Przez Podlasie - pieszo, stopem i rowerem

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Poczatkowo nie planowalam jechac w tym roku na Podlasie. W wielu miejscach trasy bylam ju w latach 2004-2006. Zwykle staram si nie wracac w odwiedzone miejsca, skoro tych nieznanych jest tyle , ze zycia nam nie starczy. Ale nagly przyplyw duzej ilosci wolnego czasu oraz chec spedzenia tych kilku dni w wybornej ekipie, pozwolily na podjecie wlasciwych decyzji :-)

Wyjazd zaczynamy z Eco i Grzesiem od zwiedzania opolskich knajpek.

http://images50.fotosik.pl/1094/f3fd50dbbf63e7bemed.jpg

Udaje si poznac kolejnego forumowicza z forum.sudety.it- odwiedza nas Cezaryol. Eco zabiera nas na pyszne nalesniki z serem i szpinakiem. Na dworcu PKP wpadam przypadkiem na Krymke z rosjapl.info/forum. Kolejka do kasy dluga wic jest czas na pogawedke. Babka w kasie, gdy kupujemy bilety do Warszawy, kwituje to jednym sowem: ‼Szalecy”!! Dowiadujemy si, ze nasz pociag jedzie okrezna trasa, bo pod Piotrkowem miala miejsce katastrofa kolejowa- wykoleil si pociag jadacy do Katowic, s zabici, ranni, zerwana trakcja, rozwalone szyny.. Faktycznie, pociagi z Warszawy maja po 250 min opoznienia..
Nasz pociag przyjezdza nabity jak szlag. Ciezko si wbic nawet do korytarza wic zakladamy oboz pod kiblem.

http://images41.fotosik.pl/1051/95d2352902f49775.jpg

Eco trafia na wyjatkowo pechowe miejsce, kazdy kto przechodzi kopie go w nerki. Ludzie caa noc a po pociagu jakby mieli owsiki. Przepychaja si przez tum, skacza po bagazach, rozdeptuja dzieci i psy, kopi Eco i zmierzaja w dal, ku nastepnym wagonom, bo pewnie tam bdzie duo miejsca i konduktorzy beda podawac szampana. Po dluzszej chwili wracaja, ze zwrokiem wbitym w dal.. Zawsze intryguja mnie te pociagowe‼wedrowki ludw” pt: ‼jak pieknie wiatr ukada piach, tam gdzie nas nie ma”. Daje si tez we znaki wprowadzenie zakazu palenia w pociagach. Dawniej jak ktos chcial, to sobie mi fajeczke w przedziale dla palacych albo w korytarzu. Dzi, naogowi palacze doczaja do ‼wedrowek ludw” i chodza palic do kibla. Kazdy delikwent delektuje si tam chwila przez co najmniej 10 min, co powoduje tworzenie si kolejek (glownie innych palaczy) i ktos, kto ma potrzebe skorzystac z kibla zgodnie z przeznaczeniem, ma niemay problem aby si dopchac.
W nocy jaki podpity koles mczy Grzesia: ‼skad wasza ekipa si zna”?? I dry temat, kouje i nawraca, bo za nic nie moe zrozumiec grzesiowej odpowiedzi , ze poznalismy si na wyjazdach.
‼Bo ludzi si zna ze szkoly, z pracy, z podworka albo z wojska. Nie ma innej opcji. A wy skad si znacie???”

W Warszawie mamy ponad 3 godziny opoznienia wic szlag trafil wszystkie zaplanowane przesiadki. Okolice dworca Warszawa Zachodnia robia bardzo dobre wrazenie- jak jakie mae, senne miasteczko przy bocznych szlakach. Sniadanie zjadamy w parku, przy gorce pachnacej siankiem.
Do Siedlec wiezie nas nowy, malo sympatyczny szynobus, nabity ludzmi do granic mozliwosci. Ech.. Tskne marzenia lec ku przestronnym wnetrzom ukrainskich elektriczek.

Pociag do Czeremchy to tez szynobus, ale duo milszy. Jest przedzial bydlecy, zwany obecnie rowerowym. Czeka tam na nas usmiechnieta geba Romka.

http://images43.fotosik.pl/1083/6ecae899b9961dddmed.jpg

Mona zajrzec rwnie do kabiny maszynisty, z ktrej jazda pociagiem prezentuje si zupelnie inaczej :)

http://images46.fotosik.pl/1041/04f1229f14aa4564med.jpg

Temat rozmowy schodzi jakos na grzyby- czy kanie mona pomylic z muchomorem? Sympatycy tego grzyba zapewniaja ze nie.. I oblizuja si prawie na wspomnienie czarujacego zapachu. A marynowanie maslakw? A rydze w jajecznicy? A tu nawet pociag wyczu klimat i wjezdza na stacje ‼Borowiki” :-)

http://images47.fotosik.pl/1084/3d996cd82304e9abmed.jpg

W Czeremsze czeka na nas Iza.

Pod domem kultury spotykamy imprezujacych emerytw, ktrzy zapraszaja nas na impreze, ale z zastrzezeniem , ze bez jedzenia i picia. Jeden z nich opowiada cos o swojej modosci oraz:
emeryt: ‼Bo teraz jestem stary, podysiay, siwy ale nie impotent”
iza: ‼Reklama dwigni handlu”

Z racji braku knajpy w Czeremsze obiad zjadamy pod sklepem. Eco gotuje upragniona kaw. Jej smak jest specyficzny i niespotykany, taki jakby landrynkowy.. Odkrywamy, ze zakupiona woda mineralna miala aromat cytrynowy!!

Micha jedzie na rowerze obadac teren i znajduje nam super miejsce na nocleg w Opace Wielkiej kolo wietlicy wiejskiej. Skoszona , pachnaca trawa, st z aweczkami, za domem sawojka i Biaoru.

Romek idzie z nami prowadzac rower. Bierze na bagaznik mj plecak! Kochany Romek!! Na lekko idzie si zupelnie inaczej!

http://images35.fotosik.pl/897/678a0c240209a79b.jpg

W lesie, ju o zmierzchu, spotykamy patrol strazy granicznej na hiszpanskich motorach, ktre s podobno do d... Spisuja nas, przestrzegaja przed chodzeniem po zaoranej ziemi (s ponoc czujniki ruchu). Uczulaj , aby nikt z nocy, po pijaku nie polaz za chaupe bo wpadnie w apki znudzonych , biaoruskich pogranicznikow.

http://images38.fotosik.pl/1074/612cfeb3bfc493a3med.jpg

http://images35.fotosik.pl/897/19fabca2de0143d6.jpg

Ju po ciemku mija nas auto. Nie zatrzymuje si na stopa. Jednak za chwile wraca- specjalnie aby nas podwiesc do wsi. Przeprasza, ze nie zabral nas poprzednim kursem, ale wiozl rodzine.


Wieczorne ognisko urzadzamy w icie kowbojskim kanionie, kolektywizujac przywiezione przez eco winko pigwowe.
http://images45.fotosik.pl/1085/11c922dc656806fdmed.jpg

http://images43.fotosik.pl/1083/fcdc0e076ab213e4.jpg

Rano ponownie odwiedza nas straz. Pewnie chca sprawdzic czy zgadza si stan liczebny grupy- czy ktos noca nie przemknal si przez granice, by prosic ukaszenke o azyl ;) A tak serio to chca sobie pogawedzic. Opowiadaja , ze tu na wsiach to same nastolatki mieszkaja : ‼17 lat do setki”. Ponoc kreci si po okolicy duo oszustw, nacigajacych staruszkow na kupno drogich dekoderow. Strasza , ze inaczej odetna im telewizje i nie beda mogli ogladac ulubionych seriali.

Nasze miejsce noclegowe

http://images43.fotosik.pl/1083/8d4689b6adcde57bmed.jpg

Zwiedzamy lesna cerkiewke i cmentarz

http://images47.fotosik.pl/1084/ec36259fc4607d23med.jpg

apiemy z Iza stopa do Policznej. Chopaki ida dalej pieszo. Romek jedzie na rowerze do sklepu po piwo dla eco i Grzesia, by umilic im duga droge asfaltem! Co za piekny gest!! :-)

Pod sklepem w Policznej spedzamy kolo 3 godzin, przysuchujac si jak miejscowi przeplataja w rozmowach biaoruska mow z polska oraz obserwujac lokalna imprezownie pod jabonka. Przysiada si do nas miejsowy mysliwy, poczatkowo tumaczac krotsza droge do Topia. Opowiada tez o bagnach, ubrach, poroach. Poczatkowo wydaje si, ze ot, zwykly miejscowy facet.

http://images39.fotosik.pl/1050/c40ea4de6ac2d7dfmed.jpg

Rozmowa schodzi na tematy dalekich podrozy. Nasz nowy znajomy opowiada o wyprawach nad Bajka, do Murmaska, Krym Ural, Mongolia... Aby nie by goosownym zaprasza nas do domu i pokazuje albumy pene zdjec. On w tajdze z ogromna ryb, przy armenskiej knajpie, na Wodze, w zagubionej zauralskiej wiosce.. Dostajemy od niego pczek ubrwki i bukwicy- gdy jest zapalonym zbieraczem zi. Z dalekich wypraw przywozi nie tylko zioa, ale tez cae rosliny, ktre sadzi w ogrodzie. Jego dum jest sosna syberyjska , ktra przyjechala w doniczce kilka tysiecy kilometrow. Grzes mial okazje widziec jego domowa kolekcje poroy, skr, zdjec i setek innych pamiatek z podrozy.

W drodze do Wiluk goni nas burza. W dali widac wielkie oberwanie chmury- a na nas nawet kropla nie spada.

http://images35.fotosik.pl/897/d2d4cb90b4fc5ac8.jpg

http://images47.fotosik.pl/1084/4bfb8615eb997addmed.jpg

Iza apie stopa do Topia- i siada w rozlany soczek koo kierowcy. Ja o may wos nie rozgniatam niemowlaka plecakiem... Nasz kierowca poleca nam na nocleg pensjonat i ostrzega by nie rozbijac si na dziko, bo wlepiaja mandaty. Mwi tez, ze w Topile brak zasiegu, ale dwie kreski mona zapac na dachu lokomotywki.

http://images50.fotosik.pl/1094/10f33ccdb1ea554dmed.jpg

Namioty stawiamy nad jeziorem. Wieczr spdzamy w pobliskiej wiacie, rozmawiajac o dawnych hipisowskich chatkach i wyjazdach do Jarocina w latach 80 tych.

Noc jest przepiekna, ksiezycowa, a znad jeziora podnosza si opary i mgy. Na pomocie nie jestesmy sami- dzielimy teren z duza iloscia malowniczych pajkow.

http://images40.fotosik.pl/1075/3dea8690a1878963.jpg

Micha rozpala ognicho po drugiej stronie jeziora. Doaczamy szybko do biesiady. S nocne kapiele w ciemnych odmtach jeziora, a na rozgrzewke dziwny, miodowy napj alkoholowy, skadajacy si prawie z samych ‼E”

http://images43.fotosik.pl/1083/9f51b39220968c91med.jpg

Ja uczestnicze w nocnych kpielach z brzegu, w dwoch polarach. Niestety...Mam inny zakres tolerowanych temperatur.

Ryby pluskaja, swierszcze graja prawie jak cykady, sychac kwik nocnego ptactwa. Jakos w ta ksiezycowa noc, w klimatycznej ekipie, mona poczuc magie wolnosci i na chwile zapomniec o tych anach tabliczek, okalajcych jezioro i wie, zabraniajacych chyba wszystkiego oprcz oddychania..

Ogolnie Topio to komercha totalna: pensjonaty, patne miejsca ogniskowe i knajpa, do ktrej nie mona wejsc w brudnych butach, tylko trzeba je zostawic przed wejsciem, w przedsionku. Prawie jak do meczetu- a ja myslalam , ze tatarski szlak zaczyna si dopiero w Kruszynianach... ;-)

Rano upa, wic idziemy si kpac. Pywaja wszyscy oprcz Michaa, ktry chyba poszed do kibelka.

http://images37.fotosik.pl/1046/36f68ce68a243eff.jpg

Kapiel nie trwa specjalnie dlugo- pojawia si postawny go, zmierzajcy ku nam zdecydowanym krokiem. Mwi o obowizujacym zakazie kpieli i chce nam wlepic mandat 200zl. Wydaje si by nieugiety, ale jak kilku golasw wychodzi z wody to troche miknie i spuszcza z tonu :-) Mwi, ze tu jest niebezpiecznie, bo jakies patyki stercza z dna i jak pywamy to mog nas zapac za majtki i utoniemy... he he.. za co nas maja zapac? Nam to nie grozi ;-) W koncu chowa mandatowe karteczki i dzie sobie w cholere.. No to zarobilismy 1000zl. Tzn. 3 tys, jak brac pod uwage kapiele nocne, ognisko, biwak... Jedynie zal Michaa! Biedaczek nie zdy si wykpac!!!

Pod sklepem gawdzimy z dwoma turystkami- jedna jest z ywca a druga z Podlasia. Jedna jezdzi rowerem a druga autem z bagazami. Rozmowy schodza na tematy gorskich schronisk i splywy kajakowe. Dziewczyny opowiadaja , ze kiedys poznaly starsza wiejska babke, taka od krw, ze skopkiem w rece i chustce na glowie. Okazalo si, ze jezdzi ona co roku z synem na dugie pielgrzymki rowerowe, dziennie pokonuj ponad 100km- byy ju w Czestochowe, Wilnie, Licheniu..

Jedna z poznanych dziewczyn, niesamowicie zaadowanym po dach autem zawozi nas do Hajnwki. Dostajemy tez sms od Michaa, ze do Biaowiey nie ma co jechac. Brak pl namiotowych, potworne ceny, same zakazy i komercha lejaca si strumieniami. Zatem bdziemy si dzi kierowac na Narewke, ale poki co idziemy do knajpy ‼U Woodii”. Miejsce to jest istnym muzeum eksponatw zwizanych z komunizmem i Zwiazkiem Radzieckim. Leninki w rnych pozach i ksztatach, mundury i dyplomy, plakaty i proporczyki, flagi i tabliczki oraz niezliczone , kojarzace si z tematem rekwizyty, jak czapka uszanka czy harmoszka. Wojtek, wlasciciel knajpy, latami zbieral i skupywal rozne eksponaty, glownie jezdzac po Biaorusi, po domach, nieczynnych kochozach, wybierajac i restaurujac przedmioty wyciagniete z ruin i smietnikow, pozyskane od miejscowej ludnosci i drobnych kolekcjonerow. Teraz ponoc ju trudniej cos znalezc, ale jeszcze 15 lat temu Biaoru bya mekka dla tego rodzaju poszukiwaczy. Przegladamy ksiegi pamietakowe z wpisami z minionych imprez w knajpie, zdjecia Wojtka z roznych podrozy na wschod.

http://images41.fotosik.pl/1051/52bc8aa9f4161127.jpg

http://images38.fotosik.pl/1074/d20cbd32caabd73fmed.jpg

http://images40.fotosik.pl/1075/35f2ac33cba913d0med.jpg

Wogole przychodzimy tu jak do dobrych, starych znajomych. Od razu pojawia si na stole piwko i przyjacielskie rozmowy. U Wojtka jest kilkoro ludzi: narabany masazysta i kilkoro innych. Jednego wkrecaja , ze ja jestem z Azerbejdzanu i nie rozumiem po polsku. Jeden dziadek chyba si nabral, bo zaczepia mnie i mowi cos po rosyjsku ;-)
Smutne jest to, ze to klimatyczne miejsce nie dziala ju jako oficjalna knajpa. Wyglada na to, ze odebrali Wojtkowi koncesje na sprzedaz alkoholu. Mimo, ze knajpa ta rozsawia Hajnwke w calej Polsce, a nawet wiecie. Dopady j absurdy dzisiejszych czasw...Wadze i mieszkancy nie s Wojtkowi przychylni. Ponoc mieszkancy okolicznych blokw skara si na haas i sikanie po krzakach. Inni dopatrzyli si amania prawa w eksponowaniu ‼symboli zakazanej ideologii totalitarnej”. Niektrzy zarzucaja wlascicielowi, ze nie sciaga haraczu ze wszystkich zwiedzajacych jego minimuzeum, ze nie porzucil dawnych ideaow i bierze ‼co aska”. Inni mowia, ze si rozpi albo ze przez cige walki z wadzami stracil serce do tego interesu.
Dlugo nie mozemy si rozstac z tym sympatycznym miejscem i jego bywalcami. Pozegnania trwaja chyba godzine, podsycane kolejnymi ykami piwa z puszki. A gdy odchodzimy Wodzimierz Ilicz odprowadza nas wzrokiem, az nikniemy za horyzontem..

http://images38.fotosik.pl/1074/addb705d32be8ebemed.jpg

Na obiad polecono nam sympatyczny ‼lokal gastronomiczny” gdzie mimo braku odpowiednich ozdb duch minionego systemu jest rwnie obecny ;-) Przy wejsciu ktos pyta znienacka: ‼Ty jestes buba?”. Wszelki duch! Toz ja tu pierwszy raz jestem! Okazuje si , ze to ‼Hajnwka” z rosjapl.info/forum! Jak milo poznac osobiscie kolejnego forumowicza! I to jeszcze takiego, ktry mi polecil klimatyczne hoteliki na listopadowy wypad do Lwowa! Caa grupa, wraz z nowymi znajomymi, zasiadamy za stolem.

http://images46.fotosik.pl/1041/3f8fdd02eaf93459med.jpg

Z Krzyskiem wymieniamy si wrazeniami z Woodstocku. Opowiada nam tez o pracy w Holandii- w szklarniach przy hodowli r i Bugarach, ktrzy niezwykle szybko ucza si obcych jezykow.

Robi si pozno, wic plan dotarcia do Narewki wzi si i zdech... Docieramy jedynie za Dubiny. Rozbijamy si na jakiejs dziace budowlanej, koo ‼skay” z cegie.
Obok wielka budowa drogi, chodniczkw, rozjazdw i cholera wie czego jeszcze.. Pewnie po raz ostatni szumi tu sosnowy modnik, a miejsce sluzy za nocleg przypadkowej grupie wedrowcow. Pewnie za rok, za dwa zapanuje tu nowy ad, z zasiekami, potami i bramami, a zalany swiatlem ksiezyca skwerek, pelen swierszczy i przyjacielskich rozmow, pozostanie ju tylko w naszej pamieci.

Poranek budzi si deszczowy, leje gdzies do 13. Budowa drogi ma jeden niezaprzeczalny plus- latwo lapie si na stopa auta stojace na swiatlach. Zabiera nas pierwsze zaczepione auto- dziadek w polonezie zawozi nas pod sama knajpe w Narewce.

Z Narewki jakos gubimy droge i zamiast na Mikaszewo schodzimy na Olchwke. Po drodze cmentarz ydowski i tabliczka informacyjna w dwoch jezykach- hebrajskim i angielskim. Dlaczego nie dali wzmianki po polsku- w jzyku obowiazujacym w kraju, w ktorym w obiekt si znajduje? Przypadek? Lenistwo? Czy celowe okazanie pogardy dla naszego kraju? Cmentarz niby nawet adny, ale opuszczam go z duzym poczuciem niesmaku..
https://picasaweb.google.com/1010011...16002076855730

W Zabrodach siadamy na aweczce przy PKSie i w ostatnich promieniach sonca delektujemy si cisz. Rozmawiamy tez z babuszk- ofiara wspolczesnych mediw. Biedna kobiecinka panicznie si boi wszystkiego: o losy wnuczki studiujacej za granica, niepokojem napawa ja nawet droga do ssiedniej wsi. W telewizji pokazuja burze, huragany, wypadki, bandytow i terrorystow! Dziwi si, jak by mamy odwage podrozowac w takim zlowieszczym swiecie.. Babcia tez wykazuje duza dociekliwosc wypytujac nas o rozne koligacje rodzinne.

http://images46.fotosik.pl/1041/e72d8f822bb9ed0bmed.jpg

Do Siemianowki wiezie nas facet, ktry opiekuje si dewizowymi mysliwymi, ale z romowy wynika, ze nie darzy ich specjalna sympatia. Pod nogami w czasie jazdy mamy statywy na strzelby.
W Siemianwce pod sklepem ju na nas czekaja Eco, Grzes i Micha. Dzielne chlopaki zdyly ju pobratac si z miejscowymi. Lokalsi opowiadaja nam o zaozeniu zbiornika siemianowskiego w latach 80 tych, o zalanych wsiach np. uka, gdzie na brzegu zosta 1 dom, krzy i ruina sklepu. Inny wspomina, ze buduje dom, a dzi z kumplami robili wodociag. Wszystko si udalo zgodnie z planem, podczyli, zamocowali- ale wody jak nie byo, tak nie ma.. Coz robic w takim momencie? Ano trzeba si isc napic z kumplami ;-)

http://images37.fotosik.pl/1046/2302b5eab9e6937emed.jpg

egnamy si ju po zmierzchu i ruszamy na groble. Nocleg wypada nam kolo mostu, na wskim, maym przesmyku. Z jednej strony jezioro, z drugiej kana, grobla z torowiskiem i dalsza cz jeziora. Prawie jak Arabatka- tylko brak chrzstu rakuszecznika w zbach! ;-)

http://images39.fotosik.pl/1051/ce99a3eacf68675bmed.jpg

http://images40.fotosik.pl/1075/711a5afb3914c8b1med.jpg

http://images46.fotosik.pl/1041/eb648050c1eab00emed.jpg
Wieczorne kapiele w jeziorze (tym razem si zdecydowalam popywac), wysoka fala, skalisty brzeg, zapach wodorostu, rakija przywieziona przez Michaa z Turcji, orzechwka, dobre jedzonko, gwiazdy, krtka lekcja astronomii... Totalna wolno, spokj i luz..

http://images49.fotosik.pl/1057/6ff12a1677639984med.jpg

Dzi egnamy Romka i Grzesia :-( Micha jedzie fotografowac kolejowe terminale. Zatem w trojke, z eco i Iza ruszamy torami w strone granicy. W Ciswce wygrzewamy si na peronie. Domek przystacyjny otwarty- pilnuje go wielkie gniazdo os. Spotykamy tu tez dwoch miescowych chlopaczkow, ktrzy probuja nas namowic by isc z nimi do sklepu do Szymek na piwo. Pokusa duza, ale pozostajemy przy naszej trasie. Dowiadujemy si od nich, ze przysika Zawindanik ju nie ma, zostaly tylko podmurowki domow, ktre o tej porze roku nie s do odnalezienia. Mija nas biaoruski pociag.

http://images45.fotosik.pl/1085/0031fe04556d6234med.jpg

Idziemy torami do granicy, gdzie na metalowych wysiegnikach wisi napis: ‼жИР”. Hmmm..”brama na swiat”?

http://images37.fotosik.pl/1046/544bcfd292854679med.jpg

http://images39.fotosik.pl/1051/7069302f933eccbf.jpg

Dalej odwiedzamy przysiolek Brzezina- nomen omen- polozony w pieknym, brzozowym zagajniku

http://images41.fotosik.pl/1051/5f1309eab9e804a2med.jpg

. Nabieramy wody u babci. Przy studni stoi zuraw- ale studnia jest na guzik- naciska si i z wyka sika woda.

http://images38.fotosik.pl/1074/c6bfae5eeb89cfcbmed.jpg

Dla babci to spore ulatwienie ale tez narzeka e re duo pradu. We wsi mieszkaja dzi ju tylko 2 osoby- ona, pani Franciszka oraz jej szwagier. Zaprasza nas do sadu abysmy nazbierali sobie jabek, doradza, ktre odmiany s smaczniejsze. Opowiada o korekcie granic w latach 50 tych, gdy jej rodzina stracila sporo pola w Zaleszanach, o zimowych wyprawach do kosciola w dawne lata, gdy brneli po kolana w sniegu. Pani Franciszka miala kiedys duza rodzine: siostre, brata z dziecmi, ma..ale wszyscy ju dawno nie zyj. Ma dwoje dzieci, ktre mieszkaja w Hajnowce, ale nie zalozyly wlasnych rodzin, wic nie doczekala si wnuczt. Chyba bardzo ubolewa nad tym faktem- ma tyle jabek i aronii w ogrodzie, a nie ma dla kogo robic przetworow. Dzieci ma dobre- czsto przyjezdzaja, pomagaja w domu i sadzie. Widac bardzo zadbane obejscie, niemozliwe aby kobiecinka kolo 80tki sama to wszystko ogarnela. Pani Franciszka jest osoba niezwykle radosn, pogodna, pogodzona z zyciem. Z twarzy jej nie schodzi usmiech i serdecznosc dla otoczenia. Rozmawiamy tez o grzybach, przetworach i nawoci, rzekomo sprowadzonej z Ameryki, ktra zarasta okoliczne pola. Zegnamy si z mila babcia, obiecujac wysac list i zdjecia. Ruszamy w trase, a zabudowania milej Brzeziny nikna w oddali za zasona drzew.

Idziemy przez any nawoci, fioletowych kwiatow i ‼kaszek” o czerwonych odygach, a w dali majacz luzno rozsiane zabudowania przysiolkow.

http://images40.fotosik.pl/1075/bee94aa29d4d99ef.jpg

Widac, ze lato powoli chyli si ku koncowi- na rozleglych kach zbieraj si cae sejmiki bocianw i o czym tam rozprawiaj przed odlotem. Naliczylismy ich kolo 50, a napotkany rolnik zarzeka si , ze wczoraj widzia 300.

http://images41.fotosik.pl/1051/8cda1aaecd1b1ca0med.jpg

http://images37.fotosik.pl/1046/7b53925c4a8d6c64med.jpg

apiemy z Iza stopa do Jaowki. Eco idzie pieszo i spotyka babcie, ktra jako 13 letnia dziewczynka malowala slupki graniczne. Jej ojciec slabo ju widzia wic jej zadaniem byo malowanie orzekow. Mieszkali wtedy razem z rodzina w straznicy WOP. Babcia wspomina, ze dziecku to niesamowice zapadaja w pamiec zapachy, smaki, ulotne chwile. Wopisci robili czarna mocna kawe, dziewczynke tez nia czestowali. Ponoc tego smaku i aromatu owej kawy sprzed lat, na dalekiej, kresowej straznicy, nie zapomni do konca zycia.

Z eco spotykamy si pod sklepem, Micha doaczy do nas dopiero jutro bo poluje na biaoruskie pociagi.

Pod sklepem jakos wyjatkowo malo przyjaznie- zwykle lubie takie miejsca- ktos zagada, cos opowie. Tu mlodzi patrza jakos wilkiem, chodza nabuzowani, co chwile wybuchaja midzy nimi kotnie a nawet male bjki. Wszyscy strasznie krzycza, klna, co chwile przed sklep zajezdza jakie rozpedzone auto i hamuje z piskiem opon. Jeden, do mily facet, poleca nam nocleg kolo ruin kosciola, ale to w centrum wsi. My wolimy ruszac dalej, w pola i lasy, gdzie przy ognisku pod gwiazdami mona poczuc ‼powiew dzikosci”.
Zmierzcha ju.. Ruszamy droga na Kondratki. Co chwile mija nas rozpedzone auto wznoszce na szutrowej drodze tumany kurzu. To samo auto jezdzi w t i z powrotem. Mija nas chyba z 5 razy. ledz nas czy co? Jakos czujemy si z tym odrobine nieswojo.
Krajobraz robi si pagorkowaty. ciel si piekne mgy nad rozlewiskami, a ‼ysy” podnosi si znad mak wielki, pomaranczowy i chyba lekko zawstydzony, bo przyslonil si chmurka. Przed PGRem skrecamy w bok. Droga pnie si w gre. Krajobraz prawie jak w Beskidzie Niskim. Wychodzimy na porosa sosnowym lasem gorke. Rozbijamy namioty. Wreszcie daleko od wsi, upicej techniawy w pdzcych autach i miejscowej zotej modziey. W dali tylko szum gazociagu. A tak tylko gwiazdy, mgy, zapach igliwia... Sielanka...

Gdy zaczynamy ju wnosic dobytek do namiotow, slyszymy wycie. Poczatkowo mysle , ze to jakas syrena, ale po chwili ju nie mam watpliwosci , ze bylam w bdzie. Do glownego wyjcego , tubalnego gosu doczaja inne i kolejne, bulgoczce, przepenione agresj.. Z dali odpowiada pisk i skomlenie wiejskich psw..Wilki!! Jakas wataha musi przechodzic. S w miare daleko, ale ja i Iza ju jakos straciysmy serce do tego miejsca.. Eco jednak nie chce si stad zbierac, pakowac namiotu. Postanawiamy nocowac w trojke w jednym namiocie. Po chwili wycie si powtarza- duo blizej i wyrazniej. Pikanterii sytuacji dodaje fakt, ze w okolicy panuje wscieklizna. Wytapetowane s wszystkie slupy, tablice, ploty. Miejscowi powtarzaja informacje , ze kolo Jawki spotkano wsciekle lisy, wic, zeby nie chodzic po lesie jak ktos nie musi..
Co robic? Fakt- mona by traperskim zwyczajem rozpalic ognisko! Dziki zwierz (o ile nie jest wsciekly) nie powinien podejsc do ognia. Ale trzeba by zebrac chrust.. Sporo chrustu -jak ma na cala noc wystarczyc..Ale chrust jest tam...w lesie...skad wanie dochodzi wycie.. Kto wie czy w swietle latarki predzej si nie znajdzie swiecacych oczu ni gazi i patykw..
Wycie trwa dluzej ni poprzednie i jakos si przybliza. Eco coraz przychylniej podchodzi do wizji przenoszenia namiotow. Gdy jestesmy ju spakowani wycie nagle ustaje. Eco rozsiada si i niepospiesznie zaczyna skrecac papieroska. Nagle w najblizszych krzakach slychac wyrazny szelest, jakby si cos skradalo i to z kilku stron naraz. Porzucajac mysl o skrcikach rano schodzimy w dol, ku drodze.

Podamy z powrotem do Jawki. Jakos ten wiat zwartej zabudowy, latarni i krzyujcych si szos zdaje si by podana, bezpieczn przystani. A krzykliwe menelki spod sklepu- oaz sympatycznosci. Niesamowita jest wzglednosc tego swiata.
Rozbijamy si niedaleko ruin kosciola, na grce wygladajacej na fragment czyjejs posesji. Jakie to piekne gdy psy ujadaj zamiast skomle, jak adnie wieci w nasz namiot latarnia. Jest mi troche wstyd przed sama sob, ze nawialismy jak dzieci, ale mwia, ze ponoc czasem dobrze jest na czas si wycofac...
Mamy jeszcze wieczorem zrobic impreze, wypic winko, ale szybko padamy ze zmeczenia. I tez pozno si jakos zrobilo- jest grubo po polnocy. Dopiero teraz czuje , ze bol mnie nogi, rece, plecy..Pod namiotem nierwno jak szlag. Pod krzyem mam wielka mulde, pod szyja drug. Ale jak tu piknie nierwno! ;-) Zawijam si szczelnie w spiwr, noc dzi wybitnie chlodna i szybko zapadam w sen.
ni mi si lokalne menelki spod sklepu w Jawce, ktrzy za dnia grzecznie cign wino, a nocami spadaj na 4 apy, obrastaja wilczym futrem i wyruszaja na er....

Kolejny dzien mona spokojnie nazwac ‼Dniem malowniczych stopw”

Sniadanie zjadamy pod sklepem w Jawce. Przepyszna jajecznica z 10 jaj, z cebula, papryka, kielbasa.

http://images39.fotosik.pl/1051/6ff627675bfb82afmed.jpg

Mijamy przepiekne ukwiecone ogrodki i drewniane chaupki

http://images47.fotosik.pl/1084/7f9d825387ebd7ffmed.jpg
Potem sielanka nad stawami w Kondratkach, gdzie wypijamy wino a ja apie ogromnego kleszcza i pijawke. Zdecydowanie wol pijawki! Nie wiem czemu, ale czuje do tych stworzen nawet pewna sympatie. Eco i Iza widzac pijawke na mojej nodze natychmiast wyciagaja swoje nogi z wody! :-)

http://images43.fotosik.pl/1084/b09791475378ebd0.jpg

PGR w Kondratkach to ju zwykla ruina, jakich setki w kazdej czesci Polski.

http://images46.fotosik.pl/1041/8169e7037ca77178med.jpg

To ju nie to niesamowite miejsce do ktrego trafilismy z toperzem, Kuba i Zosia w sierpniu 2004. Wygladalo wtedy jak dryfujacy statek widmo. Puste, otwarte na osciez budynki, hale pelne ogromnych pordzewialych maszyn, tysiace skrzynek pod sufit z butelkami po coli i oranzadzie. Ale prawdziwy szok to byy pomieszczenia biurowe. Zakurzone, zarose pajeczynami. Pelne szafy i sejfy dokumentow, swiadectw, indeksow, dyplomow, listow. Imienne wezwania do sdw i szpitalne historie powaznych chorb. Sprzed lat pieciu i trzydziestu. Kompletne umeblowanie, firanki, lampy. Brak pradu, ale woda w umywalkach bya. Na stole scenka jak z filmu- szklanka a na dnie zaschnieta torebka herbaty. Miejsce jakby wyjete z rzeczywistosci, gdzie zimny pot zrasza czoo na kazdy dwik skrzypiacych od wiatru drzwi.

http://images39.fotosik.pl/1051/69b97a689c2a202f.jpg

apiemy na stopa wywrotke jadc po piasek do Dublan.

http://images49.fotosik.pl/1058/9feba55a7310cc5bmed.jpg

W Dublanach wczymy si po wsi. Zwiedzamy opuszczona chalupe gdzie 6 lat temu przeczekiwaam z rodzicami burze. Otaczay ja wtedy ogromne stare drzewa. Dzi wyciete i rozwczone po okolicy. Naliczyam 11 grubych pni. Chaupince zawali si dach. Pokoje rozszabrowane. Tylko piec kaflowy z zapieckiem zosta prawie bez zmian. I pokrywka, leca w tym samym miejscu niezmiennie od 6 lat.. jakby niewiadom ogromu zmian zachodzacych w calym otoczeniu..

Dublany, lipiec 2005

http://images46.fotosik.pl/1041/daa35eb8e4f0667d.jpg

Dublany, sierpie 2011

http://images41.fotosik.pl/1051/2de09ade63f616cf.jpg

Przed jednym z domow trzech facetow biesiaduje nad szklaneczkami. Proponuja, ze podwioz nas do Mostowlan ale za po godziny. Teraz zapraszaja do siebie. Eco,nie wiedziec czemu, wyrywa do przodu. Wic na bimberek si nie zaapalismy. Stop po chwili nas dogania. Jedziemy za traktorem na furmance wypelnionej wie trawa.

http://images40.fotosik.pl/1075/c7eccd2799b543d0med.jpg

W Mostowlanach cerkiew,

http://images43.fotosik.pl/1084/49e66c9622c8800emed.jpg

wizyta nad graniczn rzeczka wisocz

http://images37.fotosik.pl/1046/844e8619d9ad5063med.jpg

a za wsia spotkanie ze straza graniczna, tym razem z bardzo niesympatycznym, zarozumiaym gowniarzem

W wisoczanach odwiedzamy ‼miejskie kpielisko” - botnisty fragment granicznej wisoczy, wrd trzcin , z lodowata wod.

http://images40.fotosik.pl/1075/50f7619adc268039med.jpg

Za wsi apiemy na stopa biaoruski bus, ktry pedzi po nierwnej drodze z prdkoscia jakby wanie wjechal na autostrade.

Obiad pod sklepem w Bobrownikach. Uwielbiam klimat przejsc granicznych. Takich przej granicznych. Dugi szereg TIRow, ktry przez godzine ani drgn. Dwoch tirowcow woa do nas, ze mog nam podgrzac arcie, ale odpalilismy ju kuchenke, wic dziekujemy. Przy pylistej, dziurawej drodze sklepiki, bary, kantory. Biaorusini przy budkach rozmawiaja sciszonymi glosami: jak przechytrzyc polska policje na drodze, czy ktre fragmenty drog bezwzglednie omijac.

http://images45.fotosik.pl/1085/325f4e16b56e37f1med.jpg

Potem apiemy stopa do Kruszynian- ogromna cysterne zmierzajaca do Krynek.

http://images41.fotosik.pl/1051/bf6d2437311edcafmed.jpg

Rozbijamy si na nocleg na granicy k i lasw, za wsi, w malowniczym brzozowym zagajniku. Ognisko, opowiesci, jarzbinwka. Z wieczora towarzyszy nam ryczcy jele. Troche wczesnie jak na rykowisko.. Ale ten osobnik si nie przejmuje terminem, daje niezly koncert w pobliskim lesie. Fajny klimacik!

Miejsce noclegu nad ranem wydaje si jeszcze ladniejsze.

http://images45.fotosik.pl/1085/8d03a9a6bd279f05med.jpg

Schodzimy do Kruszynian. Aby wczuc si w tatarski klimat zjadamy koduny, czeburieki, solianke. Potem zwiedzamy meczet.

http://images50.fotosik.pl/1094/2d585c02d7637151med.jpg

Oprowadza mody Tatar, ktry gada jak katarynka. Historia polskich Tatarw pynie z jego ust jak zaptlona pyta. Na cmentarzu przykuwaja uwage zadbane groby, ale jeszcze bez lokatorw.
https://picasaweb.google.com/1010011...98329614117650

apiemy stopa do Krynek. Miy chopak poleca nam lokalny bar ‼Pod Modrzewiem”. Opowiada o dwoch rastamankach z wioski apicze, ktre po roku spedzaja na Podlasiu, p w Indiach, a zyj ze sprzedazy wlasnorecznych wyrobow skorzanych na allegro. Podjezdzamy autem pod sam cmentarz ydowski- ponoc samodzielnie trudno by nam byo go znalezc.

http://images45.fotosik.pl/1085/a94850a6c67b27c7.jpg

Cmentarz lezy przy uliczce o wdziecznej nazwie- ‼Zauek Zagumienny”, gdzie jest duo drewnianych spichlerzykow.

Koo godziny spedzamy w poleconej knajpce.

http://images50.fotosik.pl/1094/fd7319d748e29a01med.jpg

W Krynkach mijamy tez stara, nieczynna synagoge, zwan ‼Kaukaski Dom Modlitwy”. Obecnie jest tu dom kultury, a teraz na calej ulicy sychac glona, upiaca muzyke. Wewnatrz obiektu odbywa si wanie dyskoteka.

Potem stop do Biaegostoku. Dzien by od rana parny, duszny, zbierao si na burze. Na wysokosci Suprala rozptuje si istne pieko. Czarno jak w nocy, sciana deszczu, wycieraczki nie daja rady zbierac wody. Auto jedzie jak amfibia, w tunelu rozprysnietej wody. Bardzo wspolczuje rowerzystom, ktrzy w takich warunkach pedauja poboczem drogi... No wanie! Gdzie jest Micha? Nie pamietam , zebysmy go mijali? Czy zdyl si schronic przed nawalnica?
Micha mdrze skry si w knajpce w Supralu, polozonej klimatycznie w dawnym budynku kina ‼Jutrzenka”. W knajpie mona podziwac wystawe zdjc z Etiopii, a obok dziala kino polowe, ktre wyswietla malo znane, zagraniczne filmy.

Nasz mily kierowca podwozi nas pod same drzwi biaostockiego PTSMu, zebysmy nie zmokli.
Jakie to piekne , ze s jeszcze tacy ludzie na swiecie!

PTSM zatoczony. Wrazenie robi srednio mile. Troche ra restrykcyjne przepisy dotyczace niekoedukacyjnosci pokoi czy alkoholu, poparte wszedzie rozwieszonymi informacjami o monitoringu. Ale obiekt tez ma zalety- jest sucho, blisko do dworca PKP.

Wieczorem bezskutecznie poszukujemy otwartej knajpy. W koncu robimy zapasy w ‼swiecie alkoholi” i degustujemy na aweczce, przy placu zabaw.

http://images40.fotosik.pl/1075/8b2b7f50c40a4e8amed.jpg

Potem jeszcze mila rozmowa w kuchni z rodzinka z Poznania, ktrzy razem z synem podrzuja po swiecie. Rok temu bya Skandynawia stopem, za miesiac ruszaja do Turcji. Acz ogolnie to w schronisku panuje malo imprezowa atmosfera.

Rano nastaje smutny czas powrotu.. W pociagu TLK na trasie Biaystok -Warszawa rozsiadamy si w przedziale rowerowym. Poznajemy tam Olka z Sanoka, ktry wanie wraca z samotnej rowerowej wyprawy po Podlasiu. Podroz mija nam szybko na milych rozmowach, w ostatniej chwili wymieniamy si numerami telefonow. Mam nadzieje, ze bdzie nam jeszcze dane si spotkac.
http://images35.fotosik.pl/897/6de6675076f7d4f6.jpg

W Warszawie wysiadamy a nasz pociag napycha si do granic mozliwosci. Ludzie, nie mogac normalnie wejsc, podaja sobie przez okna bagaze, dzieci, psy. Gdzies sterczy z okna noga, gdzies puszysty ogon. Kwicza mae dzieci wozone do przedzialu pelnego obcych ludzi. Slychac podniesione glosy, przeklenstwa, oskot wypadajacej na beton walizki.
Tymczasem par metrow dalej zakonnica spokojnie gawdzi z jakas grup o przebiegu szlaku do
Santiago de Compostela i szlakw w. Jakuba. Z jej twarzy emanuje wielki spokoj i radosc, zwaszcza jak mowi o maej wiosce zwiazanej z biografia swietego.

http://images46.fotosik.pl/1041/45f4c240b1ada74dmed.jpg

My tymczasem opuszczamy ten nabity pociag i suniemy dalej na poludniowy zachod skadami regio i IR- polaczeniem, ktre znalazl nam Micha. Pociagi puste, przestronne, tansze i omijajace miejsce wypadku pod Piotrkowem. Jad ‼bydlece” wagony, gdzie jest do woli miejsca dla czlowieka, karimaty, plecaka, roweru, piwa czy sniadania rozlozonego na serwetce. Ba! Tylko chyba ogniska brakuje!

http://images47.fotosik.pl/1084/f4b9ea64888bcd5cmed.jpg

Pociag sunie przez lasy, pola, wioski.. Wiatr wiszcze donosnie w oknach.. Ale swist pociagu powrotnego ju nigdy nie jest tak piekny, jak tego, ktry niesie dopiero na wyprawe....

wiecej fotek jak zwykle na picasie
https://picasaweb.google.com/1010011...aTamIspowrotem
https://picasaweb.google.com/1010011...remchyDoTopila
https://picasaweb.google.com/1010011...ADoSiemianowki
https://picasaweb.google.com/1010011...ajpa_u_Wolodii
https://picasaweb.google.com/1010011...iemianowskiego
https://picasaweb.google.com/1010011...zanDoBobrownik
https://picasaweb.google.com/1010011...szynianyKrynki


Fajnie si czytao, jakbym by z Wami. A w Poznaniu duo fajnych ludzi mieszka...
Pozdrawiam
fajna wyprawa...par znanych mi miejsc....
Dolina wisoczy niedugo bdzie cakiem bezludna,tylko SG si tam krci...

Gdy zaczynamy ju wnosic dobytek do namiotow, slyszymy wycie. Nie trza byo tyle pi, albo obficiej zaksza ;)

Nie trza byo tyle pi, albo obficiej zaksza ;) Pi to mymy dopiero zamierzali zacz, przy ognisku ;)

Dublany, lipiec 2005

http://images46.fotosik.pl/1041/daa35eb8e4f0667d.jpg

Dublany, sierpie 2011

http://images41.fotosik.pl/1051/2de09ade63f616cf.jpg...
Buba superrr , nie ma rnicy midzy 2005 a 2011 ,no moe kuchnia si troch zepsua, ale Ta na piecu si wcale , a to wcale, nie zmienia.
Fajnie tak
:-)
jak zwykle relacj czytaem jednym tchem.
Zadumaem si nad wtkiem ydowskim; z jednej strony brak polskich napisw na kirkutowej tabliczce,
a z drugiej strony dyskoteka w synagodze, co jet bolesne dla ydw.

Zadumaem si nad wtkiem ydowskim; z jednej strony brak polskich napisw na kirkutowej tabliczce,
a z drugiej strony dyskoteka w synagodze, co jet bolesne dla ydw.
wiesz ze tez o tym samym pomyslalam jak uslyszalam upanie dyskoteki? zaraz sobie przypomnialam tabliczke... smutne jest- bo nie wiem czy obie sytuacje sa dzieem przypadku czy nie.. obie takie niemie i przykre...

W wielu miejscach trasy bylam ju w latach 2004-2006. Zwykle staram si nie wracac w odwiedzone miejsca, skoro tych nieznanych jest tyle ... Poruszaem si niemal po Waszych ladach pi lat temu, w ramach przejazdu rowerem wzdu wschodniej granicy Polski. Fajnie sobie przypomnie :) I pewnie znw si wybior, chocia nieznanych miejsc jest tyle ...
Tam, gdzie Wy nocowalicie (Siemianwka), ja przemknem z prdkoci parowozu :)

Zacznik 24976
jak nie zmienia? w 2005 nosia krtsze spodenki ;)
bardzo fajnie si czytao :)

jak nie zmienia? w 2005 nosia krtsze spodenki ;) i nawet czapeczke ma inna ;) bo tamta plamiasta zaginela gdzies w nieznanych okolicznosciach...
Eh, soce wschodzi tam gdzie wschd... .
Te brzozy! Ech zupenie jak w mojej rodzinnej zagrodzie. Jednak serce pozostao w brzozowym gaju na podlasiu, mimo 28 lat przebywania na Mazowszu. A na takiej kaflowej kuchni (u nas zwanej angielk) to matula strw warzyli, jesieni grzyby i jabka byy suzone. A zim walonki (tak, tak cae dziecistwo zimy w walonkach przeaziem) sie na noc po wygaszeniu ognia stawiao. Jeno zapiecek ciut wiekszy by.
Mio bylo wspuczestniczy, szkoda e, wirtualnie:cry: w Twojej wyprawie. Buba dzikuj.:-D
Jak zwykle ciekawa relacja, niektre miejsca poznaje z ubiegorocznej wycieczki rowerowej.
jeszcze troche zdjec od eco
https://picasaweb.google.com/1029948...08201120082011
Fajnie si czytao. Moje klimaty, czsto tam bywamy, ale i tak zazdroszcz. Chyba na caym Podlasiu s fajne chopaki z SG, bardzo si nie czepiaj, tylko zawsze si dziwi co si robi noc pod granic gdzie nikt nie mieszka, no i zawsze jako strasz strasznymi Biaorusinami, pewnie tak mieli na szkoleniu.

Co do kirkutu w Narewce to moje skojarzenie jest takie, e wstyd, e Polacy nie dbaj o nie-polskie cmentarze pozostae na terenie Polski i e robi to za nich inni. Dotyczy nie tylko cmentarzy ydowskich, ale te niemieckich, rosyjskich, na ktrych czsto ssiedzi robi sobie wysypiska mieci. Naprawd mi wstyd i przykro. I tak dobrze, e nikt nie rozwali tej tabliczki w Narewce.
Fajna relacja. Uwielbiam Podlasie.... zaraz po Bieszczadach. Tak naprawd to jako im bliej granicy z byym ZSRR - tym lepiej si czuj. Pozdrawiam.

Fajna relacja. Uwielbiam Podlasie.... zaraz po Bieszczadach. Tak naprawd to jako im bliej granicy z byym ZSRR - tym lepiej si czuj. Pozdrawiam. Nie jeste sam ;)

Tak naprawd to jako im bliej granicy z byym ZSRR - tym lepiej si czuj. a ja to sie czuje najlepiej jak ta granice przekrocze :-D
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl