Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Ciekaw jestem co o tym myslicie...

Po Bieszczadach, Beskidach, Tatrach, Beskidzie Wyspowym, Skalkach Podkrakowskich, i tak dalej wloczylem sie glownie w latach licealnych i studenckich. Wsiaklo to we mnie i dalej siedzi. Mieszkam teraz za granica i jak przyjezdzam do Polski na wakacje to zwykle jezdze w Bieszczady albo Beskidy, albo nawet na krotki wypad w Jure, zawsze staram sie gdzies wyskoczyc.

Chodze takze w gory tu gdzie mieszkam, w Kalifornii. Sierra Nevada to piekne gory i warunki do lazikowania sa wspaniale. Pogoda jest sloneczna przez wieksza czesc roku, nie ma tlumow, czasem wystarczy tylko kilka godzin wedrowki zeby znalezc sie w bardzo dzikim miejscu. Spotykam tu w gorach ludzi takich jak spotykalem w gorach w Polsce, ludzi, ktorzy szukaja tego samego co ja.

Dalbym wiele zeby moc spedzac weekendy w Bieszczadach ale nie jest to w tej chwili mozliwe. Tak wiec pokochalem te gory ktore mam tutaj. Na poczatku czulem sie troche jakbym zdradzal wlasna zone z przygodnie spotkana kobieta. Ale co zrobic, w koncu sie przyzwyczailem. W mysl starej hippisowskiej maksymy "If you can't be with the one you love, love the one you are with".

Czy masz podobne uczucia? Czy sa jakies gory na drugim koncu swiata (albo kraju) ktore zastepuja Ci Bieszczady? Jakie jest Twoje lekarstwo na "bieszczadzkiego bluesa"?



Czy sa jakies gory na drugim koncu swiata (albo kraju) ktore zastepuja Ci Bieszczady? Dla mnie to s± Pireneje, które dopiero odkrywam. W tym roku by³em tam trzy razy, a w Bieszczadach tylko raz.

Dla mnie to s± Pireneje, które dopiero odkrywam. W tym roku by³em tam trzy razy, a w Bieszczadach tylko raz. Fajne zdjecia.

Pireneje wygladaja mi dosc swojsko, troche jak Tatry, czy to tylko takie wrazenie na pierwszy rzut oka?

Ciekaw jestem co o tym myslicie...
Ja mieszkam w Polsce, wiêc nie muszê szukaæ daleko.

Co do innych gór - uwielbiam góry Ukrainy - Gorgany, Czarnohorê, Czywczyny ale szczególnie te nieco ni¿sze góry, w których spotkaæ mo¿na ludzi stale w nich gospodaruj±cych.
Jak to piêknie okre¶li³ mój kolega - "góry w których kosi siê siano".

Podobne s± równie¿ góry w Rumunii - Obczyny Bukowiñskie, Góry Marmaroskie, jak równie¿ niektóre góry na S³owacji - np. Rudawy S³owackie.

Bywa³am kilka razy w górach poza Karpatami ( konkretnie w Alpach) ale nie czujê sie tam "u siebie", natomiast na Ukrainie na S³owacji czy w Rumunii jestem zawsze "u siebie" bo to te¿ Karpaty.

Dla mnie nie ma innych piêknych gór poza Karpatami, ale to chyba ju¿ zboczenie. ;-)

Pozdrowienia

Basia


...Wolno¶æ jest w Nas... nie w Górach!

...Wolno¶æ jest w Nas... nie w Górach! To prawda... ale jednak jakos latwiej poczuc sie wolnym w gorach niz w miejskim betonowym osiedlu. Blizej do nieba czy co?

Basiu, masz zupelna racje z tymi Karpatami. Oczywiscie to jest kwestia tego gdzie czujemy sie jak w domu.

Kilka lat temu mialem okazje powloczyc sie po Alasce. Piekne miejsca, dziko, nawet momentami czlowiek czuje sie jak w Bieszczadach, bo co rusz to jakies slady po nie tak dawnej ludzkiej dzialalnosci... ale to juz chyba temat na osobnego posta. Do czego zmierzam, otoz wlasnie, nie czulem sie tam jak u siebie.

Moze to jest tez kwestia charakteru. Niektorzy wszedzie czuja sie jak u siebie. Nie lubie takiego zachowania, wydaje mi sie ze to brak respektu do otoczenia.
hej Danek:) Film "Into the Wild" widzia³e¶? zamieni³bym sie chyba na ta Alaskê... tak na jakis czas;) na smaka

hej Danek:) Film "Into the Wild" widzia³e¶? zamieni³bym sie chyba na ta Alaskê... tak na jakis czas;) na smaka Tak, widzialem. Czytalem tez duzo wczesniej ksiazke i jak tam bylem w 2005, to pojechalem dokladnie w to w miejsce gdzie Chris C. umarl, niedaleko Healy przy drodze do Fairbanks. Ciarki przechodzily mi po grzbiecie. Autobus wciaz stoi jak stal.

Tak w ogole, nie uwazam go wcale za jakiegos wielkiego "wloczege" czy podroznika. To co robil to byla amatorszczyzna i wcale mnie nie dziwi ze zginal. Ale to juz temat na osobna dyskusje. Pomysl na nowy post. :idea:
Tak sobie jeszcze my¶lê, co konkretnie sprawia, ze gdzie¶ czujemy siê "u siebie" a gdzie¶ indziej obco.
I przypomnia³ mi siê taki obrazek sprzed ponad 20 lat.
Wêdrujemy sobie wiejsk± drog± gdzie¶ w Gorcach.
Jakie¶ drewniane niezbyt stabilne p³oty, jaka¶ drewniana cha³upa, b³oto, w tym b³ocie taplaj±ce siê kaczki.
Sz³am akurat z koleg±, którego ¿ona wyjecha³a za granice i on j± tam czêsto odwiedza³. I na widok tych ub³oconych kaczek kolega mówi - to jest to co ja lubiê w górach a czego inne góry s± pozbawione - taka sobie "wsiowa" droga, b³oto, rozwalony p³ot, kaczki.
Góry za nasz± zachodni± granic± s± sterylnie czyste, polne ¶cie¿ki zwykle wyasfaltowane (sama by³am kiedy¶ w Szwajcarii, wiêc te¿ zwróci³o to moj± uwagê), brak im tego swojskiego ba³aganu. Jak jest drewniana cha³upa to zawsze "odstrzelona" jak z kalendarza i nigdy nie jest wal±ca siê.

To jest ³adne jak z kalendarza, ale ja siê tam czujê obco.

Tymczasem zarówno na Ukrainie, jak i na S³owacji jak i w Rumunii takich obrazków jak opisa³am nie brak, nawet jest ich wiêcej ni¿ u nas.
Tam ludzie w górach ¿yj±, kosz± trawê, wypasaj± owce, stoj±ce w górach cha³upy to nie s± domki rekreacyjne a miejsce zamieszkania ludzi.

Szczególnie lubiê rejon Huculszczyzny z wszechobecnymi p³otami, przegradzaj±cymi nawet drogi i potoki.

Ja siê tam te¿ czujê jak u siebie, mimo ze to inny kraj. Nawet bardziej "u siebie" ni¿ np. w Sudetach, gdzie jest ca³kiem inny sposób zabudowy.

Ale to tylko takie moje prywatne wra¿enia.

Pozdrowienia

Basia

Góry za nasz± zachodni± granic± s± sterylnie czyste, polne ¶cie¿ki zwykle wyasfaltowane (sama by³am kiedy¶ w Szwajcarii, wiêc te¿ zwróci³o to moj± uwagê), brak im tego swojskiego ba³aganu. Jak jest drewniana cha³upa to zawsze "odstrzelona" jak z kalendarza i nigdy nie jest wal±ca siê.

To jest ³adne jak z kalendarza, ale ja siê tam czujê obco.
Wiec wlasnie, choc jak chodze po Sierra Nevada to nie moge powiedziec ze wszystko jest wyasfaltowane, wrecz przeciwnie, ale tez ta dzikosc jest troche inna. Z zupelnie dobrej drogi, nierzadko autostrady, wchodzi sie od razu w kraine wilka i nioedzwiedzia, bez zadnych chalup, plotow, furmanek, kopek siana itp. Z jednej strony jest to fajne, ale z drugiej bardzo nieswojskie. Troche mi brakuje tej "strefy buforowej" pomiedzy cywilizacja a parkiem narodowym.

Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...

Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto... Takie postindustrialne motywy spotyka³am równie¿ w Rumunii, na Ukrainie a nawet na S³owacji (w rejonie S³owackiego Krasu, blisko granicy z Wêgrami, gdzie by³o sporo obecnie zbankrutowanych kopalni).

Ale my¶la³am, ¿e to jest specyficzne dla pañstw postkomunistycznych ;)
które w³a¶nie wyci±ga³y ile siê da³o z przyrody.

W polskich górach takich miejsc nie spotka³am ale za to mam oko³o 300 m od miejsca sk±d piszê (dawna Huta Ko¶ciuszko w Chorzowie, nawet filmy tu krêcili)

Ale takich miejsc w górach nie lubiê.

Pozdrowienia

Basia

Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto... a to akurat musi byc strasznie fajne!! ja np. bardzo lubie klimaty postindustrialne, miejsca opuszczone, zapomniane ktore kiedys dawno do czegos sluzyly a teraz ponownie wkracza na nie przyroda a one tylko wsrod szumu wiatru opowiadaja dawna historie swojej swietnosci..

Czy masz podobne uczucia? Czy sa jakies gory na drugim koncu swiata (albo kraju) ktore zastepuja Ci Bieszczady? Jakie jest Twoje lekarstwo na "bieszczadzkiego bluesa"? takk..sa takie gory.. bo "moich" bieszczad ktore pamietam z lat 90tych juz nie ma.. moze sa ich kawalki, ale to juz nie to samo..
teraz takimi miejscami sa dla mnie gory ukrainy, troche dalej niz bieszczady ale pare razy do roku mozna pojechac :D

no i troche z koniecznosci sudety, a glownie sudeckie przedgorza.. tak zupelnie inne od bieszczad czy beskidow.. bo zupelnie pozbawione atmosfery chatek, studenckich rajdow czy miejsc gdzie zachodzi sie wieczorem a tam gra gitara ale za to pelnych starych palacow, zruinowanych dworow, wiosek ktore wygladaja prawie tak jak po wojnie po wysiedleniach, drog gdzie nie dotarla kasa z unii na remonty i wiat ktore mozna zasiedlic..

a "bieszczadzki blues" chyba nie jest zwiazany z miejscem... jego chyba zabiera sie wszedzie ze soba..
ech... ³adnie¶ to ujê³a Buba w ostatnim wersie... ma nawet swoj± w³asn± kieszeñ w plecaku...
..ino cosik nam te nase sentymentalne Góry znikajom...
Na pohybel plastikom, asfaltom i lastriko!

"...¶piê na zielonej ³±ce, pod namiotem z brzóz.. czasem dajemy koncert... ja i ten stary blues.."

takk..sa takie gory.. bo "moich" bieszczad ktore pamietam z lat 90tych juz nie ma.. moze sa ich kawalki, ale to juz nie to samo..

a "bieszczadzki blues" chyba nie jest zwiazany z miejscem... jego chyba zabiera sie wszedzie ze soba..
Moje Bieszczady to bardziej te z lat 80-tych, z tego co zauwazylem, to miejscowosci sie bardzo zmienily, ale same gory chyba nie, przynajmniej te najlepsze, najbardziej niedostepne miejsca.

Ale niektore sprawy sie bardzo zmienily... pamietam opowiesci mojego ojca o Bieszczadach z lat 50-tych, kiedy pod Rozsypancem mozna bylo dostac kulke od radzieckich straznikow jak sie zeszlo na nie ta strone sciezki co trzeba. Teraz nawet do Mucznego mozna dojechac samochodem... a potem mozna isc na nogach do samego "cycka"...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl