bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Chociaż Bieszczdy nawiedzam regularnie to jakoś nigdy dotąd zimą... .
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam.
Łańcuchy są niezbędne.
Długi
Poczytaj moją relację z listopada tego roku lub z poprzedniej zimy...
pozdrawiam
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. Wystarczyło że kiedyś raz pojechałem bez łańcuchów na weekend na narty i dwa razy wyjazd z podwórka od gospodarzy (jakieś 20-25 metrów pod leciutką górkę) zajmował mi godzinę czasu... :wink:
Chociaż Bieszczdy nawiedzam regularnie to jakoś nigdy dotąd zimą... .
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam. W każde polskie góry zabierać powinno się łańcuchy - koszt niewielki, kilkadziesiąt złotych, lepiej poćwiczyć na sucho ich zakładanie, jeśli nie robiłeś tego do tej pory ;-) . W grudniu w Bieszczadach są raczej zbyteczne, co inszego jednak w styczniu i lutym :smile: . Liczyć należy się z zaspami, które nieoczekiwanie,wskutek nocnych opadów,mogą uniemożliwić podróż powrotną. Mnie uwięziły kiedyś pod Przełęczą nad Roztokami na tydzień :grin: , tyle czasu trwało dotarcie pługa w rejon Roztok Górnych.I w takiej sytuacji żadne opony ani łańcuchy na nich nie pomogą. Pozdrawiam.... Co prawda Czarna to nie Cisna ani Ustrzyki Górne, ale łańcuszki weź...
Hej jak sie wybierasz tylko do czarnej to od strony Ustrzyk Dln. to nie potrzeba ci lancuchow,moj dziewczyna tam mieszka i mowi ze od tej strony zawsze jest ok ale jak masz w domu lancuchy to kontrolnie mozna zabrac gdybys chcial gdzies dalej pojechac!
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. :wink: I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach.
I szpadel i szpadel. BEZWZGLĘNIE TAK !!! Jeżeli chcecie się poruszać samochodem w różnych ciekawych miejscach i o różnych porach dnia.
Mnie uratował z dużej opresji już w latach osiemdziesiątych.
Jest takie, chyba najbardziej zdradliwe miejsce na obwodnicy, zjeżdżając od Wetliny z przełęczy serpentynami do Berehów G., ta serpentynka gdzie po prawej stronie szosy wznosi się od razu górka.
Jak wieje z zachodu - a jak wiadomo wieje prawie zawsze - to na szosę nawiewa sobie ciurkiem śnieg, przeważnie w formie dosyć płaskiej zaspy, nie do ocenienia podczas jazdy jak głębokiej.
Zjeżdżając późną nocą do UG, powoli i na łańcuchach, wylądowałem i osiadłem w takiej zaspie. Samochód wesoło przebierał kołami i oczywiście bez jakiegokolwiek efektu.
Po wyjściu oknem ruszyłem do szpadla i już po 2 godzinach udało się odkopać samochód oraz przekopać zgrabny tunel do przodu.
Dalsza podróż bez żadnych kłopotów.
Pozdrawiam przewidujących
Na drodze pomiędzy Rzeszowem a Sanokiem jest taka miejscowość Niebylec, a za tą miejscowością jest takie fajne wzniesienie oznakowane własnie kołem z łańcuchami. Nie radzę lekcewazyć sobie tego znaku, nie dość że można utknac na podjeździe zimą to jeszcze policja wlepia słony mandat i garśc punktów karnych. Podobnie Przełącz Jabłonowska nie radze zima przy osnieżonej nawierzchni pokonywac bez łańcuchów lub chociaz naprawde bardzo przyzwoitych gum. Już niejeden albo został na podjeździe albo w rowie po takich zabawach.
W Bieszczadach dróg sie nie posypuje żadnymi srodkami chemicznymi a i odsnieżanie nie za każdym razem jest skuteczne. Opad sniegu przez jedna noc na poziomie metra nie jest zadna sensacją, a jak sobie sypnie to pług musi miec troche czasu by to białe paskudztwo pozgarniać, o ile sam nie utknie w zaspie....
Jeżdżenie po zmroku ma najczesciej ta własciwość że breja lodowa zamarza i jedzie sie duzo łatwiej. Jak ktos nie ma poćwiczonej jazdy po lodzie to ma doskonałe miejsce na szkolenie w przyspieszonym tempie.....szczególnie podczas zjazdu serpentynami z autobusem naprzeciwko......
I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach. Tak jest , zapomiałem o szpadlu, albo chociaż saperka 8)
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam.
Łańcuchy są niezbędne.
Długi
Poczytaj moją relację z listopada tego roku lub z poprzedniej zimy...
pozdrawiam
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. Wystarczyło że kiedyś raz pojechałem bez łańcuchów na weekend na narty i dwa razy wyjazd z podwórka od gospodarzy (jakieś 20-25 metrów pod leciutką górkę) zajmował mi godzinę czasu... :wink:
Chociaż Bieszczdy nawiedzam regularnie to jakoś nigdy dotąd zimą... .
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam. W każde polskie góry zabierać powinno się łańcuchy - koszt niewielki, kilkadziesiąt złotych, lepiej poćwiczyć na sucho ich zakładanie, jeśli nie robiłeś tego do tej pory ;-) . W grudniu w Bieszczadach są raczej zbyteczne, co inszego jednak w styczniu i lutym :smile: . Liczyć należy się z zaspami, które nieoczekiwanie,wskutek nocnych opadów,mogą uniemożliwić podróż powrotną. Mnie uwięziły kiedyś pod Przełęczą nad Roztokami na tydzień :grin: , tyle czasu trwało dotarcie pługa w rejon Roztok Górnych.I w takiej sytuacji żadne opony ani łańcuchy na nich nie pomogą. Pozdrawiam.... Co prawda Czarna to nie Cisna ani Ustrzyki Górne, ale łańcuszki weź...
Hej jak sie wybierasz tylko do czarnej to od strony Ustrzyk Dln. to nie potrzeba ci lancuchow,moj dziewczyna tam mieszka i mowi ze od tej strony zawsze jest ok ale jak masz w domu lancuchy to kontrolnie mozna zabrac gdybys chcial gdzies dalej pojechac!
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. :wink: I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach.
I szpadel i szpadel. BEZWZGLĘNIE TAK !!! Jeżeli chcecie się poruszać samochodem w różnych ciekawych miejscach i o różnych porach dnia.
Mnie uratował z dużej opresji już w latach osiemdziesiątych.
Jest takie, chyba najbardziej zdradliwe miejsce na obwodnicy, zjeżdżając od Wetliny z przełęczy serpentynami do Berehów G., ta serpentynka gdzie po prawej stronie szosy wznosi się od razu górka.
Jak wieje z zachodu - a jak wiadomo wieje prawie zawsze - to na szosę nawiewa sobie ciurkiem śnieg, przeważnie w formie dosyć płaskiej zaspy, nie do ocenienia podczas jazdy jak głębokiej.
Zjeżdżając późną nocą do UG, powoli i na łańcuchach, wylądowałem i osiadłem w takiej zaspie. Samochód wesoło przebierał kołami i oczywiście bez jakiegokolwiek efektu.
Po wyjściu oknem ruszyłem do szpadla i już po 2 godzinach udało się odkopać samochód oraz przekopać zgrabny tunel do przodu.
Dalsza podróż bez żadnych kłopotów.
Pozdrawiam przewidujących
Na drodze pomiędzy Rzeszowem a Sanokiem jest taka miejscowość Niebylec, a za tą miejscowością jest takie fajne wzniesienie oznakowane własnie kołem z łańcuchami. Nie radzę lekcewazyć sobie tego znaku, nie dość że można utknac na podjeździe zimą to jeszcze policja wlepia słony mandat i garśc punktów karnych. Podobnie Przełącz Jabłonowska nie radze zima przy osnieżonej nawierzchni pokonywac bez łańcuchów lub chociaz naprawde bardzo przyzwoitych gum. Już niejeden albo został na podjeździe albo w rowie po takich zabawach.
W Bieszczadach dróg sie nie posypuje żadnymi srodkami chemicznymi a i odsnieżanie nie za każdym razem jest skuteczne. Opad sniegu przez jedna noc na poziomie metra nie jest zadna sensacją, a jak sobie sypnie to pług musi miec troche czasu by to białe paskudztwo pozgarniać, o ile sam nie utknie w zaspie....
Jeżdżenie po zmroku ma najczesciej ta własciwość że breja lodowa zamarza i jedzie sie duzo łatwiej. Jak ktos nie ma poćwiczonej jazdy po lodzie to ma doskonałe miejsce na szkolenie w przyspieszonym tempie.....szczególnie podczas zjazdu serpentynami z autobusem naprzeciwko......
I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach. Tak jest , zapomiałem o szpadlu, albo chociaż saperka 8)