bigos - mĂłj pamiÄtnik, wspomnienia, uczucia, przeĹźycia ...
Gdyby posłuchać jak to różnymi sposobami ludziska na KIMB zdążali to ułożyło by się fajne opowiadanie o wielu rozdziałach.
To jest jeden z nich. Nie tak długi jak Piskalowy, bo i kilometrów mniej miałem do pokonania.
Trasa jakoś tak się sama ułożyła w szlak architektury. Dajmy na początek leską farę która prezentuje się niczym zamek na Loarą
.
.Załącznik 31920
.
Dalej droga prowadziła do do Ustrzyk Dolnych , gdzie miałem zawodowe obowiązki do wykonania
po zrealizowaniu ich poczułem się wolny i śmignąłem na południe.
Nie, nie to zakrawa tandetą wielokroć powtarzaną, ale cóż ja poradzę że ten widoczek na Lutowiska zawsze mnie ujmuje
a szczególnie w objęciach rozkwitającej wiosny.
.
Załącznik 31921
.
więc jak jestem na szlaku architektury nie można pominąć cerkiewki w Chmielu
.
Załącznik 31922
.
ani kresowej stanicy Pana Wołodyjowskiego, która od pewnego czasu utknęła w miejscu, (może czeka aż drewno nabierze właściwego kolorytu)
.
Załącznik 31923
.
Zapowiada sie dobrze. Czekam na dalsze opowiadanie.
Pozdrawiam
Zaśmiecę wątek:)
Jakoś tak mnie naszło po przeczytaniu tego wstępu ;)
http://www.youtube.com/watch?v=PG6R4Yi4wlo
Zaśmiecę wątek:)
Jakoś tak mnie naszło po przeczytaniu tego wstępu ;) Lubię takie zaśmiecanie
Zapowiada sie dobrze. Czekam na dalsze opowiadanie.
Pozdrawiam Czekasz na dalsze ? A wiesz że to od Ciebie się zaczęło ?
Kiedyś , dawno dawno temu, niejaki Bertrand pisał w jednej ze swoich relacji że błąkał się po dawnej wsi Ruskie.
Jakie znowu Ruskie ? - pomyślałem wtedy, co on znowu zmienia historię ? Gdyby to była nazwa wsi Bojkowskie, albo Łemkowskie, no choćby Ukraińskie ? to prawilno , ale Ruskie ?
Nie, takiej wsi nie ma i nie było w Bieszczadach - przyszło mi do głowy, ale zacząłem przeczesywać mapę i odnalazłem to miejsce które nie wyglądało zbyt ciekawie.
Mięło trochę czasu i przy okazji kimbowania postanowiłem w tym roku zweryfikować te informacje.
Porzuciłem pojazd przy kapliczce
.
Załącznik 31924
.
i udałem się piechotą do ..... najbliższego sklepu. W miejscowości Chmiel jest to jedyny sklep więc stanąłem grzecznie w kolejce.
Gość przede mną kupował piwo i cytrynę. Ja kupowałem piwo i pomidora, od tego zaczęła się rozmowa która wykazała różnice kulinarne pomiędzy turystami a miejscowymi
Załącznik 31925
.
Po miłej rozmowie okraszonej konsumpcją nie pozostało nic innego jak udać się w stronę przepływającego opodal Sanu
aby odszukać co zostało po Ruskim.
Niestety nie miałem specjalistycznego obuwia więc trzeba było ściągnąć gacie i myk na drugą stronę,
a woda była tak cieplutka, jak jeszcze nie widziałem
.
Załącznik 31926
To ja też trochę zaśmiecę ;)
Z kroniki wynika, że dzień po Tobie przekraczaliśmy San w tym samym miejscu. Ruch w tym Chmielu jak na Marszałkowskiej... Do Ruskiego nie dotarliśmy, ale i tak czuliśmy się jak zdobywcy :smile:
Załącznik 31927
W miejscowości Chmiel jest to jedyny sklep więc stanąłem grzecznie w kolejce.
Gość przede mną kupował piwo i cytrynę. Ja kupowałem piwo i pomidora A ja piwo i loda. Żeby nie było, lód dla dziecka.
Załącznik 31927 Strasznie niski poziom Sanu w tym miejscu...
Super jest takie brodzenie po kamieniach obmywanych podgrzewaną wodą w asyście słoneczka.
Na drugim brzegu samu powitały mnie okazałe zielone badyle , które dokładnie zasłaniały jakiekolwiek ślady ścieżki czy też drogi
.
Załącznik 31928
.
Pozostało wykonać samemu ścieżkę w stronę polanki. Jeszcze parędziesiąt metrów do góry i gdy odwróciłem się to zamurowało mnie.
Byłem już powyżej nadrzecznych krzaków i odsłonił się rozległy zielony pejzaż
Przejeżdżając wielokrotnie drogą zarośniętą po obu stronach nie zdawałem sobie sprawy że w Chmielu
są takie śliczne połoninki (tu na zdjęciu podchodzące pod Otryt)
.
Załącznik 31929
.
Pognałem jeszcze wyżej, tym bardziej że kusiła odnaleziona w trawie ścieżka która wciskała się pomiędzy drzewa.
Pozostało dowiedzieć się dokąd ona prowadzi ?
A zaprowadziła mnie do tajemniczych obiektów położonych na grzbiecie tej obnogi
.
Załącznik 31930. Załącznik 31931
Na drugim brzegu samu powitały mnie okazałe zielone badyle , które dokładnie zasłaniały jakiekolwiek ślady ścieżki czy też drogi Widoczna ścieżka do Ruskiego jest na wysokości leśniczówki Hulskie (Chmiel nr 25) - z drugiego brzegu wygląda na dość szeroką, możliwe, że służyła nawet pojazdom. Ale Ty przeprawiałeś się chyba trochę wyżej, tj. na wysokości cerkwi?
Edit: znalazłem nawet na fotce - po prawej widać zejście nad wodę, przesieka biegnie w lewo.
http://img507.imageshack.us/img507/7654/p5200326.jpg
(...) Ale Ty przeprawiałeś się chyba trochę wyżej, tj. na wysokości cerkwi?
(...) Dokładnie tak było. Obok cerkwi skosem zbiegała dróżka w stronę rzeki i nią się udałem, a na tą o której piszesz (na wysokości leśniczówki) trafiłem w drodze powrotnej.
.
Stojąc przy tych tajemniczych budowlach można było podziwiać kolejne odsłony "zielonych bieszczadzkich zieloności" które właśnie o tej porze roku pozwalają się zajadać do woli i wszystko to moje, jak okiem sięgnąć żadnego żywego stworzenia
.
Załącznik 31932
o nie, przepraszam, na sąsiednim pagórcu spaceruje sobie dostojnie jakaś rogacizna.
Przyczajony w krzakach nie przeszkadzam i aparat też cichutko łapie kolejne ekspozycje.
.
Załącznik 31933
.
Po chwili z krzaków wyłania się drewniany domek z zielonym dachem, tak wkomponowany w krajobraz że trudno go wypatrzeć.
Czyżby dawni właściciele postanowili powrócić znów na swe łąki ?
.Załącznik 31934
a horyzont zamyka zielony Otryt
O rety, jakie piękne te zieloności!
Czuję się zainspirowana:-)
A jeśli woda będzie płytka i ciepła to zamierzam kroczyć tę drogą! :-)
Też mogę zaśmiecić?
http://www.youtube.com/watch?v=50gLiDrU0VM
Też mogę zaśmiecić? Piskal, dzięki za przypomnienie tego przejścia.:-D
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl brytfanna.keep.pl
To jest jeden z nich. Nie tak długi jak Piskalowy, bo i kilometrów mniej miałem do pokonania.
Trasa jakoś tak się sama ułożyła w szlak architektury. Dajmy na początek leską farę która prezentuje się niczym zamek na Loarą
.
.Załącznik 31920
.
Dalej droga prowadziła do do Ustrzyk Dolnych , gdzie miałem zawodowe obowiązki do wykonania
po zrealizowaniu ich poczułem się wolny i śmignąłem na południe.
Nie, nie to zakrawa tandetą wielokroć powtarzaną, ale cóż ja poradzę że ten widoczek na Lutowiska zawsze mnie ujmuje
a szczególnie w objęciach rozkwitającej wiosny.
.
Załącznik 31921
.
więc jak jestem na szlaku architektury nie można pominąć cerkiewki w Chmielu
.
Załącznik 31922
.
ani kresowej stanicy Pana Wołodyjowskiego, która od pewnego czasu utknęła w miejscu, (może czeka aż drewno nabierze właściwego kolorytu)
.
Załącznik 31923
.
Zapowiada sie dobrze. Czekam na dalsze opowiadanie.
Pozdrawiam
Zaśmiecę wątek:)
Jakoś tak mnie naszło po przeczytaniu tego wstępu ;)
http://www.youtube.com/watch?v=PG6R4Yi4wlo
Zaśmiecę wątek:)
Jakoś tak mnie naszło po przeczytaniu tego wstępu ;) Lubię takie zaśmiecanie
Zapowiada sie dobrze. Czekam na dalsze opowiadanie.
Pozdrawiam Czekasz na dalsze ? A wiesz że to od Ciebie się zaczęło ?
Kiedyś , dawno dawno temu, niejaki Bertrand pisał w jednej ze swoich relacji że błąkał się po dawnej wsi Ruskie.
Jakie znowu Ruskie ? - pomyślałem wtedy, co on znowu zmienia historię ? Gdyby to była nazwa wsi Bojkowskie, albo Łemkowskie, no choćby Ukraińskie ? to prawilno , ale Ruskie ?
Nie, takiej wsi nie ma i nie było w Bieszczadach - przyszło mi do głowy, ale zacząłem przeczesywać mapę i odnalazłem to miejsce które nie wyglądało zbyt ciekawie.
Mięło trochę czasu i przy okazji kimbowania postanowiłem w tym roku zweryfikować te informacje.
Porzuciłem pojazd przy kapliczce
.
Załącznik 31924
.
i udałem się piechotą do ..... najbliższego sklepu. W miejscowości Chmiel jest to jedyny sklep więc stanąłem grzecznie w kolejce.
Gość przede mną kupował piwo i cytrynę. Ja kupowałem piwo i pomidora, od tego zaczęła się rozmowa która wykazała różnice kulinarne pomiędzy turystami a miejscowymi
Załącznik 31925
.
Po miłej rozmowie okraszonej konsumpcją nie pozostało nic innego jak udać się w stronę przepływającego opodal Sanu
aby odszukać co zostało po Ruskim.
Niestety nie miałem specjalistycznego obuwia więc trzeba było ściągnąć gacie i myk na drugą stronę,
a woda była tak cieplutka, jak jeszcze nie widziałem
.
Załącznik 31926
To ja też trochę zaśmiecę ;)
Z kroniki wynika, że dzień po Tobie przekraczaliśmy San w tym samym miejscu. Ruch w tym Chmielu jak na Marszałkowskiej... Do Ruskiego nie dotarliśmy, ale i tak czuliśmy się jak zdobywcy :smile:
Załącznik 31927
W miejscowości Chmiel jest to jedyny sklep więc stanąłem grzecznie w kolejce.
Gość przede mną kupował piwo i cytrynę. Ja kupowałem piwo i pomidora A ja piwo i loda. Żeby nie było, lód dla dziecka.
Załącznik 31927 Strasznie niski poziom Sanu w tym miejscu...
Super jest takie brodzenie po kamieniach obmywanych podgrzewaną wodą w asyście słoneczka.
Na drugim brzegu samu powitały mnie okazałe zielone badyle , które dokładnie zasłaniały jakiekolwiek ślady ścieżki czy też drogi
.
Załącznik 31928
.
Pozostało wykonać samemu ścieżkę w stronę polanki. Jeszcze parędziesiąt metrów do góry i gdy odwróciłem się to zamurowało mnie.
Byłem już powyżej nadrzecznych krzaków i odsłonił się rozległy zielony pejzaż
Przejeżdżając wielokrotnie drogą zarośniętą po obu stronach nie zdawałem sobie sprawy że w Chmielu
są takie śliczne połoninki (tu na zdjęciu podchodzące pod Otryt)
.
Załącznik 31929
.
Pognałem jeszcze wyżej, tym bardziej że kusiła odnaleziona w trawie ścieżka która wciskała się pomiędzy drzewa.
Pozostało dowiedzieć się dokąd ona prowadzi ?
A zaprowadziła mnie do tajemniczych obiektów położonych na grzbiecie tej obnogi
.
Załącznik 31930. Załącznik 31931
Na drugim brzegu samu powitały mnie okazałe zielone badyle , które dokładnie zasłaniały jakiekolwiek ślady ścieżki czy też drogi Widoczna ścieżka do Ruskiego jest na wysokości leśniczówki Hulskie (Chmiel nr 25) - z drugiego brzegu wygląda na dość szeroką, możliwe, że służyła nawet pojazdom. Ale Ty przeprawiałeś się chyba trochę wyżej, tj. na wysokości cerkwi?
Edit: znalazłem nawet na fotce - po prawej widać zejście nad wodę, przesieka biegnie w lewo.
http://img507.imageshack.us/img507/7654/p5200326.jpg
(...) Ale Ty przeprawiałeś się chyba trochę wyżej, tj. na wysokości cerkwi?
(...) Dokładnie tak było. Obok cerkwi skosem zbiegała dróżka w stronę rzeki i nią się udałem, a na tą o której piszesz (na wysokości leśniczówki) trafiłem w drodze powrotnej.
.
Stojąc przy tych tajemniczych budowlach można było podziwiać kolejne odsłony "zielonych bieszczadzkich zieloności" które właśnie o tej porze roku pozwalają się zajadać do woli i wszystko to moje, jak okiem sięgnąć żadnego żywego stworzenia
.
Załącznik 31932
o nie, przepraszam, na sąsiednim pagórcu spaceruje sobie dostojnie jakaś rogacizna.
Przyczajony w krzakach nie przeszkadzam i aparat też cichutko łapie kolejne ekspozycje.
.
Załącznik 31933
.
Po chwili z krzaków wyłania się drewniany domek z zielonym dachem, tak wkomponowany w krajobraz że trudno go wypatrzeć.
Czyżby dawni właściciele postanowili powrócić znów na swe łąki ?
.Załącznik 31934
a horyzont zamyka zielony Otryt
O rety, jakie piękne te zieloności!
Czuję się zainspirowana:-)
A jeśli woda będzie płytka i ciepła to zamierzam kroczyć tę drogą! :-)
Też mogę zaśmiecić?
http://www.youtube.com/watch?v=50gLiDrU0VM
Też mogę zaśmiecić? Piskal, dzięki za przypomnienie tego przejścia.:-D