokrojone śliwki i całą resztę miód zagrzać w garnku z wodą , zalać nim owoce , odstawić w ciepłe miejsce na 10 dni i codziennie zamieszać słojem. Po 10 dniach zalać wszysko spirytuskiem i czekać miesiąc następnie dolać 1 litr przegotowanej zimnej wody po 10 dniach zlej naleweczkę przefiltrój rozlej do butelek.
owoce przełuż do słoika i zanieś babci są pyszne do ciasta.
Pozdrawiam Tasiek:grin:
Pirszy post a jaki piękny! Witam
"Jak cię robak toczy, pijesz nalewkę wiśniową Dertego i jesteś kozaczek do końca roku".

Zobacz klip Nalewka wiśniowa Dertego na YouTube.
też chciałbym być taki kozaczek do końca roku. Derty! Gdzie Ty bywasz, możnaby .....
Witam gdybyś przez przypadek jechał w Biesy ,,na skróty" przez zamojszczyznę polecam odwiedziny w osadzie Guciów posiadają tam przepyszny destylat tarninowy wyśmienity do nalewek jak i do wypicia w naturalnej postaci
Mam pytanie do doświadczonych nalewkoholików: czy jak jest napisane w istrukcji wyrobu - dodać kilka ziaren kardamonu, to chodzi o te malutkie, czarne z osłonki, czy kilka takich całych z osłonkami? Stracham się coby nie przesadzić ale z drugiej strony chciałbym by miała właściwy aromat.
Ja w tamtym roku dawałem całe. Jednak myślę, że dodawanie takiej ilości jak w instrukcji to przesada. W tym roku dałem połowę zalecanej ilości.

Mam pytanie do doświadczonych nalewkoholików: czy jak jest napisane w istrukcji wyrobu - dodać kilka ziaren kardamonu, to chodzi o te malutkie, czarne z osłonki, czy kilka takich całych z osłonkami? Stracham się coby nie przesadzić ale z drugiej strony chciałbym by miała właściwy aromat. Nie wiem,czy jestem doświadczonym nalewkoholikiem lecz spróbuję odpowiedzieć jak i co z tym kardamonem. Po pierwsze primo od pewnego zaprawionego w spożywaniu wędkarza dowiedziałem się, że kardamon doskonale maskuje alkohol w wydychanym powietrzu. Wędkarz polecał mi stosowanie tego ziela po półliterku, a tuż przed jazdą autem.Twierdził, że 1-2 całe torebki nasienne należy żuć i nie łykać, ani wypluwać:D Ponieważ nawet po swojej wiśniówce aż takim kozakiem nie jestem, nie wypróbowałem. Ale może jednak zostawić kardamon przynajmniej na czas, gdy odbywać się będzie kontrola wyziewów prowadzona przez żonkę:P A na poważnie: kiedyś mieszałem jakieś trunki z kardamonem i bardzo pasowało, gdy na pół litra dodałem 2 lub 3 całe torebki nasienne. To jednak był przedziwny wyrób, od którego aż(!!!) 4 osoby na 6 pijących dostało czkawki, a więc nie wiem, czy mogę reklamować kardamon:P Smakowo wypadło dobrze...

Pozdrawiam,
Derty

PS: zapomniałem dodać, że w kuchni używa się raczej samych nasion.

: kiedyś mieszałem jakieś trunki z kardamonem i bardzo pasowało, gdy na pół litra dodałem 2 lub 3 całe torebki nasienne. To jednak był przedziwny wyrób, od którego aż(!!!) 4 osoby na 6 pijących dostało czkawki, a więc nie wiem, czy mogę reklamować kardamon:P Smakowo wypadło dobrze...

Pozdrawiam,
Derty

PS: zapomniałem dodać, że w kuchni używa się raczej samych nasion.
Dzięki za szybką odpowiedź, choć dalej nie wiem czy nasionka (one takie malutkie) czy torebki nasienne (jak Ty to profesjonalnie ująłeś).
Azaliż ta czkawka, to była spowodowana kardamonem czy ilością treści w zawartości?

Dzięki za szybką odpowiedź, choć dalej nie wiem czy nasionka (one takie malutkie) czy torebki nasienne (jak Ty to profesjonalnie ująłeś).
Azaliż ta czkawka, to była spowodowana kardamonem czy ilością treści w zawartości?
W przepisach na kardamonówkę ilości NASION! wahają się od 3 do 15 gr na 3 l. słabego spirolu (polecm tu studiowanie forum winiarzy - chłopy są zaprawieni w boju jak krasnoarmiejcy:D). Tak na oko 3 gr nasion w 3 osłonkach się uzbiera:D Osłonki prawie nie zawierają terpenów i są raczej zbędne. Z kardamonem trzeba uważać,bo nie każdy lubi jego specyficzny zapach. Ja bym dał raczej 3gr niż 15.

Czkawka powstała w skutek ilości, ale nie wiem czego:D:D:D Trza by powtórzyć badania...
Pozdrawiam,
Derty

PS: Ta skleroza - kardamon uważany jest za silny afrodyzjak.To może jednak 15 gr nasion jest lepiej?:O

Dałem pożywkę, robiło dobrze, a teraz cisza.... chyba przed burzą!

Gratulacje dla Pastorowej nalewajki :)
No ja tu z Czartem 'wspominam' czasem Pastorowym smakołykiem ostatni KIMBik. Tak się jakoś zadumałem od 'Pastorówki', że nie zauważyłem czarnej pożeczki na bazarku. Czy znacie może jakiś przepis na fajną nalewkę będącą mieszanką zwykłej pożeczkówki z jakimiś dodatkami?

Pozdrawiam,
Derty

Gratulacje dla Pastorowej
Tak się jakoś zadumałem od 'Pastorówki',
PS: Ta skleroza - kardamon uważany jest za silny afrodyzjak.To może jednak 15 gr nasion jest lepiej?:O Co zacz ta Pastorówka!? Ile w niej musi być kardamonu!? Ja tam Pastora raz widziałem na jakimś zdjęciu, jak wchłaniał jakąś półtuszę KIMbową i nic:mrgreen: , a tu takie peany!
Cyt Derty: "Twierdził,że 1-2 całe torebki nasienne należy żuć i nie łykać,ani wypluwać"

Łoł,to jak długo to ma trwać,aż się wchłonie przez śluzówkę??

Cyt Derty: "Twierdził,że 1-2 całe torebki nasienne należy żuć i nie łykać,ani wypluwać"

Łoł,to jak długo to ma trwać,aż się wchłonie przez śluzówkę??
Raczej ma to pewnie jakoś zabić smród ketonów wyłażących przez śluzówki, które są przez alkomat mierzone:P Niewiem - nie testowałem ile czasu toto żuć ale pewnie im dłużej tym lepiej:P

Pozdrawiam,
Derty
A ja tam po Pastorowej oraz Dertowej nalewce, zaszyłem się razem z Irasem i córą w chaszczach by dojść do siebie,wspomagając się UK browarem,który Iras miał zapobiegliwie ze sobą
A czy ktoś z Was miał okazję degustować naleweczkę z...czeremchy?Pojęcia nie miałam,ze taką można wykonać.Pyszna!
Hej:)
Naleweczkę z kocierpki, bo taką ma nazwę ludową czeremcha, robi się z owoców suszonych lub świeżych. Rzeczywiście dobra ale warto solidnie dosłodzić, gdyż bywa, że zawiera dużo goryczy. Przy zbiorze owoców najlepiej próbować owoce na każdym krzolu i zbierać tylko z tych, na których owoce nie są gorzkie. Gorycz jest cechą indywidualną każdego krzewu zależną być może od miejsca, w jakim rośnie.
Na 1 kg owocu świeżego stosować 0,5 kg cukru i tyle ankoholu, aby wszystkie owoce zatopić w nim lecz żeby nie nie dawać nadmiaru płynu. Ciągnąć można tradycyjnie: pierwszy raz bez cukru, a następnie samym cukrem. Można też wpierw zasypać cukrem i później dopiero zalewać spirolkiem. Spirol 60%!!

Owoce dobrze jest zbierać w sierpniu, gdy są już solidnie dojrzałe.
smak nalewki przypomina nieco smak wiśniówki ale jest bardzo specyficzny i przyjemny.

Pozdrawiam,
Derty

PS: Właśnie stestowałem tarniówkę na owocu z ub. roku. Aromat jest jak po perfumach:D Kolor purpurowo-fioletowy. Będzie dobre...

Co zacz ta Pastorówka!? Ile w niej musi być kardamonu!? Ja tam Pastora raz widziałem na jakimś zdjęciu, jak wchłaniał jakąś półtuszę KIMbową i nic:mrgreen: , a tu takie peany! Hej:)

Peany są jak najbardziej na miejscu. Po pierwsze dlatego, że Pastor NIE dodał kardamonu do jałowcówki:D A jeśli dodał, to minimini. Po drugie - Pastorówka ma straszliwą moc. Śmiem twierdzić, że ponad 65% Alkoholomierz z trudem się w tej cieczy topi:D
O ile moja wiśniówka wywołuje lekkie stany pomroczności jasnej, to pastorówka powoduje ciężką pomroczność niejasną. A więc Wojtek Legionowo musiał ukryć się w chaszczach z piwem w ręku w przekonaniu (tak mniemam), że tam Złoo go drugi raz nie dosięgnie:)

Pozdrawiam,
Derty

Hej:)
Naleweczkę z kocierpki, bo taką ma nazwę ludową czeremcha, robi się z owoców suszonych lub świeżych.
Derty!
Czeremcha też bywa nazywana kurcipą. Nie tylko z owoców, ale i z kwiatu kurcipy też robiono zajzajer. Tylko trudno to nazwać nalewką. Bo to było pieróńsko gorzkie, ale o sympatycznym zapachu i mój dziadek stosował jako środek rozgrzewający. Niestety nie wiem jak było to robione. Bo tajemnice robienia dziad zabrał do grobu.
Nie wiem czy już była mowa o nalewce z czarnych jagód.... ale właśnie nastawiłam..... i teraz czekam...... wnoszę, że będzie miała moc właściwą.... w konkurencji dla Dertego, nastawiłam również wiśniak /tajnej receptury rodzinnej /..... Mam nadzieje, że we wrześniu bedę mogła poczęstować, jeśli ktos zajrzy w Bieski.... a i jeszcze czarny bez...... będzie, ale to na Kimbie ......

:)

Derty!
Czeremcha też bywa nazywana kurcipą.[...]
Tu powiem, że nieco pomyliłem nazwę: powinno być ŚLIWA KOCIERPKA, bowiem sama kocierpka, to nazwa zarezerwowana dla ligustru:D

Znalazłem taki oto zestaw nazw czeremchy:

[...]Nazwy drugorzędne, dawne i ludowe: trzemcha; czaromcha, czeremcha,
czeremcha pospolita, czeremszyna, czeromcha, kociba, kocierpka,
kocierzba, kociubina, kociubka, kociurbka, korcipka, korciupka,
korciurbka, kornipka, kruszina, kuciapa, kucipka, kurcipa, pocierpka,
puciepki, smrodyna, smrodynia, smrodzina, (śliwa cierpka), (śliwa
czeremcha), (śliwa kocierpka), (śliwa korcipka), trescutka, trzemucha,
trześnia, trześnia czeremcha, (wiśnia czeremcha)[...]
Pozdrawiam,
Derty
Co do "smorodyny",to raczej odnosi się do czarnej porzeczki.Ale zestaw niezły,fajnie byłoby użyć niektórych określeń na antałku,coby gości skonsternować!

Co do "smorodyny",to raczej odnosi się do czarnej porzeczki.Ale zestaw niezły,fajnie byłoby użyć niektórych określeń na antałku,coby gości skonsternować! :D Juże mam antałek, tylko na czeremchę czekam;) Smorodina, to oczywiście porzeczka lecz smrodyna nie:D To pewnie od zapachu - smrodu - czeremchy, czasem przecież tak intensywnego, że źle nań reagujemy:)

Tu powiem, że nieco pomyliłem nazwę: powinno być ŚLIWA KOCIERPKA, bowiem sama kocierpka, to nazwa zarezerwowana dla ligustru:D

Znalazłem taki oto zestaw nazw czeremchy:

[...]Nazwy drugorzędne, dawne i ludowe: trzemcha; czaromcha, czeremcha,
czeremcha pospolita, czeremszyna, czeromcha, kociba, kocierpka,
kocierzba, kociubina, kociubka, kociurbka, korcipka, korciupka,
korciurbka, kornipka, kruszina, kuciapa, kucipka, kurcipa, pocierpka,
puciepki, smrodyna, smrodynia, smrodzina, (śliwa cierpka), (śliwa
czeremcha), (śliwa kocierpka), (śliwa korcipka), trescutka, trzemucha,
trześnia, trześnia czeremcha, (wiśnia czeremcha)[...]
Pozdrawiam,
Derty
Jeszcze kotarba,o tyle istotna,że żyje w kilku starych,polskich nazwiskach.
Znaczy, np Kotarbiński? A człek czasem duma, skąd takie nazwiska u ludzi:)

Pozdrawiam,
Derty
taka sugestia...
http://www.youtube.com/watch?v=ozzT-...elated&search=
Czy ktoś wie jak spożytkować morwę?
Wino z morwy ??

Owoce morwy łatwo puszczają sok
NA 20 LITRÓW SOKU DAJEMY ok. 4 kg CUKRU.ROBIĄC WINO NA 12 kg WOCÓW DAJEMY 8 LITRÓW WODY , 6 g POŻYWKI , 10 g KWASKU CYTRYNOWEGO , DROŻDŻE PORTWEIN.

:-P
A dobre to winko wychodzi?A naleweczka też wyjdzie?
Pozdrawiam.

Czy ktoś wie jak spożytkować morwę? jedwabniki wiedzą :razz:
Wiedzą,bo jedzą!
Przepis na nalewkę z aroni:

0,7 kg aroni (może być 1 kg wyjdzie mniej słodkie - zależy co kto lubi)
1 kg cukru
3 gramy kwasku cytrynowego
1,5 l wody mineralnej
200 liści z wiśni (wyciąga gorzki smak aroni)

To wszystko gotujemy wg przepisu 15 minut, ja zalecam 25. Odcedzamy i w tym miejscu otrzymujemy sok (wlewamy gorący do butelek jeśli ktoś nie lubi nalewek??)

Jeśli chcemy nalewkę czekamy aż wystygnie, następnie dolewamy 0,5 L spirytusu i można smakować :)
to troszku taka ekspresowa,,,,,,,,, :-) ja na moja będę czekać jeszcze co najmniej do października.....

Czy ktoś wie jak spożytkować morwę?
Prosto z drzewa8)
muszę się pochwalić!
Przeszedłem samego siebie, robiąc w warunkach całkowicie polowych nalewkę.
Jerżny prosto z Bieszczadów, płyny też słuszne. Wyszło coś pysznego. Po raz pierwszy stwierdzam, że rozrobienie alkoholu było dobrą decyzją. Lada dzień wybieram się znów po owoc- bo mam jeszcze parę litrów którym muszę nadać smak i barwę.
Nasyca się naleweczka z pigwy-wiele osób twierdzi,że nie masz nad nią lepszej!
Hmmmm a u mnie już gotowa nalewka z aroni. Wyśmienitaaaaaaaaaaa.
Jest w Ustrzykach grono zapalenców a właściwie to już dosyc dawno powstał pomysł stworzenia "Szlaku Bieszczadzkich Nalewek". Co wy na to? Może nasze region byłby kojarzony wtedy z tym bardziej kulturalnym trunkiem niż popularnym jabolem. W końcu np. takie Łącko wiadomo z czego słynie i po co się tam jedzie.
Ja niedawno zlałem maliny. Zajzajer jest pyszny. W środę pakuję się do pociągu. Jak kto chce pokosztować, zapraszam na priv. Chyba że po raz kolejny sprawdzi się moje jakże ulubione powiedzenie (acz niestety nie mojego autorstwa):

rozum mówi nie pij....
ale silna wola zwycięża!!!
Tak nawiasem mówiąc, mimochodem, półgębkiem, o popularnym tu i ówdzie Jabolu, a także o "szlaku nalewek", to u nas onegdaj istaniał jedyny w swym rodzaju FESTIWAL WIN DOMOWYCH!!!! O matko i ojcze co to było!!! Na samą myśl mnie głowa boli:) Jabola pewnie też:)

A co do nalewek, to u mnie stoją: nalewka wiśniowa, pigwowa, miętowa oraz wiśniowa.
wiśniowa x 2?
-> WUKA

Pomylałem się, zamiast malinowej wpisała mi się wiśniowa, chyba za dużo mam butelek i różnego rodzaju baniaczków w domu:)
Hej :)
W kwestii technologii nalefkowych: nie wolno przetrzymac alkoholu na tarninie, bo jakis dziwny posmak sie zakrada:( Ktos cos wie o takich wpadkach z tym owocem?:O

Pozdrawiam,
Derty

Hej :)
W kwestii technologii nalefkowych: nie wolno przetrzymac alkoholu na tarninie, bo jakis dziwny posmak sie zakrada:( Ktos cos wie o takich wpadkach z tym owocem?:O
Ja słyszałem, że tarninówka optymalny smak uzyskuje dopiero po ok 2 latach leżakowania.
Podziwiam tych, którzy wytrwają.

Ja słyszałem, że tarninówka optymalny smak uzyskuje dopiero po ok 2 latach leżakowania.
Podziwiam tych, którzy wytrwają.

Wlasnie...:D W poszukiwaniu odpowiedzi na dreczace mnie pytania nalefkowe znalazlem taki oto kawalek internetu. Moze komu sie przyda?;)
http://f.kuchnia.o2.pl/temat.php?id_p=19133&start=0

Pozdrawiam,
Derty

Hej :)
W kwestii technologii nalefkowych: nie wolno przetrzymac alkoholu na tarninie, bo jakis dziwny posmak sie zakrada:( Ktos cos wie o takich wpadkach z tym owocem?:O

Pozdrawiam,
Derty
Witam :) i kilka kamyczków do nalewkowego ogródka chcę dorzucić.

UNIWERSALNA KSIĄŻKA KUCHARSKA Marji Ochorowicz-Monatowej
podaje takie oto uwagi :

Głównym warunkiem dobroci nalewek i wódek własnego wyrobu jest:
- Dobroć spirytusu
- Odpowiednie wystanie się wódek zlanych w butelki.
Spirytus należy używać zawsze najwyższej próby, bo zwykły nabywany w gorzelniach ma nieprzyjemny zapach ‼fuzlem” zwany.:shock: Na wsi, jeśli nie można dostać innego spirytusu tylko wprost z gorzelni, należy go przefiltrować przed użyciem.-
W tym celu do butla ze spirytusem włożyć czwartą część dobrze wypalonych węgli z twardego drzewa, które wprzód odmuchnąć z popiołu, odkryty gąsior postawić w pokojowej temperaturze a po trzech dniach przefiltrować.
Wszelkie wódki, nalewki i likiery, po zrobieniu należy przefiltrować, wkładająć leje zwykłą szarą bibułą lub kawałkiem oczyszczonej chemicznie waty, a po zlaniu do butelek, zakorkować i postawić w piwnicy lub spiżarni, najmniej na 6-7 miesięcy. […]
Spirytus nalany na owoce lub skórki nie powinien stać za długo, gdyż wtedy zatraca właściwy smak i zapach, na czem właściwie najwięcej zależy. Cztery dni wystarczy dla wydobycia aromatu ze skórek cytrynowych i pomarańczowych, nalewki owocowe powinny stać z owocami najwyżej 4-6 tygodni i to nie na słońcu.
(pisownia oryginalna)

Jak na razie zrobiłem: śliwowincje, pigwówkę, cytrynówkę i krupnik, nie całkiem się stosująć do uwag ze starych ksiąg.
Smakoszy takowych trunków informuję, że będą do spróbowania na przyszłorocznym KIMB’ie. ( oby dotrwały :oops: )

Pozdr.
nico


UNIWERSALNA KSIĄŻKA KUCHARSKA Marji Ochorowicz-Monatowej
podaje takie oto uwagi :

nico
To mnie zachęciło do sięgnięcia do pożółkłej książki, stojącej w zupełnym zapomnieniu na najniższej półce.

TEKA OSZCZĘDNYCH WSKAZÓWEK
WARSZAWA – 1887*

Sposób odjęcia wódce ostrego smaku.

Na 105 kwart wódki wziąć 5 kwart sklarowanego syropu cukrowego; zmieszać syrop z 5 kwartami wódki, dodać 4 skrupuły spirytusu amoniackiego, zmieszać dobrze i wlać do beczki z wódką ciągle mieszając.

Sposób nadania wódkom, likierom i t. d. pozoru starości.

Butelki nalać wódką, rumem i t. d. nie napełniając ich zupełnie, obwiązać mokrym pęcherzem wstawić do dużego kotła z wodą, tak aby woda zajmowała dwie trzecie części wysokości butelek, rozniecić pod kotłem ogień i gdy woda zawrze, pozostawić w niej butelki na 10 minut. Wtedy wyjąć butelki, dać im zupełnie ostygnąć, odjąć pęcherz, dolać do pełna i zakorkować. Wódka, rum lub likier będą miały smak, jak gdyby kilkoletnie.

Powstrzymanie fermentacji.

[przyp. może się okazać przydatne dla Dertego w zmaganiach z tarniną]

Można do tego użyć sproszkowanego gipsu albo mieszaniny w proszku z 1 części gwoździków i 14 części gorczycy. Trochę tego proszku dodaje się do zbyt długo fermentujących cieczy, jak miód, jabłecznik i t. p.


Farby do wódek i likierów


Czerwona. Utłuc drobno koszenilę, zalać spirytusem i pozostawić na kilka dni, a potem przefiltrować. Kilka kropel roztworu ałunu i kwasu cytrynowego dodanych do cieczy dadzą jaśniejszą farbę.

Żółta. 1 część najlepszego szafranu zalać 8 częściami spirytusu i wymoczyć przez trzy dni; potem dobrze wycisnąć, przefiltrować i przechowywać w szczelnie zamkniętych butelkach.

Zielona. 1 łut indygo rozpuścić w 5 łutach kwasu siarczonego, rozcieńczonego 20 łutami wody i przefiltrować. Do tego roztworu dolewać odwaru szafranu, w którym zanurzono rozpalone żelazo, dopóty, dopóki nie otrzymamy żądanego koloru.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się z ilu ziół powinna/ mogłaby składać się nalewka bieszczadzka, jeżeli litewska 999 ma ich 27?
o "szlaku nalewek",
Pomysł przedni
w Karkonoszach jest kilka cyklicznych imprez tematycznych
zaczyna sie od festiwalu kultury kresowej gdzie poza muzyką regionalne destylaty też goszczą
potem święto chleba w Nowym Kościele koło Złotoryi gdzie oprucz wypieków stałymi bywalcani sa destylaty i nalewki ,
No i święto wina i miodu na zamku Grodziec gdzie zjawiają sie wszystkie trunki.Dwie pierwsze imprezy już były ale zapraszam 24 listopada na Grodziec
oj będzie się działo
pozdrowionka Tasiek
Hej:)

Jakże się cieszę, że ten temat wiecznie żywy, bo gdy zamrze dysputa nad sprawami trunków, to już chyba będzie początek Apokalipsy:D

Ciekawym, gdzie wspomniane dziełko Marii Ochorowicz -Monatowej można jeszcze zdobyć?

Co do 'skrupułów spirytusu amoniackiego' - mam wątpliwości i informacje. Po pierwsze - skrupuł to dawna jednostka miary używana przez aptekarzy wynosząca 1,25 grama. A po drugie - spirytus amoniacki to jaki to?:O Pytam, żeby czego nie spaprać:D

Czyli ogólnie mój problem z tarninową nalewką rozwiążę stawiając ją do kąta na długie miesiące:) No, zobaczymy, czy to się uda...

Pozdrawiam,
Derty

PS: Ze wspomnianego dziełka M. Ochorowicz-Monatowej taki kąsek w necie znalazłem: "Potrawy należy dobrze i długo gryźć. Kawałki mięsa, nie dość przeżute, leżą nieraz bardzo długo w żołądku niestrawione. Gladstone, minister angielski dojście swe do podeszłego wieku przypisuje codziennej swej przechadzce i temu, że każdy kęs żuł aż 32 razy." Pamiętajcie - każdy kęs 32 razy!!!
[QUOTE=Derty;51669]Hej:)

Co do 'skrupułów spirytusu amoniackiego' - mam wątpliwości i informacje. Po pierwsze - skrupuł to dawna jednostka miary używana przez aptekarzy wynosząca 1,25 grama. A po drugie - spirytus amoniacki to jaki to?:O Pytam, żeby czego nie spaprać:D
/QUOTE]

Hej :smile:
A ze zdobyciem 105-u kwart wódki problem będziesz miał (myślę) mniejszy niż wzmiankowanych 4-ech "skrupułów ...... " . Naczynko do zmieszania też musisz mieć "nieliche" .

Pozdrawiam PF

Hej:)

Co do 'skrupułów spirytusu amoniackiego' - mam wątpliwości i informacje. Po pierwsze - skrupuł to dawna jednostka miary używana przez aptekarzy wynosząca 1,25 grama. A po drugie - spirytus amoniacki to jaki to?:O Pytam, żeby czego nie spaprać:D

Pozdrawiam,
Derty
:-P

takich perełek jest więcej, właściwie na każdej stronie coś znajdzie się ciekawego. Jak będę mieć troszkę czasu, to jeszcze "wstukam" jakiś kawałek.

Na pytanie - jaki to - nie odpowiem, choć może autor by coś określił w tej materii, bo jak napisał na stronie tytułowej:

"Z najlepszych źródeł opartych na nauce i doświadczeniu, zebrał i w porządek ułożył STANISłAW REWIEńSKI [...]
Nabywcy Książki niniejszej proszeni są uprzejmie o udzielenie jej wydawcy uwag i sposobów wypróbowanych, do umieszczenia przy nowym wydaniu "Teki" ".

Obawiam się jednak, że czasowo raczej nie dotrwał do Twego pytania i uwag.

A na rozgrzewkę zgodnie ze wskazówkami w/w Jegomościa:

Likier jałowcowy.


10 funtów białego cukru rozpuścić w wodzie, biorąc jej tyle, ile potrzeba do zupełnego nasycenia roztworu, syrop ten zagotować i pianę zebrać. Zmieszać w szklannem lub glinianem naczyniu z 15 kwartami oczyszczonego spirytusu, dodać 10 szklanek utłuczonych jagód jałowcowych. Naczynie zatknąć i pozostawić tak przez tydzień. Potem przefiltrować i zlać do butelek. Im dłużej likier stać będzie, tem lepszego nabierze smaku.

:-P wyobrażam sobie jego rozgrzewające możliwości, raz wrzuciłam do bigosu o dwie ususzone jagody za dużo i rodzina odmówiła konsumpcji, domagając się mniej palących napojów. :-P
tarninówka optymalny smak

Według starej myśliwskiej receptury nalewka z tarniny i derenia powinna leżakować 25 lat , kiedyś gdy rodził się syn nastawiano dodatkowo kilka beczek aby było na wesele
Aleksandro!
Sposób odjęcia wódce ostrego smaku.

Na 105 kwart wódki wziąć 5 kwart sklarowanego syropu cukrowego; zmieszać syrop z 5 kwartami wódki, dodać 4 skrupuły spirytusu amoniackiego, zmieszać dobrze i wlać do beczki z wódką ciągle mieszając.

Z całym szacunkiem.... i w ogóle, bo nie mówię że nie, ale cała ostrość wódki jest w tych dodatkach. Sam alkohol jeszcze nie szkodzi. Dopiero jak się go z wodą wymiesza, albo co gorsza z innymi fafołami to potem... może to i smaczne, ale czy zdrowe? A czy zdrowe to sama na drugi dzień widzisz. Ja tam wiem co pije i kaca jakoś nie miewam. A Harnaś czy Klopsik (czy wielu innych) może to stwierdzić, że to samo zdrowie jest. I wcale ostrego smaku nie ma.
Cóż, trza zrobić zawody. Nie tyle kto więcej- bo to barbażyństwo. Proponuję zawody "kto lepsze". Cel szlachetny. Regulamin
1. Jury stanowi ogół degustatorów którzy podjeli wszystkie zgłoszone prace.
2. Wpisowe to litr- z czego pół litra idzie na pulę nagród, reszta na ustalenie zwycięzcy (same zawody).

Co wy na To?
Sam na zawody staję pierwszy i podporządkuję się werdyktowi każdego składu jury.
Zachęcony tym wątkiem postanowiłem spróbować pierwszy raz.
A niech tam.
Wyskoczyłem rano w pola z wiadereczkiem. Po kilku minutach obskubywałem krzaki dzikiej róży rosnącej na nieużytkach obrzeży Rzeszowa.
A zima nam tu dopisała w ostatnich dniach że ho ho. Nic to - obrywałem owoce wraz z przylepionym stwardniałym śniegiem.
Już po godzince byłem z powrotem z pełnym wiadereczkiem (foto)
W czasie gdy owoce odtajały, smyknąłem do sklepu po flaszeczki.
Pół litra spiru + pół litra czystej poszło do słoja do tego 1,5 litra owoców (oczywiście obranych z resztek kwiatostanu)
Za namową wyczytanych przepisów wrzuciłem jeszcze 5 gwożdzików oraz ususzonej domowej mięty. No i tu niestety okrasiłem to jeszcze rumiankiem z torebki po czym całość zmętniała i wygląda nieciekawie.
Taka bryja.
Co z tym zrobić ?
Szkoda tego spirku, ale jak go odzyskać. ?

Co z tym zrobić ?
Szkoda tego spirku, ale jak go odzyskać. ?
wystarczy poczekać aż się odstoi, a potem zdekantować, a resztę z osadem przecedzić przez gazę i wypić :-)
Hej:)
Henek, szkoda, że dodałeś rumianku. Ten zapach będzie trudno usunąć. Co do mątu - dodaj kredy, jak do wina się dodaje. A jeszcze lepiej odrobinę soli, ale nie za wiele, żeby nie przesolić:)
W ostateczności zlej płyn znad owocu i prześlij do mnie:P Ja mam wyparkę próżniową i wydobędę spirol w 15 minut:P Zastanawiam się, czy nie założyć Pogotowia Nalewkowego :P A, owocków nie wywalaj tylko przepłucz i zalejesz ponownie ale już bez tych dodatków ziołowych. Sama róża;> Daje zacny aromat i nie trza jej ptrzyprawiać niczym. Aha, czy usunąłeś nasiona z wnętrza owoców?:) To ważne, bo zawierają różne substancje pogarszające smak.

Pozdrawiam,
Derty

raz wrzuciłam do bigosu o dwie ususzone jagody za dużo i rodzina odmówiła konsumpcji, domagając się mniej palących napojów. Oj, z jałowcem trza uważać. Wcale nie jest aż taki zdrowy w nadmiarze. Nie wymienię litanii terpenów, kwachów i fenoli zawartych w szyszkojagodach ale dość ich, aby w większych ilościach szkodzić, a nie pomagać. Zwłaszcza pamiętać należy, że to środek poronny, uszkadzający nery i czasem żołądek. Za większe ilości uważam jednak takie, których w słabych nalewkach, krótko trzymanych na owocach, nie uświadczymy:D Dlatego wyciągamy spirytusem jak najkrócej, aby przede wszystkim uzyskać bukiet zapachów najbardziej lotnych substancji, a nie tych ciężkich składników żywicy szyszkojagodowej.

Pozdrawiam,
Derty
Derty pytał :
Otóż nie. Nie spotkałem się z przepisami które warunek ten stawiały jednoznacznie.
Zresztą - tak jak pisałem - zbierałem owoce zamrożone, które po dojściu do temperatury pokojowej nabrały ciapowatej gramatury.
Nie bardzo wiem jak z tych rozmięczonych owoców usunąć pestki. Przecież to wszystko rozłazi się w palcach. Chyba że jest jakis "sposób".
Ale przecież wszystko to zabawa prowadząca do jakże wzniosłego celu !:-P

Nie bardzo wiem jak z tych rozmięczonych owoców usunąć pestki. Przecież to wszystko rozłazi się w palcach. Chyba że jest jakis "sposób".
Ale przecież wszystko to zabawa prowadząca do jakże wzniosłego celu !:-P
Zabawa nie zabawa. Skutki mogą być poważne;) Co do nasienia różanego - niestety oczyszcza się owoce tuż po zebraniu - żmudna robota. Niektórzy zalewają jednak owoce wraz z nasionami. Ja kiedyś też tak zrobiłem i wódzia nabrała okropnej goryczy. Możliwe, że to zależy od gatunku róży. Prace porównawcze trwają.

Pozdrawiam,
Derty

tarninówka optymalny smak I oto wychyliłem 1 kkieliszek sswojjejj tt..tarninówki:P
Mocna jucha ale jakoś chyba jeszcze słabo dojrzała:D
25 lat czekać?:(

Pzdr
Derty
Tylko do najbliższego wyjazdu w Bieszczad. I dodam, że bardzo liczę na to. ;)

25 lat czekać?:(

Pzdr
Derty
Rozum mówi nie pij....
ale silna wola zwycięża !!!
http://www.youtube.com/watch?v=0sBnacNwLew
Witam!

Właśnie ......... od lewej :z aroni, z jeżyny, z węgierek, z pigwy i z miodu

Pozdrawiam PF
filtruje.... ale czym? Przyznaj się proszę
Niezły...wi(t)raż!

Niezły...wi(t)raż! O...cudny:) Teraz nastąpi wysyp witraży - mam nadzieje;>
A później - wiraże:D

Pozdrawiam,
Derty
Aroniówka dla...niecierpliwych!

3l wody.2kg aronii.400 liści wiśni,2kg cukru,1l spirytusu,1 kwasek cytrynowy

Aronie i liście dokładnie umyć.Następnie zalać je wodą,dodać cukier i gotować pół godziny.Odstawić na 24.Po tym czasie przecedzić i dodać kwasek cytrynowy.Po ostudzeniu dodać jeszcze(!!!!)spirytus i rozlać do butelek.Można przygotować w piątek rano i podawać gościom na przyjęciu następnego dnia.

Odpowiedzialności za to nie biorę,przepisałam wiernie (dodając wykrzykniki)z kalendarza.Kto niecierpliwy chyba narazie nie skorzysta,bo trzeba czekać na...aronię.
..a i liście wiśni też!

Witam!

Właśnie ......... od lewej :z aroni, z jeżyny, z węgierek, z pigwy i z miodu

Pozdrawiam PF
Piotrek F 10 lat ciężkich robót w kamieniołomie za wyjątkowo okrutne znęcania się nad współforumowiczami i współforumowiczkami.:twisted:;)
Hej:)
Ja dla PiotrkaF za karę miałbym lepsze zajęcie niż rzucanie gruzu na taczki:P Niechby nazbierał tarniny w zimie dla założyciela wątku:D

Pozdrawiam,
Derty
Albo dzikiej róży czyli "Zosiek"....
Witam
La donna e mobile ......
Piotrek F 10 lat ciężkich robót w kamieniołomie za wyjątkowo okrutne znęcania się nad współforumowiczami i współforumowiczkami.:twisted:;) :wink: Jeszcze "wczoraj" Lucyna zapraszała na lody do Przemyśla a dziś ..... eeechhhhh . Derty wtóruje proponując .... Tartar (albo coś podobnego) , WUKA potakuje (Twojego przepisu specjał wymaga solidnego wstrząśnięcia przed użyciem - inaczej się nie naleje :) ) .
Wobec tego coś z innej ...... beczki , wszak ugościć należy godnie (nie ważne czy napitkiem czy innym ..... specjałem):wink:

Pozdrawiam PF
ps
1 Pozwolę sobie zacytować ,wczoraj usłyszanego, Stacha Japycza :"... to nie alkohol jest ważny , ale towarzystwo " (kolejna słuszna "tyz prowda" -choć prywatnie uważam ,że rodzaj alkoholu zależy od .... towarzystwa .
2 z aroni ,z węgierek i z jeżyn ....... zmieszałem (0,5-1,0-3,4) dodałem kilka gożdzików i nieco cynamonu ............. nie powiem jak smakuje (nie potrafię)
3:wink:-- jest by powyższe odczytane było ..... właściwie
...pokazywanie takich zdjęć jest przejawem sadyzmu!

Witam
La donna e mobile ......
:wink: Jeszcze "wczoraj" Lucyna zapraszała na lody do Przemyśla a dziś ..... eeechhhhh . Derty wtóruje proponując .... Tartar (albo coś podobnego) , WUKA potakuje (Twojego przepisu specjał wymaga solidnego wstrząśnięcia przed użyciem - inaczej się nie naleje :) ) .
Wobec tego coś z innej ...... beczki , wszak ugościć należy godnie (nie ważne czy napitkiem czy innym ..... specjałem)
No właśnie. Wreszcie się domyślił.:grin:
To ja też się troszkę poznęcam:wink: a na święta wielkanocne już zapeklowane
szwagroski we Wrocku nastawia naleweczki:mrgreen:
Krupnik domowy.(naturalnie,nie na kościach!)-staropolski!

2,5 l miodu,skórka z 2 pomarańczy,20g cynamonu,10 goździków,1 łyżeczka kwasku cytrynowego,1 łyzeczka gałki muszkatołowej,1 laska wanilii,2 łyżki kwiatu lipowego,2 łyżki kwiatu czarnego bzu , 2,5 l wody,1l spirytusu.

Przyprawy zagotować w małej ilości wody,pod koniec gotowania wrzucić skórkę pomarańczową,przecedzić i wlać do 2,5l gorącej wody.W innym naczyniu ugotować miód z kwaskiem do lekkiego zrumienienia.Następnie wlać do niego przygotowany wcześniej napar korzenny,zagotować i wlać spirytus,po czym wszystko wymieszać.Chwilę potem przelać przez watę.To bardzo ważne,bo jeśli krupnik ostygnie nie da się przecedzić.Przelać do butelek i odstawić na miesiąc.Mozna dłużej-będzie lepszy! Przepis podaję pod te "cholesterole"z wędzarni!
:)
Aj jakże nastroiły te foteczki z zakąskami... Ja jednakże inny kłopot musiałem pokonać. Otóż resztówek różnych po butelkach znalazłem sporo (co to za rozrzutność niebywała - zostawiać zawilgłe denka) i wiedziony instynktem wymieszałem: kieliszeczek malinówki, kieliszeczek wiśniówki, z pół kieliszka pigwówki i jeszcze ociupinkę tarnióweczki, cytrynówki i krupniczku i...spróbowałem trwożnie. No ratafia mi wyszła przednia:D Choć nieco podwietrzała. Może z 40% nie więcej.
Więc wśród przepisów pomieszczam dla potomnych:D

Pozdrawiam,
Derty

kieliszeczek malinówki, kieliszeczek wiśniówki, z pół kieliszka pigwówki i jeszcze ociupinkę tarnióweczki, cytrynówki i krupniczku i...spróbowałem trwożnie. Taka mieszanina sponiewierać może okrutnie ;)
Aż się wierzyć nie chce że to -na tym zdjęciu - to już trzeci zalew na dzikiej róży.
(poprzednie dwa nie wytrzymały próby czasu)
Znaczy "przeterminowały się"?
Pozdrawiam!
Raczej nie doczekały terminu. Może tym razem się uda wytrzymać dłużej
A u mnie odwrotnie, otrzymuję od znajomych różnego rodzaju nalewki tworzone z różnych owoców i bóg wie z czego jeszcze. Ostatnie jakie otrzymałem to z agawy. Nalewki są w różnych buteleczkach "małpkach" ale przy braku takowych są też w buteleczkach "po Kubusiu", małych bo na spróbowanie. Termin na nie nadchodzi gdy na działce jest rodzinne grilowanie, wcześniej jakoś nie mają wzięcia. A przy okazji wątku alkoholowego pozwolę sobie odesłać do fajnego tekstu ze stronki Siekierezady "Lament - błaganie do producentów win prostych.." http://www.siekierezada.pl/teksty/lament.html Nie wiedziałem, że są wina typu "beczka"... hmmm
Dobry ten "Lament",he he :grin:
Proszę,oto "beczka":
:-)

W okresie posuchy (owoce przecież dopiero kwitną), kiedy zapasy uszczuplone lub wręcz wyczerpane KIMB-owymi "działaniami" i kibicowaniu tymże - proponuję:
Nalewkę Aromatyczną
(z bakalii)

1/4 l spirytusu
1 szklanka przegotowanej wody
10 dag fig suszonych
10 dag daktyli
10 dag suszonych śliwek
10 dag suszonych moreli
10 dag rodzynek
10 dag obranych orzechów włoskich
pomarańcza
cynamon
goździki
kardamon
25 dag cukru

Bakalie kroimy i ewentualnie usuwamy pestki. Pomarańczę szorujemy i kroimy w plastry. Wszystko układamy warstwami w słoju przesypując cukrem. Zalewamy spirytusem zmieszanym z wodą i odstawiamy w ciepłe miejsce na 4-6 tygodni. Następnie przefiltrowujemy i przelewamy do butelek.

Pozdrawiam P.F.

P.S. Moje zapasy będą uszczuplane w przyszłym tygodniu na Klimkówce :)

:-)
Zalewamy spirytusem zmieszanym z wodą :)
Coś mi tu nie pasuje.... :)

Tam Browar jakieś podróby masz :) Tu oto skarb chaszczołaza!! Reflektujesz? Jeszcze akcyza nie zerwana!! Mam tego troche, bo serio dobrze robi w rozum, niedrogie to, w smaku nie najgorsze, butelka się nie tłucze, i w ogóle samo dobro. Aha, i ciężko to dostać
A gdzie Ty Barnabo ten rarytasik zdobywasz?:O Jużci prześlicznie by się prezentował w plecaku:D

Pozdrawiam,
Derty
w sklepie "po schodach do góry" tuż przy dworcu Zagórz Centralny. Rarytas jest bardzo chodliwy, rozchodzi się jak ciepłe bułeczki, ciężko na niego trafić żeby był.
Właśnie zlałem malinówoweczkę.... tym samym wyznaczyłem nowe standardy perfekcji!

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy!!! W ciemno możecie mi winszować i gratulować. Całość obejmuje raptem 2 litry cudowności... jeszcze :)

Życzę radosnej nocy :)
Ja mogę pochwalić się nastawioną morelówką. Cholera tylko trzeba wiele cierpliwości bo do sporzycia będzie zdatna dopiero po nowym roku. A tak apropo czyźbyś Barnaba brał udział w festiwalu dobrego smaku?

pozdrawiam
Marek
malinówka z pierwszej serii przechodzi do historii.... a w międzyczasie nastawiam miód.... jesienny napitek! będzie cudowny!!! ja to czuję!
Czas juz robić jeżynówkę, a niedługo i tarninówkę da się uważyć. Tarki obrodziły w Bieszczadzie.
Nalewki,nalewki!A robi ktoś WINO?Pamiętam takie z tarniny,które "atakowało"głównie nogi-zdrajca!Robili je pewni bieszczadzcy staruszkowie i pewnie przepis zabrali z sobą na "Niebieskie Połoniny".
Śliwki to trudny surowiec na wino, niestety...... Ja zastanawiam się nad wzbogaceniem nastawu na śliwowicę tarniną. Ale jeśli uda mi się nazbierać dość tarniny to spróbuję winko nastawić. Będzie jak znalazł na np.KIMB w 2010 :mrgreen:
:smile:

Likier z jeżyn (zbierane na Ciecieniu) już jest w butelkach .
Wiśniak ( tak nazwałem ) z miodu już po pierwszej fermentacji.... reszta jeszcze czeka ..... .Nalewka z wiśni (na miodzie) - za pół roku. Na tarninę i pigwę dopiero czas nadejdzie . W tym roku tylko tyle ..... czasu brak .

Pozdrawiam PF
A u nas w domu TRAGEDIA. W 12 litrowym słoiku z nalewką z jeżyn odpadło dno. Wzięło i odpadło. Renatka miała robotę przy sprzątaniu, a ja do tej pory nie mogę przyjść do siebie. Wszak nie płacze się nad rozlanym mlekiem ale nic nie mowi się o rozlanej nalewce. Chyba z tego wszystkiego napocznę prezent jaki mi przekazał w tym roku PiotrekF.
Pozdrawiam
Smutny
Toż to musiała być jakaś tajna akcja przez poufną - kto Ci tak źle pożyczył ???
Nie wiem. Przyjmuję, że to był przypadek, wada materiału itp. Ale jak dorwę tego, kto mi tak pożyczył, toooo......

:smile:

Likier z jeżyn (zbierane na Ciecieniu) już jest w butelkach .
Wiśniak ( tak nazwałem ) z miodu już po pierwszej fermentacji.... reszta jeszcze czeka ..... .Nalewka z wiśni (na miodzie) - za pół roku. Na tarninę i pigwę dopiero czas nadejdzie . W tym roku tylko tyle ..... czasu brak .

Pozdrawiam PF
No ja też wyczailem w mojej okolicy dodatkowe źródło tarniny (w razie jakby zeszłoroczne miejsce słabo obrodziło) i dodatkowo udało mi się zlokalizowac źródło pigwowca więc w tym roku zamiast pigwówki bedzie wreszcie upragniona pigwowcówka :-) mam nadzieję, że mnie nikt nie uprzedzi :)
P.S.
Pochylam głowę nad Bertrandowym słoikiem :sad:
He, he. Renatka nastawiła nową. Mniej, bo nie mamy wolnego drugiego takiego słoja.

A u nas w domu TRAGEDIA. W 12 litrowym słoiku z nalewką z jeżyn odpadło dno. Wzięło i odpadło. Renatka miała robotę przy sprzątaniu, a ja do tej pory nie mogę przyjść do siebie. Wszak nie płacze się nad rozlanym mlekiem ale nic nie mowi się o rozlanej nalewce. Chyba z tego wszystkiego napocznę prezent jaki mi przekazał w tym roku PiotrekF.
Pozdrawiam
Smutny
Jak dozbieram jeżynek, to obiecuję choc połóweczkę własnej naleweczki na leśnych owockach Ci dostarczyc;> Nie moze być, żeby 12 l. nalewki wsiąkło w szmatę i nic!!
Łączę się w smutku,
Derty
możnaby do wiadra i recykling zrobić.... ale po co. Szczury miały bal

możnaby do wiadra i recykling zrobić.... Przy odpowiednich zabiegach ...;)
kolejny słoik chlasł. Tym razem 10 litrów moich jeżyn konserwowych.... poszło do miski- recyklingu nie będzie.

kolejny słoik chlasł To już pachnie jakąś dywersją
Coś jest chyba na rzeczy, choć nie myślałem o tym w ten sposób. Tak czy owak największe skarby są w wiadrach fermentacyjnych. Maliny konserwowane, miód pitny... iii

i to co trzeba :)! Tak więc o to się nie boję.
Witam znalazłem w lesie piękne drzewko głogu, troszkę czytałem o nalewkach z tej rośliny ale cholerka jakieś takie sprzeczne to postanowiłem zwrócić się o pomoc fachowców. Proszę o jakiś fajny przepisik na naleweczkę z głogu. Jestem laikiem w tej dziedzinie ale kiedyś trzeba spróbować tym bardziej że żoneczka patrząc na mój brzuszek jakoś przestała wierzyć w dobroczynne działanie piwka :wink: Naleweczka z głogu jako dobrze działająca na serducho da fajną alternatywe:mrgreen: Spiryt tanio mam w Czechach, w sąsiedztwie pszczelarza to tylko chęci i działać no i to wspaniałe drzewko za darmo owoce. Nie bardzo wiem czy to się dryluje jak tak to do "nowego roku" robota i chyba się dużo zmarnuje bo pestka taka duża a miąszu mało. Jak naleweczka wyjdzie to kogo zaniesie w Góry Stołowe ma u mnie poczęstunek:lol:
ps. Jak głóg ususzyć na herbatkę bo kupuje po 8,50 zł za 20 sasetek a tu tyle naturalnego dobra.
nalewka to musi tak:
głóg zasypać cukrem, i po 2 dniach zalać spirytem.

Ale to tak po mojemu. Z malinami i jeżynami wychodzi, z głogiem nie próbowałem.
A ten pszczelarz to ile sobie za litr miodu liczy
Dzieki dotychczas brał 20 złociszy a teraz życzy sobie 22 zł ale miodzik pewny z naszych Gór Stołowych ja jestem zadowolony.
właśnie zlałem moją radosną twórczość i uwieczniłem w butelkach. Ledwo się na stole mieszczą. i tak:
jeżyn wyciąg mocno słodki: sumarycznie 14 literków
koncentrat malinowy zabezpieczony przed zamarzaniem: 15 litrów.

Myślę że z tą ilością przez całą zimę nie zapomnę aromatu leśnych owoców. Czy można już zacząć sezon jesienno zimowy?
nie

właśnie zlałem moją radosną twórczość i uwieczniłem w butelkach. Ledwo się na stole mieszczą. i tak:
jeżyn wyciąg mocno słodki: sumarycznie 14 literków
koncentrat malinowy zabezpieczony przed zamarzaniem: 15 litrów.

Myślę że z tą ilością przez całą zimę nie zapomnę aromatu leśnych owoców. Czy można już zacząć sezon jesienno zimowy?
W taką pluchę naleweczka to marzenie....
Aż nie chce mi się wierzyć ,że nikt nie robi nalewki z głogu, wszyscy mają serducha jak dzwon czy co? A tak ogólnie to co lepiej dawać cukier czy miód. Pozbywać się pestek,lać spiryt 95 volt czy mniej a może mieszać z wódeczką czystą 40% coby w gębę nie paliło a może warto pomieszać z dziką różą bo cholerka wszystko mam na podwórku.
Z myślą o jesienno-zimowych wieczorach wczoraj wlaśnie gniotłem agrest i ważyłem brzeczkę na ..... agrestniak.
PF
Niedługim czasem będzie u mnie gotowa do spożywania... nalewka z kwiatu czarnego bzu.... :-D jestem ogromnie ciekawa cóż to wyjdzie.... i właśnie zabieram się za nalewkę z kwiatu lipy ... Czy ktoś juz może miał przyjemność skosztowania takowych trunków ?

Pozdraviam

Kobita

jeśli ktoś miałby ochotę ...

Nalewka z kwiatu lipy

Składniki

* 2 szklanki płynnego miodu lipowego
* 0.5 l + 50 ml spirytusu
* 2 goździki
* 1.5 szklanki kwiatów lipy
* 1 limetka
* 0.5 cytryny

Sposób przygotowania
Zrób miodówkę na 3 tygodnie przed okresem kwitnienia lipy. Zagotuj 1/2 l wody z goździkami, przestudź, dodaj miód, wymieszaj. Wlej 1/2 l spirytusu, ponownie wymieszaj i wlej do słoja. Szczelnie zamknij i odstaw na 3 tygodnie. Co 3-4 dni wstrząsaj
Potem dodaj świeżo zebrane kwiaty lipy i odstaw nalewkę na 2 tygodnie w ciemne miejsce. Następnie zlej nalewkę przez sitko wyłożone papierowym ręcznikiem i wlej przez wyparzony lejek do butelki. Limetkę umyj i sparz. Cienko obierz skórkę z połowy owocu, przełóż ją do małego słoiczka i zalej 50 ml spirytusu. Odstaw na 2 dni. Do nalweki dodaj sok z limetki i cytryny razem z 2 łyżeczkami alkoholowego ekstraktu ze skórki. Wymieszaj, odstaw na 3 tygodnie do sklarowania. Zlej nalewkę znad osadu, osad przefiltruj i połącz z nalewką. Odstaw na 6 miesięcy w chłodne miejsce, aby lipówka dojrzała
Pamiętacie cykl wykładów satyrycznych J.T. Stanisławskiego "Zezem". Był tam odcinek o piciu alkoholu ("Mokry władca rozumu")i przepis na miodówkę:
Bierze się butelkę wódki i dodaje łyżkę miodu. Jak nie ma miodu, to samą łyżkę...
Nalewki - nalewkami.
W taką letnią pogodę rozmarzyłem się wspominając smak chmilnego micnego, tego z prywatnego importu na bazar w UD.
:-D:-D:-D
A jak już mowa o chmielu, no nie o tym Chmielu, to zawsze mam w pamięci jak wracałem zajechany z gór, spocony jak przepędzona świnia, głodny i z językiem do pasa by się napoić i najeść, no i by sobie też wreszcie usiąść i tak sobie przechodziłem przez Ustrzyki Górne z końskimi okularami i widziałem tylko w oddali Kremenaros (tutaj chodzi o knajpkę) a w tej knajpce piwo i jedzenie ... to się rozmarzyłem...
Kiedyś dziki tłum ludzi w kolejce, pół litra żywca na już i pół do obiadu, schabowy po bieszczadzku. Ktoś się dosiadał, opowiadał i ja też a głównie co dzisiaj, co warto zobaczyć, jakieś tam opowieści... to tym razem ja stawiam... i dalej płynęły rozmowy i coraz więcej ludków się dosiadało i już znowu ktoś postawił ... no bo teraz on musi.
Wracałem na noclegownię, różnie było, najczęściej wtedy na polu PTTK, gwiazdy jakieś takie większe, wokół ten zapach gór, chmiel (no nie ten Chmiel) w głowie i perspektywa radości że... przecież znowu jutro tak samo dzień w górach, tak samo tutaj przyjdę, i tak samo będę wracał! I wracam.... może inaczej to robię, ale jednak wracam.
Często słyszę "czy ciebie poj....o by tak ciągle w te Bieszczady, i tak łazić? że tak Ci się chce?"
Nostalgia jakaś mnie chyba naszła albo za dużo piwa dziś.... zaraz jakie to piję?.... La Trappe... qrcze mocne skubane ma aż 10%. Aaaaa no to już sobie wytłumaczyłem ;)
Greccy bogowie na Olimpie nie pili bynajmniej nektaru, jak to (błędnie) piszą w opracowanych przez siebie "Mitologiach" p. Parandowski i p. Markowska. To im wręcz narzuciła PRL-owska cenzura, mająca na względzie treść literatury dla młodzieży (lektury szkolnej).

Tłumacze mitologii z antycznej greki wiedzą doskonale, iż w oryginale jest mowa o tym, że greccy bogowie pili piwo o nazwie, którą Cyryl i Metody przetłumaczyli kilkanaście wieków później na chmilne micne.
:idea::idea::idea::-D:-D:-D

Niedługim czasem będzie u mnie gotowa do spożywania... nalewka z kwiatu czarnego bzu.... :-D jestem ogromnie ciekawa cóż to wyjdzie.... i właśnie zabieram się za nalewkę z kwiatu lipy ... Czy ktoś juz może miał przyjemność skosztowania takowych trunków ?
To już zupełnie leczniczy napar na różne tam bóle i łamania w krzyżach, stawach i gnatach. Mówię o cz. bzie. I działa napotnie dość mocno więc lepiej w przeciągach nie pić za wiele:P Smak sieli nijaki w moim odczuciu.
Lipówka zaś jest cymesik. Mój znajomy często mnie częstował to wiem:) Tyle, że roboty przy tym od cholery. Po pierwsze i ostatnie - zbiera się tylko same kwiatki z, najwyżej, szypułkami. Podsadki, te takie żółte nibyliście od dołu każdego kwiatostanu, nie wchodzą do zestawu (w lecznictwie dopuszcza się i podsadki jako surowiec zielarski). Winc aby zebrać te drobne 2 kilo na jakiś rozsądny gąsior, trzeba się ostro napracować.
A...miło zauważyć, że temat-rzeka nie wysechł jednak:D:D:D

Derty
Nastawiłem staropolską orzechówkę. Cóz należy się uzbroić w cierpliwość do sporzycia będzie zdatna dopiero w 2010 r.
rety !! ..co za ćwiczenie siły woli :lol:...ale jak się doczekasz, Twój trud będzie wynagrodzony...mniammm
ja w tym roku próbuję "szyszkówki"- zebrałem zielone szyszki sosnowe, zalewa się to to wodą, sypie cukier, zakręca w słój i na słoneczny parapet.Parę tygodni i jest winko.Szyszki można zalać póżniej jeszcze spirytusem. samo winko b.smakowite.No i zdrowe !! Polecam !!:wink:
Właśnie zlaliśmy z Renatką tę z moreli. Wyszła SUPER!!!
Pozdrawiam
Morelówka zimą to jak słoneczko zza chmur!
właśnie wypiłem łyczek wiśniówki otrzymanej od Renatki i Bertranda
PYSZNA, wspomnienia sierpniowe lecąąąą
Długi
Dziś ostatecznie zlałem (już się nadaje do...) z wiśni i cz.porzeczki (smorodina jak mawia Tadeusz). Bedę miał z sobą w B. 23-25 tego m-ca

Pozdrawiam PF
Właśnie zlaliśmy tę z czarnego bzu zrywanego za Czereśnią. Też jest niczego sobie :-)
No to Bertrand może czas zrobić pyrlandzką degustację?
Oczywiście
zlewam z dzikiej róży...

zlewam z dzikiej róży... Chyba czas się spotkać! ;)
Nie tak dawno, bo we wrześniu Rycho zapodał dylematy gdy pisał:
...ja dzisiaj liczę na podpowiedź w tym samym temacie : gdy już zlałem wyciąg z owoców głogu to stare przepisu sugerują aby go jakoś osłodzić.
Co proponujecie ? miód (ale najlepiej aby nie metniał) , albo cukier jakoś odpowiednio przyrządzony.
Młody adept nalewek czeka na sugestie.
i ze zgryzoty co godzinę próbuje czy się nie zepsuło.

(...)
Młody adept nalewek czeka na sugestie.
(...)
Zapisz się na studia doktoranckie do Pastora.
Don Enrico! Jeśli zamierzasz dosłodzić miodem to musisz (b. wazne musisz) miód wcześniej zagotować . Tzn.rozpuszczasz miód w pewnej ilości wody (można i wina ) i doprowadzasz do wrzenia . Następnie delikatnie wrzeć powinno tak ok 20 min . Po przestudzeniu (też ważne) dolewasz do wina .Przyszłe wino na takim miodowym 'dodatku" tylko zyska ,ale pod warunkiem ,że próbowanie ograniczysz do cokilkudniowej (wiem o czym tu .... bo niejednokrotnie nie doczekało ogólnej"prezentacji.
Pozdrawiam
PF
A ja właśnie zlałem naleweczkę z pigwy na łyskaczu. Niebo w gębie....
pozdrawiam
:smile:
Moja "pigwóweczka" dojrzewa już od miesiąca .co kilka dni (jak don Ericowi proponowalem) jest sprawdzana czy aby.... . Ale mam ten "komfort" że mam jeszcze kilka inszych do sprawdzania "czy aby.." i dlatego wieczorami mam "malą" taką i przyjemną robótkę .... .

PF
Piotrze! W tym roku zrobiłem pigwóweczkę na 3 sposoby.... Dwa są już we flaszeczkach. Jeszcze jedna się robi. No i tarnina cały czas czeka, aż się ją zajmę....
Pozdrawiam

TSmak sieli nijaki w moim odczuciu.
Derty
Derty mylisz się okrutnie co do nalewki z kwiatu czarnego bzu :-)... Wyszła przednia... Fakt nieziemsko rozgrzewa, ale pora teraz taka i aura, że jak znalazł :-)...Postaram się cosik uchować, do zdegustowania w krzakach jakichś...;)

pozdraviam

kobita
O Matko! Jak nie na wypale to w krzakach! Prohibicję wprowaszili,że taki kamuflaż potrzebny?

O Matko! Jak nie na wypale to w krzakach! ..............od dawna wiadomo że w krzakach najlepiej :-)
Nalewki są takie dobre, że czasami w krzaki trza z nimi uciekać, żeby zbyt dużo narodu nie było chętne na "krzywy ryj" ;) :lol:
Pozdrawiam
Bertrand nie bądź taki ... bo jak zobaczę, że biegniesz w chaszczory to pomyślę, że idziesz spożywać.
Właśnie dostałam transport Pigwy prosto z Borów Tucholskich może ktoś ma jakiś smakowity przepis na nalewkę bo szkoda takich ładnych owoców przerabiać na dżem ??? ;)
1 kg pigwy
1 kg cukru
1 l spirytusu

Owoce umyć, osuszyć, usunąć nasiona, pokroić, zasypać cukrem, zostawić na 10 dni. zlac syrop, połączyć go ze spirytusem. Pozostałe owoce można zalać 1 l wódki i zostawić na pół roku.

Wyszła bardzo dobra, mocna. wyszło około 2 litry.
Owoce na wódce stoją....

http://www.google.pl/search?hl=pl&so...alewka+z+pigwy

Pozdrawiam
Dzięki to chyba do pracy się zaraz zabiorę.... już mam na nią smaka ;)
Właśnie derenia zlałem...
Marku, jak tylko wydobrzeję to się spotkamy. Na SDM chyba nie pójdę.
Mam wolne między świętami a Nowym Rokiem. Jakiś wypad do lasu? Koło Międzychodu jest ładnie ;)
pozdrawiam
Mi w tym roku obrodziły dość dobrze maliny więc popełniłem trochę nalewki malinowej. Szczerze mówiąc smakuje troszkę jak syrop na kaszel dla dzieci, ale w sumie może być.
Ostatnio dostałem trochę pigwy. Nienawidzę jej. Dwa tygodnie temu spędziłem niemal cały dzień na jej krojeniu i wybieraniu pestek, które do tej pory znajduję w różnych częściach mieszkania :).
Owoce macerują się w spirytusie, na razie bez cukru. Nalewka będzie gotowa czyli zdatna do picia w lutym, może w marcu.
Czekając na nią zająłem się robieniem piwa. Mam już dość tych pasteryzowanych koncernowych sikaczy. Robię swoje: jasne, ciemne, pszeniczne. Wychodzi taniej niż ze sklepu, a jaka satysfakcja :)

Mi w tym roku obrodziły dość dobrze maliny więc popełniłem trochę nalewki malinowej. Szczerze mówiąc smakuje troszkę jak syrop na kaszel dla dzieci, ale w sumie może być.
Jak smakuje podobnie do syropu to ja mogla bym sprawdzić czy pomaga na kaszel :) mogę się poświecić dla dobra nauki ;)

Koło Międzychodu jest ładnie ;) Niewątpliwie. Co sądzicie o zimowej eskapadzie po okolicznych ‼pagórach” zakończonej degustacją nalewek? Ocenicie walory bogato ukształtowanego terenu, a przy okazji spróbujemy sławetnych nalewek.;) Oby zima dopisała, można by o kuligu pomyśleć.

Jakiś wypad do lasu? Koło Międzychodu jest ładnie ;)
pozdrawiam

Niewątpliwie. Co sądzicie o zimowej eskapadzie po okolicznych ‼pagórach” zakończonej degustacją nalewek? Ocenicie walory bogato ukształtowanego terenu, a przy okazji spróbujemy sławetnych nalewek.;) Oby zima dopisała, można by o kuligu pomyśleć. Szanowni koledzy popieram Wasze propozycje w całej rozciągłości. I myślę, że będzie to sympatyczne spotkanie.:grin:

1 kg pigwy
1 kg cukru
1 l spirytusu

Owoce umyć, osuszyć, usunąć nasiona, pokroić, zasypać cukrem, zostawić na 10 dni. zlac syrop, połączyć go ze spirytusem. Pozostałe owoce można zalać 1 l wódki i zostawić na pół roku.

Wyszła bardzo dobra, mocna. wyszło około 2 litry.
Owoce na wódce stoją....
Wprawdzie ja to piwny jestem ale moja małżonka robi znakomitą pigwówkę.Ponieważ wszyscy dookoła się na nią czają mlaskając skrycie to pozwolę sobie uściślić powyższy przepis:
na 10 dni można zostawić ale w chłodzie,w cieple 3-4 dnia zacznie fermentować więc trzeba wcześniej zlać.Proporcje cukru do pigwy to ~1 do 2 (1/2 kg cukru na 1kg pigwy) bo inaczej jest za słodka.Sok ze spirytusem leży 3 miesiące,wódka tyleż samo maceruje owoce,po tym czasie należy zlać wódkę i połączyć ze spirytusem.
Ważne! - owoce po zlaniu wódki nie wyrzucamy!!! Używamy po trochu do wieczornych herbatek :-)
"Używamy do wieczornych herbatek"-dokładnie TAK robimy!

,w cieple 3-4 dnia zacznie fermentować więc trzeba wcześniej zlać.Proporcje cukru do pigwy to ~1 do 2 (1/2 kg cukru na 1kg pigwy) No przy tym stężeniu cukru to dziwne nie jest, że zaczyna fermentować... Przy proporcji 1:1 zapewne 10 dni przestoi nawet niekoniecznie w chłodzie.
a macie lepszy sposób na odcedzanie nalewki z pigwy niż filtry do kawy? bo szybko przemiękają

a macie lepszy sposób na odcedzanie nalewki z pigwy niż filtry do kawy? bo szybko przemiękają Ja mam dużą prasę koszową i płócienny worek. Po odciśnięciu większości płynu daję mu się ustać w szklanym balonie a potem zlewam znad osadu rurką do zlewania wina.
To co zostaje przelewam do mniejszego pojemnika i jak się ustoi zlewam ponownie. I tak aż zostanie sam osad :)
Dzięki :) ja zlewam tylko raz i to właśnie cedzę ale może rzezcywiście Twój sposób lepszy :-D
Czas klarowania wykorzystuję do nadania nowej barwy i smaku ("pigwówce").
Wy nie musicie bo to rzecz smaku ,gustu, przyzwyczajenia etc. "Mojej" zadaję :gożdzik (trzy lub cztery 'pałeczki"), cynamon(niewielki kawałeczek) wanilię (w"lasce"ilość podobna co cynamonu).Na ok miesiąc lub półtora.
Jak smakuje ? Towarzystwo Łopiennikowe może ........... jak będą chcieli :wink:

PF
Ufff.
Właśnie zlałem dwie różne dereniówki i nastawiłem 2 różne tarninówki i mi się klawisze trochę mylą ;)
Pozdrawiam
Nalewka sosnowa

Kwiaty sosny - 1kg,
Cukier - 1kg,
woda - 0,5l,
spirytus - 100ml.

Nazrywać w lesie kwiaty z sosny ( zrywa się w pierwszej połowie maja). Powkładać do słoików. Zalać wcześniej przygotowanym syropem, przyrządzonym z wody i cukru. Słoiki zakręcić. Trzymać w ciepłym pomieszczeniu 2 tygodnie. Scedzić syrop i wymieszać go ze spirytusem. Rozlać do buteleczek.

:mrgreen:

Nalewka sosnowa

woda - 0,5l,
spirytus - 100ml.

:mrgreen:
Te proporcje wody do spirytusu takie jakieś dziwne są. To dla abstynentów?:roll:
Ot, taki przerywnik w pracy zrobiłem i oto co znalazłem...

Wariant I

Sosna wypuszcza młodziutkie zielone pędy-należy zebrać te pędy, opłukać, wysuszyć i ułożyć w słoju przesypując cukrem, potem słój ustawiamy w słonecznym miejscu i czekamy aż cukier rozpuści się i utworzy sok. Po ok 3-4 tygodniach zlewamy sok i dodajemy do soku tyle 60 % spirytusu ile jest soku. Dokładnie mieszamy i odstawiamy w butelkach do leżakowania na okres ok 1 miesiąca, a potem można już pić.

Wersja II

Młode boczne przyrosty sosen zebrać starając się zbyt nie ogołocić jednego drzewka. Fachowcy zbierają po 2-3 ze sztuki. W dużym słoju ułożyć warstwę pędów sosnowych, warstwę cukru, warstwę pędów itd. Aż do zapełnienia słoja lub wyczerpania materiału. Słój odstawić najlepiej na słońce na 10-14 dni (aż cały cukier się rozpuści). Zlać syrop, który jest doskonały na kaszel, do oddzielnego naczynia. Pozostałe przyrosty zalać spirytusem zmieszanym z wódką 40 % w proporcji 1:1. Pozostawić na około 3 tygodnie, zlać, a pędy można zalać alkoholem ponownie. Jest to wersja najprostsza. Istnieją także inne wariacje, można np. dodać jałowiec suszony i wtedy powstanie piniojałowcówka (bardzo polecam), można dosłodzić do smaku, dodać cytryny itp.

Wersja III

Podstawowym surowcem do wyrobu nalewki sosnowej w dobrach łańcuckich jest pyłek kwiatowy sosny. Zebrany w maju podczas pierwszego kwitnienia pyłek zalewa się niewielką ilością miodu na trzy dni. Następnie dodaje się spirytusu rozcieńczonego do 45 %. Po tygodniu należy dodać kilka liści borówki leśnej, łodygę mięty i kilka jagód jałowca. Teraz słój musi powędrować do spiżarni. Jesienią trzeba nalewkę przefiltrować i używać jej z umiarem.

Pozdrawiam
Generalnie z pędów sosny robi się syropek dla zdrowotności nie typową nalewkę, więc prawdopodobnie stąd takie a nie inne proporcje... Pamiętam, że stała u nas w lodówce i ratowała domowników podczas choróbska ;)... Przepisy Bertranda ciekawe i przednie... Ponieważ się zbliża do nas już ten okres, tak też mnie naszło z tą miksturą :) ... chętnie wypróbuje któryś z przepisów ...
Ku przestrodze!!!Moja babcia dawniej też wszystkim robiła sosnowy syropek.Zrobił niedawno mój kuzyn i..wylądował pod tlenem w szpitalu.Podobno zbyt dużo smółki w pędach to spowodowało.Nie mnie sądzić o przyczynach (może wypowie się ktoś kto więcej wie na ten temat).O szkodliwosci w nalewce nie słyszałam.
Oj,
Wyciągi z sosny i wielu innych iglastych są nafaszerowane terpenami;> To są często toksyczne substancje choć w małych ilościach również lecznicze - np bakteriobójcze. Wysoko stężone wyciągi spirytusowe z sosny lepiej pijać łyżeczką do herbaty, nie szklanicą;)

Ja tam zacznę sezon od smorodinówki. Już mi się we łbie zakręciło;) Może też nalewkę na krokusach wykonam wedle niedawno wyczajonych informacji o takiej produkcji, prowadzonej do niedawna w gospodarstwach położonych na pn stokach gór Izerskich (okolice Kowańca, Małej Kamienicy itd). Obecnie ustalam szczegóły przepisów - się zobaczy.
Onegdaj w każdym gospdarstwie tego rejonu intensywnie wypasano krówki w sadach i na lichych łączkach i do dziś rosną tam łany krokusów na starych wygonach i w podupadłych ogródkach.

Pozdrawiam Opojów Nalewkowych
Derty
Mi się udało w końcu zrobić pigwówkę. Już trochę się robi, bo pamiętam, że razem z dziewczyną obieraliśmy ją (krojenie i wybieranie pestek) 11 listopada.
Jest tego jakieś 17 litrów, jest już ładnie sklarowane i jutro zacznie trafiać do butelek.
Mam troszkę takich małych, szklanych po tymbarkach. Zakapsluje się to, założy termokurczliwy kapturek, naklei jakąś etykietkę i będzie jak ta lala :)
Myślę, że pewna ilość, chociaż nie zupełnie gotowa, zostanie ujawniona na KIMBie.
Hero,
Twoja malinówka spisała się wyśmienicie:P Wychlałem ją z Czarcikiem w jeden wieczór. Pyszotka:)
D.
Z myślą o przyszłorocznym łopiennikowaniu dziś (już) warzyłem brzeczkę . Teraz pozostaje czekać i mieć nadzieję na ..... udane zakończenie (bo eksperymentalnie tym razem z porzeczką czerwoną)

PF
Jeżeli ta agrestówka którą piłam będąc w maju w Bieszczadach była Twojego wyrobu,to chcę powiedzieć,że pyszna była i że eksperyment na pewno się powiedzie:))))
Była Jego wyrobu...
Pozdrawiam
Jeśli pozwolicie - sprostuję nieco . To był Agrestniak . Teraz muszę zastanowić się jak nazwać ten nowo powstający:-)

PF
Ja będę robić nalewkę z cytryny...PYSZOTKA:)
Z bieszczadzkich jerzyn i derenia nastawione. Tarnina się mrozi. ;)
pozdrawiam
Dzisaj zlałem wiśniówkę, teraz zostrało tylko czekać aż nabierze mocy.
Hej, Pyro! Nie spróbowałeś nawet? hy,hy! Pozdrawiam mocno!

Hej, Pyro! Nie spróbowałeś nawet?... Przecież wie, że jeszcze mocy nie ma ;)
pozdrawiam
No, jeśli tylko "zostrało" czekać, to pewnie masz rację!
ja nalewkę na śliwkach nastawiałam :) już smakowicie wygląda ;)
WUKO nie omieszkałe zasmakować wiśni które moczyły się w destylacie. Jeżeli nalewka będzie tak dobra jak wiśnie to będzie miodzio.
:-):smile zbierałem dziś .......
PF
Odświeżam wątek, bo mam prośbę o poradę. Nastawiłem nalewkę z gruszków i niedługo przyjdzie mi ją do butelek przelewać. Doświadczenia mam zero, więc chciałem zapytać przez co najlepiej toto przefiltrować? Taki papierowy filtr do kawy na przykład?
Przefiltrować możesz także przez gazę. Zawsze tę sama czynność można powtórzyć aż do skutku!

... Taki papierowy filtr do kawy na przykład? Przy filtrze od kawy musisz ćwiczyć cierpliwość bo kapie bardzo wolno. A przy nalewce z gruszek fusów jest sporo i trzeba często zmieniać filtr. Ale trud się opłaci bo nalewka będzie klarowna.
z gruszek nie próbowałam ale pigwówka przez filtry kawowe wychodzi śliczna (ale troszkę cierpliwości rzeczywiście potrzeba;))
No właśnie farfocli w tych gruszkach jest mnóstwo, dlatego zacząłem się zastanawiać co będzie, jak przyjdzie co cedzenia. Kolor też ma toto nie zachęcający, ale to zdaje się wina błędu popełnionego przy krojeniu. No nic. Na błędach się człowiek uczy. Mam nadzieję, że chociaż smak będzie przyzwoity. Takie gruszki to potem do czegoś nadają się(w sensie w kuchni)?
Wszystkie owoce "ponalewkowe" są pyszne same w sobie (szczególnie np.wiśnie) Można je też z powodzeniem używać do deserów.Jeśli jest to jakaś maź paskudna to raczej nie.Słyszałam o pijanych gęsiach, które takie resztki zjadły!!!
Właśnie zlałem dereniówkę /na pierwszy sposób/. Pyszności.... ;)
pozdrawiam
No to mam nadzieje, że przy następnym pyrlandzkim spotkaniu dojdzie do degustacji.
Witam chciałem się podzielić przepisem na Nalewkę z pokrzywy jak wiadomo jednej z najbardziej wartościowych roślin oto on:

Korzenie wykopane wiosną lub jesienią dobrze umyć, drobno pokroić i napełnić nim butelkę aż po szyjkę. Zalać 38-40 % żytniówką i pozostawić na 14 dni w ciepłym miejscu. Pić 1 łyżkę stołową dziennie.

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl