Bieszczadzka gnoza

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Kiedy czyta siê niektóre posty dotycz±ce wra¿eñ wywo³anych „ostatni± podró¿± w Bieszczady” dochodzi siê do wniosku ¿e pobyt w tych górach ma pewien mistyczny charakter tzn. powrót z urlopu w Bieszczadach =
- na³adowanie „energi± pozytywn±” (optymistyczne nastawienie do ¿ycia)
- pewne oczyszczenie z negatywnych emocji (zapomnienie rzeczy które chcemy zapomnieæ)
- wype³nienie wra¿eniami estetycznymi (panoramki i w ogóle)
- lekka melancholia po powrocie z Bieszczadów z nieodparta chêci± powrotu
Wszystkie te objawy s± znane forumowicz± doskonale. Pytanie: W którym miejscu zaczyna siê hobby, a w którym religia?

Wszystkim nam znana jest „Ksiêga legend i opowie¶ci bieszczadzkich” A. Potockiego. S± to tylko legendy jednak jaki¶ procent tych bajek zawiera mityczne wyobra¿enie ¶wiata autochtonów bieszczadzkich. Wszystkie s³owiañskie podania o stworzeniu ¶wiata maj± jedn±, wa¿n± cechê wspóln±: Ziemia powsta³a w rezultacie dzia³ania dwóch antagonistycznych, równowa¿±cych siê si³: Boga i diab³a. W przypadku Bieszczadów rolê ta przejmuj± Biesy i Czady. Zapewne s³yszeli¶cie o czym¶ takim jak gnoza (bardzo modny ostatnimi czasy wyraz w niektórych krêgach) Niew±tpliwie gnostycyzm jako jedn± z cech ma podobny dualizm w swojej filozofii... Co my¶licie o tej bieszczadzkiej gnozie? Czy jest to co¶ gro¼nego? I czy nie zauwa¿acie ¿e powrót do ludowych wierzeñ jest jakim¶ elementem uk³adanki New Age ?
Dawno nie by³o jakiej¶ powa¿nej dyskusji na tym forum wiêc proszê nie skwitujcie mnie jednym zdaniem typu: „Nastêpny zwolennik spiskowej teorii dziejów”


Ukladanka New Age? hmmm ...nasuwaj±ce siê wolne skoja¿enia : New Age -> Hipisi -> powrót do natury -> dzika przyroda -> Bieszczady ...pasuje ..choæ skoja¿enia s± tendencyjne ..z drugiej strony Hipisi -> powrót do dawych tradycji (wierzeñ) ...czym by³yby Bieszczady bez tego ..nie bez powodu Bieszczadnicy to ludzi maj±cy w sercu wolno¶æ a we w³osach wiatr ..Bieszczady s± nie tylko po prostu kolejnym miejscem na ziemi ale skrawkiem l±du który sw± dziko¶ci± wyrywa nam kawa³ek serca ...czy to religia ?? nie ..raczej nie ...po prostu duch Boga jest we wszystkim co piêkne ..tyle ode mnie bo zaczynam ple¶æ nieco bez sensu \/
panteizm to równie¿ pewna czê¶æ sk³adowa New Age. To ¿e Bieszczady podobaj± siê wszystkim osob± umieszczaj±cym tu swoje opinie, to ju¿ wiem. Zastanawiam sie tylko jaki jest wasz stosunek do takiego postrzegania Bieszczadów. New Age to prawa rêka globalizacji (która jest w gruncie rzeczy zaprzeczeniem "wolno¶ci w sercu, a we w³osach wiatru")... Czy¿by Bieszczady dosiêg³a era wodnika, era mi³o¶ci? :?
Marcin, wed³ug mnie mo¿e byæ to era Wodnika (piekny znak - bo mój..hehe), mo¿e byæ era Mi³osci - tez dobrze. Na pewno jest tam poczucie wolno¶ci... Wszystko to, co pozwala poczuc sie wolnym...Tylko jedna - bardzo osobista ( za co przepraszam) uwaga - nie utozsamiajmy wolno¶ci z wiatrem, którego po prostu nie nawidzê...
PS - Powinienem te s³owa chyba napisac na oftopicku. Przepraszam
Pozdrawiam
Kriss40


Nie zgadzam sie ..to jest troche inaczej ..pod New Age powinno siê rozumieæ nastanie "nowej ery" - ery mi³o¶ci i pokoju ..w³a¶nie ery wodnika ..to piêkny idea³ hipisowki lecz jak to zwykle bywa komercja wszêdzie siê wci¶nie i gdy mn±³ wielki boom ruchu musia³ zostaæ zkomercjalizowany si³± rzeczy ..powsta³ powiedzmy "neo New Age" i to jest to o czym mówisz ...a w Bieszczady wraca chyba ten prawdziwy New Age ..mam przynajmniej tak± nadziejê ..to jest po prostu ziemia która jeszcze ¿yje ...potoki szepc± w³asn± mow± i stare buki gadaj± ..a ka¿dy z kamieni na twej drodze ma swoja historiê do opowiedzenia ..era wodnika to tak naprawde nic fizycznego tylko pewien stan duszy w³a¶ciwy tylko ludziom maj±cy kwiaty we w³osach (...pomijaj±c juz s³owo wiatr :)) :lol: :D
witam!

bardzo podoba mi siê o tej " erze wodnika" bom te¿ wodnik, hihihi

A tak powaznie to cosik musi byæ w tym, skoro chyba ju¿ tysi±ce ludków jedzie Tam i ci±gle pragnie Tam wróciæ. A zaryzykujê twierdzenie, ¿e oko³o 50% z tych co Tam je¿d¿± to jeszcze my¶li o osiedleniu siê Tam, z czego gdzie¶ ok 1 promola dokona tego.
Ale to nie jest istotne. Marzenia, jawa, New Age, bieszczadomania, czy jak to sobie nazwiemy, to te¿ nie jest wa¿ne. Wa¿ne natomiast jest, i¿ jest to miejsce, tu zacytujê Piotra_S z jego strony www: " dla wszystkich którym Bieszczady w duszy graj± "
i " czuj± tego blusa", który magi± swojej historii i ca³± swoj± "psyche" i " fizis" przyci±ga mnie i innych biesczadoludów w ka¿d± woln± chwilê.
pozdroowka
Widze ze temat jest iscie filozoficzny ........nie bede sie rozowdzil nad ty co wiadomo. Na temat mistyki gor napisano fure ksiazek, osobiscie polecam Or³owicza. New Age hy hy hy h hy hy hy hy hy zalozenia sa tak stare jak wierzenia plemienne i na tym poziomie pozostaje ta religia.
nie móg³ powstaæ bo era wodnika to co¶ co siê ju¿ zaczê³o i trwa. Jak czas pokaza³ - ka¿da utopia ma swoje z³e strony. Idea jest piêkna, ale tylko w teorii. W praktyce jest tak ¿e zawsze znajdzie siê taki kto¶ kto popsuje t± idyllê. Na ludzi nie wp³ynie nikt i nic nawet odpowiednie u³o¿enie gwiazd.

nie ¿ebym by³ jakis nietolerancyjny, ale po co ma wracaæ? Chyba ¿e siê da na tym zarobiæ, wtedy to mo¿emy za³o¿yæ sekte (mogê byæ guru? :) ). Je¿eli chodzi o "Têcze" w Tworylnym to byæ mo¿e te¿ by³o to cos pieknego, ale szybko siê skoñczy³o co ¶wiadczy o niepowodzeniu takiego eksperymentu...

Byæ mo¿e macie racje nie warto tego stanu bieszczadzkiej ekstazy opisywaæ, nazywaæ. Jednak nasz³a mnie ostatnio taka my¶l jak to za 100 lat w sze¶dziesi±tym wydaniu przewodnika po Biesczadach Rewasza, bêd± opisywaæ lub periodyzowaæ ten nasz okres czasu... W rozdziale pt. Bieszczady w latach 1990 - 2050, bêdzie jedno zdanie: "Nic siê nie sta³o"

Nie zgadzam sie ..to jest troche inaczej ..pod New Age powinno siê rozumieæ nastanie "nowej ery" - ery mi³o¶ci i pokoju ..w³a¶nie ery wodnika ..to piêkny idea³ hipisowki lecz jak to zwykle bywa komercja wszêdzie siê wci¶nie i gdy mn±³ wielki boom ruchu musia³ zostaæ zkomercjalizowany si³± rzeczy ..powsta³ powiedzmy "neo New Age" i to jest to o czym mówisz ...a w Bieszczady wraca chyba ten prawdziwy New Age ..mam przynajmniej tak± nadziejê ..to jest po prostu ziemia która jeszcze ¿yje ...potoki szepc± w³asn± mow± i stare buki gadaj± ..a ka¿dy z kamieni na twej drodze ma swoja historiê do opowiedzenia ..era wodnika to tak naprawde nic fizycznego tylko pewien stan duszy w³a¶ciwy tylko ludziom maj±cy kwiaty we w³osach (...pomijaj±c juz s³owo wiatr :)) :lol: :D Wilku, Ty nawet nie wiesz, jak Ciê lubiê. Naprawdê i bardzo. I to z dwóch wa¿nych, bardzo dla mnie wa¿nych powodów - 1) piêknie to napisa³e¶, 2) niw spomnia³e¶ o wietrze... Mo¿e kiedy¶ siê spotkamy - wtedy opowiem Ci, ile nieszczê¶cia mo¿e przywiaæ wiatr... Niestety, Biesy te¿ nie s± od wiatru wolne. Tam te¿ wiatr poczyni³ mnóstwo z³a. W kazdym razie ja o tym nie potrafiê zapomnieæ...
Wiatr... mo¿e roznosiæ po¿ar, waliæ drzewa w lesie, ale mo¿e tak¿e przynosiæ ukojenie spoconej twarzy, lub nie¶æ zapach skoszonego siana i kwitn±cych kwiatów.
Mo¿e targaæ wlosy, szele¶ciæ such± traw± na poloninie, wydymaæ rêkawy kurtki... Wiatr, kiedy stojê na Bukowym Berdzie, i nie tylko moja dusza szybuje w przestworzach, ale cialo tak¿e prawie unosi siê w powietrze.... Chyba dlatego wla¶nie wiatr we wlosach daje poczucie wolno¶ci.
Wiatr jest tak samo "dobry" lub "zly" jak góry. Jak sama natura. Jest jej nieodl±czn± czê¶ci±.

A wracaj±c do tematu... Aby definicja religii byla pelna, potrzeba nie tylko doktryny, zespolu wierzen i obrzêdów, ale tak¿e kaplanów lub innego rodzaju "duchowych przewodników". Jakie¶ propozycje?
Wiêc tak... Na tegorocznym KIMB-ie zróbcie pierwszy sobór, na którym okre¶licie dogmaty, credo i liturgie "mszy natury"... Jako credo proponuje s³owa piosenki pt. "Komunia" E. Stachury. ¦wi±tynie mog± byæ budowane na wzór bacówek Bieszczadzkich. Ca³a reszta wyjdzie w praniu.

A przewodnika wybierzecie na soborze. Musi to byæ osoba haryzmatyczna :).
W rozdziale pt. Bieszczady w latach 1990 - 2050, bêdzie jedno zdanie: "Nic siê nie sta³o"

I ca³e szczê¶cie w tym, ¿e nic siê nie sta³o.
A w górach jest wszystko ci kocham...
D³ugi
Bieszczady...nadal spe³niaj± sny o ciszy...Po d³ugim i mêcz±cym dniu wedrówki po szlakach mo¿emy odpocz±æ przy ognisku i powdychaæ jeden z cudowniejszych zapachów przyrody- dym z ja³owca. Ws³uchaæ siê w mowê drzew i potoków....Na tym to w³asnie polega ca³y klimat bieszczadzkich wêdrówek. Bieszczady to magia i poezja, atmosfera. Wracaj±c do domu cz³owiek czuje siê, jakby mia³ ¿ycie zacz±æ na nowo.Znów na jaki¶ czas ma na³adowane akumulatory. Bo...tylko rodzinê kocham bardziej od gór.Pozdrawiam . Tarnina

Bieszczady...nadal spe³niaj± sny o ciszy...Po d³ugim i mêcz±cym dniu wedrówki po szlakach mo¿emy odpocz±æ przy ognisku i powdychaæ jeden z cudowniejszych zapachów przyrody- dym z ja³owca. Ws³uchaæ siê w mowê drzew i potoków....Na tym to w³asnie polega ca³y klimat bieszczadzkich wêdrówek. Bieszczady to magia i poezja, atmosfera. Wracaj±c do domu cz³owiek czuje siê, jakby mia³ ¿ycie zacz±æ na nowo.Znów na jaki¶ czas ma na³adowane akumulatory. Bo...tylko rodzinê kocham bardziej od gór.Pozdrawiam . Tarnina Piêknie to napisa³a¶ Tarninko...Pamietaj, ze dla mnie te¿ jest w tych Biesach miejsce... razem z TobÅ¡ oczywi¶cie.
Pozdrawiam
Kriss40
A ja by³ zostawi³a gnozê w spokoju, choæ kusi piêknem poznania intuicyjnego (my¶lê nie obcemu wiêkszo¶ci tzw. Wodników), to jednak jej dualizm ma wyd¼wiêk negatywny. Je¿eli pójdziemy ¶ladami gnozy i uznamy duszê, ducha, wewnêtrzne doznania za wyraz dobra, to z³em stajê siê ka¿dy przejaw materii. A w tej chorobie zwanej Bieszczadami, dualizm nie jest nie -do- przebycia. Dotyczy to zarówno legendy o Biesach i Czadach, jak te¿ wewnêtrznych prze¿yæ bieszczadoludów. W legendzie podzia³ powstaje dla zachowania odwiecznej harmonii, ale bez jakiegokolwiek ¶miertelnego ¶cierania siê, za¶ w drugiej sytuacji piêkne prze¿ycia dostarczaj± nam ró¿ne formy materii. Góra, trawa na po³oninie, strumyk, gor±ca herbata z cytryn± :wink: , kolor jesiennych li¶ci, zmêczenie odczuwane po udanej wyprawie itd. Czysta materia! No mo¿e z materi± wiatru „jest” gorzej, ale dlatego jedni go uwielbiaj± inni nie. Zatem ja gnozê odrzucam. Panteizm te¿ mi jest obcy, jako¶ nigdy do mnie nie przemawia³. Có¿ dla mnie ¶wiat jest stworzony, a piêkno i wielko¶æ natury jest przejawem Istoty, która to sprawi³a.

A jednak jak bym mog³a, to powtarza³abym ci±gle: „… i we¼ mnie , wznie¶ na górski grzbiet, gdy¿ zginê po¶ród równin!”
Odwo³am siê do stwierdzenia G.L. Mallory’ego „cz³owiek m u s i chodziæ po górach, poniewa¿ one s ±.” S± zwyk³e i niezwyk³e jednocze¶nie. W naszym przypadku dotyczy to Bieszczad, dla innych bêd± to rumuñskie Karpaty, Tatry czy Góry Skaliste. Bo góry s ± zawsze jako¶ nie do koñca poznawalne, jeszcze nieujarzmione, czêsto s± poza granic± ludzkich wp³ywów, stanowi± wyzwanie i tajemnicê. Dla mnie to stanowi o (cytuj±c Marcina) „pewnym mistycznym charakterze” Bieszczad. A nawet nie o „pewnym”, ale o „mistycznym” wymiarze doznañ czy spotkañ. Nie ba³abym siê s³owa „mistyka”. Choæ jednym byæ mo¿e bêdzie siê on kojarzy³ za bardzo z chrze¶cijañstwem, innym z New Age, dla mnie jest to dobre s³owo. Taka mistyka Bieszczad jako szczególny wymiar mistyki codzienno¶ci. Bowiem codzienne ¿ycie tak¿e mo¿e miewaæ niezwyk³e chwilê, prze¿ycia itp. I nie jest to w³a¶ciwe tylko jakiej¶ wybranej grupie ludzi, ale wszystkim. Inna sprawa co inni z tym robi±, a w³a¶ciwie nie robi±. Wiêkszo¶æ ludzkich w³a¶ciwo¶ci mo¿na zag³uszyæ, jak siê ma na to ochotê (a przez to utraciæ).
Do zastanowienia jest jeszcze inna my¶l, a mianowicie okre¶lenie cz³owieka jako „homo viator” – cz³owiek wêdruj±cy, cz³owiek w drodze. „Wêdrowanie kszta³tuje cz³owieka z dusz± i cia³em. Wszystkie zmys³y zostaj± poruszone. Zaanga¿owany jest ca³y cz³owiek; w drodze do¶wiadcza siebie jako istoty ¿ywej, zdolnej do kolejnej przemiany. Do¶wiadcza siebie jako ca³o¶ci i jako ca³o¶æ zmienia siê.” (A.Grun) Droga jako metafora ludzkiego ¿ycia.

Na ca³e szczê¶cie id±c w góry, kwestie gnozy, New Age, mistycyzmu zostawia siê „na nizinach”, a tam po prostu jest siê szczê¶liwym, ¿e gwiazdy s± zajebi…, ¿e gdzie¶ na szlaku czeka bieszczadzki anio³, a czarcie ¿arcie kusi nazw± i zapachem.

Trochê siê rozpisa³am, tak mnie co¶ ruszy³o :wink:
Pozdrawiam
Aleksandra
Aleksandra napisa³a:

>>Do zastanowienia jest jeszcze inna my¶l, a mianowicie okre¶lenie cz³owieka jako „homo viator” – cz³owiek wêdruj±cy, cz³owiek w drodze. „Wêdrowanie kszta³tuje cz³owieka z dusz± i cia³em. Wszystkie zmys³y zostaj± poruszone. Zaanga¿owany jest ca³y cz³owiek; w drodze do¶wiadcza siebie jako istoty ¿ywej, zdolnej do kolejnej przemiany. Do¶wiadcza siebie jako ca³o¶ci i jako ca³o¶æ zmienia siê.” (A.Grun) Droga jako metafora ludzkiego ¿ycia. <<

Olu to co napisa³a¶, jak do tej pory ze wszystkich postów, trafi³o do mnie najbardziej.

pozdroowka
Nie ma to jak sobie wodnik z wodnikiem "pogada", szczególnie o Bieszczadach.
Dziêkujê Marku.
I tu masz racje Olu... Trudno dostrzec z³o w materii górskiej kiedy pobyt w Bieszczadach traktuje siê jako urlop lub jako swoiste katharsis (ja te¿ traktuje w taki sposób Bieszczady)... W wie¿eniach ludowych (mi. na bojkowszczy¼nie, huculszczy¼nie) uwa¿ano niegdy¶ ¿e im dalej od ¶rodka wsi tym wiêcej demonów kryje siê w drzewach, ³êgach, a tymbardziej w górach... To nie wiatr chuczy w górach, to diabe³ - mawiano. Wszystko co z³e wynika³o z tej niedostêpnej dla cz³owieka przyrody... No ale to by³o kiedy¶. Jak to teraz wygl±da?
A no tak ¿e demony postanowi³y przeprowadziæ siê bli¿ej ¶rodka wsi (byæ mo¿e dlatego ¿e ludzie nie maluj± ju¿ pisanek i nie znaj± zaklêæ na czarownice) i tam hulaja bezkarnie. Cytat jednego z tubylców bieszczadzkich: "Ludzie teraz s± takie huje...". autor tej sentencji mia³ nie tylko na my¶li "niektórych" turystów, ale równie¿ i tubylców. Tak wiêc sentencja "cz³owiek cz³owiekowi wilkiem" ma ciagle ¿ywe znaczenie. Tak Olu coraz czê¶ciej "Biesy" przyjed¿aj± z nizin i s± to tzw. "Biesy Dostojewskiego". Jakby to powiedzia³ konserwatywny starzec: "Pani! Wszystko siê wymiesza³o."
Ale fajnie se gadacie
HeYa
A jak siê ma narzekanie na stonkê na bieszczadzkich szlakach do zachwytów nad (jak pisa³ Wilku) powrotem do natury, dzikiej przyrody?
(To nie prowokacja :wink: )
Czy nie idealizujemy w chwilach uniesienia tych naszych starych, dobrych Bieszczadów?

Pozdrowionka.
Ann
¦wiête s³owa!

A jak siê ma narzekanie na stonkê na bieszczadzkich szlakach do zachwytów nad (jak pisa³ Wilku) powrotem do natury, dzikiej przyrody?
(To nie prowokacja :wink: )
Czy nie idealizujemy w chwilach uniesienia tych naszych starych, dobrych Bieszczadów?

Pozdrowionka.
Ann
Po primo - ani starych ani dobrych
Po secundo - to ju¿ nie gnoza ale schizofrenia

No i Marcinie - skoro zrobi³e¶ wrzutkê to bierz odpowiedzialno¶æ za to.
Jeszcze parê postów i oka¿e siê, ¿e gnoza to sranie po krzakach w klimacie bieszczadzkim, z latark± pod pach±!!!!

Pozdrawiam
No co ty, Michal, teraz w coraz popularniejszym uzyciu s± latarki czolowe - mozna sobie tylek obiem rêkami opêdzaæ od komarow. :D
Chyba Marcinie siê nie zrozumieli¶my
1:

Trudno dostrzec z³o w materii górskiej kiedy pobyt w Bieszczadach traktuje siê jako urlop lub jako swoiste katharsis (ja te¿ traktuje w taki sposób Bieszczady)...

- o takie prze¿ycia pyta³e¶ w swym pierwszym tek¶cie, i moja odpowied¼ tego dotyczy³a.

2:

Cytat jednego z tubylców bieszczadzkich: "Ludzie teraz s± takie huje...". autor tej sentencji mia³ nie tylko na my¶li "niektórych" turystów, ale równie¿ i tubylców. Tak wiêc sentencja "cz³owiek cz³owiekowi wilkiem" ma ciagle ¿ywe znaczenie. Tak Olu coraz czê¶ciej "Biesy" przyjed¿aj± z nizin i s± to tzw. "Biesy Dostojewskiego". Jakby to powiedzia³ konserwatywny starzec: "Pani! Wszystko siê wymiesza³o."[/quote]

- my¶lê, ¿e niewiele jest w¶ród nas osób, które nie znaj± (choæby z opowie¶ci :( ) realiów szarego ¿ycia w województwie podkarpackim, ¿eby nie by³o tylko o Bieszczadach. Ale to nie jest tylko specyficzne dla tego rejonu! Ludzie i tam i w tu gdzie jestem s± dobrzy i ¼li, wybieraj± dobre rzeczy, a czasem niekoniecznie. Patrzenie na ¶wiat tylko przez pryzmat czarnych kolorów, te¿ niewiele ma wspólnego z gnoz±. Pyta³e¶ o regeneracje si³, o fenomen zauroczenia i to siê mie¶ci w materii urlopowych wyjazdów. A co powiesz, na tych, którzy osiedlili siê w Bieszczadach i nadal prze¿ywaj± niekoñcz±cy siê zachwyt nad tym miejscem na ziemi (np. Pêkalski) Oni chyba najlepiej wyra¿aja "to co¶", o którym dyskutujemy.
A co do wymieszania siê, kiedy¶ przecie¿ te¿ tak by³o: kraina rabusiów itp. Chyba nie w tym jest rzecz. W W-wie jeszcze bardziej siê "wymiesza³o!!!!" i co nikt nie piszê takich pochwalnych pieñ na jej temat. A i tu, pomimo tego wymieszania - zdarzaj± siê zaczarowane miejsca czy tzw. codzienna mistyka piêknego ¿ycia.

pozdrawiam
Aleksandra
... jak na razie to tylko Ty wspomnia³a¶ o stonce, ale skoro tak to w³a¶nie to "gnostyczne z³o" mia³em miêdzy innymi na my¶li pisz±c "Biesy Dostojewskiego"... Zostawmy wiêc przyrode w spokoju bo ca³e z³o (z niej) zosta³o wypêdzone przez idealizuj±ce Bieszczady, Towarzystwo Forumowej Samopomocy (wszelkie egzorcyzmy zosta³y odprawione przez ludzi, którzy maj± na szk³ach kontaktowych wymalowane anio³y), we¼my sie natomiast za "tropienie" tego z³a w Bieszczadach... Przecie¿ gdzie¶ musia³o siê schowaæ, a je¿eli siê nie schowa³o...? I w ogóle go nie ma (ma nas w dup..e) to w takim razie Bieszczady s± tym rajem utraconym, a wiêc po co ten ca³y S±d Ostateczny (atei¶ci wybaczcie ¿e nie mam dla was wersji tego pytania)? Pamiêtajcie jednak: "Unikaj±c djalogu z diab³em, skazujemy siê na jego monolog" (jaki¶ ba³kañski pisarz).
Nie powiem nic odkrywczego kiedy stwierdze ¿e przyroda jest brutalna i nieludzka, a mg³a i wiatr na po³oninach mog± nam zasraæ ca³y urlop w Bieszczadach, jednak przy dzisiejszych mo¿liwo¶ciach technicznych (goratexy, wibramy, ³indstopery) jeste¶my w stanie to "pierwotne" z³o przezwyciê¿yæ i olaæ stwierdzaj±c ¿e wrócimy tu za miesi±c. Jednak czy nie zamieniamy tu "bestii" w "piêkn±"?
Natura musi byæ piêkna bo tylko to jej zosta³o (i tutaj aplauz ze strony partii zielonych). Nie zamieniajmy jednak tego piêkna w kicz, w którym wszystko podporz±dkowane jest warto¶ci± estetycznym tzn. nie krzyczcie hura kiedy wdepniecie w gówno ¿ubra.

No có¿ widze ¿e dosz³y tu pewne w±tki zwi±zane z buddyjsk± iluminacj±, które równie¿ wi±¿± siê w sposób bezpo¶redni z gnoz± :)
Michale czynnik ludzki jest ode mnie niezale¿ny, a gnoza jest utorsamiana z tyloma w±tkami ¿e nawet glizda ludzka mo¿e staæ siê przedmiotem nbaszych dociekañ (metempsychoza:))

Po primo - ani starych ... A jakich?
:roll:
(Chodzi o Bieszczady.)
oto pytania z pierwszego postu:

W którym miejscu zaczyna siê hobby, a w którym religia? Co my¶licie o tej bieszczadzkiej gnozie? Czy jest to co¶ gro¼nego? I czy nie zauwa¿acie ¿e powrót do ludowych wierzeñ jest jakim¶ elementem uk³adanki New Age ?

Niestety nie ma tu nic takiego, jednak to jest niewa¿ne gdy¿ w nastêpnych postach przychyli³em siê do twojej odpowiedzi i zanegowa³em istnienie gnozy, pozostawiaj±c jednak powy¿sze pytania bez odpowiedzi.

"Patrzenie na ¶wiat tylko przez pryzmat czarnych kolorów, te¿ niewiele ma wspólnego z gnoz±"

To ¿e ten post ma ponure znaczenie nie znaczy ¿e przez takie okulary obecnie patrze (przecie¿ niedawno stan±³em na tym forum w obronie stonki :) ). Biesy i czady to dobro i z³o równowa¿±ce wiêc jest w tych okularach tyle czerni co ró¿u. I jeszcze jedno: nie jestem propagatorem gnozy w Bieszczadach i nie nale¿e do ¿adnej sekty (nawet do sekty Boga Haliny z Wroc³awia) jednak takie pogl±dy istniej± i udawanie ¿e ich nie ma niczego nie zmieni.

"A co powiesz, na tych, którzy osiedlili siê w Bieszczadach i nadal prze¿ywaj± niekoñcz±cy siê zachwyt nad tym miejscem na ziemi (np. Pêkalski) Oni chyba najlepiej wyra¿aja "to co¶", o którym dyskutujemy."

Moim zdaniem to Pêkalski jest jednym z g³ównych prowodyrów tej ca³ej dyskusji (te diab³y na skrzy¿owaniu w Hoczwi maj± co¶ w sobie)... Ja bym tu wola³ wstawiæ kilka innych bardziej odpowiednich przyk³adów np. Wiktorini, Lutek i Dorka, Bogdan (ten w³óczêga z d³ug± brod± i koszulk± Bekstritbojs)... To nie tylko zachwyt to surowe ¿ycie, regu³y analogiczne do praw przyrody.

"A co do wymieszania siê, kiedy¶ przecie¿ te¿ tak by³o: kraina rabusiów itp. "

jasne bo Janosik rozdawa³ biednym ludziom... :) Przecie¿ chcia³em tylko trywialnie podkre¶liæ swoj± teze.[/quote]
[quote="Marcin"]Kiedy czyta siê niektóre posty dotycz±ce wra¿eñ wywo³anych „ostatni± podró¿± w Bieszczady” dochodzi siê do wniosku ¿e pobyt w tych górach ma pewien mistyczny charakter tzn. powrót z urlopu w Bieszczadach =
- na³adowanie „energi± pozytywn±” (optymistyczne nastawienie do ¿ycia)
- pewne oczyszczenie z negatywnych emocji (zapomnienie rzeczy które chcemy zapomnieæ)
- wype³nienie wra¿eniami estetycznymi (panoramki i w ogóle)
- lekka melancholia po powrocie z Bieszczadów z nieodparta chêci± powrotu
Wszystkie te objawy s± znane forumowicz± doskonale. Pytanie: W którym miejscu zaczyna siê hobby, a w którym religia?

- Niestety nie ma tu nic takiego
Marcinie - czym jest hobby? mo¿e ma jakie¶ wspólne elementy z religia?

1Co my¶licie o tej bieszczadzkiej gnozie? 2Czy jest to co¶ gro¼nego? 3 I czy nie zauwa¿acie ¿e powrót do ludowych wierzeñ jest jakim¶ elementem uk³adanki New Age ?
Ad1
czepiaj±c siê pojêæ z gorliwo¶ci± akademickiego filozofa: odrzucam termin bieszczadzka gnoza. To co charakteryzujê obecnie zjawisko "bieszczadzkiego zafascynowania", trudno podci±gn±æ pod akademick± definicje gnozy, choæ elementy wystêpuj±ce w tym zjawisku, mog± poczê¶ci odpowiadaæ ogólnemu, szerokiemu pojêciu "gnoza"

Ad2
gro¼ne jedynie dla przyrody i przysz³ych pokolenie, ze wzglêdu na mo¿liwo¶æ zadeptania gór
dla nas obecnie raczej zastanawiaj±ce

Ad3
nie
to zbyt proste t³umaczenie, tak jak nie dokoñca jest prawdziwe za³o¿enie, ¿e mitologizacja ¶wiata jest form± prymitywn± w ewolucji do poznania naukowego

) jednak takie pogl±dy istniej± i udawanie ¿e ich nie ma niczego nie zmieni.
nie udaje, ¿e czego¶ takiego nie ma
zapewne znaj± siê tacy ludzie
ale to nie masowe zjawisko
ilu turystów na 100 zna wiêcej ni¿ jedn± legendê o bieszczadach? (wy³±czaj±c d³ugotrwa³ych forumowiczów)
poza tym legenda o Biesach i Czadach, moim zdaniem, sta³a siê towarem reklamowym

Moim zdaniem to Pêkalski jest jednym z g³ównych prowodyrów tej ca³ej dyskusji (te diab³y na skrzy¿owaniu w Hoczwi maj± co¶ w sobie)...

a mo¿e na tym przyk³adzie znajdziemy odpowied¼
- diab³y to zainteresowanie
- anio³y to sacrum oprócz zaintereresowania,
a wszystko razem wyra¿one w rze¼bie czyli hobby, które na emeryturze zamieni³o siê w prace daj±c± zadowolenie i satysfakcje, ale wyra¿a siê w stawaniu o ¶wicie, w szorstkich spracowanych rêkach.

Ja bym tu wola³ wstawiæ kilka innych bardziej odpowiednich przyk³adów np. Wiktorini, Lutek i Dorka, Bogdan (ten w³óczêga z d³ug± brod± i koszulk± Bekstritbojs)... To nie tylko zachwyt to surowe ¿ycie, regu³y analogiczne do praw przyrody.

zabrzmia³o tak, jakby d³ugoletni nauczyciel mia³ s³odkie ¿ycie, a ju¿ napewno kolcy na swej drodze nie spotyka³

Zostawmy wiêc przyrode w spokoju bo ca³e z³o (z niej) zosta³o wypêdzone przez idealizuj±ce Bieszczady
Nie powiem nic odkrywczego kiedy stwierdze ¿e przyroda jest brutalna i nieludzka, a mg³a i wiatr na po³oninach mog± nam zasraæ ca³y urlop w Bieszczadach, jednak przy dzisiejszych mo¿liwo¶ciach technicznych (goratexy, wibramy, ³indstopery) jeste¶my w stanie to "pierwotne" z³o przezwyciê¿yæ i olaæ stwierdzaj±c ¿e wrócimy tu za miesi±c. Jednak czy nie zamieniamy tu "bestii" w "piêkn±"?


A od kiedy z³o jest w wietrze,¶niegu, lawinie, niskiej temperaturze...
mo¿e zdefiniujemy z³o?

przyroda jest nieludzka, bo jakby by³a ludzka by³a by cz³owiekiem a nie przyrod±
co¶ nie mo¿e byæ czym¶ jednocze¶nie innym
przyroda jest przyrod±
ludzie s± ludzmi, nale¿± do ¶wiata przyrody, ale ró¿ni± siê rozumem i mo¿liwo¶ci± podejmowania decyzji
Z³o pojawia siê tam gdzie jest mo¿liwo¶æ podejmowania decyzji, wyboru

schodz±ca lawina nie podejmuje decyzji, ¿e spadnie akurat teraz bo chce wyrz±dziæ szkodê takiemu lub innemu cz³owiekowi
to cz³owiek podemuje decyzje o wyj¶ciu w góry w dan± pogodê, sam te¿ wybiera termin urlopu (czasami nie :wink: )

Pozdrawiam
Aleksandra
Kiedy czyta siê niektóre posty dotycz±ce wra¿eñ wywo³anych „ostatni± podró¿± w Bieszczady” dochodzi siê do wniosku ¿e pobyt w tych górach ma pewien mistyczny charakter tzn. powrót z urlopu w Bieszczadach =
- na³adowanie „energi± pozytywn±” (optymistyczne nastawienie do ¿ycia)
- pewne oczyszczenie z negatywnych emocji (zapomnienie rzeczy które chcemy zapomnieæ)
- wype³nienie wra¿eniami estetycznymi (panoramki i w ogóle)
- lekka melancholia po powrocie z Bieszczadów z nieodparta chêci± powrotu


Ten tek¶cik nie zawiera ¿adnych znaków zapytania... Te tezy nie poddawa³em ¿adnej dyskusji dopiero nastêpne zdania zawiera³y taki znaczek "?". Nale¿a³o to traktowaæ jako pewn± uwerture do pytania... Ale ¿e potraktowa³a¶ to jako pytanie.... nieszkodzi.

.Marcinie - czym jest hobby? mo¿e ma jakie¶ wspólne elementy z religia?

wiesz ostatnio fascynuje siê religioznawstwem, a jak siê fascynuje to robie to bez reszty tzn. stwarzam ró¿ne dziwne tezy, poddaje je publicznej krytyce i w taki oto sposób moje pogl±dy weryfikuje ¿ycie... Jednak nie mówie ¿e wszystko co do tej pory napisa³em jest wierutn± bujd± wymy¶lon± przez domoros³ego religioznawce... To co napisa³em wynika z pytañ jakie sobie zada³em po przeczytaniu takich ksi±¿ek jak:
- "Drzewo ¿ycia. Ludowa wizja ¶wiata i cz³owieka" Joanny i Ryszarda Tomickich
- "Kult ¶w. Miko³aja na Rusi" Borysa Uspieñskiego
Jednak prawda jest taka ¿e ksi±¿ki te opisuj± przesz³o¶æ st±d ca³a dyskusja jak jest teraz.

nie udaje, ¿e czego¶ takiego nie ma
zapewne znaj± siê tacy ludzie
ale to nie masowe zjawisko
ilu turystów na 100 zna wiêcej ni¿ jedn± legendê o bieszczadach? (wy³±czaj±c d³ugotrwa³ych forumowiczów)


cytat z encyklopedii "Wiem": "Gnoza - (...) wiedza wy¿szego stopnia, dostêpna jedynie wtajemniczonym, przeciwstawiana wierze ludzi prostych..." :lol:

a mo¿e na tym przyk³adzie znajdziemy odpowied¼
- diab³y to zainteresowanie
- anio³y to sacrum oprócz zaintereresowania,


Sk±d ta pewno¶æ... Z religi± jest jak z mi³o¶ci± - o pewnych sprawach siê nie mówi. No w³a¶nie przyj¿yjmy siê bli¿ej twórczo¶ci... Ikona z stajennych drzwi... Nic w przyrodzie nie ginie... Ciekawe co na to M. Eliade.

zabrzmia³o tak, jakby d³ugoletni nauczyciel mia³ s³odkie ¿ycie, a ju¿ napewno kolcy na swej drodze nie spotyka³

No tak ¿ycie napewno Mu dopiek³o... Na przeciwko Jego domu wybudowali w koñcu dyskotekê - najwiêksz± na naszej prowincji.

A od kiedy z³o jest w wietrze,¶niegu, lawinie, niskiej temperaturze...
mo¿e zdefiniujemy z³o?


wybacz ale ostatnimi czasy przestawi³em siê na "ludow± wizje ¶wiata" i widze z³o pod dêbem, w stawie i pod kamieniem.

przyroda jest nieludzka, bo jakby by³a ludzka by³a by cz³owiekiem a nie przyrod±
co¶ nie mo¿e byæ czym¶ jednocze¶nie innym
przyroda jest przyrod±


no wiêc w gnozie to wygl±da tak ¿e jeste¶ wszystkim, jeste¶ elementem ca³o¶ci...
Odnoszê wra¿enie, ze ca³a dyskusja staje siê cokolwiek przeintelektualizowana...
Ile gnozy jest w Biesach, czy jest tam w ogóle, i jak siê zabraæ do jej pojmowania - tego nie wiem. Ale sadzê, ¿e mozna mówiæ o bieszczadzkiej Tajemnicy. Tajemnicy tych Gór, ich klimatu i - oczywi¶cie - Tajemnicy ludzkich losów powi±zanych z Biesami. I s± to bardzo czêsto tak osobiste do¶wiadczenia i przemy¶lenia, ¿e nie wierzê, aby na tym Forum mog³y byæ do koñca szczere.
Wydaje mi siê, ¿e ka¿dy z uczestników naszego Forum ma te¿ jak±s zwiazan± z tym szczególnym miejscem Tajemnicê...Albo - przynajmniej - drêczy³a go my¶l o takiej Tajemnicy poznaniu. S± w Biesach miejsca, do których musimy wracaæ, ale sa i miejsca, do których boimy sie wracaæ - choæby tylko pamiêci±. Tajemnice tych pierwszych s± cudowne, Tajemnice tych drugich - bol± i nios± cierpienie.
Na naszym Forum s± - przynajmniej z za³o¿enia - ludzie kochaj±cy Bieszczady. I teraz pytanie - czy Bieszczady nas kochaj±? Ca³e Bieszczady, i te, w których by³o cudownie, i te, gdzie zadano nam cierpienie...My¶le, ¿e Biesy pokochaja nas wówczas, gdy nauczymy siê i odwa¿ymy powrócic tam, gdzie dusza p³aka³a (a rozum chorowa³)...
Wtedy poczujemy sie lepsi i bardziej wolni; tylko bardziej, bo absolutnej wolno¶ci nie ma..
Przynajmniej tutaj.
Pozdrawiam.
Kriss40
Choæ mo¿e to zakrawaæ na szaleñstwo - szczególnie na tej stronie, to jednak uwa¿am, ¿e mówienie o mistyce miejsca, jakim bez w±tpienia s± Bieszczady to przesada. Wszelkie takie odczucia, mam wra¿enie pochodz± bardziej od nas - ludzi i to przez nas, tak¿e ju¿ nie istniej±cych, przesz³ych mo¿na mówiæ o tajemnicy, przepraszam - Tajemnicy tych gór. One same z siebie duchów ¿adnych nie maj± - tak my¶lê.
A dzi¶, mo¿e paradoksalnie,z powodu wyludnienia, gdy spaceruje siê pust± dolin± to brak ludzi tworzy mistykê. Oczywi¶cie je¶li tylko tego chcemy, bo nie na ka¿dego i nie zawsze to dzia³a.

(...)A dzi¶, mo¿e paradoksalnie,z powodu wyludnienia, gdy spaceruje siê pust± dolin± to brak ludzi tworzy mistykê. Oczywi¶cie je¶li tylko tego chcemy, bo nie na ka¿dego i nie zawsze to dzia³a. Przeczytaj zakoñczenie "Historii Bieszczadów" - link na stronie g³ównej wortalu www.bieszczady.info.pl
Dok³adnie o to mi chodzi - byli, a ich ju¿ nie ma. Czasem marzy mi siê, ¿eby obok przejecha³a Nysa z rozkrzyczanym ¿ydowskim sklepikarzem, bojkowska m³odzie¿ pêdzi³a na dyskotekê na motorowerze, a jaki¶ Ormianin sprzedawa³ jab³ka. Niestety to tylko wspomnienia i bior±c pod uwagê sympatiê narodowe Polaków nigdy siê nic podobnego nie zdarzy. A szkoda. Chocia¿ z innej strony, gdyby wci±¿ wioski podchodzi³y pod po³oniny - czy to by by³y te same Bieszczady?
To chyba nie jest miejsce na poruszanie takich tematów... Przepraszam to siê wiêcej nie powtórzy.
Sgr mo¿emy trudne zjawisko nazywaæ ró¿nie, tajemnica mie¶ci siê w pojêciu mistyka, a nawet stanowi jej wa¿n± czê¶æ.

Przeintelektualizowane, zapewne w normalnym ¿yciu nie rozmawia siê takim jêzykiem i nie my¶li w takich kategoriach - gorzej je¶li trafi na filozofa :D Zapewniam, stara³ siê nie u¿ywaæ fachowych terminów :D

Marcinie - Eliade na to tak: "g³ód ontologiczny" (sorry za s³ownictwo :wink: )

a pewno¶æ... ca³kiem nie dawno o czym¶ takim mniej wiêcej z nim rozmawia³am, mam nadziejê, ¿e zrozumia³am dobrze
choæ mo¿e to wszystko mie¶ci sie w religii, o gnozie z jego ust nie s³ysza³am

wiêcej kiedy indziej, mam ca³kiem prze³adowany tydzieñ
pozdrawiam
Aleksandra
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl