ďťż

własne miejsce pod namiot

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Cześć!! Jestem tu nowy nie znam was, ale może na tym forum są ludzie, z którymi można jeszcze pogadać.
Łażę po Bieszczadach chyba już za długo, bo przestało mi się podobać to, co tam się dzieje. Rozumiem, że kapitalizm itd..., ale zaczęły mnie w ku...... klimaty, jakie panują w schroniskach, na polach i na bazach. Człowiek się przyzwyczaił do pewnych rzeczy, a tu masz przyjeżdżasz po paru miesiącach i nie ma, z kim pogadać, napić się piwa... Rad nie rad postanowiłem kupić kawałek swojego miejsca pod gwiazdami. Długo to trwało, bo albo nie było kasy, albo czasu, albo za drogo. W końcu znalazłem, normalnie bomba, spokojna dolinka na uboczu potok płynie sobie dookoła działki w potoku pstrągi i raki i cena tego wszystkiego całkiem rozsądna. Pojechałem na przetarg i tu sprowadzono mię z powrotem na ziemię. Pojawili się goście w wypasionych terenówkach, którzy mieli jeden cel – wykupić jak najwięcej terenów pod rekreację prawdo podobnie do późniejszego handlu. Więc żegnaj potoku, żegnaj dolino, może innym razem w innym miejscu.
Najgorsze jednak jest to, że kupił to ktoś, dla kogo jest to tylko interes i gówno go obchodzą bieszczady.
Morał z tego taki – jak się nie odwrócisz to i tak z tyłu dupa.


Czesc,

biesu napisał/a:

> [...]ale może na tym forum są
> ludzie, z którymi można jeszcze pogadać.

Mawiaja, ze powodzenie zalezy od przyjetych zalozen wstepnych - chyba Ci sie udalo:)

> [...]Człowiek się przyzwyczaił
> do pewnych rzeczy, a tu masz [...]
> nie ma, z kim pogadać, napić się piwa...

Postaw piwo, to pogadamy;)
Ja postawie nastepne:)

>[...] Najgorsze jednak jest to, że kupił to ktoś, dla kogo jest to
> tylko interes i gówno go obchodzą bieszczady[...]

No chyba nie zawsze tak sie dzieje. A tak na marginesie - ja sobie kiedys wytlumaczylem jedno: jezeli kupie glebe gdziekolwiek, to zaraz obok pojawia sie sasiedzi zwabieni niechybnie wspaniala lokalizacja i bede skazany na ich towarzystwo bez wzgledu na to, kim oni beda. Bede przykuty do tego miejsca, bede ogladal, jak ludziska stopniowo pozbawiaja to miejsce resztek pierwotnej urody i bede mial swiadomosc, ze rowniez sam sie do tego przylozylem. Wiec pieniazki na wloscianskie zakupy po prostu zdefraudowalem i koncepcje osadnictwa w urokliwym zakatku porzucilem na zawsze. Wole wypluc pluca wlokac sie do jakiegos schronu w gorach i tam, w juz urzadzonym miejscu, za pinionzki, rozkoszowac sie np gwiazdkami na niebie. I mimo wszystko udaje mi sie tam czasem wypic z kims piwo i troche pogadac o minionych pieknych latach:)
Oczywiscie nie namawiam Ciebie do takiego postepowania, ale czy nie jest to jedyna koncepcja, ktora daje chocby najmniejsza szanse uratowania gor przed calkowita urbanizacja?

> Morał z tego taki – jak się nie odwrócisz to i tak z tyłu
> dupa.

Biesu, ja juz od dawna nie ogladam sie za siebie wiec nie wiem co tam za mna sie skrada;)
A do tego teraz mozna sobie jeszcze front robot gorskich rozszerzyc na wschod i poludnie i tam poszukac upragnionego spokoju i niech sie gonia dresiarze i inni jeepnieci faceci. Poczekaj na kolejna udana relacje Szaszki & Co z wypadu w tamte rejony, a sie przekonasz:)

Z pozdrowieniami,
Derty
ja moge dodac tylko tyle, ze niestety jesli chodzi o te sprawy to zycie jest nieslychanie smutne. Pracowalem 3 lata w geodezji i rozne historie sie slyszalo i widzialo. Z nimi sie nie wyrgra - no chyba ze sie stanie takimi jak oni...

Trzeba mieć jeepa. I coś jeszcze.

Wiadomość została zmieniona (30-09-03 22:52)


Nie mam teraz zbyt wiele czasu, ale mogę tylko dodać, że można tak jak derty porzucić myśl o kupnie ziemi w górach i przenosić się coraz to w inne miejsca nie oglądając się za siebie, lub też ją kupić i chociaż w ten sposób uratować przed letnikami kawałek bieszczad.
Nie wszędzie jest tak jak piszesz - zazwyczaj w atrakcyjnych turystycznie miejscach.
Drożej, ale prościej jest kupić działkę z drugiej ręki (od kogoś) - niekoniecznie od tych "z jeepami" ;-) Ma to taką wadę, że trzeba pójść z zyciem na kompromis - i szukać dzialki w okolicy, a nie konkretnym upatrzonym miejscu.
Na przetargu, jak już sie przekonałeś szanse małe. Można również samemu wyszukac sobie działkę należącą do Gminy i uruchomić procedurę jej sprzedazy. Gminy mają dużo działek, które nie są akurat wystawione na sprzedaż, ale w perspektywie czasu są do sprzedania. Wada jest taka, że ta droga trochę trwa i sumam sumarum prowadzi również do przetargu - porazka wtedy moze być podwójna: przegrywasz przetarg i wk..urzasz się,że to Ty uruchomiłeś procedurę i doprowadziłeś (pośrednio) do sprzedaży działki, a teren kupił ktoś inny - gdyby nie to ,to dzialka lezała by jeszce pewnie parę lat.

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl