ďťż

Kółka kręcąc po Roztoczu

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Nic odkrywczego nie powiem; ale na Roztocze naprawdę najlepsze są dwa kółka.
Tam nawet są drzewa , a na nich czasami można znaleźć informacje potwierdzające tą tezę.

https://picasaweb.google.com/1137487...06350019489698https://picasaweb.google.com/1137487...06350019489698https://lh3.googleusercontent.com/-s.../hm12_3694.jpg
.
Uspokojony , że wybrałem właściwą metodę poruszania ruszyłem przed siebie asfaltową dróżką która doprowadziła mnie do małej wioski niewiedzieć czemu nazywaną WIELKĄ
Zatrzymałem się przy kamiennym murku otaczającym zabytkowy obiekt.
Ale co to za zabytek ? i po co on komu ?
Śmiechu warte, jakaś drewniana rudera podparta drągami czeka aż się rozwali.
Kiedyś była najważniejszym obiektem w tej wsi. A dzisiaj ?
Nikomu nie potrzebna , czeka swojego końca.
Siedząc pod murkiem popijam wodę mineralną i nachodzą mnie myśli o przemijaniu.
Mam otwartą mapę , więc wyznaczam sobie kolejny odcinek wzdłuż turystycznego szlaku (nie rowerowego)
.
https://lh4.googleusercontent.com/-F.../hm12_3685.jpg
.
Pomysł był dobry , ale do czasu. Szlak wywiódł mnie zaraz za wsią do lasu. To jeszcze nic złego, ale z dróżki zrobiła się zarośnięta pokrzywami ścieżka. O nie ! kurację pokrzywową przechodziłem ostatnio i mam dość.
Wracam się na leśną drogę, która prowadzi gdzieś w las. Według mojej mapy prowadzi w kierunku gdzie na mapie jest oznaczenie " pozostałości bunkra Stiacha"
O ! coś dla mnie. Ruszam lekko wspinając się piaszczystą, leśną drogą pod górę i zastanawiam się czy mam szansę znaleźć resztki tego bunkra.
E , to jakaś bujda. Przecież ten bunkier to na pewno nie był żadem bunkier tylko ukryta ziemianka. Jak taka ziemianka mogła się ostać po przeszło 50-ciu latach gdy nad te tereny nadciągnęły burzliwe dzieje.
No nic, pedałuję mozolnie dalej pod górkę, od czasu do czasu schodząc i pchając po piaszczystej nawierzchni.
Po pewnym czasie już się wypłaszcza i śmigam w dół wypatrując bunkra.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-v.../hm12_3687.jpg
.
Jest, jest, jest !!!
Tuż przy leśnej dróżce pięknie wkomponowana ziemianka.
Robię kolejne zdjęcia, dumny że znalazłem kryjówkę Stiacha./.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-7.../hm12_3689.jpg
.
ale coraz więcej wątpliwości mnie dochodzi. Przecież ta ziemianka jest położona tuz przy drodze i wcale nie zamaskowana.
I materiał użyty na jej budowę wcale nie wygląda jakby miał pół wieku za sobą.
Ech, to chyba jakaś zmyła.
Może mi pomoże szlak który gdzieś tu powinien się krzyżować ?
Nie przejmując się nim kręcę kółka z radością spadającego terenu. Jadę i jadę , ale gdzie i dokąd ?
Wtedy zrozumiałem , że się zgubiłem. O jak fajnie, wreszcie mam to co lubię najbardziej . Jadę przez las , nie wiem gdzie? nie wiem po co ? i nie wiem dokąd ?
Żadnych znaków rozpoznawczych nie ma na drzewach, bo drzewa jak drzewa , wszystkie podobne.
Ciekawe gdzie wyjadę ?
Jak ja się cieszę , że nigdzie się nie śpieszę, nie mam celu ani gepesów które by mnie stresowały.
Metry sosny ułożone przy drodze mówią że koniec wolności, pewnie będzie cywilizacja.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-x.../hm12_3672.jpg
.


czekamy :)
Wcale się nie dziwię że ten bunkier tak długo był poszukiwany przez wojsko,ten teren to jedna wielka zmyła.Też się sporo nakrążyłem w poszukiwaniu,ale jak się już znajdzie,to nie ma wątpliwości że to on ;)

Nic odkrywczego nie powiem; ale na Roztocze naprawdę najlepsze są dwa kółka. Ja się rzadko z Heniem zgadzam, ale tym razem nie mam innego wyjścia;)


Uspokojony , że wybrałem właściwą metodę poruszania ruszyłem przed siebie asfaltową dróżką która doprowadziła mnie do małej wioski niewiedzieć czemu nazywaną WIELKĄ
Zatrzymałem się przy kamiennym murku otaczającym zabytkowy obiekt.
Ale co to za zabytek ? i po co on komu ?
Śmiechu warte, jakaś drewniana rudera podparta drągami czeka aż się rozwali.
Kiedyś była najważniejszym obiektem w tej wsi. A dzisiaj ?
Nikomu nie potrzebna , czeka swojego końca.
<po cichu> Żeby nie było, że samego zgadzania się, przechodzę do opozycji. </po cichu>
A coś Ty taki tajemniczy? To nie dział zagadek krajoznawczych. Może jeden z drugim chciałby wiedzieć, gdzieś był i co ciekawego zobaczył:)


.
.
.
.
A tych kropek to po co tyle???



J(...)

A tych kropek to po co tyle???
Ano po to że ma nastąpić ciąg dalszy (przy Waszym udziale)

Wcale się nie dziwię że ten bunkier tak długo był poszukiwany przez wojsko,ten teren to jedna wielka zmyła.Też się sporo nakrążyłem w poszukiwaniu,ale jak się już znajdzie,to nie ma wątpliwości że to on ;) ...Ty też...???...... myślałem , że to ja tylko mam takiego pecha !! :lol: .....ale miło się tam łazi po tych wądołach :mrgreen:
No pięknie ! powiadacie że nie jest łatwo go odnaleźć ?
To tym bardziej kusząco brzmi, aby tam powrócić. Samo poszukiwanie jest już satysfakcjonujące.
Nie każdy lubi mieć podaną kawę na ławę, ale ....
Ale jeśli ktoś chciałby uczestniczyć w Rowerowym Rajdzie Rozpoznawczym pod okiem wprawnego przewodnika , to jeszcze ma szanse.
Rajd rusza jutro.
http://or-bad.horyniec.info/rowerowy-rajd-rozpoznawczy/
Piękne są na Roztoczu te leśne dróżki biegnące pomiędzy wzniosłymi sosnami.
Śmigam zbierając po drodze borówki i rozglądając się za grzybami.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-U.../hm12_3726.jpg
.
Ale trzeba być ciągle czujnym. Nie dlatego że zabłądzimy, bo tą drogą po prostu jechałem. Skręciłem na nią z głównej asfaltówki gdzieś w las i pomknąłem przed siebie.
Gdzie ?
Nie wiem. Przecież jak ta droga powstała to musi gdzieś prowadzić.
Jadę sobie aż tuż na mnie rzucił się duży cień od wielkiego ptaka bezbłędnie pomykającego pomiędzy drzewami.
Orzeł ?! pomyślałem i bezszelestnie zeskoczyłem z roweru wyciągając bezszelestnie aparat. Delikatnie skradałem się w stronę drzewa na którym przysiadł, jakby czekając.
Chowając się za gałęziami wycelowałem i jest .
.
https://lh3.googleusercontent.com/-E.../hm12_3690.jpg
.
Trzask łamanej gałęzi na którą stanąłem i tyle go widziałem.
No cóż , dobre i to. Wskakuje i jadę dalej ciekawe co jeszcze mnie spotka. Nagle i niespodziewanie spomiędzy drzew , w samym środku lasu wyłania mi się obiekt jak nie z tej bajki. Wysoki solidny ceglany mur i przez bramę widzę kaplicę skąd dochodzą odgłosy modlitwy.
Czyżby jakaś współczesna pustelnia ?
.
https://lh6.googleusercontent.com/-o.../hm12_3728.jpg
.
Nic to, jak przyjadę do domu to sobie poszukam cóż to takiego stoi w środku lasu. Zresztą nie samotnie. Kilkadziesiąt metrów dalej wielka tablica informuje mnie że znajduje się tu również ośrodek turystyczno-wypoczynkowy.
Robię mu zdjęcie bo bardzo fajne wrażenie robi.
https://lh4.googleusercontent.com/-T.../hm12_3731.jpg
.
Powiecie że grajdołek ? albo wręcz chazjastwo ?
Tylko z pozoru, kilka domków dobrze wyposażonych bez zbędnej ekskluzy, bardzo klimatyczne. Rozmawiam z człowiekiem który mnie oprowadza i informuje. Wszystko to zapisuję w pamięci, bo już mnie korci aby tu wrócić.

...Ty też...???...... myślałem , że to ja tylko mam takiego pecha !! :lol: .....ale miło się tam łazi po tych wądołach :mrgreen: Znalazłeś? Bo ja w końcu tak. Nie ma się wątpliwości bo tam stoi taki sam pomniczek jak pod Chryszczatą czy w Radrużu,tylko ze skutym napisem.A chaszczowanko pierwszoklaśne :)

PS Jeśli Henek pozwoli to zapodam fotki na zachętę przyszłych poszukiwań ;)

Znalazłeś? Bo ja w końcu tak. Nie ma się wątpliwości bo tam stoi taki sam pomniczek jak pod Chryszczatą czy w Radrużu,tylko ze skutym napisem.A chaszczowanko pierwszoklaśne :)

PS Jeśli Henek pozwoli to zapodam fotki na zachętę przyszłych poszukiwań ;)
tak...za DRUGIM razem !! ...łatwiej faktycznie było mi odszukać osławioną ''świątynię słońca'' niż ''Belweder'' Stiaha

... stoi taki sam pomniczek jak pod Chryszczatą czy w Radrużu,tylko ze skutym napisem. Pomniczek ma już napis nieskuty. Dawniej tablica była czarna, teraz jest niebieska.


A chaszczowanko pierwszoklaśne :) Jak ktoś bardzo chce, to może pochaszczować nawet w Parku Jordana;) A jeśli ktoś nie lubi, to do pomnika da się podejść/podjechać na rowerze zupełnie wygodną, leśną drogą.


PS Jeśli Henek pozwoli to zapodam fotki na zachętę przyszłych poszukiwań ;) A jeśli nie pozwoli, to ja zapodam. Dla ew. poszukiwaczy: ten rower nie zawsze tam stoi:)

Załącznik 29574
Ano zapodaj Wojtku, jak najbardziej, wszakże napisałem wcześniej
Jak widać, nie jest to strikte relacja osobista, tylko garść impresjonistycznych refleksji związanych z obszarem Roztocza.
Co tam ciekawego, niezwykłego można spotkać ?
Można spotkać np. pędzącą Mamcię Dwa Chmiele po drodze której nie ma. Nie dość że tej drogi nie ma , to w dodatku jest to taka bardzo ciekawa droga bo nie ma początku ani końca.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-i.../hm12_3779.jpg
.
Położona jest pomiędzy miejscowościami Huta Złomy i Polanka Horyniecka, ale tam jej nie znajdziecie, bo pierwszy ślad jest kilkaset metrów od najbliższych zabudowań w środku lasu.
Nie ma jej na mojej mapie, gdzie zaznaczona tylko ścieżka ze szlakiem. A propos spotkania a Mamcią, to tak pędziła na swojej nowej turbo odrzutowej maszynie że ciężko było ją dogonić.
Dlaczego tak szybko że nie można Cię dogonić ?
Uciekając przed chmarą much i bąków pominęła po drodze dwa cmentarze które miała w planie.
Widząc rozterkę w jej oczach zaproponowałem napój chmielowy i potem było już lepiej.
Zaciągnęła mnie do lasu.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-D.../hm12_3755.jpg
.
https://lh4.googleusercontent.com/-i.../hm12_3759.jpg
.
Tam, pośród dorosłych sosen utrzymał się cmentarz z czasów I-szej wojny światowej. Kolega Kusto w ubiegłym roku go opuścił , bo nie sposób wszystkiego zobaczyć na raz. Tym bardziej że nigdy do końca nie wiadomo co jest a czego nie ma (w konfrontacji z mapą)

... i potem było już lepiej. Zaciągnęła mnie do lasu. Tam, pośród dorosłych ... Pisz Heniu śmiało, co było dalej...

co było dalej... Dalej nie było wcale lepiej. Chmary wszędobylskich much i bąków czyhały na rowerzystów w najmniej odpowiednich miejscach (np. w okolicach cmentarzy, których odwiedzenie miałam w planie). Zauważyliśmy jednak pewną prawidłowość - w okolicach magazinów ich nie było. Cud się tam jakiś wydarzał najwyraźniej. Z naturą nie ma co walczyć, ona jest silniejsza, odczytaliśmy więc znaki jakie nam dawała i rozpoczęliśmy jazdę od magazinu do magazinu. Lokalni degustatorzy popijali takie oto coś:
Załącznik 29584
W dodatku byli bardzo sympatyczni i zaczęli nas tym rarytasem częstować. Smaczna odmiana, muszę przyznać.
Pomiędzy jednym magazinem a kolejnym, wśród drzew stała stara cerkiew, popodpierana z każdej strony, od zewnątrz i od środka. Później się dowiedziałam, że była to cerkiew pw. św. Paraskewy w Nowym Bruśnie

https://lh5.googleusercontent.com/-x...0/DSC05987.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-6...0/DSC05984.JPG
żałość bierze, że przez tę parę ładnych lat , stan cerkwi nie ulega poprawie...nic się nie dzieje , podpory jak stały , tak stoją...

Pomniczek ma już napis nieskuty. Dawniej tablica była czarna, teraz jest niebieska. Banderowcy szybcy są.
Tak to wyglądało rok temu - dziura po bunkrze i pomniczek.

Banderowcy szybcy są.
Tak to wyglądało rok temu - dziura po bunkrze i pomniczek.
To raczej ''płastuni'' obozujący w Mrzygłodach, czasem widywałem ich kręcących się w tych okolicach....więc ciekawe kiedy ''nasi'' skują ....
W ramach dygresji od dygresji powiem co zobaczyliśmy po tym jak - dla odmiany - Henio zaciągnął mnie do lasu. Albo nie będę mówić. Pokażę:

https://lh5.googleusercontent.com/-P...0/DSC05998.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-d...0/DSC06004.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-M...0/DSC06028.JPG https://lh6.googleusercontent.com/-r...0/DSC06026.JPG

Jeden z najpiękniejszych cmentarzy jakie widziałam, w Starym Bruśnie. Na mojej mapie nie ma nawet zaznaczonego Starego Brusna.
Jadąc z Huty Złomy pewnie ominęliście Starą Hutę,tam jest równie piękny smętarz.
A w Polance Horynieckiej w krzakach są fajne ruiny młyna na Brusience.No i konie ;)
Polanki H. to super miejsce !! ..Dolina Brusienki ...no i cmentarze w St. Bruśnie powala ...zwłaszcza jesienią !
Na wiosne byłem tak blisko, bo w Nowym Bruśnie i co? i nie zajechałem do Polanki Horynieckiej, więc mam pretekst, żeby wrócić tam jesienią.

Co tam ciekawego, niezwykłego można spotkać ?
Można spotkać np. pędzącą Mamcię Dwa Chmiele po drodze której nie ma. Nie dość że tej drogi nie ma , to w dodatku jest to taka bardzo ciekawa droga bo nie ma początku ani końca.
Na mapie, oprócz drogi bez początku i końca i Starego Brusna, nie ma także pięknego zbiornika wodnego o powierzchni 2 ha, do którego można dojechać zbłądziwszy i zgubiwszy zielony szlak :)
W tymże zbiorniku również można było onego dnia zobaczyć Mamcię :)

https://lh4.googleusercontent.com/-r...0/DSC06052.JPG

A w Polance Horynieckiej w krzakach są fajne ruiny młyna na Brusience.No i konie ;) A miejscowi powiadali że jak urwało tą chmurę nad Polanką to tak rozpiepszyło ten młyn że jeszcze trzy wsie dalej ludzie wyciągali z wody worki z mąką,
- ale panie , co z takiej mąki zrobić ? chyba tylko na paszę.
A Mamcia tylko się przysłuchiwała opowieściom degustując szczyptę miejscowego eliksiru.

Jadąc z Huty Złomy pewnie ominęliście Starą Hutę,tam jest równie piękny smętarz. A właściwie to gdzie jest ta Stara Huta ?
czy to może gdzieś koło Nowej Huty ?
bo jak widzisz Browarku na naszych mapach niewiele zaznaczono , a może dlatego jest ciekawiej, jedziesz i widzisz coś czego nie ma.
I już jest temat na forumowy wątek.
(mapa fioletowa, Roztocze Południowe wyd. CartoMedia 1:50tys Lublin 2009)
Stara Huta jest koło wsi Złomy Ruskie ;)
czy owe ładne jeziorko leśne , to na terenie dawnej wsi Niemica, za Niwkami H. ? .....

bo jak widzisz Browarku na naszych mapach niewiele zaznaczono , a może dlatego jest ciekawiej, jedziesz i widzisz coś czego nie ma.
I już jest temat na forumowy wątek.
(mapa fioletowa, Roztocze Południowe wyd. CartoMedia 1:50tys Lublin 2009)
He he,miałem już pytać czy na tej Waszej mapie jest aby Narol czy Horyniec zaznaczony :twisted:
Miałem tą mapę,topograficznie niezła,ale faktycznie mało treściwa,sama się zgubiła, i dobrze.

Polanki H. to super miejsce !! ..Dolina Brusienki ...no i cmentarze w St. Bruśnie powala ...zwłaszcza jesienią ! No to droga do Polanek wiosną i smętarz w Starym Bruśnie,wiosną również piękny.A za smętarzem tajemna kaplica koło źródełka.

Na mapie, oprócz drogi bez początku i końca i Starego Brusna, nie ma także pięknego zbiornika wodnego o powierzchni 2 ha, do którego można dojechać zbłądziwszy i zgubiwszy zielony szlak :) A czy owa mapa pokazała Wam Chmiele ? Pewnie to jakże ważne miejsce również nieświadomie ominęliście :-)

No to droga do Polanek wiosną i smętarz w Starym Bruśnie,wiosną również piękny.A za smętarzem tajemna kaplica koło źródełka. ta tajemna kaplica , to kaplica przy której świętowano Jordan / pw . św. Mikołaja bodajże .../

A w Polance Horynieckiej w krzakach są fajne ruiny młyna na Brusience.No i konie ;) Nie wiem czy zwróciłeś uwagę że prowadzona jest odbudowa tej zrujnowanej tamy.
Paru gości dostało dotacje z unii, zaostrzyło ząbki i jadą na całego.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-U...2.P1030769.jpg

i smętarz w Starym Bruśnie, wiosną również piękny.. Na pięknym cmentarzu nie ma już pięknego aniołka, którego pokazał Browar. Ktoś go "wypożyczył" w 2008 r. i nie zwrócił. Jedno z ostatnich zdjęć (fot. K.Zdeb):

Załącznik 29607
"Mój" jest z połowy sierpnia 2008. Widziałem go wtedy po raz pierwszy. I ostatni :-(

http://www.bmiller.pl/forum/2012/aniolek_brusno.jpg
.......szlag mnie trafi zaraz !!!!!!! komu był potrzebny i do czego ???????? !!!!!!!
Wieść gminna niesie, że był skradziony na zamówienie.
Koledzy jednoznacznie sugerują co by wybrać się na Roztocze zanim wszystkie kunsztowne nagrobki bruśnieńskiej kamieniarki nie zostaną wypożyczone :shock:
I cóż wówczas tam zostanie do obejrzenia ?
Droga ? która jest , a której nie ma ?
a może jakieś porzucone kamienie ?
Wprawne oko Powsimordy który przemierzał te szlaki zauważyło interesującą tablicę przy jednej ze ścieżek.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-W.../hm12_3657.jpg
.
Napis był wielce zachęcający, sugerujący aby nie przeszkadzać w modlitwie trwającym mnichom.
Nie, nie - nie można się oprzeć takiemu zaproszeniu i skręciłem za radą tej tablicy, co by odkryć ułomek niewiadomej.
Jako człek nieobyczajny, nie kupiłem sobie wcześniej żadnego przewodnika i i wytyczyłem marszruty z dokładnością do 1 sekundy/ 10cm, tylko tak krążyłem po dróżkach bez sensu kręcąc kółka.
Zakręciłem więc na górkę i przez kamienną bramę zobaczyłem to.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-7.../hm12_3658.jpg
.
Czyli zamiast rozmodlonych w ciszy mnichów zobaczyłem odnowiony cmentarz poświęcony pamięci tych co zostali tu po I-szej światowej
Obok, przy murku drugi cmentarzyk (?) poświęcony bohaterom Wielikiej Ukrainy
Cóż jeszcze skrywają te lasy ? Jakież tajemnice ?
.
https://lh5.googleusercontent.com/-p.../hm12_3664.jpg
.
Dlaczego czerwone tablice przestrzegają przed wejściem na teren klasztoru ?
Czyżby jakieś złe duchy krążyły wokół tworząc niebezpieczeństwo ?
Jak powiadali starzy ludzie diabeł już raz próbował zniszczyć to święte miejsce i chciał spuścić kamień który miał
je rozburzyć.
Nie pozostało mi nic innego jak odszukać ten "Diabelski Kamień" i uspokoić Was że leży nadal na swoim miejscu
https://lh6.googleusercontent.com/-T...12.1030742.jpg

Koledzy jednoznacznie sugerują co by wybrać się na Roztocze zanim wszystkie kunsztowne nagrobki bruśnieńskiej kamieniarki nie zostaną wypożyczone :shock: To jedna sprawa. Inna to zabytki zupełnie innej urody i natury - radzieckie bunkry, które od maja br. są sukcesywnie zamurowywane i okratowywane. Znalazłem w sieci następującą informację:

Całość na ukraińskim forum http://www.relicfinder.info, precyzyjny odnośnik można znaleźć na http://kriepost.org.
wow !! ..teren klasztoru M. nie do poznania ! ...zawsze przedzierałem się tam przez chaszcze.....Heniu , a zaglądałeś do piwnic?...są tam jeszcze figury?
Bartek .....znów przykra informacja.....:-( . Parę miałem jeszcze spenetrować. czyli jedynie ostaną się te, co na polach ?

wow !! ..teren klasztoru M. nie do poznania ! ...zawsze przedzierałem się tam przez chaszcze.....Heniu , a zaglądałeś do piwnic?...są tam jeszcze figury? Podszyty strachem, nie odważyłem się
- po pierwsze dlatego, aby nie być posądzonym o pożyczanie figur
- po drugie dlatego, aby nie zostać zamurowanym, jak jakiś nietoperz, za przeproszeniem.
no ale...chyba NIE wyglądasz jak nietoperz / chyba że w stroju batmana się tam kręciłeś/
Coś o bunkrach było... to się pochwalę gdzie byłam, dzięki Szanownemu Przed-przedmówcy:

https://lh5.googleusercontent.com/-_...0/DSC06036.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-k...0/DSC06040.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-I...0/DSC06047.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-4...0/DSC06048.JPG
Muszę poszukać zdjęcia sprzed kilku lat - ponownie mam nieodparte wrażenie, że lufa tego działa obraca się powoli wokół swojej osi. Możliwe to?

EDIT: jest, sierpień 2007:

http://www.bmiller.pl/forum/2012/armata_forteczna.jpg

Może ktoś próbował bez powodzenia tego, co udało się z aniołkiem?

wow !! ..teren klasztoru M. nie do poznania ! ...zawsze przedzierałem się tam przez chaszcze.....Heniu , a zaglądałeś do piwnic?...są tam jeszcze figury?
Podszyty strachem, nie odważyłem się
- po pierwsze dlatego, aby nie być posądzonym o pożyczanie figur
- po drugie dlatego, aby nie zostać zamurowanym, jak jakiś nietoperz, za przeproszeniem.
Załącznik 29655

Nie jest miło coś stracić, a i groźby człowiek nie lubi.
Ale od czego jest symbioza z nietoperzami, mi im dzierżawimy siedzibę w bunkrach, studniach, piwnicach a one nam donoszą co trzeba. Znaczy się informację:)
Figury są, hmm..."nieliczne" i ułomne.

Muszę poszukać zdjęcia sprzed kilku lat - ponownie mam nieodparte wrażenie, że lufa tego działa obraca się powoli wokół swojej osi. Możliwe to?

EDIT: jest, sierpień 2007:

http://www.bmiller.pl/forum/2012/armata_forteczna.jpg

Może ktoś próbował bez powodzenia tego, co udało się z aniołkiem?
Faktycznie ! ..też pamiętam pozycję jak na twojej fotce .
ktoś próbował ''wykręcić z jarzma ??
Mam cynk że pomniczek koło bunkra Stiacha znowu zdemolowany.

Pomiędzy jednym magazinem a kolejnym, wśród drzew stała stara cerkiew, popodpierana z każdej strony, od zewnątrz i od środka. Później się dowiedziałam, że była to cerkiew pw. św. Paraskewy w Nowym Bruśnie

https://lh5.googleusercontent.com/-x...0/DSC05987.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-6...0/DSC05984.JPG
...
pare podobnych
... w drodze z Siedlisk na `Cycaje`...
Załącznik 29645Załącznik 29650Załącznik 29644Załącznik 29646Załącznik 29649Załącznik 29648Załącznik 29652Załącznik 29653http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png

w załączniku kościółek w Siedliskach...

Mam cynk że pomniczek koło bunkra Stiacha znowu zdemolowany. Ileż jeszcze tajemnic kryje ta kraina zwana Roztoczem :
- nieznani sprawcy demolują pomniczek
- nieznani sprawcy zamurują bunkry
- nieznani sprawcy obracają lufą działka
- nieznani sprawcy odbudowują tamy
- nieznani sprawcy tworzą drogi znikąd donikąd
Co jeszcze się zdarzy ?

Figury są, hmm..."nieliczne" i ułomne. Ponieważ dałam wadliwy załącznik (ostrzeżenie z okolic klasztoru M.) to w bonusie dorzucam figurę;-)
kiedy byłaś?....

kiedy byłaś?.... Dopiero co, przeleciałam się po śladach ekipy "kręcącej kółka";-)
Nawet te same bąki-ślepaki mnie dopadły:mrgreen:
fajnie ! ....muszę się tam spiesznie wybrać , zanim WSZYSTKO pokradną, pożyczą, zamurują , okratują ....
A mówiłem że tak będzie .... że nie wszystko zostało powiedziane.
Jak donosi patrol rozpoznawczy który dopiero co powrócił z Roztocza widziano tam dziwne pojazdy
Pojazdy te poruszają się na szynach , ale ich nie ma. Jeśli popatrzeć na kolejne mapy, to rzeczywiście na wszystkich figurują
dopiski przy stacjach kolejowych (na pł. od Horyńca) że NIECZYNNE
Jeśli spytać miejscową ludność tam zamieszkałą, też potwierdza że pociągi już parę lat nie kursują
- Panie ! po co iść na dworzec ? przecież tam pociągi nie chodzą !!!
Więc co to to to jest ???
.
https://lh4.googleusercontent.com/-V.../hm12_3640.jpg

Więc co to to to jest ??? Szynobus do Zamościa odjeżdżający z przystanku Werchrata :wink:

Swoją drogą bita droga z przystanku do najbliższego asfaltu jest utwardzona ciekawym materiałem, zwróciłeś uwagę? Ja tam metalurgiem nie jestem, ale wydaje mi się, że te charakterystyczne kuleczki to ruda żelaza. Nawet jakieś wytłumaczenie tego faktu by się znalazło.

Ileż jeszcze tajemnic kryje ta kraina zwana Roztoczem Proszę.. oto kolejna - skamieniałe drzewa w okolicy Siedlisk.
Przytoczę fragment artykułu ze strony http://www.roztocze.com/content/view/399/0/1/2/ :
Fragmenty skamieniałych pni drzew trzeciorzędowych (powstałe 13-14 min lat temu), przesycone krzemionką, które znajdowane są licznie w okolicy wsi, stanowią wielką atrakcję przyrodniczą. Jest to największe skupisko tego typu szczątków w Polsce.
Skamieniałe pnie drzew w okolicy Potylicza i Hrebennego znane były już J. Długoszowi w XV wieku, który pisze: ...w lasach, na polach i borach miasteczka Potylicz tudzież wsi Hrebenne i Prusie, w okolicach bełskiej, diecezji chełmskiej, sosnowe drzewa mają taką naturę i tę właściwość, że jeżeli ich część, choćby gałąź lub inny kawał, odcięta zostanie lub odłamana, lub jeżeli nawet całe drzewo zostanie ścięte, przemienia się i przekształca po kilku latach w krzemień.


O osobliwości tej dowiedziałam się od mieszkańca Siedlisk, który przyszedł do miejscowej kapliczki, zbudowanej na źródle (kapliczki na źródłach to kolejna cecha charakterystyczna Roztocza), alby zaczerpnąć wody
- A cuooo to panienka tu ruooobi?
- A dzień dobry! Siedzę sobie, bo tu chłodniej i woda taka pyszna!
- A duoookond to panienka jedzie na ruoweeeerze w taaaki uuupał?

Tak się rozpoczęła rozmowa, która trwała przeszło godzinę. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym siedząc u stóp świętego, popijając wodę ze źródełka.

- A co tu jest poprzylepiane na postumencie? Niby drewno, ale jakieś takie dziwne...
- Paaani, to te skamieliiiiny są. Drzeeewo skamieniaałe. Niby tego ni wooolno, buo to pod ochroooną, ale tu wszęęęędzie to jest, w kościeeele, w kapliiiicach

https://lh3.googleusercontent.com/-a...0/DSC06124.JPG https://lh3.googleusercontent.com/-A...0/DSC06132.JPG
I jeszcze jedno... :)
Było już o drogach,których nie ma, a które jednak wydają się być. Było też o zbiornikach wodnych, których nie ma, a które jednak wydają się być... to ja mam coś z tej samej, a jednak nieco innej beczki. Znalazłam drogę, która jest, nawet ma swój numer, a której jednak nie ma... :)
Oto ona... nie dajcie się zwieść podstępnym mapom ;)
Ależ Mamciu !!!
ona jest , tyle że w budowie (ot takie opóźnienia Generalnej Dyrekcyji)
po prostu jechałaś za wcześnie :roll:
Siadłem nad mapą i zacząłem szukać gdzie są Siedliska bo mnie wielce zaintrygowała ta kapliczka ze źródłem.
Te źródła roztoczańskie, często zwieńczone kapliczkami są są dla mnie największą osobliwością tych stron.
To coś niesamowitego i nie tylko dlatego ....(?)
Więc muszę tam dotrzeć .
Dzięki, mam kolejny plan.

Ależ Mamciu !!!
ona jest , tyle że w budowie (ot takie opóźnienia Generalnej Dyrekcyji)
po prostu jechałaś za wcześnie :roll:
Ja wiem, że w budowie, bo ja ją sobie bardzo dokładnie obejrzałam. Ba! Zbadałam podłoże przyszłej drogi organoleptycznie.
Tak mi jeszcze przyszło do głowy... jadąc drogą główną z Bełżca do Hrebennego, tuż przy drodze napotykamy na ruiny. Czy ktoś wie, co to jest/było?
https://lh5.googleusercontent.com/-n...0/DSC06123.JPG
W Siedliskach naprzeciw cerkwy jest fajowe muzeum regionalne,można się napatrzeć na skrzemieniałe drzewa i na dawne sprzęty.Klucz ma nieopodal mieszkająca pani,trzeba do niej dzwonić to przyjdzie.

Tak mi jeszcze przyszło do głowy... jadąc drogą główną z Bełżca do Hrebennego, tuż przy drodze napotykamy na ruiny. Jest to zrujnowana obecnie kapliczka we wsi Potoki, z kamienia wapiennego i cegły. Prawdopodobnie pod wezwaniem św. Jana Nepomucena, lecz co do tego nie ma pewności. Obecnie zachowały się jedynie ściany, bez przykrycia dachowego oraz wewnątrz - nieposiadająca głowy figura Jana Nepomucena. Być może wcześniej była to kapliczka Matki Boskiej. Pochodzi z lat 70-80. XVIII wieku, prawdopodobnie fundacji rodziny Łosiów, którzy byli właścicielami osady.
Kręcąc kółka po Roztoczu nie sposób nie zahaczyć o bolesną historię tych rejonów. Piękne lasy ze swoimi ciekawostkami w postaci źródełek , kamieni i innych dziwolągów przyrodniczych. Co krok cierpiące cerkwie, którym ktoś przed śmiercią podkłada laskę w postaci belek ratujących przed zawaleniem i kolejne odkrywane ciekawostki, choćby te wyryte w kamieniach cmentarnych.
Przyznam się , że pędząc pierwszym razem do serca kamieniarki w Bruśnie nie zauważyłem tego pomnika
.
https://lh3.googleusercontent.com/-v...2.P1030790.jpg
.
Może dlatego, że było zbyt gorąco i po mi zalał oczy , a może dlatego że zajęty byłem rozmową z bąkami.
Fakt, nie zauważyłem, dopiero gdy kolejne ścieżki przywiodły mnie do tej kapliczki zacząłem zadawać sobie pytania.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-t...2.P1030777.jpg
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9...2.P1030780.jpg
.
Cóż tu robi ta samotna kapliczka ze zmartwionym Chrystusem schowana na skraju lasu za wysuniętym samotnie gospodarstwem.
Zadawane pytania przynosiły kolejne odpowiedzi, których trudno sobie wyobrazić.
Nie mam takiej wyobraźni. Nie mogę wyobrazić sobie tego kwietniowego poranka gdy już druga światowa wojna dochodziła kresu. Jeszcze te tereny były pod okupantem niemieckim gdy razem z pierwszymi promieniami słońca wieś Rudka otoczona została przez oddziały UPA aby dokonać Wielkiej Rzeczy. Sukcesywnie dom po domu palono i mordowano wszystkich mieszkańców, bez znaczenia czy młodych czy starych, kobiety i mężczyzn.

[QUOTE]Tego tragicznego dnia 19 kwietnia 1944 r., gdy swój niechlubny chrzest bojowy przeszeł oddzial "Żeleźniaka", już świtało, więc część wart opuściła swoje stanowiska. To wtedy w chłodny mglisty poranek wjechały Rudki, od strony Chotylubia 3 drabiniaste wozy. Na każdym z nich siedziało od 8 do 10 uzbrojonych przebranych za Niemców Ukraińców.

Jeden z wozów zatrzymał się w pobliżu szkoły, kolejny przy domu sołtysa Bazylego Kalinowicza. Banderowcy polecili sołtysowi powiadomienie wszystkich mężczyzn we wsi, aby natychmiast przybyli na zebranie do szkoły. Najpierw rozmawiali po niemiecku, a w pewnym momencie przeszli na ukraiński demaskując się. Sołtys wyruszył z misją ale odwiedzając domy przestrzegał mieszkańców. Wrócił z niewielką liczbą gospodarzy i zakomunikował banderowcom, że ze względu na wczesną porę mało kto chce przyjść. Ukraińcy zażądali więc wydania całej broni, która znajdowała się we wsi. Zagrozili, że w przeciwnym razie spalą Rudkę. Sołtys chciał uciec, ale zostal uderzony kolbą karabinu w głowę i zastrzelony to samo spotkało i innych przybyłych na zebranie. Po tej masakrze jeden z upowców wystrzelił w górę zieloną rakietę i z różnych stron wioski zaterkotały pistolety maszynowe i erkaemy. Buchnął w górę snob ognia, który stopniowo ogarniał słomiane strzechy i drewniane zabudowania. Wieś na skutek skupionej drewnianej zabudowy szybko stanęła w płomieniach. Okazało się, że wioska otoczona była kordonem. Wewnątrz wsi już po chwili kilka grup banderowców zaczęło chodzić od domu do domu podpalając je. Napotkanych mężczyzn na oczach bliskich od razu rozstrzeliwano. Jeśli gdzieś przy domu lub pod domem była piwnica, wrzucali do niej granaty. Ginęły więc często całe rodziny, które zaalarmowane wcześniej chowały się w rożnych kryjówkach, ale przeważnie w piwnicach.
Mieszkający w pobliżu kościoła uciekli do świątyni,w której rozpoczęło się odprawiane przez księdza nabożeństwo. Głośne modlitwy najprawdopodobniej uratowały zamkniętych, gdyż banderowcy odstąpili od szturmu.
[/QUOTE]
a dziś ?
A dziś po dawnej wsi Rudka nie zostało ani śladu. Dojrzewa dorodne zboże i któż pamięta że tu toczyło się zwykłe wiejskie życie.
Właściwie to tu powinni stawiać pomniki ku chwale tym co walczyli o Wieliką Ukrainę. To miejsce jest oznaką dużego sukcesu działań czystki etnicznej jaką realizowała UPA. Wieś Rudka zamieszkała głównie przez Polaków przestała istnieć.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-2...2.P1030787.jpg
.
I oddając hołd poległym tu ludziom cieszę się że ten diabeł który tyle tragedii tu kiedyś przywlókł nie ma poparcia wśród mieszkańców współczesnej Ukrainy.
Kilku oszołomów o nacjonalistycznym zabarwieniu nie zmieni mojego poglądu że za wschodnią granicą mamy przyjaznych sąsiadów. Na obecnej Ukrainie czuję się bezpiecznie i na każdym kroku stykam się z życzliwością nie spotykaną na zachodzie Europy. Muszę pojechać na wschodnie Roztocze, bo jestem pewny że tam też spotkam wspaniałych i gościnnych ludzi. (ale o historii warto coś niecoś wiedzieć, nawet gdy zaskakuje kolejnymi pytaniami wyrytymi na tym krzyżu.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-b...2.P1030789.jpg
.
*cytat z http://www.nowylubliniec.pl/teksty,m...,rudka_,6.html

Kręcąc kółka po Roztoczu nie sposób nie zahaczyć o bolesną historię tych rejonów. Jeśli pokręcić jeszcze dokładniej, można też spotkać takie pomniki, i trochę cicho u nas o nich:

Załącznik 29690
Jedna wieś, jedna data, 174 nazwiska (poniżej fragment):

Załącznik 29691
Dzięki Wojtku za rozszerzenie tematu o Gorajec, przecież to po sąsiedzku (no właśnie - po sąsiedzku)
Warto patrzeć obydwoma oczyma.
warto zwrócić uwagę na wiek niektórych ofiar...5 ,9, 11, 12 , 15 lat...

warto zwrócić uwagę na wiek niektórych ofiar...5 ,9, 11, 12 , 15 lat... To nie byli jeszcze najmłodsi mieszkańcy...

Załącznik 29696

I jeszcze jedno... :)
Było już o drogach,których nie ma, a które jednak wydają się być. Było też o zbiornikach wodnych, których nie ma, a które jednak wydają się być... to ja mam coś z tej samej, a jednak nieco innej beczki. Znalazłam drogę, która jest, nawet ma swój numer, a której jednak nie ma... :)
Oto ona... nie dajcie się zwieść podstępnym mapom ;)
...jechałem tamtędy, da rade przejechać :D

...jechałem tamtędy, da rade przejechać :D Niedługo będzie można przejechać ciężarówką*:

Załącznik 29700
Załącznik 29701
* Zdjęcia z budowy drogi: Edward z Zamościa (imię i nazwisko znane redakcji)
Wstyd się przyznać , ale jadąc rowerem parokrotnie zdarzyło mi się zabłądzić w roztoczańskich lasach.
Te dróżki takie podobne i te drzewa też podobne a że człowiek nie uczony i bez sprzętów ...to zbłądziłem.
A mam w pamięci co mawia nasz kolega : gdybyś miał giepeesa to byś nie zbłądził.
To samo miałem powiedzieć pewnemu rycerzowi którego ostatnio spotkałem, rycerz ów w zawierusze październikowej 1672 roku odłączył się biedak od swojej jednostki która starła się w tej okolicy z Tatarami. Zamieszanie w bitwie było okrutne. Walili wszyscy wszystkich na oślep to i łatwo było się pogubić.
A mawiał mu dowódca naczelny o imieniu Jan ze znamienitego rodu Sobieskich ....weź ze sobą giepesa to się nie zgubisz
- tak to jest jak się nie słucha mądrzejszych.
Błąka się ten rycerz po dzień dzisiejszy po rozległych polach Baszni szukając swojego oddziału. Gdyby ktoś go spotkał to nie bójcie się go, jeno należy nakarmić tudzież napitkiem poczęstować. Takie jest to zaskakujące Roztocze.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-M.../hm12_4163.jpg

...jechałem tamtędy, da rade przejechać :D Mój rower również przejechał :) Ja postanowiłam pokonać drogę pieszo po tym, jak (jeszcze dosiadając siodełko) rower w dziwaczny sposób ugrzązł w piachu w taki sposób, że wydostanie spod niego zaowocowało pięknym krwistym śladem na lewej łydce składającym się z 4 równolegle biegnących linii.
Co ciekawe, linie te, następnego dnia, wyraźnie przyciągające wzrok kolegów z pracy, kojarzyły się im jednoznacznie z przygodami... bynajmniej nie roztoczańsko-rowerowymi ;) Do tej pory mam bliznę po tych "igraszkach" z podłożem ;)

A ode mnie kolejna pocztówka z Roztocza
https://lh4.googleusercontent.com/-l...0/DSC05991.JPG

Krzyż pośrodku niczego. Taki, jakich wiele...

(...)
A ode mnie kolejna pocztówka z Roztocza
=Krzyż pośrodku niczego. Taki, jakich wiele...
Mamcia wyłoniła czubek góry lodowej.
Te krzyże i kapliczki które spotykamy co chwila w roztoczańskiej krainie tworzą ten niezapomniany klimat.
Kilka dla przykładu ... reszta na picasie
.
https://lh5.googleusercontent.com/-G.../hm12_3683.jpg
.
https://lh5.googleusercontent.com/-V.../hm12_3679.jpg
.
https://lh4.googleusercontent.com/-j.../hm12_3653.jpg
.
Niesamowite jest to , że za każdym takim kamiennym memoriałem kryją się ludzie dzieje
na ostatnim zdjęciu klasztor który istniał kiedyś a którego już nie ma.
Dzieje tak bliskie i tak dalekie zarazem jak tu;
tak jak we wcześniejszym zdjęciu Mamci
napis :
Ofiara za oddalenie Wielgiej Choroby
Kolejne lata mijają a zagubione kapliczki nadal mnie intrygują. Czy jeszcze Roztocze ma kolejne swoje karty do odkrycia ?
--
Peleton rozmył się we mgle marzeń , pozostałem tylko ja jako rezerwowy zawodnik.
Trzeba było ruszyć, dopóki spękane kolejowe perony będą jeszcze mogły obsługiwać podróżnych dopóki nie runą. Niedługo nic na PKP nie będzie się opłacać
.
Załącznik 35166
.
Szynobus mojej ulubione relacji Jarosław - Zamość powiózł mnie do serca Roztocza.
Wysiadłem na stacji Susiec rozglądając się z ciekawością wokół , bo nigdy tu nie byłem.
i juz na stacji pierwsza ciekawostka - jest tam podziemne przejście dla pieszych - to ewenement jak na taką małą stacyjkę

Załącznik 35167
.
Początek planu już miałem zrealizowany, a teraz co dalej ?.
Dalej nic nie zaplanowałem więc należało to uczynić teraz.
Aby zrobić dobry plan dotyczący tego regionu posłużyłem się regionalnym produktem
.
Załącznik 35168
.
Spokojnie nasączając się , patrzyłem na otwartą mapę i jest !
Wypatrzyłem miejsce o którym słyszałem że jest dobre na wakacyjny czas, a gdzie mnie jeszcze nie było . Nazywa się to Majdan Sopocki bo leży nad rzeczką Sopot.
Czem prędzej chciałem ruszyć ku przeznaczeniu , ale z boku zauważyłem bojową postawę dzikiej zwierzyny, a trzeba jej się bać
.
Załącznik 35169
.
Nie chciałem zadzierać ze zwierzyną i wybrałem główniejszą drogę którą przemierzając mogłem podziwiać przydomowe ogródki pełne kwiatów o tej porze roku
(ups !... zdjęcie z kwiatami mi się zagubiło , jak znajdę to wkleją później)
Tym bardziej , że czeka mnie pierwszy punkt wakacyjnej przejażdzki. Białą polną drogą pomykam ku przeznaczeniu rozwijając w porywach zawrotną prędkość 9 km/h więc nawet miejscowy polonez mnię wyprzedził. (no doba - sam dałem mu się wyprzedzić)
.
Załącznik 35170
.
Mknę polami , pomiędzy zbożami i tytoniami nie zważając że polne bąki chciały się dosiąść za free na moje ramiona.
Już po paru kilometrach pchany wiatrem i optymizmem zatrzymuję się nad zalewem na rzeczce Sobot.
Piaszczyste, zagospodarowane plaże kuszą w ten upalny dzień , mnie bardzie skusił obiekt z parasolkami obiecujący schłodzone , lane.
Patrząc na plażowiczów wyciągnąłem mapę , aby wymyślić następny etap podróży
.
Załącznik 35171
.
Jak wymyślę to cdn.

...i juz na stacji pierwsza ciekawostka - jest tam podziemne przejście dla pieszych - to ewenement jak na taką małą stacyjkę

Aby zrobić dobry plan dotyczący tego regionu posłużyłem się regionalnym produktem
Tydzień temu badałem najdłuższe tunele kolejowe w PL pod Małym Wołowcem, zaczynają się za stacją Jedlina Górna i tamże zaliczyłem klasyczny opad szczeny - przejście podziemne pod pojedynczym torem. Myślałem że tylko Niemcy mieli za dużo kasy ;)

A ten regionalny produkt smaczny? Nie trafiłem jeszcze na niego.
jak nie byłeś -polecam Potok-Sanderki (kawałek za Józefowem) ,fajne pieczary-sztolnie ( włażenie na własne ryzyko ! ) , fajne są też labirynty jarów Topólcza -Kawęczynek k/ Szczebrzeszyna
Jak będziesz w Zamościu spróbuj produktu pod nazwą zamojskie występuje w trzech smakach: jasne, pszeniczne i ciemne. Cena wysoka ale grzechu warte. Kosztowałem w lipcu, na starówce smakowało wyśmienicie.

Tydzień temu badałem najdłuższe tunele kolejowe w PL pod Małym Wołowcem, zaczynają się za stacją Jedlina Górna i tamże zaliczyłem klasyczny opad szczeny - przejście podziemne pod pojedynczym torem. Myślałem że tylko Niemcy mieli za dużo kasy ;)

A ten regionalny produkt smaczny? Nie trafiłem jeszcze na niego.
No proszę, okazuje się że temat tunelowy też może być inspirujący
a co do produktu regionalnego to smakował jak zwyczajny pils, a więc ani nie powalił, ani nie odrzucił, jednak regionalną nazwę miał


jak nie byłeś -polecam Potok-Sanderki (kawałek za Józefowem) ,fajne pieczary-sztolnie ( włażenie na własne ryzyko ! ) , fajne są też labirynty jarów Topólcza -Kawęczynek k/ Szczebrzeszyna Jak się kiedyś jeszcze tam zaplączę (pewnie już samochodowo) nie omieszkam skorzystać


Jak będziesz w Zamościu spróbuj produktu pod nazwą zamojskie występuje w trzech smakach: jasne, pszeniczne i ciemne. Cena wysoka ale grzechu warte. Kosztowałem w lipcu, na starówce smakowało wyśmienicie. Jasne i ciemne mnie nie rajcuje, ale pszenicznemu nie odpuszczę.
-----
Patrząc na plażowiczów wyciągnąłem mapę. Co tu ciekawego jest w pobliżu ?
O jakieś małe miasteczko !
Józefów - całkiem fajna nazwa , pewnie też mają tam jakieś zabytki. Nie wiem bo nigdy nie byłem, to juz jest powód aby tam się wybrać. To ledwie z 10 kilometrów, trzeba skręcić w prawo i asfaltowymi wiejskimi dróżkami dojadę.
Gdy już tak zadecydowałem zaintrygował mnie trotuar budowany wzdłuż zalewu. Trzeba go sprawdzić dokąd zmierza. I tym sposobem zamiast w prawo skręciłem w lewo aby przejechać się świerzo stworzonym chodniczkiem. Pech chciał , że po iluś tam metrach chodniczek się skończył i wylądowałem w piasku zmieszanym z cementem co miało być podłożem pod dalsze działanie.
Dzielnie pcham rower po tej mieszance nie zważając że nie tylko koła ale i moje nogi się coraz mocniej cementują.
W końcu ,docieram do lasu i widzę śliczną drogę.
Przez chwilę walczę z myślami ; wracać do planu czy go zmienić.
A co tam , jadę przez las . Na drzewie wisi jakaś mała kapliczka. Kto i w jakiej intencji ją powiesił ? Tego się nie dowiem
Załącznik 35178
.
Przyjemnie się jechało tą leśną dróżką , mimo upału drzewa dają przyjemny chłód, a trasa jest płaska bez utrudnień, nawet miejscami lekko w dół.
A za kolejnym zakrętem niespodzianka , roztoczański potoczek pluskał się w piasku.
Tego nie mogłem mu podarować i zrzucając co niepotrzebne też postanowiłem się wypluskać
.
Załącznik 35179
.
Po kąpieli na skarpie przywitały mnie pierwsze w tym roku dojrzewające jerzyny. Och, po prostu pyszne.
Wkrótce wyjechałem na jakąś asfaltówkę która doprowadziła mnie do miasteczka Józefów. Tu było z daleka widać że nie tylko mają zabytki ale i również duże święto.
Poznałem to po licznych kramach wokół kościoła (ale bystry jestem !)
.
Załącznik 35180
.
Całe miasteczko objechałem trzykrotnie wokół, ale nie znalazłem wieży widokowej (ale też nie szukałem jej tak bardzo). Znalazłem natomiast na rynku całe stado dzikiej zwierzyny; był tu jeleń , wilk, lis, ryś dzik i co tam jeszcze. Domyślam się że to pomnikowa kwintesencja tego miejsca. Jestem wszakże w środku puszczy Solskiej.
Co jeszcze można robić w Józefowie ?
Można spróbować innego produktu regionalnego i zaglądnąć do miejscowej lodziarni umiejscowionej w takim klimatycznym budyneczku
.
Załącznik 35181
.
Siedząc na ławeczce , zajadając się dwoma gałkami znowu trzeba było wyciągnąć mapę aby wymyśleć ciąg dalszy.
Decyzja poszła na południe gdzie leśne drogi prowadzą na Borowe Młyny. Długie odcinki prostych leśnych dróżek , bez samochodów, bezludne przecinają rozległe bory
.
Załącznik 35182
.
To wymarzone odcinki , nie wymagające trudu ani stresu. Spokój , cisza rower i ja. Jadąc bezgłośnie można przypatrywać się krzykliwym sójkom albo pomykającym sarnom.
Ale w pewnym momencie z boku drogi pojawił sie pomnik. Zrobię sobie przerwę i poczytam.
Okazuje się , że w tych terenach podobnie jak w Bieszczadach było dużo więcej wsi po których pozostały tylko nazwy na mapie. Przestały istnieć, bo Niemcy w czasie II wojny zrobiły prekursorską "Akcję Wisła"
Chcąc się pozbyć działającej w tamtych lasach partyzantki wojska niemieckie dokonały bezwzględnych wysiedleń pacyfikując wioski i rozstrzeliwując mieszkańców .
Przy tych faktach to bieszczadzka Akcja Wisła jawi się jako bardzo łagodne działanie .
Ot taka refleksja mnie naszła.
.
Załącznik 35183
.
Co jest w Borowych Młynach ?

Co jeszcze można robić w Józefowie ? Można zajrzeć do wyremontowanej synagogi mieszczącej bibliotekę, można podejść na ciekawy kirkut, można obadać fajowy kamieniołom - ta wieża widokowa właśnie stoi na jego skraju.
A to stado zwierzaków to chyba fontanna miała być, na widok lekki mindfuck mnie poraził ;)

(...)
A to stado zwierzaków to chyba fontanna miała być, na widok lekki mindfuck mnie poraził ;)
Miała być fontanna , ale brakło wody - szczegół. Pozostały tyko napisy aby nie wchodzić do wody - szczegół. Ot taka nasza przypadłość, ale postacie zwierząt bardzo wyraziste.
.
Załącznik 35186
Widzę że od zeszłego roku się nie zmieniło...
W Borowych - Młynach znajduje się leśniczówka z ładnym drewnianym plotkiem i jak dobrze pamietam jakaś antena radiowo- nadawccza obok niej ;)... z Susca dojechalismy tam droga wlasnie taką `bezdrożną`, równolegle do Tanwi, ktora gdzieś tam po lewej naszej stronie jak jechalimy na Borowe plotla po lesie...
Tak, tak, Borowe Młyny to urocze zadupie. Jak okiem sięgnąć , w promieniu kilkunastu kilometrów ciągną się lasy przecinane wijącą się rzeką Tanew.
Niektórzy docierają tu właśnie tą rzeką , za pomocą kajaków, ale to wyczyn dla tych co lubią ekstremalne działania. Na rzece jest mnóstwo powywracanych drzew, więc taki spływ wymaga sprawności w przenoszeniu kajaków.
Do Borowych młynów prowadzą też leśne dróżki i jak to leśne dróżki dostępne są tylko dla leśników.
Ale po co tu miałby ktoś przyjeżdżać ?
Czyż do tej leśniczówki o której wspominał Kusto ? :
Spotkałem tam idącego mężczyznę z małym plecaczkiem i lornetką. Uciąłem sobie krótką pogawędkę, bo mnie zdziwił jego widok.
W sympatycznej rozmowie zwierzył się że jest emerytowanym leśnikiem i spaceruje sobie sam podglądając przyrodę, a gdzie go los rzuci tam nocuje.
Mnie los rzucił na wykoszone pole biwakowe przylegające do Tanwi. Wyciągnąłem kuchenkę i garczek urządzając sobie królewskie żarcie z puszki popijając zacnym złocistym płynem.
Nie ma też zdziwienia że i mnie ogarnęła potem królewska drzemka.
Co ja jadę z tą "królewszczyzną" tam i z powrotem.
To proste. Miejsce to już w dawnych wiekach ulubli sobie królowie polscy , często przybywając tu na polowania. Spędzali tu swej najlepsze chwile
Dzisiaj na ową pamiątkę stoi tu głaz z inskrypcją opisujące te zdarzenia.
.
Załącznik 35204
.
Po królewskiej drzemce , obudziwszy się z nowymi siłami ruszyłem za radą kolegi Kusto
aby dotrzeć do miejsca startu czyli miał być to Susiec.
Jadę sobie bardzo sympatyczną dróżką i wszystko by było dobrze, gdyby nie mała tabliczka umieszczona na drzewie tuż przed celem etapu. Tabliczka wskazywała kierunek jakiegoś szlaku geo-turystycznego ? lub coś takiego.
Co to za diabeł ? - pomyślałem i znów zmieniłem plan skręcając w stronę Tanwi.
Najpierw przyjemna leśna dróżka
.
Załącznik 35205
.
a potem się zaczęło się ... piaski, ...kamienie a w końcu drewniane pomosty z dziurami w podłodze
Gdzie ja się władowałem ?\
.
Załącznik 35206
.
Przemęczyłem to wszystko, rower prowadząc częściej niż on mnie niósł, aż wreszcie ku mojemu zdziwieniu wylądowałem w jednym z najbardziej znanym na Roztoczu miejscu czy szumach na Tanwi w Rebizantach. Tu już było sporo ludzi , poczułem się jak współczesny turysta i udałem się do miejscowego sklepiku "U Gargamela" aby zapoznać się z ofertą regionalnych produktów.
Dzień niestety chylił się ku zachodowi i znowu trzeba było podjąć kolejną decyzję : dokąd teraz ?
Jadę do Suścia, tam zrobię porządne zaopatrzenie na kolację i śniadanie.
W tych to okolicach wpada rzeka Jeleń do Tanwi ... na Jeleniu jest najwiekszy roztoczański wodospad... świetnie chlodzi :D
polecam goraco ! :D ... We wsi Rybnica miedzy Rebizantami a Suścem skręcić należy na zachód w lasy i prosto walić przed siebie ... w Rybnicy jest też lesniczówka i tam o wodospad pytać... pokierują pewnie tymi bezdrożami... od wodospadu pare szlaków prowadzi... i do samego Suśca też... pozdrawiam

W tych to okolicach wpada rzeka Jeleń do Tanwi ... na Jeleniu jest najwiekszy roztoczański wodospad... świetnie chlodzi :D
polecam goraco ! :D ... We wsi Rybnica miedzy Rebizantami a Suścem skręcić należy na zachód w lasy i prosto walić przed siebie ... w Rybnicy jest też lesniczówka i tam o wodospad pytać... pokierują pewnie tymi bezdrożami... od wodospadu pare szlaków prowadzi... i do samego Suśca też... pozdrawiam
A wygląda TAK
A dlaczego napisałem że do niedawna uznawany za najwyższy? -> http://www.gerp.horyniec.net/odkrycia-gerp.html zakładka Odkrycia 2004-2005.
Pozwolę sobie zacytować fragment (bo na stronie nie zawsze da się tą zakładkę zobaczyć).


A dlaczego napisałem że do niedawna uznawany za najwyższy? -> http://www.gerp.horyniec.net/odkrycia-gerp.html zakładka Odkrycia 2004-2005. Odkrycia dzielnej załogi GERP często pozostają ich wielką tajemnicą. W tym przypadku było inaczej, bo jeden z odkrywców, Paweł Rydzewski opisał nawet wodospad w swoim przewodniku po Roztoczu Południowym (wyd. Artee II, 2009). Notatka o nim ukazała się także w Gazecie Horynieckiej.
Moim zdaniem, miejsce to było znane grzybiarzom, leśnikom oraz leśnym łazikom. Nikt jednak nie potrafił tak zmierzyć, żeby wyszło ponad 3 metry ;-)

Jeśli się nie wie, że to wodospad i to najwyższy na Roztoczu oraz gdzie on się znajduje, niełatwo tam trafić, bo wygląda on tak:
http://ciekawe.tematy.net/2010/dublen/IMG_9033.JPG

Kilka zdjęć: http://ciekawe.tematy.net/2010/dublen/
Załącznik 35217Załącznik 35218Załącznik 35219

Dokladnie tak.... to jest na Dublenie i my tam dotarlismy... jest tam projektowany rezerwat... Dublen ma na poczatku pare strumyczkow... ja pod kaskada pilem wodę prosto ze strumyczka... po tym mialem duze watpilwosci co do tego czy dobrze zrobilem jak poszedłem wyzej obejrzec to cos prawie jak mymłak gdzie piją lesne zwierzeta ;D... wracajac do tego na Jeleniu - to jest wodospad... a ten na Dublenie choć wyzszy to tylko taka sobie że tak napisze kaskada... pod tym na Jeleniu idzie sie wykąpać :D gwrantuje świetna ochłodę :D
...a to z Borowych Młynów owy płotek o którym żem pisał... takich płotków już nie robio :D

Załącznik 35220

... a to na rzeczką jeleń... doslownie :D

Załącznik 35221Załącznik 35222
Oh ! jaka huśtawka nastrojów ?
Najpierw się zaiskrzyłem wiadomością o odkryciu największego wodospadu Roztocza, a później jak Wojtek wkleił zdjęcie to już nie wyglądało to tak imponująco jak w opisie.
Bardziej podoba mi się ten niższy o którym wspomniał Kusto. Może tak już jest że rekordowe rozmiary nie są proporcjonalne do rekordowych przeżyć (inne skojarzenia dopuszczalne)
---------------
Minąłem most na Tanwi przyglądając się szeroko zakrojonym działaniom budowlanym na pobliskim parkingu. Toż to wkrótce będzie wykostkowana Europa!!! (a nie siermiężny piaskowy parking)
...Już dojeżdżałem do Suścia, gdy znienacka zobaczyłem drogę z kierunkowskazem Narol.
O ! jak fajnie być w Narolu - pomyślałem - i po raz n-ty zmieniłem dzisiejszy plan trasy.
Pomykam przez wioskę i patrzę na małe domeczki ukwiecone zwykłymi kwiatami, bo nie chodzi o to aby było drogo, wystarczy że jest pięknie
.
Załącznik 35228
.
Dzień wyraźnie chyli się gdy zaglądam przez zamkniete bramy pałacu w Narolu
Chyba jeszcze nie nadszedł czas gdy powróci on do cywilizacji.
.
Załącznik 35229
.
Natomiast cywilizacją wróciła na ryneczek w Narolu , który nabrał nowych kolorów po rekonstrukcji.
Miało szczęście to miasteczko bo w ramach rewitalizacji nie wycięto wszystkich drzew w rynku (tak jak np w pobliskim Lubaczowie)
.
Załącznik 35230
.
Siedząc w knajpce na tym rynku miałem okazję przyglądnąć się ludziom i ich sprawom. To taka obserwacja zza szyby i temat na osobny wątek.
Zanim słońce całkiem się schowało zdążyłem rzucić okiem na mapę i dotrzeć na nocleg .....i znowu były to Pizuny z łabędziami nad Tanwią. Dlaczego mnie tu ciągle ciągnie ?
.
Załącznik 35231
Dzień następny. Największa radość poranka to kąpiel bez .......?
Dzięki temu człowiek trzeźwieje bardziej niż po kawie (tym bardziej że jej nie miałem).
Skok na rower i ponowne odwiedzenie jedynej prywatnej wioski w Polsce (w/g relacji Browara)
.
Załącznik 35232
.
Leśne drogi prowadzą mnie od wsi do wsi, a wioski tutaj maleńkie, ledwie po parędziesiąt domów.
W jednej z nich o wdzięcznej nazwie Jacków Ogród miejscowy bocian cieszył się na widok obiektywu i pozował na słupie niczym do profesjonalnej sesji
.
Załącznik 35233
.
a potem na własne życzenie zamiast jechać znaną i przejezdną drogą przez Hutę Złomy wybrałem sobie wariant prowadzący przez rezerwat "Źródła Tanwi"
Nikt w tym rezerwacie nie dba o przejezdność (ani przechodność) dróg przez co turysta narażony jest na forsowanie wodnych przeszkód.
Na szczęście miałem powietrze w kołach więc nie utonąłem.
.
Załącznik 35234
...ładna cerkiewka w Woli Wielkiej jest ... i drewniana dzwonnica... w której wszystko na `teble` poskladane :D... polecam... i szlakiem na Wielki Dział - a po drodze pare bunkrów straszy... W Nowinach Horynieckich tez piekna cerkiewka i cmentarz z bardzo starymi nagrobkami i krzyżami...
Załącznik 35239

cerkiew w Woli Wielkiej

W Nowinach Horynieckich tez piekna cerkiewka Bardzom ciekaw tej cerkwi.
Załącznik 35240Załącznik 35241Załącznik 35242Załącznik 35243Załącznik 35244Załącznik 35245

Cerkiewka w Nowym Bruśnie
bardzom sie pomylił... przepraszam... to Nowe Brusno a nie Nowiny Horynieckie... miałem poprawić, ale zostałem `ubiegnięty` :)... Nowiny Horynieckie po prostu wryły się w mą pamięć jak byłem pierwszy raz na Roztoczu Poludniowym i z rozpedu sie rozpisałem... w 2011 byliśmy tam w dwójkę i nie pamietam dobrze... na mapie jest to Nowe Brusno ale ja w swoich zdjęciach mam podpisane ze to w Polance Horynieckiej ta cerkiewka (zdjęcia powyżej w poprzednim poście)... polecam obejrzenia... warto... na żywo :)

bardzom sie pomylił Szkoda. Już się rozpędzałem, żeby coś nowego zobaczyć.

..(...)... W Nowinach Horynieckich tez piekna cerkiewka i cmentarz z bardzo starymi nagrobkami i krzyżami... Skąd wiedziałeś ?
Tego dnia już od rana chodziły mi po głowie Nowiny Horynieckie , (ale nie z piękną cerkiewką) a tylko z urokliwą kaplicą zagubioną w tamtejszych lasach. Wiedziałem bowiem że w każdą niedzielę przyjeżdżają tam bernardyni aby w południe odprawić mszę. Chciałem po prostu na niej być.
Łatwiej coś zaplanować trudniej zrobić. Bagniska przy źródłach Tanwi mocno mnie spowolniły i wycisnęły potu przy pchaniu roweru. Potem udało się nadgonić jadąc nową, unijno-leśną drogą z nikąd do nikąd.
Gdy asfalt się skończył miałem zamiar w Polankach skręcić w najkrótszą wersję , ale .....
zobaczyłem piaszczystą dróżkę pnącą się łagodnie do góry zalaną obfitymi kałużami
.
Załącznik 35247
.
Jeśli ktoś nie jechał takimś czymś, to powinien koniecznie spróbować. W piasku koła roweru grzęzną, a kałuże szersze od drogi nie pozwalają przepchać roweru.
Cóż, znowu musiałem zmienić plan i pojechałem na Stare Brusno, a będąc tam już obowiązkowo trzeba odwiedzić ten jedyny taki cmentarz niepowtarzalny.
Kto był , to wie o czym piszę, kto nie był ten tego nie zrozumie.
Informacja nowa, w dolnej (najstarszej) części cmentarza trwają prace przywracające blask. Wygląda to imponująco
.
Załącznik 35248
.
Stare Brusno już miałem okazję odwiedzić kilka krotnie i wydawało mi się że stamtąd do Nowinek trafię bez problemu. Nie patrząc nawet na mapę na pewniaka skręciłem na wschód podążając pod górę.
Letnie słoneczko przygrzewało, więc zdjąłem koszule, aby przy okazji trochę się opalić. Gdy się o tym dowiedziały miejscowe bąki przyleciały całym stadem pogratulować mi pomysłu.
Szybko skoczyło się opalanie , a ja zajęty odganianiem się od natrętów nie wiedzieć jak wpadłem w dziurę.
Dosłownie , droga się skończyła a ja stałem na brzegu olbrzymiej dziury w ziemi pełnej kamieni
.
Załącznik 35249
.
Oh! chyba nie tu miałem zajechać. Przepchałem rower na drugą stronę dziury i o dziwo znalazłem zagubioną drogę. Teraz już mogłem pomknąć prosto do Nowin Horynieckich.
No nie dokładnie prosto, bo najpierw trzeba było skręcić na drogę z płytami, a potem tuż przed pierwszymi zabudowaniami Niwki wyciąć skrót.
Gdy zobaczyłem pierwsze zabudowania z dziwnymi wielgachnymi antenami otoczone zgrabnie zasiekami i wieżyczkami wyciąłem skrót.
Leśna droga prowadziła wciąż w dół i w dół , jechałem lekko łatwo i przyjemnie , do momentu gdy w pewnym momencie droga się rozmyła a przede mną piętrzył się zarąbisty jar ze zboczami na które bieszczadzki turysta miałby problem się wdrapać.
Krótka konsultacja z mapą i nowym gadżetem czyli kompasem i już wiem że nie jestem tam gdzie powinienem.
- Jasny gwint - zakląłem szpetnie i zacząłem pchać rower na powrót.
Gdy już go wypchałem z powrotem nie bez obaw zbliżyłem się do tych dziwnych zabudowań które wprowadziły mnie w błąd. Okazało się , że bezpodstawnie. Umundurowany pan przy bramie wyjaśnił że są to tajne obiekty wojskowe i nie mam ich co szukać na mapie, a drogę do Nowin to znajdę kilometr dalej.
Udałem się za jego radą i rzeczywiście po minięciu ruin pegieeru w Niwkach trafiłem na piękną , wręcz lśniącą asfaltówkę prosto do dzisiejszego celu czyli do Nowin Horynieckich.
Na mszę trochę się spóźniłem, ale widocznie tak już Opatrzność zapisała, że ta dzisiejsza droga będzie mocno wymagająca.
Na koniec jeszcze mapka z całą traską.
.
Załącznik 35250
.
Dwa dni wędrówki rowerowej to ok 70 km łatwiejszej części + drugi dzień 50 km tej bardziej męczącej
skoro byłeś przy owych wielgachnych antenkach kosmicznych , to nie kusił Cię, by poszukać ""Świątyni Słońca " ? , a dalej tajemniczych Trzech kopców ?

skoro byłeś przy owych wielgachnych antenkach kosmicznych , to nie kusił Cię, by poszukać ""Świątyni Słońca " ? , a dalej tajemniczych Trzech kopców ? A jakże mnie kusiło !!!
Tylko spróbuj mi znaleźć na jakiej mapie tą ostatnią drogę z Niwek do Nowin , może ona przecina "świątynię Słońca "
A moze ja tam byłem , nie wiedząc o tym ?
Może ta nowa unijno-leśna droga przecina świątynię słońca ?
Próbowałem po fakcie szukać tej drogi na wirtualnych mapach, ale bezskutecznie, więc zaznaczyłem ją czerwoną kreską.
Może ktoś ma nowsze namiary , które nie wprowadzając w błąd .../

Załącznik 35251
fakt -stety:twisted: trafienie do tego mini Stonehenge wymaga trochę szukania i cierpliwości .Ja trafiam tam organoleptycznie :mrgreen:.Z leśnego duktu prowadzącego w kierunku Niwek musisz szukać wyrażnego wzniesienia (na południowy -zachód ) .O ile byłeś pod radarami , to jakieś 20 min. spokojnego spacerku...Kopce są w gęstej buczynie , na wschód . Drugie zaś , bliżej Niwek.
... do swiątyni prowadzi zielony pieszy szlak jak dobrze pamietam... kiedyś ją pomijał lecz teraz prowadzi przez nią...
szlak ?...fakt, nie było mnie tam parę lat

... do swiątyni prowadzi zielony pieszy szlak jak dobrze pamietam... kiedyś ją pomijał lecz teraz prowadzi przez nią... Na jednych mapach prowadzi, na innych omija


szlak ?...fakt, nie było mnie tam parę lat Jeśli Cię nie było parę lat , to nie wiadomo czy ten szlak nie trafił szlak,
poprzez realizację tej nowej leśnej arterii asfaltowej,
W zbliżeniu wygląda to mniej więcej tak,( w/g mapy którą kiedyś Wojtek tu podał, )
.
Załącznik 35260
.
oczywiście kreski są mojego autorstwa
- czerwona - nowa droga asfaltowa
- zielona - przebieg szlaku zielonego - na mapie p. Wład omija świątynię.
Pozostaje pytanie do rozstrzygnięcia na kolejnej wycieczcie rowerowej : czy przypadkiem ta nowa droga nie przecina "Świątyni słońca" ?
... To w tym `trójkącie pitagorasa`, powinien jakis rezerwat być o ile sie nie myle... czyli ze droga ta (czerwona) prowadzi jego skrajem? tak czy nie? :)

Na jednych mapach prowadzi, na innych omija

Jeśli Cię nie było parę lat , to nie wiadomo czy ten szlak nie trafił szlak,
poprzez realizację tej nowej leśnej arterii asfaltowej,
W zbliżeniu wygląda to mniej więcej tak,( w/g mapy którą kiedyś Wojtek tu podał, )
.
Załącznik 35260
.
oczywiście kreski są mojego autorstwa
- czerwona - nowa droga asfaltowa
- zielona - przebieg szlaku zielonego - na mapie p. Wład omija świątynię.
Pozostaje pytanie do rozstrzygnięcia na kolejnej wycieczcie rowerowej : czy przypadkiem ta nowa droga nie przecina "Świątyni słońca" ?
Właśnie wróciliśmy z kręcenia własnego kółka po Roztoczu (nie przeczę, że po inspiracji z tego wątku) i pragnę donieść uprzejmie (ale to paskudnie zabrzmiało), że tzw. Światynia słońca została namierzona. Jadąc od strony Nowin Horynieckich, piekną, nową drogą należy patrzec na drzewa po prawej stronie. Na niektórych uczyniono napisy naprowadzające (chociaż muszę przyznać, że pierwszy napis zmylił nas zupełnie). Dojezdżając do skrętu w lewo na końcu lasu, przy szlabanie jest napis na drzewie, strzałka i wyraźna ścieżka w las. 100 metrów i jest. Druidów i innych istot nie było (nie licząc przestraszonego zająca), zdjęcia z głową w dziurze wykonano i pojechano zobaczyć patelnie. Łoł, robią wrażenie. W załączeniu zarys mapki z przebiegiem nowej drogi. Dzięki za relację, warto było tam pojechać.
Załącznik 35484
Ale numer, ja też na weekendzie kręciłam kółka na Roztoczu. Świątynię słońca miałam w planach, jednak planów miałam więcej niż czasu :) Nie kręciliście się czasem w sobotę wieczorem w krzakach koło drogi jak się jedzie na kamieniołom w Starym Bruśnie? Bo widziałam jakiś turystów na rowerach, którzy pokrzyżowali moje szyki, co zmusiło mnie do rozbicia namiotu dalej zamiast tam, jednak decyzja ta okazała się bardzo dobra:) Wracałam dziś szynobusem o 17.
Nie, to nie my :smile: Owszem, kręciliśmy się w okolicach Starego Brusna (cmentarz i bunkry) ale w niedzielę. A jak noc? Wilcy wyli?
Sprostowanie do informacji wcześniejszej. Ma być oczywiście "Dojeżdżając do skrętu w prawo na końcu lasu" :oops:
No proszę, ja w niedzielę w godzinach 9:30 - 11 byłam na cmentarzu w Starym Bruśnie, potem doliną Brusienki (sic!) do Polan Horynieckich, dalej Nowiny Horynieckie i Horyniec. Księżyc wprawdzie zbliżał się do pełni ale było spokojnie.

Sprostowanie do informacji wcześniejszej. Ma być oczywiście "Dojeżdżając do skrętu w prawo na końcu lasu" :oops: Twoja mapka jest dokładna - fakt, miejsce jest fajne do odwiedzenia albo jesienią albo wiosną
Nooo, to ładnie.
Nie przenoście nam Bieszczadów na Roztocze :razz:
Dzięki Skylux za precyzyjne namierzenie świątyni, przy najbliższej okazji skorzystam z tej informacji.
Cerkiew w Nowym Bruśnie w końcu doczekała się remontu:

Załącznik 36067 Załącznik 36068 Załącznik 36069
No to następna w Wielkich Oczach, pani konserwator dotrzymuje słowa ;)

Cerkiew w Nowym Bruśnie w końcu doczekała się remontu: Parę lat temu gdzieś tu pisałem, że te podpory i rusztowania w Nowym Bruśnie, po kilkunastu latach niszczenia już wymagają remontu. Widzę więc, że remontu się doczekały. Może i cerkiew też się doczeka?


... pani konserwator dotrzymuje słowa ;) Wydaje mi się, że słowo pani konserwator jest tutaj ... dosłownie właśnie słowem. Bo starania, projekty, pomysły, organizacja pieniędzy to już całkiem inne osoby. Zasługa pani konserwator jest chyba tylko to, że nie przeszkadza. Chyba, że Ty wiesz coś, o czym ja nie wiem ;-)
Wojtku, cerkiew jest remontowana. Wydarzenia śledzę z codziennych wpisów na facebooku poświęconym remontowi tej cerkwi. W zasadzie tego portalu używam właśnie po to, by śledzić różne informacje, które mnie interesują, bo teraz wszystko co powstaje ma facebooka niestety lub stety

Teraz jest rozebrana kopuła.

10.10.2014
"Remont cerkwi w Bruśnie Nowym, z biegiem czasu na stronie fb będą się pokazywać zdjęcia z remontu."

11.10.2014
"Pierwsze prace jakie podjęto przy cerkwi to naprawa kopuły nad prezbiterium, należało ją zdemontować i wymienić zgniłe brusy, które próchniały przez kilkanaście lat. Praca trudna, bo jak się coś robi od zera, to ma się nad tym kontrolę, jeżeli chce się to zrekonstruować, to wtedy są problemy..."

11.10.2014
"Przed renowacją duży krzyż był oparty o zewnętrzną ścianę prezbiterium, a pod podłogą leżał tam drugi. Po zdjęciu podłogi okazało się, że drugi krzyż wygląda właśnie tak jak na pierwszym zdjęciu, niestety nie ma napisów, wygląda na bardzo stary. Drugi krzyż oparty o ścianę jak się okazało miał zakopana kamienną podstawę, która co ciekawe w dużej części tkwiła pod cerkwią. "

12.10.2014
"Dziwne elementy - ale z nich właśnie zrobiona była pierwsza kopuła cerkwi. Na ostatnim zdjęciu brusy zakrystii, która była rozebrana w latach 90tych i do dziś nie złożona. W planach jest przywrócenie tego elementu."

Załącznik 36078 Załącznik 36079 Załącznik 36080

inne informacje:

http://horyniec.info/7164/cerkiew-w-...uz-w-remoncie/

Wydarzenia śledzę z codziennych wpisów na facebooku poświęconym remontowi tej cerkwi. Dzięki za pokrzepiające wiadomości. Jako osobnik nieufny - smaruję łańcuch i w sobotę jadę sprawdzić ;-)
Może to i dobry pomysł i może w sobotę też bym wzięła swojego land-rowera. Jeszcze pomyślę. Nie ma co ufać internetom.
Byliśmy paręnaście dni temu, podobna trasa jak wycieczka śladami kamieniarki brusnieńskiej nr.1 , z ciekawych rzeczy które nie zostały chyba jeszcze opisane, to Kamleot w Horyńcu ;), fajna ruina kapliczki gdzieś w bok od Radruża, z przydatnych rzeczy to dobra droga do Radruża przez łąki, pola, początek trasy za klasztorem, nie pamiętam nazwy zwyczajowej (jakoś tak z ukraińska),chyba to ulica Polna.
Objawienie to rezerwat Jedlina, super miejsce, ścieżka dydaktyczna dobrze utrzymana, warto pojechać i przejść się, my tam z partyzanta trafiliśmyZałącznik 38778Załącznik 38779Załącznik 38780Załącznik 38781Załącznik 38782Załącznik 38783Załącznik 38784Załącznik 38785Załącznik 38786Załącznik 38787.
Jakieś ograniczenia ilościowe zdjęć,resztaZałącznik 38788Załącznik 38789Załącznik 38790Załącznik 38791Załącznik 38792Załącznik 38793Załącznik 38794Załącznik 38795Załącznik 38796Załącznik 38797
Załącznik 38798Załącznik 38799Załącznik 38800 Ostatnie masakra...
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl