Bieszczadzkie lasy, i ich osobliwe dziwno

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Czoem!
Z ostatnich moich ostatnich relacji, pewnie domylacie si, e co raz wiksz uwag powicam drzewom, dziwnym ksztatom na korze itp. Czy kto wie z czego to wynika, te wybrzuszenia na bukach, czarne fragmenty kory.... Pokazuj zupenie odjechany przypadek! Moim zdaniem dzieo natury, kolejny cud.... znalazem "kolesia" w jasny dzie, ale bdzc noc we mgle i natkn si na takiego to musi by nieza przygoda....
Moe macie sfotografowane inne takie nietypowe ksztaty, a moe sam z moj dziwnoci wyznaczam sobie kolejne granice dziwnoci.....


Sdz, Jabol jako specjalista Ci odpowie. Syszaam, e bdziesz pisa magisterk o ubrach i dostaniesz pozwolenie na poruszanie si po parku. Zagldnij wtedy na Stoy i w potok Tworylczyka. Tak piknej okolicy, gdzie te spotkasz bez problemw te szlachetne ssaki nie widziaam nigdzie indziej w Bieszczadach. Cudowna prastara puszcza pena kilkusetletnich drzew. Nie wiem ale Ala ma chyba zdjcia. Alu prosz rzu je o ile moesz.
Puki co bd napiera na Preuki. Mam "cynk" e warto tam si poszlaja. Jak wypatrz co ciekawego dam zna na forum...... pewnie znw si oywi dyskusja w relacjach hihihi
No jak.... kto fotografuje drzewka, czy wszyscy pocinaj szlakiem i zatrzymuj si tylko na siku?
Preuki prawie nie znam tego terenu. Moe te tam si wybierzemy. Niestety mamy tyle szkole, e jak bedzie brzydka pogoda to nawet poow nie zrealizujemy. Zabie mi wieka i zrobie smaka. Tylko jaki mog znale pretekst, pod jakie szkolenie to wpisa. Bardzo chc zobaczy ponownie Moczarne, szczeglnie po tym jak pan Derwich powiedzia, e tam jest jedyne znane eremie wzniesione z kamienia. Ju prosiam koleg o szkolenie w tym rejonie, tylko nie wiem czy pan dyr parku da na to zgod.


Witaj

No jak.... kto fotografuje drzewka, czy wszyscy pocinaj szlakiem i zatrzymuj si tylko na siku? a takie mog by?

Pozdrawiam
Kade kade.... Dziki
A co Barnabo powiesz na drzewo co drzewo urodzio.
Tak ja sobie to przynajmniej wyjaniem. Moe nie jest to jaka, szczeglna osobliwo ale na mnie zrobio to wraenie.
Mnie si to wydao wyjtkowe, pikne i znaczce. Moe, po prostu nie dane mi byo widzie, jeszcze, ciekawszych okazw.
Nie kumam, a moe nie dostrzegem tu nic ..... Opisz prosz, bo drzewo wyglda bomba
Z tego starego, acz wyranie ywotnego pnia, poprzez tak( przepraszam za wyraenie - szpar, wyrasta nowy, radosny pniak.
Ej tam dziatwo, olbrzymi stary jawor ronie pod szczytem Chryszczatej. Jest wyjtkowo pikny a blasku i urody dodaje mu wspaniay gsty mech. Poniej stoi uschnity (chyba) wierk z wielk dziupl, do ktrej mona wej i wyprostowa si.

Kolejnym niesamowitym drzewem jest bardzo stara wierzba, na ktrej wyrosa brzoza te nie moda. Tej "symbozy" szukajcie w Pietruszej Woli k. Krosna.

A na ziemi kodzkiej w g. Bialskich ronie jawor ktrego uski kory przypominaj ogon smoka. Jest przepikny.

Moe rozpiszemy may konkursik na fotografi najgrubszego, najciekawszego bieszczadzkiego drzewa? I nagroda si znajdzie... :)
Jestem za. Jeeli pozwolicie to ufunduj album powicony Bieszczadom np Solina ze zdjciami naszego wspaniaego kolegi Jaka Joniaka lub jak dobr"literatur z grnej pki" ukraisk lub sowack.

Kolejnym niesamowitym drzewem jest bardzo stara wierzba, na ktrej wyrosa brzoza te nie moda. Tej "symbozy" szukajcie w Pietruszej Woli k. Krosna......
rozpiszemy may konkursik na fotografi najgrubszego, najciekawszego bieszczadzkiego drzewa? ... :)
co do tej brzozy to podjad , poszukam , zrobi zdjcie i zamieszcze na forum ( wstyd mi ,e Kto z drugiego koca Polski wie o tym a ja nie, Gryf wielkie dziki za informacj)
a najgrubsze w rejonie ...to moze nie Bieszczady ale niedaleko.

( wstyd mi ,e Kto z drugiego koca Polski wie o tym a ja nie, Gryf wielkie dziki za informacj) Nie masz si czego wstydzi. Pod nosem ( latarni) najciemniej! :)
A! W takim razie, mam dla Ciebie, jeszcze jedn niespodziank. W Rzepniku. k. Pietruszej Woli tu przy cerkwi ronie stary db, ktry wyglda jak wystrj pogaskiej wityni. Koniecznie! ;)

Nie masz si czego wstydzi. Pod nosem ( latarni) najciemniej! :)
A! W takim razie, mam dla Ciebie, jeszcze jedn niespodziank. W Rzepniku. k. Pietruszej Woli tu przy cerkwi ronie stary db, ktry wyglda jak wystrj pogaskiej wityni. Koniecznie! ;)
masz racj co do "latarni" , ale co do DBU nie .. to nie Rzepnik , ale Wglwka , patrz zamieszczone zdjcie jw. "Poganin"
dodaj zdjcia cerkwi w Wglwce (obecnie koci) "obok dbu"
ps. a str ktr podajesz jest niecisa.
Wiem gdzie jest wglwka ale jeszcze tam nie byem.
W tamtejszej okolicy bardzo mi si podobaj stare chaty kryte strzech.
Z lektur obowizkowych o twojej krainie zalecam : Franciszek Kotula "Po rzeszowskim podgrzu bdzc"
Mam na myli Rzepnik k. Wglwki. Spjrz: http://www.wojaszowka.pl/miejscowosci.html#rzepnik

Moe rozpiszemy may konkursik na fotografi najgrubszego, najciekawszego bieszczadzkiego drzewa? Sprawa najgrubszego bieszczadzkiego drzewa jest zasadniczo roztrzygnita - jest nim lipa drobnolistna w lesnictwie Zawj, teren d. wsi uh, przy drodze na Sine Wiry z Kalnicy, na fotce poniej. Ma 600cm obwodu.
Joda k.Pszczelin jest jednoczenie najgrubsz jod w Polsce: 517cm obwd i 1,61 w piernicy (rednica na wys. 1,30m od ziemi).
Do ciekawy grubas rosnie na miejscu po dawnym kociele w Polanie - na fotce poniej.
Ponadto najgrubsza jabo i grusza w Polsce te rosn w Bieszczadach: grusza w Jaworcu - 295cm obwodu a jabo 273cm, te Nadl. Wetlina.
Tylko z ostatniego wyjazdu
Ciekawa faktura pniaka :-)
Ja nie potrafi fotografowa wic co wspaniaego wampolec. Jest mas wydawnictw tego typu. Polecam szczeglnie opowieci pana Edwarda Marszaka " Lene opowieci z Beskidu", "Ballady o drzewach" i najpiekniejsze wydawnictwo pod wzgldem edytorskim czyli "Skarby podkarpackich lasw" Ruthenusa.
Mam zapytania od Was o nasze szkolenia. Postaraam si odpowiedzie prywatnie. Jeeli bdziecie u nas w Bieszczadach to czujcie si zaproszeni. Terminy s lune zalene od pogody i naszego wolnego czasu. Najblisze jest 15 o 17 w Sanoku w Domu Turysty i dotyczy nowych projektw turystycznych miasta Sanoka.Organizatorem jest PTTK Sanok.
W listopadzie w czasie haszczowania natrafiem na takie co.... Wida e byo raz i drugi dzewo cite, a z pniaka po raz trzeci wyroso drzewko- uamane na ok 2- 3 m wysokoci ju nie ronie. Ale przyrod to my mamy potn!

Przypomniaa mi si opowie o gazce modrzewia..... jak znajd to "opowiem"
Stare pniaki to bardzo wdziczny temat fotograficzny. :grin:
Polej >>> ten rodkowy to pewnie z czerwonego szlaku z Komaczy na Preuki, tuz przed wejciem na "asfalt".
Zgadza si ?
Aleksander Soenicyn – Okruchy.
„Kloc wizowy”
Piowalimy drzewo, wzilimy kloc wizowy – i a krzyknlimy: od czasu kiedy w zeszym roku zrbano pie i wleczono traktorem, i rozpiowano na czci, i wrzucono na barki i samochody, i ukadano w sgi, i zwalono na ziemi – kloc wizowy nie podda si! Wypuci z siebie wiey zielony pd – cay przyszy wiz albo ga gsto szumic.
Zoylimy ju kloc na kozach jak na szafocie, ale nie decydowalimy si na wernicie si pi w szyj: jake go piowa? Przecie on te chce y! Wida, jak bardzo chce y – bardziej ni my!

„Ognisko i mrwki”
Wrzuciem do ogniska zgni ga, nie zauwayem, e we wntrzu jej mieszka mnstwo mrwek. Ga zatrzeszczaa, mrwki wysypay si i zaczy miota si w desperacji, biegay i skrcay si ginc w ogniu. Zaczepiem ga i odcignem j na skraj ogniska. Teraz wiele mrwek si ratowao – zsuway si na piasek, w igy sosnowe. Ale dziwne: nie uciekay od ogniska. Ledwie pokonay przeraenie, zawracay, krciy si i – jaka sia przycigaa je z powrotem, ku porzuconej ojczynie! – i byo wiele takich, ktre znowu wbiegay na ponc ga, miotay si po niej i tam giny…
A to taki "mj" las ......

Polej >>> ten rodkowy to pewnie z czerwonego szlaku z Komaczy na Preuki, tuz przed wejciem na "asfalt".
Zgadza si ?
Doczu - ten pniak pochodzi prawdopodobnie gdzie z pnocnego stoku Dwernika Kamienia, sam dokadnie nie pamitam.
i jego osobliwe dziwno ;-)
To powinno by w zasadzie w zagadkach...
Ja raczej lubie otwart przestrze poonin, lubie take piekne formy buka powstae w skutek byej ju "dziaalnoci " pascych si tam kiedy siwych wow np. takich jak las przy szlaku na Tarnic. Niestety dopiero niedawno "odkryem" cudowne miejsce, na dodatek atwo dostepne i prawie po drodze w Bieszczady / nie dla mnie po drodze ale dla kogos jadcego od strony Rzeszowa/ - rezerwat Przdki w Czarnorzekach przy drodze z Brzozowa do Krosna. W wiekszym rozmiarze mozna obejrze tu:
http://www.rdomin.com/czarnorzeki.html

To powinno by w zasadzie w zagadkach... lakownica

..... "odkryem" cudowne miejsce, ..... prawie po drodze w Bieszczady / nie dla mnie po drodze ale dla kogos jadcego od strony Rzeszowa/ - rezerwat Przdki w Czarnorzekach przy drodze z Brzozowa do Krosna.
http://www.rdomin.com/czarnorzeki.html
Tak dla cisoci - z Rzeszowa do Krosna ,z Brzozowa troszk nie po drodze , ale poza tym wszystko sie zgadza, cho czasami bywa tam za duy ruch.

lakownica Raczej pniarek obrzeony,ale chodzio o miejsce,uczszczana cieka przyrodnicza,nie do niezauwaenia przez par lat,ju go nie ma...:cry:
OT Zalega opowie, ale mwiem e mam i dam. Troch o woli przeycia rolin....

Waram Szaamow: "Zmartwychwstanie modrzewia"

Jestemy zabobonni. damy cudu. Wymylamy sobie symbole, a potem nimi yjemy.
Czowiek na Dalekiej Pnocy szuka ujcia dla swojej uczciwoci, ktrej nie zniweczyy, ktrej nie powcigny dziesiciolecia ycia na Koymie. Czowiek nadaje przesyk poczt lotnicz: nie ksiki, nie fotografie, nie wiersze, ale gazk modrzewia, martw odrol ywej przyrody.
Ten dziwny prezent wysuszon, przewian wichrami samolotw pogniecion i poaman w pocztowym bagau, jasnobrzow, szorstk, ocist zimow gazk polarnego drzewa wstawia si do wody.
Wstawia si do soika po konserwach, napenionego z, chlorowan, wyjaowion miejsk wod z kranu, wod, ktra sama moe i chciaaby zdusi wszystko co yje martwa woda z miejskiego kranu.
Z modrzewiem rzeczy maj si powaniej ni z kwiatami. W pokoju jest duo kwiatw, rnych kwiatw. Stawia si tutaj bukiety czeremchy, bukiety bzu do ciepej wody zanurzajc we wrztku rozszczepione koce gazek.
Modrzew stoi w zimnej, ledwie podgrzanej wodzie. Modrzew y bliej Czarnej Rzeczki ni wszystkie te kwiaty, wszystkie te gazki czeremchy, bzu.
Gospodyni to rozumie. Rozumie to i modrzew.
Powolna ludzkiej namitnej woli, gazka zbiera wszystkie siy fizyczne i duchowe, albowiem modrzewiowi, aby zmartwychwsta, nie do fizycznych si miejskiego ciepa chlorowanej wody, obojtnego szklanego soja. W gazce budz si inne, tajemne siy.
Min trzy dni i trzy noce, a gospodyni ocknie si czujc dziwny, niewyrany, terpentynowy zapach saby, zwiewny, nowy. Pod szorstk drzewnian skr pojawiy si i wychyny na wiat nowe, mode, jasnozielone latorole wieego igliwia.
Modrzew jest ywy, modrzew jest niemiertelny, nie moe si nie zdarzy ten cud zmartwychwstania; przecie modrzew wstawiono do soja z wod w rocznic mierci na Koymie ma gospodyni poety.
Nawet ta pami o umarym ma swj udzia w powrocie do ycia, w zmartwychwstaniu modrzewia. Ten delikatny zapach i ta olepiajca zielono igie to wane pierwociny ycia. Sabe, ale ywe, wskrzeszone przez jak tajemn si ducha skryte w modrzewiu i wynike na jaw.
Zapach modrzewia by saby, ale wyrany. adna sia tego wiata nie przytumiaby, nie zdusia tego zapachu, nie zgasia tego wiosennego wiata i barwy.
Ile to lat okaleczony przez wiatry, przez mrozy, obracajcy si za socem modrzew co wiosna wyciga ku niebu mode zielone igliwie.
Trzysta lat, Modrzew, ktrego ga, gazka tchna zapachem na moskiewskim stole, to rwienik Natalii Szeremietiewej Dogorukiej. Moe przypomnie o jej smutnych losach o yciowych zawodach, o wiernoci i o niezomnoci, o duchowej wytrwaoci, o mkach fizycznych, moralnych, ani troch nie rnicych si od mk trzydziestego sidmego roku wrd wciekej pnocnej przyrody, nienawidzcej czowieka wrd miertelnych niebezpieczestw wiosennej powodzi i zimowych nieyc, wrd donosw i brutalnego bezprawia wadzy, wrd mierci, wiartowania, amania koem ma, brata, syna, ojca, ktrzy nawzajem na siebie donosili, siebie wzajem zdradzali.
Albo to nie odwieczny rosyjski wtek?
Po retoryce moralisty Tostoja i zaciekych kazaniach Dostojewskiego byy wojny, rewolucje, Hiroszima i obozy koncentracyjne, donosy, masowe egzekucje.
Modrzew, ktry widzia mier Natalii Dogorukiej i widzia miliony trupw niemiertelnych w wiecznej zmarzlinie Koymy, ktry widzia mier rosyjskiego poety modrzew yje gdzie na Pnocy, eby widzie, eby krzycze, e w Rosji nic si nie zmienio: te same losy, ta sama zo ludzka, ta sama obojtno. Natalia Szeremietiewa o wszystkim opowiedziaa, wszystko opowiedziaa ze smutn sw si i wiar. Modrzew, ktrego gazka oya, na moskiewskim stole, y ju wwczas kiedy Szeremietiewa jechaa sw krzyow drog do Bieriozowa, drog tak podobn do drogi na Magadan, za Morze Ochockie.
Modrzew toczy wanie zapach jak ywic. Zapach przechodzi w barw i nie byo midzy nimi granicy.
Modrzew w moskiewskim mieszkaniu tchn zapachem, eby przypomnie ludziom o ich ludzkiej powinnoci, eby ludzie nie zapomnieli milionw trupw ludzi, ktrzy zginli na Koymie.
Saby uparty zapach To by gos umarych.
Wanie w imieniu tych umarych modrzew omiela si tchn, mwi i y
Do wskrzeszenia potrzebna jest sia i wiara. Wsun gazk do wody to bynajmniej nie wszystko. Ja te wstawiem gazk modrzewia do soika z wod gazka uscha, pozostaa martwa, krucha i amliwa ycie z niej uszo. Gazka odesza w niebyt, sczeza, nie zmartwychwstaa. Ale modrzew w mieszkaniu poety ody w soiku z wod.
Tak, s gazki bzu, czeremchy, s romanse z ezk. Modrzew to nie temat dla romansw.
Modrzew to drzewo bardzo powane. To drzewo wiadomoci dobrego i zego, nie jabo, nie brzzka! Drzewo, co zostao w rajskim ogrodzie, zanim Adama i Ew wypdzono z raju.
Modrzew to drzewo Koymy, drzewo obozw koncentracyjnych. Na Koymie nie piewaj paki. Kwiaty Koymy jaskrawe, spieszce si, gruboskrne nie maj zapachu. Krtkie lato w zimnym, martwym powietrzu suchy skwar i kostniejce zimno w nocy.
Na Koymie pachnie tylko grska dzika ra rubinowe kwiaty. Nie pachnie ani rowa, z gruba ciosana konwalia, ani wielkie jak pi fioki, ani anemiczny jaowiec, ani wiecznozielona kosodrzewina. I tylko modrzew przypomina lasy swoim niewyranym terpentynowym zapachem. Z pocztku wydaje si, e to zapach rozkadu, zapach trupw. Ale kto si bliej przypatrzy, wcignie gbiej ten zapach, zrozumie, e jest to zapach ycia, zapach oporu, stawianego Pnocy, zapach zwycistwa.
Poza tym trupy na Koymie nie pachn, s zbyt wycieczone, wykrwawione, a zreszt pochowane w wiecznej zmarzlinie.
Nie, modrzew to drzewo nie dla romansw. Nie da si o nim piewa, kleci piosenek. Sowo ma tutaj inn gbi, inna to warstwa ludzkich uczu.
Czowiek nadaje poczt lotnicz koymsk gazk: chcia o sobie przypomnie. Pami nie o nim, ale o tamtym milionie pomordowanych, zamczonych winiw, zoonych do bratnich grobw na Pnoc od Magadanu.
Pomc innym, aby pamitali, odj wasnej duszy to cikie brzemi: kiedy si co takiego widziao, trzeba mstwa, by o tym nie opowiedzie, nie pamita. w czowiek z on adoptowa dziewczynk dziewczynk-winiark po matce zmarej w szpitalu eby cho we wasnym, osobistym wymiarze wzi na siebie czstk powinnoci, speni jaki osobisty obowizek.
Pomc towarzyszom tamtym, ktrzy pozostali przy yciu po obozach koncentracyjnych Dalekiej Pnocy...
Posa t szorstk, gitk gazk do Moskwy.
Czowiek w nadajc gazk na poczcie nie zrozumia, nie wiedzia, nie przewidywa, e gazk kto w Moskwie przywrci do ycia, e wskrzeszona zapachnie Koym, zakwitnie na moskiewskiej ulicy , e modrzew dowiedzie swej siy, swej niemiertelnoci.
Szeset lat ycia modrzewia to w praktyce niemiertelno czowieka.
To, e ludzie Moskwy bd dotyka rkoma tej chropowatej niewymylnej szorstkiej gazki, bd patrze na jej olepiajco zielone igliwie jej odrodzenie, zmartwychwstanie bd wdycha jej zapach nie jako pami przeszoci, lecz jak ycie ywe.

Tumaczy Adam Pomorski.
Wstawi gdzie, gdzie znalazem Rafa oziski

A w drodze na Rawki spotkaem takiego jednego "luda" (?)...a w Woosatem drugiego...
Doczam zdjcie piknego jelenia.
Spotkaem go w czasach kiedy wiat by jeszcze czarno-biay.(jak wida)
Po kilku latach prbowaem go ponownie odnale, niestety bez skutku.
A moe kto natkn si na niego nad brzegiem Wetlinki jak podnoszc eb ostronie obserwuje otoczenie.
Henek prosz bd realist. W ostatnich latach przeprowadzono redukcj pogowia jeleni. W kilku nadlenictwach powystrzelano po kilkaset szt. Dodaj to tego powszechne tu kusownictwo i nielegalne polowania= kusownictwo w pasie granicznym ze strony Ukraicw. Wychodzi na to , e to jest cud i jaki jele u nas yje. Wilki te co musz je. Pikne byki to mona podziwia na fotografi.
Jele faktycznie cudny..... ;))))
To wg mnie najpikniejsze zdjcie jakie tu do tej pory widziaam.
Cytuj:

„Dziadek nauczy kocha wnuka drzewa…
Na przykad dby. Lene przybieraj ksztat wysmuky, drc sobie w gstwinie towarzyszy wasn dziur do nieba. Pie ich jest prosty i gadki, ukochany przez tych, ktrzy buduj okrty i witynie. Inne dby rosnce na wolnych przestrzeniach, grube, kuliste, rozparte wszerz, bo im nie przeszkadza nikt, i zmuszane do tego przez ludzi, ktrzy ami szczyty olbrzymw, czynic z nich parasole dajce bogosawiony cie. Takie dby sadzono na kach pamitajc, e owce le znosz upay przed strzy. Zwano je dbami pasterskimi, a ich pisana tradycja sigaa czasw Wergiliusza, ktry przekazywa rzymskie obyczaje pasterskie osadnikom imperium: „Podczas upay szukaj cienistej doliny. Niech Jowiszowy db o prastarym pniu rozpociera tam swe potne konary.” Dby od wiekw Jowiszowi powicano i w szumie ich listowia staroytni syszeli glos ojca bogw……….
Wrogie naturze redniowiecze upatrywao w dbach symbol mierci – widok dbu zowryl, nazywano go drzewem „smutnym i ciemnym”. Takie tragiczne, strzaskane piorunem drzewo, w stylu, w jakim uwielbiali je przedstawia malarze baroku na obrazach z ycia pasterzy i pasterek, gdzie stanowio pospny akcent agodzcy nadmiar sielskoci…….
Dwrkami krla byy lipy rosnce wok zabudowa dworskich. Drzewa te uchodziy w wiecie antycznym za symbole mioci – powicano je Wezerze. Wedug starogreckiej legendy Jowisz zamieni w lip pikn crk Okeanosa, Filir, karzc j tak za miosne grzechy z Saturnem, ktrych owocem sta si centaur Cheiron, pierwszy nauczyciel sztuki lekarskiej. Imi Filira po grecku oznaczao lip. Odtd lipy i wszystkie wykonane z nich przedmioty kojarzono z mioci. Na perfumowanych wstgach z lipowego yka staroytni pisali listy do kochanek. W alegorycznych sztychach renesansu zakazana mio prowadzia swe ofiary na lipowym arkanie. Lipy sadzono ku pamici zarczyn i lubw, std rozmnoyy si wok ludzkich domostw. Symbolizoway mio cielesn, ktra jest tak wana…..
Rwn atencj darzy srebrne topole, symbol dobroczynnej siy sprzyjajcej wielkim pracom i zwyciskim walkom, drzewa Herkulesa, ktry w tradycjantycznej wystpuje zawsze w wiecu z lici topoli. W nich take byo ziarno miosnego szalestwa, odkd Wenus towarzyszca Adonisowi na owach rzeka: „Czuj si zmczona, nie jest to odpowiednie dla mnie zajcie. Patrz jak topola yczliwie roztacza swj pieszczotliwy cie, a trawnik pod ni ofiaruje nam oe…” Drenie lici tego drzewa tumaczono jako niepokj mijajcego czasu, a w tym, e z jednej strony byy one srebrne a z drugiej za zielone, dostrzegano przemienno nocy i dnia. Staroytni mieli na ten temat inne zdanie: wedug Serviusa licie topoli zbielay po jednej stronie od potu, ktry zrasza czoo pracujcego Herkulesa……
Dlatego przenis sw mio na jesiony, szczliwy, e dziadek mianowa go „oberstranikiem jesionw”. W wiecie antycznym jesion by drzewem Marsa, wyrabiano ze najlepsze oszczepy, posgi, gdy brakowao marmuru, krzye do przybijania jecw, a podczas ceremonii militarnych militarnych ognisko boga wojny rzucano jesionowe kody.(…) Nadto strzee ono od zych duchw, nocnych upiorw i diabw pod postaci wzy, ktre, jak podaje Pliniusz, unikaj cienia jesionu. Cie drzewa by spraw zasadnicz; z tej przyczyny doktor Kamyk nie tolerowa w pobliu domu drzew iglastych – ich cienie uchodziy za szkodliwe. Wyjtkiem by tu wierk, symbol cnoty dobroci i dobrego maestwa (…)
W przeciwiestwie do jode i sosen – nie budziy zastrzee wizy i buki, bdce drzewami dobroczynnymi dla domw, podobnie jak jesiony dla drg (…) Trzeba je sadzi na pierwszym zakrcie od domu, gdzie duchy posz konie i wywracaj powozy, a take w miejscach, z ktrymi zwizane s wspomnienia zbrodni, bo upiory chtnie tam igraj, gdy nie ma jesionw, tumaczy Kamyk wnukowi…...”

Pozdrawiam PF
ps
Pozwolilem sobie ........ niezbyt na temat bieszczadzkich lasw i ich.... zacytowac mego ulubionego autora . Wiem niezbyt w temacie ...........wyej te nie zawsze :)

......W Rzepniku. k. Pietruszej Woli tu przy cerkwi ronie stary db, ktry wyglda jak wystrj pogaskiej wityni. Koniecznie! ;) "Skarby podkarpackich lasw"
Zgodnie z "umow " pojechaem ..., sfotografowaem i zamieszczam ...
brzoza na wierzbie - nic nadzwyczajnego , ale db Jagielonn i cerkiew koo niego to co innego ..Gryf masz racje wewntrz db wyglda jak "osmolona jaskinia pogaskiej swityni...a moe dlatego nastepne bardziej wspczesne witynie budowano przy dbach .

Czoem!
Z ostatnich moich ostatnich relacji, pewnie domylacie si, e co raz wiksz uwag powicam drzewom, dziwnym ksztatom na korze itp. Czy kto wie z czego to wynika, te wybrzuszenia na bukach, czarne fragmenty kory.... Pokazuj zupenie odjechany przypadek! Moim zdaniem dzieo natury, kolejny cud.... znalazem "kolesia" w jasny dzie, ale bdzc noc we mgle i natkn si na takiego to musi by nieza przygoda....
Moe macie sfotografowane inne takie nietypowe ksztaty, a moe sam z moj dziwnoci wyznaczam sobie kolejne granice dziwnoci.....
Troszk nam dyskusja odjechaa, te cuda natury, jak je zwiecie, to wady materiau genetycznego (nasion), z ktrych owe drzewka wyrosy... ;-) .Ale niewtpliwie wraenia sa ... :smile:

te cuda natury, jak je zwiecie, to wady materiau genetycznego (nasion), z ktrych owe drzewka wyrosy... nie cakiem, bo na rozwj kadej roliny wpyw ma nie tylko materia genetyczny, lecz caa masa czynnikw zewntrznych tj. choroby, wilgotno, nasonecznienie, gleby, wiatr,(itd)... i czowiek!
Wracam do pierwszego postu, a skd si bierze takie co...
http://forum.bieszczady.info.pl/atta...3&d=1163254019
no i dlaczego, wtpi aby leniczy przypali sadzonk, albo wiatr.... Jak powstaj takie dziwa?

wtpi aby leniczy przypali sadzonk, albo wiatr.... Jak powstaj takie dziwa? moliwe e zostaa zostaa "utrafiona" piorunem i ulega czciowemu spaleniu, jednake uszkodzenia byy na tyle mae e drzewo mogo si nadal rozwija
A wszystkie te czynniki wpywaj na geny naszych drzewekkkk ;-))
wracajc do tematu: mam tu zdjcie na ktrym przypadkowo uchwyciem epetyn Biesa:twisted:

wracajc do tematu: mam tu zdjcie na ktrym przypadkowo uchwyciem epetyn Biesa:twisted: zdjcie znakomite,pozdrawiam:-o
a moe to kuzyn tego mojego.... jest ich tam wicej?

wracajc do tematu: mam tu zdjcie na ktrym przypadkowo uchwyciem epetyn Biesa:twisted: wracajc :twisted: do tematu - huby atakuj tylko chore drzewa ;-)

a moe to kuzyn tego mojego.... jest ich tam wicej? oczywicie, e tak - wystarczy porozglda si dookoa i z pewnoci zawsze zobaczy si jakie drzewo ktre upodabnia si do rnych niesamowitych istot
A to... pupa przy jednym z bardziej popularnych szlakow, ktos wie gdzie?
Jaro - czy to zejcie z Caryskiej do Berehw ?

Jaro - czy to zejcie z Caryskiej do Berehw ? To nie ten szlak.
Jaro, zapomniaes doda, e jest to pupa (d...) goryla lub szympansa :mrgreen:
Hej:)
Jako pomijaem ten wtek przegldajc Forum. Bij si w pier wt... Barnabo...to jest rana - moliwe, e od pioruna, ale moe te by zwykym otarciem powstaym, gdy zrywane obok drzewo zahaczyo o pie tego na zdjciu. Trzeci przyczyn moga by zgorzel soneczna.Czwart tzw. pyty mrozowe. Myl, e nawet to drugie wytumaczenie jest najpewniejsze. Rana nie zdoaa si zablini na caej powierzchni, wkroczyy grzyby i inne tam mikroby i efekt gotowy. Te czarne twory wok rany przypominaj zrakowacenia kory wywoane bd jakim grzybem bd wirusami. Najczciej atakuje buka grzybol o piknej nazwie Nectria ditissima lub jego brat Nectria coccinea. Ponadto czsto wida biae kaczki na pniach - malekie biae skupiska gsto obsiewajce cae pnie - to czerwiec bukowiec, taki may sscy owadzik z rzdu pluskwiakw.

To nie ten szlak. Jaro - to jest szlak na Szeroki W.?

Jaro - to jest szlak na Szeroki W.? Rowniez nie, dla podpowiedzi to szlak lezacy pomiedzy waszymi odpowiedziami :)
-zejcie z Caryskiej do Berehw
-szlak na Szeroki W.

Doczam zdjcie piknego jelenia.
Spotkaem go w czasach kiedy wiat by jeszcze czarno-biay.(jak wida)
Po kilku latach prbowaem go ponownie odnale, niestety bez skutku.
A moe kto natkn si na niego nad brzegiem Wetlinki jak podnoszc eb ostronie obserwuje otoczenie.
W kolorowym wiecie jele (niektrzy powiadaj, e to o) radzi sobie cakiem niele, a otoczenie obserwuje ostronie, gdy po ssiedzku zwisa gow w d "obcy" i nie wiadomo co mu do ba strzeli. Jakby tego byo mao to pobliskim lasem pomyka z rozwian grzyw tajemniczy gowong o nieznanych zapatrywaniach kulinarnych.
Pozdrwka - Bazyl
Bazyl!
Cu tu duo mwi, jestem pod wraeniem. Nie do e zdjcia cudne, to jeszcze opis super.

W kolorowym wiecie jele (niektrzy powiadaj, e to o) radzi sobie cakiem niele, a otoczenie obserwuje ostronie, gdy po ssiedzku zwisa gow w d "obcy" i nie wiadomo co mu do ba strzeli. Jakby tego byo mao to pobliskim lasem pomyka z rozwian grzyw tajemniczy gowong o nieznanych zapatrywaniach kulinarnych.
Pozdrwka - Bazyl
O e ty... Takie cos obaczy nagle w nocy,w bysku latarki - zawa pewny :)
drzewo na zejsciu z bukowego berda do widelek

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/...661019bb6.html

w gorcach - gdzies kolo stawienca

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/...deb65fe1a.html

okolice starej hanczy-suwalskie

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/...3e2e15a43.html
Te to z okcia,tak samo pokrcone jak on...
A to nadaje si na osobliwo ?
Nieza facjata, hehe.

Pewnie to jeden z tych biesw

Doczam zdjcie piknego jelenia.
Spotkaem go w czasach kiedy wiat by jeszcze czarno-
I too , tylko ju kolorowy ,jelonek z dnia dzisiejszego.
[img=http://img104.imageshack.us/img104/61/preczzpartihg2.th.jpg]
Precz Z Parti! :mrgreen:
JEAN GIONO:
‼Czowiek, ktry sadzi drzewa”

Tum. Adam apott.
Charakter ludzki kryje niekiedy wyjtkowe wartoci i, w sprzyjajcych okolicznociach, mona zaobserwowa ich dziaanie w bardzo dugim okresie czasu. Jeli dziaania te pozbawione s egoizmu, a idea ktra nimi kieruje jest pena niewyobraalnego dobra, nie domaga si adnego zadouczynienia, a przede wszystkim, jeli dziaania te pozostawiaj wiatu trwae lady, wtedy bez wtpienia mamy do czynienia z niezapomnianym charakterem.
Jakie czterdzieci lat temu wybraem si na dug wdrwk na wzgrza, w okolice cakowicie nieznane turystom, gdzie Alpy wkraczaj do Prowansji.
Region ten jest ograniczony od poudniowego-wschodu i poudnia rodkowym biegiem Durance, midzy Sisteron a Mirabeau; od pnocy grnym biegiem Drôme, od jej rde do to Die; od zachodu rwninami hrabstwa Venaissin i podnem Mont Ventoux. Obejmuje ca pnocn cz departamentu Basses-Alpes, poudniow Drôme i ma enklaw Vaucluse.
W czasie, gdy podjem m podr przez te pustynne okolice, byy to jaowe i monotonne ziemie na wysokoci 1200 do 1300 metrw. Nie roso tam nic oprcz dzikiej lawendy.
Wdrowaem przez najdziksze partie tego regionu i po trzech dniach marszu znalazem si w kompletnym pustkowiu. Rozbiem obz w ssiedztwie ruin porzuconej wioski. Poprzedniego dnia zuyem resztki mej wody, wic musiaem jej poszuka. Mimo, e zrujnowane, domy cinite razem, przypominay stare gniazdo os i przywodziy mi myl, e musi tam by rdo lub studnia. Byo tam rzeczywicie rdo, ale wyschnite. Pi czy sze domostw bez dachw, zniszczonych przez soce i wiatr, i maa kaplica z walc si dzwonnic, sprawiay wraenie normalnej wioski, ale wszelkie ycie zniko.
By pikny, czerwcowy, soneczny dzie, ale w tej opustoszaej okolicy, wysoko pod niebem wiatr d, wiszczc z nieznon brutalnoci. Jego pomruki w szkieletach domw przypominay warczenie dzikiej bestii, ktrej przerwano posiek.
Musiaem przenie swj obz. Po piciu godzinach marszu nie znalazem wody i nic nie wskazywao na to, e j znajd. Wok zeschnita ziemia i zdrewniae, suche chaszcze. W pewnym momencie w oddali zauwayem ciemn sylwetk, wic z nadziej skierowaem si w tym kierunku. By to pasterz, otoczony stadem zoonym z okoo 30 owiec, spoczywajcych na spieczonej ziemi.
Da mi si napi ze swego bukaka, a potem zaprowadzi mnie do swej zagrody, Wyciga sw wod – znakomit – z naturalnej, bardzo gbokiej dziury, nad ktr zainstalowa prymitywny koowrt.
Czowiek ten niewiele mwi, co bywa normalne wrd samotnikw. By zarazem pewny siebie i peen ufnoci, co byo godne uwagi na tej ziemi odartej ze wszystkiego. Nie mieszka w szopie, lecz w domku z kamienia, ktrego wygld wiadczy o tym, e wasnymi rkami odbudowa go z ruin, jakie zasta po przybyciu. Dach by solidny i szczelny. Wiatr uderza o dachwki, haasujc jak morze miotajce fale na brzeg.
Gospodarstwo byo utrzymane w porzdku, naczynia pomyte, podoga zamieciona, strzelba przesmarowana, na ogniu gotowaa si zupa. Zauwayem te, e by wieo ogolony, wszystkie guziki mia solidnie przyszyte, a rzeczy pocerowane starannie, aby nie byo wida at.
Podzieli si ze mn swoj zup, a gdy potem poczstowaem go tytoniem, powiedzia e nie pali. Jego pies by tak samo cichy jak on, przyjazny, ale niepaszczcy si.
Szybko uzgodnilimy, e spdz tu noc, bo najblisza wioska leaa w odlegoci ponad ptora dnia marszu. Ponadto, znaem doskonale charakter nielicznych wiosek w tej okolicy. Jest ich cztery, czy pi rozrzuconych daleko od siebie na zboczach wzgrz, z biaymi dbami na skraju drg wyjedonych przez wozy. Mieszkaj w nich drwale, wypalajcy wgiel drzewny. S to miejsca, gdzie panuje bieda. Rodziny, stoczone w maych chatkach, surowy klimat, zarwno zim, jak i latem, cige, samolubne spory ze wszystkimi. Bezsensowne sprzeczki przekraczaj granice rozsdku, podsycane cigymi mylami i obawami przed ucieczk stamtd. Mczyni wywo wgiel drzewny do miast, a potem wracaj. Najsolidniejsze charaktery rysuj si pod cigym prysznicem szkockiej. Kobiety ogarnia gorycz. Wszdzie panuje walka – od sprzeday wgla po miejsce w kocielnych awkach. Cnoty walcz ze sob, wystpki walcz ze sob, trwa rwnie nieustanna walka cnot z wystpkami. Na domiar zego nieprzerwany wiatr szarpie nerwy. Szerz si samobjstwa, przypadki obdu, czsto miertelne.
Pasterz, ktry nie pali, wycign torb i wysypa na st stos odzi. Zacz je oglda i z wielk uwag oddziela dobre od zepsutych. Ja paliem fajk. Zaoferowaem mu pomoc, ale stwierdzi, e to jego robota. Widzc, z jakim zaciciem to robi, nie nalegaem. To bya caa nasza rozmowa. Gdy nazbiera niema kupk dobrych odzi, zacz je liczy po dziesi. W tym czasie odrzuci kolejn cz najmniejszych sztuk i takich, w ktrych w trakcie ponownego badania odkry najdrobniejsze rysy. Skoczy gdy leaa przed nim setka doskonaych odzi – wtedy poszlimy spa.
Towarzystwo tego czowieka dawao mi poczucie spokoju. Nastpnego dnia rano spytaem, czy mog z nim zosta jeszcze jeden dzie. Uwaa to za cakiem naturalne. Lub raczej sprawia wraenie, e nic nie jest w stanie zakci jego spokoju. Odpoczynek nie by mi potrzebny, ale byem zaintrygowany i chciaem wicej dowiedzie si o tym czowieku. Wypuci swoje stado z zagrody i wyprowadzi na pastwisko. Przed wyjciem namoczy w wodzie woreczek z odziami, tak uwanie przebranymi i policzonymi.
Zwrciem uwag, e zamiast laski wzi z sob elazny prt gruboci palca, na ptora metra dugi. Wyruszyem na spacer tras rwnolega do jego drogi. Pastwisko leao na dnie maej dolinki. Zostawi stado pod opiek psa i zacz si wspina si w moim kierunku. Obawiaem si, e nadchodzi, aby mnie zbeszta za nadmiern ciekawo, ale tdy prowadzia jego marszruta, nawet zachci mnie do wsplnego marszu, o ile nie mam nic lepszego do roboty. Wspina si jeszcze jakie dwiecie metrw w gr zbocza.
Po dojciu na miejsce rozejrza si i zacz uderza w ziemi elaznym prtem. Tym sposobem wykopa dziur, w ktr woy od, a nastpnie j zasypa. Sia dby. Spytaem, czy to jego ziemia. Odpowiedzia, e nie wie, czyja to ziemia. Nie wiedzia. Przypuszcza, e to ziemia komunalna, lub kogo, kto o ni nie dba. Sam nie troszczy si o to, kto jest wacicielem. Podobnie, z wielka uwag, zasadzi swoje sto odzi.
Po obiedzie zacz znowu przebiera odzie. Musiaem nalega z pytaniami, aby uzyska odpowied. Od trzech lat sadzi drzewa w ten sposb. Wysia sto tysicy sztuk. Z tego dwadziecia tysicy wykiekowao. Liczy si z utrat poowy z nich – zjedzonych przez gryzonie i wszystko inne, co jest nieprzewidywalne w planach opatrznoci. Tak wic zostaje dziesi tysicy dbw w miejscu, gdzie przedtem nic nie roso.
W tym momencie zaczem si zastanawia, w jakim jest wieku. Wyglda na ponad pidziesit lat. Powiedzia, e ma pidziesit pi. Nazywa si Elzéard Bouffier. Mia kiedy gospodarstwo na rwninach, gdzie spdzi wikszo ycia. Straci swego jedynego syna, a potem on. Przenis si wic na odludzie, gdzie czerpa przyjemno ze spokojnego ycia ze stadem owiec i psem. Zaobserwowa, e okolica zamiera w zwizku z brakiem drzew. Nie majc nic lepszego do roboty postanowi znale lekarstwo na t sytuacj.
Prowadzc, tak jak ja w tym czasie, samotnicze ycie, pomimo modoci, wiedziaem jak delikatnie naley postpowa z samotnikami. Ale popeniem bd. Moja modo wymuszaa wizje przyszoci, w poszukiwaniu szczcia. Powiedziaem mu, e za trzydzieci lat te dziesi tysicy drzew bdzie wyglda wspaniale. Odpowiedzia prosto, e jeli Bg da mu doy, w cigu trzydziestu lat posadzi tyle drzew, e te bd jak kropla wody w oceanie.
Zacz te zajmowa si rozmnaaniem bukw i mia w ssiedztwie domu szkk siewek buczyny wyhodowanych z orzeszkw. Chronione od owiec parkanem rosy znakomicie. Powiedzia, e myla rwnie o brzozach w gbi dolin, gdzie woda ley par metrw pod powierzchni ziemi.
Nastpnego dnia si rozstalimy.
Po roku nadesza I wojna, w ktrej walczyem przez pi lat. onierz piechoty nie ma czasu myle o drzewach. Mwic prawd, caa ta sprawa nie wywara na mnie wraenia. Uwaaem, e to rodzaj hobby, jak zbieranie znaczkw, i cakiem o tym zapomniaem.
Po zakoczeniu wojny postanowiem odetchn wieym powietrzem. Bez uprzedniego planu, ponownie wszedem na szlak wiodcy przez te pustynne okolice.
Okolica si nie zmienia. Tym niemniej, za martw wiosk zauwayem w oddali rodzaj szarej mgy pokrywajcej wzgrza jak dywan. Nawet poprzedniego dnia mylaem o pasterzu, ktry sadzi drzewa. « Dziesi tysicy dbw, mylaem sobie, musi zajmowa sporo miejsca. »
Zbyt czsto spotykaem si ze mierci w cigu tych piciu lat, aby nie mc wyobrazi sobie mierci Elézearda Bouffier’a, zwaszcza gdy czowiek ma dwadziecia lat i myli o pidziesiciolatku, jak o starym dziwaku, ktremu nie pozostaje nic innego, jak umrze. Ale on nie umar. W rzeczywistoci by bardzo wawy. Zmieni tylko zajcie. Teraz mia zaledwie cztery owce i setk uli. Pozby si owiec, bo niszczyy jego upraw drzew. Powiedzia mi (co mogem naocznie stwierdzi), e wojna nie zakcia jego ycia. W dalszym cigu nieprzerwanie sadzi drzewa.
Dby wysiane w 1910 miay teraz 10 lat i byy wysze ode mnie i od niego. Widok sprawia wraenie. Zamilkem, a e on te si nie odzywa, cay dzie spdzilimy w milczeniu, spacerujc po lesie. Podzielony na trzy czci, mia jedenacie kilometrw dugoci i trzy szerokoci w najszerszym miejscu. Kiedy uwiadomiem sobie, e wszystko to wyroso dziki rkom i woli tego samotnego czowieka – bez adnych maszyn – dotaro do mnie, e ludzie mog dorwna Bogu w dziedzinach innych ni niszczenie.
Zrealizowa swj kolejny pomys i buki, ktre sigay mi do ramion, rozesane jak okiem sign, byy tego dowodem. Dby byy wyronite i grube, przeszy wiek, kiedy mogy sta si ofiarami zwierzt, czy innych zdarze. Teraz aby zniszczy jego prac trzeba by zaprzc huragan. Pokaza mi zagajniki brzozowe, ktre posadzi w 1915, gdy ja walczyem pod Verdun. Sadzi je w dnach dolin, gdzie zgodnie z jego przewidywaniami, woda bya pytko pod ziemi. Byy one delikatne jak mode dziewczta i rozwijay si znakomicie.
Wszystko to spowodowao rodzaj reakcji acuchowej. On nie dba o to i uparcie kontynuowa swoje proste zajcia. Ale wracajc do wsi, zobaczyem wod pync strumykami tam, gdzie, jak sign pamici, zawsze byo sucho. Bya to najbardziej uderzajca zmiana, jak mi pokaza. Strumienie te niosy wod w dawnych, antycznych czasach. Z pewnoci ze wioski, o ktrych wspominaem, zbudowano na miejscu prastarych wsi galijskich, po ktrych pozostay jeszcze lady. Archeolodzy podczas wykopalisk znaleli tam haczyki na ryby w miejscach, gdzie w bardziej wspczesnych czasach niezbdne byy cysterny, aby mie troch wody.
Wiatr rwnie dopomaga, rozsiewajc nasiona. Gdy woda pojawia si ponownie, powrciy te wierzby, krzaki, ki, kwiaty i ch do ycia.
Zmiany nastpoway jednak tak wolno, e uznano je za naturalne i nie budziy zdziwienia. Myliwi wspinajcy si na wzgrza w pogoni za zajcami, czy dzikami, widzieli wyrastajce drzewka, ale uwaali to za naturalne. Dlatego nikt nie pomyla o pracy tego czowieka. Gdyby go podejrzewali, zapewne udaremniliby jego plany. On sam te nie pomyla: Kto spord wieniakw, czy zarzdcw mgby przypuszcza, e ktokolwiek moe z takim uporem kontynuowa tak wspaniay akt stworzenia?
Poczynajc od 1920 corocznie skadaem wizyt Elzéardowi Bouffier’owi. Nigdy nie widziaem go zaamanego lub wtpicego, i tylko sam Bg mgby powiedzie, czy bya w tym Jego rka! Nie mwiem nic o jego rozczarowaniach, ale mona sobie atwo wyobrazi, e przy takich dziaaniach trzeba byo walczy z niepowodzeniami, e aby zapewni swej pasji zwycistwo naleao pokona rozpacz. Jednego roku wysia on tysice klonw. Wszystkie zmarniay. Nastpnego roku da sobie spokj z klonami i wrci do bukw, ktre radziy sobie nawet lepiej ni dby.
Aby mie pojcie o jego wyjtkowym charakterze, naley pamita, e pracowa w cakowitej samotnoci, tak ogromnej, e pod koniec ycia odwyk od mowy – albo po prostu nie widzia adnej potrzeby jej uywania.
W 1933 odwiedzi go zadziwiony lenik. Urzdnik ten zakaza mu pali ogniska na dworze, z obawy przed zagroeniem dla tego naturalnego lasu. By to pierwszy przypadek, gdy kto powiedzia mu naiwnie, o panujcym powszechne przekonaniu, e las wyrs cakowicie samoistnie. W tym czasie zamierza on sadzi buki w miejscu odlegym dwanacie kilometrw od swego domu. Aby unikn cigych wdrwek tam i z powrotem, a mia ju wtedy 75 lat, postanowi zbudowa szaas z kamienia w tamtej okolicy. Zrobi to nastpnego roku.
W 1935 przybya na miejsce delegacja administracyjna, aby zbada ten « naturalny las ». Byy wane osoby z lenictwa, deputowany i paru technikw. Powiedziano wiele zbdnych sw. Zdecydowano co zrobi, ale na szczcie nie zrobiono nic, z wyjtkiem jednej uytecznej rzeczy – wzito las pod ochron prawn pastwa i zakazano wypalania w nim wgla drzewnego. Byo wrcz niemoliwe nie podda si urokowi tych modych drzew w penym rozkwicie. A las wywar oszoamiajce wraenie nawet na deputowanym.
W zarzdzie lenictwa miaem koleg, ktry by czonkiem owej delegacji. Zdradziem mu tajemnic pasterza. Ktrego dnia w nastpnym tygodniu wybralimy si razem na spotkanie z Elzéardem Bouffier. Znalelimy go przy pracy dwadziecia kilometrw od miejsca, gdzie miaa miejsce inspekcja.
Zrozumia wag rzeczy i postanowi zachowa milczenie. Zjedlimy wsplnie w trjk przeksk z jajek, ktre wziem ze sob, a potem wdrowalimy w milczeniu par godzin podziwiajc krajobrazy.
Zbocza wzgrz, ktrymi wdrowalimy porastay szecio, siedmiometrowe drzewa. Pamitam, jak wygldaa ta okolica w 1913 – pustynia... Spokojne i nieustanne zajcie, czyste grskie powietrze, a szczeglnie pokj ducha trzymay tego starca w dobrym zdrowiu. By on atlet Boga. Zastanawiaem si, ile hektarw obsadzi do tego czasu drzewami.
Przed rozstaniem mj kolega uczyni sugesti dotyczc gatunkw drzew, dla ktrych tereny te wydaway si wrcz stworzone, ale nie upiera si przy swoim. « Poniewa », powiedzia mi potem, « ten facet zna si na tych sprawach znacznie lepiej ode mnie ». Myl ta zaprztaa jego uwag, bo po kolejnej godzinie doda: « On wie o tych sprawach wicej ni ktokolwiek – i znalaz dobry sposb, by by szczliwym! »
Dziki wysikom mego kolegi chroniony by las, jak rwnie szczcie starca. Zatrudni trzech lenikw do jego ochrony i wpyn na nich tak, e byli nieczuli na liczne dzbany wina, ktre drwale oferowali im jako apwk za wyrb.
Nie istniay dla lasu adne powane zagroenia, poza wojn w 1939. Samochody byy wtedy napdzane alkoholem drzewnym i nigdy nie byo do drewna. Zaczto wycina dby z 1910, ale drzewa te rosy tak daleko od przejezdnych drg, e cae przedsiwzicie okazao si finansowo nieopacalne i wkrtce zostao zaniechane. Pasterz nic o tym nie wiedzia. Przebywa 30 kilometrw dalej, spokojnie kontynuujc swoj prac, nie niepokojony przez wojn, podobnie jak to byo w 1914.
Ostatni raz widziaem Elzéarda Bouffier w czerwcu 1945. Mia wtedy osiemdziesit siedem lat. Jeszcze raz wybraem si szlakiem przez pustkowia, aby stwierdzi, e mimo jatek, jakie wojna pozostawia w caym kraju, pomidzy dolin Durance, a wzgrzami zacz kursowa autobus. Podrujc tym wzgldnie szybkim rodkiem lokomocji stwierdziem, e nie potrafi rozpozna okolic, znanych z mych wczeniejszych wizyt. Zdawao mi si, e droga doprowadzia mnie w cakiem nowe miejsca. Spytaem o nazw wsi, aby upewni si, e jestem w tej samej okolicy, niegdy tak zrujnowanej i spustoszonej. Autobus dowiz mnie do Vergons. W 1913, w wiosce zoonej z dziesiciu, czy dwunastu chat yo trzech mieszkacw. Mieszkali w dziczy, nienawidzili si nawzajem i utrzymywali si z polowania – fizycznie i umysowo przypominali ludzi prehistorycznych. Pokrzywy pochony opuszczone domostwa w ich ssiedztwie. Ich ycie nie dawao nadziei na popraw, bya to egzystencja w oczekiwaniu mierci – warunki, jakie raczej nie rozwijaj cnt.
Wszystko to si zmienio, nawet powietrze. Zamiast suchych, brutalnych poryww wiatru, ktre witay mnie dawno temu, poczuem agodn bryz niosc sodkie zapachy. Usyszaem dochodzcy z gry dwik zbliony do szmeru pyncej wody – by to szum wiatru wrd drzew. I najbardziej dziwne – usyszaem rzeczywisty dwik wody wpywajcej do sadzawki. Spostrzegem, e zbudowali oni fontann, ktra wypeniaa woda, i co najbardziej mnie zdumiao, ze obok zasadzili drzewko cytrynowe, ktre musiao mie co najmniej cztery lata – niezaprzeczalny symbol zmartwychwstania.
Poza tym, Vergons wykazywao objawy robt, dla ktrych nadzieja jest konieczna – nadzieja musiaa wic tam powrci. Oczycili ruiny, rozebrali walce si mury i odbudowali pi domw. Wioska liczya teraz dwudziestu omiu mieszkacw, w tym cztery nowe rodziny. Nowe domy, wieo otynkowane, otaczay ogrdki, w ktrych ssiadoway ze sob warzywa i kwiaty, kapusta i krzewy r, pory i lwie paszcze, selery i zawilce. Byo to teraz miejsce, w ktrym kady z chci by zamieszka.
Stamtd ruszyem dalej pieszo. Wojna, z ktrej ledwie wyszlimy, nie pozwolia yciu zanikn cakowicie, i azarz wyszed z grobu. Na niszych stokach gr zobaczyem poletka jczmienia i ryu, na dnie wskich dolin zieleniy si ki.
Zaledwie osiem lat dzieli nas od czasw, gdy caa okolica wok rozkwita. Na miejscu ruin z 1913 s teraz dobrze utrzymane gospodarstwa, znak szczliwego i dostatniego ycia. Stare rda, karmione deszczem i niegiem, zatrzymywanymi przez lasy, zaczy ponownie pyn. Strumyki zostay skanalizowane. Obok kadego domu, wrd kp drzew, szemrz fontanny otoczone wok dywanem mity. Pomau wioska ulegaa przemianie. Ludzie przybywaj z nizin, gdzie ziemia jest w cenie, przynoszc modo, poruszenie i ducha przygody. Wdrujc drogami spotkasz mczyzn i kobiety cieszcych si zdrowiem, chopcw i dziewczta znajce miech, przywracajcych uroki festiwali ludowych. Liczc dawnych mieszkacw i nowoprzybyych, ponad dziesi tysicy ludzi zawdzicza swe szczcie Elzéardowi Bouffier.
Gdy pomyl, e samotny czowiek, w oparciu o wasne siy fizyczne i duchowe, by w stanie przeksztaci pustynie w krain Kanaan, uwiadamiam sobie, e pomijajc wszystko, czowiek jest istot godna podziwu. A kiedy wezm pod uwag stao, si ducha i niesamolubne powicenie, ktre byy niezbdne do dokonania tych zmian, jestem peen bezgranicznego podziwu dla tego starego, prostego wieniaka, ktry wiedzia jak wykona prac godn Boga.
Elzéard Bouffier zmar w pokoju w roku 1947 w przytuku w Banon.
__________________________________________________ ___________________________
Nowel t Jean Gino napisa w okolicy roku 1953, ale nie jest ona zbyt szeroko znana we Francji. Z drugiej strony, przetumaczona na trzynacie jzykw, rozpowszechnia si po caym wiecie i wzbudzia znaczne zainteresowanie osob Elzéarda Bouffier’a i lasami Vergons, co przyczynio si do ponownego odkrycia tekstu. Cho czowiek, ktry sadzi dby jest tworem wyobrani autora, rzeczywicie w regionie tym wystpi znaczny wzrost odnowy zalesienia, zwaszcza po 1880. Sto tysicy hektarw zostao zalesione przed pierwsz wojn wiatow, gwnie sosn czarn i modrzewiem europejskim, tworzc dzi wspaniae lasy, ktre zmieniy zarwno krajobraz, jak i gospodark wodn.
Poniej zamieszczamy list dotyczcy opowiadania, napisany przez Giono do pana Valdeyrona, szefa Zarzdu Wd i Lasw w Digne, w roku 1957 :

Szanowny Panie,
Przykro, e pana rozczaruj, ale Elzéard Bouffier jest tworem wyobrani. Celem bya mio do drzew, a raczej rozbudzenie zamiowania do sadzenia drzew (co od zawsze byo jedn z mych najgbszych pasji). Sdzc po wynikach, cel zosta osignity przy uyciu wyimaginowanej postaci. Tekst, ktry przeczyta Pan w Trees and Life, zosta przetumaczony na duski, fiski, szwedzki, norweski, angielski, niemiecki, rosyjski, czeski, wgierski, hiszpaski, woski, jidysz i polski. Zrzekem si praw za te wszystkie tumaczenia. Pewien Amerykanin spotka si ze mn ostatnio, w celu uzyskania zgody na druk i bezpatn dystrybucj w Ameryce 100 000 egzemplarzy (na co oczywicie przystaem). Uniwersytet w Zagrzebiu pracuje nad tumaczeniem na chorwacki. Jest to jeden z moich tekstw, z ktrych jestem najbardziej dumny. Nie przynis mi ani grosza, natomiast dziaa w zakresie, o ktrym napisaem powyej.
Chciabym si z Panem spotka, aby porozmawia konkretnie o praktycznym spoytkowaniu opowiadania. Wierz, e nadeszy czasy, w ktrych bdziemy prowadzili "polityk drzew", cho sowo polityka zdaje si niezbyt w tym kontekcie pasowa.
Z powaaniem,
Jean Giono
przy drodze z roztok na jaslo
http://picasaweb.google.com/topeerz/...72759601796866

przy podejsciu z jaworca na siwarne
http://picasaweb.google.com/topeerz/...78051001506722

http://picasaweb.google.com/topeerz/...78235685100482

za kapliczka przy drodze terka- dolzyca (tej z paskudnie nowym asfaltem,grrrr)
http://picasaweb.google.com/topeerz/...79446865878226
Podoba si, z reszt cay album ciekawy, moe jak relacj popenisz?
zeby potem byla relacja musialabm spisywac wrazenia na biezaco.. potem juz sie nie odtworzy wszystkiego tak fajnie jak bylo na zywo...nastepnym razem zabiore notesik :) a te zdjecia zamierzam po prostu poopisywac, co gdzie i jak..ale to jak janek mi udostepni haslo ;)
Sie wtek zakurzy nieco- a nie powinien....
I tak wanie par dni temu aziem sobie w okolicy Lutowisk... nasampierw ciek wstyd przyzna betonow, potem zrywkow.... no i tak jak to zrywka... przykry widok. Cho teraz z optymistycznym akcentem. Obok powalonego drzewa leay sobie metrwki, ktrych si nie chciao zwozi za poprzednim razem. No i na tych metrwkach wanie odrodzio si ycie :) Pikny widok.
Yin przechodzi w Yang ...cigo... Tao

No i na tych metrwkach wanie odrodzio si ycie :) Pikny widok. W borach grskich joda i wierk naturalnie odnawiaja si na obumarych powalonych drzewach - swoich przodkach... Po latach gdy mateczna koda wygnije korzenie nowego pokolenia drzew sa takie szczudowate.
W Biesach jest wiele osobliwoci. Np, zauwaylicie jak wyglda runo lene?
Dzi Dzie Lasu,
wszystkim: drzewom, krzewom, runom i innym -om, np. Marcinom S. wszystkiego ... czego Im trzeba.
liczne podzikowania w imieniu drzew, krzakw, run i innych elementw biocenozy lenej, w tym rwnie swoim skadam.
Wszystkie dobrego z tej okazji:)
Nie wiem jak Marcin, ale runa z pewnoci si Wam za yczenia odwdzicz :)
:idea: 23.07 to swieto MATKI ZIEMI,mysle ze i Bieszczady do niej naleza,gdyz jeszcze takie piekne.
Bieszczadzkie lasy dawniej i dzi, z ciekaw prezentacj i zarysem dziejw Nadlenictwa Berehy do roku 1951 http://www.ustrzykidolne.krosno.lasy...s#.VwN_NJyLTOF
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl