bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...
Witam !
Obserwuj±c od wielu lat ¿ycie Bieszczadu nie sposób nie zauwa¿yæ ¿e zaczyna siê ¿le dziaæ w tej cze¶ci ¶wiata. Widaæ to bêd±c tam na miejscu, w rozmowach z bywalcami jak równie¿ na tym forum. S±dzê ¿e problem co jest stonk± a co ni± nie jest, nale¿a³oby ju¿ zakoñczyæ i zastanowiæ siê co zrobic z tym problemem. Bo ¿e problem istnieje to fakt. Jednak trzeba go najpierw zdefiniowaæ.
Tu trzeba trochê siêgn±æ do historii. Bieszczady w obecnym wydaniu zaistnia³y w latach 50 wraz z nowym osadnictwem. ¦ci±gnêli tam arty¶ci poszukuj±cy inspiracji, ucekaj±cy przed prawem oraz ró¿ne dziwol±gi ( w pozytywnym znaczeniu). Ci w³a¶nie ludzie stworzyli w tym miejscu specyficzny "klimat". Tak, w³a¶nie ten klimat , o którym tyle mówimy i którym siê zachwycamy. Klimat , który przyci±ga³ innych im podobnych. Ludzi, którzy chcieli uciec od "normalnego" ¶wiata. Dla wielu ludzi ( równie¿ i dla mnie ) by³o i jest to miejsce ¶wiête.
Miejsce gdzie mo¿na by³o pobyæ sam ze sob±, odkrywaæ swoj± naturê. Miejsce nie ska¿one cywilizacj±. Stamt±d wraca³o siê lepszym. W Bieszczady jecha³o siê po to ¿eby trochê tego klimatu przywie¼æ do wielkich miast. Niestety ostatnio mo¿na zauwa¿yæ sytuacjê odwrotn±. Coraz czê¶ciej przywozi siê w Bieszczady klimaty wielkich miast. Ludzi, którzy tworzyli "klimat" Bieszczadu jest coraz mniej. Tych, którzy ich pamiêtaj± tak¿e bêdzie ubywaæ. Nastêpowac bêdzie powolna degradacja "klimatu". To co widzia³em w Górnej Wetlince oraz ostatnie g³osy na forum s± tego wystarczaj±cym dowodem.
Obawiam siê ¿e ludzie, którzy nie mieli ¿adnych zahamowañ w tym ¿eby kemping zamieniæ w ¶mietnik, wkrótce pozbêda siê takich zahamowañ na szlakach ( chocia¿ niektórzy nigdy na szlak nie pójd±) Tego w Bieszczadach nigdy nie by³o. Jesli pojawiaj± siê ludzie dla których muzyka do poezji Bellona i Harasymowicza to "smêty" to znaczy ¿e znale¼li siê w niew³a¶ciwym miejscu. Nie chcia³bym jednak do¿yæ chwili kiedy oka¿e siê ¿e to ja znalazem siê w niew³asciwym miejscu. Trudno potêpiac kogo¶, kto nie cierpi ludzi z gitarami bo byæ mo¿e pozna³ nie tych co trzeba. Nie s±dzê ¿eby komu¶ przeszkadza³a muzyka przy ognisku. Mam na mysli prawdziw± muzykê przy prawdziwym ognisku. Zastanówmy siê wiêc co zrobiæ z tym problemem zanim bêdzie za pó¼no. S±dzê ¿e to forum gromadzi ludzi, którzy s± oddani Bieszczadom. Zaproponujcie co¶.
felek
Eh witam !!!
Czy¿by kto¶ wreszcie dok³adnie czyta³ moje posty (i nie tylko moje)?
Tak zgadzam siê w du¿ej mierze z Tob±. Mo¿e jednak obecny Kongres podejmie zg³oszone przez Ciebie zagadnienia? Oby.
Z nadziej±
Micha³
No i mamy DU¯Y PROBLEM !!!! Problem <stonka>, czy jak to sobie nazwiemy jest tylko has³em wywo³awczym, liter± " i " bez kropki, której jeszcze nie postawiono.
"Felek", wed³ug mnie, zrobi³ pierwszy krok w dyskusji o < stonce > odchodz±c od przyjêtego przez nas schematu. I tu sie zaczyna sedno problemu .
Jak siê dobrze rozejrzeæ wookó³ siebie, w miejscu zamieszkania, to na dobr± sprawê problem ten te¿ tu istnieje. Ludzie , ich zachowania, sposób bycia, s± obecne i tu, i tam w Bieszczadach niestety te¿. W koñcu mamy demokacjê i ka¿demu wolno jechaæ gdzie chce i teoretycznie robiæ co i jak chce - przynajmniej niektórzy tak to rozumiej±!!!!!!!!!! A jak do³o¿ymy do tego " historyczno-turystyczn± " legêdê o Polskim Dzikim Zachodzie, a raczej Po³udniowym Wschodzie geograficznie rzecz ujmuj±c, otrzymujemy to co widzimy! Powoln± d e g r a d a c j ê, jak to Felku uj±³e¶.
I " my ", i " oni " jedziemy w Bieszczady z tych samych powodów. Gnani têsknot± za czym¶, nieraz bli¿ej nieokre¶lonym, tylko sposób prze¿ywania Bieszczadów mamy bardzo ró¿ny, np impreza w Górnej Wetlince, ¶mieci na szlaku i nie tylko.
A co widzimy "w domu"? Niestety to samo!!!
Dla Nas Bieszczady to < chy¿a > dom rodzinny. Dom ze swoj± histor±, lud¼mi, zwyczajami, mistycyzmem, tarktowany z szacunkiem
jakim obdarza siê miejsce swojego urodzenia.
Najwidoczniej mamy ró¿ne systemy warto¶ci i to nas ró¿ni .
Czy¿by¶my byli w mniejszo¶ci?????????????
marekm
Zacznê od Twego ostatniego zdania - tak, jestesmy w mniejszo¶ci, zdecydowanej mniejszo¶ci. Interesuja nas Bieszczady przez ca³y rok, a nie tylko te pare dni, tygodni w roku, które tam spedzamy. Wiekszo¶ci (imho) nie obchodzi co bêdzie z nimi (Bieszczadami) po ich wyje¼dzie.
Co do przej¶cia od s³ów do czynów, to nie chcialbym sie powtarzac, bo juz siê na ten temat po¶rednio wypowiada³em i tak¿e w w±tku rozpoczêtym przez Felka. W tym temacie jestem niestety nieco sceptyczny. I tak naprawdê, to myslê, ¿e my mieszkajacy nierzadko setki kilometrów od Bieszczadów, mo¿emy miec bardzo nik³y wp³yw na poprawê ich losu. Przeciez nie poleziemy z transparentami protestowaæ przeciwko degradacji srodowiska, spowodowanej w du¿ej mierze sporym wzrostem ruchu turystycznego. Nie do¶æ, ¿e nie pomo¿e, to jeszcze nas wid³ami pogoni± - nie tury¶ci bynajmniej...
Tak naprawdê, to problem zacz±³ siê po roku 1989, wiadomo dlaczego. Nowe czasy nie mog³y ominaæ Bieszczadów. Dla mieszkañców zyj±cych z turysty bezposrednio i po¶rednio najwazniejsza jest ich liczba, a to co nas w tej chwili interesuje jest na drugim planie i dopóki tam nie zobacz± tego problemu, tak bêdzie - bo dla wielu to my bêdziemy wrogiem, a nie ¶miec±cy i wrzeszcz±cy turysta. To jest ich chleb. Liczba miejsc noclegowyxh rosnie w bardzo duzym tempie, przy czym osobi¶cie przepowiadam im klapê na w³asne ¿yczenie - ale o tym my¶lê bêdziemy mogli pogadaæ najwczesniej za rok - pod wzglêdem cen noclegów i wy¿ywienia, Bieszczady zrobi³y sie najdro¿szymi górami w Polsce, przy relatywnie nizszym standardzie us³ug. Turysci juz to spostrzegli, dlatego w kolejnym sezonie bedzie ich jeszcze mniej.
Przy czym liczba turystów nie musi byæ wprost proporcjonalna do wzrostu degradacji ¶rodowiska, a w³asciwie tej czê¶ci przez nich spowodowanej. Bo w znacznie ludniejszych górach, gdzie kultura bycia jest widocznie znacznie wy¿sza, nie ma to na to wp³ywu. Ja przynajmniej nie widzia³em tylu walajacych siê butelek, papierow i innych rzeczy choæby u naszych sasiadów (Fatra), ale tak¿e Alpy, Pireneje, czy Góry Kataloñskie po³ozone zaledwie kilkadziesiat kilometrów od Barcelony, lekko licz±c 5 razy ludniejszej od Warszawy. Wyobra¿asz sobie jak wygl±da³yby Bieszczady 40km od Warszawy? Aha - ¿eby siê zaraz kto¶ nie obrazi³ - to przyk³ad, mo¿e to byæ Kraków, Poznañ, czy "moje" Opole, W-wa jest lepszym przykladem ze wzglêdu na liczbê mieszkanców.
Bylibysmy tak¿e bardzo niesprawiedliwi ca³a winê zwalaj±c na turystów.
Proponujê zrobic sobie czasem np. d³uzszy spacer rzek±. I co my tu mamy? Butelki i papiery, ale ju¿ miejscowe, zardzewia³e wiadra i baniaki, czasem zdech³a kura lub piesek siê trafi, drut kolczasty w parze ze zuzyta ³opata, niepotrzebne ubrania i buty. Tak lubie sobie czasem po³azic rzek± i robie to od dawna. Nawet kiedys by³y tam ryby. W Komañczy poszed³e¶ nad rzekê 20 lat temu - rêk± mozna by³o wyciagaæ pstr±gi, szed³e¶ rzek± z Komañczy do Rzepedzi, 20 pstragów za jedno popo³udnie (wêdka). Widzia³ kto dzisiaj potokowca w tym rejonie? Czasem jakis kleñ zab³akany, ale raczej bli¿ej Szczawnego, albo a¿ pod P³onn±. Na terenie wsi nie - ale wiader przyby³o, "gnojówki" ile spod stajni sp³ywa³o do rzeki, tyle i sp³ywa nadal. No to na spacer, lub na rybki na Pre³uki i¶æ mozna by³o, albo spacerek zrobiæ Os³aw± od Smolnika do Pre³uk. Ale tak, bêdzie juz ponad 10 lat, owce "bacom" siê odrobaczaæ zachcia³o. Idea s³uszna, a jak¿e. No to posypali te owce ³adnie odpowiednim ¶rodkiem, a potem stado "heja" do rzeki, no przecie¿ wyp³ukaæ sie gdzies musz±. Tyle, ¿e od Smolnika do Rzepedzi ryby p³ywa³y ju¿ tylko do góry brzuchami, to ich nie obchodzi³o :(
Teraz kto m±dry to juz w te rejony na ryby nie pójdzie - wie, ¿e nie ma po co. A tam gdzie kontenerów brak, albo przyzwyczajenie dawne zosta³o, to co siê ze smieciami robi? Zakopuje, o ile bli¿ej domu, lub wywala od tak - je¶li las i od domu dalej. Takich miejsc jest ca³e mnóstwo. A gdzie siê myje wóz, ciagnik, samochód? Za du¿o jeszcze w rzekach. Móg³bym takich przyk³adów jeszcze wiele napisaæ, ale po co. Smutno mi siê zrobi³o, bo zdjêcie ktore zamiesci³e¶ ostatnio (Sine Wiry, pod Po³om±) tez wspomnienia nasunê³o. W Szmaragdowym mozna by³o wêdkowac do woli i to nie na jakies sztuczne przynety, spiningi, albo wcale jak teraz. Teraz ani ryb nie zawiele, ani ³apaæ nie mozna (co mnienie martwi, bo wêdkarzem nie jestem - ot, czasem fajnie po³aziæ z kijem w rece), ani jeziora nie ma - dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to wina ludzi (mam nadziejê).
Z przyjemno¶ci± wys³ucham propozycji innych, co do zmiany tego stanu, ja pomys³u na poprawê sytuacji z "naszego poziomu" na razie nie mam. Nie w±tpiê jednak, ¿e jakie¶ rozwiazanie istnieje.
Pozdrawiam
Piotr
>dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to wina ludzi (mam nadziejê).
Poprawka do tego zdania (6 wers od do³u): mialo byæ: "dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to NIE wina ludzi.
Klawiatura mi szwankuje
Piotr
I jakim¶ pierwszym ma³ym kroczkiem do celu mo¿e siê okazaæ realizacja zamierzenia zapisanego w pkt. 5 lit.g mojego Zarz±dzenia Nr 1/02, w wersji znowelizowanej (vide nowy temat na Forum). Jest to po prostu u¶ci¶lenie tego, o czym ca³y czas my¶la³em, lecz zosta³em przez Ciebie ¼le zrozumiany. Bo z tym, co powy¿ej napisa³e¶, to przecie¿ siê w 100% zgadzam.
Pozdrawiam
SB
Wniosek z tego nasuwa sie tylko jeden : u¶wiadamiaæ i uczyæ , pokazywaæ
pozytywne przyk³ady, i u¶wiadamiaæ i uczyæ. Wiadomym równie¿ jest, ¿e ochrona ¶rodowiska jako taka to niestety bardzo droga inwestycja, np biologiczna oczyszczalnia ¶cieków to ogromne pieni±dze.
Natomiast pozbywanie sie ¶mieci, to równie¿ niez³y wydatek obci±¿aj±cy
prowadz±cych pola namiotowe,campingi czy kwatery. O ile dobrze pamiêtam to rz±d wielko¶ci 6-8 PLN od 1 worka ze ¶mieciami./czerwiec br/.
CZYLI poprostu chodzi g³ównie o pieni±dze, których nie ma, a wszelkie programy, akcje , zarz±dzenia i rozporz±dzenia ich niezapewniaj± ani nie gwarantuj± niestety. S± zapewne wyj±tki, ale te ¶widcz± o regule.
Pozostaje wiêc ¶wiadomo¶æ ekologiczna spo³eczeñstwa - z tym niestety jest jeszcze gorzej ni¿ z pieniêdzmi, brak jej wogóle!!!! lub prawie wogóle.
Wiêc nie nale¿y sie dziwiæ napotykanym " ha³dom " smieci w miejscach do tego nie przeznaczonych.
Spotykamy sie wiêc z samymi paradoksami lub jak kto woli z kwadratur± ko³a. Albo mamy mas³o, albo ma¶lankê, nigdy te dwa specyfiki razem.
Koñcz±c te dywagacje , ja niestety te¿ nie mam ¿adnego sensownego pomys³u. Mam tylko nadzieje, ¿e moja wnusia Ola nie bêdzie musia³a ¿yæ w tak zakrêconym ¶wiecie.
marekm
Trudno dodaæ co¶ do zaprezentowanych opinii. W pe³ni zgadzam siê z nimi. Aby wzros³a ¶wiadomo¶æ ekologiczna mieszkañców, czy wrêcz zakie³kowa³a w ich umys³ach musi up³yn±æ jednak du¿o czasu. Ci którzy dzisiaj beztrosko wyrzucaj± ¶mieci byle gdzie, pewnie ju¿ nie naucz± siê ¿e nale¿y robiæ inaczej. Ich dzieci je¶li nie zrozumiej± o co chodzi te¿ bêd± robiæ to samo. Czy mo¿na mieæ nadziejê, ¿e dowiedz± siê o tym w szkole, czy z telewizyjnych programów edukacyjnych? Wydaje mi siê,¿e zaczn± dbaæ o ¶rodowisko, tylko wówczas gdy zacznie im siê to 'op³acaæ ' i oni to zauwa¿±. A wiêc pieni±dze, czy mechanizmy gospodarcze daj±ce tubylcom konkretne korzy¶ci. S±dzê, ¿e wnuczka Ola musia³aby byæ bardzo ma³ym dzieckiem i do¿yæ sêdziwej staro¶ci, aby doczekaæ.
A je¶li chodzi o klimat. S± tacy, którzy jad± w Bieszczady, wracaj± i nic. Podoba³o siê im owszem, widoczki, przyroda, mo¿e wróc±, ale po co w to samo miejsce. ¯eby us³yszeæ tê 'bieszczadk± muzykê' trzeba mieæ s³uch, co¶ musi w duszy graæ. A nie ka¿demu gra, I dobrze. A mo¿e tak tylko mi siê wydaje.
Pozdrawiam serdecznie.
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
Obserwuj±c od wielu lat ¿ycie Bieszczadu nie sposób nie zauwa¿yæ ¿e zaczyna siê ¿le dziaæ w tej cze¶ci ¶wiata. Widaæ to bêd±c tam na miejscu, w rozmowach z bywalcami jak równie¿ na tym forum. S±dzê ¿e problem co jest stonk± a co ni± nie jest, nale¿a³oby ju¿ zakoñczyæ i zastanowiæ siê co zrobic z tym problemem. Bo ¿e problem istnieje to fakt. Jednak trzeba go najpierw zdefiniowaæ.
Tu trzeba trochê siêgn±æ do historii. Bieszczady w obecnym wydaniu zaistnia³y w latach 50 wraz z nowym osadnictwem. ¦ci±gnêli tam arty¶ci poszukuj±cy inspiracji, ucekaj±cy przed prawem oraz ró¿ne dziwol±gi ( w pozytywnym znaczeniu). Ci w³a¶nie ludzie stworzyli w tym miejscu specyficzny "klimat". Tak, w³a¶nie ten klimat , o którym tyle mówimy i którym siê zachwycamy. Klimat , który przyci±ga³ innych im podobnych. Ludzi, którzy chcieli uciec od "normalnego" ¶wiata. Dla wielu ludzi ( równie¿ i dla mnie ) by³o i jest to miejsce ¶wiête.
Miejsce gdzie mo¿na by³o pobyæ sam ze sob±, odkrywaæ swoj± naturê. Miejsce nie ska¿one cywilizacj±. Stamt±d wraca³o siê lepszym. W Bieszczady jecha³o siê po to ¿eby trochê tego klimatu przywie¼æ do wielkich miast. Niestety ostatnio mo¿na zauwa¿yæ sytuacjê odwrotn±. Coraz czê¶ciej przywozi siê w Bieszczady klimaty wielkich miast. Ludzi, którzy tworzyli "klimat" Bieszczadu jest coraz mniej. Tych, którzy ich pamiêtaj± tak¿e bêdzie ubywaæ. Nastêpowac bêdzie powolna degradacja "klimatu". To co widzia³em w Górnej Wetlince oraz ostatnie g³osy na forum s± tego wystarczaj±cym dowodem.
Obawiam siê ¿e ludzie, którzy nie mieli ¿adnych zahamowañ w tym ¿eby kemping zamieniæ w ¶mietnik, wkrótce pozbêda siê takich zahamowañ na szlakach ( chocia¿ niektórzy nigdy na szlak nie pójd±) Tego w Bieszczadach nigdy nie by³o. Jesli pojawiaj± siê ludzie dla których muzyka do poezji Bellona i Harasymowicza to "smêty" to znaczy ¿e znale¼li siê w niew³a¶ciwym miejscu. Nie chcia³bym jednak do¿yæ chwili kiedy oka¿e siê ¿e to ja znalazem siê w niew³asciwym miejscu. Trudno potêpiac kogo¶, kto nie cierpi ludzi z gitarami bo byæ mo¿e pozna³ nie tych co trzeba. Nie s±dzê ¿eby komu¶ przeszkadza³a muzyka przy ognisku. Mam na mysli prawdziw± muzykê przy prawdziwym ognisku. Zastanówmy siê wiêc co zrobiæ z tym problemem zanim bêdzie za pó¼no. S±dzê ¿e to forum gromadzi ludzi, którzy s± oddani Bieszczadom. Zaproponujcie co¶.
felek
Eh witam !!!
Czy¿by kto¶ wreszcie dok³adnie czyta³ moje posty (i nie tylko moje)?
Tak zgadzam siê w du¿ej mierze z Tob±. Mo¿e jednak obecny Kongres podejmie zg³oszone przez Ciebie zagadnienia? Oby.
Z nadziej±
Micha³
No i mamy DU¯Y PROBLEM !!!! Problem <stonka>, czy jak to sobie nazwiemy jest tylko has³em wywo³awczym, liter± " i " bez kropki, której jeszcze nie postawiono.
"Felek", wed³ug mnie, zrobi³ pierwszy krok w dyskusji o < stonce > odchodz±c od przyjêtego przez nas schematu. I tu sie zaczyna sedno problemu .
Jak siê dobrze rozejrzeæ wookó³ siebie, w miejscu zamieszkania, to na dobr± sprawê problem ten te¿ tu istnieje. Ludzie , ich zachowania, sposób bycia, s± obecne i tu, i tam w Bieszczadach niestety te¿. W koñcu mamy demokacjê i ka¿demu wolno jechaæ gdzie chce i teoretycznie robiæ co i jak chce - przynajmniej niektórzy tak to rozumiej±!!!!!!!!!! A jak do³o¿ymy do tego " historyczno-turystyczn± " legêdê o Polskim Dzikim Zachodzie, a raczej Po³udniowym Wschodzie geograficznie rzecz ujmuj±c, otrzymujemy to co widzimy! Powoln± d e g r a d a c j ê, jak to Felku uj±³e¶.
I " my ", i " oni " jedziemy w Bieszczady z tych samych powodów. Gnani têsknot± za czym¶, nieraz bli¿ej nieokre¶lonym, tylko sposób prze¿ywania Bieszczadów mamy bardzo ró¿ny, np impreza w Górnej Wetlince, ¶mieci na szlaku i nie tylko.
A co widzimy "w domu"? Niestety to samo!!!
Dla Nas Bieszczady to < chy¿a > dom rodzinny. Dom ze swoj± histor±, lud¼mi, zwyczajami, mistycyzmem, tarktowany z szacunkiem
jakim obdarza siê miejsce swojego urodzenia.
Najwidoczniej mamy ró¿ne systemy warto¶ci i to nas ró¿ni .
Czy¿by¶my byli w mniejszo¶ci?????????????
marekm
Zacznê od Twego ostatniego zdania - tak, jestesmy w mniejszo¶ci, zdecydowanej mniejszo¶ci. Interesuja nas Bieszczady przez ca³y rok, a nie tylko te pare dni, tygodni w roku, które tam spedzamy. Wiekszo¶ci (imho) nie obchodzi co bêdzie z nimi (Bieszczadami) po ich wyje¼dzie.
Co do przej¶cia od s³ów do czynów, to nie chcialbym sie powtarzac, bo juz siê na ten temat po¶rednio wypowiada³em i tak¿e w w±tku rozpoczêtym przez Felka. W tym temacie jestem niestety nieco sceptyczny. I tak naprawdê, to myslê, ¿e my mieszkajacy nierzadko setki kilometrów od Bieszczadów, mo¿emy miec bardzo nik³y wp³yw na poprawê ich losu. Przeciez nie poleziemy z transparentami protestowaæ przeciwko degradacji srodowiska, spowodowanej w du¿ej mierze sporym wzrostem ruchu turystycznego. Nie do¶æ, ¿e nie pomo¿e, to jeszcze nas wid³ami pogoni± - nie tury¶ci bynajmniej...
Tak naprawdê, to problem zacz±³ siê po roku 1989, wiadomo dlaczego. Nowe czasy nie mog³y ominaæ Bieszczadów. Dla mieszkañców zyj±cych z turysty bezposrednio i po¶rednio najwazniejsza jest ich liczba, a to co nas w tej chwili interesuje jest na drugim planie i dopóki tam nie zobacz± tego problemu, tak bêdzie - bo dla wielu to my bêdziemy wrogiem, a nie ¶miec±cy i wrzeszcz±cy turysta. To jest ich chleb. Liczba miejsc noclegowyxh rosnie w bardzo duzym tempie, przy czym osobi¶cie przepowiadam im klapê na w³asne ¿yczenie - ale o tym my¶lê bêdziemy mogli pogadaæ najwczesniej za rok - pod wzglêdem cen noclegów i wy¿ywienia, Bieszczady zrobi³y sie najdro¿szymi górami w Polsce, przy relatywnie nizszym standardzie us³ug. Turysci juz to spostrzegli, dlatego w kolejnym sezonie bedzie ich jeszcze mniej.
Przy czym liczba turystów nie musi byæ wprost proporcjonalna do wzrostu degradacji ¶rodowiska, a w³asciwie tej czê¶ci przez nich spowodowanej. Bo w znacznie ludniejszych górach, gdzie kultura bycia jest widocznie znacznie wy¿sza, nie ma to na to wp³ywu. Ja przynajmniej nie widzia³em tylu walajacych siê butelek, papierow i innych rzeczy choæby u naszych sasiadów (Fatra), ale tak¿e Alpy, Pireneje, czy Góry Kataloñskie po³ozone zaledwie kilkadziesiat kilometrów od Barcelony, lekko licz±c 5 razy ludniejszej od Warszawy. Wyobra¿asz sobie jak wygl±da³yby Bieszczady 40km od Warszawy? Aha - ¿eby siê zaraz kto¶ nie obrazi³ - to przyk³ad, mo¿e to byæ Kraków, Poznañ, czy "moje" Opole, W-wa jest lepszym przykladem ze wzglêdu na liczbê mieszkanców.
Bylibysmy tak¿e bardzo niesprawiedliwi ca³a winê zwalaj±c na turystów.
Proponujê zrobic sobie czasem np. d³uzszy spacer rzek±. I co my tu mamy? Butelki i papiery, ale ju¿ miejscowe, zardzewia³e wiadra i baniaki, czasem zdech³a kura lub piesek siê trafi, drut kolczasty w parze ze zuzyta ³opata, niepotrzebne ubrania i buty. Tak lubie sobie czasem po³azic rzek± i robie to od dawna. Nawet kiedys by³y tam ryby. W Komañczy poszed³e¶ nad rzekê 20 lat temu - rêk± mozna by³o wyciagaæ pstr±gi, szed³e¶ rzek± z Komañczy do Rzepedzi, 20 pstragów za jedno popo³udnie (wêdka). Widzia³ kto dzisiaj potokowca w tym rejonie? Czasem jakis kleñ zab³akany, ale raczej bli¿ej Szczawnego, albo a¿ pod P³onn±. Na terenie wsi nie - ale wiader przyby³o, "gnojówki" ile spod stajni sp³ywa³o do rzeki, tyle i sp³ywa nadal. No to na spacer, lub na rybki na Pre³uki i¶æ mozna by³o, albo spacerek zrobiæ Os³aw± od Smolnika do Pre³uk. Ale tak, bêdzie juz ponad 10 lat, owce "bacom" siê odrobaczaæ zachcia³o. Idea s³uszna, a jak¿e. No to posypali te owce ³adnie odpowiednim ¶rodkiem, a potem stado "heja" do rzeki, no przecie¿ wyp³ukaæ sie gdzies musz±. Tyle, ¿e od Smolnika do Rzepedzi ryby p³ywa³y ju¿ tylko do góry brzuchami, to ich nie obchodzi³o :(
Teraz kto m±dry to juz w te rejony na ryby nie pójdzie - wie, ¿e nie ma po co. A tam gdzie kontenerów brak, albo przyzwyczajenie dawne zosta³o, to co siê ze smieciami robi? Zakopuje, o ile bli¿ej domu, lub wywala od tak - je¶li las i od domu dalej. Takich miejsc jest ca³e mnóstwo. A gdzie siê myje wóz, ciagnik, samochód? Za du¿o jeszcze w rzekach. Móg³bym takich przyk³adów jeszcze wiele napisaæ, ale po co. Smutno mi siê zrobi³o, bo zdjêcie ktore zamiesci³e¶ ostatnio (Sine Wiry, pod Po³om±) tez wspomnienia nasunê³o. W Szmaragdowym mozna by³o wêdkowac do woli i to nie na jakies sztuczne przynety, spiningi, albo wcale jak teraz. Teraz ani ryb nie zawiele, ani ³apaæ nie mozna (co mnienie martwi, bo wêdkarzem nie jestem - ot, czasem fajnie po³aziæ z kijem w rece), ani jeziora nie ma - dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to wina ludzi (mam nadziejê).
Z przyjemno¶ci± wys³ucham propozycji innych, co do zmiany tego stanu, ja pomys³u na poprawê sytuacji z "naszego poziomu" na razie nie mam. Nie w±tpiê jednak, ¿e jakie¶ rozwiazanie istnieje.
Pozdrawiam
Piotr
>dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to wina ludzi (mam nadziejê).
Poprawka do tego zdania (6 wers od do³u): mialo byæ: "dobrze, ¿e chociaz to ostatnie to NIE wina ludzi.
Klawiatura mi szwankuje
Piotr
I jakim¶ pierwszym ma³ym kroczkiem do celu mo¿e siê okazaæ realizacja zamierzenia zapisanego w pkt. 5 lit.g mojego Zarz±dzenia Nr 1/02, w wersji znowelizowanej (vide nowy temat na Forum). Jest to po prostu u¶ci¶lenie tego, o czym ca³y czas my¶la³em, lecz zosta³em przez Ciebie ¼le zrozumiany. Bo z tym, co powy¿ej napisa³e¶, to przecie¿ siê w 100% zgadzam.
Pozdrawiam
SB
Wniosek z tego nasuwa sie tylko jeden : u¶wiadamiaæ i uczyæ , pokazywaæ
pozytywne przyk³ady, i u¶wiadamiaæ i uczyæ. Wiadomym równie¿ jest, ¿e ochrona ¶rodowiska jako taka to niestety bardzo droga inwestycja, np biologiczna oczyszczalnia ¶cieków to ogromne pieni±dze.
Natomiast pozbywanie sie ¶mieci, to równie¿ niez³y wydatek obci±¿aj±cy
prowadz±cych pola namiotowe,campingi czy kwatery. O ile dobrze pamiêtam to rz±d wielko¶ci 6-8 PLN od 1 worka ze ¶mieciami./czerwiec br/.
CZYLI poprostu chodzi g³ównie o pieni±dze, których nie ma, a wszelkie programy, akcje , zarz±dzenia i rozporz±dzenia ich niezapewniaj± ani nie gwarantuj± niestety. S± zapewne wyj±tki, ale te ¶widcz± o regule.
Pozostaje wiêc ¶wiadomo¶æ ekologiczna spo³eczeñstwa - z tym niestety jest jeszcze gorzej ni¿ z pieniêdzmi, brak jej wogóle!!!! lub prawie wogóle.
Wiêc nie nale¿y sie dziwiæ napotykanym " ha³dom " smieci w miejscach do tego nie przeznaczonych.
Spotykamy sie wiêc z samymi paradoksami lub jak kto woli z kwadratur± ko³a. Albo mamy mas³o, albo ma¶lankê, nigdy te dwa specyfiki razem.
Koñcz±c te dywagacje , ja niestety te¿ nie mam ¿adnego sensownego pomys³u. Mam tylko nadzieje, ¿e moja wnusia Ola nie bêdzie musia³a ¿yæ w tak zakrêconym ¶wiecie.
marekm
Trudno dodaæ co¶ do zaprezentowanych opinii. W pe³ni zgadzam siê z nimi. Aby wzros³a ¶wiadomo¶æ ekologiczna mieszkañców, czy wrêcz zakie³kowa³a w ich umys³ach musi up³yn±æ jednak du¿o czasu. Ci którzy dzisiaj beztrosko wyrzucaj± ¶mieci byle gdzie, pewnie ju¿ nie naucz± siê ¿e nale¿y robiæ inaczej. Ich dzieci je¶li nie zrozumiej± o co chodzi te¿ bêd± robiæ to samo. Czy mo¿na mieæ nadziejê, ¿e dowiedz± siê o tym w szkole, czy z telewizyjnych programów edukacyjnych? Wydaje mi siê,¿e zaczn± dbaæ o ¶rodowisko, tylko wówczas gdy zacznie im siê to 'op³acaæ ' i oni to zauwa¿±. A wiêc pieni±dze, czy mechanizmy gospodarcze daj±ce tubylcom konkretne korzy¶ci. S±dzê, ¿e wnuczka Ola musia³aby byæ bardzo ma³ym dzieckiem i do¿yæ sêdziwej staro¶ci, aby doczekaæ.
A je¶li chodzi o klimat. S± tacy, którzy jad± w Bieszczady, wracaj± i nic. Podoba³o siê im owszem, widoczki, przyroda, mo¿e wróc±, ale po co w to samo miejsce. ¯eby us³yszeæ tê 'bieszczadk± muzykê' trzeba mieæ s³uch, co¶ musi w duszy graæ. A nie ka¿demu gra, I dobrze. A mo¿e tak tylko mi siê wydaje.
Pozdrawiam serdecznie.