bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Ostatnio czasu mam jakoś więcej i częściej z netu korzystam i tak sobie czytam to forum w różnych tematach i jestem naprawdę pod wrażeniem wiedzy niektórych o Bieszczadach. I determinacji do poznawania ciągle czegoś nowego. Ja też kilka książek przeczytałam i cos tam widziałam ale naprawdę CHYLĘ CZOŁA:!::smile:. Ja mam chyba taki bardziej ckliwo-sentymentalne podejście do tych gór. Pewnej pięknej niedzieli zeszłego wieku urodziłam się w tym uroczym miasteczku, skąd rozchodzą się obwodnice bieszczadzkie i chyba okna porodówki były od strony południowej, że mi taki zachwyt tą krainą do dzisiaj pozostałâŚ:lol:;) I chociaż niedługo potem wywiało mnie w zupełnie inne strony to wciąż pamiętam wakacje spędzane w bieszczadach i kiedy teraz przyjeżdżam tam na urlop (niestety zawsze za krótki) to widzę jak wszystko się zmienia i czasami tak trochę żałuję tego co znika. Chodzi mi o wieś bieszczadzką. Dla mnie różowe połoniny o zachodzie słońca i obrazek gdzie ktoś na pyrkającym traktorku obrabia swoje małe poletko pod lasem były tak samo bieszczadzkie i stanowiły jedność. A teraz â mam wrażenie, że z roku na rok obrabianych pól ubywa a przybywa ugorów albo wielkich rancz ogrodzonych równie wielkim płotem. Krowy w wiosce to już awangarda, drób też. A na pytanie dlaczego tak jest â zwykle jedna odpowiedź â âźTa joj, ta ni ma kto, a my stare, sił już brak...â Ja nie wiem, może rzeczywiście już nic się nie opłaca. Może rzeczywiście tak musi być. Może rzeczywiście przyszłość tych gór to quady, zdjęcie z Zakapiorem za 50 zł. i lansowana âździkośćâ Ale skoro tak ma być to mam prośbę do TAMTEJSZYCH i CZĘSTO TAM BYWAJĄCYCH â popatrzcie czasami nie tylko na zniszczone przez czas albo zapomniane cmentarze, na ślady po łemkach i bojkach ale popatrzcie czasami i doceńcie to - co za pięć czy dziesięć lat może całkiem zniknąć â na babcię w chustce i trampkach, która wstaje o czwartej rano, żeby dać jeść tej żywinie, która jeszcze pozostała. I utrwalcie to jakoś â ja wierzę, że można:lol:
Pozdrawiam
asiu, dostrzega to wielu z Forum... choćby popatrz ostatni wpis Pastora. Ja w tym roku sam się na tym złapałem, napisałem zresztą o tym zdanie w swoim sprawozdaniu w lipcu.
babcię w chustce i trampkach, która wstaje o czwartej rano, żeby dać jeść tej żywinie, która jeszcze pozostała. I utrwalcie to jakoś â ja wierzę, że można:lol:
Pozdrawiam W Baligrodzie jest taka babcia, podobna z twojego opisu, która czeka na fascynatów takich klimatów... prosi naiwnych turystów żeby pomogli (jej) biednej przynieść wody ze studni... zaprasza do środka swojego domu pamiętającego czasy bojków, a następnie pyta się czy nie masz 5zł... a kiedy chcesz robić zdjęcia to pyta się o kolejne tantiemy...
mit "prostego człowieka" jest uwikłany (o czym często idealiści niepamiętają, lub nie chcą pamiętać) w oczywisty pragmatyzm.
Kiedyś jeszcze na początku lat 90 w Solinie było tak że wszyscy stali mieszkańcy żyli w pełnej komitywie... kiedy jednak każdy zaczął robić swoje interesy ta komitywa się rozwaliła... nałożyły się na to przyjazdy różnych dziwnych turystów, freaków i niebezpiecznych maniaków... Solina stała się niebezpiecznym miejscem... Ludzie zaczęli mieć bardzo ograniczone zaufanie do turystów... Analogiczna sytuacja zaczyna się pojawiać już w tych nieco większych miejscowościach Bieszczadów (Wetlina, Cisna, Ustrzyki Górne).
Czytając post Asi mam przed oczyma pewną scenkę. Od kilku dni można zobaczyć pewnego nieszczęsnego, samotnego koguta, który stojąc na drodze, przy siadce gapi się na stado kur. Od świtu do zmroku soi bez ruchu i z utęsknieniem patrzy się na swoich pobratymców. Jak widać cywilizacja dosięgła nie tylko ludzi ale i zwierzaki.
Czytając post Asi mam przed oczyma pewną scenkę. Od kilku dni można zobaczyć pewnego nieszczęsnego, samotnego koguta, który stojąc na drodze, przy siadce gapi się na stado kur. Od świtu do zmroku soi bez ruchu i z utęsknieniem patrzy się na swoich pobratymców. Jak widać cywilizacja dosięgła nie tylko ludzi ale i zwierzaki. No to taki własnie mały symbol tego o czym mówię. Lucyna się chwilkę nad tym kogutem zastanowiła ale 99% ominie ten obrazek mknąc w bieszczadzką dziką knieję. I wrócą tam dopiero wtedy gdy za 30 lat stanie tam obelisk z napisem "...tu stał, piał i tęsknym wzrokiem patrzył w dal ostatni kogut beszczadzki..." a naukowcy z trzech uniwersytetów powałają fundację w celu odtworzenia populacji koguta w bieszczadzkiej wsi (jeśli ona jeszcze będzie).
Pozdrawiam Lucyno :razz:
asiu, dostrzega to wielu z Forum... choćby popatrz ostatni wpis Pastora. Ja w tym roku sam się na tym złapałem, napisałem zresztą o tym zdanie w swoim sprawozdaniu w lipcu. Wiem, że moja wypowiedź nie odkrywa pewnie ameryki, ale po prostu napisałam to co myślę.
Niedawno śledzę uważniej to forum więc jeszcze nie wszystko zdążyłam przeczytać ale teraz już po lekturze Twojego sprawozdania gratuluję i trochę zazdroszczę takich fajnych wypadów w bieszczady.Widać, że odkryłeś je na swój własny sposób i super się czyta te relacje.:-P
W Baligrodzie jest taka babcia, podobna z twojego opisu, która czeka na fascynatów takich klimatów... prosi naiwnych turystów żeby pomogli (jej) biednej przynieść wody ze studni... zaprasza do środka swojego domu pamiętającego czasy bojków, a następnie pyta się czy nie masz 5zł... a kiedy chcesz robić zdjęcia to pyta się o kolejne tantiemy...
mit "prostego człowieka" jest uwikłany (o czym często idealiści niepamiętają, lub nie chcą pamiętać) w oczywisty pragmatyzm. Hmm, może to tak wyszło, że nawołuję do rzucenia się z uwielbieniem pod progi bieszczadzkich chałup i śledzenie z aparatem fotograficznym codziennego trudu ludzi w nich żyjących. Nie, nie, nie o to mi chodzi. Nie jestem idealistką, nie stawiam nikogo na piedestale i nie nawołuję do stworzenia kolejnego kultu w bieszczadach. Chodzi mi o to, że Bieszczady są zawsze pokazywane i opisywane jako tajemnicze, dzikie, niedostępne, gdzie tylko ruiny, cmentarze i hulający wiatr historii. I one rzeczywiście takie po części są i ja je za to też kocham. Ale tak mnie jakoś boli wewnętrznie fakt, że ludzi tam mieszkających â tych zwyczajnych â traktuje się trochę jak piąte koło u wozu bo właściwie trochę są bez sensu bo np. mała, brzydka chałupka z satelitą na dachu psuje ładną panoramę panu czy pani, która przyjechała w dzikie bieszczady spotkać niedźwiedzia, pokonać z narażeniem życia rwisty potok czy przynajmniej napstrykać czaderskich fotek. I niech to robią. Bieszczady nie są niczyją osobistą własnością i każdy znajduje w nich coś innego. Nie dzielę turystów na lepszych i gorszych, na tych co spacerują w Solinie i na tych co wybierają mniej uczęszczane szlaki. Dzielę ich na ludzi i buraków. Na tych co mają szacunek dla innych i na tych co krzyczą całym sobą âźz drogi to idę JA! TURYSTA!â. Opowiadam często moim znajomym o Bieszczadach, zachęcam, żeby pojechali, zobaczyli. Oni zwykle sądzą, że tam nie ma asfaltu, niedźwiedzie są w co drugim zagajniku a jeśli są jacyś ludzie â to ci mityczni â którzy się zagubili i odnaleźli dopiero w bieszczadach. A całą resztę wykończyła âźakcja wisłaâ. I nie dziwię się im bo naczytali się pewnie tych różności w gazetach i przewodnikach. Ostatnio słyszałam relację podekscytowanej turystki, która była oburzona, bo chcieli z mężem zrobić piękne ujęcia zakola rzeki, więc zaparkowali swój samochód przy pewnym domu, nad brzegiem rzeki i byli bardzo zniesmaczeni, że zwróciła im uwagę właścicielka, do której ten kawałek trawki należał. No bo przecież oni zwiedzają a ona im tu w drogę włazi. A to nie ona im włazi, ona tam mieszka, TO ONI WŁAŻĄ JEJ. Więc jeśli ta babcia z Baligrodu chce piątaka od turystów to niech jej pójdzie na zdrowie. Ale pewnie chodzi o to, że za piątaka babcia traci urok a jeśli babcia opowiada za darmo to czujemy się wyróżnieni, że wydarliśmy babci jakąś tajemnicę długo skrywaną i nikomu nieopowiadaną.
Chyba tak jakoś przynudzam , więc powiem jeszcze tylko, że wiem, że wszystko się zmienia ale dlaczego tylko to co już było może być fascynujące a to co jest teraz ma szansę być takim dopiero kiedyś?
Pozdrawiam wszystkich:-P
Wiem, że moja wypowiedź nie odkrywa pewnie ameryki, ale po prostu napisałam to co myślę.
Niedawno śledzę uważniej to forum więc jeszcze nie wszystko zdążyłam przeczytać ale teraz już po lekturze Twojego sprawozdania gratuluję i trochę zazdroszczę takich fajnych wypadów w bieszczady.Widać, że odkryłeś je na swój własny sposób i super się czyta te relacje.:-P
Hmm, może to tak wyszło, że nawołuję do rzucenia się z uwielbieniem pod progi bieszczadzkich chałup i śledzenie z aparatem fotograficznym codziennego trudu ludzi w nich żyjących. Nie, nie, nie o to mi chodzi. Nie jestem idealistką, nie stawiam nikogo na piedestale i nie nawołuję do stworzenia kolejnego kultu w bieszczadach. Chodzi mi o to, że Bieszczady są zawsze pokazywane i opisywane jako tajemnicze, dzikie, niedostępne, gdzie tylko ruiny, cmentarze i hulający wiatr historii. I one rzeczywiście takie po części są i ja je za to też kocham. Ale tak mnie jakoś boli wewnętrznie fakt, że ludzi tam mieszkających â tych zwyczajnych â traktuje się trochę jak piąte koło u wozu bo właściwie trochę są bez sensu bo np. mała, brzydka chałupka z satelitą na dachu psuje ładną panoramę panu czy pani, która przyjechała w dzikie bieszczady spotkać niedźwiedzia, pokonać z narażeniem życia rwisty potok czy przynajmniej napstrykać czaderskich fotek. I niech to robią. Bieszczady nie są niczyją osobistą własnością i każdy znajduje w nich coś innego. Nie dzielę turystów na lepszych i gorszych, na tych co spacerują w Solinie i na tych co wybierają mniej uczęszczane szlaki. Dzielę ich na ludzi i buraków. Na tych co mają szacunek dla innych i na tych co krzyczą całym sobą âźz drogi to idę JA! TURYSTA!â. Opowiadam często moim znajomym o Bieszczadach, zachęcam, żeby pojechali, zobaczyli. Oni zwykle sądzą, że tam nie ma asfaltu, niedźwiedzie są w co drugim zagajniku a jeśli są jacyś ludzie â to ci mityczni â którzy się zagubili i odnaleźli dopiero w bieszczadach. A całą resztę wykończyła âźakcja wisłaâ. I nie dziwię się im bo naczytali się pewnie tych różności w gazetach i przewodnikach. Ostatnio słyszałam relację podekscytowanej turystki, która była oburzona, bo chcieli z mężem zrobić piękne ujęcia zakola rzeki, więc zaparkowali swój samochód przy pewnym domu, nad brzegiem rzeki i byli bardzo zniesmaczeni, że zwróciła im uwagę właścicielka, do której ten kawałek trawki należał. No bo przecież oni zwiedzają a ona im tu w drogę włazi. A to nie ona im włazi, ona tam mieszka, TO ONI WŁAŻĄ JEJ. Więc jeśli ta babcia z Baligrodu chce piątaka od turystów to niech jej pójdzie na zdrowie. Ale pewnie chodzi o to, że za piątaka babcia traci urok a jeśli babcia opowiada za darmo to czujemy się wyróżnieni, że wydarliśmy babci jakąś tajemnicę długo skrywaną i nikomu nieopowiadaną.
Chyba tak jakoś przynudzam , więc powiem jeszcze tylko, że wiem, że wszystko się zmienia ale dlaczego tylko to co już było może być fascynujące a to co jest teraz ma szansę być takim dopiero kiedyś?
Pozdrawiam wszystkich:-P Asiu droga,
obiema rękami podpisuję się pod tym, co napisałaś. po prostu wyjęłaś mi te myśli z głowy.
Gorąco Cię pozdrawiam :razz: i dziękuję, że napisałaś na Forum tego posta.
...sie wie..oczywista oczywistość :-) ...i ja swój podpis składam, choć jestem zwolennikiem chaszczowania bez udziału Ludzia wszelkiego... ...a czasem zdarzy się trafić tak, do Pani K. (i nie chodzi mi tu o knajpę w Sanoku o tej samej nazwie) ...niebo w oczach.. zamyślone spojrzenie.. odwieczny uśmiech na twarzy i najlepsze pierogi na świecie... po podwórku pałeta się kilka kotów i pies, wierny jak leszczynowa laska... jedna jedyna krowa w okolicy i te oczy.... ciągle żywe... pozdrawiam
Ciekawi mnie ten podkreslany popyt na dzikosc. Zawsze chcialem zyc z chodzenia po bieszczadzkim lesie podgladania zwierzyny itp. Urodzilem sie w bieszczadach i szkolili mnie we wspomnianym fachu rozni bieszczadnicy a wiec niby jestem szablonowym dzikusem na ktorego powinien byc popyt. A tu DUPA aby nie zarabiac 700 ziko czyszcze kible na zachodzie a pieniondzory sle rodzinie. Ale sie nie bujta wyjdziemy na swoje a na naszej ziemi klimat zawsze bedzie.
..podobno już na "każdym" forum dojrzysz ślady typu: Bieszczady poddały się ! Bieszczady dawno już straciły klimat! itp. itd... popyt na dzikość... w oczach o płytkim spojrzeniu może i tak...taki sobie stereotyp...
niech chodzi o spokój ducha i wolność szwędaczki...
Niestety im mniej ludzi tym klimat lepszy pamietam czasy gdy znalo sie wszystkie auta w okolicy a gosc w domu to bog w domu.
....To juz minelo te czasy ten luz ci wspaniali ludzie nie powroca nie powroca juz... Niby tak ale jest jeszcze trohe prawdziwych... i nawet widac nadzieje w nowym pokoleniu.....
...Ja tam wole dzikie bieszczady niech takie pozostana na zawsze.
Moze ktos pitolic ze dzikich bieszczadow juz nie ma... taaaa... to niech se przezyje powazne klopoty zdrowotne na tej ziemi w kurnej chacie. Prawda jest taka w bieszczadach.... sezon mija ....zaczyna sie przetrwanie. Zajrzyjcie do slawetnych gornych poza sezonem ha ha ha
kurort ...hahaha
asiu, nawet nie wiesz jak dobrze cie rozumiem... kazdy szuka czego innego na wyjazdach, spacerach a rowniez wokol swego domu..dla mnie gory to tylko dodatek.. ja szukam przede wszystkim swiata ktory pamietam z dziecinstwa lub znam tylko z opowiesci rodzicow i dziadkow..kura, krowa, stary mostek, drewniana chalupa, osypujacy sie z tynku maly sklepik, babcia przed przydrozna kapliczka, miejscowi,zapraszajacy gosci do swej chaty (a nie wpuszczajacy turyste aby na nim zarobic), plug na polu, ludzi, ktorzy sa jeszcze czescia otaczajacej ich przyrody, woz na drewnianych kolach, ruiny, warzywny ogrodek lub sad, wyboista droga..dlugo by mozna wymieniac..
jeszcze pod koniec lat 90tych odnajdywalam ten swiat w bieszczadach..ostatnio jest mi coraz trudniej znalezc go w tym rejonie.. zbyt duzo rzeczy go zaslania.. wiec probuje teraz gdzie indziej.. tam gdzie nigdy nie ma "sezonu".. gdzie macki "sezonu" i "rozwoju" jeszcze nie dotarly..
ostanio widzialam niesamowita scenke.... bylo to w wiosce u podnoza sudetow, przez okienko starego odrapanego poniemieckiego domu widac bylo jasne wnetrze izby, piec kaflowy, suszace sie nad nim pranie, ziola i grzyby, wiszace rondelki, patelnie i garnki, swiete obrazy na scianach.. na lawce babuszka w chustce w kwiaty, kilkoro mlodszych , spotkanie rodzinne.. a w kacie izby stal ogromny telewizor plazmowy, siejacy niebieska poświatą na cale pomieszczenie...
j
@ Buba a ja już podejrzewałam, że szukasz gulaszu z psa. To takie klimatyczne jedzenie mięsa z bezdomnych psów. I jak smakowało ci? wrr
@ Buba a ja już podejrzewałam, że szukasz gulaszu z psa. To takie klimatyczne jedzenie mięsa z bezdomnych psów. I jak smakowało ci? wrr ???
Przepraszam, pomyliły mi się fora. To na forum e-gory buba opisuje jak wg niej należy rozwiązać problem bezdomnych psów i psów na terenie parków narodowych.
ech...na innym forum napisalam ze zdarzylo mi sie w zyciu jesc gulasz z psa, oczywiscie poinformowano mnie o tym po fakcie.. gulasz byl naprawde dobry. Tam bylo to w temacie o psach,wiec pasowalo.. widac ta informacja tak wstrzasnela niektorymi i trwale wbila sie w psychike ze pomylily im sie fora, posty w innym temacie i kazda moja wypowiedz kojarzy sie z tym gulaszem.. ale czas leczy rany i moze kiedys ta bulwersujaca wiadomosc zniknie z pamieci niektorych i znow zapanuje ład i spokoj ;)
przepraszam za OT (przede wszytskim asie ktora zaczela ten fajny temat) ale nie ja go zaczelam i chcialam tylko sprawe wyprostowac.
jesli kogos interesuje doglebniej sprawa psow i gulaszu polecam forum e-gory.
...Buba polecam świnki morskie z głabokiego oleju... pszności... ale wara mi od popielic! ...a tak swoją drogą (przecież każdy ma swoją) to przechodzę powoli na niemięsożerność ...ot religia mi zabrania... W kwestii tego co znika za zakrętem czasu , chciałbym krzyknąć CHWAŁA CICHYM DOKUMENTALISTOM... nie takim ciśniańsko-wetlińsko-potockim... W archiwach forumowiczów drzemie niczym smok na złocie największy skarb jaki można sobie wyobrazić.. a i wędrówek do wspomnień bedzie więcej niż takich prawdziwych w czasie obecnym... bo i nie będzie niedługo gdzie..... może by tak Wielki Mur dookoła Gór?
W archiwach forumowiczów drzemie niczym smok na złocie największy skarb jaki można sobie wyobrazić.. a i wędrówek do wspomnień bedzie więcej niż takich prawdziwych w czasie obecnym... bo i nie będzie niedługo gdzie..... może by tak Wielki Mur dookoła Gór? Nie jestem aż taką pesymistką.
Są jeszcze Pogórza, są przepiękne góry w Rumunii i na Ukrainie (ale nie te najwyższe).
Są ludzie, którzy częstują mlekiem na szlaku i nie chcą za to ani kopiejki :-)
Pozdrowienia
Basia
Każdy rejon od momentu pojawienia się pierwszych jaskółek w postaci turystów, którzy później jakoś go tam rozsławiają przechodzi taką metamorfozę od sielankowej nie zmąconej niczym krainy do komercyjnego zagłębia. Tak było z Tatrami, z Bieszczadami, to samo zaczyna się dziać i w Beskidach Wschodnich na Ukrainie i w Rumunii. zmienić się tego nie da, ale w pamięci pozostają wspomnienia tych krain, które niegdyś były całkiem inne. Kiedyś pewnie nie będzie już gdzie uciec i będzie trzeba sobie znaleść nowe zajęcie. Przeminą ludzie pamiętający te obrazki, a dla nowych pokoleń będzie to już tylko historia z książek. Nikt nie przywróci dawnych Bieszczadów sprzed wojny i tych pustych po wojnie, kolorowej Huculszczyzny z przełomu XIX i XX wieku oraz pionierskich czasów pod koniec i po upadku ZSRR kiedy wyjazdy w Beskidy Wsch. stały sie całkiem możliwe do realizacji. Jeszcze dziesięć lat temu wyjazd w góry Ukrainy był czymś nietypowym teraz spacer na Pikuj, Paraszkę czy innego Gutina jest taką samą wycieczką jak spacerek na Tarnicę lub Giewont. Tylko krajobraz tam jest jeszcze troszkę inny, ale powoli i on się zmienia. Nikną strzechą kryte kurne chaty i z roku na rok te "dawne" ukraińskie Karpaty w które niegdyś organizowało się wyprawy, a teraz zwykłe powszednie wycieczki...
Nie jestem aż taką pesymistką.
Są jeszcze Pogórza, są przepiękne góry w Rumunii i na Ukrainie (ale nie te najwyższe).
Są ludzie, którzy częstują mlekiem na szlaku i nie chcą za to ani kopiejki :-)
Pozdrowienia
Basia U nas też częstują ,może nie mlekiem ale herbatą i dobrym słowem:-)
w pamięci pozostają wspomnienia tych krain, które niegdyś były całkiem inne. . Przeminą ludzie pamiętający te obrazki, a dla nowych pokoleń będzie to już tylko historia z książek. ... pozostana tez zdjecia jako dokumentacja tego jak kiedys wygladal swiat.. tylko ze zdjecia wyrazaja tylko obraz.. nie ma w nich zapachow, jak dla mnie rzeczy najwazniejszej.. zapachu siana, dymu, gnojowki, dawnej benzyny, opadlych jablek w sadzie... tego nie da sie zatrzymac, schowac do sloika.. nowoczesny swiat jest pozbawiony zapachow, przynajmniej tych naturalnych..bo zastepuja go dezodoranty, zapaszki do samochodow, klimatyzatorow, aromaterapie i inne..
Kiedyś pewnie nie będzie już gdzie uciec i będzie trzeba sobie znaleść nowe zajęcie. ..
jedyna nadzieja ze do tego czasu wynajda podroze wirtualne jak w ksiazkach fantastycznych ;)
pozostana tez zdjecia jako dokumentacja tego jak kiedys wygladal swiat.. tylko ze zdjecia wyrazaja tylko obraz.. nie ma w nich zapachow, jak dla mnie rzeczy najwazniejszej.. zapachu siana, dymu, gnojowki, dawnej benzyny, opadlych jablek w sadzie... tego nie da sie zatrzymac, schowac do sloika.. nowoczesny swiat jest pozbawiony zapachow, przynajmniej tych naturalnych..bo zastepuja go dezodoranty, zapaszki do samochodow, klimatyzatorow, aromaterapie i inne..
O, tak - mam bardzo podobne odczucia. Dla mnie góry i podróże - to też orgia zapachów (nawet zapachu po wejściu do "obszcziego" wagonu ;-) ).
Poza tym - wiatr, ciepło słońca, lub szczypiący mróz, dotyk trawy, twarde deski, na których się śpi itd. itd.
Pozdrowienia
Basia
Ciekawi mnie ten podkreslany popyt na dzikosc. Zawsze chcialem zyc z chodzenia po bieszczadzkim lesie podgladania zwierzyny itp. Urodzilem sie w bieszczadach i szkolili mnie we wspomnianym fachu rozni bieszczadnicy a wiec niby jestem szablonowym dzikusem na ktorego powinien byc popyt. A tu DUPA aby nie zarabiac 700 ziko czyszcze kible na zachodzie a pieniondzory sle rodzinie. Ale sie nie bujta wyjdziemy na swoje a na naszej ziemi klimat zawsze bedzie.
..podobno już na "każdym" forum dojrzysz ślady typu: Bieszczady poddały się ! Bieszczady dawno już straciły klimat! itp. itd... popyt na dzikość... w oczach o płytkim spojrzeniu może i tak...taki sobie stereotyp...
niech chodzi o spokój ducha i wolność szwędaczki...
Niestety im mniej ludzi tym klimat lepszy pamietam czasy gdy znalo sie wszystkie auta w okolicy a gosc w domu to bog w domu.
....To juz minelo te czasy ten luz ci wspaniali ludzie nie powroca nie powroca juz... Niby tak ale jest jeszcze trohe prawdziwych... i nawet widac nadzieje w nowym pokoleniu.....
...Ja tam wole dzikie bieszczady niech takie pozostana na zawsze.
Moze ktos pitolic ze dzikich bieszczadow juz nie ma... taaaa... to niech se przezyje powazne klopoty zdrowotne na tej ziemi w kurnej chacie. Prawda jest taka w bieszczadach.... sezon mija ....zaczyna sie przetrwanie. Zajrzyjcie do slawetnych gornych poza sezonem ha ha ha
kurort ...hahaha
Czternastaku â ja nie pitolę, że bieszczady się poddały (co to kurde znaczy???), że dzikich bieszczadów nie ma, ja wiem, że one są. Ale nie wszyscy w Polsce znają historię tych gór i ich specyfikę, bo ty pewnie też słysząc o jakimś tam regionie kraju myślisz stereotypem â przynajmniej dopóki nie poznasz go dokładniej. I jeśli oni â mając w głowie taki podkręcony na full stereotyp â przyjeżdżaja w bieszczady to szukają sami nie wiedzą czego i gdzie. I nie zapłacą ci za pokazanie im przyrody bieszczadzkiej bo im szkoda na to kasy, a jak już zapłacą to połowa będzie się nudziła i mruczała pod nosem, że to za niskie, tamto za brudne, a ten pan co ich oprowadza to pewnie jakaś podróba, bo gada za kasę a oni by chcieli prawdziwego dzikusa â takiego co mieszka w szałasie i o kasę nie dba. Pokręcą się, pokręcą, wejdą tu i tam i wyjadą z uśmiechem bo tak wypada â bo skoro wszyscy się zachwycają to ja też. Wrócą drugi raz ci co poczują, że jak się tak kręcili to oczy mieli wpół przymknięte a oddech brali tylko do połowyâŚi tym kasy nie będzie szkoda
A co do mycia kibli na zachodzie â to sam wiesz, że jesteś jak najbardziej w zgodzie z tradycją.;):-P Odkąd ja pamiętam to w większości tamtejszych rodzin pół składu siedziało w stanach albo kanadzie (później gdzieś w europie), żeby drugie pół w polsce mogło jakoś zwiazać koniec z końcem. Ja ci życzę, żebyś tych piniondzorów nazbierał jak najszybciej i jak najwięcej i żeby twoje czternastątka, które masz albo będziesz miał nie musiały już za chlebem wyjeżdżać. Obok bieszczadzkiej mitologii i martyrologii jest też codzienność , o której piszesz i o którą mi chodziło â z dala od sezonu (chociaż w sezonie) i z dala od szosy (chociaż przy obwodnicy). Nie będę się tu teraz rozwodzić na tematy przyziemne, codzienne i mało medialne (chociaż też mnie po części dotyczyły i dotyczą) bo pewnie wyszłoby nudno, pretensjonalnie, łzawo i głupawo.
Ale tak jak piszesz â ta codzienność się zmienia, zmieniają się ludzie, to co dzisiaj zwyczajne jutro będzie świętem â więc dlatego pisałam do TAMTEJSZYCH i CZĘSTO TAM BYWAJĄCYCH o utrwalenie tego przemijania. Jeśli nawet nie dla ogółu teraz to dla przyszłych pokoleń (cholera znowu jakiś patos wyszedł)
------- TU CYTAT Z WSZYSTKICH -----------
(ponieważ wciąż jakoś mam z tym problem, żeby zacytowac to co chcę i dziwne rzeczy mi wychodzą)
Pozdrawiam was wszystkich razem i każdego z osobna :-P:-P:-P dzięki za odzew i zrozumienie a nawet jeśli nie to tez dzięki :-P
buba, basia - szczególnie za przypomnienie o zapachach z dzieciństwa :-P
Podsumowując:
W kauflandzie i tesco już święta
...Marcinie a pamiętasz co się stało o 4 nad ranem podczas trwania antyaniołów? ..heh...łuna nad Cisną....
Asia999 ja ciebie nie krytykuje bron boze ja cie rozumiem dobze ci wyszedl rys psychologiczny turystow nowej ery sa dokladnie tacy jak piszesz. Ale Bieszczady to takie miejsce gdzie zawsze pozostanie pewna ilosc ludzi prawdziwych a nie atrap szukajacych kwadratowych jaj. Antyanioly...luny... o co chodzi bo ja nic nie slyszalem czyzby miejscowi dali sie we znaki
http://www.youtube.com/watch?v=tvVT8r3t8Lo no comment
http://www.youtube.com/watch?v=tvVT8r3t8Lo no comment W sumie to nie tak dawno
Podsumowując:
W kauflandzie i tesco już święta Amen:-P:-P
...Marcinie a pamiętasz co się stało o 4 nad ranem podczas trwania antyaniołów? ..heh...łuna nad Cisną.... a co się stało????? wysadziliście skład z amunicją:shock::shock:
Asia999 ja ciebie nie krytykuje bron boze ja cie rozumiem dobze ci wyszedl rys psychologiczny turystow nowej ery sa dokladnie tacy jak piszesz. Ale Bieszczady to takie miejsce gdzie zawsze pozostanie pewna ilosc ludzi prawdziwych a nie atrap szukajacych kwadratowych jaj. Antyanioly...luny... o co chodzi bo ja nic nie slyszalem czyzby miejscowi dali sie we znaki no ja mam taką nadzieję, że "pewna ich ilość" zawsze zostanie:razz::razz::-P
Hmm... podczas trwania, któryś tam BA odbył się satanistyczny sabat na pewnej górze mający na celu zabicie mocy skrzydlatych, zielonych uzurpatorów dobroci. Finałem tej imprezy był pogrzeb muchy o czwartej popołudniu. K-pax też tam był. Bieszczady są też i takie...
to ta łuna z tej muchy??:shock: że tam niedźwiedzie i wilki i inne takie to wiem ale żeby taaaaaakie muchy...;) no no no :razz::razz:
...żeby opisać powody i skład onej łuny musielibyśmy zastosować w wyrazie nieco więcej vulgaris niż pozwala regulamin tego forum... a i przetworzone na tubylczy brzmi w niektórych kręgach niesmacznie...
...żeby opisać powody i skład onej łuny musielibyśmy zastosować w wyrazie nieco więcej vulgaris niż pozwala regulamin tego forum... a i przetworzone na tubylczy brzmi w niektórych kręgach niesmacznie... Tłumacz, tłumacz. Może być z naszego na tubylcze, niesmaczne i okraszone vulgaris. Ciśnienia niskie, senność i marazm nas ogarnia trza wnieść trochę ognia i pogrzać atmosferę po bieszczadzku.
....kiedyś przy ognisku i nalewce ... póki co napomnę jedynie że: reakcja tłumów podczas odgrywania kultowej piosenki SDM o wczesnej porze rannej wywołała niespotykane efekty pirotechniczno-fekalne ..a to wszystko ze szczęscia... jak kult słońca czy coś... ot refleksje kpiarzy...
....kiedyś przy ognisku i nalewce ... póki co napomnę jedynie że: reakcja tłumów podczas odgrywania kultowej piosenki SDM o wczesnej porze rannej wywołała niespotykane efekty pirotechniczno-fekalne ..a to wszystko ze szczęscia... jak kult słońca czy coś... ot refleksje kpiarzy... i mucha na to wszystko patrzyła?!?:shock: niebożątko;) a tak swoją drogą to nigdy jeszcze na tym najważniejszym koncercie podczas BA nie byłam chociaż zamierzałam ale nigdy się jakoś nie złożyło i zawsze czasu brakowało. To już nie wiem czy warto czy nie warto. Jak mi tam teraz oprócz zielonych aniołow jeszcze duchy muchy bedą latały i mogę dostać rykoszetem z salwy na powitanie słońca to już sama nie wiem... być albo nie być na BA - oto jest pytanie;)
Czasu do namysłu masz sporo a poza tym są jakieś zawirowania "w tym temacie".Ważyły się losy tej imprezy ponoć do niedawna.Chyba już wiadomo,że będzie kontynuowana ale tajemnicą objęte jest nowe miejsce.Tyle mi się o ucho obiło.Może więcej na stronie BA!
bo miejsca nie ma jeszcze pewnie ;-))
a ja od dawna proponowałam, żeby w Trójmieście je zrobić :grin:
...aj tam Trójmiasto... miały być wirtualne zeby Górom nie szkodzić! ...jak w każdej beczce... dużo za i wiele przeciw...
Kurcze, ja mam jednak nadzieję, że mimo zawirowan uda mi się jeszcze być na BA:-P Naprawdę chcą je gdzieś indziej przenieść? hmm... do trójmiasta miałabym przynajmniej blisko ale...BA gdzie? na molo? albo jako trzeci dzień Sopot Festiwal czy Top Trendy?? I Magda M. z TVN by je prowadziła... hmmm... nie wiem.... ale to może dobry pomysł - BA na plaży a na połoninie szanty ;);) Dla wszystkich anty anty widzę wtedy już tylko jedno miejsce...:
Nie trzeba wyjeżdżać do Raczków Elbląskich
http://www.geoland.pl/dodatki/zdrowie_ii/depresja.html
Poza tym elbląskie strony zawsze będą kojarzyły mi się z samicą nosorożca
Nie trzeba wyjeżdżać do Raczków Elbląskich
http://www.geoland.pl/dodatki/zdrowie_ii/depresja.html
Poza tym elbląskie strony zawsze będą kojarzyły mi się z samicą nosorożca taaak, samica nosorożca to hit, powinen stanąć jej pomnik gdzieś w elblągu :mrgreen::mrgreen: ale w tym kontekście miejsce na wszelkie demonstracje anty anty rzeczywiście nienajlepsze - bo jako, że nikomu pewnie nie chciałoby się ...parzyć:-?:roll:;)... ogień i łuna byłyby niemożliwe do wzniecenia :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
A ty Marcinie to ten pogrubiony dr n.med z artykułu???? :shock::shock: jesooo, aż boję się diagnozy:???::shock:
A ponieważ krajobraz za oknem prawdziwie bajkowy, nostalgia jakaś mnie ogarnia, więc dziś - odnośnie tematu - kolejna bajka, na dobry wieczór lub na dobranoc...Pozdrawiam wszystkich :-):-):-)
Był sobie Anioł w zielonym Bieszczadzie
Przez Pana posłany skierował tu loty
I zrywał jabłka w tym starym sadzie
Z nich potem w niebie robił kompoty
Czasem po pracy z bracią anielską
Anioł kielonek zielony wychylał
Lub nad istotą żeńską lub męską
Skrzydła rozpuszczał bo ich Bies w lesie zmylał
Aż dnia pewnego przybył Poeta
W te góry zielone, sad opuszczony
I jako rzeczy pięknych esteta
Anioły bieszczadzkie wniósł na salony
I w konsekwencji tego zdarzenia
Ludzie spragnieni piękna natury
Na chwałę Aniołów anielskie pienia
Skrzypce, gitary przywieźli w te góry
Posłyszał Anioł, gdy przy kapliczce
Jadł jabłko rano w sadzie zebrane
Gdzieś tam w dolinie, wśród traw uliczce
Pieśni o nim samym śpiewane
Wzuł Anioł anielskie sandały
Podkasał sukienkę i stulił skrzydła
I poszedł w dolinę trochę nieśmiały
Że dał się złapać w tej sławy sidła
Siadł Anioł na ławy skraju
Pieśni zanucił, w ręce zaklaskał
I wypił piwko w tym ziemskim raju
I zjadł kiełbaskę, smacznie zamlaskał
Ale się Anioł rozejrzał dokoła
I oczy anielskie aż ręką przysłonił
Fałszywe anioły i ich aureole
Wśród ludzi tych szczerych niejeden się schronił
Włosy anielskie lecz oczy biesa
Śpiewy niewinne lecz gardło czarcie
Bo najważniejsza jest pełna kiesa
A tłumom rzućmy coś na pożarcie
A z góry co się obok rozsiadła
Ci co przeciwni śpiewom w dolinie
Wzywając pomocy samego diabła
Licząc, że kara ich za to ominie
Wzniecają ogień, składają ofiary
Z muchy co obok leciała
I zagłuszają dźwięki gitary
I nie chcą by dłużej im tutaj grała.
Popatrzył Anioł lękliwym wzrokiem
Na tych na dole, na górze
I się oddalił stąd szybkim krokiem
Wietrząc wnet rychłe kłótnie i burze.
I siedzi Anioł znów w swoim sadzie
I jabłka zbiera ,robi kompoty
I wszystko znowu w porządku, ładzie
Zostawił ludziom ich śmieszne kłopoty.
A morał z bajki â może i głupi
Lecz taki mi się nasunął teraz
Sacrum jest sacrum â nikt go nie kupi
Profanum z profanum wciąż walczy nieraz
Ładnie piszesz Asiu
Ładnie piszesz Asiu hmmm...takie tam "coś tam coś tam" (jak to mawia pewna posłanka;)):-P:-P
No to co z tymi Aniołami?? bo jakoś z ich strony to nic nie wynika gdzie one będą.
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Pozdrawiam
asiu, dostrzega to wielu z Forum... choćby popatrz ostatni wpis Pastora. Ja w tym roku sam się na tym złapałem, napisałem zresztą o tym zdanie w swoim sprawozdaniu w lipcu.
babcię w chustce i trampkach, która wstaje o czwartej rano, żeby dać jeść tej żywinie, która jeszcze pozostała. I utrwalcie to jakoś â ja wierzę, że można:lol:
Pozdrawiam W Baligrodzie jest taka babcia, podobna z twojego opisu, która czeka na fascynatów takich klimatów... prosi naiwnych turystów żeby pomogli (jej) biednej przynieść wody ze studni... zaprasza do środka swojego domu pamiętającego czasy bojków, a następnie pyta się czy nie masz 5zł... a kiedy chcesz robić zdjęcia to pyta się o kolejne tantiemy...
mit "prostego człowieka" jest uwikłany (o czym często idealiści niepamiętają, lub nie chcą pamiętać) w oczywisty pragmatyzm.
Kiedyś jeszcze na początku lat 90 w Solinie było tak że wszyscy stali mieszkańcy żyli w pełnej komitywie... kiedy jednak każdy zaczął robić swoje interesy ta komitywa się rozwaliła... nałożyły się na to przyjazdy różnych dziwnych turystów, freaków i niebezpiecznych maniaków... Solina stała się niebezpiecznym miejscem... Ludzie zaczęli mieć bardzo ograniczone zaufanie do turystów... Analogiczna sytuacja zaczyna się pojawiać już w tych nieco większych miejscowościach Bieszczadów (Wetlina, Cisna, Ustrzyki Górne).
Czytając post Asi mam przed oczyma pewną scenkę. Od kilku dni można zobaczyć pewnego nieszczęsnego, samotnego koguta, który stojąc na drodze, przy siadce gapi się na stado kur. Od świtu do zmroku soi bez ruchu i z utęsknieniem patrzy się na swoich pobratymców. Jak widać cywilizacja dosięgła nie tylko ludzi ale i zwierzaki.
Czytając post Asi mam przed oczyma pewną scenkę. Od kilku dni można zobaczyć pewnego nieszczęsnego, samotnego koguta, który stojąc na drodze, przy siadce gapi się na stado kur. Od świtu do zmroku soi bez ruchu i z utęsknieniem patrzy się na swoich pobratymców. Jak widać cywilizacja dosięgła nie tylko ludzi ale i zwierzaki. No to taki własnie mały symbol tego o czym mówię. Lucyna się chwilkę nad tym kogutem zastanowiła ale 99% ominie ten obrazek mknąc w bieszczadzką dziką knieję. I wrócą tam dopiero wtedy gdy za 30 lat stanie tam obelisk z napisem "...tu stał, piał i tęsknym wzrokiem patrzył w dal ostatni kogut beszczadzki..." a naukowcy z trzech uniwersytetów powałają fundację w celu odtworzenia populacji koguta w bieszczadzkiej wsi (jeśli ona jeszcze będzie).
Pozdrawiam Lucyno :razz:
asiu, dostrzega to wielu z Forum... choćby popatrz ostatni wpis Pastora. Ja w tym roku sam się na tym złapałem, napisałem zresztą o tym zdanie w swoim sprawozdaniu w lipcu. Wiem, że moja wypowiedź nie odkrywa pewnie ameryki, ale po prostu napisałam to co myślę.
Niedawno śledzę uważniej to forum więc jeszcze nie wszystko zdążyłam przeczytać ale teraz już po lekturze Twojego sprawozdania gratuluję i trochę zazdroszczę takich fajnych wypadów w bieszczady.Widać, że odkryłeś je na swój własny sposób i super się czyta te relacje.:-P
W Baligrodzie jest taka babcia, podobna z twojego opisu, która czeka na fascynatów takich klimatów... prosi naiwnych turystów żeby pomogli (jej) biednej przynieść wody ze studni... zaprasza do środka swojego domu pamiętającego czasy bojków, a następnie pyta się czy nie masz 5zł... a kiedy chcesz robić zdjęcia to pyta się o kolejne tantiemy...
mit "prostego człowieka" jest uwikłany (o czym często idealiści niepamiętają, lub nie chcą pamiętać) w oczywisty pragmatyzm. Hmm, może to tak wyszło, że nawołuję do rzucenia się z uwielbieniem pod progi bieszczadzkich chałup i śledzenie z aparatem fotograficznym codziennego trudu ludzi w nich żyjących. Nie, nie, nie o to mi chodzi. Nie jestem idealistką, nie stawiam nikogo na piedestale i nie nawołuję do stworzenia kolejnego kultu w bieszczadach. Chodzi mi o to, że Bieszczady są zawsze pokazywane i opisywane jako tajemnicze, dzikie, niedostępne, gdzie tylko ruiny, cmentarze i hulający wiatr historii. I one rzeczywiście takie po części są i ja je za to też kocham. Ale tak mnie jakoś boli wewnętrznie fakt, że ludzi tam mieszkających â tych zwyczajnych â traktuje się trochę jak piąte koło u wozu bo właściwie trochę są bez sensu bo np. mała, brzydka chałupka z satelitą na dachu psuje ładną panoramę panu czy pani, która przyjechała w dzikie bieszczady spotkać niedźwiedzia, pokonać z narażeniem życia rwisty potok czy przynajmniej napstrykać czaderskich fotek. I niech to robią. Bieszczady nie są niczyją osobistą własnością i każdy znajduje w nich coś innego. Nie dzielę turystów na lepszych i gorszych, na tych co spacerują w Solinie i na tych co wybierają mniej uczęszczane szlaki. Dzielę ich na ludzi i buraków. Na tych co mają szacunek dla innych i na tych co krzyczą całym sobą âźz drogi to idę JA! TURYSTA!â. Opowiadam często moim znajomym o Bieszczadach, zachęcam, żeby pojechali, zobaczyli. Oni zwykle sądzą, że tam nie ma asfaltu, niedźwiedzie są w co drugim zagajniku a jeśli są jacyś ludzie â to ci mityczni â którzy się zagubili i odnaleźli dopiero w bieszczadach. A całą resztę wykończyła âźakcja wisłaâ. I nie dziwię się im bo naczytali się pewnie tych różności w gazetach i przewodnikach. Ostatnio słyszałam relację podekscytowanej turystki, która była oburzona, bo chcieli z mężem zrobić piękne ujęcia zakola rzeki, więc zaparkowali swój samochód przy pewnym domu, nad brzegiem rzeki i byli bardzo zniesmaczeni, że zwróciła im uwagę właścicielka, do której ten kawałek trawki należał. No bo przecież oni zwiedzają a ona im tu w drogę włazi. A to nie ona im włazi, ona tam mieszka, TO ONI WŁAŻĄ JEJ. Więc jeśli ta babcia z Baligrodu chce piątaka od turystów to niech jej pójdzie na zdrowie. Ale pewnie chodzi o to, że za piątaka babcia traci urok a jeśli babcia opowiada za darmo to czujemy się wyróżnieni, że wydarliśmy babci jakąś tajemnicę długo skrywaną i nikomu nieopowiadaną.
Chyba tak jakoś przynudzam , więc powiem jeszcze tylko, że wiem, że wszystko się zmienia ale dlaczego tylko to co już było może być fascynujące a to co jest teraz ma szansę być takim dopiero kiedyś?
Pozdrawiam wszystkich:-P
Wiem, że moja wypowiedź nie odkrywa pewnie ameryki, ale po prostu napisałam to co myślę.
Niedawno śledzę uważniej to forum więc jeszcze nie wszystko zdążyłam przeczytać ale teraz już po lekturze Twojego sprawozdania gratuluję i trochę zazdroszczę takich fajnych wypadów w bieszczady.Widać, że odkryłeś je na swój własny sposób i super się czyta te relacje.:-P
Hmm, może to tak wyszło, że nawołuję do rzucenia się z uwielbieniem pod progi bieszczadzkich chałup i śledzenie z aparatem fotograficznym codziennego trudu ludzi w nich żyjących. Nie, nie, nie o to mi chodzi. Nie jestem idealistką, nie stawiam nikogo na piedestale i nie nawołuję do stworzenia kolejnego kultu w bieszczadach. Chodzi mi o to, że Bieszczady są zawsze pokazywane i opisywane jako tajemnicze, dzikie, niedostępne, gdzie tylko ruiny, cmentarze i hulający wiatr historii. I one rzeczywiście takie po części są i ja je za to też kocham. Ale tak mnie jakoś boli wewnętrznie fakt, że ludzi tam mieszkających â tych zwyczajnych â traktuje się trochę jak piąte koło u wozu bo właściwie trochę są bez sensu bo np. mała, brzydka chałupka z satelitą na dachu psuje ładną panoramę panu czy pani, która przyjechała w dzikie bieszczady spotkać niedźwiedzia, pokonać z narażeniem życia rwisty potok czy przynajmniej napstrykać czaderskich fotek. I niech to robią. Bieszczady nie są niczyją osobistą własnością i każdy znajduje w nich coś innego. Nie dzielę turystów na lepszych i gorszych, na tych co spacerują w Solinie i na tych co wybierają mniej uczęszczane szlaki. Dzielę ich na ludzi i buraków. Na tych co mają szacunek dla innych i na tych co krzyczą całym sobą âźz drogi to idę JA! TURYSTA!â. Opowiadam często moim znajomym o Bieszczadach, zachęcam, żeby pojechali, zobaczyli. Oni zwykle sądzą, że tam nie ma asfaltu, niedźwiedzie są w co drugim zagajniku a jeśli są jacyś ludzie â to ci mityczni â którzy się zagubili i odnaleźli dopiero w bieszczadach. A całą resztę wykończyła âźakcja wisłaâ. I nie dziwię się im bo naczytali się pewnie tych różności w gazetach i przewodnikach. Ostatnio słyszałam relację podekscytowanej turystki, która była oburzona, bo chcieli z mężem zrobić piękne ujęcia zakola rzeki, więc zaparkowali swój samochód przy pewnym domu, nad brzegiem rzeki i byli bardzo zniesmaczeni, że zwróciła im uwagę właścicielka, do której ten kawałek trawki należał. No bo przecież oni zwiedzają a ona im tu w drogę włazi. A to nie ona im włazi, ona tam mieszka, TO ONI WŁAŻĄ JEJ. Więc jeśli ta babcia z Baligrodu chce piątaka od turystów to niech jej pójdzie na zdrowie. Ale pewnie chodzi o to, że za piątaka babcia traci urok a jeśli babcia opowiada za darmo to czujemy się wyróżnieni, że wydarliśmy babci jakąś tajemnicę długo skrywaną i nikomu nieopowiadaną.
Chyba tak jakoś przynudzam , więc powiem jeszcze tylko, że wiem, że wszystko się zmienia ale dlaczego tylko to co już było może być fascynujące a to co jest teraz ma szansę być takim dopiero kiedyś?
Pozdrawiam wszystkich:-P Asiu droga,
obiema rękami podpisuję się pod tym, co napisałaś. po prostu wyjęłaś mi te myśli z głowy.
Gorąco Cię pozdrawiam :razz: i dziękuję, że napisałaś na Forum tego posta.
...sie wie..oczywista oczywistość :-) ...i ja swój podpis składam, choć jestem zwolennikiem chaszczowania bez udziału Ludzia wszelkiego... ...a czasem zdarzy się trafić tak, do Pani K. (i nie chodzi mi tu o knajpę w Sanoku o tej samej nazwie) ...niebo w oczach.. zamyślone spojrzenie.. odwieczny uśmiech na twarzy i najlepsze pierogi na świecie... po podwórku pałeta się kilka kotów i pies, wierny jak leszczynowa laska... jedna jedyna krowa w okolicy i te oczy.... ciągle żywe... pozdrawiam
Ciekawi mnie ten podkreslany popyt na dzikosc. Zawsze chcialem zyc z chodzenia po bieszczadzkim lesie podgladania zwierzyny itp. Urodzilem sie w bieszczadach i szkolili mnie we wspomnianym fachu rozni bieszczadnicy a wiec niby jestem szablonowym dzikusem na ktorego powinien byc popyt. A tu DUPA aby nie zarabiac 700 ziko czyszcze kible na zachodzie a pieniondzory sle rodzinie. Ale sie nie bujta wyjdziemy na swoje a na naszej ziemi klimat zawsze bedzie.
..podobno już na "każdym" forum dojrzysz ślady typu: Bieszczady poddały się ! Bieszczady dawno już straciły klimat! itp. itd... popyt na dzikość... w oczach o płytkim spojrzeniu może i tak...taki sobie stereotyp...
niech chodzi o spokój ducha i wolność szwędaczki...
Niestety im mniej ludzi tym klimat lepszy pamietam czasy gdy znalo sie wszystkie auta w okolicy a gosc w domu to bog w domu.
....To juz minelo te czasy ten luz ci wspaniali ludzie nie powroca nie powroca juz... Niby tak ale jest jeszcze trohe prawdziwych... i nawet widac nadzieje w nowym pokoleniu.....
...Ja tam wole dzikie bieszczady niech takie pozostana na zawsze.
Moze ktos pitolic ze dzikich bieszczadow juz nie ma... taaaa... to niech se przezyje powazne klopoty zdrowotne na tej ziemi w kurnej chacie. Prawda jest taka w bieszczadach.... sezon mija ....zaczyna sie przetrwanie. Zajrzyjcie do slawetnych gornych poza sezonem ha ha ha
kurort ...hahaha
asiu, nawet nie wiesz jak dobrze cie rozumiem... kazdy szuka czego innego na wyjazdach, spacerach a rowniez wokol swego domu..dla mnie gory to tylko dodatek.. ja szukam przede wszystkim swiata ktory pamietam z dziecinstwa lub znam tylko z opowiesci rodzicow i dziadkow..kura, krowa, stary mostek, drewniana chalupa, osypujacy sie z tynku maly sklepik, babcia przed przydrozna kapliczka, miejscowi,zapraszajacy gosci do swej chaty (a nie wpuszczajacy turyste aby na nim zarobic), plug na polu, ludzi, ktorzy sa jeszcze czescia otaczajacej ich przyrody, woz na drewnianych kolach, ruiny, warzywny ogrodek lub sad, wyboista droga..dlugo by mozna wymieniac..
jeszcze pod koniec lat 90tych odnajdywalam ten swiat w bieszczadach..ostatnio jest mi coraz trudniej znalezc go w tym rejonie.. zbyt duzo rzeczy go zaslania.. wiec probuje teraz gdzie indziej.. tam gdzie nigdy nie ma "sezonu".. gdzie macki "sezonu" i "rozwoju" jeszcze nie dotarly..
ostanio widzialam niesamowita scenke.... bylo to w wiosce u podnoza sudetow, przez okienko starego odrapanego poniemieckiego domu widac bylo jasne wnetrze izby, piec kaflowy, suszace sie nad nim pranie, ziola i grzyby, wiszace rondelki, patelnie i garnki, swiete obrazy na scianach.. na lawce babuszka w chustce w kwiaty, kilkoro mlodszych , spotkanie rodzinne.. a w kacie izby stal ogromny telewizor plazmowy, siejacy niebieska poświatą na cale pomieszczenie...
j
@ Buba a ja już podejrzewałam, że szukasz gulaszu z psa. To takie klimatyczne jedzenie mięsa z bezdomnych psów. I jak smakowało ci? wrr
@ Buba a ja już podejrzewałam, że szukasz gulaszu z psa. To takie klimatyczne jedzenie mięsa z bezdomnych psów. I jak smakowało ci? wrr ???
Przepraszam, pomyliły mi się fora. To na forum e-gory buba opisuje jak wg niej należy rozwiązać problem bezdomnych psów i psów na terenie parków narodowych.
ech...na innym forum napisalam ze zdarzylo mi sie w zyciu jesc gulasz z psa, oczywiscie poinformowano mnie o tym po fakcie.. gulasz byl naprawde dobry. Tam bylo to w temacie o psach,wiec pasowalo.. widac ta informacja tak wstrzasnela niektorymi i trwale wbila sie w psychike ze pomylily im sie fora, posty w innym temacie i kazda moja wypowiedz kojarzy sie z tym gulaszem.. ale czas leczy rany i moze kiedys ta bulwersujaca wiadomosc zniknie z pamieci niektorych i znow zapanuje ład i spokoj ;)
przepraszam za OT (przede wszytskim asie ktora zaczela ten fajny temat) ale nie ja go zaczelam i chcialam tylko sprawe wyprostowac.
jesli kogos interesuje doglebniej sprawa psow i gulaszu polecam forum e-gory.
...Buba polecam świnki morskie z głabokiego oleju... pszności... ale wara mi od popielic! ...a tak swoją drogą (przecież każdy ma swoją) to przechodzę powoli na niemięsożerność ...ot religia mi zabrania... W kwestii tego co znika za zakrętem czasu , chciałbym krzyknąć CHWAŁA CICHYM DOKUMENTALISTOM... nie takim ciśniańsko-wetlińsko-potockim... W archiwach forumowiczów drzemie niczym smok na złocie największy skarb jaki można sobie wyobrazić.. a i wędrówek do wspomnień bedzie więcej niż takich prawdziwych w czasie obecnym... bo i nie będzie niedługo gdzie..... może by tak Wielki Mur dookoła Gór?
W archiwach forumowiczów drzemie niczym smok na złocie największy skarb jaki można sobie wyobrazić.. a i wędrówek do wspomnień bedzie więcej niż takich prawdziwych w czasie obecnym... bo i nie będzie niedługo gdzie..... może by tak Wielki Mur dookoła Gór? Nie jestem aż taką pesymistką.
Są jeszcze Pogórza, są przepiękne góry w Rumunii i na Ukrainie (ale nie te najwyższe).
Są ludzie, którzy częstują mlekiem na szlaku i nie chcą za to ani kopiejki :-)
Pozdrowienia
Basia
Każdy rejon od momentu pojawienia się pierwszych jaskółek w postaci turystów, którzy później jakoś go tam rozsławiają przechodzi taką metamorfozę od sielankowej nie zmąconej niczym krainy do komercyjnego zagłębia. Tak było z Tatrami, z Bieszczadami, to samo zaczyna się dziać i w Beskidach Wschodnich na Ukrainie i w Rumunii. zmienić się tego nie da, ale w pamięci pozostają wspomnienia tych krain, które niegdyś były całkiem inne. Kiedyś pewnie nie będzie już gdzie uciec i będzie trzeba sobie znaleść nowe zajęcie. Przeminą ludzie pamiętający te obrazki, a dla nowych pokoleń będzie to już tylko historia z książek. Nikt nie przywróci dawnych Bieszczadów sprzed wojny i tych pustych po wojnie, kolorowej Huculszczyzny z przełomu XIX i XX wieku oraz pionierskich czasów pod koniec i po upadku ZSRR kiedy wyjazdy w Beskidy Wsch. stały sie całkiem możliwe do realizacji. Jeszcze dziesięć lat temu wyjazd w góry Ukrainy był czymś nietypowym teraz spacer na Pikuj, Paraszkę czy innego Gutina jest taką samą wycieczką jak spacerek na Tarnicę lub Giewont. Tylko krajobraz tam jest jeszcze troszkę inny, ale powoli i on się zmienia. Nikną strzechą kryte kurne chaty i z roku na rok te "dawne" ukraińskie Karpaty w które niegdyś organizowało się wyprawy, a teraz zwykłe powszednie wycieczki...
Nie jestem aż taką pesymistką.
Są jeszcze Pogórza, są przepiękne góry w Rumunii i na Ukrainie (ale nie te najwyższe).
Są ludzie, którzy częstują mlekiem na szlaku i nie chcą za to ani kopiejki :-)
Pozdrowienia
Basia U nas też częstują ,może nie mlekiem ale herbatą i dobrym słowem:-)
w pamięci pozostają wspomnienia tych krain, które niegdyś były całkiem inne. . Przeminą ludzie pamiętający te obrazki, a dla nowych pokoleń będzie to już tylko historia z książek. ... pozostana tez zdjecia jako dokumentacja tego jak kiedys wygladal swiat.. tylko ze zdjecia wyrazaja tylko obraz.. nie ma w nich zapachow, jak dla mnie rzeczy najwazniejszej.. zapachu siana, dymu, gnojowki, dawnej benzyny, opadlych jablek w sadzie... tego nie da sie zatrzymac, schowac do sloika.. nowoczesny swiat jest pozbawiony zapachow, przynajmniej tych naturalnych..bo zastepuja go dezodoranty, zapaszki do samochodow, klimatyzatorow, aromaterapie i inne..
Kiedyś pewnie nie będzie już gdzie uciec i będzie trzeba sobie znaleść nowe zajęcie. ..
jedyna nadzieja ze do tego czasu wynajda podroze wirtualne jak w ksiazkach fantastycznych ;)
pozostana tez zdjecia jako dokumentacja tego jak kiedys wygladal swiat.. tylko ze zdjecia wyrazaja tylko obraz.. nie ma w nich zapachow, jak dla mnie rzeczy najwazniejszej.. zapachu siana, dymu, gnojowki, dawnej benzyny, opadlych jablek w sadzie... tego nie da sie zatrzymac, schowac do sloika.. nowoczesny swiat jest pozbawiony zapachow, przynajmniej tych naturalnych..bo zastepuja go dezodoranty, zapaszki do samochodow, klimatyzatorow, aromaterapie i inne..
O, tak - mam bardzo podobne odczucia. Dla mnie góry i podróże - to też orgia zapachów (nawet zapachu po wejściu do "obszcziego" wagonu ;-) ).
Poza tym - wiatr, ciepło słońca, lub szczypiący mróz, dotyk trawy, twarde deski, na których się śpi itd. itd.
Pozdrowienia
Basia
Ciekawi mnie ten podkreslany popyt na dzikosc. Zawsze chcialem zyc z chodzenia po bieszczadzkim lesie podgladania zwierzyny itp. Urodzilem sie w bieszczadach i szkolili mnie we wspomnianym fachu rozni bieszczadnicy a wiec niby jestem szablonowym dzikusem na ktorego powinien byc popyt. A tu DUPA aby nie zarabiac 700 ziko czyszcze kible na zachodzie a pieniondzory sle rodzinie. Ale sie nie bujta wyjdziemy na swoje a na naszej ziemi klimat zawsze bedzie.
..podobno już na "każdym" forum dojrzysz ślady typu: Bieszczady poddały się ! Bieszczady dawno już straciły klimat! itp. itd... popyt na dzikość... w oczach o płytkim spojrzeniu może i tak...taki sobie stereotyp...
niech chodzi o spokój ducha i wolność szwędaczki...
Niestety im mniej ludzi tym klimat lepszy pamietam czasy gdy znalo sie wszystkie auta w okolicy a gosc w domu to bog w domu.
....To juz minelo te czasy ten luz ci wspaniali ludzie nie powroca nie powroca juz... Niby tak ale jest jeszcze trohe prawdziwych... i nawet widac nadzieje w nowym pokoleniu.....
...Ja tam wole dzikie bieszczady niech takie pozostana na zawsze.
Moze ktos pitolic ze dzikich bieszczadow juz nie ma... taaaa... to niech se przezyje powazne klopoty zdrowotne na tej ziemi w kurnej chacie. Prawda jest taka w bieszczadach.... sezon mija ....zaczyna sie przetrwanie. Zajrzyjcie do slawetnych gornych poza sezonem ha ha ha
kurort ...hahaha
Czternastaku â ja nie pitolę, że bieszczady się poddały (co to kurde znaczy???), że dzikich bieszczadów nie ma, ja wiem, że one są. Ale nie wszyscy w Polsce znają historię tych gór i ich specyfikę, bo ty pewnie też słysząc o jakimś tam regionie kraju myślisz stereotypem â przynajmniej dopóki nie poznasz go dokładniej. I jeśli oni â mając w głowie taki podkręcony na full stereotyp â przyjeżdżaja w bieszczady to szukają sami nie wiedzą czego i gdzie. I nie zapłacą ci za pokazanie im przyrody bieszczadzkiej bo im szkoda na to kasy, a jak już zapłacą to połowa będzie się nudziła i mruczała pod nosem, że to za niskie, tamto za brudne, a ten pan co ich oprowadza to pewnie jakaś podróba, bo gada za kasę a oni by chcieli prawdziwego dzikusa â takiego co mieszka w szałasie i o kasę nie dba. Pokręcą się, pokręcą, wejdą tu i tam i wyjadą z uśmiechem bo tak wypada â bo skoro wszyscy się zachwycają to ja też. Wrócą drugi raz ci co poczują, że jak się tak kręcili to oczy mieli wpół przymknięte a oddech brali tylko do połowyâŚi tym kasy nie będzie szkoda
A co do mycia kibli na zachodzie â to sam wiesz, że jesteś jak najbardziej w zgodzie z tradycją.;):-P Odkąd ja pamiętam to w większości tamtejszych rodzin pół składu siedziało w stanach albo kanadzie (później gdzieś w europie), żeby drugie pół w polsce mogło jakoś zwiazać koniec z końcem. Ja ci życzę, żebyś tych piniondzorów nazbierał jak najszybciej i jak najwięcej i żeby twoje czternastątka, które masz albo będziesz miał nie musiały już za chlebem wyjeżdżać. Obok bieszczadzkiej mitologii i martyrologii jest też codzienność , o której piszesz i o którą mi chodziło â z dala od sezonu (chociaż w sezonie) i z dala od szosy (chociaż przy obwodnicy). Nie będę się tu teraz rozwodzić na tematy przyziemne, codzienne i mało medialne (chociaż też mnie po części dotyczyły i dotyczą) bo pewnie wyszłoby nudno, pretensjonalnie, łzawo i głupawo.
Ale tak jak piszesz â ta codzienność się zmienia, zmieniają się ludzie, to co dzisiaj zwyczajne jutro będzie świętem â więc dlatego pisałam do TAMTEJSZYCH i CZĘSTO TAM BYWAJĄCYCH o utrwalenie tego przemijania. Jeśli nawet nie dla ogółu teraz to dla przyszłych pokoleń (cholera znowu jakiś patos wyszedł)
------- TU CYTAT Z WSZYSTKICH -----------
(ponieważ wciąż jakoś mam z tym problem, żeby zacytowac to co chcę i dziwne rzeczy mi wychodzą)
Pozdrawiam was wszystkich razem i każdego z osobna :-P:-P:-P dzięki za odzew i zrozumienie a nawet jeśli nie to tez dzięki :-P
buba, basia - szczególnie za przypomnienie o zapachach z dzieciństwa :-P
Podsumowując:
W kauflandzie i tesco już święta
...Marcinie a pamiętasz co się stało o 4 nad ranem podczas trwania antyaniołów? ..heh...łuna nad Cisną....
Asia999 ja ciebie nie krytykuje bron boze ja cie rozumiem dobze ci wyszedl rys psychologiczny turystow nowej ery sa dokladnie tacy jak piszesz. Ale Bieszczady to takie miejsce gdzie zawsze pozostanie pewna ilosc ludzi prawdziwych a nie atrap szukajacych kwadratowych jaj. Antyanioly...luny... o co chodzi bo ja nic nie slyszalem czyzby miejscowi dali sie we znaki
http://www.youtube.com/watch?v=tvVT8r3t8Lo no comment
http://www.youtube.com/watch?v=tvVT8r3t8Lo no comment W sumie to nie tak dawno
Podsumowując:
W kauflandzie i tesco już święta Amen:-P:-P
...Marcinie a pamiętasz co się stało o 4 nad ranem podczas trwania antyaniołów? ..heh...łuna nad Cisną.... a co się stało????? wysadziliście skład z amunicją:shock::shock:
Asia999 ja ciebie nie krytykuje bron boze ja cie rozumiem dobze ci wyszedl rys psychologiczny turystow nowej ery sa dokladnie tacy jak piszesz. Ale Bieszczady to takie miejsce gdzie zawsze pozostanie pewna ilosc ludzi prawdziwych a nie atrap szukajacych kwadratowych jaj. Antyanioly...luny... o co chodzi bo ja nic nie slyszalem czyzby miejscowi dali sie we znaki no ja mam taką nadzieję, że "pewna ich ilość" zawsze zostanie:razz::razz::-P
Hmm... podczas trwania, któryś tam BA odbył się satanistyczny sabat na pewnej górze mający na celu zabicie mocy skrzydlatych, zielonych uzurpatorów dobroci. Finałem tej imprezy był pogrzeb muchy o czwartej popołudniu. K-pax też tam był. Bieszczady są też i takie...
to ta łuna z tej muchy??:shock: że tam niedźwiedzie i wilki i inne takie to wiem ale żeby taaaaaakie muchy...;) no no no :razz::razz:
...żeby opisać powody i skład onej łuny musielibyśmy zastosować w wyrazie nieco więcej vulgaris niż pozwala regulamin tego forum... a i przetworzone na tubylczy brzmi w niektórych kręgach niesmacznie...
...żeby opisać powody i skład onej łuny musielibyśmy zastosować w wyrazie nieco więcej vulgaris niż pozwala regulamin tego forum... a i przetworzone na tubylczy brzmi w niektórych kręgach niesmacznie... Tłumacz, tłumacz. Może być z naszego na tubylcze, niesmaczne i okraszone vulgaris. Ciśnienia niskie, senność i marazm nas ogarnia trza wnieść trochę ognia i pogrzać atmosferę po bieszczadzku.
....kiedyś przy ognisku i nalewce ... póki co napomnę jedynie że: reakcja tłumów podczas odgrywania kultowej piosenki SDM o wczesnej porze rannej wywołała niespotykane efekty pirotechniczno-fekalne ..a to wszystko ze szczęscia... jak kult słońca czy coś... ot refleksje kpiarzy...
....kiedyś przy ognisku i nalewce ... póki co napomnę jedynie że: reakcja tłumów podczas odgrywania kultowej piosenki SDM o wczesnej porze rannej wywołała niespotykane efekty pirotechniczno-fekalne ..a to wszystko ze szczęscia... jak kult słońca czy coś... ot refleksje kpiarzy... i mucha na to wszystko patrzyła?!?:shock: niebożątko;) a tak swoją drogą to nigdy jeszcze na tym najważniejszym koncercie podczas BA nie byłam chociaż zamierzałam ale nigdy się jakoś nie złożyło i zawsze czasu brakowało. To już nie wiem czy warto czy nie warto. Jak mi tam teraz oprócz zielonych aniołow jeszcze duchy muchy bedą latały i mogę dostać rykoszetem z salwy na powitanie słońca to już sama nie wiem... być albo nie być na BA - oto jest pytanie;)
Czasu do namysłu masz sporo a poza tym są jakieś zawirowania "w tym temacie".Ważyły się losy tej imprezy ponoć do niedawna.Chyba już wiadomo,że będzie kontynuowana ale tajemnicą objęte jest nowe miejsce.Tyle mi się o ucho obiło.Może więcej na stronie BA!
bo miejsca nie ma jeszcze pewnie ;-))
a ja od dawna proponowałam, żeby w Trójmieście je zrobić :grin:
...aj tam Trójmiasto... miały być wirtualne zeby Górom nie szkodzić! ...jak w każdej beczce... dużo za i wiele przeciw...
Kurcze, ja mam jednak nadzieję, że mimo zawirowan uda mi się jeszcze być na BA:-P Naprawdę chcą je gdzieś indziej przenieść? hmm... do trójmiasta miałabym przynajmniej blisko ale...BA gdzie? na molo? albo jako trzeci dzień Sopot Festiwal czy Top Trendy?? I Magda M. z TVN by je prowadziła... hmmm... nie wiem.... ale to może dobry pomysł - BA na plaży a na połoninie szanty ;);) Dla wszystkich anty anty widzę wtedy już tylko jedno miejsce...:
Nie trzeba wyjeżdżać do Raczków Elbląskich
http://www.geoland.pl/dodatki/zdrowie_ii/depresja.html
Poza tym elbląskie strony zawsze będą kojarzyły mi się z samicą nosorożca
Nie trzeba wyjeżdżać do Raczków Elbląskich
http://www.geoland.pl/dodatki/zdrowie_ii/depresja.html
Poza tym elbląskie strony zawsze będą kojarzyły mi się z samicą nosorożca taaak, samica nosorożca to hit, powinen stanąć jej pomnik gdzieś w elblągu :mrgreen::mrgreen: ale w tym kontekście miejsce na wszelkie demonstracje anty anty rzeczywiście nienajlepsze - bo jako, że nikomu pewnie nie chciałoby się ...parzyć:-?:roll:;)... ogień i łuna byłyby niemożliwe do wzniecenia :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
A ty Marcinie to ten pogrubiony dr n.med z artykułu???? :shock::shock: jesooo, aż boję się diagnozy:???::shock:
A ponieważ krajobraz za oknem prawdziwie bajkowy, nostalgia jakaś mnie ogarnia, więc dziś - odnośnie tematu - kolejna bajka, na dobry wieczór lub na dobranoc...Pozdrawiam wszystkich :-):-):-)
Był sobie Anioł w zielonym Bieszczadzie
Przez Pana posłany skierował tu loty
I zrywał jabłka w tym starym sadzie
Z nich potem w niebie robił kompoty
Czasem po pracy z bracią anielską
Anioł kielonek zielony wychylał
Lub nad istotą żeńską lub męską
Skrzydła rozpuszczał bo ich Bies w lesie zmylał
Aż dnia pewnego przybył Poeta
W te góry zielone, sad opuszczony
I jako rzeczy pięknych esteta
Anioły bieszczadzkie wniósł na salony
I w konsekwencji tego zdarzenia
Ludzie spragnieni piękna natury
Na chwałę Aniołów anielskie pienia
Skrzypce, gitary przywieźli w te góry
Posłyszał Anioł, gdy przy kapliczce
Jadł jabłko rano w sadzie zebrane
Gdzieś tam w dolinie, wśród traw uliczce
Pieśni o nim samym śpiewane
Wzuł Anioł anielskie sandały
Podkasał sukienkę i stulił skrzydła
I poszedł w dolinę trochę nieśmiały
Że dał się złapać w tej sławy sidła
Siadł Anioł na ławy skraju
Pieśni zanucił, w ręce zaklaskał
I wypił piwko w tym ziemskim raju
I zjadł kiełbaskę, smacznie zamlaskał
Ale się Anioł rozejrzał dokoła
I oczy anielskie aż ręką przysłonił
Fałszywe anioły i ich aureole
Wśród ludzi tych szczerych niejeden się schronił
Włosy anielskie lecz oczy biesa
Śpiewy niewinne lecz gardło czarcie
Bo najważniejsza jest pełna kiesa
A tłumom rzućmy coś na pożarcie
A z góry co się obok rozsiadła
Ci co przeciwni śpiewom w dolinie
Wzywając pomocy samego diabła
Licząc, że kara ich za to ominie
Wzniecają ogień, składają ofiary
Z muchy co obok leciała
I zagłuszają dźwięki gitary
I nie chcą by dłużej im tutaj grała.
Popatrzył Anioł lękliwym wzrokiem
Na tych na dole, na górze
I się oddalił stąd szybkim krokiem
Wietrząc wnet rychłe kłótnie i burze.
I siedzi Anioł znów w swoim sadzie
I jabłka zbiera ,robi kompoty
I wszystko znowu w porządku, ładzie
Zostawił ludziom ich śmieszne kłopoty.
A morał z bajki â może i głupi
Lecz taki mi się nasunął teraz
Sacrum jest sacrum â nikt go nie kupi
Profanum z profanum wciąż walczy nieraz
Ładnie piszesz Asiu
Ładnie piszesz Asiu hmmm...takie tam "coś tam coś tam" (jak to mawia pewna posłanka;)):-P:-P
No to co z tymi Aniołami?? bo jakoś z ich strony to nic nie wynika gdzie one będą.