ďťż

17 września. Muczne, Bukowe Berdo

bigos - mój pamiętnik, wspomnienia, uczucia, przeżycia ...

Pogoda ładna, ale dość chłodno (9 - 12 st. C).
Dojazd do Mucznego, a potem „spacerek” trasą Muczne - Bukowe Berdo (żółtym szlakiem) - Widełki (szlak niebieski) - Muczne (stokówką, a potem już tylko szlakiem oznaczonym jako rowerowy). Jakiż on tam „rowerowy” ? Chyba że z rowerem na plecach (zwłaszcza na ostatnim odcinku, ścieżką do Mucznego).
Widoki z połoniny piękne, ale spory wiatr (i zimny). Tak więc na szczycie długo nie zabawiliśmy, staraliśmy się szybko iść w kierunku lasu.
Potem obiadokolacja - pstrąg w „Wilczej Jamie”. Muczne, ale ceny prawie warszawskie. Za dwie nieduże, co najwyżej średnie rybki, z frytkami i „sałatką” + 2 herbaty zapłaciliśmy prawie 50 zł, nie otrzymując żadnego rachunku. Panienka tylko coś tam nabazgrała na serwetce (przezornie nie wypuszczając jej z ręki) i orzekła kwotę 48 zł. Pisząc o „sałatce” użyłem cudzysłowu, gdyż okazał się nią tylko pokrojony (nawet nie obrany) pomidor.


Nie na temat, ale już drugi raz trafiam na to, co SB najbardziej boli. :mrgreen:
To takiemu twardzielowi, pogromcowi niedźwiedziewic, trzeba obierać pomidorki? :roll: :lol:
Każdy ma swoją jakąś słabą stronę.
Skoro miał ją i Achilles, i Samson, i wielu, wielu innych, to i ... SB też może.
Poza tym nie trafiła mi się żadna niedźwiedzica. Stąd zdenerwowanie i irytacja drobiazgami.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • brytfanna.keep.pl