bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Z cyklu znalezione w sieci cześć II
- Co tam w parku narodowym słychać? - pytam Juriego dwudziestotrzyletniego mieszkańca Smolnika, wsi położonej w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
- To zależy, z której strony ucho przyłożyć â odpowiada Juri. Po czym zaczynamy rozmawiać o borówkarzach i gumisiach.
Parki narodowe w Polsce â dylematy ochrony przyrody
źródło:
http://www.witrynawiejska.org.pl/str...868fb3861aa7e8
Autor: Krystian Połomski
----------------------------------------------------------------------
Ps.Co o tym sądzicie ja jako mieszkaniec 25 lat tego miejsca dziwnie się poczułem jak to przeczytałem.
Co o tym sądzicie ja jako mieszkaniec 25 lat tego miejsca dziwnie się poczułem jak to przeczytałem. Swego czasu miedzy Zatwarnica a Suchymi Rzekami jezdzil na motorze bez rury wydechowej mlody czlowiek. Huk po lesie niosl sie daleko. Pan w mundurze lesnika powiedzial mi wtedy ze cytuje: "miejscowi maja swoje prawa". Byc moze tak jest ale jesli miejscowi w skutek wlasnej dzialalnosci (np. zbierania runa tzw grabiami) zniszcza srodowisko w ktorym mieszkaja to 1. nie beda mieli w kolejnym roku co zbierac, 2. nie bedzie turystow. Inaczej mowiac jak sobie miejscowi posciela tak sie wyspia.
Pozdrawiam
W ogóle dziwnie czuje się czytając opowieści o ludziach żyjących w Bieszczadach. Potrafią pięknie ubarwniać swoje historie. Zagrożenia ze strony żmij, drapieżników i strażników można między bajki włożyć. W tym roku widziałam zbieraczy, kilka osób, oczywiście poza szlakiem, w rezerwacie ścisłym. Z góry wyglądało to jak koszenie borówczysk. Kilku panów w osdtępnie 2-3 m szło obok siebie zbierając potężnymi zbieraczkami jagody. Jeszcze większym zagrożeniem dla przyrody są zbieracze poroży. Wczesna wiosna, dobre narty i śladem jeleni. Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić. Nie mówię już o owym powszechnie znanym nieszczęśniku, który to wjechał na nartach do niedźwiedziej gawry.
PS.
Nie dziwcie się potem, że Polacy nie chcą aby poszerzać i powoływać nowe parki narodowe. Casus Turnickiego Parku Narodowego, gdzie w czasie spotkania z twórcami operatu i naukowcami miejscowi o mały włos z widłami i siekierami ruszyliby na przyrodników. Zamiast wytłumaczyć ludziom, że powołnie parku jest korzystnei dać im zarobić na turystyce przyrodniczej lepiej ich negatywnie ustosunkować doochrony przyrody.
"Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić."
Czy Ty czasem się zastanawiasz o czym piszesz ?
Wilki są stworzeniami bardziej przebiegłymi, niż się Tobie wydaje.
Czyli bredzisz o nagance zwierzyny aby wilkom było łatwiej polować ?
Cała natura jest tak skonstruowana, że wszystko ze sobą współgra.
Wilki po prostu są selekcjonerami. To samo dotyczy artykułu studencików -
temat potraktowany po łebkach i tendencyjnie. Naczalstwo - tam w warszawce powinno pomyśleć o finansowaniu parków tak, aby na wszystko
były pieniądze - ze szczególnym uwzględnieniem ochrony przyrody.
Powracając do artykuliku - ciekawe gdzież owi studenci widzieli turystę
w górach z wiadrem jagód ? Turysta pieprzy dźwiganie tego pełnego wiadra - on nawet w dolinach olewa wiadro.
"Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić."
Czy Ty czasem się zastanawiasz o czym piszesz ?
Wilki są stworzeniami bardziej przebiegłymi, niż się Tobie wydaje.
Czyli bredzisz o nagance zwierzyny aby wilkom było łatwiej polować ?
Cała natura jest tak skonstruowana, że wszystko ze sobą współgra.
Wilki po prostu są selekcjonerami. Przepraszam bardzo, a gdzie Ty widzisz sprzeczność pomiędzy moimi słowami, a Twoimi. Jest faktem, że poszukiwacze poroży zagrażają dzikim zwierzakom. Na przedwiośniu poruszają się po ostoji zwierzyny. Z tego co wiem jest to zabronione. Podobnie jak pozyskiwanie poroży. O tym, że wilki zabijają zmęczone przez poszukiwacza poroża jelenie słyszałam od kilku leśników i myśliwych. Być może symbioza to zbyt daleko idące określenie ale z opowieści jasno wynika, że człowiek szedł tropem jelenia, który przed nim uciekał. Jeleń zapadał się w śnieg, człowiek był na nartach. Za nimi podążały wilki. Poszukiwacz zmęczył zwierzaka, sytuację wykorzystały drapieżniki wpędzając zmęczonego jelenia w potok i zabiły. Nie widzę w tym opisie żadnego idiotyzmu. Sytuacja jest bardziej niż prawdopodobna i śmiem twierdzić, że zdarza się od czasu do czasu. Poza tym kwestia samic np. niedźwiedzi, które niepokojone mogą porzucić swoje młode.
Prawdopodobnie ci leśnicy i myśliwi są niedouczeni lub fantazjują.
Myśliwi w parkach narodowych polować nie powinni, jeśli Natura ma sobie
sama poradzić, a potrafi do chwili, nim człowiek zacznie ingerować, czyli uprawiać działkę, o której nie ma pojęcia. Bywają okresy w historii Polski, kiedy się sztucznie tworzy mity o wilkach i poluje w niecny sposób aby zaspokoić żądzę zabijania. Ci zbieracze poroży ( wbrew opiniom ) nie mają z wilkami żadnej umowy. Instynkt wilczy jest o wiele sprawniejszy, od ludzkiego.
Wiadomo od stuleci, iż potrafią zwierza zapędzić tam, skąd już nie ucieknie.
Poza tym wilki poruszają się po powierzchni zmrożonego śniegu - odwrotnie
do możliwości łań, czy byków.
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
- Co tam w parku narodowym słychać? - pytam Juriego dwudziestotrzyletniego mieszkańca Smolnika, wsi położonej w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
- To zależy, z której strony ucho przyłożyć â odpowiada Juri. Po czym zaczynamy rozmawiać o borówkarzach i gumisiach.
Parki narodowe w Polsce â dylematy ochrony przyrody
źródło:
http://www.witrynawiejska.org.pl/str...868fb3861aa7e8
Autor: Krystian Połomski
----------------------------------------------------------------------
Ps.Co o tym sądzicie ja jako mieszkaniec 25 lat tego miejsca dziwnie się poczułem jak to przeczytałem.
Co o tym sądzicie ja jako mieszkaniec 25 lat tego miejsca dziwnie się poczułem jak to przeczytałem. Swego czasu miedzy Zatwarnica a Suchymi Rzekami jezdzil na motorze bez rury wydechowej mlody czlowiek. Huk po lesie niosl sie daleko. Pan w mundurze lesnika powiedzial mi wtedy ze cytuje: "miejscowi maja swoje prawa". Byc moze tak jest ale jesli miejscowi w skutek wlasnej dzialalnosci (np. zbierania runa tzw grabiami) zniszcza srodowisko w ktorym mieszkaja to 1. nie beda mieli w kolejnym roku co zbierac, 2. nie bedzie turystow. Inaczej mowiac jak sobie miejscowi posciela tak sie wyspia.
Pozdrawiam
W ogóle dziwnie czuje się czytając opowieści o ludziach żyjących w Bieszczadach. Potrafią pięknie ubarwniać swoje historie. Zagrożenia ze strony żmij, drapieżników i strażników można między bajki włożyć. W tym roku widziałam zbieraczy, kilka osób, oczywiście poza szlakiem, w rezerwacie ścisłym. Z góry wyglądało to jak koszenie borówczysk. Kilku panów w osdtępnie 2-3 m szło obok siebie zbierając potężnymi zbieraczkami jagody. Jeszcze większym zagrożeniem dla przyrody są zbieracze poroży. Wczesna wiosna, dobre narty i śladem jeleni. Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić. Nie mówię już o owym powszechnie znanym nieszczęśniku, który to wjechał na nartach do niedźwiedziej gawry.
PS.
Nie dziwcie się potem, że Polacy nie chcą aby poszerzać i powoływać nowe parki narodowe. Casus Turnickiego Parku Narodowego, gdzie w czasie spotkania z twórcami operatu i naukowcami miejscowi o mały włos z widłami i siekierami ruszyliby na przyrodników. Zamiast wytłumaczyć ludziom, że powołnie parku jest korzystnei dać im zarobić na turystyce przyrodniczej lepiej ich negatywnie ustosunkować doochrony przyrody.
"Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić."
Czy Ty czasem się zastanawiasz o czym piszesz ?
Wilki są stworzeniami bardziej przebiegłymi, niż się Tobie wydaje.
Czyli bredzisz o nagance zwierzyny aby wilkom było łatwiej polować ?
Cała natura jest tak skonstruowana, że wszystko ze sobą współgra.
Wilki po prostu są selekcjonerami. To samo dotyczy artykułu studencików -
temat potraktowany po łebkach i tendencyjnie. Naczalstwo - tam w warszawce powinno pomyśleć o finansowaniu parków tak, aby na wszystko
były pieniądze - ze szczególnym uwzględnieniem ochrony przyrody.
Powracając do artykuliku - ciekawe gdzież owi studenci widzieli turystę
w górach z wiadrem jagód ? Turysta pieprzy dźwiganie tego pełnego wiadra - on nawet w dolinach olewa wiadro.
"Doszło już do symbiozy pomiędzy zbieraczami, a wilkami. Człowiek wykonuje za drapieżniki gro pracy przy polowaniu. Wilki muszą tylko zmęczonego jelenia zabić."
Czy Ty czasem się zastanawiasz o czym piszesz ?
Wilki są stworzeniami bardziej przebiegłymi, niż się Tobie wydaje.
Czyli bredzisz o nagance zwierzyny aby wilkom było łatwiej polować ?
Cała natura jest tak skonstruowana, że wszystko ze sobą współgra.
Wilki po prostu są selekcjonerami. Przepraszam bardzo, a gdzie Ty widzisz sprzeczność pomiędzy moimi słowami, a Twoimi. Jest faktem, że poszukiwacze poroży zagrażają dzikim zwierzakom. Na przedwiośniu poruszają się po ostoji zwierzyny. Z tego co wiem jest to zabronione. Podobnie jak pozyskiwanie poroży. O tym, że wilki zabijają zmęczone przez poszukiwacza poroża jelenie słyszałam od kilku leśników i myśliwych. Być może symbioza to zbyt daleko idące określenie ale z opowieści jasno wynika, że człowiek szedł tropem jelenia, który przed nim uciekał. Jeleń zapadał się w śnieg, człowiek był na nartach. Za nimi podążały wilki. Poszukiwacz zmęczył zwierzaka, sytuację wykorzystały drapieżniki wpędzając zmęczonego jelenia w potok i zabiły. Nie widzę w tym opisie żadnego idiotyzmu. Sytuacja jest bardziej niż prawdopodobna i śmiem twierdzić, że zdarza się od czasu do czasu. Poza tym kwestia samic np. niedźwiedzi, które niepokojone mogą porzucić swoje młode.
Prawdopodobnie ci leśnicy i myśliwi są niedouczeni lub fantazjują.
Myśliwi w parkach narodowych polować nie powinni, jeśli Natura ma sobie
sama poradzić, a potrafi do chwili, nim człowiek zacznie ingerować, czyli uprawiać działkę, o której nie ma pojęcia. Bywają okresy w historii Polski, kiedy się sztucznie tworzy mity o wilkach i poluje w niecny sposób aby zaspokoić żądzę zabijania. Ci zbieracze poroży ( wbrew opiniom ) nie mają z wilkami żadnej umowy. Instynkt wilczy jest o wiele sprawniejszy, od ludzkiego.
Wiadomo od stuleci, iż potrafią zwierza zapędzić tam, skąd już nie ucieknie.
Poza tym wilki poruszają się po powierzchni zmrożonego śniegu - odwrotnie
do możliwości łań, czy byków.