bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Tytuł zawiera wszystko .
Spróbuję to rozwinąć. 3.33 to godzina wyjazdu w kolejną podróż "do mojego świata", bo w przysłowiowy piątek słońce świeci.
Gdzieś tam w bieszczadzkich dolinach rozłożyły się wsie : Wołosate i Wołosianka.
Co je łączy, a co je dzieli ?
Rozłożyły się po sąsiedzku, ale nie tak daleko, może z 10 kilometrów ?
Łączy je daleka historia, na co wskazuje etymologia rodem z kraju Wołochów. Łączy je również współczesność , bo wiele osób chcących zdobyć najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wybiera Wołosate jako punkt startu, a wiele osób chcących zdobyć najwyższy szczyt "całych" Bieszczadów wybiera Wołosiankę
Co je dzieli ? Nie tylko biegnąca pomiędzy mini granica. Dzieli je życie. Leżące po polskiej stronie Wołosate to chimeryczna wioska z zanikającym życiem gdzie zamyka się kolejne punkty obsługi turystów (patrz sąsiednie wątki), a leżące na Zakarpackiej stronie Wołosianka to duża wieś ciągnąca się na przestrzeni ponad 5 kilometrów z setkami domów, gdzie jest kilkanaście sklepów, kilka barów, a nawet hotelik ostatnio powstał. Turystów to tu się przewija tyle co kot napłakał , może 1% tego co w Wołosatem.
O 3.33. ruszyliśmy samochodem w kierunku Wołosianki, gdzie zajechaliśmy bezpośrednio na stacyjke kolejową, (bo trzeba pamiętać że biegnie tam linia kolejowa Lwów - przełęcz Użocka - Użgorod)
Zajechaliśmy samochodem na stację , aby zapytać o najbliższy pociąg do Sianek. Pani w mundurze kolejarskim oznajmiła że będzie za 50 minut.
- No to co zrobić z samochodem ? - bo przecież nie będzie potrzebny przez najbliższe dni.
- To może zostawcie u nas na podwórku ? - oznajmiła
- A gdzie to ?
- A tu , na przeciw - usłyszeliśmy odpowiedź taką, jaka była nam potrzebna
Wyładowaliśmy plecaki i udaliśmy się do rekomendowanego przez Panią kolejarkę baru, aby nasączyć się płynem.
Z pełnymi kuflami w ręku siedzimy na ławeczkach peronowych stacyjki we Wołosiance.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9.../hm13_9174.jpg
.
Fajnie się siedzi, jest ciepło i przyjemnie i wówczas podchodzi do nas nasza Pani kolejarka i mówi że za 10-minut przyjedzie ten nasz i ona kupi nam bilety, tylko trzeba 22 hrywny.
My pochłaniamy zawartość kufli, a za chwilę Pani przynosi nam bilety.
No co ?
Takiej obsługi to nie mają nawet najbardziej wyrafinowane francuskie koleje te-że-we !!!
ale pociąg nie będzie czekał i wjechał na peron.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-x.../hm13_9175.jpg
.
Ruszył mozolnie pod górę, aby pokazać jakimi pięknymi wiaduktami i tunelami wspina się na przełęcz Użocką wywijając po drodze rozległe serpentyny. Kto tego nie widział , niech zobaczy
.
https://lh5.googleusercontent.com/-b.../hm13_9184.jpg
.
W dodatku ten wschodni folklor, polegający na obsadzonych posterunkach przy wiaduktach i tunelach, bo trzeba pilnować aby nikt tunelu nie ukradł, albo coś innego złego nie zrobił na wiadukcie
.
https://lh4.googleusercontent.com/-V.../hm13_9179.jpg
.
c.d. nastąpi w miarę możliwości
Hallo,
Heniosławie jak to miło czytać
prawie jak bym był niedaleko...
czyt: nedaaaleko
z akcentem ukraiNskim jak również znaczeniem tego wyrażenia.
Fajnie że rozpocząłeś...
Dobre fotki...wiem że nie tak łatwo było je zrobić!!!
zwłaszcze tę z wiaduktem kolejowym
:-) :-) :-)
Ech jak ja lubię te Twoje don Enricowe opowieści:) Będzie co czytać,będzie o czym marzyć .
Bieszczady jako kraniec Polski zawsze ciekawiły swym warunkiem brzegowym. Każdy chciał dotrzeć na ten kraniec , do grobu hrabiny i jeszcze kwadrans dalej , aby usiąść na przełączce i zobaczyć ze zdziwieniem , że za tym krańcem leży duża stacja kolejowa w Siankach
a więc jest jeszcze coś więcej. Co kryją te szaro-azbestowe budynki
.
https://lh5.googleusercontent.com/-U.../hm13_9188.jpg
.
A jak to jest zobaczyć ją od środka ?
Pociąg zwany popularnie elektriczką zatrzymał swój bieg i wypluł wszystkich pasażerów. Było ich całkiem sporo, większość przesiadła się na ten który już niecierpliwie czekał na pozwolenie aby ruszyć w stronę Lwowa.
My ruszyliśmy też, ale nie w stronę Lwowa tylko w stronę pobliskiego sklepiku, aby sprostać logistyce jaka nas czekała. Mamy wszakże przed sobą parę kilometrów tuptania po połoninie pikujowej , gdzie nie będzie możliwości aprowizacji.
Tankujemy zbiorniki do pełna, a przy okazji plecaki również, gdy okazało się że więcej nie można unieść padło hasło " szable w dłoń"
co miało oznaczać że trzeba zakulbaczyć plecaki i ruszyć
Po drodze oglądamy smutne silosy wypełnione onegdaj trującymi chemikaliami
.
https://lh4.googleusercontent.com/--.../hm13_9195.jpg
.
Czy ta bomba nadal tu drzemie ?
Kiedyś na forum był na ten temat wątek, ale jak dzisiaj wygląda ta sprawa ?
Tego nie odgadniemy, pozostaje tylko tęskne spojrzenie na nasze, zadeptane górki i wymienianie z pamięci kolejnych wyłaniających się z horyzontu szczycików na które przyjdzie jeszcze powrócić
.
https://lh3.googleusercontent.com/-r.../hm13_9197.jpg
.
Wzdłuż linii torów , a potem wzdłuż trubki (znaczy się rurociągu naprawianego przez fachowców) docieramy do drogi głównej z nadzieją , że bar Beskid został przywrócony do życia.
Niestety, wybite szyby i hulający po firankach wiatr rozwiewa nasze wątpliwości. Teraz nieciekawy odcinek , gdzie trzeba asfaltować - co prawda dziur w nim jest sporo więc jest wentylacja - ale słoneczko z góry przypieka radośnie.
Widzimy z daleka nasz punkt, czyli pomnik "Strzelców Siczowych" oznaczony strzałką. A tak na marginesie , czy ktoś coś wie na temat tych Strzelców Siczowych ? Wydaje się że historia obeszła się z nimi bokiem.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-3.../hm13_9198.jpg
.
Pod pomnikiem krótki odpoczynek, wszakże najtrudniejszy etap za nami
i spojrzenie wstecz na Sianki, spojrzenie poprzez kwitnące osty, tak jakby one mówiły o historii tej miejscowości
O historii odległej, przedwojennej, od kurortu pełnego turystów po dzień dzisiejszy, szary od azbestu i marazmu.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-W.../hm13_9201.jpg
teraz pożegnanie z cywilizacją i zanużamy się w ścieżki pełne złotych malin - jak mawiał poeta
Ścieżka , przy której - o dziwo znajdujemy jakieś przemalowane szlaki, prowadzi jednoznacznie.
Trafiła się łączka, więc skwapliwie wykorzystaliśmy ją aby zalec w błogostanie
........Hi, Hi .... odezwał się nadchodzący szybko korowód....
Z całą pewnością zagadnąłem po polsku i otrzymałem odpowiedź również w takim języku. grupka młodych ludzi poruszała się relacją pociąg pośpieszny w stronę Pikuja.
My jako osobowy , przepuściliśmy ich grzecznie, a na zagadywanie że może się spotkamy odpowiedzieliśmy, że osobowy raczej nie dogoni pośpiesznego.
Ot młodość ! jakże piękna i ma swoje prawa
.
https://lh5.googleusercontent.com/-b.../hm13_9203.jpg
.
Fajnie się wędrowało, nie ma na tym etapie jakiś widokowych odcinków, dopiero dużo później odsłoniła nam się po lewej wieś Hnyła
którą teraz nazywają "Karpatskie"
Ale zanim się pokazało jest tam taka górka na napach nazywana Perejba i nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z brzydkim odkreśleniem przejeb.....
Tak jakoś się wspinała pod górkę, aby potem odpaść w dół na mordę. To zejście było delikatnie mówiąc "strome" , ale na szczęście krótkie i kończyło się w spalonym lesie.
Tu zatrzymałem całą grupę i rzekłem :
- gdzieś niedaleko jest nasze miejsce na nocleg -
- Trzeba powiedzieć , że grupa przyjęła to ze zrozumieniem (znaczy się nie chcemy dalej iść) i po kilku minutach wyszliśmy na piękną widokową łączkę - nic tylko siąść, kontemplować, konsumować i biwakować
Gdy jedni zajęli się rozstawianiem namiotów inni zostali wyznaczeni do przyniesienia wody
.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-j.../hm13_9224.jpg
Jako, ze sam się wyznaczyłem do dej roli, popędziłem w widniejące rozpadliska jaru z nadzieją, .... ale nadzieja okazała się płonna
Owszem, tam kiedyś płynął potok, ale teraz nie.
Ponieważ zszedłem już 100 merów w dół nie byłem zadowolony z rezultatów własnych poszukiwań. Moją nadzieją były krowy. One się pasły na garbie naszej łączki. tam gdzie są krowy tam jest woda. Udałem się aby ich zapytać o źródło pitnej wody.
Nic nie odpowiedziały
ale na szcżęście była obok doświadczona pastuszka , która mi rzekła że ja niepotrzebnie tak biegam za wodą , gdyż obok naszych namiotów jest źródło rzek Uż
- Powiedzcie - skąd ona wiedziała gdzie mamy obozowisko ?
- Powiedzcie - jak znaleźć źródła rzeki Uż ?
Pociąg pospieszny pozdrawia :)
Nam udało się dojść pod Starostynę na nocleg, a relacja zdjęciowa dostępna tutaj: https://picasaweb.google.com/szymon....czadyWschodnie
Szymon
Również pozdrawiamy pośpieszny do Luty , przez Koluszki, Pikuj, Połoninę Równą :-P
A tak na marginesie , czy ktoś coś wie na temat tych Strzelców Siczowych ? Wydaje się że historia obeszła się z nimi bokiem.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-3.../hm13_9198.jpg
. masz rację...w naszej literaturze niewiele można znależć, niestety. Pomniczek postawiony w Siankach z okazji bitwy o Sianki w dn. 27.09.1914 Przez Legion Strzelców Siczowych wg. T.Olszańskiego w latach 1914-1917 przewinęło się ok. 7 000 ochotników. ( różne żródla podają inne liczby) Legion uformowano z ochotników , którzy odpowiedzieli na apel Głównej Rady Ukraińskiej (HUR) .Kadry USS pochodziły z ukraińskich paramilitarnych organizacji Galicji (Sicz, Sokił, Płast ) .Szlak bojowy to głównie Karpaty
hallo,
Heniu,
[...]pomnik "Strzelców Siczowych"[...] historia obeszła się z nimi bokiem.
dzięki temu obeliskowi trafiliśmy na smaczne ,czarne jeżyny
:)
31 grudnia 1914
tylko Psy Wojny nie świętują i przeprowadzają główne natarcia ...wyobrażam sobie mróz i śnieg ,onuce i zamarzające zamki karabinów...,a to tylko jedna z wielu potyczek...
[...]jak znaleźć źródła rzeki Uż ?[...]
z tego co zauważyłem ,
jednym ze sposobów jest ,a raczej było... rozbicie namiotu na drodze prowadzącej do owego wywierzyska...
częste migrowanie młodocianych pastuszków akurat po tej ścieżynie było cokolwiek podejrzane :)
zastanawiała mnie cudnie rozpromieniona twarzyczka owych ,
gdy już powracali na łąkę...
i wciąż tą jedną-jedyną ścieżką ,gdy do wyboru było ich dużo więcej...
:)
" [...]nic tylko siąść, kontemplować, konsumować i biwakować [...]
inni zostali wyznaczeni do przyniesienia wody[...]"
dla nas było to zrozumiałe...
niechybnie nadchodził czas seansu...
nieodwracalny i jedyny w swoim rodzaju:
byliśmy już zaopatrzeni w bilety ,a jak ogólnie wiadomo seansomaniakom -słona prażona kukurydza wymaga ...zwilżenia napojem i stąd tak przewidywalne działania hydroposzukiwawcze naszego attamana;
:)
w międzyczasie natura rozwiesiła panoramiczny ekran ;
:)
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...y:%20Tahoma%3E
na ekranie było jeszcze parę fajnych sekwencji ale obiecałem sobie ,że nie będę już więcej fotografował zachodów i wschodów słońca
gdyż ...
nie pozwalają mi na to względy religijne;
:)
szymu;
fajnie ,że doszliście ;
:)
wieczorem dnia jak się spotkaliśmy ,podczas niezapomnianego ogniska- pomiędzy repertuarem szantowo-kombatancko-ukraińskich dumek -błysnęła mi czołówka pomiędzy fałdami Starostynowej materii...
może to było Wasze światełko...
Pierogowy napisał :
Młodociani pastuszkowie mieli opanowany zwrot językowy : czekoladu nie majetie ?
I temu się nie oparłęś
Czekolada też .....
I temu się nie oparłęś
Czekolada też ..... hallo,
Heniu,
...
to prawda !
nie oparłem się pokusie oddania tabliczki kakaowego delikatesu...
nie oparłem się ,gdyż miałem jeszcze jedną (tabliczkę) w zapasie :oops:,
taką na "czarną godzinę" ...
moje sknerstwo zemściło się jeszcze tej nocy ,
gdyż nocą COŚ zeżarło tę odłożoną czekoladę...przy okazji nie gardząc kieszenią w której się znajdowała...
(przypuszczam,że to COŚ potraktowało ową kieszeń jako opakowanie zastępcze...)
dziki kraj,dziki kraj...ale dzików nie widziałem tam jeszcze .:shock:
Pogodny poranek po nocy spędzonej pod namiotem i świeżutka kawa zaparzona w tygielku Pierogowego ....
Stoisz z taką kawą w dłoni i patrzysz na rozciągające się pasmo Pikuja które kusząco zaprasza . Takich chwil się nie zapomina.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-W.../hm13_9231.jpg
.
Rozłożona na wprost Starostyna wystawiała swe krągłości kusząc najkrótszą drogą prosto przez wieś, ale nie , nie damy się zwieść tym skrótem. Zwijamy obozowisko i robimy wodne zaopatrzenie korzystając ze źródła rzeki Uż.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-s.../hm13_9236.jpg
.
Czas się kulbaczyć i ruszać w drogę, a drogi przed nami szmat. Polankami ozdobionymi pasącymi się krowami idziemy zakręcając tak jak zakręca grań. A za zakrętem , w oddali ze zdziwieniem spostrzegamy że mieliśmy sąsiadów, ale takich innych sąsiadów. Są rozstawione namioty, a obok stoją diabelskie maszyny. Diabelskie ,e obsługiwane przez diabłów, o nie.
Byli bardzo sympatyczni, rozmawiali po polsku i głęboko współczuli nam że musimy te plecaki nosić.
Nawet zaofiarowali się , że mogą nas podwieźć, ale niestety oni w inną stronę jadą.
A jak w inną stronę, to chwała Bogu , niech se jadą gdzie chcą byle nie tam gdzie my.
Skończyły się polanki i wchodzimy w obszar leśny, gdzie spotykamy pasącą się krowę ( z opieką ) Po półgodzinie słyszymy zbliżający sie za nami ryk . Cóż to z diabelskie maszyny je wydają ?
Oglądamy się i odskakujemy w bok. To wspaniali mężczyźni na swych czarujących rumakach ruszyli w bój
.
https://lh3.googleusercontent.com/-u.../hm13_9247.jpg
.
Otrzepujemy kurz zostawiony przez te rumaki i aby przywrócić nastrój konsumujemy kilka kropli płynu zwanego "Uśmiech zięciunia"
Mocno wzmocnieni ruszamy dalej
.
https://lh5.googleusercontent.com/-R.../hm13_9248.jpg
.
Mijamy ten dziwny las, ni to spalony, nie to zniszczony przez szkodniki i zaczynamy wznoszenie się w górę . Po co ?
Jak to po co ?
Po to, aby zalec na łączce i dać się pieścić , a słoneczko łeskotało pieszczotliwie.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-O.../hm13_9265.jpg
.
Jesteśmy tu , a patrzymy tam.
Tak blisko, a tak daleko.
Niby tak blisko, jak na wyciągnięcie ręki piętrzą się wspomnienia , gdy wędrowaliśmy po tych Haliczach, Tarnicach i innych Krzemieniach
.
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm13_9269.jpg
.
To trzeba przeżyć, kto nie patrzył z dystansu na te nasze połoninki , nie poczuje ich w pełni
Ciągnące się ponad dwadzieścia kilometrów pasmo połonin pikujowych to najpiękniejsza trasa w Bieszczadach. Wyrywałem ją przez lata kawałkami, teraz czeka cała na mnie . Grzbietem najczęściej biegnie kręcąca się dróżka
.
https://lh3.googleusercontent.com/-N.../hm13_9305.jpg
.
ale czasami wyskakuje na ostrzące zęby graniowe.
Tu trzeba iść ostrożniej i Czerwony Kapturek (tu nie wiedzieć czemu w białym kapturku) musiał się sprężać
.
https://lh5.googleusercontent.com/-U.../hm13_9317.jpg
.
Pod Starostyną spotkaliśmy odpoczywających turystów (typ staroświecki = z plecakami) , też biegle władali językiem polskim
.
https://lh3.googleusercontent.com/-v.../hm13_9302.jpg
Dobrze że dzień jest jeszcze o tej porze długi, bo tych górek na które się trzeba wspiąć jest sporo. Późnym popołudniem docieramy pod krzyż.
Duży metalowy krzyż, pomalowany na biało w czarne ciapki to oznaka że jesteśmy w miejscu nazywanym Ruski Put (ruska ścieżka)
Ten krzyż nie jednego ratował wędrowca , któremu przyszło wędrować we mgle. My na szczęście nie mamy takich problemów.
Wręcz odwrotnie, piękna widoczność, kolejne widoki i kolejne widoczki. jest tego całe mnóstwo że zaczynają się mylić ; czy to Żurówka ? czy może już Wielki Wierch ?
Z radością ścinamy go schodząc w Pańską Dolinę gdzie nad strumyczkiem z zbawczą wodą stawiamy domki. Jeszcze tylko spacer do pobliskiego lasu i zapłonęło ognisko, które nie tylko zagotowało wodę w kociołku.
Ognisko !?
Co to takiego ?
Takie dziwne pytanie zadaje młode pokolenie .
Ognisko , to zjawisko odchodzące w przeszłość. Współczesna cywilizacji nie potrzebuje go.
Eleganckie pensjony, luksusowe hotele - tego potrzebuje turysta współcześnie - a tam nie ma og niska
Ognisko płonące gdzieś tam , na połoninie leżącej 1000 metrów ppm. ...ze słabymi światełkami w oddali .
Czy to można opisać ?
Ja nawet nie próbuję.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9.../hm13_9328.jpg
.
[...]" Tu trzeba iść ostrożniej[...]"
Heniu,
jeszcze jak ostrożnie i ...przewiewnie :razz:
Chciałem przy okazji zaproponować pewne usługi ...
usługi zadowolenia każdego malkontenta ,dla którego wyjazd w góry jest nieodzownym dylematem: jakie buty w Bieszczady !!!
Coby nie doprowadzać do sytuacji ,kiedy to brak zdecydowania jest powodem nie wyjeżdżanie wogóle :-P
Otóż jestem w posiadaniu zaczarowanego ołówka (ewentualnie długopisu).
Przy pomocy pisadełka owego -ubieram każdą wybrzydzającą stopkę w obuwie ,jakie tylko zapragnie sobie ich właściciel ...
taaak!!!
mało tego ,każda stópka może być obuczona w inny but, innej marki,inny fason,inną membranę itd.
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...78fa1.jpg&q=75
na początek bucik pt: "Marzenie Henia " tzn: lekki jak sandałek.a trzymający stopkę jak but trekingowy ,prawie sięgający kolana...
noooo i ta membrana- GORE i TEKST...
(testowane na powyższym wyjeździe)
Drogie Panie i Drodzy Panowie !!!
traktujący wyjazdy w góry bardzo serio i profesjonalnie-
polecam usługi, ....a niech tam ...mogę nawet podarować takie pisadełko każdemu,kto ma taką potrzebę posiadania dylematów:razz:
ewentualnie wypożyczyć...:evil:
Zakres wykorzystania tego zaczarowanego ołówka jest niebywały....
Już widzę ...jak z profesjonalnego ekwipunku znikają liofilizowane specjały i "energiniedrinki "...
Wystarczą świeże jabłka i woda ze źródełka itd.
hallo,
mam cichą nadzieję ,iż wątek jest tak cichutki ,że srodzy moderowie nie zauważą tej cichutkiej reklamy
:)
Cichutki,cichutki.Ale dzięki niemu mogę mieć buciki jakie sobie tylko zamarzę,nawet jeśli tych funduszy ciągle brak.
Wypróbuję na pewno:)
Odpowiadam na pytanie kolegi Bartolomeo , którego interesuje jakie skarpety należy używać do tego wyrafinowanego bieszczadzkiego obuwia.
Otóż polecam produkty najlepszej węgierskiej firmy Zokni, wykorzystywane w lotach kosmicznych. Wybierając trzeba zwrócić uwagę , aby wykonane były z materiałów w technologii wykorzystywanej przez NASA (wcześniej wykorzystywane do produkcji czapek niewidek)
A to akurat potwierdzam.
Doskonale takie skarpety sprawdziły się na nizinach.Używałem ich całe lato.Mocno oddychające:razz:
halo,
....co do skarpetek to funkcja standard w pisadełku jest dostępna i to bez logowania i upgrade-u:shock:
wymaga troszkę więcej czasu i dokładności ,ale wszelki design jest możliwy,nie mówiąc o firmowych-kosmicznych "metkach".
Heniu,
pognał do przodu
już go prawie nie widać .może rozbija już namiot na Ładnej polance
więc ja wrócę ,jeszcze pomiędzy Starostynkę i Listkowanie...
http://tomeksinek.com/images/panoram...E_1248mnpm.swf
funkcja dostępna pod flash-em,
niestety użytkownicy Maćko-podobnych urządzeń ,chyba nie zobaczą ...
aha, ...proszę monitorki ustawić na fullscreen
plik ma ok.10 MB i może potrzebować czasu coby się załadować :razz:
Bartolomeo-pomachał mi panoramicznie z Rumunii....więc czynię to samo z Podkarpacia !
Pognał, pognał, ale chętnie wróci,
bo powrót do tych obrazów, to tak jakby się drugi raz szło pasmem i drugi raz łapało te piękne chwile.
Czas jednak ucieka i po nocy przychodzi dzień. Po kolejnej nocy spędzonej gdzieś tam na wysokiej połoninie w namiociku.
Blady świt skusił aby odsunąć wrota, bez wychodzenia z ciepłych pieleszy
https://lh3.googleusercontent.com/-r.../hm13_9330.jpg
.
a tam mgiełki przesłaniały wschodzące słoneczko i nie było tak pięknego lanszftu jaki kolega iaa złapał na Równej (dla mnie to jest wzorzec)
Gwoli kronikarskiego obowiązku wspomnę że z dolinki gdzie mieliśmy obozowisko obok starego schroniska znów wspinamy się na grań aby zobaczyć w oddali nasz cel , czyli Pikuj
https://lh4.googleusercontent.com/-q...hm13_9326a.jpg
.
Proszę nie myśleć tylko, że łatwo przyszło go osiągnąć. Najpierw pojawiły się się na ścieżce olbrzymie potwory (w relacji świadka naocznego czyli Czerwonego Kapturka - miały co najmniej kilka metrów długości i wywijając ogonem potwornie syczały machając zygzakiem.
Dzielny rycerz Pierogowy wyciągnął w porę swoje miecze (przypominające kijki wędrowca) i skutecznie obronił przed tym atakiem .
.
Potem pojawiły się zagadki na naszej drodze : czy ke kwiatki nadają się do zagadki ?
że to niby storczyki ?
e, tam , jakieś takie niepodobne. Gdyby był z nami kol Marcins z pewnością by to rozwiązał, a tak ?
https://lh6.googleusercontent.com/-n.../hm13_9339.jpg
.pozostał niesmak, idziemy i gdybamy , gdy bu, gdy bu, gdy by.
Czuliśmy się przez pewien czas pokonani przez otaczającą przyrodę, no bo jak to?
nie wiedzieć gdzie się jest i co nas otacza ?
Takie małe czerwone sprawiło radość , wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i co widzimy , więc plecaki poszły w kąt a cała załoga do roboty
Zbieramy
[IMG]pozostał niesmak, idziemy i gdybamy , gdy bu, gdy bu, gdy by. Czuliśmy się przez pewien czas pokonani przez otaczającą przyrodę, no bo jak to? nie wiedzieć gdzie się jest i co nas otacza ? Takie małe czerwone sprawiło radość , wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i co widzimy , więc plecaki poszły w kąt a cała załoga do roboty. Zbieramy
https://lh6.googleusercontent.com/-N.../hm13_9354.jpg
ale w jakim celu zadajemy sobie tyle trudu ?
Odpowiedź jest zamknięta w butelce
Tu Pierogowy, niczym rasowy Dżin pokaże co z tego można zrobić.
https://lh3.googleusercontent.com/-u.../hm13_9358.jpg
Ten kwiatek to jest goryczuszka wczesna. Dość pospolity również w Tatrach.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Goryczuszka_wczesna
Zajęci zbieraniem borówki brusznicy nie rozglądaliśmy się wokoło i dopiero coraz głośniejszy warkot poinformował o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
Zajęliśmy bezpieczne pozycje aby z dystansu obserwować kolejne krossy dosiadane przez dzielnych rycerzy, którzy świetnie sobie radzili na wąskich ścieżynkach borowinowych
Tam gdzie brusznica wyłaziła na skały tam było bezpiecznie, tam ryczące motory nie miały dostępu
https://lh3.googleusercontent.com/-c.../hm13_9372.jpg
.
Idąc za przykładem borówek wleźliśmy na skalne półki Nandagu. Tam było spokojnie, tam było pięknie, tam można było poczuć się w innym wymiarze.
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm13_9385.jpg
.
Tylko pozostający w powietrzu lekki smrodek spalin i oddalających się postaci dawał do zrozumienia że to już KONIEC.
To zbliża się koniec epoki dzikich gór po których wędrowało się samotnie. Nie da rady uciec przed cywilizacją.
Z każdym krokiem przybliżała się charakterystyczna postać króla Pikuja , króla który panuje w całych Bieszczadach
https://lh6.googleusercontent.com/-J.../hm13_9391.jpg
.
Gdy zbliżaliśmy się coraz bardziej do ostatniego podejścia szczytowego coraz więcej postaci pojawiało się. Jeszcze parę kroków , jeszcze dwie zakręcone
skałki i jest już ................. koniec
Ten tłum ludzi na szczycie to koniec świata, nie było gdzie usiąść
https://lh6.googleusercontent.com/-H.../hm13_9406.jpg
.
Na szczęście 5-osobowa rodzinka małymi dziećmi postanowiła opuścić szczyt.
https://lh5.googleusercontent.com/-c.../hm13_9401.jpg
.
Czy tam też powstaną barierki jak na Tarnicy ?
Czy tam też wkrótce będą opłaty i limitowane wejście jak na Trzy Korony ?
I znowu ta sama myśl przyleciała, że to już chyba ostatni wyjazd na Pikuja, bo przecież coraz trudniej będzie się przebić przez te tłumy.
Nie posiedzieliśmy długo w tym hałaśliwym towarzystwie i zarządzony został odwrót w stronę Szerbowca.
To najbrzydsza i najbardziej męcząca wersja ze wszystkich które prowadzą na Pikuja.
Do tego jeszcze to przygrzewające słonko które postanowiło na koniec dnia jeszcze przypiec.
Nudna, stroma ścieżka prowadząca przez las wreszcie się skończyła i pojawił się obraz zagubionej zakarpackiej wioski ozdobionej cerkwią
https://lh3.googleusercontent.com/-P.../hm13_9427.jpg
.
Ale przyznam że, nie cerkiew nas najbardziej interesowała ale miejsce nazywane przez miejscowych jako "magazin"
Owszem , przechodząc obok kolega Pierogowy coś wspominał że piękna dzwonnica, ale nie to chodziło po głowie.
Wreszcie nastąpił ten moment , ten na który czekaliśmy od samego początku wędrówki, moment gdy usiedliśmy na werandzie sklepu, trzymając w dłoni piwo prosto z beczki
i patrzyliśmy szczęśliwi na oświetlonego zachodzącym słońcem króla Pikuja , a mijający czas odmierzał na słonecznym zegarze przesuwający się cień kopuły cerkiewnej
https://lh3.googleusercontent.com/-6.../hm13_9434.jpg
.
Gdy zegar całkiem zgasł , a kolejnego kufla nie można było pochłonąć, pojawił się pomysł aby udać się do pobliskiego kurortu czyli do Żdenewa.
Nie to żeby tam piechotą, mieliśmy już dość chodzenia i zaczęły się rozmowy z tamtejszą ludnością czy aby ktoś we wsi nie był w posiadaniu samochodu.
Jeden taki co opowiadał nam wcześniej jak to w Armii Czerwonej walczył w Afganistanie i dostał nawet za to order, zaofiarował się odszukać "maszynu"
Poszli wraz z Pierogowym aby ustalić warunki. Chwilkę po tym rozległy się z pobliskiej dzwonnicy dźwięki dzwonów.
Coraz , donośniej, coraz głośniej , po prostu cały koncert na dzwonach.
Co się dzieje ?
W jakim celu dzwonią one, przecież jest sobota wieczorem ludzie i kury kładą się tu spać !
Zagadka rozwiązała się za chwilę , gdy wrócił Pierogowy lekko się zataczając. On to w towarzystwie miejscowego dzwonnika urządzili ten koncert na cześć turystów z Polski.
Wiele rzeczy widziałem w tym kraju, ale pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w koncercie cerkiewno - dzwonnym na swą cześć.
a Pierogowemu proponuję przyznać tytuł "Dzwonnika Roku " w najbliższym plebiscycie Powsimordowym
Tu Pierogowy,
Ten kwiatek to jest goryczuszka wczesna. Dość pospolity również w Tatrach.
Dziękuje Ci Basiu ;
z narcyza przetransformowałem się w goryczuszkę wczesną.[!]
Gdzie jesteś olgaa ???
Potrzębuję Twojej bielizny ,a może bardziej pomysłów na bieliznę...
Pomocy!
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
Co do dzwonów ...
to wspólne dzwonienie ,z kombatantem z Afganistanu ,na Szczerbowskiej dzwonnicy było dla mnie niepospolitym zdarzeniem.
Może lekko irracjonalnym i chyba określenie transcendentny jest bliższe mojemu odczuciu.
Tzn:sama czynność była wykonywana lekko nad ziemią...(dzwonnica),
-plus dwa sznury ,każdy na innej ręce (były cztery dzwony)które nie pozwalały stanąć na podłodze ...,
-plus latające przepłoszone nietoperze,
-nie wspominając o tzw:"wspomaganiu dzwonnika",-żeby nuta nie była fałszywa a jedynie "elegancka"-wspomaganie w postaci niezidentyfikowanego płynu ,sprytnie przymocowanego szyjką w dół na jednej z lin,służących do rozhuśtania duszy w dzwonie.
Płynu ,który spowodował ogłuszenie i lekko (powtarzam lekko) wzburzenie krajobrazu spowodowaną siłą wiatru ,myślę-że dałbym tej substancji 6 w skali Beauforta-a (nooo, fala na trzy metry ...taak było :)(
A po dzwonieniu,przyszło nam zwiedzić cerkiew...która nie wygląda z zewnątrz interesująco,raczej przeciętnie...
Tam ,wprowadzony przez Carskie wrota,mogłem podziwiać olejne obrazy,pochodzące z nieistniejących kościołów oraz
oprawione w skóry księgi liturgiczne:
Psałtir Sledowannaja oraz Akafistnik ...a najbardziej cenny to Typikon...nawet nie wspominam z którego roku ,bo nikt nie uwierzy,a wspomnę tylko ,że wykonany
w technice linorytu (śmiem nawet zaryzykować ...napiszę drzeworytu).Na pewno przy pomocy druku wypukłego.Jeszcze teraz ,jak piszę te słowa przypominam sobie ilustracje ,jak i ornamenty.
Taak.
To była świetna ,mistyczna podróż.
(...)
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
(...). Jakież wiadomości z serwerów wieją ?
Czy jest szansa że zaszczycisz nas jakąś panoramką jeszcze ?
hallo,
nooo!
Heniu ...dla Ciebie wszystko !
(no prawie,ale niech będzie wszystko :-o)
odnośnie moich ponadracjonalnych wrażeń z ostatniej eskapady...
wyobraź sobie ...Ty leżysz ,a obok Ciebie Czerwony Kapturek...a tam jeden ...dwa Czerwone Kapturki !!!
Ja widziałem...wprawdzie spoglądałem lekko pod słońce...
(pozdrawiam Cię serdecznie Teresko)
A Małgośka w międzyczasie podgląda jakiegoś robaczka !
Wracam na Kinczyk Hnilski...a wieczorem powrócę na Pikuja
(z panoramą pod pachą ):razz:
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf
halo,
Wątek jest już zamknięty (chyba:) ).
Toteż chciałem się jeszcze pożegnać (patrząc za okno- na deszczową aurę -brrr! )
słoneczną i o wysokiej temperaturze (barwowej) fotografii.
http://tomeksinek.com/images/panoramy/PIKUJ.swf
Ps.
Jedliśmy bardzo dobre ruskie pierogi (ciasto wręcz przeźroczyste i widać było farsz !!! ).
Było to w lokalu o pewnym brzozowym aspekcie w nazwie ,
w Baden-Baden ukraińskiego Podkarpacia-Zakarpacia.
;0
:) :)
Ps. 2
To kółeczko na dole panoramy nie jest tylko wynikiem mojego lenissstwa,ale zarówno ochroną mojego prawa jako autora.
Za które szczerze żałuję .
:)
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf Don Enrico to ma fajnie, kręcą się koło niego dwa Czerwone Kapturki :wink:
.... że nie wspomnę o upojnej nocy w pensjonacie w Baden-Baden , który nad ranem przybrał zgoła niespodziewane oblicze
.
Załącznik 32572
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
Takie marketowe Lwiwske, nawet jeśli smakuje tak samo jak Lwiwske pite TAM, to _tu_ smakuje całkiem inaczej; dużo gorzej (dobrze, że bałkańskich piw nie przywiozłem na pamiatkę, bo by tylko wspomnienie smaku popsuły).
i tak pije sobie to Lwiwske i czytając opis ekskursji próbuję się doliczyć ile mi planowanych Pikujów umknęło. Pikuje może nie zające, choć uciekają, ale to dzwonienie dzwonnicą przepadło z kretesem ;)
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
(...) Mam nadzieję, że już wkrótce odrobisz zaległości i w Wołosiance spróbujesz "kwadransu po 17"
...a może będzie jeszcze coś więcej ?
Ważne są tylko te dni na które czekamy, a Opołonek czeka.
EPILOG :
Wspomniane Baden-Baden to leżąca na zakarpackiej stronie miejscowość żdeniewo (ĐдонŃŃвП) (po węgiersku Szarvashaza). To zdecydowanie największy kurort turystyczny w całym rejonie Pasma Pikuja
To tu, w tej miejscowości, znajduje się ponad 15-ście obiektów przeznaczonych dla obsługi turystów ; pensjonów, moteli, turbazy, sadby, hoteli, restauracji, barów. Jednym słowem (dwoma-słowy) Baden-Baden.
To nic , że w pobliżu nie ma atrakcyjnych wyjść na górskie wędrówki, to nic , że nie tu znaczących atrakcji geograficznych, to tu jest największa oferta turystyczna dla cywilizowanych turystów.
Sięgamy więc z chęcią po te zdobycze, po kilkudniowej wędrówce po bezludziach i zamawiamy z samego rana pierogi ruskie (warieniki) w towarzystwie płynu z browarów lwowskich.
Tak, to było godne śniadanie na jakie czekaliśmy po tylu dniach wędrówki.
Zagadujemy obsługę o możliwość przemieszczenia się do naszego punktu startu czyli 25 km powrotu.
Samochód pojechał na targ w Mukaczewie i trzeba szukać dalej.
Idziemy więc dalej stronę centrum i oglądamy obiekty tego kurortu'
Załącznik 32667
.
a te obiekty budzą rozliczne skojarzenia : bo pięknie jest, albo brzydko jest ???
Docieramy po paru minutach do centrum miejscowości gdzie najpiękniejsze obiekty przybrały nowe, ostre barwy
Załącznik 32668
Zajęliśmy strategiczne miejsce na przystanku gdzie zatrzymują się marszrutki. Oczywiście nie ma tu żadnej informacji tabliczkowej o tejże komunikacji, trzeba liczyć na siebie.
Rozpoczynamy więc rozmowy z kolejnymi kierowcami zatrzymującymi się przed miejscowym sklepem.
Za kolejnym podejściem zgodził się młody kierowca za astronomiczną kwotę = 200 zł za 25 km podwózki
Negocjujemy więc dalej i spotykamy miejscowego który ma 2-osobowe Berlingo. Przekonujemy go że w takim samochodzie bez problemu pojedzie 5 osób
Każe nam czekać i wraca po 5 minutach. Przychodzi do ustalania ceny za usługę, w miedzęyczasie ostrzegli go tubylcy , że tam płochaja doroga"
Stanęło na równowartość 100 złotych.
Pakujemy się do środka, nie jest zbyt wygodnie, ale nie dla przyjemności tu jesteśmy, po za ty każdy kto próbował pokonać odcinek Żdenewo-Ubla wie że tylko na życzliwość może tu liczyć , bo droga okrężna przez Pereczyn - Swalawe to ponad 100 kilomerów więcej
Załącznik 32669
.
Nasz kierowca (miejscowy) po 10 kilometrach zaczął się dopytywać czy na pewno znam drogę do Wołosianki .
Tłumaczę mu , że tu jest tylko jedna wersja drogi do Wołosianki i że sam jechałem tu samochodem.
Nasz kierowca nie do końca mi wierzy i zatrzymując się w kolejnej wiosce pyta miejscowych czy rzeczywiście ta droga jest przejezdna.
Wot ! niewiernyj ! NiBy Ukraiuniec , a przestraszył się drogo wiodącej z Żdenewa do Użoka .
tłumaczę mu (zajmując pozycję pilota) że to na Ukrainie normalne drogi , i żeby się zatrzymał na przełęczy Hrebień
Dlaczego ?
Bo z tej przełęczy jest najwspanialszy widok łączący polskie i ukraińskie Bieszczady
Załącznik 32670
.
ale nasz kierowca nic z tego nie kumaje, on martwi się tylko chłodnica która mu sie przegrzewa na podjazdach..
Dalszy bieg drogi idzie w dół w stronę rzeczki wzdłuż wioski Husyj gdzie po pokonaniu wertepowych rozlewisk docieramy do magistrali Lwów - Użgorod
Nasz kierowca na nasze życzenie skręca w lewo i dowozi nas do baru w Użoku . Tu się rozstajemy , bo my idziemy na piwo a on rozpaczliwie pyta tubylców o drogę powrotna
.................................................. ...............................
tak , jakby myślał, że te 25 km można skrócić, ale był załamany jakścią ukraińskich dróg, mnie go nie skoda, ja jeżdżę po ich drogach i ich akceptuję, więć w czym [problem ?
............................................
Zatrzymaliśmy się na przełęczy Hrebień , aby podziwiać widoki
ale jest problem , nie w postaci widoków, które są najwspanialse
Dlaczego nie widze zdjęć?
Rzeczywiście, załączniki poszły się paść, a może już przekroczyłem limit ?
Wgram je powtórnie, może wytrzymają :
Pierwsze dwa to obrazki Żdeniewa
.
Załącznik 32678 Załącznik 32679
Potem nasz elegancki autokar
Załącznik 32680
.
A na koniec widok z przełęczy Hrebień na niekończący się krajobraz pełen bieszczadzkich górek, tych po tej i po tamtej stronie
Załącznik 32681
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Spróbuję to rozwinąć. 3.33 to godzina wyjazdu w kolejną podróż "do mojego świata", bo w przysłowiowy piątek słońce świeci.
Gdzieś tam w bieszczadzkich dolinach rozłożyły się wsie : Wołosate i Wołosianka.
Co je łączy, a co je dzieli ?
Rozłożyły się po sąsiedzku, ale nie tak daleko, może z 10 kilometrów ?
Łączy je daleka historia, na co wskazuje etymologia rodem z kraju Wołochów. Łączy je również współczesność , bo wiele osób chcących zdobyć najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wybiera Wołosate jako punkt startu, a wiele osób chcących zdobyć najwyższy szczyt "całych" Bieszczadów wybiera Wołosiankę
Co je dzieli ? Nie tylko biegnąca pomiędzy mini granica. Dzieli je życie. Leżące po polskiej stronie Wołosate to chimeryczna wioska z zanikającym życiem gdzie zamyka się kolejne punkty obsługi turystów (patrz sąsiednie wątki), a leżące na Zakarpackiej stronie Wołosianka to duża wieś ciągnąca się na przestrzeni ponad 5 kilometrów z setkami domów, gdzie jest kilkanaście sklepów, kilka barów, a nawet hotelik ostatnio powstał. Turystów to tu się przewija tyle co kot napłakał , może 1% tego co w Wołosatem.
O 3.33. ruszyliśmy samochodem w kierunku Wołosianki, gdzie zajechaliśmy bezpośrednio na stacyjke kolejową, (bo trzeba pamiętać że biegnie tam linia kolejowa Lwów - przełęcz Użocka - Użgorod)
Zajechaliśmy samochodem na stację , aby zapytać o najbliższy pociąg do Sianek. Pani w mundurze kolejarskim oznajmiła że będzie za 50 minut.
- No to co zrobić z samochodem ? - bo przecież nie będzie potrzebny przez najbliższe dni.
- To może zostawcie u nas na podwórku ? - oznajmiła
- A gdzie to ?
- A tu , na przeciw - usłyszeliśmy odpowiedź taką, jaka była nam potrzebna
Wyładowaliśmy plecaki i udaliśmy się do rekomendowanego przez Panią kolejarkę baru, aby nasączyć się płynem.
Z pełnymi kuflami w ręku siedzimy na ławeczkach peronowych stacyjki we Wołosiance.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9.../hm13_9174.jpg
.
Fajnie się siedzi, jest ciepło i przyjemnie i wówczas podchodzi do nas nasza Pani kolejarka i mówi że za 10-minut przyjedzie ten nasz i ona kupi nam bilety, tylko trzeba 22 hrywny.
My pochłaniamy zawartość kufli, a za chwilę Pani przynosi nam bilety.
No co ?
Takiej obsługi to nie mają nawet najbardziej wyrafinowane francuskie koleje te-że-we !!!
ale pociąg nie będzie czekał i wjechał na peron.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-x.../hm13_9175.jpg
.
Ruszył mozolnie pod górę, aby pokazać jakimi pięknymi wiaduktami i tunelami wspina się na przełęcz Użocką wywijając po drodze rozległe serpentyny. Kto tego nie widział , niech zobaczy
.
https://lh5.googleusercontent.com/-b.../hm13_9184.jpg
.
W dodatku ten wschodni folklor, polegający na obsadzonych posterunkach przy wiaduktach i tunelach, bo trzeba pilnować aby nikt tunelu nie ukradł, albo coś innego złego nie zrobił na wiadukcie
.
https://lh4.googleusercontent.com/-V.../hm13_9179.jpg
.
c.d. nastąpi w miarę możliwości
Hallo,
Heniosławie jak to miło czytać
prawie jak bym był niedaleko...
czyt: nedaaaleko
z akcentem ukraiNskim jak również znaczeniem tego wyrażenia.
Fajnie że rozpocząłeś...
Dobre fotki...wiem że nie tak łatwo było je zrobić!!!
zwłaszcze tę z wiaduktem kolejowym
:-) :-) :-)
Ech jak ja lubię te Twoje don Enricowe opowieści:) Będzie co czytać,będzie o czym marzyć .
Bieszczady jako kraniec Polski zawsze ciekawiły swym warunkiem brzegowym. Każdy chciał dotrzeć na ten kraniec , do grobu hrabiny i jeszcze kwadrans dalej , aby usiąść na przełączce i zobaczyć ze zdziwieniem , że za tym krańcem leży duża stacja kolejowa w Siankach
a więc jest jeszcze coś więcej. Co kryją te szaro-azbestowe budynki
.
https://lh5.googleusercontent.com/-U.../hm13_9188.jpg
.
A jak to jest zobaczyć ją od środka ?
Pociąg zwany popularnie elektriczką zatrzymał swój bieg i wypluł wszystkich pasażerów. Było ich całkiem sporo, większość przesiadła się na ten który już niecierpliwie czekał na pozwolenie aby ruszyć w stronę Lwowa.
My ruszyliśmy też, ale nie w stronę Lwowa tylko w stronę pobliskiego sklepiku, aby sprostać logistyce jaka nas czekała. Mamy wszakże przed sobą parę kilometrów tuptania po połoninie pikujowej , gdzie nie będzie możliwości aprowizacji.
Tankujemy zbiorniki do pełna, a przy okazji plecaki również, gdy okazało się że więcej nie można unieść padło hasło " szable w dłoń"
co miało oznaczać że trzeba zakulbaczyć plecaki i ruszyć
Po drodze oglądamy smutne silosy wypełnione onegdaj trującymi chemikaliami
.
https://lh4.googleusercontent.com/--.../hm13_9195.jpg
.
Czy ta bomba nadal tu drzemie ?
Kiedyś na forum był na ten temat wątek, ale jak dzisiaj wygląda ta sprawa ?
Tego nie odgadniemy, pozostaje tylko tęskne spojrzenie na nasze, zadeptane górki i wymienianie z pamięci kolejnych wyłaniających się z horyzontu szczycików na które przyjdzie jeszcze powrócić
.
https://lh3.googleusercontent.com/-r.../hm13_9197.jpg
.
Wzdłuż linii torów , a potem wzdłuż trubki (znaczy się rurociągu naprawianego przez fachowców) docieramy do drogi głównej z nadzieją , że bar Beskid został przywrócony do życia.
Niestety, wybite szyby i hulający po firankach wiatr rozwiewa nasze wątpliwości. Teraz nieciekawy odcinek , gdzie trzeba asfaltować - co prawda dziur w nim jest sporo więc jest wentylacja - ale słoneczko z góry przypieka radośnie.
Widzimy z daleka nasz punkt, czyli pomnik "Strzelców Siczowych" oznaczony strzałką. A tak na marginesie , czy ktoś coś wie na temat tych Strzelców Siczowych ? Wydaje się że historia obeszła się z nimi bokiem.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-3.../hm13_9198.jpg
.
Pod pomnikiem krótki odpoczynek, wszakże najtrudniejszy etap za nami
i spojrzenie wstecz na Sianki, spojrzenie poprzez kwitnące osty, tak jakby one mówiły o historii tej miejscowości
O historii odległej, przedwojennej, od kurortu pełnego turystów po dzień dzisiejszy, szary od azbestu i marazmu.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-W.../hm13_9201.jpg
teraz pożegnanie z cywilizacją i zanużamy się w ścieżki pełne złotych malin - jak mawiał poeta
Ścieżka , przy której - o dziwo znajdujemy jakieś przemalowane szlaki, prowadzi jednoznacznie.
Trafiła się łączka, więc skwapliwie wykorzystaliśmy ją aby zalec w błogostanie
........Hi, Hi .... odezwał się nadchodzący szybko korowód....
Z całą pewnością zagadnąłem po polsku i otrzymałem odpowiedź również w takim języku. grupka młodych ludzi poruszała się relacją pociąg pośpieszny w stronę Pikuja.
My jako osobowy , przepuściliśmy ich grzecznie, a na zagadywanie że może się spotkamy odpowiedzieliśmy, że osobowy raczej nie dogoni pośpiesznego.
Ot młodość ! jakże piękna i ma swoje prawa
.
https://lh5.googleusercontent.com/-b.../hm13_9203.jpg
.
Fajnie się wędrowało, nie ma na tym etapie jakiś widokowych odcinków, dopiero dużo później odsłoniła nam się po lewej wieś Hnyła
którą teraz nazywają "Karpatskie"
Ale zanim się pokazało jest tam taka górka na napach nazywana Perejba i nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z brzydkim odkreśleniem przejeb.....
Tak jakoś się wspinała pod górkę, aby potem odpaść w dół na mordę. To zejście było delikatnie mówiąc "strome" , ale na szczęście krótkie i kończyło się w spalonym lesie.
Tu zatrzymałem całą grupę i rzekłem :
- gdzieś niedaleko jest nasze miejsce na nocleg -
- Trzeba powiedzieć , że grupa przyjęła to ze zrozumieniem (znaczy się nie chcemy dalej iść) i po kilku minutach wyszliśmy na piękną widokową łączkę - nic tylko siąść, kontemplować, konsumować i biwakować
Gdy jedni zajęli się rozstawianiem namiotów inni zostali wyznaczeni do przyniesienia wody
.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-j.../hm13_9224.jpg
Jako, ze sam się wyznaczyłem do dej roli, popędziłem w widniejące rozpadliska jaru z nadzieją, .... ale nadzieja okazała się płonna
Owszem, tam kiedyś płynął potok, ale teraz nie.
Ponieważ zszedłem już 100 merów w dół nie byłem zadowolony z rezultatów własnych poszukiwań. Moją nadzieją były krowy. One się pasły na garbie naszej łączki. tam gdzie są krowy tam jest woda. Udałem się aby ich zapytać o źródło pitnej wody.
Nic nie odpowiedziały
ale na szcżęście była obok doświadczona pastuszka , która mi rzekła że ja niepotrzebnie tak biegam za wodą , gdyż obok naszych namiotów jest źródło rzek Uż
- Powiedzcie - skąd ona wiedziała gdzie mamy obozowisko ?
- Powiedzcie - jak znaleźć źródła rzeki Uż ?
Pociąg pospieszny pozdrawia :)
Nam udało się dojść pod Starostynę na nocleg, a relacja zdjęciowa dostępna tutaj: https://picasaweb.google.com/szymon....czadyWschodnie
Szymon
Również pozdrawiamy pośpieszny do Luty , przez Koluszki, Pikuj, Połoninę Równą :-P
A tak na marginesie , czy ktoś coś wie na temat tych Strzelców Siczowych ? Wydaje się że historia obeszła się z nimi bokiem.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-3.../hm13_9198.jpg
. masz rację...w naszej literaturze niewiele można znależć, niestety. Pomniczek postawiony w Siankach z okazji bitwy o Sianki w dn. 27.09.1914 Przez Legion Strzelców Siczowych wg. T.Olszańskiego w latach 1914-1917 przewinęło się ok. 7 000 ochotników. ( różne żródla podają inne liczby) Legion uformowano z ochotników , którzy odpowiedzieli na apel Głównej Rady Ukraińskiej (HUR) .Kadry USS pochodziły z ukraińskich paramilitarnych organizacji Galicji (Sicz, Sokił, Płast ) .Szlak bojowy to głównie Karpaty
hallo,
Heniu,
[...]pomnik "Strzelców Siczowych"[...] historia obeszła się z nimi bokiem.
dzięki temu obeliskowi trafiliśmy na smaczne ,czarne jeżyny
:)
31 grudnia 1914
tylko Psy Wojny nie świętują i przeprowadzają główne natarcia ...wyobrażam sobie mróz i śnieg ,onuce i zamarzające zamki karabinów...,a to tylko jedna z wielu potyczek...
[...]jak znaleźć źródła rzeki Uż ?[...]
z tego co zauważyłem ,
jednym ze sposobów jest ,a raczej było... rozbicie namiotu na drodze prowadzącej do owego wywierzyska...
częste migrowanie młodocianych pastuszków akurat po tej ścieżynie było cokolwiek podejrzane :)
zastanawiała mnie cudnie rozpromieniona twarzyczka owych ,
gdy już powracali na łąkę...
i wciąż tą jedną-jedyną ścieżką ,gdy do wyboru było ich dużo więcej...
:)
" [...]nic tylko siąść, kontemplować, konsumować i biwakować [...]
inni zostali wyznaczeni do przyniesienia wody[...]"
dla nas było to zrozumiałe...
niechybnie nadchodził czas seansu...
nieodwracalny i jedyny w swoim rodzaju:
byliśmy już zaopatrzeni w bilety ,a jak ogólnie wiadomo seansomaniakom -słona prażona kukurydza wymaga ...zwilżenia napojem i stąd tak przewidywalne działania hydroposzukiwawcze naszego attamana;
:)
w międzyczasie natura rozwiesiła panoramiczny ekran ;
:)
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...y:%20Tahoma%3E
na ekranie było jeszcze parę fajnych sekwencji ale obiecałem sobie ,że nie będę już więcej fotografował zachodów i wschodów słońca
gdyż ...
nie pozwalają mi na to względy religijne;
:)
szymu;
fajnie ,że doszliście ;
:)
wieczorem dnia jak się spotkaliśmy ,podczas niezapomnianego ogniska- pomiędzy repertuarem szantowo-kombatancko-ukraińskich dumek -błysnęła mi czołówka pomiędzy fałdami Starostynowej materii...
może to było Wasze światełko...
Pierogowy napisał :
Młodociani pastuszkowie mieli opanowany zwrot językowy : czekoladu nie majetie ?
I temu się nie oparłęś
Czekolada też .....
I temu się nie oparłęś
Czekolada też ..... hallo,
Heniu,
...
to prawda !
nie oparłem się pokusie oddania tabliczki kakaowego delikatesu...
nie oparłem się ,gdyż miałem jeszcze jedną (tabliczkę) w zapasie :oops:,
taką na "czarną godzinę" ...
moje sknerstwo zemściło się jeszcze tej nocy ,
gdyż nocą COŚ zeżarło tę odłożoną czekoladę...przy okazji nie gardząc kieszenią w której się znajdowała...
(przypuszczam,że to COŚ potraktowało ową kieszeń jako opakowanie zastępcze...)
dziki kraj,dziki kraj...ale dzików nie widziałem tam jeszcze .:shock:
Pogodny poranek po nocy spędzonej pod namiotem i świeżutka kawa zaparzona w tygielku Pierogowego ....
Stoisz z taką kawą w dłoni i patrzysz na rozciągające się pasmo Pikuja które kusząco zaprasza . Takich chwil się nie zapomina.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-W.../hm13_9231.jpg
.
Rozłożona na wprost Starostyna wystawiała swe krągłości kusząc najkrótszą drogą prosto przez wieś, ale nie , nie damy się zwieść tym skrótem. Zwijamy obozowisko i robimy wodne zaopatrzenie korzystając ze źródła rzeki Uż.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-s.../hm13_9236.jpg
.
Czas się kulbaczyć i ruszać w drogę, a drogi przed nami szmat. Polankami ozdobionymi pasącymi się krowami idziemy zakręcając tak jak zakręca grań. A za zakrętem , w oddali ze zdziwieniem spostrzegamy że mieliśmy sąsiadów, ale takich innych sąsiadów. Są rozstawione namioty, a obok stoją diabelskie maszyny. Diabelskie ,e obsługiwane przez diabłów, o nie.
Byli bardzo sympatyczni, rozmawiali po polsku i głęboko współczuli nam że musimy te plecaki nosić.
Nawet zaofiarowali się , że mogą nas podwieźć, ale niestety oni w inną stronę jadą.
A jak w inną stronę, to chwała Bogu , niech se jadą gdzie chcą byle nie tam gdzie my.
Skończyły się polanki i wchodzimy w obszar leśny, gdzie spotykamy pasącą się krowę ( z opieką ) Po półgodzinie słyszymy zbliżający sie za nami ryk . Cóż to z diabelskie maszyny je wydają ?
Oglądamy się i odskakujemy w bok. To wspaniali mężczyźni na swych czarujących rumakach ruszyli w bój
.
https://lh3.googleusercontent.com/-u.../hm13_9247.jpg
.
Otrzepujemy kurz zostawiony przez te rumaki i aby przywrócić nastrój konsumujemy kilka kropli płynu zwanego "Uśmiech zięciunia"
Mocno wzmocnieni ruszamy dalej
.
https://lh5.googleusercontent.com/-R.../hm13_9248.jpg
.
Mijamy ten dziwny las, ni to spalony, nie to zniszczony przez szkodniki i zaczynamy wznoszenie się w górę . Po co ?
Jak to po co ?
Po to, aby zalec na łączce i dać się pieścić , a słoneczko łeskotało pieszczotliwie.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-O.../hm13_9265.jpg
.
Jesteśmy tu , a patrzymy tam.
Tak blisko, a tak daleko.
Niby tak blisko, jak na wyciągnięcie ręki piętrzą się wspomnienia , gdy wędrowaliśmy po tych Haliczach, Tarnicach i innych Krzemieniach
.
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm13_9269.jpg
.
To trzeba przeżyć, kto nie patrzył z dystansu na te nasze połoninki , nie poczuje ich w pełni
Ciągnące się ponad dwadzieścia kilometrów pasmo połonin pikujowych to najpiękniejsza trasa w Bieszczadach. Wyrywałem ją przez lata kawałkami, teraz czeka cała na mnie . Grzbietem najczęściej biegnie kręcąca się dróżka
.
https://lh3.googleusercontent.com/-N.../hm13_9305.jpg
.
ale czasami wyskakuje na ostrzące zęby graniowe.
Tu trzeba iść ostrożniej i Czerwony Kapturek (tu nie wiedzieć czemu w białym kapturku) musiał się sprężać
.
https://lh5.googleusercontent.com/-U.../hm13_9317.jpg
.
Pod Starostyną spotkaliśmy odpoczywających turystów (typ staroświecki = z plecakami) , też biegle władali językiem polskim
.
https://lh3.googleusercontent.com/-v.../hm13_9302.jpg
Dobrze że dzień jest jeszcze o tej porze długi, bo tych górek na które się trzeba wspiąć jest sporo. Późnym popołudniem docieramy pod krzyż.
Duży metalowy krzyż, pomalowany na biało w czarne ciapki to oznaka że jesteśmy w miejscu nazywanym Ruski Put (ruska ścieżka)
Ten krzyż nie jednego ratował wędrowca , któremu przyszło wędrować we mgle. My na szczęście nie mamy takich problemów.
Wręcz odwrotnie, piękna widoczność, kolejne widoki i kolejne widoczki. jest tego całe mnóstwo że zaczynają się mylić ; czy to Żurówka ? czy może już Wielki Wierch ?
Z radością ścinamy go schodząc w Pańską Dolinę gdzie nad strumyczkiem z zbawczą wodą stawiamy domki. Jeszcze tylko spacer do pobliskiego lasu i zapłonęło ognisko, które nie tylko zagotowało wodę w kociołku.
Ognisko !?
Co to takiego ?
Takie dziwne pytanie zadaje młode pokolenie .
Ognisko , to zjawisko odchodzące w przeszłość. Współczesna cywilizacji nie potrzebuje go.
Eleganckie pensjony, luksusowe hotele - tego potrzebuje turysta współcześnie - a tam nie ma og niska
Ognisko płonące gdzieś tam , na połoninie leżącej 1000 metrów ppm. ...ze słabymi światełkami w oddali .
Czy to można opisać ?
Ja nawet nie próbuję.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-9.../hm13_9328.jpg
.
[...]" Tu trzeba iść ostrożniej[...]"
Heniu,
jeszcze jak ostrożnie i ...przewiewnie :razz:
Chciałem przy okazji zaproponować pewne usługi ...
usługi zadowolenia każdego malkontenta ,dla którego wyjazd w góry jest nieodzownym dylematem: jakie buty w Bieszczady !!!
Coby nie doprowadzać do sytuacji ,kiedy to brak zdecydowania jest powodem nie wyjeżdżanie wogóle :-P
Otóż jestem w posiadaniu zaczarowanego ołówka (ewentualnie długopisu).
Przy pomocy pisadełka owego -ubieram każdą wybrzydzającą stopkę w obuwie ,jakie tylko zapragnie sobie ich właściciel ...
taaak!!!
mało tego ,każda stópka może być obuczona w inny but, innej marki,inny fason,inną membranę itd.
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...78fa1.jpg&q=75
na początek bucik pt: "Marzenie Henia " tzn: lekki jak sandałek.a trzymający stopkę jak but trekingowy ,prawie sięgający kolana...
noooo i ta membrana- GORE i TEKST...
(testowane na powyższym wyjeździe)
Drogie Panie i Drodzy Panowie !!!
traktujący wyjazdy w góry bardzo serio i profesjonalnie-
polecam usługi, ....a niech tam ...mogę nawet podarować takie pisadełko każdemu,kto ma taką potrzebę posiadania dylematów:razz:
ewentualnie wypożyczyć...:evil:
Zakres wykorzystania tego zaczarowanego ołówka jest niebywały....
Już widzę ...jak z profesjonalnego ekwipunku znikają liofilizowane specjały i "energiniedrinki "...
Wystarczą świeże jabłka i woda ze źródełka itd.
hallo,
mam cichą nadzieję ,iż wątek jest tak cichutki ,że srodzy moderowie nie zauważą tej cichutkiej reklamy
:)
Cichutki,cichutki.Ale dzięki niemu mogę mieć buciki jakie sobie tylko zamarzę,nawet jeśli tych funduszy ciągle brak.
Wypróbuję na pewno:)
Odpowiadam na pytanie kolegi Bartolomeo , którego interesuje jakie skarpety należy używać do tego wyrafinowanego bieszczadzkiego obuwia.
Otóż polecam produkty najlepszej węgierskiej firmy Zokni, wykorzystywane w lotach kosmicznych. Wybierając trzeba zwrócić uwagę , aby wykonane były z materiałów w technologii wykorzystywanej przez NASA (wcześniej wykorzystywane do produkcji czapek niewidek)
A to akurat potwierdzam.
Doskonale takie skarpety sprawdziły się na nizinach.Używałem ich całe lato.Mocno oddychające:razz:
halo,
....co do skarpetek to funkcja standard w pisadełku jest dostępna i to bez logowania i upgrade-u:shock:
wymaga troszkę więcej czasu i dokładności ,ale wszelki design jest możliwy,nie mówiąc o firmowych-kosmicznych "metkach".
Heniu,
pognał do przodu
już go prawie nie widać .może rozbija już namiot na Ładnej polance
więc ja wrócę ,jeszcze pomiędzy Starostynkę i Listkowanie...
http://tomeksinek.com/images/panoram...E_1248mnpm.swf
funkcja dostępna pod flash-em,
niestety użytkownicy Maćko-podobnych urządzeń ,chyba nie zobaczą ...
aha, ...proszę monitorki ustawić na fullscreen
plik ma ok.10 MB i może potrzebować czasu coby się załadować :razz:
Bartolomeo-pomachał mi panoramicznie z Rumunii....więc czynię to samo z Podkarpacia !
Pognał, pognał, ale chętnie wróci,
bo powrót do tych obrazów, to tak jakby się drugi raz szło pasmem i drugi raz łapało te piękne chwile.
Czas jednak ucieka i po nocy przychodzi dzień. Po kolejnej nocy spędzonej gdzieś tam na wysokiej połoninie w namiociku.
Blady świt skusił aby odsunąć wrota, bez wychodzenia z ciepłych pieleszy
https://lh3.googleusercontent.com/-r.../hm13_9330.jpg
.
a tam mgiełki przesłaniały wschodzące słoneczko i nie było tak pięknego lanszftu jaki kolega iaa złapał na Równej (dla mnie to jest wzorzec)
Gwoli kronikarskiego obowiązku wspomnę że z dolinki gdzie mieliśmy obozowisko obok starego schroniska znów wspinamy się na grań aby zobaczyć w oddali nasz cel , czyli Pikuj
https://lh4.googleusercontent.com/-q...hm13_9326a.jpg
.
Proszę nie myśleć tylko, że łatwo przyszło go osiągnąć. Najpierw pojawiły się się na ścieżce olbrzymie potwory (w relacji świadka naocznego czyli Czerwonego Kapturka - miały co najmniej kilka metrów długości i wywijając ogonem potwornie syczały machając zygzakiem.
Dzielny rycerz Pierogowy wyciągnął w porę swoje miecze (przypominające kijki wędrowca) i skutecznie obronił przed tym atakiem .
.
Potem pojawiły się zagadki na naszej drodze : czy ke kwiatki nadają się do zagadki ?
że to niby storczyki ?
e, tam , jakieś takie niepodobne. Gdyby był z nami kol Marcins z pewnością by to rozwiązał, a tak ?
https://lh6.googleusercontent.com/-n.../hm13_9339.jpg
.pozostał niesmak, idziemy i gdybamy , gdy bu, gdy bu, gdy by.
Czuliśmy się przez pewien czas pokonani przez otaczającą przyrodę, no bo jak to?
nie wiedzieć gdzie się jest i co nas otacza ?
Takie małe czerwone sprawiło radość , wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i co widzimy , więc plecaki poszły w kąt a cała załoga do roboty
Zbieramy
[IMG]pozostał niesmak, idziemy i gdybamy , gdy bu, gdy bu, gdy by. Czuliśmy się przez pewien czas pokonani przez otaczającą przyrodę, no bo jak to? nie wiedzieć gdzie się jest i co nas otacza ? Takie małe czerwone sprawiło radość , wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i co widzimy , więc plecaki poszły w kąt a cała załoga do roboty. Zbieramy
https://lh6.googleusercontent.com/-N.../hm13_9354.jpg
ale w jakim celu zadajemy sobie tyle trudu ?
Odpowiedź jest zamknięta w butelce
Tu Pierogowy, niczym rasowy Dżin pokaże co z tego można zrobić.
https://lh3.googleusercontent.com/-u.../hm13_9358.jpg
Ten kwiatek to jest goryczuszka wczesna. Dość pospolity również w Tatrach.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Goryczuszka_wczesna
Zajęci zbieraniem borówki brusznicy nie rozglądaliśmy się wokoło i dopiero coraz głośniejszy warkot poinformował o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
Zajęliśmy bezpieczne pozycje aby z dystansu obserwować kolejne krossy dosiadane przez dzielnych rycerzy, którzy świetnie sobie radzili na wąskich ścieżynkach borowinowych
Tam gdzie brusznica wyłaziła na skały tam było bezpiecznie, tam ryczące motory nie miały dostępu
https://lh3.googleusercontent.com/-c.../hm13_9372.jpg
.
Idąc za przykładem borówek wleźliśmy na skalne półki Nandagu. Tam było spokojnie, tam było pięknie, tam można było poczuć się w innym wymiarze.
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm13_9385.jpg
.
Tylko pozostający w powietrzu lekki smrodek spalin i oddalających się postaci dawał do zrozumienia że to już KONIEC.
To zbliża się koniec epoki dzikich gór po których wędrowało się samotnie. Nie da rady uciec przed cywilizacją.
Z każdym krokiem przybliżała się charakterystyczna postać króla Pikuja , króla który panuje w całych Bieszczadach
https://lh6.googleusercontent.com/-J.../hm13_9391.jpg
.
Gdy zbliżaliśmy się coraz bardziej do ostatniego podejścia szczytowego coraz więcej postaci pojawiało się. Jeszcze parę kroków , jeszcze dwie zakręcone
skałki i jest już ................. koniec
Ten tłum ludzi na szczycie to koniec świata, nie było gdzie usiąść
https://lh6.googleusercontent.com/-H.../hm13_9406.jpg
.
Na szczęście 5-osobowa rodzinka małymi dziećmi postanowiła opuścić szczyt.
https://lh5.googleusercontent.com/-c.../hm13_9401.jpg
.
Czy tam też powstaną barierki jak na Tarnicy ?
Czy tam też wkrótce będą opłaty i limitowane wejście jak na Trzy Korony ?
I znowu ta sama myśl przyleciała, że to już chyba ostatni wyjazd na Pikuja, bo przecież coraz trudniej będzie się przebić przez te tłumy.
Nie posiedzieliśmy długo w tym hałaśliwym towarzystwie i zarządzony został odwrót w stronę Szerbowca.
To najbrzydsza i najbardziej męcząca wersja ze wszystkich które prowadzą na Pikuja.
Do tego jeszcze to przygrzewające słonko które postanowiło na koniec dnia jeszcze przypiec.
Nudna, stroma ścieżka prowadząca przez las wreszcie się skończyła i pojawił się obraz zagubionej zakarpackiej wioski ozdobionej cerkwią
https://lh3.googleusercontent.com/-P.../hm13_9427.jpg
.
Ale przyznam że, nie cerkiew nas najbardziej interesowała ale miejsce nazywane przez miejscowych jako "magazin"
Owszem , przechodząc obok kolega Pierogowy coś wspominał że piękna dzwonnica, ale nie to chodziło po głowie.
Wreszcie nastąpił ten moment , ten na który czekaliśmy od samego początku wędrówki, moment gdy usiedliśmy na werandzie sklepu, trzymając w dłoni piwo prosto z beczki
i patrzyliśmy szczęśliwi na oświetlonego zachodzącym słońcem króla Pikuja , a mijający czas odmierzał na słonecznym zegarze przesuwający się cień kopuły cerkiewnej
https://lh3.googleusercontent.com/-6.../hm13_9434.jpg
.
Gdy zegar całkiem zgasł , a kolejnego kufla nie można było pochłonąć, pojawił się pomysł aby udać się do pobliskiego kurortu czyli do Żdenewa.
Nie to żeby tam piechotą, mieliśmy już dość chodzenia i zaczęły się rozmowy z tamtejszą ludnością czy aby ktoś we wsi nie był w posiadaniu samochodu.
Jeden taki co opowiadał nam wcześniej jak to w Armii Czerwonej walczył w Afganistanie i dostał nawet za to order, zaofiarował się odszukać "maszynu"
Poszli wraz z Pierogowym aby ustalić warunki. Chwilkę po tym rozległy się z pobliskiej dzwonnicy dźwięki dzwonów.
Coraz , donośniej, coraz głośniej , po prostu cały koncert na dzwonach.
Co się dzieje ?
W jakim celu dzwonią one, przecież jest sobota wieczorem ludzie i kury kładą się tu spać !
Zagadka rozwiązała się za chwilę , gdy wrócił Pierogowy lekko się zataczając. On to w towarzystwie miejscowego dzwonnika urządzili ten koncert na cześć turystów z Polski.
Wiele rzeczy widziałem w tym kraju, ale pierwszy raz miałem okazję uczestniczyć w koncercie cerkiewno - dzwonnym na swą cześć.
a Pierogowemu proponuję przyznać tytuł "Dzwonnika Roku " w najbliższym plebiscycie Powsimordowym
Tu Pierogowy,
Ten kwiatek to jest goryczuszka wczesna. Dość pospolity również w Tatrach.
Dziękuje Ci Basiu ;
z narcyza przetransformowałem się w goryczuszkę wczesną.[!]
Gdzie jesteś olgaa ???
Potrzębuję Twojej bielizny ,a może bardziej pomysłów na bieliznę...
Pomocy!
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
Co do dzwonów ...
to wspólne dzwonienie ,z kombatantem z Afganistanu ,na Szczerbowskiej dzwonnicy było dla mnie niepospolitym zdarzeniem.
Może lekko irracjonalnym i chyba określenie transcendentny jest bliższe mojemu odczuciu.
Tzn:sama czynność była wykonywana lekko nad ziemią...(dzwonnica),
-plus dwa sznury ,każdy na innej ręce (były cztery dzwony)które nie pozwalały stanąć na podłodze ...,
-plus latające przepłoszone nietoperze,
-nie wspominając o tzw:"wspomaganiu dzwonnika",-żeby nuta nie była fałszywa a jedynie "elegancka"-wspomaganie w postaci niezidentyfikowanego płynu ,sprytnie przymocowanego szyjką w dół na jednej z lin,służących do rozhuśtania duszy w dzwonie.
Płynu ,który spowodował ogłuszenie i lekko (powtarzam lekko) wzburzenie krajobrazu spowodowaną siłą wiatru ,myślę-że dałbym tej substancji 6 w skali Beauforta-a (nooo, fala na trzy metry ...taak było :)(
A po dzwonieniu,przyszło nam zwiedzić cerkiew...która nie wygląda z zewnątrz interesująco,raczej przeciętnie...
Tam ,wprowadzony przez Carskie wrota,mogłem podziwiać olejne obrazy,pochodzące z nieistniejących kościołów oraz
oprawione w skóry księgi liturgiczne:
Psałtir Sledowannaja oraz Akafistnik ...a najbardziej cenny to Typikon...nawet nie wspominam z którego roku ,bo nikt nie uwierzy,a wspomnę tylko ,że wykonany
w technice linorytu (śmiem nawet zaryzykować ...napiszę drzeworytu).Na pewno przy pomocy druku wypukłego.Jeszcze teraz ,jak piszę te słowa przypominam sobie ilustracje ,jak i ornamenty.
Taak.
To była świetna ,mistyczna podróż.
(...)
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
(...). Jakież wiadomości z serwerów wieją ?
Czy jest szansa że zaszczycisz nas jakąś panoramką jeszcze ?
hallo,
nooo!
Heniu ...dla Ciebie wszystko !
(no prawie,ale niech będzie wszystko :-o)
odnośnie moich ponadracjonalnych wrażeń z ostatniej eskapady...
wyobraź sobie ...Ty leżysz ,a obok Ciebie Czerwony Kapturek...a tam jeden ...dwa Czerwone Kapturki !!!
Ja widziałem...wprawdzie spoglądałem lekko pod słońce...
(pozdrawiam Cię serdecznie Teresko)
A Małgośka w międzyczasie podgląda jakiegoś robaczka !
Wracam na Kinczyk Hnilski...a wieczorem powrócę na Pikuja
(z panoramą pod pachą ):razz:
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf
halo,
Wątek jest już zamknięty (chyba:) ).
Toteż chciałem się jeszcze pożegnać (patrząc za okno- na deszczową aurę -brrr! )
słoneczną i o wysokiej temperaturze (barwowej) fotografii.
http://tomeksinek.com/images/panoramy/PIKUJ.swf
Ps.
Jedliśmy bardzo dobre ruskie pierogi (ciasto wręcz przeźroczyste i widać było farsz !!! ).
Było to w lokalu o pewnym brzozowym aspekcie w nazwie ,
w Baden-Baden ukraińskiego Podkarpacia-Zakarpacia.
;0
:) :)
Ps. 2
To kółeczko na dole panoramy nie jest tylko wynikiem mojego lenissstwa,ale zarówno ochroną mojego prawa jako autora.
Za które szczerze żałuję .
:)
http://tomeksinek.com/images/panoram...yk_Hnilski.swf Don Enrico to ma fajnie, kręcą się koło niego dwa Czerwone Kapturki :wink:
.... że nie wspomnę o upojnej nocy w pensjonacie w Baden-Baden , który nad ranem przybrał zgoła niespodziewane oblicze
.
Załącznik 32572
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
Takie marketowe Lwiwske, nawet jeśli smakuje tak samo jak Lwiwske pite TAM, to _tu_ smakuje całkiem inaczej; dużo gorzej (dobrze, że bałkańskich piw nie przywiozłem na pamiatkę, bo by tylko wspomnienie smaku popsuły).
i tak pije sobie to Lwiwske i czytając opis ekskursji próbuję się doliczyć ile mi planowanych Pikujów umknęło. Pikuje może nie zające, choć uciekają, ale to dzwonienie dzwonnicą przepadło z kretesem ;)
Kupiłem sobie Lwiwske 1715 za złotówki. Nie dość, że za złotówki, to jeszcze nie od sąsiada przemytnika, ale w pobliskim markecie.
(...) Mam nadzieję, że już wkrótce odrobisz zaległości i w Wołosiance spróbujesz "kwadransu po 17"
...a może będzie jeszcze coś więcej ?
Ważne są tylko te dni na które czekamy, a Opołonek czeka.
EPILOG :
Wspomniane Baden-Baden to leżąca na zakarpackiej stronie miejscowość żdeniewo (ĐдонŃŃвП) (po węgiersku Szarvashaza). To zdecydowanie największy kurort turystyczny w całym rejonie Pasma Pikuja
To tu, w tej miejscowości, znajduje się ponad 15-ście obiektów przeznaczonych dla obsługi turystów ; pensjonów, moteli, turbazy, sadby, hoteli, restauracji, barów. Jednym słowem (dwoma-słowy) Baden-Baden.
To nic , że w pobliżu nie ma atrakcyjnych wyjść na górskie wędrówki, to nic , że nie tu znaczących atrakcji geograficznych, to tu jest największa oferta turystyczna dla cywilizowanych turystów.
Sięgamy więc z chęcią po te zdobycze, po kilkudniowej wędrówce po bezludziach i zamawiamy z samego rana pierogi ruskie (warieniki) w towarzystwie płynu z browarów lwowskich.
Tak, to było godne śniadanie na jakie czekaliśmy po tylu dniach wędrówki.
Zagadujemy obsługę o możliwość przemieszczenia się do naszego punktu startu czyli 25 km powrotu.
Samochód pojechał na targ w Mukaczewie i trzeba szukać dalej.
Idziemy więc dalej stronę centrum i oglądamy obiekty tego kurortu'
Załącznik 32667
.
a te obiekty budzą rozliczne skojarzenia : bo pięknie jest, albo brzydko jest ???
Docieramy po paru minutach do centrum miejscowości gdzie najpiękniejsze obiekty przybrały nowe, ostre barwy
Załącznik 32668
Zajęliśmy strategiczne miejsce na przystanku gdzie zatrzymują się marszrutki. Oczywiście nie ma tu żadnej informacji tabliczkowej o tejże komunikacji, trzeba liczyć na siebie.
Rozpoczynamy więc rozmowy z kolejnymi kierowcami zatrzymującymi się przed miejscowym sklepem.
Za kolejnym podejściem zgodził się młody kierowca za astronomiczną kwotę = 200 zł za 25 km podwózki
Negocjujemy więc dalej i spotykamy miejscowego który ma 2-osobowe Berlingo. Przekonujemy go że w takim samochodzie bez problemu pojedzie 5 osób
Każe nam czekać i wraca po 5 minutach. Przychodzi do ustalania ceny za usługę, w miedzęyczasie ostrzegli go tubylcy , że tam płochaja doroga"
Stanęło na równowartość 100 złotych.
Pakujemy się do środka, nie jest zbyt wygodnie, ale nie dla przyjemności tu jesteśmy, po za ty każdy kto próbował pokonać odcinek Żdenewo-Ubla wie że tylko na życzliwość może tu liczyć , bo droga okrężna przez Pereczyn - Swalawe to ponad 100 kilomerów więcej
Załącznik 32669
.
Nasz kierowca (miejscowy) po 10 kilometrach zaczął się dopytywać czy na pewno znam drogę do Wołosianki .
Tłumaczę mu , że tu jest tylko jedna wersja drogi do Wołosianki i że sam jechałem tu samochodem.
Nasz kierowca nie do końca mi wierzy i zatrzymując się w kolejnej wiosce pyta miejscowych czy rzeczywiście ta droga jest przejezdna.
Wot ! niewiernyj ! NiBy Ukraiuniec , a przestraszył się drogo wiodącej z Żdenewa do Użoka .
tłumaczę mu (zajmując pozycję pilota) że to na Ukrainie normalne drogi , i żeby się zatrzymał na przełęczy Hrebień
Dlaczego ?
Bo z tej przełęczy jest najwspanialszy widok łączący polskie i ukraińskie Bieszczady
Załącznik 32670
.
ale nasz kierowca nic z tego nie kumaje, on martwi się tylko chłodnica która mu sie przegrzewa na podjazdach..
Dalszy bieg drogi idzie w dół w stronę rzeczki wzdłuż wioski Husyj gdzie po pokonaniu wertepowych rozlewisk docieramy do magistrali Lwów - Użgorod
Nasz kierowca na nasze życzenie skręca w lewo i dowozi nas do baru w Użoku . Tu się rozstajemy , bo my idziemy na piwo a on rozpaczliwie pyta tubylców o drogę powrotna
.................................................. ...............................
tak , jakby myślał, że te 25 km można skrócić, ale był załamany jakścią ukraińskich dróg, mnie go nie skoda, ja jeżdżę po ich drogach i ich akceptuję, więć w czym [problem ?
............................................
Zatrzymaliśmy się na przełęczy Hrebień , aby podziwiać widoki
ale jest problem , nie w postaci widoków, które są najwspanialse
Dlaczego nie widze zdjęć?
Rzeczywiście, załączniki poszły się paść, a może już przekroczyłem limit ?
Wgram je powtórnie, może wytrzymają :
Pierwsze dwa to obrazki Żdeniewa
.
Załącznik 32678 Załącznik 32679
Potem nasz elegancki autokar
Załącznik 32680
.
A na koniec widok z przełęczy Hrebień na niekończący się krajobraz pełen bieszczadzkich górek, tych po tej i po tamtej stronie
Załącznik 32681